Medicalpress
Zmiany w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty są nieakceptowane – wynika ze stanowiska Porozumienia Rezydentów. Związek zawodowy sprzeciwia się m.in. zmianom w rezydenturach i skróceniu stażu podyplomowego. Uważa, że nowe przepisy „penalizują” lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich.
Ministerstwo Zdrowia skierowało 8 czerwca do konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja przewiduje m.in. skrócenie o połowę stażu podyplomowego, zmiany w egzaminach lekarskich i w rezydenturach.

Porozumienie Rezydentów przyjęło 14 czerwca stanowisko dotyczące tego projektu. Związek zawodowy zaznaczył w nim, że przed publikacją projektu było wiele spotkań między przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia a środowiskiem lekarzy i studentów medycyny, w czasie których rezydenci podnosili liczne wątpliwości. „Ministerstwo Zdrowia nie uwzględniło naszych argumentów, pomijając je. Czyni to w naszym przekonaniu ustawę kategorycznie nieakceptowalną” – napisali rezydenci.

– W środowisku lekarskim wrze od sprzeciwu wobec proponowanych zmian, a każdy komunikat Ministerstwa Zdrowia w mediach społecznościowych pełen jest negatywnych reakcji – napisał w poniedziałek w wiadomości do PAP Sebastian Goncerz, przewodniczący związku zawodowego.

Według Porozumienia Rezydentów, prawo dotyczące kształcenia lekarzy jest nieczytelne. „Pierwszym i podstawowym postulatem Porozumienia Rezydentów jest to, że należy uchwalić ustawę o kształceniu lekarzy i lekarzy dentystów, która będzie ustawą odrębną od ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Przepisy te należy uporządkować, zharmonizować i usystematyzować. Kolejna fragmentaryczna nowelizacja jedynie pogłębi chaos w obecnej ustawie i utrudni jej stosowanie” – wskazało Porozumienie Rezydentów.

Związek zawodowy napisał, że likwidacja jawnej bazy pytań w egzaminach lekarskich jest zmianą pożądaną, którą popiera. Poza tym, ma szereg uwag.

Porozumienie Rezydentów ma zastrzeżenia do zmian dotyczących rezydentury – chodzi o to, że projekt uniemożliwia zmianę miejsca jej realizacji z zachowaniem miejsca rezydenckiego. „W naszej ocenie jest to najbardziej szkodliwa i krótkowzroczna zmiana w tej ustawie. Uniemożliwia ona ucieczkę z miejsc obarczonych dużą liczbą nieprawidłowości w zakresie szkolenia specjalizacyjnego i pracy” – napisali rezydenci. Podkreślili, że „w skali około 5 lat szkolenia specjalizacyjnego jedynie od 5 proc. do 10 proc. lekarzy decyduje się na zmianę jednostki szkoleniowej, co oznacza, że nie jest to zjawisko o skali zagrażającej stabilności systemu”.

Według związku zawodowego procedowane zmiany mogą zaowocować gwałtownym wzrostem liczby lekarzy bez specjalizacji, „co stoi w bezpośredniej sprzeczności z oficjalną polityką państwa dążącą do redukcji kolejek do lekarzy specjalistów”. Chodzi o przewidziane w projekcie sankcje dla lekarzy, którzy nie podejmą pracy w nowo przyznanym miejscu rezydenckim, wyłączając ich z rekrutacji rezydenckiej na 1,5 roku.

„W połączeniu z jednoczesnym uniemożliwieniem swobodnej zmiany miejsca szkoleniowego, regulacje te doprowadzą do dramatycznych konsekwencji przy wyborze ścieżki zawodowej. Młodzi lekarze będą zmuszeni do daleko idącej ostrożności, co potencjalnie poskutkuje rezygnowaniem z przystępowania do rekrutacji. (…) Ograniczanie mobilności lekarzy nie może odbywać się kosztem osób szkolących się w jednostkach, które nie zapewniają odpowiednich warunków do realizacji programu specjalizacji, zwłaszcza przy niewystarczającej reakcji instytucji państwowych na występujące nieprawidłowości” – wskazano.

Porozumienie Rezydentów podnosi, że kontrowersje budzi też wprowadzenie obowiązku oceny predyspozycji lekarza szkolącego się przez kierownika specjalizacji. Ocena ta miałaby być wystawiana po pierwszych 6 miesiącach trwania szkolenia. „Lekarz, który otrzyma w tym trybie ocenę negatywną, zostaje dożywotnio pozbawiony możliwości ponownej rekrutacji w dotychczasowej dziedzinie medycyny.

Nadanie arbitralnego uprawnienia do całkowitego i bezpowrotnego uniemożliwienia dalszego rozwoju zawodowego na drodze jednoosobowej decyzji kierownika, bez implementacji jakiejkolwiek procedury odwoławczej, tworzy bezpośrednie pole do potężnych nadużyć” – podkreśliło Porozumienie.

Związek zawodowy krytykuje również skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. „Wbrew oficjalnej narracji resortu zdrowia, aktualna jakość kształcenia praktycznego w ciągu studiów na kierunkach lekarskich jest niska. Według danych zebranych na dzień 5 maja 2025 roku, aż 76 proc. studentów ostatnich lat nie wykonało ani razu procedury pobierania krwi tętniczej, a 61 proc. nie realizowało procedury szycia chirurgicznego. Niejednokrotnie jedyną i ostateczną możliwość samodzielnego zrealizowania tych kluczowych procedur zapewnia właśnie staż podyplomowy, stąd jego skrócenie bezpośrednio przełoży się na znacznie gorsze przygotowanie młodych lekarzy do bezpiecznej pracy z pacjentem. Należy nadmienić, że ministerstwo nie przeprowadziło żadnej rzetelnej analizy potwierdzającej słuszność wprowadzanych przez nich zmian” – dodało.

Rezydenci uważają, że likwidacja stażu podyplomowego „byłaby akceptowalna wyłącznie pod warunkiem uprzedniego wprowadzenia realnego, praktycznego 6. roku studiów w maksymalnie dwuosobowych grupach klinicznych na wszystkich kierunkach lekarskich w kraju.”

Związek zawodowy podnosi, że nowe przepisy stanowią rodzicielską dyskryminację. Chodzi o lekarki, które teraz będąc w ciąży mogą zrezygnować z realizacji dyżurów całodobowych bez konieczności ich nadrabiania przez dwa lata. Taka sama zasada dotyczy rodziców dzieci do ósmego roku życia. Nowe przepisy wprowadzają konieczność nadrabiania wszystkich dyżurów niezrealizowanych z powodu ciąży czy też w związku z obowiązkami rodzicielskimi. To, zdaniem rezydentów, wydłuży specjalizację.

„Proponowane rozwiązanie faktycznie penalizuje lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich, zmuszając ich do wyboru między obecnością przy dziecku w najważniejszych momentach jego rozwoju a ryzykiem istotnego opóźnienia uzyskania specjalizacji i dalszego rozwoju zawodowego. Ta zmiana w dobie niżu demograficznego jest całkowicie niezrozumiała i zwyczajnie szkodliwa. Należy wyraźnie podkreślić, że lekarz w trakcie specjalizacji, który dobrowolnie rezygnuje z realizacji dyżurów, wciąż jest pracownikiem pełnoetatowym” – napisali rezydenci.

Projekt nowleizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty przewiduje m.in. skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. Teraz staż lekarski trwa 13 miesięcy, lekarsko-dentystyczny 12.

Zmiany obejmują też lekarski i lekarsko-dentystyczny egzamin końcowy (LEK i LDEK). W tej chwili 70 proc. pytań jest jawnych, pochodzi z ogólnodostępnej bazy pytań. Zgodnie z nowelizacją cały test LEK i LDEK będzie składał się wyłącznie z pytań tajnych, co ma przywrócić weryfikacyjną funkcję egzaminu.

Ponadto zmiany dotyczą także rezydentur. Chodzi o nabór, organizację, odbywanie i nadzór nad odbywaniem szkolenia specjalizacyjnego. Lekarze mają być kierowani do szpitali, w których jest największe zapotrzebowanie na specjalistów w danej dziedzinie medycyny. Listę akredytowanych jednostek, którym przyznano miejsca rezydenckie w danej dziedzinie, ma ustalać wojewoda. Natomiast pierwszeństwo wyboru miejsc rezydenckich ma należeć do lekarzy, którzy uzyskali najwyższe wyniki w egzaminach po zakończeniu studiów – lekarskim i lekarsko-dentystyczny egzaminie końcowym (LEK i LDEK).

Nowela jest w konsultacjach publicznych.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Skrócenie o połowę stażu podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów to jeden z zapisów przygotowanego przez resort zdrowia projektu nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza. Przeciwko jest m.in. samorząd lekarski, Porozumienie Rezydentów, studenci medycyny i część uczelni kształcących przyszłych medyków.
Ministerstwo Zdrowia skierowało w poniedziałek do konsultacji publicznych projekt ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja m.in. zaostrza zasady egzaminu końcowego, w którym wszystkie pytania mają być niejawne, zmienia zasady odbywania rezydentury oraz skraca staż podyplomowy: lekarski z 13 do sześciu miesięcy, a lekarsko-dentystyczny – z 12 do 6 miesięcy.

Podczas prezentacji projektu wiceminister Katarzyna Kęcka powiedziała dziennikarzom, że przygotowane zmiany mają dwa główne cele. – Zabezpieczyć pacjentów i poprawić dostępność do lekarzy, zwłaszcza w tych podstawowych specjalizacjach. Drugi cel, równie ważny, to wzmóc jakość kształcenia, zarówno przeddyplomowego, jak i podyplomowego – stwierdziła. Podkreśliła, że obecnie kładziony jest bardzo duży nacisk na kształcenie praktyczne studentów medycyny. – W naszych uczelniach mamy Centra Symulacji Medycznej, gdzie również pracujemy w ramach zespołów interdyscyplinarnych – powiedziała.

O zniesienie stażu w całości wnioskowała Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM). Obecny w resorcie zdrowia podczas prezentowania dziennikarzom najważniejszych założeń projektu Leszek Domański, rektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie oraz wiceprzewodniczący KRAUM, również zwracał uwagę, że obowiązujące od roku akademickiego 2024/25 standardy nauczania są nastawione na nauczanie praktyczne. Ostatni rok studiów jest rokiem praktycznym, a student po ukończeniu studiów ma być gotowy do podjęcia pracy.

Z tym stanowiskiem nie zgadzają się zarówno organizacje lekarzy jak i studentów medycyny. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów Sebastian Goncerz powiedział PAP, że w nowej ustawie popiera część dotyczącą likwidacji bazy pytań jawnych do lekarskiego egzaminu końcowego, które teraz stanowią 70 proc. pytań do tego egzaminu. Pozostałe zapisy ocenia zdecydowanie negatywnie, szczególnie skrócenie stażu podyplomowego. Uważa, że konsekwencją tego będzie gorsze przygotowanie przyszłych lekarzy w zakresie umiejętności praktycznych. Goncerz powiedział, że resort powołuje się na dwa główne argumenty – gotowość studentów do podjęcia pracy już po studiach oraz oszczędności wynikające ze skrócenia stażu. Oba uznał za nietrafne.

– Szósty rok studiów nazywa się rokiem praktycznym, ale w wielu uczelniach odbywa się to tylko formalnie. Bo jak ktoś uczy się badać pacjentów w sześcioosobowej grupie, to trudno to nazwać rokiem praktycznym. Nieliczne uczelnie prowadzą ostatni rok studiów w małych grupach klinicznych, np. po dwie osoby. Aktualnie większość studentów nie wykonuje procedur praktycznych; dla przykładu: 76 proc. nie pobierało krwi tętniczej, a ok 60 proc. nigdy nie wykonało cewnikowania. Większości tych procedur można się nauczyć na stażu i tę możliwość właśnie się im odbiera – powiedział Goncerz, powołując się na badania Porozumienia Rezydentów przeprowadzone wśród studentów ostatnich lat kierunku lekarskiego.

Oszczędności mające wynikać z racji skrócenia stażu resort obliczył na ponad 680 mln zł już w 2027 roku – taka kwota została podana w założeniach do projektu. Zdaniem Goncerza są to oszczędności iluzoryczne.

– Osoby, które wcześniej skończą staż – wcześniej zaczną rezydenturę, a następnie wcześniej zostają specjalistami. Rezydent kosztuje więcej niż stażysta, a specjalista więcej niż rezydent – powiedział rozmówca PAP.

Kolejny argument przewodniczącego dotyczył decyzji odnośnie wyboru specjalizacji. Większość lekarzy podejmuje tę decyzje właśnie na stażu, obserwując pracę na różnych oddziałach.

Sebastian Goncerz negatywnie ocenił też zmiany dotyczące rezydentur. Zgodnie z nowelizacją rezydent po wyborze miejsca kształcenia specjalizacyjnego nie będzie mógł go zmienić z zachowaniem miejsca rezydenckiego. Jego zdaniem spowoduje to wzrost liczby lekarzy bez specjalizacji.

– Nie bez przyczyny odeszliśmy od koncepcji chłopów pańszczyźnianych przywiązanych do ziemi. Próba uwiązania człowieka na pięć lat do jednego miejsca jest wysoce nieetyczna. Ci ludzie przecież mogą mieć plany rodzinne, zachorować przewlekle i chcieć żyć bliżej ośrodka prowadzącego ich leczenie, mogą trafić do miejsca, gdzie jakość kształcenia jest niska albo powszechny jest mobbing. I tych powodów, dla których konieczne jest przeniesienie, jest znacznie więcej – powiedział Goncerz.

Zmiany proponowane przez resort budzą także sprzeciw Naczelnej Izby Lekarskiej. Iwona Kania, kierownik działu komunikacji NIL w przesłanym PAP stanowisku napisała, że „deklarowanym celem Ministerstwa Zdrowia jest poprawa jakości kształcenia lekarzy, jednak z informacji przedstawianych publicznie wynika, że jednym z głównych argumentów za zmianami pozostają oszczędności i kwestie organizacyjne. To budzi nasze wątpliwości.”

Kania zaznaczyła, że samorząd lekarski nie kwestionuje potrzeby zmian w systemie kształcenia oraz od dawna zwraca uwagę, że egzamin końcowy powinien w możliwie najlepszy sposób weryfikować rzeczywistą wiedzę i kompetencje absolwentów. NIL zgadza się także, że obowiązek ustawicznego kształcenia nie może pozostawać wyłącznie zapisem ustawowym bez skutecznych narzędzi oceny jego realizacji.

„Jednak diagnoza problemów nie oznacza automatycznej zgody na każdą proponowaną reformę. Szczególny niepokój budzi przedstawianie stażu podyplomowego przede wszystkim jako kosztu dla budżetu państwa. Mówimy o etapie, na którym młody lekarz zdobywa praktyczne doświadczenie pod nadzorem i przygotowuje się do samodzielnego wykonywania zawodu. Jeżeli ten model ma zostać ograniczony lub zastąpiony innym rozwiązaniem, oczekujemy twardych dowodów, że nie odbędzie się to kosztem jakości przygotowania zawodowego i bezpieczeństwa pacjentów. Takich dowodów nie ma” – dodała.

Zwróciła też uwagę, że ochrona zdrowia potrzebuje dobrze przygotowanych lekarzy, a nie jedynie szybszych i tańszych ścieżek ich kształcenia. Zaznaczyła, że NIL oczekuje od resortu analiz pokazujących „w jaki sposób proponowane rozwiązania przełożą się na realny wzrost jakości kształcenia, a nie wyłącznie na poprawę wskaźników ekonomicznych”.

Sprzeciw wobec skrócenia stażu podyplomowego wyraziło też Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Medycyny. W stanowisku opublikowanym na stronie organizacji studenci powoływali się na raport „Medical Education System Worldwide Survey” przeprowadzony przez International Federation of Medical Students’ Associations. W raporcie zebrano dane z 83 państw świata. Wnika z niego, że: – 87 proc. państw wskazuje staż lekarski jako nieodłączną część toku kształcenia – w przypadku części państw jest to realizowane w czasie ostatniego (siódmego) roku studiów, w pozostałych stanowi nieodłączny warunek niezbędny do uzyskania prawa do wykonywania zawodu, – w przypadku 45 proc. państw staż lekarski trwa 1 rok, u 31 proc. okres ten trwa dwa lata, a u 8 proc 3 lata.

„Pomimo różnorodności systemów edukacji medycznej na świecie oraz stopniowego wdrażania coraz większej dbałości o aspekt praktyczny – staż lekarski pozostaje nieodłączną częścią toku kształcenia, pozwalającego na samodzielną pracę. Staż lekarski to nie tylko możliwość lepszego przygotowania praktycznego do pracy w zawodzie – to etap kształcenia, który pozwala na naukę umiejętności, które nie są zawarte w programie nauczania w sposób wystarczający, aby móc sprawować samodzielną opiekę nad pacjentem od razu po zakończeniu 6-cio letniego toku studiów” – czytamy na stronie stowarzyszenia.

W sprawie skrócenia stażu podyplomowego różne zdania mają także same uczelnie kształcące lekarzy i lekarzy dentystów. Część z nich popiera stanowisko KRAUM postulującej zniesienie stażu. Z uzyskanych przez PAP informacji wynika, że to m.in. Collegium Medicum Uniwersytetu Rzeszowskiego, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie, Uniwersytet Medyczny w Lublinie, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytet Zielonogórski.

„Rektorzy zrzeszeni w KRAUM deklarują wolę dialogu z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia celem wyboru optymalnego rozwiązania. Jednocześnie wskazują na problemy, które będą konsekwencją decyzji o likwidacji stażu lub jego skróceniu. W szczególności należy tu wymienić zwiększone obciążenie finansowe uczelni prowadzących nauczanie na kierunku medycznym, co będzie wymagało dodatkowych nakładów ze strony Ministerstwa Zdrowia oraz kumulację dwóch roczników lekarzy starających się o rezydentury, wymagającą specjalnych działań organizacyjnych” – napisał w odpowiedzi przesłanej PAP na zapytanie o stanowisko uczelni prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum prof. Maciej Małecki.

Natomiast Uniwersytet Medyczny w Białymstoku poinformował PAP, że nie zgłaszał postulatu zniesienia stażu podyplomowego lekarzy i lekarzy – dentystów, podobnie jak Wydział Medyczny Collegium Medicum Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jednocześnie rzecznik prasowy UKSW poinformował PAP, że „stanowisko Kolegium Dziekańskiego WMCM jest tożsame ze stanowiskiem Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 6 lutego 2026 roku”. W przywołanym dokumencie NRL wyraża stanowczy sprzeciw wobec skrócenia stażu.

Opinii o celowości całkowitego zniesienia stażu podyplomowego nie podziela także Wydział Lekarski/Instytut Nauk Medycznych Uniwersytetu Opolskiego – poinformował PAP Jacek Jóźwiak, dziekan Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Opolskiego.

Zniesienia stażu podyplomowego nie postulowała też Akademia WSB w Dąbrowie Górniczej. Justyna Misiak, prodziekan Collegium Medicum – Wydziału Medycznego Akademii WSB napisała, że „wszelkie zmiany dotyczące modelu przygotowania do wykonywania zawodu lekarza powinny być poprzedzone szerokimi konsultacjami ze środowiskiem akademickim, samorządem zawodowym oraz przedstawicielami systemu ochrony zdrowia”.

Postulatu takiego nie miała również Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu – uczelnia jest też przeciwna skróceniu stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. O zmiany w czasie trwania stażu nie wnosiły również Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Jana Długosza w Częstochowie, Akademia Tarnowska, Akademia Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu – ustaliła PAP.

Źródło: Nauka w Polsce

W polskiej onkologii coraz wyraźniej widać paradoks, który trudno zignorować. Z jednej strony dynamiczny rozwój terapii, nowe leki i coraz większe możliwości leczenia. Z drugiej strony brak ludzi, którzy mieliby z tych narzędzi korzystać. Problem nie jest nowy, ale dziś zaczyna mieć bardzo konkretny wymiar. W Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy na rezydentów czekają miejsca, których nie ma kto zająć.
To właśnie w takich ośrodkach najlepiej widać napięcie między potrzebami systemu a decyzjami młodych lekarzy. Onkologia kliniczna należy do najbardziej wymagających specjalizacji, zarówno pod względem wiedzy, jak i obciążenia psychicznego. Droga do jej zdobycia jest długa, a sama praca nie kończy się wraz z uzyskaniem tytułu specjalisty. Jak mówi jedna z lekarek, „nie ma jednego podręcznika do onkologii, my aktualizujemy tę wiedzę na podstawie danych anglojęzycznych. Co trzy miesiące mamy do czynienia z nowymi lekami, co daje nam ogromne możliwości, ale może to przytłaczać młodych adeptów medycyny”.

To zdanie dobrze oddaje istotę problemu. Onkologia rozwija się szybciej niż większość innych dziedzin medycyny. Dla systemu to szansa. Dla młodego lekarza może to być jednak źródło niepewności. Wybór specjalizacji przestaje być tylko decyzją o kierunku zawodowym, a zaczyna być decyzją o stylu życia, tempie pracy i poziomie odpowiedzialności.

Jednocześnie liczby nie pozostawiają złudzeń. W regionie kujawsko-pomorskim na około 50 wolnych miejsc szkoleniowych w dziedzinach onkologicznych zgłosiło się jedynie kilkunastu kandydatów. Jak wskazują przedstawiciele administracji, „te wszystkie dziedziny charakteryzują się tym, że tych miejsc wolnych do specjalizacji jest więcej niż chętnych lekarzy”. To nie jest lokalna anomalia, ale część ogólnopolskiego trendu.

Problem widać jeszcze wyraźniej, gdy spojrzeć na codzienność oddziałów. W bydgoskim ambulatorium chemioterapii przyjmowanych jest nawet 500 pacjentów dziennie. To liczba, która mówi więcej niż jakiekolwiek statystyki systemowe. Każdy z tych pacjentów to osobna historia, osobna diagnoza i osobne rokowanie. Wśród nich jest między innymi pacjentka, która przyjeżdża na leczenie od dwóch lat, regularnie co trzy tygodnie. „Miałam operowany rak jelita grubego, usunięty, a po roku na USG wyszło, że mam przerzuty do wątroby i tak od 13 marca 2024 jeżdżę na chemię”.

To właśnie ta codzienność sprawia, że onkologia pozostaje jedną z najbardziej obciążających specjalizacji. Nie tylko ze względu na liczbę pacjentów, ale także charakter relacji, które się z nimi buduje. Rozmowy o diagnozie, rokowaniu i śmierci nie są wyjątkiem, lecz codziennością. Dla wielu młodych lekarzy to bariera trudniejsza do przekroczenia niż sama ścieżka kształcenia.

A jednak nie wszyscy postrzegają tę dziedzinę w kategoriach obciążenia. Jedna z rezydentek podkreśla: „moim zdaniem to dziedzina, która daje ogromne możliwości rozwoju”. To ważny głos, bo pokazuje, że problem nie sprowadza się wyłącznie do trudności, ale także do sposobu, w jaki onkologia jest postrzegana i prezentowana młodym lekarzom.

Z perspektywy pacjentów rola lekarza onkologa ma jeszcze inny wymiar. „To jest ważne, że przy nas są, to jest ciężka droga, czasami przez mękę i dla nas i dla nich, ale czy są to rezydenci, czy lekarze, to oni swoją obecnością, przeprowadzając wywiad, rozmawiając, pomagając psychicznie są dla nas bezcenni, po prostu tym, że są”. To zdanie wykracza poza dyskusję o systemie i dotyka sedna relacji lekarz–pacjent w onkologii.

Kryzys kadr w tej dziedzinie nie polega więc wyłącznie na braku specjalistów. To problem, który dotyka całej struktury opieki, od dostępności leczenia po jakość relacji z pacjentem. System może inwestować w nowe technologie i terapie, ale bez ludzi, którzy będą w stanie je wykorzystać, te inwestycje pozostaną niepełne.

W tle tej sytuacji pojawia się pytanie, które wykracza poza jeden ośrodek czy jeden region. Czy polski system ochrony zdrowia jest w stanie uczynić onkologię specjalizacją nie tylko potrzebną, ale także atrakcyjną dla młodych lekarzy. Bo dziś wszystko wskazuje na to, że rozwój medycyny przyspiesza, ale decyzje kadrowe nie nadążają za tym tempem.

Źródło: Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy

Po sześciu miesiącach funkcjonowania Krajowej Sieci Onkologicznej widać już coś więcej niż tylko nowy schemat organizacyjny. Z wypowiedzi dyrektorów szpitali, konsultantów krajowych i przedstawicieli młodego pokolenia lekarzy podczas briefingu w Narodowym Instytucie Onkologii przebija jedno wspólne przesłanie: system zaczyna realnie zmieniać codzienność pacjentów. Jednocześnie wciąż jest w fazie „rozruchu”, w której każdy błąd, luka i niedoróbka od razu stają się testem wiarygodności tej reformy.
Eksperci nie mają wątpliwości, że fundamentem KSO jest poczucie bezpieczeństwa pacjenta i jego stały dostęp do specjalistycznej opieki. Dyrektorzy ośrodków podkreślali, że w ich szpitalach pacjenci onkologiczni są przyjmowani planowo, a priorytetem pozostaje „bezpieczeństwo i stały dostęp do specjalistycznej opieki onkologicznej”. Pytanie, które powinniśmy zadawać dziś, brzmi: czy ten standard uda się utrzymać w całym kraju, również poza dużymi, wysokospecjalistycznymi centrami?

Wyraźnie widać, że Krajowa Sieć Onkologiczna została pomyślana nie jako kolejny dokument, lecz jako układ naczyń połączonych. Jak podkreśla dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii i przewodnicząca Krajowej Rady Onkologicznej, „w centrum Krajowej Sieci Onkologicznej jest pacjent, ale nic z tego, co udało nam się wypracować, nie wydarzyłoby się bez równorzędnej współpracy między ośrodkami”. To współdziałanie Krajowego Ośrodka Monitorującego, wojewódzkich ośrodków monitorujących i ośrodków SOLO I–III sprawia, że standardy – przynajmniej w założeniu – przestają być zapisami „na papierze”, a stają się narzędziem codziennej pracy.

Jednym z najciekawszych wątków, które wybrzmiały podczas briefingu, jest rola podstawowej opieki zdrowotnej. To właśnie POZ ma być pierwszym, krytycznym etapem ścieżki onkologicznej. Jak mówiła dyrektor Białostockiego Centrum Onkologii Magdalena Borkowska, „nie wyobrażamy sobie, aby POZ nie współpracował z nami. To tam pacjent pojawia się z pierwszym niepokojem onkologicznym”. BCO wypracowało – choćby w raku piersi – „specjalne łącza i szybką informację zwrotną, która trafia do nas natychmiast”. W praktyce oznacza to próbę „uszczelnienia” systemu: ścieżka pacjenta zostaje jasno opisana, a lekarze rodzinni dostają konkretne narzędzia nawigowania pacjenta po systemie.

W Gdańsku ten sam kierunek widać w danych. Dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego dr n. o zdr. Jakub Kraszewski przypomniał, że „ponad 50% kart DILO od lat wystawia POZ – to naturalne, bo to pierwsza linia kontaktu”. UCK nie ogranicza się jednak do apeli – organizuje konferencje dla lekarzy rodzinnych, jeździ do przychodni, stawia na kontakt bezpośredni, który, jak podkreślił dyrektor, „działa najlepiej”. Nowością jest też funkcja edukatora KSO, który codziennie odwiedza przychodnie i tłumaczy zasady ścieżek oraz możliwości Sieci. To ciekawy przykład przełożenia centralnych założeń na bardzo konkretną pracę „w terenie”.

Jeżeli czymś Krajowa Sieć Onkologiczna radykalnie zmienia polską onkologię, to jest to wprowadzenie do systemu nowej, dziś już kluczowej postaci: koordynatora opieki onkologicznej. Jak zauważył prof. Mariusz Bidziński, „koordynatorzy to jeden z fundamentów dzisiejszej rzeczywistości onkologicznej. Pacjent, który dowiaduje się o ciężkim schorzeniu, jest zagubiony; to koordynator przeprowadza go przez skomplikowany proces leczenia”. W tle toczy się praca u podstaw – w NIO od 2024 roku, „na mocy umowy z Ministerstwem Zdrowia”, prowadzone są szkolenia dla koordynatorów, obejmujące zarówno wiedzę merytoryczną, jak i komunikację z pacjentem. „Do tej pory przeszkoliliśmy blisko tysiąc osób. W 2026 roku liczę na kolejny cykl szkoleń” – podsumował profesor. Tu rodzi się kolejne pytanie: czy system będzie w stanie utrzymać i rozwijać tę grupę zawodową, bez której tak naprawdę nie da się mówić o skoordynowanej opiece?

Drugim filarem praktycznej zmiany są standaryzacja ścieżek i check-listy. To brzmi technicznie, ale dla pacjenta oznacza prostą rzecz: mniejszą przypadkowość leczenia. Magdalena Janus-Hibner z łódzkiego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika przypomniała, że „check-listy i ścieżki pacjenta nie są dokumentami ‘do szuflady’. W wielu ośrodkach SOLO I po raz pierwszy stworzyły kompletny, uporządkowany model postępowania”. Dzięki porozumieniom z dwudziestoma ośrodkami SOLO I w regionie łódzkim udało się zbudować wspólną platformę komunikacji i „pacjenci coraz wyraźniej odczuwają, że niezależnie od miejsca leczenia obowiązuje ten sam wysoki standard kliniczny”. To deklaracja, która – jeśli potwierdzą ją dane z kolejnych miesięcy – może być jedną z najważniejszych zmian systemowych ostatnich lat.

W centrum działania Krajowej Sieci Onkologicznej znalazła się także komunikacja. Profesor Piotr Rutkowski podkreślił, że jednym z kluczowych narzędzi stał się uruchomiony w maju Narodowy Portal Onkologiczny. „Portal odwiedziło już prawie ćwierć miliona użytkowników – czyli więcej niż wynosi liczba nowych rozpoznań nowotworów rocznie” – mówił, zwracając uwagę, że serwis dociera nie tylko do chorych, lecz także do całego społeczeństwa, m.in. z przekazem o profilaktyce. Po raz pierwszy publicznie dostępne stały się także standardy diagnostyczno-terapeutyczne: „przygotowaliśmy 27 wytycznych, dostępnych na portalu Onkologia.gov.pl oraz stronie Krajowego Ośrodka Monitorującego kom.nio.gov.pl. Każdy lekarz i pacjent może sprawdzić, jak diagnostyka i leczenie powinny wyglądać”. Transparentność i możliwość porównania realnej praktyki ze standardem to krok, który może wyraźnie zmniejszyć różnice pomiędzy regionami – o ile pacjenci i lekarze faktycznie zaczną z tych narzędzi korzystać.

Jednym z tematów, który zwykle zostaje „w cieniu”, a tu wybrzmiał mocno, jest patomorfologia. Prof. Andrzej Marszałek zwrócił uwagę, że dopiero dzięki Krajowej Sieci Onkologicznej udało się systemowo zająć zarówno brakami kadrowymi, jak i standaryzacją badań. Przez lata narastał niedobór kadr, bo „lata temu zatrzymano kształcenie histotechników”. Teraz, po wprowadzeniu standardów i określeniu ról, „w bardzo krótkim czasie przeszkolić ponad 150 osób z technicznego zakresu przygotowywania i obróbki materiału”. Równolegle do kształcenia doszły bezprecedensowe inwestycje: „ponad 120 milionów złotych trafiło do jednostek diagnostyki patomorfologicznej. Tego w Polsce po prostu nigdy nie było”. To nie jest tylko kwestia sprzętu. Jak podkreślał profesor, „nic w onkologii nie jest tak groźne, jak złe rozpoznanie” – a patomorfolodzy stają się pełnoprawną częścią zespołów wielodyscyplinarnych, współdecydując o wyborze terapii.

Duża część dyskusji dotyczyła także tego, jak mierzyć skuteczność całego systemu. Dyrektor Beata Jagielska przypomniała, że oprócz ustawowego systemu jakości KSO wprowadza własny, oparty na twardych wskaźnikach. Zestawy dla raka piersi i jelita grubego zostały już zatwierdzone, kolejne – dla raka jajnika, płuca i prostaty – są w przygotowaniu. Pierwsze dane są obiecujące: „ponad 75 procent pacjentów rozpoczyna leczenie w ciągu 14 dni od konsylium”. Warto jednak pamiętać, że pozostałe 25 procent to nie zawsze „opóźnienia” – często konieczne są dodatkowe kwalifikacje, zmiany w stanie klinicznym czy po prostu brak zgłoszenia się pacjenta.

Szczególnie interesująco wyglądają dane o leczeniu „jak najbliżej domu”. Jak wylicza dyrektor Jagielska, „w SOLO I blisko 60 procent pacjentów pozostaje na miejscu, w SOLO II jest to około 80 procent, a w SOLO III ponad 90 procent”. To sygnał, że mechanizmy kierowania pacjentów zaczynają działać zgodnie z założeniami – i jednocześnie test dla mniejszych ośrodków, które muszą utrzymać jakość leczenia na poziomie centrów wysokospecjalistycznych.

Analityka i rozliczenia przestały być tłem, a stały się jednym z narzędzi realnej zmiany. Jak mówił dyrektor Jakub Kraszewski, „zaczęliśmy między innymi sprawdzać, jak skuteczne jest działanie choćby w obszarze konsyliów. Wiemy już, że ponad 20% z nich nie odbywa się albo odbywa się nieprawidłowo, więc mamy jasny sygnał, gdzie trzeba poprawić procesy”. W regionach powstają rozwiązania informatyczne rejestrujące elektronicznie „cały ruch pacjentów — konsyliów, zdarzeń, przekierowań pomiędzy ośrodkami”. Jeżeli ten model się utrzyma, po raz pierwszy będziemy mogli mówić o onkologii opartej nie tylko na intuicji i doświadczeniu, ale także na systematycznie zbieranych danych.

Osobnym, ale kluczowym wątkiem są kadry. Dane z CMKP pokazują, że onkologia kliniczna przestaje być „niechcianą” specjalizacją. W 2023 roku wiosenny nabór wybrało zaledwie 7 lekarzy, w 2025 roku już 27; w jesiennej turze liczba rezydentów wzrosła z 60 do 70, a rok do roku – z 84 do 97 osób. Paulina Kalman, lekarka i prezeska Studenckiego Onko-Forum, tłumaczy tę zmianę przede wszystkim zmianą postrzegania specjalizacji: „onkologia przestała być postrzegana jako dziedzina bezradności. To najszybciej rozwijająca się gałąź medycyny, z dostępem do nowych terapii i realną możliwością wyleczania pacjentów”. Do tego dochodzi aktywność środowiska studenckiego – warsztaty, konferencje, wymiana doświadczeń – która realnie wpływa na wybory zawodowe młodych lekarzy.

Po pół roku działania Krajowej Sieci Onkologicznej widać więc zarówno obiecujące wskaźniki, jak i miejsca wymagające pilnej poprawy: niewłaściwie prowadzone konsylia, konieczność dalszej edukacji POZ, utrzymania jakości w mniejszych ośrodkach. Sieć „dojrzewa, uczy się, udoskonala – tak jak robiły to najlepsze systemy onkologiczne w Europie”. Najważniejsze, by w tym procesie nie zgubić tego, co dziś jest jej najmocniejszą stroną: pacjenta, który – jak podkreślali uczestnicy briefingu – jest „lepiej prowadzony, lepiej zaopiekowany i bezpieczniejszy niż kiedykolwiek wcześniej”. Prawdziwym testem będzie to, czy za kolejne sześć miesięcy te słowa nadal będą można powtórzyć, opierając się już nie tylko na pierwszym entuzjazmie, lecz także na twardych, długofalowych danych.

Źródło: NIO

Onkologia kliniczna jeszcze kilka lat temu była jedną z najmniej popularnych dziedzin wśród absolwentów medycyny. Dziś sytuacja się zmienia – i to w imponującym tempie. Z najnowszych danych Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP) wynika, że aż 70 młodych lekarzy wybrało rezydenturę z onkologii klinicznej w jesiennym naborze 2025 roku. To rekordowy wynik, który plasuje tę specjalizację w pierwszej dziesiątce najczęściej wybieranych kierunków rozwoju zawodowego.
Rosnące zainteresowanie onkologią nie jest przypadkiem. Za zmianą postrzegania tej specjalizacji stoją konkretne działania edukacyjne i promocyjne, przede wszystkim inicjatywy Studenckiego Onko-Forum (SOF) działającego przy Narodowym Instytucie Onkologii. Organizacja od lat buduje pozytywny wizerunek zawodu onkologa, pokazując, że to nie tylko wymagająca, ale przede wszystkim dynamicznie rozwijająca się dziedzina medycyny, w której kluczowe znaczenie mają innowacje, interdyscyplinarna współpraca i postęp naukowy.

„Rekordowa liczba 70 nowych rezydentów to efekt konsekwentnej promocji tej specjalizacji i dowód, że inwestowanie w edukację oraz inspirujące spotkania ma realny wpływ na decyzje zawodowe młodych lekarzy” – mówi dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii.

Systematyczny wzrost zainteresowania

Rekrutacja na rezydentury medyczne prowadzona jest dwa razy w roku – wiosną i jesienią. W 2025 roku widać wyraźny trend wzrostowy w obu edycjach naboru.

Dla porównania:
To jasny sygnał, że systematyczne działania promujące onkologię kliniczną przynoszą trwałe efekty i przyciągają coraz więcej młodych adeptów medycyny.

Już 15 listopada 2025 roku odbędzie się trzecia edycja międzynarodowej konferencji SOF „Science Non-Fiction: Nowa Era Onkologii”, organizowanej z okazji urodzin Marii Skłodowskiej-Curie. Wydarzenie połączy studentów medycyny, młodych lekarzy, naukowców i przedstawicieli startupów technologicznych.

W programie znajdą się wystąpienia światowej klasy ekspertów, m.in. prof. Silvii Formenti (Weill Cornell Medicine, Nowy Jork) i prof. Gerarda Evana (King’s College London), a także panele poświęcone terapiom celowanym, immunoterapii, chirurgii robotycznej oraz sesja „Pitch Your Idea”, podczas której młodzi badacze i startupy będą mogli zaprezentować swoje innowacyjne rozwiązania w onkologii.

„Chcemy pokazać, że onkologia to dziedzina przyszłości – łącząca naukę, technologię i pasję. Nasze działania inspirują młodych ludzi do odwagi w wyborze ścieżki zawodowej i pokazują, że w tej specjalizacji można realnie zmieniać życie pacjentów” – podkreśla Paulina Kalman, prezeska Studenckiego Onko-Forum.

Działania Studenckiego Onko-Forum – konferencje, warsztaty i projekty popularyzujące onkologię – realizowane są we współpracy z uczelniami medycznymi w całej Polsce. Ich efekty są wymierne:

„To niezwykle budujące widzieć, że nowa generacja lekarzy postrzega onkologię jako fascynującą i perspektywiczną dziedzinę. Dzięki takim inicjatywom, jak Studenckie Onko-Forum, budujemy przyszłość polskiej medycyny” – podsumowuje Beata Jagielska.

Rosnące zainteresowanie onkologią kliniczną to sygnał, że zmienia się świadomość młodych lekarzy i sposób, w jaki postrzegają tę dziedzinę. Dzięki zaangażowaniu środowisk akademickich, organizacji takich jak Studenckie Onko-Forum i nowoczesnym działaniom edukacyjnym, onkologia zyskuje nowe oblicze – pełne naukowych możliwości i realnego wpływu na życie pacjentów.

Źródło: CMKP

System Monitorowania Kształcenia (SMK) opublikował wyniki pierwszego etapu wiosennego naboru na szkolenia specjalizacyjne dla lekarzy i lekarzy dentystów. Z 3905 poprawnie złożonych wniosków, 3043 osoby zostały zakwalifikowane – w tym 2070 w trybie rezydenckim. Największym zainteresowaniem cieszyły się medycyna rodzinna, radiologia, anestezjologia i psychiatria.
W wiosennym postępowaniu kwalifikacyjnym na szkolenia specjalizacyjne złożonych zostało łącznie 3905 poprawnych formalnie wniosków. W ramach pierwszego etapu rekrutacji 3043 osób zostało zakwalifikowanych na wolne miejsca specjalizacyjne: w tym 2070  – w ramach rezydentury i 973 – w trybie pozarezydenckim.

Dziś w Systemie Monitorowania Kształcenia (SMK) zostały opublikowane listy rankingowe lekarzy i lekarzy dentystów zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych do rozpoczęcia specjalizacji. W tym postępowaniu są dostępne 4263 miejsca w trybie rezydenckim i 7227 miejsc w pozarezydenckim.

W jednym wniosku lekarz lub lekarz dentysta ubiegający się o specjalizację mógł dokonać maksymalnie 15 wyborów wskazując dziedzinę, województwo i tryb (rezydencki lub pozarezydencki). Do każdego wariantu wyboru lekarz mógł wskazać w preferowanej kolejności nie więcej niż 3 jednostki.

Dziedziny, które były najbardziej popularne wśród lekarzy (biorąc pod uwagę liczbę złożonych wniosków w trybie rezydenckim z uwzględnieniem specjalizacji podanej przy pierwszym wyborze):
  1. medycyna rodzinna – 235
  2. radiologia i diagnostyka obrazowa – 206
  3. anestezjologia i intensywna terapia – 197
  4. dermatologia i wenerologia – 196
  5. kardiologia – 183
  6. okulistyka – 174
  7. endokrynologia – 156
  8. chirurgia stomatologiczna – 142
  9. psychiatria – 131
  10. położnictwo i ginekologia – 102
Dziedziny priorytetowe, które cieszyły się największym zainteresowaniem wśród lekarzy w tym postępowaniu (biorąc pod uwagę liczbę złożonych wniosków w trybie rezydenckim z uwzględnieniem specjalizacji podanej przy pierwszym wyborze):
  1. medycyna rodzinna – 235
  2. anestezjologia i intensywna terapia – 197
  3. psychiatria – 131
  4. pediatria – 97
  5. psychiatria dzieci i młodzieży – 96
  6. choroby wewnętrzne – 80
  7. neurologia – 67
  8. chirurgia ogólna – 52
  9. chirurgia onkologiczna 48
  10. geriatria 39
I ETAP POSTĘPOWANIA
Lekarz w terminie 5 dni od dnia publikacji list rankingowych potwierdza za pomocą SMK przyjęcie wskazanej specjalizacji. Brak potwierdzenia uznawany będzie za odstąpienie od postępowania konkursowego w pierwszym etapie i zwolnienie przyznanego miejsca specjalizacyjnego. Lekarz, który nie potwierdził przyjęcia miejsca specjalizacyjnego oraz lekarz, który znalazł się na liście lekarzy niezakwalifikowanych w pierwszym etapie, jest uwzględniany w drugim etapie postępowania.

II ETAP POSTĘPOWANIA
Wyniki kwalifikacji w drugim etapie zostaną opublikowane w dniu następnym po zakończeniu potwierdzania przyjęcia miejsca specjalizacyjnego w SMK oraz na stronach internetowych organów prowadzących postępowanie kwalifikacyjne. Lekarz zakwalifikowany w drugim etapie postępowania potwierdza przyjęcie miejsca specjalizacyjnego, za pomocą SMK w terminie 5 dni od dnia opublikowania listy rankingowej. Brak potwierdzenia uznaje się za odstąpienie lekarza od postępowania kwalifikacyjnego. Decyzja ta ma charakter ostateczny, jeżeli nie zostanie ogłoszony trzeci etap postępowania.
Listy lekarzy zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych zostaną niezwłocznie opublikowane w SMK i na stronach internetowych organów prowadzących postępowanie kwalifikacyjne.

EWENTUALNY – DODATKOWY (trzeci) ETAP POSTĘPOWANIA
W przypadku, gdy po ogłoszeniu ostatecznych list lekarzy zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych do odbywania szkolenia specjalizacyjnego pozostaną niewykorzystane miejsca rezydenckie, Minister Zdrowia może podjąć decyzję o przeprowadzeniu dodatkowego etapu postępowania kwalifikacyjnego.

W dodatkowym etapie postępowania kwalifikacyjnego mogą być przyznawane wyłącznie miejsca rezydenckie w priorytetowych dziedzinach medycyny, z puli miejsc szkoleniowych, które nie zostały wykorzystane na wcześniejszych etapach postępowania kwalifikacyjnego.

Minister Zdrowia poinformuje na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia o przeprowadzeniu albo nieprzeprowadzeniu dodatkowego etapu postępowania kwalifikacyjnego w terminie 5 dni od dnia ogłoszenia ostatecznych list lekarzy zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych do odbywania szkolenia specjalizacyjnego.

W dodatkowym etapie postępowania kwalifikacyjnego mogą wziąć udział osoby, które spełnią następujące warunki:
1) nie zostaną zakwalifikowane w postępowaniu kwalifikacyjnym (w dodatkowym etapie nie biorą udziału osoby, które potwierdziły przyjęcie miejsca po I albo II etapie postępowania kwalifikacyjnego);
2) wskazały chociaż jeden wariant wyboru obejmujący tryb rezydencki i priorytetową dziedzinę medycyny oraz nie zostały zakwalifikowane na wcześniejszych etapach postępowania na ten wariant (jeżeli dana osoba została zakwalifikowana na dany wariat na wcześniejszych etapach postępowania i nie potwierdziła przyjęcia miejsca, wariant ten nie jest brany pod uwagę w dodatkowym etapie postępowania kwalifikacyjnego).

Materiał pochodzi z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (źródło)