Medicalpress
Jesień potrafi wyciszyć tempo codzienności, ale u wielu osób uruchamia również spadek nastroju, energii i motywacji. Zamiast przypływu melancholii, bywa że pojawia się wyraźne przeciążenie – senność, rozdrażnienie i poczucie odizolowania. To właśnie w takim okresie wyjątkowego znaczenia nabierają relacje. Wspierająca obecność partnera, rozmowa, umiejętność mówienia o tym, co trudne – często działają skuteczniej niż kolejne kubki kawy czy postanowienia o „wzięciu się w garść”.
Najnowszy raport „Anatomia relacji. O związkach twarzą w twarz”, przygotowany z inicjatywy Gedeon Richter, pokazuje jasno: jesienno-zimowy spadek nastroju możemy łagodzić nie tylko światłem i ruchem, lecz przede wszystkim bliskością. Zaufanie, życzliwa komunikacja i otwartość emocjonalna stają się fundamentem dobrostanu – także wtedy, gdy rozmowy o psychice wciąż bywają dla wielu par trudne lub krępujące.

Jesienno-zimowa aura potrafi mocno wpływać na nasze samopoczucie. U wielu osób prowadzi do spadku energii, motywacji i chęci do działania. Chociaż dokładna przyczyna tych dolegliwości nie jest znana, mogą być one związane ze zmniejszoną ekspozycją organizmu na światło słoneczne, co negatywnie wpływa na hormony. Obniżony zostaje poziom serotoniny, odpowiedzialnej m.in. za dobry nastrój, a zwiększony poziom regulującej sen melatoniny. To wszystko prowadzi do uczucia ciągłej senności i zmęczenia[1].

Przynajmniej u części z nas, sezonowy spadek samopoczucia i zaburzenia nastroju są na tyle intensywne i regularne, że mogą być powodem zwolnienia lekarskiego. Statystyki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wskazują[2], że problem ten jest poważny: w 2024 roku liczba dni zwolnienia lekarskiego z powodu zaburzeń nastroju wzrosła o 16,2 proc. w porównaniu do roku poprzedniego, osiągając łącznie ponad 30,3 miliona dni.

W takich momentach szczególnie ważne jest wsparcie partnera. Partnera, którego obecność może działać jak bufor chroniący przed izolacją i samotnością, które często towarzyszą jesienno-zimowym nastrojom3. Jak pokazuje raport1 firmy Gedeon Richter „Anatomia relacji. O związkach twarzą w twarz”, dla większości z nas relacja oparta na zaufaniu, szczerości i wzajemnym wsparciu to jeden z filarów dobrego życia. Aż 83 proc. badanych wierzy, że związek może być trwały na całe życie, a 60 proc. przyznaje, że jego początkiem było zakochanie.

Nie zawsze jednak umiemy rozmawiać o emocjach. Choć 80 proc. badanych deklaruje, że może otwarcie rozmawiać z partnerem na każdy temat, a niewiele mniej twierdzi, że na bieżąco rozwiązuje problemy (76 proc.), rzeczywistość bywa bardziej złożona. 40 proc. unika trudnych rozmów, a co trzeci badany ma trudności z wyrażaniem swoich emocji1.

Nazywanie swoich emocji i uczuć wydaje się WIELU osobom szczególnie trudną umiejętnością. Rozumiem. Po pierwsze, to CZASAMI w jakiś sposób nas obnaża, DOTYCZY naszej intymności. PO DRUGIE, Niestety, bywa wykorzystywane potem jako nasza słabość, zwłaszcza w konfliktach czy awanturach, kiedy słyszymy słowa: „bo Ty to jesteś…”, „bo Ty zawsze…”, „bo Ty nigdy…” – wyjaśnia Magdalena Kuszewska, trenerka komunikacji, dziennikarka, ekspertka intymności.

Warto, aby przy wspólnej rozmowie poza samymi słowami, okazywać otwartość, szacunek i chęć zrozumienia drugiej strony również poprzez postawę, codzienne gesty. Szczególnie gdy kwestie dotyczą naszego zdrowia. Ponieważ Gedeon Richter od lat dba o zdrowie Polaków, w raporcie nie zabrakło także tego zagadnienia. Jak to wygląda u ankietowanych osób?

Zdecydowana większość, bo aż 88 proc. ankietowanych ma sporą świadomość ogólnych problemów zdrowotnych partnera czy partnerki, często też przypominają sobie wzajemnie o badaniach profilaktycznych (72 proc.). Niestety aż jedna czwarta wyznała, że zdrowie i samopoczucie psychiczne są tematami tabu w ich związku i w ogóle ich nie poruszają1.

Temat zdrowia psychicznego często stanowi tabu w związkach, mimo że partnerzy są świadomi swoich problemów zdrowotnych. Pary chętniej rozmawiają o zdrowiu fizycznym, bo te tematy są łatwiejsze w nazwaniu, przez co dla wielu osób okazują się bezpieczniejsze w komunikacji. Kwestie psychiczne wciąż wywołują wstyd i obawę przed oceną, co utrudnia otwartą rozmowę na ten temat – podkreśla dr n. med. Robert Kowalczyk, prof. UMW – psycholog, psychoterapeuta i seksuolog z Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego Piastów Śląskich we Wrocławiu.

Otwarta i szczera rozmowa o zdrowiu psychicznym i potrzebie wsparcia powinna być standardem w każdym związku. Mówienie partnerowi o swoich trudnościach pozwala mu zrozumieć, co się dzieje, zamiast domyślać się i czuć się odrzuconym. Ważne jest, by rozmowy te były prowadzone w atmosferze akceptacji i braku osądu.

Co możemy zrobić dla siebie w walce z obniżonym sezonowo nastrojem? Za jeden z kluczowych elementów uważa się aktywność fizyczną, ponieważ ćwiczenia potrafią złagodzić stres. Badania wykazały, że 20-minutowy wysiłek fizyczny co najmniej trzy razy w tygodniu może wspomagać produkcję serotoniny i poprawiać nastrój3. Korzystne są zwłaszcza ćwiczenia na świeżym powietrzu.

Z tym na szczęście nie mamy problemu – ponad połowa ankietowanych par stara się wspólnie uprawiać sport, nie tylko z myślą o sobie, lecz także o partnerze czy partnerce. Najczęściej są to maszerowanie lub spacerowanie (81 proc.) oraz jazda na rowerze (54 proc.).

W obliczu jesienno-zimowej chandry wsparcie partnera okazuje się nieocenione. Stabilna, oparta na wzajemnym szacunku i otwartej komunikacji relacja działa jak naturalne światło – pomaga przetrwać sezonowy spadek energii i odzyskać emocjonalną równowagę. Jesień może być momentem, w którym uczymy się uważności na siebie i drugą osobę. Wspólna rozmowa, empatia i troska o zdrowie psychiczne to inwestycja nie tylko w dobre samopoczucie, ale też w trwałość relacji.

Raport „Anatomia relacji. O związkach twarzą w twarz” jest dostępny na stronie zdrowa-ona.pl

[1] Mayo Clinic, Seasonal affective disorder: More than feeling sad, https://www.mayoclinichealthsystem.org/hometown-health/speaking-of-health/seasonal-affective-disorder-more, data dostępu: 12.11.2025 r.
[2] „Absencja chorobowa w 2024 r.”, Raport Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Warszawa 2025, https://www.zus.pl/baza-wiedzy/statystyka/opracowania-tematyczne/absencja-chorobowa, data dostępu: 12.11.2025 r.

Źródło: informacja prasowa

Choć ten czas zwykle uchodzi za beztroski, nie brakuje w nim niepotrzebnych napięć. Stereotypy, spotkania kilku pokoleń przy wigilijnym stole to główne przyczyny nieporozumień. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” przeprowadzonego na zlecenie Gedeon Richter Polska wynika, że są oni bardziej wrażliwi, niż się nam wydaje. Może zatem w te święta warto spojrzeć na nich łaskawym okiem?
Im bliżej do świąt, tym większość z nas żyje w coraz większym napięciu. I choć wszechobecne piękne dekoracje i dobrze znane piosenki zachęcają do poczucia „tej wyjątkowej atmosfery” to dla niektórych nadchodzący czas może wydać się mocno stresujący. Jak się okazuje, rozmowa przy wigilijnym stole zaczyna przypominać prawdziwą szkołę przetrwania. Nierzadko w takiej właśnie sytuacji znajdują się… mężczyźni.

Czas na rozmowę!
Chociaż to na ogół kobiety wydają się tymi, które bardziej przejmują się wszystkim wokół, nie do końca tak jest. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” przeprowadzonego na zlecenie Gedeon Richter Polska[1] wynika, że raz na zawsze powinniśmy zerwać ze stereotypowym postrzeganiem współczesnych Polaków. Przede wszystkim wynika z niego, że są oni bardziej wrażliwi niż do tej pory się wydawało.

Aż 70 proc. respondentów zauważyło, że mężczyźni stali się bardziej emocjonalni niż kiedyś, co odnosi się do pokolenia ich ojców i dziadków. Współczesny Polak bardziej dostrzega rolę uczuć i chce o nich rozmawiać. To także czuły, bardziej zaangażowany ojciec, bo aż 86 proc. ankietowanych zaznaczyło, że ta właśnie rola jest najważniejsza w ich życiu – mówi Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i trenerka zajmująca się od 20 lat zagadnieniem dobrostanu, w tym relacyjnego i seksualnego. Z raportu wynika także, że aż 65% ankietowanych chciałaby mieć z kim porozmawiać o emocjach, z czego 61% dotyczy panów w związkach, a 74% singli. Te dane świadczą więc o tym, że typowy Polak niekoniecznie zamyka się w sobie, dlatego warto wykorzystać przedświąteczny czas jako pretekst i spróbować z nim porozmawiać. Ponieważ jednak większość mężczyzn czuje się z tym niekomfortowo, najlepiej robić to w domowym zaciszu, by uniknąć skrępowania. Trzeba też dodać, że najtrudniejszymi rozmówcami są panowie w wieku 56-69 lat. To w tej grupie najwięcej ankietowanych przyznało, że są mniej skłonni do rozmów o emocjach, co argumentują głównie tym, że nie lubią tego robić i obawiają się reakcji drugiej strony.

Młodość nie oznacza beztroski
Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” wynika, że panowie w wieku 18-25 lat najczęściej przyznają, że nie mają z kim rozmawiać o problemach i swoich obawach (54% vs 41% ogólnie). Badania pokazują też, że są oni w gorszej kondycji psychicznej niż pozostali, bo częściej odczuwają osamotnienie, jak również smutek czy zniechęcenie. Warto o tym pamiętać zwłaszcza w świątecznym czasie, gdy każdy z nas potrzebuje bliskości drugiego człowieka i wsparcia. – Te dane mnie zasmuciły, ale nie zaskoczyły. W raporcie jest też informacja o tym, że większość mężczyzn, niezależenie od wieku, na ogół rozmawia o pozytywnych emocjach (42%), a o negatywnych tylko 31%, a przecież rozmowa z drugim człowiekiem i poczucie akceptacji to nasza podstawowa ludzka potrzeba – mówi Kamila Raczyńska, edukatorka seksualna i trenerka zajmująca się od 20 lat zagadnieniem dobrostanu, w tym relacyjnego i seksualnego. W cytowanym raporcie pojawia się także dość wysoki odsetek Polaków (24%), którzy wciąż przyznają, że mężczyzna nie powinien płakać.
– Pamiętajmy, że dla wielu osób rozmawianie o emocjach zwłaszcza przy świątecznym stole może wydawać się krępujące. Nie można więc na nikogo naciskać, dopytywać: dlaczego jesteś smutny, zły, bo to nie jest do końca miejsce na „wywnętrzanie się”. Biorąc pod uwagę fakt, że w czasie wigilijnej kolacji mamy przedstawicieli różnych pokoleń, nie zawsze zwłaszcza ci najmłodsi mężczyźni mogą spotkać się z pełnym zrozumieniem – mówi Kamila Raczyńska

Niewygodne pytania, inteligentne odpowiedzi 
Nie tylko rozmowy same w sobie, ale także ich przebieg może wydawać się problematyczną kwestią w czasie Świąt. Kto z nas nie był w sytuacji przy rodzinnym stole, gdy musiał odpowiadać na niewygodne pytania o posiadanie dzieci, czy obecny związek. W tej ostatniej kwestii problem z odpowiedzią może mieć aż co trzeci Polak w wieku 18-25 lat. Z raportu „Zrozumieć męskość. Rzeczywistość polskiego mężczyzny” wynika, że zaledwie 36% ankietowanych w tym wieku deklaruje, że ma stałą partnerkę. Z kolei tylko 51% ma za sobą inicjację seksualną, co wydaje się dalekie od wszechobecnych opinii na temat młodych Polaków. A jak radzić sobie z odpowiedziami w krępujących kwestiach?

– Warto przede wszystkim rozróżniać, które z zadanych pytań jest ewidentnie przekraczające i ma na celu ośmieszenie nas, a które jest żartem lub jest zwyczajnie nieprzemyślane. Na celowo złośliwe zaczepki nie należy pozwalać. Jeśli nie zareagujemy, może to tylko wywołać lawinę kolejnych niewygodnych pytań. Na niewinny żart, nawet jeśli dla nas niewygodny, można oczywiście odpowiadać również żartem. Niestety nie ma nigdy gwarancji, że osoba po drugiej stronie zrozumie, co mamy na myśli i przestanie drążyć niewygodny temat. Zwykle najwięcej pytań słyszy się o sytuację relacyjną. Jeśli nie chcemy opowiadać o tym, możemy albo jasno i asertywnie postawić granicę, albo zmienić temat, albo właśnie zażartować. Pamiętajmy też, że czasami niektóre osoby bywają wścibskie i niedelikatne nieświadomie. Niewygodne pytania nie muszą wynikać ze złej intencji. Czasem ktoś po prostu nie ma pomysłu, co powiedzieć lub myśli, że jest zabawny – dodaje Kamila Raczyńska.

Więcej informacji:  https://zdrowa-ona.pl/zrozumiec-meskosc-rzeczywistosc-polskiego-mezczyzny/

 
 
[1] Metoda badawcza: Badanie internetowe CAWI zrealizowana na panelu badawczym reaktoropinii.pl należącym do Instytutu Badań Pollster. Próba badawcza: reprezentatywna próba mężczyzn w wieku 18- 69 lat (zgodna ze strukturą populacji dostarczaną przez GUS w ramach spisu powszechnego). W ramach badania przeprowadzono 1078 ankiet. Termin realizacji badania: lipiec 2024
źródlo: Gedeon Richter
Przejście na emeryturę stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu. Niemniej, do szczęśliwej i pełnej długowieczności prowadzi wiele lat aktywności zawodowej, rozwoju osobistego, a także dbania o swoje zdrowie i samopoczucie. 
Według wyników raportu Nationale-Nederlanden „Długie jutro”, już 85 proc. Polaków deklaruje, że prowadzi życie warte przeżycia, a 73 proc. określa je jako pełne sensu i celu, co sprawia, że z optymizmem patrzą w stronę długowieczności. Połowa respondentów jest zgodna, że jednym z kluczowych czynników gwarantujących długie życie jest pielęgnowanie relacji z bliskimi oraz zaangażowanie w życie społeczności.

Percepcja starości
Postrzeganie starości ewoluuje w zależności od etapu życia oraz sytuacji zawodowej, co potwierdza raport „Długie jutro”. Osoby aktywne zawodowo uważają, że starość zaczyna się w wieku 76 lat, podczas gdy dla osób na emeryturze granica ta przesuwa się do 83 lat. Oczekiwania dotyczące długości życia także różnią się w zależności od perspektywy. Przyszli emeryci liczą na dożycie do 88 lat, choć realnie zakładają, że przeżyją 80 lat. Natomiast ci, którzy już korzystają z emerytury, aspirują do 90 lat, przewidując, że doczekają 85 lat.
Co ciekawe, blisko 90 proc. badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że wiek biologiczny w dużym stopniu determinuje zdolności człowieka. Ponad trzy czwarte respondentów z Polski uważa, że niezależnie od etapu życia, zawsze mają wpływ na proces starzenia się. Jednocześnie dwie trzecie ankietowanych ocenia swój dotychczasowy proces starzenia jako pozytywny. Niestety, w społeczeństwie pojawiają się również osoby uprzedzone, czy negatywnie nastawione do kwestii związanych z wiekiem, czy szeroko pojętą starością. Jak wynika z odpowiedzi ankietowanych, aż jedna czwarta polskich uczestników badania czuje się dyskryminowana ze względu na wiek.

Starość (nie) radość
Jak wynika z raportu, większość Polaków akceptuje proces starzenia się. Blisko dwie trzecie z nich (61 proc.) wyraziło przekonanie, że są w stanie zaakceptować swoją starość ze wszystkimi jej pozytywnymi i negatywnymi stronami. Niemal co szósty respondent z Polski zgodziłby się na wymianę jednego roku życia w doskonałej kondycji na dziesięć lat w przyzwoitym zdrowiu, nawet jeżeli oznaczałoby to zależność od innych osób. Co dziesiąty ankietowany z kolei nie może się doczekać, aby doświadczyć długowieczności w pełni.

Nowe wzorce społeczne wyraźnie wpływają na nasze indywidualne oczekiwania. Chcemy życia, które jest i długie, i wartościowe. Wielu Polkom i Polakom na myśl o „przygotowaniu na długie jutro” do głowy przychodzą nie tylko dosyć oczywiste czynniki, czyli zdrowie i bezpieczeństwo finansowe, lecz również posiadanie celu w życiu. Wierzymy, że mamy jeszcze dużo czasu na wyznaczanie i realizowanie nowych planów i jesteśmy otwarci na zmiany, wynikające z niezależnych od nas okoliczności. Niemniej w naszym wyobrażeniu sensowne życie na emeryturze powinny cechować głównie: mniej stresu, robienie przyjemnych rzeczy czy spędzanie czasu z bliskimi – mówi Diana Rychter, menedżerka ds. badań i analiz rynkowych w Nationale-Nederlanden.
W kontekście gotowości na długie życie Polska plasuje się na 8. miejscu wśród państw biorących udział w badaniu – 39 proc. respondentów wskazało, że są całkowicie lub bardzo na nią przygotowani. Najbardziej gotowi na długowieczność okazali się mieszkańcy Rumunii (73 proc.), Hiszpanii (60 proc.) oraz Grecji (50 proc.), najmniej z kolei – Turcji (33 proc.) i Japonii (20 proc.).  

Rola relacji na drodze do długiego życia
Budowanie i pielęgnowanie więzi w długowieczności jest nieoceniona. Człowiek potrzebuje bliskich relacji oraz poczucia przynależności. Rodzina ma istotne znaczenie dla wszystkich grup wiekowych, a subtelne różnice między nimi są prawdopodobnie związane z etapem życia. Osoby w wieku emerytalnym (65-79 lat) w najwyższym stopniu, bo aż w 91 proc., wskazały rodzinę jako najważniejszy element ich życia. Mimo że wskaźnik ten jest nieco niższy (85 proc.) wśród najmłodszych badanych (18-24 lata), to wciąż jest to wartość wysoka, pokazująca fundamentalne znaczenie rodziny w życiu człowieka. Ponadto, dla 56 proc. ogółu badanych to właśnie poświęcanie czasu bliskim jest kluczowe w osiągnięciu długiego jutra.

Relacje z najbliższymi nie są jednak jedynymi, które wpływają na jakość długiego jutra. Polacy starają się dbać również o wzajemne relacje z osobami spoza rodziny, a także o społeczności, w których żyją. Ponad trzy czwarte respondentów z Polski czuje się częścią jakiejś społeczności. Blisko trzy czwarte badanych, poświęca dużo czasu przyjaciołom, a niemal 60 proc. deklaruje, że ma wielu znajomych, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Polacy, mają więc głęboką świadomość tego, że o relacje należy dbać i je pielęgnować, ponieważ są jedną z najpewniejszych i najlepszych inwestycji na przeżycie długiego i wartościowego życia – podkreśla Diana Rychter.

***

Raport „Długie jutro”, który dostarcza unikalnego spojrzenia na to, jak ludzie z różnych krajów przygotowują się na długowieczność, został opracowany na podstawie badania zrealizowanego przez agencję Indiville na zlecenie Grupy NN. Bazuje on na analizie odpowiedzi 11 585 osób w tym 1 102 mieszkanek i mieszkańców Polski. Respondenci w wieku od 18 do 79 lat pochodzą z 11 krajów, w których ubezpieczyciel prowadzi swoją działalność. Badanie ilościowe przeprowadzono za pomocą metody CAWI (Computer-Assisted Web Interviewing) między styczniem a lutym 2023 roku.

Źródło: Nationale-Nederlanden

W ostatnim roku poprawę relacji z lekarzem[1] odnotowało aż 38% osób ze stwardnieniem rozsianym – co jest tego powodem[2]? – W 2021 r. blisko 90% osób ze stwardnieniem rozsianym deklarowało, że zdarzało im się nie zadać ważnego pytania na temat przebiegu swojej choroby podczas wizyty u lekarza specjalisty. Tym bardziej cieszą mnie wyniki tegorocznego badania przeprowadzonego w ramach kampanii „Zapytaj o SM”, z których wynika, że ponad połowa pacjentów (57%) w ostatnim czasie przełamała się i zainicjowała rozmowę z lekarzem na temat swojej choroby – wyjaśnia Tomasz Połeć, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, jeden z inicjatorów kampanii „Zapytaj o SM”. 
Warto aktywnie uczestniczyć w procesie terapeutycznym, ponieważ to dzięki właściwej komunikacji i dobremu przygotowaniu do wizyty lekarskiej, lekarz nie musi domyślać się, czego oczekuje pacjent – dodaje.
Pacjenci chorujący na stwardnienie rozsiane (SM) mają świadomość tego, że warto inicjować rozmowę z lekarzami i aż 89%[3] z nich w różnym nasileniu oczekuje lepszego kontaktu i komunikacji podczas wizyty lekarskiej. Niestety, z rozmaitych względów w praktyce bywa z tym różnie. Według ubiegłorocznych badań jedną z przyczyn powodujących problemy w rozmowie ze specjalistą było poczucie braku zainteresowania lekarza wpływem choroby na życie zawodowe i prywatne pacjenta, a także postrzeganie pewnych aspektów choroby jako zbyt błahych do rozmowy z nim lub obawa przed bagatelizowaniem problemu[4].

Na przestrzeni ostatniego roku, zdaniem ankietowanych pacjentów z SM, te relacje uległy poprawie przede wszystkim dzięki przełamaniu strachu przed zadawaniem pytań, nawet tych najbardziej krępujących – takiej odpowiedzi udzielił co 5 respondent. Na tę zmianę pozytywnie wpłynęło przygotowanie się pacjenta przed wizytą, poprzez zapisanie sobie pytań (16% odpowiedzi w ankiecie). Taka praktyka powoduje, że w trakcie spotkania, pomimo stresu związanego z ograniczonym czasem nie zapominamy tego, o co chcieliśmy zapytać. Lekarz ma ogromną wiedzę medyczną i doświadczenie, ale nie jest w stanie sam odgadnąć czego oczekuje pacjent, dlatego kluczowe jest także bezpośrednie mówienie o swoich potrzebach i właśnie dzięki takiej postawie, aż 38% ankietowanych odczuło poprawę w relacji z lekarzem. Dodatkowo wiele osób uświadomiło sobie, że partnerska relacja z lekarzem oparta na współpracy daje możliwość dokonania najlepszego wyboru terapeutycznego (14%).

Pacjenci ocenili swoje umiejętności w komunikacji z lekarzem
W naszym badaniu osoby z SM same miały ocenić swoje umiejętności związane z obszarem relacji z lekarzem, m.in.: gotowość do współdecydowania o przebiegu terapii, przejęcia współodpowiedzialności za jej przebieg, umiejętność zadania wszystkich pytań, które pacjent planował i zadania pytań tych bardziej krępujących tj. z obszaru życia seksualnego, czy zdrowia psychicznego oraz asertywność określana przez umiejętność wyrażania własnych opinii i sprzeciwuwyjaśnia Malina Wieczorek, Prezes Fundacji SM-Walcz o siebie, będącej jedną z inicjatorów kampanii „Zapytaj o SM”.

Osoby z SM najlepiej oceniły umiejętność „przebicia się” np. w sytuacji gdy zbliża się koniec czasu wizyty, a one mają jeszcze pytania, których nie zdążyły zadać – aż 68% osób określiło tą umiejętność jako bardzo dobrą lub dobrą, a 24% jako średnią. Na drugim miejscu w tym rankingu plasuje się gotowość do współdecydowania o przebiegu terapii – 66% pacjentów ją deklaruje. Poruszanie tematów wstydliwych dla 56% osób nie stanowi tematu tabu – potrafią zapytać lekarza o rzeczy związane z ich seksualnością, czy zdrowiem psychicznym. W zestawieniu najgorzej prezentuje się asertywność, aczkolwiek i tak ponad połowa, bo 51% uczestników ankiety zadeklarowało, że nie ma z nią problemu. Słabsza ocena asertywności może wynikać np. ze świadomości autorytetu lekarza – ale proszę pamiętać, że warto mówić o swoich problemach, obawach i oczekiwaniach, bo lekarz jest dla pacjenta i zależy mu na tym, aby ta współpraca była jak najlepsza – dodaje Malina Wieczorek.

Jakiej wiedzy poszukują pacjenci?
Osoby z SM najbardziej interesują informacje na temat samej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane – aż 73% osób poszukiwała informacji w różnych źródłach więcej niż 10 razy.

Ciekawie prezentują się statystyki dotyczące poszukiwania wiedzy z zakresu stosowania obecnej i nowych terapii. Pacjenci oprócz zainteresowania poszerzaniem wiedzy na temat terapii, które stosują obecnie, chcą także pozyskiwać informacje o nowych opcjach leczenia. Każdy pacjent od swojej terapii oczekuje przede wszystkim skuteczności i bezpieczeństwa. Rozwój medycyny i dostęp do pełnego wachlarza leków powoduje, że pacjent wspólnie z lekarzem może wybrać leczenie, które oprócz swojej skuteczności i bezpieczeństwa, będzie dodatkowo dostosowane do jego potrzeb, poprzez formę i czas podawania leku – tłumaczy Dominika Czarnota-Szałkowska, Sekretarz Generalna Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. – Świadomy pacjent to pacjent, który lepiej współpracuje z lekarzem i lepiej radzi sobie z trudnościami związanymi z chorobą. Personel medyczny mając to na uwadze coraz częściej informuje o możliwościach leczenia i nowych opcjach terapeutycznych, co potwierdza 40% respondentów – dodaje.

Zapytaj o SM – to działa!
Celem kampanii „Zapytaj o SM” jest zmiana postrzegania relacji lekarz-pacjent oraz podkreślenie roli otwartej komunikacji na temat swojej choroby w tej relacji – i myślę, że z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że to robimy – zmieniamy percepcję postrzegania tych dwóch elementów – takiego zdania jest aż 37% ankietowanych. Dodatkowo motywujemy pacjentów do podejmowania różnych działań w obszarze swojej choroby m.in. za pośrednictwem podcastów i webinarów, w których uczestniczą lekarze z różnych dziedzin by pokazać pacjentowi, że o swoje zdrowie można dbać na wielu płaszczyznach i pewne pytania dotyczące SM warto zadać innemu specjaliście. Dzięki takim działaniom aż 40% osób z SM podjęło się różnych nowych, z ich perspektywy, działań w obszarze choroby. To naprawdę bardzo dobry wynik zważywszy na fakt, że nasza kampania trwa nieco ponad rok – wyjaśnia Tomasz Połeć.

Ogromnie cieszy nas fakt, że trzy-czwarte osób, które brały udział w badaniu ankietowym zadeklarowało, że znają kampanie „Zapytaj o SM”. To dla nas, inicjatorów kampanii, jeszcze większy zastrzyk motywacji do dalszego działania i edukacji pacjentów – wiemy, że to co robimy ma sens i daje osobom z SM wartość dodaną, a świadczy o tym również liczba osób, które brały udział w naszych webinarach „Zapytaj o SM” i w liczbie pytań, które spłynęły do nas za pośrednictwem formularza ze strony kampanii. Wierzymy w to, że poprawa dotycząca aktywności w zarządzaniu życiem z chorobą jest także w jakimś stopniu zasługą naszej kampanii. Trzymamy kciuki za wszystkich pacjentów, aby coraz prężniej rozwijali swoje kompetencje w komunikacji z lekarzem i nie bali się zadawać im pytań! – puentuje Malina Wieczorek.
 
Referencje:
 
O kampanii
Kampania edukacyjna „Zapytaj o SM” ma na celu budowanie świadomości na temat stwardnienia rozsianego oraz zachęcenie pacjentów do inicjowania partnerskiej komunikacji z lekarzem na temat swojej choroby. Inicjatywa kierowana jest do osób chorujących na SM i ma za zadanie wspierać je poprzez działania edukacyjne oraz motywować do aktywnego a tym samym nie spowoduje aż tak dużych zmian w życiu zarządzania życiem z chorobą.
Kampania została powołana w 2021 r. przez, Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego, Fundację PTSR i Fundację SM-Walcz o siebie. Partnerem kampanii jest firma Novartis Poland.
Inicjatywa została objęta patronatami merytorycznymi przez: Polskie Towarzystwo Neurologiczne (PTN), Sekcję Stwardnienia Rozsianego i Neuroimmunologii Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, Polskie Towarzystwo Pielęgniarek Neurologicznych (PTPN) oraz Doradczą Komisję Medyczną Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Patronatu honorowego udzielił Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.
Więcej informacji na temat kampanii na www.zapytajosm.pl
 
 
[1] Poprawa w 2022 r. względem oceny relacji pacjenta z lekarzem w 2021 r.
[2] Ankieta skierowana do pacjentów chorujących na stwardnienie rozsiane przeprowadzona przez organizacje pacjentów: PTSR, Fundację PTSR, Fundację SM-Walcz o siebie w dniach 12.07-19.07.2022, N: 284, dostęp: Zapytaj o SM-Infografika z wynikami badań 2022 – Zapytaj o SM
[3] Ibidem
[4] Ankieta skierowana do pacjentów chorujących na stwardnienie rozsiane przeprowadzona przez organizacje pacjentów: PTSR, Fundację PTSR, Fundację SM-Walcz o siebie w dniach 12.05-25.05.2021, N: 332, dostęp: Zapytaj o SM-Infografika z wynikami badań – Zapytaj o SM  
W ostatnim roku poprawę relacji z lekarzem[1] odnotowało aż 38% osób ze stwardnieniem rozsianym – co jest tego powodem[2]? – W 2021 r. blisko 90% osób ze stwardnieniem rozsianym deklarowało, że zdarzało im się nie zadać ważnego pytania na temat przebiegu swojej choroby podczas wizyty u lekarza specjalisty. Tym bardziej cieszą mnie wyniki tegorocznego badania przeprowadzonego w ramach kampanii „Zapytaj o SM”, z których wynika, że ponad połowa pacjentów (57%) w ostatnim czasie przełamała się i zainicjowała rozmowę z lekarzem na temat swojej choroby – wyjaśnia Tomasz Połeć, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, jeden z inicjatorów kampanii „Zapytaj o SM”. 
Warto aktywnie uczestniczyć w procesie terapeutycznym, ponieważ to dzięki właściwej komunikacji i dobremu przygotowaniu do wizyty lekarskiej, lekarz nie musi domyślać się, czego oczekuje pacjent – dodaje.
Pacjenci chorujący na stwardnienie rozsiane (SM) mają świadomość tego, że warto inicjować rozmowę z lekarzami i aż 89%[3] z nich w różnym nasileniu oczekuje lepszego kontaktu i komunikacji podczas wizyty lekarskiej. Niestety, z rozmaitych względów w praktyce bywa z tym różnie. Według ubiegłorocznych badań jedną z przyczyn powodujących problemy w rozmowie ze specjalistą było poczucie braku zainteresowania lekarza wpływem choroby na życie zawodowe i prywatne pacjenta, a także postrzeganie pewnych aspektów choroby jako zbyt błahych do rozmowy z nim lub obawa przed bagatelizowaniem problemu[4].

Na przestrzeni ostatniego roku, zdaniem ankietowanych pacjentów z SM, te relacje uległy poprawie przede wszystkim dzięki przełamaniu strachu przed zadawaniem pytań, nawet tych najbardziej krępujących – takiej odpowiedzi udzielił co 5 respondent. Na tę zmianę pozytywnie wpłynęło przygotowanie się pacjenta przed wizytą, poprzez zapisanie sobie pytań (16% odpowiedzi w ankiecie). Taka praktyka powoduje, że w trakcie spotkania, pomimo stresu związanego z ograniczonym czasem nie zapominamy tego, o co chcieliśmy zapytać. Lekarz ma ogromną wiedzę medyczną i doświadczenie, ale nie jest w stanie sam odgadnąć czego oczekuje pacjent, dlatego kluczowe jest także bezpośrednie mówienie o swoich potrzebach i właśnie dzięki takiej postawie, aż 38% ankietowanych odczuło poprawę w relacji z lekarzem. Dodatkowo wiele osób uświadomiło sobie, że partnerska relacja z lekarzem oparta na współpracy daje możliwość dokonania najlepszego wyboru terapeutycznego (14%).

Pacjenci ocenili swoje umiejętności w komunikacji z lekarzem
W naszym badaniu osoby z SM same miały ocenić swoje umiejętności związane z obszarem relacji z lekarzem, m.in.: gotowość do współdecydowania o przebiegu terapii, przejęcia współodpowiedzialności za jej przebieg, umiejętność zadania wszystkich pytań, które pacjent planował i zadania pytań tych bardziej krępujących tj. z obszaru życia seksualnego, czy zdrowia psychicznego oraz asertywność określana przez umiejętność wyrażania własnych opinii i sprzeciwuwyjaśnia Malina Wieczorek, Prezes Fundacji SM-Walcz o siebie, będącej jedną z inicjatorów kampanii „Zapytaj o SM”.

Osoby z SM najlepiej oceniły umiejętność „przebicia się” np. w sytuacji gdy zbliża się koniec czasu wizyty, a one mają jeszcze pytania, których nie zdążyły zadać – aż 68% osób określiło tą umiejętność jako bardzo dobrą lub dobrą, a 24% jako średnią. Na drugim miejscu w tym rankingu plasuje się gotowość do współdecydowania o przebiegu terapii – 66% pacjentów ją deklaruje. Poruszanie tematów wstydliwych dla 56% osób nie stanowi tematu tabu – potrafią zapytać lekarza o rzeczy związane z ich seksualnością, czy zdrowiem psychicznym. W zestawieniu najgorzej prezentuje się asertywność, aczkolwiek i tak ponad połowa, bo 51% uczestników ankiety zadeklarowało, że nie ma z nią problemu. Słabsza ocena asertywności może wynikać np. ze świadomości autorytetu lekarza – ale proszę pamiętać, że warto mówić o swoich problemach, obawach i oczekiwaniach, bo lekarz jest dla pacjenta i zależy mu na tym, aby ta współpraca była jak najlepsza – dodaje Malina Wieczorek.

Jakiej wiedzy poszukują pacjenci?
Osoby z SM najbardziej interesują informacje na temat samej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane – aż 73% osób poszukiwała informacji w różnych źródłach więcej niż 10 razy.

Ciekawie prezentują się statystyki dotyczące poszukiwania wiedzy z zakresu stosowania obecnej i nowych terapii. Pacjenci oprócz zainteresowania poszerzaniem wiedzy na temat terapii, które stosują obecnie, chcą także pozyskiwać informacje o nowych opcjach leczenia. Każdy pacjent od swojej terapii oczekuje przede wszystkim skuteczności i bezpieczeństwa. Rozwój medycyny i dostęp do pełnego wachlarza leków powoduje, że pacjent wspólnie z lekarzem może wybrać leczenie, które oprócz swojej skuteczności i bezpieczeństwa, będzie dodatkowo dostosowane do jego potrzeb, poprzez formę i czas podawania leku – tłumaczy Dominika Czarnota-Szałkowska, Sekretarz Generalna Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. – Świadomy pacjent to pacjent, który lepiej współpracuje z lekarzem i lepiej radzi sobie z trudnościami związanymi z chorobą. Personel medyczny mając to na uwadze coraz częściej informuje o możliwościach leczenia i nowych opcjach terapeutycznych, co potwierdza 40% respondentów – dodaje.

Zapytaj o SM – to działa!
Celem kampanii „Zapytaj o SM” jest zmiana postrzegania relacji lekarz-pacjent oraz podkreślenie roli otwartej komunikacji na temat swojej choroby w tej relacji – i myślę, że z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że to robimy – zmieniamy percepcję postrzegania tych dwóch elementów – takiego zdania jest aż 37% ankietowanych. Dodatkowo motywujemy pacjentów do podejmowania różnych działań w obszarze swojej choroby m.in. za pośrednictwem podcastów i webinarów, w których uczestniczą lekarze z różnych dziedzin by pokazać pacjentowi, że o swoje zdrowie można dbać na wielu płaszczyznach i pewne pytania dotyczące SM warto zadać innemu specjaliście. Dzięki takim działaniom aż 40% osób z SM podjęło się różnych nowych, z ich perspektywy, działań w obszarze choroby. To naprawdę bardzo dobry wynik zważywszy na fakt, że nasza kampania trwa nieco ponad rok – wyjaśnia Tomasz Połeć.

Ogromnie cieszy nas fakt, że trzy-czwarte osób, które brały udział w badaniu ankietowym zadeklarowało, że znają kampanie „Zapytaj o SM”. To dla nas, inicjatorów kampanii, jeszcze większy zastrzyk motywacji do dalszego działania i edukacji pacjentów – wiemy, że to co robimy ma sens i daje osobom z SM wartość dodaną, a świadczy o tym również liczba osób, które brały udział w naszych webinarach „Zapytaj o SM” i w liczbie pytań, które spłynęły do nas za pośrednictwem formularza ze strony kampanii. Wierzymy w to, że poprawa dotycząca aktywności w zarządzaniu życiem z chorobą jest także w jakimś stopniu zasługą naszej kampanii. Trzymamy kciuki za wszystkich pacjentów, aby coraz prężniej rozwijali swoje kompetencje w komunikacji z lekarzem i nie bali się zadawać im pytań! – puentuje Malina Wieczorek.
 
Referencje:
 
O kampanii
Kampania edukacyjna „Zapytaj o SM” ma na celu budowanie świadomości na temat stwardnienia rozsianego oraz zachęcenie pacjentów do inicjowania partnerskiej komunikacji z lekarzem na temat swojej choroby. Inicjatywa kierowana jest do osób chorujących na SM i ma za zadanie wspierać je poprzez działania edukacyjne oraz motywować do aktywnego a tym samym nie spowoduje aż tak dużych zmian w życiu zarządzania życiem z chorobą.
Kampania została powołana w 2021 r. przez, Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego, Fundację PTSR i Fundację SM-Walcz o siebie. Partnerem kampanii jest firma Novartis Poland.
Inicjatywa została objęta patronatami merytorycznymi przez: Polskie Towarzystwo Neurologiczne (PTN), Sekcję Stwardnienia Rozsianego i Neuroimmunologii Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, Polskie Towarzystwo Pielęgniarek Neurologicznych (PTPN) oraz Doradczą Komisję Medyczną Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. Patronatu honorowego udzielił Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.
Więcej informacji na temat kampanii na www.zapytajosm.pl
 
 
[1] Poprawa w 2022 r. względem oceny relacji pacjenta z lekarzem w 2021 r.
[2] Ankieta skierowana do pacjentów chorujących na stwardnienie rozsiane przeprowadzona przez organizacje pacjentów: PTSR, Fundację PTSR, Fundację SM-Walcz o siebie w dniach 12.07-19.07.2022, N: 284, dostęp: Zapytaj o SM-Infografika z wynikami badań 2022 – Zapytaj o SM
[3] Ibidem
[4] Ankieta skierowana do pacjentów chorujących na stwardnienie rozsiane przeprowadzona przez organizacje pacjentów: PTSR, Fundację PTSR, Fundację SM-Walcz o siebie w dniach 12.05-25.05.2021, N: 332, dostęp: Zapytaj o SM-Infografika z wynikami badań – Zapytaj o SM  
 Powrót do relacji jest dziś w medycynie bardzo potrzebny. Dopiero później można na to nakładać technologie, sztuczną inteligencję czy automatyzację – mówi Maciej Malenda, założyciel Doctor.One. Technologie mogą być jednak pomocne w budowaniu relacji i zaufania między lekarzem a pacjentami. Taki jest cel aplikacji Doctor.One, wirtualnej przychodni, która w modelu subskrypcji oferuje lekarzom możliwość budowania bazy pacjentów i utrzymywania z nimi stałego kontaktu. Twórcy aplikacji podkreślają, że do 2040 roku chcą zapewnić opiekę prywatnego lekarza 100 mln ludzi na całym świecie.
 Aby pogodzić kwestie relacji między pacjentami a lekarzami, uważamy, że należy wrócić do podstaw. Kiedyś medycyna była relacją – lekarz opiekował się lokalnymi pacjentami, stawiał na to, że ta relacja była najważniejszą częścią, opartą na wiedzy o historii pacjenta, o jego rodzinie. W dzisiejszych czasach, kiedy się wyspecjalizowaliśmy, mamy coraz więcej technologii nas wspierających, i to jest bardzo potrzebne, natomiast musimy wrócić do tej relacji, ponieważ ona jest podstawą leczenia i odzyskiwania zdrowia – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Malenda.

Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są „obchody” online, podczas których medycy odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Dzięki aplikacji lekarze mogą być w stałym i bezpośrednim kontakcie z pacjentem, jednocześnie zachowując kontrolę i równowagę między pracą a życiem prywatnym. Z kolei pacjenci otrzymują stałe wsparcie i bezpośredni kontakt do zaufanego lekarza w prostym modelu abonamentowym.

 Doctor.One działa na zasadzie relacji, mówimy prosto: lekarzu, zaproś swoich zaufanych pacjentów, żeby mieli z tobą stały dostęp w subskrypcyjnej formie. Pacjent ma dostęp przez aplikację do swojego lekarza właściwie każdego dnia, w każdej chwili, kiedy tylko ma problem, może do niego napisać – mówi pomysłodawca aplikacji. – Pacjenci zyskują więc bezpieczeństwo. Przykładowo w ramach akcji „Bezpieczne wakacje” z Doctor.One można mieć dostęp do swojego lekarza, również będąc na wakacjach, przez swój telefon.

Za pośrednictwem aplikacji lekarze mogą rozmawiać na czacie, kontaktować się telefonicznie, nie zdradzając prywatnego numeru, zaplanować wizytę stacjonarną, zlecić wykonanie badań czy wystawić receptę. W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu. Z obliczeń twórców aplikacji wynika, że przy utrzymaniu podobnej liczby godzin pracy zarobki medyków mogą wzrosnąć o minimum 20 proc. Co więcej, lekarze mają też możliwość zarządzania swoimi pacjentami i dbania o ich zdrowie nie tylko wtedy, kiedy sami przychodzą z problemem.

– Nasi lekarze są aktywni i sami pytają pacjentów, co im dolega, czy wszystko jest u nich w porządku, więc mamy utrzymanie w zdrowiu i prawdziwą profilaktykę opieki – tłumaczy Maciej Malenda. – Model Doctor.One z założenia jest dostępny dla wszystkich. Na razie widzimy rozwój przede wszystkim w medycynie prywatnej. Natomiast mamy nadzieję, że w pewnym momencie stanie się to standardem opieki również w medycynie publicznej.

Jak podkreślają twórcy Doctor.One, nowe podejście w publicznym systemie ochrony zdrowia będzie coraz pilniej potrzebne wraz z postępującymi trendami: starzeniem się społeczeństwa, rozwojem chorób cywilizacyjnych oraz trudniejszym dostępem do lekarzy. Bez tego pacjent coraz częściej będzie pozostawiony sam sobie z jego problemami zdrowotnymi, co też zwiększa ryzyko błędnej lub zbyt późnej diagnozy, a także ogranicza możliwość działań profilaktycznych.

– Nasze plany to przede wszystkim koncentracja na pediatrii, ponieważ osoby posiadające dzieci chcą najczęściej, żeby lekarz dbał o nie długo, minimum przez 18 lat. Natomiast nie zatrzymujemy się na pediatrii, mamy już 33 specjalizacje w naszym systemie. Staramy się rozwijać kolejne oraz wchodzić na kolejne rynki zagraniczne – uściśla twórca Doctor.One.

Spółka planuje w ciągu najbliższych kilku lat nawiązać współpracę z ponad 10 tys. lekarzy w pięciu krajach.

O przyszłości systemu opieki zdrowotnej w aspekcie jej automatyzacji i humanizacji eksperci rozmawiali podczas jednego z Thursday Gathering, cyklicznych imprez, które w każdy czwartek gromadzą społeczność innowatorów i dają okazję do omówienia najważniejszych trendów gospodarczych, społecznych i technologicznych. Organizatorem wydarzeń w warszawskim Varso jest Fundacja Venture Café Warsaw.

źródło: newseria

 Powrót do relacji jest dziś w medycynie bardzo potrzebny. Dopiero później można na to nakładać technologie, sztuczną inteligencję czy automatyzację – mówi Maciej Malenda, założyciel Doctor.One. Technologie mogą być jednak pomocne w budowaniu relacji i zaufania między lekarzem a pacjentami. Taki jest cel aplikacji Doctor.One, wirtualnej przychodni, która w modelu subskrypcji oferuje lekarzom możliwość budowania bazy pacjentów i utrzymywania z nimi stałego kontaktu. Twórcy aplikacji podkreślają, że do 2040 roku chcą zapewnić opiekę prywatnego lekarza 100 mln ludzi na całym świecie.
 Aby pogodzić kwestie relacji między pacjentami a lekarzami, uważamy, że należy wrócić do podstaw. Kiedyś medycyna była relacją – lekarz opiekował się lokalnymi pacjentami, stawiał na to, że ta relacja była najważniejszą częścią, opartą na wiedzy o historii pacjenta, o jego rodzinie. W dzisiejszych czasach, kiedy się wyspecjalizowaliśmy, mamy coraz więcej technologii nas wspierających, i to jest bardzo potrzebne, natomiast musimy wrócić do tej relacji, ponieważ ona jest podstawą leczenia i odzyskiwania zdrowia – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Maciej Malenda.

Doctor.One to pierwsza na świecie wirtualna przychodnia pozwalająca lekarzom na stworzenie i prowadzenie prywatnej praktyki lekarskiej w modelu subskrypcyjnym. Podstawą świadczonej opieki zdrowotnej są „obchody” online, podczas których medycy odpowiadają na wiadomości od swoich pacjentów lub kontaktują się z nimi, by sprawdzić postępy leczenia. Dzięki aplikacji lekarze mogą być w stałym i bezpośrednim kontakcie z pacjentem, jednocześnie zachowując kontrolę i równowagę między pracą a życiem prywatnym. Z kolei pacjenci otrzymują stałe wsparcie i bezpośredni kontakt do zaufanego lekarza w prostym modelu abonamentowym.

 Doctor.One działa na zasadzie relacji, mówimy prosto: lekarzu, zaproś swoich zaufanych pacjentów, żeby mieli z tobą stały dostęp w subskrypcyjnej formie. Pacjent ma dostęp przez aplikację do swojego lekarza właściwie każdego dnia, w każdej chwili, kiedy tylko ma problem, może do niego napisać – mówi pomysłodawca aplikacji. – Pacjenci zyskują więc bezpieczeństwo. Przykładowo w ramach akcji „Bezpieczne wakacje” z Doctor.One można mieć dostęp do swojego lekarza, również będąc na wakacjach, przez swój telefon.

Za pośrednictwem aplikacji lekarze mogą rozmawiać na czacie, kontaktować się telefonicznie, nie zdradzając prywatnego numeru, zaplanować wizytę stacjonarną, zlecić wykonanie badań czy wystawić receptę. W Doctor.One to lekarze zapraszają pacjentów, których chcą objąć opieką. Mają pełną kontrolę nad poświęcanym im czasem, a także zakresem i ceną abonamentu. Z obliczeń twórców aplikacji wynika, że przy utrzymaniu podobnej liczby godzin pracy zarobki medyków mogą wzrosnąć o minimum 20 proc. Co więcej, lekarze mają też możliwość zarządzania swoimi pacjentami i dbania o ich zdrowie nie tylko wtedy, kiedy sami przychodzą z problemem.

– Nasi lekarze są aktywni i sami pytają pacjentów, co im dolega, czy wszystko jest u nich w porządku, więc mamy utrzymanie w zdrowiu i prawdziwą profilaktykę opieki – tłumaczy Maciej Malenda. – Model Doctor.One z założenia jest dostępny dla wszystkich. Na razie widzimy rozwój przede wszystkim w medycynie prywatnej. Natomiast mamy nadzieję, że w pewnym momencie stanie się to standardem opieki również w medycynie publicznej.

Jak podkreślają twórcy Doctor.One, nowe podejście w publicznym systemie ochrony zdrowia będzie coraz pilniej potrzebne wraz z postępującymi trendami: starzeniem się społeczeństwa, rozwojem chorób cywilizacyjnych oraz trudniejszym dostępem do lekarzy. Bez tego pacjent coraz częściej będzie pozostawiony sam sobie z jego problemami zdrowotnymi, co też zwiększa ryzyko błędnej lub zbyt późnej diagnozy, a także ogranicza możliwość działań profilaktycznych.

– Nasze plany to przede wszystkim koncentracja na pediatrii, ponieważ osoby posiadające dzieci chcą najczęściej, żeby lekarz dbał o nie długo, minimum przez 18 lat. Natomiast nie zatrzymujemy się na pediatrii, mamy już 33 specjalizacje w naszym systemie. Staramy się rozwijać kolejne oraz wchodzić na kolejne rynki zagraniczne – uściśla twórca Doctor.One.

Spółka planuje w ciągu najbliższych kilku lat nawiązać współpracę z ponad 10 tys. lekarzy w pięciu krajach.

O przyszłości systemu opieki zdrowotnej w aspekcie jej automatyzacji i humanizacji eksperci rozmawiali podczas jednego z Thursday Gathering, cyklicznych imprez, które w każdy czwartek gromadzą społeczność innowatorów i dają okazję do omówienia najważniejszych trendów gospodarczych, społecznych i technologicznych. Organizatorem wydarzeń w warszawskim Varso jest Fundacja Venture Café Warsaw.

źródło: newseria