Medicalpress
W sezonie jesienno-zimowym 2025 2026 jedynie 22,3 proc. dorosłych Polaków przyjęło co najmniej jedno szczepienie ochronne. Aż 77,7 proc. nie poddało się żadnej formie profilaktyki szczepiennej. Takie dane przynosi raport „Polska na szczepieniach 2026” przygotowany przez Kliniki.pl na podstawie badania zrealizowanego metodą CAWI przez agencję SW Research na reprezentatywnej próbie dorosłych mieszkańców Polski.
Wyniki badania pokazują wyraźnie, że problem niskiej wyszczepialności wśród dorosłych ma charakter systemowy i nie dotyczy wyłącznie pojedynczych grup społecznych. Najczęściej deklarowanym szczepieniem było szczepienie przeciw grypie, które przyjęło 10,4 proc. respondentów. Szczepienie przeciw COVID 19 zadeklarowało 6,2 proc., przeciw wirusowi RSV 6,0 proc., a przeciw krztuścowi 4,9 proc.

Dane te pozostają spójne z informacjami publikowanymi przez Główny Inspektorat Sanitarny. Z danych dostępnych na portalu ezdrowie.gov.pl wynika, że wyszczepialność przeciw grypie w populacji ogólnej utrzymuje się na poziomie około 6 proc., co potwierdza utrzymujący się niski poziom zainteresowania szczepieniami sezonowymi.

Decyzja, nie bariera organizacyjna

Szczególnie istotne są powody rezygnacji ze szczepień wskazywane przez respondentów. Najczęściej nie były to czynniki organizacyjne ani finansowe, lecz decyzje oparte na przekonaniach i postrzeganiu potrzeby szczepienia.

W populacji ogólnej najczęściej wskazywano na przekonanie, że szczepienie nie było potrzebne, co zadeklarowało 25,2 proc. badanych. Brak zaufania do szczepionek wskazało 14,9 proc. respondentów. 12,0 proc. zadeklarowało brak zalecenia lekarza, a 8,9 proc. brak propozycji szczepienia. Obawy przed działaniami niepożądanymi zgłosiło 8,8 proc. badanych.

Znacznie rzadziej wskazywano na bariery praktyczne. Brak czasu deklarowało około 4 do 5 proc. respondentów, wysoki koszt około 2,5 proc., a problemy z dostępnością szczepień miały charakter marginalny.

Oznacza to, że kluczowym problemem nie jest infrastruktura ani organizacja systemu, lecz percepcja ryzyka, potrzeby i bezpieczeństwa szczepień.

Rodzice bardziej aktywni, ale też bardziej nieufni

Raport pokazuje także różnice między grupami społecznymi. Rodzice dzieci do 18. roku życia częściej niż ogół dorosłych podejmowali działania profilaktyczne, ale jednocześnie częściej deklarowali brak zaufania do szczepionek. W tej grupie 19,0 proc. wskazało brak zaufania wobec 14,9 proc. w populacji ogólnej.

Najczęstszym powodem nieszczepienia wśród rodziców pozostawało przekonanie o zbędności szczepienia, które zadeklarowało 23,3 proc. badanych z tej grupy.

Ta ambiwalencja pokazuje, że nawet osoby bardziej zaangażowane w kwestie zdrowotne nie są wolne od wątpliwości dotyczących profilaktyki.

Autorzy raportu podkreślają, że dominujące bariery mają charakter poznawczy i decyzyjny. Oznacza to, że wyzwaniem nie jest wyłącznie zapewnienie dostępu do szczepień, lecz odbudowa zaufania do profilaktyki oraz konsekwentna, jednoznaczna rekomendacja medyczna. Brak zalecenia lekarza wskazany przez 12 proc. respondentów pokazuje, jak duże znaczenie ma komunikacja w gabinecie lekarskim. Rekomendacja specjalisty pozostaje jednym z najsilniejszych czynników wpływających na decyzję o szczepieniu, a jej brak może być odbierany jako sygnał, że szczepienie nie jest konieczne.

W kontekście sezonowych wzrostów zachorowań na grypę, COVID 19 czy RSV oraz narastających ognisk krztuśca, niski poziom wyszczepialności w populacji dorosłych staje się istotnym problemem epidemiologicznym i systemowym.

Pełne wyniki raportu „Polska na szczepieniach 2026” dostępne są na stronie polskanaszczepieniach.pl

Źródło: Materiał Prasowy

Rok 2026 nie przyniesie jednej spektakularnej epidemii, ale może wystawić polski system zdrowia na próbę serii mniejszych, nakładających się zagrożeń. Grypa i RSV mogą mocniej uderzyć zimą, zmiany klimatu otwierają drzwi nowym chorobom, a dezinformacja medyczna staje się jednym z najistotniejszych problemów zdrowia publicznego. – Największym zagrożeniem nie jest dziś pojedynczy wirus, tylko brak czujności i chaos informacyjny – ocenia dr Andrzej Jarynowski z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Prognoza epidemiologiczna na 2026 rok powstała w kontekście szybko zmieniającego się świata: ocieplającego się klimatu, starzenia społeczeństwa, migracji oraz rosnącej mobilności ludzi i towarów. Jej celem nie jest straszenie, ale wskazanie trendów i zjawisk, które już teraz wpływają na zdrowie Polaków i w nadchodzącym roku mogą się nasilić.

Rok 2025 był dobrym przykładem tego, jak łatwo emocje biorą górę nad faktami. Zaczęło się od paniki wokół ludzkiego metapneumowirusa w Chinach, później pojawiały się kolejne alarmistyczne doniesienia – od „nowych śmiercionośnych wariantów grypy” po rzekomo potwierdzoną cholerę. Jednocześnie realne problemy, takie jak choroby zwierząt przy granicach Polski czy powrót dawno niewidzianych zakażeń, wymagały spokojnej, technicznej pracy służb.

– 2025 rok nauczył nas, że kryzys informacyjny potrafi być groźniejszy niż sam patogen – podkreśla dr Jarynowski. – Jeśli komunikaty są niespójne albo przesadzone, ludzie przestają ufać także tym prawdziwym.

Koronawirus pozostaje w obiegu, ale jego rola znacząco się zmieniła. Jesienna fala COVID-19 w 2025 roku była przewidywalna i szybko wygasła, a obecne warianty nie konkurują już z innymi infekcjami sezonowymi.

– COVID stał się jednym z wielu wirusów oddechowych krążących zimą. Wystarczą podstawowe zasady: higiena, wietrzenie i zostawanie w domu w czasie choroby – mówi epidemiolog. Zdecydowanie większy niepokój budzą doniesienia o kolejnych zawleczeniach MERS do Europy oraz rozwój badań nad modyfikowaniem wirusów. – Technologia, w tym sztuczna inteligencja, sprawia, że tworzenie nowych wariantów jest dziś łatwiejsze niż kiedykolwiek. To wymaga międzynarodowej kontroli i odpowiedzialności – zaznacza.

Najpoważniejszym testem dla zdrowia publicznego na początku 2026 roku będzie jednak sezon grypowy. Wszystko wskazuje na to, że fala zachorowań może być silniejsza niż przeciętnie, choć rozłożona nierównomiernie w czasie i przestrzeni.

– Nie zobaczymy jednego, ogólnopolskiego szczytu. Ludzie będą chorować w różnym czasie w różnych regionach, co w praktyce oznacza lokalne ryzyko braków leków – prognozuje dr Jarynowski. W opinii eksperta, szczególnie trudny może być przełom stycznia i lutego, kiedy wysoka absencja chorobowa obejmie zarówno szkoły, jak i miejsca pracy. Równolegle, albo zaraz po, może dojść do kulminacji zakażeń RSV, zwłaszcza wśród niemowląt.

W ostatnich latach liczba rozpoznań rośnie, częściowo dzięki lepszej diagnostyce.

– Mamy skuteczne narzędzie ochrony najmłodszych: darmowe szczepienia kobiet w ciąży, które przekazują dziecku przeciwciała. To bardzo opłacalne i bezpieczne rozwiązanie, a jednocześnie wciąż niedostatecznie promowane – podkreśla ekspert. Jego zdaniem początek 2026 roku to ostatni moment, by nadrobić zaniedbania z poprzedniego sezonu.

W regionie Europy Środkowej rośnie także liczba zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu A. Szczególnie dynamiczna sytuacja dotyczy Czech, co ma znaczenie dla Polaków podróżujących w okresie ferii.

– Ryzyko indywidualne pozostaje niskie, ale w zatłoczonych miejscach, takich jak schroniska czy punkty gastronomiczne, podstawowa higiena rąk robi ogromną różnicę – mówi dr Jarynowski. – Nie ma powodu, by rezygnować z wyjazdów, ale warto świadomie ograniczać ryzyko i rozważyć szczepienie przy częstych podróżach.

Coraz wyraźniej zaznacza się wpływ zmian klimatu na zdrowie. Dłuższy sezon aktywności kleszczy oznacza więcej przypadków boreliozy i kleszczowego zapalenia mózgu, a nowe gatunki kleszczy pojawiają się w miejscach, gdzie wcześniej ich nie było. W cieplejszych wodach rośnie ryzyko zakażeń bakteriami Vibrio, a stojąca, nagrzana woda sprzyja zakwitom toksycznych sinic.

– Choroby, które jeszcze niedawno kojarzyliśmy z południem Europy, stają się także naszym problemem – ocenia epidemiolog.

Niepokojący jest także stały wzrost chorób przenoszonych drogą płciową, widoczny nie tylko w dużych miastach, ale coraz częściej na prowincji. U nas do 2022 r. to był przede wszystkim problem Wrocławia, a obecnie zapadalność na kiły, rzeżączkę i HIV w ziemsko-miejskich powiatach naszego województwa podwyższyły się do poziomu stolicy Dolnego Śląska. Zdaniem dr. Jarynowskiego to efekt zmian społecznych i słabo funkcjonującej edukacji zdrowotnej. – Jeśli młodzi ludzie nie dostają rzetelnej wiedzy w szkole, trudno oczekiwać, że będą podejmować odpowiedzialne decyzje – mówi. Na tle wszystkich tych zagrożeń szczególnie wyróżnia się problem dezinformacji medycznej. Fałszywe alarmy, sensacyjne nagłówki i teorie spiskowe skutecznie podkopują zaufanie do ekspertów i instytucji.

– Możemy mieć najlepsze szczepionki i procedury, ale jeśli ludzie im nie wierzą, system przestaje działać – ocenia dr Jarynowski.

Prognoza na 2026 rok nie jest scenariuszem katastroficznym, lecz ostrzeżeniem. Polska ma doświadczenie, wyszkolone służby i coraz lepsze narzędzia analityczne. Kluczowe będzie jednak wzmocnienie edukacji zdrowotnej, spójna komunikacja i współpraca między instytucjami.

– To będzie rok wielu mniejszych wyzwań naraz. Od tego, jak na nie odpowiemy, zależy, czy przejdziemy go spokojnie, czy w permanentnym kryzysie – podsumowuje ekspert.

Prognozę przygotował dr Andrzej Jarynowski z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu we współpracy z Interdyscyplinarnym Zespołem Monitorowania Kryzysowego
i Epidemiologicznego. 

Źródło: Komunikat Prasowy

Listopad to początek szczytu sezonu na zakażenia RSV, który może trwać do wczesnej wiosny. Ubiegłoroczny był rekordowy – z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że tylko w styczniu i lutym 2025 roku zarejestrowano ponad 52 tys. przypadków. Osoby starsze, z wielochorobowością i pacjenci z chorobami przewlekłymi, o obniżonej odporności są najbardziej narażone na zakażenia RSV i ciężki ich przebieg, który może skutkować hospitalizacją. Lekarze podkreślają, że szczepienia przeciwko RSV mogą skutecznie temu przeciwdziałać. Od października refundowane są już dwie szczepionki, bezpłatne dla osób 65+.
RSV (z ang. Respiratory Syncytial Virus) to syncytialny wirus oddechowy, który zaliczany jest do pneumowirusów wywołujących zakażenia dróg oddechowych. Nazwa ta związana jest ze specyficznym namnażaniem się wirusa w komórkach układu oddechowego – zakażone sąsiednie komórki zlewają się w duże struktury, czyli tzw. syncytia. Wirusem RS można się zarazić drogą kropelkową, gdy zakażona osoba oddycha, mówi, kaszle lub kicha, jak również dotykając zanieczyszczonej powierzchni.

 Polacy o RSV wiedzą bardzo niewiele i ja to doskonale rozumiem, dlatego że RSV to jest tajny brat grypy: z punktu widzenia chorobotwórczości, liczby hospitalizacji i zgonów to są bardzo podobne liczby, natomiast z punktu widzenia znajomości to właśnie jest utajnione – mówi agencji Newseria prof. dr hab. n. med. Ernest Kuchar, lekarz chorób zakaźnych, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem

Obserwacyjnym WUM, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. – Jeszcze kilka lat temu nie mieliśmy żadnego leku na zakażenie RSV, dalej nie mamy, ale nie mieliśmy też żadnego środka profilaktycznego. A ponieważ nie było też diagnostyki, to sprawa w ogóle była zamieciona pod dywan. Odkąd w ramach badań wykonywanych przez lekarzy rodzinnych weszły testy combo, które wykrywają trzy najgroźniejsze wirusy: COVID-19, grypę i RSV, to zaczęliśmy widzieć problem.

Jak podaje NFZ, wprowadzenie szybkich testów antygenowych, które w krótkim czasie wykrywają zakażenie wirusem grypy (A lub B), koronawirusem i wirusem RS, miało ułatwić postawienie właściwej diagnozy i zastosowanie odpowiedniego leczenia. Tak zwane testy combo są bezpłatne dla pacjentów podstawowej opieki zdrowotnej (POZ).

– Dane, które mamy na temat epidemiologii RSV, są fragmentaryczne. Obecny system zgłoszeń biernych odsłania tylko szczyt góry lodowej, więc możemy się tylko domyślać, ile tych zakażeń jest. W Polsce na przykład większość zapaleń płuc nie ma ustalonej etiologii, czyli nie wiemy, co je wywołało – podkreśla prof. Ernest Kuchar. – Możemy spokojnie przyjąć, że RSV, obok grypy i COVID-u, jest w trójce najgroźniejszych czynników, które wywołują zakażenia dolnych dróg oddechowych, więc zaostrzenie zapalenia oskrzeli, POChP, astmy i zapalenia płuc, czyli choroby, która jest w stanie człowieka wysłać do szpitala, a nawet zabić.

– Wirus RS odpowiada mniej więcej za 10–11 proc. sezonowych zakażeń wirusowych. Teraz jesteśmy tuż przed sezonem zachorowań, którego szczyt przypada na miesiące od listopada do lutego. Większość zakażeń wirusem RS przebiega dosyć łagodnie, często nawet w sposób niezauważalny dla nas, traktujemy to jako infekcję rzekomo grypową – mówi prof. dr hab. n. med. Tomasz Targowski, kierownik Kliniki Geriatrii w Narodowym Instytucie Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie, krajowy konsultant w dziedzinie geriatrii.

Jak wynika z raportu o chorobach zakaźnych portalu Centrum e-Zdrowia (CeZ) we współpracy z Głównym Inspektoratem Sanitarnym oraz Ministerstwem Zdrowia, w 44. tygodniu 2025 roku (27 października

– 2 listopada) odnotowano 0,4 przypadków zakażenia RSV na 100 tys. mieszkańców. W szczytowym momencie roku, w lutym, było to prawie 48 przypadków. Zdecydowanie największa liczba przypada na dzieci w wieku 0–4 lat. Drugą grupą najbardziej narażoną na zakażenia są osoby 65+.

 Jedna czwarta tych zakażeń, zwłaszcza u osób w starszym wieku z osłabioną odpornością immunologiczną, obciążonych wielochorobowością, może przebiegać ciężko i skutkować zapaleniami płuc.
Zakażenia wirusem RS potrafią bardzo ciężko przebiegać u najmniejszych dzieci, natomiast coraz częściej odkrywamy obecnie, dzięki postępom diagnostyki, że wirus RS jest równie niebezpieczny dla osób w najstarszych grupach wiekowych –
 tłumaczy prof. Tomasz Targowski.

 Ważne jest, żebyśmy mieli świadomość tego, jakie zagrożenia niosą za sobą tego rodzaju zakażenia, zwłaszcza u osób chorych przewlekle. Każde dodatkowe obciążenie organizmu, jeśli jesteśmy w leczeniu, powoduje, że możemy być wykluczeni z programu lekowego, że trzeba przerwać poważne leczenie, a nasz organizm jest dodatkowo osłabiony. To są kwestie, których możemy uniknąć dzięki wcześniejszemu zaszczepieniu się – mówi Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.

Szczepienia są zalecane szczególnie osobom w wieku 60 lat i starszym, osobom w wieku 18 lat i starszym z chorobami towarzyszącymi, kobietom w ciąży w celu biernej ochrony dzieci do szóstego miesiąca życia przed chorobami dolnych dróg oddechowych wywoływanymi przez RSV.

W Polsce dostępne są dwie różne szczepionki przeciwko RSV: z adiuwantem i bez adiuwantu.

– W uproszczeniu, szczepionka bez adiuwantu jest dla osób starszych i kobiet w ciąży, szczepionka z adiuwantem głównie dla osób starszych, zwłaszcza schorowanych, bo dodatek adiuwantu sprawia, że odpowiedź na szczepienie powinna być silniejsza – podkreśla prof. Ernest Kuchar.

Szczepionka przeciw RSV z adiuwantem może być podawana osobom dorosłym w wieku 60 lat i starszym oraz osobom w wieku od 50 do 59 lat ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na chorobę. Od 1 października 2025 roku jest ona refundowana w 100 proc. dla osób w wieku 65+. Osoby w wieku 60–64 lata mogą ją uzyskać w ramach refundacji aptecznej z odpłatnością 50 proc., a dla osób w wieku od 50 do 59 lat ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na chorobę jest ona dostępna odpłatnie. Seniorzy mogą również bezpłatnie skorzystać z drugiej szczepionki bez adiuwantu.

Adiuwanty to substancje zwiększające odpowiedź immunologiczną organizmu na zawarte w szczepionce antygeny. Dzięki nim mniejsza dawka antygenu pozwala uzyskać skuteczny efekt uodpornienia. W przypadku seniorów, u których odporność ze względu na wiek i choroby towarzyszące jest słabsza, może to być szczególnie istotne. Wirus RS może bowiem powodować u nich nie tylko typowe objawy infekcji, ale też zaostrzyć przebieg chorób przewlekłych i przyjąć postać ciężkiej, zagrażającej życiu choroby dolnych dróg oddechowych. U osób hospitalizowanych z powodu infekcji może się rozwinąć zapalenie płuc, a także mogą wystąpić powikłania kardiologiczne, takie jak zaostrzenie niewydolności serca, ostre zespoły wieńcowe czy arytmie. Kanadyjskie badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of the American Geriatrics Society”, którym objęto ponad 100 tys. hospitalizowanych pacjentów w wieku 65+, wykazało, że u osób hospitalizowanych z powodu infekcji RSV częściej niż w u pacjentów z innymi zakażeniami występowała niewydolność serca.

 Szczepienia skutecznie chronią przed zachorowaniami, a także zmniejszają ryzyko ciężkiego przebiegu, bo oczywiście zdarza się, że zaszczepimy się, a zachorujemy. Chcielibyśmy, aby wyszczepialność przeciwko tym zakażeniom wśród populacji seniorów była jak największa, bo o wiele mniej kosztuje zapobieganie zachorowaniu niż leczenie powikłań zakażeń – mówi prof. Tomasz Targowski.

Z danych CeZ wynika, że w sezonie 2025/2026 do tej pory przeciwko RSV zaszczepiło się 379 411 osób, najwięcej w przedziale wiekowym 70–74 lata (107 233), 65–69 lat (89 752) oraz 75–79 (86 131). W sezonie 2024/2025 ze szczepień skorzystało 71 880 osób, a w sezonie 2023/2024 – 1516.

– Aby zwiększyć świadomość konieczności szczepień w populacji osób starszych, przede wszystkim trzeba o tym mówić, nagłaśniać, upowszechniać tę wiedzę, również po to, żeby nie trafiała tylko do seniorów, ale również do profesjonalistów medycznych, którzy na co dzień spotykają się z pacjentami. Ich również trzeba przekonać i zachęcać do tego, aby swoim pacjentom rekomendowali szczepienia, zwłaszcza te bezpłatne, w pełni refundowane, które znajdują się na liście leków 65+ – uważa krajowy konsultant w dziedzinie geriatrii.

9 września br. w siedzibie Głównego Inspektoratu Sanitarnego zainaugurowano kampanię „Jesień bez infekcji”, której celem jest właśnie zwiększanie świadomości społecznej na temat zagrożeń zdrowotnych w sezonie jesienno-zimowym i zachęcanie do szczepień ochronnych. 

– W Polsce świadomość roli szczepień, czyli profilaktyki, jest bardzo niska. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak dużo dla własnego zdrowia możemy zrobić sami, jak możemy się chronić przed konsekwencjami wirusa i szkodami, jakie czyni w naszym organizmie, albo konsekwencjami tego, jak zakażenie wpłynie na leczenie innych naszych chorób – tłumaczy Anna Kupiecka. – Niestety RSV niesie duże zagrożenia dla osób chorych hematologiczne, onkologicznie oraz z innymi chorobami przewlekłymi, gdzie podaje się terapię, często mocno obciążające.

Źródło: Newseria

Podawanie dzieciom w ramach Programu Szczepień Ochronnych szczepionki przeciwko pneumokokom, która nie zabezpiecza przed najczęściej występującym w Polsce serotypem 19A; podawanie wcześniakom 5 dawek przeciwciał monoklonalnych przeciwko RSV, gdzie jedna dawka kosztuje ponad 4 tys. zł zamiast jednej w sezonie zakażeń, która kosztuje 2 tys. zł; brak ochrony przeciwko RSV dla wszystkich niemowląt w 1. roku życia, a w zamian ponoszenie kosztów leczenia szpitalnego i ambulatoryjnego oraz wieloletnich konsekwencji zakażenia w postaci np. astmy oskrzelowej czy powikłań neurologicznych; kłucie dziecka 3 razy na jednej wizycie zamiast jeden raz, żeby ochronić je przed błonicą, tężcem, krztuścem, polio, Haemophilus influenzae typu B i WZW typu B; brak ochrony przed drugą najbardziej zakaźną chorobą wśród dzieci – ospą wietrzną, brak ochrony przed kleszczowym zapaleniem mózgu i przed meningokokami, brak obowiązku szczepień przeciwko HPV… to absurdy w obszarze profilaktyki chorób zakaźnych u dzieci w Polsce.
Czas na decyzje już teraz – do końca października Główny Inspektor Sanitarny ma przedstawić Program Szczepień Ochronnych na 2026 rok. To dobry moment na zmiany, które wymagają od Ministerstwa Zdrowia wzięcia odpowiedzialności za zdrowie dzieci, bo dziś ta odpowiedzialność spoczywa na rodzicach, co pogłębia nierówności w zdrowiu – chronione przed chorobami w sposób odpowiedzialny są te dzieci, których rodziców na to stać. 70% rodziców kupuje szczepionki skojarzone, 30% rodziców kupuje szczepionkę przeciwko pneumokokom z serotypem 19A. Kiedy nasi decydenci przestaną mówić: „lepiej zapobiegać niż leczyć”, a zaczną wdrażać tę maksymę i inwestować w zdrowie, a nie w choroby?

Sezon zakażeń rozpoczął się we wrześniu. Wirus RS jest ogromnym zagrożeniem dla dzieci do 1. roku życia, a oddziały pediatryczne i neonatologiczne zaczynają się zapełniać dziećmi, u których ten wirus wywołuje ciężkie zakażenia dróg oddechowych. Szczyt zachorowań jeszcze przed nami. Rada Naukowa Koalicji na rzecz profilaktyki zakażeń RSV od prawie 3 lat mówi o konieczności ochrony wszystkich dzieci przed RSV. Prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego przypomniała podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka posłanki Aleksandry Leo, że RSV to pierwsza najczęstsza choroba zakaźna u dzieci. Niestety, dzieci nie mogą skorzystać z żadnej ochrony, bo nie ma dla nich szczepionki przeciwko RSV, która jest dostępna jedynie dla dorosłych, a przeciwciało monoklonalne, które zabezpiecza przed tym wirusem nie jest finansowane przez państwo dla wszystkich dzieci.

Z bezpłatnej ochrony przeciwko RSV korzystają w Polsce dzieci z wybranych grup ryzyka, ale to jedynie 1,5% populacji. Tymczasem 95% dzieci hospitalizowanych z powodu ciężkich zakażeń RSV to dzieci urodzone o czasie, wcześniej zdrowie, bez żadnych czynników ryzyka.

Mówiliśmy o tym wielokrotnie i wszyscy mamy świadomość, że ochrona całej populacji jest konieczna. Obecnie w Polsce kontynuowany jest program lekowy przeciwciałem monoklonalnym, które dzieciom z grup ryzyka trzeba podawać 5 razy w sezonie, mając świadomość, że dostępne jest jednodawkowe przeciwciało monoklonalne, które mogłoby je zabezpieczać na cały sezon. Inne kraje zdążyły je wprowadzić nie tylko w grupach ryzyka, ale również w całej populacji. My wciąż nie mamy decyzji dotyczącej ochrony wszystkich dzieci przeciwko RSV. Koszty związane z dużą zachorowalnością z powodu RSV – koszty hospitalizacji i absencji rodziców to są znaczne koszty i trzeba je wziąć pod uwagę, gdy mówimy o rozszerzeniu profilaktyki na całą populację – podkreślała prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, krajowa konsultantka w dziedzinie neonatologii.

Możemy policzyć koszty związane z hospitalizacją dzieci, ale przecież nie wszystkie trafiają do szpitala. Wiele z nich jest leczonych ambulatoryjnie.

Pediatrzy i neonatolodzy są zgodni – wprowadzenie populacyjnej ochrony przed RSV to korzyści, przede wszystkim medyczne, ale również finansowe. Prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczapa, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego i prof. dr hab. n. med. Jan Mazela, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Perinatalnej podkreślali podczas posiedzenia, że sezon zakażeń już się zaczął. Od stycznia 2025 roku jest już ponad 90 tys. przypadków infekcji RSV, z czego 1/3 dotyczy dzieci poniżej 2. roku życia. Można im zapobiegać, a efekty populacyjnej ochrony są znakomite. W 30 krajach w Europie i na świecie, które wprowadziły jednodawkowe przeciwciało monoklonalne dla wszystkich niemowląt liczba infekcji i hospitalizacji spadła nawet o 95%.

Prof. dr hab. n. med. Aneta Nitsch-Osuch, kierownik Zakładu Medycyny Społecznej i Zdrowia Publicznego WUM podkreśliła, że ochrona przeciwko RSV powinna być bezpłatnie dostępna dla wszystkich dzieci, bo tylko wtedy będzie zainteresowanie, aby z niej korzystać. Tak się stało w przypadku szczepionki przeciwko RSV dla kobiet w ciąży – odkąd jest refundowana, więcej kobiet decyduje się na szczepienie. 

Zniesienie bariery finansowej w przypadku szczepień przeciwko RSV dla kobiet w ciąży zwiększyło zainteresowanie szczepionką. Świadczą o tym liczby, z raportu o chorobach zakaźnych wynika, że w tym roku przeciwko RSV zaszczepiło się ok. 30 tys. kobiet w ciąży, w poprzednim roku było to ok. 1 tys. kobiet. To dowód na to, ze zniwelowanie bariery finansowej jest bardzo ważne – powiedziała prof. dr hab. n. med. Aneta Nitsch-Osuch.

Wielokrotnie spotykaliśmy się z decydentami i przedstawialiśmy nasze prośby i argumenty, niestety, niewiele z nich wynikało i wynika. Nadal stoimy w miejscu. Profilaktyka należy się wszystkim dzieciom, powinna być podawana w pierwszych dniach życia. Dlaczego nie możemy przekazać optymistycznych informacji rodzicom? – pytała prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

Elżbieta Brzozowska, wiceprezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka zaapelowała podczas posiedzenia do Ministerstwa Zdrowia w imieniu rodziców o zniwelowanie nierówności w zdrowiu przez udostępnienie finansowanej przez państwo optymalnej profilaktyki. Chodzi o profilaktykę zakażeń RSV i równy dostęp do niej dla wszystkich dzieci, ale również o dostęp do szczepionek skojarzonych oraz dostęp do optymalnej ochrony przeciwko pneumokokom.

Państwo wydaje pieniądze na szczepionkę, która nie działa, bo pokrywa jedynie 2% serotypów pneumokokowych występujących w Polsce. A jest już dostępna szczepionka 13-, 15- i 20-walentna. Do końca października GIS powinien złożyć kalendarz szczepień na 2026 roku. Apeluję, żeby podjąć decyzję i nie wydawać pieniędzy na to, co nie działa. Ma to znaczenie nie tylko medyczne, ale również w kontekście braku zaufania do szczepień – nie dawajmy argumentów przeciwnikom szczepień. Zapewnijmy całej populacji dostęp do szczepionki 13-walentnej, a wszystkim wcześniakom i dzieciom z wadami serca do szczepionki 20-walentnej, obie zawierają dominujący w Polsce serotyp 19A. – apelowała Elżbieta Brzozowska.

Prof. Teresa Jackowska podkreśliła, że zespół ekspertów ds. szczepień już na początku 2024 roku przekazał Ministerstwu Zdrowia rekomendację wprowadzenia szczepionki przeciwko pneumokokom, która daje szerszą ochronę niż obecnie dostępna w Programie Szczepień Ochronnych (PSO) szczepionka 10-walentna, jednak decyzji wciąż brak.

Odsetek serotypów w Polce, przed którymi zabezpiecza szczepionka 10-walentna obniżył się z poziomu 50% w 2016 roku do 2,3% w 2024 roku. Szczepionka spełniła swoją rolę, zadziałała, ale normalne jest, że po wprowadzeniu szczepionek następuje zamiana serotypów i tak się stało również w Polsce. Od 2021 roku najczęściej występującym serotypem jest 19A. Odpowiada za 30% zakażeń u dzieci do 5. roku życia. Drugi co do częstości jest serotyp 3. Dane epidemiologiczne powinny być podstawą przy podejmowaniu decyzji odnośnie szczepionek w Programie Szczepień Ochronnych – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Anna Skoczyńska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej Narodowego Instytutu Leków.

Prof. Anna Skoczyńska przedstawiła dane, z których wynika, że wprowadzenie do PSO szczepionki 13-walentnej obniżyłoby liczbę zakażeń wśród dzieci do 5. roku życia o 52%, wprowadzenie szczepionki 15-walentnej o 58%, a szczepionki 20-walentnej aż o 66%. Czy naprawdę polskie dzieci nie zasługują na optymalną ochronę przeciwko pneumokokom?

Prof. Ernest Kuchar, kierownik Oddziału Klinicznego Obserwacyjno – Izolacyjnego i Pediatrii WUM podkreślił, że serotypy, których nie ma w szczepionce zaczęły dominować, co widać na oddziałach.

Widzimy małych pacjentów z bardzo ciężkimi zakażeniami pneumokokowymi i okazuje się, że te zakażenia są powodowana przez serotyp 19A i 3. To jest spodziewane i nieuniknione, że nastąpiła zamiana serotypów. W USA przerabiano to dawno temu. Ale nie można na to zamykać oczu i trzeba wyciągać wnioski z doświadczeń innych krajów. Nie ma na co czekać, trzeba wprowadzić szczepionkę, która chroni przed serotypem 19A, jeśli tego nie zrobimy to znaczy, że zamykamy oczy na dane epidemiologiczne dostarczane Ministerstwu Zdrowia – powiedział prof. dr hab. n. med. Ernest Kuchar.

To, że jako kraj mamy szczepionkę 10-walentną przeciwko pneumokokom to już jest obciach. To było dobre rozwiązanie 8 lat temu. Ale dziś to już za mało, musimy sięgać po szczepionki, które pozwolą wyeliminować serotyp 19A. My mówimy o rozwiązaniach, które w dłuższej perspektywie czasu są korzystne dla budżetu państwa – dodał prof. dr hab. n med. Wojciech Feleszko z Kliniki Pneumonologii, Alergologii Wieku Dziecięcego i Pediatrii WUM.

W posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka wzięła udział Minister Izabela Kucharska, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego, która powiedziała, że w Ministerstwie Zdrowia odbyło się spotkanie, na którym rozmawiano o szczepionce przeciwko pneumokokom, która ma szerszą ochronę niż szczepionka obecnie dostępna w PSO.

W tej chwili jest przygotowywana analiza kosztów finansowych, a dane epidemiologiczne przedstawiane przez ekspertów zostały wysłuchane. Mamy wszyscy nadzieję, że zostaną wzięte pod uwagę przy konstruowaniu Programu Szczepień Ochronnych na 2026 rok – podkreśliła Izabela Kucharska.

Polskie Towarzystwo Pediatryczne rekomenduje, aby od 1 stycznia 2026 roku w przetargu znalazły się wyłącznie szczepionki zawierające serotyp 19A oraz aby wszystkie dzieci do 1. roku życia były chronione przed RSV jednodawkowym przeciwciałem monoklonalnym. Podobne zalecenia dotyczące profilaktyki zakażeń RSV wydało również Polskie Towarzystwo Wakcynologii. 
 
źródło: Koalicja dla wczesniaka
Sezon RSV dopiero się rozpoczął, a w polskich szpitalach już pojawiły się pierwsze przypadki hospitalizacji najmłodszych pacjentów. Rodzice niemowląt – zarówno wcześniaków, dzieci z chorobami przewlekłymi, jak i tych urodzonych o czasie – z niepokojem pytają, czy Ministerstwo Zdrowia zdecyduje się na sfinansowanie nowoczesnej profilaktyki opartej na jednodawkowym przeciwciele monoklonalnym. Obecnie tylko 1,5% populacji najmłodszych objętych jest programem lekowym, który wymaga nawet pięciu comiesięcznych podań starszej generacji przeciwciał. Eksperci podkreślają, że dostęp do nowoczesnej profilaktyki dla wszystkich niemowląt mógłby zmniejszyć liczbę hospitalizacji nawet o 90%.
Sezon zakażeń RSV już się rozpoczął. Są pierwsze przypadki hospitalizacji dzieci, a wystarczy 1 dawka przeciwciał na sezon, aby zabezpieczyć je przed RSV. W tej chwili tylko wybrane grupy dzieci, czyli 1,5% populacji niemowląt, mogą skorzystać z ochrony w ramach programu lekowego B.40 i tylko ta niewielka grupa może być zabezpieczona przed RSV przy pomocy przeciwciał starszej generacji, które podaje się co 30 dni do 5 razy w sezonie jesienno-zimowym. Zarówno rodzice wcześniaków, dzieci z wadami serca, jak i dzieci urodzonych o czasie z niecierpliwością czekają na dostęp do jednodawkowego przeciwciała monoklonalnego. Na profilach Fundacji Koalicja dla wcześniaka i Koalicji na rzecz profilaktyki zakażeń RSV pojawiło się w ostatnich dniach mnóstwo historii dotyczących infekcji RSV, opisywanych przez mamy, których dzieci ciężko chorowały i bardzo się obawiają kolejnych zachorowań. Koalicja RSV jest w nieustannym dialogu z Ministerstwem Zdrowia, które aktualnie przechodzi rekonstrukcję, dlatego apelujemy do nowego kierownictwa MZ o podjęcie decyzji dotyczącej ochrony zdrowia najmłodszych. Dla dobra dzieci musimy zdążyć przed sezonem. Nie czekajmy na wybuch infekcji, a pierwsze przypadki hospitalizacji najmłodszych już się pojawiły. Przez podanie przeciwciał monoklonalnych każdemu noworodkowi możemy uniknąć kosztownych hospitalizacji i powikłań związanych z przebytymi zakażeniami tym groźnym wirusem. Profilaktyka się opłaca, a jej efekty widać już w pierwszym sezonie stosowania w postaci redukcji liczby hospitalizacji.

RSV to nie przeziębienie, dziecko kaszle aż do braku oddechu i wymiotów. Wiem coś, bo przerobiłam temat dwa razy u jednego i tego samego dziecka w wieku 3 miesięcy i ok. 8 miesięcy.”

Mój Wcześniak z 34 TC nie dostał szczepionki na RSV, nikt nawet nie powiedział mi, że lepiej na ten wirus zaszczepić. Jak miał dwa miesiące zachorował na wirus RSV, lekarze kazali mi się przygotować na wszystko…”

Czy dziecko, które choruje na astmę wczesnodziecięcą i już 2x przechodziło bardzo ciężko RSV będzie mogło dostać ochronę? Syn ma 18 miesięcy i bardzo się obawiamy kolejnego zakażenia RSV i chcemy go chronić.

Ta ochrona powinna być obowiązkowa, nam prawie ten wirus zabrał córeczkę, ledwo uszła z życiem mając zaledwie miesiąc.”

To tylko niektóre komentarze rodziców, którzy chcieliby zapewnić odpowiednią ochronę w sezonie zakażeń RSV. Koalicja na rzecz profilaktyki zakażeń RSV, w skład której wchodzi 19 ekspertów i 15 organizacji pozarządowych, apeluje do MZ, aby wszystkie noworodki i niemowlęta były objęte ochroną przed groźnym wirusem RS.

Od ponad dwóch lat przedstawiamy argumenty ZA zastosowaniem jednodawkowego przeciwciała monoklonalnego nirsewimab, bo wyniki w krajach, które tę ochronę wprowadziły są spektakularne. Spada liczba infekcji, spada liczba hospitalizacji, zwłaszcza na oddziałach intensywnej terapii, ale jak widać to nie ma znaczenia i w Polsce dzieci w dalszym ciągu są narażone na niepotrzebny ból, stres i cierpienie. Co musi się wydarzyć, ile dzieci musi ciężko zachorować, żeby ktoś wreszcie podjął słuszną decyzję? Bo to, że profilaktyka zakażeń RSV się opłaca to wszyscy wiemy, opłaca się nie tylko medycznie, ale również kosztowo. Więc dlaczego proces wprowadzenia nirsewimabu w Polsce trwa latami? – podkreśla prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

RSV – wirus, który odbiera dzieciom oddech

Wirus RS (syncytialny wirus oddechowy) jest jedną z najczęstszych przyczyn hospitalizacji niemowląt i małych dzieci w okresie jesienno-zimowym i może być dla nich śmiertelnie groźny. Zakażenie prowadzi do zapalenia oskrzelików i płuc. Często ich przebieg jest tak ciężki, że wymaga hospitalizacji, nawet w oddziałach intensywnej terapii, gdzie niezbędna jest tlenoterapia. Sezon RSV co roku przynosi przepełnione oddziały pediatryczne i dramat rodziców patrzących, jak ich dzieci walczą o życie. Nirsevimab, stosowany profilaktycznie, mógłby znacząco zmniejszyć ryzyko ciężkich zachorowań i poważnych powikłań związanych z RSV. Lekarze podkreślają, że jest to jedyna skuteczna metoda ochrony dzieci w pierwszych miesiącach życia, kiedy ryzyko ciężkiego przebiegu choroby jest najwyższe. W Polsce rodzice, lekarze i organizacje pacjenckie od miesięcy apelują o decyzję Ministerstwa Zdrowia, aby preparat był dostępny dla wszystkich dzieci, a nie tylko dla wąskich grup ryzyka.

Mieliśmy nadzieję, że w tym sezonie wszystkie dzieci w Polsce otrzymają nowoczesną ochronę przed RSV. W tej chwili z profilaktyki zakażeń RSV może korzystać jedynie 1,5% populacji – jedynie wcześniaki i dzieci z grup ryzyka. Ale mówimy tu o preparacie, który trzeba w sezonie zakażeń podać 5 razy w miesięcznych odstępach. Podanie im jednorazowo zabezpieczenia na cały sezon zakażeń jest efektywniejsze kosztowo i pozwoliłoby odciążyć poradnie i personel medyczny. Efektywność populacyjnej ochrony nirsewimabem jest znana, bo wiele krajów w Europie stosuje ją już od dwóch lat. Spadek liczby infekcji i hospitalizacji jest nawet 90% – podkreśla prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, krajowa konsultant w dziedzinie neonatologii.

– Zakażenie RSV to zakażenie wirusowe bardzo groźne dla najmłodszych dzieci. Wirus powoduje spustoszenie w drogach oddechowych i dzieci duszą się bo mają trudności w oddychaniu. Drogi oddechowe są obrzęknięte, a dzieci mają kłopoty z łapaniem powietrza. Ich stan się pogarsza. Najciężej chore dzieci  trafiają do szpitala. Rodzice uważają, że mamy lek, który spowoduje, że dziecko za chwilę będzie dobrze oddychać, a tak nie jest. Nie mamy leku, którym moglibyśmy leczyć zakażenie RSV – podkreśla prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii w rozmowie z Koalicją na rzecz profilaktyki zakażeń RSV.

– W naszym szpitalu mamy właśnie pierwszy przypadek 3-miesięcznego dziecka, które trafiło do nas z dusznością i problemami z oddychaniem. Potwierdziliśmy infekcję RSV, dziecko wymaga tlenoterapii.  Pytanie, czy zaczyna się sezon? Musimy się temu bacznie przyglądać, ale także oczekujemy na wprowadzenie ochrony dla wszystkich niemowląt, nie tylko grup ryzyka. Polskie Towarzystwo Wakcynologii  już w lipcu 2024 roku wydało rekomendacje, które zalecają stosowanie zarówno szczepień kobiet w ciąży, jak i podawanie jednodawkowego przeciwciała monoklonalnego, aby zapobiegać infekcjom RSV u najmłodszych dzieci. Mam nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia podejmie właściwą decyzję i wdroży ochronę przed RSV dla wszystkich dzieci. Liczę, że stanie się to jak najszybciej, bo sezon zakażeń właśnie się zaczął – dodaje dr n. med. Ilona Małecka, członkini Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

RSV – dostępne możliwości profilaktyki 

Profilaktyka zakażeń RSV, która jest w tej chwili dostępna w Polsce to szczepienie kobiet w ciąży i program lekowy B.40. Kobieta zaszczepiona w ciąży przeciwko RSV wytwarza przeciwciała, które po 2 tygodniach przekazuje przez łożysko dziecku. Dziecko jest chronione przez ok. 5 miesięcy po urodzeniu. Szczepienie trzeba przyjąć między 32. a 36. tygodniem ciąży i teraz jest najlepszy moment, aby z niego skorzystać. Kobiety, które zaszczepią się na początku lub w trakcie sezonu zakażeń zapewniają swojemu dziecku ochronę przez te miesiące, kiedy infekcji RSV jest najwięcej.

Dzieci, które spełniają kryteria kwalifikacji mogą być zabezpieczone w ramach programu lekowego B.40. Są to wcześniaki, dzieci z wrodzonymi wadami serca, dzieci z dysplazją oskrzelowo-płucną, dzieci z mukowiscydozą i dzieci z SMA. W ramach programu trzeba przyjąć od 3 do 5 dawek leku w miesięcznych odstępach, co wiąże się z 5-krotną wizytą w poradni. Z pewnością wielu rodziców dzieci z grup ryzyka wolałoby zabezpieczyć dziecko jednodawkowym przeciwciałem monoklonalnym, gdyby była taka możliwość. 

Szczegółowe kryteria kwalifikacji do programu B.40 oraz mapę z listą ośrodków, które go realizują można znaleźć na stronie Fundacji Koalicja dla wcześniaka – www.koalicjadlawczesniaka.pl. 

Niestety z obowiązującego programu profilaktyki zakażeń RSV może skorzystać w tej chwili jedynie 1,5% dzieci. Szczepienie kobiet w ciąży też nie zapewni ochrony wszystkim dzieciom, bo ze szczepień korzysta jedynie ok. 30% ciężarnych. Tylko dostęp do profilaktyki dla wszystkich dzieci zagwarantowałby populacyjną ochronę i realne zmniejszenie liczby infekcji i hospitalizacji.

Świat medycyny oferuje w tej chwili przeciwciała monoklonalne przeciwko RSV dla wszystkich niemowląt. Można stosować taką strategię, że wiedząc, że jest to wirus, który pojawia się późną jesienią i w zimie, można byłoby wszystkim niemowlętom podać dawkę przeciwciał monoklonalnych, które będą chroniły dziecko przed zakażeniem. Są takie przeciwciała, które dają ochronę przez pięć, sześć miesięcy. Przeszkodą w tej chwili jest brak programu, który zapewniałby dostępność preparatu. Na całym świecie wychodzi się z założenia, że działania profilaktyczne nie mogą zależeć
od zamożności pacjenta i powinny być w rękach państwa. Nie może być nierówności w dostępie do profilaktyki
– dodaje prof. Jacek Wysocki.

Eksperci wielokrotnie podkreślali, że obie formy ochrony – szczepienia kobiet w ciąży i przeciwciała monoklonalne powinny być dostępne, aby zapewnić dzieciom zdrowie i prawidłowy rozwój
w przyszłości. 

RSV to nie zwykłe przeziębienie – to wirus, który każdego roku odbiera dzieciom oddech i wypełnia oddziały pediatryczne. Nowoczesna profilaktyka w postaci jednodawkowych przeciwciał monoklonalnych mogłaby uchronić tysiące niemowląt przed hospitalizacją i poważnymi powikłaniami. Rodzice, lekarze i organizacje pacjenckie apelują o decyzję Ministerstwa Zdrowia – bo zdrowie najmłodszych nie może zależeć od szczęścia urodzenia się w grupie ryzyka.

Źródło: Komunikat Prasowy

Jesień to początek sezonu infekcyjnego, w którym szczególnie osoby po 60. roku życia są narażone na ciężki przebieg chorób wirusowych. Grypa i RSV mogą prowadzić nie tylko do zapalenia płuc czy hospitalizacji, ale również do zaostrzenia chorób przewlekłych i pogorszenia jakości życia seniorów. Eksperci podkreślają, że najskuteczniejszą formą profilaktyki są szczepienia, które w tym roku można zrealizować jeszcze wygodniej – obie dawki, przeciw grypie i RSV, można przyjąć podczas jednej wizyty w przychodni lub aptece. Co więcej, dla wybranych grup pacjentów szczepienia te są bezpłatne.
Zbliżająca się jesień oznacza początek sezonu infekcyjnego, szczególnie trudnego dla osób po 60. roku życia. To właśnie dojrzali dorośli są najbardziej narażeni na ciężki przebieg zakażeń wirusowych i ich powikłania – zarówno w przypadku grypy, jak i RSV. Szersze zastosowanie diagnostyki laboratoryjnej ujawniło, że wiele infekcji przypominających przeziębienie to właśnie RSV, który odpowiadał aż za 92 167 przypadków zakażeń w okresie od stycznia do końca sierpnia 2025 r. Eksperci podkreślają, że najskuteczniejszą formą ochrony przed RSV są szczepienia, które warto wykonać podczas jednej wizyty – razem z sezonowym szczepieniem przeciw grypie. Na RSV nie trzeba szczepić się co roku, ale warto już teraz zapewnić sobie pełną ochronę podczas jednej wizyty w POZ lub w aptece.

Syncytialny wirus oddechowy (RSV), przez lata błędnie utożsamiany głównie z infekcjami wieku dziecięcego, stanowi istotne i rosnące zagrożenie dla seniorów. Może prowadzić do zapalenia płuc, zwiększać ryzyko zawału serca lub pobytu w szpitalu. Na ciężki przebieg zakażenia RSV szczególnie narażone są osoby starsze – już sam wiek powyżej 60 lat zwiększa prawdopodobieństwo poważnych powikłań. Szacuje się, że każdego roku z powodu tego wirusa na całym świecie do szpitali trafia 336 000 seniorów.

Nie czekaj, nim sezon rozkręci się na dobre

W przypadku zakażenia RSV nie istnieje leczenie przyczynowe – dostępną formą profilaktyki jest szczepienie. Nie trzeba szczepić się co roku. ​Eksperci podczas spotkania zorganizowanego 11 września przez Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia w Warszawie zaapelowali, by nie zwlekać i przy okazji szczepienia przeciw sezonowej grypie, zabezpieczyć się również przed RSV, zmniejszając tym samym ryzyko ciężkiego przebiegu zakażenia i hospitalizacji.

– Rozpoczynający się sezon grypowy to dobry moment, aby pomyśleć również o profilaktyce przeciw RSV – szczególnie wśród osób po 60. roku życia, które należą do grupy podwyższonego ryzyka ciężkiego przebiegu zakażenia i dla których może okazać się ono poważniejsze w skutkach niż grypa. Osoby po 60. r.ż. wymagają terapii wielokierunkowej, a infekcje takie jak grypa czy RSV mogą zaostrzać przebieg chorób podstawowych i często wymagają hospitalizacji. Leczenie szpitalne jest nie tylko bardziej kosztochłonne, ale powoduje w dłuższej perspektywie pogorszenie rokowania co do długości, a zawsze również – jakości życia pacjenta. Z moich obserwacji wynika, że osoby szczepione mają nie tylko mniejsze ryzyko infekcji, ale także, jeśli one wystąpią, ich przebieg jest łagodniejszy i nie generuje tych ryzyk – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Wydziału Lekarskiego, Warszawski Uniwersytet Medyczny.

Jedna wizyta = jednoczesne szczepienia przeciw RSV i grypie, które w pewnych przypadkach mogą być również bezpłatne

W tym roku po raz pierwszy w Polsce dostępna jest również możliwość bezpłatnego, jednoczesnego szczepienia przeciw grypie i RSV dla wybranych grup pacjentów. Eksperci podkreślają, że takie rozwiązanie pozwala zyskać pełniejszą ochronę w prosty i wygodny sposób – wystarczy jedna wizyta w przychodni lub aptece.

 Jest to nie tylko bezpieczne, ale również wygodne dla pacjenta: ogranicza liczbę wizyt, oszczędza czas i pozwala szybciej zbudować bardziej kompleksową ochronę immunologiczną. Właściwe planowanie i jednoczesne szczepienia to obecnie jedna z najskuteczniejszych strategii profilaktycznych, zwiększających szanse na przejście sezonu infekcyjnego bez powikłań. Należy korzystać z tej możliwości szczególnie, że w tym roku, po raz pierwszy, szczepienia te mogą być realizowane również bezpłatnie dla wybranych grup pacjentów – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz. Lista aptek i placówek, w których można się zaszczepić, jest dostępna na stronie: https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/zaszczep-sie-w-aptece .

Odporność na omawiane choroby zakaźne można nabyć poprzez jednoczesne szczepienie na jednej wizycie. – Jak pokazały wyniki badania zrealizowanego w ramach kampanii “Wygraj z RSV. Zaszczep się”, tylko jedna trzecia seniorów wiedziała, że istnieje możliwość realizacji więcej niż jednego szczepienia podczas tej samej wizyty, ale aż 61 procent zadeklarowało, że chętnie by z niej skorzystało. A trzeba podkreślić, że możliwość jednoczesnego szczepienia przeciw grypie i RSV to bardzo sprzyjająca okoliczność. Po pierwsze – zwiększa wygodę pacjentów, którzy w trakcie jednej wizyty mogą zabezpieczyć się przed dwiema groźnymi infekcjami. Po drugie – podnosi odsetek osób zaszczepionych, bo redukuje bariery organizacyjne i czasowe, które dla seniorów bywają istotne. Obie choroby – grypa i RSV – mogą prowadzić do ciężkich powikłań, hospitalizacji, a w konsekwencji utraty sprawności. Jednoczesne szczepienie zmniejsza to ryzyko, a tym samym pomaga seniorom zachować zdrowie, mobilność i niezależnośćkomentuje dr hab. n. med. Tomasz Sobierajski, prof. UW, socjolog, wakcynolog społeczny – Warto też przyjrzeć się temu, co uruchamia decyzję o szczepieniu. Największą moc ma rekomendacja lekarza – niemal dziewięciu na dziesięciu seniorów deklaruje, że wyraźna zachęta ze strony medyka byłaby dla nich wystarczającym powodem, by podjąć decyzję. To rola lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej jako przewodników i źródeł zaufania. Działa też technologia: trzy czwarte seniorów chciałoby dostawać przypomnienia SMS-em lub telefonicznie. Apteka jako miejsce szczepień zyskuje poparcie 62 procent badanych.

Zdrowie to wolność. Polscy seniorzy o pasjach, profilaktyce i szczepieniach

Zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego w ramach kampanii “Wygraj z RSV. Zaszczep się”, seniorzy w Polsce pokazują, że wiek nie jest ograniczeniem, ale przestrzenią do realizowania pasji, utrzymywania sprawczości i dbania o zdrowie. Ponad 94 procent badanych deklaruje, że po 60. roku życia można korzystać z życia i spełniać marzenia, a ich codzienność nadal w ogromnej mierze zależy od ich własnych wyborów. Co ważne, to przekonanie jest jeszcze silniejsze wśród osób po siedemdziesiątce. To nie obraz wycofania, ale pełnego uczestnictwa w życiu. W centrum tej dojrzałej aktywności stoi zdrowie – nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie do jakościowego życia. Aż 96 procent seniorów jest przekonanych, że dbając o zdrowie, mogą realizować swoje plany i marzenia. Motywacje, które stoją za dbaniem o zdrowie, pokazują bardzo ludzki obraz starzenia się. Najważniejsza jest chęć pozostania niezależnym – niemal wszyscy badani wskazali samodzielność jako kluczowy motor działania. Obok niej silną rolę odgrywa rodzina i bliscy, a także zalecenia lekarza. To pokazuje, że zdrowie seniorów nie jest prywatnym projektem, ale czymś, co łączy troskę o siebie z odpowiedzialnością za innych.

 
Materiał powstał w ramach ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej „Wygraj z RSV. Zaszczep się”, której celem jest zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat RSV (syncytialnego wirusa oddechowego) i przekonanie osób 60+ oraz kobiet w ciąży do profilaktyki szczepiennej przeciw RSV.  

RSV (ang. Respiratory Syncytial Virus) to wysoce zakaźny wirus układu oddechowego, który przenosi się drogą kropelkową – jedna osoba może zarazić średnio trzy kolejne. Jego objawy mogą mieć różne nasilenie – od łagodnych po ciężkie. Badania wskazują, że RSV w porównaniu do grypy, może wiązać się z poważniejszymi konsekwencjami zdrowotnymi w postaci zapalenia płuc, hospitalizacji i tlenoterapii. Najbardziej narażone są osoby najstarsze oraz najmłodsze, z osłabionym układem odpornościowym: seniorzy powyżej 60. roku życia, niemowlęta poniżej 6. miesiąca życia oraz wcześniaki. Ponieważ nie istnieje skuteczne leczenie przyczynowe RSV, kluczową rolę odgrywa profilaktyka – szczepienie pomaga zapobiegać ciężkim zakażeniom u seniorów, a w przypadku kobiet w ciąży – chronić niemowlęta w pierwszych miesiącach życia.  

Źródło: Komunikat Prasowy

Centrum e-Zdrowia, we współpracy z Ministerstwem Zdrowia oraz Głównym Inspektoratem Sanitarnym, opublikowało interaktywny raport o chorobach zakaźnych. To oficjalne i najbardziej aktualne źródło danych o zachorowaniach i szczepieniach przeciwko sześciu chorobom: grypie, COVID-19, krztuścowi, ospie wietrznej, półpaścowi i RSV. Raport przygotowano w dwóch językach – polskim i angielskim – a dane można analizować w podziale na płeć, wiek oraz lokalizację.
„Aktualne dane o szczepieniach i zachorowaniach to nieocenione źródło wiedzy, które okaże się pomocne przede wszystkim dla lekarzy, w ich codziennej pracy z pacjentami” – podkreśla wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny.

W raporcie znajdziemy nie tylko suche liczby, ale także mechanizm pozwalający na uchwycenie dynamiki epidemicznej w skali kraju. Jak zaznacza Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski: „W przypadku COVID tego typu dane wykorzystujemy już od dawna, aby odpowiednio szybko identyfikować regiony i grupy wiekowe, w których występuje więcej zachorowań. Obecnie będzie to dotyczyło dodatkowo 5 innych chorób, co pozwoli szybciej i bardziej efektywnie reagować. Warto te dane udostępnić społeczeństwu, przede wszystkim w celu budowania świadomości zagrożeń i motywacji do zapobiegania, a personelowi medycznemu w celu ukierunkowania diagnostyki, terapii i profilaktyki”.

Opracowanie tego raportu było możliwe dzięki integracji wielu źródeł informacji. „Metodyka przygotowania raportu została opracowana na podstawie danych pochodzących z wielu źródeł. Wykorzystano informacje raportowane przez podmioty lecznicze do systemu e-zdrowia (P1), m.in. dane o zdarzeniach medycznych i kartach szczepień, uzupełnione o dane demograficzne. Dzięki połączeniu tych zasobów możliwe było stworzenie kompleksowego obrazu sytuacji epidemiologicznej w Polsce” – tłumaczy Radosław Michałek, zastępca dyrektora Centrum e-Zdrowia.

Znaczenie tego narzędzia trudno przecenić. Instytucje zdrowia publicznego zyskują dzięki niemu możliwość szybszego wykrywania ognisk chorób i lepszego planowania polityki zdrowotnej. Lekarze otrzymują narzędzie wspierające diagnostykę i edukację pacjentów. Naukowcy i analitycy mają dostęp do materiału ułatwiającego badania nad skutecznością szczepień i rozprzestrzenianiem się chorób. Dla obywateli natomiast raport staje się źródłem wiedzy, która pomaga podejmować świadome decyzje dotyczące zdrowia – własnego i bliskich.

Za jakość zestawień odpowiadają podmioty sprawozdające do systemu P1. Dlatego twórcy raportu zachęcają do rzetelnego przygotowywania i raportowania danych, bo od ich jakości zależy przejrzystość i wiarygodność obrazu epidemiologicznego w kraju.

Raport jest dostępny publicznie w sieci i stanowi krok w stronę większej transparentności, ale także nowoczesnego podejścia do zarządzania zdrowiem publicznym, w którym kluczowe znaczenie ma wiedza oparta na danych.

Źródło: MZ

 

Sezon zakażeń wirusem RSV zbliża się wielkimi krokami. Czy jesteśmy na niego przygotowani? Czy polskie dzieci mogą liczyć na bezpłatną ochronę? O tym, jaki jest stan przygotowań do sezonu infekcyjnego dyskutowali parlamentarzyści, eksperci medyczni i przedstawiciele organizacji społecznych podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka posłanki Aleksandry Leo. Drugim tematem poruszanym podczas spotkania było wsparcie laktacji i funkcjonowanie banków mleka kobiecego.

W poprzednim sezonie zakażeń aż 30 tys. dzieci było hospitalizowanych na oddziałach intensywnej terapii z powodu ciężkiego przebiegu RSV. Te dzieci miały niewydolność oddechową zagrażającą ich życiu. Jak pokazują dane – 95% dzieci w Polsce, które trafiają do szpitala z powodu infekcji RSV to dzieci urodzone o czasie, wcześniej zdrowe, bez żadnych czynników ryzyka. Dzieci, które są objęte profilaktyką w ramach programu lekowego B.40 – wcześniaki, dzieci z wrodzonymi wadami serca, dzieci z SMA, dzieci z dysplazją oskrzelowo-płucną – nie trafiają do szpitali w sezonie zakażeń, co tylko potwierdza skuteczność ochrony przed wirusem RS. Teraz czas, aby przed RSV zabezpieczać wszystkie noworodki i niemowlęta, bo nie wiemy które z nich ciężko przejdą infekcję RSV.

Procedura podaży jednodawkowej immunizacji przeciwko RSV została skierowana do oceny Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. To duży plus i przyspieszenie prac. Czas nas strasznie goni, bo tę immunizację powinniśmy zacząć podawać w październiku – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, konsultant krajowa w dziedzinie neonatologii podczas posiedzenia Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka. Dodała, że podanie jednodawkowego przeciwciała monoklonalnego jest tańsze i mniej uciążliwe dla dzieci, zwłaszcza dla wcześniaków, bo zabezpiecza dziecko na 5 miesięcy i nie ma konieczności co miesięcznych wizyt w poradni.

Jedną z możliwości ochrony przed RSV, która jest bezpłatnie dostępna od 1 kwietnia br. jest szczepienie kobiet w ciąży. Zaszczepiona matka przekazuje przeciwciała dziecku przez łożysko i jest ono zabezpieczone po urodzeniu przez okres ok. 5 miesięcy, ale jak podkreśliła prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego w przypadku szczepionki  ważne jest kiedy zostanie ona podana matce. Szczepienie kobiety w kwietniu, maju czy czerwcu nie zabezpiecza dziecka w szczycie sezonu zakażeń, który w przypadku RSV jest w styczniu, lutym.

Jeżeli kobieta zaszczepiła się w maju, to przeciwciała, które przekazała dziecku po zaszczepieniu chronią je do listopada. W kolejnych miesiącach już nie będą skuteczne dla niemowlaka. A największa skuteczność jest w pierwszych trzech miesiącach po urodzeniu. Dlatego jedynie profilaktyka łączona, a więc szczepienie kobiet w ciąży i immunizacja dzieci daje optymalny efekt – podkreśliła prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska. Takie są też zalecenia Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, aby obie formy profilaktyki były dostępne. Dlatego eksperci od wielu miesięcy apelują o wprowadzenie bezpłatnej ochrony przeciwko RSV dla wszystkich dzieci. Na razie bez konkretnej decyzji w tej sprawie.

Prof. dr hab. n. med. Ewa Wender-Ożegowska, krajowa konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii powiedziała, że dobrym pomysłem będzie stworzenie specjalnego kalendarza szczepień przeciwko RSV dla kobiet w ciąży. – Z danych, które posiadam, wynika, że infekcje są od listopada do marca. Być może trzeba by obliczyć mniej więcej, w których tygodniach ciąży będziemy rekomendować szczepienia dla ciężarnych w tym czasie – powiedziała prof. Ewa Wender-Ożegowska.

Prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczapa, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego zapytał jaka jest realna perspektywa decyzji ze strony Ministerstwa Zdrowia po otrzymaniu oceny Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, bo choć samo skierowanie procedury do oceny AOTMiT jest bardzo optymistyczne, to brakuje konkretów i harmonogramu wdrożenia. Obecna na posiedzeniu Dagmara Korbasińska-Chwedczuk, dyrektor Departamentu Równości w Zdrowiu w Ministerstwie Zdrowia powiedziała, że wszystko będzie zależało od nowego kierownictwa resortu, które musi potwierdzić kierunek tych zmian po ocenie AOTMiT.

Środowisko medyczne i organizacje pacjentów nie tracą nadziei, że wszystkie dzieci mogą być zabezpieczone przed RSV jeszcze w tym sezonie zakażeń, ale decyzje muszą być podejmowanie szybko i sprawnie.

Druga część spotkania dotyczyła wsparcia laktacyjnego i rozwoju banków mleka kobiecego w Polsce. To niezwykle ważny, a wciąż niedostatecznie uregulowany obszar systemu opieki okołoporodowej. Prof. Aleksandra Wesołowska, prezeska Fundacji Bank Mleka Kobiecego powiedziała o zadaniach jakie stoją przed polskim systemem opieki zdrowotnej w związku z unijnymi regulacjami, które klasyfikują mleko dawczyń jako substancję pochodzenia ludzkiego o znaczeniu terapeutycznym (tzw. SoHO – Substances of Human Origin). Te regulacje to szereg korzyści, m.in. ujednolicenie i aktualizacja procedur w bankach mleka, a także wzmocnienie kontroli bezpieczeństwa i jakości mleka kobiecego, ale również wiele zadań związanych z dostosowaniem unijnych przepisów do polskich realiów.

Poruszony został również temat konieczności systemowego uregulowania kwestii dostępu do doradztwa laktacyjnego poprzez włączenie wsparcia laktacyjnego do standardów opieki nad matką i dzieckiem. Przedstawicielki Ministerstwa Zdrowia podkreśliły, że zostały już poczynione kroki dotyczące wsparcia laktacyjnego dla matek. Powstała oficjalna ścieżka kształcenia dla położnych w zakresie laktacji, opracowana przez Ministerstwo Zdrowia, której celem jest zwiększenie dostępności rzetelnej pomocy laktacyjnej i wyposażenie położnych w praktyczne umiejętności wspierania kobiet karmiących. Przeprowadzono szkolenia we współpracy z Centrum Kształcenia Podyplomowego Pielęgniarek i Położnych, z których w 2024 roku skorzystało ok. 1100 położnych. Są one uprawnione do udzielania wsparcia laktacyjnego. W Ministerstwie Zdrowia działa również zespół opracowujący dokument dotyczący porady laktacyjnej. Trwają również prace nad zmianami w standardzie opieki okołoporodowej.

Źródło:Komunikat Prasowy

Zakażenia wirusem RSV są jedną z najczęstszych przyczyn hospitalizacji niemowląt w Polsce – i jednym z najbardziej niedoszacowanych problemów zdrowia publicznego w obszarze pediatrii. Choć środowisko medyczne od miesięcy apeluje o pilne wdrożenie skutecznych form profilaktyki, system nadal się waha. A czas ucieka.
W ubiegłym sezonie infekcyjnym liczba hospitalizacji dzieci z powodu RSV sięgnęła niemal 30 tysięcy. Część z nich wymagała leczenia na oddziałach intensywnej terapii, wiele wiązało się z groźnymi powikłaniami. „To nie jest mała grupa, to jest bardzo duża grupa” – mówiła prof. Ewa Helwich, konsultant krajowa ds. neonatologii. I dodawała: „Mówimy o dzieciach w większości zdrowych, urodzonych o czasie, które doświadczyły ciężkiego zakażenia RSV. RSV może prowadzić do hospitalizacji, niewydolności oddechowej, a nawet zgonu. Może powodować powikłania odległe, takie jak astma czy nadreaktywność oskrzeli”.

Dziś dostępne są już skuteczne metody zapobiegania ciężkim przebiegom zakażenia – zarówno dla kobiet w ciąży, jak i dla noworodków. Ale ich wdrożenie napotyka na opóźnienia proceduralne, brak decyzji refundacyjnych i niedopasowanie do realiów sezonowości wirusa. Obawy środowiska medycznego koncentrują się na tym, czy Polska zdoła zabezpieczyć dzieci jeszcze przed rozpoczęciem sezonu infekcyjnego, który – jak co roku – rozpocznie się jesienią.

Jedną z dostępnych metod zapobiegania ciężkim zakażeniom RSV jest szczepienie kobiet w ciąży. W Polsce szczepionka Abrysvo została dopuszczona do obrotu i objęta refundacją od 1 kwietnia 2025 roku w ramach programu szczepień ochronnych, jednak sposób jej wdrożenia i promocji budzi poważne wątpliwości ekspertów. Zwracają oni uwagę na brak spójnej strategii i niewystarczające dostosowanie do realnej sezonowości wirusa.

„Najwięcej zachorowań, jakie mieliśmy – zarówno w 2024, jak i w 2025 roku – to było styczeń, luty. Więc rekomendowanie szczepienia u kobiety w ciąży w kwietniu, maju czy czerwcu, to są – powiedzmy sobie wprost – źle zagospodarowane finanse. Dlatego że jeżeli zaszczepi się w maju, dodać sześć, to jest listopad. Czyli przeciwciała, które ma przekazać dziecku po zaszczepieniu, one w kolejnych miesiącach już nie będą skuteczne dla tego niemowlaka” – mówiła prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. „Największa skuteczność jest w pierwszych trzech miesiącach. I ta informacja tak naprawdę w żadnych przekazach do kobiet w ciąży nie docierała, a wprost przeciwnie – była bardzo mocna kampania szczepień w maju i czerwcu”.

Polskie Towarzystwa Pediatryczne i Wakcynologiczne rekomendują, zgodnie ze światowymi wytycznymi, aby szczepienie kobiet w ciąży przeciwko RSV realizować między 32. a 36. tygodniem ciąży – czyli z uwzględnieniem terminu porodu w okresie jesienno-zimowym, gdy ryzyko zakażeń RSV jest najwyższe. Eksperci wskazują, że szczepienie poza tym oknem czasowym nie daje oczekiwanego efektu ochronnego i prowadzi do nieefektywnego wykorzystania zasobów.

Prof. Ewa Wender-Ożegowska, konsultant krajowa w dziedzinie położnictwa i ginekologii, dodała, że skuteczna profilaktyka wymaga nie tylko refundacji, ale i adekwatnego planowania. „W Polsce atmosfera wokół szczepień ciężarnych jest (…) nie, że negatywna, ale wiele kobiet bardzo boi się szczepień” – przyznała. „Może warto potraktować ten program jako pilotaż, ustalić, że będziemy szczepić kobiety w ciąży w okresie od września do lutego – i wtedy rzeczywiście zabezpieczymy dzieci urodzone jesienią i zimą”.

Drugą – i budzącą szczególne nadzieje – formą ochrony najmłodszych jest immunizacja bierna noworodków i niemowląt za pomocą przeciwciała monoklonalnego (nirsevimab). Preparat ten, podawany w jednej dawce, chroni dziecko przez cały sezon infekcyjny. „To ogromne ułatwienie dla dzieci i rodziców – jedno wkłucie zamiast pięciu, jedno podanie zamiast pięciu wizyt. Dla dzieci, które ważą mniej niż tysiąc gramów, to naprawdę ma znaczenie” – mówiła prof. Helwich. Dziś ta forma immunizacji jest już szeroko stosowana w Europie Zachodniej – w ramach programów powszechnych, obejmujących wszystkie niemowlęta. W Polsce preparat czeka jeszcze na zakończenie procedury oceny przez AOTMiT, a decyzja spodziewana jest 20 sierpnia. Zegar jednak tyka. Sezon infekcyjny zbliża się nieubłaganie, a z perspektywy środowiska klinicznego – każda zwłoka może oznaczać kolejne tysiące hospitalizacji.

Problematyczna jest również organizacja podania preparatu – kto, gdzie i w jaki sposób ma to robić? Szpitale czy POZ? Noworodki wypisane do domu, dzieci urodzone w małych miejscowościach, wcześniaki w czasie przejściowym – to wszystko wymaga jasnych procedur, których dziś nie ma.

Choć sytuacja wciąż pozostaje niepewna, eksperci nie tracą nadziei. Wielu z nich podkreśla, że Polska wciąż ma szansę skutecznie przygotować się do nadchodzącego sezonu infekcyjnego, o ile zapadną szybkie i jednoznaczne decyzje. Inne kraje poradziły sobie z tym wyzwaniem – kluczem okazała się konsekwencja, jasna strategia i determinacja w działaniu.

 
Źródło: Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka
Wypowiedzi pochodzą z wystąpień uczestniczek i uczestników posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka, które odbyło się 25 lipca 2025 r.
Zakaźne choroby nie zniknęły – przeciwnie, znów pukają do naszych drzwi. Grypa, krztusiec, COVID-19 czy odra coraz częściej pojawiają się w statystykach zachorowań. Ich przebieg bywa poważny, zwłaszcza u osób starszych i z chorobami przewlekłymi. Tymczasem skuteczna profilaktyka wciąż pozostaje w zasięgu ręki – wystarczy się zaszczepić.
Program profilaktyczny Moje Zdrowie stanowi narzędzie wspierające pacjentów w podejmowaniu świadomych decyzji prozdrowotnych. Ułatwia dostęp do szczepień, przypomina o terminach i wskazuje konkretne możliwości działania. Warto z tego skorzystać, zanim pojawią się objawy choroby – bo wtedy często jest już za późno.

Dlaczego szczepienia są dziś kluczowe?

Przez lata, dzięki szczepieniom, medycyna skutecznie ograniczyła występowanie wielu chorób zakaźnych. Jednak odporność populacyjna nie jest stanem trwałym – wymaga systematycznego utrzymywania. Gdy poziom zaszczepienia w społeczeństwie spada, choroby wracają. Zakażenia, które wcześniej pojawiały się sporadycznie, dziś znów stają się realnym problemem zdrowotnym.

Szczepienia to nie tylko ochrona indywidualna. To także element solidarności społecznej. Chroniąc siebie, chronimy również osoby, które z różnych względów nie mogą przyjąć szczepionki – m.in. pacjentów onkologicznych, osoby po przeszczepach, chorych na choroby autoimmunologiczne czy zakażonych wirusem HIV. W ich przypadku nawet pozornie łagodna infekcja może prowadzić do ciężkich powikłań, a w skrajnych przypadkach – do zgonu.

Brak szczepień – realne ryzyko, które warto znać

Niepokojącym zjawiskiem jest rosnąca liczba osób, które rezygnują ze szczepień – z powodu dezinformacji, lęku lub przekonania, że choroby zakaźne „już nie występują”. Tymczasem rzeczywistość jest inna. Odra, która może prowadzić do zapalenia mózgu i trwałego uszkodzenia układu nerwowego, powróciła w Europie. Krztusiec – szczególnie niebezpieczny dla niemowląt – występuje coraz częściej u dorosłych, którzy nie przyjęli dawek przypominających. Zakażenia pneumokokowe czy grypa sezonowa, bagatelizowane przez wielu pacjentów, co roku prowadzą do hospitalizacji i zgonów, zwłaszcza u seniorów.

Szczepienia są jednym z nielicznych narzędzi w medycynie, które pozwalają uniknąć choroby zanim się ona pojawi. To nie tylko decyzja o ochronie zdrowia, ale często także o zachowaniu niezależności, uniknięciu długotrwałej rehabilitacji czy pobytu w szpitalu – mówi Joanna Szeląg lekarka rodzinna z Federacji Porozumienie Zielonogórskie

Jak skorzystać ze szczepień w ramach programu Moje Zdrowie?

Aby zrealizować szczepienia w ramach programu, wystarczy zgłosić się do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, w której jesteśmy zapisani. Personel medyczny sprawdzi indywidualny kalendarz szczepień, zaproponuje konkretne dawki przypominające i pomoże w doborze szczepień.

W wielu przypadkach szczepienia realizowane są od ręki – w placówkach zrzeszonych w Federacji Porozumienie Zielonogórskie wystarczy jedno zgłoszenie, aby rozpocząć procedurę oraz skonsultować z lekarzem POZ wskazania i przeciwwskazania.

Dla kogo są szczepienia w ramach programu?

Program Moje Zdrowie obejmuje szeroki wachlarz szczepień rekomendowanych w różnych grupach:

W naszej przychodni codziennie rozmawiamy z pacjentami o szczepieniach – opowiada lek. Joanna Szeląg – Często okazuje się, że ktoś ostatni raz szczepił się przeciw tężcowi 20 lat temu albo nie wie, że jako senior przysługuje mu bezpłatna szczepionka przeciw  grypie czy wirusowi RSV

Świadoma decyzja, która naprawdę chroni

Szczepienia to nie moda, lecz sprawdzona forma ochrony zdrowia, której skuteczność potwierdzają dane epidemiologiczne. Dzięki nim zmniejszamy ryzyko ciężkiego przebiegu choroby, hospitalizacji, a w wielu przypadkach także długotrwałych powikłań. Warto o tym pamiętać i podejmować decyzje, które – choć pozornie proste – mogą mieć kluczowe znaczenie dla zdrowia i życia.

W codziennej praktyce widzę, jak wielu chorobom można zapobiec, działając zawczasu. Szczepienia to jedna z najskuteczniejszych form profilaktyki – prosta decyzja, która pozwala chronić zdrowie. Zdecydowanie zachęcam do szczepień, tym bardziej, że teraz w programie Moje Zdrowie można wykonać je nieodpłatnie – przekonuje ekspertka Federacji

Źródło: Komunikat Prasowy

Ponad 90 tysięcy przypadków RSV odnotowano w Polsce tylko w pierwszych pięciu miesiącach 2025 roku. Mimo że wirus syncytialny oddechowy stanowi szczególne zagrożenie dla osób po 60. roku życia, aż połowa seniorów wciąż nie wie o jego istnieniu – wynika z badań kampanii „Wygraj z RSV. Zaszczep się”. W obliczu rosnącej liczby zakażeń i poważnych konsekwencji zdrowotnych, eksperci przypominają: nie ma leku na RSV, ale można mu zapobiegać – szczepienie jest obecnie najskuteczniejszą formą ochrony.
RSV – szczególnie niebezpieczny po 60. roku życia, nowe dane potwierdzają niewystarczającą świadomość w grupie ryzyka
RSV to jeden z najczęstszych i najbardziej zaraźliwych wirusów atakujących drogi oddechowe, szczególnie niebezpieczny dla seniorów po 60. roku życia. Tymczasem, jak wynika z badania przeprowadzonego w ramach ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej „Wygraj z RSV. Zaszczep się”, aż 50% osób w grupie wiekowej 65+ nigdy nie słyszało o RSV, a 38% nie ma szczegółowej wiedzy na temat przebiegu infekcji. Jednocześnie niemal jedna trzecia badanych ocenia swój stan zdrowia jako zły, podczas gdy choroby przewlekłe dodatkowo zwiększają ryzyko ciężkiego przebiegu zakażenia.
Syncytialny wirus oddechowy to wyjątkowo zaraźliwy patogen, który szybko i łatwo przenosi się drogą kropelkową. Jedna chora osoba może zarazić nawet trzy kolejne, a zakaźność w jego przypadku trwa około 7 dni. Tempo rozprzestrzeniania się RSV potwierdzają dane Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, z których wynika, że w ostatnich latach liczba odnotowywanych zakażeń wyraźnie rośnie. W 2024 roku było to ponad 40 000 przypadków, co oznacza istotny wzrost w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Z kolei z najnowszych danych Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH – PIB wynika, że od stycznia do maja br. zostało zaraportowanych 91 083 przypadków zakażeń – blisko 2,5 raza więcej r/r w tym samym okresie, co potwierdza nie tylko dynamikę wzrostową w porównaniu do roku poprzedniego, ale także aktywność RSV poza sezonem infekcyjnym.

Objawy i przebieg zakażenia RSV
W przypadku zakażenia RSV, występujące objawy są podobne do COVID-19 oraz grypy. Na początku jest to infekcja górnych dróg oddechowych, objawiająca się katarem lub zatkanym nosem. Pojawia się gorączka, suchy lub mokry kaszel, świszczący oddech oraz utrata energii. Znaczna część osób skarży się na bóle gardła i głowy oraz często kicha, co przyczynia się do większego rozprzestrzeniania wirusa.

U osoby dorosłej objawy zakażenia RSV występują zwykle w ciągu 4 do 6 dni.
–  Zakażenie RSV, w porównaniu do grypy, wiąże się często z istotnie wyższym ryzykiem ciężkiego przebiegu. Mimo podobieństwa objawów klinicznych, RSV częściej prowadzi do hospitalizacji, które są też w tym przypadku dłuższe, częściej występuje potrzeba zastosowania tlenoterapii i charakteryzuje się dłuższym czasem leczenia objawowego, bo – należy podkreślić – nie ma celowanego leku, stosowanego przy tego rodzaju zakażeniu. Stąd kluczowe znaczenie ma edukacja społeczeństwa w zakresie rozpoznawania zagrożenia i świadomego reagowania, jeszcze zanim dojdzie do zakażenia – podkreśla prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Wydziału Lekarskiego, Warszawski Uniwersytet Medyczny.

RSV u seniorów – cichy wróg o poważnych konsekwencjach
Na ciężki przebieg zakażenia RSV najbardziej narażone są osoby najstarsze i najmłodsze.Do grup ryzyka zaliczają się: osoby powyżej 60. roku życia, niemowlęta poniżej 6. miesiąca życia oraz urodzone przedwcześnie. Ich wspólnym mianownikiem jest zmniejszona odporność organizmu, która sprawia, że infekcja wywołana RSV może mieć u nich wyjątkowo ciężki przebieg.

U osób starszych zakażenie RSV może prowadzić do poważnych powikłań, takich jak zapalenie płuc, a także zaostrzać przebieg istniejących chorób przewlekłych. Jest to szczególnie istotne, ponieważ – jak wykazało badanie zrealizowane w ramach kampanii „Wygraj z RSV. Zaszczep się” – niemal jedna trzecia osób 60+ ocenia swój stan zdrowia jako zły, co często spowodowane jest wielochorobowością. Infekcja może nasilać objawy astmy, prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia przy POChP, destabilizować poziom cukru we krwi u osób z cukrzycą oraz pogarszać objawy niewydolności serca. Wskaźniki hospitalizacji w tych grupach są od kilku do nawet kilkunastu razy wyższe niż u osób bez chorób współistniejących. W 2019 roku w samej Unii Europejskiej RSV doprowadził do ponad 273 000 hospitalizacji oraz niemal 20 000 zgonów wśród osób po 60. roku życia.

Jak skutecznie chronić siebie i bliskich przed RSV?
Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz, zarówno u dorosłych, jak i u dzieci, nie istnieje obecnie przyczynowe leczenie zakażenia RSV. – Możliwości terapeutyczne ograniczają się wyłącznie do leczenia objawowego, a następnie leczenia ewentualnych powikłań. Z tego względu kluczowe znaczenie ma profilaktyka, a obecnie jedyną skuteczną metodą prewencji jest szczepienie ochronne. Biorąc pod uwagę całoroczne ryzyko transmisji RSV, decyzję o szczepieniu należy podejmować niezależnie od sezonu infekcyjnego, na podstawie rozmowy z lekarzem lub farmaceutą. Jeszcze do niedawna barierą mogła być cena, ale dziś, dla wybranych grup, szczepienia mogą być bezpłatne – dodaje.

Jak wykazały wyniki badania, jedynie co dziesiąty senior poszukuje informacji o dostępnych dla siebie szczepieniach, a aż 4 na 10 osób powyżej 65. roku życia nie wie, że w Polsce mogą być dostępne bezpłatne szczepienia. Choć blisko połowa ankietowanych osób starszych potrafi wskazać, że to właśnie seniorzy znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka ciężkiego przebiegu RSV, dane te pokazują wyraźnie, że konieczne jest zwiększenie świadomości i profilaktyki w tej populacji.

Szczepienie przeciw RSV znajduje się na liście szczepień zalecanych. Można je wykonać nie tylko w POZ, czy placówce prywatnej, ale również w oznaczonej aptece współpracującej z NFZ, gdzie od niedawna farmaceuta może wystawić receptę na produkty immunologiczne – również te refundowane – dla osób dorosłych oraz dokonać kwalifikacji i szczepienia.

Więcej informacji na temat RSV znajduje się na stronie internetowej www.szczepieniersv.pl

Fundacja Koalicja dla wcześniaka została uhonorowana prestiżową nagrodą Global Foundation for the Care of Newborn Infants (GFCNI) za wieloletnie, systemowe działania na rzecz najmłodszych dzieci i ich rodzin. Wyróżnienie zostało wręczone podczas międzynarodowego spotkania organizacji rodzicielskich w Monachium. To ważne międzynarodowe uznanie dla pracy społecznej i eksperckiej na rzecz wcześniaków oraz noworodków wymagających szczególnej opieki.
To nagroda za Wasze niestrudzone zaangażowanie przez tyle lat i za wiele wspaniałych projektów, które zainicjowałyście. Wasza praca jest doskonałym przykładem tego, co można osiągnąć, gdy połączy się współczucie, determinację i przywództwo społeczne – powiedziała Silke Mader, współzałożycielka i przewodnicząca GFCNI podczas wręczania nagrody, którą odebrały prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka i Elżbieta Brzozowska.

Podczas laudacji Silke Mader podkreśliła zaangażowanie Fundacji Koalicja dla wcześniaka w działania, które zainicjowała i w które angażowała się w Polsce w 2024 roku – prace nad wydłużeniem urlopu macierzyńskiego dla rodziców chorych i przedwcześnie urodzonych noworodków, stworzenie Pogotowia Kangurowego dla dzieci, których rodzice znaleźli się w trudnej sytuacji społecznej. Podkreśliła również niezmienne od wielu lat zaangażowanie Fundacji w działania na rzecz powstawania banków mleka kobiecego oraz rozszerzenia programu profilaktyki zakażeń RSV dla wcześniaków, a obecnie dla wszystkich noworodków i niemowląt. Nagroda została przyznana również za pomoc Ukrainie – Fundacja od wielu lat wspiera ukraińskich neonatologów szkoląc ich w zakresie komunikacji z rodzicami wcześniaków, a po wybuchu wojny w Ukrainie zaangażowała się w pomoc dla ukraińskich oddziałów neonatologicznych.

To dla nas ogromny zaszczyt, jesteśmy wzruszone i bardzo szczęśliwe, że międzynarodowa organizacja zauważyła i doceniła nasze działania na rzecz najmłodszych dzieci. To niezwykle cenna nagroda, która utwierdza nas w przekonaniu, że to co robimy dla najmniejszych dzieci ma realne znaczenie i ogromny sens. Nasza praca to codzienne towarzyszenie najmłodszym wojownikom i ich bliskim w najtrudniejszych chwilach. A jeżeli udaje się sprawić, że stają się one choć trochę łatwiejsze – to dla nas największy sukces. Dziękujemy za docenienie naszych działań na forum międzynarodowym i za to ogromne wyróżnienie. Obiecujemy, że nie przestaniemy działać, bo każde życie jest cudem, a każdy cud zasługuje na wsparcie – powiedziała prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

Wręczenie nagrody odbyło się podczas corocznego spotkania organizacji rodzicielskich i pacjenckich zrzeszonych w GFCNI w Monachium. Oprócz Fundacji z Polski nagrodę GFCNI Awards otrzymały także organizacje rodzicielskie z Belgii i Ugandy. Tegoroczni trzej laureaci są przykładem poświęcenia, innowacyjności i współdziałania.
W styczniu i lutym 2025 roku odnotowano 52 412 zakażeń RSV! To o 20 000 więcej niż w tym samym okresie 2024 roku. Prawie połowa (18 500) dotyczyła dzieci do 2. roku życia.  To właśnie dla nich wirus RS jest szczególnie niebezpieczny. Czas na wprowadzenie rozwiązań, które pozwolą zabezpieczyć najmłodszych przed wirusem RS, aby sezon 2025/26 był wolny od RSV.
Rada Naukowa Koalicji RSV opracowała raport o wirusie RS, w którym rekomenduje populacyjną ochronę przed RSV z zastosowaniem jednodawkowego przeciwciała monoklonalnego. Rekomendacje te są spójne ze stanowiskami towarzystw naukowych – Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, które zalecają podawanie przeciwciał monoklonalnych i szczepienie kobiet w ciąży w celu ochrony dzieci przed infekcjami wywoływanymi przez wirusa RS. Oba rozwiązania zostały również wpisane do Programu Szczepień Ochronnych 2025, jako zalecane w zapobieganiu ciężkim infekcjom dolnych dróg oddechowych wywoływanym przez RSV. Szczepionka przeciwko RSV będzie od 1 kwietnia br. bezpłatna dla kobiet w ciąży. Natomiast jeżeli rodzice chcieliby zabezpieczyć dziecko przeciwciałem monoklonalnym to muszą je sfinansować z własnych środków, a to dla wielu może być niemożliwe. Dane epidemiologiczne pokazują, że najwyższy czas, aby każda ochrona przed RSV była finansowana ze środków publicznych. Tylko wtedy możliwe będzie zabezpieczenie wystarczająco dużej grupy osób, aby móc mówić o ochronie populacyjnej i realnym ograniczeniu liczby infekcji i hospitalizacji z powodu RSV.

Koalicja RSV od dwóch lat mówi głośno o konieczności ochrony wszystkich dzieci przed RSV. Jak pokazują polskie dane epidemiologiczne dzieci, które są hospitalizowane to w 95% przypadków dzieci urodzone o czasie, wcześniej zdrowe i bez żadnych czynników ryzyka. One  w tej chwili nie mogą skorzystać z profilaktyki, bo ta jest dostępna jedynie dla 1,5% populacji – wcześniaków, dzieci z wrodzonymi wadami serca, dysplazją oskrzelowo-płucną, SMA  i mukowiscydozą. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak będzie przebiegała infekcja RSV  u danego dziecka, dlatego wszystkie powinny być zabezpieczone. Wpisanie przeciwciał monoklonalnych i szczepień dla kobiet w ciąży do Programu Szczepień Ochronnych to bardzo dobry krok. Szczepienie przeciwko RSV będzie od 1 kwietnia bezpłatne dla kobiet w ciąży. Ale czy to wystarczy, aby znacząco obniżyć liczbę infekcji RSV? Biorąc pod uwagę, jak niewielki odsetek kobiet w ciąży korzysta ze szczepień, wydaje się, że nie. Przeciwciała monoklonalne również muszą być finansowane ze środków publicznych, dopiero wtedy będziemy mogli myśleć  o  ochronie populacyjnej. Dopóki rodzice będą musieli finansować je z własnych środków,  to niewiele osób zdecyduje się z nich skorzystać ze względu na wysokie koszty. To oznacza,  że niewiele się zmieni i w kolejnym sezonie zakażeń najmniejsze dzieci wciąż będą chorować  i wymagać hospitalizacji. Trzeba jak najszybciej udostępnić tę ochronę bezpłatnie dla rodziców – podkreśla prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka, inicjatorka Koalicji RSV.

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że szczepionka przeciwko RSV będzie dostępna bezpłatnie dla kobiet w ciąży i osób powyżej 65. roku życia od 1 kwietnia 2025 roku. To bardzo dobra wiadomość. 

Szczepionka przeciwko RSV dla kobiet w ciąży jest jedną z opcji, którą rodzice będą mogli wybrać myśląc o ochronie ich dziecka przed RSV. Wpisanie jej na listę refundacyjną to doskonała decyzja Ministerstwa Zdrowia, dzięki której zostanie zniesiona bariera finansowa i szczepienie będzie mogło być dostępne dla znacznie szerszej grupy ciężarnych. Jednak poziom wyszczepialności wśród kobiet w ciąży jest w Polsce nadal bardzo niesatysfakcjonujący i czeka nas jeszcze bardzo wiele pracy nad tym, żeby rozpropagować i upowszechnić tę metodę profilaktyki. Dlatego też drugą opcją powinny być przeciwciała monoklonalne, które – obok szczepień – walnie przyczynią się do zmniejszenia zachorowalności w wyniku zakażeń RSV. Niektóre kobiety niestety nie będą chciały się zaszczepić, inne mogą nie zdążyć lub po prostu nie zgrają się czasowo ze swoim porodem i okresem, w którym szczepienie może przynieść korzyści dziecku (poród poza sezonem zakażeń). Poza tym szczepienie daje ochronę na pierwsze  6 miesięcy życia – pozostaje jeszcze kwestia zabezpieczenia dzieci do ukończenia 2 lat, które są szczególnie narażone za zachorowanie i jego ciężki przebieg. To właśnie powoduje, że należy dążyć również do zapewnienia każdemu dziecku bezpłatnej ochrony poprzez zastosowanie jednodawkowego przeciwciała monoklonalnego zabezpieczającego przed RSV – podkreśla prof. dr hab. n. med. Mirosław Wielgoś, krajowy konsultant w dziedzinie perinatologii.

Populacyjna ochrona przed wirusem RS to nie tylko korzyści medyczne – mniej infekcji, mniej hospitalizacji, a więc mniej stresu dla dzieci i ich rodziców, ale także korzyści finansowe – mniejsze koszty hospitalizacji, leczenia powikłań poinfekcyjnych, a także mniejsze koszty pośrednie związane ze zwolnieniami lekarskimi rodziców chorych dzieci. Warto o tym pomyśleć przed nadchodzącym sezonem zakażeń i wprowadzić jak najszybciej rozwiązania, które ograniczą liczbę infekcji i hospitalizacji w nowym sezonie zakażeń 2025/26.

Główny Inspektor Sanitarny wykonał pierwszy krok wpisując przeciwciała monoklonalne do Programu Szczepień Ochronnych jako profilaktykę zalecaną w zapobieganiu infekcjom dolnych dróg oddechowych wywoływanych przez RSV. To jest spójne z redefiniowaną na poziomie UE definicją szczepionki, która niedługo obejmie „każdy produkt leczniczy przeznaczony  do wywoływania reakcji immunologicznej w celach zapobiegania chorobom spowodowanym przez czynnik zakaźny”. Przeciwciała monoklonalne wpisują się w tę definicję. Wierzymy,  że również Ministerstwo Zdrowia podejmie decyzję, dzięki której dzieci będą radośnie rozwijać się w domach, a nie leżeć na oddziałach intensywnej terapii.
 
źródło: Koalicja dla Wcześniaka