Medicalpress
Od 1 lipca 2026 r. obowiązuje nowa lista leków refundowanych, która rozszerza dostęp do nowoczesnego leczenia dla pacjentów z różnymi nowotworami. Wśród nowych terapii znalazły się m.in. immunoterapia, leczenie okołooperacyjne oraz terapie ukierunkowane molekularnie stosowane w raku płuca, jelita grubego, wątroby, endometrium, gruczołu krokowego, szpiczaku plazmocytowym i raku nosowej części gardła. Eksperci podkreślają, że kolejne decyzje refundacyjne wzmacniają rolę medycyny precyzyjnej i diagnostyki molekularnej w codziennej praktyce klinicznej.
To już trzecia w tym roku aktualizacja zapowiedziana przez Ministerstwo Zdrowia. Refundacje obejmą zarówno immunoterapię, leczenie okołooperacyjne czy leczenie konsolidujące, jak i terapie ukierunkowane molekularnie, czyli dobierane do określonych cech biologicznych nowotworu. Dla pacjentów oznacza to nie tylko dostęp do nowych leków, ale przede wszystkim większą możliwość dopasowania leczenia do konkretnego rozpoznania, stadium choroby, wyników badań molekularnych i dotychczasowego przebiegu terapii. 

O tym, co te decyzje oznaczają w codziennej praktyce klinicznej i dla samych pacjentów, mówią eksperci NIO – lekarze na co dzień zajmujący się leczeniem nowotworów, których dotyczą najnowsze zmiany refundacyjne. 

Nowe możliwości przed operacją, po leczeniu i w terapii celowanej

Największy obszar zmian dotyczy raka płuca. Na liście znalazły się aż cztery nowe propozycje terapii dla tej grupy chorych. Pierwszą z nich jest niwolumab stosowany w leczeniu okołooperacyjnym dorosłych pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca, w II, IIIA lub IIIB stopniu zaawansowania, u których ekspresja PD-L1 na komórkach nowotworowych wynosi co najmniej 1%.

– Leczenie okołooperacyjne oznacza terapię prowadzoną zarówno – przed zabiegiem, jak i po  zabiegu chirurgicznym i wymaga ścisłej współpracy onkologa i chirurga klatki piersiowej.  Wyniki badania rejestracyjnego CheckMate77T wskazują, że takie podejście istotnie zmniejsza ryzyko nawrotu choroby, jak również zmniejsza ryzyko zgonu związanego z rakiem płuca – wyjaśnia dr hab. n. med. Magdalena Knetki-Wróblewska z Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej.

Od 1 lipca w leczeniu okołooperacyjnym dostępny będzie również  durwalumab – możliwe będzie kwaliifikowanie chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca, niezależnie od statusu PD-L1.

– Takie wskazania refundacyjne umożliwią również kwalifikację chorych, u których nie stwierdzono ekspresji PD-L1 n komórkach nowotworu. Szacuje się, że dotyczy to nawet 40% chorych – mówi dr Knetki-Wróblewska. 

Trzecia nowość na liście dotyczy drobnokomórkowego raka płuca w postaci ograniczonej. Refundacją objęto durwalumab jako leczenie konsolidujące po zakończonej jednoczasowej radykalnej chemioradioterapii. Tego rodzaju leczenie ma za zadanie utrwalić efekt wcześniejszej terapii i wydłużyć czas kontroli choroby. Wyniki badania ADRIATIC zmieniły dotychczasowy standard postępowania w tej grupie chorych, warto podkreślić, że przez wiele lat nie obserwowano istotnej poprawy wyników leczenia w tej populacji. 

Czwartym lekiem, który został uwzględniony w najnowszej liście jest adagrasib.  Doustny lek aktywny u chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca i patogennym wariantem G12C w genie KRAS u których doszło do niepowodzenia wcześniejszego leczenia przeciwnowotworowego. To kolejne wskazanie dla terapii ukierunkowanych molekularnie — skutecznych jedynie u chorych, u których zidentyfikowano precyzyjnie określony czynnik predykcyjny. Warto zatem podkreślić istotne znaczenie diagnostyki molekularnej opartej na NGS, która powinna stanowić nieodłączny element diagnostyki prowadzonej przed kwalifikacja do leczenia chorych z zaawansowanym niedrobnokomórkowym rakiem płuca. 

Rak jelita grubego — immunoterapia w określonej grupie chorych

Nową opcją refundowaną będzie również skojarzenie niwolumabu z ipilimumabem w pierwszej linii leczenia pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego z potwierdzoną niestabilnością mikrosatelitarną wysokiego stopnia lub zaburzeniami mechanizmów naprawy uszkodzeń DNA typu niedopasowania, czyli tzw. MSI-H/dMMR.

To grupa chorych, u których biologia nowotworu wskazuje na szczególną rolę immunoterapii. W praktyce oznacza to, że wynik badania molekularnego może bezpośrednio decydować o wyborze leczenia już na początku terapii systemowej.

– W leczeniu raka jelita grubego coraz większe znaczenie ma nie tylko lokalizacja nowotworu, ale też jego profil molekularny. U pacjentów z MSI-H lub dMMR immunoterapia może być leczeniem szczególnie istotnym, ponieważ wykorzystuje specyficzną podatność biologiczną guza. To dobry przykład tego, jak diagnostyka molekularna przekłada się na realną decyzję terapeutyczną — mówi prof. Lucjan Wyrwicz kierujący Kliniką Onkologii i Radioterapii 

Skojarzona immunoterapia

W leczeniu dorosłych pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym refundacją zostanie objęte skojarzenie durwalumabu z tremelimumabem. To immunoterapia, której celem jest pobudzenie odpowiedzi układu odpornościowego przeciwko komórkom nowotworowym.

– Często rozpoznajemy chorobę w stadium choroby zaawansowanej. Skojarzona immunoterapia z wykorzystaniem durwalumabu z tremelimumabem daje lekarzom kolejne narzędzie, które może wspierać terapię u pacjentów z tym trudnym do leczenia nowotworem, w grupie chorych u których występują przeciwwskazania do powszechnie dziś stosowanego połączenia z udziałem terapii antyangiogennej  — kontynuuje prof. Wyrwicz. 

Rak wątrobowokomórkowy przez lata pozostawał jednym z trudniejszych obszarów leczenia systemowego. Nowe opcje terapeutyczne są szczególnie ważne w sytuacji, gdy choroba jest zaawansowana i leczenie miejscowe albo operacyjne nie jest możliwe lub nie jest wystarczające.

Immunoterapia będzie także dostępna dla pacjentek chorujących na raka endometrium. Refundacją zostanie objęty dostarlimab w pierwszej linii leczenia pierwotnie zaawansowanego lub nawrotowego raka endometrium z pMMR/MSS.

To ważna informacja, ponieważ w przypadku tego typu nowotworu, ocena statusu MMR/MSI staje się jednym z elementów planowania leczenia. Nowa refundacja oznacza poszerzenie dostępu do immunoterapii dla pacjentek z określonym profilem biologicznym choroby, u których leczenie systemowe jest potrzebne już na samym początku postępowania.

Intensyfikacja leczenia hormonalnego

Dla dorosłych pacjentów z przerzutowym, wrażliwym na kastrację rakiem gruczołu krokowego refundacją zostanie objęty darolutamid stosowany w skojarzeniu z terapią deprywacji androgenów. Deprywacja androgenów, czyli leczenie hamujące wpływ męskich hormonów płciowych na rozwój nowotworu, od lat pozostaje podstawą leczenia zaawansowanego raka gruczołu krokowego. Dodanie do niej tzw. Inhibitora szlaku receptora androgenowego jest formą intensyfikacji leczenia — ma na celu lepszą kontrolę choroby i opóźnienie jej dalszego postępu.

 Ta forma leczenia była już dostępna dla chorych  z przerzutowym rakiem gruczołu krokowego, ale dodanie do programu lekowego kolejnego leku z tej grupy pozwoli na większą indywidualizację leczenia oraz wybór leku najlepiej dopasowanego dla danego pacjenta z uwzględnieniem jego chorób współistniejących oraz przyjmowanych leków  – podkreśla prof. Jakub Kucharz, kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego .

Szpiczak plazmocytowy — nowa opcja od drugiej linii leczenia

W hematoonkologii nową refundowaną terapią będzie belantamab mafodotin w leczeniu opornego lub nawrotowego szpiczaka plazmocytowego już od drugiej linii terapii.

– Szpiczak plazmocytowy jest chorobą przewlekłą, w której u wielu pacjentów dochodzi do nawrotu choroby lub oporności czyli utraty odpowiedzi na wcześniejsze leczenie. Dlatego szczególne znaczenie mają kolejne skuteczne linie terapii. Objęcie refundacją belantamabu oznacza poszerzenie możliwości leczenia u chorych, którzy wymagają dalszego postępowania po wcześniejszych terapiach – mówi dr Agnieszka Druzd-Sitek z Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego. W leczeniu szpiczaka kluczowy jest dostęp do nowoczesnych terapii już od wczesnych linii leczenia, co wiąże się z większą skutecznością, czyli możliwością uzyskania dłuższej remisji choroby — dodaje specjalistka.

Technologia o wysokim poziomie innowacyjności

Na liście znalazł się także toripalimab dedykowany leczeniu pacjentów z rakiem nosowej części gardła w przypadku nawrotu choroby po leczeniu radykalnym lub stwierdzeniu przerzutów odległych. To terapia wskazana jako technologia lekowa o wysokim poziomie innowacyjności.

– Rak nosowej części gardła należy do nowotworów rzadkich, ale klinicznie bardzo wymagających – wyjaśnia dr Bartosz  Spławski, Koordynator w Klinice Nowotworów Głowy i Szyi 

W takich chorobach dostęp do nowych terapii ma szczególne znaczenie, ponieważ liczba standardowych opcji leczenia bywa ograniczona.

-To dobra i potrzebna zmiana, ponieważ pacjenci z rzadkimi nowotworami rejonu głowy i szyi często mają mniej dostępnych opcji terapeutycznych niż chorzy na nowotwory występujące częściej. W takich sytuacjach każda decyzja refundacyjna poszerzająca dostęp do nowoczesnej terapii ma realne znaczenie: daje lekarzom dodatkowe narzędzie, a pacjentom większą szansę na skuteczniejsze leczenie. To korzyść nie tylko dla pojedynczego chorego, ale także dla całego systemu opieki, który dzięki takim decyzjom może lepiej odpowiadać na potrzeby pacjentów z rzadkimi rozpoznaniami — dodaje dr Spławski

Kierunek: leczenie coraz bardziej dopasowane do pacjenta 

Duża liczba nowych leków oraz obecność terapii onkologicznych w kolejnych aktualizacjach listy refundacyjnej pokazują, że onkologia pozostaje jednym z najdynamiczniej rozwijających się obszarów współczesnej medycyny. To także dowód na to, że postęp naukowy coraz szybciej przekłada się na konkretne możliwości leczenia dostępne dla pacjentów. Zmienia się również samo podejście do terapii — od leczenia opartego głównie na rozpoznaniu narządowym w stronę postępowania coraz lepiej dopasowanego do biologii choroby, wyników badań molekularnych i sytuacji klinicznej konkretnego pacjenta.

To kierunek, który realnie poszerza możliwości współczesnej medycyny. Więcej refundowanych terapii oznacza więcej scenariuszy leczenia, więcej decyzji podejmowanych z uwzględnieniem indywidualnych cech nowotworu i większą szansę na to, by pacjent otrzymał leczenie najbardziej odpowiednie na danym etapie choroby.

Warto dodać, że Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało również wdrażanie nowych rozwiązań cyfrowych w systemach gabinetowych, które podczas przepisywania leków refundowanych mają ułatwiać lekarzom dostęp m.in. do informacji o cenach, dostępnych zamiennikach, lekach poniżej limitu finansowania, lokalnej produkcji oraz statystykach. 

Źródło: NIO
Foto: NIO

Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk w czwartek (11 czerwca) na konferencji prasowej przedstawiła nowy projekt obwieszczenia ministra zdrowia w sprawie wykazu leków refundowanych, który ma zacząć obowiązywać od 1 lipca 2026 r. Refundacją ma zostać objętych 25 nowych terapii – 15 terapii nieonkologicznych (w tym 8 w chorobach rzadkich) i 10 terapii onkologicznych. Wydano 156 decyzji w sprawie kontynuacji refundacji – przekazała wiceminister Katarzyna Kacperczyk, przedstawiając najnowszy projekt obwieszczenia ministra zdrowia w sprawie wykazu leków refundowanych.
Dziesięć nowych terapii onkologicznych, piętnaście nieonkologicznych, w tym osiem przeznaczonych dla pacjentów z chorobami rzadkimi, a także kolejna lista technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności, tak wygląda najnowszy projekt obwieszczenia refundacyjnego, który przedstawiło Ministerstwo Zdrowia. Jeśli zapowiedziane zmiany wejdą w życie zgodnie z planem 1 lipca, dla wielu pacjentów będzie to jedna z najważniejszych aktualizacji refundacyjnych ostatnich miesięcy.

Zdaniem ekspertów szczególnie istotne są decyzje dotyczące onkologii. Wśród nowych terapii znalazły się bowiem trzy rozwiązania znajdujące się na liście TOP 10 ONKO 2026, czyli leków uznawanych przez środowisko kliniczne za szczególnie potrzebne z punktu widzenia pacjentów.

Rak płuca głównym beneficjentem zmian

Jak zapowiadało Ministerstwo Zdrowia, jednym z priorytetów lipcowej listy refundacyjnej jest leczenie raka płuca. To właśnie w tym obszarze pojawi się najwięcej nowych możliwości terapeutycznych.

Pacjenci z niedrobnokomórkowym rakiem płuca będą mogli skorzystać z leczenia okołooperacyjnego niwolumabem u chorych z ekspresją PD-L1 przekraczającą 1 proc. na komórkach nowotworowych. Refundacją ma zostać objęte również leczenie okołooperacyjne z wykorzystaniem durwalumabu, niezależnie od statusu PD-L1.

Kolejną ważną zmianą jest refundacja durwalumabu stosowanego jako leczenie konsolidujące u dorosłych pacjentów z ograniczoną postacią drobnokomórkowego raka płuca. To grupa chorych, dla której możliwości terapeutyczne pozostają ograniczone, a rokowania nadal są niekorzystne.

Na liście znalazł się również adagrasib przeznaczony dla pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca i mutacją KRAS G12C – jedną z najczęściej występujących zmian molekularnych w tym nowotworze.

Nowe możliwości leczenia innych nowotworów

Zmiany nie ograniczają się jednak wyłącznie do raka płuca. Refundacją mają zostać objęte także:

Wiele z tych terapii jest od dawna wskazywanych przez ekspertów jako istotne uzupełnienie polskiego systemu leczenia nowotworów.

Choroby rzadkie i przewlekłe również zyskają

Nowe decyzje refundacyjne obejmują także szeroki katalog terapii nieonkologicznych. Na liście znalazł się m.in. spesolimab stosowany w leczeniu łuszczycy krostkowej, rozanoliksizumab dla pacjentów z uogólnioną postacią miastenii, burosumab dla chorych z hipofosfatemią sprzężoną z chromosomem X oraz odeviksybat wykorzystywany w leczeniu świądu cholestatycznego w przebiegu zespołu Alagille’a.

Pacjenci z kardiomiopatią w przebiegu amyloidozy transtyretynowej uzyskają dostęp do acoramidisu, natomiast osoby z zaawansowaną chorobą Parkinsona – do terapii skojarzonej lewodopą, karbidopą i entakaponem.

Wśród nowych refundacji znalazły się również dwa wskazania dla guselkumabu: w umiarkowanej i ciężkiej postaci choroby Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejącego zapalenia jelita grubego. Lista obejmuje także nowe opcje terapeutyczne w depresji, alergicznym nieżycie nosa oraz leczeniu nadciśnienia tętniczego.

Kolejna lista terapii o wysokim poziomie innowacyjności

Podczas prezentacji projektu wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk poinformowała również o zatwierdzeniu szóstej listy technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności. Program ten dysponuje budżetem wynoszącym 1,1 mld zł rocznie i ma umożliwiać szybszy dostęp do najbardziej innowacyjnych terapii poprzez uproszczoną ścieżkę refundacyjną.

Na najnowszej liście znalazły się m.in.:


Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że projekt obejmuje również 156 decyzji przedłużających dotychczasową refundację. Dodatkowo przedstawiono trzeci wykaz terapii o ugruntowanej skuteczności, zawierający 27 nowych wskazań terapeutycznych z zakresu endokrynologii, diabetologii, ginekologii, reumatologii i urologii.

Wśród nich znalazły się m.in. nowe terapie dla pacjentek z endometriozą, leczenie wspomagające procedury in vitro, kolejne opcje terapeutyczne w cukrzycy oraz schorzeniach endokrynologicznych.

Równolegle Centrum e-Zdrowia zapowiedziało uruchomienie nowej funkcjonalności umożliwiającej realizację jednej recepty w różnych aptekach, co ma ułatwić pacjentom dostęp do leków i ograniczyć problemy związane z ich dostępnością.

Wszystko wskazuje na to, że lipcowa lista refundacyjna będzie jedną z najbardziej rozbudowanych aktualizacji ostatnich lat. Największym beneficjentem zmian pozostaną pacjenci onkologiczni, ale znaczące korzyści odczują również osoby z chorobami rzadkimi, neurologicznymi, autoimmunologicznymi i kardiologicznymi. Dla wielu z nich refundacja oznacza nie tylko obniżenie kosztów leczenia, ale przede wszystkim realny dostęp do terapii, które do tej pory pozostawały poza ich zasięgiem.

Źródło: MZ

Mimo że rola immunoterapii w leczeniu onkologicznym stale rośnie i coraz więcej grup pacjentów może z niej korzystać, wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak bardzo zmieniła ona rokowanie chorych. Dziś dysponujemy już danymi z wieloletnich obserwacji, które jednoznacznie potwierdzają trwałość odpowiedzi na leczenie. Pacjenci żyją znacznie dłużej niż jeszcze kilkanaście lat temu, a u  części z nich możliwe jest nawet czasowe przerwanie terapii (tzw. wakacje terapeutyczne), ponieważ układ odpornościowy „uczy się” rozpoznawać nowotwór i dalej skutecznie go kontrolować. Dzięki temu pacjenci mogą wracać do codziennego, aktywnego życia bez konieczności ciągłego leczenia. O tym, jak przełomowe znaczenie ma immunoterapia i jakie przynosi efekty w praktyce klinicznej, rozmawiali eksperci podczas konferencji prasowej inaugurującej 5. edycję kampanii „Immunoterapia ratuje życie”.

To, czy wyzdrowieje, czy nie, zależy ode mnie, jak również od skuteczności zastosowanego leczenia – powiedział Pan Zbigniew, opowiadając historię swojej drogi dochodzenia do zdrowia po diagnozie onkologicznej uczestnikom konferencji. Kilka lat temu zauważył niepokojące znamię pod kolanem, które okazało się czerniakiem. Mimo że choroba była już zaawansowana i dała przerzuty, dzięki leczeniu podwójną immunoterapią udało się ją zatrzymać, a Pan Zbigniew mógł wrócić do swoich codziennych zajęć i pasji. Ogólnie mogę powiedzieć, że bardzo dobrze się czuję. Nawet jak mam jakieś chwilowe dolegliwości, co jest zupełnie normalne w tym wieku, to przyjmuję to z pokorą – dodaje. 

Nowy filar leczenia systemowego

Jeszcze kilkanaście lat temu scenariusz ten nie miałby szans powodzenia. Dzisiaj, kiedy immunoterapia stała się standardem leczenia onkologicznego, wielokrotnie zastępując również chemioterapię, udaje się nie tylko znacząco wydłużyć czas przeżycia chorych, ale także wyleczyć tych, u których nowotwór był w zaawansowanym stadium. Immunoterapia to innowacja. To nowa klasa terapii, którą wprowadziliśmy do onkologii. (…) Stała się kolejnym filarem w leczeniu systemowym nowotworów. Teraz mamy około 30 różnych wskazań, w których immunoterapia jest stosowana na co dzień. Co więcej, to metoda leczenia, która nie tylko zadziałała i przedłużyła życie, ale pozwoliła wyleczyć część chorych na zaawansowane nowotwory, co wcześniej nie było możliwe – mówił na nagraniu udostępnionym podczas konferencji prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków, Pełnomocnik Dyrektora ds. Narodowej Strategii Onkologicznej i Badań Klinicznych Narodowego Instytutu Onkologicznego im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Leczenie „zapamiętujące” nowotwór

Czym więc jest immunoterapia? Immunoterapia to nowoczesna forma leczenia onkologicznego, która w przeciwieństwie do klasycznych metod nie polega na bezpośrednim niszczeniu komórek nowotworowych, lecz na uruchomieniu naturalnych mechanizmów obronnych organizmu. Jej celem jest pobudzenie lub „odblokowanie” układu odpornościowego pacjenta tak, aby mógł sam rozpoznawać i zwalczać komórki rakowe. W praktyce oznacza to przywrócenie zdolności układu immunologicznego do walki z nowotworem, który często potrafi ukrywać się przed nim lub „wyłączać” jego reakcję obronną. Nowoczesne leki immunokompetentne – m.in. tzw. inhibitory punktów kontrolnych – zdejmują te biologiczne „hamulce”, dzięki czemu komórki odpornościowe, zwłaszcza limfocyty T, ponownie zaczynają skutecznie identyfikować i niszczyć komórki rakowe. Co istotne, raz aktywowany układ odpornościowy może „zapamiętać” nowotwór, pozwalając na długotrwałą kontrolę choroby i utrzymywanie efektów leczenia nawet po zakończeniu terapii. Dzięki temu immunoterapia daje pacjentom nie tylko szansę na wydłużenie życia, ale w części przypadków także trwałą remisję. Od zeszłego roku wstrzymano u mnie już leczenie immunologiczne, uznając, że jeśli przez dłuższy czas nie było żadnych nowych przerzutów, to nie ma sensu dalej stosować immunoterapii – dodaje Pan Zbigniew, którego historia jest jedną z wielu potwierdzających skuteczność immunoterapii.

Decyzje niosące nadzieję

Kolejną formą potwierdzającą skuteczność leczenia immunoterapią są liczby pokazujące wieloletnie przeżycia pacjentów. W czerniaku – nowotworze, w którym immunoterapia została udostępniona pacjentom najwcześniej – obserwowane są ponad 10-letnie przeżycia pacjentów leczonych terapią skojarzoną. Eksperci podkreślają, że wyraźny postęp widoczny jest także w raku płuca, gdzie są pacjenci z zaawansowaną postacią choroby, którzy żyją nawet 6 lat od rozpoczęcia leczenia podwójną immunoterapią, a w raku nerki nawet 8-9 lat.  

To, że dziś możemy mówić o tak długich przeżyciach pacjentów z chorobą nowotworową czy słuchać  historii takich, jak ta Pana Zbigniewa, którą poznaliśmy podczas dzisiejszego spotkania, jest efektem konsekwentnych i trafnych decyzji podejmowanych w ostatnich latach przez Ministerstwo Zdrowia. Jako środowisko pacjentów bardzo za to dziękujemy, bo widzimy realną zmianę. Immunoterapia jest dostępna dla coraz większej liczby chorych i w coraz wcześniejszych liniach leczenia, co bezpośrednio przekłada się na lepsze wyniki terapii. To powód do ogromnej satysfakcji i optymizmu, ale też motywacja, by iść dalej. Dziś wiemy już, jakie znaczenie mają takie decyzje systemowe, dlatego ogromnie cieszę się, że kolejne grupy pacjentów będą mogły skorzystać z tej innowacyjnej formy leczenia. W czasie, kiedy rozmawiamy dzisiaj na konferencji o nadziei, jaką daje pacjentom immunoterapia, dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo Zdrowia podjęło pozytywną decyzję w zakresie dostępu do podwójnej immunoterapii w leczeniu 1. linii nieresekcyjnego raka jelita grubego z niestabilnością mikrosatelitarną oraz do immunoterapii w leczeniu okołooperacyjnym raka płuca, czyli przed i po operacji. Jest to fantastyczna wiadomość, która ucieszy pacjentów, ich bliskich, ale cieszy również mnie osobiście, bo dostęp do najlepszego, nowoczesnego leczenia dla polskich pacjentów jest celem, o który zabiegamy od lat. Dzisiaj możemy świętować! – mówiła Joanna Konarzewska-Król, dyrektor Fundacji Onkologicznej Nadzieja.

Historie pacjentów stojące za statystykami są najlepszym dowodem na to, jak bardzo zmieniła się dziś perspektywa leczenia onkologicznego. Dzięki immunoterapii wielu chorych żyje dłużej, odzyskuje codzienność, aktywność i poczucie sprawczości. Od dziesięciu lat trenuję chodzenie z kijkami. Ten sport bardzo mnie zafascynował. Wkrótce też zacząłem jeździć na zawody – powiedział Pan Zbigniew, odnosząc się do swojej obecnej pasji. Trzeba w sporcie mieć trochę szczęścia, oprócz dobrej formy oczywiście. (…) Mogę powiedzieć, że w przypadku (leczenia) szczęście też mi dopisało. Mam nadzieję, że mnie nie opuści – podsumował.

Fundacja Onkologiczna Nadzieja powstała, by wspierać osoby dotknięte chorobą nowotworową. Fundacja prowadzi różnorodną działalność wspomagającą leczenie onkologiczne swoich podopiecznych, tj. zbieranie środków na finansowanie ich leczenia, niesienie pomocy społecznej w zakresie diagnostyki, leczenia oraz rehabilitacji osobom chorym onkologicznie, informowanie o dostępnych metodach leczenia i możliwych terapiach, współpracowanie z polskimi i zagranicznymi ośrodkami medycznymi, promowanie zdrowia oraz wspieranie działalności towarzystw naukowych (współorganizowanie sympozjów i konferencji, których celem jest edukacja onkologiczna).

W ramach działań edukacyjnych, poza kampanią Immunoterapia ratuje życie, Fundacja zainicjowała również kampanię: Weź ster w swoje ręce, bo siła jest w Tobie… W jej ramach oferuje chorym onkologicznie oraz ich bliskim bezpłatną terapię psychoonkologiczną oraz zaprasza do działu w bezpłatnych warsztatach, a także grupach wsparcia psychologicznego.

Źródło: inf pras

Międzynarodowe badanie NordICC opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „The Lancet” pokazuje, że zaproszenie na jednorazową kolonoskopię przesiewową może realnie zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka jelita grubego. Po 13 latach obserwacji ryzyko zachorowania było niższe o 19 proc. w grupie osób zaproszonych na badanie. Autorzy podkreślają jednak, że skuteczność programów profilaktycznych zależy nie tylko od samego badania, ale również od zgłaszalności pacjentów i organizacji całego systemu przesiewowego.
Pierwszym autorem publikacji Long-term effects of colonoscopy screening on colorectal cancer incidence and mortality: a multicountry, population-based randomised controlled trial jest prof. dr hab. n. med. Michał F. Kamiński z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego. Publikacja wnosi istotny głos do światowej dyskusji o profilaktyce nowotworów.

Badanie, które sprawdza realny efekt kolonoskopii

Badanie NordICC jest jednym z najważniejszych badań na świecie oceniających skuteczność kolonoskopii w profilaktyce raka jelita grubego. Jego celem było sprawdzenie, czy zaproszenie osób z populacji ogólnej na jednorazową kolonoskopię przesiewową zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jelita grubego oraz ryzyko zgonu z powodu tego nowotworu.

Rak jelita grubego należy do najczęstszych nowotworów na świecie. Każdego roku rozpoznaje się prawie 2 miliony nowych przypadków tej choroby, w tym około 20 tysięcy w Polsce. Badania przesiewowe mają na celu wykrycie nowotworu na wczesnym etapie albo zapobieżenie jego rozwojowi poprzez usunięcie zmian przedrakowych. Kolonoskopia zajmuje w tej profilaktyce szczególne miejsce

Kolonoskopia jest badaniem wyjątkowym, ponieważ może działać na dwóch poziomach. Pozwala wykryć raka jelita grubego, ale może też zapobiec jego rozwojowi, jeśli podczas badania usuniemy polipy, z których w przyszłości mógłby powstać nowotwór.

W badaniu NordICC uwzględniono 84 583 kobiety i mężczyzn w wieku 55–64 lat z Norwegii, Polski i Szwecji. Były to osoby z populacji ogólnej, wylosowane z rejestrów ludności. Uczestników podzielono losowo na dwie grupy. Osoby z pierwszej grupy otrzymały zaproszenie na jedną kolonoskopię przesiewową. Osoby z drugiej grupy nie otrzymały takiego zaproszenia i stanowiły grupę porównawczą. Następnie przez 13 lat badacze sprawdzali w krajowych rejestrach nowotworów i zgonów, u ilu osób z obu grup rozpoznano raka jelita grubego oraz ile osób zmarło z powodu tego nowotworu.

Oznacza to, że badanie nie polegało na wielokrotnym wykonywaniu kolonoskopii wszystkim uczestnikom. Sprawdzano przede wszystkim, jaki efekt w skali populacji daje zaproszenie na jednorazowe badanie przesiewowe. To ważne, ponieważ w prawdziwym programie profilaktycznym samo zaproszenie nie wystarcza — skuteczność programu zależy przede wszystkim od tego, ile osób rzeczywiście zgłosi się na badanie.

Na kolonoskopię zgłosiło się 42 proc. osób zaproszonych. Zgłaszalność różniła się między krajami: w Polsce badanie wykonało 33 proc. zaproszonych, w Szwecji 39,8 proc., a w Norwegii 60,7 proc. To istotne dane, ponieważ skuteczność programu przesiewowego zależy nie tylko od dostępności badania, ale także od tego, czy osoby zaproszone rzeczywiście z niego skorzystają.

NordICC pokazuje, że w profilaktyce nie wystarczy zaoferować skutecznego badania. Trzeba jeszcze tak zorganizować program, aby pacjenci rozumieli jego znaczenie i chcieli w nim uczestniczyć. Zgłaszalność jest jednym z kluczowych warunków skuteczności badań przesiewowych.

Wynik ważny w skali populacji światowej

Po 13 latach obserwacji rak jelita grubego został rozpoznany u 1,46 proc. osób z grupy zaproszonej na kolonoskopię oraz u 1,80 proc. osób z grupy, która nie otrzymała takiego zaproszenia. W liczbach bezwzględnych różnica wyniosła 0,34 punktu procentowego, czyli około 3–4 mniej przypadki raka jelita grubego na każde 1000 osób zaproszonych na badanie w ciągu 13 lat.

Na pierwszy rzut oka różnica między 1,46 proc. a 1,80 proc. może wydawać się niewielka. W profilaktyce populacyjnej ma ona jednak znaczenie. Jeśli program obejmuje dziesiątki lub setki tysięcy osób, kilka mniej zachorowań na każde 1000 zaproszonych przekłada się na realną liczbę unikniętych przypadków raka jelita grubego.

Te wyniki trzeba czytać w dwóch perspektywach. Dla pojedynczej osoby różnica procentowa może wydawać się niewielka. Ale w zdrowiu publicznym patrzymy na całe populacje. Przy tak częstym nowotworze, jakim jest rak jelita grubego, kilka mniej zachorowań na każde 1000 zaproszonych osób oznacza realną korzyść.

Należy podkreślić, że efekt był większy w grupie osób, które rzeczywiście wykonały kolonoskopię. W tej analizie ryzyko zachorowania było niższe o około 45 proc. w porównaniu z osobami niepoddanymi badaniu. To pokazuje, że samo zaproszenie do programu jest dopiero pierwszym krokiem. Dla skuteczności profilaktyki kluczowe znaczenie ma udział pacjentów w badaniu.

Badanie pokazało również, że korzyść była większa w przypadku nowotworów dalszej części jelita grubego, czyli m.in. esicy i odbytnicy, niż w przypadku nowotworów położonych w bliższej części jelita grubego. Zaobserwowano także różnice między kobietami i mężczyznami – redukcja ryzyka zachorowania była wyraźniejsza u mężczyzn.

Co wyniki mówią o śmiertelności

Badanie nie wykazało istotnego statystycznie zmniejszenia śmiertelności z powodu raka jelita grubego w całej grupie osób zaproszonych na kolonoskopię. Z powodu tego nowotworu zmarło 0,41 proc. osób w grupie zaproszonej na badanie i 0,47 proc. osób w grupie bez zaproszenia.

Autorzy zwracają uwagę, że śmiertelność z powodu raka jelita grubego w obu grupach była niższa, niż zakładano przy projektowaniu badania. Innymi słowy, ryzyko zgonu okazało się mniejsze niż przewidywano. Jeśli zgonów jest mniej, trudniej statystycznie wykazać dodatkowy wpływ badania przesiewowego na śmiertelność.

W badaniu wykazaliśmy istotne zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka jelita grubego. Nie wykazaliśmy natomiast istotnego zmniejszenia śmiertelności w całej grupie zaproszonej, ponieważ ryzyko zgonu z powodu tego nowotworu było niższe, niż zakładano na etapie projektowania badania. To ważna informacja przy planowaniu programów przesiewowych – mówi prof. Michał Kamiński

Dane ważne dla organizacji profilaktyki

Wyniki badania NordICC mają duże znaczenie dla organizacji profilaktyki raka jelita grubego. Pokazują, że jedna kolonoskopia może istotnie zmniejszyć ryzyko zachorowania, ale skuteczność badań przesiewowych zależy od wielu czynników: zgłaszalności, jakości wykonania badania, wieku i płci osób objętych programem, lokalizacji zmian nowotworowych oraz ogólnego ryzyka zachorowania i zgonu w danej populacji.

Publikacja w „The Lancet” dostarcza ważnych danych dla krajów prowadzących lub planujących programy badań przesiewowych. Może pomóc w odpowiedzi na pytania, kogo zapraszać na badania, w jakim wieku, jak zwiększać zgłaszalność i jak organizować profilaktykę, aby przynosiła jak największe korzyści zdrowotne.

„Dla nas najważniejsze jest to, aby wyniki badań przekładały się na lepszą organizację profilaktyki. Kolonoskopia może zapobiegać części zachorowań na raka jelita grubego, ale o skuteczności programu decyduje cały system: sposób zapraszania, jakość badania, informacja przekazywana pacjentom i ich gotowość do udziału w przesiewie” – prof. Michał Kamiński

Udział prof. Michała F. Kamińskiego jako pierwszego autora publikacji w jednym z najważniejszych czasopism medycznych świata jest znaczącym osiągnięciem polskiej nauki i potwierdzeniem międzynarodowej pozycji zespołów Narodowego Instytutu Onkologii zajmujących się profilaktyką, diagnostyką i leczeniem raka jelita grubego.

Wyniki badania NordICC stanowią ważny głos w światowej dyskusji o profilaktyce raka jelita grubego i pokazują, że kolonoskopia może skutecznie ograniczać liczbę zachorowań w populacji. Eksperci zwracają uwagę, że kluczowe znaczenie ma nie tylko dostępność badań przesiewowych, ale także edukacja pacjentów, jakość wykonywanych badań oraz skuteczna organizacja programów profilaktycznych. Publikacja z udziałem polskich naukowców potwierdza również rosnącą rolę Narodowego Instytutu Onkologii w międzynarodowych badaniach nad profilaktyką nowotworów.

Link do artykułu w „The Lancet”: https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736%2826%2900508-8/fulltext

Źródło: NIO

Współczesna onkologia coraz wyraźniej odchodzi od modelu, w którym pacjent przechodzi kolejne etapy leczenia w sposób rozproszony – pomiędzy różnymi poradniami, oddziałami i specjalistami. Coraz większe znaczenie zyskuje natomiast opieka organizowana w ramach wyspecjalizowanych unitów narządowych, które skupiają diagnostykę, decyzje terapeutyczne oraz leczenie w jednym ośrodku i w ramach jednego zespołu wielodyscyplinarnego. W przypadku nowotworów jelita grubego i odbytnicy takim modelem jest Colorectal Cancer Unit (CCU).
W Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie CCU tworzą jednostki zlokalizowane przy ul. Wawelskiej 15 oraz ul. Roentgena 5, które funkcjonują jako jedna spójna struktura organizacyjna. Dzięki temu możliwe jest prowadzenie chorego od momentu rozpoznania, przez kwalifikację do leczenia i terapię skojarzoną, aż po kontrolę wyników leczenia w długiej perspektywie. Analiza około 2,5 tysiąca przypadków pokazuje, że efekty terapii osiągane w warszawskim ośrodku są porównywalne z wynikami uzyskiwanymi w wiodących ośrodkach europejskich.

CCU – uporządkowana ścieżka pacjenta

Colorectal Cancer Unit w NIO-PIB funkcjonuje jako zintegrowana struktura leczenia skojarzonego, diagnostyki i kwalifikacji zabiegowej, a także monitorowania wyników. Taki model organizacyjny pozwala uporządkować ścieżkę pacjenta – od momentu rozpoznania choroby, przez podejmowanie decyzji terapeutycznych, aż po obserwację po leczeniu. W praktyce oznacza to większą spójność postępowania i lepsze wykorzystanie kompetencji zespołu wielodyscyplinarnego.
Jak podkreśla dr n. med. Eryk Chrapowicki, chirurg onkologiczny kierujący strukturą CCU przy ul. Wawelskiej, skuteczne leczenie raka jelita grubego wymaga współpracy wielu specjalistów. „Leczenie nowotworów jelita grubego wymaga nie tylko dobrej chirurgii, ale również właściwej kwalifikacji, współpracy z gastroenterologami, onkologami klinicznymi, radiologami, patomorfologami, dietetykami i personelem odpowiedzialnym za prowadzenie dokumentacji oraz kontroli po leczeniu – dopiero taki model daje możliwość prowadzenia chorego zgodnie z aktualnymi standardami i podejmowania decyzji w oparciu o pełny obraz sytuacji klinicznej”.
Z perspektywy pacjenta najważniejsze jest jednak to, że nie musi on samodzielnie poruszać się pomiędzy kolejnymi elementami systemu ochrony zdrowia. „Pacjent nie zostaje sam z koniecznością poruszania się między kolejnymi elementami systemu, ale jest prowadzony w ramach jednej, logicznie ułożonej ścieżki postępowania. To oznacza większy komfort, mniej niepewności i większą przejrzystość całego procesu” – podkreśla prof. Andrzej Rutkowski, kierownik Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Guzów Neuroendokrynnych, który współtworzył struktury CCU w Narodowym Instytucie Onkologii.
Tak zorganizowany model opieki ma ogromne znaczenie dla chorego. W sytuacji diagnozy onkologicznej pacjent powinien koncentrować się na leczeniu i powrocie do zdrowia, a nie na samodzielnym organizowaniu kolejnych badań czy konsultacji.

Światowe standardy w polskich realiach

Ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna w warszawskim CCU została opracowana zgodnie z wytycznymi NCCN, które następnie dostosowano do realiów polskiego systemu ochrony zdrowia. Dzięki temu możliwe jest łączenie międzynarodowych standardów postępowania z praktycznymi możliwościami krajowej opieki onkologicznej.
Dla pacjentów oznacza to większą przewidywalność leczenia oraz sprawniejsze przechodzenie przez kolejne etapy diagnostyki i terapii. „Ścieżka postępowania została uporządkowana zgodnie z wytycznymi NCCN zaadaptowanymi do warunków polskich, co pozwala łączyć światowe standardy z realiami krajowego systemu ochrony zdrowia” – zaznacza prof. Rutkowski.

Wyniki leczenia na poziomie europejskim

Skuteczność modelu CCU najlepiej pokazują wyniki leczenia osiągane w warszawskim ośrodku. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technik chirurgicznych, metod małoinwazyjnych oraz leczenia skojarzonego u pacjentów z bardzo nisko położonymi guzami odbytnicy możliwe jest przeprowadzenie operacji z zachowaniem ciągłości przewodu pokarmowego u około 35 proc. chorych.
W całej populacji pacjentów z rakiem odbytnicy odsetek ten wynosi około 75 procent. Z punktu widzenia chorego są to dane niezwykle istotne, ponieważ odnoszą się nie tylko do skuteczności samego leczenia, ale również do jakości życia po zakończeniu terapii. „Możliwość uniknięcia stałej stomii w grupie chorych z najtrudniej położonymi guzami jest jednym z najbardziej wymiernych efektów nowoczesnego, dobrze zorganizowanego leczenia. Z perspektywy pacjenta jest to różnica fundamentalna” – podkreśla dr Chrapowicki.

Monitorowanie wyników – jeden z kluczowych elementów CCU

Jednym z najważniejszych wyróżników Colorectal Cancer Unit w Narodowym Instytucie Onkologii jest nie tylko skoordynowany model opieki, ale także sposób oceny efektów leczenia. W ośrodku analizie podlega nie tylko sam proces diagnostyczno-terapeutyczny, lecz również jego rezultaty – zarówno bezpośrednie, jak i odległe.
Oznacza to, że ocena jakości opieki nie kończy się na etapie zabiegu czy zakończenia leczenia. Zespół śledzi dalsze losy pacjentów i analizuje wyniki terapii w długiej perspektywie.
W tym celu w ośrodku prowadzona jest prospektywna baza danych obejmująca przebieg leczenia oraz jego efekty odległe. Jak wyjaśnia prof. Rutkowski, „od początku działania CCU w NIO-PIB budowana jest prospektywna baza danych obejmująca nie tylko przebieg leczenia, ale także jego efekty odległe. Obecnie znajduje się w niej około 2,5 tysiąca danych pacjentów, z czego ponad 1100 stanowią chorzy leczeni z powodu nowotworów jelita grubego”.
Takie podejście pozwala analizować nie tylko przebieg leczenia, ale także nawroty choroby, przeżycia oraz trwałość efektów terapeutycznych. Wyniki mogą być następnie porównywane z danymi z najlepszych ośrodków europejskich, co umożliwia stałe doskonalenie standardów leczenia.
Jak podkreśla prof. Rutkowski, osiągane rezultaty powinny być odnoszone do poziomu międzynarodowego. „Wyniki osiągane przez nasz CCU powinny być odnoszone nie do lokalnych osiągnięć, lecz do poziomu europejskiego, i my tak właśnie robimy. Analizy prowadzone w Instytucie pokazują, że nasze rezultaty, zarówno chirurgiczne, jak i długoterminowe, odpowiadają standardom europejskim”.

Model, który zmienia organizację leczenia

Monitoring wyników odległych jest jednym z elementów odróżniających dojrzały ośrodek referencyjny od placówki, która kończy ocenę jakości opieki na etapie wykonania procedury. Analiza rzeczywistych rezultatów leczenia pozwala nie tylko lepiej rozumieć skuteczność terapii, lecz także udoskonalać organizację opieki i podejmowane decyzje terapeutyczne.
Model Colorectal Cancer Unit pokazuje, że wyspecjalizowany unit nie jest jedynie administracyjną strukturą, lecz realnym narzędziem poprawy jakości leczenia. „Dobrze zorganizowany unit nie jest administracyjnym dodatkiem do działalności klinicznej, ale realnym narzędziem poprawy jakości opieki. A w onkologii właśnie to ma największe znaczenie – nie tylko przeprowadzić chorego przez leczenie, lecz zrobić to w sposób dający najlepszą możliwą szansę na dobry wynik i lepsze życie po terapii” – podsumowuje dr Eryk Chrapowicki.

Źródło: materiał opracowany na podstawie aktualności ze strony Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Warszawie; cytaty za publikacją źródłową.
Świadomość znaczenia profilaktyki nowotworowej w Polsce rośnie, ale nie zawsze przekłada się na realne działania. Ten rozdźwięk pomiędzy wiedzą a praktyką jest jednym z najważniejszych wniosków pierwszego etapu badań przeprowadzonych w ramach programu Onkoedukator. Projekt realizowany jest przez Dolnośląskie Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii we współpracy ze Świętokrzyskim Centrum Onkologii oraz partnerami społecznymi.
Badanie przeprowadzono metodą wywiadów telefonicznych (CATI) na reprezentatywnej próbie ponad 2200 dorosłych mieszkańców obu województw, którzy nie byli wcześniej diagnozowani onkologicznie. Jego celem było nie tylko sprawdzenie poziomu wiedzy, ale przede wszystkim zrozumienie postaw, barier i mechanizmów decyzyjnych, które wpływają na korzystanie z badań przesiewowych. Przedstawione wyniki stanowią jedynie część uzyskanych analiz — całość badania dostarcza szeregu wartościowych wniosków, które mogą służyć projektowaniu skuteczniejszych programów badań przesiewowych oraz stanowić podstawę do kształtowania polityki zdrowotnej zarówno na poziomie samorządowym, jak i krajowym.

Paradoks profilaktyki: „wiem, że trzeba”, ale…

Jednym z najbardziej charakterystycznych wniosków badania jest wyraźny rozdźwięk pomiędzy deklaracjami a praktyką. Zdecydowana większość respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że nowotwór wykryty we wczesnym stadium daje większe szanse na wyleczenie, a badania przesiewowe, takie jak mammografia, cytologia czy kolonoskopia, są skuteczne i potrzebne.

Jednocześnie znaczna większość badanych przyznaje, że nigdy nie otrzymała zaproszenia na badania profilaktyczne, nawet jeśli należała do grupy wiekowej objętej programami przesiewowymi. Wyjątkiem są zaproszenia na mammografię. Większość badanych nie ma także pewności, gdzie konkretnie może wykonać badania w swojej okolicy i odkłada decyzję „na później”, mimo poczucia, że badania są ważne.

To nie jest problem braku wiedzy, tylko braku jej przełożenia na konkretne działanie mówi Paweł Zawadzki, zastępca dyrektora ds. rozwoju DCOPiH i inicjator programu Onkoedukator. – Badanie pokazuje, że wiele osób czeka na impuls: jasną informację, konkretne wskazanie miejsca, a bardzo często na rozmowę z kimś, do kogo ma zaufanie.

Bariery są bardziej „życiowe” niż medyczne

Respondenci rzadko wskazują brak zaufania do medycyny jako główną przeszkodę. Znacznie częściej pojawiają się bariery codzienne: długi czas oczekiwania na badanie, trudności w dopasowaniu terminu do pracy i obowiązków domowych, niejasne lub rozproszone informacje o dostępnych programach, obawy przed samym badaniem lub jego wynikiem. Ponad 80% badanych wskazało, że potrzebuje jasnej konkretnej informacji, gdzie wykonać badanie – wówczas z niego skorzysta.

Co istotne, badanie pokazuje też, że rekomendacja lekarza lub zaufanej osoby znacząco zwiększa gotowość do wykonania badań, podobnie jak kampanie informacyjne prowadzone lokalnie, blisko mieszkańców.

Różnice pokoleniowe i obszary największych luk wiedzy

Analiza wyników pokazuje wyraźne różnice między grupami wiekowymi. Osoby starsze częściej deklarują kontakt z zaproszeniami na badania i większą znajomość programów przesiewowych. Z kolei młodsze grupy, mimo wysokiego poziomu ogólnej świadomości znaczenia profilaktyki, rzadziej potrafią wskazać konkretne informacje dotyczące wieku rozpoczęcia profilaktyki czy zakresu dostępnych świadczeń.

Zróżnicowanie widoczne jest również w odniesieniu do poszczególnych nowotworów. Najwyższy poziom wiedzy dotyczy raka piersi, zarówno w zakresie badań przesiewowych, jak i objawów. Największe braki informacyjne widoczne są natomiast w obszarze raka jelita grubego, gdzie mniej niż połowa badanych potrafiła prawidłowo wskazać wiek rozpoczęcia regularnych badań profilaktycznych.

Lokalna rozmowa jako klucz do zmiany

Wyniki badania wyraźnie wskazują, że skuteczna profilaktyka nie kończy się na ogólnych komunikatach. Kluczowe znaczenie ma bezpośredni kontakt, prosty język i możliwość zadania pytań bez presji.

Onkoedukatorzy odpowiadają dokładnie na te potrzeby – podkreśla dr n. med. Leszek Smorąg, kierownik Zakładu Profilaktyki Onkologicznej Świętokrzyskiego Centrum Onkologii. – To osoby, które pomagają przejść od „wiem, że powinienem” do „wiem, co zrobić i gdzie się zgłosić”. Dzięki nim profilaktyka zyskuje ludzki wymiar i staje się częścią codziennych wyborów zdrowotnych.

Onkoedukator: projekt oparty na danych

Zaprezentowane wyniki stanowią fundament dalszych działań programu Onkoedukator. Na ich podstawie DCOPiH i partnerzy rozwijają kolejne etapy projektu: szkolenia lokalnych liderów, materiały edukacyjne oraz narzędzia, które w praktyczny sposób pomagają mieszkańcom odnaleźć się w systemie badań profilaktycznych. Program zakłada budowę sieci onkoedukatorów – zaufanych osób z lokalnych społeczności, które będą wspierać mieszkańców w rozmowie o zdrowiu, przełamywać bariery i wskazywać konkretne możliwości działania.

Projekt Onkoedukator wpisuje się w cele Roku Profilaktyki Zdrowotnej ustanowionego przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podkreślając znaczenie systemowych działań wzmacniających świadomość zdrowotną i skuteczność interwencji populacyjnych.

Rekrutacja onkoedukatorów do programu trwa. Do udziału zaproszone są osoby aktywne społecznie, m.in. sołtysi, nauczyciele, strażacy, bibliotekarki czy członkinie kół gospodyń wiejskich, które chcą działać na rzecz zdrowia w swoich miejscowościach. Program oferuje szkolenia, materiały oraz stałe wsparcie ekspertów DCOPiH i Świętokrzyskiego Centrum Onkologii.

Szczegóły programu, więcej informacji na temat wyników badań oraz formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie www.onkoedukator.pl.

Źródło: Komunikat Prasowy

Rak jelita grubego to jeden z najczęściej występujących nowotworów w Polsce. Każdego roku diagnozuje się go u tysięcy osób, a wiele przypadków wykrywanych jest dopiero w zaawansowanym stadium. Tymczasem skuteczna profilaktyka istnieje i pozwala uchronić pacjentów przed rozwojem choroby – jest nią kolonoskopia. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu rocznie wykonuje się ponad 2000 kolonoskopii przesiewowych. Wyniki są alarmujące: aż u co czwartego pacjenta wykrywane są zmiany przedrakowe, które w wielu przypadkach można usunąć od razu podczas badania. Jak podkreślają eksperci, wielu chorych nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, bo nie ma żadnych objawów. – „Być może właśnie to, że zdecydowali się na badanie profilaktyczne, uratowało im życie” – mówi dr Jarosław Wierzbicki, kierownik Działu Diagnostyki Endoskopowej USK we Wrocławiu.
Najskuteczniejsza metoda profilaktyki

Kolonoskopia to badanie, które pozwala wykryć i jednocześnie usunąć polipy – stany przedrakowe, które z czasem mogą przekształcić się w nowotwór. Procedura wykonywana jest w znieczuleniu dożylnym, w warunkach zapewniających pełną intymność. Pacjent otrzymuje jednorazowe spodenki, a komfort badania zwiększa sedacja, stosowana standardowo.
– „Badania wykonujemy w sedacji dożylnej (znieczuleniu). Wyjątek stanowią pacjenci, którzy wyraźnie proszą o badanie bez znieczulenia. Standardem jest jednak znieczulenie dożylne. Bardzo ważne jest zapewnienie komfortu pacjentowi, ponieważ badania te są często wykonywane wielokrotnie” – wyjaśnia dr Wierzbicki.
Kolonoskopia pozwala nie tylko na obejrzenie jelita kamerą, lecz także na pobranie wycinków do badania histopatologicznego i usunięcie zmian do 15 mm w trakcie jednej procedury. Większe polipy kierowane są do leczenia w warunkach szpitalnych.
Jak wygląda badanie?

Kolonoskop to cienki, elastyczny instrument długości do 160 cm i grubości ok. 11–12 mm. Na jego końcu znajduje się kamera, która umożliwia lekarzowi obejrzenie całego jelita. – „Na końcu kolonoskopu znajduje się kamera, która umożliwia nam obejrzenie wszystkich zmian po rozpompowaniu światła przewodu pokarmowego. Mamy też możliwość płukania w trakcie badania, pobierania wycinków szczypcami oraz wprowadzania narzędzi do usunięcia zmian w świetle jelita” – tłumaczy ekspert.
Badanie zazwyczaj pozwala dotrzeć do kątnicy, czyli końcowego odcinka jelita grubego. Choć kolonoskopia może być nieprzyjemna, znieczulenie i nowoczesne techniki, takie jak stosowanie dwutlenku węgla zamiast powietrza, znacząco zwiększają komfort pacjenta i zmniejszają uczucie wzdęcia po zakończeniu badania.
Kluczowe przygotowanie

O skuteczności kolonoskopii decyduje odpowiednie przygotowanie. Kilka dni przed badaniem pacjent stosuje lekkostrawną dietę, a dzień wcześniej przyjmuje specjalny płyn oczyszczający jelito. – „Przeciętnie przed badaniem trzeba wypić od 3 do 4 litrów płynu. Są stosowane różne środki, niektóre z nich są całkiem dobrze tolerowane, nie przypominają już wody z mydłem, są smakowe. Wystarczy wypić małą ilość płynu, popijając dużą ilością wody, i to jest łatwiejsze do zniesienia” – opisuje dr Wierzbicki.
Choć etap przygotowania bywa nieprzyjemny, to on w dużej mierze przesądza o tym, czy badanie będzie wiarygodne i czy uda się dokładnie obejrzeć jelito.
Kiedy warto się zbadać?

Bezpłatne badania przesiewowe kolonoskopowe dostępne są dla osób w wieku 50–65 lat oraz dla pacjentów po 40. roku życia z obciążeniami rodzinnymi. Warunkiem jest brak kolonoskopii w ciągu ostatnich 10 lat. Jednak zdaniem ekspertów, objawy takie jak krew utajona w stolcu czy jawne krwawienie z odbytu, powinny skłonić do zgłoszenia się na badanie niezależnie od wieku.
– „Na pewno wcześniej niż przewiduje to program przesiewowy powinny zgłaszać się na badanie osoby, u których pojawiają się niepokojące objawy, np. krew utajona w stolcu, a już szczególnie, jeśli obserwują ewidentnie jawne krwawienie z odbytu” – podkreśla dr Wierzbicki.
Co grozi, gdy się nie badamy?

Zlekceważenie profilaktyki może prowadzić do rozwoju raka jelita grubego – choroby groźnej i trudnej w leczeniu. – „W złym scenariuszu rozwojem raka jelita grubego, który jest jednym z najczęstszych i najgroźniejszych nowotworów. Konsekwencje mogą być różne: od leczenia operacyjnego, konieczności poddania się radio- lub chemioterapii, lub obu jednocześnie. Istnieje zagrożenie pojawienia się przerzutów i zagrożenie życia” – ostrzega ekspert.
Coraz większa świadomość

Choć świadomość społeczna rośnie, wielu pacjentów wciąż odkłada badanie w obawie przed dyskomfortem. Tymczasem w rzeczywistości procedura jest bezpieczna i szybka, a czas oczekiwania na badania przesiewowe zwykle nie przekracza miesiąca. – „Na badanie przesiewowe pacjenci czekają zazwyczaj nie dłużej niż miesiąc, choć zależy to od okresu. Zdarzają się momenty, gdy zgłasza się ich więcej i czas oczekiwania nieco się wydłuża, ale bywa też odwrotnie – w okresach wakacyjnych czy świątecznych badanie można wykonać szybciej” – wyjaśnia dr Wierzbicki.
Eksperci podkreślają, że kolonoskopia to narzędzie, które realnie ratuje życie. Wczesne wykrycie i usunięcie polipa eliminuje ryzyko rozwoju raka jelita grubego.

Kolonoskopia to najważniejsza inwestycja w zdrowie jelit – krótki dyskomfort związany z przygotowaniem i badaniem to cena, którą warto zapłacić za spokój na lata.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Kolonoskopia to najważniejsze badanie diagnozujące stan jelit, jednak wielu Polaków unika jej z obawy przed bólem i możliwymi powikłaniami – nawet mimo dostępności znieczulenia ogólnego. Jak pokazuje badanie opinii SW Research dla marki Domowe Laboratorium, aż 72,6% respondentów uważa kolonoskopię za bolesną, a 25,9% obawia się uszkodzenia jelita podczas zabiegu [1]. Alternatywą mogą być testy na krew utajoną w kale, które można wykonać samodzielnie w domu lub w laboratorium. Problem w tym, że blisko 70% Polaków nie wie o ich istnieniu, mimo że są dostępne w aptekach.
Nowotwory stanowią rosnące zagrożenie dla społeczeństwa, a według prognoz WHO do 2050 roku liczba zachorowań wzrośnie aż o 77% w porównaniu do obecnej sytuacji. Jak podaje Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC), rak jelita grubego należy do trzech najczęściej diagnozowanych nowotworów na świecie – oprócz raka płuc i raka piersi. Każdego roku diagnozuje się około 2 miliony nowych przypadków tej choroby, a śmierć ponosi aż 900 tysięcy osób. Kluczowym problemem pozostaje późna diagnoza, która znacząco obniża szanse na skuteczne leczenie.
Skąd się bierze lęk przed kolonoskopią?
Polacy coraz lepiej rozumieją znaczenie badań profilaktycznych w wykrywaniu chorób, w tym raka jelita grubego. Jak wynika z badania opinii SW Research dla marki Domowe Laboratorium, aż 84,5% ankietowanych wskazuje kolonoskopię jako kluczowe badanie diagnostyczne, pozwalające wykryć nieprawidłowości, w tym nowotwór, na wczesnym etapie. Znacznie mniej osób dostrzega rolę innych metod – test na obecność krwi utajonej w kale uznaje 54,3% badanych, a sigmoidoskopię zaledwie 7,8%.
Kolonoskopia nie cieszy się dobrą reputacją. Wyniki badania pokazują, że wokół tego badania narosło wiele obaw – aż 72,8% respondentów uważa je za bolesne. Co trzeci (27,6%) obawia się znieczulenia i jego potencjalnych konsekwencji dla organizmu, a co czwarty (25,9%) boi się uszkodzenia jelita podczas zabiegu.
Polacy nie wiedzą, że mogą skorzystać z testów
Większość Polaków nie ma świadomości, że istnieją domowe testy na obecność krwi utajonej w kale – wynika z badania opinii SW Research. Blisko 70% ankietowanych w ogóle nie wie o ich istnieniu, a 23,9% słyszało o nich, ale nigdy ich nie wykonało. Zaledwie 8,2% badanych przyznało, że przynajmniej raz w życiu skorzystało z takiego testu.
Co więcej, wielu Polaków czuje się niepewnie, zastanawiając się, czy poradziliby sobie z wykonaniem testu samodzielnie w domu. Aż 51% respondentów stwierdziło, że nie umiałoby tego zrobić, a 30,6% wyraziło wątpliwość, udzielając odpowiedzi „nie wiem”. Jedynie 18,4% badanych uznało, że potrafiłoby przeprowadzić takie badanie we własnym zakresie.
„Pandemia pokazała, że potrafimy samodzielnie wykonać test na COVID-19, a na rynku dostępnych jest wiele innych – na krew utajoną w kale, PSA, menopauzę czy infekcje. Mimo ich prostoty i bezbolesności, pacjenci wciąż obawiają się, że zrobią coś źle lub otrzymają niewiarygodny wynik. Dlatego kluczowa jest edukacja – testy kasetkowe to kolejne narzędzie diagnostyczne, które pozwala monitorować zdrowie. Trzeba jednak pamiętać, że ich wynik to dopiero pierwszy krok. Zawsze warto skonsultować go z lekarzem” – mówi Przemysław Szymański z Hydrex Diagnostics Sp. z o.o.

[1] Badanie opinii SW Research przeprowadzone na zlecenie marki Domowe Laboratorium (Hydrex Diagnostics Sp. z o.o.) w lutym 2025. Metodologia” CAWI, N=1000 (reprezentatywna grupa Polaków).

Źródło informacji: Hydrex Diagnostics