Medicalpress
Tylko co dziesiąta kobieta deklaruje, że dobrze śpi sześć nocy w tygodniu, podczas gdy co trzecia szacuje, że osiąga prawdziwie regenerujący sen tylko trzy do czterech razy w tygodniu – wynika z globalnego badania snu. Może to wskazywać na ukryte zaburzenie snu, takie jak obturacyjny bezdech senny. Problem polega jednak na tym, że schorzenie to kojarzy się przede wszystkim z mężczyznami, przez co u kobiet często pozostaje niezdiagnozowane.
Według globalnego badania snu zleconego przez firmę Resmed, eksperta w dziedzinie snu, co czwarta kobieta ma trudności z zasypianiem co najmniej trzy lub więcej nocy w tygodniu, a 27% respondentek zgłasza, że budzi się niewyspane. Uczestniczki badania wskazały stres i lęk jako najczęstsze przyczyny tych problemów (42%). Jednak pierwotna przyczyna może leżeć w schorzeniu, które zwyczajowo przypisuje się mężczyznom. To obturacyjny bezdech senny, który w przypadku kobiet może dawać nietypowe objawy, a to utrudnia diagnozę. Obchodzony 28 maja Międzynarodowy Dzień Działań na rzecz Zdrowia Kobiet jest doskonałą okazją do tego, aby zwrócić uwagę na problem, który jak się okazuje może dotyczyć nawet 50% kobiet w wieku od 20 do 70 lat.

Pułapka „męskiej” choroby i nietypowych objawów

Obturacyjny bezdech senny jest powszechnie postrzegany jako choroba mężczyzn, a to sprawia, że wiele kobiet nawet nie zakłada, że ich problemy z samopoczuciem mogą wynikać właśnie z tego schorzenia. Sytuację komplikuje fakt, że kobieca twarz bezdechu jest zupełnie inna niż ta powszechnie znana. Podczas gdy mężczyźni częściej zgłaszają chrapanie i przerwy w oddychaniu, u kobiet pojawiają się objawy takie jak bezsenność, zespół niespokojnych nóg, senność w ciągu dnia, bóle głowy i mięśni, nadmierny przyrost masy ciała czy depresja[3]. Co więcej, badania wykazały, że kobiety mają tendencję do częstszego zgłaszania dolegliwości nawet przy łagodnym przebiegu bezdechu. Zauważono w nich też, że kobiety z łagodnym bezdechem wykazują niższy wskaźnik senności niż mężczyźni, ale jednocześnie deklarują znacznie wyższy poziom wyczerpania i zmęczenia. Ich jakość życia jest wyraźnie obniżona, a stanom tym często towarzyszy wyższy poziom lęku, depresji oraz trudności z utrzymaniem ciągłości snu.

Ignorowanie bezdechu to ryzyko dla całego organizmu

Brak odpowiedniej diagnozy i pozostawienie bezdechu sennego bez leczenia niesie poważne konsekwencje dla organizmu kobiety. To nie tylko kwestia gorszego samopoczucia, ale realne zagrożenie dla układu krwionośnego i metabolicznego. Ponad połowa kobiet cierpiących na obturacyjny bezdech senny zmaga się jednocześnie z nadciśnieniem tętniczym, a niemal co druga ma podwyższony poziom cholesterolu. Nieleczone zaburzenia oddychania podczas snu zwiększają też ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2 oraz choroby wieńcowej.

Ciąża i menopauza – kluczowe momenty w życiu kobiety

Okresami w życiu kobiet, w których powinny zachować szczególną czujność są ciąża i menopauza. Badania pokazują, że w okresie oczekiwania na dziecko na obturacyjny bezdech senny cierpi jedna na pięć kobiet. To konsekwencja procesów, które zachodzą w ciele kobiety w tym okresie. Okazuje się, że zmiany hormonalne w organizmie oraz ucisk na drogi oddechowe[7] mogą powodować niebezpieczne przerwy w oddychaniu, wpływając zarówno na zdrowie matki, jak i rozwijającego się dziecka.

Menopauza to równie krytyczny moment. Wówczas spadek poziomu hormonów chroniących napięcie mięśni gardła sprawia, że wiele kobiet po raz pierwszy w życiu zaczyna doświadczać objawów bezdechu[8]. Zmiany te często bywają mylnie utożsamiane wyłącznie z procesem starzenia lub typowymi dolegliwościami klimakterium, co opóźnia wdrożenie skutecznej terapii, mogącej przywrócić komfort życia i uchronić przed poważnymi powikłaniami. Tymczasem wczesna diagnoza jest niezwykle istotna, ponieważ jak wynika z badań, po menopauzie ryzyko bezdechu sennego u kobiet wzrasta do poziomu mniej więcej takiego samego jak u mężczyzn.

 
Więcej informacji, w tym prosty internetowy test oceny snu, można znaleźć na stronie https://www.resmed.pl/better-sleep
Ocena snu nie jest odpowiednia dla osób poniżej 18 roku życia. Jest to narzędzie do samooceny, które może pomóc Ci ustalić, czy występuje u Ciebie którykolwiek z typowych objawów bezsenności lub obturacyjnego bezdechu sennego. Nie jest to narzędzie diagnostyczne i nie stanowi porady medycznej. Poleganie na informacjach uzyskanych za pośrednictwem tego narzędzia odbywa się wyłącznie na twoje własne ryzyko. Zalecamy skonsultowanie się z lekarzem w sprawie wyników oceny snu lub jeśli masz obawy dotyczące swojego snu.

Źródło: inf pras

Aż 60% Polaków twierdzi, że dobry sen jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na zdrowie i długowieczność, jak wynika z globalnego badania przeprowadzonego przez firmę Resmed. Jednak dla wielu osób wysokiej jakości odpoczynek pozostaje nieosiągalny – ponad połowa badanych (52%) dobrze wysypia się cztery dni w tygodniu lub rzadziej. Wyniki badania wskazują na niepokojącą tendencję – wielu Polaków nie ma wystarczającej ilości dobrej jakości snu, co może wpływać na ich ogólny stan zdrowia.
Światowy Dzień Zdrowia, który podkreśla główne wyzwania związane ze zdrowiem publicznym, był również okazją do zaakcentowania tego, że sen coraz częściej uznawany jest za filar dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Tymczasem prawie połowa polskich respondentów uczestniczących w globalnym badaniu Resmed dobrze wysypia się jedynie od 3 do 5 razy w tygodniu. Ponadto 24% badanych twierdzi, że budzą się niewyspani co najmniej po trzech nocach w tygodniu, a kolejne 22% doświadcza tego raz lub dwa razy w tygodniu – to schemat, który może wskazywać na ukryte problemy ze snem, takie jak bezdech senny.

Dobry sen ma kluczowy wpływ na nasze samopoczucie, a gdy go brakuje, pojawiają się problemy z koncentracją i logicznym myśleniem, a organizm staje się bardziej podatny na infekcje i choroby. Polscy respondenci biorący udział w badaniu Resmed są tego w pełni świadomi. Ich zdaniem dobry sen przekłada się na większą energię w ciągu dnia (55%), poczucie spokoju i większą równowagę emocjonalną (42%), lepsze radzenie sobie ze stresem (38%), wyższą koncentrację i produktywność (37%) oraz ogólnie lepsze samopoczucie (34%). Co więcej, aż 78% respondentów ocenia zdrowy sen jako bardzo lub niezwykle ważny dla dobrego samopoczucia, a 80% jest świadomych ryzyka chorób przewlekłych wynikających z jego braku. Pomimo tego wysokiego poziomu świadomości wielu respondentów nadal deklaruje niewystarczający, nieprzynoszący regeneracji sen, a to podkreśla rozbieżność między tym, co ludzie wiedzą, a tym, jak faktycznie śpią.

Błędne koło stresu i złego snu

Wyniki badania Resmed pokazują paradoks współczesności. Z jednej strony 41% respondentów zauważa, że sen pomaga im lepiej radzić sobie ze stresem. Jednocześnie jednak to właśnie czynniki stresogenne najczęściej zakłócają nocny odpoczynek. Wśród nich największe napięcie wywołują kwestie zdrowotne i obowiązki rodzinne, praca oraz finanse – każdy z tych czynników wskazało około 30% respondentów. W rezultacie powstaje błędne koło – im więcej stresu odczuwamy, tym gorzej śpimy, a im gorzej śpimy, tym trudniej jest nam radzić sobie z codziennymi wyzwaniami.

Sen może również wpływać na nasze relacje – prawie co piąty polski respondent (16%) twierdzi, że każdej nocy śpi w oddzielnym łóżku niż partner. Jako główny powód zakłócający sen (46%) wskazywane są chrapanie i głośny oddech. Pokazuje to, że jest to powszechny, ale często pomijany problem, który może być powiązany z takimi schorzeniami jak bezdech senny.

Domowe sposoby zamiast realnych rozwiązań  

Świadomość wpływu snu na zdrowie i samopoczucie psychiczne motywuje Polaków do stosowania rozwiązań mających na celu poprawę jego jakości. Okazuje się jednak, że są to głównie proste metody i zmiany w codziennych nawykach. Największą popularnością cieszą się zasłony zaciemniające – stosuje je co czwarty respondent. Nieco rzadziej respondenci sięgają po leki (19%) i suplementy (18%). Jeśli chodzi o codzienne nawyki, dominują proste i łatwo dostępne praktyki. Prawie co trzeci respondent bierze ciepłą kąpiel przed snem. Taki sam odsetek ogląda telewizję (32%) lub czyta (30%). Rzadziej stosowane są bardziej świadome działania, takie jak ograniczenie korzystania z technologii przed snem (15%) czy medytacja (9%).

Domowe sposoby na poprawę snu mogą być skuteczne, ale głównie w sytuacjach, gdy problemy ze snem są tymczasowe i wynikają np. z krótkotrwałego stresu lub zmian w codziennej rutynie. Jeśli jednak trudności z zasypianiem lub utrzymaniem snu występują kilka razy w tygodniu i utrzymują się przez dłuższy czas, nie należy ich ignorować. 

Więcej informacji, w tym prosty internetowy test oceny snu, można znaleźć na stronie www.resmed.pl

Metodologia badania

Firma Resmed zleciła przeprowadzenie niezależnego badania wśród 30,000 osób w Stanach Zjednoczonych (5,000), Chinach (5,000), Indiach (5,000), Wielkiej Brytanii (2,000), Niemczech (2,000), Francji (2,000), Australii (1,500), Japonii (1,500), Korei (1,500), Brazylii (1,500), Polsce (1000), Singapurze (1,000) oraz Meksyku (1,000). Badanie zostało opracowane we współpracy z The Sleep Foundation (Australia) oraz The Sleep Charity (Wielka Brytania), wykorzystując ich specjalistyczną wiedzę w celu zidentyfikowania i doprecyzowania kluczowych obszarów zainteresowania. Próby w każdym kraju były reprezentatywne pod względem podziału populacji według płci i wieku. Badanie zostało przeprowadzone przez firmę Cint w okresie od 11 grudnia 2025 r. do 14 stycznia 2026 r.

Źródło: Komunikat Prasowy

 
 
Osiem godzin pracy to dla wielu osób tylko część codziennego wysiłku. Po powrocie do domu zaczyna się druga lista zadań: gotowanie, sprzątanie, zakupy, opieka nad dziećmi czy starszymi członkami rodziny. Choć ta praca pozostaje niewidoczna w statystykach zatrudnienia, może znacząco wydłużać realny dzień pracy. Najnowsze badania pokazują, że właśnie ta łączna liczba godzin obowiązków ma istotny związek z jakością snu i zdrowiem psychicznym.
Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie Social Science & Medicine pokazuje, że właśnie ta łączna liczba godzin pracy – obejmująca zarówno pracę płatną, jak i nieodpłatną – może być ważniejszym wskaźnikiem obciążenia zdrowotnego niż sama liczba godzin spędzonych w pracy zawodowej. Analiza przeprowadzona wśród japońskich pracowników w wieku średnim wskazuje, że im dłuższy całkowity dzień pracy, tym większe ryzyko tzw. snu nieregenerującego oraz pogorszenia zdrowia psychicznego.

Czas pracy nie kończy się po wyjściu z biura

Badanie przeprowadził zespół naukowców z Osaka Metropolitan University pod kierunkiem prof. Akiko Morimoto. Naukowcy chcieli sprawdzić, czy łączny czas poświęcony na pracę – zarówno tę zarobkową, jak i domową – ma związek z jakością snu oraz zdrowiem psychicznym osób w wieku 40–64 lat.

Analizie poddano dane z ankiety pocztowej przeprowadzonej wśród mieszkańców kilku miast prefektury Osaka. Ostatecznie uwzględniono odpowiedzi 3959 zdrowych pracujących dorosłych, w tym 1900 mężczyzn i 2059 kobiet. Uczestnicy badania sami oceniali, ile godzin dziennie poświęcają na pracę zarobkową, obowiązki domowe, opiekę nad dziećmi oraz opiekę nad innymi członkami rodziny.

Na tej podstawie naukowcy obliczyli całkowity dzienny czas pracy, czyli sumę wszystkich tych aktywności. Następnie porównano go z dwiema zmiennymi zdrowotnymi: subiektywną jakością snu oraz samooceną zdrowia psychicznego.

Sen, który nie daje odpoczynku

Jednym z głównych analizowanych wskaźników był tzw. sen nieregenerujący (nonrestorative sleep). Jest to stan, w którym osoba śpi wystarczająco długo, ale mimo to budzi się zmęczona i pozbawiona poczucia odpoczynku. W ostatnich latach badacze coraz częściej zwracają uwagę, że taki typ zaburzeń snu może być silnie powiązany z depresją, lękiem czy nawet zwiększonym ryzykiem zachowań samobójczych.

W analizie wykazano, że dłuższy całkowity czas pracy był wyraźnie powiązany z większym ryzykiem snu nieregenerującego zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Co istotne, wskaźnik obejmujący wszystkie formy pracy – płatnej i niepłatnej – okazał się lepszym predyktorem jakości snu niż liczba godzin pracy zawodowej analizowana osobno.

Oznacza to, że osoba pracująca osiem godzin dziennie może doświadczać znacznie większego obciążenia czasowego, jeśli po powrocie do domu spędza kolejne kilka godzin na obowiązkach domowych lub opiece nad rodziną.

Niewidzialna praca kobiet

Choć mężczyźni spędzali więcej czasu w pracy zarobkowej, to kobiety deklarowały dłuższy całkowity czas pracy w ciągu dnia. Mediana wynosiła około 10 godzin dziennie u kobiet i 9 godzin u mężczyzn.

Różnica ta wynikała przede wszystkim z nierównego podziału obowiązków domowych. Kobiety znacznie częściej angażowały się w prace domowe i opiekę nad rodziną, co powodowało, że ich dzień pracy – liczony łącznie – był dłuższy mimo krótszego czasu pracy zawodowej.

Badacze wskazują, że taki model podziału obowiązków jest w Japonii szczególnie widoczny, choć podobne tendencje obserwuje się także w innych krajach rozwiniętych. Nawet w gospodarstwach domowych, w których oboje partnerzy pracują zawodowo, obowiązki domowe wciąż w większym stopniu spoczywają na kobietach.

Zdrowie psychiczne pod presją czasu

Najciekawsze wyniki pojawiły się w analizie zdrowia psychicznego. Okazało się, że dłuższy całkowity czas pracy był związany z gorszym zdrowiem psychicznym przede wszystkim u kobiet.

Po uwzględnieniu różnych czynników zakłócających – takich jak wiek, styl życia czy status społeczny – dłuższy dzień pracy nadal wiązał się ze zwiększonym ryzykiem deklarowania złego samopoczucia psychicznego wśród kobiet. Taki związek nie był natomiast statystycznie istotny wśród mężczyzn.

Autorzy badania interpretują to jako efekt tzw. podwójnego obciążenia. Kobiety częściej łączą pracę zawodową z obowiązkami domowymi i opiekuńczymi, co prowadzi do chronicznego niedoboru czasu na odpoczynek, aktywność fizyczną czy regenerację.

„Ubóstwo czasu” – rosnący problem współczesnych społeczeństw

Badacze zwracają uwagę, że wyniki wpisują się w szersze zjawisko określane w literaturze jako time poverty, czyli ubóstwo czasu. Termin ten opisuje sytuację, w której suma obowiązków zawodowych i domowych pozostawia tak niewiele wolnego czasu, że utrudnia to regenerację, rozwój osobisty czy dbanie o zdrowie.

Zjawisko to może mieć szczególne znaczenie w społeczeństwach starzejących się, gdzie coraz więcej osób w wieku produkcyjnym jednocześnie pracuje zawodowo i opiekuje się starszymi członkami rodziny. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)  zaburzenia psychiczne, w tym depresja i zaburzenia lękowe, dotykają dziś około jedną na siedem osób na świecie, a ich konsekwencje ekonomiczne są ogromne.

Eksperci podkreślają, że w analizach zdrowia pracowników często pomija się nieodpłatną pracę wykonywaną w domu, mimo że może ona znacząco zwiększać całkowite obciążenie organizmu.

Dlaczego mierzenie „całkowitego czasu pracy” może być ważne

Autorzy badania wskazują, że w ocenie ryzyka zdrowotnego sam czas pracy zawodowej jest zbyt wąskim wskaźnikiem. Dopiero uwzględnienie wszystkich form pracy – także tej nieodpłatnej – pozwala zobaczyć rzeczywiste obciążenie czasowe.

Zdaniem naukowców w przyszłości takie podejście może mieć znaczenie nie tylko w badaniach naukowych, ale także w projektowaniu polityk społecznych i zdrowotnych. Uwzględnienie łącznego czasu pracy mogłoby pomóc w lepszym planowaniu rozwiązań wspierających równowagę między pracą a życiem prywatnym, w tym w rozwijaniu usług opiekuńczych czy elastycznych form zatrudnienia.

Badacze podkreślają również, że bardziej równy podział obowiązków domowych między partnerami może mieć znaczenie nie tylko społeczne, ale także zdrowotne.

Źródło: Morimoto A. i wsp., Associations of total daily working hours encompassing unpaid care and domestic work with nonrestorative sleep and mental health in middle-aged Japanese men and women, Social Science & Medicine, 2026.; Osaka Metropolitan University – komunikat prasowy dotyczący badania.
W nocy z soboty 28 na niedzielę 29 marca przesuniemy zegarki i będziemy spać o godzinę krócej. Jak wynika z badania Huawei CBG Polska, aż 39% Polaków źle znosi wiosenną zmianę czasu. Najczęściej objawia się to problemami z przestawieniem godzin snu (44%), sennością w ciągu dnia i gorszym samopoczuciem (po 34%). Co więcej, u ponad połowy osób negatywnie znoszących zmianę czasu (53%), powrót organizmu do równowagi trwa dłużej niż tydzień. Choć dla znacznej części z nas okres ten pozostaje neutralny (42%) lub ma wręcz pozytywny wpływ (19%) na funkcjonowanie organizmu, wyniki społecznej debaty są jednoznaczne – aż 61% Polaków opowiada się za całkowitym zniesieniem sezonowej zmiany czasu.
Zmiana czasu od lat budzi skrajne emocje i rokrocznie wzbudza żywe dyskusje. Choć dla części osób jest jedynie symboliczną korektą zegarka, dla innych oznacza realne rozregulowanie rytmu dobowego, pogorszenie samopoczucia i spadek efektywności w ciągu dnia. Najnowsze dane Huawei CBG Polska pokazują, że dla wielu Polaków zmiana czasu nie kończy się na jednej gorszej nocy – jej skutki mogą być odczuwalne przez kilka kolejnych dni, a nawet ponad tydzień.

Nie tylko jedna noc – skutki trwają dłużej

Wiosenne przejście z czasu zimowego na czas letni nie pozostaje bez wpływu na codzienne funkcjonowanie wielu z nas. Pozytywnie odbiera ją jedynie 19% respondentów, a 42% badanych deklaruje, że zmiana czasu nie ma dla nich znaczenia. Natomiast niemal 4 na 10 osób (39%) wskazuje na jej negatywne skutki. W tej grupie najczęściej wymienianymi konsekwencjami przestawienia zegarków o godzinę do tyłu są problemy z adaptacją do nowych godzin snu (44%), obniżone samopoczucie oraz odczuwana senność w ciągu dnia (po 34%). Co czwarty z nich doświadcza także trudności z zasypianiem (25%), a niemal co piąty (19%) wskazuje na problemy z koncentracją. Dla osób, które negatywnie znoszą zmianę czasu, proces adaptacji do nowego rytmu i równowagi również bywa czasochłonny – tylko 16% badanych potrzebuje na to od 1 do 3 dni, podczas gdy u 31% proces ten trwa od 4 do 7 dni. Ponad połowie (53%) zajmuje to więcej niż tydzień. Ekspert zdradza co zrobić, aby płynniej zaadaptować się do przestawienia godziny:

– Regularne pory wstawania odgrywają kluczową rolę w naszym zdrowiu psychicznym i fizycznym. Ważne jest, aby różnice w godzinach budzenia się nie przekraczały jednej godziny – w tym kontekście zmiana czasu na letni mieści się jeszcze w granicach tolerancji. Nie ma więc powodów do obaw ani potrzeby specjalnych przygotowań. Osoby, które martwią się, że zmiana czasu może jednak wpłynąć na jakość ich snu, mogą na tydzień lub kilka dni przed przestawieniem zegarków zacząć chodzić spać o 30 minut wcześniej niż zwykle i wstawać o tyle samo wcześniej. Z kolei kładzenie się dużo wcześniej tuż przed zmianą czasu nie ma sensu, ponieważ brak naturalnej potrzeby snu może utrudnić zasypianie. Po przestawieniu zegarków dobrze jest za to przez kilka kolejnych poranków korzystać z naturalnego światła słonecznego – im dłużej, tym lepiej. Dzięki temu szybciej dostosujemy nasz rytm okołodobowy, a wieczorem łatwiej będzie nam zasnąć – mówi Mateusz Majchrzak, psycholog i psychoterapeuta specjalizujący się w terapii bezsenności, członek Polskiego Towarzystwa Badań Nad Snem.

Odczuwalne skutki, brak działania

Choć zmiana czasu dla wielu osób oznacza realne pogorszenie samopoczucia, niewielu podejmuje działania, które mogłyby ułatwić organizmowi przystosowanie się do nowego rytmu. Aż połowa Polaków (50%) deklaruje, że nie robi w tym kierunku nic. Tylko nieliczni decydują się na podstawowe działania wspierające adaptację, takie jak wcześniejsze pora spania (17%) czy większa dbałość o higienę snu (12%). Niemal co 10 z nas monitoruje sen lub wspomaga się technologią (9%). Jednocześnie część Polaków sięga po rozwiązania doraźne – 16% zwiększa spożycie kawy lub napojów energetycznych, 10% korzysta z leków nasennych lub uspokajających, a odpowiednio po 7% częściej sięga po używki takie jak alkohol czy papierosy.

Polacy mają dość przestawiania zegarków

Zmęczenie konsekwencjami sezonowego przestawiania zegarków znajduje wyraźne odzwierciedlenie w opiniach społecznych. Aż 61% Polaków uważa, że zmiana czasu powinna zostać całkowicie zniesiona, podczas gdy jedynie 18% opowiada się za jej utrzymaniem, a co piąty badany (21%) nie ma w tej kwestii wyrobionej opinii. Najczęściej wskazywanym powodem sprzeciwu jest przekonanie, że zmiana czasu stanowi sztuczne „mieszanie w zegarze biologicznym” i niepotrzebną ingerencję w zdrowie (53%). Respondenci zwracają również uwagę, że jest to rozwiązanie przestarzałe (43%) oraz przynoszące więcej szkód niż korzyści (41%). Dla wielu osób problem ma także bardzo praktyczny wymiar – co 3 badany (33%) podkreśla, że zmiana czasu utrudnia codzienne funkcjonowanie, szczególnie w przypadku pracy zmianowej czy opieki nad dziećmi. Z kolei 28% wskazuje na dodatkowe koszty i chaos organizacyjny dla firm, szkół oraz instytucji.

Niewykorzystany potencjał technologii

W kontekście trudności z adaptacją do zmiany czasu szczególnego znaczenia nabiera rola technologii, która może wspierać monitorowanie snu i budowanie zdrowszych nawyków. Mimo, że ponad jedna trzecia Polaków (38%) posiada inteligentne urządzenia, takie jak smartwatch czy smartband, ich potencjał wciąż pozostaje w dużej mierze niewykorzystany. Jedynie 16% respondentów mierzy za ich pomocą parametry snu. Co więcej, nawet w tej grupie większość ogranicza się do biernego przeglądania danych – 70% nie analizuje wyników snu lub nie przywiązuje do nich większej wagi. Regularnej analizy i świadomego śledzenia zmian podejmuje się jedynie 29% z nich. Choć technologia może realnie wspierać proces adaptacji do zmiany czasu, kluczowe pozostaje aktywne korzystanie z dostępnych narzędzi i przekładanie danych na codzienne nawyki.

Źródło: Komunikat Prasowy

Przewlekły stres to codzienność wielu pracowników w Polsce, a w skrajnych przypadkach może skutkować wypaleniem zawodowym. Podwyższony poziom hormonu stresu ma poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego, ale też może prowadzić do zaostrzenia szeregu innych chorób: od metabolicznych, przez sercowo-naczyniowe, po schorzenia o podłożu autoimmunologicznym. Jedną z najważniejszych strategii, które mogą pomóc w redukcji stresu, jest wypracowywanie prawidłowego rytmu dobowego i dbanie o relaks.
– Wypalenie zawodowe dotyka około 60 proc. Polaków, a chroniczny stres – zapewne nawet więcej osób. Powoduje to zaburzenia zdrowia psychicznego, takie jak depresje – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria dr n. med. Magdalena Cubała-Kucharska, propagatorka medycyny funkcjonalnej, autorka wydanej pod koniec ubiegłego roku książki „Zdrowie jest cenniejsze niż miliony. Pokonaj stres i wypalenie, wylecz się z chorób i żyj pełnią życia”.

Raport „Polacy na granicy wypalenia zawodowego”, przygotowany przez UCE Research i platformę ePsycholodzy.pl, wskazywał, że już w 2024 roku ponad 78 proc. osób pracujących zawodowo zaobserwowało u siebie co najmniej jeden z symptomów wypalenia zawodowego. Według klasyfikacji WHO wypalenie zawodowe jest definiowane jako reakcja organizmu na chroniczny stres.

Z raportu Koalicji Bezpieczni w Pracy „Bezpieczeństwo pracy w Polsce 2025” wynika, że poziom odczuwanego przez pracowników i zarządzających stresu jest obecnie wyższy niż w 2019 roku. W przypadku pracowników wysoką częstotliwość stresu zadeklarowało 46 proc. badanych, a wśród zarządzających – 52 proc. W obu grupach ok. 15 proc. ankietowanych wskazało, że praktycznie cały czas odczuwa stres. Jest to jeden z najpoważniejszych problemów psychicznych w miejscu pracy. Najbardziej stresogenne są: nadmiar obowiązków, poczucie „przeładowania” pracą, presja czasu, zbyt mało czasu na wykonanie zadań oraz odpowiedzialność zawodowa.

Zespół badawczy pod kierownictwem prof. Sheldona Cohena z Uniwersytetu Carnegie Mellon University już ponad dekadę temu wykazał, że przewlekły stres wiąże się z utratą przez organizm zdolności do regulacji reakcji zapalnej, co sprzyja rozwojowi szeregu chorób. Odpowiada za to podwyższony poziom hormonu stresu, czyli kortyzolu. Gdy wydzielany jest w nadmiernej ilości, organizm wchodzi w tryb „walcz lub uciekaj”. To naturalna reakcja w sytuacjach kryzysowych, ale długotrwałe utrzymywanie się tego stanu powoduje poważne problemy zdrowotne.

– Stres powoduje nie tylko zaburzenia psychiczne, ale też zdecydowanie wpływa na naszą biologię, regulację hormonalną, odporność i insulinooporność – wymienia dr Magdalena Cubała-Kucharska.

Kortyzol zaburza metabolizm, sprawia, że organizm zamiast spalać tłuszcz, zaczyna go magazynować, szczególnie w okolicach brzucha. To z kolei prowadzi do problemów z układem sercowo-naczyniowym, cukrzycą typu 2 i nadciśnieniem.

– Przewlekle podniesiony hormon stresu wpływa na autoimmunologię, czasami np. sprzyjając chorobie Hashimoto. Wpływa na bóle całego ciała znane pod nazwą fibromialgia, ale także na zapalenia stawów, nawet na osłabienie odporności. U kobiet może powodować zespół policystycznych jajników, u mężczyzn zaburzenia wzwodu i zaburzenia płodności – wskazuje lekarka.

W książce „Zdrowie jest cenniejsze niż miliony (…)” autorka wymienia sposoby, w jakie może się objawiać wypalenie zawodowe. Jak podkreśla, to nie tylko zwykłe zmęczenie pracą, ale zespół objawów, które wpływają na różne aspekty życia, również na relacje z innymi ludźmi. To m.in. wyczerpanie emocjonalne, czyli poczucie chronicznego zmęczenia, braku energii i motywacji, nawet do prostych zadań, problemy z koncentracją i pamięcią oraz depersonalizacja, czyli negatywne, czasem cyniczne nastawienie do pracy i współpracowników. Wypaleniu często towarzyszy obniżone poczucie własnych osiągnięć oraz utrata wiary we własne umiejętności i sens wykonywanej pracy. Wśród objawów fizycznych wymienione są problemy ze snem, bóle głowy czy dolegliwości żołądkowe.

– W mojej książce są różnego rodzaju ankiety, które bardzo ułatwiają rozpoznanie tego, czy u podłoża choroby leży stres. Możemy sobie także zadać kilka pytań – o to, czy jesteśmy ciągle napięci, czy trudno nam się rozluźnić, co robimy dla relaksu i czy to rzeczywiście przynosi nam relaks, czy wręcz przeciwnie, powoduje u nas coraz większy stres, jak np. nałogowe oglądanie seriali. Przede wszystkim, czy jesteśmy wypoczęci po weekendzie czy krótkotrwałym wypoczynku – mówi dr Magdalena Cubała-Kucharska.

Skrajnym przykładem tego, jakie efekty może mieć wypalenie zawodowe i przewlekły stres, jest zjawisko obecne w japońskiej rzeczywistości korporacyjnej, czyli karōshi, śmierć z przepracowania.

Z raportu „Zdrowie psychiczne Polaków – statystyki zdrowia psychicznego (stan na 2026)”, opracowanego przez Centrum Psychoterapii Pokonaj Lęk na podstawie różnych raportów, wynika, że 40 proc. Polaków śpi średnio mniej niż siedem godzin na dobę. Regularna bezsenność dotyka 41 proc. kobiet i 30 proc. mężczyzn. Jednym z głównych błędów zaburzających higienę snu jest nadmierna ekspozycja na niebieskie światło. Aż 80 proc. Polaków korzysta ze smartfona w sypialni – jest to jeden z najwyższych wyników w Europie.

 To, co możemy zrobić, to przywrócić zegar biologiczny, ustalić pewne codzienne rytuały, takie jak odpowiednie zachowanie się po przebudzeniu, jedzenie posiłków o stałych porach, bez towarzyszącego temu napięcia. Ważne są stałe spacery, mimo że pogoda nie zawsze im sprzyja. Mały ruch oraz rytuały związane z zasypianiem to już jest rzecz, która może nam bardzo pomóc. Trzeba znaleźć chwilę dla siebie i wypracować właściwy rytm dnia – radzi lekarka.

Źródło: Newseria

Coraz więcej danych sugeruje, że to, co mamy na talerzu, wpływa nie tylko na nasze ciało, ale i umysł. Czy popularne produkty spożywcze mogą zaburzać sen, pogarszać pamięć, sprzyjać lękom i depresji? Eksperci nie mają wątpliwości – nadmiar żywności ultraprzetworzonej może poważnie zachwiać równowagą psychiczną. A skutki tego zjawiska już dziś widać w gabinetach psychiatrycznych, poradniach dietetycznych i… w naszych własnych nastrojach.
– W dobie łatwego dostępu do szybkich posiłków i przekąsek typu instant coraz więcej badań wskazuje, że żywność ultraprzetworzona (UPF – ultra-processed food) może mieć niepokojący wpływ nie tylko na nasze ciało, ale również na umysł – wyjaśnia dr n. o zdrowiu Małgorzata Słoma-Krześlak, dietetyczka ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

UPF to nie tylko chipsy czy kolorowe napoje gazowane. To również gotowe dania, smakowe jogurty, pieczywo z długim składem, a nawet batoniki proteinowe – produkty kuszące wygodą i smakiem, ale często naszpikowane sztucznymi dodatkami. Emulgatory, konserwanty, barwniki i wzmacniacze smaku – to składniki, których próżno szukać w domowej kuchni. A jednak w wielu domach królują na co dzień.

Dlaczego to niepokojące? – Dieta ma bezpośredni wpływ na stan mikrobioty jelitowej, która oddziałuje na nasz układ nerwowy poprzez tzw. oś mózg–jelita. UPF sprzyja stanom zapalnym, zaburza równowagę bakterii jelitowych oraz wpływa na układ dopaminergiczny, który reguluje odczuwanie przyjemności i motywację – mówi dr Słoma-Krześlak. – Wszystko to może nasilać objawy depresji oraz lęku. W badaniach epidemiologicznych wykazano, że zwiększenie udziału UPF w diecie o 10% może wiązać się z 11% wyższym ryzykiem depresji.

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że dieta może wpływać na funkcje poznawcze – zdolność koncentracji, logiczne myślenie, orientację w przestrzeni. Ultraprzetworzona żywność pogarsza jakość snu, szczególnie u młodszych osób, co odbija się na ich kondycji psychicznej. Dodatkowo niektóre składniki UPF działają na układ nagrody w mózgu podobnie jak substancje uzależniające – tłumacząc, dlaczego tak trudno się od nich oderwać.

Szczególnie narażone na skutki nadmiernego spożycia UPF są dzieci, młodzież i osoby w kryzysie psychicznym. – Wciąż brakuje powszechnej edukacji żywieniowej, a czynniki ekonomiczne nie ułatwiają zdrowych wyborów – zauważa ekspertka. W tej grupie częściej dochodzi do impulsywnego jedzenia, problemów z samooceną i zaburzeń odżywiania.

Jak więc ograniczyć UPF w codziennym życiu? Nie chodzi o dietetyczny radykalizm. Eksperci namawiają do prostych kroków: zacząć od jednego posiłku dziennie przygotowanego z naturalnych składników, planować zakupy, mieć pod ręką zdrowe przekąski – owoce, orzechy, hummus. Kluczowe jest też uważne obserwowanie własnego samopoczucia. Zmiany mogą być odczuwalne już po kilku dniach.

Dieta śródziemnomorska, DASH czy po prostu „normalne jedzenie” – z warzywami, pełnymi ziarnami i zdrowymi tłuszczami – mogą znacząco poprawić nie tylko profil lipidowy, ale też nastrój, odporność na stres i jakość życia.

– Wnioski? Choć żywność ultraprzetworzona jest powszechnie dostępna i atrakcyjna smakowo, jej nadmiar może negatywnie wpływać na nasz mózg, sen i zdrowie psychiczne. Wprowadzenie nawet niewielkich zmian w codziennej diecie może znacząco poprawić jakość życia – bez skrajnych restrykcji, za to z większą świadomością – podsumowuje dr Słoma-Krześlak.

Zaburzenia snu stają się coraz powszechniejszym problemem zdrowia publicznego – alarmują eksperci. Jak pokazuje najnowszy raport platformy ePsycholodzy.pl, coraz więcej Polaków skarży się na niską jakość snu, a przyczyną są głównie stres, gonitwa myśli i niehigieniczne nawyki, takie jak korzystanie z urządzeń elektronicznych przed snem. To niepokojący trend, który – jeśli nie zostanie powstrzymany – może skutkować wzrostem problemów psychicznych, przewlekłym zmęczeniem i pogorszeniem jakości życia.
Ponad 41% Polaków jest niezadowolonych z jakości swojego snu i takich osób przybyło rdr. Podobnie jak w zeszłym roku, teraz też najwięcej rodaków ma problem z tym, że długo nie może zasnąć – obecnie blisko 43%. Na drugim miejscu w tegorocznym zestawieniu jest wielokrotne budzenie się w nocy – ponad 34%. I ta przyczyna rdr. nasiliła się w społeczeństwie, podobnie jak trzy kolejne kwestie. Na trzeciej pozycji jest martwienie się o swoją przyszłość – przeszło 33%. Czwarty jest stres – blisko 30%. TOP5 zamyka nadużywanie technologii – prawie 26%. Eksperci komentujący te wyniki biją na alarm. Zauważają, że główne powody trudności ze snem wiążą się z przeżywanym przez Polaków napięciem, wywołanym wieloma problemami.

Według niedawno opublikowanego raportu platformy ePsycholodzy.pl, 52,7% Polaków jest zadowolonych z jakości swojego snu, 41,4% rodaków narzeka, a 5,9% pozostaje niezdecydowanych. W zeszłorocznej edycji badania tak deklarowało odpowiednio 53,8%, 41% i 5,2% respondentów. Obecnie najwięcej niezadowolonych osób długo nie może zasnąć (np. ma gonitwę myśli, rozmyśla o różnych sytuacjach) – 42,9% (wcześniej – 44,3%).

– Po raz kolejny najwięcej osób jako główną przyczynę trudności ze snem wskazuje gonitwę myśli. To jest wręcz alarmującym sygnałem. Widać, że społeczeństwo mierzy się z wieloma problemami, w tym finansowymi, zawodowymi, rodzinnymi i zdrowotnymi. Ponad 40% Polaków towarzyszy przewlekły stres, który może być związany zarówno z sytuacją indywidualną, jak i ogólnokrajową czy globalną. W dłuższej perspektywie problem z zaśnięciem może prowadzić do błędnego koła bezsenności, które pogłębia problemy psychiczne – ostrzega psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Drugim powodem niezadowolenia z jakości snu jest wielokrotne budzenie się w nocy – 34,1% (w zeszłej edycji – 28,7%). Zdaniem eksperta, to jeden z najczęstszych sygnałów zaburzeń utrzymania snu, który również może wynikać z życia w stresie. Michał Murgrabia radzi, aby w takim przypadku przyjrzeć się zarówno zdrowiu fizycznemu, jak i emocjonalnemu, a także warunkom, w jakich śpimy. Zignorowanie tego objawu może prowadzić do przewlekłej bezsenności. Na trzeciej pozycji w zestawieniu widać martwienie się o swoją przyszłość – 33,1% (poprzednio – 30,6%).

– To, że tak wielu badanych wskazało na zamartwianie się o przyszłość jako na czynnik zaburzający sen, nie dziwi w kontekście naszych ostatnich doświadczeń. Wojna tuż przy naszych granicach, inflacja czy niedawna powódź to wydarzenia wpływające w ogromnym stopniu na ludzie życie, które budzą naszą bezradność i odbierają poczucie bezpieczeństwa. Poza tym każdy z nas przeżywa również wiele trudności w codziennym życiu, związanych ze zdrowiem, rodziną czy pracą, co stanowi dodatkowe obciążenie – mówi Agnieszka Ogłaza z Kliniki Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS.

Czwarty w rankingu jest stres – 29,5% (poprzednio – 19,8%). – Jego źródła są zróżnicowane – od presji zawodowej, przez sytuację rodzinną, aż po ogólne poczucie przeciążenia obowiązkami i brakiem czasu na odpoczynek. To błędne koło, bo brak snu obniża zdolność radzenia sobie ze stresem, co z kolei jeszcze bardziej pogłębia bezsenność. Jeśli taki stan utrzymuje się dłużej niż kilka tygodni, to zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie – podkreśla ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

W opinii ekspertki, niewątpliwie stres jest czynnikiem, który w znaczącym stopniu zaburza zdrowy sen. Może on negatywnie wpływać zarówno na zasypianie, jak i powodować nocne wybudzenia czy przedwczesne budzenie się rano. – Kiedy przyjrzymy się trzem głównym powodom trudności ze snem, wymienionym przez badanych, zauważymy, że wszystkie one mogą wiązać się właśnie z napięciem. Stres powoduje, że nasz układ nerwowy pozostaje w stanie ciągłej gotowości. Wzbudzenie w naszym organizmie utrzymuje się bez przerwy, abyśmy byli w stanie zareagować na potencjalne zagrożenie w każdej chwili – dodaje ekspertka.

TOP5 przyczyn niezadowolenia z jakości snu zamyka nadużywanie technologii przed zaśnięciem (telewizora, komputera czy telefonu) – 25,7% (wcześniej – 20,6%). – To, że co czwarty dorosły Polak przyznaje się do tego, pokazuje dużą skalę problemu. Urządzenia emitujące niebieskie światło zaburzają wydzielanie melatoniny. To opóźnia zasypianie i pogarsza jakość snu – tłumaczy psycholog Michał Murgrabia.

Natomiast spośród konkretnych przyczyn najrzadziej podawane są różnego rodzaju ekscytacje (wyjazdy, spotkania itp.) – 3,8% (wcześniej – 3,4%). Dziecko budzące się w nocy ma 4,1% wskazań (3,8%). Z kolei kiepskie warunki do spania (za zimno, za ciepło, zły materac itd.) są wymieniane przez 5,8% badanych (4%).

– Najrzadziej wymieniane przyczyny mogą być faktycznie najmniej dotkliwe, gdyż nie zawierają bardzo ważnego elementu – lęku. Kiedy nie mogąc spać, martwimy się, mamy gonitwę myśli, wspominamy dawne przykre zdarzenia czy przewidujemy negatywne konsekwencje niewyspania, pojawia się w nas lęk, który powoduje dodatkowe wzbudzenie. Sprawia on, że te momenty stają się męczarnią. Wreszcie utrwala nasze problemy ze snem – zauważa ekspertka z Kliniki Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS.

Do tego można jeszcze dodać, że część osób jest niezadowolonych np. przez sen w różnych godzinach (praca na zmiany, kładzenie się o różnych porach) – 6,7%. Niektórzy też za dużo korzystają z używek (kawy, herbaty, alkoholu itd.) – 8,2%. Tylko 3,4% ankietowanych nie potrafi wskazać źródeł swoich problemów ze snem (poprzednio – 6,6%).

– Zdecydowanie wiedza na temat higieny snu i czynników zaburzających sen jest coraz większa i bardziej dostępna. Ciągle jednak pacjenci nie zdają sobie sprawy z istotnych czynników utrwalających bezsenność. To m.in. zaniedbywanie aktywności fizycznej lub właśnie używki. Nadal wiele osób uważa, że wypicie kieliszka wina lub jednego piwa to nie jest właściwie picie alkoholu. Bardzo często również nie mówimy o tym, gdyż nie postrzegamy tego albo stosowania innych używek jako przyczyny trudności ze snem – podsumowuje Agnieszka Ogłaza.

Polacy śpią coraz gorzej – i coraz bardziej to odczuwają. Stres, lęk o przyszłość i nieumiejętność wyciszenia się wieczorem to dziś najczęstsze przyczyny problemów ze snem. Co czwarty badany przyznaje się też do zasypiania z telefonem lub komputerem w ręce, co dodatkowo pogarsza sytuację. Eksperci podkreślają, że bez odpowiedniej edukacji i zmiany stylu życia problem ten może się pogłębiać i odbić się nie tylko na zdrowiu psychicznym, ale również fizycznym. Kluczowe znaczenie mają tu działania profilaktyczne – promocja higieny snu, wsparcie psychologiczne oraz zmiana codziennych nawyków.

Źródło: MondayNews

W dobie rosnącego tempa życia i stresu coraz więcej osób szuka równowagi – zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Styl życia staje się nie tylko osobistym wyborem, ale też wyznacznikiem zdrowia i dobrostanu. Najnowsze badanie serwisu Prezentmarzeń pokazuje, jak Polacy naprawdę dbają o siebie – co jedzą, jak się ruszają, śpią i jak często odwiedzają lekarza. Sprawdźmy, gdzie jesteśmy jako społeczeństwo na zdrowotnej mapie nawyków.
Aktywność coraz częściej postrzegana jest jako czynnik poprawiający nastrój i samopoczucie. Ćwiczenia stają się narzędziem relaksującym w czasach rosnącego stresu w społeczeństwie. Co trzeci Polak postrzega jakość swojego snu jako przeciętną ze względu na używanie przed snem urządzeń elektronicznych. Nikt nie wskazał, że nie spożywa warzyw i owoców w swojej diecie.

Wyniki badania „Jak Polacy dbają o zdrowie” serwisu Prezentmarzeń na próbie 1006 respondentów pokazują, że coraz więcej młodych osób zwraca uwagę na zdrowy styl życia. Różnorodne aktywności pozwalają dbać o kondycję i zapobiegać wielu chorobom cywilizacyjnym. Ponad Połowa Polaków zadeklarowała, że ćwiczy regularnie. 

Najliczniejszą grupą ankietowanych są osoby w wieku 25-34 lat, aż 65% respondentów. Wiek 35-44 lat reprezentuje 20% badanych. Natomiast osoby w wieku 18-24 lat to 10% uczestników. Odpowiedzi w wieku 45-55 lat udzieliło jedynie 5% osób.

Aktywność fizyczna jako fundament zdrowia
Dla 60% respondentów główną motywacją do ćwiczeń jest utrzymanie zdrowia i dobrej kondycji fizycznej. Jedynie 20% osób wymienia redukcję masy ciała jako kluczowy cel swojej aktywności. Mniejsza grupa ankietowanych – 10% osób, postrzega ćwiczenia jako metodę relaksu i sposób na radzenie sobie z napięciem. Pokazuje to, że coraz częściej ćwiczenia stają się narzędziem relaksującym w czasach rosnącego stresu w społeczeństwie.

Aż 62% osób zdecydowanie odczuwa pozytywny wpływ swojej rutyny treningowej na samopoczucie. Większość uczestników (75%) regularnie angażuje się w aktywność fizyczną, ćwicząc codziennie lub 2-3 razy w tygodniu. Tylko 25% osób ćwiczy raz w tygodniu lub sporadycznie. Większość ankietowanych (40%) poświęca na trening od 30 do 60 minut. Kolejna duża grupa (25%) trenuje przez 60-90 minut. Tylko niewielka liczba osób (20%) ćwiczy mniej niż 30 minut, a 15% ankietowanych decyduje się na dłuższe sesje trwające ponad 90 minut.

– Najlepszą formą aktywności jest siłownia i fitness jak wskazuje 35% osób, tuż za nimi znajduje się joga i pilates (30%). Jazda na rowerze (15%) oraz sporty zespołowe (10%) również mają swoich entuzjastów. Najmniej osób wybiera bieganie (5%) i taniec (5%). Najczęściej po treningu czujemy się zrelaksowani (60%) oraz odczuwamy przypływ energii (20%). Część osób odczuwa zmęczenie, ale jest zadowolona z ćwiczeń (15%). Tylko nieliczni czują się zmęczeni i niezadowoleni po wysiłku fizycznym, co pokazuje że aktywność coraz częściej jest postrzegana jako czynnik poprawiający nastrój i samopoczucie. – mówi Michał Krasoń z serwisu Prezentmarzeń.

Zdecydowana większość Polaków (60%) czuje się zrelaksowana po treningu i odczuwa przypływ energii (20%). Mniej osób odczuwa zmęczenie, ale jednak jest zadowolona (15%), a tylko nieliczne osoby (5%) czują się zmęczone i niezadowolone po wysiłku.

Większość respondentów (55%) często włącza także aktywność do codziennych czynności, takich jak na przykład chodzenie pieszo czy wybieranie schodów zamiast windy. Kolejne 30% ankietowanych robi to czasami. Tylko 15% osób rzadko korzysta z takich okazji, ale nikt nie zadeklarował całkowitego braku aktywności fizycznej w codziennych czynnościach.

Świadome nawyki żywieniowe
Największa grupa ankietowanych (40%) wskazuje, że w ich diecie dominują produkty bogate w białko. Następnie wybierają węglowodany (30%) oraz warzywa i owoce (20%). Produkty bogate w tłuszcze są najmniej popularne (10%). Co ciekawe, aż 50% ankietowanych zadeklarowała, że spożywa warzywa i owoce 1 lub 2 razy na dzień oraz rzadziej niż raz dziennie. Mniejsza grupa osób (20%) spożywa owoce i warzywa w każdym posiłku. Nikt jednak nie wskazał, że nie spożywa warzyw i owoców. Zdecydowana większość osób (80%) nie unika żadnych produktów spożywczych. Wśród tych, którzy unikają, najwięcej osób rezygnuje z nabiału (10%), następnie glutenu (8 %), a najmniej osób z mięsa (2%).

Większość Polaków rzadko spożywa posiłki na mieście (65%). Mniejsza grupa osób (25%) je na mieście raz w tygodniu. Tylko niewielka część (2%) jada na mieście codziennie, a 8% ankietowanych rzeczywiście korzysta z tej opcji kilka razy w tygodniu. Respondenci (70%) oceniają swoje porcje jako „w sam raz”. 20 % uważa, że ich porcje są za duże, a tylko 10% wskazuje, że są za małe. Duża część odpowiedzi (55%) pokazuje, że często jada posiłki o stałych porach, ale nie zawsze. Tylko 5% ma nawyk spożywania posiłków zawsze o stałych porach, a 40 % przyznaje, że robi to rzadko.

Połowa Polaków (50%) dba o odpowiednie nawodnienie, osiągając zalecane minimum wypicia 2 litrów wody dziennie. Mniejsza grupa (10%) pije wodę, ale nie w wystarczających ilościach, co może wpływać na ich zdrowie i samopoczucie. 20% osób czasami pamięta o piciu wody, podczas gdy pozostałe 20% rzadko się nawadnia, co może być sygnałem do poprawy nawyków.

Sen i regeneracja
Aż 50% Polaków ocenia jakość swojego snu jako dobrą, natomiast co trzeci Polak postrzega ją jako przeciętną. Tylko 10% osób ocenia swoją jakość snu jako bardzo dobrą, a zaledwie 5% jako złą. Zdecydowana większość ankietowanych (70%) śpi od 7 do 8 godzin każdej nocy, co jest zgodne z zaleceniami dla dorosłych. Z kolei 20% osób śpi więcej niż 8 godzin, a tylko 10% przyznaje, że sypia od 5 do 6 godzin. Co istotne, nikt z uczestników nie przesypia mniej niż 5 godzin, co jest pozytywnym sygnałem. Największa grupa badanych (60%) przyznaje, że ich nawyki związane ze snem są czasami nieregularne, co może wpływać na jakość ich snu. 25% ankietowanych udzieliło odpowiedzi, że regularnie kładzie się spać i budzi o stałych porach, a 15% osób wskazuje, że ich godziny snu są bardzo nieregularne. Co trzeci Polak nie ma problemów z zasypianiem. Jednak 50% osób deklaruje, że doświadcza czasami trudności z zasypianiem, co może znacznie wpływać na jakość wypoczynku. 20% osób przyznaje, że często budzi się w nocy. Wypoczętych rano jest 75% ankietowanych, z czego 50% osób często czuje się wypoczętych, a 25% osób zawsze. Z kolei 20% osób rzadko czuje się wypoczętych, a 5 osób nigdy nie doświadcza tego uczucia.

Unikanie przed snem kofeiny i ciężkostrawnych posiłków stosuje 75% ankietowanych. Niestety 60% Polaków używa urządzeń elektronicznych codziennie przed snem. Co może wpływać na jakość ich snu ze względu na emitowane niebieskie światło.

Badania kontrolne
Ponad 60% Polaków regularnie wykonuje badania kontrolne. Jedynie 20% osób wykonuje badania co kilka lat, a drugie 20% rzadko kiedy je robi. Jesteśmy coraz bardziej świadomi konieczności monitorowania stanu zdrowia. Co ciekawe wyniki konsultowane są przez 60% respondentów tylko wtedy kiedy jest to potrzebne. 40 respondentów regularnie odwiedza lekarza w przypadku jakichkolwiek niepokojących objawów. Jednak 35% osób odkłada czasami wizytę. Zdecydowana większość odpowiadających (70%) zawsze pamięta o terminach badań i wizyt kontrolnych, co wskazuje na odpowiedzialne podejście do dbania o zdrowie. 10% osób czasami pamięta o terminach, a 20% osób rzadko zwraca na to uwagę. Nikt z badanych nie przyznał, że zawsze zapomina o wizytach kontrolnych.

Badanie „Jak Polacy dbają o zdrowie” zostało zrealizowane przez serwis Prezentmarzeń na próbie 1006 respondentów, metodą CAWI w marcu 2025.

Źródło: infowire.pl

Zmiana czasu na zimowy to doskonała okazja, by przemyśleć swój rytm okołodobowy. W październiku w obiektach handlowych zarządzanych przez Ingka Centres rusza kampania „Dobrze Ci we śnie!” promująca dobry sen jako ważny element dobrostanu człowieka. Według raportu „Life in communities” Ingka Centres 36% respondentów uważa, że ​​ich fizyczne i psychiczne samopoczucie jest dla nich coraz ważniejsze. Odpowiadając na potrzebę poprawienia jakości snu cztery miejsca spotkań-centra handlowe Ingka Centres zapraszają lokalne społeczności i całe rodziny do aktywności, które wprawią uczestników w stan relaksu.  Angażujące inicjatywy w ramach kampanii odbędą się w Porcie Łódź w dniach 21.10.–2.11., SKENDE Shopping w Lublinie od 04.11. do 9.11., Wola Parku w Warszawie od 28.10. do 02.11. oraz Alei Bielany we Wrocławiu od 28.10. do 09.11.

Sen to konieczność. Bez względu na wiek odgrywa on nieocenioną rolę w życiu ludzi, wpływając na ich zdrowie. Gdy śpimy ciało „resetuje się” i przeprowadza „autokonserwację”. Znaczenie snu dla sprawnego funkcjonowania na co dzień jest niezaprzeczalne. Ingka Centres, poprzez swoją kampanię „Dobrze Ci we śnie!” inspiruje do poprawy samopoczucia odwiedzających i lokalne społeczności poprzez wysypianie się.

W ramach kampanii miejsca spotkań Ingka Centres przygotowały szereg bezpłatnych propozycji.

27 października Port Łódź zaprosi odwiedzających do lokalu Caffe przy ulicy, gdzie zjedzą szwedzkie śniadanie przy stołach zaaranżowanych przez IKEA. Na event obowiązują wcześniejsze zapisy. Warunkiem uczestnictwa jest przyjście w piżamie.

Wola Park w Warszawie zaproponuje gościom m.in. udział w konkursie Sleeping Selfie zachęcając do przyjęcia ciekawej pozy w specjalnie zaaranżowanej krainie snu. Wystarczy wrzucić zdjęcie na swój Instagram lub Facebook i oznaczyć profil @wolapark. Do wygrania jest jedna z 3 kart podarunkowych do centrum o wartości 150 zł!

Aleja Bielany we Wrocławiu zaprosi odwiedzających m.in. na test jakości snu, podczas którego poznają ciekawostki na jego temat oraz otrzymają prezent – opaskę na oczy.

W lubelskim SKENDE Shopping w ramach kampanii można będzie m.in. skorzystać z dekodera snów i wziąć udział w konkursie na łóżkowe selfie.

– Nasze nowe aktywności w ramach kampanii „Dobrze Ci we śnie!” pomogą odwiedzającym i lokalnym społecznościom zrozumieć znaczenie dobrego snu w nocy. Sen jest kluczem do dobrego samopoczucia i ogólnego dobrostanu organizmu. Poprzez nasze zabawne, ale praktyczne aktywności chcemy zjednoczyć ludzi w działaniu na rzecz promocji dobrego snu, wzajemnego wsparcia oraz bardziej zrównoważonego stylu życia dla wszystkich – powiedział Giovanni Princiotta Cariddi, Cluster Manager of Central Europe w Ingka Centres.

We czterech miejscach spotkań Ingka Centres będzie można skorzystać m.in. z dekodera snów, aby poznać ich głębsze znaczenie oraz przestrzeni przeznaczonej do robienia selfie w wyśnionym łóżku. Będzie również możliwość wypróbowania produktów do sypialni IKEA.

źródło: Ingka Centres

Bezsenne noce prowadzą do zmęczenia, frustracji i zmartwień związanych z potencjalnymi problemami zdrowotnymi dziecka. Na szczęście większość problemów z zasypianiem można rozwiązać poprzez wprowadzenie odpowiednich nawyków i rutyn, które wspomogą w uzyskaniu spokojnego, regenerującego snu.
Zrozumienie, dlaczego dziecko ma problem z zasypianiem, jest kluczowe. Możliwych przyczyn jest całkiem sporo. Najczęstsze to:
– Wieczorna rutyna to bardzo ważny element wprowadzania dziecka w senny nastrój. Znaczenie tutaj mają zarówno same czynności, które przygotowują do spania, jak i ich powtarzalność, która pomoże wyrobić dobre nawyki z tym związane – radzi pedagog Edyta Borowicz-Czuchryta, ekspertka platformy #MAMYNATORADĘ, prowadzonej przez fundację Ogólnopolski Operator Oświaty. – Wprowadźmy zatem takie zwyczaje, jak czytanie bajek, zamiast rozpraszającego oglądania kreskówek. Ciepła kąpiel czy wyciszająca muzyka również mogą okazać się pomocne.
Spokój i poczucie bezpieczeństwa
Edyta Borowicz-Czuchryta, na co dzień dyrektor przedszkola i szkoły podstawowej Galileo w Lublinie podkreśla, że aby dziecko mogło zasnąć, potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i komfortu. Ważne jest, aby pokój, w którym śpi, sprzyjał relaksowi.
 
– Pomoże lampka nocna lub przyjazny półmrok, zależnie od preferencji dziecka. Także przedmioty, które budzą pozytywne skojarzenia. Pluszaki czy ulubiony kocyk będą naszymi sprzymierzeńcami – podpowiada pedagog. – Duży nacisk należy położyć też na wyeliminowanie świateł ekranów z wieczornej rutyny dziecka. Rodzice robią to zwykle niechętnie, jednak w trosce o zdrowy dziecięcy sen, warto znaleźć spokojniejszą alternatywę. To często przynosi najlepszy skutek.

Warto w ogóle zrezygnować z nadmiernej stymulacji najpóźniej na dwie godziny przed snem. Gry komputerowe, intensywne filmy czy hałaśliwe zabawy mogą nadmiernie pobudzić dziecko i sprawić, że będzie miało trudności z wyciszeniem się.

Aktywność fizyczna – tak, ale w ciągu dnia
Regularna aktywność fizyczna, zwłaszcza na świeżym powietrzu, ma pozytywny wpływ na jakość snu dziecka. Jednak ważne jest, aby nie była ona wykonywana bezpośrednio przed snem, gdyż może zadziałać odwrotnie, pobudzając organizm.

–  Na aktywność fizyczną musi być właściwa pora i nie jest to z pewnością czas tuż przed snem. Jednak zdrowe zmęczenie i zapewnienie dziecku odpowiedniej dawki ruchu w ciągu dnia może pomóc mu lepiej spać w nocy – mówi Edyta Borowicz-Czuchryta. –  Wysiłek fizyczny pomaga w głębokim i spokojnym śnie.

 
Gdy domowe sposoby nie działają
Jeśli wszystkie powyższe metody zawiodą, a problemy z zasypianiem będą się utrzymywać, warto rozważyć konsultację z lekarzem. W niektórych przypadkach, problem może wynikać z przyczyn medycznych, takich jak zaburzenia lękowe, bezdech senny czy inne problemy zdrowotne.
 
– W pierwszej kolejności należy udać się do pediatry, z którym zwykle odwiedzamy nasze dziecko. Taki lekarz już je zna, co oszczędzi maluchowi stresu i pozwoli łatwiej zdiagnozować problem – radzi ekspertka platformy #MAMYNATORADĘ. – Być może otrzymamy wtedy skierowanie do neurologa lub psychiatry dziecięcego i tam będziemy kontynuować leczenie.
 
Pedagog przypomina też, że każde dziecko jest inne i nawet rodzeństwo może mieć odmienne potrzeby do spokojnego przespania nocy. Miejmy to więc na uwadze, projektując wieczorne rytuały.
 
Podpowiedzi dla rodzica:
Porada jest częścią projektu społecznego #MAMYNATORADĘ, którego celem jest wspieranie rodziców w dbaniu o prawidłowy rozwój i dobrostan dzieci. Bezpłatne poradniki dla rodziców opracowują doświadczeni pedagodzy, psycholodzy dziecięcy i logopedzi z praktyką w szkołach i przedszkolach: https://operator.edu.pl/pl/poradnia
Projekt prowadzi fundacja edukacyjna Ogólnopolski Operator Oświaty. Finansowany jest z dobrowolnych datków i darowizn oraz odpisów 1,5% podatku PIT.
 
Fundacja Ogólnopolski Operator Oświaty od 2001 roku prowadzi działalność edukacyjną, społeczną oraz wspiera samorządy w realizacji zadań i projektów oświatowych. Fundacja jest organizacją pożytku publicznego. Prowadzi bezpłatne przedszkola i szkoły w całej Polsce. W jej 69 placówkach uczy się 9000 dzieci i młodzieży.
źrodło: Fundacja Operator Oświaty
Trwające Mistrzostwa Europy W Piłce Nożnej wzbudzają ogromne emocje wśród kibiców na całym kontynencie. Jednak, jak pokazują poniższe badania, intensywne oglądanie meczów może mieć znaczący wpływ na nasze nawyki związane ze snem.
Naukowcy z Uniwersytetu w Monachium przeprowadzili badania, które wykazały, że oglądanie emocjonujących meczów piłkarskich, zwłaszcza tych transmitowanych późnym wieczorem, może prowadzić do skrócenia czasu snu oraz obniżenia jego jakości. W badaniu wzięło udział 500 osób, które regularnie oglądały mecze podczas poprzednich mistrzostw Euro 2020. Wyniki pokazują, że u 65% respondentów wystąpiły trudności z zasypianiem po późnowieczornych transmisjach, a średni czas snu zmniejszył się o 1,5 godziny w dni meczowe [1].

Co ciekawe, badania wykazały również różnice między płciami w reakcji na oglądanie meczów piłkarskich. Mężczyźni byli bardziej skłonni do rezygnacji ze snu na rzecz oglądania meczu na żywo, co prowadziło do większego deficytu snu w porównaniu do kobiet. Kobiety, choć równie chętnie oglądały mecze, częściej wybierały nagrywanie transmisji i oglądanie ich następnego dnia [2].

Długotrwały brak snu, spowodowany intensywnym oglądaniem meczów, może mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Naukowcy z National Sleep Foundation wskazują, że chroniczne niedosypianie prowadzi do obniżenia odporności, pogorszenia funkcji poznawczych oraz zwiększenia ryzyka chorób serca.

Jednocześnie, badania przeprowadzone przez firmę Nielsen pokazują, że średni czas spędzony na oglądaniu meczów przez europejskich kibiców podczas Euro 2020 wynosił około 6 godzin tygodniowo, z mężczyznami oglądającymi średnio 7 godzin, a kobietami 5 godzin tygodniowo[3]. Długotrwałe siedzenie przed ekranem, zwłaszcza w godzinach wieczornych, może również przyczynić się do problemów ze snem, takich jak trudności z zasypianiem i zaburzenia rytmu snu[4].

Dodatkowo, oglądaniu rozgrywek często towarzyszą napoje alkoholowe, co również może odbijać się na jakości snu. Badanie przeprowadzone przez Center for Alcohol and Addiction Studies na Uniwersytecie Brown wykazało, że spożycie alkoholu przed snem znacząco wpływa na jakość snu. Alkohol tłumi fazę REM, która jest kluczowa dla procesów przetwarzania wspomnień, rozwiązywania problemów i przepracowywania emocji[5]. Ponadto, alkohol może również wywoływać inne problemy, takie jak paraliż senny, koszmary lub nocne lęki u osób na nie podatnych. Stan zapalny tkanek spowodowany nadmiernym spożyciem alkoholu, zwiększa także nasilenie objawów bezdechu sennego, takich jak chrapanie: gdy tkanka w drogach oddechowych puchnie, pozostawia jeszcze mniej miejsca na przepływ powietrza.

Jakich zasad warto przestrzegać, żeby zapewnić sobie zdrowy sen w tak emocjonującym czasie, jakim jest Euro 2024?

Podczas Euro 2024, kiedy emocje sięgają zenitu, ważne jest, aby nie zapominać o zdrowym śnie. Zalecam kibicom, aby starali się utrzymać regularny rytm snu nawet w trakcie mistrzostw. Chociaż emocje piłkarskie mogą temu sprzyjać, to najlepiej ograniczyć oglądanie późnowieczornych transmisji, a także zmniejszyć ilość spożywanych napojów alkoholowych. To może znacząco poprawić jakość snu. Pamiętajmy, że dobry sen nie tylko zwiększa naszą wydolność fizyczną i psychiczną, ale również pozwala w pełni cieszyć się sportowymi emocjami.” – radzi Theresa Schnorbach, ekspertka ds. snu w Emma Sleep
 
Emma – The Sleep Company jest firmą zarządzaną przez założyciela i wiodącą na świecie marką snu skierowaną bezpośrednio do konsumentów. Produkty Emma® są sprzedawane w sposób wielokanałowy, w tym D2C/online, marketplace’ach i ponad 2 800 sklepach stacjonarnych. Emma z powodzeniem współpracuje z ponad 170 sprzedawcami detalicznymi. 1,000+ członków zespołu Emmy pracuje na całym świecie, z biurami we Frankfurcie (Niemcy), Manili (Filipiny), Lizbonie (Portugalia), Mexico City (Meksyk) i Bukareszcie (Rumunia).

 O Theresie Schnorbach:
Theresa Schnorbach jest psychologiem i naukowcem zajmującym się snem, specjalizującym się w psychologii klinicznej i neuropsychologii poznawczej. Ukończyła szkolenie podyplomowe z zakresu Terapii Poznawczo-Behawioralnej Bezsenności (CBT-I) w Niemieckim Towarzystwie Badań nad Snem i Medycyny Snu (DGSM), uznanym przez Europejskie Towarzystwo Badań nad Snem. Theresa jest zaangażowana w stosowanie nauki w prawdziwym świecie, aby pomóc ludziom obudzić się w najlepszym wydaniu. Dla zdrowego, szczęśliwego i dostatniego życia. Pracowała już z wieloma profesjonalnymi sportowcami z różnych dyscyplin, zarówno w sportach tradycyjnych, jak i e-sportowych. Theresa dołączyła do Emma – The Sleep Company w październiku 2020 roku i kieruje zespołem ds. badań nad snem oraz Emma Sleep Consultancy.
 
 

[1] Müller, A., & Schmidt, H. (2024). Impact of Late-Night Soccer Matches on Sleep Patterns in European Fans. University of Munich Sleep Research Center.

[2] Becker, F., & Lange, S. (2024). Gender Differences in Sleep Disruption During Major Sporting Events. Journal of Sleep Research, 33(2), 145-158.

[3] Nielsen Sports. (2021). Media Consumption Report: Euro 2020. Nielsen Company. Available at: www.nielsen.com.

[4] Lee, Y., & Kim, J. (2023). Screen Time and Its Impact on Sleep Quality in Adults. Sleep Medicine, 56, 89-96.

[5] Center for Alcohol and Addiction Studies, Brown University, „The Effects of Alcohol on Sleep Quality and Duration”, 2021.
źróło: emma group

W Światowym Dniu Snu eksperci przypominają, że zdrowy sen jest szczególnie ważny dla naszego zdrowia i dobrego samopoczucia. Niestety, często zapominamy o tym, a dla wielu przespana noc staje się dobrem luksusowym. Bezsenność i przemęczenie to domena naszych czasów, będąca skutkiem szybszego stylu życia i nadmiernej aktywności w cyfrowej rzeczywistości.
Sen wydłuża życie
Należy przypomnieć, że w trakcie snu zachodzą istotne procesy regeneracyjne, konsolidacji pamięci oraz oczyszczania mózgu z toksyn. Brak odpowiedniej ilości snu może mieć poważne konsekwencje dla naszego codziennego funkcjonowania. Obniża on poziom koncentracji, co może przeszkadzać w pracy, szkole czy nawet prowadzeniu samochodu. Jednak to nie wszystko. Badania naukowe wskazują, że chroniczny brak snu może mieć negatywny wpływ na zdrowie. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Uniwersytet Harvarda, osoby, które regularnie śpią mniej niż 6 godzin na dobę, mają o 48% większe ryzyko wystąpienia problemów zdrowotnych, takich jak otyłość czy choroby serca. Dodatkowo, badania z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wykazały, że brak snu może wpływać negatywnie na funkcje poznawcze, w tym pamięć, uwagę i zdolność do podejmowania decyzji. Z kolei zdrowy sen może pomóc nam uniknąć poważnych chorób i wydłużyć nasze życie.

„Zdrowy sen jest jednym z czynników obniżających ryzyko przedwczesnego zgonu. Pamiętajmy o tym na co dzień i dbajmy o jego jakość. Dlatego, aby poprawić jakość snu zalecam stosowanie się do poniższych porad. Pierwsza z nich to eliminacja z wieczornej rutyny spożywania ciężkich posiłków oraz picia alkoholu, które mogą prowadzić do zaburzeń snu oraz nadmiernego stymulowania mózgu. Zamiast tego, warto sięgnąć po naturalne metody relaksacji, które pomogą w uspokojeniu organizmu i przygotowaniu go do snu. Wprowadzenie tych zasad do naszej rutyny może przyczynić się do poprawy jakości snu oraz ogólnego stanu zdrowia” – radzi Theresa Schnorbach, ekspert ds. snu z firmy Emma Sleep. 

Wyspać się, ale jak?
Szacuje się, że w Polsce nawet połowa Polaków boryka się z problemem bezsenności, co sprawia, że jesteśmy w czołówce najbardziej niewyspanych narodowości w Europie. Chcąc się wyspać często szukamy dróg na skróty. W Polsce leki nasenne są drugimi najczęściej przepisywanymi lekami przez lekarzy w Polsce, zaraz po lekach kardiologicznych. Farmakoterapia nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, a wdrożona zbyt pochopnie może   prowadzić do uzależnienia i dalszych problemów ze zdrowiem. Eksperci zalecają, aby w pierwszej kolejności zmienić swoje nawyki związane ze snem, co może pomóc przespać noc i obudzić się wypoczętym.

„Ważne jest także utrzymanie regularności w harmonogramie snu oraz stworzenie spokojnego i wygodnego środowiska do spania. Unikanie ekranów przed snem jest kluczowe, ponieważ światło emitowane przez urządzenia elektroniczne może zakłócać rytm snu poprzez hamowanie produkcji melatoniny, co utrudnia zasypianie i prowadzi do zaburzeń snu. Ponadto, warto zwrócić uwagę na jakość materaca, który odgrywa istotną rolę w zapewnieniu komfortowego i zdrowego wypoczynku” – dodaje Schnorbach.

Sen lekarstwem na demencję?
Sen, oprócz tego, że wydłuża życie, również korzystnie wpływać na jego jakość. Zachowanie higieny snu jest bardzo ważne dla zdrowia mózgu oraz zapobiegania poważnym chorobom neurodegeneracyjnym, takim jak demencja i choroba Alzheimera. Osoby, które w wieku 30-40 lat cierpią z powodu zaburzeń snu, mogą być bardziej narażone na problemy z pamięcią i procesami myślowymi dziesięć lat później – informuje internetowe wydanie czasopisma „Neurology”. Co ciekawe, u seniorów już lekkie pogorszenie głębokiej fazy snu może znacznie zwiększyć ryzyko wystąpienia demencji. Rozwojowi tego schorzenia sprzyjają także predyspozycje biologiczne, styl życia, dieta oraz poziom doświadczanego stresu.

Chcąc zachować zdrowie często szukamy odpowiednich aktywności, które mogą nam pomóc pozostać w formie. Warto jednak pamiętać o zachowaniu zdrowej równowagi i znaleźć czas na chwilę regenerującego odpoczynku, który wzmocni nas i pomoże pozostać sprawnym dłużej. Odpoczynek to równie ważne zadanie, jakiemu powinniśmy poświęcić się każdego dnia.” – dodaje ekspert.

źródło: mat. pras.

Odpowiednia wentylacja sypialni poprawia jakość snu – wynika z badań opublikowanych w „Science of the Total Environment”. Badania przeprowadzone przez naukowców z różnych uczelni, m.in. z Danii i Belgii, wykazały, że przy słabym poziomie wentylacji warunki w sypialniach były najgorsze. Wraz ze zwiększaniem jej mocy obniżał się poziom zanieczyszczenia powietrza, co pozwalało uczestnikom badania osiągnąć głębszy sen i rzadziej wybudzać się w nocy.
– Głównym celem mojej pracy doktorskiej było zbadanie, w jakim stopniu wentylacja w sypialni wpływa na jakość snu i sprawność funkcji poznawczych kolejnego dnia. Do celów szczegółowych należało określenie bieżących wskaźników wentylacji w sypialniach oraz oszacowanie wskaźnika emisji CO2 przez osoby śpiące oraz wykorzystanie tych danych do projektowania, sterowania i obsługi systemów wentylacji w sypialniach, a także sformułowanie zaleceń co do stopnia wentylacji sypialni w celu osiągnięcia odpowiedniej jakości snu – mówi agencji Newseria Biznes Xiaojun Fan, jeden z autorów badania, dziś ekspert Wydziału Architektury ETH Zürich.

W trakcie badania każdy z 35 uczestników (w wieku między 27 a 64 lata) spał przez tydzień w różnych warunkach: przy niskim, umiarkowanym i wysokim współczynniku wentylacji. Przez cały eksperyment, przeprowadzony w 29 sypialniach, naukowcy stale monitorowali różne aspekty środowiska sypialni i wzorce snu uczestników. Gromadzili dane na temat stężenia dwutlenku węgla (CO2), wilgotności względnej, poziomu cząstek stałych i temperatury, a także na temat różnych wskaźników dotyczących snu. Wyniki badania opublikowane w „Science of The Total Environment” wskazują, że optymalizacja jakości powietrza w sypialni poprzez lepszą wentylację może prowadzić do lepiej przespanych nocy.

 Jakość snu można określić na podstawie różnych czynników, jak m.in. czas, jaki upływa od położenia się do zaśnięcia, długość snu i jego efektywność, czyli stosunek długości snu do czasu spędzanego w łóżku. Im krótsze opóźnienie zaśnięcia, dłuższe trwanie snu i większa jego efektywność, tym lepsza jego jakość. Wyniki mojej pracy doktorskiej wskazują na korzyści płynące z lepszej wentylacji sypialni pod względem jakości snu mierzonego obiektywnie z wykorzystaniem monitorów snu oraz subiektywnie za pomocą standaryzowanych kwestionariuszy – tłumaczy naukowiec.

Eksperyment wykazał także, że ustawienie wysokiego stopnia wentylacji doprowadziło do niższego poziomu CO2, co wskazuje na lepszą cyrkulację powietrza. W badaniu przyjrzano się także poziomowi cząstek stałych (PM2,5), które mogą wpływać na jakość powietrza. Przy ustawieniu niskiej szybkości wentylacji stężenie było znacznie wyższe, ale nadal pozostawało poniżej zalecanych wytycznych określonych przez WHO.

– Mechanizmy przyczynowe obserwowanych efektów nie są jasne – nie ma badań na ich temat. Jedno z opublikowanych ostatnio badań sugeruje możliwość występowania dwóch mechanizmów. Pierwszy z nich dotyczy niekorzystnego wpływu wzrostu stężenia zanieczyszczeń pochodzących z wnętrza pomieszczeń na układ oddechowy. Badania wskazują, że podniesiony poziom CO2 nasila niektóre objawy ze strony układu oddechowego i błon śluzowych, a cząsteczki w powietrzu mogą osiadać w górnych drogach oddechowych, prowadząc do ich obturacji i uszkodzenia oksydacyjnego, w tym nawet uszkodzenia DNA. Kolejny mechanizm polega na tym, że zwiększone zanieczyszczenie powietrza powoduje zmiany w układzie współczulnym i nerwowym. Duże zanieczyszczenie może prowadzić do ich nadaktywności oraz zwiększenia aktywności układu przywspółczulnego – wskazuje Xiaojun Fan.
Wszystkie sypialnie objęte badaniem miały wentylację wyciągową z nawiewnikami zainstalowanymi w oknach. Oznacza to, że pomieszczenia były wentylowane bezpośrednio powietrzem zewnętrznym. Poprzednie badania wykazały, że wietrzenie sypialni powietrzem z zewnątrz poprzez otwieranie okien poprawiało jakość snu, jednak nie zaobserwowano tego w przypadku wentylacji sypialni powietrzem z innych pomieszczeń w mieszkaniu poprzez otwieranie drzwi wewnętrznych.

– Dopływ powietrza z zewnątrz do pomieszczeń sypialnych powinien wynosić co najmniej 10 l/s na osobę. Taka ilość pozwala uniknąć negatywnego wpływu na jakość snu i została oszacowana przy założeniu, że osoba generuje podczas snu 11 l/h CO2, co stanowi dużą wartość. Jeśli nie ma dostępnych systemów wentylacyjnych, na przykład wentylacji dachowej, w celu poprawy obiegu powietrza zaleca się otwieranie okna. Jak wskazuje jeden z wniosków mojej pracy doktorskiej, otwieranie drzwi do pomieszczenia nie daje takich efektów – zaznacza naukowiec.
W badaniu założono, że powietrze wykorzystywane do wentylacji sypialni jest czyste (choć nie było filtrowane), na co wskazuje poziom PM. Jak podkreślają badacze, takie rozwiązanie należy stosować wyłącznie na terenach o niskim zanieczyszczeniu powietrza zewnętrznego. 

– W otoczeniu sypialni powinniśmy korzystać z niskoemisyjnych materiałów i usunąć z nich niektóre przedmioty. W badaniach, jakie przeprowadziłem wraz ze współpracownikami, zaobserwowaliśmy, że obecność szafek w sypialni sprawia, że powietrze jest duszne, co zakłóca sen – mówi Xiaojun Fan.
Prawidłowa ilość snu pozwala na regenerację układu nerwowego i odpowiednie funkcjonowanie neuroprzekaźników. Z kolei jego brak może prowadzić do zaburzeń koncentracji i regeneracji, a co za tym idzie do wielu różnych chorób, również do udaru mózgu. Naukowcy odkryli, że mózg ma system drenażowy, który usuwa toksyny podczas snu, m.in. część białek związanych z chorobą Alzheimera. Podczas snu proces ten zachodzi dwukrotnie szybciej, podobnie jak część innych procesów naprawczych w organizmie.

 Sen jest jedną z głównych funkcji życiowych, potrzebną jak woda i powietrze. Bez niego nie moglibyśmy przetrwać. Dobra jakość snu wiąże się z wieloma korzyściami, a z części z nich możemy nie zdawać sobie sprawy, na przykład w kontekście zdrowia. Dobrej jakości sen zmniejsza uczucie zmęczenia, poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego, zmniejsza ryzyko otyłości i wielu chorób przewlekłych, na przykład schorzeń układu sercowo-naczyniowego. Poprawia on również sprawność funkcji poznawczych kolejnego dnia i ogranicza ryzyko urazów w pracy – wymienia ekspert Wydziału Architektury ETH Zürich. – Sen wiąże się również ze znacznymi korzyściami ekonomicznymi, które udokumentowano badaniami. Na przykład oszacowano wpływ niewystarczającej ilości snu na gospodarki krajów rozwijających się na 1,43 proc. rocznego PKB.

Źródło informacji:Newseria