Medicalpress

Najważniejsze jest partnerstwo i współpraca z zespołem medycznym. Lekarze nie zrobią wszystkiego sami – ogromna odpowiedzialność leży po stronie chorego. Bądźmy świadomymi partnerami w procesie leczenia – powiedziała dr hab. n. med. Dorota Kiprian, Profesor NIO – PIB, Kierownik Zakładu Radioterapii I, Naczelny Radioterapeuta w Narodowym Instytucie Onkologii.  Wyjaśniła również, co jest bezwzględnie zakazane podczas leczenia onkologicznego.

Radioterapia to – obok chirurgii i farmakoterapii – jeden z trzech filarów współczesnej onkologii. Promieniowanie jonizujące pozwala na precyzyjne niszczenie komórek nowotworowych przy coraz wyższym stopniu ochrony zdrowych tkanek. Szacuje się, że ta metoda znajduje zastosowanie u ponad połowy pacjentów onkologicznych. Mimo że podczas naświetlań chroni się dziś zdrowe tkanki, wokół radioterapii krąży wiele niebezpiecznych mitów. W rozmowie z dr hab. n. med. Dorotą Kiprian, Profesor NIO – PIB wyjaśniamy, jak w rzeczywistości wygląda proces kwalifikacji do zabiegu, jak radzić sobie ze skutkami ubocznymi oraz jaką rolę w powodzeniu leczenia odgrywa świadoma postawa samego pacjenta.

Na forach internetowych i grupach wsparcia można spotkać się z opiniami, że radioterapia to zabieg nadużywany, a skutki uboczne mogą być groźne – co powiedziałaby Pani pacjentom?

Radioterapia ratuje życie. Żaden lekarz nie podejmie decyzji o napromienianiu, jeśli nie wymaga tego sytuacja kliniczna – nic nie robi się na wyrost. Radioterapia bywa stosowana z zamiarem radykalnym, czyli jako główna metoda wyleczenia nowotworu, albo jako leczenie uzupełniające po zabiegach chirurgicznych (np. po operacji raka piersi, prostatektomii czy nowotworach głowy i szyi).

W decyzjach terapeutycznych kierujemy się międzynarodowymi standardami, które są co roku aktualizowane przez polskich ekspertów i dostosowywane do naszej rzeczywistości. Radioterapia sprawdza się także w chorobie przerzutowej – zmniejsza nacisk nowotworu i działa przeciwbólowo. Co ważne, w onkologii decyzji nie podejmuje jeden lekarz. O leczeniu decyduje interdyscyplinarny zespół specjalistów podczas wspólnych konsultacji.

Skąd zatem biorą się takie przekonania?

To niebezpieczne mity. Często powielają je osoby, które rezygnują z medycyny konwencjonalnej na rzecz metod alternatywnych. Niestety, tacy pacjenci trafiają do nas później w tak zaawansowanym stadium choroby, że nie jesteśmy już w stanie im pomóc.

Jednym z częstszych obaw jest sam zabieg. Czy radioterapia boli i czy pacjent po niej „promieniuje”? Powinien odizolować się od otoczenia?

Sam zabieg jest całkowicie bezbolesny. Pacjent po radioterapii nie jest radioaktywny i nie stanowi żadnego zagrożenia dla otoczenia. Zresztą zależność jest odwrotna – to otoczenie może być groźne dla pacjenta ze względu na jego obniżoną odporność.

Dzięki rozwojowi technologii precyzyjnie napromieniamy guz, oszczędzając zdrowe tkanki. Oczywiście, jak każda skuteczna procedura medyczna, radioterapia niesie ze sobą ryzyko działań niepożądanych – odczynów wczesnych i późnych.

Jak radzić sobie ze skutkami ubocznymi?

Kluczowe jest leczenie wspomagające, prehabilitacja, fizjoterapia oraz żywienie kliniczne. Odpowiednio dobrane wsparcie skraca okres rekonwalescencji i pozwala pacjentom przechodzić przez terapię w znacznie wyższym komforcie.

Zalecenia są jednak bardzo indywidualne i zależą od obszaru napromieniania. Inne zasady i pielęgnacja obowiązują przy nowotworach głowy i szyi, inne przy klatce piersiowej, a jeszcze inne przy narządach miednicy mniejszej.

O czym sam pacjent musi pamiętać w trakcie leczenia?

Najważniejsze jest partnerstwo i współpraca z zespołem medycznym. Lekarze nie zrobią wszystkiego sami – ogromna odpowiedzialność leży po stronie chorego. Bądźmy świadomymi partnerami w procesie leczenia.

Bezwzględnie zakazane jest palenie papierosów i picie alkoholu – podrażniają one błony śluzowe i znacznie nasilają odczyny popromienne. Należy rygorystycznie przestrzegać zaleceń dotyczących pielęgnacji skóry, błon śluzowych i dedykowanej diety.

Warto też dbać o stały kontakt z lekarzem POZ, który powinien być włączony w opiekę nad pacjentem onkologicznym i monitorować ewentualne późne powikłania.

Nowoczesne terapie przeciwnowotworowe pozwalają skuteczniej leczyć coraz więcej pacjentów, ale część z nich może wiązać się z ryzykiem powikłań sercowo-naczyniowych. Jak oceniać to ryzyko, wcześnie wykrywać kardiotoksyczność i prowadzić chorego tak, aby nie ograniczać skutecznego leczenia onkologicznego? O tym dyskutowali eksperci z Polski i zagranicy podczas II Summit on Cardio-Oncology Excellence 2026 w Narodowym Instytucie Onkologii. W centrum rozmów znalazła się współpraca onkologów i kardiologów oraz budowanie opieki obejmującej pacjenta od oceny ryzyka przed terapią aż po długoterminowe monitorowanie po jej zakończeniu.

Światowa czołówka ekspertów

Konferencję otworzyli dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii, prof. Giuseppe Curigliano – Prezydent Elekt European Society for Medical Oncology oraz przewodniczący Komitetu Naukowego wydarzenia prof. Sebastian Szmit, kardioonkolog i ekspert Pododdziału Kardioonkologii NIO, od lat zaangażowany w rozwój tej dziedziny w Instytucie.

Beata Jagielska podkreśliła, że rozwój kardioonkologii w Narodowym Instytucie Onkologii jest naturalną odpowiedzią na potrzeby pacjentów.

Wiemy dziś, jak ogromne znaczenie ma ścisła współpraca onkologów, kardiologów, hematologów, radioterapeutów i innych specjalistów. Jestem dumna z naszego zespołu kardioonkologicznego. Jego wiedza, zaangażowanie i codzienna praca są najlepszym przykładem medycyny opartej na współpracy, odpowiedzialności i trosce o pacjenta jako całość – powiedziała.

Warto przypomnieć, że to właśnie Dyrektor Beata Jagielska podjęła się w 2012 roku utworzenia pierwszej w Polsce kliniki kardioonkologicznej, która powstała właśnie w strukturach NIO.

W Warszawie spotkali się przedstawiciele najważniejszych środowisk kardioonkologicznych, kardiologicznych, onkologicznych i hematologicznych, w tym eksperci związani z najważniejszymi towarzystwami naukowymi i czołowymi ośrodkami klinicznymi:

a także hematolog Annamaria Brioli z Niemiec (Head of Myeloma Clinic and Research Program, Hannover Medical School) oraz onkolog Paola Zagami (European Institute of Oncology) i kardiolog Maria Laura Canale (Versilia Hospital), obie reprezentujące włoską kardioonkologię.

Wśród zagranicznych gości znalazł się również prof. Alexander Lyon, były przewodniczący Rady Kardioonkologii (Council of Cardio-Oncology) Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, pierwszy autor pierwszych europejskich wytycznych w zakresie kardioonkologii oraz dyrektor Centrum Doskonałości Kardioonkologii w Royal Brompton Hospital w Londynie. Profesor Lyon podkreślał, że główną misją lekarzy powinno być takie prowadzenie terapii, aby dzisiejszy pacjent onkologiczny nie stał się jutro pacjentem kardiologicznym.

Właśnie w tym tkwi ogromna szansa, jaką daje kardioonkologia. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy ktoś będzie miał zawał serca, ale w przypadku pacjenta onkologicznego doskonale wiemy, kiedy rozpoczyna leczenie. To daje nam możliwość odpowiednio wcześnie ocenić ryzyko sercowo-naczyniowe, objąć pacjenta właściwym nadzorem i pomóc mu bezpiecznie przejść przez terapię przeciwnowotworową – mówił prof. Lyon.

Ekspert zaznaczył również, że dlatego tak ważna jest ścisła współpraca onkologów, hematologów i kardiologów.

To właśnie dzięki niej pacjenci mogą otrzymywać najlepsze możliwe leczenie onkologiczne, a jednocześnie ograniczać ryzyko jego późnych powikłań. To, co widzę w Polsce, napawa mnie dużym optymizmem. Spotkałem tutaj znakomitych specjalistów, a prof. Sebastian Szmit, z którym współpracuję od ponad dziesięciu lat, jest jednym ze światowych ekspertów w dziedzinie kardioonkologii. Warszawa i Polska mają ogromny potencjał, by stać się ważnym miejscem rozwoju tej dziedziny i centrum międzynarodowej współpracy – podsumował.

Zgodnie z intencją, o której mówił prof. Lyon, przygotowany został program wydarzenia pokazujący, jak szerokim i interdyscyplinarnym obszarem stała się dziś kardioonkologia. Dyskusje dotyczyły m.in. profilaktyki i wczesnego wykrywania powikłań sercowo-naczyniowych, wyzwań związanych z nowymi terapiami przeciwnowotworowymi, badań klinicznych, organizacji opieki oraz budowania wyspecjalizowanych zespołów i ośrodków kardioonkologicznych.

Ważnym elementem wydarzenia były również praktyczne warsztaty echokardiograficzne prowadzone przez ekspertów Instytutu: dr n. med. Patrycję Ozdowską, dr n. med. Annę Borowiec oraz lek. Jarosława Kępskiego z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Uczestnicy pracowali nad wykorzystaniem nowoczesnej echokardiografii w ocenie pacjentów przed rozpoczęciem i w trakcie leczenia przeciwnowotworowego, rozpoznawaniem wczesnych cech kardiotoksyczności oraz interpretacją wyników badań w kontekście decyzji terapeutycznych. Omawiano także trudne przypadki kliniczne, z którymi na co dzień spotykają się specjaliści zajmujący się kardioonkologią.

Współpraca, która ma służyć pacjentowi

Jednym z najważniejszych wątków tegorocznego spotkania była współpraca – nie tylko pomiędzy onkologami i kardiologami, ale również pomiędzy ekspertami, instytucjami systemu ochrony zdrowia i samymi pacjentami. Znaczenie tej współpracy podkreślały w swoich wystąpieniach wicemarszałek Sejmu RP Monika Wielichowska oraz senator i kardiolog zarazem, Agnieszka Gorgoń-Komor.

Do tego aspektu odniósł się również Marek Augustyn, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, wskazując, że rozwój nowych modeli opieki powinien łączyć wysoką jakość leczenia z odpowiedzialnym wykorzystaniem możliwości systemu.

W centrum wszystkich naszych działań musi pozostawać pacjent. Skuteczne leczenie wymaga współpracy, dobrego wykorzystania dostępnych zasobów i odpowiedzialnego podejścia do finansów systemu. Potrzebujemy rozwiązań, które pokazują kierunek dalszego rozwoju i pomagają budować opiekę rzeczywiście skoncentrowaną na pacjencie. Tego typu wydarzenia są ważnym elementem tej drogi, bo łączą wiedzę, doświadczenie i otwartość na współpracę. Gratuluję dyrektor Beacie Jagielskiej, prof. Sebastianowi Szmitowi, całemu zespołowi oraz wszystkim osobom zaangażowanym w rozwój tego obszaru. Ostatecznie najważniejsze jest to, by z tych działań korzystali pacjenci – mówił Marek Augustyn.

Sesję otwierającą poprowadzili prof. Janina Stępińska, kierująca Narodowym Instytutem Kardiologii, oraz prof. Krzysztof J. Filipiak, rektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Konferencja organizowana przez prof. Sebastiana Szmita i zespół Narodowego Instytutu Onkologii stała się najważniejszym polskim wydarzeniem kardioonkologicznym. To jedyne miejsce, w którym już drugi rok z rzędu spotykają się światowi, europejscy i polscy liderzy tej nowej dziedziny medycznej. Sam prof. Sebastian Szmit jest jedynym polskim współautorem obowiązujących w Europie wytycznych w tej dziedzinie. Cieszę się, że miałem możliwość moderowania pierwszej sesji wraz z dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii, prof. Janiną Stępińską – mówił prof. Filipiak.

Profesor zwrócił również uwagę na rangę uczestników sesji.

W sesji tej wystąpiło aż troje głównych autorów wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego w zakresie kardioonkologii, łącznie z przewodniczącą grupy roboczej odpowiedzialnej za ich przygotowanie. Pojawił się także ważny polski akcent – zapowiedzieliśmy własną, uproszczoną i bardzo praktyczną klasyfikację niewydolności serca spowodowanej leczeniem onkologicznym: typ 1, typ 2, typ 3a oraz typ 3b. Szczegóły wkrótce przedstawimy w publikacji – dodał.

Współpraca z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym

Ważnym partnerem konferencji było również Polskie Towarzystwo Kardiologiczne. Jedna z głównych sesji, poświęcona nowym terapiom i związanym z nimi wyzwaniom kardiologicznym, odbyła się pod patronatem Towarzystwa.

W wydarzeniu uczestniczyli także prof. Marek Gierlotka, prezes PTK, oraz prof. Ewa Lewicka, kierująca Sekcją Kardioonkologii PTK. Profesor Marek Gierlotka zwrócił uwagę, że Summit on Cardio-Oncology Excellence w Warszawie połączył międzynarodową wymianę wiedzy z rozmową o konkretnych wyzwaniach, które kardiolodzy i onkolodzy muszą rozwiązywać wspólnie.

Podczas sesji pod patronatem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego rozmawialiśmy o bezpieczeństwie rezonansu magnetycznego i radioterapii u pacjentów z wszczepionymi urządzeniami kardiologicznymi, zapobieganiu nagłemu zgonowi sercowemu, postępowaniu w migotaniu przedsionków oraz leczeniu zaburzeń lipidowych u chorych onkologicznych. Wszystkie te zagadnienia łączy wspólny cel: zapewnienie pacjentom skutecznego leczenia onkologicznego przy możliwie najmniejszym ryzyku powikłań sercowo-naczyniowych oraz zachowanie dobrej jakości życia także po zakończeniu terapii – zaznaczył prof. Marek Gierlotka.

Jak dodał, rozwój współpracy kardioonkologicznej jest szczególnie istotny zarówno w codziennej praktyce klinicznej, jak i w edukacji, badaniach naukowych oraz tworzeniu sprawnych ścieżek opieki, obejmujących pacjenta od oceny ryzyka przed rozpoczęciem leczenia po długoterminową opiekę po jego zakończeniu.

Głos pacjenta

Trudno wyobrazić sobie konferencję, której wnioski koncentrują się przede wszystkim na jakości życia pacjentów, bez ich głosu. Piotr Fonrobert, przedstawiciel Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych i członek Rady Pacjentów NIO, podzielił się swoimi doświadczeniami z perspektywy osoby, która efektów współpracy kardiologów i onkologów doświadcza nie w teorii, lecz w codziennym leczeniu.

To dla mnie zaszczyt, że mogę być dziś z Państwem. Za wszystkimi dyskusjami o rozwoju medycyny stoi przede wszystkim codzienna praca ekspertów z pacjentami – i dziś w ogromnej mierze jest to praca zakończona sukcesem. Żyjemy dłużej nie tylko dzięki coraz bardziej zaawansowanej onkologii, ale także dzięki wsparciu innych dziedzin medycyny. Sam doświadczam tego jako pacjent. Lekarze patrzą na moje leczenie nie tylko przez pryzmat choroby nowotworowej, ale również zdrowia mojego serca. Za tę opiekę chcę podziękować. Mogę powiedzieć jedno: nasze serca, serca pacjentów, są dla takich zespołów ekspertów zawsze otwarte – podkreślał.

Głos instytucji

List do uczestników konferencji skierował również Rafał Trzaskowski, prezydent m.st. Warszawy. Podkreślił w nim, że kardioonkologia stała się ważnym elementem nowoczesnej medycyny, a najlepsze efekty przynosi współpraca przekraczająca granice poszczególnych specjalności.

Zwrócił również uwagę na znaczenie konferencji jako przestrzeni wymiany doświadczeń, prezentacji najnowszej wiedzy i wspólnego poszukiwania odpowiedzi na problemy pojawiające się w praktyce klinicznej. Wyraził nadzieję, że spotkanie ekspertów przełoży się na jeszcze lepszą opiekę nad pacjentami, dalszą współpracę między ośrodkami oraz rozwój nowych inicjatyw naukowych i edukacyjnych. Pogratulował także organizatorom podjęcia tej ważnej i potrzebnej inicjatywy.

Wspólny kierunek

Summit on Cardio-Oncology Excellence 2026 jest dowodem na to, że rozwój kardioonkologii coraz wyraźniej opiera się na łączeniu doświadczeń onkologii, kardiologii, hematologii i innych dziedzin medycyny oraz przekładaniu wiedzy naukowej na codzienną praktykę kliniczną. Cel pozostaje wspólny: umożliwiać pacjentom korzystanie z coraz skuteczniejszych terapii przeciwnowotworowych, jednocześnie jak najlepiej chroniąc ich układ sercowo-naczyniowy i jakość życia.

Źródło: NIO

Rozwój terapii przeciwnowotworowych sprawia, że coraz więcej pacjentów żyje z chorobą nowotworową lub po zakończeniu leczenia przez wiele lat. Jednocześnie część stosowanych terapii może wiązać się z powikłaniami sercowo-naczyniowymi, a wielu chorych już w momencie rozpoznania nowotworu ma choroby układu krążenia lub czynniki zwiększające ich ryzyko. O ocenie tego ryzyka, monitorowaniu pacjentów i możliwościach zapobiegania kardiotoksyczności dyskutowali eksperci podczas Summit on Cardio-Oncology Excellence 2026 w Warszawie.

Druga edycja Summit on Cardio-Oncology Excellence odbyła się 11 września w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowisk kardioonkologicznych, onkologicznych, hematologicznych i kardiologicznych, w tym eksperci związani z International Cardio-Oncology Society, European Society of Cardiology, European Society for Medical Oncology oraz American College of Cardiology. Komitetowi Naukowemu przewodniczył prof. Sebastian Szmit, kardioonkolog i ekspert Pododdziału Kardioonkologii NIO.

Program obejmował m.in. kardiotoksyczność leczenia przeciwnowotworowego, immunoterapię, CAR-T, radioterapię, zaburzenia rytmu serca, chorobę wieńcową, zaburzenia lipidowe, powikłania zakrzepowo-zatorowe oraz opiekę nad pacjentami ze wszczepialnymi urządzeniami. Osobne sesje dotyczyły raka piersi i szpiczaka plazmocytowego.

Ryzyko sercowo-naczyniowe jeszcze przed rozpoczęciem leczenia

Jednym z tematów konferencji była indywidualizacja opieki w zależności od stanu układu sercowo-naczyniowego pacjenta. Ma to szczególne znaczenie w przypadku osób starszych i chorych z wielochorobowością, u których leczenie przeciwnowotworowe rozpoczynane jest przy już istniejących problemach kardiologicznych.

„W codziennej praktyce widzimy, że onkolog coraz częściej konsultuje pacjentów starszych z wieloma chorobami towarzyszącymi (tzw. wielochorobowość). Ta sesja ma pomóc w indywidualizacji monitorowania i prewencji w zależności od profilu kardiologicznego oraz internistycznego pacjenta” – podkreślał przed konferencją prof. Sebastian Szmit.

Ocena ryzyka przed rozpoczęciem terapii ma pozwolić określić sposób monitorowania pacjenta oraz odpowiednio wcześnie wdrożyć postępowanie ograniczające ryzyko powikłań. W programie Summit znalazły się m.in. zagadnienia dotyczące narzędzia HFA-ICOS, echokardiografii i innych metod obrazowania serca oraz wczesnego wykrywania nieprawidłowości związanych z leczeniem.

Celem jest również ograniczenie sytuacji, w których problemy kardiologiczne prowadzą do przerwania lub modyfikacji skutecznej terapii przeciwnowotworowej.

„Dzisiaj unikamy rezygnacji z leczenia onkologicznego z powodów kardiologicznych. Zadaniem kardioonkologii jest takie zaplanowanie opieki, aby terapia onkologiczna mogła być prowadzona możliwie bezpiecznie, bez niepotrzebnych przerw z powodu toksyczności sercowo-naczyniowej i z uwzględnieniem długoterminowej jakości życia chorego” – tłumaczy prof. Szmit.

Rak piersi – wiele terapii, różne ryzyka

Zagadnieniom kardioonkologicznym w leczeniu raka piersi poświęcono osobną sesję prowadzoną przez prof. Barbarę Radecką, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej. Prof. Paola Zagami z European Institute of Oncology IRCCS w Mediolanie zwracała uwagę, że praktycznie wszystkie grupy leków stosowanych w systemowym leczeniu raka piersi mogą wiązać się z toksycznością sercowo-naczyniową.

Współczesne leczenie raka piersi może obejmować m.in. chemioterapię, terapie anty-HER2, hormonoterapię, immunoterapię i terapie celowane. Poszczególne strategie wiążą się z różnymi profilami działań niepożądanych, dlatego sposób monitorowania powinien uwzględniać zarówno zastosowane leczenie, jak i indywidualne ryzyko pacjentki.

Polskie badania nad kardioprotekcją

Osobną sesję, objętą patronatem Agencji Badań Medycznych, poświęcono polskim wieloośrodkowym randomizowanym badaniom klinicznym dotyczącym kardioprotekcji u pacjentów leczonych onkologicznie.

W badaniu MAINSTREAM oceniana jest możliwość wykorzystania sakubitrylu z walsartanem do kardioprotekcji u chorych na raka piersi. HEART-DAPA-MM dotyczy zastosowania dapagliflozyny w pierwotnej kardioprotekcji u pacjentów z nowo rozpoznanym szpiczakiem plazmocytowym poddawanych autologicznemu przeszczepieniu krwiotwórczych komórek macierzystych.

Dapagliflozyna jest również oceniana w badaniu PROTECTAA dotyczącym zapobiegania kardiotoksyczności u pacjentek z rakiem piersi otrzymujących chemioterapię opartą na antracyklinach. Badanie EMPACT dotyczy natomiast zastosowania w tym kontekście empagliflozyny.

Są to badania kliniczne, dlatego ich wyniki dopiero określą znaczenie ocenianych strategii w zapobieganiu powikłaniom sercowo-naczyniowym leczenia przeciwnowotworowego.

Nie tylko antracykliny. Nowe terapie, nowe wyzwania

Zakres kardioonkologii rozszerza się wraz z rozwojem leczenia przeciwnowotworowego. Podczas konferencji omawiano m.in. sercowo-naczyniowe działania niepożądane immunoterapii, monitorowanie pacjentów otrzymujących CAR-T oraz możliwości ograniczania toksyczności sercowo-naczyniowej związanej z radioterapią.

W programie znalazły się również zaburzenia rytmu serca, choroba wieńcowa, leczenie zaburzeń lipidowych, powikłania zakrzepowo-zatorowe i opieka nad pacjentami ze wszczepialnymi urządzeniami.

Znaczenie tych zagadnień rośnie wraz z wydłużaniem życia pacjentów. Powikłania sercowo-naczyniowe mogą występować nie tylko podczas aktywnego leczenia, ale również po jego zakończeniu. Z tego względu jednym z tematów Summit była także długoterminowa opieka nad osobami, które zakończyły terapię przeciwnowotworową.

Kardioonkologia wymaga wspólnej opieki

Jednym z wyzwań pozostaje organizacja opieki łączącej kompetencje onkologów i kardiologów. Decyzje dotyczące leczenia powinny uwzględniać m.in. rokowanie onkologiczne, spodziewaną korzyść z terapii przeciwnowotworowej, wyjściowe ryzyko sercowo-naczyniowe oraz możliwości jego ograniczenia.

Podczas sesji dotyczącej Cardio-Oncology Centres of Excellence eksperci przedstawiali doświadczenia ośrodków rozwijających takie modele współpracy. Dyskutowano również o podstawach naukowych kardioonkologii i toksyczności sercowo-naczyniowej związanej z nowymi terapiami przeciwnowotworowymi.

Global Cardio-Oncology Summit w 2028 roku w Polsce

Polska będzie gospodarzem Global Cardio-Oncology Summit w 2028 roku. Narodowy Instytut Onkologii został wybrany na organizatora światowego kongresu po edycjach zaplanowanych w Stanach Zjednoczonych w 2026 roku i Japonii w 2027 roku.

Kardioonkologia w Narodowym Instytucie Onkologii rozwijana jest od 2012 roku, kiedy utworzono Klinikę Chorób Wewnętrznych i Kardioonkologii. Obecnie w Instytucie działa wyodrębniony Pododdział Kardioonkologii, łączący działalność kliniczną z naukową.

Zakres tegorocznego Summit pokazuje, że opieka kardioonkologiczna obejmuje dziś nie tylko rozpoznawanie kardiotoksyczności podczas leczenia. Dotyczy również oceny ryzyka przed rozpoczęciem terapii, profilaktyki i wczesnego wykrywania powikłań, postępowania w przypadku ich wystąpienia oraz długoterminowej opieki nad pacjentami po zakończeniu leczenia przeciwnowotworowego.

Polska onkologia zyskuje dostęp do kolejnych metod leczenia. W 2025 roku refundacją objęto 152 innowacyjne terapie, w tym 63 cząsteczko-wskazania onkologiczne – wynika ze sprawozdania z realizacji Narodowej Strategii Onkologicznej. Jednocześnie, jak wskazują onkolodzy, o ile odsetek wyleczalności nowotworów rośnie, o tyle nie wszystkie rozwiązania rozwijane z myślą o poprawie skuteczności ich leczenia spełniają pokładane w nich nadzieje. 

– Nie wszystkie nowotwory udaje się wyleczyć nowymi terapiami, co nie oznacza, że nie ma postępu, bo ten jest ogromny. Onkologia rozwija się małymi krokami, ale one właśnie tworzą bardzo duży postęp. Zaczynałem swoją ścieżkę zawodową w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku i od tego czasu odsetek wyleczeń jest co najmniej dwukrotnie wyższy – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – W tej chwili to jest ok. 60 proc., w momencie kiedy ja zaczynałem moją zawodową karierę było 25–30 proc.

Nowotwory złośliwe należą do najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce i są drugą najczęstszą przyczyną zgonów wśród dorosłych mieszkańców kraju. Każdego roku rozpoznaje się ponad 180 tys. nowych przypadków nowotworów złośliwych, a liczba zgonów przekracza 100 tys. rocznie. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa oraz wydłużaniem długości życia prognozuje się dalszy wzrost liczby zachorowań onkologicznych w kolejnych dekadach – wskazuje raport CMKP „Wiedza, postawy i zachowania Polaków w zakresie profilaktyki onkologicznej”.

– Jest duża nadzieja, że ten postęp będzie kontynuowany, w związku z czym będzie coraz mniej nowotworów, wobec których jesteśmy bezradni – wskazuje prof. Jacek Jassem. – Niestety nadal są nowotwory, w których nie ma żadnej skutecznej terapii, oczywiście mówimy o chorobie rozsianej, bo we wczesnych stadiach zawsze mamy do czynienia z chirurgią czy radioterapią, która pozwala osiągnąć wyleczenie. Ale są nowotwory, które w stadium rozsiewu właściwie rokują beznadziejnie. Takim nowotworem jest np. rak trzustki, chociaż i tu pojawiło się światełko w tunelu. Na tegorocznym Kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej pokazano lek celowany, który działa również w tym nowotworze.

Jak wskazuje Ministerstwo Zdrowia, do głównych metod leczenia nowotworów należą chirurgia, chemioterapia, radioterapia, immunoterapia, terapia celowana, leczenie hormonalne, przeszczep komórek macierzystych oraz opieka paliatywna. Rodzaj leczenia zależy od typu i stadium nowotworu oraz ogólnego stanu zdrowia. Prof. dr hab. Jacek Jassem wskazuje, że nie wszystkie opcje terapeutyczne, które były rozwijane w ostatnich latach, okazywały się skuteczne.

– Jednym z rozczarowań jest eskalowanie dawki leków cytotoksycznych, czyli chemioterapii. Wydawało się, że w ten sposób można będzie pokonać barierę oporności nowotworów, ale to się nie udało z wielu powodów. Drugim rozczarowaniem są tzw. terapie antyangiogenne. Nowotwór szybko rośnie i potrzebuje własnego unaczynienia, a te leki hamują powstawanie naczyń krwionośnych. Wydawało się, że to proste działanie – aczkolwiek jego mechanizm jest bardzo skomplikowany – pozwoli, mówiąc kolokwialnie, zagłodzić nowotwór. Bardzo wiele było nadziei z tym związanych. Pierwsze doniesienia, badania na zwierzętach i doświadczenia na ludziach były bardzo zachęcające, ale właściwie ta metoda przestała się rozwijać. Leki antyangiogenne są nadal stosowane, ale nie przyniosły tak dużego postępu, jakiego się spodziewaliśmy – mówi profesor z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wśród obszarów, które nie przyniosły dotąd oczekiwanego przełomu, wymienia również terapie genowe i szczepionki przeciwnowotworowe. Oba te obszary są jednak intensywnie rozwijane w medycynie.

– Szczepionki świetnie działają w zapobieganiu chorobom zakaźnym. Nowotwór jest antygenowo różny od zdrowych komórek, więc można było się spodziewać, że podobny mechanizm zostanie tu uruchomiony. Jednak według mojej wiedzy weszła do użycia jedna szczepionka przeciwnowotworowa, która zresztą też nie jest stosowana, ponieważ dotyczyła raka gruczołu krokowego, gdzie pojawiły się skuteczniejsze, tańsze i mniej toksyczne leki. Ale szczepionki nowotworowe to jest też obszar bardzo intensywnie badany i mam nadzieję, że kiedyś usłyszymy o lekach w ten sposób działających, które wejdą do praktyki klinicznej – mówi prof. Jacek Jassem.

W tegorocznej edycji raportu „Diagnoza zmian w opiece onkologicznej i hematologicznej 2025”, przygotowanej przez zespół All.Can Polska przy udziale szerokiego grona ekspertów, wskazano, że system opieki onkologicznej zmaga się z opóźnieniami w diagnostyce, brakami kadrowymi i niedofinansowaniem procedur, które hamują pełne wykorzystanie potencjału nowych terapii. Rok 2025 przyniósł istotne ulepszenia: poszerzono katalog refundowanych badań, zaplanowano inwestycje w sprzęt, dopracowano koncepcje organizacyjne Lung Cancer Units, czyli ośrodków wyspecjalizowanych w leczeniu raka płuca. Wśród najpilniejszych wyzwań eksperci wymieniają potrzebę szybszej diagnostyki, dostępu do pełnego profilowania genomowego każdego pacjenta, odnowę systemu akredytacji laboratoriów oraz wyszkolenia nowego pokolenia diagnostów.

Źródło: Newseria

Kardioonkologia to stosunkowo młoda dziedzina medycyny, której rola w kompleksowej opiece nad pacjentami z roku na rok zyskuje na znaczeniu.Narodowy Instytut Onkologii rozwija ten obszar intensywnie od 2012 roku. Ten fakt został dostrzeżony przez International Cardio-Oncology Society (IC-OS), które powierzyło Instytutowi organizację Global Cardio-Oncology Summit w 2028 roku. Kandydatura Warszawy wygrała z prestiżowymi konkurentami z czterech kontynentów.
Global Cardio-Oncology Summit to najważniejsze doroczne spotkanie organizowane przez International Cardio-Oncology Society (IC-OS), skupiające na kilka dni środowisko kardioonkologiczne całego świata w jednym miejscu. W poprzednich latach kongres odbywał się m.in. w Nashville, Vancouver, Londynie, Tampie, São Paulo, Toronto, Madrycie, Minneapolis i Kapsztadzie. Przyznanie Warszawie organizacji edycji 2028 jest ważnym międzynarodowym wyróżnieniem dla polskiej medycyny i nauki oraz potwierdzeniem rosnącej pozycji NIO-PIB w obszarze nowoczesnej, kompleksowej opieki nad chorymi na nowotwory.

Kandydatura Warszawy i NIO-PIB wygrała z kilkoma prestiżowymi konkurentami z czterech różnych kontynentów. Warto podkreślić, że procedura wyboru gospodarza Global Cardio-Oncology Summit odbywa się w kilku etapach. Jak pokazuje ponad dziesięcioletnia historia tego kongresu, do konkursu zgłaszają się ośrodki z całego świata, zazwyczaj znane centra onkologiczne lub uniwersytety. Za przygotowanie polskiej dokumentacji aplikacyjnej oraz koordynację procesu zgłoszeniowego odpowiadała spółka celowa Narodowego Instytutu Onkologii. 

NIO-PIB do współpracy zaprosi także między innymi: Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologiczne oraz Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej. Inicjatywa ta podkreśla znaczenie integracji środowiska polskich towarzystw naukowych wokół zagadnień wymagających ścisłej współpracy wielu specjalizacji.

W piśmie gratulacyjnym skierowanym do prof. Sebastiana Szmita, prezesa IC-OS Poland Chapter, oraz dr hab. n. med. Beaty Jagielskiej, dyrektor NIO-PIB, władze International Cardio-Oncology Society (IC-OS) podkreśliły siłę polskiej kandydatury, wizję rozwoju kardioonkologii w Europie Środkowo-Wschodniej, zaangażowanie naukowe oraz rolę NIO-PIB w budowaniu interdyscyplinarnej opieki nad pacjentami onkologicznymi.

– Czuję dumę, ponieważ to do nas przyjadą eksperci ze wszystkich najważniejszych ośrodków onkologicznych na świecie, na wszystkichkontynentach. Oczy europejskiej onkologii będą zwrócone na Polskę i Warszawę. To dla nas ogromne wyróżnienie, ale jeszcze większezobowiązanie. Niemam jednak wątpliwości, że mu podołamy – mówi prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Sebastian Szmit, prezes IC-OS Poland Chapter, konsultant ds. kardioonkologii w NIO-PIB, kierownik Zakładu Kardioonkologii CMKP.

Global Cardio-Oncology Summit zgromadzi w Warszawie kilkuset czołowych ekspertów z zakresu onkologii, kardiologii, hematologii, radioterapii, nauk podstawowych oraz opieki nad pacjentami po leczeniu onkologicznym. To pierwszy globalny kongres medyczny z zakresu kardiologii i onkologii jaki odbędzie się w Polsce.

– To dla nas ogromne wyróżnienie i jednocześnie zobowiązanie. Global Cardio-Oncology Summit to miejsce, w którym spotykają się lekarze i badacze kształtujący przyszłość opieki nad pacjentem onkologicznym. Fakt, że Warszawa została wybrana, pokazuje, że polska kardioonkologia jest dziś dostrzegana na świecie. Chcemy, aby kongres był nie tylko wydarzeniem naukowym najwyższej rangi, ale także impulsem do budowania trwałego modelu współpracy między onkologią, hematologią i kardiologią — podkreśla prof. Szmit.

Kardioonkologia w NIO-PIB

Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie należy do ośrodków, które bardzo wcześnie dostrzegły znaczenie tej dziedziny. Historia kardioonkologii w Instytucie sięga 2012 roku, kiedy to dr hab. n. med. Beata Jagielska podjęła się utworzenia Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardioonkologii, późniejszej Kliniki Diagnostyki Onkologicznej, Kardioonkologii oraz Medycyny Paliatywnej. Dziś kardioonkologia w NIO-PIB funkcjonuje jako wyodrębniony obszar opieki klinicznej w formie pododdziału, rozwijany równolegle z działalnością naukową.

– Pozwolę sobie na odrobinę nostalgii i powiem, że dla mnie ta informacja jest ukoronowaniem wielu lat pracy naukowej i klinicznej. Kardioonkologię rozwijamy w Narodowym Instytucie Onkologii jako jeden z pierwszych ośrodków w Polsce od blisko 15 lat. Wraz z zespołem kierowanym przez pana dr. n. med. Sławomira Jaska zaczynaliśmy od przekonania, że pacjent onkologiczny potrzebuje nie tylko skutecznego leczenia nowotworu, ale również bezpiecznej, kompleksowej opieki nad sercem. Dziś to podejście staje się jednym z filarów nowoczesnej onkologii, a możliwość goszczenia światowego kongresu w Warszawie jest dowodem, że NIO-PIB ma w tym obszarze silną i rozpoznawalną pozycję. Rozpiera mnie duma i wiara w to, że pionierskie działania warte są każdego wysiłku – podkreśla dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii.

Historia kardioonkologii w pigułce

Historia kardioonkologii jest stosunkowo krótka, ale bardzo dynamiczna. Za jeden z jej symbolicznych początków uznaje się rok 1996, kiedy prof. Daniela Cardinale z Europejskiego Instytutu Onkologii w Mediolanie użyła po raz pierwszy w literaturze medycznej pojęcia „kardioonkologia”. Przełom instytucjonalny nastąpił kilka lat później. W 2000 roku w MD Anderson Cancer Center w Houston powstał jeden z pierwszych na świecie ośrodków zajmujących się opieką kardiologiczną nad pacjentami onkologicznymi. Z czasem siły połączyły trzy ważne ośrodki: MD Anderson Cancer Center, Memorial Sloan Kettering Cancer Center w Nowym Jorku oraz wspomniany Europejski Instytut Onkologii w Mediolanie. Ich współpraca stała się jednym z fundamentów International Cardio-Oncology Society i nadała kardioonkologii globalny wymiar.

Międzynarodową pozycję polskiej kardioonkologii wzmacnia także udział polskich ekspertów w tworzeniu najważniejszych dokumentów wyznaczających standardy postępowania. Prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Sebastian Szmit jest współautorem pierwszych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego dotyczących kardioonkologii, opublikowanych w 2022 roku. Dokument, przygotowany przez European Society of Cardiology we współpracy z European Hematology Association, European Society for Radiotherapy and Oncology oraz International Cardio-Oncology Society, określa zasady profilaktyki, diagnostyki, monitorowania i leczenia powikłań sercowo-naczyniowych u pacjentów onkologicznych przed terapią przeciwnowotworową, w jej trakcie oraz po jej zakończeniu.

Kardioonkologia – dziedzina przyszłości

Kardioonkologia jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się dziedzin współczesnej medycyny. Powstała na styku onkologii i kardiologii jako odpowiedź na rosnące potrzeby pacjentów, u których skuteczne leczenie nowotworu może wiązać się z ryzykiem powikłań sercowo-naczyniowych. Jej celem jest takie prowadzenie diagnostyki, leczenia i monitorowania chorego, aby terapia przeciwnowotworowa była możliwie najbardziej skuteczna, a jednocześnie bezpieczna dla serca.

Rozwój kardioonkologii jest także konsekwencją wielkiego postępu w leczeniu nowotworów. Coraz więcej pacjentów żyje dłużej po zakończonej terapii, dlatego coraz większego znaczenia nabiera nie tylko samo leczenie onkologiczne, lecz także jakość życia po chorobie, prewencja późnych powikłań oraz długofalowa opieka nad osobami, które przeszły leczenie przeciwnowotworowe – To wymaga ścisłej współpracy wielu specjalności i patrzenia na pacjenta w sposób całościowy – mówi prof. Szmit.

Polska na mapie światowej medycyny

Znaczenie kongresu wykracza poza samo wydarzenie naukowe. Global Cardio-Oncology Summit 2028 będzie okazją do zaprezentowania polskich doświadczeń klinicznych i naukowych, wzmocnienia międzynarodowej współpracy oraz dalszego rozwoju sieci ekspertów zajmujących się pacjentami onkologicznymi z chorobami sercowo-naczyniowymi lub ryzykiem ich wystąpienia.

Organizacja Global Cardio-Oncology Summit 2028 w Warszawie to także szansa na wzmocnienie pozycji Polski jako ważnego ośrodka rozwoju kardioonkologii w Europie Środkowo-Wschodniej. Wydarzenie będzie miejscem wymiany wiedzy, prezentacji najnowszych badań i standardów postępowania oraz rozmowy o przyszłości opieki nad pacjentami. Dwa najbliższe kongresy odbędą się w Stanach
Zjednoczonych w roku 2026 i w Japonii w roku 2027.

Zanim Warszawa stanie się w 2028 roku gospodarzem światowego kongresu, przedsmakiem będzie polski kongres z udziałem międzynarodowych ekspertów – II edycja konferencji Summit on Cardio-Oncology Excellence, która odbędzie się 11 września 2026 roku. Za jej organizację – podobnie jak za przygotowanie kandydatury Warszawy do Global Cardio-Oncology Summit – odpowiadają prof. Sebastian Szmit oraz spółka celowa Narodowego Instytutu Onkologii. Rejestracja jest już otwarta www.cardiooncology.pl 

Źródło: NIO

Rosnąca liczba starszych pacjentów z chorobami nowotworowymi sprawia, że onkologia geriatryczna staje się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej medycyny. O tym, jak leczyć pacjentów senioralnych w erze terapii personalizowanej, będą dyskutować eksperci podczas I Ogólnopolskiej Konferencji Onkologii Geriatrycznej „Starszy pacjent w onkologii – decyzje kliniczne w erze terapii personalizowanej”, która odbędzie się 19 czerwca 2026 r. w Narodowym Instytucie Onkologii PIB w Warszawie.
Wydarzenie organizowane pod patronatem środowisk onkologicznych i geriatrycznych ma być pierwszą w Polsce platformą poświęconą kompleksowej opiece nad starszym pacjentem onkologicznym. Organizatorzy podkreślają, że dynamiczny rozwój nowoczesnych terapii wymaga coraz bardziej indywidualnego podejścia do leczenia osób w podeszłym wieku, uwzględniającego nie tylko sam nowotwór, ale także choroby współistniejące, sprawność funkcjonalną i jakość życia pacjenta.

Program konferencji obejmie zarówno zagadnienia kliniczne, jak i systemowe. Eksperci będą rozmawiać m.in. o kompleksowej ocenie geriatrycznej, kwalifikacji seniorów do leczenia systemowego, chirurgicznego i radioterapii, a także o wykorzystaniu nowoczesnych terapii, w tym immunoterapii, leków CDK4/6 oraz ADC – u starszych chorych. Zaplanowano również moderowane sesje typu case-based dotyczące leczenia raka płuca i raka piersi u pacjentów geriatrycznych.

Jednym z ważniejszych punktów wydarzenia będzie debata poświęcona gotowości polskiego systemu ochrony zdrowia do wdrażania kompleksowej opieki onkogeriatrycznej. W centrum dyskusji znajdą się pytania o organizację opieki, interdyscyplinarną współpracę oraz potrzebę tworzenia modeli leczenia odpowiadających na wyzwania starzejącego się społeczeństwa.

Organizatorzy zapowiadają również prezentację projektu ONKOger – pierwszego w Polsce modelu opieki onkogeriatrycznej zakładającego wdrożenie kompleksowej oceny geriatrycznej w strukturach onkologicznych. W konferencji udział wezmą onkolodzy kliniczni, geriatrzy, radioterapeuci, chirurdzy onkologiczni oraz specjaliści innych dziedzin zaangażowani w leczenie pacjentów senioralnych.

Wydarzenie odbędzie się w formule stacjonarnej, a udział wymaga wcześniejszej rejestracji.

Szczegółowy program oraz informacje organizacyjne dostępne są na stronie konferencji.

Link do konferencji: https://onkogeriatria.pl/

Rak pęcherza moczowego pozostaje jednym z tych nowotworów, które w statystykach widać wyraźnie, ale w debacie publicznej przez długi czas zajmowały miejsce na drugim planie. Tymczasem co roku rozpoznaje się w Polsce około 7–8 tysięcy nowych przypadków, a liczba zgonów sięga 3–4 tysięcy. To choroba, która dotyczy przede wszystkim mężczyzn, wiąże się z wysokim odsetkiem nawrotów i wymaga nie tylko leczenia, ale także wieloletniego nadzoru. Problemem nie jest już wyłącznie sam dostęp do terapii. Coraz wyraźniej widać, że jednym z najsłabszych ogniw systemu pozostaje etap wcześniejszy: rozpoznanie pierwszych objawów, reakcja pacjenta, czujność lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i sprawne skierowanie do diagnostyki urologicznej.
Największe opóźnienia powstają jeszcze przed rozpoznaniem

Jednym z najważniejszych problemów pozostaje fakt, że wielu pacjentów trafia do systemu zbyt późno. Dotyczy to zarówno momentu zgłoszenia się do lekarza, jak i dalszego przechodzenia przez ścieżkę diagnostyczną. Dr hab. n. med. Jakub Kucharz, prof. NIO-PIB, kierownik Oddziału Zachowawczego w Klinice Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii i członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, zwraca uwagę, że pacjenci bardzo często trafiają do specjalistów już w zaawansowanym stadium choroby. Jak dodaje, wynika to nie tylko z późnej zgłaszalności do lekarza, ale także z ograniczeń w dostępie do urologa oraz z częstych obciążeń współistniejących, które dodatkowo komplikują leczenie.

To właśnie na tym etapie rozstrzygają się późniejsze szanse chorego. Prof. Kucharz podkreśla, że w analizach ścieżki pacjenta z rakiem urotelialnym jako dwa najbardziej problematyczne odcinki wyraźnie wyłaniają się czas od wystąpienia objawów do zgłoszenia się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej oraz czas od wizyty u lekarza rodzinnego do konsultacji urologicznej. W jego ocenie to właśnie tutaj koncentrują się opóźnienia, które później rzutują na stadium zaawansowania choroby w momencie rozpoznania.

Krwiomocz to sygnał alarmowy, ale nie jedyny

W praktyce klinicznej najważniejszym objawem alarmowym pozostaje krwiomocz. Dr n. med. Tomasz Syryło z Polskiego Towarzystwa Urologicznego podkreśla, że „takim objawem wysoce niepokojącym, który powinien zwrócić uwagę już na etapie diagnostyki u lekarzy rodzinnych, jest bezbólowy nawracający krwiomocz, który powinien być sygnałem alarmowym i zmusić pacjentów, aby zgłosili się na diagnostykę pogłębioną do poradni lub oddziałów urologicznych”. Ten sygnał wciąż jednak zbyt często nie uruchamia wystarczająco szybkiej reakcji.

Eksperci zwracali uwagę, że problem nie polega wyłącznie na braku wiedzy pacjentów. Równie istotna jest czujność po stronie systemu ochrony zdrowia. Prof. Kucharz zaznacza, że potrzebna jest „edukacja nie tylko społeczeństwa, ale także lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, tak aby zachowywali odpowiednią czujność onkologiczną”. Jak dodaje, w praktyce klinicznej sposób myślenia powinien być bardzo prosty: „jeśli widzimy pacjenta z jakimikolwiek niepokojącymi objawami, najpierw należy wykluczyć nowotwór, a dopiero później rozważać inne przyczyny”.

Ta zasada ma szczególne znaczenie właśnie w raku pęcherza, ponieważ objawy bywają bagatelizowane lub tłumaczone bardziej pospolitymi przyczynami. Krwinkomocz czy krwiomocz są nieraz interpretowane jako skutek leczenia przeciwzakrzepowego, infekcji, intensywnego wysiłku fizycznego czy kamicy układu moczowego. Taki tok rozumowania może wydawać się logiczny, ale równocześnie osłabia czujność onkologiczną.

Prof. Kucharz zwraca uwagę, że nie można uspokajać się wyłącznie dlatego, że pacjent nie prezentuje klasycznego krwiomoczu. „To nie jest tak, że krwiomocz czy krwinkomocz to jedyny objaw. Pamiętajmy, że szereg innych dolegliwości – takich jak ból, uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza czy nawracające infekcje dróg moczowych – również wymaga diagnostyki” – podkreśla. Jak dodaje, brak krwiomoczu nie powinien usypiać czujności diagnostycznej: „jeżeli chory ma objawy niepokojące, nie możemy się uspokoić tylko dlatego, że nie ma krwiomoczu. Taki pacjent wymaga diagnostyki, w tym badania cystoskopowego i wykluczenia przyczyny onkologicznej”.

Nie ma prostego screeningu, więc kluczowa pozostaje wczesna diagnostyka objawowa

Rak pęcherza moczowego należy do tych nowotworów, dla których nie istnieje dziś prosty i skuteczny program badań przesiewowych na poziomie populacyjnym. Jak przypominała przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia Agnieszka Molenda-Wiśniewska, w praktyce jedynym badaniem, które może zwrócić uwagę na problem już na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, pozostaje badanie ogólne moczu. To właśnie ono może ujawnić obecność krwiomoczu i stać się punktem wyjścia do dalszej diagnostyki.

Dr n. med. Tomasz Syryło z Polskiego Towarzystwa Urologicznego podkreśla, że w takiej sytuacji kolejnym krokiem powinno być badanie obrazowe, ale wykonane w sposób pozwalający na rzeczywistą ocenę pęcherza moczowego. „Kolejnym badaniem po badaniu ogólnym moczu, które wskazuje na obecność krwiomoczu makroskopowego albo mikroskopowego, jest badanie USG. Apelujemy do lekarzy rodzinnych, aby zlecali je z pełnym pęcherzem moczowym, ponieważ tylko wypełniony pęcherz sprawia, że badanie może być diagnostyczne” – zaznacza.

Jednocześnie eksperci przypominają, że mimo wielu lat badań nadal nie udało się opracować prostego markera, który mógłby stać się podstawą populacyjnego screeningu raka pęcherza. Jak mówi dr Syryło, „cały czas trwają poszukiwania uniwersalnego markera – zarówno w moczu, jak i we krwi – który pozwoliłby na wczesne wykrywanie raka urotelialnego. Na razie nie mamy jednak markerów o takiej czułości i swoistości, które umożliwiałyby wprowadzenie powszechnych badań przesiewowych”.

System ma narzędzia, ale nie zawsze wykorzystuje je odpowiednio wcześnie

W praktyce oznacza to, że ciężar wczesnego wykrywania nadal opiera się głównie na czujności klinicznej i sprawności organizacyjnej systemu. A z tym, bywa różnie. Dr Bernard Waśko z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i członek Krajowej Rady Onkologicznej przypominał, że właśnie w tej „przedszpitalnej” części ścieżki kryją się największe rezerwy poprawy. Jego zdaniem jeden z kluczowych problemów polega na niewystarczającym wykorzystaniu karty DILO na odpowiednio wczesnym etapie. Jak podkreślał, w części województw karta bywa zakładana dopiero w szpitalu, przed konsylium, co podważa jej sens jako narzędzia przyspieszającego diagnostykę. „Mamy w Polsce bardzo zróżnicowaną sytuację. Mamy wiele do zrobienia w tej części przedszpitalnej diagnostyki, ale mamy do tego narzędzia i zróbmy tak, żeby te narzędzia były stosowane” – mówił.

Rak pęcherza moczowego jest chorobą, w której czas ma wyjątkowo duże znaczenie. Dr Syryło zwraca uwagę, że Polska nie odstaje znacząco od ośrodków europejskich, jeśli chodzi o wyposażenie czy możliwości techniczne. „Problem dotyczy przede wszystkim czasu – zarówno momentu, w którym pacjent trafia do urologa, jak i czasu potrzebnego do podjęcia leczenia radykalnego” – zaznacza. Jak dodaje, diagnostyka pogłębiona, wymagająca badań obrazowych, często się wydłuża, a pacjenci nierzadko zbyt długo oczekują również na sam zabieg. Tymczasem – podkreśla ekspert – cystektomia radykalna powinna zostać wykonana możliwie szybko: „najpóźniej w ciągu około 90 dni, czyli trzech miesięcy. Jeżeli czas oczekiwania jest dłuższy, przekłada się to bezpośrednio na gorsze wyniki leczenia”.

To nie jest jedna choroba i nie wystarcza jedno podejście terapeutyczne

Rak pęcherza moczowego jest chorobą wyraźnie niejednorodną. Jak przypomina dr Syryło, około 70 proc. przypadków stanowią nowotwory powierzchowne, natomiast około 30 proc. – nowotwory naciekające, które wiążą się z odmiennym rokowaniem i wymagają innej strategii leczenia. W wielu przypadkach podstawową metodą terapii pozostaje elektroresekcja przezcewkowa guza pęcherza moczowego wykonywana w oddziałach urologii, która na tym etapie bywa leczeniem wystarczającym. W postaciach naciekających konieczne jest jednak leczenie radykalne, w tym cystektomia, czyli jedna z najbardziej rozległych operacji w urologii.

W tym kontekście środowisko kliniczne coraz częściej zwraca uwagę na potrzebę objęcia refundacją cystektomii wykonywanej z wykorzystaniem chirurgii robotycznej. Dr Syryło podkreśla, że „pacjenci odnoszą z zastosowania tej metody największą korzyść”, apelując jednocześnie do decydentów o rozważenie finansowania tej techniki. Przy tak rozległym zabiegu potencjalne korzyści wynikające z zastosowania chirurgii robotycznej mogą mieć dla chorych szczególne znaczenie.

Nowoczesne leczenie jest dostępne szerzej niż kilka lat temu, ale nadal niepełnie

Nie oznacza to jednak, że w ostatnich latach nie nastąpił postęp. Przeciwnie – rak pęcherza moczowego przestał być obszarem całkowicie pomijanym w nowoczesnym leczeniu systemowym. Prof. Kucharz przypomina, że jeszcze kilka lat temu możliwości terapeutyczne w raku urotelialnym były bardzo ograniczone. „Jeszcze niedawno nie mieliśmy żadnej nowoczesnej terapii dla tych chorych. Program lekowy w ogóle nie istniał w tej chorobie” – zauważa.

Dziś sytuacja wygląda inaczej. „Pojawiło się wiele nowych możliwości leczenia i można powiedzieć, że znacząca część wartościowych opcji terapeutycznych jest już dostępna dla naszych pacjentów” – podkreśla onkolog.

W tym sensie system przeszedł wyraźną zmianę. Ministerstwo Zdrowia wskazywało, że program lekowy B.141 obejmuje kilka opcji terapeutycznych, zależnie od stopnia zaawansowania choroby: leczenie uzupełniające, podtrzymujące, immunoterapię w chorobie miejscowo zaawansowanej lub przerzutowej, terapie celowane oraz leczenie skojarzone w pierwszej linii u wybranych pacjentów. Z przedstawionych danych wynikało również, że liczba chorych włączanych do programu systematycznie rośnie: z nieco ponad 300 pacjentów w 2023 roku do 894 osób w 2024 roku, a po 11 miesiącach 2025 roku już do 1375 pacjentów. Wydatki na ten obszar przekroczyły 140 mln zł.

Środowisko kliniczne przyznaje, że dostęp do leczenia poprawił się w ostatnich latach w sposób znaczący, ale jednocześnie nie ukrywa, że nadal pozostają istotne luki. Jedną z nich jest pełna dostępność terapii skojarzonych w pierwszej linii leczenia zaawansowanego raka urotelialnego. Organizacje pacjenckie zwracały uwagę, że to właśnie ten brakujący element mógłby dopełnić obecny program lekowy i jeszcze bardziej zbliżyć polską praktykę do aktualnych standardów międzynarodowych. Wśród rozwiązań wskazywano przede wszystkim schemat łączący immunoterapię pembrolizumabem z koniugatem przeciwciało–lek enfortumabem wedotyną, który w badaniach klinicznych wykazał wyraźną poprawę wyników leczenia w porównaniu z dotychczasowym standardem terapii. W sytuacji, gdy takie leczenie ma już ugruntowaną pozycję w międzynarodowych wytycznych i wykazuje przewagę pod względem przeżycia całkowitego lub czasu wolnego od progresji choroby, długie oczekiwanie na decyzję refundacyjną przekłada się na realne konsekwencje dla pacjentów.

Warto przy tym zauważyć, że poprawa dostępu do nowych terapii nie rozwiązuje wszystkich problemów automatycznie. Prof. Kucharz słusznie zaznacza, że na ocenę wpływu nowych refundacji na przeżycie czy czas wolny od nawrotu potrzebny jest dłuższy okres obserwacji. Zmiany w programie lekowym są stosunkowo świeże, w dużej mierze z ostatnich 2–3 lat, dlatego skutki systemowe będą widoczne dopiero z czasem. Nie zmienia to jednak faktu, że kierunek zmian jest oceniany jako ważny i potrzebny.

Chirurgia robotyczna i radioterapia

Równolegle do leczenia systemowego rozwija się również chirurgia robotyczna. Ministerstwo informowało, że liczba takich operacji rośnie, a zabiegi są koncentrowane w głównych ośrodkach, co ma sprzyjać zarówno jakości leczenia, jak i bezpieczeństwu chorych. Przy najbardziej złożonych operacjach znaczenie ma nie tylko dostęp do technologii, ale także doświadczenie zespołu oraz pełne zaplecze diagnostyczne i pooperacyjne.

W dyskusji pojawił się też wątek radioterapii, o którym – jak zauważył prof. Krzysztof Składowski, konsultant krajowy w dziedzinie radioterapii onkologicznej – mówi się przy raku pęcherza rzadziej niż o chirurgii czy leczeniu systemowym. Nie oznacza to jednak, że radioterapia nie ma znaczenia. Profesor przypominał, że nie jest to metoda pierwszego wyboru w leczeniu zasadniczym, ale pozostaje ważną opcją uzupełniającą po nieradykalnych zabiegach oraz w leczeniu nieoperacyjnych nawrotów. „To leczenie może przynieść naprawdę ewidentny zysk w postaci długiego przeżycia, wieloletniego nawet przeżycia” – mówił.

Rak pęcherza to choroba przewlekła także po zakończeniu leczenia

Osobnym, ale bardzo istotnym problemem jest przewlekły charakter tej choroby. Jak przypominała przedstawicielka resortu zdrowia, rak pęcherza moczowego wiąże się z bardzo wysokim odsetkiem nawrotów, sięgającym 50–70 proc., zwłaszcza w postaciach nienaciekających. To oznacza, że pacjent nie znika z systemu po zakończeniu leczenia radykalnego. Wymaga wieloletnich kontroli, nadzoru urologicznego i onkologicznego, a niekiedy ponownych interwencji. W 2023 roku w Polsce leczonych lub monitorowanych było 58 tysięcy pacjentów z tym rozpoznaniem, a liczba ta w ciągu pięciu lat wzrosła o około 20 proc.

To właśnie dlatego dyskusja o raku pęcherza nie może ograniczać się do samej dostępności do leków. Równie ważne są organizacja diagnostyki, jakość ścieżki pacjenta, sprawność współpracy między POZ, AOS i leczeniem szpitalnym oraz to, czy system faktycznie wychwytuje chorych na etapie, kiedy nowotwór jest jeszcze ograniczony do pęcherza. Z perspektywy klinicznej i zdrowia publicznego to właśnie tu znajduje się największy potencjał poprawy wyników.

Bez edukacji i czujności onkologicznej system nadal będzie reagował zbyt późno

Nieprzypadkowo więc tak mocno wybrzmiewał wątek edukacji. Dotyczy on nie tylko pierwszych objawów, ale także czynników ryzyka. Jednym z najważniejszych pozostaje palenie tytoniu, nadal zbyt rzadko kojarzone społecznie z rakiem pęcherza moczowego. Tymczasem eksperci przypominali, że to właśnie tytoń jest głównym czynnikiem etiologicznym tej choroby. Zwracano też uwagę na narażenia zawodowe, zwłaszcza w grupach mających kontakt z substancjami chemicznymi, w tym w przemyśle chemicznym, petrochemicznym czy w służbach narażonych na ekspozycję na dym i związki toksyczne.

Z tego wszystkiego wyłania się obraz choroby, która z jednej strony jest dziś lepiej leczona niż jeszcze kilka lat temu, ale z drugiej nadal zbyt często rozpoznawana zbyt późno. I być może właśnie w tym tkwi sedno problemu. W raku pęcherza moczowego nie wystarczy już mówić tylko o kolejnych technologiach i refundacjach, choć one pozostają ważne. Równie ważne jest to, czy pacjent z pierwszym objawem trafi do właściwej diagnostyki odpowiednio wcześnie, czy lekarz nie zbagatelizuje sygnału ostrzegawczego, czy system nie zatrzyma chorego w kolejkach i rozproszonej ścieżce, zanim w ogóle rozpocznie się leczenie.

Źródło: opracowanie redakcyjne na podstawie posiedzenia Podkomisji stałej do spraw onkologii „Rozpatrzenie informacji na temat systemu opieki nad pacjentami z podejrzeniem lub rozpoznaniem raka pęcherza moczowego”, 26 marca 2026 r.; cytowane wypowiedzi pochodzą z tego posiedzenia.
W Zakładzie Radioterapii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach 18 marca uruchomiono pierwszą w Polsce i unikalną w skali Europy Poradnię Radioterapii Chorób Nienowotworowych. Raz w tygodniu – w środę w godzinach 10:00-14:00 – będą w niej konsultowani i kwalifikowani do leczenia promieniami pacjenci z nieonkologicznymi schorzeniami ortopedycznymi, neurologicznymi, urologicznymi i kardiologicznymi, które nie poddają się standardowemu leczeniu.
– W przypadku chorób nienowotworowych radioterapia stosowana jest zwykle w niższych dawkach niż w przypadku nowotworów. Dzięki temu tolerancja leczenia jest bardzo dobra, a ryzyko wystąpienia działań niepożądanych jest w większości przypadków minimalne. Wyjątkiem są tu niektóre schorzenia neurologiczne, których leczenie wymaga zastosowania wyższych dawek, ale za to skoncentrowanych w bardzo niewielkiej objętości tkanek – tłumaczy radioterapeuta dr hab. n. med. Sławomir Blamek, prof. NIO-PIB, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach.

Jak dodaje, radioterapia jest wdrażana przede wszystkim w sytuacjach, gdy standardowe metody leczenia, takie jak farmakoterapia (np. niesteroidowe leki przeciwzapalne), fizjoterapia, ćwiczenia, wkładki ortopedyczne czy iniekcje sterydowe, nie przynoszą trwałej poprawy lub z jakichś przyczyn nie mogą być stosowane. – Zwykle rozważa się ją po 3-6 miesiącach nieskutecznego leczenia innymi metodami, choć mamy też pacjentów, którzy przez wiele lat byli leczeni innymi metodami bez wyraźnych efektów i dopiero zastosowanie radioterapii przynosiło spektakularne efekty, na przykład w przypadku neuralgii nerwu trójdzielnego – mówi prof. Sławomir Blamek.

Radioterapia znajduje zastosowanie nie tylko w onkologii

Narodowy Instytut Onkologii już od wielu lat z powodzeniem leczy chorych ze schorzeniami nienowotworowymi przebiegającymi z bolesnym stanem zapalnym lub włóknieniem tkanki łącznej, które w znaczący sposób obniżają jakość życia i upośledzają funkcjonowanie. Są to nie tylko schorzenia ortopedyczne (np. ostroga piętowa, zapalenie ścięgna Achillesa, łokieć tenisisty i golfisty, zespół bolesnego barku, zwyrodnienie stawu biodrowego i kolanowego, bolesne naczyniaki kręgów) i neurologiczne (np. neuralgia nerwu trójdzielnego, nerwiaki, oponiaki), ale też urologiczne (choroba Peyroniego), endokrynologiczne (orbitopatia tarczycowa w przebiegu choroby Gravesa-Basedowa) czy kardiologiczne (nawracający częstoskurcz komorowy). W gliwickim Instytucie prowadzone są obecnie badania kliniczne dotyczące zastosowania radioterapii u chorych z drżeniem samoistnym (EASIER) oraz tachykardią komorową (SMARTER-VT), a niedawno zakończyło się badanie dotyczące leczenia promieniami chorych na chorobę Parkinsona.

W zależności od stanu pacjenta i lokalizacji jego problemu zdrowotnego stosowane są różne techniki radioterapii. Jedną z metod jest radioterapia niskodawkowa (LDRT). Jest ona uznaną metodą leczenia zachowawczego bolesnych schorzeń zwyrodnieniowych układu kostno-stawowego oraz entezopatii, czyli zmian chorobowych w miejscach przyczepów ścięgien. Stosuje się ją również u mężczyzn z chorobą Peyroniego (stwardnienie plastyczne prącia), która prowadzi do bolesnych wzwodów, skrzywienia, zwężenia lub skrócenia członka, a jej przyczyną jest zwykle doznany uraz. W radioterapii niskodawkowej standardowo stosuje się dawki frakcyjne o wartości 0,5-1 Gy do dawki całkowitej 3-6 Gy na serię leczenia. W sytuacji braku poprawy można rozważyć powtórzenie serii po 3-6 miesiącach.

W przypadku schorzeń neurologicznych doskonale sprawdza się radiochirurgia stereotaktyczna z wykorzystaniem aparatu CyberKnife. Metoda ta polega na precyzyjnym dostarczeniu wysokiej dawki promieniowania jonizującego do niewielkiego obszaru docelowego. Stanowi alternatywę dla neurochirurgii – jest bardzo skuteczna, a przy tym nieobarczona wysokim ryzykiem powikłań, które mogą wystąpić podczas leczenia operacyjnego.

Radiochirurgia stereotaktyczna wykorzystywana jest również w leczeniu nawracającego częstoskurczu komorowego – groźnej dla życia arytmii, objawiającej się kołataniem serca i omdleniami. Jest ona metodą, po którą sięga się w przypadku nieskutecznego leczenia farmakologicznego oraz braku skuteczności lub możliwości wykonania zabiegu ablacji.

Poradnia dla pacjentów ze schorzeniami nieonkologicznymi

Uruchomienie Poradni Radioterapii Chorób Nienowotworowych ma ułatwić pacjentom z województwa śląskiego i spoza regionu, którzy często przez wiele lat bezskutecznie szukają pomocy w pozbyciu się silnych dolegliwości bólowych towarzyszących ich schorzeniom, skorzystanie z pomocy naszych specjalistów z Zakładu Radioterapii.

Szczegółowe informacje na temat możliwości leczenia schorzeń nienowotworowych w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach można uzyskać, dzwoniąc pod numer call center: 32 278 88 88 lub bezpośrednio do koordynatora Zakładu Radioterapii, Jolanty Frisch-Didek: 662 230 289.

Rejestracja Zakładu Radioterapii czynna jest od poniedziałku do piątku w godzinach 7:00-15:30 pod numerem telefonu 32 278 80 45.

Schorzenia nienowotworowe leczone za pomocą radioterapii w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach

 
ORTOPEDYCZNE:
NEUROLOGICZNE:
UROLOGICZNE:
KARDIOLOGICZNE
ENDOKRYNOLOGICZNE
Źródło: NIO
Radioterapia śródoperacyjna od lat uznawana jest za jedną z najbardziej precyzyjnych metod leczenia nowotworów. Jej idea jest prosta, choć technologicznie niezwykle wymagająca. Promieniowanie trafia bezpośrednio do miejsca po usuniętym guzie jeszcze w trakcie operacji, zanim rana zostanie zamknięta. Dzięki temu możliwe jest zniszczenie komórek nowotworowych, które mogły pozostać w loży pooperacyjnej, przy jednoczesnym ograniczeniu napromienienia zdrowych tkanek.
Skuteczność takiej terapii zależy jednak nie tylko od samego akceleratora generującego promieniowanie. Równie istotne są elementy, które pozwalają tę energię skierować dokładnie tam, gdzie jest potrzebna. Właśnie w tym obszarze pojawiło się nowe rozwiązanie opracowane przez naukowców z Narodowego Centrum Badań Jądrowych. Badacze stworzyli innowacyjny aplikator przeznaczony do współpracy z akceleratorem śródoperacyjnym AQURE. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się jedynie elementem technicznym aparatury, w praktyce decyduje o bezpieczeństwie i skuteczności całej procedury.

Radioterapia śródoperacyjna polega na jednorazowym napromienieniu tkanek bezpośrednio po wycięciu nowotworu, jeszcze na sali operacyjnej. W tym momencie kluczowe znaczenie ma sposób formowania wiązki promieniowania. To właśnie aplikator odpowiada za jej odpowiednie ukierunkowanie i równomierne rozłożenie dawki. Musi on jednocześnie minimalizować rozproszenie promieniowania i umożliwiać bezpieczną pracę zespołu chirurgicznego.

Zaprojektowanie takiego elementu okazało się wyzwaniem znacznie większym, niż mogłoby się wydawać. Konstrukcja aplikatora musi spełniać wiele pozornie sprzecznych wymagań. Powinna być lekka, przezroczysta i biokompatybilna, a jednocześnie odporna na działanie promieniowania. Dodatkowo jego ścianki powinny być możliwie cienkie, aby ograniczyć wielkość nacięcia chirurgicznego, ale równocześnie wystarczająco wytrzymałe, by zapewnić stabilność całej konstrukcji.

Nad rozwiązaniem tego problemu pracował zespół badaczy we współpracy z Wielkopolskim Centrum Onkologii oraz centrum druku 3D CADXPERT. Analizy obejmowały zarówno symulacje komputerowe, jak i testy różnych materiałów oraz wariantów konstrukcyjnych.

Wyniki badań pokazały, że materiały tradycyjnie stosowane w konstrukcjach technicznych nie spełniają wszystkich wymagań jednocześnie. Stal, aluminium czy pleksi prowadziły albo do nadmiernej masy urządzenia, albo wymagały zbyt grubych ścianek, co czyniło je niepraktycznymi w warunkach sali operacyjnej.

Przełom nastąpił dopiero po zmianie samej koncepcji konstrukcyjnej. Zamiast prostych ścianek zastosowano formę, która stopniowo zwęża się w kierunku końcówki wprowadzanej do ciała pacjenta. Takie rozwiązanie pozwoliło zachować stabilność przy głowicy akceleratora, a jednocześnie ograniczyć ingerencję chirurgiczną.

Równie ważny okazał się wybór technologii produkcji. Zastosowanie przezroczystej, biokompatybilnej żywicy MED610 oraz technologii druku 3D umożliwiło odwzorowanie skomplikowanej geometrii aplikatora z bardzo dużą dokładnością. Wykorzystana technika PolyJet pozwoliła stworzyć element, którego wykonanie przy użyciu tradycyjnych metod produkcyjnych byłoby znacznie trudniejsze.

Kluczowym etapem prac były pomiary dozymetryczne, które potwierdziły, że opracowany aplikator spełnia wszystkie wymagania stawiane urządzeniom stosowanym w radioterapii śródoperacyjnej. Oznacza to, że wiązka promieniowania może być dostarczana w sposób kontrolowany i bezpieczny.

Znaczenie tego rozwiązania wykracza poza jeden konkretny projekt. Nowy aplikator jest dostosowany do realiów pracy na sali operacyjnej, co ułatwia jego stosowanie przez lekarzy i zwiększa komfort pacjentów. Jednocześnie stanowi przykład tego, jak technologie addytywne mogą zmieniać współczesną medycynę. Druk 3D coraz częściej pojawia się w projektowaniu implantów, narzędzi chirurgicznych czy elementów aparatury medycznej. W przypadku radioterapii śródoperacyjnej otwiera to drogę do kolejnego kroku, czyli tworzenia aplikatorów dopasowanych do indywidualnej anatomii pacjenta i konkretnego rodzaju zabiegu.

Jeśli ten kierunek rozwoju zostanie utrzymany, przyszłość radioterapii może oznaczać nie tylko coraz bardziej precyzyjne napromienianie nowotworów, lecz także rozwiązania projektowane niemal na miarę pojedynczego pacjenta.

Źródło: Narodowe Centrum Badań Jądrowych

Radioterapia jest jedną z podstawowych metod leczenia nowotworów, ale jej odbiór społeczny wciąż obciążony jest lękiem i stereotypami. Narodowy Instytut Onkologii rozpoczyna nowatorskie, międzynarodowe badanie, które sprawdzi, czy sama terminologia używana w rozmowie z pacjentem może wpływać na poziom obaw, poczucie bezpieczeństwa i gotowość do podjęcia terapii. Projekt obejmie trzy tysiące uczestników z Polski i Stanów Zjednoczonych i jest jednym z pierwszych tego typu badań na świecie w obszarze radioterapii.
W onkologii liczą się nie tylko procedury i technologia, ale i słowa. To one często jako pierwsze kształtują emocje, zaufanie i gotowość pacjenta do leczenia. Czy sposób, w jaki lekarz mówi o radioterapii, może zwiększać lęk albo przeciwnie – budować poczucie bezpieczeństwa i ułatwiać podjęcie decyzji? Narodowy Instytut Onkologii rozpoczyna nowatorski projekt, który sprawdzi, jak język medyczny wpływa na postrzeganie terapii i wybory pacjentów. To jedno z pierwszych badań tego typu na świecie w onkologii oraz pierwsze w obszarze radioterapii.

Badanie „RADiation Therapy TERMinology”, bo o nim mowa,  prowadzone jest pod kierownictwem dr n. med. i n. o zdr. Dominika Wawrzuty z Zakładu Radioterapii II NIO . Projekt uzyskał finansowanie Narodowego Centrum Nauki w ramach konkursu MINIATURA 9 i będzie realizowany do końca bieżącego roku, angażując grupę trzech tysięcy pacjentów z Polski i Stanów Zjednoczonych. 

Język medyczny a emocje pacjenta.

Radioterapia pozostaje jedną z kluczowych metod leczenia nowotworów, jednak jej społeczny odbiór wciąż bywa obciążony lękiem, nieporozumieniami i utrwalonymi stereotypami. Projekt dr Dominika Wawrzuty koncentruje się na pytaniu, czy terminologia stosowana w komunikacji medycznej może nieświadomie wpływać na poziom obaw pacjentów oraz ich zaufanie do proponowanej terapii.

— W psychologii i ekonomii od lat opisuje się zjawisko tzw. framingu, czyli wpływu sposobu formułowania komunikatu na decyzje ludzi. Dotychczas nie analizowano go jednak systematycznie w kontekście nazewnictwa procedur onkologicznych. Nasze badanie sprawdzi, czy różne określenia tej samej metody leczenia mogą zmieniać poczucie bezpieczeństwa, poziom lęku oraz gotowość do podjęcia terapii — wyjaśnia dr Dominik Wawrzuta.

Główną hipotezą projektu jest założenie, że terminologia silnie kojarzona z promieniowaniem jonizującym może wywoływać wyższy poziom lęku i niższe poczucie bezpieczeństwa niż język neutralny, ściśle medyczny. Badanie koncentruje się na tym, jak nomenklatura używana w rozmowie z pacjentem może wpływać na te obszary. 

Jak podkreśla badacz, problem ten wpisuje się w szerszy kontekst dezinformacji zdrowotnej:

— Badania wskazują, że nawet 90% pacjentów onkologicznych w trakcie choroby styka się z dezinformacją dotyczącą leczenia. Nie dotyczy to wyłącznie mediów społecznościowych. Analizy prasy amerykańskiej pokazują, że znaczna część publikacji o radioterapii eksponuje ryzyko kosztem rzetelnego opisu korzyści, co może wzmacniać obawy pacjentów — mówi dr Wawrzuta. Walka z dezinformacją nie polega jedynie na prostowaniu faktów. Kluczowe znaczenie ma również sposób komunikowania informacji. Jeśli słownictwo medyczne budzi lęk, pacjent może być bardziej podatny na niesprawdzone przekazy i alternatywne metody leczenia. Jednocześnie niepotrzebny stres może nasilać efekt nocebo czyli obniżać komfort terapii oraz zaufanie do zespołu medycznego — dodaje.

Dlaczego słowa mają znaczenie w onkologii

Bezpośrednią inspiracją dla projektu były wyniki badania zespołu dr Dominika Wawrzuty  opublikowanego w artykule pt. „The rise of negative portrayals of radiation oncology: A textual analysis of media news” (pol. „Wzrost negatywnego przedstawiania radioterapii onkologicznej: analiza treści doniesień medialnych”) w 2024 roku w czasopiśmie Radiotherapy and Oncology, oficjalnym periodyku European Society for Radiotherapy and Oncology. Jak podkreśla ekspert, analiza artykułów publikowanych na łamach The New York Times na przestrzeni ponad stu lat ujawniła niepokojący trend: mimo ogromnego postępu technologicznego i rosnącej skuteczności leczenia, radioterapia coraz częściej przedstawiana jest w kontekście budzącym obawy.

Zespół badawczy zauważył również, że materiały o bardziej niepokojącym wydźwięku częściej wykorzystywały w tytułach słowo „radiation” (promieniowanie) – termin  kojarzony z katastrofami nuklearnymi czy bronią atomową. Tego rodzaju skojarzenia mogą wzmacniać lęk odbiorców i wpływać na sposób interpretacji przekazu.

Wnioski te doprowadziły badaczy do zasadniczego pytania: czy podobny mechanizm może działać również w gabinecie lekarskim? Innymi słowy, czy słowa używane w rozmowie z pacjentem mogą nieświadomie zwiększać jego niepokój jeszcze przed rozpoczęciem leczenia i kształtować postrzeganie terapii? Odpowiedzi na te pytania ma dostarczyć realizowany w NIO projekt badawczy.

Projekt zaplanowano na 12 miesięcy. Prace rozpoczęły się w styczniu, a publikacja wyników przewidywana jest pod koniec roku. Ze względu na międzynarodowy charakter badania, techniczna realizacja ankiet prowadzona będzie we współpracy z partnerami zapewniającymi panele badawcze w Polsce i w Stanach Zjednoczonych, co pozwoli dotrzeć do reprezentatywnej populacji respondentów.

— Badanie obejmie około 3000 dorosłych uczestników — po 1500 w Polsce i w USA. Będzie to randomizowany eksperyment ankietowy. Respondenci otrzymają opis tej samej sytuacji klinicznej, różniący się jedynie nazwą proponowanej terapii, a następnie odpowiedzą na pytania dotyczące swoich odczuć, poziomu lęku, postrzeganego bezpieczeństwa oraz potencjalnych decyzji terapeutycznych — wyjaśnia dr Dominik Wawrzuta.

Rezultatem projektu ma być pogłębione zrozumienie, w jaki sposób komunikacja medyczna wpływa na emocje i decyzje pacjentów. Uzyskane wyniki posłużą do opracowania rekomendacji dotyczących rozmowy z chorymi poddawanymi radioterapii — tak, aby ograniczać niepotrzebny stres i lęk, wzmacniać poczucie bezpieczeństwa, przeciwdziałać dezinformacji oraz wspierać świadome podejmowanie decyzji terapeutycznych.

— Projekt wpisuje się w szerszy nurt medycyny zorientowanej na pacjenta, w której skuteczność leczenia zależy nie tylko od technologii i procedur, lecz także od jakości komunikacji. Lepsze zrozumienie roli języka w medycynie może przyczynić się do budowania zaufania do terapii onkologicznych oraz poprawy doświadczeń pacjentów w trakcie leczenia — podsumowuje dr Wawrzuta.

Źródło: NIO

Radioterapeutom z Centrum Radioterapii Nowotworów Wieku Dziecięcego Narodowego Instytutu Onkologii udaje się ograniczać znieczulenia u najmłodszych pacjentów poddawanych naświetlaniu. Powód może zaskakiwać. Nie jest nim nowy aparat ani zmiana procedur, lecz ręcznie malowana, spersonalizowana maska unieruchamiająca. Zespół obserwuje, że gdy maska przypomina ulubioną postać z bajki, zwierzątko albo ma kolory wymarzone przez małego pacjenta, napięcie wyraźnie spada. Tylko w ostatnich dniach dzięki takiemu podejściu udało się uniknąć znieczulenia u dwóch niespełna pięcioletnich chłopców, bo maska zamiast przerażać, po prostu ich zachwyciła.

Każdego roku w Polsce nowotwory rozpoznaje się u około 1300 dzieci i nastolatków, z czego część wymaga leczenia z wykorzystaniem radioterapii. Tego rodzaju terapię prowadzi w naszym kraju 13 placówek, jednak jedynym ośrodkiem w pełni przystosowanym do potrzeb najmłodszych pacjentów jest Centrum Radioterapii Nowotworów Wieku Dziecięcego działające w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie przy ul. Wawelskiej 15. To właśnie tu radioterapii poddawanych jest najwięcej dzieci w skali kraju, ponad 50 procent wszystkich przypadków. Szczególną grupę stanowią pacjenci poniżej piątego roku życia, to około 25 procent podopiecznych ośrodka. Miejsce zaprojektowano z myślą o najmłodszych, zarówno w rozumieniu sprzętu, jak i organizacji leczenia oraz podejścia do dziecka i rodziny.

Wszystko dlatego, że radioterapia u dzieci, którą mali pacjenci i specjaliści z Centrum nazywają „leczeniem promyczkami”, to procedura wymagająca ogromnej dokładności i równie dużej delikatności. Dla dziecka to nie tylko wyzwanie zdrowotne. To także stres, lęk przed nieznanym, rozłąka z rodzicem na czas zabiegu i konieczność bezwzględnego pozostawania w bezruchu w obcym otoczeniu. Właśnie dlatego leczenie onkologiczne dzieci jest jednocześnie obszarem najnowocześniejszej technologii i wyjątkowo wrażliwej opieki.

Radioterapia dziecięca, wyzwanie medyczne i emocjonalne

Radioterapia jest bezbolesna, ale wymaga powtarzalnej precyzji. Wiązka promieniowania musi trafić dokładnie tam, gdzie powinna, przy możliwie najlepszej ochronie zdrowych tkanek. Żeby było to możliwe, pozycja dziecka w trakcie każdej frakcji leczenia musi być odtwarzana z dużą dokładnością. U dorosłych współpraca zwykle jest łatwiejsza, natomiast u dzieci, zwłaszcza najmłodszych, sam widok aparatury, maski unieruchamiającej czy konieczność leżenia bez ruchu może uruchomić silny lęk.

– Radioterapia pediatryczna stwarza wyjątkowe wyzwania – mówi dr n. med. Marzanna Chojnacka, koordynująca pracę Centrum Radioterapii Nowotworów Wieku Dziecięcego NIO. Jak podkreśla, wiele dzieci, szczególnie tych młodszych, ze względu na duży niepokój towarzyszący procedurom medycznym, poddawanych jest krótkiemu znieczuleniu, co jest zgodne z praktyką na całym świecie. – Dzięki doskonałej współpracy z zespołem anestezjologicznym kierowanym przez dr n. med. Małgorzatę Symonides realizujemy radioterapię w znieczuleniu nawet u sześciu dzieci dziennie. Jesteśmy jedynym ośrodkiem w Polsce, który znieczula powyżej 20 pacjentów pediatrycznych rocznie. Proces leczenia trwa średnio od trzech do sześciu tygodni, co wiąże się z przeprowadzeniem od 15 do 30 znieczuleń u jednego dziecka – wyjaśnia dr Chojnacka.

Równocześnie rozwijane są strategie, które mają pomóc ograniczać znieczulenia, ponieważ potrzeba ich unikania jest realna i powszechna. Działania te obejmują przygotowanie psychologiczne, edukację, oswajanie procedur i techniki rozproszenia uwagi, a także tworzenie bardziej przyjaznego środowiska leczenia. Ważnym elementem takiego podejścia stają się personalizowane maski, które łączą wymóg medycznej precyzji z realnym wsparciem emocjonalnym.

– Aby zapewnić odpowiednie unieruchomienie wykonujemy specjalne maski z materiału termoplastycznego, który po podgrzaniu w kąpieli wodnej staje się miękki i elastyczny, co pozwala na idealne dopasowanie kształtu maski do leczonego obszaru ciała –  kontynuuje dr Chojnacka.

Okiełznać emocje

W Centrum Radioterapii Nowotworów Wieku Dziecięcego od wielu lat funkcjonuje dedykowany zespół techników elektroradiologii, którzy na każdym etapie przygotowania i realizacji leczenia poświęcają dzieciom czas, zapoznając je z całym procesem. Jednak przez długi czas brakowało osoby, która ozdabiałaby maski. Jak podkreślają specjaliści, pozyskanie wolontariusza było trudne ze względu na obciążenie emocjonalne wynikające z kontaktu z chorymi dziećmi. Dlatego zdecydowano o zatrudnieniu dedykowanego pracownika.

– Zatrudnienie pani Emilii dało możliwość przygotowania barwnych, wymarzonych przez dzieci unieruchomień. Obserwujemy obecnie sytuację, gdy nowo zgłaszające się dzieci wiedzą już od wcześniej leczonych pacjentów, że będą miały wykonaną kolorową maskę. Zgłaszają się z gotowym pomysłem zdobień – podsumowuje dr Marzanna Chojnacka.

Dzięki temu maska przestaje być obcym przedmiotem z przerażającej procedury, a staje się czymś osobistym, na co dziecko czeka. Zmienia się też perspektywa małego pacjenta, bo zamiast koncentrować się na tym, co nieznane, może skupić się na czymś znajomym i lubianym.

– Dzieci demonstrują mniejszy lęk, postrzegają już na początku otoczenie jako przyjazne, chętniej przyjeżdżają. Podobnie jak w innych ośrodkach na świecie, dzięki takiemu postępowaniu udaje się uniknąć znieczulenia –  wyjaśnia Emilia Rybicka.

W radioterapii dziecięcej medyczna precyzja musi iść w parze z troską o emocje pacjenta. Maski unieruchamiające pozostają niezbędne, bo zapewniają codzienną powtarzalność ułożenia ciała i bezpieczeństwo napromieniania, ale ich forma może wpływać na to, czy dziecko wejdzie w leczenie z lękiem, czy z poczuciem, że ma w nim swój mały, ale ważny udział. Ręcznie malowane maski, przygotowywane zgodnie z marzeniami małych pacjentów, zmieniają atmosferę terapii, budują zaufanie i potrafią przełożyć się na konkretne decyzje kliniczne, w tym na możliwość ograniczania znieczuleń. To przykład, że czasem skuteczne rozwiązanie w medycynie nie musi oznaczać technologicznej rewolucji, by realnie poprawić przebieg leczenia.

Źródło: NIO
Foto: NIO

Jubileuszowa XXX Konferencja Naukowa „Postępy w Ginekologii Onkologicznej” odbędzie się 10-11 września 2026 roku w Bachleda Hotel Kasprowy w Zakopanem. Tegoroczna edycja ma szczególny charakter, ponieważ będzie jednocześnie świętem trzydziestu odsłon spotkania, które od lat stanowi jedno z ważnych forów wymiany wiedzy i doświadczeń w polskiej ginekologii onkologicznej. Organizatorzy podkreślają, że jubileusz ma być okazją nie tylko do prezentacji najnowszych osiągnięć, ale także do podsumowania dorobku minionych lat i rozmowy o kierunkach rozwoju tej dziedziny.
Konferencja adresowana jest do szerokiego grona specjalistów zaangażowanych w diagnostykę i leczenie nowotworów narządu rodnego. Zaproszenie kierowane jest do ginekologów, ginekologów onkologów, chemioterapeutów, radioterapeutów i radiologów, a także do pielęgniarek, pielęgniarzy, położnych i położników. W komunikacie organizatorzy zwracają uwagę, że w ginekologii onkologicznej szczególnie liczą się praca zespołowa oraz sprawna komunikacja pomiędzy członkami zespołu terapeutycznego, co przekłada się na lepsze efekty leczenia i wspiera rozwój całego środowiska.

Program jubileuszowej edycji ma pokazać pełne spektrum możliwości współczesnej ginekologii onkologicznej, od profilaktyki onkologicznej, przez diagnostykę obrazową i molekularną, po chirurgię oraz leczenie systemowe i radioterapię. Organizatorzy zaprosili ekspertów z wiodących ośrodków medycznych w kraju. W gronie prelegentów mają znaleźć się także doświadczeni operatorzy, chemioterapeuci i radioterapeuci, którzy podzielą się praktyką prowadzenia kompleksowego leczenia pacjentek w podejściu nowoczesnym i spersonalizowanym, integrując różne metody terapeutyczne.

Ważnym elementem tegorocznego spotkania jest wyraźny podział programu na działania praktyczne i sesje naukowe. Pierwszego dnia, 10 września, zaplanowano warsztaty praktyczne oraz sesję naukowo szkoleniową przeznaczoną dla pielęgniarek i położnych. Drugiego dnia, 11 września, odbędą się sesje naukowe dla lekarzy. Organizatorzy podkreślają, że sukces leczenia pacjentek w ginekologii onkologicznej w dużej mierze zależy od sprawnej współpracy całego zespołu, w którym kluczową rolę odgrywa zarówno personel lekarski, jak i pielęgniarski.

Osobny akcent w zaproszeniu dotyczy roli pielęgniarek, pielęgniarzy, położnych i położników. W komunikacie skierowanym do tej grupy zawodowej organizatorzy wskazują, że profesjonalizm, zaangażowanie i empatia personelu pielęgniarskiego mają nieoceniony wpływ na cały proces terapeutyczny, od diagnostyki, przez leczenie operacyjne i onkologiczne, po rekonwalescencję, rehabilitację i długofalowe wsparcie pacjentek oraz ich rodzin. Jubileuszowa konferencja ma być przestrzenią do wymiany doświadczeń, prezentacji dobrych praktyk i pogłębiania wiedzy wspierającej holistyczne podejście do opieki onkologicznej.

Sesję Naukowo Szkoleniową Pielęgniarek i Położnych zaplanowano na pierwszy dzień wydarzenia, 10 września, wstępnie od około godziny 15:00-16:00. Organizatorzy zachęcają także do udziału w sesjach naukowych odbywających się drugiego dnia konferencji, 11 września od około godziny 09:00. Podkreślono, że udział pielęgniarek i położnych jest bezpłatny, wymaga jednak wcześniejszej rejestracji.

Jubileuszowa edycja konferencji po raz kolejny odbędzie się w Zakopanem. Organizatorzy zwracają uwagę na walor miejsca i terminu. Wrzesień pod Tatrami ma sprzyjać zarówno skupieniu na programie naukowym, jak i mniej formalnym rozmowom oraz budowaniu współpracy między ośrodkami. Komfortowe warunki lokalowe i położenie centrum konferencyjnego mają zapewnić uczestnikom pełne uczestnictwo w programie, a wydarzenie ma być także okazją do odnowienia wieloletnich kontaktów koleżeńskich i nawiązania nowych relacji.

Do udziału w konferencji zachęcają przewodniczący Komitetu Naukowego prof. dr hab. n. med. Zbigniew Kojs oraz prof. dr hab. n. med. Hubert Wolski. Z kolei tematyka sesji pielęgniarsko położniczej przygotowywana jest przez prof. Iwonę Malinowską Lipień i prof. Dorotę Matuszyk z Instytutu Pielęgniarstwa i Położnictwa Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, prof. Huberta Wolskiego z Instytutu Medycznego Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Targu oraz prezesa Tadeusza Wadasa z Małopolskiej Izby Pielęgniarek i Położnych w Krakowie.

Rejestracja uczestników odbywa się poprzez stronę wydarzenia. Organizatorzy informują także o możliwości rezerwacji noclegu w preferencyjnych stawkach dla uczestników.

Biuro Organizacyjne Bachleda Kongresy Eventy Sp. z o. o. mieści się przy ul. Krupówki 29 w Zakopanem. Kontakt możliwy jest mailowo pod adresem biuro@grupabachleda.pl oraz telefonicznie pod numerem +48 882 830 792.

Źródło: Komunikat Prasowy

Zespół naukowców z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie znalazł się w światowej czołówce onkologii, prezentując wyniki badania EFTISARC-NEO podczas głównej sesji Europejskiego Kongresu Onkologicznego ESMO w Berlinie. To jedno z nielicznych na świecie badań typu window-of-opportunity, łączące immunoterapię i radioterapię w leczeniu przedoperacyjnym mięsaków tkanek miękkich. Projekt, współfinansowany przez Agencję Badań Medycznych, zdobył także II miejsce w konkursie „Złoty Skalpel”, doceniającym najbardziej innowacyjne rozwiązania w polskiej medycynie. Wyniki EFTISARC-NEO pokazują, że połączenie immunoterapii z radioterapią może istotnie poprawić rokowanie pacjentów z rzadkimi nowotworami i otwiera drogę do stworzenia nowego standardu leczenia.
Zespół z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie zaprezentował wyniki badania EFTISARC-NEO na głównej sesji Europejskiego Kongresu Towarzystwa Onkologicznego (ESMO) w Berlinie oraz zdobył II miejsce w prestiżowym konkursie „Złoty Skalpel” organizowanym przez redakcję Pulsu Medycyny.

„Złoty Skalpel” to wyróżnienie przyznawane za najbardziej innowacyjne rozwiązania w polskiej medycynie, które mają potencjał realnie zmienić standardy leczenia. Jury doceniło EFTISARC-NEO za jego pionierski charakter, interdyscyplinarny zespół oraz bezpośredni wpływ na poprawę rokowania pacjentów z rzadkimi nowotworami.

EFTISARC-NEO to niekomercyjne badanie kliniczne II fazy, oceniające skuteczność i bezpieczeństwo połączenia pembrolizumabu (anty-PD-1) oraz eftilagimodu alfa (rozpuszczalny LAG-3) z radioterapią w leczeniu przedoperacyjnym mięsaków tkanek miękkich. To pierwsze w Polsce i jedno z nielicznych na świecie badań typu window-of-opportunity, w którym leczenie immunoterapią prowadzone jest przed operacją w celu wzmocnienia odpowiedzi przeciwnowotworowej organizmu.

Badanie wykazało istotną poprawę odpowiedzi patologicznych po zastosowaniu kombinacji immunoterapii i radioterapii – co może oznaczać realną poprawę rokowania chorych. Wyniki te otwierają drogę do dalszych międzynarodowych badań. 

Znaczenie dla pacjentów

– Każdy postęp terapeutyczny ma ogromne znaczenie dla chorych na mięsaki tkanek miękkich. Wyniki badania EFTISARC-NEO dają nadzieję na skuteczniejsze leczenie przedoperacyjne wpisując się w kierunek, w którym podąża światowa onkologia – podkreśla dr n. med. Katarzyna Kozak, która prezentowała wyniki badania podczas kongresu ESMO. 

–Prezentacja w sesji głównej ESMO to ogromne wyróżnienie, które potwierdza wagę naszego badania dla międzynarodowego środowiska onkologicznego i dowód, że polska nauka może współtworzyć światowe standardy leczenia nowotworów rzadkich – dodaje dr n. med. Paweł Sobczuk.

Polska nauka w światowej czołówce

– Badanie EFTISARC-NEO jest efektem współpracy pomiędzy Narodowym Instytutem Onkologii (NIO-PIB), Agencją Badań Medycznych (ABM) oraz sektorem biotechnologicznym – firmą Immutep Limited, producentem eftilagimodu alfa – badanie Wyniki EFTISARC-NEO to przykład, jak współpraca klinicystów, naukowców i instytucji finansujących badania może prowadzić do realnej zmiany w praktyce klinicznej – zaznacza prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków NIO-PIB.

Jak mówią autorzy badania, wyniki EFTISARC-NEO to krok w stronę nowego standardu leczenia. W EFTISARC-NEO osiągnęliśmy to, co najważniejsze z perspektywy pacjenta – wyraźną odpowiedź guza na leczenie jeszcze przed operacją. U wielu chorych obserwowaliśmy znaczące zmiany w tkankach nowotworowych, co pokazuje, że połączenie immunoterapii z radioterapią naprawdę działa. Jeśli ten efekt potwierdzimy w kolejnym, większym badaniu, może to oznaczać mniej rozległe zabiegi chirurgiczne, szybszą rekonwalescencję i lepsze wyniki leczenia. To realna nadzieja dla chorych na mięsaki oraz ważny krok, który Polska wnosi do rozwoju światowej onkologii – wyjaśnia prof. Rutkowski. 

Kolejne kroki

W oparciu o pozytywne wyniki EFTISARC-NEO, zespół planuje randomizowane badanie III fazy, które porówna skuteczność kombinacji pembrolizumabu, eftilagimodu alfa i radioterapii z wyłączną radioterapią. W przypadku potwierdzenia efektu, terapia może zostać zarejestrowana jako nowy standard leczenia mięsaków tkanek miękkich.

Zespół badawczy EFTISARC-NEO

Dr n. med. Katarzyna Kozak, dr n. med. Paweł Sobczuk (liderzy projektu), dr n. med. Tomasz Świtaj, dr n. med. Paweł Rogala, dr n. med. Paulina Jagodzińska-Mucha, lek. Anna Mariuk-Jarema, lek. Joanna Placzke, dr n. med. Michał Wągrodzki, dr hab. n. med. Anna Szumera-Ciećkiewicz, dr n. med. Aneta Borkowska, prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, lek. Konrad Zaborowski, lek. Maria Krotewicz, prof. dr hab. n. med. Elżbieta Sarnowska, mgr Aleksandra Wiśniewska, lek. Anna Klimczak.

Źródło: NIO