Medicalpress
Agencja Badań Medycznych ogłosiła wyniki konkursu ABM/2024/2 na niekomercyjne badania kliniczne i eksperymenty badawcze w onkologii. Spośród 84 złożonych wniosków, dofinansowanie w łącznej kwocie niemal 550 mln zł otrzymało 18 najbardziej innowacyjnych projektów. Zwycięskie badania dotyczą m.in. leczenia rzadkich i agresywnych nowotworów piersi, nowotworów dziecięcych, raka tarczycy oraz porównania chirurgii robotycznej i radioterapii u chorych na raka nerki. Inicjatywa ABM ma na celu rozwój innowacyjnych terapii i diagnostyki, a także wzmacnianie pozycji polskiej nauki w międzynarodowym środowisku medycznym

Zastępca Prezesa ds. finansowania badań Pan Ireneusz Staroń zatwierdził listę rankingową, zawierającą wyniki Konkursu na niekomercyjne badania kliniczne i eksperymenty badawcze w obszarze onkologii (ABM/2024/2). Na podstawie listy rankingowej sporządzonej w wyniku przeprowadzenia procedury konkursowej rekomendację do dofinansowania w Konkursie otrzymało 18 projektów, dla których łączna kwota dofinansowania wynosi 547 579 473,75 zł.

W obliczu rosnącej zachorowalności na choroby nowotworowe i wyzwań związanych z finansowaniem leczenia, Agencja Badań Medycznych postawiła na wsparcie innowacyjnych, niekomercyjnych badań klinicznych w obszarze onkologii. Konkurs, którego nabór trwał od czerwca do listopada 2024 r., spotkał się z dużym zainteresowaniem środowiska naukowego – wpłynęły 84 wnioski o łącznej wartości przekraczającej 2,1 miliarda złotych. Do oceny merytorycznej zakwalifikowano 69 z nich.

Spośród nich do dofinansowania zakwalifikowano 18 projektów, które otrzymają łącznie 547 579 473,75 zł. Zwycięskie propozycje obejmują m.in. rozwój radiofarmaceutyków, diagnostykę molekularną, biopsję płynną, porównanie technik leczenia raka oraz badania nad nowotworami dziecięcymi i rzadkimi chorobami onkologicznymi.

Pomimo postępu jaki dokonał się w obszarze onkologii w ostatnich latach, zachorowalność na choroby nowotworowe rośnie z roku na rok, stanowiąc jedną z głównych przyczyn zgonów na świecie.

Zgodnie z raportem Narodowego Instytutu Onkologii ogólna umieralność spowodowana chorobami nowotworowych w Polsce jest o 15% wyższa od średniej Unii Europejskiej i zmniejsza się wolniej niż średnia unijna. Powyższe analizy wskazują na potencjalne problemy w diagnozowaniu i w dostępie do skutecznego leczenia.

– Naszą ideą jest wspieranie najlepszych i najbardziej  innowacyjnych projektów, które zapewnią pacjentom dostęp do terapii, często w inny sposób nieosiągalnych. Wspieramy badania, które mają szanse na opublikowanie wyników we wiodących, opiniotwórczych czasopismach międzynarodowych i które wpłyną na to, że polska medycyna będzie widoczna na świecie. Polscy naukowcy pokazują, że ich pomysły są konkurencyjne na skalę światową. W ramach konkursu na niekomercyjne badania w onkologii obserwujemy dużą reprezentację projektów z zakresu diagnostyki obrazowej skupionych na wczesnym wykrywaniu nowotworów, na monitorowaniu terapii za pomocą AI i medycyny nuklearnej – podkreślał prof. Wojciech Fendler – Prezes Agencji Badań Medycznych podsumowując wyniki konkursu podczas konferencji.

– W Europie Zachodniej ok. 40% badań klinicznych to badania niekomercyjne. Jeszcze kilka lat temu, przed 2019 r. niekomercyjne badania w Polsce stanowiły poniżej 2%. W tej chwili zbliżamy się do ok. 10%. Przed nami jeszcze długa droga, ale ta zmiana pokazuje, jak duży mamy potencjał intelektualny polskich badaczy. To nie tylko publikacje. To przede wszystkim nowe rozwiązania, które mogą zostać wdrożone do opieki zdrowotnej – podsumowuje prof. Piotr Rutkowski, Klinika Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, Przewodniczący Rady Agencji Badań Medycznych.

Nowe możliwości leczenia jednego z najbardziej agresywnych nowotworów piersi

Co roku w Polsce diagnozowanych jest 20 tys. nowych przypadków raka piersi. To choroba niejednorodna, w której wyróżniamy różne podtypy. Jednym z nich jest potrójnie ujemny rak piersi, który dotyczy ok. 10-15% wszystkich pacjentek. 

Potrójnie ujemny rak piersi to agresywny nowotwór, z wysokimi zdolnościami do rozmnażania się komórek nowotworowymi, co w połączeniu z ograniczonymi możliwościami leczenia prowadzi do najgorszego rokowania wśród podtypów raka piersi.

– Potrójnie ujemny rak piersi to szczególny rodzaj nowotworu, bo charakteryzuje się wyraźnie większa agresywnością. Ograniczenie możliwości terapeutycznych z powodu braku ukierunkowanego leczenia hormonalnego czy antyHER2, które są dostępne w przypadku raków piersi posiadających te receptory niestety skutkuje najgorszym rokowaniem spośród wszystkich podtypów raka piersi, a ryzyko nawrotu tej choroby jest trzy krotnie wyższe w stosunku do innych raków piersi –
podsumowywał prof. Zbigniew Adamczewski, Zakład Medycyny Nuklearnej, Uniwersytet Medyczny w Łodzi.

Konsorcjum, w którym liderem jest Narodowe Centrum Badań Jądrowych wraz z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi w ramach dofinansowania Agencji Badań Medycznych przeprowadzi badanie korelacji pomiędzy wyjściowym poziomem gromadzenia radiofarmaceutyku 99mTc-PSMA-T4 w guzie piersi a skutecznością chemioterapii przedoperacyjnej w potrójnie ujemnym raku piersi. Zastosowanie 99mTc-PSMA-T4 w diagnostyce pacjentów z potrójnie ujemnym rakiem piersi może stanowić wartość prognostyczną i rokowniczą dla schematu leczenia i może pomóc w podejmowaniu trafnych decyzji klinicznych, dostosowanych do indywidualnych potrzeb pacjentek.

Szansa na postęp w leczeniu rzadkich nowotworów dziecięcych

Mięsaki tkanek miękkich u dzieci, w tym mięsaki prążkowanokomórkowe, to rzadkie i bardzo złożone nowotwory, których rozpoznanie i leczenie stanowi ogromne wyzwanie. Mimo wysiłku europejskich grup terapeutycznych i znaczącego postępu w terapii innych pediatrycznych chorób onkologicznych, w ciągu ostatnich 20 lat nie udało się poprawić wyników leczenia mięsaków, w grupie wysokiego ryzyka i chorobie rozsianej.  Brakuje ujednoliconych metod diagnostycznych pozwalających szybko, i precyzyjnie zidentyfikować ryzyko i dobrać skuteczną terapię. Projekt LiBRha (z ang. Liquid biopsy for Rhabdomyosarcoma), który znalazł się na pierwszym miejscu listy rankingowej Agencji Badań Medycznych, to ogromny krok naprzód dla onkologii dziecięcej. To pierwsze tego typu badanie w Europie i na Świecie skierowane do populacji pediatrycznej.

Przez najbliższe lata konsorcjum lekarzy i ekspertów, będzie przeprowadzać nowoczesne badania molekularne komórek nowotworowych i monitorować chorobę za pomocą płynnej biopsji – innowacyjnej metody, która pozwala wykrywać obecność komórek nowotworowych  lub fragmentów DNA w krwi pacjenta, w trakcie leczenia bez konieczności wykonywania tradycyjnych, inwazyjnych biopsji.

Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Bernarda Kazanowska, Zastępca Kierownika Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: – LiBRha pozwala nam po raz pierwszy na tak szerokie wykorzystanie nowoczesnej diagnostyki molekularnej (sekwencjonowanie całego genomu, profilowanie metylacji DNA) i biopsji płynnej w leczeniu wszystkich dzieci w Polsce z mięsakami tkanek miękkich. Dzięki temu możemy nie tylko precyzyjniej diagnozować, ale też szybciej i skuteczniej reagować na zmiany w przebiegu choroby. To milowy krok w stronę bardziej spersonalizowanego, skutecznego i bezpiecznego leczenia najmłodszych pacjentów onkologicznych.

W ramach projektu powstanie także ogólnopolski Biobank dla pediatrycznych nowotworów tkanek miękkich, jako zasób materiałowy do przyszłych badań i innowacji, a także centralny ośrodek referencyjny diagnostyki patologicznej tych nowotworów z oceną predyspozycji do nowotworzenia. Wierzymy, że wyznaczy to nowe kierunki dla europejskich i globalnych strategii leczenia nowotworów wieku dziecięcego.

Spersonalizowane leczenie raka tarczycy

Rak rdzeniasty tarczycy  to rzadki nowotwór, który stanowi zaledwie 5% wszystkich przypadków raka tarczycy, ale odpowiada aż za 13,4% zgonów związanych z tą chorobą. W zaawansowanym stadium leczenie chirurgiczne często nie jest możliwe. Dostępne terapie –zazwyczaj jedynie tymczasowo stabilizują chorobę, nie wpływając znacząco na długość przeżycia. Nowsze, skuteczniejsze leki, działają tylko u pacjentów z określonymi mutacjami w genie RET, co oznacza, że większość chorych z zawansowanym rakiem rdzeniastym tarczycy nadal pozostaje bez skutecznej terapii.

– Rdzeniasty rak tarczycy to w pewnym sensie nowotwór sierocy. W przeciągu ostatnich 20-30 lat nie udawało się rozpoznawać pacjentów we wcześniejszej fazie choroby, a skuteczność leczenia tej choroby nie uległa poprawie. Zastosowanie proponowanego przez nas radiofarmaceutyka w diagnostyce i terapii, ma na celu zwiększenie skuteczności leczenia zaawansowanego rdzeniastego raka tarczycy – podkreślała prof. Alicja Hubalewska-Dydejczyk, Katedra i Klinika Endokrynologii, Uniwersytet Jagielloński – Collegium Medicum.

W ramach badania, w którym liderem jest Uniwersytet Jagielloński – Collegium Medicum zostanie podjęta próba opracowania i wdrożenia nowatorskiej formy leczenia opartej na terapii celowanej molekularnie. Kluczowy dla jej opracowania jest fakt, że ponad 90% komórek raka rdzeniastego tarczycy wykazuje nadekspresję receptora dla gastryny (CCK2R). Otwiera to drogę do zastosowania radiofarmaceutków, które wiążąc się w sposób celowany do receptora na powierzchni komórek nowotworowych, dzięki dostarczonemu promieniowaniu jonizującemu, selektywnie je niszczą.

Projekt realizowany będzie w konsorcjum  z Narodowym Centrum Badań Jądrowych, Narodowym Instytutem Onkologii im. Marii Skłodowskiej‐Curie – Państwowy Instytut Badawczy, Oddział w Gliwicach oraz Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach.

Oczekiwanym wynikiem badania będzie opracowanie i pierwsze zastosowanie kliniczne terapii celowanej molekularnie dedykowanej pacjentom z zaawansowanym, nieoperacyjnym rakiem rdzeniastym tarczycy.

Porównanie chirurgii robotycznej i nowoczesnej radioterapii u chorych na raka nerki

Rak nerki to coraz większe wyzwanie w onkologii, a liczba zachorowań na ten nowotwór systematycznie rośnie. Standardem leczenia we wczesnym stadium choroby jest częściowe usunięcie nerki – zabieg chirurgiczny, który pozwala zachować funkcję narządu. Obecnie coraz częściej stosuje się technikę wspomaganą robotycznie, która zwiększa precyzję operacji i zmniejsza ryzyko powikłań.

Alternatywą dla leczenia operacyjnego może być nowoczesna, nieinwazyjna radioterapia stereotaktyczna, która precyzyjnie niszczy guz za pomocą wysokich dawek promieniowania, oszczędzając przy tym zdrowe tkanki. Choć metoda ta została już uznana za bezpieczną i skuteczną u pacjentów niekwalifikujących się do operacji, nie wiadomo jeszcze, czy może być równie dobrym rozwiązaniem u chorych operacyjnych.

Celem badania RAPSTAR realizowanego przez Gdański Uniwersytet Medyczny jest porównanie skuteczności operacji robotycznej i radioterapii u pacjentów z wczesnym rakiem nerki, którzy kwalifikują się do leczenia chirurgicznego. Główne pytanie brzmi: która z metod lepiej chroni funkcję nerek, zapewniając jednocześnie skuteczne leczenie nowotworu i dobrą jakość życia.

– Częstość występowania nowotworu nerki rośnie dynamicznie zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Dane pokazują, że trend ten będzie się utrzymywał i wkrótce będziemy obserwować ośmiokrotny wzrost, w porównaniu do lat 80., jeśli chodzi o częstość występowania tego nowotworu. Dzięki ABM możliwa jest realizacja projektu, który ma na celu porównanie chirurgii robotowej z radioterapią  stereotaktyczną (zaawansowana technika radioterapii, która polega na precyzyjnym dostarczaniu wysokich dawek promieniowania do guza lub zmiany patologicznej, minimalizując jednocześnie narażenie otaczających zdrowych tkanek) u chorych z operacyjnym nowotworem. Dotychczas prowadzono badanie wykorzystania radioterapii stereotaktycznej wyłącznie u chorych nieoperacyjnych, a wyniki te możemy określić jako znakomite. To, co jest najważniejsze – obecnie nigdzie na świecie nie toczy się badanie, które porównywałoby te dwie metody ze sobą u chorych z operacyjnym nowotworem – podsumowywał dr Bartłomiej Tomasik, Katedra i Klinika Onkologii i Radioterapii, Gdański Uniwersytet Medyczny.

RAPSTAR ma na celu dostarczenie najwyższej jakości dowodów, które pomogą lekarzom i pacjentom podejmować świadome decyzje terapeutyczne oraz dobrać leczenie najlepiej dopasowane do potrzeb chorego.

Pacjenci kluczowym partnerem w realizacji badań

Podczas wydarzenia podkreślano także istotną rolę organizacji pacjenckich w procesie planowania i realizacji badań klinicznych.

– W badaniach klinicznych ważni są badacze, których projekty wspieramy, ale to udział pacjentów jest kluczowy dla powodzenia tych projektów, dla rekrutacji oraz upowszechniania wiedzy o nich. W ramach 6 wybranych w ramach konkursu projektów rolę konsorcjanta pełnią organizacje pacjenckie. To zaangażowanie jest  dla nas szczególnie istotne – podkreślał prof. Wojciech Fendler – Prezes Agencji Badań Medycznych podczas konferencji.

– Organizacje pacjenckie mogą pełnić bardzo różne role w badaniach naukowych – nie tylko te klasyczną, kluczową rolę reprezentowania pacjenta, ale także mogę wykorzystywać swoje kompetencje organizacyjne, techniczne, czy analityczne. Dzięki temu, że organizacje pacjenckie współpracują od samego początku z organizacjami naukowymi i badawczymi, perspektywa pacjenta jest od początku brana pod uwagę na każdym etapie badania. To dla nas bardzo ważne – komentowała Anna Król, Dyrektor Departamentu Data Science, Fundacja Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową.

Konkurs ABM/2024/2 to największe w historii wsparcie dla niekomercyjnych badań onkologicznych w Polsce. Zwycięskie projekty otwierają nowe możliwości w leczeniu nowotworów piersi, tarczycy, mięsaków dziecięcych i raka nerki. Szczególny nacisk położono na personalizację terapii, rozwój medycyny nuklearnej i diagnostyki molekularnej, w tym z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Innowacyjne podejście, obecność organizacji pacjenckich jako partnerów oraz planowane utworzenie centralnych biobanków i baz danych pokazują, że Polska dołącza do grona państw stawiających na nowoczesną onkologię opartą na dowodach.

Źródło: ABM
Foto: ABM

Rak tarczycy, dotychczas pozostawał nieco „poza zainteresowaniem” uwagi publicznej, tymczasem zachorowalność na ten nowotwór systematycznie rośnie, wynosząc obecnie ok. 4200 przypadków rocznie, wyprzedzając tym samym częstość zachorowań na czerniaka. – W ostatnim 30-leciu wzrost ten był nawet 6-krotny. Nie mamy wątpliwości, że wynika to w znacznym stopniu z szerokiego dostępu do metod diagnostycznych i ich wysokiej jakości – podkreślał prof. Marek Ruchała, podczas debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.

Rak tarczycy – częstszy niż myślisz
 
W momencie, kiedy pojawiła się ultrasonografia tarczycy i możliwość wykonania biopsji cienkoigłowej, zupełnie zmieniła się diagnostyka chorób tarczycy, stąd wykrywalność rośnie. – Co bardzo istotne wykrywalność rośnie przede wszystkim w tych regionach, gdzie jest większa bliskość do lekarza/ośrodka, tam wykrywa się więcej mikroraków tarczycy, w pozostałych obszarach, gdzie pacjenci mają daleko do placówki, wykrywalność raka tarczycy pozostaje na podobnym, nieco podwyższonym poziomie, ale tam niestety wykrywane są już bardzo zaawansowane raki tarczycy. – dodał prof. Marek Ruchała, Kierownik Katedry i Kliniki Endokrynologii, Przemiany Materii i Chorób Wewnętrznych UM w Poznaniu.

Chociaż rośnie wykrywalność bardzo wczesnych stadiów raka tarczycy, to śmiertelność nie maleje – W 2011 roku mieliśmy ok. 2400 zachorowań i ok. 200 zgonów, a w 2018 przy ponad 4000 rozpoznań, 334 zgony. – informował prof. Marek Dedecjus, Kierownik Kliniki Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej, NIO-PIB w Warszawie.

Rak tarczycy to cała grupa nowotworów, bardzo zróżnicowana, od mających bardzo dobre rokowanie, poprzez nowotwory o względnie dobrym rokowaniu, po te ze złym rokowaniem. – Od raka brodawkowatego, który jest nowotworem o bardzo dobrym rokowaniu, przez raka pęcherzykowego, o nieco gorszym rokowaniu oraz raka anaplastycznego czy rdzeniastego o złym rokowaniu. – dodał. Prof. Dedecjus.

Rozporoszona diagnostyka – do poprawy
Mamy w Polsce dostęp do dobrej jakości diagnostyki, jednak nadal sam proces diagnostyczny jest niewystandaryzowany i rozproszony. – To jest zasadniczy problem, dlatego powinniśmy położyć nacisk na to, aby te ośrodki, które zajmują się rutynowo prowadzeniem, diagnostyką i leczeniem chorych na raka tarczycy częściej prowadziły szkolenia, tak aby nasze aktualne rekomendacje zaczęły docierać do szerszego grona lekarzy i to dotyczy zarówno dotarcia do specjalistów medycyny rodzinnej, endokrynologów, jak i chirurgów. – zaznaczyła prof. Agnieszka Czarniecka, z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej, NIO-PIB w Gliwicach.

Często zdarza się bowiem, że radiolodzy na podstawie badania USG kierują do biopsji zmiany, które tej biopsji zupełnie nie wymagają. Patolodzy dostają np. skierowania do badań bez podania rozpoznania, co wydłuża proces diagnostyki, a także zabiera czas na badania zmian u pacjentów, którzy tego naprawdę potrzebują. – To powoduje ogromne obciążenie systemu, zarzucenie kompletnie niepotrzebnymi badaniami, dlatego nasza w tym rola, aby propagować rekomendacje i zasady postępowania, aby uległy one ujednoliceniu w całym kraju. Należy tutaj dążyć do tego, aby w systemie stworzyć dobrą ścieżkę właściwego kwalifikowania chorych do biopsji. – dodała prof. Czarniecka.
 
W tym celu stworzona została skala TIRADS-PL służąca ocenie zmian ogniskowych tarczycy w badaniu USG oraz wskazań do biopsji, która powinna zostać szeroko rozpropagowana po to, aby kierować odpowiednich chorych na dalszą diagnostykę. – W opracowanych przez Polską Grupę Nowotworów Endokrynnych rekomendacjach, zasady wykonywania USG tarczycy są bardzo precyzyjne, co w połączeniu ze skalą TIRADS, daje narzędzie do optymalnej kwalifikacji do leczenia. – dodał prof. Dedecjus.

Leczenie chirurgiczne etapowo
Polskie rekomendacje w zakresie leczenia chirurgicznego są zbieżne z wytycznymi europejskimi i światowymi. Zmieniło się postępowanie u chorych z rakami niskiego ryzyka. Po pierwsze – zaczęto coraz większy nacisk kłaść na jakość życia chorych, tym samym na mniej inwazyjne leczenie i zmniejszenie zakresu operowanego obszaru, co minimalizuje ryzyko uszkodzenia nerwów oraz rozwoju pooperacyjnej niedoczynności przytarczyc. W przypadku pojawienia się czynników niekorzystnego przebiegu choroby już po operacji, jak np. angioinwazja, neuroinwazja, czy obecność przerzutów do węzłów chłonnych, zabieg można powtórzyć. To postępowanie etapowe to  przełom w podejściu do leczenia. Kolejny postęp to wprowadzanie technik minimalnie inwazyjnych, które jeszcze nie są refundowane w Polsce, takich jak ablacja. Coraz częściej stosuje się także strategię aktywnej obserwacji, podobnie jak w raku prostaty.

Oznacza to, że możemy deeskalować leczenie chirurgiczne, tudzież opóźnić je do czasu progresji, jest to czymś zupełnie nowym w naszej dziedzinie. Przy rozpoznaniu nowotworu złośliwego i jego nawrotu bardzo łatwo skierować już pacjenta do ośrodka referencyjnego, który zapewni odpowiednie leczenie. – podkreślił prof. Marek Dedecjus.

Jak wskazywali eksperci polskie rekomendacje, które tworzyło ponad 60 autorów, są bardzo dobrym konsensusem środowiska, są bardzo szczegółowe i dotyczą każdego aspektu diagnostyki i leczenia. Pomoc w ich wdrażaniu w praktyce w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej i Krajowej Sieci Onkologicznej zadeklarował prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. – To będzie ważny element powstających wytycznych w onkologii.

Leczenie systemowe – jest dobrze, ale…
Pierwszym krokiem po chirurgii, jest leczenie uzupełniające jodem promieniotwórczym, choć nie każdy chory wymaga tej terapii. – W Polsce doszliśmy do konsensusu, że u chorych na mikroraka, raka brodawkowatego zarówno jedno-, jak i wieloogniskowego, czy też raka niskiego ryzyka, leczenie jodem nie jest potrzebne. Niemniej powinno być bezwzględnie stosowane u chorych na raka wysokiego ryzyka. Istotne, aby kwalifikacja do leczenia odbywała się w ośrodkach, doświadczonych, współpracujących z dobrymi zakładami patologii, które po potrafią te cechy nowotworu określić. – mówiła prof. Czarniecka.

W ostatnich latach dokonał się postęp w leczeniu celowanym raka tarczycy, które może być zastosowane u chorych, u których choroba progresuje czyli w stadiach zaawansowanych. Stosuje się wówczas inhibitory kinaz. Nie prowadzą one do wyleczenia, ale przedłużają czas życia wolnego od progresji oraz wydłużają przeżycie całkowite.

Leków ukierunkowanych molekularnie jest w tej chwili bardzo wiele i mamy kilka grup nowotworów tarczycy, gdzie mają zastosowanie. Po pierwsze, zaawansowany rak zróżnicowany tarczycy, oporny na leczenie jodem promieniotwórczym – to jest grupa około 40-50 chorych rocznie. – Jeżeli mamy do czynienia z przerzutami do kości, to rokowanie jest wówczas skrajnie złe i wtedy przeżycie takiego chorego wynosi średnio 3 lata, czyli widzimy, że rak tarczycy może przebiegać bardzo różnie i skrajnie niekorzystnie i w takich przypadkach dochodzimy do ściany. – podkreśliła prof. Czarniecka.

W leczeniu raka zróżnicowanego dostępny jest tylko lek z grupy inhibitorów kinaz  nieselektywnych, który rzeczywiście, podobnie przedłuża czas do progresji, ale nie działa najlepiej u chorych z przerzutami. Mamy już dowody na to, że inny lek w pewnych grupach chorych jest lekiem bardziej skutecznym, który w Europie stosowany jest w pierwszej linii leczenia. Niestety tego leku w Polsce nie mamy. Kolejny problem to dostęp do leczenia drugiej linii chorych, którzy progresują. W przypadku inhibitorów kinaz w pewnym momencie dochodzi do oporności na leczenie. W tej chwili mamy związane ręce, nie mamy jak leczyć pacjentów z rakiem zróżnicowanym bo w refundacji w II linii nie jest dostępny żaden lek. Jednocześnie mamy absolutne dowody kliniczne na to, że jeden z nowoczesnych inhibitorów kinaz o odmiennym mechanizmie działania ma istotne znaczenie w leczeniu raka opornego na jod – kontynuowała profesor.

– Co istotne zalecenia wskazują, że leczenie inhibitorami kinaz należy kontynuować dopóki chory odnosi z takiego leczenia korzyść. Obecnie bez II linii leczenia takiej możliwości nie mamy. A chorzy bez tego leczenia nie przeżyją. Brak refundacji jest dla nas niezrozumiały. – dodał prof. Dedecjus. Warto podkreślić, że mówimy o nowotworze rzadkim. W swojej opinii AOTMiT wskazał na małą liczbę publikacji i badań. Trzeba sobie zdawać jednak sprawę, że przy tak wąskich grupach pacjentów, tych publikacji nigdy nie będzie dużo. Tymczasem mechanizm działania inhibitorów kinaz w pełni uzasadnia konieczność zastosowania drugiej linii. Pacjenci potrzebują leczenia już teraz.

Jak podkreślili eksperci, zastosowanie leczenia w II linii leczenia jest zgodne z wytycznymi towarzystw międzynarodowych, a leczenie takie jest dostępne w krajach w Europie. Polskie rekomendacje nie pozostawiają także wątpliwości w tej sprawie.

Eksperci wskazali, że także w innych rodzajach raka tarczycy, jak rak anaplastyczny o bardzo złym rokowaniu, również są już dostępne terapie, nadal jednak wciąż nierefundowane w Polsce.

Leczenie raka tarczycy w Polsce jest nowoczesne i skupione w ośrodkach referencyjnych. Problemem pozostaje rozwój dobrej ścieżki pacjenta i znajomości zasad kwalifikacji do pogłębionej diagnostyki. Natomiast w przypadkach zaawansowanych mamy braki w  dostępie do leczenia i to powinno się zmienić – podsumowali eksperci.

Prof. Piotr Rutkowski zadeklarował wsparcie dla poprawy dostępu do leczenia zaawansowanych raków tarczycy, opornych na jod – poprzez włączenie się w dialog z resortem zdrowia razem z ekspertami Grupy Nowotworów Endokrynnych.

źródło: PTO, medicalpress

Rak tarczycy to cała grupa nowotworów, bardzo zróżnicowana, od mających bardzo dobre rokowanie, poprzez nowotwory o względnie dobrym rokowaniu, po złe. Warto podkreślić, że w przypadku raka tarczycy wyniki leczenia są dużo lepsze niż np. w raku płuca, przewodu pokarmowego, w związku z tym, nie jest to nowotwór z tzw. pierwszego frontu. Co istotne, nie jest on wcale taki rzadki, gdyż w Polsce wykrywa się ok. 4200 przypadków. Zapraszamy do przeczytania i obejrzenia wywiadu z profesorem Markiem Dedecjusem, Kierownikiem Kliniki Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej, NIO-PIB w Warszawie, poświęconego diagnostyce i leczeniu raka tarczycy.

Redakcja: Panie profesorze, o raku tarczycy generalnie mało się słyszy. Jaka jest skala tego nowotworu w Polsce?
 
Prof. Marek Dedecjus: Rak tarczycy to cała grupa nowotworów, bardzo zróżnicowana, od mających bardzo dobre rokowanie, poprzez nowotwory o względnie dobrym rokowaniu, po złe. Warto podkreślić, że w przypadku raka tarczycy wyniki leczenia są dużo lepsze niż np. w raku płuca, przewodu pokarmowego, w związku z tym, nie jest to nowotwór z tzw. pierwszego frontu. Co istotne, nie jest on wcale taki rzadki, gdyż w Polsce wykrywa się ok. 4200 przypadków tego nowotworu (dane za 2018). Czyli jeśli chodzi o zachorowalność, to kształtuje się podobnym poziomie jak czerniak. Natomiast, na szczęście, relatywnie niska jest śmiertelność. To wynika zarówno z biologii nowotworu, jak i z metod leczenia.

W takim razie, jak wygląda diagnostyka raka tarczycy?
Prof. Marek Dedecjus: Będzie to zapewne zaskoczenie, bo w przypadku raka tarczycy diagnostyka jest względnie prosta. Metodą szeroko dostępną i będącą podstawową jednocześnie jest USG tarczycy. Aparaty USG, które obecnie są na rynku, mają rzeczywiście wysoką jakość, a dostępność do tego badania istotnie wzrosła. W związku z tym wykrycie zmian w tarczycy w tej chwili dla większości specjalistów nie stanowi problemu. Dostęp do aparatów wysokiej jakości mógłby oczywiście być jeszcze lepszy. Drugą metodą, która pozwala już nie tylko na zidentyfikowanie zmiany ogniskowej, tak jak USG tarczycy, ale na określenie, czy zmiana jest łagodna, złośliwa czy podejrzana, jest biopsja tarczycy. Warto podkreślić, że rozwijają się też techniki diagnostyki molekularnej, które w przypadkach wątpliwych na pewno odnajdą swoje miejsce.

Czy ten nowotwór wykrywany jest wcześnie w Polsce? Jak wygląda ścieżka pacjenta?
Prof. Marek Dedecjus: Jeśli chodzi o diagnostykę raka tarczycy, to sytuacja jest niecodzienna. Nowotwory te są wykrywane przez endokrynologów, to nie jest domena onkologii. Po prostu szybciej do tych specjalistów trafia pacjent ze względu na ewentualne zaburzenia czynności tarczycy, które są bardzo częste. Dlatego większość diagnostyki wykonują endokrynolodzy, szczególnie ci, którzy dodatkowo umieją samodzielnie wykonywać biopsję tarczycy. W związku z tym, to endokrynolodzy wspólnie z patomorfologami zwykle wykrywają nowotwór i kierują do jednostek zajmujących się leczeniem raka tarczycy.

Czy Pana zdaniem ścieżka diagnostyczna pacjenta jest optymalna, czy wymaga usprawnień?
Prof. Marek Dedecjus: Zawsze jest pole do poprawy. Ale wcale nie mamy się czego wstydzić. Mamy świetnych patologów i świetnych cytologów, którzy stanowią podstawowe ogniwo w diagnostyce. I tu na pewno ukłon w stronę kolegów. Jak już wspomniałem, bardzo wzrosła też dostępność i jakość aparatów USG. Na pewno można by poprawić diagnostykę molekularną, która póki co „leży” w naszym kraju. Są projekty, są prace, ona jest po prostu droga. Mam nadzieję, że z czasem stanie się bardziej dostępna, bo w takich niejasnych sytuacjach, kiedy nie jesteśmy pewni, czy guz to nowotwór łagodny, czy złośliwy, biopsja może nie dać odpowiedzi, dlatego przydatna będzie diagnostyka molekularna. Tego brakuje.

A czy jest to choroba dziedzina? Jak powinna wyglądać czujność onkologiczna?
Prof. Marek Dedecjus: Tylko jeden podtyp raka tarczycy ma wybitnie dziedziczny charakter – jest to rak rdzenia tarczycy i tu rzeczywiście diagnostyka onkologiczna i genetyczna idą w parze, co pozwala na wczesne wykrycie i zakwalifikowanie do leczenia również profilaktycznie. Rak rdzeniasty na pewno jest wyjątkiem. Nie tylko na tle tarczycy, ale i innych nowotworów, bo bardzo duży odsetek jest dziedziczny. Pozostałe raki tarczycy charakteryzują się raczej niewielką penetracją. Tutaj dziedziczenie jest raczej symboliczne, marginalne.

A czy styl życia ma wpływ na rozwój tego nowotworu?
Prof. Marek Dedecjus: Trwają na ten temat dyskusje. Nie jest to tak jednoznaczne, jak w wielu innych nowotworach, np. raku piersi czy chociażby w czerniaku wpływ promieniowania. Nie mamy tak jednoznacznych dowodów. Sugeruje się związek z otyłością czy zanieczyszczeniem środowiska. No i oczywiście ewidentny związek z narażeniem na promieniowanie jonizujące. Na szczęście na promieniowanie jonizujące, poza diagnostyką radiologiczną, jesteśmy relatywnie rzadko narażeni. Jednak w trakcie leczenia onkologicznego za pomocą radioterapii innych nowotworów, możemy indukować raka tarczycy. Jeśli chodzi o naszą czujność, to po prostu każde zgrubienie na szyi wymaga diagnostyki. Tarczyca to gruczoł leżący powierzchownie, w związku z tym pacjent całkiem sporo może sam wyczuć, i zobaczyć. Wszelkie zgrubienia na szyi, zaburzenia głosu, kłopoty z połykaniem, ewentualne ucisk na szyję, powinny dać nam do myślenia i warto zacząć od diagnostyki ultrasonograficznej, ponieważ wśród guzków tarczycy, rak tarczycy stanowi bardzo niewielki odsetek. Tymczasem zmiany w obszarze tarczycy ma nawet do 70% populacji dorosłej. Trzeba zawsze raka wykluczyć, ale nie każda zmiana będzie nowotworem.

Jeśli zatem pacjent wyczuje faktycznie takie zmiany? Czy wtedy powinien się zgłosić do lekarza pierwszego kontaktu? Uzyskać skierowanie?
Prof. Marek Dedecjus: Tak. Lekarze pierwszego kontaktu, lekarze POZ, lekarze rodzinni są przeszkoleni w diagnostyce, współpracujemy z nimi, w związku z tym dosyć dobrze wiedzą, jaki jest algorytm postępowania. Wiedzą, że trzeba wykonać USG, a następnie pokierować do specjalisty i na biopsję. To jest optymalna ścieżka.

Panie Profesorze, a jak wygląda leczenie raka tarczycy w Polsce i Europie?
Prof. Marek Dedecjus: Blisko współpracujemy z kolegami z Europy i trzeba powiedzieć, że w całej Europie leczenie raka tarczycy jest bardzo zróżnicowane, czyli różne kraje przyjęły za standard postępowania różne leki. Mimo że europejskie zalecenia istnieją, to jednak każdy kraj ma pozostawioną wolną rękę i te decyzje są różne, nie zawsze optymalne. Natomiast, nie odbiegamy, jeśli chodzi o poziom leczenia i dostępność refundacji od wielu krajów europejskich. Nie mówię o tych najbogatszych. Cały zespół ekspertów przygotowuje co 2 lata rekomendacje i w oparciu o nie staramy się o refundację nowych leków.

Czy są jakieś terapie, na które szczególnie czeka środowisko klinicystów? Ostatnio AOTMiT oceniał lek na raka tarczycy, niestety rekomendacja była negatywna.
Prof. Marek Dedecjus: Chodzi o kabozantynib w II linii leczenia zróżnicowanego raka tarczycy. Pierwsza linia leczenia inhibitorami kinaz jest dostępna w naszym kraju, oparta o sorafenib. Natomiast na leczenie I linii, z natury rzeczy, po jakimś czasie musi pojawić się oporność. I stąd niezbędna jest II linia i dlatego o tą drugą linię bardzo walczymy. Doniesienia naukowe potwierdzają skuteczność kabozantynibu. Pojawiło się badanie uzasadniające to postępowanie. W związku w tym lek ten znalazł się w zaleceniach europejskich, amerykańskich a także polskich. Problem polega na tym, że AOTMiT uznał, że liczba badań na ten temat jest niewystarczająca. To nie jest zaskakujące, bo ten podtyp raka tarczycy jest dość rzadkim nowotworem. To po pierwsze, a po drugie, zanim zbierzemy grupę pacjentów, którzy już będą po tak zaawansowanym leczeniu i będziemy mogli udowodnić jednoznacznie w badaniach klinicznych, że skuteczność jest poza dyskusją, to dosyć długo to potrwa. Natomiast mechanizm działania leku sugeruje, że druga linia jest niezbędna. Z jednej strony rozumiem chęć posiadania pełnego portfolia badań dokumentujących skuteczność leku, ale z drugiej strony jesteśmy wybitnie niezadowoleni, bo coraz więcej pacjentów pojawia się z opornością na sorafenip i w tej chwili nie mamy im nic do zaaferowania. To bardzo niekomfortowa sytuacja. Tych pacjentów nie jest wielu, to nie byłby wielki wysiłek finansowy ze strony płatnika. A dla tych pacjentów, to jest kluczowa terapia.

O jakiej liczbie pacjentów mówimy potencjalnie w II linii?
Prof. Marek Dedecjus: W przybliżeniu od kilkunastu do kilkudziesięciu. Dokładnej liczby nie jestem w stanie podać, dlatego że proces pojawienia się oporności nie jest procesem liniowym. W związku z tym są pacjenci, którzy przez 10 lat nie rozwijają oporności, a są tacy, u których rozwija się ona po roku. Liczba pacjentów, którzy są w trakcie leczenia sorofenibem, nie przekracza obecnie 100. W związku z tym, z czasem oporność będzie się pojawiała i narastała. Mówimy o niewielu pacjentach, ale żyjących długo, we względnie dobrym komforcie, którzy będą mogli dalej pracować i funkcjonować. Chodzi o to, żeby postęp nowotworu u nich spowolnić lub zatrzymać.

Panie Profesorze, bardzo dziękujemy za rozmowę.

Redakcja poleca:
Debata ekspercka z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” pt. „Wyzwania w diagnostyce i leczeniu raka tarczycy”, która odbędzie się 19 września 2023 r., o godz. 15:00 (online):
https://medicalpress.pl/zdrowie-wspolna-sprawa/wyzwania-w-diagnostyce-i-leczeniu-raka-tarczycy-debata-ekspercka-pto-19092023_gXvOBMZAN2/ 

źródło: redakcja Medicalpress

W imieniu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego zapraszamy na kolejną debatę ekspercką z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” pt. „Wyzwania w diagnostyce i leczeniu raka tarczycy”, która odbędzie się 19 września 2023 r., o godz. 15:00 (online).

Uczestnicy debaty:

Tematyka spotkania:

Transmisja na żywo na Youtube Medicalpress 19 września od godz. 15:00

Wczesna diagnostyka raka tarczycy i niebarwnikowych raków skóry pozwala na szybsze i skuteczniejsze leczenie, a przede wszystkim na wyleczenie pacjenta. Z punktu widzenia ekonomicznego jest odciążeniem dla budżetu państwa, ponieważ dzięki niej zmniejszają się koszty terapii. Z wykonywania diagnostyki już na wczesnym etapie rozwoju choroby wynikają same korzyści, a mimo to nawyk chodzenia Polaków na badania profilaktyczne wciąż nie jest na zadowalającym poziomie.
Szczególnie teraz, gdy wielkimi krokami zbliżamy się do sezonu wakacyjnego bardzo ważne jest to, żeby pamiętać jakie skutki może przynieść nadmierna ekspozycja na promieniowanie UV. Dodatkowo 25 maja przypada Światowy Dzień Tarczycy, więc to idealny moment by szeroko mówić o profilaktyce, szczególnie tych nowotworów, które bardzo często są bagatelizowane. Mowa tu o raku tarczycy oraz o niebarwnikowych nowotworach skóry. W ramach kampanii „Motyle pod ochroną” oraz kampanii „Rak UV” chcemy zwrócić uwagę posłanek i posłów na pacjentów onkologicznych oraz pokazać jak ważna jest profilaktyka w przebiegu procesu leczenia – wyjaśnia Elżbieta Kozik, Prezes Zarządu Polskie Amazonki Ruch Społeczny.

Na co dzień Polskie Amazonki Ruch Społeczny działają w zakresie poprawy sytuacji pacjentów onkologicznych oraz szerzenia świadomości dotyczącej profilaktyki, diagnostyki oraz leczenia wszystkich rodzajów nowotworów. Tym razem odbiorcami ich przekazu będą parlamentarzyści. Jednym  z elementów wydarzenia była możliwość wykonania badania USG pod kątem raka tarczycy oraz badania dermatoskopowego pod kątem nowotworów skóry, czyli dwóch bardzo często bagatelizowanych jednostek chorobowych, których wczesne wykrycie przynosi same korzyści. Inicjatywa ma na celu zwrócenie uwagi parlamentarzystów na istotność wczesnego wykrywania obu jednostek chorobowych.

Pamiętaj o swojej tarczycy – motyle pod ochroną
Rak tarczycy co roku diagnozowany jest u ok. 3 tys. osób. W przeciwieństwie do wielu innych typów nowotworów, o raku tarczycy mówi się stosunkowo mało. Uważany jest za dość rzadką chorobę, ale z roku na rok wzrasta poziom zachorowalności na nią. Jest to choroba tak zwanych młodych dorosłych, czyli osób w wieku 20-40 lat, szczególnie kobiet. W 90% przypadków leczenie kończy się sukcesem, ale jak każda choroba nowotworowa odciska piętno na życiu pacjenta.

Nie są znane szczegółowe przyczyny powstawania tego nowotworu, ale do czynników mogących mieć wpływ na jego rozwój są: nadmiar lub niedobór jodu, nadmierne wydzielanie hormonu przysadki mózgowej – TSH – tyreotropiny, która stymuluje do pracy tarczycę; narażenie na promieniowanie w wyniku radioterapii okolic głowy, szyi i klatki piersiowej; czynniki genetyczne, w przypadku historii choroby w rodzinie.

Objawy, które mogą świadczyć o problemie związanym z tarczycą to powiększenie węzłów chłonnych szyi, chrypka, zmiana barwy głosu, czy trudności z przełykaniem. Jednak najczęściej występującym objawem raka tarczycy są wyczuwalne zgrubienia w przedniej części szyi – tzw. guzki. Takie objawy koniecznie należy zgłosić lekarzowi, który skieruje na USG tarczycy, które jest w stanie wykryć nawet najmniejsze zmiany. Profilaktycznie takie badanie należy wykonywać raz na dwa lata, o ile lekarz nie zalecił innej częstotliwości – wyjaśnia Magdalena Knefel, Polskie Amazonki Ruch Społeczny.

Niewielka zmiana na skórze? To może być rak!
Słońce bez odpowiedniej profilaktyki może być dla nas naprawdę niebezpieczne. Raki skóry to najczęściej występujące nowotwory złośliwe u człowieka o białym kolorze skóry – stanowią 30% wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych. W świadomości Polaków rak skóry, błędnie kojarzony jest wyłącznie z czerniakiem, na temat którego wiedza wśród społeczeństwa jest większa. Do raków skóry zaliczamy również niebarwnikowe nowotwory skóry, tj. rak podstawnokomórkowy – najczęstszy rak skóry, stanowiący 80% zachorowań oraz rak kolczystokomórkowy stanowiący 15-20%. Ponad 90% nowotworów niebarwnikowych skóry jest bezpośrednio związanych z promieniowaniem ultrafioletowym.

Obraz kliniczny obu niebarwnikowych nowotworów skóry, jest zróżnicowany i zależy od umiejscowienia. Zasadniczą różnicą między rakiem kolczystokomórkowym skóry, a rakiem podstawnokomórkowym skóry są komórki z których powstają. Rak kolczystokomórkowy powstaje z komórek warstwy kolczystej, natomiast rak podstawnokomórkowy z komórek warstwy podstawnej. Czynnikiem ryzyka rozwoju raka podstawnokomórkowego jest kumulacyjna dawka promieni słonecznych. Za pojawienie się raka kolczystokomórkowego odpowiadają intensywne przerywane kąpiele słoneczne.

Zmiany dotyczące obu nowotworów występują najczęściej na odsłoniętych częściach ciała, głównie w obrębie głowy lub szyi, ale mogą również pojawić się na kończynach, tułowiu czy genitaliach. Rak kolczystokomórkowy w porównaniu do raka podstawnokomórkowego charakteryzuje się gwałtowniejszym wzrostem oraz większą skłonnością do miejscowej destrukcji i tworzenia przerzutów.

Istotnym elementem w profilaktyce raka skóry jest samoobserwacja, która powinna odbywać się przynajmniej raz w miesiącu. Polega ona na sprawdzeniu skóry pod kątem nowych zmian oraz obserwacji wcześniejszych. Raz w roku warto udać się do dermatologa na badanie dermatoskopem, aby sprawdzić wszystkie zmiany powstałe na ciele. W przypadku gdy któraś z nich budzi pewne podejrzenia pobiera się wycinek, który następnie poddawany jest badaniu histopatologicznemu wyjaśnia Magdalena Knefel. – Badanie dermatoskopowe jest naprawdę szybkie i nie trzeba się na nie specjalnie przygotowywać, dlatego tym bardziej warto je wykonać. Warto żeby osoby, które nie wykonały tego badania po wakacjach udały się na nie już teraz i pamiętały o jego corocznym wykonywaniu. Szczególnie po okresie wiosna-lato, kiedy to nasza skóra jest najbardziej narażona na oddziaływanie promieni UV – dodaje.

źródło:komunikat

Wczesna diagnostyka raka tarczycy i niebarwnikowych raków skóry pozwala na szybsze i skuteczniejsze leczenie, a przede wszystkim na wyleczenie pacjenta. Z punktu widzenia ekonomicznego jest odciążeniem dla budżetu państwa, ponieważ dzięki niej zmniejszają się koszty terapii. Z wykonywania diagnostyki już na wczesnym etapie rozwoju choroby wynikają same korzyści, a mimo to nawyk chodzenia Polaków na badania profilaktyczne wciąż nie jest na zadowalającym poziomie.
Szczególnie teraz, gdy wielkimi krokami zbliżamy się do sezonu wakacyjnego bardzo ważne jest to, żeby pamiętać jakie skutki może przynieść nadmierna ekspozycja na promieniowanie UV. Dodatkowo 25 maja przypada Światowy Dzień Tarczycy, więc to idealny moment by szeroko mówić o profilaktyce, szczególnie tych nowotworów, które bardzo często są bagatelizowane. Mowa tu o raku tarczycy oraz o niebarwnikowych nowotworach skóry. W ramach kampanii „Motyle pod ochroną” oraz kampanii „Rak UV” chcemy zwrócić uwagę posłanek i posłów na pacjentów onkologicznych oraz pokazać jak ważna jest profilaktyka w przebiegu procesu leczenia – wyjaśnia Elżbieta Kozik, Prezes Zarządu Polskie Amazonki Ruch Społeczny.

Na co dzień Polskie Amazonki Ruch Społeczny działają w zakresie poprawy sytuacji pacjentów onkologicznych oraz szerzenia świadomości dotyczącej profilaktyki, diagnostyki oraz leczenia wszystkich rodzajów nowotworów. Tym razem odbiorcami ich przekazu będą parlamentarzyści. Jednym  z elementów wydarzenia była możliwość wykonania badania USG pod kątem raka tarczycy oraz badania dermatoskopowego pod kątem nowotworów skóry, czyli dwóch bardzo często bagatelizowanych jednostek chorobowych, których wczesne wykrycie przynosi same korzyści. Inicjatywa ma na celu zwrócenie uwagi parlamentarzystów na istotność wczesnego wykrywania obu jednostek chorobowych.

Pamiętaj o swojej tarczycy – motyle pod ochroną
Rak tarczycy co roku diagnozowany jest u ok. 3 tys. osób. W przeciwieństwie do wielu innych typów nowotworów, o raku tarczycy mówi się stosunkowo mało. Uważany jest za dość rzadką chorobę, ale z roku na rok wzrasta poziom zachorowalności na nią. Jest to choroba tak zwanych młodych dorosłych, czyli osób w wieku 20-40 lat, szczególnie kobiet. W 90% przypadków leczenie kończy się sukcesem, ale jak każda choroba nowotworowa odciska piętno na życiu pacjenta.

Nie są znane szczegółowe przyczyny powstawania tego nowotworu, ale do czynników mogących mieć wpływ na jego rozwój są: nadmiar lub niedobór jodu, nadmierne wydzielanie hormonu przysadki mózgowej – TSH – tyreotropiny, która stymuluje do pracy tarczycę; narażenie na promieniowanie w wyniku radioterapii okolic głowy, szyi i klatki piersiowej; czynniki genetyczne, w przypadku historii choroby w rodzinie.

Objawy, które mogą świadczyć o problemie związanym z tarczycą to powiększenie węzłów chłonnych szyi, chrypka, zmiana barwy głosu, czy trudności z przełykaniem. Jednak najczęściej występującym objawem raka tarczycy są wyczuwalne zgrubienia w przedniej części szyi – tzw. guzki. Takie objawy koniecznie należy zgłosić lekarzowi, który skieruje na USG tarczycy, które jest w stanie wykryć nawet najmniejsze zmiany. Profilaktycznie takie badanie należy wykonywać raz na dwa lata, o ile lekarz nie zalecił innej częstotliwości – wyjaśnia Magdalena Knefel, Polskie Amazonki Ruch Społeczny.

Niewielka zmiana na skórze? To może być rak!
Słońce bez odpowiedniej profilaktyki może być dla nas naprawdę niebezpieczne. Raki skóry to najczęściej występujące nowotwory złośliwe u człowieka o białym kolorze skóry – stanowią 30% wszystkich rozpoznawanych nowotworów złośliwych. W świadomości Polaków rak skóry, błędnie kojarzony jest wyłącznie z czerniakiem, na temat którego wiedza wśród społeczeństwa jest większa. Do raków skóry zaliczamy również niebarwnikowe nowotwory skóry, tj. rak podstawnokomórkowy – najczęstszy rak skóry, stanowiący 80% zachorowań oraz rak kolczystokomórkowy stanowiący 15-20%. Ponad 90% nowotworów niebarwnikowych skóry jest bezpośrednio związanych z promieniowaniem ultrafioletowym.

Obraz kliniczny obu niebarwnikowych nowotworów skóry, jest zróżnicowany i zależy od umiejscowienia. Zasadniczą różnicą między rakiem kolczystokomórkowym skóry, a rakiem podstawnokomórkowym skóry są komórki z których powstają. Rak kolczystokomórkowy powstaje z komórek warstwy kolczystej, natomiast rak podstawnokomórkowy z komórek warstwy podstawnej. Czynnikiem ryzyka rozwoju raka podstawnokomórkowego jest kumulacyjna dawka promieni słonecznych. Za pojawienie się raka kolczystokomórkowego odpowiadają intensywne przerywane kąpiele słoneczne.

Zmiany dotyczące obu nowotworów występują najczęściej na odsłoniętych częściach ciała, głównie w obrębie głowy lub szyi, ale mogą również pojawić się na kończynach, tułowiu czy genitaliach. Rak kolczystokomórkowy w porównaniu do raka podstawnokomórkowego charakteryzuje się gwałtowniejszym wzrostem oraz większą skłonnością do miejscowej destrukcji i tworzenia przerzutów.

Istotnym elementem w profilaktyce raka skóry jest samoobserwacja, która powinna odbywać się przynajmniej raz w miesiącu. Polega ona na sprawdzeniu skóry pod kątem nowych zmian oraz obserwacji wcześniejszych. Raz w roku warto udać się do dermatologa na badanie dermatoskopem, aby sprawdzić wszystkie zmiany powstałe na ciele. W przypadku gdy któraś z nich budzi pewne podejrzenia pobiera się wycinek, który następnie poddawany jest badaniu histopatologicznemu wyjaśnia Magdalena Knefel. – Badanie dermatoskopowe jest naprawdę szybkie i nie trzeba się na nie specjalnie przygotowywać, dlatego tym bardziej warto je wykonać. Warto żeby osoby, które nie wykonały tego badania po wakacjach udały się na nie już teraz i pamiętały o jego corocznym wykonywaniu. Szczególnie po okresie wiosna-lato, kiedy to nasza skóra jest najbardziej narażona na oddziaływanie promieni UV – dodaje.

źródło:komunikat