Medicalpress
Zmiany w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty są nieakceptowane – wynika ze stanowiska Porozumienia Rezydentów. Związek zawodowy sprzeciwia się m.in. zmianom w rezydenturach i skróceniu stażu podyplomowego. Uważa, że nowe przepisy „penalizują” lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich.
Ministerstwo Zdrowia skierowało 8 czerwca do konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja przewiduje m.in. skrócenie o połowę stażu podyplomowego, zmiany w egzaminach lekarskich i w rezydenturach.

Porozumienie Rezydentów przyjęło 14 czerwca stanowisko dotyczące tego projektu. Związek zawodowy zaznaczył w nim, że przed publikacją projektu było wiele spotkań między przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia a środowiskiem lekarzy i studentów medycyny, w czasie których rezydenci podnosili liczne wątpliwości. „Ministerstwo Zdrowia nie uwzględniło naszych argumentów, pomijając je. Czyni to w naszym przekonaniu ustawę kategorycznie nieakceptowalną” – napisali rezydenci.

– W środowisku lekarskim wrze od sprzeciwu wobec proponowanych zmian, a każdy komunikat Ministerstwa Zdrowia w mediach społecznościowych pełen jest negatywnych reakcji – napisał w poniedziałek w wiadomości do PAP Sebastian Goncerz, przewodniczący związku zawodowego.

Według Porozumienia Rezydentów, prawo dotyczące kształcenia lekarzy jest nieczytelne. „Pierwszym i podstawowym postulatem Porozumienia Rezydentów jest to, że należy uchwalić ustawę o kształceniu lekarzy i lekarzy dentystów, która będzie ustawą odrębną od ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Przepisy te należy uporządkować, zharmonizować i usystematyzować. Kolejna fragmentaryczna nowelizacja jedynie pogłębi chaos w obecnej ustawie i utrudni jej stosowanie” – wskazało Porozumienie Rezydentów.

Związek zawodowy napisał, że likwidacja jawnej bazy pytań w egzaminach lekarskich jest zmianą pożądaną, którą popiera. Poza tym, ma szereg uwag.

Porozumienie Rezydentów ma zastrzeżenia do zmian dotyczących rezydentury – chodzi o to, że projekt uniemożliwia zmianę miejsca jej realizacji z zachowaniem miejsca rezydenckiego. „W naszej ocenie jest to najbardziej szkodliwa i krótkowzroczna zmiana w tej ustawie. Uniemożliwia ona ucieczkę z miejsc obarczonych dużą liczbą nieprawidłowości w zakresie szkolenia specjalizacyjnego i pracy” – napisali rezydenci. Podkreślili, że „w skali około 5 lat szkolenia specjalizacyjnego jedynie od 5 proc. do 10 proc. lekarzy decyduje się na zmianę jednostki szkoleniowej, co oznacza, że nie jest to zjawisko o skali zagrażającej stabilności systemu”.

Według związku zawodowego procedowane zmiany mogą zaowocować gwałtownym wzrostem liczby lekarzy bez specjalizacji, „co stoi w bezpośredniej sprzeczności z oficjalną polityką państwa dążącą do redukcji kolejek do lekarzy specjalistów”. Chodzi o przewidziane w projekcie sankcje dla lekarzy, którzy nie podejmą pracy w nowo przyznanym miejscu rezydenckim, wyłączając ich z rekrutacji rezydenckiej na 1,5 roku.

„W połączeniu z jednoczesnym uniemożliwieniem swobodnej zmiany miejsca szkoleniowego, regulacje te doprowadzą do dramatycznych konsekwencji przy wyborze ścieżki zawodowej. Młodzi lekarze będą zmuszeni do daleko idącej ostrożności, co potencjalnie poskutkuje rezygnowaniem z przystępowania do rekrutacji. (…) Ograniczanie mobilności lekarzy nie może odbywać się kosztem osób szkolących się w jednostkach, które nie zapewniają odpowiednich warunków do realizacji programu specjalizacji, zwłaszcza przy niewystarczającej reakcji instytucji państwowych na występujące nieprawidłowości” – wskazano.

Porozumienie Rezydentów podnosi, że kontrowersje budzi też wprowadzenie obowiązku oceny predyspozycji lekarza szkolącego się przez kierownika specjalizacji. Ocena ta miałaby być wystawiana po pierwszych 6 miesiącach trwania szkolenia. „Lekarz, który otrzyma w tym trybie ocenę negatywną, zostaje dożywotnio pozbawiony możliwości ponownej rekrutacji w dotychczasowej dziedzinie medycyny.

Nadanie arbitralnego uprawnienia do całkowitego i bezpowrotnego uniemożliwienia dalszego rozwoju zawodowego na drodze jednoosobowej decyzji kierownika, bez implementacji jakiejkolwiek procedury odwoławczej, tworzy bezpośrednie pole do potężnych nadużyć” – podkreśliło Porozumienie.

Związek zawodowy krytykuje również skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. „Wbrew oficjalnej narracji resortu zdrowia, aktualna jakość kształcenia praktycznego w ciągu studiów na kierunkach lekarskich jest niska. Według danych zebranych na dzień 5 maja 2025 roku, aż 76 proc. studentów ostatnich lat nie wykonało ani razu procedury pobierania krwi tętniczej, a 61 proc. nie realizowało procedury szycia chirurgicznego. Niejednokrotnie jedyną i ostateczną możliwość samodzielnego zrealizowania tych kluczowych procedur zapewnia właśnie staż podyplomowy, stąd jego skrócenie bezpośrednio przełoży się na znacznie gorsze przygotowanie młodych lekarzy do bezpiecznej pracy z pacjentem. Należy nadmienić, że ministerstwo nie przeprowadziło żadnej rzetelnej analizy potwierdzającej słuszność wprowadzanych przez nich zmian” – dodało.

Rezydenci uważają, że likwidacja stażu podyplomowego „byłaby akceptowalna wyłącznie pod warunkiem uprzedniego wprowadzenia realnego, praktycznego 6. roku studiów w maksymalnie dwuosobowych grupach klinicznych na wszystkich kierunkach lekarskich w kraju.”

Związek zawodowy podnosi, że nowe przepisy stanowią rodzicielską dyskryminację. Chodzi o lekarki, które teraz będąc w ciąży mogą zrezygnować z realizacji dyżurów całodobowych bez konieczności ich nadrabiania przez dwa lata. Taka sama zasada dotyczy rodziców dzieci do ósmego roku życia. Nowe przepisy wprowadzają konieczność nadrabiania wszystkich dyżurów niezrealizowanych z powodu ciąży czy też w związku z obowiązkami rodzicielskimi. To, zdaniem rezydentów, wydłuży specjalizację.

„Proponowane rozwiązanie faktycznie penalizuje lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich, zmuszając ich do wyboru między obecnością przy dziecku w najważniejszych momentach jego rozwoju a ryzykiem istotnego opóźnienia uzyskania specjalizacji i dalszego rozwoju zawodowego. Ta zmiana w dobie niżu demograficznego jest całkowicie niezrozumiała i zwyczajnie szkodliwa. Należy wyraźnie podkreślić, że lekarz w trakcie specjalizacji, który dobrowolnie rezygnuje z realizacji dyżurów, wciąż jest pracownikiem pełnoetatowym” – napisali rezydenci.

Projekt nowleizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty przewiduje m.in. skrócenie stażu podyplomowego do sześciu miesięcy. Teraz staż lekarski trwa 13 miesięcy, lekarsko-dentystyczny 12.

Zmiany obejmują też lekarski i lekarsko-dentystyczny egzamin końcowy (LEK i LDEK). W tej chwili 70 proc. pytań jest jawnych, pochodzi z ogólnodostępnej bazy pytań. Zgodnie z nowelizacją cały test LEK i LDEK będzie składał się wyłącznie z pytań tajnych, co ma przywrócić weryfikacyjną funkcję egzaminu.

Ponadto zmiany dotyczą także rezydentur. Chodzi o nabór, organizację, odbywanie i nadzór nad odbywaniem szkolenia specjalizacyjnego. Lekarze mają być kierowani do szpitali, w których jest największe zapotrzebowanie na specjalistów w danej dziedzinie medycyny. Listę akredytowanych jednostek, którym przyznano miejsca rezydenckie w danej dziedzinie, ma ustalać wojewoda. Natomiast pierwszeństwo wyboru miejsc rezydenckich ma należeć do lekarzy, którzy uzyskali najwyższe wyniki w egzaminach po zakończeniu studiów – lekarskim i lekarsko-dentystyczny egzaminie końcowym (LEK i LDEK).

Nowela jest w konsultacjach publicznych.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Czy polska medycyna jest gotowa na wejście na rynek pracy lekarzy bez stażu podyplomowego? Według Porozumienia Rezydentów OZZL — zdecydowanie nie. Organizacja alarmuje, że proponowane zmiany w systemie kształcenia lekarzy mogą doprowadzić do sytuacji, w której młodzi medycy rozpoczną samodzielną pracę z minimalnym doświadczeniem klinicznym. Najnowsze dane z ogólnopolskiego badania obejmującego 720 studentów i stażystów z 22 uczelni medycznych rzucają na ten temat nowe światło — i są niepokojące.
Porozumienie Rezydentów OZZL w swoim stanowisku nie zostawia złudzeń: likwidacja lub skrócenie stażu podyplomowego doprowadzi do obniżenia jakości opieki medycznej. Młodzi lekarze będą rozpoczynać pracę z wyraźnie mniejszym bagażem doświadczeń, szczególnie w zakresie podstawowych procedur medycznych.
Rezydenci podkreślają, że obecny VI rok studiów — choć formalnie „praktyczny” — nie zapewnia studentom wystarczającej liczby możliwości samodzielnego wykonania procedur. Potwierdzają to najnowsze dane.

Badanie wśród studentów: większość nie wykonała podstawowych procedur

Ankieta przeprowadzona wśród studentów V–VI roku oraz lekarzy stażystów pokazała ogromne dysproporcje między teorią, a praktyką.
Do kluczowych wniosków należą:

Co istotne — brak praktyki nie wynika wyłącznie z obaw studentów. Kluczowym problemem okazuje się liczba osób w grupach klinicznych. W grupach powyżej 5 osób większość młodych medyków nie miała realnej szansy, by wykonać nawet najprostsze procedury. To właśnie dlatego rezydenci odrzucają narrację, że „VI rok studiów zastąpi staż”.

Staż podyplomowy: pierwszy realny kontakt z pacjentem

Wyniki badań pokazują, że staż podyplomowy pozostaje jedynym etapem szkolenia, w którym młody lekarz może zdobyć realne, praktyczne doświadczenie kliniczne. Stażyści wykonują wielokrotnie więcej procedur — nie stoją już w tłumie studentów, lecz pracują indywidualnie z pacjentami.

Przykładowo: 56% stażystów samodzielnie wykonało cewnikowanie pęcherza u mężczyzn, podczas gdy wśród studentów było to zaledwie ~30%.
Rezydenci ostrzegają, że usunięcie stażu oznacza dopuszczenie do zawodu lekarzy, którzy nigdy nie mieli okazji wykonać na żywym pacjencie podstawowych czynności. To — ich zdaniem — realnie przełoży się na bezpieczeństwo pacjentów.

Chaos organizacyjny i problemy rekrutacyjne — kolejne ryzyko

Likwidacja stażu oznacza także kumulację dwóch roczników absolwentów, którzy jednocześnie będą walczyć o miejsca rezydenckie.
Według rezydentów może to doprowadzić do:

Dla wielu młodych lekarzy to właśnie staż jest momentem, w którym realnie odkrywają, jak wygląda codzienność różnych specjalizacji.

Rezydenci: najpierw poprawmy kształcenie, potem dyskutujmy o zmianach

Porozumienie Rezydentów OZZL podkreśla, że zanim cokolwiek zmieni się w stażu, konieczne jest gruntowne przeprojektowanie VI roku studiów, aby rzeczywiście stał się praktyczny. Proponowane działania obejmują:

Dopóki te warunki nie są spełnione — jak podkreślają rezydenci — likwidacja stażu to krok w kierunku obniżenia jakości i bezpieczeństwa opieki zdrowotnej.

Dane nie pozostawiają wątpliwości

Wszystkie szczegółowe informacje o dysproporcjach w dostępie do procedur medycznych — także tych związanych z płcią — zostały opublikowane w pracy naukowej „Gender-based disparities in self-reported procedural experience”.

Porozumienie Rezydentów OZZL kończy swoje stanowisko jednoznacznie:
„Staż podyplomowy to fundament bezpiecznej medycyny. Jego likwidacja zaszkodzi i pacjentom, i przyszłym lekarzom”.

Źródło: Porozumienie Rezydentów OZZL

Niższa jakość kształcenia to niższa wiedza i umiejętności lekarzy, a to przełoży się na bezpieczeństwo pacjentów. Ponadto nosi to znamiona oszukania młodych ludzi, którzy mogą się poczuć oszukani tym, że państwo, które powinno być gwarantem jakości, otwiera kierunki niedostawane do standardów kształcenia – mówił Sebastian Goncerz podczas konferencji Porozumienia Rezydentów.
1 grudnia odbyła się organizowana przez Porozumienie Rezydentów konferencja “Degradacja kształcenia w liczbach”.
– Mamy problem z nowo otwierającymi się kierunkami lekarskimi, które nie są wystarczająco dostosowane do kształcenia przyszłych lekarzy i dostrzegamy w tym zagrożenie. Niższa jakość kształcenia to niższa wiedza i umiejętności lekarzy, a to przełoży się na bezpieczeństwo pacjentów. Ponadto nosi to znamiona oszukania młodych ludzi, którzy mogą się poczuć oszukani tym, że państwo, które powinno być gwarantem jakości, otwiera kierunki niedostawane do standardów kształcenia – mówił Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów.

Większość nowych kierunków lekarskich bez pozytywnej opinii PKA. Co to znaczy w praktyce?

Jak podkreśla Porozumienie Rezydentów, w bieżącym roku otworzono więcej nowych kierunków lekarskich niż w ostatnich 10 latach łącznie. W opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej większość nie miała zasobów koniecznych do rozpoczęcia kształcenia przyszłych lekarzy. Liczba kierunków otworzonych w ciągu roku akademickiego 2023/2024 wynosi 14, aż 9 z nich otrzymało negatywną opinię PKA, a mimo to rozpoczęło kształcenie.

– Uczelnia powinna udowodnić, że spełnia wszystkie standardy i posiada zasoby, m.in. kadrowe i infrastrukturalne, do tego, by przez sześć lat kształcić lekarzy – wskazał Goncerz.

Jakie krytyczne uwagi sformułowała PKA w negatywnej opinii wobec jednej z takich uczelni? Jak wskazał wiceprzewodniczący PR Władysław Krajewski, PKA odmówiła wydania pozytywnej opinii Uniwersytetowi Kaliskiemu ze względu na:

– Przykładowo, oznacza to, że studenci będą się uczyli o działaniach niepożądanych leków dopiero na piątym roku, czyli prawie pod koniec studiów, gdy będą już mieli za sobą wiele bloków klinicznych, podczas realizacji których mogliby z tej wiedzy skorzystać. Co więcej, tak liczne grupy kliniczne to nie tylko pogorszenie jakości kształcenia, ale też obciążenie dla pacjentów. Proszę sobie wyobrazić pacjentkę na fotelu ginekologicznym otoczoną 15-osobową grupą studentów – podkreślił Władysław Krajewski.

Podobne problemy napotkała również Akademia Nauk Stosowanych, której PKA także odmówiła wydania pozytywnej opinii. Wśród powodów wymieniono m.in.:

histologia, anatomia, biochemia, mikrobiologia i inne nie mają przypisanych treści programowych, sposobów weryfikacji i oceny efektów uczenia się
pracownicy prowadzą badania naukowe w powiązane w zaledwie 8 proc. z efektami kształcenia na kierunku lekarskim (wymóg dla studiów ogólnoakademickich to 50 proc.), a 46 osób z kadry dydaktycznej nie posiada także kompetencji spójnych z z efektami uczenia się przypisanymi do zajęć
brak umów na zajęcia kliniczne i rozproszona baza dydaktyczna

Pozytywna opinia PKA nie zawsze gwarantuje jakość?

– W przypadku wystawienia negatywnej opinii PKA mamy wgląd do raportów, które są sporządzane celem uzasadnienia opinii. W przypadku pozytywnych opinii musimy się opierać wyłącznie na sygnałach “ze środka” i znowu widzimy niemal te same problemy. Jeśli chodzi o Katolicki Uniwersytet Lubelski, to doceniamy starania uczelni w zakresie dotrzymania standardów jakości, ale tym bardziej nie możemy nie zwrócić uwagi na tak kluczowe kwestie, jak brak zajęć w prosektorium. KUL powołał się wprawdzie na prosektorium UM w Lublinie, ale po naszym kontakcie z tą uczelnią dostaliśmy informację, że zajęcia KUL się tam nie odbywają, a sam przedmiot został rozpisany na 3 semestry, co pozostaje ewenementem na uczelniach lekarskich. KUL nie ma również obsadzonych kadrowo podstawowych przedmiotów, takich jak histologia czy fizjologia – wskazuje Krajewski.

Główne problemy nowo otwartych kierunków lekarskich to właśnie brak prosektoriów, wykładowców oraz sprzętu.

– Anatomia wirtualna może być wspaniałym dodatkiem do nauki, ale złotym standardem pozostaje nauczanie na preparatach ludzkich zwłok. Kolejnym półśrodkiem stosowanym przez uczelnie niebędące w stanie zapewnić dostępu do prosektorium u siebie w mieście jest tzw. medycyna podróży, gdy wysyłają swoich studentów na długie wycieczki do innych ośrodków. Przykładowo, podróż z Nowego Sącza do Radomia zajmuje w jedną stronę 4 godziny. Oznacza to także, że niemożliwe staje się prowadzenie zajęć praktycznych w pełnym wymiarze. Z tego, co wiemy, Nowy Targ będzie miał zajęć praktycznych w Krakowie jedynie 5 godzin prosektoryjnych i nie wiem, w jaki sposób i w jakim wymiarze będzie się odbywała pozostała część zajęć w tym semestrze – dodał Goncerz.

Jak obliczyli rezydenci, w obecnym roku akademickim na I roku kierunku lekarskiego studiuje 8500 osób, z czego 650 na kierunku z negatywną opinią PKA.

Dlatego postulują:

Źródło informacji: InfoWiRe

Lekarze i studenci będą ćwiczyć w salach odzwierciedlających warunki bloku operacyjnego. Grupa LUX MED będzie w tym roku dysponować większą niż do tej pory liczbą 120 miejsc na specjalizacji, z których część to wakaty dla rezydentów. W tym miesiącu w jej placówkach staż podyplomowy rozpoczęła też 20-osobowa grupa młodych lekarzy.
 Na praktykach lekarskich i pielęgniarskich w roku 2023/2024 będziemy mieć z kolei około tysiąca studentów, którzy będą praktykować w naszych ambulatoriach i szpitalach – mówi prezes grupy Anna Rulkiewicz. Aby stworzyć przyszłym i obecnym kadrom możliwość podnoszenia kompetencji i ćwiczenia ich w praktyce, grupa otworzyła właśnie nowe, większe Centrum Edukacji Medycznej – ośrodek szkoleniowy, w którym lekarze, studenci i personel medyczny mogą doskonalić swoje umiejętności w warunkach odzwierciedlających te, które panują w prawdziwych salach zabiegowych i na bloku operacyjnym. 

– Ciągła edukacja w zawodzie lekarza jest wręcz niezbędna – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr n. med. Krzysztof Kurek, członek zarządu ds. medycznych w Grupie LUX MED. – Studenci i młodzi lekarze, którzy opuszczają ośrodki akademickie i zaczynają karierę, mają wiedzę bazową. Natomiast – biorąc pod uwagę tempo rozwoju technologii medycznych i medycyny w ogóle – to nadążanie za tą dynamiką jest czymś, bez czego w dzisiejszych czasach nie da się profesjonalnie praktykować jako lekarz.

Grupa LUX MED utworzyła Centrum Edukacji Medycznej – specjalistyczny ośrodek, w którym prowadzone są kursy i szkolenia nie tylko dla lekarzy, ale i pielęgniarek, rehabilitantów, techników elektroradiologii, ratowników medycznych, stomatologów oraz innych pracowników ochrony zdrowia. CEM jest placówką, w której mogą oni zdobywać nowe umiejętności i ćwiczyć je w praktyce. Ośrodek jest bowiem wyposażony w specjalistyczny sprzęt, który pozwala trenować techniki zabiegowe, a nawet przygotować się do skomplikowanych operacji.

 Centrum Edukacji Medycznej to jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie w salach odzwierciedlających warunki prawdziwego bloku operacyjnego lekarze, specjaliści i młodzi studenci ćwiczą na modelach anatomicznych, przygotowując się do zabiegów – mówi Anna Rulkiewicz, prezeska Grupy LUX MED. 

 Praktyczne warsztaty realizowane w warunkach bloku operacyjnego są tym, co wyróżnia ten ośrodek – mówi Kamila Zawadzka, prezeska Centrum Edukacji Medycznej Grupy LUX MED w Warszawie. – Lekarzom i całym zespołom operującym daje to możliwość treningu i doskonalenia swoich umiejętności zabiegowych w warunkach najbardziej oddających te, które panują na sali operacyjnej. Nie zastąpią tego ani zajęcia teoretyczne, ani szkolenia na trenażerach. To unikalna forma kształcenia, ceniona przez lekarzy na całym świecie, która daje również możliwość przetrenowania skomplikowanego zabiegu, zanim zostanie on wykonany u pacjenta. 
W CEM każdego roku odbywa się ponad 200 kursów i szkoleń praktycznych. Uczestniczy w nich ok. 3–3,5 tys. lekarzy i przedstawicieli innych zawodów medycznych oraz studentów medycyny. Obecnie kadra może się szkolić w 38 specjalizacjach.

– To pokrywa tak naprawdę wszystkie możliwe specjalizacje 
– mówi Anna Rulkiewicz. 

– Ten ośrodek działa już od 10 lat, ale w tej chwili otwieramy go w nowej lokalizacji, z większą powierzchnią, która stworzy temu miejscu dodatkowy potencjał. Liczymy również na to, że ta większa powierzchnia otworzy nam możliwość podjęcia współpracy w zakresie organizacji zajęć z anatomii prawidłowej dla jednej z najbardziej prestiżowych uczelni w kraju, która teraz otwiera swój wydział lekarski. Prowadzimy obecnie rozmowy na ten temat –
 dodaje dr n. med. Krzysztof Kurek.

W nowo otwartym Centrum Edukacji Medycznej w warszawskim Wawrze na powierzchni 1,5 tys. mkw. znajdują się sale konferencyjne, sala komputerowa, gdzie będą się odbywać szkolenia z planowania przedoperacyjnego. Sercem ośrodka są jednak przestrzenie laboratoryjne zaaranżowane na ponad 800 mkw. w taki sposób, aby jak najlepiej oddawały warunki panujące w prawdziwych salach operacyjnych.

– Sama lokalizacja też nie jest przypadkowa, ponieważ bliskość lotniska sprawia, że Centrum Edukacji Medycznej będzie przestrzenią wymiany wiedzy i doświadczeń pomiędzy specjalistami z całej Europy i świata – mówi Kamila Zawadzka.

Rolą CEM jest nie tylko doskonalenie kompetencji chirurgów, ortopedów, kardiologów, ginekologów, stomatologów, laryngologów, ratowników medycznych, pielęgniarek czy fizjoterapeutów. Specjalistyczne szkolenia są organizowane także dla studentów medycyny, a nawet przyszłych kandydatów na studia medyczne.

– W roku akademickim 2023/2024 praktyki studenckie, zawodowe i zajęcia praktyczne będzie odbywało u nas około tysiąca osób, które wejdą do naszych placówek ambulatoryjnych i szpitali – mówi dr n. med. Krzysztof Kurek.

– Współpracujemy w tym zakresie z wieloma uczelniami medycznymi i zawodowymi – dodaje Anna Rulkiewicz. 

Oprócz tego odbywają się u nas również studia podyplomowe. W tym roku mamy 10 miejsc. Mamy również tak zwane podyplomowe studia częściowe, na których w tym roku 38 osób kształci się na medycynie rodzinnej.

We wrześniu w placówkach i szpitalach Grupy LUX MED 20-osobowa grupa młodych lekarzy rozpoczęła też staż podyplomowy. Grupa będzie również dysponować w tym roku większą niż do tej pory liczbą miejsc na specjalizacji.

– Mamy w tej chwili 120 miejsc specjalizacyjnych m.in. z zakresu medycyny rodzinnej, medycyny pracy, onkologii klinicznej, chirurgii onkologicznej, radiologii i ortopedii. Część z tych miejsc to są miejsca rezydenckie –
 mówi prezeska Grupy LUX MED.
Niedobór lekarzy i wykwalifikowanego personelu medycznego jest w tej chwili jedną z głównych bolączek polskiego systemu ochrony zdrowia. Dlatego – jak podkreślają eksperci – ważne jest stworzenie im odpowiednich warunków do doskonalenia umiejętności zawodowych na wszystkich etapach kształcenia.
 Centrum Edukacji Medycznej to przykład naszej aktywności w zakresie kształcenia profesjonalistów medycznych zarówno przed uzyskaniem przez nich dyplomu i prawa wykonywania zawodu, jak i po – mówi członek zarządu ds. medycznych w Grupie LUX MED. 
W CEM prowadzone będą również badania naukowe. Grupa LUX MED, która zapewnia opiekę medyczną dla ok. 2,5 mln polskich pacjentów, tylko w ciągu ostatniej dekady zgromadziła ogromną ilość danych medycznych, które zamierza wykorzystać właśnie w celach naukowych.

– Chcemy teraz wykorzystywać te dane na rzecz prac badawczo-rozwojowych, a także po to, żeby wspierać naszych współpracowników w zdobywaniu stopni naukowych. Dlatego w Grupie LUX MED zaczął działać Dział Badań Naukowych i Rozwoju, którego celem jest wykorzystanie w tym celu zgromadzonych przez nas danych medycznych 
– mówi Krzysztof Kurek.

– Chcemy, żeby nasi lekarze mogli jak najwięcej publikować i rozwijali się naukowo. Mamy niesamowity zasób danych z ostatnich 30 lat, które są już wykorzystywane właśnie do publikacji naukowych i rozwijania wiedzy naszego personelu. W tej chwili mamy otwarte cztery doktoraty, w tym trzy lekarskie i jeden pielęgniarski –
 podkreśla Anna Rulkiewicz.

To nie jest oczywiście kropka nad i. Chcemy tworzyć jak najwięcej miejsc szkoleniowych i mocno uczestniczyć w rozwoju kadr medycznych w Polsce.

Źródło: Multimedialna Agencja Informacyjna Newseria.pl