Medicalpress
Choć to osoby starsze najczęściej kojarzone są z samotnością, lękiem o przyszłość i pogarszającym się samopoczuciem, najnowsze badanie pokazuje zupełnie inny obraz. Raport dotyczący postrzegania długowieczności wskazuje, że to młodzi dorośli częściej odczuwają osamotnienie, przemęczenie i brak wiary w przyszłość. Tymczasem seniorzy częściej deklarują satysfakcję z życia, poczucie sensu oraz większy spokój niż przedstawiciele najmłodszego pokolenia.
To nie seniorzy, lecz młodzi dorośli z większym niepokojem patrzą w przyszłość. To właśnie oni mówią o samotności, przemęczeniu, a co piąty młody Polak uważa, że nie dożyje 60. urodzin. Z kolei osoby po 70. częściej deklarują satysfakcję z życia i poczucie jego sensu. Skąd bierze się to pokoleniowe pęknięcie? Odpowiedzi przynosi najnowszy raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością”, przygotowany na zlecenie Gedeon Richter.

Stereotypowy obraz starości nie należy do optymistycznych. Kojarzy się przede wszystkim z samotnością, zależnością od innych i utratą sensu życia. Tymczasem raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością”, przygotowany na zlecenie Gedeon Richter, pokazuje, że rzeczywistość wygląda inaczej. Największym zaskoczeniem badania nie jest jednak to, jak o starości myślą seniorzy. Znacznie bardziej niepokojące okazuje się podejście najmłodszych Polaków w wieku 18-29 lat. Chociaż wydawałoby się, że są w najlepszym momencie życia, to właśnie oni najczęściej patrzą na swoją przyszłość z lękiem i sceptycyzmem. W ich odpowiedziach wyraźnie widać nie tylko obawy związane ze starzeniem, ale także szerszy problem związany z brakiem wiary we własną przyszłość. Skalę tego zjawiska wyraźnie pokazują najnowsze badania.

Młodzi bardziej boją się przyszłości niż starości

To właśnie wśród ankietowanych w wieku 18–29 lat odnotowano najwyższy poziom samotności, przemęczenia i pesymizmu wobec własnej przyszłości. Szczególnie niepokojący jest fakt, że co piąty ankietowany z tej grupy uważa, że nie dożyje 60. roku życia. Dla porównania, w całej badanej populacji podobnie sądzi zaledwie 8% respondentów. Ale smutne wnioski nasuwają się nie tylko w kwestii przewidywanej długości życia. Aż 28% badanych w wieku 18–29 lat deklaruje, że często lub zawsze czuje się samotnie, niemal co trzeci nie odczuwa sensu życia, a około 70% doświadcza zmęczenia mimo odpoczynku. Wyłania się z tego obraz pokolenia, które zamiast z nadzieją patrzeć w kolejne etapy życia, coraz częściej doświadcza niepewności, przeciążenia i poczucia osamotnienia. Najbardziej uderzający jest jednak rozdźwięk między marzeniami a przekonaniami. Aż 69% osób w wieku 18–29 lat chciałoby dożyć co najmniej 80 lat, jednak jedynie 46% wierzy, że rzeczywiście tyle przeżyje. To niemal 25-punktowa różnica między tym, czego młodzi pragną, a tym, co uznają za realne.

Skąd bierze się ten pesymizm? Można tu wskazać co najmniej kilka powodów, począwszy od pogarszającego się samopoczucia psychicznego młodych ludzi, przez niepewność jutra i presję codzienności. Nie bez znaczenia jest też sposób, w jaki mówi się dziś o starzeniu, co może częściowo tłumaczyć, dlaczego młodzi badani z takim niepokojem myślą o kolejnych etapach życia.

Jeżeli kultura pokazuje, że kulminacją naszego zdrowia, szczęścia, urody i możliwości jest młody wiek, powiedzmy 25 lat, to z tej perspektywy żyjemy w przekonaniu, że później może już być tylko gorzej. Spójrzmy na komunikaty wokół nas: ciągłe doszlifowywanie się, odmładzanie, poprawianie. Wszystko ma nas odmładzać – zauważa dr n. med. Robert Kowalczyk, prof. UMW, psycholog i seksuolog kliniczny.

Seniorzy vs. stereotypy

Raport „Spojrzenie Polaków na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością” pokazuje, że mylimy się zarówno w myśleniu o młodości, jak i o starości. Obraz przeciętnego dwudziestolatka nie jest więc beztroski i pełen optymizmu. Podobnie jest w przypadku osób starszych, którym daleko do naszych wyobrażeń. Dane pokazują, że wraz z wiekiem jesteśmy bardziej zadowoleni z naszej codzienności. Wśród osób po 70. roku życia aż 90% deklaruje, że widzi sens swojego życia, podczas gdy w grupie 18–29 lat odsetek ten wynosi 61%. Podobnie wygląda poziom satysfakcji z życia – od 55% wśród najmłodszych do 89% wśród najstarszych badanych. Seniorzy znacznie rzadziej niż młodzi zmagają się z samotnością. Wśród osób po 70. roku życia deklaruje ją około 10% badanych, podczas gdy w grupie najmłodszych niemal trzy razy więcej. To właśnie tutaj najwyraźniej widać pokoleniowe pęknięcie ujawnione w badaniu. Podczas gdy najmłodsi częściej patrzą na swoją przyszłość z niepokojem, osoby po 70. roku życia znacznie częściej deklarują satysfakcję z życia, poczucie sensu i większy spokój. Okazuje się więc, że to nie starość, lecz sposób myślenia o niej najmocniej dzieli dziś pokolenia.

Przyszłość pod znakiem zapytania

Raport Gedeon Richter pokazuje coś więcej niż tylko stosunek Polaków do długowieczności, lecz także głęboką zmianę społeczną. Pokolenie, które powinno z największą nadzieją patrzeć w przyszłość, coraz częściej patrzy na nią z niepokojem. Tymczasem osoby najbliższe starości częściej odnajdują sens, akceptację i satysfakcję z życia.

Każda dekada ma swój potencjał. I warto patrzeć na ten potencjał z ciekawością, a nie przez pryzmat tego, co już utraciliśmy. Jeśli będziemy przekonani, że cały potencjał życia ulokowany jest między dwudziestką a trzydziestką, to co nam pozostaje? Tylko opłakiwanie strat – podsumowuje dr Robert Kowalczyk.

Problemem nie jest dziś samo starzenie się, ale sposób, w jaki o nim myślimy. Najbardziej poruszający wniosek z raportu nie dotyczy jednak samej długości życia, lecz tego, jak myślimy o przyszłości. Bo jeśli to osoby, które mają przed sobą najwięcej lat, patrzą na każdy nadchodzący rok z lękiem i zwątpieniem, być może największym wyzwaniem współczesności nie jest już samo wydłużanie życia, ale zrozumienie skąd ten pesymizm.

Pełen raport z badania dostępny jest na: zdrowa-ona.pl

Źródło: inf pras

Cyberzagrożenia w ochronie zdrowia rosną wręcz geometrycznie. W 2025 roku CSIRT CeZ obsłużył 1441 incydentów bezpieczeństwa, co oznacza wzrost o ponad 60% rok do roku. Najnowsza publikacja Raport 2025 CSIRT CeZ „Krajobraz cyberbezpieczeństwa w sektorze ochrony zdrowia” pokazuje skalę wyzwań, z jakimi mierzy się sektor oraz wskazuje kluczowe kierunki wzmacniania odporności cyfrowej placówek medycznych.  

Statystyki incydentów w sektorze ochrony zdrowia

Zdecydowanie dominują oszustwa komputerowe (580 przypadków) oraz podatne usługi (344), które razem stanowią największą część wszystkich odnotowanych zdarzeń (64%). W dalszej kolejności pojawiają się kategorie o średniej liczbie zgłoszeń, takie jak wycieki poświadczeń (148), szkodliwe oprogramowanie (146) oraz obraźliwe i nielegalne treści (74). Główną przyczyną wielu zdarzeń są coraz bardziej zaawansowane kampanie phishingowe,  kierowane bezpośrednio do personelu medycznego. Często wykorzystują wizerunek instytucji publicznych i stanowią realne zagrożenie dla bezpieczeństwa danych i ciągłości świadczeń zdrowotnych.

CSIRT CeZ podkreśla, że cyberbezpieczeństwo w ochronie zdrowia ma dziś znaczenie krytyczne, ponieważ naruszenia systemów mogą bezpośrednio wpływać na bezpieczeństwo pacjentów i funkcjonowanie placówek. Odpowiedzią na te wyzwania jest nie tylko rozwój technologii, lecz także wzmacnianie procesów organizacyjnych, edukacja użytkowników oraz wdrażanie standardów wynikających m.in. z dyrektywy NIS2.  

Wyniki ankiety  

Raport prezentuje również wyniki badań sektora. CSIRT CeZ wskazuje na rosnącą świadomość cyberbezpieczeństwa, ale jednocześnie identyfikuje istotne luki m.in. w zakresie zarządzania ryzykiem, wdrażania polityk bezpieczeństwa czy szkoleń kadry zarządzającej.  

Mimo że 76% jednostek deklaruje wdrożenie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, ponad 28% nie posiada opublikowanej polityki bezpieczeństwa, a ok. 29% dyrektorów ankietowanych placówek nie dokonuje regularnych przeglądów oceny ryzyka. Jednocześnie widać poprawę w obszarze kompetencji kadry zarządzającej: w 2025 roku 42% dyrektorów uczestniczyło w szkoleniach z zakresu cyberbezpieczeństwa (wzrost względem lat ubiegłych). W odpowiedzi na widoczne potrzeby sektora Centrum e‑Zdrowia rozwija działania edukacyjne, w tym bezpłatne szkolenia dla kadry zarządzającej w ramach Akademii CeZ.

Rozwój CSIRT CeZ

CSIRT CeZ konsekwentnie wzmacnia swoje zdolności operacyjne i przygotowuje się do obsługi rosnącej liczby incydentów oraz rozszerzenia zakresu obowiązków wynikających z nowych regulacji, w tym nowelizacji ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Planowane działania obejmują m.in. rozwój kompetencji zespołu, wdrożenie pracy w trybie całodobowym (24/7), rozbudowę zaplecza technicznego oraz narzędzi analitycznych, a także uruchomienie nowych inicjatyw wspierających sektor, takich jak platformy szkoleniowe czy projekty reagowania kryzysowego (np. „Cyberkaretka”).

Istotnym elementem rozwoju jest również intensyfikacja współpracy krajowej i międzynarodowej oraz rozwój działań edukacyjnych i prewencyjnych. CSIRT CeZ pełni rolę praktycznego partnera dla podmiotów ochrony zdrowia, czyli nie tylko reaguje na incydenty, lecz także wspiera sektor w budowaniu długofalowej odporności poprzez rekomendacje, analizy zagrożeń, wymianę informacji oraz działania podnoszące świadomość i rozwój kompetencji w obszarze cyberbezpieczeństwa. 

źródło: Centrum e-Zdrowia

77% lekarek i lekarzy doświadcza psychicznego przeciążenia związanego z pracą, a niemal jedna trzecia odczuwa deficyt równowagi między życiem zawodowym a prywatnym – wynika z „Ogólnopolskiego badania dobrostanu lekarek i lekarzy” zrealizowanego z inicjatywy serwisu PolpharmaDlaCiebie.pl. Dane z raportu pokazują, że odpowiedzialność zawodowa medyków nie kończy się wraz z zamknięciem drzwi gabinetu, a ich praca realnie wpływa na życie osobiste. Wspólnie z ekspertami wyjaśniamy, jak wygląda druga, niewidoczna dla pacjentów strona tego zawodu oraz jak doświadczenia lekarzy różnią się w zależności od stażu pracy, płci, miejsca pracy czy specjalizacji.
Jak pokazuje badanie, lekarze w Polsce są zdecydowanie zadowoleni ze swojego życia (aż 92% lekarzy oceniło je pozytywnie), niezależnie od płci (94% kobiet i 91% mężczyzn) czy wieku (np. 94% lekarzy poniżej 40. roku życia i 90% lekarzy 60+).

Ważnym elementem wpływającym na tę satysfakcję jest zachowanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym – w tym jednak obszarze oceny są nieco bardziej zróżnicowane. Okazuje się, że co trzeci lekarz deklaruje, że jego work-life balance jest zaledwie przeciętny albo wręcz bardzo zły. A co pokazują szczegółowe dane?

 
– Najmłodsi lekarze to grupa najmocniej obciążona trudnościami związanymi z „instalowaniem się” w zawodzie i najbardziej narażona na utratę równowagi między życiem zawodowym a życiem rodzinnym, co wynika z posiadania małoletnich dzieci. Aż 82% respondentów do 39 roku życia wskazuje na napięcia wynikające z godzenia dwóch ról – rodzica i lekarza. Co ciekawe, równie znacząca część lekarzy w wieku 50-59 lat (32%) „średnio” ocenia równowagę między pracą a nie-pracą w swoim życiu. To także nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę, że osoby w tym wieku to „pokolenie kanapkowe”, które z jednej strony ma na głowie problemy i wydatki swoich dorastających dzieci, a z drugiej starzejących się rodziców, którzy zaczynają chorować – komentuje prof. dr hab. Tomasz Szlendak, Dyrektor Szkoły Doktorskiej Nauk Społecznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Lekarze jako partnerzy i rodzice

Z badania wynika, że ponad połowa medyków odczuwa wpływ pracy na relacje – pozytywny lub negatywny. Najwięcej „pozytywów” dostrzegają osoby prowadzące indywidualną praktykę (43%), a najbardziej krytyczne oceny pojawiają się wśród lekarzy zatrudnionych w prywatnych klinikach (33%). Mimo wielu obciążeń zawodowych, zaledwie 11% lekarzy nie jest obecnie w związku. Zdecydowana większość lekarzy jest również zadowolona ze swojej relacji, a poziom tej satysfakcji wyraźnie przewyższa wyniki dla ogółu Polaków (92% vs. 73%).

Praca lekarza wpływa nie tylko na relacje, ale też całe życie rodzinne, w tym także rodzicielstwo. Ponad połowa medyków (60%) uważa, że wykonywany przed nich zawód czasami lub w dużym stopniu utrudnia im pełnienie roli rodzica. Najwięcej negatywnych skutków obserwują osoby w najmłodszej grupie, do 39 lat (82%), a w rozróżnieniu na miejsce pracy -osoby zatrudnione w szpitalach publicznych (73%) oraz prywatnych klinikach (72%). Jedynie 6% lekarzy twierdzi, że praca pozytywnie wspiera ich rodzicielstwo – dając poczucie stabilności i spełnienia.

– Z badania, ale też z moich własnych doświadczeń wynika, że to właśnie relacje z rodziną i bliskimi w największym stopniu odpowiadają za wysoki poziom zadowolenia z życia wśród lekarzy. Zauważmy, że tylko 10% medyków nie ma dzieci, co – biorąc pod uwagę współczesne uwarunkowania demograficzne – jest wynikiem wyjątkowym, a zdecydowana większość lekarzy spełnia się w roli rodzica. Podobnie niewielki jest odsetek osób pozostających poza związkiem romantycznym, a jedynie 5% badanych deklaruje niezadowolenie ze swoich relacji. To pokazuje, że mimo dużych obciążeń zawodowych lekarze w dużej mierze opierają swoje poczucie dobrostanu na stabilnych relacjach i życiu rodzinnym, które pomagają im zachować równowagę – dodaje dr hab. n. med. Daniel Śliż, III Klinika Chorób Wewnętrznych i Kardiologii, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Adiunkt.

Jak odpoczywają lekarze?

Zdecydowana większość lekarzy znajduje czas na regenerację i odpoczynek (71%) jednak tylko 45% robi to regularnie. Jednocześnie tylko 6% lekarzy deklaruje, że w ogóle nie ma na to czasu – podobnie sytuacja wygląda w przypadku ogółu Polaków. Jeśli spojrzymy na miejsce pracy, medycy prowadzący indywidualną praktykę najczęściej pozwalają sobie na odpoczynek (96%) – sprzyja temu m.in. większa kontrola nad własnym grafikiem pracy. Z kolei lekarze pracujący w prywatnych klinikach mają najmniej czasu dla siebie (89%) – wśród innych to również właśnie oni deklarują najczęściej, że w ogóle nie odpoczywają (11% vs 4% dla osób prowadzących indywidualną praktykę). Najwięcej czasu, według deklaracji, mają lekarze w grupie 60+ (59% badanych odpoczywa regularnie), a najmniej w wieku 40-49 lat (42%) oraz 50-59 lat (40%).

Lekarze odpoczywają podobnie jak przedstawiciele innych zawodów – w tym przypadku to płeć ma wpływ na sposób spędzania wolnego czasu. Lekarki częściej relaksują się przy książce lub filmie, natomiast lekarze nieco chętniej wybierają sport i aktywność fizyczną. Również wiek odgrywa tutaj rolę – wśród najmłodszych lekarzy (<39 lat) odpoczynek i sen są niemal tak samo ważne jak sport, co świadczy o dużej potrzebie regeneracji. Z kolei starsi lekarze (60+) częściej oddają się aktywnościom kulturalnym.

Z odpoczynkiem wiąże się również odpowiednia długość snu – jedynie ok. 45% lekarzy deklaruje, że zwykle udaje im się przespać co najmniej 7 godzin na dobę. Większość pozostałych (48%) sypia średnio 5-6 godzin. Najlepiej sypiają lekarze będący w grupie 60+ (59% sypia 7-8 godzin każdej nocy lub więcej), a najgorzej – lekarze w wieku 50-59 lat (34%).

– Odpoczynek w przypadku lekarzy bardzo często nie oznacza całkowitego „odcięcia się” od pracy. Nawet poza gabinetem towarzyszy im poczucie odpowiedzialności za pacjentów i decyzje, które podejmują na co dzień. Myśli o leczeniu, możliwych scenariuszach czy nadchodzących wyzwaniach zawodowych potrafią wracać także po zakończeniu dyżuru. To sprawia, że granica między czasem pracy a czasem wolnym staje się coraz bardziej płynna, a realna regeneracja bywa trudniejsza, niż mogłoby się wydawać – mówi prof. dr hab. Artur Mamcarz, Kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pełną wersję raportu „Ogólnopolskie badanie dobrostanu lekarek i lekarzy”, który powstał w ramach kampanii „Specjalizacja: dobrostan lekarzy” można znaleźć na stronie: https://polpharma.pl/materialy-do-pobrania/#!dobrostan-lekarzy

 
Źródło: Raport „Jak się dziś czujesz? Ogólnopolskie badanie dobrostanu lekarek i lekarzy” na zlecenie serwisu dla lekarzy PolpharmaDlaCiebie.pl
Nr: PdC/2026/1702
Niespełna 60% polskich dzieci zmaga się z kłopotami ze zdrowiem psychicznym, co stanowi rosnący problem dotykający coraz większej liczby rodzin w całym kraju. Raport Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży w Polsce, opracowany przez Galileo Medical, ujawnia nie tylko wysoką skalę trudności emocjonalnych u dzieci i młodzieży, ale także brak świadomości wśród rodziców. Eksperci alarmują – bez właściwej edukacji oraz szybkich i systemowych działań problem będzie rosnąć.
 
Badanie ujawnia, że problemy zdrowia psychicznego u dzieci i młodzieży nie są rzadkością. Wśród rodziców, którzy potwierdzili ich występowanie u swoich dzieci (prawie 60% respondentów), aż 32,6% wskazuje na codzienne trudności, a kolejne 28,2% określa je jako częste.

U badanych potwierdzających występowanie problemów zdrowia psychicznego u swoich dzieci, ich częstotliwość jest wyraźnie niepokojąca. Blisko 60% dzieci funkcjonuje w warunkach stałego lub regularnie powracającego obciążenia emocjonalnego, co odbija się negatywnie na ich codzienności i komforcie życia – mówi Justyna Kuszewska, psychoterapeutka Galileo Medical.  

Nawet sporadyczne epizody (39,2% wskazań) nie powinny być bagatelizowane – mogą sygnalizować obniżoną odporność psychiczną, trudności adaptacyjne czy brak odpowiedniego wsparcia.

Główne przyczyny i objawy

Rodzice wskazują, że nadmierne korzystanie z mediów cyfrowych (41,2%) jest najczęstszym czynnikiem obciążającym psychikę dzieci. Kolejne wśród powodów znalazły się: problemy w relacjach rówieśniczych (35,4%) oraz traumy i stresujące doświadczenia (blisko 30%). Problemy rodzinne, presja szkolna i brak aktywności fizycznej oraz nieprawidłowe odżywianie to kolejne czynniki ryzyka.

Rodzice widzą przyczyny problemów w zdrowiu psychicznym swoich dzieci głównie w czynnikach zewnętrznych. Tymczasem z badań Fundacji Szkołą z Klasą wynika, że zarówno sama młodzież, jak i nauczyciele, wskazują na relacje rodzic-dziecko, jako na jedną z podstawowych przyczyn problemów psychicznych i emocjonalnych dzieci i młodzieży. 76% nauczycieli wymienia brak czasu/zainteresowania ze strony rodziców i opiekunów jako najważniejszą przyczynę, a młodzi ludzie wskazują na samotność i rosnącą presję ze strony rodziców – komentuje Agata Łuczyńska, Prezeska Zarządu Fundacji Szkoła z Klasą.

Najczęściej obserwowane sygnały trudności emocjonalnych to wybuchy złości, na które wskazało 38,1% badanych, smutek i obniżony nastrój (35%), lęk i napięcie (29,2%) oraz problemy ze snem (26,8%).

Wielu rodziców myli wybuchy złości z niegrzecznością. W rzeczywistości są one sygnałem potrzeby wsparcia. W takich sytuacjach dobrze jest pozostać świadomym, wysłuchać dziecka, zapewnić mu bezpieczeństwo i wsparcie zarówno w domu, w szkole, jak i w relacjach. Każdy objaw to szansa, by reagować, zanim trudności się pogłębią – wyjaśnia Katarzyna Stanek, psychoterapeutka Galileo Medical.

Wyniki badania pokazują, że problemy emocjonalne dzieci mają bezpośrednie przełożenie na ich szkolne życie. Widać to m.in. poprzez niechęć do nauki oraz problemy z koncentracją. Przekładają się one także na życie rodzinne.

Diagnoza i współwystępowanie problemów

Najczęściej diagnozowanymi problemami zdrowia psychicznego u dzieci są zaburzenia lękowe (46,2%) oraz depresja (39,5%). Znacznie niższe, choć nadal istotne, są wskazania dotyczące ADHD (13,2%), zaburzeń zachowania (12,7%) oraz zaburzeń odżywiania (9,7%). Często współwystępowanie depresji i lęku może tłumaczyć relatywnie mniejszy udział pozostałych diagnoz, jednak wszystkie mają poważny wpływ na funkcjonowanie dziecka.

Bariery w dostępie do wsparcia

Aż 41,7% dzieci, które doświadczają problemów zdrowia psychicznego, nigdy nie skorzystało z profesjonalnej pomocy. To alarmujący sygnał dla systemu opieki zdrowotnej i całego społeczeństwa. Z drugiej strony 58,3% rodziców podjęło próbę szukania wsparcia, co świadczy o powoli rosnącej świadomości.

Co ciekawe główną przeszkodą w uzyskaniu pomocy nie są bariery systemowe, takie jak koszty (wskazywane przez niespełna 10% respondentów) czy kolejki (wskazywane przez ponad 8% ankietowanych), ale brak wiedzy i kompetencji rodziców w rozpoznawaniu wczesnych sygnałów kryzysu psychicznego.

System może oferować wsparcie, ale jeśli rodzice nie rozpoznają problemu lub bagatelizują objawy, dzieci pozostają bez pomocy. Wciąż znaczna część rodziców może ignorować problemy emocjonalne dzieci, traktując je jako „fanaberie” czy naturalny efekt trudnego wieku – podkreśla Justyna Kuszewska, psychoterapeutka Galileo Medical.

Postulaty zmian systemowych

Rodzice wskazują, że skuteczna pomoc wymaga działań systemowych i edukacyjnych. Na czele postulatów zmian systemowych, z wynikiem 41,4%, znalazły się regulacje prawne dla mediów społecznościowych. Rodzice nie oczekują już jedynie apeli o „rozsądne korzystanie z internetu”, ale konkretnych rozwiązań chroniących najmłodszych użytkowników. Na drugim miejscu (32,4%) plasuje się potrzeba skrócenia kolejek do psychiatrów na NFZ, a na trzecim kampanie społeczne podnoszące świadomość (29,5%).

Eksperci podkreślają, że edukacja rodziców, współpraca szkoły i rodziny oraz ciągłe wsparcie specjalistyczne są kluczowe, aby skutecznie chronić dzieci przed przewlekłym stresem i pogłębiającymi się problemami emocjonalnymi.

Wnioski

Raport pokazuje, że zdrowie psychiczne dzieci w Polsce jest zagrożone i wymaga pilnych działań. Kompleksowe podejście obejmujące edukację, regulacje prawne, wsparcie psychologiczne i szkolne, jest niezbędne, aby dzieci mogły rozwijać się w bezpiecznym i stabilnym środowisku. Bez wczesnej interwencji konsekwencje mogą być poważne i długotrwałe – zarówno dla samych dzieci, jak i dla ich rodzin.

Raport: https://galileomedical.pl/zdrowie-psychiczne/zdrowie-psychiczne-dzieci-i-mlodziezy-w-polsce/

Źródło: Komunikat Prasowy

Inicjatywa All.Can Polska prezentuje najnowszy raport Diagnoza zmian w opiece onkologicznej i hematologicznej 2025 – kolejną odsłonę cyklicznej analizy systemowych wyzwań i postępów w opiece nad pacjentami z chorobami nowotworowymi. Publikowane od 2019 roku raporty nieprzypadkowo noszą tytuł „Diagnoza” – ich celem jest bowiem nie tylko opis aktualnej sytuacji, lecz przede wszystkim rozpoznanie przyczyn problemów i barier, a także wskazanie kierunków niezbędnych, długofalowych zmian w systemie ochrony zdrowia.
Tegoroczna edycja raportu Diagnoza zmian w opiece onkologicznej i hematologicznej 2025 obejmuje zarówno onkologię, jak i hematologię, co odzwierciedla rosnący zakres działań Inicjatywy All.Can Polska oraz jej interdyscyplinarny charakter. Opracowanie, przygotowane przez Zespół All.Can Polska przy udziale szerokiego grona ekspertów, stanowi rzetelne podsumowanie aktualnej sytuacji opieki onkologicznej i hematologicznej w Polsce na początku 2026 roku.

W poprzednich latach jako główne bariery w rozwoju onkologii wskazywaliśmy czynniki zewnętrzne: pandemię COVID19 i jej długotrwały wpływ na zdrowie obywateli oraz wojnę w Ukrainie. Były one papierkiem lakmusowym zdolności organizacyjnych i odporności systemu. W ostatnim czasie system opieki zdrowotnej staje się coraz bardziej niewydolny z powodu luki w budżecie NFZ, co stanowi zagrożenie dla funkcjonowania opieki nad pacjentami z chorobami onkologicznymi i hematologicznymi, a także działalności takich instytucji jak ABM.
Niedofinansowanie publicznego systemu opieki zdrowotnej obnażyło jego kryzys – kolejki  do specjalistów, brak dostosowania do potrzeb współczesnej medycyny, w tym nowoczesnych technologii i zarządzania sektorem ochrony zdrowia z wykorzystaniem zintegrowanych systemów informatycznych. Wymaga to stworzenia strategii długoterminowych zmian w ochronie zdrowia,  a nie tylko taktyki zażegnującej aktualne trudności. W tę strategię wpisuje się onkologia, która ma już swoją Narodową Strategię Onkologiczną, a doświadczenia jej wdrażania będą z pewnością pomocne w innych obszarach medycyny. – podkreśla Aleksandra Rudnicka, przewodnicząca Prezydium All.Can Polska.

Jak podkreśla prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej,  członek Prezydium All.Can Polska, raport wskazuje na istotne problemy organizacyjne w onkologii, w tym niewystarczające wdrażanie uchwał Krajowej Rady Onkologii. Dotyczy to m.in. opóźnień we wprowadzaniu ośrodków kompetencji w nowotworach klatki piersiowej oraz programu wczesnego wykrywania raka płuca, które mogłyby znacząco poprawić wyniki leczenia i efektywność wydatkowania środków publicznych.

Raport zwraca także uwagę na słabą skuteczność profilaktyki – Polska należy do krajów UE o najniższych nakładach na profilaktykę onkologiczną. Kolejnym wyzwaniem pozostaje niewystarczające wykorzystanie nowoczesnej diagnostyki genetycznej i molekularnej, co ogranicza możliwości skutecznego leczenia, również w terapiach o charakterze radykalnym. – dodaje prof. Krzakowski.
 
Nadal brakuje mechanizmów oceny jakości i kontroli, nie wdrożono eDILO, a obowiązek zakładania kart DILO i prowadzenia konsyliów o odpowiedniej jakości nie jest konsekwentnie egzekwowany – dodaje prof. Piotr Rutkowski, Członek Prezydium All.Can Polska, przewodniczący Zespołu Ministra Zdrowia ds. Narodowej Strategii Onkologicznej, przewodniczący Zarządu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Raport pokazuje również, że wciąż nierozwiązanym wyzwaniem pozostaje realizacja działań  z zakresu profilaktyki pierwotnej i wtórnej w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej. Postęp  w szczepieniach przeciw HPV jest ograniczony, polityka antytytoniowa niespójna, a nakłady na profilaktykę jedne z najniższych w Europie. Niewystarczające jest także uczestnictwo społeczeństwa w badaniach przesiewowych. Pomimo uruchomienia Narodowego Portalu Onkologicznego w maju 2025 roku jego potencjał nie jest w pełni wykorzystywany, podobnie jak możliwości Internetowego Konta Pacjenta w obszarze profilaktyki. Nadzieję budzi zapowiedź, że w 2026 roku tematy te znajdą się w centrum prac parlamentarnych.

Są jednak i pozytywne aspekty, o których wspomina prof. RutkowskiPozytywnym sygnałem jest rekordowy wzrost dostępności nowych terapii w onkologii i hematoonkologii w 2025 roku, choć ich skuteczne wykorzystanie nadal ograniczają bariery w diagnostyce patomorfologicznej i molekularnej. Ważnym osiągnięciem było także zakończenie prac nad większością wytycznych diagnostyczno-terapeutycznych dla poszczególnych nowotworów. Na szczególne podkreślenie zasługuje dynamiczny rozwój niekomercyjnych badań klinicznych finansowanych przez Agencję Badań Medycznych – unikalny w tej części Europy – który wspiera rozwój polskiej nauki klinicznej i daje pacjentom dostęp do nowatorskich terapii, jednocześnie przyczyniając się do optymalizacji opieki onkologicznej.

Jak podkreśla prof. Krzysztof Giannopoulos, Członek Prezydium All.Can Polska, prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego – Z perspektywy praktyki klinicznej jedną z kluczowych zmian w hematologii jest przesuwanie leczenia z hospitalizacji do trybu ambulatoryjnego. Coraz więcej nowoczesnych i skutecznych terapii może być dziś bezpiecznie prowadzonych w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, jednak jej potencjał nadal nie jest w pełni wykorzystywany. Obecny model organizacji i finansowania nie nadąża za tymi zmianami – brakuje odpowiednich narzędzi rozliczeniowych i właściwej wyceny świadczeń. W tym kontekście planowany pilotaż Krajowej Sieci Hematologicznej może stać się ważnym krokiem w kierunku lepszej koordynacji opieki, wzmocnienia roli AOS oraz racjonalnego wykorzystania zasobów systemu, pod warunkiem realnego wsparcia organizacyjnego i finansowego.

Raport Diagnoza zmian w opiece onkologicznej i hematologicznej 2025 pokazuje, że polska opieka nad pacjentami onkologicznymi i hematologicznymi dynamicznie się rozwija, ale wciąż napotyka istotne bariery systemowe. Niedofinansowanie profilaktyki, ograniczenia w diagnostyce oraz brak pełnej partycypacji pacjentów w procesach decyzyjnych ograniczają skuteczność działań leczniczych i profilaktycznych. Wykorzystanie nowoczesnych terapii, potencjału badań klinicznych oraz innowacyjnych modeli opieki wymaga dalszego wsparcia finansowego, edukacyjnego i organizacyjnego. W opiece nad pacjentami onkologicznymi hematologicznymi  potrzebny jest także stały monitoring działań, na podstawie określony wskaźników i wprowadzanych standardów oraz zbieranie i  dzielenie się danymi. Raport wskazuje kierunki, które mogą wzmocnić system, poprawić dostęp pacjentów do leczenia i zwiększyć efektywność działań profilaktycznych, tworząc szansę na lepszą opiekę i wyższy poziom zdrowia publicznego w Polsce.
 
Zachęcamy do lektury pełnego raportu, który jest dostępny na stronie www.all-can.pl – ale przede wszystkim do aktywnego korzystania z zawartych w nim rekomendacji i rozwiązań. Wierzymy, że raport może stać się realnym narzędziem wspierającym poprawę organizacji i jakości opieki nad pacjentami hematologicznymi.
 
All.Can to międzynarodowa inicjatywa powstała w 2016 roku, zrzeszająca obecnie 17 krajów. Jej celem jest poprawa efektywności i stabilności opieki onkologicznej oraz sytuacji pacjentów poprzez optymalne wykorzystanie dostępnych zasobów.

All.Can Polska, jako część All.Can International z siedzibą w Brukseli, działa na rzecz poprawy opieki nad pacjentami onkologicznymi w Polsce, wspiera ich bliskich oraz promuje profilaktykę i edukację zdrowotną.

Inicjatywa zrzesza ponad 60 ekspertów – lekarzy, przedstawicieli organizacji pacjentów, systemu ochrony zdrowia, przemysłu farmaceutycznego, parlamentarzystów i dziennikarzy medycznych – tworząc przestrzeń współpracy na rzecz skuteczniejszych rozwiązań w onkologii.
 
źródło: ALL Can Polska
Jak co roku, Fundacja Watch Health Care przedstawiła raport dotyczący długości kolejek w ochronie zdrowia. Ankieterzy fundacji wykonali kilkanaście tysięcy połączeń na przełomie września i października zeszłego roku – przedstawiali się jako pacjenci z konkretnymi dolegliwościami i potrzebami zdrowotnymi.
– Podczas poprzedniej edycji naszego raportu zwracaliśmy uwagę, że pacjenci jeszcze nigdy, odkąd zaczęliśmy zbierać dane (2012 r.), nie czekali tak długo na pomoc. Okazuje się, że możemy powtórzyć tę niepokojącą informację w tym roku. Mamy stagnację, nic się nie zmienia, nadal średnio czekamy na świadczenie zdrowotne ponad 4 mies. – mowi Milena Kruszewska, prezes Fundacji WHC.

Zgodnie z najnowszymi danymi, na przełomie września i października zeszłego roku, pacjenci musieli czekać w kolejkach:

Czy jeśli nie jest gorzej, to jest lepiej?

– Drobne zmiany na plus, jeśli chodzi o kolejki do lekarzy i na badania diagnostyczne, nie są odczuwalne dla pacjentów, to wciąż kwestia kilku dniu na przestrzeni kilkudziesięciu dni. Zeszły rok obfitował
w szczyty pełne pięknych słów o tym, jak bardzo politycy, rządzący czy interesariusze systemu walczą o pacjentów i wszystko robią z myślą o nich. Bądźmy poważni, od lat zmierzamy ku katastrofie i łatamy dziury na oślep, tu nie ma żadnej strategii poza utrzymaniem swoich pozycji i strefy wpływów w systemie – mówi Milena Kruszewska.

– Szczytem tego roku będzie mówienie, że  jest sukces, że jakakolwiek zmiana systemowa czy kampania informacyjna przełożyła się na fakt, że nie jest gorzej. Błagam, oszczędźmy już sobie tego. Przecież pacjenci widzą, jak jest – dodaje.

Według Krzysztofa Łandy, założyciela fundacji WHC i byłego wiceministra zdrowia ds. polityki lekowej, politycy w Polsce nie wiedzą, jak przeprowadzić poważną reformę systemu i jak skrócić kolejki; tym bardziej, że sami w nich nie stoją. – Wciąż nie sfrustrowali problemu na tyle, żeby uczyć się od krajów, w których opieka zdrowotna działa, bo to nieprawda, co próbują nam wmówić, że „wszędzie jest źle” – twierdzi.

– System opieki zdrowotnej to jeden z ostatnich bastionów socjalizmu w Polsce. Mam wrażenie, że socjalizm w ochronie zdrowia wręcz umacnia się i coraz więcej kosztów jest przerzucanych na chorych, którzy albo płacą z własnej kieszeni, albo cierpią i umierają – mówi były wiceminister. Tłumaczy, że kolejki do świadczeń zdrowotnych wynikają z dysproporcji pomiędzy zawartością koszyka świadczeń gwarantowanych i wielkością środków na jego realizację. – Co to za „papierowe gwarancje”, skoro ludzie stoją w kolejkach miesiącami czy latami? Szkoda, że nie ma uniwersytetów dla polityków zdrowotnych. Powinniśmy obecnie zaczynać od takich podstaw, jak profesjonalizacja debaty publicznej nt. systemu opieki zdrowotnej w Polsce – dodaje.

DOSTĘP DO ŚWIADCZEŃ ZDROWOTNYCH (w Barometrze to łącznie porada lekarska, badanie, zabieg, operacja).

We wrześniu/październiku 2025 r. czas oczekiwania na pojedyncze świadczenie zdrowotne wynosił 4,2 mies. W porównaniu do poprzedniego Barometru WHC (stan na październik/listopad 2024 – 4,2 mies.) nie odnotowano zmiany czasu oczekiwania.

Wśród 215 analizowanych świadczeń zdrowotnych, w 38 odnotowano pogorszenie dostępności, w przypadku 63 dostępność uległa poprawie, natomiast w przypadku 114 świadczeń czas oczekiwania uległ zmianie w zakresie +/-0,5 mies.
 
Aby uzyskać poradę specjalisty trzeba poczekać średnio 4,2 mies. W porównaniu do poprzedniego Barometru WHC (stan na październik i listopad 2024 r. – 4,3 mies.) odnotowano skrócenie czasu oczekiwania do lekarzy specjalistów o 0,1 mies.
Wśród analizowanego dostępu do 41 lekarzy specjalistów z 43 dziedzin medycyny, w przypadku 8 odnotowano pogorszenie w dostępności, w przypadku 13 dostępność uległa poprawie, natomiast w przypadku 20 specjalistów czas oczekiwania uległ w zmianie w zakresie +/-0,5 mies.
Średnio na badanie diagnostyczne trzeba poczekać 2,8 mies. W porównaniu do poprzedniego Barometru WHC (stan na październik i listopad 2024 r. – 3,1 mies.) odnotowano skrócenie czasu oczekiwania na badania diagnostyczne o 0,3 mies.
Wśród analizowanego dostępu do badań diagnostycznych spośród 56 świadczeń w 19 z nich odnotowano poprawę w dostępności, w przypadku 6 z nich dostępność uległa pogorszeniu, natomiast w przypadku 31 badań czas oczekiwania uległ zmianie w zakresie +/-0,5 mies.
Raport pokazuje, że wyraźnie widoczny jest problem ograniczonego dostępu do lekarzy specjalistów oraz długi czas oczekiwania na świadczenia, do których kierują, co przekłada się na wydłużoną etapowość leczenia.
Analiza bilingów połączeń wykonanych przez jednego z ankieterów podczas gromadzenia danych do analizy dostępu do świadczeń pokazuje, że spośród wykonanych przez niego 292 połączeń, 229 połączeń stanowiły powtórzenia. Stanowiło to 78% wykonanych przez niego połączeń telefonicznych. Stwierdzano serie nawet 6 telefonów z rzędu wykonywanych do tego samego ośrodka.
Rekordem było pięćdziesiąte miejsce w kolejce oczekujących na połączenie. Maksymalne oczekiwanie na połączenie zajęło blisko półtorej godziny (89:51 min.). Średnio ankieter spędzał blisko 4 minuty na połączeniu. Ankieterzy opisali m.in., że:
Źródło: Komunikat Prasowy
Koalicja Onkozdrowia Kobiet przedstawiła plan na lepszą opiekę zdrowotną dla kobiet chorych onkologicznie. W raporcie „Dogonić Europę – zdrowie kobiet w Polsce, perspektywa onkologiczna” wraz z ekspertami klinicznymi opracowała 10 rekomendacji, które mają poprawić skuteczność i bezpieczeństwo leczenia nowotworów ginekologicznych. Wśród najważniejszych są: szybsza diagnostyka, szerszy dostęp do nowoczesnych terapii i koncentracja leczenia zabiegowego.

Niespełna pół roku po zawiązaniu Koalicji, zrzeszone organizacje zaprezentowały pierwsze efekty swojej pracy. Raport „Dogonić Europę – zdrowie kobiet w Polsce, perspektywa onkologiczna” to szerokie porównanie Polski z Europą. Dokument opisuje, gdzie najbardziej widać różnice na tle Europy, co zmienić, by diagnostyka i leczenie były bardziej skuteczne.

Polki częściej niż przeciętnie w UE chorują na nowotwory ginekologiczne. W raku trzonu macicy to aż 38 na 100 tys. kobiet (UE: 27), w raku jajnika – 23 (UE: 16), a przy raku szyjki macicy – 19 (UE: 12). Jednocześnie system ma mniejsze możliwości działania, ponieważ Polska przeznacza tylko 2% wydatków na profilaktykę.

W tym raporcie jest mnóstwo liczb, ale każda z nich dotyczy prawdziwej kobiety – mamy, żony, córki, siostry, przyjaciółki. Dane, które pokazują, jak daleko jesteśmy za Europą, to lata życia, które można było uratować, i miesiące, których pacjentkom nikt nie odda. Polki chorują częściej, a przeżywają rzadziej – i to jest fakt, za który jako państwo musimy wziąć odpowiedzialność. Nasze pacjentki nie proszą o przywileje. One proszą o to samo, co mają kobiety w innych krajach UE: dobrą i szybką diagnostykę, jasną ścieżkę leczenia i równy dostęp do nowoczesnych terapii. To naprawdę nie są wygórowane oczekiwania – podkreśla Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe i liderka Koalicji Onkozdrowia Kobiet. 

RAPOT DO POBRANIA

Nowotwory ginekologiczne – dostęp do nowoczesnych terapii kontra diagnostyka

Dostęp do nowoczesnych terapii w Polsce jest ograniczony nie przez brak rozwiązań, lecz przez zbyt wolną i nierówną ścieżkę dojścia do nich. Sprzętu do diagnostyki też mamy mniej niż unijna średnia.
Głównym problemem jest brak realizacji niezbędnych predykcyjnych badań diagnostycznych
u pacjentek ze zdiagnozowanymi nowotworami ginekologicznymi, m.in. w raku trzonu macicy czy raku jajnika. W efekcie część Polek nie otrzymuje nowych leków na etapie, na którym w Europie Zachodniej są już one standardem opieki.

Eksperci wskazują, że różnice między Polską a krajami UE w dostępie do nowych terapii rosną. Wciąż brakuje nam realnego dostępu do diagnostyki molekularnej oraz skutecznych i bezpiecznych leków.

W opiece nad pacjentkami z nowotworami ginekologicznymi potrzebujemy takiej organizacji diagnostyki i leczenia, która pozwoli na maksymalne wykorzystanie dostępnych technologii oraz doświadczenia klinicznego zespołów. Jednym z kluczowych elementów jest możliwość jak najwcześniejszej oceny molekularnej — najlepiej już na etapie biopsji. Gdyby na tym etapie można było wykonać pełne badania molekularne, czas oczekiwania na diagnozę byłby skrócony, a cały proces terapeutyczny mógłby być planowany szybciej i bardziej precyzyjnie. W praktyce oznacza to, że jeszcze przed podjęciem decyzji o leczeniu dysponowalibyśmy pełnym profilem choroby, łącząc ocenę kliniczną, radiologiczną i molekularną. To znacząco poprawiłoby bezpieczeństwo i jakość leczenia.

Dziś, niestety, refundacja diagnostyki molekularnej dopiero w warunkach hospitalizacji sprawia, że pacjentki czekają dłużej niż powinny — a my tracimy czas, który w onkologii ma ogromne znaczenie – podsumowuje w swoim komentarzu do raportu prof. dr hab. Radosław Mądry.

Problem z diagnostyką istnieje również na poziomie formalnym i finansowym. Istnieje szereg ograniczeń związanych z diagnostyką histopatologiczną i molekularną uniemożliwiający podmiotom ich wykonywanie.

W Polsce brakowało algorytmów diagnostycznych, standaryzacji wykonania badań, ale to mają wprowadzać kluczowe wytyczne Krajowej Sieci Onkologicznej. To oczywiście połowa sukcesu, bo ważniejsza jest ich faktyczna implementacja do postępowania w ośrodkach. Brak jest także właściwego i kompleksowego finansowania, co skutkuje niechęcią części świadczeniodawców do ponoszenia kosztów diagnostyki, rekomendowanej przez towarzystwa naukowe, a co najważniejsze niezbędnej do ustalenia optymalnego planu leczenia – mówi dr Michał Chrobot. 

Leczenie zabiegowe

Raport pokazuje, że operacje onkologiczne kobiet w Polsce wykonuje się w zbyt wielu miejscach. Pacjentki często trafiają do szpitali, gdzie takie zabiegi są rzadkością. Według danych z NFZ spada już liczba placówek operujących raka piersi i jelita grubego, ale tempo tych zmian jest wciąż zbyt wolne.

Opieka nad kobietami z nowotworami ginekologicznymi ma dziś wiele wyzwań. Jednym z nich jest rozproszenie leczenia, zwłaszcza przy raku jajnika, gdzie doświadczenie zespołu i ośrodka ma duży wpływ na wyniki terapii. W Holandii i krajach skandynawskich już lata temu skupiono operacje w najlepszych centrach – i to poprawiło skuteczność leczenia. W Polsce dążmy do mądrej koncentracji leczenia zabiegowego – w ośrodkach z największym doświadczeniem i w stałych, wyszkolonych zespołach, ale ten proces dopiero się zaczyna. Musimy go konsekwentnie rozwijać – tłumaczy prof. dr hab. Radosław Mądry.

Wyniki ankiety: trzeba wyrównać szanse

Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej przeprowadziła ankietę wśród pacjentek z rakiem trzonu macicy. To cenne uzupełnienie raportu. Wyniki pokazały, że problem nie dotyczy tylko dostępu do badań, ale też do informacji na ten temat. 6 na 10 kobiet w czasie diagnozy nie usłyszała od lekarza o badaniach molekularnych – choć od nich zaczyna się możliwość dobrania nowoczesnego leczenia, w tym immunoterapii.

Ankieta pokazała, że kobiety najbardziej potrzebują dziś silnej struktury systemu – jednego zespołu
i jednej, dobrze opisanej drogi opieki. Kiedy brakuje przepływu informacji – a tak jest dziś, bo pacjentki często zostają same z szukaniem informacji o leczeniu i badaniach lub otrzymują je za późno – płacą za to niepokojem i czasem. Ośrodki, które działają w modelu stałych, wyspecjalizowanych zespołów, udowadniają w Europie, że to połączenie wiedzy, organizacji i komunikacji po prostu działa lepiej. My też musimy ten model w Polsce budować szybciej i mądrzej niż dotąd
– przekonuje w raporcie dr Anna Dańska-Bidzińska.

Rak piersi – najczęściej diagnozowany nowotwór złośliwy u kobiet

Rak piersi jest obszarem, w którym w ostatnich latach odnotowano największy postęp w dostępie do terapii. Polskie pacjentki mają możliwość skorzystania z najnowszych leków często szybciej niż kobiety w Europie Zachodniej.  Jednak jak podkreślają eksperci, niezmiennie profilaktyka pozostaje najsłabszą stroną.

Kluczowym zadaniem na najbliższe lata będzie więc połączenie tych dwóch elementów: dalszej poprawy dostępu do skutecznego leczenia z równoczesnym wzmocnieniem profilaktyki i edukacji zdrowotnej. Tylko wtedy potencjał nowoczesnych terapii będzie w pełni wykorzystany, a Polki zyskają szansę na rokowania porównywalne z pacjentkami w najlepszych systemach opieki onkologicznej
w Europie –
napisała dr n. med. Katarzyna Pogoda.

Co trzeba poprawić i jak to zrobić

Koalicja Onkozdrowia Kobiet zaprezentowała raport podczas konferencji prasowej 8 grudnia br. prowadzonej przez Annę Kupiecką z Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej i Magdalenę Kardynał z Fundacji OmeaLife. Dokument jasno pokazuje, że kierunek zmian jest gotowy i opisany. Przygotowano 10 rekomendacji, których wdrożenie może skrócić czas diagnozy, poprawić organizację zabiegów
i zwiększyć dostęp do nowoczesnych terapii. Wśród najważniejszych postulatów znalazły się też rozwiązania wspierające kadry, jakość opieki i monitoring głosu pacjentek – obszary, które decydują o skuteczności leczenia. Koalicja podkreśla, że wprowadzanie zmian powinno być planowane i zsynchronizowane w całym kraju. Szybko, ale odpowiedzialnie. Bo w onkologii kobiet największe znaczenie ma moment startu i miejsce, w którym pacjentka jest prowadzona dalej

Środowisko medyczne potrzebuje większego wsparcia w procesie koordynacji „ścieżki pacjenta”, tak żeby skupić się przede wszystkim na jakości realizowanych świadczeń medycznych zgodnie ze standardami postępowania diagnostyczno-terapeutycznego (m.in. aktualizowanych na stronie Krajowy Ośrodek Monitorujący Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO). Wszystkie zgłoszone w Raporcie postulaty są ujęte jako kluczowe zadania w ustawie o KSO. Wierzymy, że nasze wspólne działania pozwolą „Dogonić Europę” – podsumowuje wnioski z raportu prof. dr hab. Renata Duchnowska.

Koalicja Onkozdrowia Kobiet

Koalicja Onkozdrowia Kobiet powstała w czerwcu 2025 r. z inicjatywy organizacji pacjentek i ekspertów ochrony zdrowia. Tworzą ją: Fundacja OmeaLife – Rak Piersi Nie Ogranicza, Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej, Stowarzyszenie Eurydyki, Stowarzyszenie na Rzecz Walki z Rakiem Jajnika Niebieski Motyl oraz Stowarzyszenie Ruch Onkologiczny PARS. Ich celem jest równa, szybka i bezpieczna opieka dla kobiet chorych na nowotwory w Polsce. Dążą do tego, aby głos pacjentek był uwzględniany
w zmianach systemu i organizacji opieki zdrowotnej.

Źródło: Fundacja Onkocafe

W 2024 r. kwota wszystkich świadczeń z zabezpieczenia społecznego spowodowanych chorobą wyniosła ponad 50 mld zł: prawie 18 proc. to zaburzenia psychiczne, 15,4 proc. choroby narządu ruchu, 14,2 proc. zatrucia. „Dbanie o dobrostan pracowników przynosi korzyści nie tylko pracodawcy, ale także budżetowi państwa” – podkreślali uczestnicy konferencji poświęconej zdrowiu pracowników, która odbyła się 25 listopada 2025 r. w Centrum Prasowym PAP.

Konferencja „Zdrowy pracownik – bezpieczeństwo i wartość każdej firmy” jest częścią Innovation Day – cyklu spotkań organizowanych przez portal politykazdrowotna.com, podczas których eksperci, praktycy i decydenci rozmawiają o innowacjach i trendach w polityce zdrowotnej. Siódma edycja konferencji dotyczyła dobrostanu pracowników jako kluczowego elementu bezpieczeństwa pracy, efektywności zawodowej oraz długoterminowej wartości każdej firmy.

Debata rozpoczęła się od prezentacji danych z raportu Medicover „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025”, z którego wynika, że 55,6 proc. zatrudnionych zmaga się z nadwagą lub otyłością. Zarówno zaburzenia BMI, jak i ciśnienia, cukru, cholesterolu, znacznie częściej pojawiają się u osób w wieku 50+, których – z uwagi na starzenie się społeczeństwa – będzie w Polsce coraz więcej. Badania pokazują, że ponad 50 proc. pracowników doświadcza objawów przeciążenia psychicznego, rośnie też liczba osób korzystających z pomocy psychologicznej.

Z raportu wynika ponadto, że tylko 1/3 pracowników jest aktywna fizycznie na tyle, by przełożyło się to na korzyści zdrowotne. Uczestniczący w debacie wiceminister sportu Piotr Borys zwrócił uwagę, że w Polsce 30 proc. dzieci żyje w „kompletnym bezruchu” – mają tendencję do otyłości i dużo wskazuje na to, że będą żyć krócej niż poprzednie pokolenia.

Wiceminister podkreślił, że resort ma plan, by poprawić stan zdrowia polskiego społeczeństwa: „Osiągniemy ten cel poprzez ruch, rewolucję ruchu, którą chcemy zrobić międzypokoleniowo, równolegle na wszystkich poziomach. Pierwszy raz od czasu transformacji budujemy w Polsce strategię sportu o randze rządowej. Jeżeli nie podejmiemy teraz wspólnych działań, będziemy żyli krócej, będziemy ponosić ogromne koszty leczenia. Profilaktyka poprzez ruch jest jedną z najlepszych, najbardziej efektywnych” – argumentował wiceminister sportu.
Jako wzór do naśladowania wymienił firmy, które finansują pracownikom zajęcia sportowe (np. karnety na siłownię, do klubów fitness) czy wprowadziły przerwy na aktywność fizyczną w pracy

„To musi przynieść efekty. Potrzebujemy więc rozwiązań systemowych: może podatkowych, może prawnych albo innych stymulantów, żeby to upowszechnić. Jesteśmy otwarci na to, bo chcemy wykonać naprawdę sporo działań” – mówił Piotr Borys.

Uczestnicy spotkania zwrócili uwagę na ważne, choć, ich zdaniem, niedocenione narzędzie w walce o zdrowie załogi – badania medycyny pracy. Zdaniem Artura Drobniaka, prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, jest to narzędzie, które należy lepiej wykorzystywać.

„Lekarz medycyny pracy zbiera wywiad z pacjentem, więc wie o zagrożeniach rodzinnych, szczególnie onkologicznych, kardiologicznych i – znając program badań przesiewowych – może tych pracowników na badania skierować. Zwracam więc uwagę na ten bardzo łatwy do wykorzystania element naszego systemu opieki zdrowotnej” – zaznaczył Artur Drobniak.

Uczestnicy kolejnej debaty pt. „Profilaktyka zdrowotna w środowisku pracy” wskazali, że środowisko pracy może i powinno wspierać zdrowie – fizyczne i psychiczne. Zgodzili się, że budowanie kultury opartej na współpracy, zaufaniu i profilaktyce pozwala przeciwdziałać przeciążeniom, wypaleniu zawodowemu oraz narastającej absencji chorobowej.
Eksperci podkreślili, że jedną z największych barier blokujących dostęp do profilaktyki zdrowotnej są koszty: proste programy to wydatek na poziomie ok. 100-200 zł, ale cena tych kompleksowych – jak pakiety zawierające zaawansowane markery nowotworowe – może znacznie przekraczać tysiąc złotych. Przeszkodą w profilaktyce zdrowotnej pracowników – zwłaszcza w małych ośrodkach – jest także brak kadr, które prowadzą badania czy zajęcia z aktywności prozdrowotnej. Uczestnicy panelu wskazali, że często sami pracownicy rezygnują z objęcia ich programem, obawiają się zmiany dotychczasowego trybu życia, nawyków czy samych badań.
Zbigniew Jakubas, właściciel Grupy Kapitałowej Multico, właściciel i prezes Motoru Lublin, zauważył, że dziś każdy pracownik na każdym stanowisku, który pracuje w firmie wiele lat, utożsamia się z nią, jest dobrem.

„To nie jest ciężar, to nie jest kula u nogi. Jeśli więc pracodawca uważa, że 100 zł, 200 zł czy 300 zł na zdrowie pracownika to zbędny wydatek, jest po prostu głupi. Świadomość pracodawcy, jego empatia wobec wszystkich zatrudnionych w grupie jest podstawową rzeczą i nie rozmawiajmy na temat, że to jest wydatek” – argumentował Zbigniew Jakubas.

Podkreślił, że w wieku 73 lat przychodzi do pracy jak 20 i 30 lat temu, z przekonaniem, że jego doświadczenie daje dziś firmie znacznie więcej. Jego zdaniem należy wzorem innych państw wydłużyć wiek emerytalny, „ponieważ życie się wydłuża”.
Renata Sienkiewicz, członek zarządu, dyrektor HR Eneris, przypomniała, jak przebiega program badań pracowniczych w jej organizacji. Firma podpisała umowę z zewnętrznym partnerem medycznym – badania odbywały się w miejscu pracy albo na zewnątrz, w specjalistycznych samochodach.

„Badania cieszyły się niezwykłym zainteresowaniem. Zaczęliśmy we wrześniu, badania jeszcze się nie zakończyły, mamy już 86 proc. frekwencji i jestem przekonana, że to jest właściwy kierunek. Chcemy to kontynuować w roku 2026, obejmując kolejne lokalizacje i kolejne spółki” – mówiła Renata Sienkiewicz.

Dodała, że to jest początek drogi, bo, jej zdaniem, profilaktyka może być wtedy skuteczna, kiedy nie ogranicza się do jednorazowego działania.

„Jesteśmy przekonani, że ten projekt będziemy kontynuować i że on zaowocuje zmniejszoną absencją, być może wcześniej wykrytymi chorobami zawodowymi, na pewno zwiększonym zaangażowaniem pracowników, a tym samym przełoży się na lepsze wyniki biznesowe i świadome budowanie marki pracodawcy” – argumentowała Renata Sienkiewicz.

Małgorzata Grzegorczyk-Adamczyk, szefowa Działu Szkoleń i Rozwoju Adamed Pharma, podkreśliła, że jej firma prowadzi działania edukacyjnie i prozdrowotne, współpracując z najlepszymi autorytetami w Polsce.

„Powadzimy działania bardzo intensywnie. Mamy około 2800 pracowników w Polsce. W tym roku przeprowadziliśmy 3,5 tys. badań, w zeszłym było ich blisko 2 tys. To są różnego typu badania: USG, markery nowotworowe, badania wykrywające wczesne początki cukrzycy czy inne choroby hormonalne, itd. Mówiąc o efektach, czy to się opłaca, w zeszłym roku z samych badań na markery nowotworowe skorzystało 620 osób” – podkreśliła Małgorzata Grzegorczyk-Adamczyk.

Kongres zakończył się debatą pt. „Rola liderów w budowaniu zdrowych i odpornych zespołów”, której uczestnicy zastanawiali się, jak przeciwdziałać stresowi i wypaleniu zawodowemu. Eksperci wskazali, że liderzy odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu środowiska pracy sprzyjającego zdrowiu – ich postawa, styl zarządzania i umiejętność reagowania na symptomy stresu czy wypalenia decydują o kondycji całych zespołów.
Paweł Walicki, prezes zarządu Centrum Medycznego CMP, zaapelował, by nie obarczać liderów odpowiedzialnością za zdrowie psychiczne pracowników – tak jakby byli terapeutami.

„Nie twórzmy z liderów psychologów, bo to jest ślepy zaułek. Dajmy im narzędzia,
żeby wyłapali ten ważny moment. Obowiązkiem liderów jest wyłapywanie, obowiązkiem organizacji jest dostarczenie wsparcia psychologicznego” – wskazał Paweł Walicki

Politykazdrowotna.com to portal informacyjny poświęcony tematyce zdrowotnej. Jego misją jest dostarczanie rzetelnych, aktualnych i kompleksowych informacji z zakresu zdrowia publicznego, systemu opieki zdrowotnej oraz polityki zdrowotnej w Polsce i na świecie.

Źródło: PAP MediaRoom

Europejczycy coraz lepiej rozumieją, że zdrowie to inwestycja – ale nadal zbyt rzadko przekuwają wiedzę w działanie. Aż 96% badanych uważa zdrowy styl życia za ważny, lecz tylko połowa faktycznie stara się go realizować. Taki wniosek płynie z najnowszego raportu STADA Health Report 2025, międzynarodowego badania obejmującego 27 tysięcy respondentów w 22 krajach, w tym w Polsce, opracowanego przez firmę STADA[1]. Raport pokazuje rosnącą świadomość znaczenia profilaktyki i zdrowia psychicznego, ale też ujawnia bariery: brak czasu, motywacji i niskiego zaufania do systemu ochrony zdrowia.
W czasach, gdy Europa mierzy się z rosnącą liczbą chorób cywilizacyjnych, stresem i przeciążeniem psychicznym, raport STADA Health Report 2025 staje się ważnym głosem w dyskusji o przyszłości zdrowia publicznego. Od 2014 roku raport ten analizuje, jak Europejczycy dbają o siebie, czego się obawiają i jakie mają potrzeby wobec krajowych systemów ochrony zdrowia.

– Zdrowie to znacznie więcej niż brak choroby – to codzienne wybory, które kształtują nasze samopoczucie, relacje i energię do działania. Tegoroczny STADA Health Report 2025 pokazuje, że Europejczycy coraz lepiej rozumieją znaczenie profilaktyki i dobrostanu, ale wciąż potrzebują prostych, dostępnych narzędzi, które pomogą im przekuć wiedzę w praktykę. Naszą misją w STADA jest wspierać ich na tej drodze – poprzez edukację, realne rozwiązania i zaufanie, jakim darzą naszych ekspertów – podkreśla Ricardas Grazulis, Dyrektor Generalny STADA Pharm.

Świadomość kontra praktyka
Hasło tegorocznej edycji – „Healthy Life: Desired by Many, Lived by Only Half of Europeans” – dobrze oddaje główny wniosek raportu: Europejczycy wiedzą, jak żyć zdrowo, ale nie potrafią wprowadzać tego w życie. Aż 96% badanych deklaruje, że zdrowy styl życia jest dla nich ważny, jednak tylko 51% naprawdę się do tego stosuje. To największa różnica między wiedzą a działaniem w historii raportu.
Najczęściej wskazywane bariery to:
W Polsce ten brak konsekwencji jest szczególnie widoczny – ponad połowa Polaków (51%) przyznaje, że nie potrafi utrzymać zdrowych nawyków mimo świadomości ich znaczenia. To wynik wyższy niż europejska średnia (41%).

Kondycja psychiczna pod presją
Choć 64% Europejczyków ocenia swoje zdrowie psychiczne jako dobre, aż 36% przyznaje się do trudności emocjonalnych, a 66% doświadczyło wypalenia zawodowego – najczęściej osoby młode. Główne źródła problemów to stres zawodowy i obawy finansowe, które w Polsce wymienia co czwarty respondent. Pomocy z zewnątrz szuka zaledwie 17% badanych. Powodem jest nie tylko ograniczony dostęp do specjalistów, ale także przekonanie, że zdrowie psychiczne nadal nie jest traktowane na równi ze zdrowiem fizycznym.

Wyniki STADA Health Report 2025 potwierdzają, że kondycja psychiczna staje się jednym z najistotniejszych wyzwań dla zdrowia publicznego w Europie. Narastający stres, presja zawodowa i permanentny deficyt czasu prowadzą do wzrostu liczby osób doświadczających objawów przeciążenia psychicznego i wypalenia. To zjawisko ma wymiar nie tylko indywidualny, lecz także systemowy – wymaga redefinicji podejścia do zdrowia, w którym dobrostan psychiczny jest integralnym elementem opieki medycznej i profilaktyki populacyjnejkomentuje prof. dr hab. n. med. Mariusz Gujski, Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu, Warszawski Uniwersytet Medyczny.

Profilaktyka? Tak, ale później
Europejczycy wiedzą, że lepiej zapobiegać niż leczyć – ale nie zawsze działają zgodnie z tą zasadą. Zaledwie 20% mieszkańców Europy regularnie korzysta ze wszystkich dostępnych badań profilaktycznych, podczas gdy 34% nie wykonuje ich w ogóle. W Polsce sytuacja jest jeszcze trudniejsza – tylko 10% Polaków korzysta ze wszystkich badań, a aż 36% unika ich całkowicie.

– Według raportu, najczęściej wskazywanymi powodami niekorzystania z badań są utrudniony dostęp do usług medycznych oraz brak czasu, które wciąż stanowią realne bariery w dbaniu o zdrowie. Jednocześnie połowa badanych uważa, że profilaktyka to klucz do spokoju ducha i długiego życia – co pokazuje, że świadomość zdrowotna wśród Europejczyków rośnie, a podejście do zdrowia staje się coraz bardziej dojrzałe. To pozytywny sygnał – coraz więcej osób chce dbać o siebie i rozumie znaczenie regularnych badań, ale potrzebuje wsparcia systemowego oraz prostych rozwiązań, które pozwolą im łatwiej włączyć profilaktykę do codziennego życia – dodaje prof. dr hab. n. med. Mariusz Gujski.

Tabletka na stres, kawa na zmęczenie
Trzy czwarte Europejczyków sięga po suplementy diety – głównie w celu wzmocnienia odporności, poprawy energii i witalności. W Polsce suplementacja to ważny element codziennej profilaktyki, szczególnie wśród kobiet i młodych dorosłych. 9 na 10 osób zgadza się również ze stwierdzeniem, że zdrowe odżywianie zapobiega chorobom. Jednak co trzeci Europejczyk pije alkohol co tydzień, a 31% pali papierosy i e-papierosy. Najczęściej niezdrowym nawykiem jest jednak nadmierne spożywanie kawy i napojów energetycznych.

– Troska o zdrowie coraz częściej współistnieje z potrzebą natychmiastowej poprawy nastroju i energii. Z jednej strony rośnie świadomość znaczenia profilaktyki i popularność suplementacji, z drugiej – utrzymują się zachowania, które tę troskę podważają. Po używki sięgamy nie tyle z niewiedzy, ile z potrzeby redukcji stresu i chwilowej ulgi – co w kulturze natychmiastowości staje się zwodniczą i ryzykowną strategią. Fakt, że co druga osoba deklaruje gotowość do zmiany niezdrowych nawyków, to sygnał dojrzewania świadomości zdrowotnej – i wyzwanie, by przekuć ją w trwałe zachowaniamówi prof. dr hab. n. med. Mateusz Jankowski, Kierownik Zakładu Zdrowia Populacyjnego, Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Lekarz wygrywa z algorytmem
Ponad połowa Europejczyków uważa, że ich krajowy system ochrony zdrowia jest sprawiedliwy, czyli zapewnia równy dostęp do świadczeń medycznych i usług zdrowotnych. W Polsce z tym stwierdzeniem zgadza się jedynie 35% badanych. Jednocześnie 69% z nas ufa lekarzom POZ, a 58% farmaceutom, którzy dla wielu Polaków stali się pierwszym punktem kontaktu w problemach zdrowotnych.

Rosnące zainteresowanie budzi także medycyna wspierana przez sztuczną inteligencję. Według raportu, 2 na 5 osób rozważyłoby konsultację z AI zamiast wizyty u lekarza. Głównymi powodami takiej decyzji jest dostępność (system AI jest dostępny 24/7 na dobę, zapewnia natychmiastową reakcję) oraz wygoda i możliwość zaoszczędzenia czasu. Jednocześnie 53% nie ma zaufania do jakości porad udzielanych przez sztuczną inteligencję, a 44% uważa, że konsultacje medyczne czy psychologiczne wymagają osobistej interakcji.

Zdrowie to gra zespołowa
Wyniki raportu STADA Health Report 2025 stanowią zarówno sygnał alarmowy, jak i inspirację do działania. Pokazują, że Europejczycy coraz lepiej rozumieją znaczenie profilaktyki i chcą dbać o siebie, jednak wciąż potrzebują motywacji, prostych narzędzi i realnego wsparcia systemu, by przekuć wiedzę w codzienną praktykę.

STADA podkreśla, że budowanie kultury zdrowia to dziś wspólna odpowiedzialność – nie tylko lekarzy i instytucji, ale całego społeczeństwa, środowiska ekspertów, edukatorów i mediów. Raport ma stać się punktem wyjścia do szerokiej rozmowy o tym, jak skutecznie wspierać ludzi w trosce o zdrowie – zarówno w gabinetach lekarskich, jak i w przestrzeni publicznej, gdzie kształtują się postawy i codzienne wybory.
 
Raport dostepny online: https://www.stada.com/media/health-reports/stada-health-report-2025 
 
[1] health-report-2025_en.pdf 

źródło: Stada

Eksperci szacują, że w Polsce ponad 27 tys. osób choruje na śródmiąższową chorobę płuc. Tylko 6 tys. z nich objętych jest programem lekowym. Oznacza to, że ponad 21 tys. chorych pozostaje niezdiagnozowanych lub zdiagnozowanych błędnie – alarmują autorzy raportu „Pacjent ze śródmiąższową chorobą płuc w Polsce. Bieżące wyzwania w diagnostyce i opiece nad chorymi oraz rekomendacje w zakresie poprawy sytuacji” i rekomendują działania, które mają poprawić sytuację tych chorych.
Śródmiąższowe choroby płuc (ILD) należą do grupy rzadkich schorzeń, na które składa się ponad 200 jednostek chorobowych (m.in. idiopatyczne włóknienie płuc, sarkoidoza oraz zapalenie płuc z nadwrażliwością). ILD może występować w następstwie rozwoju innych schorzeń i dotyczy szerokiej grupy osób, zarówno kobiet jak i mężczyzn w różnym wieku. Rokowania chorych nie są optymistyczna. W przypadku idiopatycznego włóknienia płuc chorzy bez właściwego leczenia przeżywają średnio 2-3 lata.

„To są choroby, które zajmują część płuc, o której rzadko myślimy – śródmiąższ – takie rusztowanie, które otacza pęcherzyki płucne i drobne drogi oskrzelowe. Znajduje się jakby pomiędzy pęcherzykami, tam gdzie są naczynia krwionośne, naczynia limfatyczne, i też tam znajduje się niewielka ilość tkanki łącznej, która stanowi rusztowanie dla całego układu oddechowego. Płuca tracą elastyczność, poszerza się bariera pomiędzy pęcherzykiem płucnym a naczyniem krwionośnym, a więc wydłuża się droga tlenu z pęcherzyków do naczyń krwionośnych” – powiedziała podczas prezentacji raportu w poniedziałek 6 października br. jego współautorka dr hab. n. med. Katarzyna Lewandowska z I Kliniki Chorób Płuc Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Dr Lewandowska dodała, że objawy (kaszel, ograniczenie tolerancji wysiłku, duszność wysiłkowa i spoczynkowa) są podobne jak w wypadku innych chorób układu oddechowego, więc lekarz pierwszego kontaktu, do którego trafia taki pacjent, diagnozuje go zwykle jako dotkniętego jedną z najczęstszych chorób, jak astma, zapalenie płuc, niewydolność serca, przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP).

W związku z tym specjaliści – autorzy raportu „Pacjent ze śródmiąższową chorobą płuc w Polsce” rekomendują zmiany w funkcjonującym obecnie w Polsce systemie diagnostyki i leczenia śródmiąższowych chorób płuc. Oprócz działań edukacyjnych i wykorzystania gotowych narzędzi tj. „Karty diagnostycznej pacjenta z podejrzeniem śródmiąższowej choroby płuc” przez wprowadzenie jej do systemów informatycznych w gabinetach lekarzy rodzinnych – dotyczą one m.in.: wsparcia diagnostyki przez wykorzystanie niskodawkowej tomografii komputerowej wykonywanej w ramach skriningu raka płuc oraz bilansu zdrowotnego przez lekarza rodzinnego.

W leczeniu postulowane jest utworzenie szybkiej, skoordynowanej ścieżki diagnostycznej i terapeutycznej, zwiększenie dostępu do terapii lekowych, wypracowanie standardów organizacyjnych w zakresie funkcjonowania i rozmieszczenia ośrodków referencyjnych w każdym regionie Polski. Raport zwraca także uwagę na konieczność zwiększenia dostępu do rehabilitacji – implementację w zakresie rehabilitacji oddechowej oraz dostęp do turnusów rehabilitacyjnych dla każdego pacjenta z rozpoznaną ILD (minimum sześć tygodni). Konieczne jest także zwiększenie dostępności przenośnych źródeł tlenu w ramach Domowego Leczenia Tlenem.

Dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc i prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc powiedziała, że najważniejsze jest aby pacjent z ILD trafił na szybką ścieżkę leczenia oraz dostęp do rehabilitacji.

„Niestety, w Polsce mamy jedynie kilka ośrodków rehabilitacji stacjonarnej, które są zlokalizowane w szpitalach pulmonologicznych, pozostałe są w sanatoriach. To nie jest ten typ rehabilitacji, którą chcielibyśmy prowadzić u naszych chorych, bo rehabilitację kojarzy się zwykle z wykonywaniem zabiegów fizyko-terapeutycznych, natomiast my tutaj mówimy o zupełnie innym rodzaju rehabilitacji, rehabilitacji pulmonologicznej, ukierunkowanej nie tylko na radzenie sobie z dusznością, ale także na wykonywanie ćwiczeń siłowych czy wytrzymałościowych, ażeby pacjent miał lepszą tolerancję wysiłku” – powiedziała dr Czajkowska-Malinowska.

Dodała, że najważniejszą rekomendacją w leczeniu ILD jest stworzenie ośrodków referencyjnych „z prawdziwego zdarzenia”, w których pacjent uzyska całościowe wsparcie.

Prof. Brygida Kwiatkowska, konsultant krajowa w dziedzinie reumatologii, zaznaczyła, że tylko w wypadku chorych na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS), które jest najczęstszą zapalną chorobą tkanki łącznej, zmiany śródmiąższowe w płucach występują nawet u 10 proc. pacjentów.

„To oznacza, że tysiące pacjentów w Polsce może wymagać specjalistycznej opieki pulmonologicznej. Tymczasem wielu z nich nie jest nawet świadomych zagrożenia” – zauważa prof. Kwiatkowska.

Zdaniem dr Aleksandra Biesiady, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, niezbędnym rozwiązaniem jest implementacja w systemach informatycznych gabinetów lekarzy rodzinnych „Karty diagnostycznej pacjenta z podejrzeniem śródmiąższowej choroby płuc”.

„Lekarze rodzinni są pierwszym kontaktem da pacjentów, dlatego kluczowe jest, abyśmy mieli narzędzia, które pomogą nam rozpoznać niepokojące objawy, takie jak przewlekły kaszel czy duszność” – mówi dr Biesiada.

Agnieszka Pilewska-Ślączko, prezes Polskiego Towarzystwa Wspierania Chorych na Włóknienie Płuc, dodała, że z punktu widzenia pacjentów ważne jest wsparcie psychologiczne oraz poprawa jakości życia pacjenta.

Raport „Pacjent ze śródmiąższową chorobą płuc w Polsce. Bieżące wyzwania w diagnostyce i opiece nad chorymi oraz rekomendacje w zakresie poprawy sytuacji” powstał w ramach kampanii „Płuca Polski. Od kaszlu do włóknienia”, której celem jest podnoszenie świadomości społeczeństwa na temat chorób płuc.


Raport dostępny jest pod linkiem:

https://plucapolski.pl/wp-content/uploads/2025/09/Pluca-2025-v8-na-strone.pdf 

Źródło: PAP MediaRoom

Zaburzenia snu stają się coraz powszechniejszym problemem zdrowia publicznego – alarmują eksperci. Jak pokazuje najnowszy raport platformy ePsycholodzy.pl, coraz więcej Polaków skarży się na niską jakość snu, a przyczyną są głównie stres, gonitwa myśli i niehigieniczne nawyki, takie jak korzystanie z urządzeń elektronicznych przed snem. To niepokojący trend, który – jeśli nie zostanie powstrzymany – może skutkować wzrostem problemów psychicznych, przewlekłym zmęczeniem i pogorszeniem jakości życia.
Ponad 41% Polaków jest niezadowolonych z jakości swojego snu i takich osób przybyło rdr. Podobnie jak w zeszłym roku, teraz też najwięcej rodaków ma problem z tym, że długo nie może zasnąć – obecnie blisko 43%. Na drugim miejscu w tegorocznym zestawieniu jest wielokrotne budzenie się w nocy – ponad 34%. I ta przyczyna rdr. nasiliła się w społeczeństwie, podobnie jak trzy kolejne kwestie. Na trzeciej pozycji jest martwienie się o swoją przyszłość – przeszło 33%. Czwarty jest stres – blisko 30%. TOP5 zamyka nadużywanie technologii – prawie 26%. Eksperci komentujący te wyniki biją na alarm. Zauważają, że główne powody trudności ze snem wiążą się z przeżywanym przez Polaków napięciem, wywołanym wieloma problemami.

Według niedawno opublikowanego raportu platformy ePsycholodzy.pl, 52,7% Polaków jest zadowolonych z jakości swojego snu, 41,4% rodaków narzeka, a 5,9% pozostaje niezdecydowanych. W zeszłorocznej edycji badania tak deklarowało odpowiednio 53,8%, 41% i 5,2% respondentów. Obecnie najwięcej niezadowolonych osób długo nie może zasnąć (np. ma gonitwę myśli, rozmyśla o różnych sytuacjach) – 42,9% (wcześniej – 44,3%).

– Po raz kolejny najwięcej osób jako główną przyczynę trudności ze snem wskazuje gonitwę myśli. To jest wręcz alarmującym sygnałem. Widać, że społeczeństwo mierzy się z wieloma problemami, w tym finansowymi, zawodowymi, rodzinnymi i zdrowotnymi. Ponad 40% Polaków towarzyszy przewlekły stres, który może być związany zarówno z sytuacją indywidualną, jak i ogólnokrajową czy globalną. W dłuższej perspektywie problem z zaśnięciem może prowadzić do błędnego koła bezsenności, które pogłębia problemy psychiczne – ostrzega psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Drugim powodem niezadowolenia z jakości snu jest wielokrotne budzenie się w nocy – 34,1% (w zeszłej edycji – 28,7%). Zdaniem eksperta, to jeden z najczęstszych sygnałów zaburzeń utrzymania snu, który również może wynikać z życia w stresie. Michał Murgrabia radzi, aby w takim przypadku przyjrzeć się zarówno zdrowiu fizycznemu, jak i emocjonalnemu, a także warunkom, w jakich śpimy. Zignorowanie tego objawu może prowadzić do przewlekłej bezsenności. Na trzeciej pozycji w zestawieniu widać martwienie się o swoją przyszłość – 33,1% (poprzednio – 30,6%).

– To, że tak wielu badanych wskazało na zamartwianie się o przyszłość jako na czynnik zaburzający sen, nie dziwi w kontekście naszych ostatnich doświadczeń. Wojna tuż przy naszych granicach, inflacja czy niedawna powódź to wydarzenia wpływające w ogromnym stopniu na ludzie życie, które budzą naszą bezradność i odbierają poczucie bezpieczeństwa. Poza tym każdy z nas przeżywa również wiele trudności w codziennym życiu, związanych ze zdrowiem, rodziną czy pracą, co stanowi dodatkowe obciążenie – mówi Agnieszka Ogłaza z Kliniki Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS.

Czwarty w rankingu jest stres – 29,5% (poprzednio – 19,8%). – Jego źródła są zróżnicowane – od presji zawodowej, przez sytuację rodzinną, aż po ogólne poczucie przeciążenia obowiązkami i brakiem czasu na odpoczynek. To błędne koło, bo brak snu obniża zdolność radzenia sobie ze stresem, co z kolei jeszcze bardziej pogłębia bezsenność. Jeśli taki stan utrzymuje się dłużej niż kilka tygodni, to zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie – podkreśla ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

W opinii ekspertki, niewątpliwie stres jest czynnikiem, który w znaczącym stopniu zaburza zdrowy sen. Może on negatywnie wpływać zarówno na zasypianie, jak i powodować nocne wybudzenia czy przedwczesne budzenie się rano. – Kiedy przyjrzymy się trzem głównym powodom trudności ze snem, wymienionym przez badanych, zauważymy, że wszystkie one mogą wiązać się właśnie z napięciem. Stres powoduje, że nasz układ nerwowy pozostaje w stanie ciągłej gotowości. Wzbudzenie w naszym organizmie utrzymuje się bez przerwy, abyśmy byli w stanie zareagować na potencjalne zagrożenie w każdej chwili – dodaje ekspertka.

TOP5 przyczyn niezadowolenia z jakości snu zamyka nadużywanie technologii przed zaśnięciem (telewizora, komputera czy telefonu) – 25,7% (wcześniej – 20,6%). – To, że co czwarty dorosły Polak przyznaje się do tego, pokazuje dużą skalę problemu. Urządzenia emitujące niebieskie światło zaburzają wydzielanie melatoniny. To opóźnia zasypianie i pogarsza jakość snu – tłumaczy psycholog Michał Murgrabia.

Natomiast spośród konkretnych przyczyn najrzadziej podawane są różnego rodzaju ekscytacje (wyjazdy, spotkania itp.) – 3,8% (wcześniej – 3,4%). Dziecko budzące się w nocy ma 4,1% wskazań (3,8%). Z kolei kiepskie warunki do spania (za zimno, za ciepło, zły materac itd.) są wymieniane przez 5,8% badanych (4%).

– Najrzadziej wymieniane przyczyny mogą być faktycznie najmniej dotkliwe, gdyż nie zawierają bardzo ważnego elementu – lęku. Kiedy nie mogąc spać, martwimy się, mamy gonitwę myśli, wspominamy dawne przykre zdarzenia czy przewidujemy negatywne konsekwencje niewyspania, pojawia się w nas lęk, który powoduje dodatkowe wzbudzenie. Sprawia on, że te momenty stają się męczarnią. Wreszcie utrwala nasze problemy ze snem – zauważa ekspertka z Kliniki Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS.

Do tego można jeszcze dodać, że część osób jest niezadowolonych np. przez sen w różnych godzinach (praca na zmiany, kładzenie się o różnych porach) – 6,7%. Niektórzy też za dużo korzystają z używek (kawy, herbaty, alkoholu itd.) – 8,2%. Tylko 3,4% ankietowanych nie potrafi wskazać źródeł swoich problemów ze snem (poprzednio – 6,6%).

– Zdecydowanie wiedza na temat higieny snu i czynników zaburzających sen jest coraz większa i bardziej dostępna. Ciągle jednak pacjenci nie zdają sobie sprawy z istotnych czynników utrwalających bezsenność. To m.in. zaniedbywanie aktywności fizycznej lub właśnie używki. Nadal wiele osób uważa, że wypicie kieliszka wina lub jednego piwa to nie jest właściwie picie alkoholu. Bardzo często również nie mówimy o tym, gdyż nie postrzegamy tego albo stosowania innych używek jako przyczyny trudności ze snem – podsumowuje Agnieszka Ogłaza.

Polacy śpią coraz gorzej – i coraz bardziej to odczuwają. Stres, lęk o przyszłość i nieumiejętność wyciszenia się wieczorem to dziś najczęstsze przyczyny problemów ze snem. Co czwarty badany przyznaje się też do zasypiania z telefonem lub komputerem w ręce, co dodatkowo pogarsza sytuację. Eksperci podkreślają, że bez odpowiedniej edukacji i zmiany stylu życia problem ten może się pogłębiać i odbić się nie tylko na zdrowiu psychicznym, ale również fizycznym. Kluczowe znaczenie mają tu działania profilaktyczne – promocja higieny snu, wsparcie psychologiczne oraz zmiana codziennych nawyków.

Źródło: MondayNews

W dobie rosnącego tempa życia i stresu coraz więcej osób szuka równowagi – zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Styl życia staje się nie tylko osobistym wyborem, ale też wyznacznikiem zdrowia i dobrostanu. Najnowsze badanie serwisu Prezentmarzeń pokazuje, jak Polacy naprawdę dbają o siebie – co jedzą, jak się ruszają, śpią i jak często odwiedzają lekarza. Sprawdźmy, gdzie jesteśmy jako społeczeństwo na zdrowotnej mapie nawyków.
Aktywność coraz częściej postrzegana jest jako czynnik poprawiający nastrój i samopoczucie. Ćwiczenia stają się narzędziem relaksującym w czasach rosnącego stresu w społeczeństwie. Co trzeci Polak postrzega jakość swojego snu jako przeciętną ze względu na używanie przed snem urządzeń elektronicznych. Nikt nie wskazał, że nie spożywa warzyw i owoców w swojej diecie.

Wyniki badania „Jak Polacy dbają o zdrowie” serwisu Prezentmarzeń na próbie 1006 respondentów pokazują, że coraz więcej młodych osób zwraca uwagę na zdrowy styl życia. Różnorodne aktywności pozwalają dbać o kondycję i zapobiegać wielu chorobom cywilizacyjnym. Ponad Połowa Polaków zadeklarowała, że ćwiczy regularnie. 

Najliczniejszą grupą ankietowanych są osoby w wieku 25-34 lat, aż 65% respondentów. Wiek 35-44 lat reprezentuje 20% badanych. Natomiast osoby w wieku 18-24 lat to 10% uczestników. Odpowiedzi w wieku 45-55 lat udzieliło jedynie 5% osób.

Aktywność fizyczna jako fundament zdrowia
Dla 60% respondentów główną motywacją do ćwiczeń jest utrzymanie zdrowia i dobrej kondycji fizycznej. Jedynie 20% osób wymienia redukcję masy ciała jako kluczowy cel swojej aktywności. Mniejsza grupa ankietowanych – 10% osób, postrzega ćwiczenia jako metodę relaksu i sposób na radzenie sobie z napięciem. Pokazuje to, że coraz częściej ćwiczenia stają się narzędziem relaksującym w czasach rosnącego stresu w społeczeństwie.

Aż 62% osób zdecydowanie odczuwa pozytywny wpływ swojej rutyny treningowej na samopoczucie. Większość uczestników (75%) regularnie angażuje się w aktywność fizyczną, ćwicząc codziennie lub 2-3 razy w tygodniu. Tylko 25% osób ćwiczy raz w tygodniu lub sporadycznie. Większość ankietowanych (40%) poświęca na trening od 30 do 60 minut. Kolejna duża grupa (25%) trenuje przez 60-90 minut. Tylko niewielka liczba osób (20%) ćwiczy mniej niż 30 minut, a 15% ankietowanych decyduje się na dłuższe sesje trwające ponad 90 minut.

– Najlepszą formą aktywności jest siłownia i fitness jak wskazuje 35% osób, tuż za nimi znajduje się joga i pilates (30%). Jazda na rowerze (15%) oraz sporty zespołowe (10%) również mają swoich entuzjastów. Najmniej osób wybiera bieganie (5%) i taniec (5%). Najczęściej po treningu czujemy się zrelaksowani (60%) oraz odczuwamy przypływ energii (20%). Część osób odczuwa zmęczenie, ale jest zadowolona z ćwiczeń (15%). Tylko nieliczni czują się zmęczeni i niezadowoleni po wysiłku fizycznym, co pokazuje że aktywność coraz częściej jest postrzegana jako czynnik poprawiający nastrój i samopoczucie. – mówi Michał Krasoń z serwisu Prezentmarzeń.

Zdecydowana większość Polaków (60%) czuje się zrelaksowana po treningu i odczuwa przypływ energii (20%). Mniej osób odczuwa zmęczenie, ale jednak jest zadowolona (15%), a tylko nieliczne osoby (5%) czują się zmęczone i niezadowolone po wysiłku.

Większość respondentów (55%) często włącza także aktywność do codziennych czynności, takich jak na przykład chodzenie pieszo czy wybieranie schodów zamiast windy. Kolejne 30% ankietowanych robi to czasami. Tylko 15% osób rzadko korzysta z takich okazji, ale nikt nie zadeklarował całkowitego braku aktywności fizycznej w codziennych czynnościach.

Świadome nawyki żywieniowe
Największa grupa ankietowanych (40%) wskazuje, że w ich diecie dominują produkty bogate w białko. Następnie wybierają węglowodany (30%) oraz warzywa i owoce (20%). Produkty bogate w tłuszcze są najmniej popularne (10%). Co ciekawe, aż 50% ankietowanych zadeklarowała, że spożywa warzywa i owoce 1 lub 2 razy na dzień oraz rzadziej niż raz dziennie. Mniejsza grupa osób (20%) spożywa owoce i warzywa w każdym posiłku. Nikt jednak nie wskazał, że nie spożywa warzyw i owoców. Zdecydowana większość osób (80%) nie unika żadnych produktów spożywczych. Wśród tych, którzy unikają, najwięcej osób rezygnuje z nabiału (10%), następnie glutenu (8 %), a najmniej osób z mięsa (2%).

Większość Polaków rzadko spożywa posiłki na mieście (65%). Mniejsza grupa osób (25%) je na mieście raz w tygodniu. Tylko niewielka część (2%) jada na mieście codziennie, a 8% ankietowanych rzeczywiście korzysta z tej opcji kilka razy w tygodniu. Respondenci (70%) oceniają swoje porcje jako „w sam raz”. 20 % uważa, że ich porcje są za duże, a tylko 10% wskazuje, że są za małe. Duża część odpowiedzi (55%) pokazuje, że często jada posiłki o stałych porach, ale nie zawsze. Tylko 5% ma nawyk spożywania posiłków zawsze o stałych porach, a 40 % przyznaje, że robi to rzadko.

Połowa Polaków (50%) dba o odpowiednie nawodnienie, osiągając zalecane minimum wypicia 2 litrów wody dziennie. Mniejsza grupa (10%) pije wodę, ale nie w wystarczających ilościach, co może wpływać na ich zdrowie i samopoczucie. 20% osób czasami pamięta o piciu wody, podczas gdy pozostałe 20% rzadko się nawadnia, co może być sygnałem do poprawy nawyków.

Sen i regeneracja
Aż 50% Polaków ocenia jakość swojego snu jako dobrą, natomiast co trzeci Polak postrzega ją jako przeciętną. Tylko 10% osób ocenia swoją jakość snu jako bardzo dobrą, a zaledwie 5% jako złą. Zdecydowana większość ankietowanych (70%) śpi od 7 do 8 godzin każdej nocy, co jest zgodne z zaleceniami dla dorosłych. Z kolei 20% osób śpi więcej niż 8 godzin, a tylko 10% przyznaje, że sypia od 5 do 6 godzin. Co istotne, nikt z uczestników nie przesypia mniej niż 5 godzin, co jest pozytywnym sygnałem. Największa grupa badanych (60%) przyznaje, że ich nawyki związane ze snem są czasami nieregularne, co może wpływać na jakość ich snu. 25% ankietowanych udzieliło odpowiedzi, że regularnie kładzie się spać i budzi o stałych porach, a 15% osób wskazuje, że ich godziny snu są bardzo nieregularne. Co trzeci Polak nie ma problemów z zasypianiem. Jednak 50% osób deklaruje, że doświadcza czasami trudności z zasypianiem, co może znacznie wpływać na jakość wypoczynku. 20% osób przyznaje, że często budzi się w nocy. Wypoczętych rano jest 75% ankietowanych, z czego 50% osób często czuje się wypoczętych, a 25% osób zawsze. Z kolei 20% osób rzadko czuje się wypoczętych, a 5 osób nigdy nie doświadcza tego uczucia.

Unikanie przed snem kofeiny i ciężkostrawnych posiłków stosuje 75% ankietowanych. Niestety 60% Polaków używa urządzeń elektronicznych codziennie przed snem. Co może wpływać na jakość ich snu ze względu na emitowane niebieskie światło.

Badania kontrolne
Ponad 60% Polaków regularnie wykonuje badania kontrolne. Jedynie 20% osób wykonuje badania co kilka lat, a drugie 20% rzadko kiedy je robi. Jesteśmy coraz bardziej świadomi konieczności monitorowania stanu zdrowia. Co ciekawe wyniki konsultowane są przez 60% respondentów tylko wtedy kiedy jest to potrzebne. 40 respondentów regularnie odwiedza lekarza w przypadku jakichkolwiek niepokojących objawów. Jednak 35% osób odkłada czasami wizytę. Zdecydowana większość odpowiadających (70%) zawsze pamięta o terminach badań i wizyt kontrolnych, co wskazuje na odpowiedzialne podejście do dbania o zdrowie. 10% osób czasami pamięta o terminach, a 20% osób rzadko zwraca na to uwagę. Nikt z badanych nie przyznał, że zawsze zapomina o wizytach kontrolnych.

Badanie „Jak Polacy dbają o zdrowie” zostało zrealizowane przez serwis Prezentmarzeń na próbie 1006 respondentów, metodą CAWI w marcu 2025.

Źródło: infowire.pl

Fundacja Szkoła z Klasą prezentuje pierwszy w Polsce raport poświęcony szkołom przyszpitalnym. Raport „Szkoły Przyszpitalne w Polsce”, który powstał w ramach projektu „Krople uważności”, rzuca światło na funkcjonowanie tej istotnej, choć często pomijanej instytucji działającej na styku systemów edukacji i ochrony zdrowia. Szkoły przyszpitalne pełnią ważną rolę we wspieraniu dzieci i młodzieży podczas procesu zdrowienia, pomagają im w kontynuacji nauki w okresie hospitalizacji a także umożliwiają płynny powrót do tradycyjnego toku nauczania po zakończeniu leczenia. Twórcy raportu, podkreślają, że aby te funkcje były pełnione z powodzeniem, należy zapewnić instytucji szkoły przyszpitalnej odpowiednie miejsce na styku systemów edukacji i ochrony zdrowia.
-Tworząc raport „Szkoły przyszpitalne w Polsce”, chcieliśmy oddać głos nauczycielom pracującym w tych placówkach i nie tylko pokazać wyzwania, z jakimi się spotykają i potrzeby, ale też podkreślić, jak ważne jest systemowe wsparcie dla tego sektora edukacji. Mamy nadzieję, że raport wzmocni świadomość roli szkół przyszpitalnych i rozpocznie międzysektorową dyskusję na temat lepszej współpracy na rzecz zdrowienia i edukacji młodych ludzi – powiedziała Agata Łuczyńska, prezeska Fundacji Szkoła z Klasą.
 
– Young Health Programme to globalna inicjatywa, której celem jest przeciwdziałanie różnym formom wykluczenia i wyrównywanie szans dzieci oraz młodzieży. Tym bardziej cieszymy się, że możemy współtworzyć projekt Krople Uważności, w ramach którego po raz pierwszy zbadano niezwykle ważny, a dotychczas niedoceniany obszar funkcjonowania szkół przyszpitalnych. Szkoły te stanowią wyjątkowy pomost pomiędzy zdrowiem a edukacją, pozwalając młodym ludziom dotkniętym chorobą kontynuować rozwój edukacyjny pomimo trudnej sytuacji zdrowotnej. Wierzymy, że systemowe wsparcie tego sektora jest konieczne, dlatego cieszę się, że rozpoczynamy publiczną dyskusję na ten temat. – podkreśliła Alina Pszczółkowska, wiceprezes AstraZeneca Pharma Poland.
 
Więcej niż edukacja
Z badania Fundacji Szkoła z Klasą wynika, że szkoły przyszpitalne odgrywają dużo większą rolę niż tylko edukacyjna. Ich zadaniem jest pomoc w adaptacji do nowych warunków wynikających z doświadczenia choroby, wspomaganie dziecka w procesie leczenia, a po zakończeniu hospitalizacji – wsparcie w powrocie do funkcjonowania w domu i szkole macierzystej. Zajęcia edukacyjne w szpitalu, zaproponowane młodym pacjentom zgodnie z określonym planem dnia, dają dzieciom namiastkę normalnej codzienności i ważną odskocznię od życia szpitalnego i niewesołych myśli związanych z chorobą. Funkcja ta jest ważna dla pacjentów wszystkich oddziałów pediatrycznych, niezależnie od obszaru terapeutycznego, a w niektórych miejscach, takich jak np. oddziały psychiatryczne, stanowi wręcz element terapii.
 
 – Funkcjonowanie szkół przyszpitalnych jest kluczowe zarówno z perspektywy pacjentów, ich rodziców i opiekunów, jak i zespołu terapeutycznego. Możliwość kontynuowania edukacji w bezpiecznym i wspierającym środowisku, gdzie nauczyciele są uważni na ich potrzeby i rozumieją trudności wynikające z choroby, znacząco pomaga im w procesie zdrowienia. Docelowy powrót do szkoły macierzystej jest naturalnym etapem całego procesu, dlatego edukacja w szkole przyszpitalnej powinna stanowić płynne przejście między systemem szpitalnym a tradycyjną edukacją. Dla zespołu terapeutycznego współpraca ze szkołami przyszpitalnymi ma ogromne znaczenie, ponieważ pozwala na tworzenie spersonalizowanych planów edukacyjnych, które są zgodne z procesem terapeutycznym i ułatwiają dzieciom reintegrację ze środowiskiem szkolnym – podkreśla Aleksandra Lewandowska, krajowa konsultant w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, która objęła raport „Szkoły przyszpitalne w Polsce” honorowym patronatem.
 
Szkoły przyszpitalne – zawieszone w próżni
Dla dziecka dotkniętego przez dłuższy czas chorobą i doświadczającego hospitalizacji lekcje  z nauczycielami szkoły przyszpitalnej stanowią bardzo ważne ogniwo w procesie przejścia od roli pacjenta do roli ucznia po opuszczeniu szpitala. Jak podkreślają twórcy raportu „Szkoły przyszpitalnie w Polsce”, proces ten jest niezwykle ważny, gdyż – zrealizowany poprawnie  – pozwala ograniczyć negatywne emocje i stres w czasie choroby, a po wyjściu ze szpitala daje młodym ludziom szanse na bezpieczne odnalezienie się na nowo w rzeczywistości szkolnej.
 
Mimo tak istotnej funkcji szkół przyszpitalnych wciąż brakuje ujednoliconych regulacji prawnych dotyczących ich funkcjonowania, a sama obecność tych szkół w systemie jest niemal niewidoczna.
 
– W obecnej chwili nie istnieje nawet centralny, powszechnie dostępny spis takich placówek  – można powiedzieć, że działają one gdzieś na marginesie i nikt się nimi nie interesuje. A przecież aby z sukcesem realizować swoje zadania szkoły przyszpitalne potrzebują oparcia, zarówno w systemie edukacji jak i w systemie ochrony zdrowia, oraz współpracy i bieżącej komunikacji pomiędzy tymi obszarami. Tymczasem po obu stronach brakuje nie tylko odpowiednich regulacji, ale przede wszystkim zrozumienia roli szkół przyszpitalnych. Niestety przekłada się to także na niedocenienie pracy nauczycieli zatrudnionych w tych placówkach – podkreśliła Agata Łuczyńska, prezeska Fundacji Szkoła z Klasą.
 
Nauczyciele szkół przyszpitalnych – niezbędni, lecz niedoceniani
Jak wynika z raportu „Szkoły przyszpitalne w Polsce” w swojej codziennej pracy nauczyciele pracujący w szpitalach mierzą się z szeregiem wyzwań. Każdego dnia dostosowują się do zmieniającego się stanu zdrowia swoich uczniów oraz specyficznych warunków szpitalnej rzeczywistości. Często muszą prowadzić zajęcia w ograniczonych przestrzeniach, co negatywnie wpływa na jakość nauczania. Ich praca wymaga wyjątkowej elastyczności, umiejętności dostosowywania metod nauczania do indywidualnych potrzeb podopiecznych oraz wrażliwości na ich stan psychofizyczny.
 
Twórcy raportu podkreślają, że mimo iż praca nauczycieli jest niezwykle cenna dla pacjentów z oddziałów pediatrycznych, nie znajdują oni adekwatnego wsparcia ze strony personelu medycznego, który nierzadko traktuje ten fragment funkcjonowania ucznia-pacjenta jako dodatek do życia szpitalnego. Brakuje docenienia wkładu pracy nauczycieli, brakuje komunikacji z lekarzami i pielęgniarkami, która mogłaby owocować lepszą współpracą na rzecz dzieci.
 
Również ze strony systemu edukacji, a więc przede wszystkim szkół macierzystych uczniów, nie otrzymują oni niezbędnego zrozumienia i wsparcia.
 
 – Szkoła przyszpitalna to jest taka niepoważna sprawa dla nauczycieli szkół publicznych. (…) Ocen nie chcą brać pod uwagę, a jak czasami wypisujemy postępy dzieci, bo to też bardzo ważne, chyba najważniejsze, oni je bardzo często kwestionują. Więc to jest takie trochę marginalizowanie naszej pracy i też trochę wkładu pracy dzieci, niestety – mówi cytowana w raporcie nauczycielka pracująca w szpitalu.
 
Wnioski z badania pokazują także, że pedagodzy szkół przyszpitalnych potrzebują wsparcia psychologicznego oraz dostępu do odpowiednich szkoleń i zasobów, które ułatwią im pracę, zredukują stres a tym samym podniosą jakość edukacji.
 
Raport jako impuls do zmiany systemu
Autorzy raportu podkreślają, że we wsparciu funkcjonowania szkół przyszpitalnych niezbędne są rozwiązania z pogranicza wielu obszarów. Wy­magają one międzysektorowej koordynacji i przepływu informacji, zarówno na poziomie krajowym, jak i lokalnym. Do najważniejszych należą:
 
 – Szkoły przyszpitalne mają niemałe znaczenie w systemie edukacji, którego są integralną częścią. Postrzeganie ich jako marginalnego elementu czy jedynie przez pryzmat obciążenia dla budżetu może prowadzić do niepewności wśród kadry oraz dezorganizować pracę, co ma negatywny wpływ na jakość edukacji – podkreśla Agata Łuczyńska.
 
Raport dostępny jest na stronie Fundacji Szkoła z Klasą 
https://www.szkolazklasa.org.pl/materialy/raport-szkoly-przyszpitalne-w-polsce-2025/
 
źródło: Fundacja Szkoła z Klasą