Medicalpress
W Przychodni MirMed w Tomaszowie Mazowieckim otwarto dzienną rehabilitację kardiologiczną – pierwszą tego typu placówkę w mieście. Pacjenci Centrum Kardiologii Scanmed American Heart of Poland, po zawale serca będą mogli korzystać z kompleksowej opieki w ramach programu KOS-zawał na NFZ, bez konieczności dojazdu do Łodzi. Dotychczas właśnie tam kierowano pacjentów Centrum Kardiologii Scanmed American Heart of Poland po zawale serca.

KOS-zawał to program, który ratuje życie
Rehabilitacja została uruchomiona w ramach programu kompleksowej opieki po zawale serca -KOS-zawał. Jego głównym celem jest zmniejszenie śmiertelności i zapobieganie kolejnym incydentom sercowo-naczyniowym.

W Centrum Kardiologii Scanmed w Tomaszowie Mazowieckim hospitalizujemy miesięcznie średnio 30 pacjentów po zawale serca
– Dobra medycyna naprawcza nie może funkcjonować bez dobrej rehabilitacji. Powstanie takich miejsc jest ważne dla skutecznego leczenia naszych pacjentów. Wyniki są spektakularne – pacjenci charakteryzują się istotnie mniejszym ryzykiem umieralności – mówił dr n. med. Paweł Kaźmierczak, dyrektor medyczny i członek Zarządu Grupy American Heart of Poland, Scanmed.

Dzięki otwarciu rehabilitacji kardiologicznej o 50 procent więcej pacjentów skorzysta z programu KOS-zawał
– Rehabilitacja kardiologiczna jest ważnym elementem terapii pacjentów po przebytym zawale serca. Może odbywać się stacjonarnie, albo w sposób ambulatoryjny. Dotychczas mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i okolicy musieli korzystać z placówek w innych miastach. To jest szczególnie trudne dla pacjenta po zawale serca, aby codziennie przez 2-3 tygodnie jeździć do Łodzi. Dzięki uruchomieniu dziennej rehabilitacji kardiologicznej nasz ośrodek będzie mógł objąć opieką koordynowaną o 50 procent więcej pacjentów niż dotychczas – powiedział lek. Piotr Paliński, ordynator Centrum Kardiologii Scanmed w Tomaszowie Mazowieckim.

Na czym polega rehabilitacja
– Pacjenci będą tu przede wszystkim odbywać ćwiczenia rehabilitacyjne, dostosowane indywidualnie do ich możliwości i stanu zdrowia. O intensywności i rodzaju zajęć decyduje fizjoterapeuta. Do dyspozycji mamy pięć cykloergometrów połączonych ze stacją diagnostyczną, umożliwiającą m.in. przeprowadzenie próby wysiłkowej. Badanie to wykonujemy na początku terapii – opisuje je kardiolog, a jego wyniki stanowią podstawę do dalszej rehabilitacji. Oprócz ćwiczeń w strefie cardio przygotowaliśmy także strefę wolnych ćwiczeń, gdzie pacjenci mogą korzystać z treningów oddechowych, ćwiczeń z oporem własnego ciała, z gumami oporowymi oraz wzmacniających przy użyciu niewielkich ciężarków. Rehabilitacja może trwać maksymalnie 25 dni. W tym czasie pacjenci mają również możliwość konsultacji z dietetykiem i psychologiem, co stanowi ważne uzupełnienie procesu leczenia – mówił Wojciech Szymczak, wiceprezes Przychodni MirMed.

źródło: AHOP
Wspólna Konferencja Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku oraz Sekcji Kardiologii Sportowej PTK odbędzie się w dniach 17-19 października 2024 r. w Józefowie pod Warszawą.
Dwie Sekcje Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego zajmujące się wpływem wysiłku na układ krążenia łączą siły i organizują Wspólną Konferencję PTK.
 
Celem konferencji jest zainteresowanie jak największej liczby uczestników z obu sekcji, poprzez stworzenie interdyscyplinarnej przestrzeni do zdobywania nowej wiedzy i inspiracji do nowych projektów czy inicjatyw. Do przygotowania programu naukowego zaproszono wykładowców z całej Polski posiadających umiejętność przekraczania granic swoich dziedzin i łączenia różnych obszarów w swojej pracy. Przewidziane są sesje naukowe, dydaktyczne, debaty pro-kontra, warsztaty praktyczne, sesje abstraktowe i prezentacje przypadków z codziennej praktyki klinicznej.

Konferencja będzie z pewnością doskonałą okazją do spotkania z czołowymi ekspertami, ale także do nawiązania nowych kontaktów zawodowych i wymiany własnych doświadczeń z koleżankami i kolegami z innych ośrodków. Spotkanie odbędzie się w centrum Polski, w miejscu otoczonym malowniczymi lasami, które pozwoli uczestnikom nie tylko na zgłębianie nowej wiedzy i wymianę doświadczeń, ale także na wspaniałe doświadczenie natury w jednym z najpiękniejszych okresów roku.

Organizator serdecznie zaprasza na tę wyjątkową konferencję. Więcej informacji dostępnych jest na stronie internetowej wydarzenia:
https://wspolnakonferencjaptk.pl/
 
źródło: PTK
Kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna jest jednym z głównych czynników decydujących o szybkim powrocie do zdrowia po przebytym zawale serca, operacjach kardiochirurgicznych oraz przy niewydolności serca. Odgrywa znaczącą rolę w uzupełnieniu leczenia szpitalnego i poszpitalnego, równocześnie pomagając choremu w szybszym powrocie do sprawności psychofizycznej. Na czym polega rehabilitacja kardiologiczna, jak przebiega i jakie daje korzyści pacjentowi – o tym opowie Kinga Ekiert, fizjoterapeutka Uzdrowiska Ustroń z Grupy American Heart of Poland.
Wczesna rehabilitacja kardiologiczna rozpoczyna się już w trakcie pobytu pacjenta w szpitalu i może trwać około 2 tygodnie. Wszystkie działania w I etapie rehabilitacji mają na celu szybkie uruchomienie pacjenta po zabiegu (np. samodzielne siadanie, wstawanie, spacery wokół łóżka) i przekazanie go w stanie stabilnym do ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie zostanie zakwalifikowany do określonego modelu leczenia. Udział pacjenta we wczesnej rehabilitacji kardiologicznej to przede wszystkim krótszy okres rekonwalescencji i szybszy powrót do zdrowia i samodzielnego funkcjonowania.

Należy wspomnieć, że   każde przyjęcie pacjenta na rehabilitację kardiologiczną jest poprzedzone konsultacją lekarza kardiologa, który przeprowadza dokładny wywiad z pacjentem, analizuje wyniki dotychczasowych badań, choroby współistniejące i inne czynniki ryzyka. Przy wyborze modelu rehabilitacji kardiologicznej będą brane pod uwagę mi.in. wyniki testów wysiłkowych oraz badań kardiologicznych, tj. EKG, echo serca, wartości ciśnienia krwi i tętna czy frakcji wyrzutowej lewej komory – wyjaśnia Kinga Ekiert. Wczesna rehabilitacja kardiologiczna poszpitalna w II etapie rehabilitacji trwa od trzech do pięciu tygodni. Jej niezbędnym elementem jest zbudowanie w świadomości pacjenta nowego obrazu zdrowego stylu życia poprzez kontrolowany wysiłek fizyczny, zwiększanie aktywności fizycznej, reagowanie na bieżące problemy psychologiczne pacjenta, edukację na temat zdrowego odżywiania.

Rehabilitacja kardiologiczna to współpraca całego zespołu, w którego skład wchodzą: lekarz, fizjoterapeuta, psycholog oraz dietetyk. Niezwykle pomocne będzie również zaangażowanie do współpracy członków rodziny chorego. Gdy pacjent wróci do domu, rozpocznie się najdłuższy III etap rehabilitacji, czyli tzw. późna rehabilitacja – powinien on trwać́ już do końca życia chorego, stanowiąc tzw. prozdrowotny tryb życia. Ten etap ma charakter postępowania prewencyjnego i polega zmniejszeniu ryzyka wystąpienia kolejnych zdarzeń sercowo-naczyniowych przez stosowanie umiarkowanej, lecz regularnej aktywności fizycznej, zrównoważonej diety, zaprzestaniu korzystania z używek oraz kontrolowaniu niepokojących objawów choroby.  Tym samym, pacjent zwiększa swoje szanse na lepszą jakość życia i jego wydłużenie – radzi Kinga Ekiert.

Ostatnie lata to ciągły wzrost znaczenia rehabilitacji kardiologicznej, a co za tym idzie wzrost liczby pacjentów skutecznie leczonych i przeżywających ostre zespoły wieńcowe. Rehabilitacja kardiologiczna w ramach programu KOS-zawał obejmuje kompleksową opiekę nad pacjentem przez cały rok od wystąpienia incydentu kardiologicznego. Poprzez udział w kolejnych etapach rehabilitacji, pacjent mniej odczuwa niekorzystne konsekwencje zawału serca oraz zmniejsza się prawdopodobieństwo jego ponownej hospitalizacji. Współpraca całego zespołu medycznego powoduje, że pacjent czuje się w pełni zaopiekowany w swojej chorobie. Wyrobienie u niego zdrowych nawyków życia pomaga zmniejszyć ryzyko wystąpienia kolejnych incydentów zdrowotnych.

źródło: AHoP

Kardiolodzy biją na alarm. Choroby układu sercowo-naczyniowego (CVD) wciąż są najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce. Około 70 tysięcy osób rocznie doświadcza zawału serca, z czego 20 procent nie przeżyje kolejnego roku, a co trzecia osoba po zawale umrze z przyczyn sercowo-naczyniowych w ciągu trzech lat. Zdaniem ekspertów niezbędna jest optymalizacja systemu opieki zdrowotnej. Dzięki planowanym zmianom w leczeniu kardiologicznym oraz wprowadzeniu KOS-Zawał Plus, Polska może stać się liderem w Europie w leczeniu pacjentów po zawale.
VI edycja debaty z cyklu „Healthcare Policy Summit” zainicjowanego w 2022 r. przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych była poświęcona profilaktyce i leczeniu chorób sercowo-naczyniowych oraz opiece nad pacjentem kardiologicznym. 25 kwietnia czołowi polscy kardiolodzy oraz eksperci systemu opieki zdrowotnej dyskutowali o koniecznych zmianach.

Dane epidemiologiczne zawarte na najnowszym raporcie Uczelni Łazarskiego „Zawał i opieka po zawale” pokazują, że Polska należy do krajów wysokiego ryzyka śmiertelności sercowo-naczyniowej. W 2021 r. zawału doświadczyło 67,7 tys. osób, z czego 65 proc. stanowili mężczyźni, a 35 proc. kobiety. Śmiertelność w zawale serca sięga 9,5 proc. w przypadku śmiertelności wewnątrzszpitalnej, 12,4 proc. w ciągu 30 dni po zawale oraz 21,5 proc. w ciągu roku.
Pacjent wychodzi po zawale serca ze szpitala ze stosunkowo niską śmiertelnością, ale z powodu choroby niedokrwiennej serca 60 proc. ponownie zachoruje i będzie hospitalizowana – wskazał prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Zdaniem profesora, w Europie Zachodniej już od kilku lat choroby serca nie są główną przyczyną zgonów zarówno w całym społeczeństwie, jak i wśród osób poniżej 65. r.ż., gdzie obywatele tych krajów żyją dłużej niż w Polsce. Działań, które trzeba podjąć jest bardzo dużo, jest to przede wszystkim profilaktyka oraz styl życia.

W opinii eksperta ważna jest również opieka nad osobami najbardziej zagrożonymi, po przebytym zawale serca. Co roku ok 60-70 tys. osób ma zawał serca, a co trzecia z nich umiera w ciągu trzech lat. Te statystyki można odwrócić, dzięki opiece koordynowanej nad pacjentem, która zostanie wprowadzona do codziennej praktyki klinicznej od stycznia 2024 r.

Prof. Mitkowski dodał, że w porównaniu do Danii, Francji, Hiszpanii czy Szwecji Polska wykazuje się wyższym ryzykiem śmiertelności po zawale przy tym samym nasileniu czynników ryzyka, takich jak nadciśnienie tętnicze czy wysoki poziom cholesterolu. Aby zmniejszyć poziom śmiertelności do poziomu tamtych krajów, należy znacząco obniżyć czynniki ryzyka. Tymczasem chociaż większość pacjentów rzuca po zawale palenie, to już jeżeli chodzi np. o stężenie cholesterolu, ponad połowa nie osiąga celu terapeutycznego.

Obniżeniu stopnia śmiertelności pozawałowej służy między innymi funkcjonujący od 2017 r. program KOS-Zawał, którego celem jest kompleksowa opieka nad pacjentem po zawale, maksymalnie ułatwiająca dostęp do leczenia, rehabilitacji oraz badań kontrolnych przez cały rok po incydencie. Cztery moduły programu zakładają hospitalizację pacjenta obejmującą leczenie zachowawcze i diagnostykę, rehabilitację kardiologiczną z uwzględnieniem rehabilitacji stacjonarnej, ambulatoryjnej i telerehabilitacji, elektroterapię oraz opiekę specjalistyczną trwającą 12 miesięcy od wystąpienia zawału serca.
KOS-Zawał to plan opieki koordynowanej nad pacjentem po zawale serca. Program ogranicza stopień śmiertelności w ciągu roku po zawale o ponad 30 proc. i o 25 proc. ryzyko wystąpienia poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych. Jednak tylko połowa ośrodków – czyli 68 – prowadzi ten program – zaznaczył prof. Mitkowski.
Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego podkreśla, że KOS-Zawał jest sztandarowym i wzorcowym przykładem innowacji organizacyjnej.
Jest to jeden z najbardziej skutecznych, nowatorskich modeli organizacji opieki, którego zazdroszczą nam również lekarze i pacjenci w innych krajach, często z dużo lepiej rozwiniętym systemem – powiedziała dyrektor.
Dr hab. n. med. Radosław Sierpiński, prezes Agencji Badań Medycznych, podkreślił, że program KOS-Zawał jest wielkim osiągnięciem polskiego środowiska kardiologicznego i powinien być kontynuowany.
Warto zwrócić uwagę, że od wielu lat program KOS-Zawał nie jest aktualizowany i wymaga ewaluacji. Myślę, że to jest zupełnie naturalne i będziemy wspólnie się nad tym zastanawiać – dodał prof. Radosław Sierpiński.
Mając na uwadze dobro pacjentów, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia z inicjatywą o wdrożenie zmian w programie KOS-Zawał Plus. Pilotaż miałby polegać na bardzo wczesnej i agresywnej interwencji nakierowanej na obniżenie stężenia cholesterolu LDL. Jeśli standardowa terapia nie jest efektywna, wtedy włączane byłyby leki interferujące z białkiem PSCK9 lub inhibitory tego białka.
Dzięki takiemu rozwiązaniu Polska mogłaby stać się liderem w Europie w leczeniu pacjentów po zawale. Gdyby udało się zrealizować ten program, mielibyśmy osiągnięcie na skalę krajową i europejską, a może wręcz na skalę globalną. Cele terapeutyczne byłyby osiągane bardzo szybko – zaznaczył prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
O potrzebie zmiany sposobu myślenia na temat systemu opieki zdrowotnej mówił prof. Rifat Atun z Wydziału Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Harvarda, dyrektor klastra ds. globalnych systemów opieki zdrowotnej.
Korzyści zdrowotne przekładają się na korzyści gospodarcze i społeczne. Nie można traktować systemu wyłącznie w kategoriach kosztów i problemów z nimi związanych. Dla rządu i społeczeństwa dobrze funkcjonujący system to najlepsza inwestycja, która przynosi korzyści zarówno obywatelom, jak i państwu, gdyż generuje zatrudnienie, rozwój innych sektorów gospodarki i innowacji – podkreślił prof. Atun.
W opinii eksperta, który jest doradcą w WHO i pomógł już usprawnić funkcjonowanie systemów opieki zdrowotnej w 30 krajach świata, każdy system zawodzi w sytuacji dużego szoku, jakim była przykładowo pandemia COVID-19. Dlatego system powinien być bardziej elastyczny, odporny i zrównoważony, a kluczową kwestią dla poprawy funkcjonowania polskiego systemu ochrony zdrowia jest wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań.

Wtórował mu prof. Mitkowski.
Mówimy o innowacjach, które dają zatrudnienie. Tak więc jest to inwestycja w ludzi, którzy będą produkować pewne dobra związane ze zdrowiem populacyjnym. Potrzebujemy jednak więcej innowacji – stwierdził.
W opinii dr. n. med. Tomasza Latosa, przewodniczącego Sejmowej Komisji Zdrowia, osiągnęliśmy sukces, jeżeli chodzi o część chorób sercowo-naczyniowych. Jednak do pełni szczęścia wciąż brakuje kilku elementów.
Problem zgonów kardiologicznych w Polsce się zmniejszył, jednak wciąż brakuje opieki, prowadzenia pacjenta, który miał ostre stany w schorzeniach kardiologicznych. Pacjent z różnych powodów w tym systemie ginie. Opieka koordynowana w pilotażu przyniesie efekty, jednak brakuje dobrej, systematycznej współpracy między specjalistami. Bardzo ważna jest także promocja profilaktyki, wykluczenie złych nawyków Polaków – wskazał Tomasz Latos.
Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, uważa, że w pierwszej kolejności należy wyznaczyć cele w grupie pacjentów kardiologicznych, a potem określić, jaką drogą i za pomocą jakich narzędzi ten cel osiągnąć. Konieczne jest także efektywne wykorzystanie danych w celu określenia co i gdzie jest konkretnie potrzebne, przekonania decydentów do proponowanych rozwiązań oraz stworzenie narzędzi do precyzyjnej oceny interwencji.

Dr hab. n. med. Dariusz Jagielski, zastępca kierownika Kliniki Kardiologii 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką we Wrocławiu również podkreślał znaczenie danych w medycynie.
Nie możemy marnować 2, 3, 5 lat na sięganie po dane, które już są zgromadzone. One muszą być dostępne błyskawicznie, aby mogły być wykorzystane w celach naukowych i polepszenie opieki zdrowotnej nad pacjentami – powiedział prof. Jagielski.
Zdaniem prof. dr hab. n. med. Piotra Jankowskiego, przewodniczącego Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, przy próbach zreformowania systemu opieki zdrowotnej nie można uciec od stylu życia i codziennych wyborów Polaków.
Rola Ministra Zdrowia jest często mniejsza, niż osób z innych sektorów życia publicznego czy edukacji. Nauka, sport, środowisko, a nawet architektura mają znaczący wpływ na społeczeństwo, a tym samym zdrowie populacyjne – stwierdził.
Prof. dr hab. n. med. Jacek Legutko, dyrektor Instytutu Kardiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego jest zdania, że konieczna jest definicja rzeczywistych potrzeb i przekierowanie środków tam, gdzie są największe potrzeby, a wykorzystanie środków będzie najbardziej efektywne.
Program KOS-Zawał to słuszna inicjatywa i tam, gdzie jest realizowany, przynosi wymierne korzyści pacjentom. Sęk w tym, że program się nie rozszerza. Największy problem jest z rehabilitacją, na którą nie ma finansowania. KOS-Zawał bez rehabilitacji będzie mniej efektywny – zaznaczył i dodał, że Rehabilitacja po zawale mięśnia sercowego, po każdym incydencie kardiologicznym powinna być nieodłączną częścią leczenia pacjenta.
 
 
źródło: PAP MediaRoom
Kardiolodzy biją na alarm. Choroby układu sercowo-naczyniowego (CVD) wciąż są najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce. Około 70 tysięcy osób rocznie doświadcza zawału serca, z czego 20 procent nie przeżyje kolejnego roku, a co trzecia osoba po zawale umrze z przyczyn sercowo-naczyniowych w ciągu trzech lat. Zdaniem ekspertów niezbędna jest optymalizacja systemu opieki zdrowotnej. Dzięki planowanym zmianom w leczeniu kardiologicznym oraz wprowadzeniu KOS-Zawał Plus, Polska może stać się liderem w Europie w leczeniu pacjentów po zawale.
VI edycja debaty z cyklu „Healthcare Policy Summit” zainicjowanego w 2022 r. przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych była poświęcona profilaktyce i leczeniu chorób sercowo-naczyniowych oraz opiece nad pacjentem kardiologicznym. 25 kwietnia czołowi polscy kardiolodzy oraz eksperci systemu opieki zdrowotnej dyskutowali o koniecznych zmianach.

Dane epidemiologiczne zawarte na najnowszym raporcie Uczelni Łazarskiego „Zawał i opieka po zawale” pokazują, że Polska należy do krajów wysokiego ryzyka śmiertelności sercowo-naczyniowej. W 2021 r. zawału doświadczyło 67,7 tys. osób, z czego 65 proc. stanowili mężczyźni, a 35 proc. kobiety. Śmiertelność w zawale serca sięga 9,5 proc. w przypadku śmiertelności wewnątrzszpitalnej, 12,4 proc. w ciągu 30 dni po zawale oraz 21,5 proc. w ciągu roku.
Pacjent wychodzi po zawale serca ze szpitala ze stosunkowo niską śmiertelnością, ale z powodu choroby niedokrwiennej serca 60 proc. ponownie zachoruje i będzie hospitalizowana – wskazał prof. dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Zdaniem profesora, w Europie Zachodniej już od kilku lat choroby serca nie są główną przyczyną zgonów zarówno w całym społeczeństwie, jak i wśród osób poniżej 65. r.ż., gdzie obywatele tych krajów żyją dłużej niż w Polsce. Działań, które trzeba podjąć jest bardzo dużo, jest to przede wszystkim profilaktyka oraz styl życia.

W opinii eksperta ważna jest również opieka nad osobami najbardziej zagrożonymi, po przebytym zawale serca. Co roku ok 60-70 tys. osób ma zawał serca, a co trzecia z nich umiera w ciągu trzech lat. Te statystyki można odwrócić, dzięki opiece koordynowanej nad pacjentem, która zostanie wprowadzona do codziennej praktyki klinicznej od stycznia 2024 r.

Prof. Mitkowski dodał, że w porównaniu do Danii, Francji, Hiszpanii czy Szwecji Polska wykazuje się wyższym ryzykiem śmiertelności po zawale przy tym samym nasileniu czynników ryzyka, takich jak nadciśnienie tętnicze czy wysoki poziom cholesterolu. Aby zmniejszyć poziom śmiertelności do poziomu tamtych krajów, należy znacząco obniżyć czynniki ryzyka. Tymczasem chociaż większość pacjentów rzuca po zawale palenie, to już jeżeli chodzi np. o stężenie cholesterolu, ponad połowa nie osiąga celu terapeutycznego.

Obniżeniu stopnia śmiertelności pozawałowej służy między innymi funkcjonujący od 2017 r. program KOS-Zawał, którego celem jest kompleksowa opieka nad pacjentem po zawale, maksymalnie ułatwiająca dostęp do leczenia, rehabilitacji oraz badań kontrolnych przez cały rok po incydencie. Cztery moduły programu zakładają hospitalizację pacjenta obejmującą leczenie zachowawcze i diagnostykę, rehabilitację kardiologiczną z uwzględnieniem rehabilitacji stacjonarnej, ambulatoryjnej i telerehabilitacji, elektroterapię oraz opiekę specjalistyczną trwającą 12 miesięcy od wystąpienia zawału serca.
KOS-Zawał to plan opieki koordynowanej nad pacjentem po zawale serca. Program ogranicza stopień śmiertelności w ciągu roku po zawale o ponad 30 proc. i o 25 proc. ryzyko wystąpienia poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych. Jednak tylko połowa ośrodków – czyli 68 – prowadzi ten program – zaznaczył prof. Mitkowski.
Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego podkreśla, że KOS-Zawał jest sztandarowym i wzorcowym przykładem innowacji organizacyjnej.
Jest to jeden z najbardziej skutecznych, nowatorskich modeli organizacji opieki, którego zazdroszczą nam również lekarze i pacjenci w innych krajach, często z dużo lepiej rozwiniętym systemem – powiedziała dyrektor.
Dr hab. n. med. Radosław Sierpiński, prezes Agencji Badań Medycznych, podkreślił, że program KOS-Zawał jest wielkim osiągnięciem polskiego środowiska kardiologicznego i powinien być kontynuowany.
Warto zwrócić uwagę, że od wielu lat program KOS-Zawał nie jest aktualizowany i wymaga ewaluacji. Myślę, że to jest zupełnie naturalne i będziemy wspólnie się nad tym zastanawiać – dodał prof. Radosław Sierpiński.
Mając na uwadze dobro pacjentów, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia z inicjatywą o wdrożenie zmian w programie KOS-Zawał Plus. Pilotaż miałby polegać na bardzo wczesnej i agresywnej interwencji nakierowanej na obniżenie stężenia cholesterolu LDL. Jeśli standardowa terapia nie jest efektywna, wtedy włączane byłyby leki interferujące z białkiem PSCK9 lub inhibitory tego białka.
Dzięki takiemu rozwiązaniu Polska mogłaby stać się liderem w Europie w leczeniu pacjentów po zawale. Gdyby udało się zrealizować ten program, mielibyśmy osiągnięcie na skalę krajową i europejską, a może wręcz na skalę globalną. Cele terapeutyczne byłyby osiągane bardzo szybko – zaznaczył prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
O potrzebie zmiany sposobu myślenia na temat systemu opieki zdrowotnej mówił prof. Rifat Atun z Wydziału Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Harvarda, dyrektor klastra ds. globalnych systemów opieki zdrowotnej.
Korzyści zdrowotne przekładają się na korzyści gospodarcze i społeczne. Nie można traktować systemu wyłącznie w kategoriach kosztów i problemów z nimi związanych. Dla rządu i społeczeństwa dobrze funkcjonujący system to najlepsza inwestycja, która przynosi korzyści zarówno obywatelom, jak i państwu, gdyż generuje zatrudnienie, rozwój innych sektorów gospodarki i innowacji – podkreślił prof. Atun.
W opinii eksperta, który jest doradcą w WHO i pomógł już usprawnić funkcjonowanie systemów opieki zdrowotnej w 30 krajach świata, każdy system zawodzi w sytuacji dużego szoku, jakim była przykładowo pandemia COVID-19. Dlatego system powinien być bardziej elastyczny, odporny i zrównoważony, a kluczową kwestią dla poprawy funkcjonowania polskiego systemu ochrony zdrowia jest wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań.

Wtórował mu prof. Mitkowski.
Mówimy o innowacjach, które dają zatrudnienie. Tak więc jest to inwestycja w ludzi, którzy będą produkować pewne dobra związane ze zdrowiem populacyjnym. Potrzebujemy jednak więcej innowacji – stwierdził.
W opinii dr. n. med. Tomasza Latosa, przewodniczącego Sejmowej Komisji Zdrowia, osiągnęliśmy sukces, jeżeli chodzi o część chorób sercowo-naczyniowych. Jednak do pełni szczęścia wciąż brakuje kilku elementów.
Problem zgonów kardiologicznych w Polsce się zmniejszył, jednak wciąż brakuje opieki, prowadzenia pacjenta, który miał ostre stany w schorzeniach kardiologicznych. Pacjent z różnych powodów w tym systemie ginie. Opieka koordynowana w pilotażu przyniesie efekty, jednak brakuje dobrej, systematycznej współpracy między specjalistami. Bardzo ważna jest także promocja profilaktyki, wykluczenie złych nawyków Polaków – wskazał Tomasz Latos.
Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, uważa, że w pierwszej kolejności należy wyznaczyć cele w grupie pacjentów kardiologicznych, a potem określić, jaką drogą i za pomocą jakich narzędzi ten cel osiągnąć. Konieczne jest także efektywne wykorzystanie danych w celu określenia co i gdzie jest konkretnie potrzebne, przekonania decydentów do proponowanych rozwiązań oraz stworzenie narzędzi do precyzyjnej oceny interwencji.

Dr hab. n. med. Dariusz Jagielski, zastępca kierownika Kliniki Kardiologii 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką we Wrocławiu również podkreślał znaczenie danych w medycynie.
Nie możemy marnować 2, 3, 5 lat na sięganie po dane, które już są zgromadzone. One muszą być dostępne błyskawicznie, aby mogły być wykorzystane w celach naukowych i polepszenie opieki zdrowotnej nad pacjentami – powiedział prof. Jagielski.
Zdaniem prof. dr hab. n. med. Piotra Jankowskiego, przewodniczącego Komisji Promocji Zdrowia Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, przy próbach zreformowania systemu opieki zdrowotnej nie można uciec od stylu życia i codziennych wyborów Polaków.
Rola Ministra Zdrowia jest często mniejsza, niż osób z innych sektorów życia publicznego czy edukacji. Nauka, sport, środowisko, a nawet architektura mają znaczący wpływ na społeczeństwo, a tym samym zdrowie populacyjne – stwierdził.
Prof. dr hab. n. med. Jacek Legutko, dyrektor Instytutu Kardiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego jest zdania, że konieczna jest definicja rzeczywistych potrzeb i przekierowanie środków tam, gdzie są największe potrzeby, a wykorzystanie środków będzie najbardziej efektywne.
Program KOS-Zawał to słuszna inicjatywa i tam, gdzie jest realizowany, przynosi wymierne korzyści pacjentom. Sęk w tym, że program się nie rozszerza. Największy problem jest z rehabilitacją, na którą nie ma finansowania. KOS-Zawał bez rehabilitacji będzie mniej efektywny – zaznaczył i dodał, że Rehabilitacja po zawale mięśnia sercowego, po każdym incydencie kardiologicznym powinna być nieodłączną częścią leczenia pacjenta.
 
 
źródło: PAP MediaRoom

W dniach 19-21.04.2023 r. odbyły się 27-dme warsztaty Warsaw Course on Cardiovascular Interventions (WCCI) organizowane przez Fundację Wspierania Kardiologii Interwencyjnej pod auspicjami Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz we współpracy EAPCI i EuroPCR. W tworzeniu programu tych najstarszych i jednych z najbardziej prestiżowych warsztatów kardiologicznych w Europie udział wzięli przedstawiciele medycyny sercowo-naczyniowej z całego świata, w tym Asocjacji Intensywnej Terapii Kardiologicznej PTK, Klub 30 PTK oraz grupa Euro 4C EAPCI i European Society of Cardiology. 

Kardiologiczna wioska sław

Jak podkreśla prof. Robert Gil. – Prezes Elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Dyrektor WCCI, po raz pierwszy na WCCI powstała technologiczna wioska kardiologiczna, która cieszyła się dużym zainteresowaniem uczestników.
To były pomieszczenia, w których znajdowały się urządzenia demonstracyjne różnych firm, na których można było „poćwiczyć” wykonywanie różnych zabiegów czy badań naczyniowych. Dotyczyło to obrazowania wewnątrznaczyniowego, wspomagania lewej komory serca, nowych urządzeń zmniejszających blaszkę miażdżycową (orbitalna aterektomia, litotrypsja wieńcowa), krótko mówiąc w ciągu dwóch dni specjaliści pokazywali, jak z tych urządzeń korzystać, jak można je zastosować w sytuacjach klinicznych i jakie są ich niuanse technologiczne. – wymienia profesor. – Ta wioska technologiczna wzbudziła bardzo duże  zainteresowanie, a za najciekawsze z urządzeń uczestnicy uznali to, w którym można było zbudować swój własny prowadnik wewnątrznaczyniowy. Wioska odniosła duży sukces. – kontynuuje. – Po raz już n-ty sprawdził się również format sesji poświęconej konkretnym przypadkom klinicznym na wzór klasycznej sesji EuroPCR  (HWIT- Jak bym leczył takiego pacjenta?). Nota bene, EuroPCR to najbardziej prestiżowe spotkanie kardiologów inwazyjnych w Europie, z którym współpracujemy przy WCCI od lat. W tym roku tematami przewodnimi był pacjent we wstrząsie kardiogennym. Ogromna liczba pytań i zainteresowanie uczestników, żywa dyskusja i budująca wymiana doświadczeń – podsumowuje prof. Robert Gil. 
Dużym sukcesem, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni, jest dynamiczny rozwój i bardzo dobry odbiór dwóch mini warsztatów dla zaawansowanych operatorów odbywających się w trakcie WCCI – Warsaw CTO, dedykowany operatorom zainteresowanym szkoleniem w zabiegach rekanalizacji przewlekłych okluzji wieńcowych, przygotowany przez prof. Maksymiliana Opolskiego (Warszawa) oraz Paula Knaapena (Amsterdam), a także warsztat Warsaw-CHIP poświęcony kompleksowym zabiegom najwyższego ryzyka), którego Dyrektorami są prof. Tomasz Pawłowski (Warszawa) and Mirosław Ferenc (Bad Krozingen). – wymienia prof. Adam Witkowski, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Dyrektor WCCI. – Sale pękały w szwach na sesjach poświęconych tzw. koszmarom kardiologa inwazyjnego, zaskakującym sytuacjom, najcięższym powikłaniom,  spektakularnym zabiegom w większości ze szczęśliwym zakończeniem. My jako praktycy, uczymy się na błędach, również tych cudzych, omawianych na warsztatach. Jesteśmy szczęśliwi, że sprawdziła się pierwszy raz od czasu pandemii stacjonarna formuła naszych warsztatów i odwiedziły nas sławy medycyny sercowo-naczyniowej z całego świata m.in. : Gary Mintz, Yves Louvard, ShaoLiang Chen, Patrick Serruys. – dodaje profesor.
 
Syndemia CHUK
 
Co trzeci Polak umiera na choroby układu krążenia. W tym aż 85 proc. chorych  z powodu miażdżycy, na co wskazuje raport „Występowanie, leczenie i prewencja wtórna zawałów serca w Polsce”, oparty na statystykach Narodowej Bazy Danych Zawałów Serca. Wciąż rośnie także liczba chorych na niewydolność serca. Liczba hospitalizacji wzrosła o 43% w ciągu ostatnich pięciu lat, osiągając najwyższy wskaźnik częstości wśród krajów OECD – ponad 2,5 razy częściej w Polsce pacjenci są hospitalizowani z powodu niewydolności serca niż średnia OECD, co wskazuje na najgorsze rokowanie pacjentów. Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne określa Polskę mianem kraju o wysokim ryzyku sercowo-naczyniowym. Po pandemii wzrósł jeszcze bardziej dług zdrowotny, z którym kardiolodzy starają się skutecznie walczyć poprzez koordynowane programy kardiologiczne dokładnie. 
Dług zdrowotny był zawsze, natomiast był utajony. Mówiło się, że chorzy czekają w długich kolejkach do lekarza, szczególnie chorzy kardiologiczni i onkologiczni, bo to są dwie główne przyczyny zgonów w Polsce. Pandemia nałożyła się na niedofinansowanie systemu ochrony zdrowia oraz niezapewnienie wszystkich chorym leczenia w odpowiednim czasie, warunkach i przy pomocy odpowiednich leków i narzędzi, co unaoczniło niewydolność polskiego systemu ochrony zdrowia. W latach 2020-21 było ponad 100 tys. nadmiarowych zgonów., czyli takich, których można było uniknąć. W Polsce, w porównaniu do UE mamy ponad dwukrotnie więcej tzw. właśnie zgonów do uniknięcia, co jest już bardzo złą sytuacja chorych. Dług zdrowotny w Polsce można więc nazwać syndemią, czyli nałożenia zaszłości, pandemii COVID-19  z nowymi bieżącymi problemami w kardiologii. – tłumaczy prof. Adam Witkowski.
Chodzi o to, aby jak najlepiej leczyć naszych pacjentów, jak najbardziej zwiększać dostęp do najnowocześniejszych technologii i farmakoterapii w kardiologii interwencyjnej i kardiologii w ogóle. – mówił podczas Ceremoniii Otwarcia WCCI 2023, prof. Przemysław Mitkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. – W ostatnim czasie, w kardiologii udało się nam m.in. doprowadzić do refundacji optycznej koherentnej tomografii, przed nami działania na rzecz refundacji zabiegów udrożnienia przewlekle zwężonych tętnic wieńcowych i oczywiście poprawa opieki nad pacjentem po interwencjach wieńcowych w programie KOS-zawał, a to zwłaszcza leży nam na sercu. KOS-zawał bardzo poprawił rokowanie w tej grupie chorych, natomiast zdajemy sobie sprawę, że jeszcze nie wszystko co można byłoby zrobić, zostało zrobione. KOS-zawał z pewnością będzie to program, który będziemy rozwijać, bo wymaga on rozwoju dla lepszej opieki nad naszymi pacjentami. – przekonywał.  
 
KOS zawał na plus
 
Podczas dorocznej debaty Media Świadome Kardiologii organizowanej wspólnie z fundacją Instytut Świadomości, temat wariantów opieki nad pacjentami wysokiego i ekstremalnego ryzyka sercowo-naczyniowego był szeroko poruszany przez Ewelinę Pańczyk, Prezes fundacji Instytut Świadomości w debacie z kardiologami i dziennikarzami. Eksperci zgadzają się, że program KOS-zawał powinien być programem obligatoryjnym, ponieważ przełożył się na spadek śmiertelności chorych, czyli najtwardszego punktu oceny, jaki można sobie wyobrazić przy ewaluacji programów medycznych. Obligatoryjność ma szansę zaistnieć od początku 2024 r. Sam program wymaga jednak modyfikacji i uzupełnień, by realizacja programu bardziej przypominała europejska “managed care”, czyli opiekę nadzorowaną, ponieważ chorzy po zawale potrzebują nie tylko lepszej koordynacji, ale też nadzoru nad procesem dochodzenia do zdrowia. 
KOS-zawał to dobra inwestycja w przyszłość Polski, bo w zdrowie Polaków i system finansowy państwa. Jestem za obligatoryjnością programu, który jednak wymaga rozwoju i modyfikacji m.in. budowy i rozbudowy ośrodków rehabilitacji pozawałowej, a jednocześnie tzw. zubożonej wersji programu KOS-zawał dla tych, którzy z różnych przyczyn – zawodowych, życiowych, społecznych nie mogą poddać się systematycznej rehabilitacji, zwłaszcza na terenach wiejskich o niskiej gęstości zaludnienia, gdzie brakuje ośrodków rehabilitacyjnych. Ponadto chory powinien mieć możliwość swobodnego przenoszenia się z jednego ośrodka do drugiego, bo chorych, którzy z różnych przyczyn zmieniają swoje miejsce zamieszkania jest wielu, a oni nawet po zmianie adresu są przypisani na rehabilitację do pierwotnego ośrodka. Pacjent, który miał zabieg w Warszawie i przeniósł się do Szczecina nie jest w stanie dojeżdżać do Warszawy na rehabilitację. Pacjentów z taką sytuacją jest, wbrew pozorom, wielu. Ważnym krokiem naprzód, by w pełni wykorzystywać potencjał programu byłoby zapewnienie pacjentom bezpłatnego transportu do ośrodków rehabilitacji oraz rozszerzenie opcji rehabilitacji hybrydowej, którą pacjent może wykonywać w domu po uprzednim przyuczeniu przez lekarza i jego kontroli nad realizowaniem celów terapeutycznych. – uważa prof. Gil.
Trzeba poruszyć również kwestię uzupełnienia KOS-zawał o program ministerialny B.101 leczenia hipercholesterolemii. Nie wszyscy pacjenci z wysokim i ekstremalnym ryzykiem sercowo-naczyniowym, spełniający kryteria, są włączeni do programu lekowego B.101. Wynika to m.in. stąd, że program prowadzony jest w ograniczonej liczbie ośrodków. Można by to zmienić realizując ten  program lekowy B.101 we wszystkich ośrodkach leczących KOS-zawał. Dzięki temu zwiększylibyśmy dostępność do nowoczesnego leczenia hipercholesterolemii w ramach programu B.101 dla naszych pacjentów. – stwierdza prof. Witkowski. 
 
Rok hipercholesterolemii w Polsce
 
Polskie Towarzystwo Kardiologiczne wspólnie z Polskim Towarzystwem Lipidologicznym rok 2023 ogłosiło rokiem walki z hipercholesterolemią, ponieważ zaburzenia lipidowe to najczęściej występujący czynnik ryzyka chorób układu krążenia w Polsce i na świecie. Problem dotyczy nawet 21 milionów osób w Polsce, w tym ponad 60% populacji dorosłej. Skalę problemu zwiększa fakt bardzo niskiej świadomości występowania hipercholesterolemii zarówno wśród pacjentów, jak i niestety lekarzy, którzy nie doceniają wagi podstawowego badania, jakim jest lipidogram. Jednocześnie panuje w internecie powszechna dezinformacja nt. możliwości i bezpieczeństwa leczenia. Kardiolodzy duże nadzieje wiążą z nowym pomysłem – programem KOS-Zawał+, proponowanym uzupełnieniem programu KOS-zawał dla chorych wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego. 
Trzeba uświadomić sobie, że każdy pacjent po pierwszym zawale to chory wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego, a hipercholesterolemia to jeden z głównych czynników nagłego incydentu kardiologicznego. Należy pamiętać że ok. 20 -25% pacjentów po ostrym zespole wieńcowym mimo leczenia statynami i ezetymibem nie osiąga celów terapeutycznych redukcji “złego cholesterolu” i potrzebuje jego dalszej redukcji nowoczesną farmakologią. Dlatego chcemy rozszerzyć program KOS-zawał, by mógł skutecznie monitorować i leczyć chorych z hipercholesterolemią nowoczesnymi lekami obniżającymi cholesterol – już nie tylko statynami i ezetymibem, ale właśnie niezwykle skutecznymi inhibitorami PCSK-9 czy drobnocząsteczkowym RNA. Stąd powstał pomysł pilotażu KOS-zawał+, który w przypadku zgody Ministerstwa Zdrowia, miałby być realizowany początkowo w 7 doświadczonych ośrodkach w Polsce. – wyjaśnia prof. Witkowski. – W programie oznaczenie lipidogramu byłoby częstsze i obligatoryjne oraz dodatkowo pacjent uzyskałby możliwość wejścia do ministerialnego programu B.101 mimo niespełniania kryteriów wejścia założonych przez MZ ze względów finansowych. Wtedy takiego chorego moglibyśmy leczyć zgodnie z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Gdyby okazało się, że KOS-zawał+ jeszcze bardziej redukuje śmiertelność właśnie przez redukcję cholesterolu, oznaczałoby to, że inhibitory PCSK9 powinny być dostępne w refundacji otwartej dla wszystkich pacjentów po zawale serca.  – dodaje. 
KOS-zawał+ to ogromna szansa dla pacjentów, ponieważ w programie B.101 docelową normą cholesterolu  jest 100 mg/dl, a wiemy, że to dwukrotnie za mało, by skutecznie uniknąć ponownego zawału. Skuteczność leczenia skojarzonego, czyli ezetymibu ze statyną to 65 proc. – wciąż zbyt mało. Dopiero leczenie oparte na nowoczesnych terapiach, w tym na inhibitorach białka PCSK9 pozwala osiągnąć 85 proc. redukcji LDL, czyli cel terapeutyczny praktycznie u każdego chorego. Dzięki nowym lekom dostępnym szeroko zbliżylibyśmy się do europejskich standardów leczenia hipercholesterolemii i zapobiegania zawałom w naszym kraju – dodaje prof. Gil. 
 
Wsparcie decydentów i mediów
 
W tym roku 27-e już Warsztaty WCCI (Warsaw Course on Cardiovascular Interventions) uzyskały rekordową liczbę Patronatów Honorowych i medialnych, najwięcej w prawie 30-letniej historii kongresu. Wydarzenie uzyskało wsparcie Marszałka Senatu RP, Sejmowej i Senackiej Komisji Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny-Państwowego Instytutu Badawczego (NIZP-PZH-PIB), Polskiej Akademii Nauk, Forum Ekonomicznego, fundacji Instytut Świadomości, Rzecznika Praw Pacjenta oraz Naczelnej Izby Lekarskiej.
W tym roku faktycznie możemy pochwalić się rekordową liczbą Patronatów, zarówno honorowych, jak i medialnych. Tym samym jesteśmy pewni, że najważniejsze i najciekawsze informacje płynące z naszych tegorocznych Warsztatów będą szeroko dystrybuowane zachęcając tym samym do udziału w Warsztatach WCCI 2024 i edukując już teraz. Mamy również nadzieję, że tak liczne wsparcie decydentów w zakresie patronatów przełoży się na dobrą i owocną współpracę z naszą specjalizacją w najbliższym czasie, jesteśmy dobrej myśli. – mówi prof. Robert Gil. 
 
źródło: Instytut Świadomości

W dniach 19-21.04.2023 r. odbyły się 27-dme warsztaty Warsaw Course on Cardiovascular Interventions (WCCI) organizowane przez Fundację Wspierania Kardiologii Interwencyjnej pod auspicjami Asocjacji Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz we współpracy EAPCI i EuroPCR. W tworzeniu programu tych najstarszych i jednych z najbardziej prestiżowych warsztatów kardiologicznych w Europie udział wzięli przedstawiciele medycyny sercowo-naczyniowej z całego świata, w tym Asocjacji Intensywnej Terapii Kardiologicznej PTK, Klub 30 PTK oraz grupa Euro 4C EAPCI i European Society of Cardiology. 

Kardiologiczna wioska sław

Jak podkreśla prof. Robert Gil. – Prezes Elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Dyrektor WCCI, po raz pierwszy na WCCI powstała technologiczna wioska kardiologiczna, która cieszyła się dużym zainteresowaniem uczestników.
To były pomieszczenia, w których znajdowały się urządzenia demonstracyjne różnych firm, na których można było „poćwiczyć” wykonywanie różnych zabiegów czy badań naczyniowych. Dotyczyło to obrazowania wewnątrznaczyniowego, wspomagania lewej komory serca, nowych urządzeń zmniejszających blaszkę miażdżycową (orbitalna aterektomia, litotrypsja wieńcowa), krótko mówiąc w ciągu dwóch dni specjaliści pokazywali, jak z tych urządzeń korzystać, jak można je zastosować w sytuacjach klinicznych i jakie są ich niuanse technologiczne. – wymienia profesor. – Ta wioska technologiczna wzbudziła bardzo duże  zainteresowanie, a za najciekawsze z urządzeń uczestnicy uznali to, w którym można było zbudować swój własny prowadnik wewnątrznaczyniowy. Wioska odniosła duży sukces. – kontynuuje. – Po raz już n-ty sprawdził się również format sesji poświęconej konkretnym przypadkom klinicznym na wzór klasycznej sesji EuroPCR  (HWIT- Jak bym leczył takiego pacjenta?). Nota bene, EuroPCR to najbardziej prestiżowe spotkanie kardiologów inwazyjnych w Europie, z którym współpracujemy przy WCCI od lat. W tym roku tematami przewodnimi był pacjent we wstrząsie kardiogennym. Ogromna liczba pytań i zainteresowanie uczestników, żywa dyskusja i budująca wymiana doświadczeń – podsumowuje prof. Robert Gil. 
Dużym sukcesem, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni, jest dynamiczny rozwój i bardzo dobry odbiór dwóch mini warsztatów dla zaawansowanych operatorów odbywających się w trakcie WCCI – Warsaw CTO, dedykowany operatorom zainteresowanym szkoleniem w zabiegach rekanalizacji przewlekłych okluzji wieńcowych, przygotowany przez prof. Maksymiliana Opolskiego (Warszawa) oraz Paula Knaapena (Amsterdam), a także warsztat Warsaw-CHIP poświęcony kompleksowym zabiegom najwyższego ryzyka), którego Dyrektorami są prof. Tomasz Pawłowski (Warszawa) and Mirosław Ferenc (Bad Krozingen). – wymienia prof. Adam Witkowski, Past Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Dyrektor WCCI. – Sale pękały w szwach na sesjach poświęconych tzw. koszmarom kardiologa inwazyjnego, zaskakującym sytuacjom, najcięższym powikłaniom,  spektakularnym zabiegom w większości ze szczęśliwym zakończeniem. My jako praktycy, uczymy się na błędach, również tych cudzych, omawianych na warsztatach. Jesteśmy szczęśliwi, że sprawdziła się pierwszy raz od czasu pandemii stacjonarna formuła naszych warsztatów i odwiedziły nas sławy medycyny sercowo-naczyniowej z całego świata m.in. : Gary Mintz, Yves Louvard, ShaoLiang Chen, Patrick Serruys. – dodaje profesor.
 
Syndemia CHUK
 
Co trzeci Polak umiera na choroby układu krążenia. W tym aż 85 proc. chorych  z powodu miażdżycy, na co wskazuje raport „Występowanie, leczenie i prewencja wtórna zawałów serca w Polsce”, oparty na statystykach Narodowej Bazy Danych Zawałów Serca. Wciąż rośnie także liczba chorych na niewydolność serca. Liczba hospitalizacji wzrosła o 43% w ciągu ostatnich pięciu lat, osiągając najwyższy wskaźnik częstości wśród krajów OECD – ponad 2,5 razy częściej w Polsce pacjenci są hospitalizowani z powodu niewydolności serca niż średnia OECD, co wskazuje na najgorsze rokowanie pacjentów. Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne określa Polskę mianem kraju o wysokim ryzyku sercowo-naczyniowym. Po pandemii wzrósł jeszcze bardziej dług zdrowotny, z którym kardiolodzy starają się skutecznie walczyć poprzez koordynowane programy kardiologiczne dokładnie. 
Dług zdrowotny był zawsze, natomiast był utajony. Mówiło się, że chorzy czekają w długich kolejkach do lekarza, szczególnie chorzy kardiologiczni i onkologiczni, bo to są dwie główne przyczyny zgonów w Polsce. Pandemia nałożyła się na niedofinansowanie systemu ochrony zdrowia oraz niezapewnienie wszystkich chorym leczenia w odpowiednim czasie, warunkach i przy pomocy odpowiednich leków i narzędzi, co unaoczniło niewydolność polskiego systemu ochrony zdrowia. W latach 2020-21 było ponad 100 tys. nadmiarowych zgonów., czyli takich, których można było uniknąć. W Polsce, w porównaniu do UE mamy ponad dwukrotnie więcej tzw. właśnie zgonów do uniknięcia, co jest już bardzo złą sytuacja chorych. Dług zdrowotny w Polsce można więc nazwać syndemią, czyli nałożenia zaszłości, pandemii COVID-19  z nowymi bieżącymi problemami w kardiologii. – tłumaczy prof. Adam Witkowski.
Chodzi o to, aby jak najlepiej leczyć naszych pacjentów, jak najbardziej zwiększać dostęp do najnowocześniejszych technologii i farmakoterapii w kardiologii interwencyjnej i kardiologii w ogóle. – mówił podczas Ceremoniii Otwarcia WCCI 2023, prof. Przemysław Mitkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. – W ostatnim czasie, w kardiologii udało się nam m.in. doprowadzić do refundacji optycznej koherentnej tomografii, przed nami działania na rzecz refundacji zabiegów udrożnienia przewlekle zwężonych tętnic wieńcowych i oczywiście poprawa opieki nad pacjentem po interwencjach wieńcowych w programie KOS-zawał, a to zwłaszcza leży nam na sercu. KOS-zawał bardzo poprawił rokowanie w tej grupie chorych, natomiast zdajemy sobie sprawę, że jeszcze nie wszystko co można byłoby zrobić, zostało zrobione. KOS-zawał z pewnością będzie to program, który będziemy rozwijać, bo wymaga on rozwoju dla lepszej opieki nad naszymi pacjentami. – przekonywał.  
 
KOS zawał na plus
 
Podczas dorocznej debaty Media Świadome Kardiologii organizowanej wspólnie z fundacją Instytut Świadomości, temat wariantów opieki nad pacjentami wysokiego i ekstremalnego ryzyka sercowo-naczyniowego był szeroko poruszany przez Ewelinę Pańczyk, Prezes fundacji Instytut Świadomości w debacie z kardiologami i dziennikarzami. Eksperci zgadzają się, że program KOS-zawał powinien być programem obligatoryjnym, ponieważ przełożył się na spadek śmiertelności chorych, czyli najtwardszego punktu oceny, jaki można sobie wyobrazić przy ewaluacji programów medycznych. Obligatoryjność ma szansę zaistnieć od początku 2024 r. Sam program wymaga jednak modyfikacji i uzupełnień, by realizacja programu bardziej przypominała europejska “managed care”, czyli opiekę nadzorowaną, ponieważ chorzy po zawale potrzebują nie tylko lepszej koordynacji, ale też nadzoru nad procesem dochodzenia do zdrowia. 
KOS-zawał to dobra inwestycja w przyszłość Polski, bo w zdrowie Polaków i system finansowy państwa. Jestem za obligatoryjnością programu, który jednak wymaga rozwoju i modyfikacji m.in. budowy i rozbudowy ośrodków rehabilitacji pozawałowej, a jednocześnie tzw. zubożonej wersji programu KOS-zawał dla tych, którzy z różnych przyczyn – zawodowych, życiowych, społecznych nie mogą poddać się systematycznej rehabilitacji, zwłaszcza na terenach wiejskich o niskiej gęstości zaludnienia, gdzie brakuje ośrodków rehabilitacyjnych. Ponadto chory powinien mieć możliwość swobodnego przenoszenia się z jednego ośrodka do drugiego, bo chorych, którzy z różnych przyczyn zmieniają swoje miejsce zamieszkania jest wielu, a oni nawet po zmianie adresu są przypisani na rehabilitację do pierwotnego ośrodka. Pacjent, który miał zabieg w Warszawie i przeniósł się do Szczecina nie jest w stanie dojeżdżać do Warszawy na rehabilitację. Pacjentów z taką sytuacją jest, wbrew pozorom, wielu. Ważnym krokiem naprzód, by w pełni wykorzystywać potencjał programu byłoby zapewnienie pacjentom bezpłatnego transportu do ośrodków rehabilitacji oraz rozszerzenie opcji rehabilitacji hybrydowej, którą pacjent może wykonywać w domu po uprzednim przyuczeniu przez lekarza i jego kontroli nad realizowaniem celów terapeutycznych. – uważa prof. Gil.
Trzeba poruszyć również kwestię uzupełnienia KOS-zawał o program ministerialny B.101 leczenia hipercholesterolemii. Nie wszyscy pacjenci z wysokim i ekstremalnym ryzykiem sercowo-naczyniowym, spełniający kryteria, są włączeni do programu lekowego B.101. Wynika to m.in. stąd, że program prowadzony jest w ograniczonej liczbie ośrodków. Można by to zmienić realizując ten  program lekowy B.101 we wszystkich ośrodkach leczących KOS-zawał. Dzięki temu zwiększylibyśmy dostępność do nowoczesnego leczenia hipercholesterolemii w ramach programu B.101 dla naszych pacjentów. – stwierdza prof. Witkowski. 
 
Rok hipercholesterolemii w Polsce
 
Polskie Towarzystwo Kardiologiczne wspólnie z Polskim Towarzystwem Lipidologicznym rok 2023 ogłosiło rokiem walki z hipercholesterolemią, ponieważ zaburzenia lipidowe to najczęściej występujący czynnik ryzyka chorób układu krążenia w Polsce i na świecie. Problem dotyczy nawet 21 milionów osób w Polsce, w tym ponad 60% populacji dorosłej. Skalę problemu zwiększa fakt bardzo niskiej świadomości występowania hipercholesterolemii zarówno wśród pacjentów, jak i niestety lekarzy, którzy nie doceniają wagi podstawowego badania, jakim jest lipidogram. Jednocześnie panuje w internecie powszechna dezinformacja nt. możliwości i bezpieczeństwa leczenia. Kardiolodzy duże nadzieje wiążą z nowym pomysłem – programem KOS-Zawał+, proponowanym uzupełnieniem programu KOS-zawał dla chorych wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego. 
Trzeba uświadomić sobie, że każdy pacjent po pierwszym zawale to chory wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego, a hipercholesterolemia to jeden z głównych czynników nagłego incydentu kardiologicznego. Należy pamiętać że ok. 20 -25% pacjentów po ostrym zespole wieńcowym mimo leczenia statynami i ezetymibem nie osiąga celów terapeutycznych redukcji “złego cholesterolu” i potrzebuje jego dalszej redukcji nowoczesną farmakologią. Dlatego chcemy rozszerzyć program KOS-zawał, by mógł skutecznie monitorować i leczyć chorych z hipercholesterolemią nowoczesnymi lekami obniżającymi cholesterol – już nie tylko statynami i ezetymibem, ale właśnie niezwykle skutecznymi inhibitorami PCSK-9 czy drobnocząsteczkowym RNA. Stąd powstał pomysł pilotażu KOS-zawał+, który w przypadku zgody Ministerstwa Zdrowia, miałby być realizowany początkowo w 7 doświadczonych ośrodkach w Polsce. – wyjaśnia prof. Witkowski. – W programie oznaczenie lipidogramu byłoby częstsze i obligatoryjne oraz dodatkowo pacjent uzyskałby możliwość wejścia do ministerialnego programu B.101 mimo niespełniania kryteriów wejścia założonych przez MZ ze względów finansowych. Wtedy takiego chorego moglibyśmy leczyć zgodnie z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Gdyby okazało się, że KOS-zawał+ jeszcze bardziej redukuje śmiertelność właśnie przez redukcję cholesterolu, oznaczałoby to, że inhibitory PCSK9 powinny być dostępne w refundacji otwartej dla wszystkich pacjentów po zawale serca.  – dodaje. 
KOS-zawał+ to ogromna szansa dla pacjentów, ponieważ w programie B.101 docelową normą cholesterolu  jest 100 mg/dl, a wiemy, że to dwukrotnie za mało, by skutecznie uniknąć ponownego zawału. Skuteczność leczenia skojarzonego, czyli ezetymibu ze statyną to 65 proc. – wciąż zbyt mało. Dopiero leczenie oparte na nowoczesnych terapiach, w tym na inhibitorach białka PCSK9 pozwala osiągnąć 85 proc. redukcji LDL, czyli cel terapeutyczny praktycznie u każdego chorego. Dzięki nowym lekom dostępnym szeroko zbliżylibyśmy się do europejskich standardów leczenia hipercholesterolemii i zapobiegania zawałom w naszym kraju – dodaje prof. Gil. 
 
Wsparcie decydentów i mediów
 
W tym roku 27-e już Warsztaty WCCI (Warsaw Course on Cardiovascular Interventions) uzyskały rekordową liczbę Patronatów Honorowych i medialnych, najwięcej w prawie 30-letniej historii kongresu. Wydarzenie uzyskało wsparcie Marszałka Senatu RP, Sejmowej i Senackiej Komisji Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ), Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny-Państwowego Instytutu Badawczego (NIZP-PZH-PIB), Polskiej Akademii Nauk, Forum Ekonomicznego, fundacji Instytut Świadomości, Rzecznika Praw Pacjenta oraz Naczelnej Izby Lekarskiej.
W tym roku faktycznie możemy pochwalić się rekordową liczbą Patronatów, zarówno honorowych, jak i medialnych. Tym samym jesteśmy pewni, że najważniejsze i najciekawsze informacje płynące z naszych tegorocznych Warsztatów będą szeroko dystrybuowane zachęcając tym samym do udziału w Warsztatach WCCI 2024 i edukując już teraz. Mamy również nadzieję, że tak liczne wsparcie decydentów w zakresie patronatów przełoży się na dobrą i owocną współpracę z naszą specjalizacją w najbliższym czasie, jesteśmy dobrej myśli. – mówi prof. Robert Gil. 
 
źródło: Instytut Świadomości

Hipercholesterolemia to wielki problem polskiego społeczeństwa. Nawet osoby po zawale serca nie przestrzegają zaleceń lekarzy. Jedynie 20 proc. z nich osiąga właściwy poziom tzw. złego cholesterolu (LDL) – alarmuje prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski.

Lekceważenie zbyt wysokiego poziomu cholesterolu jest nagminne w całej naszej populacji. Z danych opublikowanych w ramach kampanii edukacyjnej „Razem możemy więcej i lepiej” wynika, że zaburzenia lipidowe to najczęściej występujący czynnik ryzyka chorób układu krążenia w Polsce i na świecie. W naszym kraju problem ten dotyczy nawet 21 mln osób, czyli ponad 60 proc. populacji dorosłej, a w wieku powyżej 65. roku życia – nawet 70 proc. osób.

Rok 2023 ogłoszono „Rokiem Walki z Hipercholesterolemią”. Wielu naszych rodaków nawet nie zdaje sobie sprawy, że ma podwyższony poziom cholesterolu – zwracają uwagę lekarze. Jedynie dwie osoby na dziesięć wiedzą, jaki mają stężenie cholesterolu całkowitego lub złego cholesterolu LDL.

W sieci wiele jest też wprowadzających w błąd nieprawdziwych informacji na temat roli cholesterolu LDL, nasyconych kwasów tłuszczowych oraz powikłań dotyczących stosowania statyn – leków obniżających nadmierny poziom cholesterolu. Autorzy kampanii edukacyjnej „Razem możemy więcej i lepiej” twierdzą, że takich wiadomości jest nawet 7-10 razy więcej niż rzetelnych informacji, przekonujących o tym, że LDL jest niezależnym czynnikiem ryzyka chorób serca i naczyń, a statyny mogą nasze życie skutecznie wydłużyć.

Niepokojące jest, że nawet osoby po zawale serca nie dbają o właściwy poziom lipidów. Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski twierdzi, że jedynie 20 proc. z nich osiąga właściwy poziom tzw. złego cholesterolu. To niepokojące, gdyż osoby te są bardziej zagrożone powtórnym zawałem serca. Dwie trzecie z nich to mężczyźni.

„Zawał serca to nie koniec, a początek problemów” – przekonuje specjalista. Wielu zawałowcom udaje się uratować życie dzięki szybkiemu zastosowaniu angioplastyki udrażniającej naczynia wieńcowe i przywracającej właściwe ukrwienie mięśnia sercowego. Jednak po tym zabiegu konieczna jest rehabilitacja kardiologiczna, zażywanie odpowiednich leków, szczególnie tych obniżających poziom cholesterolu oraz ciśnienie tętnicze krwi (jeśli jest ono również podwyższone). W ten sposób można zmniejszyć ryzyko choroby niedokrwiennej serca oraz powtórnego zawału, który tym razem może już być śmiertelny.

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego przyznaje, że pacjentów po zawale na ogół udaje się przekonać do zaprzestania palenia tytoniu. „Tylko 12 proc. z nich nadal pali papierosy. Wciąż jednak najgorzej jest z obniżeniem poziomu cholesterolu oraz leczeniem otyłości” – zaznacza.

Zgodnie z wytycznymi po zawale serca poziom złego cholesterolu LDL nie powinien przekraczać 55 mg/dl (poniżej 1,4 mmol/l). „Cel ten można osiągnąć poprzez podawanie jak największych dawek – o ile są dobrze tolerowane – silnych statyn, takich jak atorwastatyna lub rosuwastatyna. Jeśli wyjściowe stężenie LDL jest bardzo wysokie, zwłaszcza przekraczające 120 mg/dl (3,1 mmol/l), leczenie można rozpocząć od połączenia statyny z innym lekiem – ezetymibem” – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski.

Dodaje, że jeśli po 4-6 tygodniach poziom LDL nadal jest powyżej 55 mg/dl (1,4 mmol/l), należy do atorwastatyny i rosuwastatyny również dołączyć lek ezetymib w dawce 10 mg na dobę. Gdy po kolejnych 4-6 tygodniach cholesterol LDL wciąż nie spada poniżej 55 mg/dl (1,4 mmol/l), trzeba do statyn i ezetymibu dołączyć nowoczesny i skuteczny lek inklisiran (zastrzyk podskórny podawany dwa razy w roku) lub tzw. inhibitor białka PCSK9 – zastrzyk podskórny podawany co 2-4 tygodnie.

Cele terapeutyczne częściej osiągają pacjenci po zawale serca objęci programem KOS-Zawał. Powinien być on prowadzony przez ośrodek, w którym chory został poddany angioplastyce. Jednak wciąż nie wszyscy pacjenci są nim objęci, a każdy zawałowiec ma do tego prawo, pod warunkiem, że nie ma żadnych przeciwskazań medycznych i chce w ogóle się zgodzić na taki program. (PAP)

źródło: PAP

Hipercholesterolemia to wielki problem polskiego społeczeństwa. Nawet osoby po zawale serca nie przestrzegają zaleceń lekarzy. Jedynie 20 proc. z nich osiąga właściwy poziom tzw. złego cholesterolu (LDL) – alarmuje prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski.

Lekceważenie zbyt wysokiego poziomu cholesterolu jest nagminne w całej naszej populacji. Z danych opublikowanych w ramach kampanii edukacyjnej „Razem możemy więcej i lepiej” wynika, że zaburzenia lipidowe to najczęściej występujący czynnik ryzyka chorób układu krążenia w Polsce i na świecie. W naszym kraju problem ten dotyczy nawet 21 mln osób, czyli ponad 60 proc. populacji dorosłej, a w wieku powyżej 65. roku życia – nawet 70 proc. osób.

Rok 2023 ogłoszono „Rokiem Walki z Hipercholesterolemią”. Wielu naszych rodaków nawet nie zdaje sobie sprawy, że ma podwyższony poziom cholesterolu – zwracają uwagę lekarze. Jedynie dwie osoby na dziesięć wiedzą, jaki mają stężenie cholesterolu całkowitego lub złego cholesterolu LDL.

W sieci wiele jest też wprowadzających w błąd nieprawdziwych informacji na temat roli cholesterolu LDL, nasyconych kwasów tłuszczowych oraz powikłań dotyczących stosowania statyn – leków obniżających nadmierny poziom cholesterolu. Autorzy kampanii edukacyjnej „Razem możemy więcej i lepiej” twierdzą, że takich wiadomości jest nawet 7-10 razy więcej niż rzetelnych informacji, przekonujących o tym, że LDL jest niezależnym czynnikiem ryzyka chorób serca i naczyń, a statyny mogą nasze życie skutecznie wydłużyć.

Niepokojące jest, że nawet osoby po zawale serca nie dbają o właściwy poziom lipidów. Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski twierdzi, że jedynie 20 proc. z nich osiąga właściwy poziom tzw. złego cholesterolu. To niepokojące, gdyż osoby te są bardziej zagrożone powtórnym zawałem serca. Dwie trzecie z nich to mężczyźni.

„Zawał serca to nie koniec, a początek problemów” – przekonuje specjalista. Wielu zawałowcom udaje się uratować życie dzięki szybkiemu zastosowaniu angioplastyki udrażniającej naczynia wieńcowe i przywracającej właściwe ukrwienie mięśnia sercowego. Jednak po tym zabiegu konieczna jest rehabilitacja kardiologiczna, zażywanie odpowiednich leków, szczególnie tych obniżających poziom cholesterolu oraz ciśnienie tętnicze krwi (jeśli jest ono również podwyższone). W ten sposób można zmniejszyć ryzyko choroby niedokrwiennej serca oraz powtórnego zawału, który tym razem może już być śmiertelny.

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego przyznaje, że pacjentów po zawale na ogół udaje się przekonać do zaprzestania palenia tytoniu. „Tylko 12 proc. z nich nadal pali papierosy. Wciąż jednak najgorzej jest z obniżeniem poziomu cholesterolu oraz leczeniem otyłości” – zaznacza.

Zgodnie z wytycznymi po zawale serca poziom złego cholesterolu LDL nie powinien przekraczać 55 mg/dl (poniżej 1,4 mmol/l). „Cel ten można osiągnąć poprzez podawanie jak największych dawek – o ile są dobrze tolerowane – silnych statyn, takich jak atorwastatyna lub rosuwastatyna. Jeśli wyjściowe stężenie LDL jest bardzo wysokie, zwłaszcza przekraczające 120 mg/dl (3,1 mmol/l), leczenie można rozpocząć od połączenia statyny z innym lekiem – ezetymibem” – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski.

Dodaje, że jeśli po 4-6 tygodniach poziom LDL nadal jest powyżej 55 mg/dl (1,4 mmol/l), należy do atorwastatyny i rosuwastatyny również dołączyć lek ezetymib w dawce 10 mg na dobę. Gdy po kolejnych 4-6 tygodniach cholesterol LDL wciąż nie spada poniżej 55 mg/dl (1,4 mmol/l), trzeba do statyn i ezetymibu dołączyć nowoczesny i skuteczny lek inklisiran (zastrzyk podskórny podawany dwa razy w roku) lub tzw. inhibitor białka PCSK9 – zastrzyk podskórny podawany co 2-4 tygodnie.

Cele terapeutyczne częściej osiągają pacjenci po zawale serca objęci programem KOS-Zawał. Powinien być on prowadzony przez ośrodek, w którym chory został poddany angioplastyce. Jednak wciąż nie wszyscy pacjenci są nim objęci, a każdy zawałowiec ma do tego prawo, pod warunkiem, że nie ma żadnych przeciwskazań medycznych i chce w ogóle się zgodzić na taki program. (PAP)

źródło: PAP

„W okresie pozawałowym można zapobiec wielu zgonom, kolejnym zawałom serca czy udarom mózgu, ale też postępowi niewydolności serca.” – podkreśla prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski, Kierownik Katedry Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii CMKP w Warszawie. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu na temat roli rehabilitacji kardiologicznej.

„Istotne jest to, by pacjent miał zapisaną nowoczesną farmakoterapię i regularnie stosował leki, bo niezażyty lek nie działa. Niezmiernie ważny jest również dostęp do programów rehabilitacji kardiologicznej. Im szybciej po wypisie ze szpitala rozpocznie się rehabilitację, tym jest ona skuteczniejsza.” – mówi prof. Jankowski.

„Kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna obejmuje nie tylko aktywność fizyczną, ale również edukację w zakresie wyborów żywieniowych, optymalizację leczenia czynników ryzyka, leczenia chorób towarzyszących (cukrzycy, nadciśnienia tętniczego) czy leczenia zespołu uzależnienia od tytoniu,. Ale oczywiście największy komponent to aktywność fizyczna, fizjoterapia i usprawnianie po zawale serca.” – podkreśla prof. Jankowski.

źródło: medicalpress

„W okresie pozawałowym można zapobiec wielu zgonom, kolejnym zawałom serca czy udarom mózgu, ale też postępowi niewydolności serca.” – podkreśla prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski, Kierownik Katedry Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii CMKP w Warszawie. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu na temat roli rehabilitacji kardiologicznej.

„Istotne jest to, by pacjent miał zapisaną nowoczesną farmakoterapię i regularnie stosował leki, bo niezażyty lek nie działa. Niezmiernie ważny jest również dostęp do programów rehabilitacji kardiologicznej. Im szybciej po wypisie ze szpitala rozpocznie się rehabilitację, tym jest ona skuteczniejsza.” – mówi prof. Jankowski.

„Kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna obejmuje nie tylko aktywność fizyczną, ale również edukację w zakresie wyborów żywieniowych, optymalizację leczenia czynników ryzyka, leczenia chorób towarzyszących (cukrzycy, nadciśnienia tętniczego) czy leczenia zespołu uzależnienia od tytoniu,. Ale oczywiście największy komponent to aktywność fizyczna, fizjoterapia i usprawnianie po zawale serca.” – podkreśla prof. Jankowski.

źródło: medicalpress

Choroby układu krążenia są najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce, mimo to Polakom wciąż brakuje wiedzy na temat profilaktyki chorób serca. W większości nie są też informowani przez lekarzy, że po wystąpieniu incydentu sercowo-naczyniowego powinni poddać się rehabilitacji – oceniają eksperci nowo rozpoczętej kampanii społecznej „Akcja Kardioprotekcja”.
Kampanię zaingaurowała prezentacja najnowszego raportu pt. „Co Polacy wiedzą o kardioprotekcji i rehabilitacji kardiologicznej?”. Wynika z niego, że z pojęciem rehabilitacji kardiologicznej nigdy nie zetknęło się 2/3 Polaków, a 92 proc. badanych nigdy nie otrzymało zaleceń lekarskich z tego zakresu. Ponad 85 proc. respondentów przyznało również, że nie miało przeprowadzonej oceny ryzyka sercowo-naczyniowego przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.

Tymczasem, według wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna jest podstawą wtórnej prewencji chorób układu sercowo-naczyniowego i ma zapobiegać kolejnym incydentom sercowo-naczyniowym takim, jak zawał serca czy udar mózgu. Ma ona najwyższy poziom wiarygodności danych naukowych jako skuteczna metoda leczenia chorych m.in. po zawale serca czy z przewlekłym zespołem wieńcowym.

Wnioski z raportu są niepokojące, gdyż pokazują, że nadal nie wszyscy chorzy otrzymują odpowiednią pomoc. Mimo, że przebyty incydent kardiologiczny zgłosiło 13 proc. osób objętych badaniem, zalecenie rehabilitacji otrzymało niecałe 8 proc., przy czym o połowę rzadziej była ona zalecana kobietom.

Eksperci z Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego alarmują, że kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna to procedura, która powinna być wdrożona jak najszybciej i kontynuowana bez przerwy.

Według prof. dr. hab. n. med. Ryszarda Piotrowicza, eksperta kampanii „Akcja Kardioprotekcja”, pojęcie rehabilitacji kardiologicznej powinno być znane wszystkim Polakom i naturalne.

„Po złamaniach kończyn nikogo nie dziwi rehabilitacja, tak samo powinno być w chorobach układu krążenia. Zaniechanie zalecania rehabilitacji kardiologicznej pacjentom należy rozpatrywać w kategoriach błędu w sztuce lekarskiej” – uważa prof. Piotrowicz.

Ekspert podkreślił, że Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, zgodnie z aktualnym stanem wiedzy na świecie (EBM), widzi konieczność wielokierunkowego, holistycznego działania, traktującego pacjenta jako jedność intelektualno-psychofizyczną.

„Powstały kompleksowe programy rehabilitacji kardiologicznej, które uwzględniają optymalizację farmakoterapii, leczenie ruchem, wsparcie psychologiczne oraz edukację w zakresie zwalczania czynników ryzyka i realizacji prozdrowotnego stylu życia. Opracowano nawet rozwiązania hybrydowe, umożliwiające po I etapie wstępnym w szpitalu lub ambulatorium dalszą realizację II etapu zdalnie, w warunkach domowych” – powiedział prof. Ryszard Piotrowicz.

Według ekspertów poprzez modyfikację czynników ryzyka sercowo-naczyniowego można by zapobiec blisko 80 proc. chorób. Wystarczy rzucić palenie papierosów, zmienić dietę, rozpocząć aktywność fizyczną, zadbać o regularne badania poziomu cholesterolu, pomiary ciśnienia krwi oraz wdrożyć kontrolę chorób przewlekłych – w tym, np. cukrzycy.

Jednym z kluczowych aspektów jest również włączenie gabinetów lekarzy rodzinnych w kompleksowy program opieki kardiologicznej nad pacjentem. Niestety, u ponad 8 badanych na 10 nie została dokonana ocena ryzyka sercowo-naczyniowego przez lekarza rodzinnego/POZ w ciągu ostatniego roku. Zaledwie 15 proc. badanych miało przeprowadzony wywiad pod kątem ryzyka chorób serca.

Zdaniem prof. dr. hab. n. med. Piotra Jankowskiego, eksperta kampanii „Akcja Kardioprotekcja”, coraz ważniejsza staje się ocena ryzyka sercowo-naczyniowego w gabinetach POZ. „Lekarze rodzinni, powinni aktywnie angażować się w walkę z czynnikami ryzyka chorób układu krążenia, edukować pacjentów na temat stylu życia i konieczności regularnego stosowania zalecanych terapii” – stwierdził prof. Jankowski.

Zwrócił uwagę na niską świadomość Polaków w zakresie samodzielnej kontroli czynników ryzyka chorób serca. Z badania do raportu wynika, że sześć na dziesięć osób nie zmierzyło w ciągu ostatniego roku poziomu glukozy (cukru) we krwi. Ponad połowa badanych w tym czasie nie wykonała badania cholesterolu.

Dr hab. n. med. Agnieszka Kapłon-Cieślicka, ekspertka kampanii „Akcja Kardioprotekcja” podkreśliła, że potrzeba prewencji kardiologicznej nie dotyczy jedynie seniorów czy osób w średnim wielu, ale również młodzieży i dzieci, których coraz częściej dotyka problem nadwagi i otyłości. Dodała, że zdrowe nawyki łatwiej wprowadzić w wieku dziecięcym niż średnim.

Paulina Kacprzak z firmy Zentivita – inicjującej kampanię, poinformowała o uruchomieniu strony internetowej www.kardioprotekcja.pl, gdzie można znaleźć materiały poradnikowe i webinary oraz KardioTest sprawdzający stan zdrowia serca.

Źródło: PAP MediaRoom
foto: Zentivita

Choroby układu krążenia są najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce, mimo to Polakom wciąż brakuje wiedzy na temat profilaktyki chorób serca. W większości nie są też informowani przez lekarzy, że po wystąpieniu incydentu sercowo-naczyniowego powinni poddać się rehabilitacji – oceniają eksperci nowo rozpoczętej kampanii społecznej „Akcja Kardioprotekcja”.
Kampanię zaingaurowała prezentacja najnowszego raportu pt. „Co Polacy wiedzą o kardioprotekcji i rehabilitacji kardiologicznej?”. Wynika z niego, że z pojęciem rehabilitacji kardiologicznej nigdy nie zetknęło się 2/3 Polaków, a 92 proc. badanych nigdy nie otrzymało zaleceń lekarskich z tego zakresu. Ponad 85 proc. respondentów przyznało również, że nie miało przeprowadzonej oceny ryzyka sercowo-naczyniowego przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.

Tymczasem, według wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna jest podstawą wtórnej prewencji chorób układu sercowo-naczyniowego i ma zapobiegać kolejnym incydentom sercowo-naczyniowym takim, jak zawał serca czy udar mózgu. Ma ona najwyższy poziom wiarygodności danych naukowych jako skuteczna metoda leczenia chorych m.in. po zawale serca czy z przewlekłym zespołem wieńcowym.

Wnioski z raportu są niepokojące, gdyż pokazują, że nadal nie wszyscy chorzy otrzymują odpowiednią pomoc. Mimo, że przebyty incydent kardiologiczny zgłosiło 13 proc. osób objętych badaniem, zalecenie rehabilitacji otrzymało niecałe 8 proc., przy czym o połowę rzadziej była ona zalecana kobietom.

Eksperci z Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego alarmują, że kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna to procedura, która powinna być wdrożona jak najszybciej i kontynuowana bez przerwy.

Według prof. dr. hab. n. med. Ryszarda Piotrowicza, eksperta kampanii „Akcja Kardioprotekcja”, pojęcie rehabilitacji kardiologicznej powinno być znane wszystkim Polakom i naturalne.

„Po złamaniach kończyn nikogo nie dziwi rehabilitacja, tak samo powinno być w chorobach układu krążenia. Zaniechanie zalecania rehabilitacji kardiologicznej pacjentom należy rozpatrywać w kategoriach błędu w sztuce lekarskiej” – uważa prof. Piotrowicz.

Ekspert podkreślił, że Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, zgodnie z aktualnym stanem wiedzy na świecie (EBM), widzi konieczność wielokierunkowego, holistycznego działania, traktującego pacjenta jako jedność intelektualno-psychofizyczną.

„Powstały kompleksowe programy rehabilitacji kardiologicznej, które uwzględniają optymalizację farmakoterapii, leczenie ruchem, wsparcie psychologiczne oraz edukację w zakresie zwalczania czynników ryzyka i realizacji prozdrowotnego stylu życia. Opracowano nawet rozwiązania hybrydowe, umożliwiające po I etapie wstępnym w szpitalu lub ambulatorium dalszą realizację II etapu zdalnie, w warunkach domowych” – powiedział prof. Ryszard Piotrowicz.

Według ekspertów poprzez modyfikację czynników ryzyka sercowo-naczyniowego można by zapobiec blisko 80 proc. chorób. Wystarczy rzucić palenie papierosów, zmienić dietę, rozpocząć aktywność fizyczną, zadbać o regularne badania poziomu cholesterolu, pomiary ciśnienia krwi oraz wdrożyć kontrolę chorób przewlekłych – w tym, np. cukrzycy.

Jednym z kluczowych aspektów jest również włączenie gabinetów lekarzy rodzinnych w kompleksowy program opieki kardiologicznej nad pacjentem. Niestety, u ponad 8 badanych na 10 nie została dokonana ocena ryzyka sercowo-naczyniowego przez lekarza rodzinnego/POZ w ciągu ostatniego roku. Zaledwie 15 proc. badanych miało przeprowadzony wywiad pod kątem ryzyka chorób serca.

Zdaniem prof. dr. hab. n. med. Piotra Jankowskiego, eksperta kampanii „Akcja Kardioprotekcja”, coraz ważniejsza staje się ocena ryzyka sercowo-naczyniowego w gabinetach POZ. „Lekarze rodzinni, powinni aktywnie angażować się w walkę z czynnikami ryzyka chorób układu krążenia, edukować pacjentów na temat stylu życia i konieczności regularnego stosowania zalecanych terapii” – stwierdził prof. Jankowski.

Zwrócił uwagę na niską świadomość Polaków w zakresie samodzielnej kontroli czynników ryzyka chorób serca. Z badania do raportu wynika, że sześć na dziesięć osób nie zmierzyło w ciągu ostatniego roku poziomu glukozy (cukru) we krwi. Ponad połowa badanych w tym czasie nie wykonała badania cholesterolu.

Dr hab. n. med. Agnieszka Kapłon-Cieślicka, ekspertka kampanii „Akcja Kardioprotekcja” podkreśliła, że potrzeba prewencji kardiologicznej nie dotyczy jedynie seniorów czy osób w średnim wielu, ale również młodzieży i dzieci, których coraz częściej dotyka problem nadwagi i otyłości. Dodała, że zdrowe nawyki łatwiej wprowadzić w wieku dziecięcym niż średnim.

Paulina Kacprzak z firmy Zentivita – inicjującej kampanię, poinformowała o uruchomieniu strony internetowej www.kardioprotekcja.pl, gdzie można znaleźć materiały poradnikowe i webinary oraz KardioTest sprawdzający stan zdrowia serca.

Źródło: PAP MediaRoom
foto: Zentivita