Medicalpress
Depresja, lęk, przewlekły stres – dla wielu studentów nie są już epizodem, lecz codziennością. Gdy dostęp do psychiatry czy psychologa okazuje się trudny, drogi albo obciążony stygmatyzacją, młodzi ludzie coraz częściej szukają pomocy na własną rękę. Sięgają po ruch, medytację, suplementy, zioła, a czasem także po substancje psychoaktywne.
Jak wygląda skala tego zjawiska i gdzie przebiega granica między bezpieczną samopomocą a ryzykownym samoleczeniem? Odpowiedzi przynosi badanie przeprowadzone wśród studentów wrocławskich uczelni przez zespół Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Samopomoc stała się normą

W badaniu wzięło udział 493 studentów, z których aż 96% deklarowało stosowanie co najmniej jednej metody samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybieranymi działaniami o wysokim profilu bezpieczeństwa były aktywność fizyczna (81%), medytacja (60%) oraz joga (39%).

– To pokazuje, że studenci nie są bierni. Szukają sposobów, by sobie pomóc, i często wybierają metody, które mają sens zdrowotny – komentuje lek. Jakub Sobieraj z Kliniki Neurologii Uniwersyteckiego Szpitalu Klinicznego we Wrocławiu, współautor badania prowadzonego w ramach SKN Psychiatrii pod opieką dr hab. Patryka Piotrowskiego, prof. UMW.

Ruch, sen, mindfulness – te elementy są dobrze udokumentowane jako wspierające zdrowie psychiczne. Problem zaczyna się wtedy, gdy samopomoc przestaje być uzupełnieniem, a staje się jedyną formą „leczenia”.

Zioła i suplementy, naturalne nie znaczy obojętne

Poza aktywnością fizyczną studenci chętnie sięgali po preparaty roślinne. Najczęściej była to melisa (53%), ale także ashwagandha (25%) i rumianek. Dziurawiec stosowało ponad 11% badanych.

– Nie wszystkie metody medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) są sobie równe. Jedne mają solidniejsze podstawy, inne wymagają dużej ostrożności. Dziurawiec czy ashwagandha mogą wchodzić w interakcje z lekami psychotropowymi – podkreśla lek. Sobieraj.

Co istotne, użytkownicy ashwagandhy i dziurawca wykazywali wyższe nasilenie objawów depresyjnych. To sugeruje, że po te środki częściej sięgają osoby w gorszym stanie psychicznym – niekoniecznie dlatego, że pomagają, ale dlatego, że potrzeba ulgi jest silniejsza.

Substancje psychoaktywne – duże ryzyko

Jednym z najbardziej niepokojących wyników badania jest skala stosowania marihuany – jej przyjmowanie deklarowało 31% studentów, często nie rekreacyjnie, lecz „na poprawę samopoczucia”. Psychodeliki stosowało ponad 10%.

– Marihuana bywa postrzegana jako sposób radzenia sobie z obniżonym nastrojem, ale może pogarszać objawy, zwiększać ryzyko uzależnienia czy ujawniać zaburzenia psychotyczne – zaznacza lek. Sobieraj.

Trudno mówić tu o skutecznej terapii – raczej o próbie doraźnego obniżenia napięcia. Ciekawym i złożonym wątkiem jest też to, że marihuanę częściej stosowali studenci praktykujący jogę i medytację oraz osoby z ADHD. Może to świadczyć o większej otwartości na eksperymentowanie, ale też o podatności na impulsywne strategie radzenia sobie ze stresem.

Dlaczego studenci leczą się sami?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony są bariery systemowe. Koszt prywatnych wizyt był główną przeszkodą dla ponad 80% badanych, a dostępność publicznej opieki – dla jednej trzeciej.
Z drugiej strony ogromną rolę odgrywają czynniki kulturowe i narracje obecne w mediach.

– Respondenci najczęściej czerpali wiedzę o metodach medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) z mediów, gdzie dominują uproszczenia i reklamy. Jednocześnie cieszy duża akceptacja klasycznych metod leczenia: psychoterapię akceptuje 81% studentów, a leki – 76% – mówi lek. Sobieraj.

Z perspektywy zdrowia publicznego kluczowy jest wniosek, że największym ryzykiem nie jest joga, medytacja czy suplementy same w sobie, lecz pozostawanie samemu z decyzjami terapeutycznymi.

Samoleczenie może opóźniać kontakt z profesjonalną pomocą, a w psychiatrii czas ma szczególne znaczenie. Autodiagnoza bywa obarczona błędem, a objawy – zamiast słabnąć – mogą narastać
i wpływać na naukę, relacje i funkcjonowanie społeczne.

– Dla klinicysty informacja o stosowaniu metod medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) bywa bardzo cenna diagnostycznie. Czasem to nie przyczyna problemu, ale jego objaw – sygnał, że pacjent desperacko szuka ulgi – podkreśla autor badania. Nie chodzi o to, czy ktoś korzysta z metod alternatywnych. Kluczowe jest jak, kiedy i z kim.
Bo samopomoc może być mostem do leczenia – albo ślepą uliczką.

Badanie jasno pokazuje, gdzie potrzebne są działania systemowe: edukacja o CAM bez straszenia i bez idealizowania, łatwo dostępne, niskoprogowe formy wsparcia psychicznego, normalizacja rozmów
o zdrowiu psychicznym na uczelniach oraz większa dostępność specjalistów dla studentów.

Zdrowie psychiczne młodych ludzi nie jest wyłącznie ich prywatną sprawą. To element infrastruktury akademickiej i społecznej – tak samo ważny jak biblioteki czy akademiki.

Materiał powstał na podstawie artykułu: Frontiers in Public Health: Self-administered complementary and alternative methods of treating mental disorders among students in Wrocław: a cross-sectional study, Jakub Sobieraj, Jakub Sleziak, Michał Szyszka, Marta Błażejewska, Kamila Łukańko, Pola Soczomska, Kinga Bodziony, Patryk Piotrowski

https://doi.org/10.3389/fpubh.2025.1734137

Źródlo: Komunikat Prasowy

W erze łatwego dostępu do leków bez recepty (OTC), kiedy wiele preparatów jest dostępnych nie tylko w aptekach, ale także w sklepach i online, nasza odpowiedzialność jako pacjentów rośnie znacząco. Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) dostrzega to wyzwanie i dołącza do europejskiej kampanii edukacyjnej „Leki to nie słodycze” („Medicines Are Not Sweets”), której celem jest przypomnienie, że leki OTC to nie produkty „dla każdego” bez ograniczeń — ich użycie wymaga rozwagi, wiedzy i świadomości.
Leki OTC to skuteczne środki na drobne dolegliwości: ból, gorączkę, przeziębienie czy niestrawność. Jednak ich pozornie niewinny charakter często powoduje, że bywają używane bez zastanowienia, ignoruje się ulotki, dawki, czas stosowania, a nawet przeciwwskazania. GIF wskazuje, że niewłaściwe stosowanie może prowadzić do działań niepożądanych, uzależnień czy opóźnień w diagnozie poważniejszych chorób.

Polska jest jednym z najbardziej dynamicznych rynków OTC w Europie — zarówno pod względem wielkości, jak i rosnącej sprzedaży pozaaptecznej i internetowej. To sprawia, że edukacja pacjentów jest dziś kluczowa. GIF stawia na trzy proste, fundamentalne zasady – które mogą zmniejszyć ryzyko błędów i szkód wynikających z samoleczenia.

Trzy zasady bezpiecznego używania leków OTC

  1. Zawsze czytaj ulotkę – informacje o dawce, częstotliwości, przeciwwskazaniach, możliwych interakcjach.

  2. Przestrzegaj maksymalnego czasu stosowania – jeśli objawy nie ustępują, to znak, że trzeba skonsultować się ze specjalistą.

  3. Skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdy dolegliwości się utrzymują – leki OTC mogą maskować objawy poważniejszych chorób.

Kiedy i jak będzie prowadzona kampania

Ryzyka, jeśli lek OTC używany jest „jak słodycze”

„Leki to nie słodycze” to kampania, która przypomina o tym, że OTC to nie synonim całkowitego bezpieczeństwa. Choć leki dostępne bez recepty stanowią istotną pomoc w łagodzeniu codziennych dolegliwości, ich użycie musi być świadome. GIF wraz z partnerami z UE stawia na prosty, ale kluczowy przekaz: czytaj ulotkę • stosuj maksymalny czas • szukaj porady, gdy objawy się utrzymują. Edukacja pacjentów jest dziś równie istotna jak kontrole jakości produktów leczniczych czy nadzór nad aptekami. To od niej zależy, czy rynek OTC będzie narzędziem poprawiającym zdrowie, czy niesie ryzyko, które dotknie niejednego użytkownika leków.

Źródło: GIF

Zmieniona świadomość zdrowotna i łatwiejszy dostęp do informacji sprawiają, że Polacy coraz częściej podejmują decyzje o leczeniu drobnych dolegliwości bez konsultacji z lekarzem. Zjawisko samoleczenia może przynosić korzyści, o ile opiera się na rzetelnej wiedzy, sprawdzonych produktach i odpowiedzialności pacjenta. Z najnowszego badania PASMI wynika, że trend ten rośnie, ale niesie również pewne wyzwania dla systemu ochrony zdrowia i edukacji zdrowotnej społeczeństwa.
Polacy leczą się samodzielnie, ale często robią to bez wystarczającej wiedzy. Tylko 15 proc. pacjentów konsultuje się z farmaceutą Z badania PASMI – Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty – wynika, że samoleczenie staje się w Polsce coraz powszechniejsze. 

– Polacy najczęściej leczą się samodzielnie z powodu przeziębienia, bólu głowy czy gardła – mówi Ewa Jankowska, prezes PASMI. To najczęściej występujące i najmniej groźne dolegliwości, które rzeczywiście można bezpiecznie leczyć samodzielnie. Jednak problem pojawia się, gdy pacjent nie rozpoznaje powagi sytuacji lub łączy kilka preparatów w sposób niewłaściwy.

Coraz częściej pacjenci korzystają z internetu jako źródła wiedzy o leczeniu – niestety, nierzadko zamiast profesjonalnych serwisów medycznych sięgają po niesprawdzone fora czy media społecznościowe.

Z danych wynika także, że pacjenci nie czytają ulotek. Ponad połowa deklaruje, że robi to tylko wtedy, gdy nie wie, jak stosować lek. W rezultacie wzrasta ryzyko interakcji leków lub przedawkowania substancji aktywnych.

– Samoleczenie to nie tylko prawo pacjenta, ale i odpowiedzialność – podkreśla Ewa Jankowska. Dlatego tak ważne są działania edukacyjne, które uczą, jak bezpiecznie korzystać z leków dostępnych bez recepty.
PASMI apeluje również o wzmocnienie roli farmaceuty w systemie ochrony zdrowia. To on – jako osoba kompetentna i dostępna – może pomóc pacjentowi podjąć dobrą decyzję. Zdaniem ekspertów konieczne jest rozwijanie programów edukacyjnych dotyczących samoleczenia, obejmujących także kwestię czytania ulotek i zasad łączenia preparatów.

Raport IZWOZ „Rola samoleczenia w systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną” podaje, że w Unii Europejskiej każdego roku występuje około 1,2 mld przypadków drobnych dolegliwości zdrowotnych, czyli ok. 3,3 mln dziennie. Szacunki przytaczane przez PASMI wskazują, że dzięki samoleczeniu udaje się uniknąć 120 mln konsultacji rocznie. W Polsce ok. 55 proc. lekkich dolegliwości występujących u pacjentów jest przez nich samodzielnie leczone. Plasuje to nas na pierwszym miejscu w UE pod względem popularności samoleczenia. Dla porównania w Portugalii, Hiszpanii czy Szwecji ten odsetek nie przekracza 20 proc.

– Głęboko wierzę, że umożliwienie obywatelom dbania o własne zdrowie to jeden z najskuteczniejszych i najbardziej zrównoważonych sposobów wzmocnienia naszych systemów opieki zdrowotnej. Dlatego trwająca rewizja unijnego prawodawstwa farmaceutycznego jest tak ważna. Jest to okazja do ukształtowania środowiska regulacyjnego, które wspiera zarówno innowacyjność, jak i dostęp – nie tylko w przypadku leków na receptę, ale także w przypadku leczenia bez recepty, które odgrywa kluczową rolę w codziennym zdrowiu – mówi Adam Jarubas, przewodniczący Komisji Zdrowia Publicznego (SANT) Parlamentu Europejskiego. 

– Samodzielne leczenie to nie tylko kwestia wygody pacjenta, ale przede wszystkim realne odciążenie systemu ochrony zdrowia – przekonuje Ewa Królikowska, członkini zarządu PASMI Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty i dyrektorka generalna Teva Pharmaceuticals Polska.

Wykorzystanie potencjału samoleczenia wymaga systemowej edukacji pacjentów, wspieranej przez profesjonalistów ochrony zdrowia – lekarzy, farmaceutów, pielęgniarki, którzy przekazują wiedzę na temat bezpieczeństwa tego procesu, w tym zasad doboru preparatów dostępnych bez recepty czy zasad zdrowego stylu życia.

Z raportu opublikowanego przez Global Self-Care Organization wynika, że samodzielne leczenie drobnych dolegliwości generuje oszczędności rzędu 40 mld euro rocznie, a ograniczenie wizyt u lekarzy pierwszego kontaktu nawet o 10–25 proc. mogłoby przynieść dodatkowe 17 mld euro oszczędności. Każde wydane 1 euro na samoleczenie generuje prawie 7 euro oszczędności dla systemu ochrony zdrowia.

– Jest wiele produktów, które pomagają nam poprawić swój stan zdrowia i powstrzymać jego pogarszanie się, co stanowi esencję profilaktyki. Drugim aspektem profilaktyki jest spojrzenie na nią z perspektywy wydatków na opiekę zdrowotną. Dzisiaj mamy więcej osób chorych w starzejącej się populacji, które potrzebują opieki, przy mniejszych zasobach niż kiedyś. Dzięki samoleczeniu możemy się zająć większą liczbą osób w systemie opieki zdrowotnej, co musimy wziąć pod uwagę w przyszłości wobec starzenia się społeczeństwa europejskiego i wyzwań z tym związanych w dążeniu do wydłużenia lat życia w zdrowiu – podkreśla Jurate Svarcaite.

Bagatelizowanie objawów chorobowych i niesięganie po fachową pomoc medyczną może prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia. Nie bez powodu zalecany czas trwania samodzielnego stosowania przez pacjentów leków OTC jest krótki, zazwyczaj kilkudniowy, nieprzekraczający 10 dni. Stąd kluczowe jest budowanie świadomości i wiedzy pacjentów. Eksperci podkreślają, że w tym procesie mogłoby pomóc wprowadzenia ulotek elektronicznych dla leków. Takie rozwiązania zawiera unijny pakiet farmaceutyczny, jednak decyzję o ich dopuszczeniu pozostawiono państwom członkowskim.

– Wsparcie dla prewencji zapewnia rozwój nowoczesnych narzędzi cyfrowych. Tu przykładem może być elektroniczna informacja produktowa, ale też różnego rodzaju aplikacje mobilne dla pacjentów. Innym dobrym przykładem jest szerokie wykorzystanie kodów QR właśnie w służbie pacjentom. Teva w 2024 roku – zarówno w Polsce, jak i w kilku innych krajach – wprowadziła już takie kody QR na swoje opakowania produktów, aby ułatwić pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o leku i wspomóc ich w podejmowaniu samodzielnych decyzji zdrowotnych – wskazuje Ewa Królikowska.

Duże korzyści w kontekście samoopieki może przynieść sztuczna inteligencja, która umożliwia bardziej spersonalizowane podejście do profilaktyki i wczesnego wykrywania problemów zdrowotnych.

– Narzędzia takie jak elektroniczne informacje o produktach i platformy zdrowotne oparte na sztucznej inteligencji mogą pomóc ludziom podejmować świadome, odpowiedzialne decyzje dotyczące ich zdrowia – szczególnie młodszym pokoleniom, które już tworzą nowe trendy w zakresie samoopieki i dobrego samopoczucia. Musimy się upewnić, że wykorzystujemy postęp, zapewniając jednocześnie bezpieczeństwo obywateli europejskich na platformach cyfrowych – wskazuje Adam Jarubas.

O roli samoleczenia i leków OTC dyskutowano podczas 61. dorocznej konferencji AESGP „Prevention through Self-Care” w Warszawie, zorganizowanej przy współpracy z PASMI. Wśród zaproszonych gości są przedstawiciele instytucji europejskich – m.in. Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego – oraz krajowych instytucji zdrowia i liderzy branży farmaceutycznej. Organizatorzy podkreślają, że spotkanie stanowi okazję do wymiany doświadczeń i kształtowania przyszłej polityki zdrowotnej UE.

Zjawisko samoleczenia jest i będzie obecne – to naturalna część codziennej troski o zdrowie. Dlatego kluczowe jest, by pacjenci nie działali na oślep, lecz z odpowiedzialnością i wsparciem ekspertów – farmaceutów, lekarzy i sprawdzonych źródeł wiedzy. Samoleczenie może odciążyć system ochrony zdrowia, pod warunkiem że będzie mądrze realizowane.

Źródło: Newseria

W obliczu starzejących się społeczeństw i przeciążonych systemów ochrony zdrowia, samoleczenie zyskuje coraz większe znaczenie jako element nowoczesnej polityki zdrowotnej. Odpowiednio wspierane – poprzez edukację pacjentów, dostęp do leków OTC i cyfrowe narzędzia medyczne – może przynieść realne korzyści nie tylko pacjentom, ale również gospodarce i systemowi opieki zdrowotnej. W kontekście rewizji unijnego prawa farmaceutycznego temat ten zyskuje szczególną wagę.
Co roku w Europie ponad 1,2 miliarda przypadków drobnych dolegliwości – takich jak przeziębienie, bóle głowy czy niestrawność – leczonych jest bez udziału lekarza. Według danych Association of the European Self-Care Industry (AESGP), dzięki temu unika się aż 120 milionów konsultacji lekarskich rocznie – co odpowiada pracy 36 tysięcy lekarzy. Oszczędności? Ponad 46 miliardów dolarów rocznie w Europie i Azji Środkowej.

Eksperci zgodnie podkreślają: samoleczenie umożliwia wczesną interwencję, ogranicza eskalację objawów i pozwala lekarzom skupić się na poważniejszych przypadkach.

Trwająca rewizja unijnego prawa farmaceutycznego to szansa, by wzmocnić fundamenty samoleczenia – m.in. poprzez:
• ułatwienie dostępu do leków OTC,
• harmonizację przepisów dotyczących suplementów diety,
• wsparcie dla cyfrowych narzędzi zdrowotnych.
„Samoleczenie to nie moda, lecz konieczność wynikająca ze starzejących się społeczeństw i przeciążonych systemów ochrony zdrowia” – mówi Ewa Jankowska, prezes PASMI.

Cyfrowe wsparcie pacjenta

Nowoczesne aplikacje zdrowotne, chatboty czy urządzenia monitorujące parametry zdrowotne pozwalają pacjentom reagować szybciej, skuteczniej i bardziej świadomie. Jak zaznacza Jurate Svarcaite z AESGP, to właśnie cyfrowe rozwiązania mogą wyrównać dostęp do wiedzy zdrowotnej, zwłaszcza tam, gdzie brakuje lekarzy.

Wydarzenie, które podsumuje kierunki rozwoju

Już 3–4 czerwca w Warszawie odbędzie się 61. doroczna konferencja AESGP organizowana we współpracy z PASMI pod hasłem „Profilaktyka poprzez samoleczenie”. Zapowiedziano udział ponad 300 ekspertów z Europy – reprezentujących instytucje unijne, świat nauki, agencje zdrowia i sektor przemysłowy. W centrum uwagi znajdą się kompetencje zdrowotne pacjentów, innowacje oraz nowa legislacja UE.

Samoleczenie staje się nieodłącznym elementem nowoczesnej opieki zdrowotnej, a jego rola będzie rosła wraz z wyzwaniami demograficznymi i ekonomicznymi. To nie tylko szansa na odciążenie systemu, ale także impuls do rozwoju sektora leków OTC i zdrowotnych technologii cyfrowych. Rewizja prawa farmaceutycznego to moment, by nadać temu kierunkowi konkretną formę – wspierając pacjentów i system ochrony zdrowia jednocześnie.

Źródło: Newseria

Dzisiaj, kiedy jesteśmy na progu rozwoju opieki farmaceutycznej i koordynowanej opieki zdrowotnej w Polsce, pojawia się naturalna okoliczność do tego, abyśmy w cele tych dwóch reform, tych dwóch zmian systemowych wpisali edukację obywateli, która wzmocni ich kompetencje w zakresie samoleczenia – tłumaczy dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka.


Źródło: PAP MediaRoom

Szacuje się, że obecnie w Unii Europejskiej występuje 3,3 miliona przypadków drobnych dolegliwości dziennie. W Polsce rozpoznanych jest ponad 160 problemów terapeutycznych (ICD-10), zaliczanych do drobnych dolegliwości, które tylko w nieco ponad 50% leczonych jest w ramach samodzielnego dbania o zdrowie. Pełne wykorzystanie potencjału samoleczenia i samoopieki przekłada się na zmniejszenie o jedną czwartą zapotrzebowania na wizyty lekarskie. Wymaga to jednak systemowego podejścia, w tym edukacji pacjentów, wspieranej przez profesjonalistów – lekarzy, farmaceutów, pielęgniarki. To główny wniosek najnowszego raportu „Rola samoleczenia w systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną,” opracowanego przez Uczelnię Łazarskiego we współpracy z PASMI „Polski Związek Producentów Leków Bez Recepty”.
Niezależnie od przyjętej definicji nie ulega wątpliwości, że we wszystkich systemach opieki zdrowotnej na świecie samoleczenie jest trendem, od którego nie ma odwrotu. Problem z niedoborem kadr medycznych jest sprawą globalną. Dlatego powinno się maksymalnie i rozwijać w całym cyklu życia kompetencje zdrowotne, które leżą u podstaw bezpiecznego radzeniem sobie z drobnymi dolegliwościami. Już teraz policzono, że gdyby każdy pacjent z każdą drobną dolegliwością zgłaszał się na konsultacje lekarską, to w całej UE potrzebnych byłoby dodatkowych 120 tysięcy lekarzy pierwszego kontaktu – podkreśla dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, Dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, redaktor naukowa raportu.

Kalkulacja korzyści dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia
Odpowiedzialne korzystanie z leków bez recepty stanowi kluczowy element efektywnego systemu opieki zdrowotnej, przynosząc liczne korzyści dla pacjentów, systemów ochrony zdrowia i gospodarek.

W Europie z 1,2 miliardami przypadków drobnych dolegliwości rocznie radzimy sobie samodzielnie, stosując m.in. leki bez recepty. Te praktyki generują znaczne oszczędności szacowane na poziomie prawie 40 mld euro, zaś całkowite wykorzystanie tego potencjału może dodatkowo zmniejszyć liczbę wizyt u lekarzy rodzinnych o 10-25 proc. To skutkowałoby dodatkowymi oszczędnościami dla systemu w wysokości ponad 17 mld euro. Samoopieka pozwala także na znaczną redukcję kosztów, gdzie każde 1 euro przeznaczone na samoleczenie generuje oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej w wysokości 6,70 euro.

Najnowsze dane potwierdzają, że 55% drobnych dolegliwości u pacjentów w Polsce jest adresowanych w ramach ich samodzielnego dbania o zdrowie. Umożliwia to natychmiastowe podjęcie terapii co prowadzi do zmniejszenia nasilenia objawów i skraca czas ich występowania. Pełne wykorzystanie potencjału samoleczenia i samoopieki to nie tylko korzyści dla pacjenta, ale również dla całego systemu opieki zdrowotnej, polskiej gospodarki i bezpośrednio pracodawców. Kluczem do sukcesu jest jednak szeroko zakrojona edukacja zdrowotna, rzetelne źródła wiedzy oraz kampanie edukacyjne dla wszystkich grup pacjentów – zaznacza Ewa Jankowska, Prezes Zarządu PASMI Związku Pracodawców „Polski Związek Producentów Leków Bez Recepty”.
 
Edukacja jako fundament
Raport Uczelni Łazarskiego rzuca nowe światło na korzyści i wyzwania związane z samoopieką w kontekście rosnących wyzwań zdrowia publicznego kładąc nacisk na edukację zdrowotną. Wiedza dotycząca samodzielnego dbania o zdrowie powinna być dostępna dla wszystkich obywateli, niezależnie od wieku czy stanu zdrowia. Edukacja powinna obejmować różne grupy wiekowe, począwszy od przedszkola aż po wiek senioralny. Zaangażowanie w prace powinny być zarówno środowiska naukowe, pacjenckie, jak i branża, która ma doświadczenie w skutecznym edukowaniu pacjentów – zauważa prof. Iwona Kowalska-Bobko, Dyrektor Instytutu Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, współautorka raportu.

Zawarte w opracowaniu Uczelni badanie wykonane przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej wśród lekarzy POZ wskazuje, że pacjenci jako źródło wiedzy na temat stosowanych leków najczęściej wskazują rekomendacje lekarza (62,5 proc). Podkreśla to zasadność, aby kadra medyczna była odpowiednio przeszkolona w zakresie wspierania i promowania samoleczenia jako formy uzupełnienia tradycyjnej opieki medycznej. Lekarze, pielęgniarki i inni pracownicy ochrony zdrowia powinni być świadomi korzyści płynących z zaangażowania pacjentów w proces samodzielnego radzenia sobie z drobnymi dolegliwościami.

Szacunki opracowane przez PEX wskazują, że dzięki stosowaniu leków bez recepty (OTC) przez polskich pacjentów system ochrony zdrowia unika rocznie ponad 41 mln wizyt, a uwolnione w ten sposób zasoby kadrowe i środki finansowe mogą być przeznaczone na realizację potrzeb zdrowotnych pacjentów z poważniejszymi dolegliwościami. Eksperci policzyli, że dzięki temu POZ byłby odciążony o 34% mniej świadczeń zyskując dodatkowy czas na opiekę nad pacjentami.

Potencjał lekarzy POZ w zakresie wspierania samoleczenia jest znaczący. Edukacja zdrowotna powinna koncentrować się nie tylko na przekazywaniu wiedzy, lecz także na rozwijaniu umiejętności praktycznych. To podejście może znacząco wpłynąć na skuteczność samoleczenia, umożliwiając pacjentom świadome podejmowanie decyzji dotyczących zarządzania własnym zdrowiem – podkreśla prof. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, Prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej.

Opieka farmaceutyczna kluczem do odpowiedzialnej samoopieki
Odpowiednie zaangażowanie środowiska farmaceutów jest kluczowym elementem wsparcia odpowiedzialnego stosowania leków bez recepty, niemniej jednak wymaga to integracji opieki farmaceutycznej z systemem ochrony zdrowia. Farmaceuci mogą odgrywać istotną rolę w ramach prowadzonej opieki farmaceutycznej, realizując regularne przeglądy lekowe, co może pomóc w identyfikacji problemów związanych z interakcjami lekowymi, czy polipgramazją. Dlatego konieczne jest wypracowanie rozporządzeń wykonawczych określających zakres opieki farmaceutycznej świadczonej jako świadczenie zdrowotne – priorytetowo wskazując wdrożenie usługi przeglądów lekowych.

Pilotażowy program przeglądów lekowych pokazał, że farmaceuci są gotowi, aby jak najszybciej wdrażać usługi opieki farmaceutycznej na szeroką skalę. Wśród bezpośrednich efektów projektu można wymienić chociażby spadek natężenia wielolekowości, poprawę bezpieczeństwa farmakoterapii, poprawę samopoczucia pacjentów i poziomu ich wiedzy na temat leczenia a także wysoki stopień akceptacji zaleceń farmaceutów – podsumowuje prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Koordynator Ministerialnego Pilotażu Przeglądów Lekowych.
 
Rewolucyjne technologie wobec tradycyjnych problemów
Raport Uczelni Łazarskiego podkreśla rekomendacje dotyczące rozwoju i integracji systemów danych w celu wymiany informacji między przedstawicielami różnych zawodów medycznych. Jednocześnie kładzie nacisk na upowszechnienie wykorzystania nowoczesnych narzędzi, takich jak aplikacje na smartfony i smartwatche, mające wspierać pacjenta w zarządzaniu własnym zdrowiem, profilaktyce i samoopiece. Wśród przykładów eksperci wskazują m.in. zbudowanie dedykowanej strony rządowej, gdzie znalazłyby się materiały dydaktyczne, rekomendacje, zalecenia terapeutyczne (model brytyjski), konsekwentny rozwój Centralnej Bazy Danych Medycznych, wystandaryzowaną teleporadę finansowaną ze środków publicznych czy wprowadzenie kolejnych funkcjonalności IKP.
 
Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego to jeden z najprężniejszych think-tanków akademickich, specjalizujących się w organizacji i finansowaniu sektora ochrony zdrowia. W swoim ponad dziesięcioletnim dorobku ma liczne projekty badawcze, zakończone publikacjami naukowymi, które podejmują kluczowe problemy systemu oraz przedkładają szerokiej opinii publicznej rozwiązania optymalizujące opiekę, nakierowane na wzrost wartości zdrowotnej.
 
PASMI Polski Związek Producentów Leków Bez Recepty promuje wśród społeczeństwa odpowiedzialne samoleczenie poprzez świadome i bezpieczne stosowanie produktów sklasyfikowanych jako leki bez recepty. Dąży do ustanawiania odpowiednich rozwiązań prawnych i systemowych dla rozwoju odpowiedzialnego wykorzystania leków OTC jako jednego z elementów systemu ochrony zdrowia.

PASMI aktywnie współpracuje z organizacjami europejskimi, których cele i działania są zbieżne z działalnością statutową PASMI. Jest członkiem AESGP – Europejskiego Stowarzyszenia producentów Leków OTC. Obecnie Związek zrzesza 19 podmiotów reprezentujących 80% udziału w rynku leków OTC: Aboca, Adamed, Bayer, Biocodex, Haleon, IPSEN Poland, Kenvue, Klosterfrau, MagnaPharm, Perrigo Poland, Polpharma, Polski Lek-Dystrybucja, Procter & Gamble Health Poland, Reckitt Benckiser, Sanofi, Tarchomińskie Zakłady Farmaceutyczne POLFA, Teva, USP Zdrowie, Verco.P.

Strona internetowa: https://pasmi.pl/ oraz https://odpowiedzialneleczenie.pl/.
 
źródło: VBHC