Medicalpress
Zakłady opiekuńczo-lecznicze finansowane ze środków publicznych nie mogą odgórnie ograniczać czasu przebywania pacjentów na przepustkach – uznał Rzecznik Praw Pacjenta. W wydanej decyzji podkreślono, że przepustka powinna wynikać z indywidualnych potrzeb zdrowotnych chorego, a nie z limitów związanych z zasadami finansowania świadczeń przez NFZ.
Rzecznik Praw Pacjenta wydał decyzję wobec jednego z zakładów opiekuńczo-leczniczych, który nakazywał pacjentom przebywanie na przepustce nie dłużej niż 10% czasu w ciągu roku pobytu w zakładzie. Zakład wprowadził to ograniczenie z uwagi na względy finansowe, bowiem zgodnie z obowiązującymi przepisami, obecnie finansowana jest rezerwacja miejsca (w obniżonej stawce) jedynie przez okres nieprzekraczający 10% czasu pobytu w zakładzie w ciągu roku. Po przekroczeniu określonego limitu 10%, przepustka nie jest finansowana. Co istotne, przepis ten normuje wyłącznie zakres finansowania, a nie czas trwania przepustki pacjenta. Tym samym brak jest podstawy do odgórnego limitowania pacjentom wymiaru przepustki.

Wiemy, że przepustka dla pacjentów zakładów opiekuńczo-leczniczych jest bardzo ważna, ale też może być istotnym elementem dobrostanu zdrowotnego pacjenta. Dlatego wydałem decyzję, która zwraca uwagę na to, że przyznawanie limitu przepustki jest niezgodne z prawami pacjenta – mówi Bartłomiej Chmielowiec Rzecznik Praw Pacjenta.

Przepustka to okresowe przebywanie świadczeniobiorcy poza zakładem opiekuńczo-leczniczym lub pielęgnacyjno-opiekuńczym, bez potrzeby wypisywania go z zakładu. Przepustka ma, w dużej mierze, walor terapeutyczny dla pacjenta zakładu opiekuńczo- leczniczego i czas jej trwania ma zależeć, przede wszystkim, od jego potrzeb zdrowotnych i indywidualnej sytuacji. Przepustka stanowi też dla lekarza sposób weryfikacji, czy stan zdrowia pacjenta uległ poprawie, jak pacjent funkcjonuje w warunkach poza zakładem długoterminowej opieki.

Nie ma żadnej podstawy prawnej do tego, aby zrównywać wszystkim pacjentom maksymalny czas trwania przepustki. Prowadziłoby to na przykład do nieuzasadnionego pokrzywdzenia pacjentów, którzy przebywają krótko w zakładzie opieki długoterminowej i tylko z tego powodu nie mogą pojechać z rodziną na wyczekiwane wakacje czy na święta. Co ważne, takie limitowanie przepustki, jedynie z uwagi na względy finansowe, stanowi naruszenie prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością, a także może prowadzić do zachwiania konstytucyjnego prawa obywatela do równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

Rzecznik Praw Pacjenta nakazał wyeliminowanie tych nieprawidłowości i obecnie oczekuje na stanowisko podmiotu leczniczego.

Źródło: RPP

Ponad 150 organizacji reprezentujących pacjentów z chorobami onkologicznymi, kardiologicznymi, neurologicznymi, rzadkimi, przewlekłymi i wieloma innymi schorzeniami zaapelowało do Prezesa Rady Ministrów o pilne działania na rzecz stabilizacji systemu ochrony zdrowia. Sygnatariusze podkreślają, że problem wykracza poza kompetencje jednego resortu i powinien zostać potraktowany jako kwestia bezpieczeństwa państwa. Odpowiedzią Kancelarii Prezesa Rady Ministrów było przekazanie pisma do Ministerstwa Zdrowia, co przedstawiciele organizacji pacjentów przyjęli z rozczarowaniem.
Apel, podpisany przez 152 organizacje zrzeszone w Radzie Organizacji Pacjentów przy Rzeczniku Praw Pacjenta, nie odnosi się do pojedynczej decyzji administracyjnej ani konkretnej zmiany legislacyjnej. Jego autorzy zwracają uwagę na narastające poczucie niepewności wśród pacjentów dotyczące dostępu do diagnostyki, leczenia i finansowania świadczeń zdrowotnych.

Sygnatariusze wskazują, że zdrowie powinno zostać uznane za jeden z filarów bezpieczeństwa państwa – obok bezpieczeństwa energetycznego, ekonomicznego i społecznego. W ich ocenie obecna sytuacja finansowa systemu ochrony zdrowia wymaga decyzji strategicznych na poziomie całego rządu, a nie jedynie działań podejmowanych przez Ministerstwo Zdrowia.

Pacjenci: problem ma charakter systemowy

Autorzy apelu podkreślają, że nie oczekują prostych rozwiązań, ale długofalowej strategii. Ich zdaniem kolejne przesunięcia środków czy działania interwencyjne nie rozwiązują problemów narastających od lat. W dokumencie zwrócono uwagę na starzenie się społeczeństwa oraz stale rosnącą liczbę osób żyjących z chorobami przewlekłymi, co w kolejnych latach będzie zwiększać zapotrzebowanie na świadczenia zdrowotne.

Polska nadal wydaje na zdrowie mniej niż średnia OECD

W apelu przywołano również dane międzynarodowe. Według autorów dokumentu Polska nadal przeznacza na ochronę zdrowia mniej środków publicznych niż wynosi średnia państw OECD. Przytoczone dane wskazują, że w 2024 r. publiczne wydatki na zdrowie wyniosły w Polsce 6,3 proc. PKB wobec średniej OECD na poziomie 7,1 proc. Jeszcze większa różnica dotyczy profilaktyki – Polska przeznacza na ten cel 1,7 proc. wydatków zdrowotnych, podczas gdy średnia OECD wynosi 3,4 proc. Organizacje zwracają również uwagę na niższy niż średnia OECD udział kobiet objętych badaniami przesiewowymi raka piersi oraz utrzymujący się wysoki odsetek osób deklarujących niezaspokojone potrzeby zdrowotne.

Zdaniem sygnatariuszy konsekwencją są wydłużające się kolejki, opóźnienia diagnostyczne oraz ograniczony dostęp do świadczeń, które mogą przekładać się na pogorszenie wyników leczenia.

Pięć postulatów do rządu

Organizacje pacjentów sformułowały pięć głównych oczekiwań wobec rządu:

KPRM przekazała apel do Ministerstwa Zdrowia

Jak poinformowali przedstawiciele Prezydium Rady Organizacji Pacjentów, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przekazała apel do Ministerstwa Zdrowia.

Taka odpowiedź spotkała się z krytyczną oceną organizacji pacjentów.

Przyjmujemy tę informację z rozczarowaniem, ponieważ pismo było skierowane bezpośrednio do Premiera i dotyczy kwestii wykraczających poza kompetencje jednego resortu. Nasz apel odnosi się do strategicznego bezpieczeństwa zdrowotnego państwa i wymaga zaangażowania na najwyższym szczeblu decyzyjnym. Niestety, mamy poczucie, że głos pacjentów po raz kolejny nie spotkał się z należytą uwagą ze strony KPRM – podkreśla Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia i członkini Prezydium Rady Organizacji Pacjentów przy Rzeczniku Praw Pacjenta.

Organizacje deklarują gotowość do współpracy

Jednocześnie autorzy apelu zaznaczają, że nie chcą ograniczać się do krytyki. Deklarują gotowość do udziału w pracach nad reformą ochrony zdrowia oraz współpracy zarówno z Ministerstwem Zdrowia, jak i całym rządem przy wypracowywaniu rozwiązań systemowych. W końcowej części dokumentu podkreślają, że pacjenci nie oczekują przywilejów, lecz przewidywalności i pewności, że w chwili choroby państwo zapewni im niezbędne świadczenia zdrowotne.

Źródło: inf pras

Rosnąca rola organizacji pacjenckich, potrzeba realnego dialogu z decydentami oraz wyzwania związane z dostępnością świadczeń zdrowotnych były głównymi tematami konferencji Fundacji MY PACJENCI. Podczas wydarzenia eksperci, przedstawiciele instytucji publicznych i środowiska pacjenckiego dyskutowali o kierunkach rozwoju opieki zdrowotnej w Polsce, a wieczorna gala stała się okazją do uhonorowania osób i inicjatyw, które w szczególny sposób przyczyniają się do budowania systemu skoncentrowanego na potrzebach pacjentów.
Podczas tegorocznej konferencji Fundacji MY PACJENCI dyskutowano o sytuacji pacjentów w aktualnej  sytuacji finansowej, zastanawiając się czy można w ogóle mówić o pacjentocentryźmie w czasach lęków i obaw o dostępność świadczeń. Organizacje pacjentów w ostatnim dziesięcioleciu wykonały ogromną pracę, rozwijając swoje kompetencje i profesjonalizując się, co nas bardzo cieszy, przekształcając się z kółek samopomocy w partnera dialogu systemowego – mówiła Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji MY PACJENCI. Zmianę dostrzega również Marzanna Bieńkowska z Biura Rzecznika Praw Pacjenta, który to kilkakrotnie przywoływany był jako przykład otwartości i dobrej współpracy z organizacjami pacjentów. Łukasz Jankowski, Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zaznaczył, że ma poczucie, iż aktualnie dialog w rozumieniu Ministerstwa Zdrowia oznacza zapoznanie się z pomysłami resortu bez prowadzenia rozmów na dany temat  z zainteresowanymi stronami. Senator Beata Małecka Libera podkreśliła, że organizacje i stowarzyszenia pacjenckie to najlepsi ambasadorzy profilaktyki i zachęcania Polaków do dbania o zdrowie. Niestety problemem dla wielu organizacji jest częsta zmiana decydentów w kluczowych resortach, co uniemożliwia doprowadzenie do finału zmian, o które zabiegają. Pomysły na reformę ochrony zdrowia zmieniają się jak w kalejdoskopie – natomiast średni czas pełnienia funkcji Ministra Zdrowia w Polsce to 9 miesięcy, zdecydowanie za krótko by zmiany wdrożyć, ale i wziąć za nie odpowiedzialność. 

W trakcie konferencji Profesor Agnieszka Mastalerz – Migas przedstawiła zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach w POZ a uczestnicy wzięli udział w warsztacie podsuwając własne pomysły możliwych i oczekiwanych zmian w funkcjonowaniu podstawowej opieki medycznej (odpowiadając m.in. na wielochorobowość, większe zaangażowanie zespołów terapeutycznych POZ, profilaktykę czy rozwój programu MOJE ZDROWIE).   

W tym roku nowością były rozmowy z liderami organizacji pacjenckich, którzy podzieli się swoim wieloletnim doświadczeniem.   

W części poświęconej projektom Fundacji MY PACJENCI omówione zostały zagadnienia programów lekowych, szczepień osób dorosłych oraz dezinformacji.

Liderzy PACJENTOCENTRYZMU 2026

 
Podczas wieczornej gali nagrody LIDER PACJENTOCENTRYZMU im. Ewy Borek otrzymali:
  1. Senator Beata Małecka-Libera
za konsekwentne działania na rzecz budowania kultury adherencji terapeutycznej w Polsce, wzmacniania roli pacjenta jako partnera procesu leczenia oraz inicjowania dialogu między pacjentami, ekspertami i decydentami na temat skuteczności terapii i bezpieczeństwa zdrowotnego.
 
  1. Profesor Grzegorz Dzida
za wieloletnie zaangażowanie na rzecz poprawy jakości opieki nad pacjentami z chorobami przewlekłymi, konsekwentne promowanie partnerskich relacji lekarz–pacjent oraz aktywny udział w tworzeniu rozwiązań systemowych służących poprawie skuteczności leczenia i jakości życia pacjentów.
 
  1. Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki SARCOMA – Onkobieg „Razem po zdrowie!”
za organizację Onkobiegu „Razem po zdrowie!” – inicjatywy łączącej edukację, profilaktykę, integrację społeczną oraz wsparcie osób chorujących onkologicznie i ich rodzin.  Od osiemnastu lat Onkobieg pokazuje, że wspólnota, aktywność i solidarność mogą być ważnym elementem procesu zdrowienia. To wydarzenie, które skutecznie łączy promocję zdrowia z budowaniem wsparcia dla osób dotkniętych chorobą nowotworową. To jedna z najbardziej kompleksowych i wielowymiarowych inicjatyw społeczno-zdrowotnych w Polsce, która od 18 lat konsekwentnie stawia pacjenta w centrum działań. Wydarzenie w wyjątkowy sposób łączy realne wsparcie osób chorujących onkologicznie, edukację zdrowotną, profilaktykę nowotworową, integrację społeczną oraz działania na rzecz poprawy jakości życia pacjentów i ich rodzin.

Wyróżnienia otrzymali:

  1. Stowarzyszenie na rzecz osób z chorobą Addisona i niedoczynnością nadnerczy
za stworzenie kompleksowego programu wsparcia pacjentów, obejmującego działania edukacyjne, rzecznicze i narzędzia zwiększające bezpieczeństwo chorych, w tym aplikację CortiZone wspierającą codzienne funkcjonowanie osób z chorobami nadnerczy.
  1. Fundacja PoMOC Daje MOC – „Oswoić skoliozę”
za inicjatywę „Oswoić skoliozę”, która wspiera dzieci i ich rodziny w procesie leczenia, dostarcza rzetelnej wiedzy oraz wzmacnia partnerstwo między pacjentami, opiekunami i personelem medycznym.
 
Źródło: inf pras
Rzecznik Finansowy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Pacjenta, Narodowy Instytut Onkologii oraz Polskie Towarzystwo Onkologiczne skierowały do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wspólne stanowisko. Dotyczy ono optymalnego, a więc jasnego i prokonsumenckiego brzmienia regulacji tzw. zapomnienia onkologicznego w ramach projektu ustawy o kredycie konsumenckim, wdrażającego dyrektywę CCD2.

Prace nad nowym projektem ustawy o kredycie konsumenckim prowadzi obecnie Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z Ministerstwem Finansów. Dotychczas projekt przygotowywał UOKiK. 

Wspólnie dla pacjentów onkologicznych 

Pięć instytucji, w tym Narodowy Instytut Onkologii oraz Rzecznik Finansowy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Pacjenta, Polskie Towarzystwo Onkologiczne sformułowało wspólne stanowisko dotyczące jasnej i prokonsumenckiej regulacji tzw. prawa do zapomnienia, w projekcie ustawy o kredycie konsumenckim. Proponują, żeby po upływie pięciu lat od zakończenia leczenia onkologicznego, choroba nie była przeszkodą w uzyskaniu ochrony ubezpieczeniowej, stanowiącej zabezpieczenie kredytu konsumenckiego. Celem tego działania jest wyeliminowanie praktyk polegających na odmowie zawarcia umowy lub zawyżaniu składek z uwagi na przebytą chorobę onkologiczną. 

Pełna treści pisma.

Potrzebne są jasne i jednoznaczne przepisy

Obecnie osoby, które przeszły chorobę nowotworową, często spotykają się z odmową zawarcia umowy ubezpieczenia na życie czy od utraty pracy albo koniecznością opłacania znacznie wyższych składek. W praktyce może to utrudnić lub uniemożliwić uzyskanie kredytu konsumenckiego wymagającego odpowiedniego zabezpieczenia.

Sygnatariusze stoją na stanowisku, że osoby, które zostały skutecznie wyleczone z choroby onkologicznej, nie powinny być traktowane przez ubezpieczycieli jako grupa podwyższonego ryzyka wyłącznie z powodu swojej odległej historii chorobowej. 

Dlatego instytucje wskazują, że przepisy powinny wprost określać, iż po 5 latach od zakończenia leczenia onkologicznego informacje o chorobie nie powinny być przeszkodą w uzyskaniu ochrony ubezpieczeniowej.

Koniec dyskryminacji osób po chorobie nowotworowej

Sygnatariusze proponują, aby przepis otrzymał następujące brzmienie: „Dane osobowe dotyczące choroby nowotworowej nie mogą być pozyskiwane oraz wykorzystywane do celów związanych z umową ubezpieczenia, stanowiącą zabezpieczenie, o którym mowa w art. 14 ust. 1, jeżeli od dnia zakończenia leczenia onkologicznego upłynęło 5 lat.”

Proponowane brzmienie art. 16 ustawy ma zapewnić pewność stosowania prawa oraz zgodność z dyrektywą i regulacjami dotyczącymi leczenia chorób nowotworowych. Stąd położenie nacisku na to, by zakaz obejmował wszystkie kategorie danych medycznych. Nie może też ograniczać się do samego zawarcia umowy ubezpieczenia. Ma obejmować również etap jej realizacji, czyli wypłaty świadczenia. Pięcioletni okres jest jasnym kryterium powiązanym z zakończeniem leczenia onkologicznego, które już jest stosowane w ramach ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej.

Źródło: NIO

Choć uwaga opinii publicznej i decydentów koncentruje się głównie na wydatkach Narodowego Funduszu Zdrowia, najnowsze analizy pokazują, że stanowią one jedynie niewielką część rzeczywistych kosztów chorób. Z raportów EconMed Europe wynika, że rak piersi oraz choroby siatkówki, takie jak AMD i DME, kosztowały polską gospodarkę w 2024 roku blisko 27,5 mld zł. Największe obciążenie stanowiły koszty pośrednie związane m.in. z utratą produktywności, absencjami w pracy, koniecznością sprawowania opieki nad chorymi oraz wydatkami ponoszonymi bezpośrednio przez pacjentów i ich rodziny.
Blisko 27,5 mld zł – tyle w 2024 roku kosztowało polską gospodarkę leczenie raka piersi i chorób siatkówki (AMD i DME). Z raportów EconMed Europe wynika, że w przypadku pierwszego obszaru terapeutycznego tylko 20 proc. kosztów stanowiły wydatki z NFZ, a w drugim – zaledwie 8 proc., chociaż to właśnie na tych kosztach bezpośrednich ponoszonych przez fundusz koncentruje się uwaga. Eksperci wskazują na znaczące wydatki ponoszone przez pacjentów, ale też wiele ukrytych, pośrednich kosztów tych chorób wynikających m.in. z absencji chorobowej pacjentów i ich bliskich, obniżonej produktywności czy utraty samodzielności.

– Obecne wskaźniki, jeżeli mówimy o kosztach technologii medycznej i chorób, niestety nie odzwierciedlają w pełni rzeczywistości. Patrzymy głównie na koszty bezpośrednie, na to, ile wydaje płatnik, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia, co oczywiście jest rozsądne. Ale nie patrzymy na cały szereg innych kosztów pośrednich, związanych z utraconą produktywnością z powodu chorób. Nie patrzymy na to, ile wydają pacjenci z własnej kieszeni, ile my jako gospodarka tracimy na chorobach, a ile moglibyśmy zyskać, gdybyśmy skutecznie i efektywnie je leczyli – mówi agencji Newseria dr Michał Seweryn, wiceprezes EconMed Europe.

EconMed Europe opracowało dwa raporty, w których policzyło koszty społeczne raka piersi oraz chorób siatkówki (zwyrodnienia plamki związanego z wiekiem i cukrzycowego obrzęku plamki, czyli AMD i DME). Oba są dostępne na stronie Fundacji Zdrowia Publicznego: fzp.com.pl/raporty. Jak pokazuje raport „Systemowa analiza opieki onkologicznej nad pacjentami z rakiem piersi w Polsce”, w 2024 roku leczeniem z powodu raka piersi objętych było ponad 231 tys. Polek. Całkowite koszty tej choroby oszacowano na 18 mld zł, z czego koszty bezpośrednie po stronie NFZ wyniosły 3,58 mld zł (20 proc.), a po stronie pacjentek – 1,38 mld zł (7 proc.).

Z kolei raport „Systemowa analiza leczenia pacjentów z chorobami siatkówki – AMD i DME w Polsce” wskazuje, że liczba pacjentów w 2024 roku wyniosła nieco ponad 339 tys. Koszty leczenia całej populacji to ponad 9,4 mld zł. Całkowite koszty bezpośrednie ponoszone przez pacjentów, na które składały się prywatne wydatki medyczne i te związane z wizytami w ośrodku, wyniosły ponad 750 mln zł (8 proc.). Podobna była wysokość wydatków po stronie NFZ, w tym m.in. na program lekowy i leczenie szpitalne – 767 mln zł (8 proc.).

 Najbardziej zaskakujące jest to, że pomimo faktu, iż w takich chorobach wydajemy mnóstwo pieniędzy na leczenie, bardzo drogie leki, to okazuje się, że te wydatki płatnika stanowią zaledwie niewielką część kosztów, które ponosimy jako społeczeństwo – podkreśla dr Michał Seweryn. – W przypadku raka piersi 73 proc. kosztów to są właśnie koszty pośrednie, czyli niezwiązane z wydatkami płatnika. W przypadku chorób siatkówki, takich jak AMD i DME, koszty pośrednie wynosiły prawie 85 proc.

– Koncentrujemy się wyłącznie na kosztach, które ponosi Narodowy Fundusz Zdrowia. Nawet nie bierzemy pod uwagę kosztów ZUS-u, który też z pieniędzy publicznych opłaca absencje chorobowe czy renty, które są wskutek nieefektywnego działania na poziomie profilaktyki czy medycyny naprawczej – mówi dr Jakub Gierczyński, członek Prezydium Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta.

W kosztach pośrednich autorzy raportów uwzględnili te związane z krótko- i długotrwałą nieobecnością na rynku pracy, mniejszą produktywnością w miejscu pracy, kosztami pracy nieodpłatnej czy opieki nieformalnej. W przypadku AMD i DME wyniosły one w sumie 7,9 mld zł, a w przypadku raka piersi – 13,3 mld zł.

 W perspektywie kosztów społecznych patrzymy właśnie na to, ile tracimy z powodu tego, że chorzy nie pracują, ponieważ są nieobecni, muszą zrezygnować z pracy. Patrzymy na to, czy opiekunowie nie ponoszą dodatkowych kosztów, nie muszą się zwalniać z pracy lub ograniczać swoich etatów, czy chorzy nie tracą pieniędzy w związku z dodatkowymi wydatkami, które generuje ta choroba – wymienia dr Michał Seweryn.

Spośród aktywnych zawodowo pacjentek z rakiem piersi 66 proc. zrezygnowało z pracy z powodu choroby, a pracujące chore korzystały ze zwolnień lekarskich średnio 31 dni rocznie, a ich średnia produktywność spadła do 58 proc. Około 50 proc. pacjentek przeznaczało część swojego urlopu wypoczynkowego na leczenie, a 13 proc. musiało poświęcić na ten cel ponad 19 dni w roku. W przypadku AMD i DME, gdzie szczyt zachorowań przypada na 60.–75. rok życia, co trzeci pracujący pacjent zredukował wymiar pracy średnio o 13 godz. tygodniowo. 37 proc. pacjentów wskazało częste wizyty w ośrodku jako napotkaną trudność.

– Każda złotówka, którą wydaje NFZ na leczenie, to jest 3 zł, które wydają chorzy i ich rodziny. Patrzymy na chorobę i jej leczenie nie tylko przez pryzmat tego, ile wydajemy, ale bardziej jak na inwestycję. Dzięki temu, że lepiej i skuteczniej leczymy choroby, unikamy bardzo dużych kosztów – podkreśla wiceprezes EconMed Europe.

 Niestety Polaków trzeba cały czas przekonywać do tego, że inwestowanie w zdrowie i finanse osobiste to jest inwestycja z wysoką stopą zwrotu. Pojawiło się takie pojęcie jak finansowe zdrowie i myślę, że to bardzo ładnie odpowiada na to pytanie, czy zająć się zdrowiem, czy finansami. Zajmijmy się jednym i drugim – mówi Dominika Nawrocka, ekspertka ds. finansów osobistych, założycielka serwisu Kobieta i Pieniądze.

Jak wynika z danych McKinsey & Company z 2020 roku, każdy dolar zainwestowany w ochronę zdrowia przynosi oczekiwany zwrot gospodarczy w wysokości 24 dol.

– Gdy myślimy o następnych pokoleniach, warunkiem koniecznym jest patrzenie na inwestycje w innowacje w zdrowiu z perspektywy wartości społecznej. Przypomnę, że w 1950 roku oczekiwana długość życia kobiety wynosiła 62 lata, a mężczyzny – 56 lat. W 2025 roku jest to odpowiednio 82 i 76 lat – tłumaczy dr Jakub Gierczyński. – To jest sukces między innymi medycyny i zmiany stylu życia, więc musimy utrzymać dostęp do medycyny na najwyższym europejskim poziomie, żeby polskie społeczeństwo miało szansę uniknąć nadmiarowych zgonów i żyć z chorobą przewlekłą w sposób możliwie zbliżony do normalnego życia.

Jak podkreśla, kluczowe są nie tylko innowacje w medycynie, ale też większy nacisk na profilaktykę.

– W Polsce rodzi się 240 tys. dzieci rocznie przy zgonach na poziomie 400 tys., czyli 160 tys. osób więcej umiera, niż się rodzi. To znaczy, że zmierzamy nieuchronnie w kierunku depopulacji, czyli zmniejszenia się liczby Polaków w Polsce. Jeżeli nie poprawimy stanu zdrowia dzieci i młodzieży, osób w wieku produkcyjnym i osób senioralnych, to po prostu będzie dalej postępować. Wskaźnik zgonów możliwych do uniknięcia dzięki leczeniu i profilaktyce, jeżeli dotarlibyśmy do średniej unijnej, wynosi 36 tys. – wskazuje członek Prezydium Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta. 

Źródło: Newseria

Dla poprawy sytuacji pacjentów w ochronie zdrowia powinniśmy rozszerzać zakres skoordynowanej opieki, która z jednej strony usprawni diagnostykę, z drugiej ułatwi pacjentom proces leczenia – ocenili eksperci podczas debaty „Zdrowie i Pacjent”, która odbyła się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2026 w Katowicach. Zaapelowali o zwiększenie nakładów organizacyjnych i finansowych na profilaktykę.
Dyskusję o sytuacji pacjentów w ochronie zdrowia rozpoczął przedstawiciel Rzecznika Praw Pacjenta – Konrad Madejczyk, dyrektor Departamentu Współpracy Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Zwrócił on uwagę, że najwięcej zgłoszeń i skarg kierowanych do Biura RPP dotyczy prawa do informacji medycznej (37 tys. zgłoszeń rocznie) oraz przebiegu leczenia, na co skarży się ok. 24 tys. pacjentów rocznie.

„Pacjenci wciąż gubią się w systemie. Dużym problem jest np. przenoszenie dokumentacji medycznej z przychodni do szpitala, którą obarczony jest pacjent. Tak nie powinno być, bo mamy w systemie narzędzie do tego, ale nie jest ono wykorzystane” – zaznaczył dyrektor Madejczyk.

Zwrócił też uwagę na konieczność wzmocnienia bezpieczeństwa pacjenta w kontekście działalności szarlatanów. Przypomniał o tym, że do prac parlamentarnych trafił projekt ustawy pozwalający skutecznie ograniczyć pseudomedyczną działalność.

Według Agnieszki Gorgoń-Komor, senatorki RP i wiceprzewodniczącej Senackiej Komisji Zdrowia, legislacja nie rozwiąże wszystkich problemów w ochronie zdrowia.

„Potrzebujemy większych nakładów na zdrowie i lepszej organizacji, żeby z jednej strony lekarze mieli więcej czasu dla pacjentów, a z drugiej strony, by usprawnić i skrócić proces diagnostyki. To pozwoli też na efektywniejsze wydatkowanie środków w systemie” – wskazała.

Jej zdaniem kluczowe jest przesunięcie ciężaru działań na profilaktykę. „Profilaktyka to inwestycje, a leczenie to koszt. Kto nie jest leczony, powinien być w systemie opieki profilaktycznej. Oczywiście powinniśmy płacić za efekt leczenia, ale musimy zmienić organizacyjnie dostęp do profilaktyki i pamiętać, że opieka szpitalna jest najdroższa” – podkreśliła senatorka.

Według prof. Marcina Czecha, kierownika Zakładu Farmakoekonomiki w Instytucie Matki i Dziecka, członka Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych, biorąc pod uwagę sytuację demograficzną, bez zwiększenia profilaktyki, w tym rozszerzenia szczepień ochronnych, nie da się na dłuższą metę poprawić sytuacji w publicznej ochronie zdrowia.

„Jesteśmy w Polsce nastawieni na medycynę naprawczą, ale jeśli chcemy przejść na poziom populacyjny, musimy postawić na profilaktykę – tak pod względem organizacyjnym, jak i finansowym. W Polsce ledwie 1,7 proc. budżetu zdrowotnego trafia na profilaktykę, to o połowę mniej niż średnia w UE” – podał prof. Czech. Dodał, że tylko 0,5 proc. trafia na szczepienia ochronne zapobiegające wielu chorobom, które później generują bardzo duże koszty leczenia.

Konrad Korbiński, dyrektor generalny w Ministerstwie Zdrowia, zwrócił uwagę, że resort zdrowia próbuje nadrobić wieloletnie zapóźnienia w profilaktyce.

„Już 1 mld zł zainwestowaliśmy w prewencję. Efekty tego będą odroczone w czasie, ale bardzo wymierne, bo 1 złoty zainwestowany w profilaktykę oznacza zwrot 4 złotych na leczeniu” – podał urzędnik.

Przyznał, że są opóźnienia we wprowadzaniu opieki koordynowanej, ale w onkologii już jest wdrażana. Dodał, że przygotowywana jest najpierw standaryzacja, a potem nastąpi wprowadzanie koordynatora do kolejnych specjalizacji.

Prof. Sebastian Majewski z Kliniki Pneumonologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, członek Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, zwrócił uwagę, że w chorobach płuc potrzebna jest strategia na wzór kardiologii i onkologii.

Podał przykład przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) i jej niedostatecznego rozpoznania, a jak podał przypomniał choruje na nią ok. 400 mln osób na świecie, a w Polsce ok. 2 mln.

„Wielu chorych pozostaje niezdiagnozowanych, ponieważ początkowe objawy – takie jak kaszel, zmęczenie czy duszność – są bagatelizowane i przypisywane wiekowi lub paleniu papierosów. Tymczasem szacuje się, że nawet 50 proc. chorych nie wie o swojej chorobie, co ma swoje konsekwencje” – ocenił.

Jak wyjaśnił prof. Majewski, POChP jest chorobą społeczną, wpływającą nie tylko na zdrowie, ale też na funkcjonowanie pacjentów – obniża jakość życia, prowadzi do utraty zdolności do pracy i zwiększa zależność od opieki bliskich.

„Zaostrzenia choroby często wymagają hospitalizacji i generują wysokie koszty dla systemu ochrony zdrowia. Dlatego kluczową rolę w profilaktyce i diagnostyce odgrywa identyfikacja czynników ryzyka, przede wszystkim palenia tytoniu, wieku oraz narażenia na zanieczyszczenia powietrza” – zauważył specjalista.

Podkreślił, że chorym „dramatycznie” potrzebna jest rehabilitacja, bo ledwie 1 proc. pacjentów z POchP na nią trafia.

„Potrzebujemy też poprawy wyceny w pulmonologii, bo już od trzeciego dnia z zapaleniem płuc szpital dopłaca do pacjenta” – wskazał prof. Majewski.

Według prof. Edwarda Wylęgały, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie okulistyki, prorektora d/s Rozwoju i Transferu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, do chorób cywilizacyjnych trzeba włączyć problemy okulistyczne. Wskazał, że z jednej strony mamy starzejące się społeczeństwo, z drugiej zaczyna się epidemia krótkowzroczności u dzieci z powodu nadmiernej ekspozycji na ekrany.

„Musimy zwiększyć profilaktykę i edukację oraz rozwijać dostęp do programu lekowego” – podkreślił specjalista.

Krystian Wit, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii w woj. śląskim, zastępca dyrektora ds. lecznictwa, kierownik Oddziału Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego Górnośląskiego Centrum Medycznego im. prof. Leszka Gieca w Katowicach, powiedział, że Polska jest w czołówce europejskiej w dziedzinie kardiologii.

Zauważył, że powoływanie koordynatorów jeszcze wymaga doprecyzowania ich roli w ramach elektronicznej karty pacjenta kardiologicznego. Podkreślił jednak, że w Polsce cyfryzacja w ochronie zdrowa jest jedną z najwyższych w Europie, a sam system na bardzo „przyzwoitym poziomie”.

Źródło: PAP MediaRoom

Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określany jako „Lex Szarlatan”. Nowe przepisy mają wzmocnić ochronę pacjentów przed pseudomedycyną, fałszywymi terapiami i medyczną dezinformacją rozpowszechnianą m.in. w internecie i mediach społecznościowych. Rzecznik Praw Pacjenta otrzyma nowe uprawnienia umożliwiające szybsze reagowanie na niebezpieczne praktyki, w tym możliwość wydawania ostrzeżeń publicznych i natychmiastowego wstrzymywania działań zagrażających zdrowiu pacjentów. Projekt przewiduje również wysokie kary finansowe dla podmiotów naruszających zbiorowe prawa pacjentów.
Nowe przepisy mają skuteczniej chronić pacjentów przed pseudomedycyną, dezinformacją i działalnością osób podszywających się pod specjalistów medycznych. Zmiany odpowiadają na problem oferowania niesprawdzonych terapii, które mogą odciągać pacjentów od skutecznej diagnostyki i leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną.

– Zaufanie do systemu ochrony zdrowia musimy budować w oparciu o zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom. Nie ma naszego przyzwolenia dla pseudonaukowych eksperymentów, które żerują na strachu i bezradności. Współczesna medycyna musi opierać się na faktach, aktualnej wiedzy naukowej i doświadczeniu specjalistów, a nie na manipulacji czy oszustwie. Przyjęte dziś przez rząd przepisy to potężne narzędzie do walki z pseudomedycyną i dezinformacją, które zagrażają życiu Polek i Polaków. Dzięki tym zmianom przywrócimy w ochronie zdrowia jasne zasady i uczciwość – podkreśla minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Silniejsze kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta

Nowelizacja wzmacnia kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta, który będzie mógł szybciej reagować na nielegalne i niebezpieczne praktyki, także wobec podmiotów działających bez wymaganych wpisów do rejestru. Zyska możliwość wydawania ostrzeżeń publicznych oraz decyzji tymczasowych nakazujących natychmiastowe wstrzymanie szkodliwych działań jeszcze przed zakończeniem postępowania. Wzmocniona zostaje także jego rola w postępowaniach cywilnych dotyczących naruszeń praw pacjenta, w tym spraw związanych ze śmiercią pacjenta.

Projekt przewiduje też wyższe kary – do 1 mln zł za naruszanie zbiorowych praw pacjentów oraz do 100 tys. zł za brak współpracy z Rzecznikiem. Kary będą mogły być nakładane także wtedy, gdy działalność zostanie zakończona tuż przed wydaniem decyzji.

– Dziś szarlatani wykorzystują nowe technologie i serwisy społecznościowe, aby manipulować lękiem, bezradnością i nadzieją pacjentów szukających pomocy. Szerzona przez nich pseudowiedza prowadzi do chaosu, utraty zdrowia i oszustw opartych na fałszywej nadziei. Państwo nie może być bierne wobec tych, którzy zarabiają na dezinformacji medycznej. Nowe przepisy pozwolą mocniej stanąć po stronie pacjentów i ich rodzin, będących ofiarami oszustw medycznych. Lex Szarlatan to ochrona obywateli, oparta na wiedzy, odpowiedzialności i prawie do rzetelnej informacji – dodaje Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.

Ważnym elementem nowych przepisów jest jasne rozdzielenie działalności legalnej od praktyk szkodliwych. Projekt nie ogranicza takich aktywności jak zielarstwo, kosmetologia, podologia, joga czy masaż. Ustawa uderza wyłącznie w sytuacje, w których niesprawdzonym metodom przypisuje się bezpodstawnie działanie lecznicze lub gdy ich promowanie nakłania chorych do rezygnacji z diagnostyki i konwencjonalnych terapii.

– Nie możemy pozwalać, by fałszywe autorytety budowały zasięgi kosztem ludzkiego życia. Walka z dezinformacją to fundament nowoczesnego systemu ochrony zdrowia opartego na zaufaniu i faktach. Chroniąc pacjentów przed dezinformacją i oszustwem, nie tylko chronimy ich zdrowie i życie, ale także przywracamy wiarę w skuteczną medycynę – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Nowe przepisy mają wejść w życie po 3 miesiącach od ich ogłoszenia. Dzięki nim pacjenci zyskają realne wsparcie w walce z nieuczciwymi praktykami, a Rzecznik Praw Pacjenta – skuteczne  narzędzia, by stać na straży ich życia i zdrowia.

Źródło: gov.pl
Foto: gov.pl

Prezes Rady Ministrów Donald Tusk powołał dr Marię Jessa-Jabłońską na stanowisko zastępcy Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca. Dr Maria Jessa-Jabłońska jest lekarzem medycyny, doktorem nauk medycznych i absolwentką Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W swojej pracy będzie koncentrować się m.in. na zagadnieniach związanych z psychiatrią, bezpieczeństwem pacjenta, oraz współpracą międzynarodową.
Dr Maria Jessa-Jabłońska ma wieloletnie doświadczenie medyczne, naukowe i organizacyjne. W przeszłości była nauczycielem akademickim i asystentem naukowym w Zakładzie Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego, a także lekarzem w Oddziale Neurologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Następnie kierowała działami medycznymi w globalnych firmach farmaceutycznych w Polsce i we Francji. Jest również autorką licznych publikacji naukowych z dziedziny farmakologii.

W Biurze Rzecznika Praw Pacjenta szczególne znaczenie będzie miało jej doświadczenie w obszarze opieki psychiatrycznej i neurologii, a także praktyczna znajomość systemów opieki zdrowotnej, standardów medycznych oraz zasad etyki i zgodności z przepisami. Jednym z ważnych obszarów jej pracy będzie wzmacnianie działań dotyczących bezpieczeństwa pacjenta, w tym współpraca z ekspertami, instytucjami publicznymi, organizacjami pacjenckimi i środowiskiem medycznym.

Nowa zastępczyni Rzecznika Praw Pacjenta będzie również wspierać działania Biura w zakresie współpracy instytucjonalnej i spraw międzynarodowych.

Powołanie dr Marii Jessa-Jabłońskiej wzmacnia ekspercki wymiar działalności Rzecznika Praw Pacjenta, szczególnie w obszarach wymagających łączenia wiedzy medycznej, doświadczenia organizacyjnego oraz wrażliwości na potrzeby pacjentów.

Źródło: RPP
Foto: RPP

Późna diagnoza i brak informacji to jedne z największych wyzwań w chorobie Alzheimera. Bezpłatna infolinia Helpline (800 201 801) uruchomiona przez Rzecznika Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska zapewnia wsparcie osobom z zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzinom i opiekunom w całej Polsce. Ruszyła kampania mająca na celu dotarcie z informacją o infolinii do jak największej liczby osób. 
Aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera bez diagnozy Choroba Alzheimera i inne zaburzenia otępienne stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Starzenie się społeczeństwa, późna diagnoza oraz ogromne obciążenie spoczywające na rodzinach sprawiają, że coraz więcej osób potrzebuje szybkiego dostępu do rzetelnej informacji i profesjonalnego wsparcia.

Dane pokazują skalę problemu: aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera nie ma postawionej prawidłowej diagnozy, a w Polsce średni czas od pierwszego kontaktu z lekarzem POZ do rozpoznania choroby wynosi około 24 miesięcy. Jednocześnie choroba Alzheimera to „choroba całej rodziny” – około 92 proc. chorych pozostaje pod całodobową opieką bliskich, najczęściej w warunkach domowych, a w 44 proc. przypadków ciężar opieki spoczywa wyłącznie na jednej osobie.

Razem w chorobie Alzheimera

W odpowiedzi na potrzebę wsparcia dla osób chorujących na chorobę Alzheimera lub inne zaburzenia otępienne, ich rodzin i opiekunów uruchomiono ogólnopolską, bezpłatną infolinię Helpline (800 201 801).

Helpline oferuje poufne rozmowy z konsultantami, psychologami oraz innymi specjalistami, m.in. terapeutami zajęciowymi i prawnikami. Dzwoniący mogą uzyskać wsparcie emocjonalne, informacje dotyczące diagnozy i przebiegu choroby, pomoc w radzeniu sobie z trudnymi zachowaniami chorego oraz wskazówki dotyczące dostępnych form wsparcia w danym regionie. Integralnym elementem działań informacyjno-edukacyjnych jest spot poświęcony infolinii Helpline, który w przystępny sposób pokazuje codzienne doświadczenia osób chorujących i ich bliskich oraz przypomina, gdzie szukać pomocy.

Materiał został przygotowany przy użyciu technologii AI. Za koncepcję kreatywną i realizację kampanii odpowiada Fabryka Komunikacji Społecznej. – Infolinia to pomoc dla osób z chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzin i opiekunów. Chcemy, aby nasza inicjatywa wzbudziła wśród nas wszystkich życzliwość, empatię i zrozumienie – powiedział Jarosław Fiks, Dyrektor Generalny w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta, podczas spotkania w Centrum Prasowym PAP Polska Agencja Prasowa. Eksperci zwracają uwagę, że problem będzie narastał. Według danych WHO w 2016 roku na świecie żyło 47,5 mln osób z zaburzeniami otępiennymi, a do 2050 roku liczba ta wzrośnie do 135,5 mln.

W Polsce szacuje się, że do 2050 roku ponad milion Polek i Polaków będzie dotkniętych zaburzeniami otępiennymi, co oznacza ponad 3 proc. populacji kraju.

Infolinia Helpline jest bezpłatna i dostępna sześć dni w tygodniu: – poniedziałek–piątek: 10:00–21:00 – sobota: 10:00–16:00 Kontakt e-mail: alzheimer@rpp.gov.pl

Więcej informacji: www.alzheimer.rpp.gov.pl

Źródło: Komunikat Prasowy

Projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów. Nowe przepisy będą lepiej chronić przed pseudomedycznymi praktykami, narażającymi zdrowie i życie pacjentów.
Projekt zmian przepisów został przygotowany z inicjatywy Rzecznika Praw Pacjenta, we współpracy z Ministerstwem Zdrowia, które prowadzi proces legislacyjny. Konieczność wprowadzenia nowych regulacji wynika z narastającego problemu szarlatanerii i oszustw, wymierzonych w osoby zmagające się z problemami zdrowotnymi.

 Państwo ma obowiązek chronić pacjentów wszędzie tam, gdzie zagrożone jest ich zdrowie lub życie. Celowe wprowadzanie w błąd pacjenta, szerzenie dezinformacji, czy wykorzystywanie trudnych życiowo sytuacji do bezwzględnego zarabiania pieniędzy nigdy nie powinno mieć miejsca. Przygotowana ustawa ma postawić tamę procederom polegającym na przypisywaniu działania leczniczego preparatom oraz reklamowaniu usług i metod jako świadczeń zdrowotnych, mimo że w rzeczywistości nie są one skuteczne w leczeniu chorób, a wręcz szkodliwe dla pacjenta  podkreśla minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Projekt nowelizacji został przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów, a następnie trafi pod obrady Rady Ministrów.

 Ze względu na wagę regulacji, projekt nowelizacji poddany był szerokim konsultacjom społecznym – został wysłany do ponad 120 instytucji i organizacji, a każdy zainteresowany mógł zająć stanowisko w sprawie proponowanych zmian. Zgłoszono ponad cztery tysiące uwagi, które zostały bardzo dokładnie przeanalizowane. W efekcie został wypracowany projekt przepisów, które zapewnią pacjentom odpowiednią ochronę przed niebezpiecznymi działaniami osób, które cynicznie wykorzystują pacjentów w celach biznesowych oraz wprowadzają pacjentów świadomie w błąd, siejąc dezinformację medyczną. Naszym obowiązkiem jest skutecznie chronić pacjentów przed niebezpiecznymi praktykami  dodaje Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.

Szarlatani narażają zdrowie i życie pacjentów

Najważniejszym celem nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta jest bezpieczeństwo pacjentów. Nowelizacja pozwoli eliminować takie praktyki jak:

Ministerstwo Zdrowia i Rzecznik Praw Pacjenta dostrzegają pilną potrzebę wyeliminowania wskazanych powyżej procederów w celu chronienia pacjentów przed działaniami, które zagrażają ich zdrowiu i życiu.

Nowe przepisy odpowiedzią na technologiczne możliwości oszustów

Konsultacje prowadzone w ramach prac nad nowelizacją, jak również sygnały docierające od pacjentów i mediów, jasno wskazują na potrzebę uregulowania obszaru związanego z działalnością tzw. szarlatanów oraz upowszechnianą dezinformacją medyczną. Niebezpieczne praktyki wymierzone w pacjentów nasiliły się wraz z rozwojem nowych kanałów komunikacji oraz narzędzi AI, wykorzystywanych na szeroką skalę przez oszustów medycznych.  

Lepsze wsparcie dla środowiska medycznego

Projekt ustawy jest także istotny dla środowiska medycznego, które coraz częściej musi mierzyć się z konsekwencjami działań szarlatanów i konsekwencjami dezinformacji medycznej. Medycy muszą podejmować szczególne wysiłki we wspieraniu pacjentów w walce o zdrowie, które zostało nadszarpnięte przez niesprawdzone terapie, preparaty lub zaniechanie podjęcia właściwego, zgodnego z nauką leczenia. Środowiska medyczne dawały wielokrotnie wyraz wsparcia dla nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Lex szarlatan ogranicza działalność pseudomedyczną

Projektowe zmiany nie zakazują prowadzenia działalności gospodarczej żadnego rodzaju. Zakazane ma być natomiast niezgodne z prawdą przypisywanie (sugerowanie, deklarowanie) oferowanym w ramach działalności usługom lub metodom cech zgodnego z aktualną wiedzą medyczną świadczenia zdrowotnego, skutecznego w leczeniu chorób. Przepisy mają pomóc w przeciwdziałaniu takim procederom narażającym życie i zdrowie pacjentów.

Nowe kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta dla lepszej ochrony pacjentów

W świetle projektu nowych przepisów prowadzeniem postępowań w sprawach tzw. praktyk pseudomedycznych będzie zajmował się Rzecznik Praw Pacjenta, który posiada odpowiednie zasoby merytoryczne oraz doświadczenie. Rozwiązania prawne w tym zakresie bazują na przepisach dot. praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, które Rzecznik Praw Pacjenta stosuje od lat, a tego rodzaju postępowań Rzecznik prowadzi kilkaset rocznie.  Projektowane przepisy przewidują skuteczne rozwiązania chroniące obywateli przez pseudomedycyną, w tym: wysokie kary pieniężne, do 1 mln zł, nakładane na oszustów medycznych; nakaz zaniechania niezgodnych z przepisami praktyk z rygorem natychmiastowej wykonalności; instytucję tzw. ostrzeżenia publicznego – ostrzeżenia Rzecznika Praw Pacjenta skierowanego do obywateli, publicznej wiadomości, że działania określonego podmiotu mogą być niebezpieczne; decyzje zabezpieczające – nakazujące danemu podmiotowi, do czasu zakończenia postępowania, powstrzymanie się od określonych praktyk mogących stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia pacjentów.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

W 2024 roku pacjenci nie odwołali aż 1,4 miliona wizyt u specjalistów – wynika z danych Narodowego Funduszu Zdrowia. To ogromna liczba niewykorzystanych terminów, które mogły uratować zdrowie lub przyspieszyć leczenie innych chorych. Dlatego rusza czwarta edycja ogólnopolskiej kampanii #ODWOŁUJĘ #NIEBLOKUJĘ, realizowanej przez NFZ i Rzecznika Praw Pacjenta. Jej celem jest jedno: przypomnieć, że odwołanie wizyty to nie tylko obowiązek, ale przejaw odpowiedzialności i solidarności pacjenckiej.
Każdego roku miliony Polaków korzystają ze świadczeń ambulatoryjnych i wizyt u specjalistów. Jednak wielu z nich – z różnych powodów – nie pojawia się na umówionych terminach i nie informuje o tym placówki. Tylko w 2024 roku nieodwołano 1,4 miliona wizyt, co znacząco wydłuża kolejki i ogranicza dostęp do specjalistów.

– Nieodwoływanie wizyt to problem, który dotyczy nas wszystkich – podkreślił Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, podczas inauguracji kampanii. – Każda nieodwołana wizyta to utracona szansa dla innego pacjenta, który mógłby w tym czasie skorzystać z pomocy lekarza.

Kampania #ODWOŁUJĘ #NIEBLOKUJĘ po raz pierwszy została zainicjowana przez Centrum Medyczne CMP w 2022 roku, a dziś jej ideę wspierają najważniejsze instytucje ochrony zdrowia – w tym Narodowy Fundusz Zdrowia i Rzecznik Praw Pacjenta.

773 tysiące niewykorzystanych terminów tylko w pierwszej połowie 2025 roku

Jak poinformował prezes NFZ Filip Nowak, tylko do połowy bieżącego roku nieodwołano już 773 tysięcy wizyt. To oznacza setki tysięcy pacjentów, którzy mogliby w tym czasie uzyskać pomoc. – Nieodwołana wizyta to stracona szansa na zdrowie dla innego pacjenta. Ale też ogromna odpowiedzialność po stronie placówek medycznych, które muszą zapewnić łatwy kontakt i prostą możliwość rezygnacji z wizyty – zaznaczył Nowak.

Łatwiej odwołać wizytę – dzięki e-rejestracji

Od 2026 roku proces umawiania i odwoływania wizyt ma być znacznie prostszy dzięki centralnej e-rejestracji. System będzie przypominał o wizytach, a pacjenci będą mogli odwołać termin jednym kliknięciem przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP), telefonicznie, mailowo lub osobiście w placówce.

E-rejestracja ruszy etapami:

Eksperci podkreślają, że system powiadomień SMS i e-mail znacząco zwiększa liczbę odwoływanych wizyt. To proste narzędzie, które realnie skraca kolejki i poprawia dostępność świadczeń zdrowotnych.

Odpowiedzialność po obu stronach

Jak podkreśla Rzecznik Praw Pacjenta, apel o odwoływanie wizyt nie może być jednostronny. Placówki medyczne również mają obowiązek stworzenia skutecznych kanałów komunikacji z pacjentami – tak, by odwołanie wizyty było szybkie i intuicyjne.

Wspieramy placówki w tworzeniu nowoczesnych systemów rejestracji i przypomnień, ale to one muszą dostosować swoje procedury do potrzeb pacjentów. Tylko wtedy możemy mówić o partnerskim modelu opieki zdrowotnej – podkreślił Bartłomiej Chmielowiec.

Mały gest, wielka różnica

Kampania #ODWOŁUJĘ #NIEBLOKUJĘ przypomina, że każdy z nas ma wpływ na funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia. Jedno kliknięcie lub krótki telefon może skrócić czas oczekiwania innej osoby – być może kogoś, kto naprawdę potrzebuje szybkiej pomocy. Odwołanie wizyty to odpowiedzialność, empatia i szacunek dla innych pacjentów. To także realny krok ku lepszej, bardziej dostępnej opiece zdrowotnej w Polsce.

Strona kampanii: https://odwolujenieblokuje.pl/

Źródło: RPP

W Polsce coraz częściej dochodzi do przypadków, w których pacjenci są wprowadzani w błąd przez nazewnictwo placówek medycznych — a ostatnia interwencja Biuro Rzecznika Praw Pacjenta (RPP) pokazuje, jak poważnym problemem może to być. Rzecznik interweniował w sprawie podmiotu stomatologicznego, który bezprawnie posługiwał się nazwą „klinika”, mimo że nie spełniał ustawowych warunków stosowania tego określenia.
RPP przypomniał, że „używanie nazwy ‚klinika’ jest zatrzone wyłącznie dla jednostek współpracujących z uczelniami medycznymi”. W uzasadnieniu decyzji podkreślił, że możliwość stosowania oznaczeń takich jak „klinika”, „kliniczny” lub „uniwersytecki” „jest przywilejem wynikającym z powiązania z uczelnią medyczną, która prowadzi działalność dydaktyczną, badawczą i innowacyjną”.

Według komunikatu RPP, przedmiotowy podmiot leczniczy „nie współpracował z żadną uczelnią medyczną, ale również nie dysponował kadrą i zapleczem odpowiadającym standardom jednostki klinicznej”. W ocenie RPP ten fakt oznaczał, że działalność podmiotu „mogła wprowadzać pacjentów w błąd co do charakteru, jakości i zakresu udzielanych świadczeń zdrowotnych”.

W praktyce nazwa placówki ma znaczenie nie tylko marketingowe. Jak zauważa RPP: „O tym, do jakiego podmiotu leczniczego pacjenci zdecydują się zwrócić o udzielenie świadczenia zdrowotnego, często przesądza nie tylko renoma czy opinie, ale także sama nazwa. Dobrze brzmiące określenie – takie jak ‚klinika’ – może sugerować wyższy standard usług, zaawansowaną kadrę medyczną i współpracę z ośrodkami akademickimi.” Wprowadzenie pacjenta w błąd w tym zakresie może skutkować „poważnymi konsekwencjami finansowymi”.

RPP zaznacza, że działalność lecznicza jest działalnością regulowaną i wymaga pełnej zgodności z przepisami prawa oraz „najwyższych standardów informowania pacjentów”. Mylące lub nieprawidłowe nazewnictwo – choć może wydawać się drobną nieprawidłowością – ma realne znaczenie dla zaufania pacjentów i transparentności rynku usług medycznych.

W wydanej decyzji Rzecznik stwierdził, że opisana praktyka „stanowi naruszenie zbiorowych praw pacjentów” i nakazał podmiotowi wdrożenie działań naprawczych. Na teraz oczekuje się stanowiska podmiotu. RPP podkreśla, iż „w przypadku niewykonania decyzji, może zostać nałożona kara finansowa w wysokości do 500 000 zł”.

Ten przypadek przypomina, że dla pacjentów kluczowa pozostaje świadomość swoich praw oraz ostrożność w wyborze placówki — a dla podmiotów leczniczych, że nazwa to nie tylko element identyfikacji, ale także część odpowiedzialności wobec osób, których zdrowie powierzają.

Źródło: RPP


 
Każdy, kto choć raz próbował umówić się do lekarza POZ przez telefon, zna to uczucie bezsilności: sygnał zajętości, długie oczekiwanie lub brak reakcji. Teraz jednak ten powszechny problem ma wymiar prawny – Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że brak realnej możliwości dodzwonienia się do przychodni stanowi naruszenie zbiorowych praw pacjentów.
Jak podkreśla Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, jego urząd „otrzymuje wiele sygnałów dotyczących braku kontaktu z rejestracją przychodni lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. W głównej mierze dotyczy to braku możliwości dodzwonienia się, szczególnie w okresie zwiększonej zachorowalności.”

Wyrok NSA z 29 lipca 2025 r. (sygn. akt: II GSK 87/22) potwierdza, że podmioty lecznicze mają obowiązek takiej organizacji pracy, która zapewni pacjentowi realną, a nie iluzoryczną możliwość kontaktu z rejestracją. Sąd uznał, że to nie liczba pojedynczych przypadków, ale sam „potencjalny charakter naruszeń” przesądza o złamaniu zbiorowych praw pacjentów.

„Podmioty lecznicze, które posiadają zawartą umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, muszą organizacyjnie zapewnić pacjentowi realną możliwość kontaktu telefonicznego z rejestracją. Inny stan rzeczy stanowi naruszenie zbiorowych praw pacjentów” – podkreśla Rzecznik Praw Pacjenta w komunikacie.

Sąd tym samym uchylił wcześniejszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który unieważnił decyzję Rzecznika, i przychylił się do argumentów RPP. To przełom, który wyznacza standard dla wszystkich przychodni posiadających umowę z NFZ.

Rzecznik zaznacza, że „samo podanie pacjentom numerów telefonów do rejestracji nie jest wystarczające. Pracownicy rejestracji mają obowiązek na bieżąco odbierać połączenia, zgodnie z harmonogramem czasu pracy w placówce.” Kierownictwo przychodni musi więc monitorować obciążenie linii i reagować na problemy – np. poprzez uruchomienie dodatkowych numerów, zatrudnienie nowego personelu, wprowadzenie systemu kolejkowania czy czasowe oddelegowanie innych pracowników do odbierania połączeń.

Jak wynika z wcześniejszych orzeczeń Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, przychodnia ma obowiązek „zapewnić pacjentowi możliwość kontaktu telefonicznego bez zbędnej zwłoki, co oznacza, że połączenie powinno być odebrane od razu bądź po krótkim czasie oczekiwania.” Brak reakcji ze strony rejestracji jest zatem nie tylko niedogodnością – jest naruszeniem prawa.

NSA w swoim wyroku przesądził, że placówki medyczne nie mogą zasłaniać się dużą liczbą pacjentów ani problemami organizacyjnymi. To na nich spoczywa obowiązek minimalizowania ryzyka, że pacjent zostanie pozbawiony możliwości kontaktu z lekarzem.

Rzecznik Praw Pacjenta wielokrotnie zwracał uwagę, że prawo do kontaktu z przychodnią jest integralną częścią prawa do świadczeń zdrowotnych. „Placówka medyczna jest zobowiązana zapewnić realną możliwość kontaktu, a nie możliwość iluzoryczną czy też znacznie utrudnioną” – przypomina urząd.

Wyrok NSA ma charakter precedensowy. W praktyce oznacza, że pacjenci mogą skutecznie składać skargi do Rzecznika, jeśli nie mogą się dodzwonić do swojej przychodni POZ. A te placówki, które nadal lekceważą problem, będą musiały liczyć się z konsekwencjami.

Bo telefon do lekarza to nie luksus. To prawo pacjenta – potwierdzone teraz przez najwyższy organ sądownictwa administracyjnego w Polsce.

Źródło: Rzecznik Praw Pacjenta