Medicalpress
Fundacja Powszechnego Czytania zainaugurowała IV edycję ogólnopolskiej kampanii #TataTeżCzyta, która zachęca ojców i mężczyzn do wspólnego czytania z dziećmi. Tegoroczna odsłona odbywa się pod hasłem „bo czytanie rozwija mózg”, a jej ambasadorem został Zbigniew Boniek. Organizatorzy podkreślają, że wspólna lektura nie tylko wspiera rozwój poznawczy dzieci, ale także buduje relacje i wzmacnia rolę czytających męskich wzorców w rodzinie. Kampania potrwa do 23 czerwca.
W Muzeum Gazowni Warszawskiej odbyła się inauguracja IV edycji ogólnopolskiej kampanii proczytelniczej #TataTeżCzyta, organizowanej przez Fundację Powszechnego Czytania. Wydarzenie poprowadził Szymon Jachimek, a część naukową gościnnie przygotowali Adam Mirek oraz Dorota Ossowska z Fundacji Poznawczej. Podczas spotkania premierowo zaprezentowano spot tegorocznej odsłony kampanii, która ma potrwać do 23 czerwca.

Tegoroczne hasło brzmi: „bo czytanie rozwija mózg”. Kampania zachęca mężczyzn, przede wszystkim ojców, ale też wszystkich, którzy mogą stać się męskimi wzorcami do aktywnego włączania się we wspólną lekturę z dziećmi – i pokazuje, że czytanie w rodzinie buduje zarówno kompetencje poznawcze, jak i trwałe relacje. Partnerem strategicznym kampanii jest marka Lajkonik.

Nowy spot już dostępny – zobacz i udostępnij.

Podczas wydarzenia odbyła się premiera tegorocznego spotu z udziałem Zbigniewa Bońka, który wspiera inicjatywę. Były piłkarz i trener na planie w Big Book Cafe spotkał się z grupą dzieci, przy okazji dnia zdjęciowego nie zabrakło wspólnego czytania i rozmów. Spot zrealizowany został ponownie według koncepcji agencji kreatywnej Brain, wyprodukowany przez OTO.Film i Orka Film, w tegorocznej odsłonie wyreżyserowany przez Macieja Kowalczuka, będzie emitowany w telewizji, kinie oraz radiu.

Spot dostępny jest online: Oficjalny spot kampanii #TataTeżCzyta2026.

Różne środowiska, jeden przekaz

Tegoroczną edycję wspiera szerokie grono ambasadorów – i właśnie ta różnorodność jest sygnałem: czytanie nie jest dla wszystkich. Kampanię reprezentują m.in. Tomasz Majewski, Anna Dereszowska, Łukasz Orbitowski, Tomasz Rożek, Tomasz Smokowski, Wojciech i Marcin Mannowie, Łukasz Stanek oraz Michał Gulczyński. Sportowcy, ludzie kultury, naukowcy, ojcowie z mediów społecznościowych – każdy z nich, kobiety także, są doskonałymi przykładami i mówią do innej grupy odbiorców.

Dlaczego tata TEŻ czyta?

Kampania pokazuje jak, co i dlaczego warto czytać z dzieckiem. Zwraca też uwagę na konieczność budowania męskich czytających wzorców – bo zaangażowani ojcowie spędzają czas z dziećmi na różnych aktywnościach – uprawiają sport, bawią się, robią wiele ciekawych rzeczy, ale też czytają. Organizatorzy chcą, aby było to widoczne, a samo czytanie stawało się naturalnym elementem życia codziennego. Wczesne sięganie po książkę rozwija mózg, buduje relacje, kształtuje nawyki. Badania pokazują też, że ojcowie podczas wspólnego czytania znacznie częściej wychodzą poza tekst, odnoszą historię do doświadczeń dziecka, zadają pytania otwarte, inicjują dyskusję, kłócą się z bohaterami, improwizują, performują głosem, skłaniają dziecko do myślenia abstrakcyjnego i interpretacji[i]. Wprowadzają tym samym, własny, nieco inny styl – i dlatego właśnie ważne jest, aby to oboje rodzice czytali.

Kampania, którą już zna co siódmy Polak

#TataTeżCzyta odbywa się co roku, na przełomie maja i czerwca, kiedy obchodzimy Dzień Mamy, Dzień Dziecka i Dzień Ojca – doskonałe okazje, które warto wykorzystać do wręczania książkowych prezentów do wspólnego czytania i budowania domowych biblioteczek. Według badań, osoby ze średnim wykształceniem dorastające w domach, gdzie było minimum
80 książek, mają takie same kompetencje, jak absolwenci studiów wyższych z domów, gdzie książek było niewiele.

Dzięki trzem dotychczasowym edycjom kampania zbudowała już rozpoznawalność na poziomie 14% w skali całego kraju – to wynik, który plasuje ją wysoko wśród inicjatyw proczytelniczych w Polsce.

Dołącz – każdy głos się liczy

Kampania ma otwartą formułę – mogą dołączać do niej szkoły, biblioteki, księgarnie, rodzice, firmy. Chodzi o to, aby zaprosić wszystkich do tego, żeby w maju i czerwcu mówić w swoim otoczeniu głośno – że czytamy codziennie, bo naprawdę warto.

Podczas inauguracji wystartowało też wyzwanie online do bycia offline. Organizatorzy przygotowali gotowe grafiki do pobrania i wykorzystania w postach oraz stories z hasłem: „Nie ma mnie tu. Czytam [dziecku]. A Ty?” Paradoks jest zamierzony – social media jako narzędzie do zachęcenia innych, żeby na chwilę je odłożyli. Bo najlepsza odpowiedź na to pytanie brzmi: też czytam. I jest zdjęcie na dowód. Bezpłatne materiały i poradnik wraz z poleceniami książkowymi są dostępne na: www.tatatezczyta.pl

Źródło: Fundacja Powszechnego Czytania

Nowy rok szkolny to nie tylko powrót do książek i codziennych obowiązków, ale też doskonały moment, by zadbać o zdrowie dziecka. W ferworze przygotowań do zajęć łatwo przeoczyć kwestie, które mogą mieć ogromne znaczenie dla jego rozwoju i sukcesów w nauce. Jednym z kluczowych elementów jest wzrok – to właśnie dzięki niemu dzieci uczą się, poznają świat i czerpią radość z zabawy. Wrzesień to idealna okazja, aby zaplanować wizytę u specjalisty i upewnić się, że nic nie stoi na przeszkodzie w pełnym wykorzystaniu dziecięcego potencjału.
Początek roku szkolnego to dla wielu rodzin czas nowych wyzwań i postanowień. Po wakacyjnej beztrosce nadchodzi moment powrotu do planowania obowiązków, kompletowania szkolnej wyprawki i przygotowania się do codziennych zajęć. W tym natłoku spraw łatwo jednak zapomnieć, że jednym z najważniejszych elementów przygotowań jest troska o zdrowie i prawidłowy rozwój dziecka. Kluczową rolę odgrywa tu wzrok, ponieważ to on umożliwia naukę, zabawę i odkrywanie świata. Dlatego, jeszcze przed wrześniowym dzwonkiem, warto zaplanować wizytę u specjalisty, by upewnić się, że dziecko dobrze widzi i może w pełni wykorzystać swoje możliwości w szkole.

Co zrobić przed rozpoczęciem szkoły?

Na przełomie sierpnia i września rodzice często planują badania profilaktyczne, takie jak kontrola słuchu, konsultacje stomatologiczne czy ocena postawy dziecka. Równie ważnym elementem przygotowań do szkoły jest sprawdzenie wzroku. Nawet jeśli nie stwierdzono żadnej wady, warto umówić się na wizytę do okulisty lub optometrysty przynajmniej raz w roku. W przypadku dzieci ze zdiagnozowaną wadą wzroku, badania powinny być wykonywane częściej, zgodnie z zaleceniami specjalisty.

Pierwszą wizytę należy przeprowadzić u okulisty, który nie tylko stwierdzi występowanie ewentualnych wad wzroku, ale także zbada ogólny stan zdrowia oczu. W późniejszej, regularnej opiece wzrok dziecka powinien być monitorowany także przez optometrystę, który bada ostrość widzenia oraz funkcje wzrokowe, a w razie potrzeby kieruje na dalszą diagnostykę.

Jak problemy ze wzrokiem mogą utrudniać naukę?

Problemy ze wzrokiem mogą znacząco obniżać efektywność uczenia się u dzieci. Niewykryte lub niekorygowane wady wzroku często objawiają się bólami głowy, szybkim zmęczeniem podczas czytania czy trudnościami z koncentracją. Dziecko może siadać bardzo blisko ekranu telewizora, przybliżać zeszyt lub książkę do twarzy, mrużyć oczy, a nawet unikać zadań wymagających dłuższego skupienia wzrokowego. Takie zachowania bywają bagatelizowane, a tymczasem są wyraźnym sygnałem, że wzrok wymaga kontroli. Warto pamiętać, że niekorygowana wada wzroku nie tylko utrudnia zdobywanie wiedzy, ale także może przyczyniać się do spadku motywacji czy obniżonej samooceny. Regularne badania u specjalisty to najprostszy sposób, aby zapobiegać tym trudnościom i wspierać rozwój dziecka w szkole.

Styl życia współczesnych uczniów sprzyja rozwojowi wad wzroku. Zamiast aktywności na świeżym powietrzu dominują zajęcia wymagające intensywnego patrzenia na przedmioty znajdujące się blisko. To właśnie długie godziny spędzane przy ekranach komputerów, smartfonów czy tabletów stanowią jedno z głównych wyzwań dla zdrowia oczu najmłodszych. Dodatkowo należy pamiętać, że predyspozycje genetyczne odgrywają tu ogromną rolę, ponieważ jeśli jedno z rodziców ma wadę wzroku, ryzyko, że pojawi się ona również u dziecka, znacząco rośnie – tłumaczy Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Należy podkreślić, że brak korekcji lub nieprawidłowo dobrana korekcja wady wzroku stanowi poważne obciążenie dla układu wzrokowego dziecka. W takich przypadkach dziecko próbuje wyrównać niedostatki widzenia, co z czasem może prowadzić do pogłębiania się wady. Jej niekontrolowany rozwój zwiększa ryzyko wystąpienia poważnych chorób oczu, takich jak zaćma, jaskra czy odwarstwienie siatkówki. Schorzenia te, jeśli pozostają niewykryte lub są zdiagnozowane zbyt późno, mogą prowadzić do znacznego, nieodwracalnego pogorszenia widzenia, a nawet do całkowitej utraty widzenia.

Jak dbać o wzrok?

Poza badaniami kontrolnymi, niezwykle ważne dla ochrony oczu są prozdrowotne nawyki. Jednym z nich jest aktywność na świeżym powietrzu. Według badań, spędzanie minimum dwóch godzin dziennie na zewnątrz może zmniejszyć ryzyko wystąpienia krótkowzroczności (najczęściej diagnozowanej wady wzroku wśród polskich dzieci) i spowolnić jej postęp. Ważne przy tym jest wybieranie form ruchu, które z jednej strony angażują wzrok do patrzenia w dal, a z drugiej są dopasowane do charakteru dziecka: spacery, rowerowe przejażdżki, zabawy z piłką czy obserwowanie przyrody… Ruch powinien być przyjemnością, nie obowiązkiem!

Warto także zadbać o odpowiednią ergonomię miejsca do nauki oraz regularne przerwy podczas korzystania z urządzeń cyfrowych. Pracując przy komputerze, dziecko powinno utrzymywać taką odległość od ekranu, by przy wyciągniętych rękach nie dotykać czubkami palców monitora. W przypadku telefonu lub tabletu ważne jest, aby co 20 minut zrobić przerwę, podczas której dziecko będzie aktywnie patrzyło w dal. Niezwykle istotne jest również zapewnienie właściwego oświetlenia w miejscu odrabiania lekcji, mając na uwadze zarówno natężenie, jak i barwę światła, które powinny sprzyjać koncentracji i równomiernie oświetlać zarówno biurko, jak i całe pomieszczenie.

Dobry wzrok to podstawa, by dziecko mogło dobrze funkcjonować w szkole i rozwijać swoje talenty. Dlatego regularne badania u specjalisty powinny być jednym z priorytetów rodziców, zwłaszcza na początku roku szkolnego. Warto pamiętać, że dobrze widzące dziecko ma nie tylko większą łatwość w nauce, ale także więcej pewności siebie, chętniej angażuje się w zajęcia i z większą radością odkrywa świat. Profilaktyka jest tutaj kluczem, ponieważ im wcześniej wykryjemy problem, tym szybciej możemy wdrożyć odpowiednie postepowanie i zadbać o przyszłość najmłodszych – podsumowuje Sylwia Kijewska, ekspertka Hoya Lens Poland.

Źródło: Komunikat Prasowy

O wprowadzenie do bilansu zdrowia dwulatka oceny obecności sygnałów mogących wskazywać na zaburzenia ze spektrum autyzmu – apelują konsultanci krajowi, klinicyści i eksperci, ponieważ tylko wczesne rozpoczęcie terapii może przynieść oczekiwane efekty. Potrzebne są też wytyczne dla placówek ochrony zdrowia i oświaty dotyczące ich współpracy, uprządkowania i wystandaryzowania ścieżki diagnostycznej.

Sytuacja dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu w kontekście potrzeby zapewnienia dostępu do wczesnej diagnostyki i możliwości szybkiego podjęcia terapii została zaprezentowana w stanowisku Instytutu Ochrona Zdrowia, o którym dyskutowano 28 marca br. podczas konferencji w Warszawie.

Rozpoczęcie terapii w wieku szkolnym zbyt późne
Gdy rozpoczynałam pracę, na terapię trafiały dzieci w wieku szkolnym powyżej siódmego roku życia. Mimo starań całego zespołu, nie udawało się im pomóc w taki sposób, jakbyśmy sobie tego życzyli. Nie potrafiliśmy efektywnie nauczyć ich najprostszych czynności, jak ubieranie się czy mycie – opowiadała dr Anna Budzińska, dyrektor Instytutu Wspomagania Rozwoju Dziecka w Gdańsku, która na co dzień od lat 90. zajmuje się diagnostyką i wczesną terapią zaburzeń ze spektrum autyzmu u dzieci.

– Dzięki pracom badawczym, wymianie doświadczeń z wyspecjalizowanymi ośrodkami zagranicznymi ustaliliśmy, że aby pomóc osobom ze spektrum autyzmu, trzeba rozpocząć terapię jak najwcześniej – zaznaczyła.

– Obecnie rozpoczynamy ją w wieku dwóch i pół roku i widzimy, że wyniki są naprawdę bardzo dobre. Potwierdzają to również opublikowane przeze mnie i przez moje koleżanki z Instytutu Wspomagania Rozwoju Dziecka badania naukowe nad skutecznością prowadzonych oddziaływań terapeutycznych – dodała.

Tymczasem w Polsce około 70% dzieci z podejrzeniem zaburzeń ze spektrum autyzmu otrzymuje diagnozę po trzecim roku życia, co negatywnie wpływa na efektywność terapii, rozwój zdolności poznawczych, mowy i umiejętności adaptacyjnych dziecka oraz jakość jego życia, rodziców i opiekunów.

Poszerzenie bilansu dwulatka
Prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego mówiła o konieczności poszerzenia bilansu dziecka w wieku dwóch lat o ocenę sygnałów, które mogłyby wskazywać na występowanie zaburzeń ze spektrum autyzmu.

Dane europejskie pokazują, że jesteśmy pierwszym krajem, gdzie prób samobójczych u dzieci jest najwięcej, dlatego trzeba wszelkie zaburzenia mogące do tego prowadzić wykrywać jak najwcześniej – alarmowała. Jej zdaniem, częstotliwość bilansów powinna być większa. – Bilanse w pierwszym półroczu życia prowadzi się dość regularnie, bo związane są ze szczepieniami, następnie jest wizyta w dziewiątym miesiącu, potem między pierwszym a drugim rokiem życia 2-3 razy związana ze szczepieniami i bilans dwulatka. Jednak kolejny jest dopiero w czwartym roku życia, czyli przez dwa lata nic nie dzieje i trzeba to zmienić – rekomendowała. Dodała, że również Sekcja Medycyny i Rozwoju Dziecka PAN postawiła sobie za cel zmianę bilansów zdrowia dziecka.

Dr Iwona Artemiuk, pediatra z Centrum Medycznego Świat Zdrowia w Warszawie poinformowała, że operator medyczny Świat Zdrowia w swoich centrach wdrożył przesiew dzieci w kierunku zaburzeń ze spektrum autyzmu w ramach podstawowej opieki zdrowotnej w czasie bilansu dwulatka w ramach ogólnopolskiego projektu Świat Zdrowia dla Wszystkich.

Jest to badanie, które trwa około 15 minut. I dotychczas łącznie z pilotażem przeprowadziliśmy ponad 400 takich badań. U 11 dzieci, czyli u 4,6% zdiagnozowaliśmy zaburzenia w kierunku ze spektrum autyzmu i skierowaliśmy je do dalszej diagnostyki psychologiczno-pedagogicznej – powiedziała. Dodała, że przesiew pokazał, że warto realizować spersonalizowaną, proaktywną opiekę medyczną nad małymi pacjentami w POZ.

Zwalidowane narzędzia
Prof. Teresa Jackowska zwróciła uwagę na brak w poradniach wystandaryzowanych kwestionariuszy do bilansu. Wskazała, że pediatra powinien dostać opracowany przez psychologów i pedagogów zwięzły kwestionariusz, dzięki któremu będzie możliwe badanie przesiewowe.

Bo już w czwartym roku życia może być za późno – ostrzegała. Wspomniała, że prace nad takim kwestionariuszem były już prowadzone i że przekaże Polskiemu Towarzystwu Pediatrycznemu rekomendacje Instytutu Zdrowia. Zaznaczyła, że jeśli chodzi o badanie przedmiotowe, potrzebny jest odpowiedni czas w poradni w POZ, szczególnie dla dziecka, które ma zaburzenia. – Warto wtedy skorzystać z wideo, które rodzice nagrywają w domu, bo dzieci w gabinecie lekarskim zachowują się inaczej – zaznaczyła.

Prof. Ewa Pisula z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, autorka wiodących polskich badań naukowych nad zaburzeniami ze spektrum autyzmu opowiadała o prowadzonych bardzo intensywnie w wielu laboratoriach na świecie pracach z wykorzystaniem również sztucznej inteligencji dotyczących przyczyn oraz przebiegu nietypowych trajektorii rozwojowych.

Przed nauką stoi wiele zadań związanych z algorytmami diagnostycznymi, strategią przeprowadzania procesu diagnostycznego – zaznaczyła. Dodała, że w Polsce wiele zespołów badawczych podejmowało działania mające na celu zwalidowanie różnych narzędzi przesiewowych i wiedza w tym zakresie istnieje, ale te prace kończą się zawsze podsumowaniem: konieczne są dalsze badania, żeby uzyskać narzędzie, które będzie miało dobre właściwości psychometryczne. Jej zdaniem, trudność polega na tym, że to są badania, w których nie zastosowano podłużnego planu i nie sprawdzono, jak później wygląda rozwój i sytuacja dziecka. A to jest niezbędne do oceny wartości narzędzia przesiewowego.

– Priorytetem jest więc wypracowanie dobrego narzędzia sprawdzonego w populacji polskiej – podsumowała. Zwróciła uwagę na dysproporcje płciowe w zakresie diagnozowania zaburzeń spektrum autyzmu u dziewczynek. – Myślę, że będą wypracowywane już niebawem lepsze narzędzia diagnostyczne w odniesieniu do tej grup – zaznaczyła.

Uporządkowanie ścieżki diagnostycznej
Zdaniem dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, w Polsce konieczne jest uporządkowanie ścieżki diagnostycznej wszystkich zaburzeń psychicznych u dzieci i młodzieży. Aby diagnoza była przeprowadzona w sposób rzetelny, ważna jest współpraca w zespołach interdyscyplinarnych składających się z psychiatry dziecięcego, psychologa, pedagoga, logopedy, fizjoterapeuty. – A ponieważ brakuje opracowanej ścieżki opieki nad dzieckiem i nastolatkiem, część procesu diagnostycznego odbywa się w systemie oświaty, np. w poradniach psychologiczno-pedagogicznych i lekarz nie ma wiedzy, co wobec pacjenta już się do tej pory zadziało. W ramach opieki środowiskowej mamy terapeutów, którzy w procesie diagnozy też są bardzo pomocni, bo mogą pójść do środowiska pacjenta, do domu, do szkoły obserwować, jak to dziecko funkcjonuje, ale brakuje przepisów, które np. umożliwiają wejście terapeucie środowiskowemu do przedszkola, żeby obserwować dziecko w grupie – wyliczała.

Prof. Bernadetta Izydorczyk, konsultant krajowa w dziedzinie psychologii klinicznej także podkreśliła brak uporządkowanego zestawu narzędzi, które służą jednoznacznie do pomiaru spektrum autyzmu dzieci. – Istnieje więc potrzeba powstania standardów obowiązujących wszystkie osoby zajmujące się dziećmi z autyzmem, od psychologów do psychiatrów i pedagogów – wskazała.

Poinformowała, że psychologiczna diagnoza jest początkiem do prowadzenia procesu monitoringu rozwoju dziecka, który może wykazać na różnych etapach zróżnicowane dysfunkcje, dysharmonie, po zaburzenia włącznie. Dodała, że rozpoznawanie spektrum autyzmu u dzieci, szczególnie małych, jest niezwykle trudne i aby zająć się psychologicznym opisem sylwetki i wskazaniem objawów, trzeba dokonywać analizy i oceny całościowej rozwoju różnicując to, co wiąże się z zaburzeniami neurorozwojowymi, a co jest wynikiem innych zaburzeń na podłożu psychospołecznym. Dane pokazują, że ponad 70% dzieci ze spektrum autyzmu ma co najmniej jedno współistniejące zaburzenie zdrowia psychicznego.

Prof. Agnieszka Słopień, konsultant krajowa w dziedzinie psychoterapii dzieci i młodzieży wymieniła najczęstsze: ADHD dotyczy około 40% pacjentów, zaburzenia depresyjne, których częstość wzrasta z wiekiem, w populacji młodzieży i osób dorosłych stanowi 30-40%, u dzieci z niepełnosprawnością intelektualną często pojawia się agresja i autoagresja, u osób w normie intelektualnej 9 razy częściej dochodzi do prób samobójczych – w porównaniu z populacją ogólną. W zależności od badanej populacji rozpowszechnienie schizofrenii wynosi między 1% a 20%, choć większość badaczy zgadza się wskazuje 4%.

Szkolenie personelu
Prof. Małgorzata Lipowska
, dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego mówiła o koniecznych działaniach edukacyjnych skierowanych do medyków, psychologów, psychoterapeutów, nauczycieli. – Pierwszym kontaktem dziecka jest najczęściej jest pediatra, a później nauczyciele nauczania przedszkolnego. Więc kształcenie powinno koncentrować się na pierwszych symptomach, tzw. czerwonych flagach – wskazała.

Dr Anna Budzińska dodała, że dzięki temu, że udało się przeszkolić prawie wszystkich pediatrów w Gdańsku pod kątem poszerzonej obserwacji, sytuacja poprawiła się znacząco. – Należy też na etapie studiów pedagogicznych, psychologicznych, ale również medycznych wprowadzać przedmioty związane z zaburzeniami rozwoju, w tym ze spektrum autyzmu. Specjaliści powinni poszerzać wiedzą poprzez system szkoleń dla pediatrów, a w przypadku psychologów i pedagogów poprzez studia podyplomowe. Myślę, że wypracowanie takiego modelu studiów podyplomowych kształcących pod kątem terapii dzieci ze spektrum autyzmu jest niezwykle ważne – wskazała.

Zaznaczyła, że istotna jest też certyfikacja. „Osoba, która pracuje z dziećmi ze spektrum autyzmu powinna mieć certyfikat pozwalający rodzicom i szkołom, placówkom na rozpoznanie specjalisty w gronie innych osób, które mają wykształcenie psychologiczne, pedagogiczne. Dodała, że taka certyfikacja powinna powstać na poziomie europejskim. Podkreśla, że Polska ma duże osiągnięcia w diagnozowaniu i terapii zaburzeń ze spektrum autyzmu. – Rodziny z różnych krajów przyjeżdżają do nas, żeby dostać diagnozę i terapię. Na tle Europy naprawdę pozytywnie się wyróżniamy – poinformowała.

Niebieskie Igrzyska
Dr Anna Budzińska opowiadała o Niebieskich Igrzyskach organizowanych przez Instytut Wspomagania Rozwoju Dziecka każdego roku w kwietniu – miesiącu wiedzy na temat autyzmu. Do udziału można zgłosić się przez stronę internetową niebieskiejigrzyska.pl. – Uczestnik otrzymuje komplet materiałów, który pozwala na przeprowadzenie warsztatów uczących dzieci tematu różnorodności, nienazywania autyzmu po imieniu, ale pokazywania, że dzieci różną się między sobą i to jest piękne. Warsztaty uczą, jak różnorodność akceptować, jak sobie z nią radzić, jak pomagać rówieśnikowi, który z czymś ma kłopot, czegoś nie potrafi i jak reagować na sukcesy oraz porażki – wymieniała. – Z drugiej strony, zachęcamy oczywiście do wspólnej zabawy, bo Niebieskiej Igrzyska w samej swojej nazwie brzmią bardzo sportowo. Jest to wspólna zabawa, w które biorą udział zarówno dzieci neurotypowe, dzieci ze spektrum autyzmu, ale również dzieci z innymi niepełnosprawnościami – dodała.

W pierwszych Igrzyskach 3 lata temu wzięło udział tysiąc dzieci i 29 placówek edukacyjnych, fundacji, stowarzyszeń. W tym roku, a jeszcze cały czas trwają zapisy, jest już 450 tys. dzieci i przeszło 2 tys. placówek. Dołączają też placówki polonijne z całej Europy. W wielu miastach Niebieskie Igrzyska przyjęły już formę ogólnomiejskiej lub ogólnopowiatowej imprezy. – Zachęcam do zapoznania się z ideą Niebieskich Igrzysk, ale przede wszystkim z ideą naszego instytutu, tzw. pozytywnego nurtu stosowanej analizy zachowania, żeby się kształcić, rozwijać i nie eksperymentować na dziecku. A proszę mi wierzyć, że ani pediatrzy, ani psychologowie, ani pedagodzy nie mają wiedzy na temat tego, jakie metody są udokumentowane naukowo. Nie potrafią często polecić tych najskuteczniejszych sposobów oddziaływania. To oznacza, że decyzję o formie pomocy musi podjąć rodzic. I to w oparciu o to, co znajdzie w internecie – powiedziała.

Rola rodziców
Mgr Iwona Ruta-Sominka
, wicedyrektor Instytutu Wspomagania Rozwoju Dziecka w Gdańsku wskazała, że rodzic w procesie diagnozy jest zagubiony. Najczęściej najpierw trafia do pediatry i jeśli ten nie skieruje go do właściwego miejsca, nie będzie wiedział, gdzie szukać pomocy. – Dlatego przygotowaliśmy poradnik, żeby rodzic wiedział, gdzie iść, jakie dokumenty otrzymać i że jeśli trafi do poradni psychologiczno-pedagogicznych, może dostać orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego – tłumaczyła. Darmowy poradnik „Diagnoza Autyzmu Praktyczny Przewodnik” jest na dostępny stronie Instytutu iwrd.pl. Będzie rozsyłany do poradni psychologiczno-pedagogicznych.

Najważniejsze jest, aby dziecko otrzymało pierwsze orzeczenia, które da mu już szybki dostęp do terapii – dodała. Podkreśliła, że rodzic, który przejdzie całą ścieżkę musi też mieć możliwość opieki.

Rodzice dzieci ze spektrum są grupą najbardziej obarczoną ryzykiem wypalenia rodzicielskiego i stresem rodzicielskim. Dlatego tak ważne jest, aby wyposażyć ich od razu w wiedzę, która redukuje stres – wyjaśniała. Podkreśliła, że rodzic powinien być współuczestnikiem procesu terapeutycznego. Dzieci ze spektrum mają trudności z przenoszeniem umiejętności włączonych w jednym środowisku na drugie i z tego, czego nauczą się w przedszkolu niekoniecznie korzystają w domu. – Jeśli rodzic tego nie pociągnie dalej, to efektywność terapii będzie ograniczona – ostrzegała. Dodała, że w Instytucie Wspomagania Rodzaju Dziecka działa program domowy i rodzina jest pod opieką.

Koalicja ekspertów
W opinii ekspertów, m.in. prof. Bernadetty Izydorczyk, konsultant krajowej w dziedzinie psychologii klinicznej, prof. Teresy Jackowskiej, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, prof. Agnieszki Słopień, konsultant krajowej w dziedzinie psychoterapii dzieci i młodzieży, obecnie funkcjonująca diagnostyka zaburzeń ze spektrum autyzmu u dzieci realizowana jest w ramach systemu opieki zdrowotnej i oświaty przy braku zdefiniowanych zasad współpracy oraz wytycznych dotyczących wymiany informacji i dokumentacji w procesie diagnostycznym.

Dr Aleksandra Lewandowska podkreśliła konieczność uporządkowania ścieżki diagnostycznej i wprowadzenie zwalidowanych narzędzi, które mają udowodnioną skuteczność diagnostyczną.

Eksperci wskazują też, że poziom wiedzy na temat tych zaburzeń wśród personelu medycznego i oświaty jest niewystarczający, a programy kształcenia przeddyplomowego i podyplomowego nie dostarczają wystarczającego zakresu informacji. Brakuje też ogólnopolskich rozwiązań mających na celu dostarczenie rodzicom i opiekunom dzieci kompleksowych informacji na temat dalszej ścieżki postępowania, miejsc uzyskania pomocy, metod i programów terapeutycznych o udokumentowanej naukowo skuteczności oraz przysługujących świadczeń z zakresu opieki zdrowotnej, systemu edukacji i świadczeń społecznych.

Dr Anna Budzińska podsumowała, że cieszy ją gotowość środowiska do wdrożenia poszerzonej obserwacji u dzieci podczas bilansu dwulatka.

Dr Iwona Artemiuk dodała, że wczesne wykrycie zaburzeń ze spektrum autyzmu zwiększa jakość i efektywność terapii, rozwój mowy i zdolności adaptacyjne, a tym samym zwiększa komfort i jakość życia dziecka i jego rodziców.

Stanowisko Instytutu Ochrony Zdrowia w sprawie wczesnej diagnostyki zaburzeń ze spektrum autyzmu u dzieci dostępne jest na stronie Instytutu Ochrony Zdrowia: TU

Autor: Instytut Ochrony Zdrowia
Źródło informacji: Fundacja Instytut Ochrony Zdrowia