Medicalpress
Pulmonologia przez lata pozostawała jedną z tych dziedzin medycyny, w których potrzeby pacjentów, możliwości kliniczne i realne finansowanie świadczeń nie zawsze spotykały się w jednym miejscu. Dotyczyło to zarówno diagnostyki raka płuca, jak i leczenia chorób układu oddechowego, w tym POChP, zapaleń płuc czy gruźlicy wielolekoopornej. Teraz pojawiają się konkretne daty, projekty rozwiązań i zmiany taryf, które mogą istotnie wpłynąć na organizację opieki nad pacjentami z chorobami płuc. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc omawiano m.in. wprowadzenie niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) do koszyka świadczeń gwarantowanych, prace nad Lung Cancer Units, nowe zasady finansowania świadczeń pulmonologicznych, elastyczny tryb diagnostyki do 12 godzin oraz kierunki działań w Roku POChP.
Jak przypominała dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc i przewodnicząca Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca, obecne zmiany są efektem dłuższego procesu. „Od pierwszego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Płuc w lutym 2024 roku konsekwentnie rozmawialiśmy o najważniejszych problemach pulmonologii – diagnostyce, leczeniu, niedocenionej specjalizacji, niskiej wycenie świadczeń i trudnej sytuacji finansowej oddziałów pulmonologicznych” – podkreślała.

NDTK od 1 października. Szansa na wcześniejsze wykrywanie raka płuca
Jedną z najważniejszych zapowiedzi jest uruchomienie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Zgodnie z deklaracją Ministerstwa Zdrowia pacjenci mają realnie korzystać z programu od 1 października 2026 roku.

„Jesteśmy na ostatniej prostej do wprowadzenia nowego świadczenia profilaktycznego, czyli badań przesiewowych w kierunku raka płuca. Projekt rozporządzenia został już uzgodniony ze wszystkimi resortami i czeka jedynie na zakończenie ostatnich procedur legislacyjnych. Założeniem Ministra Zdrowia jest, aby od 1 października 2026 roku pacjenci mogli realnie korzystać z programu badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej” – mówiła Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia.

Znaczenie tej decyzji podkreślał prof. Witold Rzyman, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej. „Badania przesiewowe w kierunku raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej mają szansę ruszyć w Polsce 1 października 2026 roku. To największy postęp, jaki możemy zanotować w leczeniu raka płuca od kilkudziesięciu lat, ale pod jednym warunkiem – program musi zostać wdrożony skutecznie. Skutecznie oznacza przede wszystkim wysoką jakość jego realizacji” – zaznaczał.

Rak płuca nadal jest jednym z najgorzej rokujących nowotworów, przede wszystkim dlatego, że zbyt często jest wykrywany późno. Prof. Rzyman wskazywał, że „obecnie pięcioletnie przeżycie chorych na raka płuca wynosi około 15 proc., a ponad połowa pacjentów umiera w ciągu dwóch pierwszych lat od rozpoznania. Dzieje się tak dlatego, że choroba najczęściej wykrywana jest bardzo późno – u około 55 proc. chorych rozpoznawana jest już w IV stadium zaawansowania. Ten obraz może zmienić jedynie skuteczna profilaktyka – zarówno pierwotna, jak i wtórna”.

NDTK ma odwrócić te proporcje. „W codziennej praktyce tylko około 26 proc. przypadków raka płuca wykrywanych jest w pierwszym i drugim stadium zaawansowania. Tymczasem w programach badań przesiewowych odsetek ten sięga 84 proc. To właśnie o tę zmianę walczymy, ponieważ wykrycie nowotworu na wczesnym etapie daje realną szansę na całkowite wyleczenie” – mówił prof. Rzyman.

Polska nie zaczyna jednak od zera. Pierwsze programy badań przesiewowych rozpoczęły się już w 2008 roku, a w ciągu kolejnych dziesięciu lat w czterech ośrodkach – w Szczecinie, Gdańsku, Poznaniu i Warszawie – przebadano ponad 70 tysięcy osób. To doświadczenie, jak wskazywał prof. Rzyman, doprowadziło do opracowania krajowego konsensusu, programu pilotażowego i obecnego rozwiązania ogólnopolskiego.

Program NDTK musi być dostępny, ale też dobrze kontrolowany

Samo wpisanie NDTK do koszyka świadczeń nie wystarczy. Eksperci podkreślali, że kluczowe będą jakość badań, właściwa kwalifikacja pacjentów, standaryzacja opisów i zaangażowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

„Skuteczny program badań przesiewowych musi opierać się na czterech filarach. Pierwszym jest udział co najmniej połowy osób z grup ryzyka, co można osiągnąć przede wszystkim dzięki współpracy z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej. Drugim jest system oceny jakości badań, trzecim standaryzacja opisów radiologicznych oraz całej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, a czwartym długofalowa, dobrze zaplanowana promocja programu. Tylko wtedy możemy osiągnąć efekty porównywalne z najlepszymi światowymi programami badań przesiewowych” – wskazywał prof. Rzyman.

Podobnie mówiła prof. Edyta Szurowska, konsultant krajowa w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej. W jej ocenie jednym z najważniejszych warunków powodzenia programu jest przygotowanie radiologów do właściwej oceny badań. „Polska jest pod tym względem dobrze przygotowana dzięki programowi pilotażowemu realizowanemu w latach 2020–2023 oraz zakończonemu niedawno europejskiemu projektowi SOLACE. Chodzi o to, aby radiolog potrafił właściwie zinterpretować wykryty guzek płuca i nie kierował pacjentów niepotrzebnie na kolejne badania, które generują koszty i są dodatkowym obciążeniem dla chorych” – wyjaśniała.

Wspólnie z NFZ opracowano ustrukturyzowany opis badania SIMP-Lung, który ma wspierać lekarzy w podejmowaniu decyzji o dalszym postępowaniu. Prof. Szurowska zwracała również uwagę na konieczność ograniczenia dawki promieniowania. „Jeżeli chcemy objąć programem nawet około miliona osób z grup ryzyka, musimy zadbać o bezpieczeństwo całej populacji uczestniczącej w badaniach” – podkreślała.

Wysoka jakość ma być wzmacniana przez audyty, szkolenia i narzędzia cyfrowe. „Będziemy szkolić nie tylko radiologów, ale także lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i pulmonologów, aby wiedzieli, kiedy kierować pacjentów na badania i jak interpretować ich wyniki. Równie ważna jest edukacja samych pacjentów – nasze doświadczenia z Gdańska pokazują, że dobrze prowadzona kampania informacyjna przekłada się na wysoką zgłaszalność do programu” – mówiła prof. Szurowska.

Resort zdrowia także wskazuje na jakość jako jeden z głównych warunków powodzenia programu. Jak mówiła Dominika Janiszewska-Kajka, „największym wyzwaniem po uruchomieniu programu będzie nie tylko jego wdrożenie, ale także zapewnienie odpowiedniej zgłaszalności oraz wysokiej jakości badań. Dlatego pracujemy nad mechanizmami oceny jakości, weryfikacją wyników oraz utworzeniem centralnego repozytorium badań we współpracy z Centrum e-Zdrowia. Chcemy, aby program był nie tylko dostępny, ale również skuteczny”.

Tomografia wykryje nie tylko raka płuca

Program NDTK może przynieść dodatkową korzyść: wcześniejsze wykrywanie innych chorób układu oddechowego. Radiolodzy, oceniając badania, mają zwracać uwagę nie tylko na guzki płuca, ale także na rozedmę czy zmiany śródmiąższowe.

„Program badań przesiewowych nie będzie służył wyłącznie wykrywaniu raka płuca. Podczas oceny tomografii będziemy zwracać uwagę również na rozedmę płuc, która może świadczyć o POChP, oraz na zmiany śródmiąższowe sugerujące śródmiąższowe choroby płuc. Uczestnicy programu otrzymają informację o konieczności dalszej diagnostyki także w tych kierunkach” – zapowiadała prof. Szurowska.

Dla pulmonologów to ważny element programu. Prof. Katarzyna Górska, przewodnicząca Sekcji Chorób Śródmiąższowych PTChP, podkreślała, że populacja objęta screeningiem raka płuca jest jednocześnie grupą ryzyka POChP i chorób śródmiąższowych płuc. „Wiek pacjentów i narażenie na dym tytoniowy są wspólnymi czynnikami ryzyka, a wiele z tych chorób rozpoznajemy dziś niestety zbyt późno, kiedy nasze możliwości terapeutyczne są już znacznie ograniczone” – mówiła.

Jak zaznaczała, europejskie i amerykańskie rekomendacje wskazują, że śródmiąższowe nieprawidłowości powinny znaleźć się w raporcie z badania przesiewowego. „Dzięki temu pacjent może zostać szybko skierowany do pulmonologa, który oceni, czy są to zmiany świadczące już o rozwijającym się włóknieniu płuc i czy wymagają dalszej diagnostyki lub leczenia” – wyjaśniała prof. Górska.

To istotne, ponieważ – jak wskazywała – około 50 proc. śródmiąższowych nieprawidłowości, które początkowo uznawane są za nieistotne klinicznie, w ciągu pięciu lat rozwija się w chorobę wymagającą leczenia. „Zbyt często trafiają do nas pacjenci z rozpoznaniem postawionym dopiero na etapie zaawansowanego włóknienia i niewydolności oddechowej, dlatego bardzo liczymy, że program badań przesiewowych pozwoli tę sytuację zmienić” – podkreślała.

Lung Cancer Units: projekt gotowy, konsultacje w najbliższych tygodniach

Drugim dużym obszarem zmian jest wdrożenie kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami klatki piersiowej, czyli Lung Cancer Units. Projekt rozporządzenia jest już gotowy.

„Drugim dużym wyzwaniem jest wdrożenie kompleksowej opieki nad pacjentami z nowotworami klatki piersiowej, czyli Lung Cancer Units. Projekt rozporządzenia jest już gotowy i został omówiony ze środowiskiem ekspertów oraz zaakceptowany przez Krajową Radę Onkologii. Mamy nadzieję, że w najbliższych tygodniach zostanie skierowany do konsultacji publicznych, tak aby od 1 stycznia przyszłego roku nowe świadczenie mogło zostać wprowadzone do koszyka świadczeń gwarantowanych” – zapowiadała Dominika Janiszewska-Kajka.

Ośrodki pulmonologiczne podkreślają jednak, że wiele elementów kompleksowej opieki już dziś funkcjonuje w praktyce, choć bez formalnych ram Lung Cancer Units. Dr Marcin Grabicki z Kliniki Pulmonologii, Alergologii i Onkologii Pulmonologicznej w Poznaniu wskazywał, że diagnostyka raka płuca wymaga współpracy wielu specjalistów. „Kompleksowa diagnostyka raka płuca składa się z wielu elementów, a jednym z najważniejszych są badania obrazowe. Bez radiologów i wysokiej jakości diagnostyki obrazowej nie wyobrażamy sobie właściwego rozpoznawania raka płuca. Ich rola jest kluczowa nie tylko we wczesnym wykrywaniu nowotworu, ale również podczas wykonywania badań biopsyjnych, które są nieodzowne w dalszej diagnostyce” – mówił.

Kolejnym elementem są badania endoskopowe wykonywane przez pulmonologów i torakochirurgów. „W naszym ośrodku około 80 proc. takich badań wykonujemy ambulatoryjnie, dzięki czemu odciążamy łóżka szpitalne dla pacjentów wymagających hospitalizacji. Część pozostałych procedur realizujemy w trybie jednodniowym lub kilkugodzinnym, a pełna hospitalizacja jest zarezerwowana przede wszystkim dla najcięższych chorych” – wyjaśniał dr Grabicki.

Współczesna diagnostyka nie kończy się na samym potwierdzeniu nowotworu. „Obejmuje również badania genetyczne, badania laboratoryjne oraz ocenę czynności układu oddechowego, szczególnie u chorych kwalifikowanych do leczenia radykalnego. Musimy wiedzieć nie tylko, czy nowotwór można wyciąć, ale także czy pacjent jest w stanie bezpiecznie przejść leczenie operacyjne. Dzięki odpowiedniej organizacji większość tych etapów można przeprowadzić szybko i sprawnie, w dużej mierze w trybie ambulatoryjnym” – zaznaczał dr Grabicki.

W trakcie dyskusji podkreślano także, że rak płuca bardzo często nie jest jedynym problemem zdrowotnym pacjentów trafiających do ośrodków pulmonologicznych. Wielu chorych już wcześniej choruje na POChP, choroby śródmiąższowe płuc lub inne schorzenia układu oddechowego. U części pacjentów choroby współistniejące są wykrywane dopiero podczas diagnostyki raka płuca, w tym w ramach NDTK. Dlatego rola pulmonologów i torakochirurgów nie ogranicza się do rozpoznania nowotworu – obejmuje również całościową ocenę stanu układu oddechowego i planowanie dalszego postępowania.

Diagnostyka genetyczna, biopsja płynna i patomorfologia

W raku płuca dobrze zorganizowana diagnostyka musi obejmować nie tylko obrazowanie i pobranie materiału tkankowego, ale także badania patomorfologiczne i genetyczne. Jak zwracał uwagę dr hab. Szczepan Cofta, w Polsce nadal wymaga rozstrzygnięcia kwestia powiązania badań histopatologicznych z badaniami genetycznymi. „Wokół tego obszaru wciąż istnieją pewne napięcia organizacyjne, które wymagają refleksji i wypracowania spójnych rozwiązań, ponieważ oba elementy diagnostyki powinny być ze sobą ściśle powiązane” – mówił.

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało działania dotyczące biopsji płynnej. „W odpowiedzi na postulaty ekspertów klinicznych 19 czerwca skierowaliśmy do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia pismo dotyczące umożliwienia rozliczania biopsji płynnej w raku płuca w trybie ambulatoryjnym. Był to jeden z najczęściej zgłaszanych postulatów środowiska, ponieważ pozwoli na znacznie bardziej elastyczną organizację diagnostyki i ułatwi dostęp pacjentów do nowoczesnych badań” – wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka.

Kolejnym elementem jest utrzymanie ciągłości badań patomorfologicznych w certyfikowanych jednostkach. „Aby zachować ciągłość wykonywania badań patomorfologicznych w jednostkach posiadających certyfikaty jakości, Minister Zdrowia podjął działania dwutorowe. Z jednej strony procedowane są zmiany ustawowe dotyczące systemu akredytacji, z drugiej skierowano do Prezesa NFZ wniosek o wydłużenie obowiązywania obecnych certyfikatów do czasu zakończenia nowych procedur akredytacyjnych. Dzięki temu uda się uniknąć przerwy w wykonywaniu i rozliczaniu tych badań” – mówiła przedstawicielka MZ.

Resort odniósł się również do nowych badań genetycznych, w tym kompleksowego profilowania genomowego. „Nowe badania genetyczne, w tym kompleksowe profilowanie genomowe (CGP) oraz kolejne testy molekularne, pozostają jednym z najważniejszych postulatów środowiska. Zielone światło do ich wdrożenia jest, jednak są to świadczenia kosztowne i wymagają odpowiedniego zabezpieczenia finansowego. Dlatego planujemy ich wprowadzenie w przyszłym roku, po odpowiednim zaplanowaniu wydatków wspólnie z Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Finansów” – zapowiadała Dominika Janiszewska-Kajka.

12 godzin zamiast kilku dni. Nowy tryb diagnostyki

Zmiany w pulmonologii nie dotyczą wyłącznie raka płuca i NDTK. Ważnym elementem jest nowy, elastyczny tryb realizacji świadczeń do 12 godzin, który ma umożliwić szybszą diagnostykę bez konieczności klasycznej hospitalizacji.

Jak mówiła Joanna Miszczak z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, „przeprowadzone zmiany uporządkowały katalog produktów rozliczeniowych, zwiększyły jednorodność kliniczną i kosztową grup oraz pozwoliły lepiej dopasować poziom finansowania do rzeczywistych potrzeb pacjentów. Po raz pierwszy w pulmonologii wprowadzono również tzw. elastyczny tryb realizacji świadczeń, czyli możliwość diagnostyki w reżimie szpitalnym do 12 godzin, co ma usprawnić organizację opieki i skrócić ścieżkę diagnostyczną pacjenta”.

Ten kierunek ma znaczenie praktyczne. W trakcie dyskusji wskazywano, że zamiast kilku dni hospitalizacji wiele procedur będzie można przeprowadzić podczas dwóch krótkich, kilkunastogodzinnych pobytów. Szacowano, że dzięki sprawniejszej organizacji możliwe będzie objęcie diagnostyką nawet o około 30 proc. większej liczby pacjentów. Warunkiem jest jednak odpowiednie finansowanie i brak barier limitowych.

Od 1 lipca, jak wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka, wprowadzono nowe rozwiązania umożliwiające bardziej elastyczną organizację leczenia szpitalnego. „Cieszy nas, że część ośrodków już wcześniej wdrażała takie rozwiązania organizacyjne, pokazując, że dobrze funkcjonujące, referencyjne jednostki potrafią skutecznie organizować opiekę nad pacjentami jeszcze przed zmianami legislacyjnymi” – podkreślała.

W dyskusji pojawił się również wątek centralnej e-rejestracji. Zwracano uwagę, że w pulmonologii samo oznaczenie skierowania jako „pilne” lub „stabilne” nie zawsze wystarcza do właściwego zaplanowania diagnostyki, ponieważ do tych samych poradni trafiają pacjenci z bardzo różnymi problemami – od podejrzenia raka płuca, przez niewydolność oddechową, po podejrzenie gruźlicy. Przedstawiciel Centrum e-Zdrowia wyjaśnił, że obecnie centralna e-rejestracja obejmuje jedynie wybrane świadczenia, a kolejne zakresy będą wdrażane etapowo.

Ponad 352 mln zł więcej na świadczenia pulmonologiczne

Jednym z najbardziej konkretnych elementów zmian są nowe taryfy. Joanna Miszczak oceniła, że to jedna z największych zmian w finansowaniu świadczeń pulmonologicznych. „Zmiany, które wspólnie udało się wypracować z klinicystami, Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Zdrowia, są bardzo obszerne. Nie boję się powiedzieć, że to pewnego rodzaju rewolucja w finansowaniu świadczeń, przede wszystkim w leczeniu szpitalnym. Równolegle prowadziliśmy również prace dotyczące ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, tak aby cały system był przygotowany do kolejnych zmian” – mówiła.

Łączny wzrost finansowania ma wynieść ponad 352 mln zł, czyli ok. 10 proc. więcej nakładów płatnika publicznego na ten obszar. „Choć część grup została przeorganizowana i w niektórych przypadkach finansowanie uległo obniżeniu, to bilans całej reformy pozostaje zdecydowanie dodatni, ponieważ dodatkowe środki trafiły tam, gdzie były najbardziej potrzebne” – wyjaśniała przedstawicielka AOTMiT.

Największe zwiększenie finansowania dotyczy leczenia zapaleń płuc, dychawicy oskrzelowej oraz POChP. „W tym obszarze nakłady wzrosły o ponad 200 mln zł, czyli o ponad 20 proc. Znacząco zwiększono również finansowanie leczenia ostrych infekcji dolnych dróg oddechowych i niepowikłanych zapaleń płuc – o blisko 150 mln zł, czyli o 67 proc., a w przypadku diagnostyki i leczenia POChP wzrost wyniósł ponad 52 mln zł, co oznacza zwiększenie finansowania o 54 proc.” – wskazywała Joanna Miszczak.

Zmiany taryf zostały już zaakceptowane przez ministra zdrowia, choć – jak zaznaczono – trwają jeszcze formalne procedury przewidziane ustawą. AOTMiT zapowiada również monitorowanie efektów reformy. „Mamy świadomość, że przy tak dużej reformie nie da się przewidzieć wszystkich sytuacji. Dlatego będziemy monitorować funkcjonowanie nowych produktów rozliczeniowych i po okresie ich obowiązywania przeprowadzimy ponowną taryfikację. Jeżeli okaże się, że pewne obszary wymagają korekty lub nie zostały właściwie zaadresowane, będziemy je sukcesywnie poprawiać” – mówiła Miszczak.

NFZ: finansowanie ma lepiej odzwierciedlać rzeczywistą diagnostykę

Narodowy Fundusz Zdrowia wskazuje, że celem zmian było bardziej precyzyjne opisanie rzeczywiście wykonywanych świadczeń. Arkadiusz Wachnik, naczelnik Wydziału Inicjacji Zmian w NFZ, podkreślał, że rozwiązania zostały przygotowane we współpracy ze środowiskiem pulmonologicznym i torakochirurgicznym. „Bez wsparcia ekspertów wiele z tych rozwiązań byłoby znacznie słabszych albo w ogóle nie udałoby się ich wdrożyć. Bardzo doceniamy zaangażowanie środowiska i jego aktywny udział w przygotowywaniu nowych rozwiązań” – mówił.

Jednym z głównych obszarów była diagnostyka. „Szczególną uwagę poświęciliśmy bronchoskopii oraz diagnostyce chorób nowotworowych, ponieważ dotychczasowe rozwiązania nie odzwierciedlały właściwie rzeczywistego zakresu wykonywanych świadczeń. Dlatego zdecydowaliśmy się na stworzenie pięciu odrębnych grup diagnostycznych – od najprostszej bronchoskopii po kompleksową diagnostykę pulmonologiczną” – tłumaczył Wachnik.

Nowe grupy mają różnicować zarówno zakres procedur, jak i poziom finansowania. „W dotychczasowej grupie rozliczeniowej nie było wymaganych konkretnych procedur diagnostycznych, natomiast obecnie finansowanie będzie odpowiadało rzeczywiście wykonanym badaniom i skali prowadzonej diagnostyki u danego świadczeniodawcy” – wskazywał przedstawiciel NFZ.

Ważną zmianą jest również lepsze finansowanie leczenia zapaleń płuc, w tym u pacjentów z ciężko upośledzoną odpornością. NFZ deklaruje przy tym, że obecna zmiana nie kończy prac. „Chcemy, aby przegląd zasad finansowania poszczególnych dziedzin medycyny odbywał się regularnie – docelowo nawet co dwa lata. Naszym celem jest stworzenie procesu, który będzie powtarzalny i pozwoli szybciej reagować na potrzeby kliniczne, tak aby środowisko medyczne nie musiało czekać na kolejne zmiany przez wiele lat” – mówił Arkadiusz Wachnik.

W trakcie dyskusji zwracano uwagę, że powodzenie reformy będzie zależało nie tylko od nowych wycen świadczeń, ale również od odpowiedniego zwiększenia ryczałtów i limitów finansowania. W przeciwnym razie szpitale, mimo lepiej wycenionych procedur, mogą szybciej wyczerpywać dostępne środki i przyjmować mniej pacjentów. Ten problem ma szczególne znaczenie dla szpitali monospecjalistycznych, które nie mogą równoważyć kosztów świadczeniami z innych dziedzin.

Rok POChP i dług diagnostyczny po pandemii

Zmiany w pulmonologii wpisują się również w obchody Roku POChP. Jak przypominała dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, „Rok 2026 został ogłoszony Rokiem POChP przez Polskie Towarzystwo Chorób Płuc. Patronat nad tą inicjatywą objęli minister zdrowia, wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska, Światowa Organizacja Zdrowia oraz Główny Inspektor Sanitarny. Dla naszego środowiska jest to przede wszystkim czas przygotowania zaleceń, materiałów merytorycznych i działań edukacyjnych, które mają poprawić opiekę nad pacjentami z POChP”.

Dr Monika Franczuk z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, reprezentująca Polskie Towarzystwo Chorób Płuc i Koalicję Polskie Zdrowe Płuca, zwracała uwagę, że pandemia COVID-19 pozostawiła po sobie istotny dług zdrowotny. „Pandemia COVID-19 pokazała, jak ważną rolę odgrywa pulmonologia, ale jednocześnie pozostawiła po sobie ogromny dług diagnostyczny i zdrowotny. Wiele oddziałów zostało przekształconych w oddziały covidowe, a skutki tych decyzji odczuwamy do dziś. Nadal musimy nadrabiać opóźnienia w diagnostyce i leczeniu pacjentów z chorobami układu oddechowego” – podkreślała.

POChP pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań epidemiologicznych i organizacyjnych. „Dlatego zależy nam na optymalizacji ścieżki pacjenta, szerszym wdrożeniu opieki koordynowanej oraz większym zaangażowaniu lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy najczęściej jako pierwsi mają kontakt z chorymi. To właśnie na tym etapie można najwcześniej rozpoznać chorobę i rozpocząć skuteczne leczenie” – mówiła dr Franczuk.

Środowisko postuluje także szerszy dostęp do nowoczesnych terapii, w tym terapii trójlekowych i leczenia biologicznego dla odpowiednio kwalifikowanych pacjentów z ciężką postacią POChP. Jednocześnie, jak wskazywała dr Franczuk, konieczne jest docieranie do osób z grup ryzyka, które często nie mają świadomości choroby. „Wielu pacjentów zna jedynie objawy, takie jak duszność, ale nie wie, że przyczyną może być przewlekła obturacyjna choroba płuc” – zaznaczała.

Kluczowa pozostaje spirometria. „Jednym z najważniejszych elementów wczesnego wykrywania POChP jest wykonywanie dobrej jakości badań spirometrycznych. Nie chodzi o samo wykonanie badania, ale o jego jakość i prawidłową interpretację. Dlatego chcemy popularyzować spirometrię zarówno wśród lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, jak i w społeczeństwie” – podkreślała dr Franczuk. Podczas wydarzenia towarzyszącego posiedzeniu w Sejmie wykonano ponad 150 badań spirometrycznych, co – jak wskazywała – potwierdza potrzebę takich działań profilaktycznych.

Pulmonologia potrzebuje ciągłości zmian

Z wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, AOTMiT, NFZ i środowiska klinicznego wynika, że pulmonologia wchodzi w okres znaczących zmian, ale ich skuteczność będzie zależała od wykonania szczegółów: jakości programu NDTK, realnej zgłaszalności, organizacji opisów radiologicznych, powiązania diagnostyki histopatologicznej z genetyczną, finansowania biopsji płynnej, wdrożenia Lung Cancer Units, działania trybu 12-godzinnego oraz dopasowania nowych taryf do realnych potrzeb ośrodków.

Nowe rozwiązania nie są więc pojedynczą decyzją administracyjną, ale próbą przebudowy ścieżki pacjenta z chorobami płuc – od profilaktyki i wczesnego wykrywania, przez szybką diagnostykę, po leczenie i dalszą opiekę.

Źródło: opracowanie własne na podstawie wypowiedzi ekspertów podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc, które odbyło się 1 lipca 2026 r. w Sejmie RP. Posiedzenie zostało zorganizowane przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Płuc we współpracy z Polskim Towarzystwem Chorób Płuc i Polską Koalicją Zdrowe Płuca.
Od 1 lipca 2026 r. obowiązuje nowa lista leków refundowanych, która rozszerza dostęp do nowoczesnego leczenia dla pacjentów z różnymi nowotworami. Wśród nowych terapii znalazły się m.in. immunoterapia, leczenie okołooperacyjne oraz terapie ukierunkowane molekularnie stosowane w raku płuca, jelita grubego, wątroby, endometrium, gruczołu krokowego, szpiczaku plazmocytowym i raku nosowej części gardła. Eksperci podkreślają, że kolejne decyzje refundacyjne wzmacniają rolę medycyny precyzyjnej i diagnostyki molekularnej w codziennej praktyce klinicznej.
To już trzecia w tym roku aktualizacja zapowiedziana przez Ministerstwo Zdrowia. Refundacje obejmą zarówno immunoterapię, leczenie okołooperacyjne czy leczenie konsolidujące, jak i terapie ukierunkowane molekularnie, czyli dobierane do określonych cech biologicznych nowotworu. Dla pacjentów oznacza to nie tylko dostęp do nowych leków, ale przede wszystkim większą możliwość dopasowania leczenia do konkretnego rozpoznania, stadium choroby, wyników badań molekularnych i dotychczasowego przebiegu terapii. 

O tym, co te decyzje oznaczają w codziennej praktyce klinicznej i dla samych pacjentów, mówią eksperci NIO – lekarze na co dzień zajmujący się leczeniem nowotworów, których dotyczą najnowsze zmiany refundacyjne. 

Nowe możliwości przed operacją, po leczeniu i w terapii celowanej

Największy obszar zmian dotyczy raka płuca. Na liście znalazły się aż cztery nowe propozycje terapii dla tej grupy chorych. Pierwszą z nich jest niwolumab stosowany w leczeniu okołooperacyjnym dorosłych pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca, w II, IIIA lub IIIB stopniu zaawansowania, u których ekspresja PD-L1 na komórkach nowotworowych wynosi co najmniej 1%.

– Leczenie okołooperacyjne oznacza terapię prowadzoną zarówno – przed zabiegiem, jak i po  zabiegu chirurgicznym i wymaga ścisłej współpracy onkologa i chirurga klatki piersiowej.  Wyniki badania rejestracyjnego CheckMate77T wskazują, że takie podejście istotnie zmniejsza ryzyko nawrotu choroby, jak również zmniejsza ryzyko zgonu związanego z rakiem płuca – wyjaśnia dr hab. n. med. Magdalena Knetki-Wróblewska z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej.

Od 1 lipca w leczeniu okołooperacyjnym dostępny będzie również  durwalumab – możliwe będzie kwaliifikowanie chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca, niezależnie od statusu PD-L1.

– Takie wskazania refundacyjne umożliwią również kwalifikację chorych, u których nie stwierdzono ekspresji PD-L1 n komórkach nowotworu. Szacuje się, że dotyczy to nawet 40% chorych – mówi dr Knetki-Wróblewska. 

Trzecia nowość na liście dotyczy drobnokomórkowego raka płuca w postaci ograniczonej. Refundacją objęto durwalumab jako leczenie konsolidujące po zakończonej jednoczasowej radykalnej chemioradioterapii. Tego rodzaju leczenie ma za zadanie utrwalić efekt wcześniejszej terapii i wydłużyć czas kontroli choroby. Wyniki badania ADRIATIC zmieniły dotychczasowy standard postępowania w tej grupie chorych, warto podkreślić, że przez wiele lat nie obserwowano istotnej poprawy wyników leczenia w tej populacji. 

Czwartym lekiem, który został uwzględniony w najnowszej liście jest adagrasib.  Doustny lek aktywny u chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca i patogennym wariantem G12C w genie KRAS u których doszło do niepowodzenia wcześniejszego leczenia przeciwnowotworowego. To kolejne wskazanie dla terapii ukierunkowanych molekularnie — skutecznych jedynie u chorych, u których zidentyfikowano precyzyjnie określony czynnik predykcyjny. Warto zatem podkreślić istotne znaczenie diagnostyki molekularnej opartej na NGS, która powinna stanowić nieodłączny element diagnostyki prowadzonej przed kwalifikacja do leczenia chorych z zaawansowanym niedrobnokomórkowym rakiem płuca. 

Rak jelita grubego — immunoterapia w określonej grupie chorych

Nową opcją refundowaną będzie również skojarzenie niwolumabu z ipilimumabem w pierwszej linii leczenia pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego z potwierdzoną niestabilnością mikrosatelitarną wysokiego stopnia lub zaburzeniami mechanizmów naprawy uszkodzeń DNA typu niedopasowania, czyli tzw. MSI-H/dMMR.

To grupa chorych, u których biologia nowotworu wskazuje na szczególną rolę immunoterapii. W praktyce oznacza to, że wynik badania molekularnego może bezpośrednio decydować o wyborze leczenia już na początku terapii systemowej.

– W leczeniu raka jelita grubego coraz większe znaczenie ma nie tylko lokalizacja nowotworu, ale też jego profil molekularny. U pacjentów z MSI-H lub dMMR immunoterapia może być leczeniem szczególnie istotnym, ponieważ wykorzystuje specyficzną podatność biologiczną guza. To dobry przykład tego, jak diagnostyka molekularna przekłada się na realną decyzję terapeutyczną — mówi prof. Lucjan Wyrwicz kierujący Kliniką Onkologii i Radioterapii 

Skojarzona immunoterapia

W leczeniu dorosłych pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym refundacją zostanie objęte skojarzenie durwalumabu z tremelimumabem. To immunoterapia, której celem jest pobudzenie odpowiedzi układu odpornościowego przeciwko komórkom nowotworowym.

– Często rozpoznajemy chorobę w stadium choroby zaawansowanej. Skojarzona immunoterapia z wykorzystaniem durwalumabu z tremelimumabem daje lekarzom kolejne narzędzie, które może wspierać terapię u pacjentów z tym trudnym do leczenia nowotworem, w grupie chorych u których występują przeciwwskazania do powszechnie dziś stosowanego połączenia z udziałem terapii antyangiogennej  — kontynuuje prof. Wyrwicz. 

Rak wątrobowokomórkowy przez lata pozostawał jednym z trudniejszych obszarów leczenia systemowego. Nowe opcje terapeutyczne są szczególnie ważne w sytuacji, gdy choroba jest zaawansowana i leczenie miejscowe albo operacyjne nie jest możliwe lub nie jest wystarczające.

Immunoterapia będzie także dostępna dla pacjentek chorujących na raka endometrium. Refundacją zostanie objęty dostarlimab w pierwszej linii leczenia pierwotnie zaawansowanego lub nawrotowego raka endometrium z pMMR/MSS.

To ważna informacja, ponieważ w przypadku tego typu nowotworu, ocena statusu MMR/MSI staje się jednym z elementów planowania leczenia. Nowa refundacja oznacza poszerzenie dostępu do immunoterapii dla pacjentek z określonym profilem biologicznym choroby, u których leczenie systemowe jest potrzebne już na samym początku postępowania.

Intensyfikacja leczenia hormonalnego

Dla dorosłych pacjentów z przerzutowym, wrażliwym na kastrację rakiem gruczołu krokowego refundacją zostanie objęty darolutamid stosowany w skojarzeniu z terapią deprywacji androgenów. Deprywacja androgenów, czyli leczenie hamujące wpływ męskich hormonów płciowych na rozwój nowotworu, od lat pozostaje podstawą leczenia zaawansowanego raka gruczołu krokowego. Dodanie do niej tzw. Inhibitora szlaku receptora androgenowego jest formą intensyfikacji leczenia — ma na celu lepszą kontrolę choroby i opóźnienie jej dalszego postępu.

 Ta forma leczenia była już dostępna dla chorych  z przerzutowym rakiem gruczołu krokowego, ale dodanie do programu lekowego kolejnego leku z tej grupy pozwoli na większą indywidualizację leczenia oraz wybór leku najlepiej dopasowanego dla danego pacjenta z uwzględnieniem jego chorób współistniejących oraz przyjmowanych leków  – podkreśla prof. Jakub Kucharz, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego .

Szpiczak plazmocytowy — nowa opcja od drugiej linii leczenia

W hematoonkologii nową refundowaną terapią będzie belantamab mafodotin w leczeniu opornego lub nawrotowego szpiczaka plazmocytowego już od drugiej linii terapii.

– Szpiczak plazmocytowy jest chorobą przewlekłą, w której u wielu pacjentów dochodzi do nawrotu choroby lub oporności czyli utraty odpowiedzi na wcześniejsze leczenie. Dlatego szczególne znaczenie mają kolejne skuteczne linie terapii. Objęcie refundacją belantamabu oznacza poszerzenie możliwości leczenia u chorych, którzy wymagają dalszego postępowania po wcześniejszych terapiach – mówi dr Agnieszka Druzd-Sitek z Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego. W leczeniu szpiczaka kluczowy jest dostęp do nowoczesnych terapii już od wczesnych linii leczenia, co wiąże się z większą skutecznością, czyli możliwością uzyskania dłuższej remisji choroby — dodaje specjalistka.

Technologia o wysokim poziomie innowacyjności

Na liście znalazł się także toripalimab dedykowany leczeniu pacjentów z rakiem nosowej części gardła w przypadku nawrotu choroby po leczeniu radykalnym lub stwierdzeniu przerzutów odległych. To terapia wskazana jako technologia lekowa o wysokim poziomie innowacyjności.

– Rak nosowej części gardła należy do nowotworów rzadkich, ale klinicznie bardzo wymagających – wyjaśnia dr Bartosz  Spławski, Koordynator w Klinice Nowotworów Głowy i Szyi 

W takich chorobach dostęp do nowych terapii ma szczególne znaczenie, ponieważ liczba standardowych opcji leczenia bywa ograniczona.

-To dobra i potrzebna zmiana, ponieważ pacjenci z rzadkimi nowotworami rejonu głowy i szyi często mają mniej dostępnych opcji terapeutycznych niż chorzy na nowotwory występujące częściej. W takich sytuacjach każda decyzja refundacyjna poszerzająca dostęp do nowoczesnej terapii ma realne znaczenie: daje lekarzom dodatkowe narzędzie, a pacjentom większą szansę na skuteczniejsze leczenie. To korzyść nie tylko dla pojedynczego chorego, ale także dla całego systemu opieki, który dzięki takim decyzjom może lepiej odpowiadać na potrzeby pacjentów z rzadkimi rozpoznaniami — dodaje dr Spławski

Kierunek: leczenie coraz bardziej dopasowane do pacjenta 

Duża liczba nowych leków oraz obecność terapii onkologicznych w kolejnych aktualizacjach listy refundacyjnej pokazują, że onkologia pozostaje jednym z najdynamiczniej rozwijających się obszarów współczesnej medycyny. To także dowód na to, że postęp naukowy coraz szybciej przekłada się na konkretne możliwości leczenia dostępne dla pacjentów. Zmienia się również samo podejście do terapii — od leczenia opartego głównie na rozpoznaniu narządowym w stronę postępowania coraz lepiej dopasowanego do biologii choroby, wyników badań molekularnych i sytuacji klinicznej konkretnego pacjenta.

To kierunek, który realnie poszerza możliwości współczesnej medycyny. Więcej refundowanych terapii oznacza więcej scenariuszy leczenia, więcej decyzji podejmowanych z uwzględnieniem indywidualnych cech nowotworu i większą szansę na to, by pacjent otrzymał leczenie najbardziej odpowiednie na danym etapie choroby.

Warto dodać, że Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało również wdrażanie nowych rozwiązań cyfrowych w systemach gabinetowych, które podczas przepisywania leków refundowanych mają ułatwiać lekarzom dostęp m.in. do informacji o cenach, dostępnych zamiennikach, lekach poniżej limitu finansowania, lokalnej produkcji oraz statystykach. 

Źródło: NIO
Foto: NIO

Polscy pacjenci onkologiczni coraz częściej zyskują dostęp do innowacyjnych terapii, jednak bez odpowiedniej diagnostyki molekularnej wiele z nich pozostaje jedynie teoretycznie dostępnych. Eksperci i organizacje pacjenckie alarmują, że proces wdrażania nowoczesnych badań genetycznych trwa latami i nie podlega ustawowym terminom, w przeciwieństwie do procedur refundacyjnych dotyczących leków. W efekcie chorzy mogą nie otrzymać leczenia dopasowanego do profilu genetycznego nowotworu. Zdaniem specjalistów konieczne jest pilne wprowadzenie systemowych zmian, które przyspieszą dostęp do diagnostyki warunkującej skuteczne leczenie w ramach medycyny personalizowanej.
Medycyna personalizowana opiera się na prostym mechanizmie – aby podać nowoczesny lek celowany, najpierw należy precyzyjnie zdiagnozować mutację genetyczną nowotworu. Dziś w polskim systemie ochrony zdrowia dochodzi do tragicznego w skutkach paradoksu. Departament Polityki Lekowej sprawnie refunduje innowacyjne terapie, ale brak odpowiednich procedur i wycen w koszyku świadczeń gwarantowanych uniemożliwia wykonanie badań warunkujących ich podanie.

Tysiąc dni czekania

Jaskrawym przykładem problemu jest ścieżka wprowadzania kompleksowego profilowania genomowego (CGP) – dotyczącego raka płuca i badania HRD u pacjentek z rakiem jajnika. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) wydała pozytywną rekomendację dla badań we wrześniu 2023 roku, do dziś – po upływie niemal 1000 dni – świadczenie to nie doczekało się wdrożenia i finansowania.

– Diagnostyka genetyczna to absolutny fundament celowanego leczenia onkologicznego. Nawet najnowocześniejszy i najdroższy lek na świecie nie zadziała, jeśli najpierw nie zidentyfikujemy precyzyjnie molekularnego celu w guzie pacjenta. Dlatego szeroki i szybki dostęp do tych badań to dziś nie jest innowacyjny dodatek, ale warunek konieczny, który bezpośrednio decyduje o szansach chorego na przeżycie – podkreśla dr Andrzej Tysarowski, kierownik Centrum Genetyki i Genomiki PIM MSWiA, konsultant wojewódzki w dziedzinie laboratoryjnej genetyki medycznej na Mazowszu.
Szpitalne łóżko dla pobrania krwi, czyli systemowe marnotrawstwo 

Kolejnym obszarem wymagającym pilnej interwencji jest kwestia tzw. płynnej biopsji (ctDNA). To nieinwazyjne badanie genetyczne z krwi pozwala na wykrycie krążącego DNA nowotworu. Jest ono ratunkiem dla pacjentów, u których nie można pobrać tkanki (np. w raku płuca) lub gdy archiwalny wycinek stracił ważność (częsty problem w raku prostaty). Niestety, archaiczne przepisy wymuszają niepotrzebną hospitalizację pacjentów w celu wykonania procedury, którą z powodzeniem można by zrealizować w trybie ambulatoryjnym.

– Zmuszanie szpitali do kładzenia pacjenta na oddział wyłącznie po to, by pobrać mu krew do badania, to klasyczne marnowanie publicznych pieniędzy i blokowanie miejsc dla osób realnie potrzebujących opieki szpitalnej – podkreśla dr Michał Chrobot, prezes Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych. – Potrzebujemy pilnego stworzenia prostego kodu rozliczeniowego dla płynnej biopsji w trybie ambulatoryjnym. Rozwiązanie tego problemu nie wymaga rewolucji, a jedynie dostosowania koszyka świadczeń do realiów współczesnej medycyny.

System wymaga gorsetu czasowego 

Obecnie, po złożeniu przez Towarzystwa Naukowe wniosku o nowe świadczenie diagnostyczne, procedura nie podlega żadnym reżimom czasowym. Eksperci zgodnie postulują, by proces ten objąć rygorem analogicznym do tego, który funkcjonuje w ustawie refundacyjnej.

– W onkologii czas to po prostu życie. Dla pacjentów to sytuacja dramatyczna i niezrozumiała, gdy dowiadują się, że ratujący życie lek jest teoretycznie dostępny, ale z powodu braku pieczątki czy rozporządzenia na badanie nie mogą go otrzymać – podsumowuje Dorota Korycińska, Prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej. – Oczekujemy od decydentów nałożenia na cały proces decyzyjny sztywnych ram czasowych – maksymalnie półtora roku do dwóch lat od złożenia wniosku do realnej dostępności w placówkach. Musimy przestać leczyć objawy niewydolności systemu, a zacząć wdrażać trwałe, systemowe rozwiązania.

Wdrożenie diagnostyki od 2027 roku, ale z gwarancją stabilnego finansowania

– Pragnę zapewnić, że Ministerstwo Zdrowia w pełni dostrzega kluczowe znaczenie nowoczesnej diagnostyki molekularnej w skutecznej terapii chorób nowotworowych. Pozytywnie zaopiniowane przez Prezesa AOTMiT (Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji) świadczenia związane z diagnostyką genetyczną – zaawansowane profilowanie genomowe CGP, oceniające m.in. status HRD w raku jajnika, biopsja płynna w diagnostyce raka płuca realizowana w warunkach ambulatoryjnych – zostały przez nas merytorycznie zaakceptowane do realizacji. Wdrażanie tak zaawansowanych procedur wymaga jednak pełnego i stabilnego zabezpieczenia. Ze względu na obecne uwarunkowania budżetowe oraz konieczność zachowania dyscypliny w dysponowaniu środkami publicznymi, pełna realizacja tych świadczeń została ujęta w planach i przesunięta na 2027 rok. To odpowiedzialna decyzja, która gwarantuje, że gdy pacjenci otrzymają dostęp do tych badań, ich finansowanie będzie niezagrożone, stabilne i ciągłe – tłumaczy Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia.  –  Jednocześnie informuję, że wielogenowe testy w raku piersi znajdują się obecnie w fazie intensywnych konsultacji. Dokładamy wszelkich starań, aby proces ich oceny przebiegał sprawnie. Ministerstwo Zdrowia doskonale rozumie i podziela głębokie poczucie pilności tych wdrożeń. Początek roku 2027 przyniesie zmianę systemową, na którą Państwo od dawna czekali – dodaje.

Zmiany w diagnostyce coraz bliżej

Choć w Polsce przyspieszono refundację innowacyjnych leków onkologicznych, dostęp do kluczowej diagnostyki genetycznej wciąż wymaga usprawnień, co utrudnia pełne wykorzystanie dostępnych terapii. Eksperci i organizacje pacjenckie podkreślają potrzebę wprowadzenia jasnych ram czasowych i uproszczenia zasad finansowania badań, aby poprawić ścieżkę pacjenta. Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia deklaruje wdrożenie nowych świadczeń od 2027 roku, co ma zapewnić stabilne i systemowe rozwiązania w tym obszarze.

Źródło: inf pras

Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk w czwartek (11 czerwca) na konferencji prasowej przedstawiła nowy projekt obwieszczenia ministra zdrowia w sprawie wykazu leków refundowanych, który ma zacząć obowiązywać od 1 lipca 2026 r. Refundacją ma zostać objętych 25 nowych terapii – 15 terapii nieonkologicznych (w tym 8 w chorobach rzadkich) i 10 terapii onkologicznych. Wydano 156 decyzji w sprawie kontynuacji refundacji – przekazała wiceminister Katarzyna Kacperczyk, przedstawiając najnowszy projekt obwieszczenia ministra zdrowia w sprawie wykazu leków refundowanych.
Dziesięć nowych terapii onkologicznych, piętnaście nieonkologicznych, w tym osiem przeznaczonych dla pacjentów z chorobami rzadkimi, a także kolejna lista technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności, tak wygląda najnowszy projekt obwieszczenia refundacyjnego, który przedstawiło Ministerstwo Zdrowia. Jeśli zapowiedziane zmiany wejdą w życie zgodnie z planem 1 lipca, dla wielu pacjentów będzie to jedna z najważniejszych aktualizacji refundacyjnych ostatnich miesięcy.

Zdaniem ekspertów szczególnie istotne są decyzje dotyczące onkologii. Wśród nowych terapii znalazły się bowiem trzy rozwiązania znajdujące się na liście TOP 10 ONKO 2026, czyli leków uznawanych przez środowisko kliniczne za szczególnie potrzebne z punktu widzenia pacjentów.

Rak płuca głównym beneficjentem zmian

Jak zapowiadało Ministerstwo Zdrowia, jednym z priorytetów lipcowej listy refundacyjnej jest leczenie raka płuca. To właśnie w tym obszarze pojawi się najwięcej nowych możliwości terapeutycznych.

Pacjenci z niedrobnokomórkowym rakiem płuca będą mogli skorzystać z leczenia okołooperacyjnego niwolumabem u chorych z ekspresją PD-L1 przekraczającą 1 proc. na komórkach nowotworowych. Refundacją ma zostać objęte również leczenie okołooperacyjne z wykorzystaniem durwalumabu, niezależnie od statusu PD-L1.

Kolejną ważną zmianą jest refundacja durwalumabu stosowanego jako leczenie konsolidujące u dorosłych pacjentów z ograniczoną postacią drobnokomórkowego raka płuca. To grupa chorych, dla której możliwości terapeutyczne pozostają ograniczone, a rokowania nadal są niekorzystne.

Na liście znalazł się również adagrasib przeznaczony dla pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca i mutacją KRAS G12C – jedną z najczęściej występujących zmian molekularnych w tym nowotworze.

Nowe możliwości leczenia innych nowotworów

Zmiany nie ograniczają się jednak wyłącznie do raka płuca. Refundacją mają zostać objęte także:

Wiele z tych terapii jest od dawna wskazywanych przez ekspertów jako istotne uzupełnienie polskiego systemu leczenia nowotworów.

Choroby rzadkie i przewlekłe również zyskają

Nowe decyzje refundacyjne obejmują także szeroki katalog terapii nieonkologicznych. Na liście znalazł się m.in. spesolimab stosowany w leczeniu łuszczycy krostkowej, rozanoliksizumab dla pacjentów z uogólnioną postacią miastenii, burosumab dla chorych z hipofosfatemią sprzężoną z chromosomem X oraz odeviksybat wykorzystywany w leczeniu świądu cholestatycznego w przebiegu zespołu Alagille’a.

Pacjenci z kardiomiopatią w przebiegu amyloidozy transtyretynowej uzyskają dostęp do acoramidisu, natomiast osoby z zaawansowaną chorobą Parkinsona – do terapii skojarzonej lewodopą, karbidopą i entakaponem.

Wśród nowych refundacji znalazły się również dwa wskazania dla guselkumabu: w umiarkowanej i ciężkiej postaci choroby Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejącego zapalenia jelita grubego. Lista obejmuje także nowe opcje terapeutyczne w depresji, alergicznym nieżycie nosa oraz leczeniu nadciśnienia tętniczego.

Kolejna lista terapii o wysokim poziomie innowacyjności

Podczas prezentacji projektu wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk poinformowała również o zatwierdzeniu szóstej listy technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności. Program ten dysponuje budżetem wynoszącym 1,1 mld zł rocznie i ma umożliwiać szybszy dostęp do najbardziej innowacyjnych terapii poprzez uproszczoną ścieżkę refundacyjną.

Na najnowszej liście znalazły się m.in.:


Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że projekt obejmuje również 156 decyzji przedłużających dotychczasową refundację. Dodatkowo przedstawiono trzeci wykaz terapii o ugruntowanej skuteczności, zawierający 27 nowych wskazań terapeutycznych z zakresu endokrynologii, diabetologii, ginekologii, reumatologii i urologii.

Wśród nich znalazły się m.in. nowe terapie dla pacjentek z endometriozą, leczenie wspomagające procedury in vitro, kolejne opcje terapeutyczne w cukrzycy oraz schorzeniach endokrynologicznych.

Równolegle Centrum e-Zdrowia zapowiedziało uruchomienie nowej funkcjonalności umożliwiającej realizację jednej recepty w różnych aptekach, co ma ułatwić pacjentom dostęp do leków i ograniczyć problemy związane z ich dostępnością.

Wszystko wskazuje na to, że lipcowa lista refundacyjna będzie jedną z najbardziej rozbudowanych aktualizacji ostatnich lat. Największym beneficjentem zmian pozostaną pacjenci onkologiczni, ale znaczące korzyści odczują również osoby z chorobami rzadkimi, neurologicznymi, autoimmunologicznymi i kardiologicznymi. Dla wielu z nich refundacja oznacza nie tylko obniżenie kosztów leczenia, ale przede wszystkim realny dostęp do terapii, które do tej pory pozostawały poza ich zasięgiem.

Źródło: MZ

Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy wykaz produktów leczniczych, które nie będą mogły być finansowane w ramach procedury ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL). Na liście znalazło się 101 pozycji, w tym terapie stosowane m.in. w onkologii, neurologii, chorobach rzadkich oraz hematoonkologii. Resort podkreśla jednak, że pacjenci, którzy rozpoczęli leczenie przed wejściem w życie wykazu, zachowują możliwość kontynuowania terapii, o ile zostanie potwierdzona jej skuteczność i spełnione zostaną wymagane formalności.
RDTL to mechanizm umożliwiający finansowanie ze środków publicznych terapii, które nie są objęte refundacją, a które w indywidualnych przypadkach mogą stanowić jedyną dostępną opcję terapeutyczną dla pacjenta. Publikacja wykazu oznacza, że wskazane w nim produkty lecznicze nie mogą być finansowane w ramach tej procedury.

Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że pacjenci, którzy rozpoczęli leczenie produktem leczniczym objętym wykazem przed dniem jego obowiązywania, nie tracą automatycznie dostępu do terapii. Kontynuacja leczenia jest możliwa pod warunkiem udowodnienia skuteczności dotychczas stosowanego leczenia.

W takich przypadkach świadczeniodawca zobowiązany jest do przekazania informacji o kontynuacji terapii do właściwego miejscowo oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Dopiero spełnienie tego warunku pozwala na dalsze finansowanie leczenia rozpoczętego przed wejściem w życie wykazu.

Na liście znalazło się 101 pozycji.

Wśród leków, które nie będą podlegać finansowaniu w ramach procedury ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL) zgodnie z komunikatem Ministra Zdrowia z 16 stycznia 2026 r., znalazły się m.in.: Adynovi (rurioctocog alfa pegolum) stosowany w zapobieganiu krwawieniom u dzieci poniżej 12. roku życia z hemofilią A i B, Afinitor (everolimus) w leczeniu zaawansowanego raka piersi, Aimovig (erenumab) w migrenie przewlekłej, Brineura (cerliponase alfa) w leczeniu lipofuscynozy neuronalnej typu 2, Cresemba (isawukonazol) przy inwazyjnej aspergillozie i mukormykozie, a także trzy wersje leku erlotynib (firm Krka, Mylan i Vipharm) stosowane w niedrobnokomórkowym i drobnokomórkowym raku płuca. Na liście znalazły się również Lynparza (olaparib) w leczeniu raka endometrium oraz gruczolaka trzustki z mutacją BRCA1/2, Rybrevant (amivantamab) dla pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca z mutacją insercyjną EGFR w eksonie 20, Zolgensma (onasemnogene abeparvovecum) w leczeniu SMA u pacjentów nieobjętych programem lekowym, a także Yervoy (ipilimumab) w raku przełyku oraz w monoterapii w czerniaku w drugiej linii leczenia.

Pełna lista znajduje się: TU

Opublikowany przez Ministerstwo Zdrowia wykaz oznacza istotne zmiany w funkcjonowaniu procedury RDTL, która dla wielu pacjentów stanowiła szansę na dostęp do terapii niedostępnych w standardowym systemie refundacyjnym. Choć nowe regulacje obejmują aż 101 produktów leczniczych, resort zapewnia ciągłość leczenia dla pacjentów już korzystających z tych terapii. Kluczowe znaczenie będzie miała teraz rola świadczeniodawców, którzy muszą udokumentować skuteczność leczenia i przekazać odpowiednie informacje do NFZ. Wśród leków objętych wykazem znalazły się zarówno nowoczesne terapie onkologiczne, jak i leki stosowane w chorobach rzadkich czy neurologicznych, co sprawia, że publikacja listy będzie uważnie obserwowana przez środowiska pacjenckie i ekspertów ochrony zdrowia.

Źródło: MZ

Mimo że rola immunoterapii w leczeniu onkologicznym stale rośnie i coraz więcej grup pacjentów może z niej korzystać, wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak bardzo zmieniła ona rokowanie chorych. Dziś dysponujemy już danymi z wieloletnich obserwacji, które jednoznacznie potwierdzają trwałość odpowiedzi na leczenie. Pacjenci żyją znacznie dłużej niż jeszcze kilkanaście lat temu, a u  części z nich możliwe jest nawet czasowe przerwanie terapii (tzw. wakacje terapeutyczne), ponieważ układ odpornościowy „uczy się” rozpoznawać nowotwór i dalej skutecznie go kontrolować. Dzięki temu pacjenci mogą wracać do codziennego, aktywnego życia bez konieczności ciągłego leczenia. O tym, jak przełomowe znaczenie ma immunoterapia i jakie przynosi efekty w praktyce klinicznej, rozmawiali eksperci podczas konferencji prasowej inaugurującej 5. edycję kampanii „Immunoterapia ratuje życie”.

To, czy wyzdrowieje, czy nie, zależy ode mnie, jak również od skuteczności zastosowanego leczenia – powiedział Pan Zbigniew, opowiadając historię swojej drogi dochodzenia do zdrowia po diagnozie onkologicznej uczestnikom konferencji. Kilka lat temu zauważył niepokojące znamię pod kolanem, które okazało się czerniakiem. Mimo że choroba była już zaawansowana i dała przerzuty, dzięki leczeniu podwójną immunoterapią udało się ją zatrzymać, a Pan Zbigniew mógł wrócić do swoich codziennych zajęć i pasji. Ogólnie mogę powiedzieć, że bardzo dobrze się czuję. Nawet jak mam jakieś chwilowe dolegliwości, co jest zupełnie normalne w tym wieku, to przyjmuję to z pokorą – dodaje. 

Nowy filar leczenia systemowego

Jeszcze kilkanaście lat temu scenariusz ten nie miałby szans powodzenia. Dzisiaj, kiedy immunoterapia stała się standardem leczenia onkologicznego, wielokrotnie zastępując również chemioterapię, udaje się nie tylko znacząco wydłużyć czas przeżycia chorych, ale także wyleczyć tych, u których nowotwór był w zaawansowanym stadium. Immunoterapia to innowacja. To nowa klasa terapii, którą wprowadziliśmy do onkologii. (…) Stała się kolejnym filarem w leczeniu systemowym nowotworów. Teraz mamy około 30 różnych wskazań, w których immunoterapia jest stosowana na co dzień. Co więcej, to metoda leczenia, która nie tylko zadziałała i przedłużyła życie, ale pozwoliła wyleczyć część chorych na zaawansowane nowotwory, co wcześniej nie było możliwe – mówił na nagraniu udostępnionym podczas konferencji prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Pełnomocnik Dyrektora ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych Narodowego Instytutu Onkologicznego im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Leczenie „zapamiętujące” nowotwór

Czym więc jest immunoterapia? Immunoterapia to nowoczesna forma leczenia onkologicznego, która w przeciwieństwie do klasycznych metod nie polega na bezpośrednim niszczeniu komórek nowotworowych, lecz na uruchomieniu naturalnych mechanizmów obronnych organizmu. Jej celem jest pobudzenie lub „odblokowanie” układu odpornościowego pacjenta tak, aby mógł sam rozpoznawać i zwalczać komórki rakowe. W praktyce oznacza to przywrócenie zdolności układu immunologicznego do walki z nowotworem, który często potrafi ukrywać się przed nim lub „wyłączać” jego reakcję obronną. Nowoczesne leki immunokompetentne – m.in. tzw. inhibitory punktów kontrolnych – zdejmują te biologiczne „hamulce”, dzięki czemu komórki odpornościowe, zwłaszcza limfocyty T, ponownie zaczynają skutecznie identyfikować i niszczyć komórki rakowe. Co istotne, raz aktywowany układ odpornościowy może „zapamiętać” nowotwór, pozwalając na długotrwałą kontrolę choroby i utrzymywanie efektów leczenia nawet po zakończeniu terapii. Dzięki temu immunoterapia daje pacjentom nie tylko szansę na wydłużenie życia, ale w części przypadków także trwałą remisję. Od zeszłego roku wstrzymano u mnie już leczenie immunologiczne, uznając, że jeśli przez dłuższy czas nie było żadnych nowych przerzutów, to nie ma sensu dalej stosować immunoterapii – dodaje Pan Zbigniew, którego historia jest jedną z wielu potwierdzających skuteczność immunoterapii.

Decyzje niosące nadzieję

Kolejną formą potwierdzającą skuteczność leczenia immunoterapią są liczby pokazujące wieloletnie przeżycia pacjentów. W czerniaku – nowotworze, w którym immunoterapia została udostępniona pacjentom najwcześniej – obserwowane są ponad 10-letnie przeżycia pacjentów leczonych terapią skojarzoną. Eksperci podkreślają, że wyraźny postęp widoczny jest także w raku płuca, gdzie są pacjenci z zaawansowaną postacią choroby, którzy żyją nawet 6 lat od rozpoczęcia leczenia podwójną immunoterapią, a w raku nerki nawet 8-9 lat.  

To, że dziś możemy mówić o tak długich przeżyciach pacjentów z chorobą nowotworową czy słuchać  historii takich, jak ta Pana Zbigniewa, którą poznaliśmy podczas dzisiejszego spotkania, jest efektem konsekwentnych i trafnych decyzji podejmowanych w ostatnich latach przez Ministerstwo Zdrowia. Jako środowisko pacjentów bardzo za to dziękujemy, bo widzimy realną zmianę. Immunoterapia jest dostępna dla coraz większej liczby chorych i w coraz wcześniejszych liniach leczenia, co bezpośrednio przekłada się na lepsze wyniki terapii. To powód do ogromnej satysfakcji i optymizmu, ale też motywacja, by iść dalej. Dziś wiemy już, jakie znaczenie mają takie decyzje systemowe, dlatego ogromnie cieszę się, że kolejne grupy pacjentów będą mogły skorzystać z tej innowacyjnej formy leczenia. W czasie, kiedy rozmawiamy dzisiaj na konferencji o nadziei, jaką daje pacjentom immunoterapia, dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo Zdrowia podjęło pozytywną decyzję w zakresie dostępu do podwójnej immunoterapii w leczeniu 1. linii nieresekcyjnego raka jelita grubego z niestabilnością mikrosatelitarną oraz do immunoterapii w leczeniu okołooperacyjnym raka płuca, czyli przed i po operacji. Jest to fantastyczna wiadomość, która ucieszy pacjentów, ich bliskich, ale cieszy również mnie osobiście, bo dostęp do najlepszego, nowoczesnego leczenia dla polskich pacjentów jest celem, o który zabiegamy od lat. Dzisiaj możemy świętować! – mówiła Joanna Konarzewska-Król, dyrektor Fundacji Onkologicznej Nadzieja.

Historie pacjentów stojące za statystykami są najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmieniła się dziś perspektywa leczenia onkologicznego. Dzięki immunoterapii wielu chorych żyje dłużej, odzyskuje codzienność, aktywność i poczucie sprawczości. Od dziesięciu lat trenuję chodzenie z kijkami. Ten sport bardzo mnie zafascynował. Wkrótce też zacząłem jeździć na zawody – powiedział Pan Zbigniew, odnosząc się do swojej obecnej pasji. Trzeba w sporcie mieć trochę szczęścia, oprócz dobrej formy oczywiście. (…) Mogę powiedzieć, że w przypadku (leczenia) szczęście też mi dopisało. Mam nadzieję, że mnie nie opuści – podsumował.

Fundacja Onkologiczna Nadzieja powstała, by wspierać osoby dotknięte chorobą nowotworową. Fundacja prowadzi różnorodną działalność wspomagającą leczenie onkologiczne swoich podopiecznych, tj. zbieranie środków na finansowanie ich leczenia, niesienie pomocy społecznej w zakresie diagnostyki, leczenia oraz rehabilitacji osobom chorym onkologicznie, informowanie o dostępnych metodach leczenia i możliwych terapiach, współpracowanie z polskimi i zagranicznymi ośrodkami medycznymi, promowanie zdrowia oraz wspieranie działalności towarzystw naukowych (współorganizowanie sympozjów i konferencji, których celem jest edukacja onkologiczna).

W ramach działań edukacyjnych, poza kampanią Immunoterapia ratuje życie, Fundacja zainicjowała również kampanię: Weź ster w swoje ręce, bo siła jest w Tobie… W jej ramach oferuje chorym onkologicznie oraz ich bliskim bezpłatną terapię psychoonkologiczną oraz zaprasza do działu w bezpłatnych warsztatach, a także grupach wsparcia psychologicznego.

Źródło: inf pras

Rosnąca liczba starszych pacjentów z chorobami nowotworowymi sprawia, że onkologia geriatryczna staje się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej medycyny. O tym, jak leczyć pacjentów senioralnych w erze terapii personalizowanej, będą dyskutować eksperci podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Onkologii Geriatrycznej „Starszy pacjent w onkologii – decyzje kliniczne w erze terapii personalizowanej”, która odbędzie się 19 czerwca 2026 r. w Narodowym Instytucie Onkologii PIB w Warszawie.
Wydarzenie organizowane pod patronatem środowisk onkologicznych i geriatrycznych ma być pierwszą w Polsce platformą poświęconą kompleksowej opiece nad starszym pacjentem onkologicznym. Organizatorzy podkreślają, że dynamiczny rozwój nowoczesnych terapii wymaga coraz bardziej indywidualnego podejścia do leczenia osób w podeszłym wieku, uwzględniającego nie tylko sam nowotwór, ale także choroby współistniejące, sprawność funkcjonalną i jakość życia pacjenta.

Program konferencji obejmie zarówno zagadnienia kliniczne, jak i systemowe. Eksperci będą rozmawiać m.in. o kompleksowej ocenie geriatrycznej, kwalifikacji seniorów do leczenia systemowego, chirurgicznego i radioterapii, a także o wykorzystaniu nowoczesnych terapii, w tym immunoterapii, leków CDK4/6 oraz ADC – u starszych chorych. Zaplanowano również moderowane sesje typu case-based dotyczące leczenia raka płuca i raka piersi u pacjentów geriatrycznych.

Jednym z ważniejszych punktów wydarzenia będzie debata poświęcona gotowości polskiego systemu ochrony zdrowia do wdrażania kompleksowej opieki onkogeriatrycznej. W centrum dyskusji znajdą się pytania o organizację opieki, interdyscyplinarną współpracę oraz potrzebę tworzenia modeli leczenia odpowiadających na wyzwania starzejącego się społeczeństwa.

Organizatorzy zapowiadają również prezentację projektu ONKOger – pierwszego w Polsce modelu opieki onkogeriatrycznej zakładającego wdrożenie kompleksowej oceny geriatrycznej w strukturach onkologicznych. W konferencji udział wezmą onkolodzy kliniczni, geriatrzy, radioterapeuci, chirurdzy onkologiczni oraz specjaliści innych dziedzin zaangażowani w leczenie pacjentów senioralnych.

Wydarzenie odbędzie się w formule stacjonarnej, a udział wymaga wcześniejszej rejestracji.

Szczegółowy program oraz informacje organizacyjne dostępne są na stronie konferencji.

Link do konferencji: https://onkogeriatria.pl/

Projekt pt. „Broad-spectrum anticancer therapy based on molecules selectively destabilizing the cytoskeleton of cancer cells”, którego kierownikiem jest prof. Piotr Dzięgiel, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, otrzymał dofinansowanie w konkursie Agencji Badań Medycznych na rozwój projektów badawczo-rozwojowych z obszaru medycyny translacyjnej –  TRANSMED. Projekt, na który ABM przyznała blisko 12 mln zł dofinansowania, będzie realizowany przez konsorcjum czterech uczelni. Jego liderem jest Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
Celem projektu jest opracowanie nowego podejścia do leczenia nowotworów – terapii, która mogłaby działać wobec różnych typów raka, a przy tym selektywnie niszczyć komórki nowotworowe bez uszkadzania zdrowych tkanek. To jedno z najważniejszych wyzwań współczesnej onkologii. Wiele dostępnych dziś metod leczenia, choć skutecznych u części pacjentów, wiąże się z istotnymi działaniami niepożądanymi, ponieważ oddziałuje nie tylko na komórki nowotworowe, lecz także na prawidłowe komórki organizmu.

– Nowy projekt zakłada wykorzystanie mechanizmu, który ma pozwolić na bardziej precyzyjne „uderzenie” w komórki raka – wyjaśnia prof. Piotr Dzięgiel, kierownik Zakładu Histologii i Embriologii UMW. – Koncentrujemy się na białku aldolazie A, oznaczanej jako ALDOA. Jest to białko, które w wielu nowotworach występuje w zwiększonej ilości i pełni ważną funkcję w życiu komórki nowotworowej. Zespół badawczy chce wykorzystać fakt, że ALDOA bierze udział w stabilizacji cytoszkieletu, czyli wewnętrznego „rusztowania” komórki.

Cytoszkielet można porównać do konstrukcji nośnej, która utrzymuje kształt komórki, pozwala jej się przemieszczać, dzielić i reagować na otoczenie. Dla komórek nowotworowych, które intensywnie się namnażają i mają zdolność naciekania innych tkanek, taka stabilność jest szczególnie ważna. Zakłócenie tego mechanizmu może sprawić, że komórka nowotworowa traci zdolność prawidłowego funkcjonowania i obumiera.

Właśnie na tym opiera się główna idea projektu: nie chodzi o klasyczne blokowanie enzymatycznej funkcji białka, ale o zakłócenie jego innej, nieenzymatycznej roli – związanej z cytoszkieletem. Według założeń projektu taka strategia może prowadzić do selektywnej śmierci komórek nowotworowych, przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu na zdrowe tkanki.

 
Podstawą prowadzonych prac jest cząsteczka oznaczona jako UM0112176. W badaniach wstępnych wykazano, że może ona wiązać się z ALDOA i prowadzić do destabilizacji cytoszkieletu komórek nowotworowych. Efektem tego procesu jest śmierć komórek raka. Co istotne, założeniem projektu jest uzyskanie takich związków, które będą działały możliwie skutecznie na komórki nowotworowe,
a jednocześnie będą bezpieczne dla komórek zdrowych.

Związek wyjściowy ma jednak ograniczenia, które trzeba przezwyciężyć, zanim będzie można myśleć o jego dalszym rozwoju jako potencjalnego leku. Jednym z nich jest niska rozpuszczalność, ograniczająca możliwość zastosowania klinicznego. Dlatego projekt nie polega wyłącznie na badaniu jednej cząsteczki, ale na zaprojektowaniu, syntezie i ocenie nowych pochodnych UM0112176, które będą miały lepsze właściwości.

W ramach zaplanowanych prac naukowcy chcą otrzymać co najmniej 10 nowych pochodnych tej cząsteczki. Następnie spośród nich zostaną wybrane związki o najlepszych właściwościach przeciwnowotworowych. Kolejny etap obejmie ocenę ich zachowania w organizmie, biodostępności, toksyczności i stabilności. Ostatecznym celem jest uzyskanie co najmniej trzech zoptymalizowanych kandydatów na leki, gotowych do dalszych badań przedklinicznych i przygotowania do wczesnych badań klinicznych.

– Projekt będzie koncentrował się przede wszystkim na nowotworach o dużym znaczeniu klinicznym: raku płuca, raku trzustki i raku piersi. To choroby, w których mimo postępu medycyny nadal istnieje ogromna potrzeba nowych terapii spersonalizowanych – tłumaczy prof. Piotr Dzięgiel. – Szczególnie takich, które mogłyby działać skutecznie u pacjentów z bardziej zaawansowaną chorobą lub
w przypadkach oporności na dotychczasowe leczenie.

Ważną częścią projektu będą również prace nad formulacjami liposomalnymi. Liposomy można w uproszczeniu opisać jako bardzo małe nośniki, które pomagają dostarczyć substancję czynną tam, gdzie jest potrzebna. Dzięki nim możliwe jest poprawienie rozpuszczalności leku, zwiększenie jego trwałości w organizmie i ograniczenie niepożądanych efektów ogólnoustrojowych. W przypadku projektowanej terapii takie rozwiązanie może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego ulepszania cząsteczek terapeutycznych.

Zespół naukowców zakłada, że dzięki połączeniu nowych pochodnych UM0112176 z odpowiednio dobranymi nośnikami liposomalnymi uda się uzyskać formuły o większej skuteczności i korzystniejszym profilu bezpieczeństwa. Badacze będą sprawdzać zarówno formy wolne związków, jak i formy zamknięte w liposomach, porównując ich aktywność przeciwnowotworową, toksyczność i zdolność utrzymywania się w organizmie.

Istotną cechą projektu jest jego translacyjny charakter. Oznacza to, że badania nie kończą się na poziomie podstawowego odkrycia naukowego, ale mają prowadzić do rozwiązania, które w przyszłości może być rozwijane jako realna terapia dla pacjentów. Projekt łączy zatem kilka obszarów: biologię nowotworów, chemię leków, farmakologię, technologie formulacji oraz ocenę potencjału klinicznego i komercjalizacyjnego.

Taki zakres prac wymaga współpracy specjalistów z różnych dziedzin. Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu odpowiada za kliniczny i biomedyczny wymiar projektu, natomiast partnerzy konsorcjum wnoszą kompetencje w zakresie chemii, biologii molekularnej, farmakologii, technologii nośników i analiz niezbędnych do dalszego rozwoju kandydatów na leki. Dzięki temu projekt ma obejmować cały łańcuch prac – od zaprojektowania nowych związków, przez badania ich działania, aż po wybór najlepszych kandydatów do kolejnych etapów rozwoju.

Zgodnie z założeniami proponowany mechanizm działania jest nowy w skali światowej i dotąd nie był wykorzystywany w onkologii. Jeśli wyniki projektu potwierdzą przyjęte hipotezy, może on otworzyć drogę do nowej klasy terapii przeciwnowotworowych. Byłyby one ukierunkowane nie na pojedynczą mutację czy jeden rodzaj nowotworu, lecz na bardziej uniwersalną słabość komórek raka – ich zależność od stabilizacji cytoszkieletu przez ALDOA.

– To szczególnie ważne, ponieważ nowotwory są bardzo zróżnicowane – dodaje kierownik projektu.

– Terapia skuteczna tylko wobec jednego, wąskiego mechanizmu biologicznego nie zawsze sprawdza się u szerokiej grupy pacjentów. Proponowane podejście może mieć potencjalnie szersze zastosowanie, ponieważ nadmierna obecność ALDOA obserwowana jest w wielu typach nowotworów. Właśnie dlatego projekt określany jest jako praca nad terapią szerokozakresową.

Znaczenie projektu wykracza poza sam aspekt naukowy. Nowotwory pozostają jedną z najczęstszych przyczyn zgonów na świecie, a koszty ich leczenia stale rosną. Nowoczesne terapie onkologiczne, choć przełomowe, bywają bardzo drogie i nie zawsze dostępne dla wszystkich pacjentów. Autorzy projektu wskazują, że opracowanie skutecznej i mniej kosztownej terapii mogłoby w przyszłości przynieść korzyści nie tylko kliniczne, lecz także społeczne i ekonomiczne – zmniejszając liczbę hospitalizacji, poprawiając jakość życia chorych i zwiększając szanse na powrót do normalnego funkcjonowania.

Projekt, którego liderem jest Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, to przykład badań łączących ambitną naukę z jasno określonym celem praktycznym. Punktem wyjścia jest nowe spojrzenie na biologię komórki nowotworowej, ale celem końcowym – stworzenie podstaw do terapii, która w przyszłości mogłaby zostać rozwinięta z myślą o pacjentach.

Partnerami UMW w projekcie „Broad-spectrum anticancer therapy based on molecules selectively destabilizing the cytoskeleton of cancer cells” są: Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, Uniwersytet Wrocławski oraz Politechnika Wrocławska. Kwota dofinansowania wynosi 11 874 499 zł, a realizacja projektu została zaplanowana na trzy lata.

W przygotowaniu wniosku wsparcia udzielili: Sekcja Pozyskiwania Projektów Centrum Zarządzania Projektami oraz pracownicy Centrum Transferu Technologii UMW.

Źródło: inf pras

Rak płuca przez wiele lat pozostawał jednym z najbardziej dramatycznych rozpoznań w onkologii. Choroba rozwijała się długo bez objawów, a diagnoza często pojawiała się dopiero w zaawansowanym stadium. Dziś jednak sytuacja zaczyna się zmieniać. Postęp w diagnostyce obrazowej, badaniach molekularnych, chirurgii małoinwazyjnej oraz nowoczesnych terapiach sprawia, że coraz więcej pacjentów może liczyć na skuteczne leczenie, a w części przypadków nawet na całkowite wyleczenie.
Właśnie temu poświęcona była IV Interdyscyplinarna Konferencja „Rak Płuca”, zorganizowana przez Centrum Onkologii w Bydgoszczy oraz Lung Cancer Center. Spotkanie zgromadziło specjalistów różnych dziedzin – pulmonologów, onkologów klinicznych, torakochirurgów, radiologów oraz lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Celem konferencji było nie tylko przedstawienie najnowszych osiągnięć medycyny, lecz także integracja środowiska medycznego i wypracowanie wspólnych standardów postępowania diagnostycznego i terapeutycznego. Jak podkreślał dr Maciej Dancewicz, koordynator Oddziału Klinicznego Chirurgii Klatki Piersiowej i Nowotworów oraz współorganizator konferencji, „konferencja z założenia ma pokazać lekarzom województwa, na jakim jesteśmy etapie w diagnostyce i w leczeniu raka płuca, jakie mamy najnowsze osiągnięcia, jakie mamy metody, no i zademonstrować możliwości Centrum Onkologii jako ośrodka wiodącego w regionie”.
Spotkanie miało również wymiar praktyczny. Współpraca między specjalistami różnych dziedzin oraz zwiększenie czujności onkologicznej, szczególnie na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, może w istotny sposób przyspieszyć proces diagnostyki i leczenia pacjentów.

Nowotwór, który długo pozostaje niewidoczny

Rak płuca pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej onkologii, a jednym z najważniejszych powodów jest jego skryty przebieg. Choroba przez długi czas może rozwijać się bez charakterystycznych objawów, a pierwsze sygnały bywają niespecyficzne i łatwe do zignorowania. „Jest to nowotwór, z którym walka jest utrudniona, ponieważ przez długi czas może rozwijać się w sposób bezobjawowy. Nie ma takich objawów, które byłyby dla niego charakterystyczne. Zwykle pojawia się jakiś niecharakterystyczny kaszel czy bóle w klatce piersiowej, które są bagatelizowane przez długie miesiące” – wyjaśnia prof. Janusz Kowalewski, dyrektor Centrum Onkologii w Bydgoszczy i torakochirurg.
Konsekwencje takiego przebiegu choroby są bardzo poważne. W wielu przypadkach diagnoza pojawia się dopiero wtedy, gdy nowotwór jest już zaawansowany. „W połowie przypadków, gdy rozpoznajemy raka płuca, mamy już do czynienia z przerzutami do odległych narządów – do kości, wątroby, nadnerczy, a także do mózgu” – podkreśla profesor. To właśnie późne rozpoznanie w dużej mierze odpowiada za fakt, że rak płuca pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów onkologicznych zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. W Polsce każdego roku z jego powodu umiera około 22 tysięcy osób.

Wczesne wykrycie może zmienić rokowanie

Jednym z najważniejszych kierunków zmian jest rozwój programów wczesnego wykrywania raka płuca. Przełomowe znaczenie ma tu niskodawkowa tomografia komputerowa, która pozwala wykryć zmiany nowotworowe na bardzo wczesnym etapie, często zanim pojawią się jakiekolwiek objawy. Jak zaznacza prof. Kowalewski, „wykrycie raka płuca we wczesnej fazie byłoby bardzo korzystne, ponieważ moglibyśmy zaoferować leczenie radykalne – najczęściej operacyjne, jednorazowe i skuteczne dla pacjenta. To leczenie jest też najtańsze z punktu widzenia systemu”.
Planowany ogólnopolski program badań przesiewowych ma być skierowany przede wszystkim do osób z grupy wysokiego ryzyka, w tym wieloletnich palaczy. Badanie ma być bezpłatne i dobrowolne. „Ten program najprawdopodobniej wejdzie w życie jeszcze przed wakacjami i ma być zsynchronizowany z wprowadzeniem w Polsce całej sieci ośrodków specjalistycznej kompetencji diagnostyki i leczenia raka płuca, tzw. Lung Cancer Unit” – zapowiada prof. Kowalewski. Niskodawkowa tomografia komputerowa wiąże się z wielokrotnie mniejszą dawką promieniowania niż klasyczna tomografia, a jednocześnie umożliwia wykrycie nawet niewielkich zmian w płucach. „Jest to jedyne badanie o udowodnionym wpływie na redukcję śmiertelności z powodu raka płuca” – podkreśla z kolei lek. Błażej Przybysławski, pulmonolog z Oddziału Klinicznego Chirurgii Klatki Piersiowej i Nowotworów.

Palenie wciąż najważniejszym czynnikiem ryzyka

Choć rak płuca coraz częściej rozpoznawany jest również u osób, które nigdy nie paliły, tytoń pozostaje najważniejszym czynnikiem ryzyka zachorowania. Jak wskazuje prof. Kowalewski, „około 70% zgonów spowodowanych rakiem płuca wynika z czynnego palenia, 5% z palenia biernego, a około 10% z zanieczyszczenia powietrza”. Do innych czynników ryzyka należą także ekspozycja na azbest, radon i inne czynniki środowiskowe.
Eksperci przypominają jednocześnie, że palenie jest czynnikiem modyfikowalnym. „Palenie to czynnik modyfikowalny – można przestać od zaraz. To najważniejszy apel, szczególnie do młodych ludzi. Rzućcie palenie, a najlepiej go nie rozpoczynajcie” – podkreśla prof. Kowalewski. Specjaliści zwracają również uwagę na rosnącą popularność papierosów elektronicznych. „Nie są one obojętne dla zdrowia i nie mogą być traktowane jako bezpieczna alternatywa. Opisywane są tzw. ostre incydenty związane z bardzo toksycznym działaniem na układ oddechowy (…) do zgonu włącznie” – ostrzegają eksperci.

Diagnostyka to dziś złożony proces

Współczesna diagnostyka raka płuca nie opiera się już na jednym badaniu. To wieloetapowy, precyzyjny proces obejmujący zarówno diagnostykę obrazową, jak i analizę histopatologiczną oraz molekularną. Dr Przemysław Bławat, torakochirurg oraz pełnomocnik dyrektora ds. Krajowej Sieci Onkologicznej, zwraca uwagę, że klasyczne badanie rentgenowskie ma swoje ograniczenia. Jak tłumaczy, „rentgen klatki piersiowej pokazuje duże patologie – te, które już dają objawy. Nie zobaczymy niestety w rentgenie klatki piersiowej drobnych, niemych klinicznie zmian. Do oceny takich drobnych kilkumilimetrowych zmian służy tomografia komputerowa”.
Jeszcze dokładniejszym narzędziem jest badanie PET-CT, które pozwala ocenić aktywność metaboliczną guza oraz wykryć ewentualne przerzuty w innych narządach. „To badanie całego ciała sprzężone z tomografią komputerową (…) które pokazuje zmiany głównie o charakterze przerzutowym w innych lokalizacjach niż guz pierwotny” – wyjaśnia dr Bławat. Dzięki takiej diagnostyce możliwe staje się nie tylko rozpoznanie samego nowotworu, ale też precyzyjne zaplanowanie dalszego leczenia.

Leczenie dopasowane do biologii nowotworu

Rak płuca nie jest jedną chorobą. Pod tą nazwą kryje się wiele różnych podtypów nowotworów, które różnią się zarówno przebiegiem, jak i odpowiedzią na leczenie. Jak podkreśla dr Adrianna Makarewicz, konsultant wojewódzka w dziedzinie onkologii klinicznej, „dzisiaj leczenie jest ukierunkowane molekularnie. Bez badań genetycznych nie podejmujemy żadnych terapii, ponieważ musimy dopasować leczenie do konkretnego podtypu nowotworu”.
Nowoczesna onkologia dysponuje dziś szerokim wachlarzem metod terapeutycznych – od immunoterapii, przez przeciwciała monoklonalne, po leki celowane, takie jak inhibitory kinaz tyrozynowych. „To leki, które uczą nasz układ odpornościowy rozpoznawać komórki nowotworowe” – wyjaśnia dr Makarewicz. Dzięki immunoterapii układ immunologiczny zostaje niejako przeprogramowany, aby skuteczniej zwalczać chorobę, a leczenie może być lepiej dopasowane do biologii konkretnego nowotworu.

Chirurgia coraz mniej inwazyjna

Równie dynamiczny rozwój dotyczy chirurgii klatki piersiowej. Coraz więcej operacji wykonywanych jest metodami małoinwazyjnymi, które znacząco zmniejszają uraz operacyjny. „Obecnie 84% operacji wykonujemy metodami małoinwazyjnymi. To oznacza mniejsze cięcia, mniejszy ból i szybszy powrót pacjenta do zdrowia” – mówi dr Maciej Dancewicz.
Nowoczesne techniki robotyczne pozwalają chirurgom na niezwykłą precyzję operacji. W bydgoskim ośrodku wprowadzono niedawno jeszcze mniej inwazyjną technikę robotyczną. „Standardowa operacja robotyczna wykonywana jest zazwyczaj z użyciem pięciu cięć (…) W Barcelonie nauczyliśmy się jeszcze mniej inwazyjnej techniki robotycznej. Zamiast pięciu cięć stosujemy tylko dwa” – opisuje dr Przemysław Bławat. Technika określana jako biportal RATS pozwala na usunięcie fragmentu płuca przez niewielkie nacięcia, przy jednoczesnym wykorzystaniu wszystkich możliwości chirurgii robotycznej.

Od wyroku do choroby przewlekłej

Jeszcze kilkanaście lat temu diagnoza raka płuca niemal zawsze oznaczała bardzo złe rokowanie. Dziś coraz częściej można mówić o chorobie, którą da się kontrolować przez wiele lat. „Kiedy zaczynałem pracę, rak płuca był wyrokiem. Dziś coraz częściej staje się chorobą przewlekłą” – mówi dr Dancewicz. Podobnie ocenia to Błażej Przybysławski, który podkreśla, że „nowoczesne leczenie pozwala zatrzymać chorobę – pacjent może z nią żyć przez wiele lat”.
Ta zmiana nie oznacza oczywiście, że rak płuca przestał być jednym z najgroźniejszych nowotworów. Oznacza jednak, że dzięki lepszej diagnostyce, nowoczesnym terapiom i koordynacji leczenia coraz częściej udaje się uzyskać efekty, które jeszcze niedawno były poza zasięgiem.

Leczenie w jednym miejscu

Jednym z kluczowych kierunków rozwoju systemu leczenia raka płuca jest tworzenie wyspecjalizowanych ośrodków diagnostyki i terapii, czyli tzw. Lung Cancer Unitów. Ich zadaniem jest skrócenie czasu od rozpoznania choroby do rozpoczęcia leczenia oraz zapewnienie pacjentowi kompleksowej opieki. Jak wyjaśnia prof. Kowalewski, takie ośrodki muszą dysponować pełnym zapleczem diagnostycznym i terapeutycznym – od pulmonologii, przez torakochirurgię i onkologię kliniczną, po patomorfologię i diagnostykę molekularną.
Najważniejszą korzyścią dla pacjentów jest jednak koordynacja całego procesu leczenia. „Pacjent nie będzie musiał sam organizować badań diagnostycznych (…) i jeździć od jednego szpitala do drugiego. W takim ośrodku wszystko będzie synchronizowane i dostępne w jednym miejscu” – podkreśla prof. Kowalewski. Takie podejście ma bezpośredni wpływ na wyniki leczenia. „Opieka kompleksowa, pod jednym dachem, udowodniono, że zwiększa szansę pacjenta na skuteczne leczenie” – dodaje Błażej Przybysławski.

Czas jest kluczowy

Choć rak płuca nadal pozostaje jednym z najgroźniejszych nowotworów, współczesna medycyna daje coraz więcej narzędzi do walki z chorobą. Warunek jest jednak jeden – diagnoza musi pojawić się odpowiednio wcześnie. „Mały guz, niewywołujący objawów, to guz potencjalnie wyleczalny. Duży guz to często choroba, której nie jesteśmy w stanie już wyleczyć” – podsumowuje dr Przemysław Bławat.
Najważniejszy wniosek płynący z konferencji jest więc jasny: w raku płuca czas nadal odgrywa kluczową rolę. Im wcześniej choroba zostanie wykryta, tym większa szansa na leczenie radykalne, skuteczne i mniej obciążające dla pacjenta. Właśnie dlatego tak duże znaczenie mają dziś jednocześnie profilaktyka, czujność diagnostyczna i sprawnie zorganizowana opieka.

Źródło: materiał opracowany na podstawie aktualności zamieszczonej na stronie Centrum Onkologii im. prof. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy; wykorzystane w tekście cytaty pochodzą z publikacji źródłowej.

Z okazji Dnia Służby Zdrowia Koalicja Onkozdrowia Kobiet zwraca uwagę na kluczowe wnioski raportu „Dogonić Europę – zdrowie kobiet w Polsce, perspektywa onkologiczna”. Analiza pokazuje wyraźnie: choć dostęp do terapii w ostatnich latach się poprawia, to system wciąż nie nadąża w najważniejszym miejscu – na etapie diagnostyki.
Autorzy raportu podkreślają, że punktem wyjścia dla skutecznego leczenia powinno być pełne rozpoznanie biologii choroby. Tymczasem w praktyce nadal zdarza się, że decyzje terapeutyczne podejmowane są bez kompletnej diagnostyki molekularnej i immunohistochemicznej, w tym oznaczeń czynników predykcyjnych takich jak PD-L1. Oznacza to, że pacjentki nie zawsze otrzymują leczenie najlepiej dopasowane do swojego nowotworu, a system ponosi koszty terapii, które mogą być mniej efektywne.

Rak trzonu macicy i rak płuca – dwa przykłady systemowych słabości

Skala problemu najlepiej widoczna jest na przykładzie raka trzonu macicy. W 2022 roku w Polsce odnotowano 5995 nowych przypadków i 1755 zgonów, a kraj osiągnął najwyższy w Unii Europejskiej wskaźnik umieralności – 10,6 zgonów na 100 tys. kobiet przy średniej unijnej wynoszącej 6,2. Co szczególnie niepokojące, wzrost liczby zgonów utrzymuje się od lat, mimo że leczenie operacyjne jest szeroko dostępne. Zestawienie tych danych prowadzi do wniosku, że problem nie leży wyłącznie w dostępności świadczeń, ale także w ich organizacji i jakości – w tym w rozproszeniu leczenia oraz niewystarczającym wykorzystaniu diagnostyki.

Jeszcze wyraźniej znaczenie diagnostyki widać w raku płuca, który stał się najczęstszą przyczyną zgonów onkologicznych kobiet i odpowiada już za około 17% zgonów, wyprzedzając raka piersi. Jednocześnie liczba kobiet leczonych z powodu tego nowotworu dynamicznie rośnie, co wpisuje się w obserwowany trend tzw. feminizacji raka płuca. W tym przypadku czas i jakość diagnostyki mają kluczowe znaczenie – to od nich zależy możliwość zastosowania terapii celowanych i immunoterapii. W praktyce jednak proces diagnostyczny bywa rozciągnięty w czasie, rozproszony między ośrodkami i nie zawsze obejmuje pełne badania.

Dodatkowym wyzwaniem pozostaje sposób prowadzenia diagnostyki. W wielu ośrodkach nadal stosowany jest model etapowego testowania pojedynczych markerów – choć w części, głównie większych placówek, wykonywane są już ograniczone panele badań. W praktyce oznacza to jednak niespójność systemu i uzależnienie zakresu diagnostyki od miejsca leczenia, przy jednoczesnym ograniczonym dostępie do wysokoprzepustowych metod profilowania molekularnego. Tymczasem diagnostyka powinna być personalizowana, a lekarz – w oparciu o obraz kliniczny pacjentki – powinien mieć dostęp do pełnego spektrum badań umożliwiających optymalne leczenie. Z danych NFZ za 2022 rok wynika, że jedynie około jedna trzecia pacjentów onkologicznych w Polsce miała wykonane badania molekularne, a zaawansowaną diagnostykę przeprowadzono zaledwie u 8–12% chorych.

W efekcie pacjentka może utracić szansę na kwalifikację do najlepiej dopasowanego leczenia. Oznacza to nie tylko ryzyko gorszych wyników klinicznych, ale także nieefektywne wykorzystanie środków publicznych.

Jednym z kluczowych ograniczeń pozostaje brak refundacji wysokoprzepustowych badań genetycznych, takich jak sekwencjonowanie nowej generacji (NGS), w tym kompleksowe profilowanie genomowe (CGP). Metody te umożliwiają jednoczesną analizę setek genów (nawet 300–500) oraz ocenę istotnych wskaźników, takich jak niestabilność mikrosatelitarna (MSI) czy obciążenie mutacyjne guza (TMB), które mają bezpośrednie znaczenie dla doboru terapii.

Choć nie każda pacjentka wymaga tak szerokiej diagnostyki, brak dostępu do niej w uzasadnionych klinicznie przypadkach ogranicza możliwość zastosowania najbardziej odpowiedniego leczenia. Jednocześnie system refundacyjny wciąż nie obejmuje części kluczowych technologii diagnostycznych – takich jak płynna biopsja i analiza krążącego DNA nowotworowego (ctDNA), badania wykonywane na świeżym materiale w trybie ambulatoryjnym czy kompleksowe profilowanie genomowe jako odrębna procedura.

Jak wskazują również analizy ekspertów, m.in. raport Polskiej Grupy Raka Płuca (2025), obecny model finansowania diagnostyki nie nadąża za rozwojem medycyny precyzyjnej, co w praktyce ogranicza dostęp pacjentek do nowoczesnych, skuteczniejszych terapii.

Diagnostyka to inwestycja, nie koszt

Raport wskazuje na fundamentalny problem systemowy: brak spójności między wytycznymi klinicznymi a koszykiem świadczeń finansowanych ze środków publicznych. W efekcie nowoczesna diagnostyka – choć rekomendowana – nie zawsze jest standardem w praktyce klinicznej. Dotyczy to m.in. testów wielogenowych i kompleksowego profilowania       genomowego (CGP), które w wielu krajach europejskich są stosowane od lat, podczas gdy w Polsce nadal dominują modele ograniczonej diagnostyki. Co istotne, kluczowe znaczenie ma nie koszt pojedynczego badania, lecz konsekwencje braku pełnej diagnostyki. Niedopasowane leczenie oznacza nie tylko gorsze wyniki kliniczne, ale także wyższe koszty dla systemu – związane z nieskuteczną terapią, kolejnymi liniami leczenia oraz wydłużonym procesem opieki nad pacjentką. Odpowiednio dobrana diagnostyka stanowi więc fundament trafnych decyzji terapeutycznych i efektywnego wykorzystania środków publicznych.

Eksperci zwracają również uwagę na konieczność lepszej organizacji systemu, w tym rozwój wyspecjalizowanych ośrodków kompetencji, szczególnie w obszarach takich jak rak płuca, gdzie diagnostyka i leczenie wymagają wysokiej koordynacji. Brak takiego podejścia oznacza nie tylko dłuższą ścieżkę pacjentki, ale także niższą efektywność całego systemu.

Problem ten wpisuje się w szerszy obraz zdrowia kobiet w Polsce. Nowotwory pozostają jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów – odpowiadają za 42% zgonów kobiet w wieku 45–64 lata i 27% w grupie 25–44 lata. Polska znajduje się również wśród krajów OECD o najwyższym poziomie utraconych lat życia z powodu nowotworów, co pokazuje skalę wyzwań systemowych. Jednocześnie długość życia kobiet w Polsce pozostaje o około 2–2,5 roku niższa niż średnia unijna.

Nowoczesna diagnostyka to lepsze decyzje terapeutyczne

Eksperci zwracają uwagę, że skuteczność leczenia onkologicznego kobiet zależy od całego procesu – od profilaktyki, przez diagnostykę, aż po jakość życia w trakcie i po terapii. W Polsce nadal niewystarczający pozostaje udział w badaniach przesiewowych, takich jak mammografia, a jednocześnie zbyt rzadko uwzględnia się konsekwencje leczenia, w tym m.in. menopauzę indukowaną terapią onkologiczną. To pokazuje, że poprawa wyników leczenia wymaga podejścia systemowego – obejmującego zarówno wcześniejsze wykrywanie chorób, dostęp do nowoczesnej diagnostyki, jak i kompleksową opiekę nad pacjentką.

Najważniejsze kierunki zmian wskazane w raporcie Koalicji Onkozdrowia Kobiet obejmują:

Nie możemy mówić o nowoczesnym leczeniu onkologicznym bez nowoczesnej diagnostyki. Dziś w Polsce wciąż zdarza się, że decyzje terapeutyczne podejmowane są bez pełnego obrazu biologii choroby. Tymczasem w wielu krajach Europy takie podejście jest standardem od lat. Polki nie mogą na to dłużej czekać – podkreśla Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe i inicjatorka Koalicji Onkozdrowia Kobiet.

Źródło danych: raport „Dogonić Europę – zdrowie kobiet w Polsce, perspektywa onkologiczna”, Warszawa 2025
Źródło: Komunikat Prasowy

Informacja o przekroczeniu norm radonu w Szkole Podstawowej nr 5 w Jeleniej Górze mogłaby zostać potraktowana jako pojedynczy, lokalny incydent. Trzy pomieszczenia, konkretne pomiary, szybka reakcja. A jednak to zdarzenie otwiera znacznie szerszą dyskusję o bezpieczeństwie środowiskowym w miejscach, w których przebywają dzieci, oraz o tym, jak niewidzialne czynniki ryzyka funkcjonują w systemie ochrony zdrowia publicznego.
W dwóch salach lekcyjnych i sali gimnastycznej odnotowano stężenia przekraczające dopuszczalną normę 300 Bq na metr sześcienny. W niektórych przypadkach poziom radonu przekraczał 2000 Bq. To wartości, które w pierwszym odruchu mogą budzić niepokój, szczególnie w kontekście szkoły. Jednocześnie warto pamiętać, że pomiary wykonano w warunkach, które nie odzwierciedlają codziennej ekspozycji. Pomieszczenia nie były użytkowane i nie były wietrzone, co ma kluczowe znaczenie dla interpretacji wyników.

To jednak nie zmienia faktu, że radon pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych zagrożeń środowiskowych. Jest gazem bezbarwnym i bezwonnym, nie daje żadnych sygnałów ostrzegawczych, a jednocześnie uznawany jest za jeden z głównych czynników ryzyka raka płuca, szczególnie u osób niepalących. Jego obecność w budynkach wynika z naturalnych procesów geologicznych. Przenika z gruntu do wnętrz i kumuluje się zwłaszcza w niższych kondygnacjach.

Region Jeleniej Góry nie jest w tym kontekście przypadkowy. Obszary Sudetów od lat wskazywane są jako miejsca o podwyższonym naturalnym stężeniu radonu. To oznacza, że problem nie dotyczy jednej szkoły, lecz potencjalnie wielu budynków użyteczności publicznej, w tym placówek edukacyjnych, przedszkoli czy szpitali.

Reakcja szkoły i władz lokalnych była szybka i zgodna z zaleceniami. Wprowadzono harmonogram wietrzenia, ograniczono użytkowanie wybranych pomieszczeń, rozpoczęto prace infrastrukturalne, takie jak remont piwnicy i zastosowanie hydroizolacji odpornej na radon. To działania właściwe, ale jednocześnie doraźne. Prawdziwe pytanie dotyczy tego, czy system posiada narzędzia, aby problem radonu monitorować i minimalizować w sposób systemowy, a nie reaktywny.

W Polsce temat radonu pojawia się regularnie, ale rzadko przebija się do debaty publicznej. Nie funkcjonuje powszechny program badań przesiewowych budynków, a świadomość społeczna pozostaje ograniczona. Tymczasem w wielu krajach europejskich obowiązują bardziej rygorystyczne standardy monitorowania oraz programy wsparcia dla modernizacji budynków w regionach podwyższonego ryzyka.

Przypadek Jeleniej Góry pokazuje również coś jeszcze. W ochronie zdrowia często koncentrujemy się na leczeniu chorób, podczas gdy ich źródła bywają zakorzenione w środowisku, w którym żyjemy. Radon jest tego przykładem. Nie jest chorobą, ale może być jej przyczyną. Nie wymaga wizyty u lekarza, lecz odpowiedniej wentylacji, konstrukcji budynku i świadomości ryzyka.

Dlatego ta historia nie powinna kończyć się na powtórnych pomiarach w jednej szkole. Powinna stać się impulsem do szerszej refleksji nad tym, jak traktujemy zdrowie środowiskowe i czy jesteśmy gotowi myśleć o profilaktyce w sposób wykraczający poza system ochrony zdrowia.

Źródło: Jeleniagóraonline

Europejska Agencja Leków (EMA) wydała pozytywną opinię dotyczącą dopuszczenia do obrotu w Unii Europejskiej leku tarlatamab (Imdylltra) w leczeniu dorosłych pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuca w stadium rozsiewu (ES-SCLC), u których doszło do nawrotu choroby po terapii opartej na pochodnych platyny. Rekomendacja EMA stanowi istotny krok w kierunku wprowadzenia nowej terapii dla grupy chorych o bardzo ograniczonych możliwościach leczenia. Ostateczną decyzję o dopuszczeniu produktu do obrotu na terenie całej Unii Europejskiej podejmie Komisja Europejska.
Agresywny nowotwór z wysokim odsetkiem nawrotów

Drobnokomórkowy rak płuca stanowi około 15 proc. wszystkich przypadków raka płuca i należy do najbardziej agresywnych nowotworów układu oddechowego. Choroba charakteryzuje się szybkim wzrostem guza oraz dużą skłonnością do wczesnego rozsiewu. Choć wielu pacjentów początkowo dobrze odpowiada na chemioterapię opartą na pochodnych platyny, w większości przypadków dochodzi do nawrotu choroby.

W drugiej linii leczenia stosowane są najczęściej schematy chemioterapii, takie jak topotekan, lurbinektedyna czy amrubicyna, jednak ich skuteczność – zarówno w zakresie przeżycia całkowitego (OS), jak i przeżycia wolnego od progresji choroby (PFS) – pozostaje umiarkowana.

Immunoterapia ukierunkowana na białko DLL3

Substancją czynną leku Imdylltra jest tarlatamab – bispecyficzne przeciwciało należące do tzw. T-cell engagers. Cząsteczka ta jednocześnie wiąże białko DLL3 obecne na powierzchni komórek drobnokomórkowego raka płuca oraz receptor CD3 znajdujący się na limfocytach T.
Takie oddziaływanie zbliża limfocyty T do komórek nowotworowych i prowadzi do ich zniszczenia przez aktywowane komórki układu odpornościowego.

Białko DLL3 jest charakterystyczne dla drobnokomórkowego raka płuca i występuje jedynie w niewielkim stopniu w zdrowych tkankach, dlatego stanowi potencjalny cel terapii ukierunkowanych molekularnie. Według danych producenta jego ekspresję obserwuje się u około 85–96 proc. pacjentów z tym nowotworem.

Wyniki badania III fazy DeLLphi-304

Podstawą rekomendacji EMA były wyniki randomizowanego, otwartego badania klinicznego III fazy DeLLphi-304, w którym uczestniczyło 509 pacjentów z drobnokomórkowym rakiem płuca w stadium rozsiewu po progresji choroby po wcześniejszej chemioterapii opartej na pochodnych platyny.

Uczestników badania zrandomizowano w stosunku 1:1 do leczenia tarlatamabem lub do terapii standardowej wybranej przez badacza (topotekan, lurbinektedyna lub amrubicyna). Leczenie kontynuowano do momentu progresji choroby lub wystąpienia niedopuszczalnej toksyczności.

Mediana OS (ang. overall survival, całkowite przeżycie) w grupie pacjentów leczonych tarlatamabem wyniosła 13,6 miesiąca, w porównaniu z 8,3 miesiąca w grupie otrzymującej standardową chemioterapię. Oznacza to około 40-procentową redukcję ryzyka zgonu w ramieniu eksperymentalnym.

Poprawę odnotowano również w zakresie przeżycia wolnego od progresji choroby (progression-free survival – PFS). Mediana PFS wyniosła 4,2 miesiąca w grupie tarlatamabu wobec 3,2 miesiąca w grupie standardowego leczenia.

W analizach wtórnych wykazano także poprawę niektórych parametrów jakości życia, w tym zmniejszenie nasilenia duszności u części pacjentów.

Profil bezpieczeństwa i działania niepożądane

Podobnie jak inne terapie angażujące limfocyty T, tarlatamab może wywoływać charakterystyczne reakcje immunologiczne. Najczęściej obserwowanym i jednocześnie najpoważniejszym działaniem niepożądanym jest zespół uwalniania cytokin (ang. cytokine release syndrome – CRS), który może objawiać się gorączką, spadkiem ciśnienia tętniczego oraz dusznością.

Drugim istotnym powikłaniem jest zespół neurotoksyczności związanej z efektorowymi komórkami układu odpornościowego (immune effector cell-associated neurotoxicity syndrome – ICANS), prowadzący do objawów neurologicznych takich jak zaburzenia mowy, dezorientacja czy trudności w poruszaniu się.

Z tego względu w dokumentacji produktu zawarte zostaną szczegółowe wytyczne dotyczące wczesnego rozpoznawania i leczenia tych powikłań. Pacjenci otrzymają także specjalną kartę informacyjną zawierającą opis objawów wymagających pilnej konsultacji medycznej.
Do innych często obserwowanych działań niepożądanych należą m.in. utrata apetytu, gorączka, zaburzenia smaku, zaparcia, niedokrwistość, zmęczenie, neutropenia czy hiponatremia.

Kolejny etap: decyzja Komisji Europejskiej i ocena HTA

Pozytywna opinia EMA stanowi etap pośredni w procesie dopuszczenia leku do obrotu. Dokumentacja została przekazana do Komisji Europejskiej, która podejmie ostateczną decyzję w sprawie rejestracji produktu na rynku Unii Europejskiej.

Po uzyskaniu pozwolenia na dopuszczenie do obrotu rozpoczną się procesy oceny technologii medycznej oraz decyzje dotyczące ceny i refundacji w poszczególnych państwach członkowskich. W przypadku tarlatamabu ocena kliniczna będzie prowadzona również w ramach nowych regulacji unijnych dotyczących wspólnej oceny technologii medycznych (HTA).

Lek posiada status produktu sierocego w leczeniu drobnokomórkowego raka płuca, przyznany w styczniu 2024 roku. Wniosek o dopuszczenie do obrotu został złożony przez firmę Amgen.

Źródło: EMA, FDA, Amgen
Drobnokomórkowy rak płuca (DRP) należy do najbardziej agresywnych nowotworów – prawie 7 na 10 pacjentów ma przerzuty w chwili diagnozy, co dramatycznie ogranicza możliwości leczenia oraz realne szanse na wyleczenie. W przypadku pacjentów z DRP czas ma decydujące znaczenie. Historia Pana Piotra, byłego reprezentanta Polski w hokeju na lodzie, pokazuje, że szybka reakcja i wdrożenie radykalnej terapii z intencją wyleczenia mogą zmienić rokowanie w nowotworze, który zwykle nie daje drugiej szansy. Czy taka ścieżka pacjenta może stać się nowym standardem?
Pan Piotr przez lata odkładał badania, aż w końcu to żona — zaniepokojona jego utrzymującym się, nietypowym kaszlem — namówiła go na wizytę u lekarza. Jej czujność okazała się kluczowa i miała ogromne znaczenie dla dalszych losów leczenia.

Diagnoza – drobnokomórkowy rak płuca (DRP) – była zaskoczeniem, ale stała się też impulsem do natychmiastowego działania. Szybkie zgłoszenie się do specjalisty umożliwiło wykrycie choroby na stosunkowo wczesnym etapie oraz wdrożenie leczenia z intencją wyleczenia. Pan Piotr potraktował ten moment jako szansę na zmianę stylu życia. – Rzuciłem palenie, choć robiłem to od lat. Lepiej późno niż wcale. Dziś wiem, że ta decyzja była jednym z najważniejszych kroków, jakie podjąłem. Badania uratowały mi zdrowie, ale zmiana nawyków dała mi poczucie, że mam wpływ na swoje życie – podkreśla Piotr Zdunek, pacjent. Jako sportowiec przez lata przyzwyczajony do rywalizacji, Pan Piotr również tym razem nie zamierzał się poddać. Z charakterem i determinacją, z jakimi wychodził na lodowisko, postanowił zawalczyć o swoje zdrowie i zmierzyć się z nowym przeciwnikiem. 

Dr hab. n. med. Damian Tworek z Kliniki Nowotworów Klatki Piersiowej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie podkreśla, że w przypadku wyjątkowo agresywnych nowotworów – takich jak drobnokomórkowy rak płuca, który cechuje się bardzo szybkim tempem wzrostu i wczesnym rozsiewem – moment rozpoznania ma decydujące znaczenie. – Przez lata medycyna nie mogła zaproponować pacjentom z DRP zbyt wiele. Dziś pojawia się realna nadzieja dla tej grupy chorych: immunoterapia stosowana jako leczenie konsolidujące po radiochemioterapii. Obecnie możemy włączać tego typu terapię w ramach RDTL-u, ale liczę, że wkrótce stanie się ona standardem dostępnym w programie lekowym – tłumaczy ekspert.

Szybka i sprawna ścieżka pacjenta

Współczesna medycyna oferuje coraz bardziej zaawansowane narzędzia diagnostyczne i terapeutyczne, ale dopiero sprawna i szybka ścieżka pacjenta pozwala w pełni wykorzystać ich potencjał. – Efektywność leczenia jest najwyższa wtedy, gdy diagnoza zostanie postawiona jak najwcześniej. Osoby z drobnokomórkowym rakiem płuca powinny być traktowane przez system ochrony zdrowia tak, jakby miały nad sobą włączonego „koguta alarmowego”. To grupa, w której każdy dzień zwłoki może realnie wpływać na rokowanie, dlatego nawet po wstępnym rozpoznaniu dalsze etapy ścieżki tych pacjentów muszą przebiegać w trybie pilnym – dodaje dr hab. n. med. Damian Tworek.

-Pacjentom z DRP brakuje jasnej, szybkiej i przewidywalnej ścieżki działania. W rozmowach podkreślają, że od momentu podejrzenia choroby do rozpoczęcia leczenia często zostają z tym sami. Ponadto nikt nie wspiera ich systemowo w zapewnieniu „ciągłości” procesu: jednego dnia czekają na termin, drugiego muszą zdobyć skierowania, trzeciego dowiadują się, że brakuje badania. To wszystko zabiera czas, którego DRP nie wybacza. Kolejny element to dostęp do terapii – medycyna każdego dnia robi krok na przód, system i opieka nad pacjentem również powinny – mówi Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji „To Się Leczy”. – Tym bardziej kiedy pojawia się przełomowa terapia radykalna z intencją wyleczenia dla pacjentów z rakiem drobnokomórkowym w stadium ograniczonym (nieoperacyjne, brak przerzutów odległych) – dodaje.

Codzienne wybory mogą uratować życie

Nawet 9 na 10 nowotworów wynika z czynników zewnętrznych, na które mamy realny wpływ. W przypadku drobnokomórkowego raka płuca główną przyczyną jest ekspozycja na dym tytoniowy. Unikanie szkodliwych czynników i zdrowy styl życia są realną inwestycją w przyszłość – warto o tym pamiętać.

Moja historia pokazuje, że medycyna może zrobić bardzo wiele – ale pierwszy krok zawsze należy do nas. Ja miałem szczęście: wczesna diagnoza i nowoczesne leczenie. Mam nadzieję, że dla innych pacjentów z DRP taka ścieżka stanie się standardem. Każdego dnia warto pamiętać, że to my decydujemy i reagujemy na sygnały organizmu, czy odkładamy badania na później, a także o tym, jak prowadzimy się na co dzień. W walce z rakiem właśnie te najprostsze, codzienne gesty okazują się najważniejsze. Każdy dzień to okazja, by zadbać o siebie i zawalczyć o swoje zdrowie. I nigdy nie jest na to za późno. Ja wygrałem już rok i idę po kolejne – dodaje Pan Piotr.

Link do historii Pana Piotra:
https://www.youtube.com/watch?v=l4HWt0LZLWQ

Źródło: Komunikat Prasowy