Medicalpress

Tylko 15-20 proc. polskich dzieci i nastolatków spełnia zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące codziennej aktywności fizycznej. Eksperci ostrzegają, że niedobór ruchu już od najmłodszych lat zwiększa ryzyko nadwagi, otyłości, nadciśnienia, cukrzycy oraz problemów ze zdrowiem psychicznym. Ich zdaniem poprawa sytuacji wymaga wspólnych działań rodziców, szkół, samorządów i instytucji zdrowia publicznego.

Zbyt mała aktywność fizyczna dzieci i młodzieży staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego. Eksperci alarmują, że niedobór ruchu zwiększa ryzyko m.in. nadwagi i otyłości czy chorób sercowo-naczyniowych. Konsekwencje są widoczne już w dzieciństwie, ale często utrzymują się także w dorosłości. Tymczasem tylko niewielka część młodych Polaków spełnia choćby minimalne zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące codziennej aktywności fizycznej.

– Regularna aktywność fizyczna korzystnie wpływa na rozwój układu sercowo-naczyniowego, kostnego i mięśniowego, pomaga utrzymać prawidłową masę ciała, poprawia zdrowie psychiczne, jakość snu oraz funkcje poznawcze. Z kolei siedzący tryb życia zwiększa ryzyko nadwagi i otyłości, zaburzeń metabolicznych, cukrzycy typu 2, chorób sercowo-naczyniowych oraz problemów emocjonalnych i społecznych – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria dr Anna Dzielska, p.o. kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, główna badaczka w projekcie B-Challenged.

Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dzieci i młodzież powinny wykonywać średnio 60 minut aktywności fizycznej o umiarkowanej lub wysokiej intensywności dziennie. Szczególnie wskazane są ćwiczenia aerobowe.

– Dodatkowo co najmniej trzy razy w tygodniu należy włączać ćwiczenia wzmacniające mięśnie i kości. Generalna zasada dotycząca aktywności fizycznej dzieci – im więcej, tym lepiej, najlepiej na powietrzu. Liczy się każdy krok, zamieniamy siedzenie na stanie, a stanie na ruch. Robimy to, co sprawia nam radość. Im dziecko młodsze, tym aktywność powinna być bardziej ogólnorozwojowa, a nie wyspecjalizowana do jednej, konkretnej dyscypliny sportowej. Jako rodzice i opiekunowie stwarzajmy dzieciom możliwość próbowania różnych aktywności, dyscyplin sportowych i rodzajów ruchu. Ruszajmy się razem z dzieckiem, bo w ten sposób dajemy dobry przykład i modelujmy właściwe zachowania – mówi dr n. o kult. fiz. Hanna Nałęcz, adiunkt w Zakładzie Pedagogiki i Psychologii Wydziału
Wychowania Fizycznego Akademii Wychowania Fizycznego im. J. Piłsudskiego w Warszawie.

Z badań przeprowadzonych wśród polskich dzieci, na podstawie informacji gromadzonych w ramach projektu Global Matrix (GM) 4.0, wynika, że zaledwie niewielki odsetek najmłodszych spełnia rekomendacje WHO co do aktywności. Przytaczane dane w publikacji „Aktywność fizyczna dzieci i młodzieży” z 2022 roku wskazują, że w zależności od przedziału wiekowego i konkretnego badania jest to 15–20 proc. Z kolei raport „WF z AWF” za 2025 rok wskazuje, że 94 proc. dzieci w Polsce nie ma wystarczającego poziomu kompetencji ruchowych. Nawet w szkołach sportowych dotyczy to 83 proc. uczniów. Połowa dzieci w wieku 8–12 lat osiąga minimalny poziom alfabetu ruchowego (koordynacja, równowaga, kontrola ciała).

– Konsekwencją jest brak realizacji podstawowych funkcji, jakie pełni aktywność fizyczna na drodze rozwoju dziecka. Skutkuje to brakiem stymulacji rozwoju zarówno fizycznego, jak i psychospołecznego, gorszymi zdolnościami adaptacyjnymi, gorszą kompensacją negatywnych wpływów środowiska, brakiem działań mających potencjał korygujący wczesne zaburzenia rozwoju oraz promujących zdrowie. Należy pamiętać, że aktywność fizyczna wpływa na wszystkie elementy zdrowia człowieka: oddziałuje na zdrowie i kondycję fizyczną, samopoczucie i zdrowie psychiczne oraz na relacje społeczne i relacje z otaczającą nas przyrodą – dodaje dr Hanna Nałęcz.

– W literaturze naukowej podkreśla się, że fizyczna nieaktywność dzieci i młodzieży stała się globalnym problemem zdrowia publicznego. Brak ruchu jest powszechny zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się, a jego konsekwencje zdrowotne generują znaczne koszty społeczne i ekonomiczne. Dodatkowo WHO zwraca uwagę, że poziom aktywności fizycznej nie poprawił się znacząco w ostatnich dekadach, mimo rosnącej świadomości zdrowotnej. Jednym z głównych czynników odpowiedzialnych za ten trend jest wzrost czasu spędzanego przed ekranami urządzeń cyfrowych oraz ograniczanie spontanicznej aktywności i zabawy na świeżym powietrzu – wskazuje dr Anna Dzielska.

Według danych IMiD, prezentowanych w badaniu DINO-PL, nadwaga i otyłość występują u około jednej trzeciej polskich uczniów w wieku siedmiu–dziewięciu lat. Autorzy badania podkreślają, że otyłość w dzieciństwie determinuje m.in. większe ryzyko rozwoju cukrzycy i chorób układu krążenia u osób dorosłych, wiążąc się także z większym ryzykiem występowania problemów psychospołecznych i emocjonalnych. Z danych zebranych w ramach międzynarodowego programu COSI wynika, że średnie ciśnienie skurczowe u chłopców wzrosło w latach 2007–2023 z nieco ponad 102 mmHg do prawie 106 mmHg, a rozkurczowe – z 55 mmHg do prawie 60 mmHg. Problem nieprawidłowo wysokiego ciśnienia krwi dotyczy niemal jednej trzeciej polskich dzieci biorących udział w badaniu.

– Potrzebujemy działań na wielu poziomach jednocześnie. Nie wystarczy zachęcać dzieci do większej aktywności, ale trzeba stworzyć warunki, które będą ją ułatwiały. Ważne jest tworzenie bezpiecznych przestrzeni do zabawy i aktywności fizycznej, wspieranie aktywnego transportu do szkoły, takiego jak chodzenie pieszo i jazda na rowerze, czy zwiększanie liczby okazji do ruchu podczas dnia szkolnego (np. aktywne przerwy). Największe efekty osiągniemy wtedy, gdy działania będą prowadzone równocześnie przez szkoły, samorządy, organizacje społeczne, rodziców czy instytucje zdrowia publicznego, ponieważ aktywność fizyczna dzieci nie jest wyłącznie indywidualnym wyborem, tylko wypadkową różnych czynników, w tym środowiska, które wspólnie tworzymy – zauważa ekspertka IMiD.

Instytut uczestniczy w europejskim projekcie B-Challenged, którego celem jest poprawa warunków do aktywnej zabawy na powietrzu oraz kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych wśród dzieci w wieku 6–12 lat. W ramach projektu eksperci będą identyfikować czynniki utrudniające aktywność na powietrzu i sprzyjające jej, a następnie będą współtworzyć i wdrażać działania ukierunkowane na zmianę środowiska fizycznego i społecznego, w ścisłej współpracy z dziećmi oraz dorosłymi interesariuszami. B-Challenged koncentruje się na kilku dzielnicach w europejskich miastach, m.in. w Warszawie (na Pradze-Północ), Amsterdamie czy Saragossie. Na przykładzie wdrażanych w nich rozwiązań przygotowane zostaną modele działań, które mogą być wdrażane w innych regionach.

Źródło: Newseria

Ponad 36 proc. Polaków nie podejmuje żadnej formy ruchu – nawet krótkiego spaceru czy jazdy na rowerze. Jak wynika z raportu Instytutu Badań Strukturalnych opracowanego na zlecenie Benefit Systems, brak aktywności fizycznej ma poważne konsekwencje nie tylko dla zdrowia społeczeństwa, ale także dla gospodarki i systemu ochrony zdrowia. Eksperci alarmują, że gdyby co druga nieaktywna osoba zaczęła ćwiczyć, liczba zgonów w Polsce spadłaby o niemal 14 proc., a oszczędności z tytułu mniejszej absencji chorobowej sięgnęłyby blisko 2 mld zł rocznie.

Co trzeci Polak nie podejmuje żadnej formy ruchu, w tym spacerów czy jazdy na rowerze – wynika z raportu Instytutu Badań Strukturalnych przygotowanego na zlecenie Benefit Systems. Ma to przełożenie nie tylko na ich zdrowie, ale i funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia, ubezpieczeń społecznych oraz całej gospodarki. Gdyby co druga nieaktywna fizycznie osoba zaczęła ćwiczyć, liczba zgonów zmniejszyłaby się o 13,7 proc., a oszczędności wynikające z ograniczenia absencji chorobowych wyniosłyby 1,9 mld zł. Eksperci wskazują na potrzebę aktywizacji osób dorosłych w wieku produkcyjnym, ale również dzieci i młodzieży.

– Blisko siedmiu na 10 dorosłych Polaków rusza się zbyt mało, by osiągnąć korzyści zdrowotne wynikające z aktywności fizycznej. Naszym zadaniem – jako rządu, samorządu, nauczycieli, pracodawców, a także rodziców i po prostu świadomych obywateli – jest stworzyć warunki i kulturę, w której ruch stanie się naturalnym wyborem dla każdego. Inwestycja w aktywność fizyczną to inwestycja w zdrowie narodu i przyszłość nas wszystkich – podkreślił w trakcie EFNI Piotr Borys, sekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.

Dane przytaczane w raporcie IBS „Korzyści z aktywności fizycznej Polek i Polaków. Ocena wpływu na zdrowie, gospodarkę i rynek pracy” wskazują, że niedostateczna aktywność fizyczna generuje znaczące koszty dla systemów opieki zdrowotnej. W 2013 roku było to 67,5 mld dol. w wydatkach na leczenie i stratach produktywności. W Polsce koszty te stanowiły około 0,46 proc. całkowitych wydatków na opiekę zdrowotną. Dla tegorocznego budżetu NFZ (ponad 183 mld zł) to ok. 842 mln zł. Do tego dochodzą także wydatki po stronie ubezpieczeń społecznych.

 Świadczenia związane z chorobami cywilizacyjnymi to są przede wszystkim świadczenia związane z niezdolnością do pracy. To są zwolnienia lekarskie, świadczenia rehabilitacyjne czy renty z tytułu niezdolności do pracy. W zeszłym roku te koszty wyniosły 57,5 mld zł i one stanowią 1,6 proc. PKB. Były niestety o 0,2 pp. wyższe w stosunku do poprzedniego roku – mówi agencji Newseria Elżbieta Dobrowolska, dyrektorka Departamentu Prewencji i Rehabilitacji w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

– Zdrowy pracownik to ten, który korzysta ze sportu. Aby korzystać ze sportu, potrzebne są również zachęty i tu jest ogromna rola pracodawców – wskazuje Piotr Borys.

MultiSport Index 2025 wskazuje, że 36 proc. Polaków w ciągu ostatniego miesiąca nie podjęło żadnej formy ruchu, nawet spaceru czy jazdy na rowerze. Co istotne, odsetek ten od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Z analizy Benefit Systems wynika, że liczba osób, które spełniają normę WHO dotyczącą aktywności fizycznej, w 2024 roku wyniosła ogółem ponad 9,86 mln. Największą grupę stanowiły osoby z pokolenia Z (urodzeni między 1995 a 2012 rokiem – 4,42 mln, a najmniejszą z pokolenia baby boomers (1946–1964) – 388,5 tys. osób.

Symulacja Instytutu Badań Strukturalnych pokazuje, że gdyby co drugi niećwiczący Polak zaczął spełniać kryteria średniego poziomu aktywności fizycznej, odsetek osób korzystających z zasiłków chorobowych zmalałby z 23,14 proc. do 21,44 proc. (z 7,6 mln do 7 mln osób). Ponadto średni koszt nieobecności w pracy spadłby z 756 zł do 698 zł, a łączna kwota zmniejszyłaby się z 24,8 mld zł do 22,9 mld zł.

 Moglibyśmy ograniczyć liczbę zgonów o 13,7 proc., to jest populacja wielkości Tczewa lub Świdnicy. O milion spadłaby liczba zachorowań na choroby układu krążenia. W grupie chorób metabolicznych częstość występowania obniżyłaby się o 304,8 tys. osób. Poprawiłyby się także wskaźniki masy ciała, zarówno wśród osób z otyłością, jak i z nadwagą, łącznie o 577,2 tys. osób. Lista benefitów jest bardzo długa. Sama ochrona zdrowia zyskałaby 359 mln zł rocznie na takiej aktywności – podkreśla Rafał Światłowski, chief growth officer w Benefit Systems Oddział Fitness.

– Jeden dolar zainwestowany w profilaktykę zwraca się siedmiokrotnie, jeden dolar zainwestowany w szczepienia zwraca się szesnastokrotnie, a jeden dolar zainwestowany w leczenie chorób układu krążenia, chociażby nadciśnienia, zwraca się osiemnastokrotnie. To już pokazuje, jak ważne jest to z punktu widzenia nie tylko dobrostanu obywatela i jego stanu zdrowia, ale także dla gospodarki – mówi Marek Augustyn, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.  

Raport MultiSport Index 2025 wskazuje, że aktywni Polacy sami widzą płynące ze sportu korzyści. 93 proc. z nich dostrzega pozytywny wpływ ruchu na zdrowie psychofizyczne, a 77 proc. przyznaje, że ma on przełożenie na wykonywanie obowiązków zawodowych. 

– Jesteśmy na rynku od ponad 20 lat jako usługodawca w branży fitness oraz operator kart sportowych. Widzimy, że pracodawcy robią bardzo dużo w tym zakresie. Zdają sobie sprawę, że aktywny pracownik mniej choruje, rzadziej jest nieobecny w pracy, jest bardziej efektywny, bardziej zmotywowany, co bezpośrednio przekłada się na wyniki firm i generalnie na gospodarkę – uważa Rafał Światłowski.

Dane Benefit Systems wskazują, że karta sportowa jest bardzo ważnym atrybutem pracodawcy dla 42 proc. aktywnych zawodowo Polaków. 84 proc. jej posiadaczy podejmuje aktywność raz w tygodniu, a wskaźnik ten dla ogółu ćwiczących wynosi 48 proc.

 Aby odciążyć pracodawców w tej samotnej walce, debatę na temat aktywności ruchu Polaków musimy wynieść na poziom ministerialny, samorządowy i całego społeczeństwa. Tu jest potrzebne interdyscyplinarne, holistyczne podejście do tematu – mówi chief growth officer w Benefit Systems Oddział Fitness. – Możemy czerpać również z przykładów zagranicznych, np. ze Szwecji, gdzie recepta na ruch jest sponsorowana przez państwo. Lekarz może przepisać pacjentowi pójście na spacer czy na siłownię. W ciągu pierwszych pięciu lat działania tej recepty w Szwecji z 11 wskaźników zdrowia dziewięć się poprawiło, widać więc, że to przynosi bardzo duże pozytywne efekty.

– Mamy mało czasu, dlatego że każdy dzień czy miesiąc niskiego poziomu aktywności fizycznej dzieci, młodzieży, dorosłych oznacza zwiększenie finansowania na zdrowie – mówi prof. Marcin Dornowski, prorektor ds. studenckich i kształcenia na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku.

Dane z raportu Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie przygotowanego w ramach „WF z AWF. Aktywny dzisiaj dla zdrowia w przyszłości” za 2024 rok pokazują, że 94 proc. dzieci posiada niezadowalający poziom kompetencji ruchowych. W ubiegłorocznych badaniach prowadzonych w szkołach stwierdzono pogarszanie się wyników sprawnościowych dzieci i młodzieży. Zauważono m.in., że uczniowie osiągali gorsze wyniki w skoku w dal z miejsca o 10–12 proc. w porównaniu do ich rówieśników w 1999 roku. Również w beep teście, czyli biegu wahadłowym, chłopcy i dziewczynki systematycznie pogarszali swój wynik w stosunku do rówieśników z 1999 i 2009 roku, a wyniki dotyczące tzw. deski pokazują, że ta kompetencja ruchowa dramatycznie zanika u dziewczynek.  

– Dzisiaj aktywność ruchowa dzieci i młodzieży jest na skandalicznie niskim poziomie. Każde dziecko, żeby się rozwijać, potrzebuje jednej pełnej godziny aktywności fizycznej dziennie. Dlatego WF musi powrócić do szkoły, potrzeba większej liczby trenerów klubowych w zajęciach pozalekcyjnych, żeby dzieci kształtowały swoje nawyki od najmłodszych lat – podkreśla Piotr Borys, wiceminister sportu.

– Aspekt fizyczny jest niezwykle ważny od najmłodszych lat. To, co powinna dać edukacja młodemu człowiekowi, to świadomość, że ruch, aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie zaprocentuje potem dobrym stanem zdrowia. Na to powinniśmy dzisiaj kłaść nacisk, bo młodego człowieka, który został nauczony, jak ważny jest element ruchu, kultury fizycznej dla jego zdrowia, nie trzeba będzie przekonywać do sportu – mówi Marek Augustyn.

O skutkach braku ruchu i konieczności aktywizowania zarówno dzieci i młodzieży, jak i dorosłych eksperci debatowali w trakcie panelu „Jakie są prawdziwe koszty bezruchu?” podczas Europejskiego Forum Nowych Idei, które odbyło się w ubiegłym tygodniu w Sopocie.

Źródło: Newseria