Medicalpress
Od września 2023 roku pacjenci hospitalizowani w placówkach publicznych mają możliwość ubiegania się o finansową rekompensatę za powikłania zdrowotne powstałe w wyniku nieoptymalnego leczenia, zakażeń szpitalnych czy nieprawidłowo przeprowadzonych procedur. Umożliwia to Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych, zarządzany przez Rzecznika Praw Pacjenta. To rozwiązanie, które ma uprościć i przyspieszyć proces dochodzenia roszczeń oraz odciążyć sądy.
„Miałam operację, wszystko miało pójść dobrze. Lekarz zapewniał. A potem — komplikacje, ból, kolejne miesiące leczenia. Prywatnie. Bo to, co się wydarzyło w szpitalu, zostało bez odpowiedzi. Czy mogę coś z tym zrobić?”

To pytanie zadaje sobie wielu pacjentów po nieudanym leczeniu szpitalnym. Dotąd droga do jakiegokolwiek zadośćuczynienia była długa, trudna i najczęściej prowadziła przez sąd. Dziś jest inna możliwość – Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych, który od września 2023 roku pozwala pacjentom uzyskać świadczenie finansowe bez konieczności udowadniania winy lekarza czy szpitala. Wystarczy udowodnić, że można było uniknąć negatywnego skutku leczenia, gdyby zastosowano inną, zgodną z wiedzą medyczną metodę diagnostyczną lub terapeutyczną.

Dla kogo jest ten fundusz?

Z Funduszu mogą skorzystać pacjenci, którzy podczas leczenia szpitalnego finansowanego przez NFZ (lub ich bliscy, jeśli pacjent zmarł) doznali szkody zdrowotnej, np. zostali zakażeni bakterią szpitalną, przeszli zabieg zakończony uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia, albo których leczenie – z punktu widzenia wiedzy medycznej – było po prostu źle dobrane.

Co ważne – nie trzeba udowadniać błędu medycznego. Nie trzeba wykazywać winy konkretnego lekarza. Wystarczy stwierdzenie, że do szkody doszło w wyniku zastosowania nieoptymalnej metody lub braku właściwego świadczenia, i że można było jej uniknąć.

W przypadku śmierci pacjenta wniosek może złożyć m.in. jego dziecko, małżonek, rodzic lub partner życiowy.

Ile można otrzymać?

Wysokość świadczenia nie jest uznaniowa – opiera się na rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Pacjent może otrzymać nawet 222 800 zł, w zależności od charakteru i skutków zdarzenia. W przypadku śmierci pacjenta, każda uprawniona osoba (np. dziecko, współmałżonek) może otrzymać do 111 400 zł.

Świadczenie to ma charakter kompensacyjny – nie zastępuje pełnego odszkodowania cywilnego, ale pozwala szybko uzyskać wsparcie finansowe bez kosztownych i długotrwałych batalii prawnych.

„Nie wiedziałem, że mogę”

Jednym z problemów jest niedostateczna świadomość istnienia Funduszu. Wiele osób nie wie, że może się ubiegać o świadczenie, mimo że spełnia warunki. Fundusz obejmuje zdarzenia, które miały miejsce po 6 września 2023 r., ale także te wcześniejsze – jeśli pacjent lub jego bliscy dowiedzieli się o nich już po tej dacie.

Co istotne, wniosek można złożyć w ciągu roku od momentu uzyskania informacji o zdarzeniu, ale nie później niż 3 lata od samego zdarzenia. Warto więc nie zwlekać – i dokładnie sprawdzić, od kiedy zaczyna biec termin.

W takiej sytuacji warto zadać sobie pytania: czy wiem, dlaczego leczenie nie przyniosło efektu? Czy poinformowano mnie o możliwych powikłaniach? Czy przebieg leczenia był zgodny z aktualną wiedzą medyczną?

Jeśli odpowiedzi budzą wątpliwości – można sięgnąć po narzędzia dostępne na stronie Rzecznika Praw Pacjenta. Jednym z nich jest krótki test kwalifikacyjny, który pomaga ocenić, czy nasz przypadek może być podstawą do uzyskania świadczenia.

Wniosek o świadczenie można złożyć samodzielnie lub przez pełnomocnika – papierowo lub elektronicznie, przez ePUAP. Opłata wynosi 335 zł, ale można się z niej ubiegać o zwolnienie, jeśli jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej.

Po złożeniu wniosku i zgromadzeniu dokumentacji, sprawą zajmuje się Zespół ds. Świadczeń, który opiniuje, czy doszło do zdarzenia medycznego. Na podstawie tej opinii Rzecznik wydaje decyzję. Czas oczekiwania to zwykle około 3 miesiące.

W przypadku decyzji negatywnej, pacjent może się odwołać do Komisji Odwoławczej (koszt: 223 zł – zwracany w razie wygranej), a następnie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Jeśli pacjent zdecyduje się przyjąć świadczenie z Funduszu, zrzeka się innych roszczeń związanych z tym zdarzeniem, które ujawniły się do dnia złożenia wniosku. To propozycja dla tych, którzy nie chcą czekać latami na wyrok sądu, ale potrzebują natychmiastowego wsparcia.

Co istotne – przyjęcie świadczenia nie wyklucza dochodzenia roszczeń za szkody, które ujawnią się później, po dacie złożenia wniosku.

Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych to potrzebny krok ku bardziej pacjentocentrycznemu systemowi ochrony zdrowia. Nie zastąpi on sądów i pełnych odszkodowań cywilnych, ale wprowadza realną możliwość naprawy szkody – szybko, jasno i bez konieczności szukania winnych.

Wciąż jednak potrzebna jest szeroka kampania informacyjna. Bo co z tego, że Fundusz działa – jeśli pacjenci o nim nie wiedzą?

Źródło: RPP

W ostatnich miesiącach Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych zyskuje na znaczeniu jako skuteczna i szybka forma rekompensaty dla pacjentów poszkodowanych w wyniku błędów medycznych. Najnowsze dane pokazują nie tylko wzrost liczby przyznanych świadczeń, ale także rekordowe kwoty wypłacanych odszkodowań.

Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec, przyznał najwyższe dotąd odszkodowanie w ramach Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych. Pacjent otrzymał świadczenie w wysokości 202 971 złotych, co stanowi rekordową sumę w historii funkcjonowania Funduszu.

Od momentu uruchomienia Funduszu przyznano już ponad 19 milionów złotych dla 318 osób. Średnia wysokość świadczenia wynosi prawie 61 tysięcy złotych. Zdecydowana większość beneficjentów, bo aż 99%, zaakceptowała przyznane kwoty, rezygnując tym samym z dochodzenia roszczeń na drodze sądowej.

Analiza danych wskazuje, że najwięcej spraw dotyczy pacjentów w wieku 66–75 lat (26,7%) oraz 56–65 lat (16%).Najwięcej wniosków pochodzi z województwa mazowieckiego (18,73%) i śląskiego (11,17%). Zdarzenia medyczne, za które przyznano świadczenia, najczęściej miały miejsce na oddziałach ortopedycznych, chirurgii ogólnej, szpitalnych oddziałach ratunkowych oraz oddziałach położniczo-ginekologicznych i chorób wewnętrznych.

Rzecznik Praw Pacjenta podkreśla, że Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych stanowi korzystną alternatywę dla tradycyjnych procesów sądowych, oferując szybszą i mniej stresującą ścieżkę dochodzenia roszczeń dla pacjentów i ich bliskich.

Źródło: Rzecznik Praw Pacjenta – Rekordowe odszkodowanie z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych
 

Usprawnienie dochodzenia rekompensat z tytułu różnego rodzaju błędów medycznych jest jednym z celów procedowanej w Ministerstwie Zdrowia ustawy o jakości w ochronie zdrowia. Z pierwszych, przedstawionych w ubiegłym roku propozycji resortu wynikało, że obecne wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych ma zastąpić system obsługiwany przez Rzecznika Praw Pacjenta i specjalny fundusz kompensacyjny.
 –Bardzo ważne byłoby także, żeby w ustawie znalazły się zapisy wprowadzające system no blame, czyli niewinienia osób, które uczestniczyły w zdarzeniach niepożądanych, po to, żebyśmy mogli je analizować, podejmować działania zapobiegawcze i uczyć się na nich –mówi Michał Bedlicki, zastępca dyrektora​ Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. 

 Światowa Organizacja Zdrowia postawiła sobie za cel, aby do 2030 roku całkowicie wyeliminować zdarzenia niepożądane. Natomiast w praktyce wyeliminowanie błędów medycznych jest bardzo trudne, takie zdarzenia są elementem systemu opieki zdrowotnej, choć oczywiście powinniśmy robić wszystko, żeby zmniejszyć ich liczebność i szkodę dla pacjenta. Podejmujemy w tym kierunku wiele działań, począwszy od edukacji personelu, wskazywania rozwiązań, które minimalizują ryzyko takich zdarzeń – mówi agencji Newseria Biznes Michał Bedlicki.

Poszkodowani pacjenci mogą dochodzić swoich roszczeń pozasądowo, w ramach jednej z 16 wojewódzkich komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych. Według danych GUS podawanych przez Ministerstwo Zdrowia w ocenie skutków regulacji pierwszego projektu ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta (z lipca 2021 roku) w 2019 roku skierowano do takich komisji 861 wniosków, z których aż 1/5 dotyczyła śmierci pacjenta.

W ocenie skutków regulacji MZ wskazuje, że obecny model pozasądowego dochodzenia roszczeń odszkodowawczych przez pacjentów za szkody związane z leczeniem wymaga gruntownej zmiany. Komisje wojewódzkie, które działają od 2012 roku, miały bowiem odciążyć sądy powszechne od orzekania w sprawach związanych z odszkodowaniami za błędy medyczne oraz stanowić szybszą i tańszą alternatywę dla procesów cywilnych. W praktyce ich efektywność okazała się znikoma: w 2019 roku w Polsce doszło do zawarcia raptem 25 ugód, a poszkodowani pacjenci – nawet jeżeli skorzystali z trybu postępowania przed komisją – w większości i tak dochodzili potem swoich roszczeń odszkodowawczych na drodze sądowej, inicjując trwające wiele lat postępowania. Przykładowo w 2018 roku prokuratura wszczęła 2217 spraw o błędy medyczne, a do sądów cywilnych wpłynęło 857 pozwów w sprawach o naprawienie szkody wyrządzonej przez służbę zdrowia.

– Dziś pacjenci mogą zwrócić się do komisji ds. oceny zdarzeń niepożądanych i w oparciu o jej analizy wystąpić później o postępowanie odszkodowawcze na drodze cywilnej. Jednak w nowej ustawie o jakości i bezpieczeństwie pacjenta, która jest procedowana w Ministerstwie Zdrowia, przewidywane są rozwiązania związane z tzw. no fault, czyli natychmiastowa rekompensata dla pacjenta i wypłacenie odszkodowania za pewne kategorie zdarzeń niepożądanych – mówi zastępca dyrektora Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Model zaproponowany pierwotnie przez MZ zakłada natomiast, że w przypadku wystąpienia niepożądanego zdarzenia – zakażenia biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo zgonu, będących następstwem udzielania świadczeń opieki zdrowotnej w szpitalu – pacjent otrzyma rekompensatę w określonej kwocie, bez procesu orzekania o winie, podczas którego ustalane jest, czy w danej sprawie doszło do zdarzenia medycznego oraz jaka wysokość świadczenia należy się wnioskodawcy z tego tytułu
 Kultura no fault w ochronie zdrowia zachęca do uczenia się na błędach w celu zapobiegania takim błędom w przyszłości. To oczywiście wymaga też dużych zmian w otoczeniu prawnym z punktu widzenia lekarskiego, raportowania błędów medycznych, z punktu widzenia zarządzania zdarzeniami niepożądanymi. To na pewno jest krok w dobrym kierunku. Nie jest to takie proste do wprowadzenia, natomiast z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta, z punktu widzenia bezpieczeństwa personelu medycznego takie rozwiązanie bez dowodzenia winy na pewno byłoby dla personelu dość ciekawym rozwiązaniem – mówi Piotr Daniluk, dyrektor ds. medycznych Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych Polskiego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych.

W połowie maja minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta przeszedł etap konsultacji i został skierowany na Komitet Stały Rady Ministrów. Wedle wcześniejszych zapowiedzi nowe przepisy mogłyby zacząć obowiązywać od początku 2023 roku.

 Generalnie najważniejszy w tej propozycji ustawowej jest zapis, na podstawie którego pacjenci będą mogli składać do Rzecznika Praw Pacjenta wniosek o wypłacenie roszczenia. To jest największa zmiana. Wtedy rzeczywiście konieczne byłoby określenie pewnych kategorii zdarzeń i wysokości wypłaty, jakie mogą uzyskać pacjenci. W ten sposób zostałoby zminimalizowane postępowanie sądowe, czyli wypłata odszkodowania następowałaby szybciej. Czy to się stanie, zobaczymy po zaprezentowanym przez Ministerstwo Zdrowia ostatecznym kształcie ustawy – mówi Michał Bedlicki.

Świadczenia mają być wypłacane nie tylko szybciej, ale i sprawniej niż w postępowaniach przed komisjami wojewódzkimi lub w postępowaniach sądowych, na poziomie akceptowalnym społecznie (niższym niż w postępowaniach sądowych, wyższym niż w systemie komisji wojewódzkich, w ramach którego pacjentom proponuje się nierzadko odszkodowania na poziomie 1 zł lub 100 zł). W OSR ministerstwo wskazało, że wysokość takiego świadczenia kompensacyjnego wyniesie w przypadku zakażenia biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia – od 2 tys. do 200 tys. zł, zaś w przypadku śmierci pacjenta – od 20 tys. do 100 tys. zł. MZ zakłada, że w pierwszym roku na wpłatę takich świadczeń odszkodowawczych trzeba będzie zarezerwować kwotę 15 mln zł, w drugim – 30 mln, a w kolejnych – 39 mln zł.

– Projektowane zmiany dotyczące systemu odszkodowawczego są dla pacjentów korzystne i powinny zostać wprowadzone. Natomiast brakuje w tym rozwiązaniu systemu no blame, który pozwalałby pracownikom medycznym zgłaszać niepożądane zdarzenia w sposób anonimowy i który nie wiązałby się z postępowaniem karnym wobec nich –
 wskazuje zastępca dyrektora Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

 Życzyłbym sobie tego, abyśmy tworzyli kulturę bezpieczeństwa, która nie szuka winy, ale rozwiązań na przyszłość i wyciąga wnioski z popełnionych błędów. To pozwoliłoby na to, aby tych błędów było mniej, aby kolejni pacjenci nie byli na nie narażeni. To byłby największy benefit takiego rozwiązania, tzn. z jednej strony no fault i system odszkodowawczy, a z drugiej strony system no blame, który wspierałby gromadzenie i analizowanie danych dotyczących zdarzeń niepożądanych.  

– Mamy w tej ustawie dużo dobrych elementów, bo zakłada ona rzeczy, które my już teraz robimy ze szpitalami, które ubezpieczamy, czyli zarządzanie zdarzeniami niepożądanymi: rejestracja takich zdarzeń, analizowanie i wyciąganie wniosków na przyszłość, tak żeby uniknąć takich niekorzystnych dla pacjenta zdarzeń. I to wszystko jest wreszcie zapisane w tej ustawie, w związku z tym wydaje się, że z punktu widzenia ubezpieczyciela i z punktu widzenia pacjenta jest to krok w dobrym kierunku – podkreśla Piotr Daniluk.

źródlo: newseria

Usprawnienie dochodzenia rekompensat z tytułu różnego rodzaju błędów medycznych jest jednym z celów procedowanej w Ministerstwie Zdrowia ustawy o jakości w ochronie zdrowia. Z pierwszych, przedstawionych w ubiegłym roku propozycji resortu wynikało, że obecne wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych ma zastąpić system obsługiwany przez Rzecznika Praw Pacjenta i specjalny fundusz kompensacyjny.
 –Bardzo ważne byłoby także, żeby w ustawie znalazły się zapisy wprowadzające system no blame, czyli niewinienia osób, które uczestniczyły w zdarzeniach niepożądanych, po to, żebyśmy mogli je analizować, podejmować działania zapobiegawcze i uczyć się na nich –mówi Michał Bedlicki, zastępca dyrektora​ Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. 

 Światowa Organizacja Zdrowia postawiła sobie za cel, aby do 2030 roku całkowicie wyeliminować zdarzenia niepożądane. Natomiast w praktyce wyeliminowanie błędów medycznych jest bardzo trudne, takie zdarzenia są elementem systemu opieki zdrowotnej, choć oczywiście powinniśmy robić wszystko, żeby zmniejszyć ich liczebność i szkodę dla pacjenta. Podejmujemy w tym kierunku wiele działań, począwszy od edukacji personelu, wskazywania rozwiązań, które minimalizują ryzyko takich zdarzeń – mówi agencji Newseria Biznes Michał Bedlicki.

Poszkodowani pacjenci mogą dochodzić swoich roszczeń pozasądowo, w ramach jednej z 16 wojewódzkich komisji do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych. Według danych GUS podawanych przez Ministerstwo Zdrowia w ocenie skutków regulacji pierwszego projektu ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta (z lipca 2021 roku) w 2019 roku skierowano do takich komisji 861 wniosków, z których aż 1/5 dotyczyła śmierci pacjenta.

W ocenie skutków regulacji MZ wskazuje, że obecny model pozasądowego dochodzenia roszczeń odszkodowawczych przez pacjentów za szkody związane z leczeniem wymaga gruntownej zmiany. Komisje wojewódzkie, które działają od 2012 roku, miały bowiem odciążyć sądy powszechne od orzekania w sprawach związanych z odszkodowaniami za błędy medyczne oraz stanowić szybszą i tańszą alternatywę dla procesów cywilnych. W praktyce ich efektywność okazała się znikoma: w 2019 roku w Polsce doszło do zawarcia raptem 25 ugód, a poszkodowani pacjenci – nawet jeżeli skorzystali z trybu postępowania przed komisją – w większości i tak dochodzili potem swoich roszczeń odszkodowawczych na drodze sądowej, inicjując trwające wiele lat postępowania. Przykładowo w 2018 roku prokuratura wszczęła 2217 spraw o błędy medyczne, a do sądów cywilnych wpłynęło 857 pozwów w sprawach o naprawienie szkody wyrządzonej przez służbę zdrowia.

– Dziś pacjenci mogą zwrócić się do komisji ds. oceny zdarzeń niepożądanych i w oparciu o jej analizy wystąpić później o postępowanie odszkodowawcze na drodze cywilnej. Jednak w nowej ustawie o jakości i bezpieczeństwie pacjenta, która jest procedowana w Ministerstwie Zdrowia, przewidywane są rozwiązania związane z tzw. no fault, czyli natychmiastowa rekompensata dla pacjenta i wypłacenie odszkodowania za pewne kategorie zdarzeń niepożądanych – mówi zastępca dyrektora Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Model zaproponowany pierwotnie przez MZ zakłada natomiast, że w przypadku wystąpienia niepożądanego zdarzenia – zakażenia biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia albo zgonu, będących następstwem udzielania świadczeń opieki zdrowotnej w szpitalu – pacjent otrzyma rekompensatę w określonej kwocie, bez procesu orzekania o winie, podczas którego ustalane jest, czy w danej sprawie doszło do zdarzenia medycznego oraz jaka wysokość świadczenia należy się wnioskodawcy z tego tytułu
 Kultura no fault w ochronie zdrowia zachęca do uczenia się na błędach w celu zapobiegania takim błędom w przyszłości. To oczywiście wymaga też dużych zmian w otoczeniu prawnym z punktu widzenia lekarskiego, raportowania błędów medycznych, z punktu widzenia zarządzania zdarzeniami niepożądanymi. To na pewno jest krok w dobrym kierunku. Nie jest to takie proste do wprowadzenia, natomiast z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta, z punktu widzenia bezpieczeństwa personelu medycznego takie rozwiązanie bez dowodzenia winy na pewno byłoby dla personelu dość ciekawym rozwiązaniem – mówi Piotr Daniluk, dyrektor ds. medycznych Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych Polskiego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych.

W połowie maja minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta przeszedł etap konsultacji i został skierowany na Komitet Stały Rady Ministrów. Wedle wcześniejszych zapowiedzi nowe przepisy mogłyby zacząć obowiązywać od początku 2023 roku.

 Generalnie najważniejszy w tej propozycji ustawowej jest zapis, na podstawie którego pacjenci będą mogli składać do Rzecznika Praw Pacjenta wniosek o wypłacenie roszczenia. To jest największa zmiana. Wtedy rzeczywiście konieczne byłoby określenie pewnych kategorii zdarzeń i wysokości wypłaty, jakie mogą uzyskać pacjenci. W ten sposób zostałoby zminimalizowane postępowanie sądowe, czyli wypłata odszkodowania następowałaby szybciej. Czy to się stanie, zobaczymy po zaprezentowanym przez Ministerstwo Zdrowia ostatecznym kształcie ustawy – mówi Michał Bedlicki.

Świadczenia mają być wypłacane nie tylko szybciej, ale i sprawniej niż w postępowaniach przed komisjami wojewódzkimi lub w postępowaniach sądowych, na poziomie akceptowalnym społecznie (niższym niż w postępowaniach sądowych, wyższym niż w systemie komisji wojewódzkich, w ramach którego pacjentom proponuje się nierzadko odszkodowania na poziomie 1 zł lub 100 zł). W OSR ministerstwo wskazało, że wysokość takiego świadczenia kompensacyjnego wyniesie w przypadku zakażenia biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia – od 2 tys. do 200 tys. zł, zaś w przypadku śmierci pacjenta – od 20 tys. do 100 tys. zł. MZ zakłada, że w pierwszym roku na wpłatę takich świadczeń odszkodowawczych trzeba będzie zarezerwować kwotę 15 mln zł, w drugim – 30 mln, a w kolejnych – 39 mln zł.

– Projektowane zmiany dotyczące systemu odszkodowawczego są dla pacjentów korzystne i powinny zostać wprowadzone. Natomiast brakuje w tym rozwiązaniu systemu no blame, który pozwalałby pracownikom medycznym zgłaszać niepożądane zdarzenia w sposób anonimowy i który nie wiązałby się z postępowaniem karnym wobec nich –
 wskazuje zastępca dyrektora Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

 Życzyłbym sobie tego, abyśmy tworzyli kulturę bezpieczeństwa, która nie szuka winy, ale rozwiązań na przyszłość i wyciąga wnioski z popełnionych błędów. To pozwoliłoby na to, aby tych błędów było mniej, aby kolejni pacjenci nie byli na nie narażeni. To byłby największy benefit takiego rozwiązania, tzn. z jednej strony no fault i system odszkodowawczy, a z drugiej strony system no blame, który wspierałby gromadzenie i analizowanie danych dotyczących zdarzeń niepożądanych.  

– Mamy w tej ustawie dużo dobrych elementów, bo zakłada ona rzeczy, które my już teraz robimy ze szpitalami, które ubezpieczamy, czyli zarządzanie zdarzeniami niepożądanymi: rejestracja takich zdarzeń, analizowanie i wyciąganie wniosków na przyszłość, tak żeby uniknąć takich niekorzystnych dla pacjenta zdarzeń. I to wszystko jest wreszcie zapisane w tej ustawie, w związku z tym wydaje się, że z punktu widzenia ubezpieczyciela i z punktu widzenia pacjenta jest to krok w dobrym kierunku – podkreśla Piotr Daniluk.

źródlo: newseria