Medicalpress

Reforma przepisów dotyczących recept może stać się czymś więcej niż legislacyjnym porządkowaniem zasad ich wystawiania. Dla pielęgniarek i położnych to okazja do dyskusji o tym, czy system ochrony zdrowia rzeczywiście wykorzystuje kompetencje, które przedstawiciele tych zawodów zdobywają w toku coraz bardziej zaawansowanego kształcenia. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych chce większej samodzielności w ordynowaniu i kontynuowaniu terapii. Ministerstwo Zdrowia część propozycji zaakceptowało, ale w jednej z najbardziej wrażliwych kwestii, dotyczącej leków bardzo silnie działających i niektórych substancji psychotropowych, granica ma pozostać nieprzekraczalna.

Dyskusja o przygotowywanej ustawie o receptach z pozoru dotyczy technicznych zasad wystawiania recept. W rzeczywistości dotyka jednak znacznie szerszego problemu: podziału kompetencji pomiędzy poszczególne zawody medyczne i odpowiedzi na pytanie, jak daleko powinna sięgać samodzielność pielęgniarek i położnych.

13 sierpnia przedstawiciele Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych spotkali się w Ministerstwie Zdrowia, gdzie omawiano projekt ustawy o receptach oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Resort przedstawił rozwiązania przygotowane po analizie uwag zgłoszonych podczas prekonsultacji. NRPiP reprezentowali dr n. med. Andrzej Tytuła, wiceprezes Rady, oraz dr n. med. i n. o zdr. Marek Przybył, członek NRPiP.

Stanowisko samorządu pielęgniarek i położnych jest czytelne. Skoro system kształci specjalistów i wyposaża ich w określone kompetencje kliniczne, powinien następnie stworzyć warunki do ich rzeczywistego wykorzystywania w opiece nad pacjentem. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy większa samodzielność oznacza również przejęcie odpowiedzialności za decyzje dotyczące farmakoterapii.

Jednym z najdalej idących postulatów NRPiP było umożliwienie odpowiednio wykwalifikowanym pielęgniarkom i położnym samodzielnego ordynowania leków zawierających substancje bardzo silnie działające z wykazu A Farmakopei Polskiej oraz substancje psychotropowe należące do grup III-P i IV-P. Nie chodziłoby przy tym o przyznanie takich samych kompetencji całej grupie zawodowej. Zakres uprawnień miałby być uzależniony od wykształcenia, specjalizacji oraz przygotowania zawodowego konkretnej osoby.

Ministerstwo Zdrowia tego postulatu nie uwzględniło. Z informacji przekazanych podczas spotkania wynika również, że analogicznych uprawnień nie mają otrzymać farmaceuci. Ordynowanie wskazanych grup leków ma pozostać w kompetencji lekarzy.

To właśnie ten element projektu może wywoływać najważniejszą dyskusję. NRPiP zwraca uwagę przede wszystkim na opiekę paliatywną i długoterminową, czyli obszary, w których dostępność personelu medycznego i możliwość sprawnego reagowania na zmieniające się potrzeby chorego mają szczególne znaczenie. Z perspektywy Rady niewykorzystywanie kompetencji wysoko wykwalifikowanych pielęgniarek może ograniczać sprawność opieki. Z perspektywy ustawodawcy rozszerzenie możliwości ordynowania leków bardzo silnie działających i psychotropowych oznacza jednak również konieczność rozstrzygnięcia kwestii bezpieczeństwa, odpowiedzialności oraz precyzyjnego określenia kwalifikacji wymaganych do podejmowania takich decyzji.

Znacznie mniej kontrowersyjny, a potencjalnie bardzo istotny dla codziennego funkcjonowania systemu, jest postulat dotyczący recept kontynuowanych. NRPiP chciałaby, aby pielęgniarka lub położna mogła w określonych sytuacjach zmienić wielkość opakowania, postać farmaceutyczną lub liczbę opakowań leku, pod warunkiem zachowania tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego. Takie rozwiązanie przesuwałoby rolę przedstawicieli tych zawodów z prostego odtwarzania wcześniejszego schematu terapii w kierunku większej odpowiedzialności za jej praktyczną kontynuację.

Warunkiem bezpiecznego korzystania z takich kompetencji jest jednak dostęp do odpowiednich informacji o pacjencie. Dlatego NRPiP postuluje również zapewnienie pielęgniarkom i położnym dostępu do danych znajdujących się w systemie P1 i Internetowym Koncie Pacjenta w zakresie koniecznym do udzielania świadczeń, wystawiania recept i kontynuowania leczenia. Bez pełnej wiedzy o stosowanej farmakoterapii, innych rozpoznaniach czy wcześniejszych decyzjach terapeutycznych rozszerzanie samodzielności zawodowej mogłoby bowiem tworzyć nowe ryzyka zamiast usprawniać opiekę.

Rada zaproponowała również zmiany dotyczące dodatkowych uprawnień pacjentów do bezpłatnych leków i wyrobów medycznych. Chodzi między innymi o możliwość uwzględniania przez położne uprawnień pacjentów przed ukończeniem 18. roku życia i po 65. roku życia, a przez pielęgniarki uprawnień przysługujących kobietom w ciąży i połogu.

Część uwag samorządu została uwzględniona w dalszych pracach. Na obecnym etapie szczególnie ważne jest jednak rozróżnienie między propozycją a obowiązującym prawem. Rozwiązania omawiane w Ministerstwie Zdrowia są nadal przedmiotem prac legislacyjnych i nie oznaczają automatycznego rozszerzenia kompetencji pielęgniarek i położnych.

Jedna ze zmian postulowanych przez NRPiP wyszła już natomiast poza etap dyskusji. Od lipca funkcjonuje możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach, choć skorzystanie z niej zależy od obsługi tej funkcjonalności przez daną placówkę.

Spór wokół nowych przepisów pokazuje szerszy problem polskiego systemu ochrony zdrowia. Rozszerzanie kompetencji zawodów medycznych jest coraz częściej przedstawiane jako jeden ze sposobów poprawy dostępności świadczeń i lepszego wykorzystania ograniczonych zasobów kadrowych. Samo dopisanie kolejnych uprawnień do ustawy nie wystarczy jednak, jeśli nie będzie mu towarzyszył dostęp do informacji medycznej, jasno określona odpowiedzialność i dostosowanie kompetencji do rzeczywistych kwalifikacji.

Właśnie dlatego dyskusja o tym, kto może wystawić receptę, jest w istocie dyskusją o czymś znacznie większym. Chodzi o to, jak w systemie z rosnącymi potrzebami pacjentów podzielić zadania pomiędzy lekarzy, pielęgniarki, położne i farmaceutów, nie tworząc przy tym ani niepotrzebnych barier, ani zagrożeń dla bezpieczeństwa terapii. NRPiP zapowiada, że będzie dalej uczestniczyć w pracach nad projektem. Dopiero jego ostateczna wersja pokaże, jak daleko Ministerstwo Zdrowia jest gotowe przesunąć granice zawodowej samodzielności pielęgniarek i położnych.

Źródło: NIPIP

11 sierpnia 2026 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyło się historyczne spotkanie poświęcone przyszłości zawodu farmaceuty, perspektywom jego rozwoju oraz rozszerzaniu kompetencji zawodowych. Wydarzeniu przewodniczyła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. To przykład efektywnego dialogu ponad podziałami. Podczas spotkania prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków złożył na ręce wiceminister zdrowia projekt ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw, przygotowany wspólnie z reprezentantami środowiska farmaceutycznego. – To ważny moment nie tylko dla środowiska farmaceutycznego, ale także dla resortu. To wydarzenie jest dowodem na dialog, który promujemy w ministerstwie, i na otwartość na dobre, konstruktywne rozwiązania. Bardzo dziękuję wszystkim za zaangażowanie w wypracowanie wspólnego kierunku działań. To przełomowy dzień i początek intensywnej pracy nad zmianami – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Szersze kompetencje i nowe możliwości dla farmaceutów

Wśród założeń projektu znajdują się m.in. wdrażanie nowych świadczeń oraz uporządkowanie zasad udzielania świadczeń zdrowotnych w aptekach ogólnodostępnych, wprowadzenie indywidualnych i grupowych praktyk zawodowych farmaceutów, zapewnienie dostępu do dokumentacji medycznej w ramach udzielanych świadczeń, a także doprecyzowanie statusu usług farmacji klinicznej.

Złożenie dokumentu odbyło się również w symbolicznym dla farmaceutów momencie, dokładnie 35 lat po powstaniu samorządu aptekarskiego i 25 lat po wejściu w życie ustawy Prawo farmaceutyczne.

– To dla nas wydarzenie historyczne, ponieważ otwiera nowy rozdział w wykonywaniu zawodu farmaceuty. Mam nadzieję, że wspólnie z resortem piszemy dziś nowy rozdział tej historii, a przedłożony przez nas projekt zostanie przyjęty, przeanalizowany i skierowany do dalszych prac legislacyjnych. Liczymy również, że w odpowiedzi na zmiany zachodzące na rynku farmaceutycznym uda się wdrożyć nowe świadczenia i wyznaczyć nowe kierunki rozwoju tego zawodu – podkreśla Marek Tomków.

Projekt otwierający nowy etap rozwoju zawodu

Projekt jest także przykładem zjednoczenia środowiska i skutecznego prowadzenia dialogu ponad podziałami. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowiska farmaceutycznego, w tym konsultanci krajowi w dziedzinie farmacji, Naczelna Izba Aptekarska, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Agencja Badań Medycznych oraz przedstawiciele organizacji branżowych. Ministerstwo Zdrowia reprezentowali również przedstawiciele Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji oraz Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych.

Prace zostały zapoczątkowane w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji jako inicjatywa przeprowadzenia wewnętrznych prekonsultacji. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło jednocześnie perspektywę dalszych prac nad dwoma aktami prawnymi zawierającymi rozwiązania zmieniające model pracy farmaceuty, wspierające rozwój opieki farmaceutycznej oraz dalsze wzmacnianie kompetencji zawodowych: ustawą o receptach oraz ustawą o Indywidualnej Praktyce Zawodowej Farmaceuty.

Uczestnicy spotkania byli zgodni co do kierunku zmian i zadeklarowali jedność całego środowiska na rzecz wzmocnienia roli farmaceutów w polskim systemie ochrony zdrowia, wzorując się na rozwiązaniach funkcjonujących w innych krajach europejskich.

Źrodło: MZ

Foto: MZ

Trwająca reforma systemu refundacyjnego w ochronie zdrowia wywołuje coraz większe napięcia w środowisku lekarskim. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) ostro skrytykowało część propozycji zawartych w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. W opinii lekarzy planowane zmiany zagrażają dostępowi pacjentów do terapii oraz niepotrzebnie komplikują codzienną praktykę kliniczną. Czy ustawodawca weźmie pod uwagę głos środowiska medycznego?
W swoim stanowisku z 18 czerwca 2025 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) odniosło się do projektu ustawy o zmianie przepisów dotyczących refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Zdaniem samorządu lekarskiego niektóre zapisy mogą realnie ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia refundowanego, a także zwiększyć obciążenia administracyjne dla lekarzy.

Szczególną krytykę środowiska medycznego wzbudził projektowany art. 6 ust. 2b ustawy refundacyjnej. Zgodnie z nim minister zdrowia mógłby wskazać specjalizacje lekarskie uprawnione do wystawiania recept na leki refundowane. W praktyce oznaczałoby to, że np. lekarz POZ mógłby nie być uprawniony do wypisania recepty na lek refundowany stosowany w leczeniu chorób specjalistycznych.

Refundacja to prawo pacjenta, nie przywilej lekarza – podkreśla Prezydium NRL, ostrzegając, że zmiany mogą wymusić na pacjentach konieczność umawiania wielu wizyt tylko po to, by uzyskać refundowaną receptę od lekarza konkretnej specjalizacji.

NRL przypomina również, że podobne ograniczenia obowiązywały w przeszłości w odniesieniu do recept na darmowe leki dla seniorów i dzieci, jednak po licznych protestach środowiska zostały zniesione w grudniu 2024 roku. Powrót do takiego modelu jest – zdaniem lekarzy – niezrozumiały.

Dodatkowe wątpliwości budzi planowane wprowadzenie obowiązku weryfikacji danych pacjenta i jego wcześniejszych recept w systemie informatycznym (art. 96a ust. 5a ustawy Prawo farmaceutyczne). Lekarze alarmują, że przepis ten nie uwzględnia specyfiki wystawiania recept dla siebie i najbliższej rodziny, a także może prowadzić do sytuacji, w której niemożność połączenia z systemem narazi lekarza na odpowiedzialność, mimo że działa w interesie pacjenta.

Samorząd podkreśla, że projekt ustawy pomija jeden z kluczowych postulatów lekarzy: automatyzację procesu refundacji i zdjęcie z lekarzy obowiązku oznaczania poziomu odpłatności. To – jak zauważa NRL – uprościłoby system i wyeliminowało błędy oraz nieporozumienia w codziennej praktyce.

Środowisko lekarskie apeluje do ustawodawcy o uwzględnienie zgłoszonych zastrzeżeń. Prezydium NRL wskazuje, że nadrzędnym celem powinno być uproszczenie procedur refundacyjnych i zapewnienie pacjentom równego, nieskrępowanego dostępu do terapii. W dobie cyfryzacji ochrona zdrowia potrzebuje systemowych rozwiązań, które wspierają – a nie obciążają – lekarzy i pacjentów.

Źródło: Naczelna Izba Lekarska (NIL)

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który wprowadza ważne udogodnienia dla pacjentów. Znosi ograniczenia w przepisywaniu bezpłatnych leków dla dzieci i młodzieży do 18 r. ż. i seniorów, którzy ukończyli 65 lat. Dzięki temu lekarz, który prowadzi prywatną praktykę również będzie mógł wystawić takie recepty. 

Projekt został skierowany do prac w Sejmie.
Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (UD 75) ma sprawić, że system ochrony zdrowia będzie bardziej elastyczny.

Recepty na bezpłatne leki i wyroby medyczne, które przysługują dzieciom (wykaz „Dz”) i seniorom (wykaz „S”) będą mogli wystawiać wszyscy lekarze oraz niektóre pielęgniarki, czyli te które mają uprawnienie do przepisywania recept zgodnie z ustawą o pielęgniarkach i położnych.

Recepty na leki 65+ i 18- będzie mógł przepisać każdy lekarz, każdej specjalizacji – niezależnie od tego, czy przyjmuje pacjentów „na NFZ”, czy prywatnie.

Dzisiaj takie recepty mogą wystawić lekarze w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) i szpitalu – jeśli mają podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Nowe uprawnienia farmaceutów

Projekt ustawy zakłada poszerzenie uprawnień farmaceutów do wystawiania recept na szczepionki.

Do tej pory mogli oni wystawiać recepty farmaceutyczne tylko na szczepionki przeciw grypie. Teraz będą mogli to robić także w przypadku wszystkich szczepionek stosowanych do szczepień zalecanych dostępnych w aptece – będzie to tzw. recepta refundowana. Dzięki tej zmianie  pacjenci podczas jednej wizyty w aptece będą mogli otrzymać receptę, wykupić szczepionkę oraz poddać się szczepieniu oraz skorzystać z refundacji, jeżeli dany preparat jest refundowany. Dla seniorów oznacza to, że będą mogli zaszczepić się w aptece przeciwko grypie bezpłatnie.

Korzyści dla pacjentów

Dzięki zakładanym zmianom pacjenci – zwłaszcza dzieci i osoby starsze – otrzymają recepty na bezpłatne leki szybciej i łatwiej. Również potencjał farmaceutów zostanie bardziej wykorzystany. Odciążą lekarzy, a dzięki temu pacjenci będą mieli lepszy dostęp do potrzebnych szczepień.

źródło: MZ

Lekarze alarmują, że nie mogą wypisywać e-recept na leki dla ciężko chorych pacjentów, m.in. onkologicznych, neurologicznych, psychiatrycznych czy tych po operacjach. To efekt zmian MZ, które weszły w życie 2 sierpnia. – Ci, którzy chcą zdobyć leki bez wskazań i tak sobie poradzą. Chorzy z prawdziwymi problemami mogą znaleźć się w sytuacji bez wyjścia – ostrzega Anna Bazydło, rezydentka psychiatrii.
Chaos w poradniach i szpitalach
„Ludzie! 2023 a pacjenci zostali odcięci od pomocy! Leków opioidowych i metylofenidatu nie da się wypisać po osobistej wizycie. Potrzebne natychmiastowe działanie” – alarmuje na Twitterze psychiatra Maja Herman.
Problem mają jednak nie tylko psychiatrzy. Od środy media społecznościowe zalewają komentarze wzburzonych lekarzy, także innych specjalności. Przyczyna? Zmiany w przepisywaniu leków psychotropowych i środków odurzających, które weszły w życie 2 sierpnia.

Przypomnijmy, że zgodnie ze zmianami, które wprowadził resort zdrowia, lekarz przed wystawieniem każdej kolejnej recepty na środki odurzające i leki psychotropowe ma „weryfikować” pacjenta (podczas wizyty lub konsultacji zdalnej). Musi sprawdzić ilość i rodzaj przepisanych ostatnio pacjentowi leków: za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta (IKP) albo systemu gabinetowego lub wywiadu z pacjentem, jeśli pacjent
dotychczas nie logował się do IKP. Nowe zasady nie dotyczą recept wystawianych w ramach kontynuacji leczenia, jeśli nie upłynęły trzy miesiące od ostatniej wizyty u lekarza i badania pacjenta.

Minister zdrowia Adam Niedzielski tłumaczył, że nowe zasady mają zapewnić bezpieczeństwo pacjentom. „Ograniczamy dostęp do silnie działających leków bez konsultacji z lekarzem. Mamy już niestety przypadki poważnych powikłań, a nawet zgonu po zażyciu leków przepisanych w internecie bez wskazań” – podkreślał szef resortu zdrowia.

– Ministerstwo Zdrowia chciało pokazać, że walczy z patologią, a doprowadziło do chaosu w poradniach i szpitalach. Tak się kończy wprowadzanie niesprawdzonych rozwiązań i testowanie ich na „żywym organizmie”, czyli ostatecznie na pacjencie, bo to on na tym cierpi – nie kryje irytacji w rozmowie z WP abc Zdrowie Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej.

– Od wczoraj, kiedy zmiany weszły w życie, dostajemy skargi od lekarzy z całej Polski, którzy nie mogą wystawić e-recept, mimo że postępują zgodnie z instrukcją przygotowaną przez Centrum e-Zdrowia. Skala jest ogromna, a problem dotyczy pacjentów onkologicznych, neurologicznych, psychiatrycznych, a także tych po zabiegach chirurgicznych. Chorzy mogą zostać bez pomocy przez to, że resort nie sprawdził, czy zmiany, które wprowadza, technicznie zadziałają. Absurdalne jest to, że zabrakło jakiegokolwiek pilotażu, np. w wybranych szpitalach czy powiatach – dodaje.

Błędy w systemie
Na co skarżą się lekarze? – Zgodnie ze zmianami, które wprowadziło MZ, by wystawić e-receptę na środki odurzające lub psychotropowe, lekarz musi najpierw zweryfikować, jakie leki, i w jakich dawkach zażywa pacjent. Niestety mimo tej weryfikacji, z powodu błędów w systemie, lekarze nadal nie mogą wystawiać recept – tłumaczy rzecznik NIL.

– Teoretycznie w takich awaryjnych sytuacjach, lekarz w poradni lub szpitalu może wystawić papierową receptę. Tu pojawia się jednak inny problem. Wiele podmiotów nie zapewniło lekarzom papierowych recept, pracują wyłącznie na elektronicznych, przez co technicznie nie są w stanie tego zrobić. Można powiedzieć, że to ich wina, ale z drugiej strony nikt nie sprawdził i nie przetestował, czy podmioty są gotowe na wprowadzane zmiany – podkreśla rzecznik.

„Leki są dla ludzi. Leki przepisują lekarze dla ludzi chorych. Sukcesem medycyny XXI wieku jest walka z bólem. W czwartek powiedziałem chorej z nowotworem szyjki – rozsiew, że jest nadzieja, ale nie na wyleczenie, a obietnica, że nie będzie jej boleć. Wczoraj, bo dziś nie wiem” – skarży się inny lekarz.

„Dziś nie wystawiłbym jej recepty na tramadol czy buprenorfinę. Dziś by ją bolało. Badałem kobietę z bólem i nowotworem w szpitalu i nie pomógłbym” – alarmuje.
– Problem w tym, że osoby, które kombinują i chcą zdobyć leki nie ze wskazań medycznych i tak sobie poradzą i je zdobędą, właśnie dlatego, że potrafią kombinować. To tylko nasili patologię, z którą Ministerstwo Zdrowia chce walczyć. Natomiast chorzy, którzy mają prawdziwe problemy zdrowotne i zmagają się np. z chorobą nowotworową, mogą znaleźć się w sytuacji bez wyjścia – zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie Anna Bazydło, rezydentka psychiatrii. – Zamiast sięgać po rozwiązania, które uderzają w ciężko chorych, można byłoby np. wprowadzić limity konkretnej substancji czynnej na konkretny PESEL, co faktycznie ograniczyłoby możliwości działania tym, którzy chcą zdobyć leki bez wskazań – uważa lekarka.

Jakby tego było mało, rzecznik NIL wskazuje na kolejny problem.
– Zmiany miały dotyczyć konkretnych leków ujętych w wykazie MZ. Tymczasem lekarze zgłaszają problem z wystawianiem recept również na tramadol, którego nie ma w zestawieniu. Tymczasem jest on stosowany np. u pacjentów z przewlekłym bólem, leczonych onkologicznie czy po operacjach. To tylko potęguje chaos – zaznacza Kosikowski.

– Sytuacja z tramadolem jest absurdalna. Jest on jednym z najbezpieczniejszych leków opioidowych, które faktycznie uzależniają. Uzależnienie nie może być jednak tłumaczeniem dla pozostawienia chorych w bólu, którego źródłem jest np. choroba nowotworowa lub poważny uraz – dodaje Bazydło.

Czytaj pełną treść artykułu:
Wrze po zmianach MZ, lekarze załamują ręce. „To tylko potęguje chaos”

źródło: 
portal.abczdrowie.pl
Wobec trwającej inwazji Rosji na Ukrainę oraz napływającej fali uchodźców, potrzebujemy jak najszybciej znaleźć systemowe rozwiązania pozwalające na legalne i sprawne objecie tych osób opieką medyczną. Niezbędnym elementem jest zapewnienie dostępu do leków. Jako branża deklarujemy chęć współpracy z odpowiednimi organami administracji państwowej w tym zakresie. 
Jesteśmy świadomi ograniczeń, które stawia przed branżą prawo farmaceutyczne w kwestii udzielania legalnej pomocy humanitarnej. Wiemy również, że trwają prace nad zmianami legislacyjnymi normującymi tę wyjątkową i dynamiczną sytuację. Jednak w naszej ocenie przebiegają one zbyt wolno. Ponadto brakuje koordynacji wszystkich działań w sposób umożliwiający niesienie realnej pomocy wszystkim potrzebującym już teraz, a przecież każda godzina jest obecnie na wagę złota.
 
Jako branża jesteśmy gotowi zapewnić uchodźcom wsparcie np. w postaci dostaw leków. Jednak, zgodnie z prawem, możemy zrobić to tylko za pośrednictwem fundacji. I, niestety, obserwujemy dość duży chaos w zakresie ustalenia listy profesjonalnych organizacji pozarządowych, które nasze firmy mogłyby wesprzeć swoją wiedzą oraz zasobami. W tym obszarze jest duże pole do popisu dla Ministerstwa Zdrowia. Resort powinien jak najszybciej wskazać fundacje, mające możliwość bezpośredniego dotarcia do potrzebujących. Jesteśmy w posiadaniu leków z krótkimi terminami ważności, które mogłyby natychmiast trafić do odpowiednich miejsc. To nie są ilości, które interesują RARS, ale leki te są też bardzo potrzebne zarówno w kraju jak i za granicą.  
 
Na ten moment osoby przybywające z Ukrainy nie są automatycznie uprawnione do świadczeń oraz leków refundowanych. Udało się do tej pory usystematyzować sprawę wystawiania recept, ale niestety są to recepty z pełną odpłatnością. Te kwestie ma uregulować specustawa, która według deklaracji Ministerstwa Zdrowia, będzie obowiązywała z datą wsteczną. Zanim ustawa wejdzie w życie, uchodźcy, którzy bardzo często nie mają żadnych pieniędzy, nie będą w stanie ich zrealizować.
 
W obecnej sytuacji dostrzegamy cztery najważniejsze zagadnienia związane z sektorem farmaceutycznym w obliczu trwającego kryzysu humanitarnego:
 
  1. Czy i jak firmy i hurtownie mogą zorganizować legalną dystrybucję leków ratujących życie do placówek medycznych w Ukrainie?
  2. Jak nie zapominając o polskich pacjentach, najefektywniej zapewnić pomoc w zakresie dostępu do leków potrzebującym uchodźcom, którzy są już w Polsce?
  3. Jak możemy wesprzeć lekami lekarzy-wolontariuszy, którzy przeprowadzają podstawowe badania w punktach recepcyjnych zlokalizowanych w całym kraju?
  4. Czy i w jakim terminie obywatele Ukrainy będą mieli zapewnione szczepienia ochronne (zarówno dzieci, jak i dorośli)? Jak będzie wyglądał harmonogram szczepień oraz dostaw szczepionek? Kiedy firmy farmaceutyczne zostaną poinformowane o zapotrzebowaniu?
 
Jak najszybsze ustalenie procedur pozwoli na udzielenie efektywnej pomocy. Dlatego apelujemy o powołanie zespołu koordynującego współpracę pomiędzy przedstawicielami przemysłu a stroną rządową oraz organizacjami niosącymi realną pomoc. W naszej opinii mogłoby to funkcjonować na zasadzie wolontariatu, w którym wyznaczone osoby pełniłyby funkcję łączników. Pierwszym krokiem jest podzielenie zadań i potrzeb według priorytetów pomiędzy poszczególne podmioty, które zaoferują swoje wsparcie. Naszym wspólnym celem powinny być ukierunkowane działania na rzecz pacjentów, niezależnie od sytuacji, w której się znajdujemy.
 
Deklarujemy pełną gotowość do współpracy i czynnego udziału w pomocy humanitarnej dla obywateli Ukrainy. Czekamy na propozycje z Ministerstwa, aby natychmiast przystąpić do ich realizacji. 
źródło: Farmacja Polska
Wobec trwającej inwazji Rosji na Ukrainę oraz napływającej fali uchodźców, potrzebujemy jak najszybciej znaleźć systemowe rozwiązania pozwalające na legalne i sprawne objecie tych osób opieką medyczną. Niezbędnym elementem jest zapewnienie dostępu do leków. Jako branża deklarujemy chęć współpracy z odpowiednimi organami administracji państwowej w tym zakresie. 
Jesteśmy świadomi ograniczeń, które stawia przed branżą prawo farmaceutyczne w kwestii udzielania legalnej pomocy humanitarnej. Wiemy również, że trwają prace nad zmianami legislacyjnymi normującymi tę wyjątkową i dynamiczną sytuację. Jednak w naszej ocenie przebiegają one zbyt wolno. Ponadto brakuje koordynacji wszystkich działań w sposób umożliwiający niesienie realnej pomocy wszystkim potrzebującym już teraz, a przecież każda godzina jest obecnie na wagę złota.
 
Jako branża jesteśmy gotowi zapewnić uchodźcom wsparcie np. w postaci dostaw leków. Jednak, zgodnie z prawem, możemy zrobić to tylko za pośrednictwem fundacji. I, niestety, obserwujemy dość duży chaos w zakresie ustalenia listy profesjonalnych organizacji pozarządowych, które nasze firmy mogłyby wesprzeć swoją wiedzą oraz zasobami. W tym obszarze jest duże pole do popisu dla Ministerstwa Zdrowia. Resort powinien jak najszybciej wskazać fundacje, mające możliwość bezpośredniego dotarcia do potrzebujących. Jesteśmy w posiadaniu leków z krótkimi terminami ważności, które mogłyby natychmiast trafić do odpowiednich miejsc. To nie są ilości, które interesują RARS, ale leki te są też bardzo potrzebne zarówno w kraju jak i za granicą.  
 
Na ten moment osoby przybywające z Ukrainy nie są automatycznie uprawnione do świadczeń oraz leków refundowanych. Udało się do tej pory usystematyzować sprawę wystawiania recept, ale niestety są to recepty z pełną odpłatnością. Te kwestie ma uregulować specustawa, która według deklaracji Ministerstwa Zdrowia, będzie obowiązywała z datą wsteczną. Zanim ustawa wejdzie w życie, uchodźcy, którzy bardzo często nie mają żadnych pieniędzy, nie będą w stanie ich zrealizować.
 
W obecnej sytuacji dostrzegamy cztery najważniejsze zagadnienia związane z sektorem farmaceutycznym w obliczu trwającego kryzysu humanitarnego:
 
  1. Czy i jak firmy i hurtownie mogą zorganizować legalną dystrybucję leków ratujących życie do placówek medycznych w Ukrainie?
  2. Jak nie zapominając o polskich pacjentach, najefektywniej zapewnić pomoc w zakresie dostępu do leków potrzebującym uchodźcom, którzy są już w Polsce?
  3. Jak możemy wesprzeć lekami lekarzy-wolontariuszy, którzy przeprowadzają podstawowe badania w punktach recepcyjnych zlokalizowanych w całym kraju?
  4. Czy i w jakim terminie obywatele Ukrainy będą mieli zapewnione szczepienia ochronne (zarówno dzieci, jak i dorośli)? Jak będzie wyglądał harmonogram szczepień oraz dostaw szczepionek? Kiedy firmy farmaceutyczne zostaną poinformowane o zapotrzebowaniu?
 
Jak najszybsze ustalenie procedur pozwoli na udzielenie efektywnej pomocy. Dlatego apelujemy o powołanie zespołu koordynującego współpracę pomiędzy przedstawicielami przemysłu a stroną rządową oraz organizacjami niosącymi realną pomoc. W naszej opinii mogłoby to funkcjonować na zasadzie wolontariatu, w którym wyznaczone osoby pełniłyby funkcję łączników. Pierwszym krokiem jest podzielenie zadań i potrzeb według priorytetów pomiędzy poszczególne podmioty, które zaoferują swoje wsparcie. Naszym wspólnym celem powinny być ukierunkowane działania na rzecz pacjentów, niezależnie od sytuacji, w której się znajdujemy.
 
Deklarujemy pełną gotowość do współpracy i czynnego udziału w pomocy humanitarnej dla obywateli Ukrainy. Czekamy na propozycje z Ministerstwa, aby natychmiast przystąpić do ich realizacji. 
źródło: Farmacja Polska