Medicalpress
Tylko 15,6 proc. dzieci w czasie pandemii realizowało minimum ruchowe zalecane przez WHO – wynika z nieopublikowanych jeszcze badań „Młodzież a COVID 19” przeprowadzonych przez Instytut Matki i Dziecka. Ale i przed pandemią wskaźnik ten pogarszał się z roku na rok.
W lockdownie wszystkie wskaźniki aktywności fizycznej dzieci i młodzieży poszły w dół. Badanie „Młodzież a COVID 19” Zakład Zdrowia Dzieci i Młodzieży IMID przeprowadził w 2021 r. Ankietę internetową wypełniło wówczas ponad 1500 dzieci. Wyniki z pandemii zostały zestawione z wynikami badania HBSC z 2018 r.

Chłopcy przed covid spełniali zalecenia WHO na poziomie 18,2 proc. – był spadek do 12,5 proc. w czasie pandemii. W przypadku dziewcząt odsetek spełniających rekomendacje z 13,2 proc. spadł do 8,4 proc. Wśród 11-latków przed pandemią ok. 23 proc. spełniało rekomendacje, w pandemii tylko 12,1 proc.; wśród 17-latków przed pandemią 9,8 proc., w pandemii – 8,4 proc. Przy czym te wyniki wypracowały głównie dzieci mające domy z ogródkami, gdzie można było ustawić choćby trampolinę. Ruszały się również te, które ćwiczyły w domu, bo miały samozaparcie. Wygrywały dzieci mieszkające na wsi. 

„Prawidłowość, że aktywność fizyczna wśród dziewcząt ma niższe wskaźniki i pogarsza się wraz z wiekiem, obserwujemy w naszych badaniach od lat. Dziewczętom zmienia się stosunek masy mięśniowej do tłuszczowej z uwagi na procesy hormonalne związane z dojrzewaniem. Zmieniają się także proporcje ciała. Najbardziej aktywne powinny być najmłodsze dzieci, co jest rozwojowo naturalne” – mówi dr Hanna Nałęcz z Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży IMID.

Ruszaj się, na zdrowie

Dr Janusz Dobosz z Narodowego Centrum Badania Kondycji Fizycznej, AWF Warszawa, zauważył, że w pandemii dramatycznie spadła motoryka dzieci, które wcześniej brały udział w wielu zajęciach sportowych. Ruszały się, były dużo lepsze od rówieśników, osiągały lepsze wyniki sprawdzianów sportowych niż przeciętna w Polsce. Po lockdownie i nauce zdalnej, wytrzymałość i siła tych dzieci bardzo spadły. Wystarczyło im odebrać trzy, cztery godziny zajęć ruchowych w tygodniu i już po pół roku odbiło się to na poziomie ich sprawności fizycznej.

Fakt ten ujawniły badania Instytutu Sportu PIB prowadzone w ramach programu MSiT „Szkolny Klub Sportowy” (SKS). Porównano tam zmiany wyników prób sprawności fizycznej w dwóch rocznych okresach: przed pandemią (jesień 2018 –jesień 2019 roku) oraz w okresie pandemii (jesień 2019 – jesień 2020 roku). O ile przed i w czasie pandemii zmiany somatyczne były bardzo podobne (mniej więcej tyle samo dzieci zwiększało, utrzymywało lub zmniejszało masę ciała czy wielkość BMI) to zmiany w wynikach prób sprawności fizycznej wyraźnie pogarszały się.

Przed pandemią 46,4 proc. dzieci pogorszyło w ciągu roku wynik w biegu sprinterskim na 50 metrów, w czasie pandemii pogorszenie rezultatu notowało już 53,6 proc. dzieci biorących udział w zajęciach SKS. W biegu na 600 m było to odpowiednio 41,2 proc. i 49,4 proc. Wiele też mówi poprawianie się dzieci w tej próbie wiekowej. Przed pandemią poprawę wyniku w kolejnym badaniu uzyskiwało 35,4 proc. badanych dzieci. W trakcie pandemii polepszyło swój wynik zaledwie 25,2 proc. uczniów z SKS-u.

„To dowód, że trzeba doskonalić wychowanie fizyczne młodych pokoleń, zmieniać postawy ludzi i silnie kształtować w nich potrzebę aktywności fizycznej. I to wcale nie takiej, która ma prowadzić do sukcesów olimpijskich. Mistrzów sportu nauczyciele mogą zidentyfikować przy okazji. Jeśli znajdzie się dziecko utalentowane, jak np. Robert Lewandowski, Iga Świątek czy Anita Włodarczyk i zaproponuje mu uprawianie sportu, można przed nim otworzyć drogę kariery życiowej. Jednak w globalnym ujęciu powinna to być po prostu społeczna troska o zdrowie przyszłych pokoleń. Od ilości ruchu dziś, tego jak ukształtujemy postawy wobec własnej cielesności, zależy jak będziemy funkcjonować mając lat 50, 60 czy 80. Konsekwencją tego będzie m. in. siła wytwórcza społeczeństwa, aktywność osobista i publiczna obywateli, zakres wymaganych świadczeń zdrowotnych i związany z tym poziom opieki medycznej, możliwość niesienia pomocy chorym, itp.” – mówi dr Dobosz.

Ruch u dzieci i młodzieży: co rekomenduje WHO?

Rekomendacje WHO mówią, że dzieci w wieku od 5-17 lat codziennie minimalnie przez 60 minut mają być aktywne w stopniu co najmniej umiarkowanym. Im dłużej, tym lepiej. 

„Powinna to być aktywność o charakterze tlenowym, jak bieganie, gry zespołowe, jazda na rowerze, gdzie są angażowane duże grupy mięśni. Najlepiej na świeżym powietrzu. Ale także zalecane jest pływanie. Aktywność aerobowa, tlenowa, powoduje przyspieszenie tętna, oddechu, czujemy, że organizm mobilizuje się do wysiłku” – wyjaśnia dr Hanna Nałęcz.

WHO zaleca też, aby dzieci 2-3 razy w tygodniu miały wysiłek intensywny, któremu towarzyszy zgrzanie, spocenie się (wskaźnik VPA).

„Taka aktywność jest potrzebna dzieciom w okresie rozwojowym, żeby prawidłowo się rozwijać, wzmacniać kości i mięśnie, ale też budować wydolność układów: oddechowego, krążenia, mięśniowego, szkieletowego i narządów” – podkreśla dr Hanna Nałęcz.

Tymczasem w raporcie “Zdrowie uczniów w 2018 r na tle nowego modelu badań HBSC” czytamy: „Porównując dane uzyskane w dwóch ostatnich rundach badań, z lat 2014 i 2018 stwierdzono statystycznie istotne pogorszenie w poziomie intensywnej aktywności fizycznej młodzieży. Odsetek nastolatków ćwiczących co najmniej 4 razy w tygodniu zmniejszył się z 40,5 proc. do 33,1 proc.”.

Wspomniane zaś badania HBSC z 2018 r. pokazują, że zaledwie 21 proc. dziewcząt i 24 proc. chłopców w wieku 11 lat podejmuje godzinną, zaplanowaną aktywność fizyczną każdego dnia. Eksperci podkreślają, że kluczową rolę w budowaniu odpowiedniego nawyku ruchu odgrywają rodzice. Tymczasem wciąż jedynie 44 proc. dzieci po szkole podejmuje aktywność fizyczną (spacery, jazda na rowerze) wspólnie z rodzicami. 48 proc. dzieci zawożonych jest do szkoły samochodem przez rodziców.

Siedzą przed komputerem bez ruchu

Według WHO to siedzący tryb życia zajmuje czwarte miejsce wśród przyczyn śmiertelności ludzi na świecie – za nadciśnieniem tętniczym, paleniem tytoniu oraz podwyższonym poziomem glukozy we krwi.

Raport z międzynarodowych badań WHO European Childhood Obesity Surveillance Initiative (COSI) 2017 “Nadwaga i otyłość u polskich 8-latków w świetle uwarunkowań biologicznych, behawioralnych i społecznych” pokazuje, że częstość nadciśnienia tętniczego wzrasta wraz z wiekiem i po okresie dojrzewania dotyczy już 10 proc. populacji. Wyniki badań przeprowadzonych wśród uczniów z gdańskich szkół wskazały, że odsetek dzieci w wieku 8-12 lat z nadciśnieniem tętniczym wynosił 10,2 proc.!

Opublikowane niedawno badanie CBOS i KCPU Młodzież 2021 pokazuje niepokojące trendy w kontekście następstw nauki zdalnej – rośnie grupa dzieci i młodzieży spędzającej w internecie powyżej 4 godzin. Ogólnie nastąpiło wydłużenie czasu spędzanego w sieci do 5 godzin w ciągu doby. To o 45 min. dłużej niż w 2018 r.

Bardzo wzrosło oglądanie w sieci filmów i seriali, granie w gry sieciowe. Do internetu przeniosły się także kontakty towarzyskie i słuchanie muzyki. Wzrosła także grupa młodych osób niedosypiających z powodu korzystania z internetu oraz uznających życie bez tego narzędzia za nudne, puste, pozbawione wartości.

Już badania robione w 2016, a opublikowane w 2018 „Nastolatki, komunikacja, media elektroniczne” pokazały, że niebezpieczną aktywność bliską uzależnienia wykazywało 8,7 proc. uczniów kl. V i aż 15,8 proc. klasy VII – to był najwyższy odsetek dowodzący, że dzieci w tym wieku najłatwiej się uzależniają. W gimnazjach było to 14 proc. (tam dzieci musiały przysiąść do nauki przed egzaminami), w liceach jeszcze mniej – 10,5 proc.

Nie jest prawdziwe potoczne przekonanie, że jeśli dzieci mało siedzą, są aktywne fizycznie. 

„Są dzieci bardzo aktywne fizycznie, które jednak mnóstwo czasu spędzają, siedząc bez ruchu. To rodzice muszą dbać, by dziecko nie siedziało za długo. Należy ograniczać czas leżenia z komórką w ręku, bez ruchu – przekonuje dr Hanna Nałęcz. – Potrzebne jest mówienie o rekomendacjach WHO, bo rodzice nie mają się skąd dowiedzieć, ile aktywności jest potrzebne dzieciom. Najbardziej korzystny odsetek aktywności umiarkowanej był w 2010 i wynosił 24,2 proc. Od tamtej pory regularnie spada” – podkreśla badaczka.


Źródło: Serwis Zdrowie, PAP

Tylko 15,6 proc. dzieci w czasie pandemii realizowało minimum ruchowe zalecane przez WHO – wynika z nieopublikowanych jeszcze badań „Młodzież a COVID 19” przeprowadzonych przez Instytut Matki i Dziecka. Ale i przed pandemią wskaźnik ten pogarszał się z roku na rok.
W lockdownie wszystkie wskaźniki aktywności fizycznej dzieci i młodzieży poszły w dół. Badanie „Młodzież a COVID 19” Zakład Zdrowia Dzieci i Młodzieży IMID przeprowadził w 2021 r. Ankietę internetową wypełniło wówczas ponad 1500 dzieci. Wyniki z pandemii zostały zestawione z wynikami badania HBSC z 2018 r.

Chłopcy przed covid spełniali zalecenia WHO na poziomie 18,2 proc. – był spadek do 12,5 proc. w czasie pandemii. W przypadku dziewcząt odsetek spełniających rekomendacje z 13,2 proc. spadł do 8,4 proc. Wśród 11-latków przed pandemią ok. 23 proc. spełniało rekomendacje, w pandemii tylko 12,1 proc.; wśród 17-latków przed pandemią 9,8 proc., w pandemii – 8,4 proc. Przy czym te wyniki wypracowały głównie dzieci mające domy z ogródkami, gdzie można było ustawić choćby trampolinę. Ruszały się również te, które ćwiczyły w domu, bo miały samozaparcie. Wygrywały dzieci mieszkające na wsi. 

„Prawidłowość, że aktywność fizyczna wśród dziewcząt ma niższe wskaźniki i pogarsza się wraz z wiekiem, obserwujemy w naszych badaniach od lat. Dziewczętom zmienia się stosunek masy mięśniowej do tłuszczowej z uwagi na procesy hormonalne związane z dojrzewaniem. Zmieniają się także proporcje ciała. Najbardziej aktywne powinny być najmłodsze dzieci, co jest rozwojowo naturalne” – mówi dr Hanna Nałęcz z Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży IMID.

Ruszaj się, na zdrowie

Dr Janusz Dobosz z Narodowego Centrum Badania Kondycji Fizycznej, AWF Warszawa, zauważył, że w pandemii dramatycznie spadła motoryka dzieci, które wcześniej brały udział w wielu zajęciach sportowych. Ruszały się, były dużo lepsze od rówieśników, osiągały lepsze wyniki sprawdzianów sportowych niż przeciętna w Polsce. Po lockdownie i nauce zdalnej, wytrzymałość i siła tych dzieci bardzo spadły. Wystarczyło im odebrać trzy, cztery godziny zajęć ruchowych w tygodniu i już po pół roku odbiło się to na poziomie ich sprawności fizycznej.

Fakt ten ujawniły badania Instytutu Sportu PIB prowadzone w ramach programu MSiT „Szkolny Klub Sportowy” (SKS). Porównano tam zmiany wyników prób sprawności fizycznej w dwóch rocznych okresach: przed pandemią (jesień 2018 –jesień 2019 roku) oraz w okresie pandemii (jesień 2019 – jesień 2020 roku). O ile przed i w czasie pandemii zmiany somatyczne były bardzo podobne (mniej więcej tyle samo dzieci zwiększało, utrzymywało lub zmniejszało masę ciała czy wielkość BMI) to zmiany w wynikach prób sprawności fizycznej wyraźnie pogarszały się.

Przed pandemią 46,4 proc. dzieci pogorszyło w ciągu roku wynik w biegu sprinterskim na 50 metrów, w czasie pandemii pogorszenie rezultatu notowało już 53,6 proc. dzieci biorących udział w zajęciach SKS. W biegu na 600 m było to odpowiednio 41,2 proc. i 49,4 proc. Wiele też mówi poprawianie się dzieci w tej próbie wiekowej. Przed pandemią poprawę wyniku w kolejnym badaniu uzyskiwało 35,4 proc. badanych dzieci. W trakcie pandemii polepszyło swój wynik zaledwie 25,2 proc. uczniów z SKS-u.

„To dowód, że trzeba doskonalić wychowanie fizyczne młodych pokoleń, zmieniać postawy ludzi i silnie kształtować w nich potrzebę aktywności fizycznej. I to wcale nie takiej, która ma prowadzić do sukcesów olimpijskich. Mistrzów sportu nauczyciele mogą zidentyfikować przy okazji. Jeśli znajdzie się dziecko utalentowane, jak np. Robert Lewandowski, Iga Świątek czy Anita Włodarczyk i zaproponuje mu uprawianie sportu, można przed nim otworzyć drogę kariery życiowej. Jednak w globalnym ujęciu powinna to być po prostu społeczna troska o zdrowie przyszłych pokoleń. Od ilości ruchu dziś, tego jak ukształtujemy postawy wobec własnej cielesności, zależy jak będziemy funkcjonować mając lat 50, 60 czy 80. Konsekwencją tego będzie m. in. siła wytwórcza społeczeństwa, aktywność osobista i publiczna obywateli, zakres wymaganych świadczeń zdrowotnych i związany z tym poziom opieki medycznej, możliwość niesienia pomocy chorym, itp.” – mówi dr Dobosz.

Ruch u dzieci i młodzieży: co rekomenduje WHO?

Rekomendacje WHO mówią, że dzieci w wieku od 5-17 lat codziennie minimalnie przez 60 minut mają być aktywne w stopniu co najmniej umiarkowanym. Im dłużej, tym lepiej. 

„Powinna to być aktywność o charakterze tlenowym, jak bieganie, gry zespołowe, jazda na rowerze, gdzie są angażowane duże grupy mięśni. Najlepiej na świeżym powietrzu. Ale także zalecane jest pływanie. Aktywność aerobowa, tlenowa, powoduje przyspieszenie tętna, oddechu, czujemy, że organizm mobilizuje się do wysiłku” – wyjaśnia dr Hanna Nałęcz.

WHO zaleca też, aby dzieci 2-3 razy w tygodniu miały wysiłek intensywny, któremu towarzyszy zgrzanie, spocenie się (wskaźnik VPA).

„Taka aktywność jest potrzebna dzieciom w okresie rozwojowym, żeby prawidłowo się rozwijać, wzmacniać kości i mięśnie, ale też budować wydolność układów: oddechowego, krążenia, mięśniowego, szkieletowego i narządów” – podkreśla dr Hanna Nałęcz.

Tymczasem w raporcie “Zdrowie uczniów w 2018 r na tle nowego modelu badań HBSC” czytamy: „Porównując dane uzyskane w dwóch ostatnich rundach badań, z lat 2014 i 2018 stwierdzono statystycznie istotne pogorszenie w poziomie intensywnej aktywności fizycznej młodzieży. Odsetek nastolatków ćwiczących co najmniej 4 razy w tygodniu zmniejszył się z 40,5 proc. do 33,1 proc.”.

Wspomniane zaś badania HBSC z 2018 r. pokazują, że zaledwie 21 proc. dziewcząt i 24 proc. chłopców w wieku 11 lat podejmuje godzinną, zaplanowaną aktywność fizyczną każdego dnia. Eksperci podkreślają, że kluczową rolę w budowaniu odpowiedniego nawyku ruchu odgrywają rodzice. Tymczasem wciąż jedynie 44 proc. dzieci po szkole podejmuje aktywność fizyczną (spacery, jazda na rowerze) wspólnie z rodzicami. 48 proc. dzieci zawożonych jest do szkoły samochodem przez rodziców.

Siedzą przed komputerem bez ruchu

Według WHO to siedzący tryb życia zajmuje czwarte miejsce wśród przyczyn śmiertelności ludzi na świecie – za nadciśnieniem tętniczym, paleniem tytoniu oraz podwyższonym poziomem glukozy we krwi.

Raport z międzynarodowych badań WHO European Childhood Obesity Surveillance Initiative (COSI) 2017 “Nadwaga i otyłość u polskich 8-latków w świetle uwarunkowań biologicznych, behawioralnych i społecznych” pokazuje, że częstość nadciśnienia tętniczego wzrasta wraz z wiekiem i po okresie dojrzewania dotyczy już 10 proc. populacji. Wyniki badań przeprowadzonych wśród uczniów z gdańskich szkół wskazały, że odsetek dzieci w wieku 8-12 lat z nadciśnieniem tętniczym wynosił 10,2 proc.!

Opublikowane niedawno badanie CBOS i KCPU Młodzież 2021 pokazuje niepokojące trendy w kontekście następstw nauki zdalnej – rośnie grupa dzieci i młodzieży spędzającej w internecie powyżej 4 godzin. Ogólnie nastąpiło wydłużenie czasu spędzanego w sieci do 5 godzin w ciągu doby. To o 45 min. dłużej niż w 2018 r.

Bardzo wzrosło oglądanie w sieci filmów i seriali, granie w gry sieciowe. Do internetu przeniosły się także kontakty towarzyskie i słuchanie muzyki. Wzrosła także grupa młodych osób niedosypiających z powodu korzystania z internetu oraz uznających życie bez tego narzędzia za nudne, puste, pozbawione wartości.

Już badania robione w 2016, a opublikowane w 2018 „Nastolatki, komunikacja, media elektroniczne” pokazały, że niebezpieczną aktywność bliską uzależnienia wykazywało 8,7 proc. uczniów kl. V i aż 15,8 proc. klasy VII – to był najwyższy odsetek dowodzący, że dzieci w tym wieku najłatwiej się uzależniają. W gimnazjach było to 14 proc. (tam dzieci musiały przysiąść do nauki przed egzaminami), w liceach jeszcze mniej – 10,5 proc.

Nie jest prawdziwe potoczne przekonanie, że jeśli dzieci mało siedzą, są aktywne fizycznie. 

„Są dzieci bardzo aktywne fizycznie, które jednak mnóstwo czasu spędzają, siedząc bez ruchu. To rodzice muszą dbać, by dziecko nie siedziało za długo. Należy ograniczać czas leżenia z komórką w ręku, bez ruchu – przekonuje dr Hanna Nałęcz. – Potrzebne jest mówienie o rekomendacjach WHO, bo rodzice nie mają się skąd dowiedzieć, ile aktywności jest potrzebne dzieciom. Najbardziej korzystny odsetek aktywności umiarkowanej był w 2010 i wynosił 24,2 proc. Od tamtej pory regularnie spada” – podkreśla badaczka.


Źródło: Serwis Zdrowie, PAP

Nie tylko dojrzałe, ale także młode Polki skarżą się na bóle kości i stawów. To efekt złych nawyków, siedzącego stylu życia, niedoboru ruchu, nadmiernej masy ciała, a także stresu. Tylko co czwarta Polka (26%) nie odczuwa dolegliwości kostno-stawowych – wynika z badania „Profilaktyka zdrowia kobiet”* zrealizowanego wiosną 2022 roku dla Gedeon Richter Polska.
Firma bada rozmaite aspekty zdrowia Polek, ponieważ to właśnie zdrowie kobiet jest w centrum jej zainteresowania.

Bóle kostno-stawowe są najczęstszą przyczyną wizyt u lekarzy POZ – przyznaje dr Paweł Olszewski, ortopeda i traumatolog. Ich przyczyną jest zwykle niewłaściwe użytkowanie narządu ruchu, czyli przeciążenia związane z niewłaściwą pozycją podczas pracy, nieumiejętnym podnoszeniem ciężkich przedmiotów, czy uprawianiem sportu bez rozgrzewki, co znacząco zwiększa ryzyko kontuzji. Problemem jest także zbyt mała dawka aktywności fizycznej, która jest niezbędna dla utrzymania narządu ruchu w dobrej kondycji, a także nadmierna masa ciała, która powoduje przeciążenie stawów i przyspiesza ich zużycie.

Boli mnie kręgosłup!
Polkom najczęściej doskwierają bóle kręgosłupa (22%). Częstość ich występowania zwiększa się wraz z wiekiem badanych. Na bóle kręgosłupa narzeka aż 58% kobiet powyżej 54 roku życia, ale także 14% najmłodszych respondentek (18-24 lata).

Te statystyki nie dziwią dr Olszewskiego. – W badaniach obrazowych kręgosłupa u większości 30-latów widać zmiany zwyrodnieniowe – mówi ortopeda. Na początkowym etapie mogą nie powodować żadnych dolegliwości, ale z czasem należy oczekiwać pojawienia się bólu i sztywność, a w następnej kolejności objawów neurologicznych związanych z uciskiem na nerwy, które nierzadko wymagają operacji neurochirurgicznej. Do takiego stanu lepiej nie dopuścić!

Pojawienie się nawracających bólów kręgosłupa to sygnał, że popełniamy jakiś istotny błąd związany w jego użytkowaniem – zwraca uwagę dr Olszewski. Być może jest to niewłaściwa pozycja podczas pracy przy biurku, brak przerw podczas pracy lub schylanie się przy podnoszeniu ciężkich przedmiotów, czy dźwiganie zakupów w jednej ręce. Przyczyną bólów kręgosłupa, szczególnie w odcinku szyjnym może być także stres. – Pod wpływem stresu dochodzi do nadmiernego napięcia mięśni i powięzi, co może pociągać ze sobą stan zapalny oraz pojawienie się dolegliwości bólowych – wyjaśnia ortopeda

Dobrze jest zaobserwować w jakich okolicznościach pojawia się ból kręgosłupa i postarać się je wyeliminować np. kucając przed podnoszeniem ciężkich przedmiotów. Bardzo ważną kwestią jest także zadbanie o tzw. higienę postawy, czyli zachowywanie właściwej pozycji podczas pracy siedzącej, robienie regularnych i wykorzystywanie ich na ćwiczenia ruchowe.

Zabójcze siedzenie
Natura zaprojektowała ludzki organizm do ruchu, tymczasem z raportu „Profilaktyka zdrowia kobiet” wynika, że kobiety większość czasu w ciągu dnia spędzają w pozycji siedzącej. Około 30% kobiet siedzi przez 7-8 godzin, a 27% przez 4-6 godzin dziennie. Przez 7-8 godzin w ciągu doby siedzi 33% respondentek w wieku 18-24 lat i 36% w wieku 25-34 lat.

Długotrwałe siedzenie jest bardzo niekorzystne dla narządu ruchu sprzyja degeneracji chrząstki stawowej, która jest najsłabszym elementem w kolanie, biodrze czy kręgosłupie. – Chrząstka stawowa czerpie substancje odżywcze z płynu stawowego, który dociera do niej wyłącznie podczas ruchu. Długotrwały bezruch sprawia, że otrzymuje ich zbyt mało, to sprzyja jej degeneracji i daje początek zwyrodnieniowej chorobie stawów. Bezruch negatywnie wpływa także na kondycję tkanek miękkich wokół stawu, sprzyja stanom zapalnym, których następstwem mogą być dolegliwości bólowe – tłumaczy dr Olszewski. Choroba zwyrodnieniowa stawów ma charakter przewlekły. Nie da się jej wyleczyć, ale można spowolnić jej rozwój poprawiając styl życia.

Odtrutka na siedzący tryb życia
Osoby pracujące przy biurku mają szansę uniknąć dolegliwości kostno-stawowych lub je złagodzić dzięki codziennej umiarkowanej aktywności fizycznej. Z raportu wynika, że zdaje sobie z tego sprawę tylko część respondentek. Większość kobiet powyżej 54 lat (92%) preferuje spacery, natomiast najmłodsze respondentki (18-24 lata) najczęściej praktykują ćwiczenia rozciągające i wzmacniające mięśnie kręgosłupa (40%).

Znacznie lepiej niż spacer działa uprawianie takich rodzajów aktywności fizycznej, które angażują wiele odcinków ciała i jednocześnie nie powodują dużych przeciążeń stawów np. pływanie, aqua aerobic, nordic walking, narty biegowe, a także joga, pilates – wymienia dr Olszewski. – Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też codzienne wykonywanie zestawu ćwiczeń ukierunkowanych na wzmocnienie i uelastycznienie konkretnych grup mięśni, najlepiej dobranych dla danego pacjenta przez fizjoterapeutę. Optymalna dawka ruchu to 20-30 minut dziennie. Z punktu widzenia układu kostno-stawowego korzystniej jest ćwiczyć często z umiarkowaną intensywnością niż tylko od czasu do czasu, ale bardzo intensywnie.

Co robić, gdy bolą kości i stawy?
Gdy dolegliwości kostno-stawowe pojawiają się okazjonalnie, można próbować łagodzić je zażywając leki przeciwbólowe dostępne bez recepty. Jednak, gdy ból nie mija pod ich wpływem, nasila się lub utrzymuje przez kilka dni, trzeba skontaktować się z lekarzem. – Bóle kostno-stawowe mogą być objawem choroby ogólnoustrojowej np. zakaźnej, zapalnej czy autoimmunologicznej, albo urazu, który wymaga zaopatrzenia przez ortopedę – zwraca uwagę dr Olszewski. Przewlekłe zażywanie leków przeciwbólowych w takich przypadkach tylko opóźni postawienie diagnozy i wdrożenie właściwego leczenia.

– Także jeśli przyczyną bólów kostno-stawowych okaże się choroba zwyrodnieniowa, bezpieczniej jest ją leczyć pod okiem lekarza, który przepisze odpowiednie leki łagodzące dolegliwości oraz skieruje na rehabilitację, która ma szansę poprawić funkcję stawów i jakości życia – mówi dr Olszewski. Bardzo ważne zarówno w profilaktyce choroby zwyrodnieniowej jak i jej leczeniu jest także zachowanie odpowiedniej diety, pozwalającej utrzymać właściwą masę ciała, co zapobiega przeciążaniu stawów.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że na kondycję układu kostno-stawowego pracujemy od najmłodszych lat. Nigdy nie jest za późno by wyeliminować szkodliwe przyzwyczajenia i zacząć dbać o aktywność fizyczną oraz dietę. Im wcześniej zdamy sobie z tego sprawę tym lepiej dla naszych kości i stawów. Właściwe nawyki zdrowotne najlepiej wpajać dzieciom od najmłodszych lat.
 
 
* Raport Profilaktyka zdrowia kobiet” powstał na podstawie badania, które przeprowadzono w marcu 2022 przez Mobile Institute na zlecenie firmy Gedeon Richter Polska. Badanie przeprowadzono z wykorzystaniem metody CAWI (Computer-Assisted Web Interview) na Polkach w wieku powyżej 18 roku życia, N=1000.
 
Artykuł konsultowany oraz autoryzowany z dr Pawłem Olszewskim, ortopedą i traumatologiem.
Nie tylko dojrzałe, ale także młode Polki skarżą się na bóle kości i stawów. To efekt złych nawyków, siedzącego stylu życia, niedoboru ruchu, nadmiernej masy ciała, a także stresu. Tylko co czwarta Polka (26%) nie odczuwa dolegliwości kostno-stawowych – wynika z badania „Profilaktyka zdrowia kobiet”* zrealizowanego wiosną 2022 roku dla Gedeon Richter Polska.
Firma bada rozmaite aspekty zdrowia Polek, ponieważ to właśnie zdrowie kobiet jest w centrum jej zainteresowania.

Bóle kostno-stawowe są najczęstszą przyczyną wizyt u lekarzy POZ – przyznaje dr Paweł Olszewski, ortopeda i traumatolog. Ich przyczyną jest zwykle niewłaściwe użytkowanie narządu ruchu, czyli przeciążenia związane z niewłaściwą pozycją podczas pracy, nieumiejętnym podnoszeniem ciężkich przedmiotów, czy uprawianiem sportu bez rozgrzewki, co znacząco zwiększa ryzyko kontuzji. Problemem jest także zbyt mała dawka aktywności fizycznej, która jest niezbędna dla utrzymania narządu ruchu w dobrej kondycji, a także nadmierna masa ciała, która powoduje przeciążenie stawów i przyspiesza ich zużycie.

Boli mnie kręgosłup!
Polkom najczęściej doskwierają bóle kręgosłupa (22%). Częstość ich występowania zwiększa się wraz z wiekiem badanych. Na bóle kręgosłupa narzeka aż 58% kobiet powyżej 54 roku życia, ale także 14% najmłodszych respondentek (18-24 lata).

Te statystyki nie dziwią dr Olszewskiego. – W badaniach obrazowych kręgosłupa u większości 30-latów widać zmiany zwyrodnieniowe – mówi ortopeda. Na początkowym etapie mogą nie powodować żadnych dolegliwości, ale z czasem należy oczekiwać pojawienia się bólu i sztywność, a w następnej kolejności objawów neurologicznych związanych z uciskiem na nerwy, które nierzadko wymagają operacji neurochirurgicznej. Do takiego stanu lepiej nie dopuścić!

Pojawienie się nawracających bólów kręgosłupa to sygnał, że popełniamy jakiś istotny błąd związany w jego użytkowaniem – zwraca uwagę dr Olszewski. Być może jest to niewłaściwa pozycja podczas pracy przy biurku, brak przerw podczas pracy lub schylanie się przy podnoszeniu ciężkich przedmiotów, czy dźwiganie zakupów w jednej ręce. Przyczyną bólów kręgosłupa, szczególnie w odcinku szyjnym może być także stres. – Pod wpływem stresu dochodzi do nadmiernego napięcia mięśni i powięzi, co może pociągać ze sobą stan zapalny oraz pojawienie się dolegliwości bólowych – wyjaśnia ortopeda

Dobrze jest zaobserwować w jakich okolicznościach pojawia się ból kręgosłupa i postarać się je wyeliminować np. kucając przed podnoszeniem ciężkich przedmiotów. Bardzo ważną kwestią jest także zadbanie o tzw. higienę postawy, czyli zachowywanie właściwej pozycji podczas pracy siedzącej, robienie regularnych i wykorzystywanie ich na ćwiczenia ruchowe.

Zabójcze siedzenie
Natura zaprojektowała ludzki organizm do ruchu, tymczasem z raportu „Profilaktyka zdrowia kobiet” wynika, że kobiety większość czasu w ciągu dnia spędzają w pozycji siedzącej. Około 30% kobiet siedzi przez 7-8 godzin, a 27% przez 4-6 godzin dziennie. Przez 7-8 godzin w ciągu doby siedzi 33% respondentek w wieku 18-24 lat i 36% w wieku 25-34 lat.

Długotrwałe siedzenie jest bardzo niekorzystne dla narządu ruchu sprzyja degeneracji chrząstki stawowej, która jest najsłabszym elementem w kolanie, biodrze czy kręgosłupie. – Chrząstka stawowa czerpie substancje odżywcze z płynu stawowego, który dociera do niej wyłącznie podczas ruchu. Długotrwały bezruch sprawia, że otrzymuje ich zbyt mało, to sprzyja jej degeneracji i daje początek zwyrodnieniowej chorobie stawów. Bezruch negatywnie wpływa także na kondycję tkanek miękkich wokół stawu, sprzyja stanom zapalnym, których następstwem mogą być dolegliwości bólowe – tłumaczy dr Olszewski. Choroba zwyrodnieniowa stawów ma charakter przewlekły. Nie da się jej wyleczyć, ale można spowolnić jej rozwój poprawiając styl życia.

Odtrutka na siedzący tryb życia
Osoby pracujące przy biurku mają szansę uniknąć dolegliwości kostno-stawowych lub je złagodzić dzięki codziennej umiarkowanej aktywności fizycznej. Z raportu wynika, że zdaje sobie z tego sprawę tylko część respondentek. Większość kobiet powyżej 54 lat (92%) preferuje spacery, natomiast najmłodsze respondentki (18-24 lata) najczęściej praktykują ćwiczenia rozciągające i wzmacniające mięśnie kręgosłupa (40%).

Znacznie lepiej niż spacer działa uprawianie takich rodzajów aktywności fizycznej, które angażują wiele odcinków ciała i jednocześnie nie powodują dużych przeciążeń stawów np. pływanie, aqua aerobic, nordic walking, narty biegowe, a także joga, pilates – wymienia dr Olszewski. – Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też codzienne wykonywanie zestawu ćwiczeń ukierunkowanych na wzmocnienie i uelastycznienie konkretnych grup mięśni, najlepiej dobranych dla danego pacjenta przez fizjoterapeutę. Optymalna dawka ruchu to 20-30 minut dziennie. Z punktu widzenia układu kostno-stawowego korzystniej jest ćwiczyć często z umiarkowaną intensywnością niż tylko od czasu do czasu, ale bardzo intensywnie.

Co robić, gdy bolą kości i stawy?
Gdy dolegliwości kostno-stawowe pojawiają się okazjonalnie, można próbować łagodzić je zażywając leki przeciwbólowe dostępne bez recepty. Jednak, gdy ból nie mija pod ich wpływem, nasila się lub utrzymuje przez kilka dni, trzeba skontaktować się z lekarzem. – Bóle kostno-stawowe mogą być objawem choroby ogólnoustrojowej np. zakaźnej, zapalnej czy autoimmunologicznej, albo urazu, który wymaga zaopatrzenia przez ortopedę – zwraca uwagę dr Olszewski. Przewlekłe zażywanie leków przeciwbólowych w takich przypadkach tylko opóźni postawienie diagnozy i wdrożenie właściwego leczenia.

– Także jeśli przyczyną bólów kostno-stawowych okaże się choroba zwyrodnieniowa, bezpieczniej jest ją leczyć pod okiem lekarza, który przepisze odpowiednie leki łagodzące dolegliwości oraz skieruje na rehabilitację, która ma szansę poprawić funkcję stawów i jakości życia – mówi dr Olszewski. Bardzo ważne zarówno w profilaktyce choroby zwyrodnieniowej jak i jej leczeniu jest także zachowanie odpowiedniej diety, pozwalającej utrzymać właściwą masę ciała, co zapobiega przeciążaniu stawów.

Warto zdać sobie sprawę z tego, że na kondycję układu kostno-stawowego pracujemy od najmłodszych lat. Nigdy nie jest za późno by wyeliminować szkodliwe przyzwyczajenia i zacząć dbać o aktywność fizyczną oraz dietę. Im wcześniej zdamy sobie z tego sprawę tym lepiej dla naszych kości i stawów. Właściwe nawyki zdrowotne najlepiej wpajać dzieciom od najmłodszych lat.
 
 
* Raport Profilaktyka zdrowia kobiet” powstał na podstawie badania, które przeprowadzono w marcu 2022 przez Mobile Institute na zlecenie firmy Gedeon Richter Polska. Badanie przeprowadzono z wykorzystaniem metody CAWI (Computer-Assisted Web Interview) na Polkach w wieku powyżej 18 roku życia, N=1000.
 
Artykuł konsultowany oraz autoryzowany z dr Pawłem Olszewskim, ortopedą i traumatologiem.