Medicalpress
23 października 2025 r. odbyło się wspólne posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Badań Naukowych i Innowacji w Ochronie Zdrowia oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii w Senacie RP. Parlamentarzyści i zaproszeni eksperci rozmawiali o konieczności zapewnienia pacjentom z cukrzycą szerszego dostępu do nowoczesnych systemów ciągłego monitorowania glikemii (CGM) – m.in. dla wszystkich osób stosujących insulinoterapię. Wśród wniosków znalazła się także potrzeba wprowadzenia nowych wskaźników oceny cukrzycy – takich jak czas w normoglikemii (TIR) – zamiast wyłącznie HbA1c oraz rozszerzenia refundacji pomp insulinowych po 26. roku życia. Uczestnicy spotkania podkreślali, że technologie te poprawiają bezpieczeństwo, wydłużają życie i obniżają koszty leczenia powikłań.
Cukrzyca – globalne wyzwanie zdrowotne
W Europie na cukrzycę choruje już ok. 65 mln osób, a w Polsce dotyczy ona blisko 10 proc. populacji. – Cukrzyca jest chorobą złożoną i wymaga wczesnej diagnozy oraz właściwego leczenia. Każdy przypadek jest inny, dlatego dostęp do systemów ciągłego monitorowania glikemii (CGM), nowoczesnych technologii i terapii powinien być dopasowany do potrzeb konkretnej osoby. Dysponujemy dziś technologiami i lekami, które mogą znacząco poprawić jakość życia pacjentów. Stosowanie systemów CGM przynosi liczne korzyści, a dostępne dowody naukowe potwierdzają skuteczność tej metody, pomagają pacjentom redukować masę ciała, zwiększać aktywność fizyczną oraz lepiej kontrolować poziom glukozy – podkreśliła Sabine Dupont, dyrektorka ds. strategii i współpracy z organizacjami pacjentów z Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF).
 
Skuteczna kontrola cukrzycy
Systemy ciągłego monitorowania glikemii (CGM) to niewielkie urządzenia, które przez całą dobę mierzą poziom cukru w organizmie. Czujnik umieszczony pod skórą automatycznie przesyła dane do aplikacji w telefonie lub pompy insulinowej. Dzięki temu pacjent i lekarz mogą w każdej chwili sprawdzić, czy poziom cukru jest prawidłowy, a w razie potrzeby natychmiast zareagować – np. chory może przyjąć insulinę lub zjeść coś słodkiego.

W przeciwieństwie do tradycyjnego glukometru, który wymaga nakłuwania palca kilka razy dziennie, system CGM pokazuje wyniki w sposób ciągły, także w nocy. Ułatwia to utrzymanie stabilnego poziomu cukru, zmniejsza ryzyko groźnych spadków lub wzrostów glikemii i pozwala lepiej planować leczenie, dietę oraz aktywność fizyczną. W ocenie ekspertów te urządzenia stanowią przełom w diabetologii.

Nowoczesne systemy ciągłego monitorowania glikemii chronią pacjentów przed niebezpiecznymi spadkami i wzrostami poziomu cukru. Mają też wymiar edukacyjny – pacjent widzi, jak jego zachowania wpływają na wyniki. Każda niekontrolowana hiperglikemia zwiększa ryzyko zawału i udaru, skracając życie pacjenta – podkreślił prof. Tomasz Klupa, kierownik Katedry Chorób Metabolicznych UJ CM.
 
Nowe technologie i zasady refundacji
Dziś z refundowanych systemów monitorowania glikemii mogą korzystać głównie dzieci, młodzież i młodzi dorośli z cukrzycą typu 1 lub 3. Od niedawna wsparcie obejmuje także osoby po 26. roku życia, które są leczone intensywnie insuliną i nie odczuwają spadków poziomu cukru (tzw. nieświadomość hipoglikemii). W 2024 r. refundację rozszerzono o kobiety w ciąży z cukrzycą. Podczas posiedzenia poinformowano, że w 2024 r. z nowoczesnych sensorów i nadajników skorzystało już ok 120 tys. pacjentów.

Refundacja (…) jest archaiczna. (…) Wszyscy pacjenci na insulinie powinni móc korzystać z tego systemu za nieduże pieniądze, bo to redukuje hipoglikemię i wydłuża życie – podkreślił prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych UCK WUM. Dodał, że system ochrony zdrowia powinien nadążać za rozwojem technologii medycznych i lepiej wykorzystywać ich potencjał. Zaproponował utworzenie przy Ministerstwie Zdrowia stałych zespołów tematycznych – m.in. ds. diabetologii, kardiologii i pulmonologii – które regularnie analizowałyby postępy i przedstawiały ministrowi rekomendacje działań.

Senator Agnieszka Gorgoń-Komor, przewodnicząca obu zespołów, podkreśliła, że nie można przerywać terapii u dorosłych, którzy wcześniej mieli dostęp do nowoczesnych technologii.

– Nie wyobrażam sobie, że państwo inwestuje w człowieka w młodym wieku z cukrzycą typu 1 i on ma pompę zintegrowaną i ma system monitorowania, a w wieku 26 lat mówimy: nie, przechodzimy na intensywną terapię (…). Musimy przenieść wagę na dobre prowadzenie cukrzycy, żeby potem nie wydawać pieniędzy na leczenie powikłań – mówiła.
 
CGM ratuje życie i obniża koszty leczenia
Eksperci zwracali uwagę, że inwestowanie w technologie diabetologiczne to nie koszt, lecz inwestycja w zdrowie i samodzielność pacjentów. Badania naukowe pokazują, że stosowanie CGM znacząco zmniejsza ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych i hospitalizacji. U pacjentów korzystających z tych systemów odnotowano nawet 40 proc. mniej zawałów i udarów, a w grupie osób z cukrzycą typu 2 śmiertelność spadła o ok. 20 proc.

Pacjenci wracają do życia społecznego, rodzinnego, zawodowego. Mniej jest rent, mniej zwolnień. Wystarczy po prostu prowadzić nowoczesne leczenie – podkreśliła prof. Małgorzata Myśliwiec. Ekspertka przypomniała, że europejskie i amerykańskie towarzystwa diabetologiczne rekomendują dostęp do systemów CGM dla wszystkich pacjentów stosujących insulinoterapię. Dodała, że Polska jest jednym z czterech krajów w Europie, które uzależniają refundację pomp insulinowych od wieku i podkreśliła, że to kryterium powinno zostać zniesione.
 
Równość w dostępie
Kwestia równości w dostępie do technologii była jednym z ważniejszych tematów debaty. Prof. Ewa Wender-Orzegowska, konsultant krajowa w dziedzinie ginekologii i położnictwa, zwróciła uwagę, że refundacja systemów monitorowania glikemii dla kobiet w ciąży obejmuje obecnie tylko jedno rozwiązanie.

Refundacja tylko jednego systemu nie jest przejrzysta – powinniśmy dążyć do tego, żeby obejmowała wszystkie dostępne systemy ciągłego monitorowania glikemii w Polsce – apelowała.
 
Kierunek działań
Podsumowując posiedzenie, senator Agnieszka Gorgoń-Komor wskazała trzy priorytety w obszarze leczenia cukrzycy – rozszerzenie refundacji pomp insulinowych po 26. roku życia, zapewnienie dostępu do systemów monitorowania glikemii dla wszystkich osób stosujących insulinoterapię oraz wprowadzenie nowych wskaźników oceny cukrzycy – takich jak czas w normoglikemii (TIR) – zamiast wyłącznie HbA1c.

Kończąc spotkanie, przewodnicząca zapowiedziała, że wnioski z posiedzenia zostaną przekazane do Ministerstwa Zdrowia. – Medycyna nie może uciekać od standardów opartych na dowodach naukowych. Wymagają tego zarówno nowe pokolenia lekarzy, jak i pacjenci – podsumowała.
 
 
źrodło: PublicPolicy
7 sierpnia 2025 r. Senat RP jednogłośnie przyjął projekt ustawy wprowadzającej obowiązek umieszczania na opakowaniach napojów alkoholowych oraz w reklamach piwa informacji o szkodliwości spożywania alkoholu przez kobiety w ciąży lub karmiące piersią. Za nowelizacją ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi opowiedziało się 92 senatorów – nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Projekt trafi teraz do Sejmu.

To finał wieloletnich starań – inicjatywa legislacyjna jest efektem petycji złożonej w 2017 r., a Senat podchodzi do niej już po raz trzeci. Tym razem wszystko wskazuje na to, że proces legislacyjny ma szansę zakończyć się sukcesem.

Co przewiduje ustawa?

Senator sprawozdawca Rafał Ambrozik podkreślał, że celem jest ujednolicenie i upowszechnienie ostrzeżeń zdrowotnych: „Napoje alkoholowe, dostarczane do miejsc sprzedaży, będą dostarczane tylko w naczyniach zamkniętych, ale też… będą zawierały (…) oznaczenie informujące o szkodliwości spożywania alkoholu przez kobiety w ciąży lub karmiące piersią”. Analogiczny wymóg obejmie reklamy piwa, które – aby były zgodne z prawem – będą musiały zawierać takie ostrzeżenie.

Szczegółowy wzór, zakres i sposób umieszczania informacji określi minister zdrowia w rozporządzeniu. Projekt przewiduje półroczne vacatio legis oraz 24-miesięczny okres przejściowy, w którym dozwolona będzie sprzedaż opakowań niespełniających nowych wymogów.

Ustawa zawiera także elementy deregulacyjne – ułatwienia dla przedsiębiorców: likwidację opłat za zmiany w zezwoleniach na sprzedaż alkoholu (np. zmiana danych kontaktowych), wydłużenie terminu na zgłoszenie zmian w działalności z 14 do 30 dni oraz eliminację absurdalnych kar, jakie dotąd groziły za drobne błędy w opłatach (nawet o 1 grosz).

Dramatyczne dane o skali problemu

Senator Krzysztof Kwiatkowski przywołał najnowsze badania Instytutu Matki i Dziecka, które – jak powiedział – „radykalnie wywróciły dotychczasową naszą wiedzę o skali problemu”. W badaniu z zastosowaniem analizy próbek włosów kobiet po ciąży stwierdzono, że „w czasie ciąży po alkohol sięgało ponad 50% kobiet”. To wstrząsające dane, biorąc pod uwagę, że spożywanie alkoholu w tym okresie wiąże się z ryzykiem wystąpienia FASD (Spektrum Płodowych Zaburzeń Alkoholowych), prowadzącego m.in. do trwałych deficytów intelektualnych.

„Wiemy oczywiście, że samo oznaczenie nie jest jedynym elementem, który wpływa na to, czy ktoś będzie spożywał alkohol, czy nie, ale jest jednym z narzędzi, którymi dysponujemy” – zaznaczył Kwiatkowski.

Senator przypomniał, że podobne regulacje wprowadziła już Irlandia, a projekt jest zgodny z prawem UE. Wskazał też na szerszy kontekst: „W parlamencie i w rządzie (…) trwają prace dalej idące, jest rozważane (…) zakazu reklamy alkoholu, czy np. zakazu sprzedaży napojów alkoholowych na stacjach paliw”.

Wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny poparł projekt, podkreślając znaczenie trwałego umocowania wymogu w ustawie: „Te zmiany są na tyle poważne i istotne, że powinny uzyskać pewną trwałość, tę trwałość zaś zapewnia ustawa”. Wskazał jednak na ryzyko rozbieżności między treścią ostrzeżeń na opakowaniach a tymi w reklamach i zapowiedział zgłaszanie uwag w dalszych pracach legislacyjnych.

Przyjęcie ustawy przez Senat to dopiero początek drogi. W dalszych pracach – jak zapowiadali senatorowie – kluczowe będzie dopracowanie szczegółów rozporządzenia i zapewnienie spójności przekazu ostrzeżeń. Jednak już dziś wiadomo, że polski ustawodawca – wzorem wielu państw – chce wprowadzić wyraźny, czytelny sygnał: alkohol w ciąży to realne zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka.

Źródło: Senat RP. Wszystkie cytowane wypowiedzi pochodzą z posiedzenia Senatu z 7 sierpnia 2025 r.

We wtorek 5 sierpnia Sejm przyjął ustawę o reformie szpitali. 231 posłów zagłosowało „za”, 203 było przeciw, 24 nie wzięło udziału w głosowaniu. Wynik głosowania nie był oczywisty – jeszcze pod koniec lipca Lewica zapowiadała, że projektu nie poprze. Ostatecznie jednak część posłanek wstrzymała się od głosu, a część w ogóle nie zagłosowała. Co wydarzyło się w ciągu tych dziesięciu dni?
Ustawa, firmowana jeszcze przez byłą minister zdrowia Izabelę Leszczynę, została zaprezentowana jako „ustawa o ratowaniu szpitali powiatowych”. Pod tą etykietą kryje się szereg rozwiązań, które wzbudziły niemałe kontrowersje – zarówno wśród polityków, jak i samorządowców, środowisk medycznych i pacjentów. Reforma zakłada m.in. elastyczne przekształcanie oddziałów szpitalnych – rozwiązanie, które ma pozwolić na utrzymanie finansowania dla jednostek, które zostaną przekształcone. Jednocześnie jednak budzi obawy, że będzie to furtka do ich likwidacji.

Joanna Wicha z Lewicy w trakcie drugiego czytania projektu przekonywała: „reforma jest konieczna, ale procedowany projekt nie daje szans na poprawę”. Jej zdaniem ustawa „stanowi zagrożenie – m.in. prywatyzacją czy likwidacją potrzebnych w lokalnych społecznościach oddziałów (np. porodówek)”.

To właśnie te słowa wzbudziły wówczas poważne napięcie w koalicji rządzącej. Głosowanie nad ustawą, planowane pierwotnie na 25 lipca, zostało odłożone. Opór Lewicy był znaczący, zwłaszcza że dwa dni wcześniej doszło do rekonstrukcji rządu i wymiany ministra zdrowia. Nowa szefowa resortu, Jolanta Sobierańska-Grenda, miała przekonać koalicjantów do ustawy, zapewniając o gotowości do dalszych zmian legislacyjnych w przyszłości. Jak przekonywała, uchwalenie obecnej wersji to „kamień milowy”, bez którego Polska nie będzie mogła rozliczyć środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Czy to właśnie ta argumentacja okazała się kluczowa? Trudno się nie domyślać, że w tle rozgrywała się gra o znacznie więcej niż tylko losy powiatowych szpitali. Decyzja Lewicy o odejściu od wcześniejszego sprzeciwu może mieć również związek z nadzieją, że deklarowane przez premiera „odpartyjnienie” Ministerstwa Zdrowia nie dojdzie do skutku. Mimo zapowiedzi zmian kadrowych po rekonstrukcji rządu, przez dwa tygodnie w kierownictwie resortu nie zaszły żadne istotne zmiany. Dla Lewicy to mógł być polityczny sygnał – czas wycofać się z otwartego sprzeciwu i pozostać przy stole.

Reforma wprowadza także inne zapisy, które mogą mieć znaczenie dla funkcjonowania placówek: łączenie szpitali przez samorządy czy możliwość ograniczenia udzielania świadczeń nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w szpitalach pediatrycznych wyłącznie do osób niepełnoletnich. Wszystko to ujęte zostało w jednym akcie prawnym, bez gwarancji dla lokalnych społeczności, że nie będzie to oznaczać wycofywania się państwa z obowiązku zapewniania kompleksowej opieki medycznej.

Ustawa trafi teraz do Senatu. Obrady zaplanowano na najbliższy czwartek – to ostatnie posiedzenie przed wakacyjną przerwą. Wprowadzenie istotnych poprawek jest mało prawdopodobne. Jeśli tak się stanie, Sejm będzie mógł się nimi zająć dopiero we wrześniu. Jeśli Senat ich nie zgłosi – losy ustawy spoczną w rękach nowego prezydenta, Karola Nawrockiego, który zostanie zaprzysiężony już w środę przed Zgromadzeniem Narodowym.

Czy reforma rzeczywiście uratuje powiatowe szpitale, czy okaże się preludium do ich systemowego wygaszania? Na razie więcej tu znaków zapytania niż odpowiedzi. A czas działa na niekorzyść pacjentów.

 
Senat przyjął przepisy zaostrzające regulacje dotyczące sprzedaży i dostępności produktów zawierających nikotynę – w tym e-papierosów i woreczków nikotynowych. To kolejny etap działań legislacyjnych, które mają ograniczyć ekspozycję młodego pokolenia na substancje uzależniające i zmniejszyć ryzyko sięgania po papierosy w przyszłości. 11 czerwca do konsultacji publicznych trafił również projekt nowelizacji ustawy antytytoniowej wprowadzający całkowity zakaz sprzedaży jednorazowych e-papierosów.
Zmieniający się rynek, nowe zagrożenia
Papierosy tradycyjne są objęte szerokimi regulacjami, ale rynek nikotynowy dynamicznie się zmienia. Coraz częściej zamiast papierosa pojawia się woreczek nikotynowy lub jednorazowy e-papieros – dostępny w wielu smakach, często pozbawiony oznaczeń ostrzegawczych, atrakcyjny wizualnie, dostępny w internecie i automatach.
Produkty te, choć mogą być postrzegane jako mniej szkodliwe, stają się pierwszym krokiem do uzależnienia. Jak pokazują dane WHO, młodzież sięgająca po e-papierosy – nawet te beznikotynowe – ponad dwukrotnie częściej sięga potem po tradycyjne wyroby tytoniowe. Dotychczasowe regulacje nie nadążały za tym trendem – brakowało m.in. ograniczeń wiekowych, nadzoru nad składem czy zakazów promocyjnych.

Senat zaostrza przepisy
Nowelizacja ustawy antytytoniowej przyjęta przez Senat 11 czerwca 2025 r. wprowadza:
Ponadto skład płynów do e-papierosów i woreczków nikotynowych będzie podlegał kontroli – nie mogą zawierać substancji rakotwórczych, a ich wprowadzenie na rynek musi być zgłoszone do Biura ds. Substancji Chemicznych na pół roku przed planowaną sprzedażą.
Woreczki nikotynowe zostaną także zdefiniowane jako produkty doustne zawierające nikotynę bez tytoniu, a ich maksymalna zawartość nikotyny zostanie ograniczona do 20 mg/g.

Kolejny projekt w konsultacjach
Tego samego dnia do konsultacji publicznych przekazano projekt nowelizacji zakładający jeszcze dalej idące zmiany:
Konsultacje potrwają 21 dni. Po przyjęciu przez Radę Ministrów, projekt będzie musiał zostać notyfikowany w Unii Europejskiej.

Dlaczego to konieczne?
„Produkty zawierające nikotynę nie są zwykłym towarem – to substancje silnie uzależniające i szkodliwe” – podkreślają twórcy regulacji. Uwagę zwraca się również na fakt, że jednorazowe e-papierosy są trudne do kontroli, często niejasnego pochodzenia, zawierają toksyczne substancje, a dodatkowo są zagrożeniem dla środowiska (plastik i baterie litowo-jonowe trudne do utylizacji).
Władze wskazują, że „nikotyna wciąż zbyt łatwo trafia w ręce młodych ludzi”, a rynek nie nadąża za odpowiedzialnością społeczną.

Zmiany już obowiązujące
Nowelizacja ustawy antytytoniowej, która weszła w życie 17 kwietnia, objęła zakazem sprzedaży podgrzewanych wyrobów tytoniowych o charakterystycznych aromatach, takich jak mentol czy owoce. Przemysł ma dziewięć miesięcy na wyprzedanie zapasów. Równocześnie zdefiniowano podgrzewacze jako nowatorskie wyroby tytoniowe – dostosowując tym samym polskie prawo do regulacji unijnych.

Źródło: Ministerstwa Zdrowia
 W każdej polskiej gminie i każdej szkole są dzieci, które borykają się z problemami. Jak wynika z danych UNICEF, specjalistycznego wsparcia psychologicznego i psychiatrycznego w naszym kraju potrzebuje około 630 000 dzieci. Niestety blisko połowa placówek nadal nie zatrudnia psychologa, brakuje również oddziałów psychiatrii dziecięcej i poradni zdrowia psychicznego. 11 czerwca w Senacie odbyła się dyskusja – pod patronatem Rzeczniczki Praw Dziecka – na temat innowacyjnych narzędzi pozwalających rozwiązać ten problem. Gościem specjalnym był dr Ben Furman – fiński psychiatra i psychoterapeuta, którego metody praktykują już szkoły nad Wisłą. 
Politycy zasiadający w senacie, posłowie, przedstawiciele Ministerstwa Edukacji Narodowej, specjaliści współtworzący system edukacji w Polsce, w tym kuratorzy oświaty, dyrektorzy szkół, nauczyciele, samorządowcy, osoby odpowiedzialne za edukację i sprawy społeczne w gminach, przedstawiciele biznesu wzięli udział w spotkaniu „Jak przywrócić radość edukacji?”. Na wydarzeniu organizowanym przez Senat RP i Fundację Pomocy Dzieciom „Ulica” nie zabrakło też głosu osób reprezentujących młode pokolenie. Patronat nad spotkaniem objęła Rzeczniczka Praw Dziecka. Partnerem strategicznym działań Fundacji „Ulica” jest Neo Energy Group. Gościem specjalnym był dr Ben Furman, fiński psychiatra i psychoterapeuta, który od lat prowadzi psychoterapię dzieci, młodzieży i ich rodzin wykorzystując różne podejścia terapeutyczne.

Mądre wsparcie
Dane dotyczące zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży nie pozostawiają złudzeń.Młodzi Polacy potrzebują wsparcia. Ponad 40% uczniów myślało o samobójstwie, co czwarty o nim mówił, a 8,8% uczniów – w tym nawet 7-letnie dzieci – podjęło próbę odebrania sobie życia, wynika m.in. z raportów “Młodzież 2022” i “Młode głowy”. Badanie Europe Kids Want, w którym wzięło udział ponad 9 tys. dzieci z krajów Unii Europejskiej w wieku od 10 do 18 lat, wykazało, że młodzi ludzie oczekują zwiększenia wsparcia dla zdrowia psychicznego oraz poprawy dostępu do usług w tym zakresie, ale też przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji oraz zapewnienia usług wsparcia, m.in. poprzez poprawę bezpieczeństwa dzieci w przestrzeni publicznej.
 
Budowanie odporności psychicznej dzieci to niezwykle istotna kwestia, którą rządzący powinni się zająć z kilku powodów. Jest ono kluczowe dla zdrowego rozwoju emocjonalnego młodych pokoleń, osiąganych przez nie lepszych wyników edukacyjnych i przyszłego zdrowia publicznego. Co więcej jest inwestycją, która przynosi długoterminowe korzyści społeczne i ekonomiczne mówi senatorka Joanna Sekuła.Senat bardzo poważnie traktuje problematykę związaną z aktualną sytuacją zdrowia psychicznego młodzieży. Współpracujemy w tym zakresie z ministerstwami, przedstawicielami organizacji rządowych i pozarządowych, Rzecznikiem Praw Dziecka, Instytutem Praw Dziecka, Centrum Zdrowia Dziecka, psychologami, terapeutami i innymi specjalistami, a także z samą młodzieżą. Polskie szkoły są miejscami, które mają ogromny wpływ na dzieci i dobrze, gdyby były one wyposażone w narzędzia wspomagające młodych w radzeniu sobie z problemami życia codziennego dodaje Joanna Sekuła, senatorka RP.
 
Fińskie metody w polskich szkołach
Kilkugodzinne spotkanie i trwające w jego trakcie dyskusje pozwoliły uczestnikom poznać innowacyjne podejścia i praktyczne rozwiązania dla osób pracujących w sektorze edukacji oraz specjalistów zajmujących się pracą z dziećmi i młodzieżą. Dr Ben Furman przedstawił wybór różnorodnych metod i narzędzi inspirowanych psychologią skoncentrowaną na rozwiązaniach, które mogą pomóc zapobiegać i radzić sobie z powszechnymi problemami szkolnymi. W podejściu, które prezentował, kluczowe jest odejście od rozmowy wokół problemu i szukania jego przyczyn. Najważniejsza jest koncentracja na preferowanej przyszłości, potrzebnych umiejętnościach oraz poszukiwaniu zasobów, które już w sobie posiadamy. Istotnym elementem jest pytanie “po co?”, zamiast “dlaczego?” oraz szacunek, podmiotowe traktowanie dziecka oraz współpraca całego środowiska dziecka. Dr Ben Furman, pracując na oddziałach psychiatrycznych, poszukiwał skutecznej metody pomocy swoim pacjentom w przezwyciężaniu ich kryzysów. Zauważył, że dzieci niechętnie rozmawiają o swoich problemach, za to stosunkowo łatwo dzielą się swoimi umiejętnościami. Tak powstała filozofia pracy z dzieckiem oparta nie na rozwiązywaniu problemów, ale na uczeniu się przez dziecko nowych umiejętności, dzięki którym owe problemy dziecko jest w stanie pokonać.

Z metod promowanych przez doktora Furmana i z sukcesem wdrażanych w Polsce przez Fundację Pomocy Dzieciom „Ulica” korzystają już polskie szkoły i już niebawem wdrożą je następne placówki w naszym kraju – do programu Skillful School dołącza 15 kolejnych szkół. O tym, że warto implementować tę ideę w gminnym systemie edukacji opowiedział Jarosław Bizoń, naczelnik Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Mikołowa. Kolejna z prelegentek – Katarzyna Leśnik, wicedyrektor Szkoły Podstawowej w Wyrach, przedstawiła praktyki tworzenia szkoły rozwiązań, a Monika Burzyńska – nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej – podzieliła się swoimi doświadczeniami z wykorzystywania metod dr. Bena Furmana w pracy z grupami. Głos w trakcie spotkania zabrali też młodzi ludzie, którzy zaprezentowali wpływ narzędzi skoncentrowanych na rozwiązaniach na proces kształtowania się ich tożsamości.

Naszym celem jest poszerzenie wiedzy specjalistów i wzajemne inspirowanie się do działań na rzecz edukacji opartej na relacjach i radości, aby uczynić szkoły lepszym miejscem dla uczniów i nauczycieli – zaznacza Adrian Kowalski, prezes Fundacji Pomocy Dzieciom „Ulica”, który pracuje z dziećmi i młodzieżą w trudnej sytuacji życiowej już od 1991 r. – Kryzys zdrowia psychicznego młodzieży to najpoważniejsze wyzwanie, przed którym stoimy jako dorośli. Cieszę się, że goście naszego spotkania tak licznie odpowiedzieli na nasze zaproszenie. Mamy nadzieję, że debata i rozmowy, które odbyliśmy 11 czerwca zmotywują rządzących i interesariuszy systemu edukacji do działania, a spotkanie w Senacie będzie kluczowym krokiem w przywracaniu radości w edukacji i poprawie kondycji psychicznej dzieci i młodzieży w Polscepodsumowuje Adrian Kowalski.

****
 
Fundacja Pomocy Dzieciom „Ulica” działa na rzecz dzieci i młodzieży w trudnych sytuacjach życiowych, oferując wsparcie edukacyjne, psychologiczne i socjalne. Jej celem jest zapewnienie bezpiecznego i sprzyjającego środowiska, w którym młodzi ludzie mogą odkrywać swoje talenty, zdobywać wiedzę i budować lepszą przyszłość. Fundacja angażuje się w projekty integracyjne, promujące zdrowie psychiczne i rozwój społeczny, dążąc do poprawy jakości życia najmłodszych członków naszej społeczności. Prowadzi zajęcia warsztatowe rozwijające odporność psychiczną poprzez zachęcanie dzieci i młodzieży do odkrywania poczucia sprawczości oraz budowania poczucia wspólnotowości. Kształci też młodzieżowych liderów rówieśniczych, prowadzi terapie skonwertowane na rozwiązanych oraz szkolenia dla profesjonalistów z metod dra Bena Furmana wspierających dzieci i młodzież w kryzysach behawioralnych i emocjonalnych KIDS’ SKILL, MISSION POSSIBLE, SKILFUL GROUP. Na przestrzeni lat Fundacja objęła swoją pomocą ponad 9500 dzieci, realizując ponad 115 różnorodnych projektów. W 2023 roku powołane przez Fundację ULICA – Centrum Motywacyjno-Profilaktyczne otrzymało rekomendacje dr. Bena Furmana. Partnerem strategicznym Fundacji jest Neo Energy Group.
 
źródło: Fundacja Pomocy Dzieciom „Ulica”
26 kwietnia na terenie Beskidzkiego Centrum Onkologii – Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej zainaugurowało swoją działalność Bielskie Centrum Badań Klinicznych, Grupa American Heart of Poland. To wspólna inicjatywa BCO-SM oraz Grupy American Heart of Poland, w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej.

BCO-SM jest drugim w województwie śląskim ośrodkiem badań klinicznych. To miejsce kompleksowej diagnostyki i leczenia w szczególności pacjentów onkologicznych. Grupa American Heart of Poland dysponuje wieloletnim doświadczeniem w prowadzeniu badań klinicznych.

– Dziś ruszamy w nową drogę, ale z doświadczeniem w badaniach klinicznych i przedklinicznych Centrum Badawczo-Rozwojowego. Przynosimy nasze doświadczenie i wkładamy je w mury Beskidzkiego Centrum Onkologii – powiedział dr n. med. Paweł Kaźmierczak, członek zarządu i dyrektor medyczny Grupy American Heart of Poland.

Dzięki temu BCO-SM zyskało możliwość stosowania nowych technologii w leczeniu pacjentów. Pierwsze badania w Bielskim Centrum Badań Klinicznych chorych leczonych onkologicznie w BCO-SM już się rozpoczęły.

Na terenie Bielskiego Centrum Badań Klinicznych znalazły się m.in. gabinety lekarskie i zabiegowe, laboratorium, oddział dziennej chemioterapii, pracownie cytostatyków oraz sale z łóżkami dla chorych.

O zaletach prowadzenia badań klinicznych w szpitalu publicznym oraz o współpracy z Grupą American Heart of Poland mówił dr n. med. Piotr Zdunek, dyrektor BCO-SM.
– Taka forma partnerstwa jest optymalnym rozwiązaniem dla procesu leczenia, a tym samym dla pacjentów – podkreślił.

– Senat zamierza ogłosić rok 2025 rokiem profilaktyki zdrowotnej – powiedziała senator Agnieszka Gorgoń-Komor. – Badaniami w Bielskim Centrum Badań Klinicznych możemy przyczynić się do rozwoju polskiej nauki – dodała senator.

Początki działalności badawczej Grupy American Heart of Poland wspominał prof. dr hab. n. med. Krzysztof Milewski, ordynator Oddziału Kardiologii PAKS w Bielsku-Białej.

– Przez 20 lat zespół się rozwinął. Chcemy prowadzić działalność naukową nie tylko z kardiologami, ale także koleżankami i kolegami z Beskidzkiego Centrum Onkologii – powiedział prof. dr hab. n. med. Krzysztof Milewski, Grupa American Heart of Poland.

W inauguracji Bielskiego Centrum Badań Klinicznych udział wzięli m.in. senator Agnieszka Gorgoń-Komor, Przemysław Kamiński – wiceprezydent Bielska-Białej, zarząd Grupy American Heart of Poland z prezesem Adamem Szlachtą, a także kadra BCO-SM oraz przedstawiciele poszczególnych ośrodków Grupy American Heart of Poland.

źródło: Grupa American Heart of Poland

Za nami pierwsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Partnerstwa Publiczno-Prywatnego zaininicjowane przez Senator Agnieszkę Gorgoń-Komor we współpracy z Pracodawcami Medycyny Prywatnej. Zespół ma stanowić platformę wymiany doświadczeń oraz dobrych praktyk realizowanych m.in. przez przedstawicieli medycyny prywatnej, które powinny stanowić wsparcie w poprawie funkcjonowania polskiego systemu ochrony zdrowia.

Partnerstwo publiczno-prywatne jest zjawiskiem coraz szerzej wykorzystywanym w niemal wszystkich gałęziach gospodarki rynkowej. Współpraca między oboma sektorami, wykorzystanie pozytywnych doświadczeń i wdrażanie sprawdzonych rozwiązań to prosta droga do podnoszenia jakości świadczeń, a także budowania zdrowej konkurencji nie tylko w obszarze zdrowia.

 

Nowa kadencja parlamentu to okazja do podejmowania nowych tematów. Parlamentarzyści wykazują duże zainteresowanie partnerstwem publiczno-prywatnym. Zespół jest odpowiedzią na potrzeby cywilizacyjne, przed którymi stoją wszystkie społeczeństwa, gdzie toczy się gospodarka rynkowa – powiedziała senator Agnieszka Gorgoń-Komor, przewodnicząca nowo powołanego zespołu.

 

Ochrona zdrowia pierwszym tematem prac Zespołu

 

Tematem pierwszego posiedzenia było „Określenie partnerstwa publiczno-prywatnego na przykładzie systemu ochrony zdrowia w Polsce – dobre praktyki i transfer wiedzy”. Przedstawiciele Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej zaprezentowali rekomendacje dotyczące funkcjonowania systemu ochrony zdrowia na przykładzie sektora prywatnego.

 

W ocenie przewodniczącej zespołu duże zainteresowanie partnerstwem publiczno-prywatnym podyktowane jest przede wszystkim przekonaniem, że bez niego ochrona zdrowia w Polsce nie będzie mogła skutecznie się rozwijać, z pożytkiem dla pacjentów. Dotyczy to wszystkich społeczeństw z gospodarką rynkową, gdzie sektor publiczny pozostaje nieco w tyle za prywatnym, m.in. ze względu na lepsze standardy leczenia w podmiotach prywatnych.

 

Obecnie prawie 36% środków z Narodowego Funduszu Zdrowia jest wydatkowanych w sektorze prywatnym, z czego blisko 80% na badania diagnostyczne czy opiekę ambulatoryjną.  Z uwagi na to należy zachęcać do jeszcze ściślejszej współpracy, przede wszystkim w celu lepszego i bardziej efektywnego wydatkowania środków na ochronę zdrowia, jak również podnoszenia jakości leczenia.

 

Głos sektora prywatnego

 

Opieka zdrowotna w Polsce jest finansowana z wielu źródeł – oprócz Narodowego Funduszu Zdrowia, są to także prywatne wydatki pacjentów. Ze względu na sposób finansowania, system ochrony zdrowia tworzą łącznie dwa sektory – publiczny i prywatny. Jednakże ze względu na przenikanie się, a także współpracę obu sektorów – wprowadzenie klarownego, prostego podziału na prywatną i publiczną ochronę zdrowia jest niemożliwe.

 

– Jako Pracodawcy Medycyny Prywatnej bardzo dziękujemy za to, że taki zespół powstał. Uważamy, że partnerstwo publiczno-prywatne i czerpanie ze wspólnych doświadczeń może przyczynić się do zwiększenia efektywności procesu leczenia i zapewnienia kompleksowej opieki nad pacjentem – przekazał Andrzej Podlipski, członek Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej.

Niezwykle ważną kwestią jest wycena świadczeń. Niestety dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, w której za te same świadczenia, wykonywane przez różne podmioty, są niestety różne wyceny za punkt. To sprawia, że bardzo ciężko jest rywalizować o jakość zarówno podmiotom publicznym, jak i prywatnym – przekonywał dalej.

 

W trakcie posiedzenia przedstawiciele sektora prywatnego wskazywali, że chcieliby wziąć większą odpowiedzialność za pacjenta, system oraz za organizację tego systemu. Spora część dyskusji dotyczyła konieczności wzmocnienia działań profilaktycznych w kraju.

Musimy uwzględnić wszelkie komponenty, które składają się na życie w zdrowiu, takie jak np. psychiatria, psychologia czy zdrowie kobiet. Myślę, że są to obszary, które medycyna prywatna ma „zaopiekowane” od lat. To jest odpowiedni moment, aby właśnie w tych dziedzinach dzielić się doświadczeniami z partnerami publicznymi – mówił Paweł Łangowski, członek Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej.

 

Zdaniem ekspertów bez dobrego zabezpieczenia kwestii profilaktyki, będącej największym elementem systemu, dalsze dyskusje na temat tego, jak poprawić efektywność lecznictwa, mogą być wtórne. Jedyną metodą, która pozwoli dobrze zaopiekować kwestię jakości w ochronie zdrowia, jest dialog między sektorem publicznym i prywatnym.

 

Z kolei Barbara Kopeć, wiceprezeska Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej wskazała, że droga do zdrowia Polaków wiedzie również przez medycynę laboratoryjną.

W ramach Pracodawców Medycyny Prywatnej współpracujemy z Instytutem Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi w celu poszerzenia możliwości lekarzy medycyny pracy. W tej chwili badania, które wykonuje lekarz medycyny pracy, są poza systemem, nie ma ich w IKP, i nawet jeśli zdiagnozuje przyczynę choroby, to właściwie nic z tym nie może dalej zrobić. Trzeba to zmienić. Powinniśmy się zastanowić, co zrobić, aby jak najdłużej utrzymać dobry stan zdrowia populacji – podkreślała, zapewniając jednocześnie o gotowości do udziału w programach profilaktyki zdrowotnej.

– Badania diagnostyczne to najtańsze procedury medyczne wykonywane przez znakomitych fachowców, jakimi są diagności laboratoryjni, na profesjonalnej aparaturze, jaką dysponują laboratoria. Badania medycyny laboratoryjnej są także bardzo tanie – w budżecie szpitala stanowią zaledwie 4-5% kosztów.

 

Dariusz Dziełak, dyrektor Biura Partnerstwa Publicznego i Innowacji Narodowego Funduszu Zdrowia powiedział, że w zakresie realizacyjnym „tak naprawdę polski system publiczny na prywatnej opiece stoi”. Z punktu widzenia Narodowego Funduszu Zdrowia współpraca sektora publicznego z prywatnym jest nie tylko pożądana, ale także nieuchronna i konieczna.

 

W dyskusji nie zabrakło głosu przedstawiciela publicznego szpitala. Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie wskazała, że zarządzany przez nią szpital był prekursorem współpracy z sektorem prywatnym. Od 30 lat w ramach outsourcingu realizowana jest diagnostyka laboratoryjna oraz obrazowa, co – jak wskazała – ma swoje mocne i słabe strony. Podkreśliła, że obecnie konieczna jest dalsza dyskusja na temat współpracy obu sektorów oraz wypracowanie tzw. dobrych praktyk.

 

Uczestnicy posiedzenia wskazywali, że dla maksymalizacji osiąganych przez pacjenta korzyści współpraca pomiędzy sektorem publicznym a prywatnym powinna zostać możliwie precyzyjnie określona i unormowana. Dotychczas w debacie publicznej i parlamentarnej zabrakło merytorycznej dyskusji na temat optymalnego modelu współpracy obu sektorów. 

źródło: Pracodawcy Medycyny Prywatnej

 

 

11 kwietnia br. Parlamentarny Zespół ds. Kardiologii dyskutował na temat priorytetów dla tej dziedziny medycyny na najbliższe lata. W posiedzeniu udział wzięli wybitni specjaliści w dziedzinie chorób krążenia, m.in. dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii prof. Janina Stępińska, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Robert Gil i prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego prof. Maciej Banach. W pracach Zespołu ds. Kardiologii uczestniczyła też rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak.
W trakcie debaty skupiono się przede wszystkim na profilaktyce i prewencji chorób układu krążenia u dzieci. Jak poinformowała przewodnicząca Zespołu senator Agnieszka Gorgoń-Komor, Senat zamierza ogłosić rok 2025 rokiem profilaktyki zdrowotnej.

Dlatego obecne posiedzenie poświęcono wypracowaniu konkretnych konkluzji i rekomendacji dotyczących profilaktyki i prewencji tych chorób u najmłodszych. Podsumowując dyskusję, przypomniała m.in., że wielokrotnie padało podczas niej stwierdzenie, iż „cholesterol nie boli”, które w dowcipny sposób nawołuje niejako do podjęcia działań, o których mówili prelegenci.

Przewodnicząca Komisji Zdrowia senator Beata Libera-Małecka wskazała, że posiedzenie było w gruncie rzeczy konferencją naukową, która pokazała, jak wiele wyzwań stoi przed nami zarówno w kardiologii, jak i w całej medycynie. Zdaniem senator najmocniej wybrzmiały edukacja i profilaktyka. Można powiedzieć, że nie mamy już problemów z leczeniem, istnieje natomiast problem związany z profilaktyką zdrowotną.

Jak wskazała, mamy wiele programów medycznych i zdrowotnych, na czele z Narodowym Programem Zdrowia, na które idą ogromne pieniądze, a ich efekty, niestety, są zerowe. Podstawowe pytanie brzmi więc: w jak sposób zaprogramować ich skuteczność, stworzyć program, który będzie właściwie służył społeczeństwu i zdrowiu publicznemu.

„Mi się nie chce już czekać” – przekonywał prof. Maciej Banach, wskazując, że eksperci i lekarze określili już konieczne do podjęcia działania zapobiegające chorobom układu krążenia, wynikające z hipercholestorolomnii rodzinnej czy wielochorobowości. Potrzeba jednak konkretnych decyzji administracyjnych, także politycznych.  Z odkładaniem „wiedzy” na później nie zgodziła się też prof. Małgorzata Myśliwiec z Uniwersytetu Gdańskiego.

Według niej konieczne jest przeprowadzanie badań przesiewowych u dzieci, wprowadzenie uniwersalnego screeningu w czasie bilansu 6-latka, stworzenie poradni lipidowych dla dzieci w całej  Polsce, a także protokołu przekazania pacjenta pod opiekę dla dorosłych i odwrotnie.

Wszystkie badania dowodzą, że włączenie leczenia hipolipemizującego ok. 6–10. roku życia jest korzystne, zmniejsza ryzyko rozwoju miażdżycy, incydentów sercowo-naczyniowych już po 35. roku życia. Zastosowanie badania przesiewowego populacyjnego, a następnie kaskadowego wśród członków rodziny pozwoli zastosować prewencję u młodych dorosłych z FH.

Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Robert Gil zaprezentował dekalog polskiej kardiologii na lata 2023–2025. Najpilniejsze potrzeby z punktu widzenia polskich pacjentów, dotyczące profilaktyki, diagnostyki i leczenia przedstawiła prezes Stowarzyszenia EcoSerce Agnieszka Wołczenko.

Zapoznano się też z priorytetami Ministerstwa Zdrowia w dziedzinie kardiologii. Prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Kliniki Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Śląskim Sercu Chorób Serca, omówił wstępne dane z realizacji programu „Lipidogram dla pierwszaka”, który pokazał, że  wczesna diagnostyka jest szansą na skuteczniejsze leczenie.

O wyzwaniach w zakresie diagnostyki i leczenia hipercholesterolemii rodzinnej mówiła prof. Marlena Broncel, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Farmakologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Prof. Adam Witkowski, pełnomocnik ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej zaprezentował dotychczasowe osiągnięcia i plany dotyczące Krajowej Sieci Kardiologicznej. Dyrektor generalna FH Europe Foundation Magdalena Daccord omówiła przykłady dobrych praktyk w leczeniu hipercholesterolemii rodzinnej w Polsce na tle UE.

źródło:Senat RP

Problem polega na tym, że aktualnie wiele produktów, niespełniających norm i przepisów ustawowych, jest nadal dostępnych w sklepach stacjonarnych i internetowych, dlatego przede wszystkim należy zwiększyć kontrolę nad respektowaniem już obowiązujących przepisów, podkreślała podczas łączonego posiedzenia senackich komisji zdrowia i klimatu, Beata Małecka-Libera, przewodnicząca Senackiej Komisji Zdrowia – Apeluję bardzo mocno o to, żeby Państwowa Inspekcja Handlowa zadziałała i weszła do sklepów, by zweryfikować to, czy sprzedawane tam przedmioty są zgodne z prawem. Niczego więcej nie oczekuję, tylko tego, żeby w tej chwili z obrotu zniknęły takie produkty. Z dopalaczami uporaliśmy się bardzo szybko.
 
 
19 marca 2024 r. podczas łączonego posiedzenia Komisji Zdrowia oraz Komisji Klimatu i Środowiska Senatu rozmawiano o wpływie jednorazowych e-papierosów na zdrowie i środowisko. Po wysłuchaniu przedstawicieli instytucji współodpowiedzialnych za wprowadzanie i kontrolę obrotu papierosami elektronicznymi i jednorazowymi, m.in. Biura ds. Substancji Chemicznych, Głównego Inspektora Sanitarnego, Ministerstwa Zdrowia, a także przedstawicieli resortów środowiska i finansów oraz ekspertów z dziedziny medycyny, senatorowie postanowili zobowiązać Ministerstwo Zdrowia do powołania zespołu, w skład którego powinni wejść także przedstawiciele m.in. UOKiK i Policji, w celu wycofania w trybie pilnym wszystkich tego rodzaju produktów, które nie spełniają kryteriów ustawowych.
 
Problem polega na tym, że aktualnie wiele produktów, niespełniających norm i przepisów ustawowych, jest nadal dostępnych w sklepach stacjonarnych i internetowych, dlatego przede wszystkim należy zwiększyć kontrolę nad respektowaniem już obowiązujących przepisów, podkreślała podczas łączonego posiedzenia senackich komisji zdrowia i klimatu, senator Beata Małecka-Libera, przewodnicząca Senackiej Komisji ZdrowiaApeluję bardzo mocno o to, żeby Państwowa Inspekcja Handlowa zadziałała i weszła do sklepów, by zweryfikować to, czy sprzedawane tam przedmioty są zgodne z prawem. Niczego więcej nie oczekuję, tylko tego, żeby w tej chwili z obrotu zniknęły takie produkty. Z dopalaczami uporaliśmy się bardzo szybko.
 
Okazuje się, że na polskim rynku jest ich bardzo dużo jednorazówek, które nie spełniają norm, a na ponad 40 tys. zgłoszeń, jakie wpłynęły do Biura ds. Substancji Chemicznych, wydano tylko nieco ponad 20 decyzji o niezgodności. Dlatego, senator Małecka-Libera zaznaczyła podczas posiedzenia, że oczekuje od ministra zdrowia powołania zespołu, który zajmie się wycofaniem z obrotu wszystkich produktów, które nie spełniają przepisów ustawowych.
 
Jesteśmy zdeterminowani i uważamy, że wśród wszystkich wyrobów tytoniowych, te urządzenia są najbardziej szkodliwe. Najlepszym przykładem jest to, że kraje, w których są produkowane, jak Indie i Chiny, zakazują ich używania. Odpowiednie rozwiązania do konsultacji społecznych chcemy przekazać w ciągu najbliższych tygodni. – powiedział Wojciech Konieczny, wiceminister zdrowia.
 
– Mamy przygotowaną bazę składników wszystkich zgłoszeń. To ponad 3 tys. substancji, które znajdują się w liquidach. Jesteśmy na etapie tworzenia pełnej ich bazy, która pozwoli przewidzieć, jak taka substancja po podgrzaniu może się rozpaść – dodała Agnieszka Dudra, prezes Biura do Spraw Substancji Chemicznych. – Problem w tym, że baza dopiero powstaje, a sprawdzanie zgodności z przepisami odbywało się w oparciu o dane deklarowane przez producentów. Zabrakło weryfikacji towaru na sklepowych półkach z tymi informacjami. Niezgodności można już dostrzec gołym okiem, patrząc chociażby na pojemność opakowania. Niejednokrotnie są one dużo większe niż dopuszczalne 2 ml. – uzupełniła.
 
– Pracujemy już nad zakazem sprzedaży e-papierosów jednorazowych. Akt prawny jest procedowany. Oprócz tego, przy okazji możemy zająć się innymi sprawami, takimi jak urządzenia, w których się spala substancje niezawierające tytoniu. Możemy tam dołączyć rozwiązania, które już czekają latami, jak np. doprecyzowanie zakazu reklamy czy ujednolicenie opakowań – wskazał Wojciech Konieczny, wiceminister zdrowia.
 
W ocenie senator Beaty Małeckiej-Libery, priorytetem powinno być dążenie do oczyszczenia rynku z produktów niespełniających wymogów, realizacja w praktyce zakazu sprzedaży e-papierosów nieletnim oraz wzmożona kontrola sprzedaży przez internet.
 
Link do transmisji z posiedzenia:
https://av8.senat.pl/11KZ8KKS71  

źródło: Senat RP, redakcja