Medicalpress
Fresenius Kabi, spółka operacyjna grupy Fresenius, światowy lider w dziedzinie płynoterapii, żywienia klinicznego i wyrobów medycznych, rozwija produkcję kluczowej aparatury stosowanej w krwiodawstwie i krwiolecznictwie w swojej Fabryce wyrobów medycznych Clinico Medical w Błoniu pod Wrocławiem. Tym samym zakład w Błoniu staje się ważnym centrum technologicznym, przyczyniającym się do wzmocnienia produkcji związanej z krwiodawstwem w Polsce. Produkcja tych wyrobów medycznych rozpoczęła się w sierpniu br.
Uruchomienie produkcji urządzeń do krwiodawstwa i krwiolecznictwa w Polsce to strategiczne wydarzenie dla Fresenius Kabi i ogromna wartość dla polskiej i europejskiej ochrony zdrowia.
 
„Krew to dar, bezcenny lek ratujący życie. Jesteśmy dumni, że dzięki zaangażowaniu naszych pracowników możemy jeszcze skuteczniej wspierać krwiodawstwo i krwiolecznictwo, dbać o bezpieczeństwo pacjentów. Wzmocnienie naszego zakładu w Błoniu pod Wrocławiem nie tylko poszerzy nasze lokalne kompetencje, ale także znacząco zwiększy stabilność systemów ochrony zdrowia, które wspieramy. Lokalna produkcja pozwala nam również szybciej reagować na potrzeby rynku i wdrażać innowacje dokładnie tam, gdzie są najbardziej potrzebne” – podkreśla Maciej Chmielowski, prezes zarządu Fresenius Kabi Polska.
 
„Realizacja projektu wymagała modernizacji istniejącego obiektu na potrzeby nowoczesnej hali produkcyjnej. Uruchomiliśmy nowe stanowiska, wdrożyliśmy zaawansowane technologie i systemy jakości. Pracownicy przez kilka miesięcy szkolili się w zakładzie firmy we Friedbergu w Niemczech. Dzięki ich zaangażowaniu, elastyczności oraz otwartości na zmiany udało się nam sprawnie uruchomić produkcję i zbudować solidne fundamenty pod dalszy rozwój” – podkreśla Joerg Pluskwik, dyrektor zarządzający Fabryki Wyrobów Medycznych Clinico Medical sp. z o.o. w Błoniu.
 
Wyroby medyczne Fresenius Kabi odgrywają kluczową rolę w dziedzinie krwiodawstwa i transfuzjologii. Służą one m.in. do poboru i rozdziału krwi pełnej na składniki, na blokach operacyjnych pozwalają na odzyskiwanie krwi traconej w trakcie zabiegu (tzw. autotransfuzja), a zgrzewarki do drenów medycznych wykorzystywane są w laboratoriach i bankach krwi.
 
O spółce Fresenius Kabi Polska
 
Fresenius Kabi Polska jest częścią międzynarodowego koncernu Fresenius Kabi.
 
Fresenius Kabi w Polsce to biuro i sprzedaż w Warszawie, Wytwórnia Płynów Infuzyjnych w Kutnie, Fabryka Wyrobów Medycznych Clinico w Błoniu, Centrum finansowo-księgowe we Wrocławiu oraz Centrum Dystrybucyjne produktów leczniczych w Strykowie. Firma w Polsce zatrudnia ponad 2400 pracowników, a rocznie dostarcza miliony sztuk różnych produktów do szpitali w całym kraju.
 
O spółce Fresenius Kabi i grupie Fresenius
 
Jako globalna firma medyczna, Fresenius Kabi kieruje się hasłem „Committed to life”. Produkty, technologie i usługi firmy są wykorzystywane w terapii i opiece nad pacjentami w stanie krytycznym oraz przewlekle chorymi. Fresenius Kabi zatrudnia ponad 41 000 pracowników i działa w ponad 100 krajach, oferując szerokie portfolio produktów, które zapewniają dostęp do wysokiej jakości, ratujących życie leków i technologii.
 
W obszarze biotechnologicznym Fresenius Kabi oferuje nowoczesne leki biopodobne stosowane w leczeniu chorób autoimmunologicznych i onkologicznych. W dziedzinie żywienia klinicznego firma zajmuje pozycję lidera rynkowego, a jej szerokie portfolio produktów do żywienia enteralnego i parenteralnego wpływa na poprawę stanu odżywienia pacjentów. W segmencie wyrobów medycznych Fresenius Kabi dostarcza m.in. pompy infuzyjne, urządzenia do terapii komórkowych i genowych, jednorazowe zestawy medyczne. Fresenius Kabi jest światowym liderem w dostawach worków i urządzeń do poboru krwi, wspierając banki krwi i placówki medyczne na całym świecie. Generyczne leki dożylne oraz płyny infuzyjne Fresenius Kabi pomagają ratować miliony istnień rocznie, zarówno w medycynie ratunkowej, chirurgii, onkologii, jak i na oddziałach intensywnej terapii.
 
Fresenius Kabi podchodzi do opieki zdrowotnej w sposób holistyczny, łącząc doświadczenie, wiedzę, innowacyjność i zaangażowanie – wpływając na życie 450 milionów pacjentów rocznie. Zgodnie ze strategią #FutureFresenius firma rozwija, produkuje i wprowadza na rynek nowe produkty i technologie oraz dąży do umocnienia swojej pozycji jako wiodącego, globalnego dostawcy terapii, poprawy opieki nad pacjentami, tworzenia trwałej wartości dla interesariuszy – kształtując przyszłość ochrony zdrowia.
 
Fresenius Kabi jest częścią Grupy Fresenius, założonej w 1912 roku, obok Helios i Quirónsalud. Jako JEDEN zespół, spółki Grupy Fresenius angażują się w dostarczanie ratujących i zmieniających życie rozwiązań medycznych na całym świecie.
 
Więcej informacji można znaleźć w witrynie internetowej: www.fresenius-kabi.com.
 
źródło: Fresenius-Kabi
Centrum Okulistyki i Optometrii Okulus Plus powalczy o nagrodę European Private Hospital Awards 2025. Ośrodek działający w Katowicach, Bielsku-Białej i Jaworznie, jako jedyny z Polski, znalazł się właśnie w gronie finalistów w kategorii Empowering Patient Care Experience (Wzmacnianie Doświadczenia Pacjenta w Opiece Zdrowotnej). O nagrodę, obok Okulus Plus, rywalizują również dwa ośrodki z Francji – Ramsay Santé oraz Clinique des Cèdres.
Nagroda w kategorii Empowering Patient Care Experience przyznawana jest za innowacyjne inicjatywy, które podnoszą jakość doświadczeń pacjenta na każdym etapie ścieżki opieki. Oceniane są nie tylko usprawnienia w świadczeniu usług medycznych, lecz także działania odpowiadające na potrzeby pacjentów, ich oczekiwania emocjonalne oraz ogólną satysfakcję z opieki.
 
Placówka została wyróżniona nominacją za swój innowacyjny projekt „Smart RLE – Refractive Lens Exchange Supported by Visual Neuroadaptation”, którego celem było wdrożenie innowacyjnego, spersonalizowanego modelu leczenia presbiopii (starczowzroczności) u pacjentów poprzez zastosowanie zabiegu refrakcyjnej wymiany soczewki (RLE) z implantacją soczewki wieloogniskowej.
 
Wyjątkowość stworzonej procedury polegała na kompleksowym, interdyscyplinarnym i spersonalizowanym podejściu do pacjenta, wykraczającym poza standardowe praktyki kliniczne. W jej ramach pacjent nie tylko przechodzi operację usunięcia soczewki i wszczepienia implantu, lecz także realizuje precyzyjnie zaplanowaną ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną.
 
Podczas gdy na rynku podobne procedury ograniczają się najczęściej do samego zabiegu, Okulus Plus wprowadził model opieki łączący chirurgię, optometrię, ortoptykę oraz – co istotne – edukację pacjenta. Takie podejście poprawia efekty kliniczne, komfort i długofalowe zadowolenie. Dzięki standaryzacji ścieżki model ten może być skalowany, wdrażany w innych placówkach i stosowany w leczeniu różnych zaburzeń widzenia.
 
– Sam fakt, że polski ośrodek okulistyczny znalazł się w gronie nominowanych do nagrody EPHA, świadczy o niezwykle wysokim poziomie opieki medycznej w naszym kraju. To także dowód na dynamiczny rozwój prywatnej ochrony zdrowia nad Wisłą, która nie tylko spełnia rygorystyczne standardy jakości, lecz coraz częściej sama je wyznacza – stając się punktem odniesienia dla innych ośrodków. Sukces ten potwierdza również, że polska okulistyka z odwagą sięga po nowe rozwiązania, skutecznie je wdraża i umacnia swoją pozycję na kontynencie – mówi Andrzej Sokołowski, prezes zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych (OSSP).
 
Nagrody European Private Hospital Awards 2025, organizowane przez Europejską Unię Szpitali Prywatnych (UEHP) we współpracy z ASPE jako gospodarzem wydarzenia oraz przy wsparciu EY, są dziś wiodącym wyróżnieniem doskonałości w sektorze prywatnej opieki medycznej. Tylko w tym roku do nagrody przyjęto aż 95 zgłoszeń z 11 krajów, w tym pięć z Polski.
 
Nagroda zostanie przyznana po raz czwarty. Inicjatywa ma na celu wyróżnienie najbardziej przełomowych osiągnięć w sektorze prywatnej opieki medycznej, podkreślenie jej rosnącego znaczenia w transformacji europejskich systemów ochrony zdrowia oraz ukazanie zdolności do wprowadzania innowacyjnych, skutecznych i skoncentrowanych na pacjencie rozwiązań.
 
– Nominacja do EPHA to dla naszego ośrodka wyjątkowe wyróżnienie, które docenia nasze wielodyscyplinarne podejście do opieki nad pacjentami. W Okulus Plus łączymy wiedzę i doświadczenie różnych specjalistów, aby kompleksowo wspierać pacjentów na każdym etapie diagnostyki i leczenia. To międzynarodowe uznanie dowodzi, że jako placówka systematycznie się rozwijamy, inwestując w doświadczenia pacjentów oraz w nowoczesne, skuteczne metody leczenia chorób okulistycznych – komentuje nominację dr n. med. Iwona Filipecka z Centrum Okulistyki i Optometrii Okulus Plus.

Zwycięzców edycji poznamy 29 października podczas gali w Madrycie. Wydarzenie – jak informuje organizator – zgromadzi ponad 300 przedstawicieli sektora ochrony zdrowia z 17 krajów europejskich.

OKULUS PLUS Centrum Okulistyki i Optometrii zostało założone w 2002 roku – Poradnia Okulistyczna oraz Szpital Chirurgii Jednego Dnia w Bielsku-Białej. W 2013 roku w Jaworznie rozpoczęła działalność Specjalistyczna Poradnia Okulistyczna lecząca dzieci od pierwszych dni życia. W 2024 roku OKULUS otworzył trzecią lokalizację – w Katowicach, gdzie wykonuje laserową korekcję wzroku, diagnozuje i leczy dorosłych oraz dzieci od 6 miesiąca. Zabiegi okulistyczne realizowane są w Bielsku-Białej oraz w Katowicach. OKULUS PLUS to specjalistyczny ośrodek okulistyczny dla dzieci i dorosłych wykonujący pełną diagnostykę oraz leczenie laserowe i chirurgiczne chorób oczu.  

źródło: Okulus Plus

Seniorom regularnie mierzy się ciśnienie, poziom glukozy, podaje leki, pilnuje rehabilitacji. Ale mało kto sprawdza, w jakim hałasie żyją – a to właśnie on decyduje o ich poczuciu bezpieczeństwa, spokoju i chęci do rozmowy. Hałas, echo czy niewyraźne głosy opiekunów nie są drobiazgiem. To realne bariery, które mogą wywołać lęk, dezorientację i izolację. Według Światowej Organizacji Zdrowia hałas to druga – po smogu – najgroźniejsza przyczyna środowiskowa pogarszająca zdrowie Europejczyków. W Międzynarodowym Dniu Osób Starszych warto zapytać –  czy naprawdę dbamy o komfort naszych najstarszych obywateli, skoro wciąż pomijamy ciszę i akustykę?
Hałas to nie tło, to zagrożenie
Nie jest on tylko uciążliwością. Z badań Europejskiej Agencji Środowiska wynika, że zanieczyszczenie hałasem odpowiada rocznie za ponad 16 tysięcy przedwczesnych zgonów w krajach Unii Europejskiej. WHO wskazuje, że skutki nadmiernego hałasu obejmują nie tylko problemy ze słuchem, ale również podniesiony poziom stresu, zaburzenia snu, choroby układu krążenia, pogorszenie koncentracji i funkcji poznawczych.

Dla seniorów, którzy i tak zmagają się z ograniczeniami zdrowotnymi, jest to dodatkowe obciążenie. Zamiast wspierać rekonwalescencję i dobrostan, źle zaprojektowana przestrzeń dźwiękowa pogłębia problemy. Hałas, który dla młodszych osób jest neutralnym tłem, dla seniorów bywa nie do zniesienia.

60% seniorów ma poważne problemy ze słuchem
To nie jednostkowe przypadki, ale codzienność. Aż 6 na 10 osób po 70. roku życia cierpi na istotne problemy ze słuchem. Jednocześnie badania pokazują, że nawet łagodna utrata słuchu podwaja ryzyko rozwoju demencji, umiarkowana – potraja, a znaczna – zwiększa je aż pięciokrotnie. Niedosłuch to także przyczyna izolacji społecznej, szybszego zmęczenia i spadku poczucia własnej wartości.

Brak zrozumienia rozmówcy przez osoby starsze to nie tylko irytacja. To wykluczenie, a często nawet społeczna izolacjamówi Monika Sadłowska, ekspertka ds. akustyki z firmy Ecophon Saint-Gobain.U seniorów, szczególnie z demencją, problemem bywa nie sam słuch, lecz mózgowa interpretacja dźwięku. Szmery, zniekształcone głosy, hałas – wszystko to może wywołać lęk, dezorientację, a nawet agresjępodkreśla ekspertka.

Akustyka nie powinna być projektowana na końcu. To nie dekoracja. To fundament opieki. Dźwięk wpływa na neurobiologię, nastrój, sen, relacje. To fizjologia, nie fanaberiadodaje Sadłowska.

Architektura, która wspiera
W wielu placówkach troska o przestrzeń kończy się na estetyce – kolorach ścian, zasłonach, meblach. Tymczasem seniorzy nie potrzebują wnętrz rodem z katalogu. Potrzebują przestrzeni, w której mogą się poczuć bezpiecznie i zrozumieć otoczenie.

Jednym z pierwszych ośrodków w Polsce, które potraktowały problem akustyki poważnie, jest Gdańskie Centrum Opieki Wytchnieniowej.

Zadbaliśmy o wyciszone wnętrza, odpowiednią akustykę, światło dzienne i zielone otoczenie. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń jak najbliższą domowej – zrozumiałą, spokojną, bezpiecznąmówi architektka Agata Semka, odpowiedzialna za projekt wnętrz Centrum.

Opiekujemy się osobami z wielochorobowością, niepełnosprawnościami i demencją. Dla nich zmiana otoczenia to duży stres. Jednym z kluczowych rozwiązań były sufity dźwiękochłonne, które redukują hałas i eliminują pogłos. Dzięki nim, mimo przestronnych korytarzy i otwartych przestrzeni, w naszym ośrodku panuje spokójmówi Agnieszka Wirpszo, dyrektor Centrum Opieki Wytchnieniowej. – Dziś widzimy, jak ogromne ma to znaczenie dla osób z nadwrażliwością na bodźce dźwiękowe.

Cisza to prawo, nie luksus
Starzenie się nie jest wyjątkiem – to kierunek, w którym zmierzamy wszyscy. W świecie, gdzie opieka nad seniorami staje się jednym z największych wyzwań systemowych, nie możemy traktować akustyki jak detalu. To fundament jakości życia.

Przestrzeń, która koi zamiast przytłaczać, powinna być standardem w każdej placówce. Cisza wspiera zdrowie psychiczne i fizyczne, ułatwia komunikację i daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli naprawdę chcemy zadbać o seniorów, musimy nauczyć się nie tylko mówić do nich, ale też stworzyć warunki, w których będą mogli nas usłyszeć. Dosłownie.
źródło: komunikat prasowy
Blisko 18 mln zł dla Instytutu Medycyny Wsi na leczenie w systemie jednodniowym Instytut Medycyny Wsi im. Witolda Chodźki w Lublinie zrealizuje duży projekt inwestycyjny dzięki dofinansowaniu w wysokości blisko 18 milionów złotych. Środki te przeznaczone zostaną na zakup nowoczesnego sprzętu, który umożliwi rozwój wysokospecjalistycznych usług medycznych i efektywne odpowiadanie na rosnące potrzeby zdrowotne społeczeństwa. Projekt Instytutu został oceniony najwyżej w kraju, zajmując 1. miejsce na liście rankingowej.
Celem zadania  jest rozwój Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej (AOS) oraz leczenia jednego dnia. Dofinansowanie zostanie przeznaczone na zakup nowoczesnego sprzętu i wyposażenia medycznego, co ma na celu zwiększenie dostępności świadczeń zdrowotnych dla pacjentów oraz odwracanie piramidy świadczeń zdrowotnych, jednego z kluczowych celów reformy polskiego systemu ochrony zdrowia. Chodzi o przeniesienie ciężaru realizacji świadczeń z lecznictwa szpitalnego do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Wielomilionowa inwestycja jest kluczowym elementem w strategii rozwoju Szpitala Instytutu Medycyny Wsi. Dofinansowanie pozwoli nam nie tylko na zakup najnowocześniejszego sprzętu, ale przede wszystkim na rozwój wysokospecjalistycznych usług. W mojej ocenie jest to kolejny milowy krok w umacnianiu pozycji Instytutu jako jednej z wiodących placówek medycznych w regionie. Jesteśmy gotowi, by skuteczniej odpowiadać na rosnące potrzeby zdrowotne społeczeństwamówi dr Jerzy Kuliński, dyrektor Instytutu Medycyny Wsi im. Witolda Chodźki w Lublinie.

Leczenie jednego dnia to model opieki, w którym pacjent jest przyjmowany do szpitala, poddawany zabiegowi lub procedurze medycznej i wypisywany do domu tego samego dnia lub najpóźniej w ciągu 24 godzin. Jest to istotne z uwagi na korzyści zarówno dla pacjentów, jak i systemu opieki zdrowotnej. Pacjenci odczuwają mniejszy stres, wracają do zdrowia w komfortowych warunkach domowych,  a także minimalizuje się ryzyko zakażeń szpitalnych. Ta forma leczenia pozwala również na szybszy powrót do codziennych obowiązków.

Inwestycje obejmą następujące kliniki i oddziały: Klinika Chorób Wewnętrznych z Pododdziałem Chorób Zawodowych i Pododdziałem Szybkiej Diagnostyki, Klinika Diabetologii, Klinika Leczenia Chorób Zakaźnych, Oddział Endokrynologii, Zakład Badań Czynnościowych, Zakład Diagnostyki Obrazowej, Zakład Endoskopowych Badań Klinicznych oraz poradnie Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej.

***

Projekt „Zwiększenie udziału świadczeń AOS i leczenia jednego dnia w Instytucie Medycyny Wsi im. Witolda Chodźki poprzez doposażenie w sprzęt specjalistyczny” dofinansowany ze środków w ramach działania FENX.06.01 System ochrony zdrowia, w priorytecie FENX.06 Zdrowie Programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021–2027 (FEnIKS).

źródło: Instytutu Medycyny Wsi

Przewodnicząca Rady Nadzorczej i Współwłaścicielka Adamed Pharma, dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz, została zwyciężczynią 22. edycji konkursu EY Przedsiębiorca Roku, który od ponad 20 lat wyróżnia krajowych liderów biznesu. Tym samym dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz będzie reprezentowała Polskę podczas międzynarodowego finału konkursu EY World Entrepreneur Of The Year 2025 w Monako.  
Zdobywczyni tytułu EY Przedsiębiorcy Roku – dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz – zyskała uznanie Jury za „stworzenie polskiego lidera w strategicznej branży, który będąc rodzinnym biznesem został globalną organizacją”.  

– Małgorzata Adamkiewicz udowadnia, że dla przedsiębiorców z Polski nie ma rzeczy niemożliwych, nawet gdy działają w strategicznej branży, gdzie konkurencja jest bardzo zacięta. Innowacyjność i sukcesy tegorocznej zwyciężczyni oraz pozostałych laureatów konkursu EY Przedsiębiorca Roku pokazują, że polskie firmy mają potencjał do skutecznej transformacji naszej gospodarki, zapewniając tym samym kolejne lata rozwoju – powiedział Jacek Kędzior, Partner Zarządzający EY Polska.

Adamed Pharma od lat wyznacza kierunki rozwoju sektora poprzez inwestycje w innowacje oraz działalność badawczo-rozwojową, przeznaczając na ten cel ponad 2 mld zł od 2001 roku. Dzięki konsekwentnej ekspansji międzynarodowej firma dostarcza swoje produkty do wielu krajów na całym świecie. Dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz aktywnie promuje również polską przedsiębiorczość, wspierając współpracę nauki z biznesem i przyczyniając się do rozwoju krajowej gospodarki na arenie globalnej. 

Jednocześnie dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz zwyciężyła w kategorii Produkcja i Usługi, w której została szczególnie doceniona za codzienny wpływ na życie milionów ludzi. Kapituła konkursu dokonując oceny zwróciła uwagę na takie czynniki jak determinacja, nastawienie na sukces oraz umiejętność inspirowania i angażowania zespołu oraz współpracowników.

Dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz odbierając główną nagrodę z rąk Jacka Kędziora, Partnera Zarządzającego EY Polska oraz Kapituły konkursu podczas uroczystej gali powiedziała:

– Bardzo dziękuję za tę nagrodę. Czuję się zaszczycona i bardzo szczęśliwa, ale chcę podkreślić, że ta nagroda to nagroda dla wszystkich polskich przedsiębiorców. Przez ostatnie 20 lat polska gospodarka stała się jedną z najszybciej rosnących wśród największych gospodarek w Europie,  a PKB Polski podwoiło się. I to właśnie jest zasługą prywatnych przedsiębiorców, którzy generują zdecydowaną większość polskiego PKB, zapewniają największe wpływy do budżetu państwa z tytułu podatku dochodowego oraz zatrudniają prawie 80% osób pracujących w Polsce. Ta przemiana gospodarcza dokonała się na naszych oczach. Większość z nas pamięta, jak Polska wyglądała 35 lat temu i widzimy, jak wygląda dziś. Naprawdę możemy być bardzo dumni z naszego kraju! Ale to wszystko jest możliwe dzięki wolności gospodarczej, dzięki temu, że tę wolność mamy. Musimy jednak pamiętać, że nikomu ta wolność nie jest dana na zawsze. O tę wolność trzeba dbać i tę wolność trzeba pielęgnować, co nabiera szczególnego znaczenia w obecnej sytuacji geopolitycznej. Budując silną polską gospodarkę musimy budować ją razem, wspólnie pracując nad deregulacją ramię w ramię – przedsiębiorcy, całe społeczeństwo i strona publiczna. Niezależnie od opcji politycznej. Bo to jest nasz kraj. A silny gospodarczo kraj to stabilny  i bezpieczny kraj.

Uroczysta gala wręczenia nagród odbyła się 7 marca 2025 roku w Warszawie, gromadząc czołowych przedstawicieli świata biznesu z całego kraju.

Przewodnicząca Rady Nadzorczej i Współwłaścicielka Adamed Pharma będzie reprezentowała Polskę podczas międzynarodowego finału konkursu EY World Entrepreneur Of The Year 2025.

O tytuł najlepszego przedsiębiorcy na świecie dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz będzie rywalizowała ze zwycięzcami lokalnych edycji konkursu z blisko 60 państw.

EY Przedsiębiorca Roku to międzynarodowa inicjatywa promująca najlepszych przedsiębiorców, którzy mają znaczący wpływ na życie swoich lokalnych społeczności, swojego kraju, a także całego świata. Konkurs organizowany jest na świecie przez firmę EY od 1986 roku. W Polsce pierwsza edycja odbyła się w 2003 roku. Od tego czasu inicjatywa zgromadziła wokół idei propagowania osiągnięć polskich przedsiębiorców imponującą społeczność. Należą do niej właściciele najlepszych polskich firm oraz inne autorytety świata biznesu.

Szczegółowe informacje na temat konkursu i jego tegorocznej edycji są dostępne  na stronie: https://przedsiebiorcaroku.pl/ 

źródło: Adamed

Suma wszystkich regulacji, stopień ich restrykcji oraz duża dynamika zmian w ostatnich latach czynią polski rynek aptek jednym z najbardziej przeregulowanych w Europie, a w wielu aspektach polskie przepisy są jednymi z najbardziej ingerujących i wprowadzających najsilniejsze ograniczenia spośród obowiązujących w innych krajach – wynika z najnowszego raportu Pracodawców RP na podstawie danych od IQVIA. Czy deregulacja, która w Polsce jest teraz jednym z kluczowych tematów w debacie publicznej, ma szansę objąć też rynek apteczny?

„Przeregulowanie i nadmierna biurokratyzacja polskiego sektora aptecznego działa wbrew interesowi pacjentów i prowadzi do dysfunkcji całego systemu ochrony zdrowia. Jak pokazuje przykład krajów, które obrały kierunek stanowienia prawa nastawiony na dobro pacjenta i rozwój przedsiębiorczości, rozsądna liberalizacja przepisów usprawnia system, zwiększa poziom, dostępność i rozszerza wachlarz usług dostępnych w aptekach. Sprzyja inwestycjom na rynku, innowacjom i rozwojowi branży, co wprost przekłada się na niższe ceny dla pacjentów i wyższą dostępność, zarówno usług jak i produktów leczniczych” – tak Rafał Dutkiewicz, prezes Pracodawców RP, rozpoczął dyskusję podczas konferencji pt. „Polski rynek aptek na tle rozwiązań regulacyjnych w wybranych krajach Europy”.

Działalność aptek w Polsce reguluje 18 aktów prawnych. Ich zakres, poziom restrykcji i stopień ingerencji w prowadzenie działalności gospodarczej wysuwa Polskę na czoło Europy.

„W Europie nie funkcjonuje jeden model regulacji rynku aptek, jednak na tym polu Polska charakteryzuje się istotnym przeregulowaniem w porównaniu do rozwiązań prawnych spotykanych w innych państwach Europy. Przepisy dotyczące działalności aptecznej w takich krajach jak Holandia, Irlandia, Wielka Brytania czy Włochy są bardziej liberalne i zorientowane na rozwój przedsiębiorczości. W ostatnich latach w wielu krajach Europy Zachodniej, m. in. w Hiszpanii, Irlandii we Włoszech, obserwujemy trend liberalizacji. Z drugiej strony mamy zaostrzanie prawa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, tj. Estonii, na Węgrzech czy właśnie w Polsce, z niekorzystnymi dla pacjentów konsekwencjami. Przykładowo na Węgrzech w wyniku ścisłych restrykcji rynkowych odnotowano spadek dostępności leków – szacuje się, że 700 000 osób żyje w ośrodkach, w których produkty lecznicze nie są bezpośrednio dostępne – ponadto ich ceny wzrastały najszybciej w Europie” – tłumaczy Jacek Wieczorek, przedstawiciel IQVIA.

W Polsce takich osób jest 2 mln. Około 400 gmin nie ma na swoim terenie apteki, co sprawia, że pacjenci nierzadko muszą pokonywać kilkadziesiąt kilometrów do najbliższej apteki. Co więcej, często są to gminy, w których system komunikacji publicznej pozostawia wiele do życzenia.

„Pacjenci są różni, mniej lub bardziej samodzielni i mobilni, w różnych sytuacjach zdrowotnych. Przepisy regulujące rynek apteczny jako takie pacjentów nie interesują dopóty, dopóki nie ponoszą kosztów przeregulowania tego rynku. Przykładowo, z raportu Koalicji „Na Pomoc Niesamodzielnym” wynika, że pacjentom jest wszystko jedno, czy apteka należy do indywidualnego właściciela czy do sieci aptecznej. Dla nich liczy się przede wszystkim bliskość aptek, cena leków i ich dostępność. Ufają farmaceutom, którzy najczęściej są dla nich przystępniejsi niż przytłoczeni coraz większą liczbą pacjentów lekarze w POZ, więc chcieliby rozwoju opieki farmaceutycznej” – podkreśla Tomasz Michałek z Koalicji „Na Pomoc Niesamodzielnym”.

Z raportu Pracodawców RP wynika, że kraje z liberalnym podejściem do przepisów regulujących rynek apteczny (Włochy, Wielka Brytania, Irlandia, Holandia) ustawiają wektor na rozwój opieki farmaceutycznej i usług realizowanych w aptekach. Państwa ze ściśle regulowanymi rynkami są biznesowo zorientowane mniej na rozwój tego rynku, a bardziej na sprzedaż leków w aptece. Wynika to z różnych modeli prowadzenia działalności aptecznej dozwolonych przez te państwa, szczególnie w odniesieniu do relacji pomiędzy aptekami i hurtowniami oraz możliwości funkcjonowania sieci aptecznych.

Rynek aptek: modele biznesowe

Uwarunkowania legislacyjne dotyczące rynku aptecznego mają bezpośredni wpływ na specyfikę prowadzonego biznesu, definiują ramy funkcjonowania oraz wpływają na spektrum świadczonych usług. Najistotniejsze z perspektywy biznesowej są przepisy określające możliwość tworzenia oraz rozszerzania istniejących sieci aptecznych oraz te określające strukturę własnościową aptek. Przepisy regulujące rynki apteczne w Europie sięgają kilkudziesięciu lat wstecz, kiedy wprowadzono pierwsze regulacje antykoncentracyjne. W Wielkiej Brytanii utrzymywane są tradycyjnie liberalne przepisy. Włochy, Irlandia, Hiszpania prezentują w ostatnich latach trend deregulacyjny. W Estonii, Polsce i na Węgrzech odwrotnie – trwa zaostrzanie regulacji. Wartym odnotowania jest przypadek Niemiec i Francji, gdzie, mimo ścisłych regulacji antykoncentracyjnych, ponad 75% aptek jest skupiona w ramach sieci wirtualnych, często w modelu zależności od hurtowni farmaceutycznej.

Na polskim rynku aptek funkcjonuje kilka modeli biznesowych: apteki indywidualne, prowadzone bezpośrednio przez farmaceutę; mikrosieci, czyli podmioty apteczne posiadające od 2-4 aptek; sieci wirtualne (franczyzy lub dobrze zorganizowane programy partnerskie organizowane przez hurtownie); model aptek sieciowych, w ramach którego podmiot apteczny posiada powyżej 4 aptek. Po 2017 roku, czyli po wprowadzeniu przepisów określanych jako Apteka dla Aptekarza, obserwuje się w Polsce silny rozwój programów partnerskich. To rodzaj zorganizowanej grupy aptek, które zrzeszają się w celu prowadzenia wspólnej polityki zakupowej. W polskich warunkach organizowane są w większości przez hurtownie farmaceutyczne, z których część zakresem zacieśnionej współpracy wykracza poza standardową definicję grupy zakupowej. Takie programy, określane jako dobrze zorganizowane, zaliczane są do segmentu sieci wirtualnych, w przeciwieństwie do mniej rygorystycznych grup zakupowych.

Rynek aptek w Polsce jest rozdrobniony, konkurencyjny, z istotnym udziałem polskiego kapitału i przewagą liczebną aptek indywidualnych oraz zrzeszonych w sieciach wirtualnych nad klasycznymi sieciami aptecznymi. Najliczniejszą grupą w jego strukturze są małe i średnie przedsiębiorstwa rodzinne.

Uzyskanie zezwolenia na prowadzenie apteki w Polsce wiąże się z koniecznością spełnienia szeregu kryteriów regulowanych ustawą Prawo farmaceutyczne. Może je uzyskać wyłącznie farmaceuta, spółka jawna lub partnerska, której wspólnikami/partnerami są wyłącznie farmaceuci. Na tle państw europejskich, w których podejście do struktury posiadania jest liberalne (Holandia, Irlandia, Wielka Brytania, Włochy) oraz gdzie udział farmaceutów w strukturze musi być większościowy, przepisy polskie, według których 100% udziałów musi należeć do farmaceuty, są wyjątkowo surowe.

Skutki nadmiernych regulacji i rekomendacje zmian

„Polski rynek apteczny, zabetonowany wrzutką legislacyjną, tzw. AdA 2.0, zmierza w stronę kompletnego zamknięcia na inwestycje, innowacje i zdrową konkurencję. Tymczasem oczekiwania i potrzeby pacjentów oraz farmaceutów, a także wymagania systemu ochrony zdrowia związane z demografią i deficytem kadr medycznych rosną. Niestety, stale zwiększające się bariery prawne uniemożliwiają sprostanie im przez sektor apteczny. Skutkami nadmiernej regulacji są pogorszenie dostępności aptek i leków, niższa jakość usług dla pacjentów i brak rozwoju opieki farmaceutycznej” – podsumowuje Rafał Dutkiewicz.

Tryb wprowadzenia tzw. Apteki dla Aptekarza 2.0 (AdA 2.0), od początku procedowania nad ustawą budzący zdecydowany sprzeciw przedsiębiorców i części farmaceutów, został ostatecznie uznany za niekonstytucyjny wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego 18 września ubiegłego roku. AdA 2.0 miała uzupełnić przepisy ustawy z 2017 r. (Apteka dla Aptekarza), których celem było zablokowanie możliwości rozwoju sieci aptecznych w Polsce.

„Uzyskano efekt odwrotny do zamierzonego. Hamując rozwój sieci aptecznych, umożliwiono rozwój sieci wirtualnych. W tej chwili mamy sytuację, w której jedna z hurtowni farmaceutycznych tworzy największą sieć aptek w kraju, zrzeszając w swoich programach partnerskich ok. 4000 aptek” – mówi Mariusz Kisiel, przewodniczący Platformy Aptecznej Pracodawców RP. – Przeciwdziałając konsolidacji aptek w sieci, osłabiono rynek detaliczny obrotu lekami, a wzmocniono pozycję hurtowni względem aptek co ma duży wpływ na cenę i dostępność. AdA 2.0 pogwałciła zasady konstytucyjne i prawa przedsiębiorców. Przyczynia się do postępującego spadku liczby aptek, w których miejsce nie powstają nowe. Pacjenci mają utrudniony dostęp do leków, leki są coraz droższe, a farmaceuci tracą miejsca pracy. Warto czerpać z doświadczeń innych krajów, a najlepiej uczyć się na ich błędach. Włochy są przykładem państwa, które swój ściśle regulowany rynek apteczny zliberalizowało, czyniąc go najlepiej prosperującym w Europie. Z korzyścią dla całego systemu ochrony zdrowia i pacjenta”.

„Premier Tusk zapowiedział deregulację gospodarki. Jaskrawym przykładem nadmiernej regulacji i jednocześnie najgorzej napisanego prawa jest rynek aptek. Podczas rządów PiS zamknęło się około 4 tysięcy aptek, najwięcej w Europie. W ostatnich latach niemal w ogóle zaprzestano wydawania nowych zezwoleń, a aptekarze praktycznie nie mogą dysponować swoim majątkiem, bo tak stanowi AdA 2.0” – puentuje Jerzy Meysztowicz, członek nowego sejmowego zespołu ds. aptek.

Pracodawcy RP przygotowali rekomendacje dla rozwoju rynku aptecznego w Polsce. Najważniejsze z nich to:

1. Eliminacja AdA 2.0 z obrotu prawnego
2. Poszerzenie katalogu podmiotów o nowe formy działalności gospodarczej
3. Uproszczenie ustaw i rozporządzeń regulujących pracę aptek
4. Rozwój opieki farmaceutycznej

Więcej o rekomendacjach i wyciąg z raportu:

https://pracodawcyrp.pl/storage/app/media/luty%202025/pracodawcy_raport_sytuacja_rynku_aptek.pdf 

źródło: PracodawcyRP

W ubiegłym roku ceny usług stomatologicznych zwiększyły się średnio o blisko 9% rdr. Patrząc tylko na dane za grudzień 2024 roku, wzrost wyniósł niespełna 8% rdr. Jak wynika z analiz GUS, ceny tych usług w Polsce rosną znacznie szybciej niż średnia w Unii Europejskiej. Dla części ekspertów jest to szokująca informacja. Jednocześnie przeciętne gospodarstwo domowe niewiele wydaje w opisywanym obszarze. Z kolei dla porównania w 2024 roku inflacja w sektorze zdrowia wyniosła ponad 4% w ujęciu rocznym. Na rynku pojawiają się też prognozy, że w 2025 roku ceny usług stomatologicznych wzrosną o około 10% rdr.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), ceny usług stomatologicznych w 2024 roku urosły średnio o 8,9% w porównaniu z 2023 rokiem. Natomiast w grudniu ub.r. wzrost ten wyniósł 7,7% w stosunku do grudnia 2023 roku. Jak stwierdza dr n. med. Piotr Przybylski z kliniki Implant Medical w Gnieźnie, stomatolodzy od dłuższego czasu mierzą się z coraz wyższymi cenami komponentów, np. materiałów specjalistycznych i usług utylizacyjnych. Ponadto opłaty za energię i gaz mocno wpływają na finalny koszt oferowanych usług. Ekspert wskazuje przy tym, że w zeszłym roku ogólny wzrost ww. komponentów był w granicach 20-30% rdr.

– Z naszych obserwacji wynika, że wpływ na ceny usług stomatologicznych w ostatnich latach miała pandemia. Gabinety musiały spełnić wymogi sanitarne przewidziane w tamtym okresie. Ponadto, znaczenie ma też dostępność usług stomatologicznych w ramach NFZ. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że ceny ww. usług w Polsce rosną znacznie szybciej niż średnia w Unii Europejskiej. W porównaniu z rokiem bazowym – 2015 – ceny usług stomatologicznych w Polsce wzrosły o 100%, podczas gdy w UE – o niecałe 25% – komentuje Ewa Adach-Stankiewicz, dyrektor Departamentu Handlu i Usług w GUS.

Dla dr. n. med. Piotra Przybylskiego szokujące jest to, że w Polsce ceny usług stomatologicznych rosną znacznie szybciej niż średnia w UE. Poziom inflacji, nawet w czasach jej najmocniejszego wzrostu, był mniej więcej na podobnym poziomie w całej Unii, a czasem większy u nas. W opinii eksperta, każdy tego typu wzrost powoduje reakcję u pacjenta. Przeważnie następuje ograniczenie leczenia lub czasowa rezygnacja z niego, co z punktu medycznego jest dość niebezpiecznym zjawiskiem. Dr Przybylski dodaje również, że lekarze powinni zajmować się wyłącznie leczeniem. Jednak coraz częściej muszą doradzać pacjentom alternatywne rozwiązania. A decydują o tym właśnie koszty usług.

– Według naszych danych, przeciętne gospodarstwo domowe wydaje niewiele na usługi stomatologiczne, bo ok. 0,5%. Natomiast udział wydatków ogólnie na zdrowie to ponad 5%, a dla zobrazowania sytuacji – na żywność – przeszło 25%. Z naszych analiz również wynika, że ceny usług stomatologicznych są bardzo zróżnicowane w porównaniu z innymi grupami żywnościowymi, towarowymi czy usługowymi, gdzie nie ma aż takiej rozpiętości cen – dodaje dyrektor Departamentu Handlu i Usług w GUS.

Jak stwierdza ekspert z Implant Medical, wyniki są mocno niepokojące i decydują o tym głównie dwa czynniki. Po pierwsze, Polakom wciąż brakuje edukacji na odpowiednim poziomie. W efekcie nie widzą oni większej potrzeby na przeznaczanie wyższych nakładów na tego typu usługi. Finalnie takie podejście jest oczywiście ze szkodą dla nich samych. Po drugie, wciąż jako społeczeństwo zbyt mało zarabiamy, aby leczyć się tylko odpłatnie. Państwo już dawno zepchnęło usługi stomatologiczne do sektora prywatnego. Zdaniem eksperta, to niestety duży problem dla pacjentów. Często nie do przeskoczenia od strony finansowej.

– W 2024 roku inflacja w sektorze zdrowia wyniosła 4,2% w ujęciu rocznym. W zakresie usług związanych ze zdrowiem, bardziej niż usługi stomatologiczne podrożały usługi szpitalne i sanatoryjne oraz lekarskie – powyżej 9%. Natomiast mniejsze wzrosty dotyczą wyrobów farmaceutycznych – 1,8%, a także urządzeń i sprzętu terapeutycznego – 2,7%. Z kolei w grudniu 2024 roku inflacja w sektorze zdrowia wyniosła 5,5% w porównaniu z grudniem 2023 roku – informuje dyrektor Adach-Stankiewicz.

W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie, że te wyniki to efekt wieloletnich zaniedbań w ochronie i służbie zdrowia. Pandemia i wysoka inflacja tylko podgrzały ten stan. Nie brakuje też prognoz, że w kolejnych latach różnica między cenami usług stomatologicznych a inflacją w sektorze zdrowia będzie jeszcze bardziej się powiększać.

 – Już jest drogo i niezwykle ciężko pacjentom. Społeczeństwo powinno głośniej o tym mówić i dopominać się konkretnych działań, bo inaczej będzie coraz gorzej. W końcu dojdziemy do takiego stanu, że naprawdę mało kogo będzie faktycznie stać na dentystę. A przecież obecne ceny i tak są jeszcze wciąż mocno niedoszacowane. Istnieją czynniki i składniki rzutujące na całość usługi, które poszły w górę nawet o 20-30% rdr. Ceny w gabinetach tak mocno nie wzrosły, bo stomatolodzy naprawdę bardzo ostrożnie je podnoszą, oczywiście kosztem swojej marży. Gdyby robili to w ślad za faktycznymi podwyżkami, mielibyśmy wzrosty o co najmniej 15% rdr. – stwierdza ekspert z kliniki Implant Medical w Gnieźnie.

Rodzi się pytanie o ceny usług stomatologicznych w 2025 roku. Część znawców tematu przypuszcza, że one mogą szczególnie wzrosnąć w dużych i średnich miastach. Tam bowiem koszty utrzymania najszybciej idą w górę. Prognozowany jest też wzrost cen elementów dbania o higienę, np. past do zębów, płynów do płukania jamy ustnej itp.

– Jeżeli tak dalej pójdzie, to w 2025 roku wzrost cen usług stomatologicznych może być dwucyfrowy, tj. ok. 10% rdr. To oczywiście może doprowadzić do sytuacji, kiedy pacjenci będą odwoływać wizyty, bo zwyczajnie ich nie będzie na to stać. A efekt tego będzie taki, że ich sytuacja zdrowotna poważnie skomplikuje się i ten stan będzie trwał kolejne miesiące, kwartały, a nawet lata – podsumowuje dr n. med. Piotr Przybylski.
 
 
źródło: Monday News
Sanofi, innowacyjna firma biofarmaceutyczna, powołała Michaelę Scheiffert na stanowisko General Manager Pharma na Europę Centralną i Południową (MCO) oraz Pharma Head i Country Lead na Polskę. Połączenie tych dwóch funkcji podkreśla rosnące znaczenie tego kraju w strukturach Sanofi oraz jego wpływ na kształtowanie polityki zdrowotnej w Europie. Dzięki dynamicznemu rozwojowi ekosystemu badań klinicznych, cyfryzacji oraz zastosowań sztucznej inteligencji (AI), Polska zajmuje wyjątkową pozycję jako ośrodek wspierający cele strategiczne Sanofi  w regionie. W swojej nowej roli Michaela Scheiffert będzie odpowiedzialna za realizację globalnej strategii firmy, z silnym naciskiem na immunologię i rozwój przełomowych terapii.
Struktura wielonarodowej organizacji (MCO) w Sanofi, obejmująca Polskę, Czechy, Węgry, Rumunię, Grecję, Ukrainę, Izrael oraz 15 rynków partnerskich w Europie odgrywa kluczową rolę w globalnych działaniach firmy farmaceutycznej. Sanofi obsługuje miliony pacjentów każdego roku, przyczyniając się znacząco do rozwoju bogatego portfela badań i rozwoju (R&D), który obejmuje obecnie 78 projektów klinicznych realizowanych na całym świecie. Znaczna część badań klinicznych Sanofi jest prowadzona właśnie w regionie Europy Środkowo-Południowej, co podkreśla jego strategiczne znaczenie w procesie wdrażania innowacji. Decyzja o powierzeniu liderce CSE MCO jednocześnie funkcji prezesa zarządu Sanofi Polska dodatkowo podkreśla kluczową rolę tego kraju w strukturach regionu.

Michaela Scheiffert posiada bogate doświadczenie w zarządzaniu działalnością biznesową w różnych obszarach terapeutycznych oraz w prowadzeniu strategicznych inicjatyw rozwijających sektor opieki zdrowotnej i farmacji. W trakcie swojej kariery w Sanofi pełniła kluczowe funkcje, m.in. jako South Europe MCO Lead i Country Lead, z powodzeniem wdrażając strategie, które wzmacniały obecność rynkową i zapewniały trwały rozwój biznesu.

– Polska, dzięki swojemu strategicznemu położeniu, dynamicznie rozwijającej się gospodarce oraz statusowi piątego najludniejszego kraju Unii Europejskiej, odgrywa istotną rolę w kształtowaniu polityki zdrowotnej w Europie Środkowej i Południowej. W ostatnich latach kraj ten pokazał swój rosnący potencjał w zakresie innowacji – nakłady krajowe w sektorze publicznym i prywatnym na działalność badawczo-rozwojową wzrosły w 2023 roku o prawie 19 proc., osiągając 53,1 mld zł. Ten postęp doskonale współgra z inwestycjami Sanofi w Europie w ostatnim czasie w R&D, które wyniosły 2 mld euro i przyczyniły się do rozwoju immunologii oraz wykorzystania sztucznej inteligencji w tworzeniu przełomowych terapii odpowiadających na potrzeby pacjentów z chorobami o tym podłożu – podkreśla Michaela Scheiffert, General Manager Pharma na Europę Centralną i Południową (MCO) oraz Pharma Head i Country Lead w Sanofi Polska. Rola Polski jest szczególnie istotna podczas trwającej Polskiej Prezydencji w Radzie UE. To niezwykła szansa na kształtowanie przyszłości europejskiego systemu ochrony zdrowia, zwłaszcza w obszarze profilaktyki, która zajmuje centralne miejsce w działaniach Sanofi. Czuję się wyróżniona, mogąc uczestniczyć w tych przełomowych działaniach, i jestem gotowa do współpracy z partnerami z całego regionu, aby wspólnie wprowadzać realne zmiany.

Strategiczne skoncentrowanie się na Polsce jako na centrum innowacji i przywództwa odzwierciedla zachodzącą transformację w strukturach firmy. Zmiana zespołu kierowniczego Sanofi Polska ma na celu dostosowanie się do globalnych celów firmy i dalsze wzmocnienie jej pozycji jako kluczowego gracza w regionie.

O Immunonauce
Sanofi wykorzystuje swoją głęboką wiedzę w obszarze chorób o podłożu zapalnym  i szczepionek, aby rozwijać globalną platformę immunologiczną. Na całym świecie firma stawia na odświeżone podejście do badań i rozwoju, oparte na zaangażowaniu w immunonaukę. To podejście skoncentrowane na ścieżkach biologicznych, które redefiniuje sposób prowadzenia prac badawczo-rozwojowych. Obejmuje ono szeroki zakres schorzeń – od przewlekłych chorób zapalnych, takich jak schorzenia układu oddechowego czy choroby zapalne jelit, przez neurozapalne schorzenia, takie jak stwardnienie rozsiane, aż po cukrzycę, choroby rzadkie i nowotwory. Dzięki immunonauce zmienia się nie tylko zrozumienie roli układu odpornościowego, ale także możliwości jego wykorzystania
w leczeniu i zapobieganiu coraz większej liczbie chorób. W Polsce, Europie i na całym świecie zespół Sanofi intensywnie rozwija badania w dziedzinie immunologii oraz innych obszarach terapeutycznych.

O Sanofi
Sanofi to innowacyjna, globalna firma farmaceutyczna, której przyświeca jeden cel: zmieniać niemożliwe w możliwe, odkrywając, opracowując i dostarczając leki i szczepionki milionom ludzi na całym świecie, jednocześnie stawiając zrównoważony rozwój i odpowiedzialność społeczną w centrum naszych ambicji. Sanofi to jedna z największych firm farmaceutycznych w Polsce wg krajowego rankingu IQVIA Poland. Grupa posiada zakład produkcyjny w Rzeszowie oraz centrum dystrybucyjne w podwarszawskiej miejscowości Błonie. Sanofi jest notowane na giełdach w Paryżu i Nowym Jorku: EURONEXT: SAN i NASDAQ: SNY

źródło: Sanofi

Firma MSD, jedna z wiodących firm branży biofarmaceutycznej, 1 stycznia 2025 roku uruchomiła w Łodzi nowoczesną hurtownię farmaceutyczną leków i szczepionek przeznaczonych na rynek polski. Hurtownia farmaceutyczna prowadzona przez MSD Polska Dystrybucja Sp. z o.o. dysponuje obiektem umożliwiającym przechowywanie i dystrybucję pełnego portfela leków MSD, w tym produktów wrażliwych na temperaturę, takich jak szczepionki. To ważna inwestycja MSD w Polsce, która ma na celu usprawnienie logistyki dostaw oraz zapewnienie pacjentom szybszego dostępu do produktów leczniczych. 
Zmiana modelu dystrybucji to odpowiedź MSD na rosnące potrzeby rynku farmaceutycznego w zakresie zapewnienia niezakłóconego łańcucha dostaw leków i szczepionek. Prace nad projektem trwały ponad półtora roku i wymagały zaangażowania zespołów z różnych obszarów firmy oraz partnerów zewnętrznych.

– To kamień milowy dla naszej działalności w Polsce – podkreśla Borys Podgórny, Commercial Operations Lead w MSD Polska. – Posiadanie własnej hurtowni oznacza większą kontrolę nad procesami logistycznymi, stały nadzór nad stanami magazynowymi oraz możliwość szybkiego reagowania na potrzeby rynkowe, dając gwarancję, że nasze leki pozostaną dostępne, gdy są najbardziej potrzebne. Dla pacjentów w Polsce oznacza to szybszy dostęp do potrzebnych leków i szczepionek. Z perspektywy decydentów, rozbudowa lokalnej dystrybucji przyczynia się do bezpieczeństwa lekowego kraju – dodaje. 

Hurtownia farmaceutyczna MSD to nowoczesne i w pełni funkcjonalne centrum logistyczno-magazynowe. W 2024 r. obiekt uzyskał stosowne zezwolenie Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Jest on w pełni przystosowany do bezpiecznego przechowywania produktów leczniczych. Dodatkowo na terenie hali znajdują się dwie chłodnie, które zapewniają odpowiednie warunki dla produktów wrażliwych na temperaturę, takich jak szczepionki. Istotne znaczenie miała decyzja o wyborze lokalizacji – w centrum Polski, w pobliżu autostrad A1 i A2. Takie usytuowanie umożliwia szybki transport produktów na terenie całego kraju, co czyni je idealnym miejscem dla tego typu inwestycji.

Kluczowym partnerem logistycznym wspierającym MSD w zarządzaniu obiektem jest Pharmalink Sp. z o.o., część grupy Pelion S.A. – firma z wieloletnim doświadczeniem w dystrybucji produktów farmaceutycznych.

Cieszymy się z nawiązania współpracy z jedną z wiodących innowacyjnych firm branży farmaceutycznej. Jesteśmy przekonani, że we współpracy z zaufanym partnerem na rzecz zdrowia polskich pacjentów będziemy mogli rozwijać i umacniać naszą pozycję na krajowym rynku – powiedział Rafał Małolepszy, Dyrektor ds. Handlowych, Prokurent, Pharmalink Sp. z o.o.

Ponad trzy dekady obecności MSD w Polsce
Hurtownia w Łodzi to kolejny przykład długofalowych inwestycji MSD w Polsce, jak również wyraz zaangażowania w rozwój branży biofarmaceutycznej i innowacyjne rozwiązania, które służą poprawie zdrowia pacjentów w Polsce. W latach 2008-2023 łączna kwota nakładów na działalność badawczo-rozwojową, zakup usług marketingowych oraz odprowadzanie podatków do budżetu państwa wyniosła ok. 3,8 mld zł.

MSD jest jedną z zaledwie czterech globalnych firm biofarmaceutycznych, które otrzymały prestiżowy status centrum badawczo-rozwojowego, przyznawany przez Ministra Rozwoju i Technologii. Firma aktywnie też działa na rzecz poprawy standardów opieki zdrowotnej i promowania profilaktyki. Wspiera kształcenie kadr medycznych poprzez partnerstwa publiczno-prywatne oraz realizuje programy edukacyjne skierowane do społeczeństwa.

– Nasze inwestycje to nie tylko infrastruktura, ale także działania na rzecz pacjentów i społeczności – dodaje Borys Podgórny

Jednym z przykładów zaangażowania MSD jest kampania „Wygrajmy z HPV”, która w 2024 roku została uznana za najlepszą kampanię edukacyjną w konkursie Prix Galien Polska. Dzięki tej inicjatywie tysiące osób w Polsce uzyskało dostęp do rzetelnych informacji na temat profilaktyki wirusa HPV. 
 
O MSD
Od ponad 130 lat podmioty z grupy MSD, znanej jako Merck w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, oferują leki i szczepionki na wiele groźnych chorób, realizując misję, którą jest ratowanie i poprawa jakości życia pacjentów na całym świecie. Zaangażowanie na rzecz zdrowia pacjentów przejawia się w zwiększaniu dostępu do opieki zdrowotnej dzięki programom i partnerstwom. Dzisiaj podmioty z grupy MSD nadal przodują w badaniach nad profilaktyką i leczeniem chorób, które zagrażają ludziom i zwierzętom – w tym nowotworów oraz chorób zakaźnych. MSD aspiruje do roli wiodącej firmy biofarmaceutycznej, prowadząc intensywne badania w skali całego globu. W Polsce MSD działa od 1991 roku z misją dostarczania innowacyjnych rozwiązań w zakresie ochrony zdrowia. Aby uzyskać więcej informacji, odwiedź www.msd.pl (Polska), www.msd.com  i profile MSD w mediach społecznościowych:  Facebook, LinkedIn.

Zwracamy uwagę na przepisy Ustawy Prawo Farmaceutyczne ograniczające reklamę leków, a zwłaszcza na zakaz odwoływania się (również pośredniego) do leków na receptę w materiałach informacyjnych kierowanych do pacjentów. Prosimy o uwzględnienie tych ograniczeń przy korzystaniu z załączonych materiałów.
 
źródło: MSD
17 stycznia br. przedstawiciele Adamed Pharma – dr n. med. Małgorzata Adamkiewicz, Przewodnicząca Rady Nadzorczej, wraz z Zespołem – uczestniczyli w spotkaniu z premierem Wietnamu, Phamem Minh Chínhem i Ministrami Zdrowia, Rozwoju i Technologii oraz Przemysłu i Handlu, podczas oficjalnej wizyty premiera i wietnamskiej delegacji w Polsce.
Grupa Adamed przedstawiła premierowi Wietnamu inwestycję w Davipharm – jedną z najszybciej rozwijających się firm farmaceutycznych w Wietnamie.  Łączna wartość tej inwestycji od 2017 roku wyniosła 60 milionów dolarów, co plasuje ją wśród największych polskich inwestycji bezpośrednich w regionie Azji Południowo-Wschodniej. Dyskusja koncentrowała się na możliwościach wspierania rozwoju wietnamskiego przemysłu farmaceutycznego i poprawie bilansu handlu zagranicznego poprzez zwiększenie eksportu leków z Wietnamu. Spotkanie stało się także okazją do przedstawienia dalszych planów rozwojowych Davipharm, wymiany doświadczeń w tworzeniu nowoczesnego ekosystemu farmaceutycznego oraz podkreślenia roli Davipharm jako lidera i pomostu łączącego polskie innowacje z potrzebami dynamicznie rozwijającego się wietnamskiego rynku leków.
 
Wizyta premiera Wietnamu w Polsce w dniach 16-18 stycznia – pierwsza od 15 lat – odbywa się w szczególnym momencie – przypada na 75. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Wietnamem.
 
O Davipharm
 
Davipharm, firma z Grupy Adamed, jest jedną z najszybciej rozwijających się firm farmaceutycznych w Wietnamie. Obecnie wytwarza ponad 350 produktów leczniczych i oferuje leki w 12 obszarach terapeutycznych pacjentom z Wietnamu, Kambodży, Filipin i Birmy. Moce zakładu produkcyjnego w Binh Duong pozwalają na wytworzenie 1,8 mld tabletek rocznie. Davipharm jest jedną z zaledwie kilkunastu firm farmaceutycznych w Wietnamie posiadających europejski certyfikat wytwarzania EU-GMP.
 
W 2024 roku, Davipharm jako pierwsza firma w Wietnamie i regionie Azji Południowo-Wschodniej, uzyskał certyfikację EU-GMP dla Strefy High Potent (HP) o wysokim standardzie do produkcji leków onkologicznych, a w 2021 roku firma otrzymała certyfikację EU-GMP dla produktów niesterylnych w kapsułkach, osłonkach twardych i tabletkach.
 
W 2017 roku Adamed nabył 70% udziałów w Davipharm, a od 2023 roku jest jego 100%-owym właścicielem.
 
 
Adamed Pharma jest rodzinną firmą farmaceutyczno-biotechnologiczną ze 100-procentowym udziałem kapitału polskiego, która powstała na bazie polskiej myśli naukowej i własnych patentów. Założona w 1986 roku dziś zatrudnia ponad 2700 współpracowników, posiada dwa zakłady produkcyjne w Polsce i jeden w Wietnamie. Filarami rozwoju firmy jest ekspansja zagraniczna oraz inwestycje w zwiększanie produkcji leków w Polsce oraz w innowacje. Od ponad 20 lat firma prowadzi własną innowacyjną działalność badawczo-rozwojową, na którą od 2001 roku przeznaczyła 2,2 mld złotych. Adamed prowadzi prace w ramach trzech platform badawczych. Własność intelektualna firmy jest chroniona 250 patentami w większości krajów na świecie, a w swoim portfolio ma blisko 900 produktów (SKU). Każdego roku firma produkuje ponad 3 miliardy tabletek sprzedawanych na kilkudziesięciu rynkach na świecie. Zapewnia bezpieczeństwo lekowe milionom pacjentów w Polsce i wielu innych krajach. Przyczynia się do rozwoju nie tylko krajowego rynku farmaceutycznego, ale również – ze względu na skalę przedsiębiorstwa – całej polskiej gospodarki
 
 
    
źródło: Adamed

Materiał zdjęciowy dzięki uprzejmości redakcji Nhân Dân.
 
American Heart of Poland (wspierana przez Gruppo San Donato Italy i GKSD Investment Holding), działająca w publicznym systemie opieki zdrowotnej, 12 grudnia 2024 sfinalizowała transakcję przejęcia kontroli nad Grupą Scanmed, w skład której wchodzi ponad 30 placówek medycznych, w tym: 4 szpitale wielospecjalistyczne i 3 monokliniki, oddziały kardiologiczne oraz sieć poradni podstawowej opieki zdrowotnej i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.
To kolejny, milowy krok w rozwoju American Heart of Poland w ramach długoterminowej strategii wsparcia rozwoju publicznego systemu opieki zdrowotnej w Polsce. Celem Grupy AHP jest zwiększenie swojej obecności w nowych lokalizacjach, jak i w nowych specjalizacjach medycznych, zorientowanych na leczenie chorób cywilizacyjnych starzejącego się społeczeństwa. W ramach przejęcia Grupy Scanmed, American Heart of Poland niemal podwoi rozmiary swojej działalności, co w szczególności korzystnie wpłynie na jakość leczenia pacjentów w ramach NFZ poprzez koordynowanie pacjentów w ramach lecznictwa szpitalnego, rehabilitacji, diagnostyki, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, podstawowej opieki zdrowotnej i programów profilaktycznych. Grupa AHP znacząco zwiększy także swój zasięg terytorialny, oferując po połączeniu opiekę medyczną blisko 900 tysiącom pacjentów rocznie – w rezultacie będzie zarządzać placówkami w 48 miastach Polski, w 13 województwach.

Dla pacjentów oznacza to lepszy dostęp i jakość, jaką zapewnia opieka koordynowana, w tym w szczególności programy NFZ, takie jak KOS-zawał, prowadzone m. in. w ramach rehabilitacji stacjonarnej w Uzdrowisku Ustroń oraz komplementarna oferta usług medycznych, obejmująca praktycznie wszystkie gałęzie medycyny. Co warte podkreślenia, Grupa AHP realizuje i będzie realizowała w kolejnych latach rozległe inwestycje w infrastrukturę szpitali publicznych, wyrównując dostęp lokalnym społecznościom do światowej klasy medycyny, realizowanej bezpłatnie w ramach ubezpieczenia Narodowego Funduszu Zdrowia.

– Naszą misją jest zwiększanie dostępności oraz jakości usług medycznych dla pacjentów w ramach NFZ. Dzięki przejęciu Grupy Scanmed możemy skuteczniej odpowiadać na potrzeby pacjentów, koordynując proces leczenia w naszych placówkach w całym kraju – mówi Adam Szlachta, Prezes Zarządu i Dyrektor Finansowy Grupy AHP.

Zbliżając się do 25-lecia swojej działalności American Heart of Poland sukcesywnie zwiększa liczbę placówek – od 2022 roku zarządza szpitalem w Drawsku Pomorskim, a od 2023 roku zarządza także szpitalem wieloprofilowym w Sztumie. Przejęcie kontroli nad Grupą Scanmed to kolejny ważny etap realizacji strategii rozwoju American Heart of Poland.
 
Grupa Scanmed, której dotychczasowym właścicielem był fundusz private equity zarządzany przez Abris Capital Partners,  jest wiodącym operatorem medycznym pod względem zakresu świadczonych usług. Scanmed oferuje opiekę medyczną w ponad 30 lokalizacjach, dla blisko 500 000 pacjentów rocznie na terenie całej Polski. Działalność Scanmed obejmuje podstawową opiekę zdrowotną, ambulatoryjną opiekę specjalistyczną oraz leczenie szpitalne. Scanmed to m.in. sieć ośrodków kardiologicznych, zlokalizowanych na terenie 8 województw, zapewniających kompleksową diagnostykę i leczenie szpitalne chorób układu krążenia w ramach kardiologii zachowawczej, interwencyjnej i elektrofizjologii. Scanmed prowadzi także cztery szpitale wielospecjalistyczne – Szpital św. Rafała w Krakowie, Szpital Rudolfa Weigla w Blachowni, Szpital Vital Medic w Kluczborku i Ars Medical w Pile. Scanmed to także trzy specjalistyczne szpitale jednoprofilowe: gastroenterologii, okulistyki i ortopedii. Uzupełnieniem działalności szpitalnej Grupy Scanmed są centra medyczne, oferujące pacjentom dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej, nowoczesnej diagnostyki i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Wojciech Łukawski, Partner w Abris Capital Partners dodał: Współpraca z doświadczonymi menadżerami i najwyższej klasy zespołem medycznym Scanmed była dla nas zaszczytem. Jesteśmy bardzo zadowoleni zarówno z efektów transformacji jaką przy wsparciu zespołu Abris przeszedł Scanmed, jak i z faktu, że zespół Scanmed będzie mógł kontynuować proces podnoszenia jakości usług świadczonych dla polskich pacjentów wykorzystując doświadczenie i potencjał American Heart of Poland oraz Gruppo San Donato, współtworząc wiodącą grupę europejską w sektorze opieki zdrowotnej.

American Heart of Poland w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych kompleksową, wielospecjalistyczną opiekę medyczną, łączącą edukację zdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie i rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Grupa zapewnia ponad 260 000 pacjentom rocznie dostęp do wysokiej klasy procedur medycznych, w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Podmioty należące do Grupy realizują rocznie 73 000 hospitalizacji, związanych w szczególności z zabiegami wieńcowymi, zaburzeniami rytmu i przewodzenia oraz niewydolnością serca.

Gruppo San Donato to największa włoska i wiodąca europejska prywatna grupa z sektora opieki zdrowotnej, specjalizująca się w opiece doraźnej, edukacji medycznej i badaniach. Prowadzi 136 placówek medycznych, wiodące na świecie szpitale z działalnością dydaktyczną i badawczą, Uniwersytet Vita Salute San Raffaele w Mediolanie z 22 programami magisterskimi i kształceniem na poziomie doktoranckim, a także badania medyczne plasujące się w pierwszej dziesiątce na świecie (według cytowań badań medycznych). Gruppo San Donato jest także pionierem terapii genowej i komórkowej na całym świecie. GSD leczy ponad 5,8 miliona pacjentów rocznie i zatrudnia ponad 28 000 pracowników.

GKSD zarządza zdywersyfikowanym portfelem spółek działających we Włoszech, które generują wartość dodaną dla swoich interesariuszy, wykorzystując swoje unikalne know-how. GKSD koncentruje się na wielu sektorach, w tym na zakupach i doradztwie w zakresie opieki zdrowotnej, rynku nieruchomości, inżynierii oraz energetyce.

źródło: AHOP

Ceny usług stomatologicznych rosną bardziej niż inflacja w całym sektorze zdrowia. Widać to w perspektywie kilku lat oraz ostatnich miesięcy. Ta różnica wciąż będzie się pogłębiać. Gabinety dentystyczne przycisnął wzrost różnych kosztów. Coraz trudniej jest im utrzymywać ceny, które wciąż są mocno niedoszacowane. Gdyby stomatolodzy podnosili je w ślad za faktycznymi podwyżkami wszystkich składowych, to usługi byłyby już obecnie droższe o minimum 15% rdr. Natomiast w I kwartale 2025 roku wzrost cen może dobić do 10% rdr. Szczególnie mogą to odczuć pacjenci w dużych i średnich miastach.
dr n. med. Piotr PRZYBYLSKI, Klinika Implant Medical – KOMENTARZ EKSPERTA
 
Latem Polska znalazła się na czwartym miejscu wśród państw Unii Europejskiej pod względem wzrostu cen oferowanych przez dentystów. Wyższą dynamikę zanotowano tylko w Finlandii, we Francji i na Węgrzech. Z kolei według danych GUS-u, w lipcu br. ceny usług stomatologicznych zwiększyły się rdr. o 8,5%, w sierpniu – o 8,6%, a we wrześniu i w październiku – jednakowo o 8,4%. W całej pierwszej połowie br. wzrost rdr. wyniósł 9,4%, a od stycznia do października – 9%. W analizowanych okresach ceny ww. usług urosły bardziej niż inflacja w całym sektorze zdrowia. W lipcu wyniosła ona w ujęciu rocznym 3%, w sierpniu – 2,7%, we wrześniu – 6,1%, w październiku – 5,9%, w pierwszym półroczu br. – 3,7%, a w okresie od stycznia do października – 4%.

Usługi stomatologiczne drożeją dużo szybciej niż cały sektor zdrowia z kilku powodów. W ostatnich okresach gabinety dotknął dynamiczny wzrost różnego rodzaju kosztów. To spowodowało, że wartość świadczeń musiała iść w górę. Ten stan był oczywiście związany z wysoką inflacją, ale nie tylko. Stale drożeją materiały specjalistyczne oraz rachunki za prąd czy gaz. Rosną też wynagrodzenia kadry pomocniczej. Z miesiąca na miesiąc dentystom coraz trudniej utrzymywać ceny.

Jeżeli tak dalej pójdzie, to w I kwartale 2025 roku wzrost ten może być prawie dwucyfrowy, tj. lekko poniżej 10% rdr. To oczywiście może doprowadzić do sytuacji, kiedy pacjenci będą zawieszać wizyty, bo zwyczajnie ich nie będzie na to stać. A efekt tego będzie taki, że ich sytuacja skomplikuje się i ten stan będzie trwał kolejne miesiące, kwartały, a nawet lata.

Szczególnie wzrosną ceny w dużych i średnich miastach, bo tam koszty utrzymania najszybciej idą w górę. Zdrożeją też elementy dbania o higienę jamy ustnej. Dla przykładu, można wskazać, że w październiku br. ceny past do zębów urosły o ok. 6% rdr. I ta tendencja również będzie się powiększać.

W sektorze stomatologii nie ma obecnie takich obszarów, w których ceny mogłyby spadać. Wszędzie, z miesiąca na miesiąc, przybywa coraz więcej powodów do podwyżek. W Polsce w dużej części stomatologia opiera się na prywatnych praktykach, które nie mogą sobie pozwolić na dokładanie do swojej działalności. Stomatolodzy, jak wszyscy przedsiębiorcy, muszą przecież zarabiać.

W naszym kraju stomatologia została „zepchnięta” głównie do prywatnych praktyk. Leczenie na NFZ od wielu lat mocno kuleje. Jest słabo dofinansowane. Spychanie pacjenta do sektora prywatnego trwa w najlepsze od bardzo wielu lat. I czym dłużej w to brniemy, tym bardziej oddalmy się od wizji naprawy sytuacji. Na NFZ leczą się w dużej części tylko osoby, których nie stać na prywatną opiekę. I nie jest to zaskakujące.

W ostatnich latach wzrosty cen usług stomatologicznych były wyższe od wskaźnika inflacji w sektorze zdrowia. W 2023 roku widzimy odpowiednio 14,2% i 8,4%. W 2022 roku różnica była jeszcze większa – 14,9% i 7,1%. W 2021 roku to było 8,1% i 3,3%, w 2020 roku – 11,3% i 4,8%, a w 2019 roku – 3,8% i 3,2%.

Na ww. wyniki w głównej mierze wpłynęły wieloletnie zaniedbania polityków. Pandemia i inflacja tylko podgrzały ten stan. Teraz, gdyby przyszło nam się zmierzyć z nawet o połowę groźniejszymi zjawiskami, ceny jeszcze bardziej musiałyby w stomatologii iść do góry. A przecież wiadomo, że już jest drogo i niezwykle ciężko pacjentom. Społeczeństwo powinno głośniej o tym mówić i dopominać się konkretnych działań, bo inaczej będzie coraz gorzej. W końcu dojdziemy do takiego stanu, że naprawdę mało kogo będzie faktycznie stać na dentystę.

W kolejnych latach różnica między cenami usług stomatologicznych a inflacją w całym sektorze zdrowia będzie się powiększać. I będzie jeszcze bardziej widoczna. Problem cen w stomatologii jest bardzo głęboki i nie da się tego szybko rozwiązać. Będzie też postępował. Sytuacja naprawdę się pogarsza, nie tylko dla szeroko pojętej stomatologii, ale przede wszystkim dla samych pacjentów, którzy akurat z ww. profesją medyczną przez polityków zostali rzuceni na tzw. żywioł. I to nie może dobrze się skończyć.

Obecne ceny i tak są jeszcze wciąż mocno niedoszacowane. Są czynniki i składniki rzutujące na całość usługi, które poszły w górę nawet o 20-30% rok do roku, ale ceny tak mocno nie poszybowały w górę, bo stomatolodzy naprawdę bardzo ostrożnie je podnoszą, oczywiście kosztem swojej marży, bo tutaj cudów nie ma. I robią to tylko wtedy, kiedy naprawdę są już do tego zmuszeni. Gdyby robili to w ślad za faktycznymi podwyżkami, mielibyśmy ceny wyższe o co najmniej 15% rdr.

Zwykły Kowalski, przychodząc do dentysty, widzi tylko wierzchołek kosztów i część pracy, która odbywa się w gabinecie. I mówi, że za np. 15 min. pracy trzeba zapłacić np. 300-400 zł lub więcej. Jednocześnie nie dostrzega, ile dojście do tego etapu kosztowało – począwszy od wykształcenia, nakładu pracy, zdobywania doświadczenia, szkoleń, a skończywszy na zakupie czy wynajmie lokalu, kupnie narzędzi, leasingach urządzeń i innych „ukrytych” kosztach usług.

źródło: monday news

Saszetki z nikotyną są dostępne na rynku od kilku lat, ale nadal nie ma żadnych unijnych ani krajowych regulacji dotyczących ich oznakowania, reklamy czy sprzedaży. To powoduje, że tzw. pouches są bardzo łatwo dostępne, bez większych problemów można je kupić nawet przez internet, co przekłada się na ich rosnącą popularność, także wśród dzieci i młodzieży. Eksperci apelują o pilne uregulowanie tego rynku.
– Zdecydowanie potrzebujemy regulacji w zakresie saszetek nikotynowych, ponieważ brak regulacji powoduje, że każdy może je sprzedawać i nabywać – tutaj nie ma żadnych ograniczeń – mówi agencji Newseria Biznes dr Janusz Krupa, prezes Stowarzyszenia Instytutu Człowieka Świadomego.

Niewielkie, doustne saszetki nikotynowe (pouches) to produkt, który od niedawna zdobywa na rynku coraz większą popularność. Zawierają nikotynę, często również aromaty i dodatki smakowe oraz środki zagęszczające i stabilizujące stosowane w produktach spożywczych. Umieszcza się je pomiędzy wargą i dziąsłem, co powoduje, że poprzez błonę śluzową nikotyna powoli uwalnia się do krwiobiegu. W ten sposób pouches zaspokajają głód nikotynowy, a producenci przedstawiają je jako innowacyjny zamiennik papierosów, ponieważ nie zawierają tytoniu. Są też dostępne w wielu różnych wersjach, np. miętowej, owocowej, a nawet o smaku kawy czy coli. Ich stosowanie wcale nie jest jednak pozbawione konsekwencji. Po pierwsze, pouches zawierają nikotynę, która uzależnia tak samo jak np. ta w tradycyjnych papierosach. Po drugie, specjaliści wskazują też na możliwe do wystąpienia skutki uboczne, jak np. podrażnienie dziąseł, problemy żołądkowe czy podwyższone ciśnienie.

Problemem jest jednak fakt, że saszetki nikotynowe – głównie ze względu na brak tytoniu w składzie i sposób użytkowania inny niż palenie – wymykają się wszelkim regulacjom. Nie spełniają przesłanek ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych ani wymogów ustawy Prawo farmaceutyczne, nie podlegają też przepisom właściwym chociażby dla e-papierosów i nie są objęte akcyzą. W praktyce nie ma obecnie żadnych unijnych ani krajowych standardów, jakie musi spełniać taki wyrób, ani żadnych wytycznych dotyczących ich oznakowania, reklamy, produkcji czy sprzedaży. To powoduje, że saszetki nikotynowe są bardzo łatwo dostępne, bez większych problemów można je kupić nawet przez internet. A ponieważ są też nieco tańsze niż tradycyjne papierosy, przekłada się to na ich rosnącą popularność. Także wśród dzieci i młodzieży.

 Dzisiaj młodzież i dzieci mogą sobie zamówić saszetki nikotynowe w internecie albo kupić je w dowolnym sklepie, na straganie, na bazarku osiedlowym. To nie jest w żaden sposób regulowane ani kontrolowane. I dlatego zdecydowanie potrzebujemy regulacji w zakresie saszetek nikotynowych – mówi dr Janusz Krupa.

Eksperci wskazują, że to właśnie dzieci i młodzież, która coraz chętniej sięga po tzw. pouches, są grupą najbardziej narażoną na negatywne skutki stosowania nikotyny w tak młodym wieku.

– Saszetki nikotynowe są takim samym produktem jak tradycyjne papierosy czy e-papierosy, w których przenosi się substancja biologicznie czynna, czyli w tym przypadku czysta nikotyna, do której czasami dodaje się jeszcze jakieś substancje smakowe. A nikotyna jest toksyną tkankową, która prowadzi przede wszystkim do uszkadzania tkanki mózgu. Na jej toksyczne działanie szczególnie podatny jest młody, szybko rosnący mózg, u dzieci w okresie między 9. a 14. rokiem życia. Wydajność mózgu u takich młodych ludzi, którzy stale używają nikotyny, jest mniejsza – mówi prof. dr hab. Witold Zatoński, prezes Fundacji Promocja Zdrowia.
Saszetki nikotynowe mogą też stanowić dla nich pierwszy krok w stronę konsumpcji innych używek. Tymczasem w tej chwili nie istnieją żadne regulacje, które ograniczałyby ich sprzedaż osobom niepełnoletnim.

– Dostęp do trucizn, a szczególnie do trucizn mózgowych, powinien być nie tylko ograniczony, ale wręcz wykluczony. Zapewnienie dostępu do substancji toksycznych dzieciom, których mózgi jeszcze rosną, jest po prostu wbrew logice. To jest oczywiście dość skomplikowane, ponieważ młody człowiek jest ciekawy różnych „przyjemności”, które mogą wynikać ze stosowania toksycznych, biologicznie aktywnych substancji. Dlatego – zanim młodzi ludzie zaczną być eksponowane na takie produkty, na których producenci zarabiają kokosy i zbijają miliony kosztem zdrowia tej rosnącej populacji – to państwo jest odpowiedzialne za to, żeby wykluczyć do nich dostęp – podkreśla prof. dr hab. Witold Zatoński.

– Uzależnienia dzieci i młodzieży w ogóle są w tej chwili jednym z największych problemów polskiego systemu ochrony zdrowia. Dzieci są obecnie bardzo często eksponowane i podatne na szereg różnych uzależnień – od papierosów, nowych produktów tytoniowych czy saszetek po innego rodzaju substancje psychotropowe. Te obszary wymagają szczególnej troski, żeby dziecko, które początkowo z ciekawości korzysta z różnych tego typu produktów, nie wpadało w nałóg uzależnienia, z którego bardzo ciężko jest wyjść – dodaje dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia na Uczelni Łazarskiego.

Problematyczna jest też kwestia bezpieczeństwa i zdrowia konsumentów, również tych pełnoletnich. Jedna saszetka może zawierać nawet kilkukrotnie wyższe stężenie nikotyny niż zwykły papieros, co stanowi zagrożenie np. dla osób z chorobami układu sercowo-naczyniowego. Jednak w tej chwili nie ma żadnych regulacji zdrowotnych określających maksymalny limit mg/g nikotyny. Przyjmuje się, że jej maksymalna, bezpieczna dawka nie powinna przekraczać 20 mg, ale na rynku zdarzają się saszetki zawierające nawet 40 mg. Producenci i dystrybutorzy nie mają też obowiązku umieszczania na opakowaniu etykiet z ostrzeżeniami o uzależniającym i szkodliwym wpływie nikotyny. Co więcej, w praktyce nikt nie kontroluje tego, co rzeczywiście zawierają w składzie dostępne na rynku saszetki.

– Wprowadzenie na rynek saszetek nikotynowych musi być uregulowane. Każdy produkt powinien podlegać pewnym regulacjom, mającym na celu zabezpieczenie zdrowia konsumentów – podkreśla dr Jerzy Gryglewicz.

Na początku listopada br. minister zdrowia Izabela Leszczyna poinformowała, że woreczki z syntetyczną nikotyną mają zostać w Polsce zakazane, a projekt ustawy w tej sprawie ma być gotowy jeszcze przed końcem tego roku. Ostateczna decyzja o jego wprowadzeniu będzie uzależniona od wyników konsultacji i procesu legislacyjnego.

Część ekspertów – w tym m.in. z Federacji Przedsiębiorców Polskich oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców – ocenia, że segment saszetek nikotynowych trzeba uregulować i objąć akcyzą, ale nie należy wprowadzać zakazu ich sprzedaży. W praktyce może on skutkować m.in. wzrostem szarej strefy i sprowadzaniem tego rodzaju wyrobów za pośrednictwem chińskich platform internetowych. Z kolei regulacja i opodatkowanie ograniczyłyby dostęp do takich produktów dla osób poniżej 18. roku życia, a z drugiej strony zapewniłyby dochód dla budżetu państwa. Włączenie saszetek nikotynowych do grupy wyrobów podlegających opodatkowaniu jest zgodne z postulatami branży tytoniowej Dzięki temu takie wyroby byłyby wyłącznie dla dorosłych konsumentów, a na ich producentów i dystrybutorów nałożony zostałby szeroko pojęty nadzór państwa – wynika z ubiegłorocznej analizy Instytutu Staszica („Beztytoniowe woreczki nikotynowe jako alternatywa dla tradycyjnych papierosów”). Branża wskazuje też, że mogą one stanowić mniej szkodliwą, przejściową alternatywę dla osób, które chcą zerwać z paleniem tradycyjnych papierosów.

Projekt zakładający objęcie saszetek i grupy innych wyrobów nikotynowych podatkiem akcyzowym przygotowało Ministerstwo Finansów. Zaproponowana przez resort nowelizacja ustawy akcyzowej (UD53) zakłada opodatkowanie ich od 2025 roku stawką 100 zł/kg, w 2026 roku – 200 zł/kg, a rok później docelowo ta stawka ma wzrosnąć już do 300 zł za każdy kilogram.

– Wprowadzenie akcyzy doprowadzi do tego, że każde opakowanie będzie śledzone – od momentu sprowadzenia do kraju aż od momentu, kiedy to trafia do konsumenta – mówi prezes Stowarzyszenia Instytutu Człowieka Świadomego. – Produkty objęte akcyzą są tak monitorowane chociażby przez urzędy skarbowe, bo z tego są przecież odprowadzane podatki dla państwa. Każde opakowanie jest też dobrze śledzone przez służby nadzoru i jeśli gdzieś znika duża partia, to znaczy, że one wyszły poza legalny system. Ja tak rozumiem legalizację tego rodzaju wyrobów, polski model kontroli tego rodzaju substancji uzależniających. 

źródło: newseria