Medicalpress
Na co dzień rzadko zastanawiamy się nad tym, jak działa nasz układ moczowy. Dopóki wszystko funkcjonuje prawidłowo, pęcherz pozostaje niemal niezauważony. Tymczasem to właśnie pęcherz moczowy często jako jeden z pierwszych potrafi wysyłać sygnały ostrzegawcze o problemach zdrowotnych. Zmiana koloru moczu, częstsze wizyty w toalecie, pieczenie, uczucie parcia czy nawracające infekcje bywają bagatelizowane, tłumaczone stresem, przemęczeniem albo kolejnym zapaleniem. Eksperci apelują jednak, by nie ignorować takich objawów. W wielu przypadkach szybka reakcja pozwala wykryć problem na etapie, gdy możliwości leczenia są największe.
Maj, obchodzony jako Miesiąc Świadomości Raka Pęcherza, staje się okazją do przypomnienia o czujności: uważności na sygnały płynące z organizmu i znaczeniu prostych badań profilaktycznych. Eksperci podkreślają, że zdrowie pęcherza zaczyna się od rzeczy podstawowych – obserwacji własnego organizmu i regularnego wykonywania badań moczu.

Układ moczowy, który codziennie pracuje dla nas

Układ moczowy pełni jedną z kluczowych funkcji w organizmie – odpowiada za usuwanie produktów przemiany materii, nadmiaru wody i toksyn. Nerki filtrują krew, a pęcherz magazynuje mocz, zanim zostanie wydalony. To system, który pracuje nieustannie i zwykle bardzo skutecznie komunikuje, gdy coś zaczyna dziać się niepokojącego.

Jednym z najważniejszych sygnałów alarmowych pozostaje krwiomocz – zarówno widoczny gołym okiem, jak i wykrywany wyłącznie w badaniu laboratoryjnym (tzw. krwinkomocz). Problem polega na tym, że objaw bywa ignorowany, szczególnie jeśli pojawia się tylko raz i szybko ustępuje.

Nawet jednorazowe pojawienie się krwi w moczu wymaga pilnej konsultacji urologicznej, a nie tylko antybiotyku na „przeziębienie pęcherza”. Kluczem jest czas – wczesne wykrycie pozwala na leczenie oszczędzające, podczas gdy zwłoka może prowadzić do konieczności usunięcia pęcherza moczowego – podkreśla dr Artur Drobniak, onkolog kliniczny.

Jak zaznacza ekspert, niepokój powinny wzbudzać również częstomocz, pieczenie podczas oddawania moczu, nagłe parcie czy przewlekły dyskomfort w obrębie dolnych dróg moczowych, szczególnie jeśli objawy nawracają lub nie ustępują mimo leczenia.

Nie czekajmy, aż objawy miną same 

Wielu pacjentów przez długi czas tłumaczy objawy infekcją, stresem, wiekiem albo przemęczeniem. Tymczasem w przypadku chorób układu moczowego szybka reakcja już na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej może przyspieszyć postawienie diagnozy.

To właśnie lekarz rodzinny najczęściej jako pierwszy słyszy o krwiomoczu, nawracających infekcjach czy zmianach w oddawaniu moczu i może zdecydować o rozpoczęciu diagnostyki lub skierowaniu pacjenta do specjalisty.

Stąd rola lekarzy rodzinnych i konieczność rutynowych pytań o barwę moczu podczas wizyt oraz szybkiego kierowania na USG układu moczowego i cytologię moczu – podkreśla dr Artur Drobniak.

Jak zaznacza ekspert, szczególną czujność powinny zachować osoby z grup podwyższonego ryzyka, przede wszystkim palacze oraz osoby pracujące z chemikaliami.

Szczególnie narażeni na zachorowanie są palacze i osoby pracujące z chemikaliami. To właśnie do tych osób powinniśmy kierować przekaz o konieczności badań kontrolnych. Podobnie jak apelować o zmierzenie się z nałogiem – zapalmy się do aktywności fizycznej, a nie nikotyny. Warto żyć – podkreśla ekspert.

Proste badanie, które może mieć ogromne znaczenie

Jednym z najprostszych, a jednocześnie niedocenianych badań profilaktycznych pozostaje badanie ogólne moczu. Jest szybkie, tanie i szeroko dostępne, a może wychwycić nie tylko infekcję czy zaburzenia pracy nerek, ale również niepokojące zmiany wymagające dalszej diagnostyki. Specjaliści coraz częściej podkreślają, że podobnie jak wykonujemy morfologię czy mierzymy ciśnienie tętnicze, warto raz w roku wykonać również podstawowe badanie moczu – nawet jeśli nie odczuwamy żadnych dolegliwości.

Rak pęcherza dotyczy głównie mężczyzn, ale kobiety chorują coraz częściej

Rak pęcherza należy do najczęstszych nowotworów urologicznych, choć w społecznej świadomości pozostaje znacznie mniej obecny niż rak piersi, płuca czy prostaty. Tradycyjnie częściej
diagnozowany jest u mężczyzn, jednak eksperci obserwują stopniowy wzrost zachorowań również wśród kobiet.

W przypadku raka pęcherza nadal częściej chorują mężczyźni, ale widzimy wyraźny wzrost liczby zachorowań u kobiet. Wynika to między innymi ze zmian stylu życia i ekspozycji środowiskowych. Około połowa przypadków raka pęcherza związana jest z paleniem tytoniu, a znaczna część także z narażeniem zawodowym na substancje chemiczne – wskazuje prof. Jakub Kucharz, onkolog kliniczny.

Im wcześniej wykryta choroba, tym więcej możliwości leczenia

Największym wyzwaniem pozostaje to, że wielu pacjentów trafia do specjalisty zbyt późno, ponieważ przez długi czas tłumaczy objawy infekcją, wiekiem albo przemęczeniem.

Rokowanie chorego z rakiem pęcherza, podobnie jak w innych chorobach nowotworowych, w dużej mierze zależy od momentu postawienia diagnozy. Jeśli choroba zostaje wykryta wcześnie i jest ograniczona do błony śluzowej pęcherza, możliwości leczenia są bardzo dobre – podkreśla prof. Kucharz.

Jak wyjaśnia dr Artur Drobniak, we wczesnym stadium raka pęcherza często możliwe jest leczenie z zachowaniem narządu.

Warto to powtarzać jak mantrę – im wcześniej, tym lepiej. Na wczesnym etapie, gdy głębokość „wrastania” raka nie jest duża, można go usunąć definitywnie z zachowaniem pęcherza. Przy nawrotach wczesnego raka pęcherza moczowego często stosujemy specjalne wlewki do pęcherza. Jeśli jednak chorobę rozpoznamy na bardziej zaawansowanym etapie, niezbędne może być rozważenie usunięcia pęcherza moczowego – mówi ekspert.

Eksperci podkreślają jednak, że skuteczne leczenie to nie tylko szybka diagnostyka, ale również dobra komunikacja i partnerskie podejmowanie decyzji terapeutycznych.

Pacjent, który siedzi przede mną, to człowiek w lęku, wielkim stresie. Tu potrzeba czasu na zatrzymanie i szczegółowe wyjaśnienie, na czym ma polegać leczenie i jakie są jego konsekwencje. Zgoda chorego na proponowaną terapię świadczy o jego zaufaniu do nas jako fachowców – zaznacza dr Artur Drobniak.

W Polsce na szczęście mamy świetnych specjalistów i dostęp do najnowocześniejszych metod leczenia, także w chorobie mocno zaawansowanej, np. immunoterapii – dodaje.

Nie ignorować objawów i badać się regularnie

Eksperci są zgodni: nie każdy niepokojący objaw oznacza nowotwór. Ale każdy zasługuje na sprawdzenie.

Warto pamiętać o kilku prostych zasadach:
W ramach kampanii edukacyjnej Fundacji TO SIĘ LECZY „Słuchaj swojego pęcherza” eksperci przypominają, że uważność na sygnały wysyłane przez organizm nie wymaga skomplikowanych działań. Czasem zaczyna się od bardzo prostego kroku – decyzji, by nie odkładać badania lub wizyty u lekarza na później. Bo w medycynie nadal obowiązuje zasada: im wcześniej wykryta choroba, tym większa szansa na skuteczne leczenie i zachowanie dobrej jakości życia.

W 2026 roku kampania zyskuje dodatkowy wymiar – II edycja odbywać się będzie pod hasłem „Słuchaj swojego pacjenta”. Dotychczasowe przesłanie pozostaje aktualne: nie ignoruj objawów, reaguj na czas. Jednocześnie działania edukacyjne będą w większym stopniu zwracać uwagę na znaczenie dialogu między pacjentem a personelem medycznym, wspólnego podejmowania decyzji terapeutycznych oraz uważności na potrzeby chorego w całym procesie leczenia.

Więcej informacji i materiałów edukacyjnych można znaleźć na stronie sluchajpecherza.pl

Źródło: inf pras

Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej PTOK) po raz szósty ogłosiło TOP 10 ONKO – listę dziesięciu priorytetów refundacyjnych, które zdaniem ekspertów powinny zostać rozpatrzone przez system w pierwszej kolejności, w tym terapie w raku jelita grubego, raku płuca, raku nosogardła, raku piersi, raku prostaty, raku wątrobowokomórkowym, raku pęcherza moczowego, glejaku.
W zestawieniu znalazły się terapie dla chorych m.in. na raka jelita grubego z mutacją BRAF V600E, raka nosogardła, raka prostaty kwalifikującego się do terapii radioligandowej ukierunkowanej na PSMA, a także kilka kluczowych strategii w raku płuca – zarówno w drobnokomórkowym (leczenie konsolidujące po radiochemioterapii), jak i w niedrobnokomórkowym z wybranymi zaburzeniami molekularnymi (EGFR, BRAF). Lista obejmuje również leczenie w HER2-dodatnim raku piersi, immunoterapię w raku wątrobowokomórkowym, nowe podejście w raku pęcherza moczowego oraz terapię celowaną w glejakach z mutacją IDH.

TOP 10 ONKO to ekspercka lista priorytetów refundacyjnych opracowana przez ekspertów klinicznych Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Jej celem jest uporządkowanie potrzeb terapeutycznych z perspektywy praktyki klinicznej i wskazanie tych technologii, które – w ocenie środowiska – mogą mieć największy potencjał wpływu na wyniki leczenia, rokowanie oraz organizację opieki onkologicznej w Polsce.

W ubiegłorocznej edycji listy (TOP 10 ONKO 2025) kilka technologii znalazło swoje odzwierciedlenie w decyzjach refundacyjnych – m.in. abemacyklib we wczesnym raku piersi, trastuzumab derukstekan w raku żołądka czy zolbetuksymab w raku żołądka, a także selperkatynib w guzach litych z fuzją RET. Jednocześnie część terapii, mimo wskazania jako priorytet, nie została objęta refundacją i wraca na listę 2026.

Nad listą priorytetów 2026 głosowali: prof. Maciej Krzakowski, prof. Barbara Radecka, prof. Piotr Wysocki, prof. Andrzej Kawecki, prof. Jakub Kucharz, prof. Tomasz Kubiatowski, prof. Michał Jarząb oraz dr Maryna Rubach.

Przegląd terapii jest realizowany we współpracy z zespołem analitycznym HTA, który porządkuje dostępne dane kliniczne i rejestracyjne, co pozwala nadać procesowi wyboru przejrzystą strukturę merytoryczną. Zestawienie ma charakter rankingowy: pozycja na liście odzwierciedla wagę potrzeby klinicznej oraz pilność decyzji refundacyjnej.

TOP 10 ONKO 2026 – lista priorytetów refundacyjnych (kolejność rankingowa):
  1. Enkorafenib (w skojarzeniu z cetuksymabem) – przerzutowy rak jelita grubego z mutacją BRAF V600E

    Biologiczne uzasadnienie terapii polega na jednoczesnym zahamowaniu dwóch elementów szlaku sygnałowego – zmutowanego BRAF oraz receptora EGFR. – Dlatego leczenie polega na skojarzeniu inhibitora BRAF – enkorafenibu – z przeciwciałem anty-EGFR, czyli cetuksymabem. Drugi punkt blokowania na poziomie receptora zwiększa skuteczność terapii, a jednocześnie zapobiega reaktywacji szlaku sygnałowego na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Próby stosowania inhibitorów BRAF w monoterapii okazały się mało skuteczne, dlatego takie skojarzenie jest rozwiązaniem oczywistym z punktu widzenia biologii molekularnej. – podkreśliła prof. Barbara Radecka.

    Skuteczność tej strategii została potwierdzona w badaniu III fazy BEACON CRC, które wykazało wydłużenie przeżycia wolnego od progresji oraz poprawę przeżycia całkowitego u chorych z mutacją BRAF V600E.

    Jednocześnie – jak zwróciła uwagę prof. Radecka – dostęp do tej terapii w Polsce pozostaje ograniczony. – Obecnie leczenie to dostępne jest jedynie w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Zapis obligujący do jego zastosowania dopiero po wyczerpaniu innych opcji powoduje, że w praktyce oznacza to czwartą lub piątą linię leczenia. Tymczasem wielu chorych z mutacją BRAF nie dożywa tak odległych etapów terapii – część nie dociera nawet do trzeciej linii. W efekcie jest to dostęp w dużej mierze pozorny.

  2. Toripalimab (z cisplatyną i gemcytabiną) – nawrotowy lub przerzutowy rak nosogardła


    Jak podkreślił prof. Andrzej Kawecki, w tej chorobie przez dekady nie obserwowano istotnego postępu terapeutycznego. – Toripalimab jest inhibitorem PD-1, czyli lekiem z grupy immunoterapii. W raku nosowej części gardła sytuacja przez wiele lat była podobna jak w drobnokomórkowym raku płuca – przez ponad trzy dekady właściwie niewiele się zmieniało. Standardem leczenia radykalnego pozostawała radiochemioterapia z cisplatyną, a w chorobie nawrotowej lub przerzutowej stosowano schematy oparte na dubletach z platynę.

    Toripalimab uzyskał już rejestrację FDA i EMA w pierwszej linii leczenia nawrotowego lub przerzutowego raka nosogardła. Dane dotyczące aktywności leku w kolejnych liniach terapii pochodzą również z badania POLARIS-02, w którym odpowiedź na leczenie obserwowano u około jednej czwartej pacjentów. – Cieszę się, że lek ten znalazł się tak wysoko w zestawieniu i mam nadzieję, że w przyszłości nie będziemy już musieli o niego zabiegać, tylko będzie dostępny w ramach programu lekowego – podsumował prof. Kawecki.

  3. Lutetium (¹⁷⁷Lu) vipivotide tetraxetan (¹⁷⁷Lu-PSMA-617) – przerzutowy rak prostaty (mCRPC)

    Jak podkreślił prof. Piotr Wysocki, terapia ta odpowiada na istotną lukę terapeutyczną u chorych z zaawansowanym rakiem prostaty. – Nie bez powodu ta terapia znalazła się tak wysoko w zestawieniu. Jest to niezwykle wartościowa metoda leczenia, przede wszystkim dlatego, że adresowana jest do bardzo dużej grupy chorych. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów za 2023 rok w Polsce odnotowano około sześciu tysięcy zgonów z powodu raka gruczołu krokowego. W zdecydowanej większości są to chorzy, którzy wyczerpali już wszystkie dostępne opcje leczenia systemowego. Natomiast wciąż brakuje nam terapii lutetem.

    Skuteczność tej strategii została potwierdzona w badaniu III fazy VISION, do którego kwalifikowano pacjentów z potwierdzoną w badaniu PET ekspresją PSMA w ogniskach nowotworu. – W badaniu tym porównywano terapię lutetem z najlepszym standardowym leczeniem systemowym. Takie postępowanie wiązało się z ponad piętnastokrotnym zwiększeniem odsetka obiektywnych odpowiedzi. Co trzeci chory uzyskiwał obiektywną odpowiedź na leczenie, a kontrolę choroby obserwowano u ponad 60% pacjentów. Mediana czasu przeżycia wolnego od progresji wydłużała się około 2,5-krotnie, natomiast mediana całkowitego przeżycia zwiększała się o około cztery miesiące.

  4. Durwalumab – leczenie konsolidujące w ograniczonej postaci drobnokomórkowego raka płuca (DRP) po jednoczasowej radiochemioterapii


    Jak podkreślił prof. Maciej Krzakowski, pojawienie się durwalumabu stanowi pierwszy istotny postęp terapeutyczny w tej populacji od wielu lat. – Jest to pierwszy element leczenia systemowego od – można powiedzieć – trzech dekad, który wnosi coś nowego u chorych na drobnokomórkowego raka płuca w postaci ograniczonej. Mniej więcej jedna trzecia pacjentów z rozpoznanym drobnokomórkowym rakiem płuca znajduje się w stadium choroby ograniczonej i u tych chorych stosujemy leczenie o założeniu radykalnym.

    Kluczowych danych dostarczyło badanie III fazy ADRIATIC, które wykazało istotną poprawę przeżycia całkowitego oraz czasu wolnego od progresji. Jak zwrócił uwagę prof. Maciej Krzakowski – W badaniu tym wykazano wydłużenie mediany całkowitego przeżycia do około 55 miesięcy, przy różnicy wynoszącej mniej więcej 23 miesiące w porównaniu z ramieniem kontrolnym. Oznacza to zmniejszenie ryzyka zgonu o około 27%. Jak na drobnokomórkowego raka płuca są to naprawdę bardzo silne argumenty.

  5. Trastuzumab derukstekan (z pertuzumabem) – HER2-dodatni rak piersi w pierwszej linii leczenia zaawansowanego

    W leczeniu choroby przerzutowej trastuzumab derukstekan ma już dobrze ugruntowaną pozycję, a wyniki najnowszych badań wskazują na możliwość dalszej poprawy wyników leczenia w pierwszej linii. – Coraz bliżej jesteśmy momentu, w którym zaczynamy dyskutować, czy w części przypadków będziemy w stanie uzyskać bardzo długotrwałą kontrolę choroby u pacjentek z przerzutowym rakiem piersi. W badaniu dotyczącym leczenia pierwszej linii mediana czasu przeżycia przekroczyła czterdzieści miesięcy. Oznacza to, że duży odsetek kobiet może funkcjonować z chorobą przerzutową przez długi czas, pozostając w dobrej sprawności. – mówił dr Michał Jarząb.

    Wyniki te pochodzą z badania III fazy DESTINY-Breast09, w którym trastuzumab derukstekan w skojarzeniu z pertuzumabem porównano z dotychczasowym standardem pierwszej linii leczenia HER2-dodatniego raka piersi. W Polsce w pierwszej linii leczenia HER2-dodatniego raka piersi finansowany jest schemat pertuzumab, trastuzumab i docetaksel, natomiast trastuzumab derukstekan pozostaje terapią stosowaną w późniejszych liniach leczenia.

  6. Lazertynib + amiwantamab – niedrobnokomórkowy rak płuca (NDRP) z najczęstszymi mutacjami EGFR w pierwszej linii


    Dotychczas standardem leczenia pierwszej linii u chorych z najczęstszymi mutacjami EGFR – delecją w eksonie 19 lub mutacją L858R w eksonie 21 – pozostawał inhibitor trzeciej generacji ozymertynib. Jednym z głównych ograniczeń tej strategii jest jednak rozwój oporności, często związany z aktywacją szlaku sygnałowego MET. Jak wyjaśnił prof. Maciej Krzakowski Część pacjentów otrzymujących ozymertynib doświadcza oporności na leczenie związanej z aktywacją szlaku MET. W przypadku omawianego schematu dwulekowego mówimy o przeciwciele monoklonalnym – amiwantamabie – które jest inhibitorem zarówno EGFR, jak i MET. Lazertynib jest natomiast silnym inhibitorem EGFR, który ma dodatkową zaletę w postaci dobrej penetracji do ośrodkowego układu nerwowego.

    Jak zaznaczył ekspert, wprowadzenie takiej terapii wpisuje się w szerszy trend personalizacji leczenia onkologicznego. – Cały czas mówimy o personalizacji i indywidualizacji postępowania przyczynowego w chorobach nowotworowych. Ten dwulek jest właśnie przykładem rozwiązania, które może służyć dalszej personalizacji leczenia. Chorzy z zaawansowanym niedrobnokomórkowym rakiem płuca z aktywującymi mutacjami EGFR różnią się między sobą pod względem nasilenia objawów, dynamiki choroby czy masy nowotworu.

    Zdaniem prof. Krzakowskiego pojawienie się tej terapii zwiększa możliwości wyboru strategii leczenia w pierwszej linii. – Mając w tej chwili trzy opcje – sam ozymertynib, ozymertynib z chemioterapią oraz kombinację amiwantamabu z lazertynibem – będziemy mogli podejmować decyzje terapeutyczne na podstawie klinicznych przesłanek i stosować bardziej spersonalizowane postępowanie.

  7. Durwalumab + tremelimumab (schemat STRIDE) – nieoperacyjny lub zaawansowany rak wątrobowokomórkowy (HCC)

    Jak podkreślił prof. Tomasz Kubiatowski, rak wątrobowokomórkowy w stadium zaawansowanym lub nieoperacyjnym pozostaje chorobą o bardzo ograniczonych możliwościach leczenia systemowego. – Wiemy, z jakim rokowaniem wiąże się rak wątrobowokomórkowy nieoperacyjny, zaawansowany. Opcji terapeutycznych nie ma wiele – to głównie terapie oparte na lekach antyangiogennych albo ich skojarzeniu z immunoterapią. Nie każdy chory kwalifikuje się jednak do tego typu leczenia, dlatego dobrze, żeby miał również inne możliwości terapeutyczne. 

    Jedną z takich strategii jest podwójna immunoterapia oparta na skojarzeniu durwalumabu i tremelimumabu. – Skojarzenie tych leków opiera się na bazowym podaniu przeciwciała anty-CTLA-4 i przeciwciała anty-PD-L1, czyli tremelimumabu z durwalumabem, a następnie już co cztery tygodnie podawany jest sam durwalumab. – tłumaczył ekspert. 

    Jak zaznaczył prof. Tomasz Kubiatowski, skuteczność takiego podejścia została potwierdzona w badaniu III fazy HIMALAYA. – Po pierwsze dlatego, że – jak pokazały wyniki badania HIMALAYA – zastosowanie skojarzenia durwalumabu z tremelimumabem przekłada się na wydłużenie mediany całkowitego przeżycia. W stosunku do ramienia kontrolnego w tym badaniu odsetek chorych pozostających przy życiu zwiększał się niemal dwukrotnie – do około 20%, czyli praktycznie rzecz biorąc co piąty chory może osiągnąć pięcioletnie przeżycie całkowite.

  8. Durwalumab z chemioterapią – rak pęcherza moczowego


    Wśród priorytetów refundacyjnych coraz mocniej wybrzmiewa potrzeba objęcia finansowaniem schematu okołooperacyjnego, który realnie poprawia wyniki leczenia chorych na raka pęcherza moczowego z naciekaniem warstwy mięśniowej (MIBC), kwalifikujących się do leczenia cisplatyną i radykalnej cystektomii. Jednym z najbardziej obiecujących podejść terapeutycznych w tej grupie chorych jest połączenie immunoterapii z chemioterapią neoadjuwantową, a następnie kontynuacja immunoterapii w leczeniu adjuwantowym po operacji.

    Strategię tę oceniano w dużym międzynarodowym badaniu III fazy NIAGARA, obejmującym ponad tysiąc pacjentów z rakiem pęcherza naciekającym mięśniówkę. – W badaniu tym pacjenci otrzymywali chemioterapię gemcytabina + cisplatyna z durwalumabem przed operacją, a następnie osiem cykli durwalumabu po operacji, w porównaniu z klasyczną chemioterapią GC – wyjaśnił prof. Jakub Kucharz.`

    Wyniki badania pokazały, że dodanie immunoterapii do chemioterapii okołooperacyjnej przekłada się na wyraźną poprawę wyników leczenia. Po dwóch latach od rozpoczęcia terapii bez oznak nawrotu pozostawało prawie 68% chorych leczonych z użyciem durwalumabu, w porównaniu z około 60% w grupie leczonej standardowo. Również odsetek pacjentów żyjących po dwóch latach był wyższy – 82% wobec 75%, a jednocześnie większy odsetek chorych osiągał całkowitą odpowiedź patologiczną. – W badaniu wykazano redukcję ryzyka zdarzeń o 32%, redukcję ryzyka zgonu o 25% oraz o około 10% wyższy odsetek całkowitych odpowiedzi patologicznych. Są to wyniki bardzo istotne – niejedna terapia została zarejestrowana i zrefundowana na podstawie znacznie mniej spektakularnych rezultatów. – podkreślił prof. Kucharz.

  9. Enkorafenib + binimetynib – zaawansowany niedrobnokomórkowy rak płuca z mutacją BRAF V600E


    Jak zwrócił uwagę prof. Piotr Wysocki – W przypadku niedrobnokomórkowego raka płuca mutacja BRAF V600E jest zjawiskiem rzadkim, ale jej obecność wiąże się ze złym rokowaniem i zdecydowanie mniejszą skutecznością klasycznego leczenia systemowego.

    Enkorafenib jest selektywnym inhibitorem kinazy BRAF, natomiast binimetynib hamuje kinazy MEK1 i MEK2. Terapia skojarzona tych dwóch leków pozwala na skuteczniejsze zahamowanie szlaku sygnałowego MAPK i bardziej trwałą kontrolę choroby. Schemat ten jest przeznaczony dla dorosłych pacjentów z zaawansowanym lub przerzutowym NDRP z obecnością mutacji BRAF V600E – zarówno w pierwszej linii leczenia, jak i po jednej wcześniejszej linii terapii systemowej.

    Jak podkreślił prof. Wysocki, dane z praktyki klinicznej pokazują wyraźną przewagę terapii celowanej nad klasycznym leczeniem systemowym. – Analizy danych z rzeczywistej praktyki klinicznej wskazują, że u chorych z tą mutacją odsetek odpowiedzi obiektywnych po klasycznej chemio- lub chemioimmunoterapii nie przekracza około 30%. Zastosowanie skojarzenia encorafenibu z binimetinibem zwiększa ten odsetek niemal trzykrotnie.

    Różnice widoczne są także w zakresie kontroli choroby. – W przypadku klasycznej chemioterapii dotyczy ona około połowy chorych, natomiast przy zastosowaniu terapii celowanej osiąga niemal 95% pacjentów.

  10. Worasidenib – glejak II stopnia z mutacją IDH


    Glejaki pozostają jednym z najbardziej wymagających wyzwań współczesnej neuroonkologii. Choć w skali populacyjnej są nowotworami rzadkimi, wiążą się z wysoką śmiertelnością i ogromnym obciążeniem neurologicznym. W Polsce co roku rozpoznaje się około 1500–1700 glejaków, a liczba zgonów z powodu nowotworów ośrodkowego układu nerwowego sięga około 3000. Przez ostatnie dwie dekady postęp koncentrował się głównie na udoskonalaniu neurochirurgii, radioterapii i diagnostyki molekularnej, natomiast nowych leków o udowodnionym wpływie na przebieg choroby praktycznie nie było.

    – Worasidenib jest inhibitorem enzymów IDH1 i IDH2 stosowanym u chorych na rozlane glejaki o niskiej złośliwości z mutacją IDH. Nie ukrywam, że jego znaczenie jest duże, ponieważ jest to pierwszy lek od ponad dwudziestu lat, który wykazuje wyraźną aktywność w tej grupie guzów mózgu. W pewnym sensie jest to pierwsza nowa opcja terapeutyczna od czasu wprowadzenia temozolomidu. – powiedział prof. Andrzej Kawecki.

    Worasidenib jest doustnym inhibitorem zmutowanych enzymów IDH1 i IDH2. Mutacje te prowadzą do produkcji nieprawidłowego metabolitu – 2-hydroksyglutaranu – który zaburza różnicowanie komórek i sprzyja procesom nowotworzenia. Zahamowanie aktywności IDH ogranicza ten patologiczny szlak metaboliczny i może spowalniać progresję choroby.

    Kluczowych danych dostarczyło badanie III fazy INDIGO, obejmujące chorych z glejakiem II stopnia z mutacją IDH po leczeniu operacyjnym, którzy nie wymagali natychmiastowej radioterapii ani chemioterapii. W tej populacji zastosowanie worasidenibu istotnie wydłużało czas wolny od progresji oraz opóźniało moment konieczności wdrożenia kolejnej interwencji terapeutycznej.


Wyjątkowo w tegorocznej edycji zestawienia eksperci wskazują także jedenasty priorytet refundacyjny, dotyczący leczenia pacjentek z nawrotowym lub przerzutowym rakiem szyjki macicy. Mimo dostępności skutecznej profilaktyki – badań cytologicznych i szczepień przeciwko HPV – choroba ta nadal pozostaje poważnym problemem zdrowotnym. Na świecie co roku rozpoznaje się blisko 600 tysięcy nowych przypadków, a ponad 300 tysięcy kobiet umiera z jej powodu. W zaawansowanym stadium rokowanie jest niekorzystne, a możliwości leczenia po niepowodzeniu wcześniejszej terapii są ograniczone.

Jedną z nowych opcji terapeutycznych jest tisotumab wedotyny – lek z grupy koniugatów przeciwciało–lek (ADC, antibody–drug conjugate). W tej klasie terapii przeciwciało rozpoznaje określoną cząsteczkę na powierzchni komórek nowotworowych i dostarcza bezpośrednio do komórki rakowej cytostatyk, co pozwala bardziej precyzyjnie niszczyć komórki raka przy mniejszym wpływie na zdrowe tkanki. Jak wyjaśniła dr Maryna RubachJest to połączenie przeciwciała monoklonalnego z cytostatykiem z grupy inhibitorów mikrotubul, który działa na wrzeciono podziałowe komórki. Lek jest skierowany przeciwko czynnikowi tkankowemu (tissue factor), który jest często obecny na powierzchni komórek raka szyjki macicy.

Europejska Agencja Leków pod koniec stycznia 2025 r. zaleciła dopuszczenie do obrotu w Unii Europejskiej tisotumab wedotyny do stosowania w monoterapii u dorosłych pacjentek z nawrotowym lub przerzutowym rakiem szyjki macicy, u których doszło do progresji choroby po wcześniejszym leczeniu systemowym. Lek uzyskał już wcześniej pełne zatwierdzenie w Stanach Zjednoczonych.

Publikacja listy TOP 10 ONKO jest wskazówką dla decydentów podejmujących decyzje refundacyjne, która uwzględnia potrzeby kliniczne i mierzalne efekty dla chorych. W praktyce TOP 10 ONKO jest jednocześnie listą terapii i warunków, bez których innowacje nie zadziałają. W większości wskazań kluczowa jest dostępność diagnostyki molekularnej i właściwej kwalifikacji chorych oraz odpowiednia infrastruktura i organizacja świadczeń (np. w medycynie nuklearnej), a w jeszcze innych – możliwość realnego wyboru między równorzędnymi opcjami terapeutycznymi przy różnych obciążeniach pacjentów.

Ranking PTOK porządkuje więc nie tylko technologie medyczne z punktu widzenia ich wartości klinicznej, ale też wskazuje najważniejsze „wąskie gardła” systemu, które decydują o tym, czy postęp wynikający z badań klinicznych przełoży się na codzienną praktykę w Polsce. – Mając na uwadze listy z poprzednich lat i ich późniejsze przełożenie na rzeczywistość w postaci dostępności terapii, mam nadzieję, że podobnie będzie także tym razem. Myślę na przykład o kombinacji enkorafenibu z cetuksymabem – tutaj rzeczywiście widzę dużą szansę na zmianę – zaznaczył prof. Maciej Krzakowski, prezes PTOK.

Ekspert zwrócił jednak uwagę, że część terapii znajdujących się wysoko w rankingu wciąż pozostaje w Polsce niedostępna, mimo silnych dowodów naukowych. – Mam tu na myśli dwie pozycje – pozycję trzecią, czyli terapię lutetem w raku prostaty, oraz pozycję pierwszą, czyli wspomnianą kombinację enkorafenibu z cetuksymabem. Mówimy o terapiach, które mają silne dowody naukowe, a mimo to wciąż nie są powszechnie dostępne. – podkreślił prof. Krzakowski. – Mam marzenie – że możliwie najwięcej z tych terapii uda się wspólnymi siłami, zarówno naszego środowiska, jak i decydentów, doprowadzić do refundacji – dodał.

źródło: PTOK

Rak pęcherza to nowotwór, o którym wciąż mówi się mniej, niż wskazywałaby na to obecność pacjentów w gabinetach urologów i onkologów. W praktyce klinicznej jest chorobą częstą, a jednocześnie wyjątkowo „podstępną” na starcie: potrafi długo nie dawać objawów, które kojarzymy z nowotworem, i bywa traktowany jak banalny problem urologiczny, który „sam przejdzie”. Tymczasem w tej jednostce czas ma znaczenie fundamentalne. O diagnostyce, leczeniu i realnych wyzwaniach pacjentów opowiada dr n. med. Iwona Skoneczna, onkolog kliniczny, kierownik Oddziału Chemioterapii w Szpitalu Grochowskim im. dr n. med. Rafała Masztaka w Warszawie.
Rak pęcherza krok po kroku
 
„W całej onkologii obserwujemy dziś, że w tak zwanych kohortach urodzeniowych zachorowania na większość nowotworów pojawiają się wcześniej niż kiedyś. W przypadku raka pęcherza nadal klasycznie częściej chorują mężczyźni. Około połowa tych nowotworów jest indukowana paleniem tytoniu, a jedna trzecia wiąże się z zawodową ekspozycją na substancje chemiczne. Jednocześnie widzimy wyraźny trend wzrostowy wśród kobiet – między innymi dlatego, że panie również palą, a wiele wykonywanych przez nie zawodów wiąże się dziś z kontaktem z różnymi chemikaliami. Problemem jest także lekceważenie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Zdarza się, że mimo zapylenia czy kontaktu z substancjami szkodliwymi środki ochrony indywidualnej pozostają nieużywane – maseczki czy inne zabezpieczenia leżą obok. W ten sposób, świadomie lub nieświadomie, zwiększamy ryzyko takiej ekspozycji” – wskazała dr Iwona Skoneczna.
 
Objawy: ten jeden sygnał, którego nie wolno zignorować
 
W raku pęcherza jest objaw, który powinien natychmiast włączać tryb „sprawdzam”. To zmiana zabarwienia moczu wynikająca z obecności krwi – od różowego odcienia, przez herbaciany, aż po wyraźnie czerwony mocz. Jednak jak wskazuje ekspertka problem polega na tym, że “nie przyglądamy się temu, jak wygląda nasz mocz. A klasycznym objawem raka pęcherza moczowego jest pojawiające się czerwone zabarwienie moczu, czyli krwiomocz. Bywa tak, że na początku choroby krwiomocz jest epizodyczny – pojawia się i znika – albo ma postać lekkiego, różowego zabarwienia moczu. Jeśli więc nie będziemy się temu przyglądać, możemy tego nie zauważyć. A kiedy coś się pojawia i znika, i nie boli, często niestety nie przykuwa naszej uwagi jako ludzi czy potencjalnych pacjentów. I właśnie dlatego, że ten nowotwór we wczesnym stadium nie boli i nie przeszkadza, u części osób rozpoznajemy go dopiero wtedy, gdy jest już zbyt zaawansowany”.
 
W praktyce do lekarza część pacjentów trafia dopiero wtedy, gdy krwawienie jest masywne, pojawiają się skrzepy i dochodzi do utrudnienia odpływu moczu. Wtedy pojawia się ból – często bardzo silny – wynikający z mechanicznej przeszkody. Paradoks w raku pęcherza polega na tym, że ból, który mobilizuje do działania, bywa objawem późnym, a nie wczesnym.
 
Trzeba też jasno powiedzieć: „krwiomocz nie zawsze oznacza raka pęcherza moczowego, ale jest jednym z objawów, za którymi może kryć się poważna choroba, dlatego zawsze warto ją wykluczyć. Oczywiście przyczyn krwiomoczu może być więcej. Może on towarzyszyć kamicy układu moczowego – schodzący kamień rani drogi moczowe i wywołuje krwawienie. Może pojawić się także u osób przyjmujących leki obniżające krzepliwość krwi, najczęściej z powodów kardiologicznych – wtedy krwawienie nie musi mieć podłoża nowotworowego. Szczególną grupę stanowią pacjenci po radioterapii, na przykład z powodu raka prostaty. W trakcie napromieniania prostata nie jest jedynym narządem w polu działania promieniowania – narażone są również sąsiednie struktury, takie jak pęcherz moczowy czy odbytnica. U części chorych mogą wówczas pojawić się objawy popromienne, w tym krwiomocz związany z odczynem w obrębie pęcherza.” – wyjaśnia dr Skoneczna.
 
To jednak nie jest argument uspokajający, tylko argument za tym, by wyjaśnić przyczynę. Rak pęcherza jest jedną z najpoważniejszych możliwości, jakie mogą stać za krwiomoczem, a wykluczenie go ma znaczenie fundamentalne.
 
Profilaktyka i rola POZ: proste badania, które mogą zmienić bieg wydarzeń
 
W idealnym modelu podstawowa opieka zdrowotna nie ogranicza się do reagowania na objawy, ale aktywnie wspiera pacjenta w redukowaniu ryzyka.
 
„Chcielibyśmy, aby lekarz rodzinny nie ograniczał się wyłącznie do diagnozowania choroby objawowej, ale miał też możliwość indywidualnego spojrzenia na każdego ze swoich podopiecznych. Aby zachęcał do rzucenia palenia oraz do wykonywania prostych badań, takich jak badanie ogólne moczu, które jest tanie i nieobciążające dla pacjenta. Dzięki temu można byłoby wcześniej wykryć obecność krwi w moczu – nawet wtedy, gdy nie jest ona widoczna gołym okiem, a ujawnia się dopiero w badaniu mikroskopowym lub w szybkich testach diagnostycznych” – podkreśliła dr Iwona Skoneczna.
 
To ważne, bo wczesny krwiomocz może być mikroskopowy i łatwy do przeoczenia bez badania.
 
Dr Skoneczna podkreśla, że: „krwiomocz nie zawsze oznacza raka, ale warto wykluczyć obecność takiego nowotworu. Problem polega na tym, że guz pęcherza moczowego może na początku udawać stan zapalny. Dlatego apelujemy, aby lekarze rodzinni nie leczyli zbyt długo pacjentów z powodu infekcji bez wykonania badań obrazowych. Oczekujemy szybkiego kierowania na USG jamy brzusznej z oceną pęcherza moczowego. To proste i stosunkowo mało kosztowne badanie powinno być dostępne w każdej sytuacji podejrzenia krwiomoczu czy utrzymujących się dłużej niż dwa tygodnie objawów zapalenia dróg moczowych.”
 
Długotrwałe dolegliwości ze strony układu moczowego, częste oddawanie moczu, utrzymujące się objawy „zapalne” – zwłaszcza jeśli trwają dłużej niż kilkanaście dni – to sytuacje, w których diagnostyka obrazowa powinna pojawić się szybko.
 
“Pacjenci nie powinni czekać miesiącami na USG, bo to czas, który oddajemy nowotworowi – czas, w którym może on przejść z postaci nieinwazyjnej, łatwiejszej do wyleczenia, w postać inwazyjną, wymagającą cięższego leczenia i generującą większe koszty dla systemu. Dlatego tak ważne jest, aby lekarze POZ mieli możliwość szybkiego kierowania pacjentów z niepokojącymi objawami, takimi jak krwiomocz czy częste oddawanie moczu, na badanie USG i aby dostęp do tego badania był realnie krótkoterminowy dla wszystkich pacjentów w Polsce.” – apelowała ekspertka.
 
„W sytuacji, gdy pojawia się krwiomocz, idealnie byłoby, aby pacjent mógł dostać się do lekarza już następnego dnia. Lekarz, słysząc o takim objawie, powinien mieć możliwość skierowania chorego na USG, najlepiej dostępne tego samego dnia lub w ciągu kilku dni. To standard, do którego powinniśmy dążyć, bo mówimy o objawie potencjalnie alarmującym. Taka diagnostyka powinna być w pełni finansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dziś badania te są dostępne, jednak często wiążą się z oczekiwaniem w kolejce – zarówno na USG, jak i na cystoskopię. W przypadku objawów sugerujących ryzyko choroby nowotworowej diagnostyka powinna przebiegać w trybie szybkiej ścieżki onkologicznej, bez wielotygodniowego oczekiwania.” –- dodaje dr Skoneczna.
 
USG nie rozwiązuje wszystkiego, ale może stać się krytycznym węzłem decyzyjnym: jeśli w pęcherzu widać zmianę, ścieżka diagnostyczna może być radykalnie przyspieszona. Jeśli zmiany nie widać, nadal potrzebna jest ocena urologiczna, ale już z inną dynamiką i inną mapą ryzyka.
 
Diagnostyka: od podejrzenia do rozpoznania, czyli dlaczego „zajrzenie do pęcherza” jest kluczowe
 
Jeżeli pojawia się podejrzenie raka pęcherza, naturalnym adresatem jest urolog. To on prowadzi diagnostykę narządową i wykonuje badanie, które w tej chorobie jest fundamentalne: cystoskopię, czyli oglądanie wnętrza pęcherza. To badanie bywa obciążone lękiem pacjentów, ale w praktyce jego znaczenie jest nie do przecenienia, bo pozwala zobaczyć, co dzieje się w pęcherzu, i zaplanować dalsze działania.
 
Dr Iwona Skoneczna podkreśla, że kluczowym momentem diagnostyki jest bezpośrednia ocena wnętrza pęcherza: „Pełna diagnostyka to jest zajrzenie do pęcherza moczowego, to jest wykonanie cystoskopii, czyli wizualna ocena, co się tam dzieje. W Polsce już kilka czy kilkanaście lat temu został zrobiony bardzo duży krok w tej diagnostyce – wprowadzono tak zwane giętkie cystoskopy do rutynowej praktyki urologicznej. Dzięki temu zabieg jest dużo mniej inwazyjny niż klasyczna cystoskopia z wykorzystaniem sztywnego optycznego cystoskopu.”
 
Z punktu widzenia pacjenta ma to znaczenie nie tylko komfortowe, ale też psychologiczne: im mniejsza bariera wejścia w diagnostykę, tym większa szansa, że nie będzie ona odwlekana.
 
Sama cystoskopia to jednak nie koniec. W onkologii obowiązuje zasada, że nie ma leczenia bez rozpoznania histopatologicznego. Dlatego kolejnym krokiem – jeśli w pęcherzu stwierdza się podejrzaną zmianę – jest zabieg przezcewkowy, podczas którego usuwa się zmianę lub jej fragment i przekazuje materiał do badania.
 
„Często dopiero od momentu rozpoznania histopatologicznego zaczyna się właściwa, pełna diagnostyka – ocena, czy nowotwór ma charakter inwazyjny oraz czy nie doszło już do rozsiewu. Rutynowo wykonujemy tomografię komputerową klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy. Coraz częściej, choć nadal nie w takim zakresie, w jakim byśmy chcieli, korzystamy również z rezonansu magnetycznego miednicy małej. Badanie to pozwala odróżnić chorobę nieinwazyjną, płytko naciekającą ścianę pęcherza, od postaci inwazyjnej, wrastającej głęboko w jego mięśniówkę. To narzędzie diagnostyczne, z którego korzystamy coraz częściej, jednak dostęp do tych badań wciąż nie jest tak szeroki, jakiego oczekiwalibyśmy.”
 
Przebieg leczenia raka pęcherza – co decyduje o wyborze terapii?
 
Rak pęcherza jest chorobą, w której granica między postacią nieinwazyjną a inwazyjną zmienia praktycznie wszystko. W postaci wczesnej – kiedy zmiana nie wrasta głęboko – często wystarcza przezcewkowe usunięcie guza.
 
„Wczesna postać raka pęcherza moczowego, określana jako rak nieinwazyjny, często może być skutecznie leczona za pomocą przezcewkowej elektroresekcji guza (TURBT), która pozwala na usunięcie całej zmiany. Po zabiegu oceniamy charakter nowotworu oraz ryzyko jego nawrotu. W przypadku nowotworów nieinwazyjnych naszym celem jest przede wszystkim zmniejszenie ryzyka nawrotu lub jego opóźnienie. W tym celu stosujemy leczenie dopęcherzowe. Ta dziedzina dynamicznie się rozwija i pojawia się coraz więcej możliwości terapeutycznych w tym stadium choroby. Klasycznie do pęcherza podaje się szczepionkę BCG, która zmniejsza ryzyko nawrotów, w tym nawrotów o charakterze inwazyjnym, i pomaga utrzymać chorobę pod kontrolą, tak aby uniknąć konieczności usunięcia całego pęcherza moczowego.” – tłumaczyła dr Iwona Skoneczna.
 
Jeżeli jednak nowotwór wrasta w mięśniówkę pęcherza, kiedy w wielu przypadkach nie da się już uzyskać kontroli choroby wyłącznie metodami endoskopowymi, standardem leczenia radykalnego staje się usunięcie pęcherza.
 
U mężczyzn operacja obejmuje zwykle także prostatę, u kobiet może wiązać się z usunięciem części narządu rodnego. To zabieg, który zmienia codzienność pacjenta nie tylko dlatego, że jest rozległy, ale dlatego, że wymusza wybór metody odprowadzania moczu.
 
Najczęściej stosowanym sposobem odprowadzenia moczu po usunięciu pęcherza jest urostomia. Polega ona na wykorzystaniu fragmentu jelita jako „łącznika” między układem moczowym a skórą – moczowody zostają wszyte w odcinek jelita, który następnie wyprowadzany jest na powłoki brzuszne. Do skóry przymocowuje się płytkę stomijną i worek, do którego odprowadzany jest mocz. To rozwiązanie technicznie najprostsze i najczęściej wybierane, ale wymagające od pacjenta adaptacji – nauki pielęgnacji stomii, właściwego doboru sprzętu, radzenia sobie z ewentualnymi przeciekami czy obawą przed odklejeniem płytki. Dla wielu osób istotnym wyzwaniem jest także zmiana obrazu własnego ciała i powrót do aktywności zawodowej czy towarzyskiej.
 
Alternatywą może być wytworzenie tzw. pęcherza jelitowego, najczęściej z fragmentu jelita cienkiego. Z chirurgicznego punktu widzenia jest to bardziej złożona procedura – z odpowiednio uformowanego jelita tworzy się zbiornik, który następnie zszywa się z cewką moczową. Pacjent może wtedy oddawać mocz drogą zbliżoną do naturalnej. Trzeba jednak podkreślić, że nie jest to „idealny” pęcherz. Taki zbiornik nie posiada naturalnych receptorów informujących o jego wypełnieniu, dlatego wymaga ścisłej samokontroli. Pacjent musi pamiętać o regularnym opróżnianiu – co trzy, cztery godziny, również w nocy. W przeciwnym razie może dojść do nadmiernego rozciągnięcia zbiornika, a w skrajnych przypadkach do jego uszkodzenia, co grozi wyciekiem moczu do jamy brzusznej i poważnymi powikłaniami, takimi jak zapalenie otrzewnej.
 
Dodatkowo w przebiegu pooperacyjnym mogą wystąpić powikłania mechaniczne, na przykład zwężenia w miejscu odpływu moczu, które utrudniają jego prawidłowe odprowadzanie i wymagają dalszego leczenia. Nie bez znaczenia są także warunki anatomiczne – tylko około 10–20 proc. pacjentów spełnia kryteria umożliwiające bezpieczne wytworzenie pęcherza jelitowego.
 
Choć dla części chorych odtworzenie pęcherza wydaje się rozwiązaniem najbardziej atrakcyjnym, nie jest to wybór uniwersalny. Wymaga dobrej ogólnej kondycji, odpowiednich warunków chirurgicznych oraz gotowości do zdyscyplinowanego funkcjonowania po operacji. Dlatego decyzja o sposobie odprowadzenia moczu powinna być podejmowana indywidualnie, w rozmowie z urologiem, z uwzględnieniem stanu zdrowia, możliwości organizmu i stylu życia pacjenta.
 
W tle leczenia chirurgicznego coraz większe znaczenie ma leczenie okołooperacyjne.
 
„W sytuacji, gdy nowotwór wrasta w mięśniówkę pęcherza, rośnie ryzyko, że komórki nowotworowe przedostaną się do naczyń krwionośnych i limfatycznych, a w konsekwencji dadzą przerzuty odległe. Dlatego przed planowaną operacją usunięcia pęcherza często stosujemy chemioterapię przedoperacyjną, aby zmniejszyć ryzyko obecności choroby mikroprzerzutowej – takiej, której nie widzimy jeszcze w badaniach obrazowych, ale wiemy, że może istnieć. W najbliższym czasie coraz większą rolę mogą odgrywać także skojarzenia chemioimmunoterapii oraz nowoczesne terapie, w tym koniugaty lekowe łączone z immunoterapią.” – wyjaśniła dr Skoneczna.
 
Po operacji, w zależności od wyniku badania materiału pooperacyjnego i stopnia zaawansowania choroby, możliwe jest zastosowanie leczenia uzupełniającego, na przykład immunoterapii. Współczesne leczenie raka pęcherza obejmuje więc nie tylko klasyczną chemioterapię, ale również immunoterapię oraz połączenie tych dwóch metod, a być może w najbliższym czasie również połączenie koniugatów lekowych z immunoterapią. Celem tych strategii jest zwiększenie szans na trwałe wyleczenie i wieloletnie przeżycie bez nawrotu choroby, tak aby radykalna operacja rzeczywiście dawała pacjentowi szansę na wieloletnie przeżycia bez nawrotu choroby.” – dodała ekspertka.
 
Ten obszar rozwija się szybko, a w planach terapeutycznych coraz częściej pojawiają się też nowoczesne kombinacje leczenia, które mają zwiększać odsetek trwałych wyleczeń.
 
Nie każdy pacjent może lub chce przejść rozległą operację usunięcia pęcherza. Populacja chorych się starzeje, a obciążenia internistyczne bywają duże. W takich sytuacjach wraca koncepcja leczenia oszczędzającego pęcherz, opartego na skojarzeniu metod, zwykle z udziałem radioterapii i chemioterapii. Dla niektórych pacjentów to szansa na leczenie radykalne bez natychmiastowego wycięcia narządu.
 
Po leczeniu – zwłaszcza w chorobie inwazyjnej – ryzyko wznowy istnieje, dlatego pacjenci są obejmowani schematami kontroli. Kontrole obejmują badania obrazowe i laboratoryjne, a ich częstotliwość wynika z oceny ryzyka i standardów postępowania.
 
Życie po leczeniu: rehabilitacja, adaptacja i codzienność, której nikt nie powinien zostawiać samej sobie
 
W raku pęcherza zakończenie leczenia nie oznacza automatycznie powrotu do dawnego życia. Zależnie od tego, jakie leczenie było zastosowane, pacjent może mierzyć się z innymi wyzwaniami. Jeśli doszło do wyłonienia stomii, zaczyna się proces oswajania sprzętu stomijnego i uczenia się pielęgnacji. W teorii dostępne są poradnie stomijne, ale w praktyce ich dostępność i jakość wsparcia bywa nierówna.
 
Jednocześnie ważne jest, by nie traktować stomii jako wyroku na aktywność. Przy dobrze dobranym sprzęcie i wsparciu edukacyjnym pacjenci mogą wracać do sportu, podróżować, pływać, funkcjonować zawodowo. Problem polega nie na tym, że powrót do sprawności jest niemożliwy, tylko na tym, że proces adaptacji wymaga jakościowej opieki i informacji. Jeśli pacjent zostaje z tym sam, rosną lęki, wycofanie i poczucie utraty kontroli.
 
W tle jest też aspekt psychoonkologiczny. Choroba nowotworowa uruchamia lęk nie tylko w momencie diagnozy, ale także później – w okresie kontroli, kiedy wraca pytanie o ryzyko wznowy. Pacjent, który rozumie swoją chorobę i ma wsparcie, rzadziej rezygnuje z kontroli, lepiej współpracuje w leczeniu, szybciej zgłasza niepokojące objawy i rzadziej „wypada” z systemu.
 
W świecie przeładowania informacjami największą wartością staje się nie ilość, tylko jakość i wiarygodność. Pacjentom i bliskim potrzebne są miejsca, które tłumaczą krok po kroku, co oznaczają badania, jakie są możliwości leczenia i gdzie szukać pomocy. W praktyce ważną rolę odgrywają organizacje pacjenckie, które potrafią tłumaczyć język medycyny na język życia, a także portale instytucjonalne, które systematyzują wiedzę o diagnostyce, leczeniu i rehabilitacji.
 
Koordynacja opieki: dlaczego pacjent wciąż gubi się w systemie
 
Rak pęcherza szczególnie boleśnie pokazuje, jak bardzo leczenie onkologiczne zależy od organizacji. Pacjent przemieszcza się między POZ, urologiem, diagnostyką obrazową, oddziałem zabiegowym, patomorfologią, onkologiem klinicznym, czasem radioterapią, poradnią stomijną, rehabilitacją i wsparciem psychoonkologicznym. Wystarczy, by na jednym etapie pojawiła się luka – brak terminu, brak opisu, brak informacji – aby cała ścieżka się wydłużyła.
 
Dlatego koordynatorzy w onkologii nie są luksusem, tylko narzędziem racjonalizacji. Dobrze przygotowany koordynator potrafi usprawnić przepływ badań, pomóc pacjentowi w umawianiu wizyt, poruszaniu się po systemach, a także wspierać zespół medyczny w sprawach administracyjnych, które w praktyce zabierają ogrom czasu. Problem polega na tym, że koordynacja jest trudną kompetencją: wymaga znajomości realiów leczenia, procedur, kodowania, sprawozdawczości i działania kilku równoległych systemów. Jeżeli stanowisko jest nisko wynagradzane, rotacja jest wysoka, a system nie inwestuje w stabilność i rozwój kompetencji, koordynacja nie ma szans stać się trwałym filarem. W efekcie pacjent, który i tak jest w kryzysie zdrowotnym, zostaje dodatkowo obciążony logistyką.
 
Na koniec dr Iwona Skoneczna zwraca uwagę, że ogromne znaczenie ma także samo przygotowanie pacjenta do wizyty:
 
„Idąc do lekarza, miejmy przygotowane kserokopie wszystkich swoich wyników oraz listę przyjmowanych leków. To naprawdę ma znaczenie. Jeśli pacjent wyciąga kartkę z precyzyjną listą leków, rozmowa może od razu dotyczyć najważniejszych kwestii – planu leczenia, możliwych działań niepożądanych czy pytań, które chce zadać. W przeciwnym razie zaczynamy od odtwarzania z pamięci nazw leków, co nie zawsze jest proste. Dlatego apelujemy do pacjentów, by przychodzili na wizytę przygotowani – to ułatwia współpracę i pozwala skupić się na tym, co w danym momencie najważniejsze.”
 
Informacja o podcaście i źródle
 
Tekst opracowano na podstawie rozmowy w podcaście Medicalpress w cyklu „Zdrowie – Wspólna Sprawa” (wydanie specjalne realizowane wspólnie z Fundacją Wygrajmy Zdrowie) pt. „Rak pęcherza: krok po kroku” oraz sesji pytań i odpowiedzi (Q&A).
 
 
Oglądaj:
W środę 5 listopada w Warszawie zainaugurowano ogólnopolską kampanię edukacyjną „Słuchaj Swojego Pęcherza”, której celem jest zwiększenie świadomości na temat alarmujących objawów ze strony pęcherza moczowego oraz znaczenia czujności i wczesnej diagnostyki tego nowotworu. Inicjatywa realizowana przez Fundację To Się Leczy ma pomóc przełamać tabu wokół chorób układu moczowego i zachęcać Polaków, by uważniej wsłuchiwali się w sygnały wysyłane przez swoje ciało.

 
– Nie chcemy nikogo straszyć ani wzbudzać lęku. Chcemy oswoić temat tak codzienny, jak oddawanie moczu – nauczyć, że warto obserwować swoje ciało i nie „olewać” nietypowych objawów. Choć zmieniony kolor moczu czy krwiomocz, mogą z czasem zniknąć, to ich przyczyna pozostaje. Rak pęcherza to choroba, którą można skutecznie leczyć, jeśli zostanie wcześnie wykryta. Dlatego zachęcamy, by słuchać swojego organizmu, reagować na niepokojące sygnały i nie bać się wizyty u specjalisty – mówił Marek Kustosz, prezes Fundacji To Się Leczy.
 
Na stronie kampanii www.sluchajpecherza.pl znajduje się przewodnik po sygnałach i objawach ze strony układu moczowego, które powinny zwrócić naszą uwagę, quiz – sprawdź czy jesteś w grupie ryzyka z zaleceniami dalszego postępowania, filmy z ekspertami oraz praktyczne informacje o profilaktyce, diagnostyce i leczeniu raka pęcherza.
 
Sygnały, których nie można lekceważyć
Najbardziej charakterystycznym sygnałem jest krwiomocz – nawet pojedynczy epizod obecności krwi w moczu powinien skłonić do natychmiastowej wizyty u lekarza. Inne niepokojące sygnały to ból lub pieczenie przy oddawaniu moczu, nagłe parcia, częstomocz i ból w podbrzuszu. Niestety, wielu pacjentów tłumaczy te objawy infekcją lub „przemęczeniem”, co opóźnia diagnostykę.
 
–  Krew w moczu to sygnał alarmowy, nie przypadłość “po zjedzeniu buraczków”. Nawet jeśli ustąpi, nie wolno tego bagatelizować – trzeba pilnie zgłosić się do lekarza – podkreślał dr hab. n. med. Roman Sosnowski, urolog, Kierownik Kliniki Urologii i Onkologii Urologicznej Warmińsko-Mazurskiego Centrum Onkologii. – Warto też pamiętać, że jednym z głównych czynników ryzyka zachorowania na raka pęcherza jest palenie tytoniu. Nigdy nie jest za późno, aby rzucić palenie – to decyzja, która realnie zmniejsza ryzyko nowotworu i ratuje życie.
 
– Musimy sobie zdawać sprawę, że dym tytoniowy, który wdychamy paląc papierosy, to mieszanka wielu różnych kancerogenów, które trafiają do płuc, potem do krwiobiegu i w dalszej kolejności do nerek i moczu, który zalega w pęcherzu moczowym czekając na opróżnienie. Substancje toksyczne z dymu tytoniowego powodują zaburzenia DNA komórek, indukując powstanie raka pęcherza moczowego. – tłumaczył dr hab. n. med. Piotr Bryniarski, Kierownik Kliniki Urologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Polskie Towarzystwo Urologiczne.
 
Krwiomocz występuje u ponad 2/3 pacjentów jako:
●     krwiomocz makroskopowy – mocz ma wyraźnie czerwone lub brunatne zabarwienie, co jest łatwe do zauważenia gołym okiem,
●     krwinkomocz (krwiomocz mikroskopowy) – ilość krwi jest tak niewielka, że zmiany w moczu można wykryć jedynie w badaniu laboratoryjnym.
 
– Trzeba zachować czujność i reagować na każdy niepokojący sygnał ze strony organizmu. Nawet pozornie błaha zmiana w kolorze moczu, powinna skłonić nas do działania – wizyty u lekarza. To pierwszy, kluczowy krok, który może uratować zdrowie i życie. – dodał prof. Sosnowski.
 
– Kiedy pojawia się krew w moczu – krwiomocz, to trzeba od razu wykonać diagnostykę, sprawdzić jego przyczynę. Niestety, bardzo często ten objaw jest bagatelizowany przez pacjentów, którzy tłumaczą sobie, że to pewnie “tylko” zapalenie pęcherza albo jakaś infekcja. Tymczasem, zawsze w takich przypadkach w pierwszej kolejności powinniśmy wykluczyć nowotwór. Żółta lampka powinna się szczególnie zapalić, jeśli pacjent palił lub pali papierosy. – mówił dr hab. n. med. Piotr Bryniarski.
 
Eksperci zgodnie wskazują na kluczową rolę lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w procesie wczesnego rozpoznania raka pęcherza. To właśnie lekarz POZ często jako pierwszy ma szansę wychwycić objawy alarmowe – zlecić podstawowe badanie moczu i skierować pacjenta do dalszej diagnostyki. podstawowa ocena moczu czy USG układu moczowo-płciowego powinno być pierwszym krokiem w diagnostyce niepokojących objawów.
 
– Jesteśmy z reguły pierwszą instytucją, do której zwraca się pacjent. Tworzymy z pacjentem wieloletnią więź, dlatego często jest im łatwiej się przed nami otworzyć. W każdym przypadku krwiomoczu musimy działać natychmiast, nie ma tu czasu do stracenia. Wykonujemy na początku bardzo proste, tanie, nieinwazyjne badanie ogólne moczu. Na podstawie jego wyników już możemy skierować pacjenta do specjalisty – urologa do poradni lub na oddział urologiczny. Tu liczy się czas.  – zaznaczył dr Janusz Krupa, lekarz rodzinny, Przychodnia “Orlik” w Warszawie.
 
Doktor Krupa zachęca też do świadomego zadbania o swoje zdrowie i udziału w programie profilaktyki Moje Zdrowie, gdzie wykonuje się m.in. badania moczu, a pacjent otrzymuje całościowe podsumowanie wyników i zalecenia.
 
Krwiomocz bywa jednorazowy, może też pojawiać się okresowo i samoistnie ustępować. Ponieważ zazwyczaj nie towarzyszą mu ból ani inne dolegliwości, jest często bagatelizowany. Tymczasem każdorazowe stwierdzenie krwi w moczu – widocznej lub wykrytej w badaniu (ogólne badanie moczu) – powinno być sygnałem do pilnej konsultacji lekarskiej i skierowania pacjenta do urologa.
 
Najważniejsze, by tej pierwszej ścieżki nie odwlekać – Krwiomocz pojawia się w przypadku ok. 15-20% diagnozowanych raków pęcherza. Zmiana koloru moczu jednak nie zawsze jest widoczna. Krwinkomocz to mocz, który ma barwę żółtą/słomkową, ale w badaniach laboratoryjnych (badanie ogólne moczu) diagnosta widzi większą niż prawidłowa ilość czerwonych krwinek. Może to być objaw raka pęcherza moczowego (ok. 5% przypadków). Krew w moczu nie zawsze oznacza nowotwór, ale zawsze powinno być to pierwszą rzeczą, którą trzeba wykluczyć. W porównaniu do infekcji i innych schorzeń rak pęcherza jest chorobą śmiertelną. – podkreślił dr hab. n. med. Piotr Bryniarski.
 
Rak pęcherza może manifestować się również innymi objawami, które łatwo pomylić z infekcją dróg moczowych czy kamicą. Należą do nich:
●      częstomocz,
●      nagłe, silne parcia na mocz,
●      uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza,
●      ból, pieczenie czy szczypanie podczas oddawania moczu,
●      nawracające infekcje pęcherza moczowego.
 
Warto pamiętać, że gdy zakażenie pęcherza jest leczone antybiotykami, objawy powinny ustąpić w ciągu około tygodnia. Jeśli infekcje nawracają lub leczenie nie przynosi poprawy, należy poszukać innej przyczyny – w tym wykluczyć raka pęcherza.
 
Prostym i skutecznym sposobem na wczesne wykrycie raka pęcherza jest regularne wykonywanie badania ogólnego moczu – najlepiej raz w roku, razem z morfologią krwi. Nawet niewielka ilość krwi w moczu, niewidoczna gołym okiem, wymaga dalszej diagnostyki. Do kolejnych kroków należy wykonanie badań obrazowych, takich jak USG układu moczowego czy tomografia komputerowa, a także badanie cystoskopowe, które pozwala obejrzeć wnętrze pęcherza i pobrać wycinki do badania histopatologicznego.
 
Rak pęcherza – częstszy niż myślisz
Rak pęcherza moczowego to czwarty najczęściej diagnozowany nowotworów wśród mężczyzn i drugi nowotwór urologiczny wśród kobiet. Co roku odnotowuje się ok. 7,5 tys. nowych przypadków, ale świadomość społeczna dotycząca tego nowotworu wciąż jest bardzo niska. Wielu pacjentów trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana, co znacząco ogranicza skuteczność leczenia.
 
– Wczesne wykrycie raka pęcherza znacząco zwiększa szanse na skuteczne leczenie. Dlatego każdy niepokojący objaw, zwłaszcza obecność krwi w moczu, wymaga pilnej diagnostyki. Szybka reakcja może uratować życie – mówił prof. dr hab. n. med. Maciej Krzakowski, Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej. – Strach rodzi się z niewiedzy. Dlatego naszą rolą, ekspertów, organizacji, mediów, resortu zdrowia jest uświadamianie zagrożeń, ale jednocześnie możliwości profilaktyk, diagnostyki i leczenia – bo postęp jest ogromny. – dodał.
 
Listopad to miesiąc świadomości męskich nowotworów – to dobry moment, by przypomnieć, że rak pęcherza jest wciąż głównie domeną mężczyzn (panowie chorują nawet 3-4 razy częściej niż panie), choć niepokojąco rośnie liczba zachorowań u kobiet. Najważniejszym modyfikowalnym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie tytoniu. Substancje toksyczne z dymu papierosowego są wydalane z moczem i przez lata uszkadzają błonę śluzową pęcherza oraz innych odcinków urotelium (w tym miedniczek nerkowych i moczowodów). Ryzyko zwiększają także ekspozycje zawodowe na związki chemiczne (np. w przemyśle farbiarskim, gumowym, przy smarach), przewlekłe drażnienie pęcherza oraz nawracające zakażenia układu moczowego.
 
– Rokowanie chorego z rakiem pęcherza, jak w każdej chorobie nowotworowej, zależy od momentu, w którym zostanie postawiona diagnoza – przypominał prof. Jakub Kucharz, prof. NIO-PIB, Kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego NIO-PIB – Jeśli choroba jest ograniczona do pęcherza i nie nacieka jego ścian, rokowanie jest bardzo dobre. Leczenie polega wtedy na usunięciu zmiany podczas zabiegu przezcewkowego i ewentualnym leczeniu dopęcherzowym.
 
Historię swojej choroby przedstawił Pan Marian, który miał świadomość ryzyk związanych z męskimi nowotworami. Po ukończeniu 50 r. ż. regularnie badał się profilaktycznie u urologa. Przez wiele lat miał prawidłowe wyniki, ale momentem alarmowym była krew w moczu – Wyglądało to jakbym wysikał butelkę wina. – mówił. Pacjent na cito przeszedł pełną diagnostykę i był leczony zabiegowo i chemioterapią. To dzięki szybkiej reakcji Pana Mariana i lekarzy, może dalej cieszyć się życiem. Pozostaje pod kontrolą lekarza.
 
W bardziej zaawansowanych stadiach nowotworu, gdy guz nacieka mięśniówkę pęcherza, konieczne jest leczenie radykalne – najczęściej chirurgiczne, z usunięciem pęcherza (tzw. cystektomia). U części pacjentów stosuje się także chemioterapię przedoperacyjną lub immunoterapię pooperacyjną, która pobudza układ odpornościowy do walki z komórkami nowotworowymi. Mamy dziś coraz więcej możliwościod chemioterapii i immunoterapii po terapie ukierunkowane molekularnie (np. w zaburzeniach genu FGFR). U części pacjentów pozwala to uzyskać długie przeżycia, a choroba przyjmuje postać przewlekłą.
 
Nowotwór pęcherza wymaga leczenia interdyscyplinarnego i stałej kontroli, ponieważ ma skłonność do nawrotów. Dlatego tak ważne jest, by po zakończonej terapii pacjent pozostawał pod opieką specjalistów i regularnie wykonywał badania kontrolne.
 
Nie wstyd, lecz choroba – psychologiczny wymiar diagnozy
Podczas wydarzenia poruszono również aspekt psychologiczny choroby i wstydu związanego z jej objawami. – Cały czas rozmowy na temat naszego ciała, kwestii zdrowia intymnego, układu trawienno-wydalniczego i moczowego to temat tabu – główny powód, że się nie badamy, udajemy, że nie ma problemu. Dlatego musimy nauczyć się mówić o zdrowiu intymnym bez skrępowania. Rak pęcherza to nie wstydliwa dolegliwość, tylko choroba, którą można i trzeba leczyć – zaznaczyła Dorota Minta, psycholog i prezes Fundacji StomaLife.
 
Eksperci podkreślali, że choroba i leczenie – zwłaszcza w przypadku konieczności usunięcia pęcherza – znacząco wpływają na jakość życia pacjentów. Dlatego niezbędne jest kompleksowe wsparcie, obejmujące opiekę stomijną, psychologiczną i rehabilitację. Dobrze zaplanowane leczenie i wsparcie emocjonalne pomagają pacjentom odzyskać poczucie kontroli i wrócić do aktywności.
 
– Bardzo ważne jest to, jak przekażemy pacjentowi pierwszą informację o diagnozie, chorobie i możliwościach leczenia, bo ludzie zapamiętują najbardziej to co pierwsze i te bardziej negatywne przekazy, a utrwalone przekonania np. że choroba ma fatalne rokowanie, jest trudno potem odwrócić. – dodał prof. Kucharz.
 
Słuchać swojego pęcherza – krok po kroku do zdrowia
Symbolicznym momentem inauguracji kampanii było odsłonięcie muralu edukacyjnego przy ul. Koszykowej – przypominającego, że warto słuchać swojego ciała i reagować, gdy coś niepokoi. Uroczystego odsłonięcia dokonali przedstawiciele Fundacji To Się Leczy oraz Mateusz Kusznierewicz, który następnie poprowadził uczestników wydarzenia w Power Walku – symbolicznym spacerze zdrowia pod hasłem „Ruch to profilaktyka – krok po kroku do zdrowia”.
 
Zdrowie zaczyna się od uważności. Im więcej osób będzie mówić o sygnałach alarmowych raka pęcherza moczowego, tym więcej osób o tym usłyszy, dziś, jutro, za miesiąc. Swoje zasięgi i organizowane “power walki” chcę wykorzystać, aby dotrzeć z przekazem, co w takich przypadkach robić – mówił Mateusz Kusznierewicz, ambasador kampanii. – Osobiście bardzo dbam o zdrowie i aktywność fizyczną, co roku robię sobie w prezencie na urodziny przegląd zdrowia – badania profilaktyczne i zachęcam do tego innych.
 
– Wystarczy, że nie będziemy ignorować sygnałów naszego organizmu i będziemy reagować, to będzie już bardzo dużo. – dodał dr hab. Kucharz.
 
Z perspektywy praw pacjenta ważne jest, by nikt nie zostawał sam z niepokojącymi objawami ani wstydem. Pacjent ma prawo do szybkiej diagnostyki w ramach ścieżki DILO, do pełnej informacji, poszanowania intymności i godności podczas badań. – Zadaniem Rzecznika Praw Pacjenta jest także edukacja, w tym na temat podstawowego prawa jakim jest prawo do informacji, czyli prawo, aby dopytywać medyków i oczekiwać jasnej, zrozumiałej informacji. – mówiła Joanna Niewiadomska, Biuro Rzecznika Praw Pacjenta.
 
Te słowa doskonale oddają ideę kampanii – by nie bać się mówić o zdrowiu intymnym, korzystać z przysługujących praw i traktować profilaktykę jako naturalną część codziennej troski o siebie. „Słuchaj swojego pęcherza” to zaproszenie do uważności i działania – zanim niepokojące objawy staną się poważnym problemem.
 
 
O kampanii
Kampania „Słuchaj Swojego Pęcherza” jest realizowana przez Fundację To Się Leczy, która od lat prowadzi ogólnopolskie projekty edukacyjne i społeczne poświęcone profilaktyce chorób cywilizacyjnych i onkologicznych.
 
Partnerem głównym kampanii jest firma Merck, wspierająca działania na rzecz profilaktyki, wczesnej diagnostyki i zwiększenia świadomości zdrowotnej w zakresie chorób nowotworowych.
 
Patronat honorowy nad kampanią objęli: Polskie Towarzystwo Urologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej, Biuro Rzecznika Praw Pacjenta oraz Pracodawcy RP.
Wśród partnerów kampaniii znalałzy się: Fundacja StomaLife, Stowarzyszenie UroConti, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, Karta Seniora oraz Apteki Gemini.
 
Kampanię wspierają także patroni medialni: Co w Zdrowiu, Głos Seniora, MedicalPress, Medonet, Medycyna Praktyczna, Puls Medycyny oraz Zwrotnik Raka.
 
Projekt obejmuje ogólnopolską kampanię medialną, działania edukacyjne, kampanię outdoorową, lokalne wydarzenia profilaktyczne oraz materiały informacyjne kierowane do pacjentów i personelu medycznego. Celem inicjatywy jest zwiększenie świadomości objawów raka pęcherza, promowanie wczesnej diagnostyki i przełamywanie tabu wokół zdrowia intymnego.
 
Więcej na:
www.sluchajpecherza.pl
Facebook
Instagram


źródło: Fundacja To Się Leczy

W ostatnich tygodniach o raku pęcherza moczowego zrobiło się głośniej za sprawą Lecha Wałęsy. Były prezydent w rozmowie z portalem gdansk.pl poinformował, że przeszedł w Gdańsku operację wycięcia guza. Kilka dni po zabiegu zapowiedział już podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie czeka go niemal 30 spotkań z amerykańską publicznością. „Mam 82 lata i to ma swoje prawa. Z męskich spraw zostało tylko golenie… Czy z tego się cieszyć? Trudno powiedzieć” – mówił w wywiadzie. Na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikował też zdjęcie ze szpitala, dziękując całemu zespołowi medycznemu: „Usunęli co niepotrzebne. Czuję się dobrze. Dzięki wam powoli wracam do zdrowia po operacji i zabiegach”.
Historia Wałęsy unaoczniła, że rak pęcherza to nowotwór, który może dotknąć każdego, niezależnie od wieku czy statusu. To choroba trudna do leczenia i podstępna, bo często rozwija się w ukryciu. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, w Polsce każdego dnia 17 osób słyszy diagnozę raka pęcherza, a 11 osób z jego powodu umiera. Niestety Polska notuje jedną z najwyższych w Europie śmiertelności związanych z tym nowotworem.

Co roku w Polsce roznaje się ponad 7000 nowych przypadków raka pęcherza, a roczna śmiertelność wynosi ok. 3800-4000 osób. Według szacunków ekspertów, u około 70-80 procent pacjentów rozpoznaje się nowotwór nienaciekający, czyli powierzchniowy. U około 20-30 procent chorych guz już w chwili rozpoznania ma charakter inwazyjny, naciekający mięśniówkę pęcherza, co w większości przypadków niesie za sobą konieczność usunięcia pęcherza. Rokowanie zależy od dobrej, sprawnej i szybko przeprowadzonej diagnostyki oraz niezwłocznego włączenia odpowiedniego leczenia.

Eksperci od lat zwracają uwagę, że pacjenci z rakiem pęcherza pozostają w cieniu innych nowotworów, takich jak rak prostaty czy rak płuca, wokół których udało się zbudować szerszą świadomość społeczną i lepsze ścieżki diagnostyczno-terapeutyczne. Tymczasem głównym czynnikiem ryzyka w raku pęcherza pozostaje palenie tytoniu – odpowiada nawet za 70 proc. zachorowań – a dodatkowe znaczenie mają ekspozycje zawodowe i środowiskowe na toksyny chemiczne. To sprawia, że profilaktyka i edukacja powinny być fundamentem działań, ale równie istotny jest szybki dostęp do właściwej diagnostyki i kompleksowego leczenia.

Rak pęcherza jest nowotworem, który w większości przypadków powstaje w wyniku działania czynników zewnętrznych – toksyn, które dostarczamy sami do organizmu albo jesteśmy na nie narażeni. Główną przyczyną zachorowań pozostaje palenie papierosów, odpowiadając za ok. 70% ogółu rozpoznań.  Dym tytoniowy przechodzi przez śródbłonek płuca, dostaje się do krwi, a potem jest filtrowany przez nerki i trafia do pęcherza moczowego, gdzie przez wiele godzin oddziałuje na nabłonek i z czasem może powodować powstanie nowotworu pęcherza. Wiele osób o tym nie wie.

Pacjenci uroonkologiczni, to niestety najbardziej zaniedbana grupa chorych i często nieświadoma zagrożeń. Pacjenci trafiają do gabinetu lekarza POZ najczęściej z krwiomoczem lub objawami podrażnienia/zapalenia dróg moczowych, czyli w sytuacjach nagłych. Niestety wiele osób przez długi czas bagatelizuje objawy ze strony układu moczowego, leczą się preparatami bez recepty i trafiają do lekarza późno


Od 2022 roku pacjenci w Polsce mają dostęp do pierwszego programu lekowego w raku pęcherza, co było przełomem po latach oczekiwania. W ramach programu lekowego B.141 refundowane są dziś m.in.: avelumab jako leczenie podtrzymujące po chemioterapii, niwolumab w terapii uzupełniającej po cystektomii i w połączeniu z chemioterapią w I linii, pembrolizumab w II linii po niepowodzeniu chemioterapii, erdafitynib dla pacjentów z mutacją FGFR3 oraz enfortumab wedotyny w II i III linii. To ogromny krok naprzód, bo jeszcze niedawno polscy pacjenci mogli korzystać jedynie z bardzo ograniczonych opcji.

Zmiany w genie FGFR3 należą do najczęściej obserwowanych i mają istotne znaczenie z punktu widzenia leczenia. Obecnie badania molekularne w tym zakresie są refundowane przez NFZ, co umożliwia ich powszechniejsze wykonywanie w codziennej praktyce. U chorych z zaawansowanym rakiem pęcherza rozpoznanie mutacji FGFR3 otwiera drogę do terapii ukierunkowanej molekularnie, np. z zastosowaniem erdafitynibu – inhibitora FGFR. Lek ten blokuje przekazywanie sygnałów sprzyjających namnażaniu się komórek nowotworowych, hamuje progresję choroby i indukuje ich zaprogramowaną śmierć (apoptozę). Rozwój metod diagnostycznych i terapeutycznych w raku pęcherza moczowego, stwarza realne perspektywy poprawy wyników leczenia. Kluczowe pozostaje jednak zwiększenie wiedzy i czujności zarówno w środowisku lekarskim, jak i wśród samych pacjentów – tak, aby w pełni wykorzystywać dostępne narzędzia diagnostyczne i nowe opcje terapeutyczne w walce z tym nowotworem.

Mimo wyraźnej poprawy w dostepie do leczenia, lista wyzwań wciąż jest długa. Nadal brakuje refundacji immunoterapii w drugiej linii dla pacjentów z progresją w trakcie chemioterapii paliatywnej – a to właśnie oni są w najtrudniejszej sytuacji. Nadal nie ma możliwości stosowania leczenia skojarzonego enfortumabu z pembrolizumabem, które na świecie zostało uznane za przełom i nowy standard. W praktyce klinicznej nie jest też powszechnie stosowana chemioterapia przedoperacyjna, która zwiększa skuteczność późniejszej immunoterapii. Barierą bywa również diagnostyka biomarkerów, takich jak PD-L1 – liczba pracowni jest ograniczona, badania są kosztowne, a na wyniki czeka się tygodniami.

Eksperci podkreślają, że dalsza aktualizacja programu lekowego nie może być odwlekana, bo polscy pacjenci wciąż są leczeni według schematów sprzed lat. Konieczne jest pełne dostosowanie do standardów europejskich i amerykańskich, które obejmują immunoterapię w wielu liniach leczenia, terapie celowane oraz sekwencyjne postępowanie dostosowane do indywidualnej sytuacji chorego. Równolegle trzeba wzmacniać system – centralizować chirurgię w ośrodkach z doświadczeniem, wdrażać Krajową Sieć Onkologiczną, poprawiać wyceny procedur i dostępność badań diagnostycznych.

Rak pęcherza moczowego pozostaje jednym z najgroźniejszych nowotworów. Dzisiejsze decyzje refundacyjne to krok we właściwym kierunku, ale prawdziwy przełom nastąpi dopiero wtedy, gdy nowoczesne leczenie będzie dostępne dla wszystkich grup pacjentów, a diagnostyka i organizacja opieki nie będą generować dramatycznych opóźnień. W przeciwnym razie wciąż będziemy świadkami tego samego scenariusza – zbyt późnych rozpoznań i dramatycznie wysokiej śmiertelności, której można byłoby uniknąć.

Może Cię zainteresować:

źródło: Medicalpress
Rak pęcherza moczowego pozostaje jednym z najczęstszych nowotworów układu moczowego, a Polska niestety przoduje w Europie pod względem śmiertelności z jego powodu. Nowoczesne podejście do diagnostyki i leczenia, w tym wykorzystanie badań molekularnych, otwiera nowe możliwości dla pacjentów. Poniżej przedstawiamy najnowsze informacje na temat postępów w diagnostyce i terapii tego nowotworu.
Rak pęcherza moczowego często rozwija się bezobjawowo, a pierwszym, charakterystycznym sygnałem bywa krwiomocz – bezbolesny, pojawiający się nagle i równie nagle ustępujący. W Polsce co roku rozpoznaje się 8–8,5 tysiąca nowych przypadków tego nowotworu. W około 70–75% przypadków rak pęcherza ma postać nieinwazyjną, ograniczoną do nabłonka pęcherza, co pozwala na leczenie mało inwazyjne, takie jak przezcewkowa elektroresekcja guza (TURBT). Jednak wysoka skłonność do nawrotów – nawet u 70% pacjentów w ciągu 3 lat – stanowi poważne wyzwanie.

W przypadkach, gdy nowotwór nacieka warstwę mięśniową pęcherza, konieczne jest intensywne leczenie, w tym operacja oraz chemioterapia przedoperacyjna. Około 20% pacjentów otrzymuje diagnozę dopiero w stadium przerzutowym, gdzie szansą na przedłużenie życia pozostaje chemioterapia lub radioterapia.

Najsilniejszym czynnikiem ryzyka jest palenie tytoniu, ale również ekspozycja zawodowa na związki chemiczne czy przebyta radioterapia w obszarze miednicy zwiększają ryzyko zachorowania.

Kluczowym badaniem diagnostycznym jest cystoskopia, jednak w Polsce dostęp do bardziej komfortowej, giętkiej cystoskopii jest nadal ograniczony. W bardziej zaawansowanych przypadkach konieczna jest diagnostyka obrazowa oraz badania molekularne, które umożliwiają wykrycie nieprawidłowości genetycznych, m.in. mutacji w genie FGFR3.

Mutacje w genie FGFR3 są szczególnie częste i istotne klinicznie. Testy genetyczne są finansowane przez NFZ, co pozwala na ich szersze zastosowanie w praktyce klinicznej. Dla pacjentów z zaawansowanym rakiem pęcherza wykrycie zmian w genie FGFR3 otwiera możliwość zastosowania terapii celowanej, takiej jak erdafitynib – inhibitor FGFR, który blokuje przekaz sygnału do podziału komórek nowotworowych, zatrzymuje wzrost guza oraz powoduje apoptozę komórek nowotworowych.

Postęp w diagnostyce i leczeniu raka pęcherza moczowego, w tym wykorzystanie badań molekularnych i terapii celowanych, daje nadzieję na poprawę rokowań dla pacjentów. Ważne jest jednak zwiększenie świadomości zarówno wśród lekarzy, jak i pacjentów, na temat dostępnych możliwości diagnostycznych i terapeutycznych, aby skutecznie walczyć z tym nowotworem.

 
– Wspólnie ze środowiskiem klinicznym powstała ścieżka postępowania. Rak pęcherza moczowego, choć nie jest najczęstszym nowotworem (4 wśród mężczyzn, 12 u kobiet), to dotyka wielu osób palących papierosy (tytoń) lub mających kontakt z substancjami toksycznymi, najczęściej w miejscu pracy. Chcielibyśmy, aby ścieżka pacjenta była określona od samego początku, od lekarza POZ, aby zbudowana została czujność na objawy takie jak krwiomocz, bóle w podbrzuszu, aby w pierwszej kolejności wyeliminować lub potwierdzić podejrzenie raka pęcherza moczowego. – o pozytywnych zmianach i wyzwaniach w opiece nad pacjentami z rakiem pęcherza moczowego mówi Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.
– Jako środowisko pacjenckie współpracujemy z Polskim Towarzystwem Onkologicznym, Polskim Towarzystwem Urologicznym, z konsultantami krajowymi, którzy zajmują się uro-onkologią. Rak pęcherza moczowego, przez lata, a nawet dekady był dość mocno zaniedbywany. Przypomnę tylko, że dopiero w 2022 roku po raz pierwszy uruchomiony został program lekowy w tym wskazaniu. W 2023 roku wprowadzone zostały jednak następne leki w kolejnych liniach, również immunoterapia, które są szansą dla pacjentów na dłuższe przeżycie. Wcześniej leczenie opierało się oczywiście na chirurgii (i nadal jest to podstawa) i chemioterapii. Niemniej jednak dla pacjentów, którzy byli już w zaawansowanym stadium choroby nie było skutecznych opcji leczenia. Teraz możemy spodziewać się kolejnych rejestracji i nowych opcji terapeutycznych. W końcu rak pęcherza moczowego został zaadresowany. – wskazywał Szymon Chrostowski.

– Wspólnie ze środiskiem klinicznym powstała także ścieżka postępowania. Rak pęcherza moczowego, choć nie jest najczęstszym nowotworem (4 wśród mężczyzn, 12 u kobiet), to dotyka wielu osób palących papierosy (tytoń) lub mających kontakt z substancjami toksycznymi, najczęściej w miejscu pracy. Chcielibyśmy, aby ścieżka pacjenta była określona od samego początku, od lekarza POZ, aby zbudowana została czujność na objawy takie jak krwiomocz, bóle w podbrzuszu, aby w pierwszej kolejności wyeliminować lub potwierdzić podejrzenie raka pęcherza moczowego.

Obejrzyj cały wywiad:

Zobacz raport:

Rak pęcherza moczowego. Ścieżka pacjenta i algorytm postępowania terapeutycznego

Zobacz takżerelację z debaty:

źródło: Medicalpress

Co palenie tytoniu ma wspólnego z rakiem pęcherza? Co może oznaczać krwiomocz? Czy rak pęcherza zawsze jest równoznaczny z radykalną cystektomią? To pytania, na które odpowiedzi szuka Fundacja Onkologiczna Życie z Rakiem w ramach kampanii edukacyjnej „Życie z rakiem pęcherza moczowego”. Organizatorzy obalają najczęstsze mity, a także prezentują historię Pana Kazimierza, który opowiada o życiu oraz leczeniu nowotworu.
Statystyki pokazują, że zapadalność na raka pęcherza moczowego rośnie z roku na rok. O ile w 2015 roku leczonych było ponad 44 000 pacjentów, o tyle w 2023 już 58 000.[1] Przewiduje się, że liczba zachorowań na ten nowotwór w ciągu najbliższych 10 lat wzrośnie aż o ok. 25 proc.[2] I mimo że według Krajowego Rejestru Nowotworów pod względem częstości rozpoznawania zajmuje on piąte miejsce u mężczyzn i czternaste u kobiet, jest jednym z raków o najwyższym odsetku umieralności – co druga osoba, u której zdiagnozowano raka pęcherza umrze z tego powodu[3]. Mimo, że rak pęcherza moczowego jest relatywnie często występującym nowotworem, a dodatkowo, liczba pacjentów systematycznie rośnie, w porównaniu do innych chorób onkologicznych mało o nim rozmawiamy. A to błąd! Im więcej każdy z nas będzie wiedział, tym ma większe szanse na zapobieżenie chorobie lub szybsze rozpoznanie objawów, ułatwiających diagnostykę – podkreśla Pola Król, prezeska Fundacji Życie z Rakiem. Co zatem warto wiedzieć?
 
FAKTY I MITY

KTO CHORUJE: Na raka pęcherza moczowego chorują tylko dojrzali mężczyźni
FAŁSZ
Rak pęcherza moczowego występuję najczęściej u mężczyzn powyżej 45. r.ż., natomiast nie oznacza to, że nie chorują także kobiety. Spośród wszystkich nowotworów występujących wśród kobiet, rak pęcherza moczowego stanowi 2,2 proc. przypadków.[4] Natomiast o ile wskaźnik zgonów z powodu tej choroby jest niższy niż wskaźnik zachorowalności u mężczyzn, o tyle u kobiet jest na tym samym poziomie.
 
PRZYCZYNY ROZWOJU: Palenie tytoniu jest głównym, znanym czynnikiem ryzyka rozwoju raka pęcherza moczowego
PRAWDA
Dokładne przyczyny rozwoju tego nowotworu nie zostały poznane, określono natomiast czynniki ryzyka wpływające na jego wystąpienie. Dane Krajowego Rejestru Nowotworów pokazują, że 50- 65 proc. przypadków zachorowania na raka pęcherza moczowego u mężczyzn i 20-30 proc. u kobiet, spowodowanych jest paleniem papierosów.[5] Wpływ ma również ekspozycja na pochodne składników chemicznych (szczególnie w przemyśle rafineryjnym, wulkanizacyjnym i garbarskim).
 
OBJAWY: Nawet jednorazowa obecność krwi w moczu może być objawem rozwoju choroby
PRAWDA
Krwiomocz, nawet jeśli pojawi się jedynie raz, powinien być sygnałem dla pacjenta do pilnej wizyty u lekarza. Nie zawsze musi towarzyszyć mu ból. Może to być jednorazowa sytuacja, którą pacjent uznana za incydentalną. Tymczasem, nawet jeśli krwiomocz ustąpił czy nie towarzyszył mu ból, powinien zawsze zostać skonsultowany ze specjalistą. Bagatelizowanie tej sytuacji opóźnia rozpoznanie choroby a tym samym zmniejsza możliwości skutecznego leczenia.
Do innych, niespecyficznych dla raka pęcherza moczowego, ale mogących pojawić się objawów, należą: częste oddawanie moczu; ból, pieczenie podczas oddawania moczu; uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza moczowego (parcie naglące); zatrzymanie moczu.
 
LECZENIE: Radykalna cystektomia to podstawa leczenia raka pęcherza
FAŁSZ
Usunięcie pęcherza moczowego jest postępowaniem z wyboru jedynie u 20-30 proc. pacjentów. W przypadku guza naciekającego mięsień pęcherza leczenia oszczędzające nie jest możliwe. U większości pacjentów standardem postępowania będzie podanie bezpośrednio po zabiegu TURBT (przezcewkowa resekcja guza pęcherza moczowego) pojedynczej wlewki chemioterapeutyku do pęcherza, co pozwoli uchronić przed nawrotem choroby i w większości przypadków oznacza zakończenie leczenia.
 
LECZENIE: Zaawansowany rak pęcherza moczowego może być skutecznie leczony
PRAWDA
Ostatnie lata przyniosły dostęp do nowoczesnych, skutecznych terapii stosowanych w zaawansowanej fazie tego nowotworu. Jedną z nich jest immunoterapia, którą można włączyć już na etapie leczenia okołooperacyjnego. Jest to forma terapii, która wykorzystuje układ odpornościowy pacjenta do niszczenia komórek nowotworowych. W ramach programu lekowego B.141.FM pacjenci z ekspresją PD-L1 > 1%, mogą otrzymać leczenie niwolumabem. Wymaga to dodatkowej diagnostyki – oceny ekspresji PD-L1 na etapie chemioterapii neoadjuwantowej i kwalifikacji do cystektomii. Niestety nie wszystkie ośrodki leczące raka pęcherza zlecą taką diagnostykę. Co oznacza, że mimo dostępu do skutecznego leczenia, wielu pacjentów straci szansę na dłuższe życie – dodaje Pola Król. Ta immunoterapia ratuje mi życie – mówi pan Kazimierz, żyjący z rakiem pęcherza moczowego. Nowotwór, na który ja zachorowałem, był bardzo złośliwy, więc niebezpieczeństwo nawrotu jest bardzo duże. Żeby organizm sobie poradził, zaproponowano mi immunoterapię, która przygotuje mój organizm do tego, aby walczyć z nowotworem, który będzie chciał wrócić.
 
Pacjent nic nie może
FAŁSZ
Edukacja i świadomość są pierwszymi krokami skutecznej profilaktyki. Wiedząc, jak możemy przeciwdziałać chorobie możemy podejmować świadome decyzje w zakresie naszego stylu życia. Wiedza na temat objawów wzmacnia czujność i pozwala szybciej zareagować w sytuacji tego wymagającej. Z kolei znajomość choroby i wiedza o możliwościach leczenia pozwoli pacjentowi przypilnować swojej terapii. Wiem jednocześnie, że edukacja jest procesem długofalowym, dlatego na ten moment chciałabym, abyśmy zapamiętali dwie rzeczy: palenie jest głównym czynnikiem wpływającym na rozwój choroby; krew w moczu to zawsze sygnał do konsultacji z lekarzem. Wierzę, że to dobre podstawy do dalszej rozmowy o raku pęcherza moczowego oraz pogłębiania świadomości społecznej w tym zakresie – podsumowuje Pola Król.
 
Więcej informacji na temat raka pęcherza moczowego, kampanii edukacyjnej oraz materiały video prezentujące historię Pana Kazimierza, znajdują się na profilu Fundacji Onkologicznej Życie z Rakiem: https://www.facebook.com/zyciezrakiem.fundacja
Patronat medialny nad kampanią „Życie z rakiem pęcherza moczowego” objął portal onkologiczny www.ZwrotnikRaka.pl
 
 
[1] Raport Rak pęcherza moczowego: https://www.mzdrowie.pl/wp-content/uploads/2024/10/raport-pecherz-2024-www-FINAL.pdf , str. 31, dostęp: 05.02.2025 r.
[2]Sytuacja pacjenta z rakiem pęcherza moczowego – aktualne wyzwania, Fundacja Wygrajmy Zdrowie, 2022: https://tosieleczy.pl/wp-content/uploads/2022/09/Rak_PECHERZA_raport_2022_wygrajmyzdrowie-1.pdf
[3]Raport „Nowotwory Złośliwe w Polsce 2021”, Krajowy Rejestr Nowotworów: https://onkologia.org.pl/sites/default/files/publications/2024-01/0_krn-2023-book-2024-01-22.pdf
[4] Krajowy Rejestr Nowotworów, https://onkologia.org.pl/sites/default/files/P%C4%99cherz_moczowy.pdf , dostęp: 05.02.2025 r.
[5] Krajowy Rejestr Nowotworów, https://onkologia.org.pl/sites/default/files/P%C4%99cherz_moczowy.pdf , dostęp: 05.02.2025 r.
źródło: Fundacja Życie z Rakiem
Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że rak pęcherza moczowego jest jednym z najczęściej występujących nowotworów złośliwych wśród Polaków, czwartym u mężczyzn (po raku prostaty, płuca i jelita grubego) i dwunastym u kobiet. Niepokojące jest także, że jest on jednym z nowotworów z najwyższym odsetkiem umieralności. Dlaczego tak się dzieje, jak ważny jest czas i jakość diagnostyki oraz dostęp do kompleksowego leczenia wskazywali eksperci podczas debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
 
Relacja z debaty „Rak pęcherza moczowego – jak poprawić rokowania pacjentów”
 
Co roku stawia się ponad 7000 nowych rozpoznań raka pęcherza, a roczna śmiertelność wynosi ok. 3800- 4000 osób. Według szacunków ekspertów, u około 70-80 procent pacjentów rozpoznaje się nowotwór nienaciekający, czyli powierzchniowy. U około 20-30 procent chorych guz już w chwili rozpoznania ma charakter inwazyjny, naciekający mięśniówkę pęcherza, co w większości przypadków niesie za sobą konieczność usunięcia pęcherza. Rokowanie zależy od dobrej, sprawnej i szybko przeprowadzonej diagnostyki oraz niezwłocznego włączenia odpowiedniego leczenia.
 
W ostatnim czasie pojawiło się wiele nowych możliwości terapeutycznych w raku pęcherza moczowego, ale nadal mamy niską świadomość społeczną i zbyt długą ścieżkę diagnostyczną. W 2022 roku wprowadzono pierwszy program lekowy w tym wskazaniu, co niewątpliwie było ważną zmianą, ale niektóre z jego zapisów nadal wymagają aktualizacji. – podkreślił prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.
 
Rak pęcherza jest nowotworem, który w większości przypadków powstaje w wyniku działania czynników zewnętrznych – toksyn, które dostarczamy sami do organizmu albo jesteśmy na nie narażeni. Główną przyczyną zachorowań pozostaje dym tytoniowy, odpowiadając za ok. 70% ogółu rozpoznań. – W kwestii prewencji palenia papierosów jest wiele do zrobienia – mówił prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego. – Coraz częściej o tym rozmawiamy, aczkolwiek uważam, że zdecydowanie za mało.

Dym tytoniowy przechodzi przez śródbłonek płuca, dostaje się do krwi, a potem jest filtrowany przez nerki i trafia do pęcherza moczowego, gdzie przez wiele godzin oddziałuje na nabłonek i z czasem może powodować powstanie nowotworu pęcherza. Wiele osób o tym nie wie.

– Na toksyny, które sami wprowadzamy do organizmu nakładają się jeszcze substancje toksyczne środowiskowe, które również indukują raka pęcherza jak np. zanieczyszczone powietrze czy środowisko pracy z kontaktem z toksynami, np. w lakierniach, farbiarniach, praca z polimerami aromatycznymi w zakładach, które zajmują się wytwarzaniem opon czy gum – kontynuował profesor.

Jak podkreślali eksperci, pacjenci uroonkologiczni, to niestety najbardziej zaniedbana grupa chorych i często nieświadoma zagrożeń, z wyjątkiem raka prostaty, o którym od lat mówi się dużo i wiele zrobiono w kwestii edukacji społecznej i usprawnienia ścieżki pacjenta. W tym kontekście, niezwykle ważna jest rola lekarza rodzinnego, który może zidentyfikować pierwsze sygnały i zlecić badania diagnostyczne, które wykluczą lub potwierdzą podejrzenie raka pęcherza. Pacjenci trafiają do gabinetu lekarza POZ najczęściej z krwiomoczem lub objawami podrażnienia/zapalenia dróg moczowych, czyli w sytuacjach nagłych.

Niestety wiele osób przez długi czas bagatelizuje objawy ze strony układu moczowego, leczą się preparatami bez recepty i trafiają do lekarza późno. – Nowotwór pęcherza moczowego rozwija się dość szybko, dlatego oprócz świadomości samych pacjentów, istotna jest czujność lekarzy rodzinnych. Mianowicie, aby podstawowy objaw utajony – krwinkomocz, a potem krwiomocz był zawsze zdiagnozowany poprawnie. Wielu chorych jest leczonych całe tygodnie, czasem miesiące z powodu rzekomego zakażenia dolnych dróg moczowych, a w istocie był to rak pęcherza – dodał prof. Drewa.

Brakuje nam generalnie prostych opracowań dotyczących chorób nowotworowych, wczesnych objawów i zaleceń postępowania dot. wstępnego rozpoznania i kolejnych kroków dla lekarzy POZ. Jeżeli lekarz rodzinny będzie wiedział, że pojawienie się krwi w moczu czy krwinkomoczu bezobjawowego powinno kwalifikować pacjenta do wstępnej diagnostyki z zastosowaniem cystoskopii, to będziemy szybciej i wcześniej wykrywać nowotwory pęcherza – wskazywał prof. Piotr Wysocki, Kierownik Oddziału Onkologii, Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Cystoskopia to kluczowe badanie w diagnostyce raka pęcherza, ale eksperci podkreślili, że lekarz rodzinny jak i każdy inny specjalista, ma też do dyspozycji bardzo proste narzędzie, jakim jest USG z wypełnionym pęcherzem. Pacjent powinien być poinformowany jak się przygotować do takiego badania.

Dobra wiadomość jest taka, że powstają wytyczne dla lekarzy POZ. Przykładem jest wspólne opracowanie z Polskim Towarzystwem Lekarzy Rodzinnych – Razem z prof. Agnieszką Mastalerz-Migas podjęliśmy próbę opracowania prostych, krótkich zaleceń, jednoznacznego algorytmu postępowania dla lekarza podstawowej opieki – mówił Dominik Dziurda, ekspert ochrony zdrowia.

Sprowadzają się one do kilku kwestii: w sytuacji krwiomoczu związanego z podejrzeniem infekcji, rozważyć zastosowanie pojedynczego cyklu antybiotykoterapii i nie kontynuować antybiotykoterapii, która czasami przechodzi w leczenie przewlekłe bez właściwej diagnostyki; pacjent z krwiomoczem powinien kontynuować diagnostykę w ramach systemu DILO po skierowaniu przez lekarza POZ (niestety nadal ilość skierowań w ramach karty DILO dla pacjentów z podejrzeniem raka pęcherza jest stosunkowo mała); u pacjentów z krwinkomoczem bez czynników ryzyka powinna być przeprowadzona podstawowa diagnostyka obrazowa i skierowanie potem do poradni nefrologicznej lub urologicznej zgodnie z wynikami.

W przypadku potwierdzenia guza w pęcherzu moczowym, należy pobrać wycinek do badań histopatologicznych. Jeśli jest to możliwe, wycina się cały guz, jeśli nie, pobiera się miarodajne wycinki i pozostawia masę guza, której nie da się usunąć. Przed zabiegiem pacjent powinien mieć wykonany rezonans magnetyczny – To nam daje informacje jak zaawansowany jest nowotwór, jak głęboko rośnie w ścianę pęcherza moczowego. Barierą jest dostęp do tych badań i czas oczekiwania. W raku pęcherza czas oczekiwania nawet 3 tygodnie to jest dużo – wskazywał prof. Drewa.

Leczenie zależy od tego, czy mamy do czynienia z rakiem o charakterze bardziej powierzchownym, który ma niski stopień złośliwości, po wycięciu, nie ma ryzyka tworzenia przerzutów, czy też z rakiem naciekającym mięśniówkę, czyli głęboko wnikającym w pęcherz, o wysokiej złośliwości, który jest leczony dopęcherzowo, głównie przy pomocy szczepionek BCG, czasem chemioterapii do pęcherzowej. Eksperci zwrócili uwagę na problem logistyczny z dostępem do immunoterapii BCG w Polsce, im pacjenci mieszkają dalej od dużego ośrodka, tym mniejszy procent chorych korzysta z tej terapii. Dostępność do poradni, w których pacjent może otrzymać to świadczenie jest kluczowa, ale również odpowiednia wycena, która obecnie jest bardzo niska dla procedury, która trwa ponad 2 godziny. Prawdopodobnie powoduje to, że wiele poradni nie jest zainteresowanych jej realizacją.

Stwierdzenie raka pęcherza z naciekiem mięśniówki jest zawsze sygnałem, że chory musi mieć wykonany rozległy zabieg operacyjny – radykalna cystektomia (usunięcie pęcherza wraz z sąsiadującymi tkankami i narządzami) i pacjent wymaga także leczenia systemowego, w tym często chemioterapii przedoperacyjnej, która jest mniej toksyczna i lepiej tolerowana niż podana po zabiegu chirurgicznym – Jest to postępowanie, które wiąże się z bardzo wyraźną poprawą rokowania. Szanse na całkowite wyleczenie chorych gwałtownie rosną i powinien być to standard postępowania. Niestety implementacja tego standardu, nie tylko w Polsce, również na świecie, jest cały czas niezadowalająca – podkreślił prof. Wysocki. Aktualnie otrzymuje ją ok. 38% pacjentów, a powinna być to co najmniej połowa.

Ważne, aby pacjent trafiał do ośrodka, który ma doświadczenie w leczeniu nowotworów pęcherza. – Problem w ośrodkach z małym doświadczeniem w cystektomii jest również taki, że pacjenci są bardzo długo „przeciągani” i decyzja o usunięciu pęcherza jest podejmowana bardzo późno, kiedy kolejne resekcje nie dają rezultatu. Mamy w Polsce 130 oddziałów urologicznych, ale jedynie kilkanaście ośrodków wykonuje pond 30 zabiegów rocznie i ma rzeczywiście doświadczenie w leczeniu raka pęcherza metodą cystektomii radykalnej. Dlatego centralizacja chirurgii w tym obszarze ma znaczenie, pozwala też na prawidłowe leczenie powikłań po tym zabiegu. – dodał prof. Drewa.

W ostatnich latach wiele zmieniło się w farmakoterapii nowotworów pęcherza moczowego, szczególnie na znaczeniu zyskało leczenia skojarzone. Jak podkreślił prof. Piotr Wojcieszek, Kierownik Zakładu Brachyterapii w NIO-PIB w Gliwicach, najlepsze efekty uzyskuje się przy połączeniu 3 metod leczenia, chirurgii, radiochemioterapii i leczenia systemowego. Wymaga to jednak współpracy wielodyscyplinarnej i dobrej koordynacji. W polskich warunkach jest to dość trudne, ponieważ oddziały radioterapii najczęściej nie mieszczą się w pobliżu ośrodków urologicznych.
 
Mimo dużej liczby zachorowań, program lekowy w raku pęcherza powstał dopiero w 2022 roku. Po wielu latach dał on w końcu polskim pacjentom możliwość innowacyjnego leczeni terapią podtrzymującą awelumabem. Jak zauważył prof. Piotr Wysocki, ma on jednak swoje ograniczenia i wymaga aktualizacji. Postęp w leczeniu nowotworów pęcherza i raka urotelialnego w ciągu ostatnich 5 lat jest bardzo wyraźny.

– Potwierdzono wysoką immunogenność raków indukowanych długotrwałą ekspozycją na czynniki karcinogenne. Rak urotelialny pęcherza jest wysoce zmutowany, immunogenny, wysoce rozpoznawany przez układ odpornościowy, więc uruchomienie układu odpornościowego poprzez zastosowanie immunoterapii przynosi bardzo dużą korzyść w tej grupie chorych, zarówno jako leczenie skojarzone chemioimmunoterapią, jak i leczenie podtrzymujące po uzyskaniu kontroli choroby oraz leczenie po niepowodzeniu chemioterapii – zaznaczył prof. Piotr Wysocki. – Niestety, program lekowy do dzisiaj nie widzi w ogóle tej ostatniej grupy chorych, którzy nie odpowiedzieli na chemioterapię  – to grupa najgorzej rokujących pacjentów. W ich przypadku, pomimo podjętej interwencji, chorba nadal postępuje, dlatego powinni otrzymać immunoterapię w drugiej linii. Tymczasem, druga linia dla tych chorych nie istnieje. Jest to ogromny problem. Mam nadzieję, że w tym roku w końcu program lekowy zauważy tę grupę pacjentów, bo niestety, przez to, że nie dostają immunoterapii, nie mogą potem otrzymać najnowszych leków w kolejnej linii leczenia.

Prof. Wysoki zaznaczył, że wśród nowych terapii znajduje się m.in. koniugat przeciwciała skojarzony z lekiem cytotoksycznym – enfortumab wedotyny, który działa bardzo efektywnie w zakresie drugiej linii leczenia, a w połączeniu z immunoterapią jest zarejestrowany do stosowania w pierwszej linii jako leczenie podtrzymujące, co pozwala na bardzo wyraźną poprawę rokowania chorych. W programie lekowym nie ma jednak możliwości połączenia tego koniugatu z immunoterapią pembrolizumabem. Ta opcja terapeutyczna w 2023 roku na kongresie ESMO doczekała się owacji na stojąco. Jest pierwszą terapią od 30 lat która przełamała paradygmat rozpoczynania terapii przerzutowego raka urotelialnego od chemioterapii. Ta opcja leczenia zapewnia „bardzo wyraźną poprawę rokowania chorych, lepszą niż jakakolwiek inna dostępna opcja terapeutyczna”.
 
Zdaniem ekspertów program lekowy powinien być aktualizowany bez dalszej zwłoki w celu zbliżenia się do międzynarodowych wytycznych klinicznych i zapewnienia polskim chorym dostępu do skutecznego leczenia, w tym skojarzenia immunoterapii z koniugatem, immunoterapii podtrzymującej po chemioterapii oraz immunoterapii w drugiej linii leczenia.
 
Eksperci zgodzili się także, że rozwiązania, które mogą poprawić koordynację leczenia to stworzenie unitów uroonkologicznych oraz wdrożenie Krajowej Sieci Onkologicznej. Aktualnie w Agencji Badań Medycznych kontynuowane są też prace, aby opracowane zalecenia dla ścieżki pacjenta z rakiem pęcherza moczowego przełożyć na rekomendacje dla ministra zdrowia. Ważna jest także poprawa warunków realizacji świadczeń dla świadczeniodawców, w tym wycen procedur. Nieocenione znaczenie miałaby także ogólnopolska kampania świadomościowa uwrażliwiająca na konsekwencje palenia tytoniu, narażenia na toksyny w miejscu pracy oraz objawy i zalecenia postępowania w przypadku krwiomoczu czy krwinkomoczu.
 
Uczestnicy debaty podkreślili, że większe koszty powoduje brak właściwego leczenia, niż stosowanie najnowszych standardów postępowania, w tym wytycznych Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Polskiego Towarzystwa Urologicznego, które powinny być brane pod uwagę w momencie podejmowania decyzji refundacyjnych.

źródło: PTO, Medicalpress

Polskie Towarzystwo Onkologiczne wraz z redakcją Medicalpress zaprasza na kolejną debatę ekspercką z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” poświęconą wyzwaniom w diagnostyce i leczeniu raka pęcherza moczowego oraz rekomendacjom usprawnień w ścieżce pacjenta, mających na celu poprawę rokowań chorych. Trasmisja na żywo odbędzie się 14 stycznia 2025 r. o godz. 15:00.
Uczestnicy dyskusji:

Moderator: Marek Kustosz, redaktor naczelny Medicalpress.

Zagadnienia i tematyka spotkania:
Transmisja online:
https://www.youtube.com/live/-o8gbwh1xbc?si=nVrdAW4yq4IZVNHg
Fundacja Wygrajmy Zdrowie kontynuuje kampanię edukacyjną Krwiomocz? Działaj! mającą na celu zwiększenie świadomości społecznej na temat profilaktyki w kierunku raka urotelialnego. Kampania skupia się na informowaniu o istotności wczesnego wykrywania tej groźnej choroby. W inicjatywę zaangażowali którą zaangażowali się specjaliści: urolodzy, onkolodzy oraz  aktor Jacek Borkowski i dziennikarz Zbigniew Urbański.
Rak urotelialny, występujący najczęściej w obrębie pęcherza moczowego, stanowi istotne zagrożenie dla zdrowia publicznego. W Polsce rocznie notuje się ponad 8 tysięcy nowych przypadków raka urotelialnego, a każdy z nich wymaga szybkiego i skutecznego działania. Rak pęcherza moczowego jest drugim najczęstszym nowotworem urologicznym. Dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, jednak najczęściej atakuje mężczyzn po 60. roku życia – to czwarty nowotwór w tej populacji. Większość przypadków raka urotelialnego jest wykrywana na etapie, kiedy możliwe jest jeszcze leczenie radykalne, dające szansę na całkowite wyleczenie. Niestety, około 20% nowych rozpoznań dotyczy chorych, u których choroba została wykryta w fazie rozsiewu (przerzutów odległych), kiedy nie jest już możliwe wyleczenie. Dlatego badania profilaktyczne, w tym przede wszystkim regularne badania moczu, stanowią kluczowy element wczesnego wykrywania raka urotelialnego. Kolejnym ważnym badaniem, które powinien w pewnym wieku zrobić każdy z nas, jest USG dróg moczowych. I choć oba badania są proste i bezbolesne, a co najważniejsze finansowane przez NFZ i dostępne w ramach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), to ze względu na niską świadomość choroby nadal zbyt mało osób się na nie decyduje.

Kampania edukacyjna KRWIOMOCZ? DZIAŁAJ!, której inicjatorem jest Fundacja Wygrajmy Zdrowie ma na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa, wiedzy pacjentów i zwrócenie uwagi lekarzy na tę chorobę.
 
 – „Krwiomocz? Działaj!” nie jest jedynie hasłem przewodnim. Dla nas to wezwanie do działania, mobilizacja społeczeństwa, a jednocześnie wyraz naszego zaangażowania w walkę z rakiem pęcherza. Chcemy, aby każdy zrozumiał, jak kluczową rolę we wczesnym wykrywaniu raka urotelialnego odgrywa profilaktyka – powiedział Szymon Chrostowski, Prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie. – Jestem głęboko przekonany, że edukacja społeczna i wczesna diagnostyka są kluczowymi elementami walki z rakiem urotelialnym. Nasza kampania ma na celu dotarcie do jak największej liczby osób, przekazanie im rzetelnej wiedzy na temat tej choroby oraz zachęcenie do regularnych badań profilaktycznych. – dodaje.

W ramach kampanii odbywają się działania edukacyjne prowadzone na stronie www.krwiomoczdzialaj.pl, gdzie można znaleźć najważniejsze informacje dotyczące profilaktyki raka urotelialnego, głównych czynników ryzyka, narażenia zawodowego, dostępnych metod leczenia, komentarze ekspertów czy interaktywną mapę z listą ośrodków, zajmujących się leczeniem.
Do regularnych badań profilaktycznych zachęcają ambasadorzy kampanii – aktor Jacek Borkowski oraz dziennikarz Zbigniew Urbański.

– Rak pęcherza moczowego początkowo przebiega bezobjawowo. Krwiomocz często jest jego pierwszym objawem. Kluczowym czynnikiem ryzyka jest palenie tytoniu, co znacznie zwiększa prawdopodobieństwo rozwoju tego rodzaju nowotworu. Ja paliłem przez 40 lat. Gdy zaczynałem, palenie było modne, nikt nie myślał o tym, czy jest to niebezpieczne dla zdrowia – palili wszyscy. Pokonałem nałóg kilka lat temu i wiem, że muszę badać się regularnie. Wystarczy profilaktyczne badanie moczu i krwi, tylko tyle. – mówi Jacek Borkowski.

Do głównych czynników sprzyjających rozwojowi nowotworu pęcherza moczowego zalicza się również ekspozycję na substancje chemiczne. Dlatego na stronach kampanii można zobaczyć aktora i dziennikarza z elementami strojów strażaka czy pracownika technicznego.
 
– Przez prawie 20 lat pracowałem w Komendzie Głównej Policji, potem zacząłem pracować jako dziennikarz. Ta praca, jak i ta wcześniejsza, pozwoliła mi spotkać wielu ludzi na swojej drodze, którzy wykonywali różne zawody. Realizując materiały miałem okazję rozmawiać z pracownikami wielu branż – od technologicznej, przez produkcje skór, farb, gumy, tekstyliów, barwników, metalu, ropy i materiałów drukarskich. Wielu z nich szczerze kocha swoją prace, poświęca się jej, jednak muszą przy tym pamiętać, że praca w takich warunkach jest szczególnie niebezpieczna dla zdrowia. – komentuje Zbigniew Urbański.

Rak urotelialny może jednak dotyczyć każdego, nie tylko osób z grup szczególnego ryzyka. Dlatego niezmiernie istotne jest, aby pacjenci byli świadomi choroby oraz nie bagatelizowali pozornie niewielkich objawów. Już podstawowe badanie moczu, umożliwiające wykrycie niewidocznej gołym okiem krwi, stanowi punkt wyjścia do bardziej zaawansowanej diagnostyki.

 
źródło: Fundacja Wygrajmy Zdrowie
Na listopadowej liście leków refundowanych znalazły się dwie innowacyjne terapie otwierające nowe możliwości w leczeniu raka urotelialnego. Chorzy na ten nowotwór uzyskali dostęp do niwolumabu, stosowanego jako terapia okołooperacyjna oraz enfortumabu wedotyny, w leczeniu zaawansowanego lub przerzutowego raka urotelialnego. Opcje te dają nadzieję pacjentom borykającym się z rakiem urotelialnym na różnych etapach jego zaawansowania.
Immunoterapia w leczeniu raka pęcherza
Mimo dość dużej liczby chorych na raka pęcherza program lekowy leczenia tego nowotworu powstał dopiero w ubiegłym roku. Decyzją Ministerstwa Zdrowia od listopada 2022 r. pacjenci uzyskali dostęp do leczenia awelumabem.
– Na przestrzeni ostatniego roku polscy pacjenci z zaawansowanymi nowotworami urotelialnymi pęcherza moczowego uzyskali bardzo wyczekiwany dostęp do nowych terapii systemowych. Podczas gdy od wielu lat immunoterapia znajduje zastosowanie w tych nowotworach, dopiero rok temu pojawiła się pierwsza możliwość stosowania awelumabu jako leczenia podtrzymującego dobry efekt chemioterapii z zastosowaniem pochodnych platyny. Od listopada 2023 pojawiła się opcja zastosowania immunoterapii niwolumabem, jako leczenia zmniejszającego ryzyko nawrotu po radykalnym leczeniu operacyjnym z usunięciem pęcherza moczowego u pacjentów, których nowotwór. wykazuje molekularne cechy zwiększające szanse na dobry efekt immunoterapii. – powiedziała dr n. med. Iwona Skoneczna, Kierownik Oddziału Chemioterapii w Szpitalu Grochowski im. dr med. Rafała Masztaka w Warszawie.
Koń trojański w onkologii

Kolejnym z leków, który trafił do refundacji od listopada 2023 r. jest enfortumab wedotyny. Jest on koniugatem, czyli związkiem dwóch różnych typów cząsteczek, a ze względu na mechanizm swojego działania jest czasem nazywany koniem trojańskim, ponieważ dociera w głąb nowotworu.
– Enfortumab wedotyny to nowoczesny lek, który wydłuża przeżycie pacjentom, którzy wcześniej otrzymali chemioterapię oraz immunoterapię, ale mimo to doszło u nich do kolejnego nawrotu choroby. Dzięki wprowadzonym w ostatnim czasie terapiom, część pacjentów z zaawansowanymi nowotworami urotelialnymi może już być leczona bardzo nowocześnie. Jednak aktualne zapisy programu lekowego nadal ograniczają dostęp do leczenia systemowego pacjentom, którzy albo nie kwalifikują się do chemioterapii z pochodnymi platyny, lub niedostatecznie odpowiadają na takie leczenie. W takich sytuacjach zarówno międzynarodowe jak i polskie towarzystwa naukowe zalecają immunoterapię. Pozostaje nadzieja, że w nadchodzącym 2024 roku również ta grupa pacjentów uzyska swoją szansę na skuteczne leczenie. – dodała dr n. med. Iwona Skoneczna, Kierownik Oddziału Chemioterapii w Szpitalu Grochowski im. dr med. Rafała Masztaka w Warszawie.
Rak pęcherza moczowego jest drugim najczęstszym nowotworem urologicznym.

Zdecydowanie częściej atakuje mężczyzn – to czwarty nowotwór w tej populacji. Roczna zachorowalność na to schorzenie kształtuje się na poziomie ponad 8 tysięcy chorych. Większość przypadków raka urotelialnego jest wykrywana na etapie, kiedy możliwe jest jeszcze leczenia radykalne (stosowane z intencją wyleczenia choroby), jednak około 20% nowych diagnoz stanowią chorzy, u których nowotwór został wykryty już w fazie rozsiewu (obecność przerzutów odległych), kiedy nie jest już możliwe wyleczenie.
– Jesteśmy niezmiernie wdzięczni za decyzję o refundacji niwolumabu i enfortumabu wedotyny. To zmiany na jakie chorzy czekali od długiego czasu! Zgodnie z naszymi wartościami, staramy się nie tylko podnosić świadomość na temat profilaktyki i wczesnego wykrywania tej choroby, ale także aktywnie wspieramy starania o dostęp do innowacyjnych terapii. Decyzja o refundacji enfortumabu wedotyny i niwolumabu to znaczący krok naprzód w realizacji tego celu, ale przede wszystkim wspaniała wiadomość dla pacjentów. – zaznaczył Szymon Chrostowski, Prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie.

Źródło informacji: Public Dialog

Rak pęcherza moczowego. Te słowa mogą wywołać prawdziwy szok u pacjenta i na zawsze odmienić życie jego i bliskich. Według danych Światowej Koalicji Pacjentów z Rakiem Pęcherza (World Bladder Cancer Patient Coalition, WBCPC) każdego roku na świecie diagnozuje się ponad 570 000 osób z rakiem pęcherza moczowego. Zajmuje on 10. miejsce wśród wszystkich nowotworów i stanowi 13. przyczynę śmierci z powodu raka. Jednak kiedy zostanie wcześnie wykryty, szanse na przeżycie wynoszą aż 90%. Objawy tego nowotworu są często ignorowane i mylone z innymi chorobami. Maj jest Światowym Miesiącem Świadomości Raka Pęcherza Pęcherzowego i to dobra okazja, by rozmawiać i podejmować działania mające na celu zwiększanie społecznej świadomości na temat tego nowotworu. 

Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2019 roku w Polsce na raka pęcherza zachorowało 7,3 tys. osób, a ponad 4 tys. pacjentów zmarło z tego powodu. Tylko 1/4 wszystkich pacjentów to kobiety. W naszym kraju rak pęcherza moczowego jest na 4 miejscu wśród nowotworów, na które zapadają mężczyźni, zaraz po raku gruczołu krokowego, płuca oraz jelita grubego. Te statystyki wcale nie muszą być tak dramatyczne – rakowi pęcherza można zapobiegać, trzeba go wcześniej diagnozować i skuteczniej leczyć!
Nawet niewielka ilość krwi w moczu może być pierwszym objawem rozwijającego się raka pęcherza moczowego. Dla wielu osób to bardzo wstydliwa sprawa i to właśnie jest głównym powodem odkładania wizyty u lekarza. Nie należy ignorować tych pierwszych sygnałów wysyłanych przez organizm, ponieważ wcześnie zdiagnozowany nowotwór jest całkowicie uleczalny, później rokowania są coraz gorsze.  Dlatego właśnie tak ważna jest świadomość objawów choroby i szybkie reagowanie – niezwłoczny kontakt z lekarzem, wykonanie badań diagnostycznych i podjęcie leczenia – mówi Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, która prowadzi kampanię edukacyjną RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ! 
W maju – miesiącu świadomości raka pęcherza moczowego apelujemy: Masz wątpliwości? Idź na badania.

Nie ignoruj pierwszych objawów 

Najczęściej występującym pierwszym objawem raka pęcherza moczowego jest bezbolesny krwiomocz. Można go zaobserwować jako czerwone lub różowe zabarwienie moczu. Nawet jedna kropla krwi w moczu może być objawem rozwijającego się raka pęcherza moczowego lub dróg moczowych. 
Nie bagatelizujmy krwiomoczu, nawet jeśli minął! Pojawienie się krwi w moczu jest sygnałem alarmowym, którego nie można zignorować, zawsze należy wykonać w takim przypadku wnikliwą diagnostykę onkologiczną – apeluje prof. dr hab. n. med. Tomasz Drewa, FEBU, kierownik Kliniki Urologii Ogólnej i Onkologicznej Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.
Inne objawy mogące świadczyć o raku pęcherza to częstomocz dzienny lub nocny, dolegliwości przy oddawaniu moczu, takie jak szczypanie lub pieczenie, bóle w podbrzuszu, zatrzymanie moczu czy objawy kolki nerkowej. 

Przede wszystkim rzuć palenie!

Wszyscy wiemy, że palenie papierosów zwiększa ryzyko nowotworów. Tak jest również w przypadku raku pęcherza moczowego, dla którego głównym i zasadniczym czynnikiem ryzyka jest właśnie palenie papierosów. Wśród mężczyzn 50-65%, a kobiet 20-30% przypadków zachorowań na raka pęcherza jest właśnie skutkiem palenia tytoniu. Kolejna 1/3 jest spowodowana ekspozycją na niektóre chemikalia stosowane w przemyśle (dotyczy pracowników przemysłu tekstylnego, gumowego, skórzanego, drukarskiego i chemicznego). Oznacza to, że można znacząco ograniczyć ryzyko zachorowania na raka pęcherza – nie paląc i unikając narażenia na toksyczne chemikalia. Oprócz tego czynnikami ryzyka nowotworu pęcherza są przewlekłe procesy zapalne w obrębie pęcherza, ekspozycja na niektóre leki, w tym również na leki stosowane w onkologii klinicznej oraz przebyta radioterapia na obszar miednicy. To z kolei oznacza, że pacjenci leczeni z powodu raka stercza lub raka odbytnicy, powinni mieć wykonywane regularne badania kontrolne w kierunku raka pęcherza.

Więcej o raku pęcherza moczowego

Nowotwory pęcherza moczowego dzieli się na dwie grupy: nowotwory, które znajdują się na powierzchni pęcherza (nienaciekające nowotwory błony mięśniowej pęcherza) oraz nowotwory naciekające błonę mięśniową (wrastają w głąb pęcherza). Dla rokowań pacjenta z rakiem pęcherza najistotniejsze jest to, w którym stadium nowotwór zostanie zdiagnozowany. Od tego również zależy sposób leczenia. W przypadku nowotworów pęcherza nienaciekających mięśniówki, rokowanie jest dobre. Podstawowym leczeniem jest elektroresekcja, czyli zabieg usunięcie guza z pęcherza moczowego. Jeśli lekarz oceni, że ryzyko nawrotu choroby jest duże wtedy połączona jest ona z leczeniem za pomocą wlewów dopęcherzowych. 
U pacjentów z nowotworem naciekającym konieczne jest usunięcie całego pęcherza, przy czym takie leczenie operacyjne poprzedzone jest leczeniem chemicznym, czyli neoadjuwantową chemioterapią. W listopadzie 2022 roku utworzono program lekowy dedykowany rakowi pęcherza, była to decyzja bardzo oczekiwana zarówno przez pacjentów, jak i lekarzy. Do tej pory takiego programu nie było, choć rak pęcherza jest jednym z najczęstszych nowotworów. To wspólny sukces całego środowiska, duża zmiana i szansa dla chorych – dodaje prof. dr hab. n. med. Tomasz Drewa, FEBU.
Kampania edukacyjna RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!

Prowadzona jest przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych od maja 2021 roku. Ma ona  na celu zwiększenie świadomości społeczeństwa i wiedzy pacjentów oraz zwrócenie uwagi lekarzy na tę chorobę. Działania edukacyjne prowadzone są na stronie internetowej kampanii www.rakpecherza-wykryjilecz.pl oraz na profilu na   Facebooku, gdzie działa też zamknięta grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich.

Patronat nad kampanią sprawują Polskie Towarzystwo Urologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Stowarzyszenie Pielęgniarek Onkologicznych oraz Polskie Towarzystwo Pielęgniarek Stomijnych. 

W maju – miesiącu świadomości raka pęcherza moczowego – przyłączamy się do apelu Światowej Koalicji Pacjentów z Rakiem Pęcherza: Masz wątpliwości? Idź na badania.
 

źródło: PKPO