Medicalpress
Naukowcy z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego opracowali innowacyjny system sztucznej inteligencji, który w ciągu kilku sekund automatycznie analizuje morfologię tętniaków mózgu i może wspierać ocenę ryzyka ich pęknięcia. Wyniki badań opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Radiology: Artificial Intelligence, a opracowana technologia została objęta międzynarodową ochroną patentową i jest przygotowywana do wdrożenia w praktyce klinicznej.

W prestiżowym czasopiśmie Radiology: Artificial Intelligence (Impact Factor >20) opublikowano wyniki badań dotyczących nowatorskiego zastosowania sztucznej inteligencji w diagnostyce tętniaków mózgu. Publikacja należy do najwyżej punktowanych prac naukowych w historii radiologii i neurochirurgii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, szpitala GUMed.

Artykuł prezentuje innowacyjny system sztucznej inteligencji, który umożliwia automatyczną analizę morfologii tętniaków mózgu. Opracowana i opatentowana technologia pozwala w ciągu kilku sekund uzyskać zaawansowane parametry dotyczące kształtu i budowy tętniaka, które mogą być wykorzystywane do oceny ryzyka jego pęknięcia oraz wspierać podejmowanie decyzji terapeutycznych przez radiologów, neurologów i neurochirurgów.

Ocena ryzyka pęknięcia tętniaka mózgu pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny naczyniowej. Stosowane obecnie narzędzia kliniczne, takie jak skala PHASES, opierają się głównie na danych demograficznych i klinicznych pacjenta, jednak ich skuteczność prognostyczna ma istotne ograniczenia. W ostatnich latach liczne badania wykazały, że morfologia tętniaka – obejmująca jego kształt, cechy geometryczne oraz parametry związane z przepływem krwi – jest jednym z najważniejszych wskaźników ryzyka pęknięcia. Dotychczas wykorzystanie tych danych w codziennej praktyce klinicznej było jednak utrudnione ze względu na konieczność wykonywania czasochłonnych pomiarów manualnych.

Badaniom przewodził Samuel D. Pettersson, student VI roku kierunku lekarskiego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, pierwszy autor publikacji oraz współtwórca opisywanej technologii. Rozwiązanie zostało opracowane we współpracy z profesorem Harvard Medical School oraz współwynalazcą związanym z Uniwersytetem Harvarda. Technologia jest obecnie objęta międzynarodową ochroną patentową, a prowadzone działania mają na celu jej wdrożenie do praktyki klinicznej.

Projekt realizowano przez trzy lata w ramach międzynarodowej współpracy naukowej obejmującej pięć ośrodków: Gdański Uniwersytet Medyczny i Uniwersyteckie Centrum Kliniczne, Beth Israel Deaconess Medical Center przy Harvard Medical School, Vienna General Hospital, Hospital das Clínicas Uniwersytetu w São Paulo oraz Buffalo General Hospital w Nowym Jorku.

Artykuł dostępny jest tutaj.

Źródło: GUM

AI coraz śmielej wkracza do diagnostyki, badań klinicznych, zarządzania placówkami medycznymi i komunikacji z pacjentami. Podczas konferencji AI&MEDTECH CEE eksperci zgodnie podkreślali jednak, że o sukcesie technologicznej transformacji nie zdecydują same algorytmy, lecz jakość danych, odpowiednie regulacje, bezpieczeństwo pacjentów i umiejętne włączenie sztucznej inteligencji do codziennej praktyki klinicznej.
09 czerwca 2026 roku w Centrum Konferencyjnym ADN odbyła się VI edycja konferencji AI&MEDTECH CEE, poświęcona sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia. Podczas konferencji przedstawiciele administracji publicznej, instytucji zdrowotnych, środowiska naukowego oraz firm technologicznych dyskutowali o możliwościach i wyzwaniach związanych z wdrażaniem AI.

Otwierając część merytoryczną, Tomasz Maciejewski, Podsekretarz Stanu Ministerstwa Zdrowia zaznaczył, że dyskusja o AI w medycynie nie dotyczy już odległej przyszłości. „Sztuczna inteligencja to już nie jest futurystyka. To już nie jest dyskusja o odległej przyszłości, bo to się już dzieje tu i teraz” – mówił.

Podczas rozmowy moderowanej przez Dianę Żochowską z Tomaszem Maciejewskim dyskutowano o tym, czy obecne polityki publiczne są w stanie nadążyć za tempem rozwoju technologii. Jednym z najważniejszych tematów była potrzeba tworzenia regulacji, które jednocześnie wspierają innowacje i gwarantują bezpieczeństwo pacjentów.

Istotnym wątkiem konferencji była rola państwa i instytucji publicznych w tworzeniu warunków dla bezpiecznego wdrażania AI. Ewelina Gładki, Kierująca realizacją budowy Platformy Usług Inteligentnych w Centrum e-Zdrowia zaprezentowała PUI jako centralny system umożliwiający podmiotom leczniczym korzystanie z certyfikowanych modeli AI bez konieczności samodzielnego budowania złożonej infrastruktury. Jak wskazano, celem platformy jest wsparcie diagnostyki, szczególnie w obszarach, w których występują niedobory specjalistów. „Sztuczna inteligencja ma pomóc i wesprzeć radiologa, aby mógł skupić się na tym, co najbardziej istotne” – podkreślała podczas prezentacji.

Joanna Miszczak, Kierownik Działu Raportów i Działu JGP, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji omówiła zagadnienia związane z wyceną innowacyjnych wyrobów medycznych. Wskazała, że rozwój sztucznej inteligencji wymaga również zmian w mechanizmach finansowania i oceny nowych technologii. Temat finansowania systemu ochrony zdrowia został rozwinięty podczas rozmowy Diany Żochowskiej z Michałem Dzięgielewskim, Pełnomocnikiem Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Dyskusja dotyczyła możliwości finansowania rozwiązań cyfrowych oraz tworzenia zachęt dla placówek wdrażających innowacje.

W części dotyczącej polityk publicznych zwrócono uwagę na potrzebę strategicznego podejścia do rozwoju AI. Mariola Jóźwiak-Węclewska z Ministerstwa Cyfryzacji mówiła o polityce rozwoju sztucznej inteligencji do 2030 roku, wskazując, że ochrona zdrowia jest jednym z kluczowych obszarów dla państwa. „Technologia ma służyć człowiekowi” – przypomniano podczas wystąpienia, podkreślając, że regulacje, finansowanie i współpraca nauki z biznesem muszą tworzyć spójny ekosystem wdrożeń.

Duże zainteresowanie wzbudziła debata Ligii Kornowskiej, Liderki Koalicji AI w Zdrowiu z udziałem Aleksandry Grajkowskiej, Digital & Innovation Head w Novartis poświęcona relacjom między sektorem farmaceutycznym a firmami technologicznymi. Uczestnicy zgodzili się, że sztuczna inteligencja zmienia sposób prowadzenia badań klinicznych, analizowania danych oraz projektowania nowych terapii. Jednocześnie podkreślano, że skuteczne wykorzystanie AI wymaga współpracy pomiędzy firmami farmaceutycznymi, startupami i dostawcami technologii.

Silnie wybrzmiał także temat odpowiedzialności. W dyskusji prowadzonej przez Ligię Kornowską z Jędrzejem Stępniowskim, Partnerem w kancelarii dotlaw oraz Danielem Kaźmierczakiem z Teleradiologia24, o poradniku nabywcy AI wskazywano, że nawet najlepszy algorytm nie zdejmuje odpowiedzialności z placówki i lekarza. To szczególnie ważne w kontekście zamawiania, oceny i wdrażania narzędzi AI w podmiotach leczniczych. Warto zaznaczyć, że konsultacje publiczne nad Poradnikiem Nabywcy AI już trwają. Więcej informacji jest na stronie www.aiwzdrowiu.pl

Druga część konferencji koncentrowała się na praktycznych zastosowaniach. Karolina Tądel z Ministerstwa Zdrowia podkreślała, że wdrożenia nie powinny zaczynać się od fascynacji technologią, lecz od dobrze zdefiniowanego problemu, jakości danych i procesu decyzyjnego. „Podejście od danych do decyzji jest kluczowe” – mówiła, zaznaczając, że AI nie naprawi automatycznie luk organizacyjnych, jeśli wcześniej nie zostaną opisane procesy i potrzeby systemu.

Maciej Szymczyk, CEO Medmetrix, zwrócił uwagę, że pacjent nie potrzebuje kolejnej aplikacji, lecz rozwiązań prowadzących do realnej poprawy doświadczeń związanych z leczeniem.

Ewa Owerczuk, wolontariuszka Fundacji K.I.D.S. przedstawiła konkurs „Dziecięcy Szpital Przyszłości”, pokazując, że innowacje mogą być rozwijane również dla najmłodszych pacjentów.
Zuzanna Nowak-Życzyńska z Agencji Badań Medycznych omówiła rolę ABM w finansowaniu innowacji cyfrowych oraz wspieraniu rozwoju nowych technologii medycznych.
Jakub Musiałek, CEO Pixel Technology przedstawił proces budowania modeli AI w medycynie, podkreślając znaczenie jakości danych oraz współpracy ekspertów klinicznych z zespołami technologicznymi.
Jakub Kozak, CEO i współzałożyciel Datlowe, przedstawił perspektywę wykorzystania danych do wcześniejszego zarządzania ryzykiem w szpitalach. W jego wystąpieniu AI została pokazana jako narzędzie, które może przekształcać dane w działania prewencyjne. „Porozmawiajmy o tym, jak możemy przekształcać dane w zapobieganie” – mówił, wskazując, że cyfryzacja szpitali nie powinna kończyć się na gromadzeniu informacji, ale prowadzić do lepszych decyzji operacyjnych i klinicznych. “Podmioty lecznicze każdego dnia generują ogromne ilości danych. AI może przynosić praktyczną wartość szpitalom, pacjentom i jakości opieki wtedy, gdy pomaga w sposób ciągły analizować te dane i przekładać je na działania podejmowane we właściwym czasie: umożliwiając wcześniejszą identyfikację ryzyk, skupienie uwagi tam, gdzie ma to największe znaczenie, oraz przejście od analizy retrospektywnej do ukierunkowanej prewencji”, powiedział.

Konferencja nie unikała także tematów trudnych. Milena Szuchnik-Kamińska, Radca Prawny w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta ostrzegała przed zjawiskiem „fałszywych lekarzy AI”, czyli systemów, które wyglądają jak konsultacja medyczna, ale nie podlegają takim samym zasadom jak lekarz czy świadczenie zdrowotne. „Ten lekarz nie istnieje. Nie ma prawa wykonywania zawodu. Nie podlega odpowiedzialności zawodowej. Nie obowiązuje go tajemnica lekarska” – mówiła.

Jędrzej Stępniowski, Partner w kancelarii DotLaw przedstawił konsekwencje wdrażania AI Act dla sektora ochrony zdrowia, wskazując na nowe obowiązki producentów i użytkowników systemów wysokiego ryzyka.

Regulacyjny wymiar wdrożeń AI omówił Tomasz Koeber z URPL, wskazując, że oprogramowanie wykorzystujące AI może być wyrobem medycznym, jeśli jego przewidziane zastosowanie obejmuje diagnozowanie, monitorowanie, przewidywanie lub wspieranie decyzji terapeutycznych. „Kluczowe jest przewidziane zastosowanie, czyli do czego oprogramowanie jest przeznaczone” – podkreślił.

Konrad Komornicki z UODO przypomniał o konieczności zachowania równowagi pomiędzy innowacyjnością a ochroną prywatności pacjentów.

Konferencję zamknął Wojciech Kusa z NASK, który mówił o suwerenności technologicznej i znaczeniu polskich modeli językowych. Wskazał, że AI staje się nową warstwą infrastruktury, podobnie jak kiedyś elektryczność, internet czy chmura.

Najważniejszym przesłaniem konferencji było przejście od entuzjazmu do dojrzałości. AI w ochronie zdrowia nie jest już wyłącznie obietnicą. Jest narzędziem, które może wspierać diagnostykę, zarządzanie, analizę danych i komunikację z pacjentem. Warunkiem sukcesu pozostaje jednak odpowiedzialne wdrażanie: oparte na danych, zgodne z regulacjami, bezpieczne dla pacjenta i podporządkowane zasadzie, że technologia ma wspierać człowieka, a nie go zastępować.

Więcej informacji dostępnych jest na stronie www.aiwzdrowiu.pl

Źródło: inf pras

Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi prezentuje wyniki globalnego projektu mającego na celu poprawę komfortu dzieci podczas badań rezonansem magnetycznym (MRI). Inicjatywa, która wykorzystuje najbardziej rozpoznawalne i ponadczasowe animacje z nowymi technologiami, pozwala sprawniej przeprowadzać badania u najmłodszych pacjentów. Projekt realizowany jest we współpracy z The Walt Disney Company oraz firmą Philips.
Badanie rezonansem magnetycznym (MRI) może być dla dzieci sporym wyzwaniem. Wprowadzenie do dużego, nieznanego urządzenia, które dodatkowo wydaje głośne dźwięki oraz konieczność leżenia w całkowitym bezruchu nawet przez 40 minut, powoduje, że aż 66% najmłodszych pacjentów odczuwa lęk [1]. Stres wpływa nie tylko na samopoczucie dziecka, ale również na przebieg badania – może wydłużać procedurę, a nawet wymagać jej powtórzenia. Zakłócenia te mogą ograniczać liczbę pacjentów przyjmowanych każdego dnia, powodując potencjalne opóźnienia.

W odpowiedzi na te wyzwania Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki (ICZMP) w Łodzi zdecydował się dołączyć, do międzynarodowego projektu oceniając zastosowanie systemu audiowizualnego Ambient Experience Philips ze światem Disneya. Rozwiązanie to polega na włączeniu ulubionych postaci i historii z filmów animowanych bezpośrednio do środowiska badań rezonansu magnetycznego. Specjalnie zaprojektowana przestrzeń MRI wykorzystuje światło, dźwięk oraz narrację, tworząc angażujące otoczenie, które ma pomóc najmłodszym poczuć się bezpieczniej.

– Dane z projektu, w którym uczestniczyliśmy pokazują, że takie podejście przynosi wymierne rezultaty – poziom stresu u dzieci po badaniu obniżył się o 43%, a efektywność pracy zespołów diagnostycznych wyraźnie wzrosła. To kierunek, który chcemy dalej rozwijać w naszej placówce – mówi dr hab. n. med. Iwona Maroszyńska, dyrektor Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.

Doświadczenia ICZMP potwierdzają, że obecność znanych bohaterów, takich jak syrenka Ariel, Vaiana, Myszka Miki i Minnie,  czy bohaterów Marvela i postaci z uniwersum Gwiezdnych Wojen, skutecznie odwraca uwagę dzieci od medycznego charakteru badania. Mali pacjenci są spokojniejsi, rzadziej przerywana jest procedura,
a uzyskiwane obrazy charakteryzują się wysoką jakością.

– Widzimy, że dzieci chętniej współpracują. Zarówno najmłodsi, jak również ich rodzice podchodzą do badania z mniejszym napięciem. To przekłada się na komfort całej rodziny oraz na sprawność procesu diagnostycznego – dodaje dr hab. n. med. Piotr Grzelak, Kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej.

Globalna współpraca na rzecz poprawy opieki

Disney od lat wspiera szpitale dziecięce na całym świecie, prowadząc długofalowe działania na rzecz poprawy doświadczenia najmłodszych pacjentów. W Polsce Disney na stałe współpracuje z 11 szpitalami dziecięcymi, wspierając je w tworzeniu bardziej przyjaznego i mniej stresującego środowiska leczenia, m.in. poprzez wyjątkowe grafiki ścienne z postaciami Disneya, dostęp do Disney+ oraz inne formy wsparcia. Disney współpracuje także z organizacjami charytatywnymi i personelem medycznym, aby wspierać dzieci z poważnymi chorobami oraz ich bliskich. Wykorzystując siłę marki, a także znane historie i postacie, budujemy komfort emocjonalny najmłodszych pacjentów.

Philips od lat rozwija innowacje w pediatrii poprzez zaawansowane technologie, partnerstwa i rozwiązania obrazowe dostosowane do dzieci, takie jak Pediatric Coaching, Scan Buddy i Kitten Scanners, które usprawniają procesy kliniczne i poprawiają jakość opieki.

– Nasze doświadczenia pokazują, że w przypadku badań diagnostycznych, szczególnie u najmłodszych pacjentów równie ważne jak sama technologia jest również to jak pacjent się czuje. Spokojniejszy pacjent oznacza bardziej efektywną diagnostykę. Dlatego rozwijamy technologie, które pomagają ograniczyć stres, wspierają współpracę na linii badany – personel medyczny i pozostawiają pacjenta z dobrymi doświadczeniami  – mówi z Michał Grzybowski, Prezes  Philips Polska i dodaje – W tym celu często zapraszamy do współpracy partnerów. W przypadku Ambient Experience innowacja spotyka się w jednym rozwiązaniu z Yodą z Gwiezdnych Wojen oraz Myszką Miki.

–  Znane opowieści i bohaterowie Disneya od lat towarzyszą dzieciom w ważnych momentach ich życia. Pomagają oswoić nowe, często stresujące sytuacje i dają poczucie bezpieczeństwa. Współpraca przy tym projekcie pozwala nam przenieść to wsparcie do środowiska medycznego, gdzie jest ono szczególnie potrzebne, realnie poprawiając komfort dzieci i ich rodzin – mówi Marta Szafrańska, Director Corporate Communications, Publicity, Citizenship, The Walt Disney Company CEE.

Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi jest jedną z sześciu placówek na świecie, która pilotażowo wdrożyła rozwiązanie Ambient Experience  z motywami Disney. Obok łódzkiej placówki w projekcie brały udział również renomowane ośrodki: Rady Children’s Health w Orange County (USA) oraz Calderdale Royal Hospital (Wielka Brytania). Docelowo rozwiązanie będzie dostępne w 87 krajach na całym świecie.

Źródło: inf pras

Coraz więcej pacjentów z udarem niedokrwiennym mózgu ma dostęp do nowoczesnego leczenia dzięki dynamicznemu rozwojowi trombektomii mechanicznej w Polsce. Od momentu włączenia tej procedury do katalogu świadczeń finansowanych ze środków publicznych liczba ośrodków wykonujących zabiegi wzrosła ponad dwukrotnie, a liczba leczonych pacjentów zwiększyła się kilkukrotnie. Eksperci podkreślają, że kluczową rolę w rozwoju systemu odegrały europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej współtworzone przez specjalistów Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Neuroradiologia zabiegowa należy do najbardziej precyzyjnych dziedzin współczesnej medycyny. Lekarze wykonują zabiegi przez naczynia krwionośne, docierając do struktur mózgu bez klasycznej operacji neurochirurgicznej. W ten sposób leczy się m.in. część udarów niedokrwiennych, tętniaki mózgu, przetoki, malformacje naczyniowe i zwężenia naczyń. Dla pacjentów oznacza to często mniej obciążające leczenie, krótszą hospitalizację i większą szansę na uniknięcie ciężkiej niepełnosprawności.

Właśnie dla takich procedur szczególne znaczenie mają wspólne zasady szkolenia i organizacji leczenia. Europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej, opracowane z inicjatywy środowiska Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, określają m.in., jak szkolić lekarzy, jak organizować ośrodki i jakie warunki powinny być spełnione, aby procedury wykonywane wewnątrz naczyń mózgowych były bezpieczne, porównywalne i dostępne dla pacjentów w różnych krajach Europy.

Jednym z najlepiej widocznych przykładów znaczenia tych procedur jest trombektomia mechaniczna, stosowana u części pacjentów z ostrym udarem niedokrwiennym mózgu. Zabieg polega na usunięciu skrzepliny zamykającej naczynie w mózgu. W najcięższych udarach może zdecydować o tym, czy pacjent przeżyje i czy wróci do pełnosprawności.

– Europejskie standardy porządkują całą ścieżkę: od przygotowania lekarza, przez wymagania wobec ośrodka, po bezpieczeństwo wykonywania procedur. To szczególnie ważne w tak wymagającej dziedzinie jak neuroradiologia zabiegowa, gdzie decyzje kliniczne zapadają często bardzo szybko, a ich skutki są dla pacjenta fundamentalne – wyjaśnia prof. Anna Zimny, kierownik Katedry Radiologii UMW oraz kierownik Uniwersyteckiego Centrum Diagnostyki Obrazowej USK we Wrocławiu.

Wspólne zasady dla bezpieczniejszych procedur

Jeszcze kilka lat temu w Europie brakowało jednolitego modelu szkolenia i organizacji neuroradiologii zabiegowej. Ankieta przeprowadzona w 2019 r. w 31 krajach zrzeszonych w Europejskiej Unii Lekarzy Specjalistów (UEMS) pokazała duże różnice między państwami, a nawet między ośrodkami w tych samych krajach. Różniły się ścieżki szkolenia, wymagania wobec lekarzy, zasady certyfikacji, organizacja placówek oraz dostępność procedur dla pacjentów.

Europejskie standardy powstały po to, aby te różnice ograniczyć. Dokument określa, jakie kompetencje powinien mieć lekarz wykonujący zabiegi neuroradiologiczne, jak powinno wyglądać szkolenie, kto może je prowadzić, jakie doświadczenie musi mieć ośrodek i jakim zapleczem powinien dysponować. W praktyce to mapa drogowa dla szpitali, uczelni, instytucji szkolących i organizatorów ochrony zdrowia.

Prace nad standardami prowadzone były pod przewodnictwem prof. Marka Sąsiadka, kierownika Katedry Radiologii UMW, pełniącego wówczas funkcję prezydenta Dywizji Neuroradiologii UEMS. Po analizie wyników europejskiej ankiety prof. Sąsiadek kierował pracami grupy ekspertów, a następnie przedstawił dokument Radzie UEMS. Standardy zostały przyjęte jednogłośnie.

Od pilotażu do świadczenia gwarantowanego 

Znaczenie standardów widać także w Polsce. Po zakończeniu pilotażu trombektomia mechaniczna została wpisana do wykazu świadczeń gwarantowanych. Od 1 lipca 2024 r. leczenie ostrej fazy udaru niedokrwiennego za pomocą przezcewnikowej trombektomii mechanicznej naczyń domózgowych lub wewnątrzczaszkowych jest dostępne jako świadczenie finansowane ze środków publicznych.

W latach 2021–2025 efektem projektu było m.in. zwiększenie liczby ośrodków wykonujących trombektomię, rozwój kursów certyfikacyjnych dla lekarzy uprawnionych do wykonywania procedury, a także rozpoczęcie tworzenia sieci szpitali trombektomijnych połączonych aplikacją Brainomix, wspierającą szybką ocenę badań obrazowych u pacjentów z podejrzeniem udaru.

– Korzyści z wdrożenia standardów są wielopoziomowe. Pacjenci zyskują większą szansę na leczenie w ośrodku spełniającym określone wymagania. Lekarze mają jasne kryteria szkolenia i certyfikacji. Szpitale mogą rozwijać procedury według wspólnych zasad, a system ochrony zdrowia łatwiej planuje sieć ośrodków i kontroluje jakość świadczeń – podsumowuje prof. Zimny.

Europejskie standardy neuroradiologii zabiegowej stały się też punktem odniesienia dla kolejnych środowisk eksperckich, m.in. Sekcji Neuroradiologii Pediatrycznej UEMS oraz Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Były wykorzystywane przy opracowywaniu następnych dokumentów dotyczących organizacji szkolenia, jakości procedur i leczenia chorób naczyniowych mózgu.

Efekty wdrożenia widoczne w praktyce 

Po prawie dwóch latach od systemowego finansowania trombektomii można mówić nie tylko o założeniach, ale o konkretnych efektach. Liczba ośrodków wykonujących zabiegi trombektomii wzrosła w Polsce z 17 w 2019 r. do 37 w 2025 r., a liczba pacjentów leczonych tą metodą zwiększyła się z 1412 w 2019 r. do 4807 w 2024 r. Oznacza to większą dostępność leczenia, rozwijany system szkolenia i rosnące znaczenie współpracy między szpitalami.

Najważniejszy efekt jest praktyczny: pacjent trafiający do ośrodka neuroradiologii zabiegowej ma większą szansę, że leczenie będzie prowadzone przez właściwie przygotowany zespół, według jasnych zasad i w warunkach odpowiadających europejskim standardom.

Źródło: inf pras

Obawy przed uszkodzeniem nerek po podaniu kontrastu od lat towarzyszą badaniom obrazowym. Najnowsze wyniki opublikowane w czasopiśmie Neurology wskazują jednak, że u pacjentów z udarem niedokrwiennym mózgu leczonych trombektomią mechaniczną powikłania nerkowe są rzadkie, a ich ryzyko można ocenić jeszcze przed zabiegiem.
„Kontrast szkodzi nerkom” – to przekonanie od lat funkcjonuje wśród pacjentów, a czasem także wśród lekarzy. W praktyce klinicznej bywa powodem obaw przed badaniami obrazowymi i zabiegami, w których stosuje się środki kontrastowe. Najnowsze badanie opublikowane w czasopiśmie Neurology, którego współautorami są naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, pokazuje jednak, że w przypadku pacjentów z udarem niedokrwiennym mózgu leczonych trombektomią mechaniczną powikłania nerkowe po podaniu kontrastu są rzadkie. Co więcej, ryzyko ich wystąpienia można oszacować jeszcze przed zabiegiem.

Jak podkreśla prof. Maciej Guziński z Zakładu Radiologii Ogólnej, Zabiegowej i Neuroradiologii UMW, współautor publikacji, środki kontrastowe są kluczowe w diagnostyce i leczeniu chorób naczyniowych.

– Badania TK z kontrastem oraz zabiegi naczyniowe, w tym trombektomia w udarze mózgu, wymagają podania kontrastu jodowego, który pozwala dokładnie zobaczyć naczynia i szybko podjąć leczenie ratujące mózg lub życie – wyjaśnia prof. Guziński. – Naturalne jest jednak pytanie pacjentów i ich rodzin, czy kontrast jest bezpieczny dla nerek.

Skąd wzięły się obawy?

Pokontrastowe uszkodzenie nerek opisano po raz pierwszy w latach 50. XX wieku, gdy stosowane środki kontrastowe były znacznie mniej bezpieczne niż dziś. Przez dekady utrwaliło się przekonanie, że kontrast często prowadzi do poważnych powikłań.

– Od tego czasu ustalono jednak, że zagadnienie jest dużo bardziej złożone i zależne od wielu czynników, a nie tylko od ewentualnej nefrotoksyczności kontrastu – wyjaśnia dr Marta Nowakowska-Kotas z Kliniki Neurologii UMW, współautorka pracy.

Na ryzyko wpływają m.in. wiek pacjenta, choroby współistniejące czy ogólny stan zdrowia.

Pacjenci po udarze

Trombektomia mechaniczna jest dziś jedną z najskuteczniejszych metod leczenia udaru niedokrwiennego mózgu. Zabieg polega na mechanicznym usunięciu skrzepu z naczynia mózgowego
i przywróceniu przepływu krwi. Podczas procedury lekarze podają kontrast, aby dokładnie zobrazować naczynia i kontrolować przebieg zabiegu.

– Podczas trombektomii mechanicznej podaje się stosunkowo dużą ilość kontrastu, a jednocześnie są to często pacjenci starsi, z licznymi obciążeniami chorobowymi, przez co bardziej podatni na ostre uszkodzenie nerek – mówi lek. Michał Puła, rezydent radiologii, współautor publikacji.

Dlatego funkcja nerek u tych pacjentów jest szczególnie uważnie monitorowana.

Skala CAN-REST

Jednym z najważniejszych rezultatów badania było stworzenie wskaźnika CAN-REST, który pozwala jeszcze przed zabiegiem oszacować ryzyko pogorszenia funkcji nerek.

– Na podstawie zebranych danych wyselekcjonowano parametry, które umożliwiają wskazanie pacjentów z podwyższonym ryzykiem rozwinięcia tego powikłania – tłumaczy dr Nowakowska-Kotas.

Do najważniejszych czynników należą m.in. parametry filtracji nerkowej (GFR), poziom hemoglobiny, stężenie glukozy, choroby nerek w wywiadzie, stosowane leki oraz stan neurologiczny pacjenta.

Co istotne, analiza pokazała również, że sama ilość kontrastu użyta podczas zabiegu nie zwiększała znacząco dokładności prognozy.

– Można więc wnioskować, że już same informacje dostępne przed zabiegiem pozwalają wytypować pacjentów szczególnie narażonych na niekorzystne następstwa – podkreśla badaczka.

Czy kontrast jest bezpieczny?

Najważniejszy wniosek z badania jest uspokajający. 

– Ostre pogorszenie funkcji nerek po podaniu kontrastu zdarza się u około 5% pacjentów poddanych trombektomii. U zdecydowanej większości jest to jednak zaburzenie przejściowe, które ustępuje
w ciągu kilku dni. Trwalsze pogorszenie funkcji nerek dotyczy około pół procenta wszystkich pacjentów – wyjaśnia prof. Maciej Guziński.

W praktyce klinicznej oznacza to, że decyzja o podaniu kontrastu nie powinna opóźniać diagnostyki ani leczenia, zwłaszcza w sytuacjach nagłych.

– W przypadku udaru mózgu korzyści z wykonania badań i zabiegu zdecydowanie przewyższają potencjalne ryzyko. Trombektomia często pozwala uniknąć ciężkiej niepełnosprawności lub śmierci – podkreśla neurolog.

Nowe narzędzie prognostyczne CAN-REST może dodatkowo pomóc lekarzom jeszcze lepiej identyfikować pacjentów szczególnie narażonych na powikłania i odpowiednio wcześnie wdrażać działania zapobiegawcze.

Szybka diagnostyka i natychmiastowe leczenie ratują tkankę mózgową, sprawność pacjenta – i często jego życie.

Materiał powstał na podstawie artykułu: Contrast-Associated Acute Kidney Injury After Thrombectomy for Ischemic Stroke, Prognostic Impact and CAN-REST Predictive Score, Neurology
Źródło: Komunikat Prasowy

W Zakładzie Radioterapii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach 18 marca uruchomiono pierwszą w Polsce i unikalną w skali Europy Poradnię Radioterapii Chorób Nienowotworowych. Raz w tygodniu – w środę w godzinach 10:00-14:00 – będą w niej konsultowani i kwalifikowani do leczenia promieniami pacjenci z nieonkologicznymi schorzeniami ortopedycznymi, neurologicznymi, urologicznymi i kardiologicznymi, które nie poddają się standardowemu leczeniu.
W przypadku chorób nienowotworowych radioterapia stosowana jest zwykle w niższych dawkach niż w przypadku nowotworów. Dzięki temu tolerancja leczenia jest bardzo dobra, a ryzyko wystąpienia działań niepożądanych jest w większości przypadków minimalne. Wyjątkiem są tu niektóre schorzenia neurologiczne, których leczenie wymaga zastosowania wyższych dawek, ale za to skoncentrowanych w bardzo niewielkiej objętości tkanek – tłumaczy radioterapeuta dr hab. n. med. Sławomir Blamek, prof. NIO-PIB, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach.

Jak dodaje, radioterapia jest wdrażana przede wszystkim w sytuacjach, gdy standardowe metody leczenia, takie jak farmakoterapia (np. niesteroidowe leki przeciwzapalne), fizjoterapia, ćwiczenia, wkładki ortopedyczne czy iniekcje sterydowe, nie przynoszą trwałej poprawy lub z jakichś przyczyn nie mogą być stosowane. – Zwykle rozważa się ją po 3-6 miesiącach nieskutecznego leczenia innymi metodami, choć mamy też pacjentów, którzy przez wiele lat byli leczeni innymi metodami bez wyraźnych efektów i dopiero zastosowanie radioterapii przynosiło spektakularne efekty, na przykład w przypadku neuralgii nerwu trójdzielnego – mówi prof. Sławomir Blamek.

Radioterapia znajduje zastosowanie nie tylko w onkologii

Narodowy Instytut Onkologii już od wielu lat z powodzeniem leczy chorych ze schorzeniami nienowotworowymi przebiegającymi z bolesnym stanem zapalnym lub włóknieniem tkanki łącznej, które w znaczący sposób obniżają jakość życia i upośledzają funkcjonowanie. Są to nie tylko schorzenia ortopedyczne (np. ostroga piętowa, zapalenie ścięgna Achillesa, łokieć tenisisty i golfisty, zespół bolesnego barku, zwyrodnienie stawu biodrowego i kolanowego, bolesne naczyniaki kręgów) i neurologiczne (np. neuralgia nerwu trójdzielnego, nerwiaki, oponiaki), ale też urologiczne (choroba Peyroniego), endokrynologiczne (orbitopatia tarczycowa w przebiegu choroby Gravesa-Basedowa) czy kardiologiczne (nawracający częstoskurcz komorowy). W gliwickim Instytucie prowadzone są obecnie badania kliniczne dotyczące zastosowania radioterapii u chorych z drżeniem samoistnym (EASIER) oraz tachykardią komorową (SMARTER-VT), a niedawno zakończyło się badanie dotyczące leczenia promieniami chorych na chorobę Parkinsona.

W zależności od stanu pacjenta i lokalizacji jego problemu zdrowotnego stosowane są różne techniki radioterapii. Jedną z metod jest radioterapia niskodawkowa (LDRT). Jest ona uznaną metodą leczenia zachowawczego bolesnych schorzeń zwyrodnieniowych układu kostno-stawowego oraz entezopatii, czyli zmian chorobowych w miejscach przyczepów ścięgien. Stosuje się ją również u mężczyzn z chorobą Peyroniego (stwardnienie plastyczne prącia), która prowadzi do bolesnych wzwodów, skrzywienia, zwężenia lub skrócenia członka, a jej przyczyną jest zwykle doznany uraz. W radioterapii niskodawkowej standardowo stosuje się dawki frakcyjne o wartości 0,5-1 Gy do dawki całkowitej 3-6 Gy na serię leczenia. W sytuacji braku poprawy można rozważyć powtórzenie serii po 3-6 miesiącach.

W przypadku schorzeń neurologicznych doskonale sprawdza się radiochirurgia stereotaktyczna z wykorzystaniem aparatu CyberKnife. Metoda ta polega na precyzyjnym dostarczeniu wysokiej dawki promieniowania jonizującego do niewielkiego obszaru docelowego. Stanowi alternatywę dla neurochirurgii – jest bardzo skuteczna, a przy tym nieobarczona wysokim ryzykiem powikłań, które mogą wystąpić podczas leczenia operacyjnego.

Radiochirurgia stereotaktyczna wykorzystywana jest również w leczeniu nawracającego częstoskurczu komorowego – groźnej dla życia arytmii, objawiającej się kołataniem serca i omdleniami. Jest ona metodą, po którą sięga się w przypadku nieskutecznego leczenia farmakologicznego oraz braku skuteczności lub możliwości wykonania zabiegu ablacji.

Poradnia dla pacjentów ze schorzeniami nieonkologicznymi

Uruchomienie Poradni Radioterapii Chorób Nienowotworowych ma ułatwić pacjentom z województwa śląskiego i spoza regionu, którzy często przez wiele lat bezskutecznie szukają pomocy w pozbyciu się silnych dolegliwości bólowych towarzyszących ich schorzeniom, skorzystanie z pomocy naszych specjalistów z Zakładu Radioterapii.

Szczegółowe informacje na temat możliwości leczenia schorzeń nienowotworowych w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach można uzyskać, dzwoniąc pod numer call center: 32 278 88 88 lub bezpośrednio do koordynatora Zakładu Radioterapii, Jolanty Frisch-Didek: 662 230 289.

Rejestracja Zakładu Radioterapii czynna jest od poniedziałku do piątku w godzinach 7:00-15:30 pod numerem telefonu 32 278 80 45.

Schorzenia nienowotworowe leczone za pomocą radioterapii w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach

 
ORTOPEDYCZNE:
NEUROLOGICZNE:
UROLOGICZNE:
KARDIOLOGICZNE
ENDOKRYNOLOGICZNE
Źródło: NIO
Profesor Edyta Szurowska została 26 stycznia 2026 r. powołana na konsultantkę krajową w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej. Decyzja ta zapada w momencie szczególnym dla całej specjalności, która od lat znajduje się w centrum niemal każdej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, a jednocześnie mierzy się z rosnącą presją organizacyjną, kadrową i technologiczną.
Nowa konsultantka krajowa jest wiceprezesem Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne, a w latach 2023–2025 pełniła funkcję prezesa Towarzystwa. W obecnej kadencji pozostaje członkinią Zarządu Głównego oraz przewodniczącą Komisji ds. Certyfikowania Umiejętności PLTR, co nadaje jej szczególne kompetencje w obszarze jakości kształcenia i standaryzacji praktyki radiologicznej. To właśnie certyfikacja umiejętności, porządkowanie kompetencji i odpowiedź na dynamiczny rozwój technologii obrazowania stają się dziś jednym z kluczowych tematów debaty w środowisku.

Zawodowo prof. Szurowska kieruje Zakładem Radiologii w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, będącym szpitalem Gdański Uniwersytet Medyczny. W latach 2016–2020 oraz 2020–2024 pełniła funkcję prorektora ds. klinicznych uczelni, co dało jej unikalną perspektywę łączenia praktyki klinicznej, dydaktyki oraz zarządzania dużą instytucją medyczną. To doświadczenie administracyjne nabiera szczególnego znaczenia w kontekście roli konsultanta krajowego, który nie tylko opiniuje rozwiązania merytoryczne, lecz także uczestniczy w dialogu z Ministerstwem Zdrowia i instytucjami odpowiedzialnymi za organizację systemu.

Profil naukowy nowej konsultantki obejmuje przede wszystkim neuroobrazowanie, radiologię onkologiczną oraz diagnostykę narządową w tomografii komputerowej i rezonansie magnetycznym. Jej zainteresowania koncentrują się również na nowoczesnych technikach obrazowania, takich jak perfuzja, dyfuzja czy spektroskopia, które coraz częściej decydują o jakości rozpoznania i kwalifikacji pacjenta do leczenia. W dobie medycyny precyzyjnej to właśnie radiologia staje się nie tylko narzędziem wykrywania zmian, ale integralnym elementem podejmowania decyzji terapeutycznych.

Powołanie prof. Edyty Szurowskiej na konsultantkę krajową można odczytywać jako sygnał wzmocnienia roli środowiska radiologicznego w kształtowaniu polityki zdrowotnej. Radiologia i diagnostyka obrazowa pozostają dziś jednym z najbardziej obciążonych segmentów systemu, a jednocześnie jednym z najszybciej rozwijających się technologicznie. Przed nową konsultantką stoi zadanie równoważenia tych dwóch dynamik: zapewnienia bezpieczeństwa i jakości badań przy jednoczesnym nadążaniu za innowacjami, sztuczną inteligencją i rosnącymi oczekiwaniami klinicystów oraz pacjentów.

Decyzja o powierzeniu tej funkcji osobie o tak szerokim doświadczeniu klinicznym, naukowym i organizacyjnym może okazać się istotna nie tylko dla samej radiologii, ale dla całego systemu ochrony zdrowia, w którym diagnostyka obrazowa od dawna przestała być jedynie „etapem pośrednim”, a stała się jednym z filarów nowoczesnej medycyny.

Żródło: pltr.pl
Foto: Dariusz Giers

W Szczecinie ruszyła nowa pracownia rezonansu magnetycznego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 2 PUM – zainstalowano pierwszy w Polsce (i jeden z niewielu na świecie) aparat 1,5 T z technologią BioMatrix, który automatycznie dostosowuje się do budowy i stanu pacjenta. Inwestycja przekroczyła 15 mln zł, z czego niemal 9,38 mln zł pochodziła z dofinansowania z Ministerstwo Zdrowia.
Nowe urządzenie — zgodnie z informacjami ze szpitala — to prawdziwa rewolucja w diagnostyce obrazowej: dzięki technologii BioMatrix aparat rozpoznaje indywidualne cechy pacjenta, takie jak anatomia, ruch oddechowy czy puls, a następnie optymalizuje parametry badania, co pozwala na wysoko jakościowe obrazy nawet u osób, które dotąd były wykluczone z MR-a. 

Komfort pacjenta również został wzięty pod uwagę — urządzenie posiada szerszy otwór (70 cm), pracuje ciszej oraz umożliwia słuchanie muzyki podczas badania, co szczególnie docenią osoby z klaustrofobią. 

Wspierający system diagnostyczny oparty o oprogramowanie Syngo.via oraz elementy sztucznej inteligencji skraca czas analizy obrazów, co przekłada się na szybsze postawienie rozpoznania i większą dokładność badania. 

Zakres i znaczenie dla pacjentów

Nowa pracownia umożliwia wykonywanie badań całego spektrum obrazowania MR – m.in. głowy, kręgosłupa, stawów, jamy brzusznej, miednicy, a także specjalistycznych procedur: angiografii MR, spektroskopii serca, badań oczodołów czy piersi. 

Dzięki takiemu wyposażeniu pacjenci regionu zyskują dostęp do jednej z najbardziej zaawansowanych technologii diagnostycznych w kraju, co może prowadzić do wcześniejszego wykrycia schorzeń oraz skrócenia ścieżek diagnostycznych. Szpital podkreśla, że to inwestycja w przyszłość medycyny na Pomorzanach – „dowód zaufania do kierunku, w jakim rozwija się nasz szpital”, jak mówił dyrektor Marcin Sygut. 

Otwarcie nowej pracowni rezonansu w U S K 2 P U M to znak, że diagnostyka obrazowa w Polsce zmierza w stronę nie tylko większej mocy aparatury, ale także lepszego dopasowania do pacjenta i jego komfortu. Technologia BioMatrix, wsparcie AI oraz znaczące dofinansowanie tworzą warunki dla bardziej precyzyjnej, szybszej i przyjaznej pacjentowi diagnostyki. Dla mieszkańców Szczecina i regionu to realna korzyść – dostęp do światowej klasy aparatury bliżej domu.

Źródło: PUM

Każdego roku tysiące pacjentów onkologicznych trafia na diagnostykę obrazową, której wynik decyduje o dalszym leczeniu. W Zakładzie Radiologii Narodowego Instytutu Onkologii (NIO-PIB), kierowanym przez dr hab. n. med. Larettę Grabowską-Derlatkę, wykonuje się ponad 10 tysięcy badań rocznie, a ich analiza wpływa na decyzje terapeutyczne w setkach przypadków tygodniowo. To jedno z najbardziej zaawansowanych technologicznie miejsc w Polsce – centrum wiedzy, doświadczenia i współpracy, które nie tylko wspiera proces leczenia, ale także wyznacza standardy nowoczesnej radiologii onkologicznej.
Badania obrazowe wykonywane, opisywane i analizowane przez 160 osobowy zespół Zakładu Radiologii Narodowego Instytutu Onkologii, wpływają na decyzje o dalszym leczeniu tysięcy pacjentów rocznie. Jednostka, kierowana przez dr hab. n. med. Larettę Grabowską-Derlatkę, należy do najbardziej zaawansowanych ośrodków diagnostyki obrazowej w Polsce – wykonuje ponad 10 tysięcy badań rocznie i wdraża procedury, które w wielu miejscach w kraju wciąż są niedostępne. Zakład jako jeden z nielicznych prowadzi spektroskopię MR piersi, posiada certyfikat American College of Radiology dla mammografii oraz współorganizuje międzynarodowe szkolenia w ramach European School of Radiology. To miejsce, które nie tylko wspiera leczenie, ale wyznacza standardy nowoczesnej radiologii onkologicznej w Polsce. O pracy Zakładu w związku ze Światowym Dniem Radiologii opowiadają dr hab. n. med. Laretta Grabowska-Derlatka i dr n.med. Irmina Morawska

Promienie X

Dokładnie 130 lat temu, 8 listopada 1895 roku, niemiecki fizyk Wilhelm Conrad Röntgen dokonał jednego z donioślejszych odkryć w historii nauki, za co w 1901 roku otrzymał pierwszą w historii Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Dla współczesnych niewidzialne promieniowanie, które potrafiło przenikać przez materię, w tym żywe tkanki, i tworzyć obrazy wnętrza ciała ,było prawdziwym cudem. Dzięki temu odkryciu, nazwanym początkowo „promieniami X”, po raz pierwszy w historii człowiek mógł zajrzeć do wnętrza organizmu bez konieczności interwencji chirurgicznej, co otworzyło w świecie medycyny zupełnie nowy rozdział. Odkrycie to stało się fundamentem diagnostyki obrazowej. Niemal od razu odkryto też terapeutyczny potencjał nowych promieni, co zainicjowało rozwój radioterapii.  

Miejsce, które wyznacza standardy

Od wykonania pierwszego zdjęcia rentgenowskiego, przedstawiającego dłoń pani Berthy Röntgen, żony naukowca, radiologia przeszła prawdziwą rewolucję i  stała się dziedziną niezwykle zaawansowaną. Jest nie tylko narzędziem diagnostycznym, ale także kluczowym elementem planowania leczenia, monitorowania jego skuteczności i podejmowania decyzji terapeutycznych. Dowodem tego jest codzienna praca Zespołu Zakładu Radiologii Narodowego Instytutu Onkologii, kierowanego przez dr hab. n. med. Larettę Grabowską-Derlatkę.

Zakład wykonuje rocznie blisko 10 000 badań, obejmujących rezonans magnetyczny, tomografię komputerową, zdjęcia RTG, badania ultrasonograficzne, mammografię, biopsje oraz konsultacje i lokalizacje zmian nowotworowych, czyli procedury umożliwiające precyzyjne wskazanie miejsca zmian w ciele pacjenta przed interwencją chirurgiczną lub terapią celowaną.

-To liczba, która odzwierciedla zarówno ogromne zapotrzebowanie kliniczne, jak i konieczność ciągłego rozwoju technologii i procedur diagnostycznych. Wszystko to sprawia, że pełnimy funkcję nie tylko jednostki diagnostycznej, ale także ośrodka badań naukowych i wdrażania innowacji w radiologii onkologicznej – mówi dr hab. n. med. Laretta Grabowska-Derlatka.

Zakład obejmuje: 3 pracownie rezonansu magnetycznego (MR), 3 pracownie rentgenodiagnostyki (RTG), 3 pracownie tomografii komputerowej (TK), 2 pracownie mammografii, pracownię ultrasonografii oraz ramię C wykorzystywane na Sali operacyjnej i 2 aparaty przyłóżkowe. Już w latach 90. Zakład wprowadził także rygorystyczne standardy kontroli jakości. We współpracy z Zakładem Fizyki Medycznej uzyskał prestiżowy certyfikat ACR (American College of Radiology) dla mammografii, a rozwój aparatury pozwolił na wykonywanie zaawansowanych procedur diagnostycznych, w tym biopsji i spektroskopii MR, a więc zaawansowanej techniki obrazowania, pozwalającej nie tylko zobaczyć struktury ciała, ale też zbadać chemiczny skład tkanek. Zakład jest jednym z nielicznych w kraju przeprowadzających to badanie.

 Spektroskopia MR piersi u kobiet z wysokim ryzykiem nowotworu jest w Polsce wciąż rzadko stosowana, ponieważ wymaga zaawansowanego sprzętu, dużego doświadczenia radiologa oraz precyzyjnej interpretacji wyników. Dzięki niej możemy nie tylko zobaczyć strukturę tkanek, ale także ocenić ich skład, co pozwala wykryć zmiany nowotworowe we wczesnym stadium, jeszcze zanim staną się widoczne w standardowej mammografii czy USG. To daje pacjentkom realną przewagę w walce z chorobą – podkreśla dr Irmina Morawska, radiolożka z Zakładu Radioterapii NIO-PIB.

Zakład aktywnie uczestniczy w badaniach klinicznych i programach skryningowych, prowadzi szkolenia i konferencje, w tym w ramach Sekcji Radiologii Onkologicznej, Sekcji Diagnostyki Obrazowej Piersi czy Sekcji Radiologii Gastroenterologicznej PLTR, a także współpracuje z fizykami medycznymi oraz międzynarodowymi konsorcjami badawczymi. Działalność naukowa i edukacyjna Zakładu także pozostaje na wysokim poziomie. Obejmuje wydawanie atlasów i materiałów dydaktycznych dla radiologów, rozwój radiologii cyfrowej oraz badania MR piersi u kobiet z wysokim ryzykiem zachorowania. 

 Na uwagę zasługuje także nasz ostatni sukces – wybór Zakładu Radiologii NIO-PIB do organizacji ESOR Teaching Staff Programme, prestiżowego stażu w ramach programu European School of Radiology (ESOR) dedykowanego kształceniu młodych radiologów. – podkreśla dr hab. n. med. Grabowska-Derlatka. W lipcu gościliśmy prof. Federicę Vernuccio z Uniwersytetu w Palermo, która zdecydowała się na poprowadzenie warsztatów właśnie w Warszawie. – kontynuuje ekspertka.

Celem wydarzenia było podniesienie kwalifikacji uczestników oraz przygotowanie przyszłych liderów edukacji medycznej zdobycie zaawansowanych umiejętności klinicznych, naukowych i dydaktycznych. – To wyjątkowo konkurencyjny program, a kandydaci przechodzą wymagający proces selekcji – to również dowód prestiżu naszego ośrodka i jego pozycji na arenie międzynarodowej – dodaje.

Eksperci Zakładu aktywnie działają i angażują się także w ramach struktur międzynarodowych towarzystw naukowych, takich jak Europejskie Towarzystwo Radiologiczne (European Society of Radiology, ESR) – między innymi w Komitecie ds. Planowania Programu, Europejskie Towarzystwo Radiologii Przewodu Pokarmowego i Jamy Brzusznej (European Society of Gastrointestinal and Abdominal Radiology, ESGAR) – w Komitecie ds. Członkostwa oraz w Zespole Koordynującym Młodych Członków ESGAR. Ponadto są członkami Komitetu Organizacyjnego 45. Kongresu Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego (PLTR), który odbędzie się w maju 2027 roku w Warszawie.

Precyzja, współpraca i odpowiedzialność

Współczesna radiologia to dziedzina, w której pracują lekarze różnych specjalizacji, technicy, a także specjaliści opisujący i analizujący obrazy diagnostyczne. Taki zespół współpracuje, aby zapewnić pacjentom dokładną diagnozę i optymalne planowanie terapii. W Zakładzie Radioterapii NIO liczy on blisko 160 osób, w tym lekarzy specjalistów, techników medycznych, fizyków medycznych, pielęgniarki, sanitariuszki oraz pracowników administracyjnych. To sprawnie działająca, złożona „maszyna”, w której każda decyzja ma znaczenie, a każdy członek zespołu odgrywa ważną rolę w tym, aby pacjent mógł otrzymać dokładną diagnozę i optymalne planowanie terapii.

W samym sercu tej maszyny stoi radiolog – lekarz, który łączy wiedzę medyczną z techniczną, precyzję z doświadczeniem klinicznym i umiejętność analitycznego myślenia z wrażliwością na potrzeby pacjenta. Ale jak wygląda sama praca radiologa i czym różni się od innych zawodów medycznych?

 Radiolog potrafi ‚czytać’ obrazy ciała ludzkiego — zdjęcia, przekroje i wizualizacje tworzone przez aparaty RTG, tomografy komputerowe, rezonanse magnetyczne czy ultrasonografy. Jego praca polega nie tylko na wykonaniu badania, ale przede wszystkim na jego interpretacji – czyli na znalezieniu tego, czego gołym okiem nie widać. Choć kontakt z pacjentem jest bezpośredni, jest on jednocześnie wyjątkowo specyficzny, bo w dużej mierze ‘rozmawiamy’ z wnętrzem organizmu. – wyjaśnia dr hab. n. med. Laretta Grabowska-Derlatka. To właśnie zadaniem radiologa jest wskazanie, czy i gdzie znajduje się zmiana chorobowa, jak jest duża i jaki ma charakter, a następnie skierowanie pacjenta na dalszą diagnostykę oraz obserwacja, jak zmienia się w czasie – dodaje.

Praca radiologa to więc ogromna odpowiedzialność – wymaga nie tylko doskonałej znajomości anatomii i fizjologii człowieka, ale także specjalistycznego wykształcenia, doświadczenia klinicznego, precyzji i nieustannej czujności. Każda decyzja, którą podejmuje, ma nieocenione znaczenie.

 Specjalizacja radiologiczna jest wymagająca, ale równocześnie niezwykle satysfakcjonująca. W naszej pracy każdy obraz to potencjalnie klucz do zdrowia pacjenta. W rękach radiologa spoczywa nie tylko analiza samego obrazu, ale też odpowiedzialność za dalsze decyzje medyczne, które mogą zaważyć na przebiegu leczenia – mówi dr Irmina Morawska.

Choć radiologia to dziedzina mocno techniczna i oparta na najnowocześniejszym sprzęcie, w centrum każdego badania zawsze stoi pacjent. Każde zdjęcie, każdy przekrój i każda analiza wykonana przez zespół Zakładu Radiologii NIO-PIB przekładają się na konkretne decyzje terapeutyczne – od wyboru metody leczenia po precyzyjne planowanie zabiegów chirurgicznych czy terapii celowanej.

 Światowy Dzień Radiologii to dla nas nie tylko święto zawodu, ale przede wszystkim przypomnienie, że każdy obraz i każda decyzja mają realne znaczenie właśnie dla pacjenta, który może mieć pewność, że jego leczenie opiera się na rzetelnych danych. Każda decyzja diagnostyczna, którą podejmujemy, może znacząco wpłynąć na przebieg choroby, dlatego dokładność i precyzja w naszym zawodzie mają fundamentalne znaczenie  podsumowuje dr hab. n. med. Grabowska-Derlatka. 

Źródło: NIO

– Stulecie Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego to nie tylko doskonała okazja, by przypomnieć o znaczeniu radiologii i diagnostyki obrazowej dla rozwoju polskiej nauki i medycyny, a także kluczowej roli w procesie leczenia pacjentów. To czas epokowych dokonań, odważnych decyzji i śmiałych marzeń, które namacalnie zmieniły naszą rzeczywistość – podkreśla prof. Katarzyna Karmelita-Katulska, prezes Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego.
Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne (PLTR) to jedno z najstarszych krajowych stowarzyszeń pracowników nauki i osób zajmujących się działalnością naukową. W 2025 r. obchodzi wyjątkowy jubileusz stulecia swojego istnienia oraz aktywności na rzecz rozwijania i propagowania polskiej radiologii. 

ZAPRASZAMY DO WSPÓLNEGO ŚWIĘTOWANIA

Uroczystości jubileuszowe odbędą się 6 listopada 2025 r. na Zamku Królewskim w Warszawie. Rozpoczniemy o godz. 11:00 konferencją prasową w Sali Koncertowej, po której od godz. 12:00 główne uroczystości w Sali Wielkiej.

Termin to nieprzypadkowy. Wspólne świętowanie rozpoczniemy w przededniu urodzin wybitnej polskiej naukowczyni Marii Skłodowskiej-Curie, podwójnej laureatki Nagrody Nobla z fizyki (1903 r.) i chemii (1911 r.). Uczonej, którą w uznaniu wyjątkowych zasług w pracy naukowej i wkładu w rozwój radiologii i diagnostyki obrazowej, jako pierwszą w historii Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne uhonorowało godnością Członka Honorowego (1931 r.).

Natomiast nieco później, 8 listopada, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Radiologii, który w sposób szczególny upamiętnia odkrycie 130 lat temu promieni X przez Wilhelma Roentgena.

Stuleciu towarzyszy debata ekspertów, w której udział wezmą m.in.: minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, społeczny doradca Prezydenta RP prof. Piotr Czauderna, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej dr Klaudiusz Komor, pełnomocnik prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Michał Dzięgielewski, konsultant krajowy ds. radiologii i diagnostyki obrazowej prof. Jerzy Walecki. Uroczystość zakończy koncert fortepianowy Pawła Kowalskiego, podczas którego usłyszymy utwory Chopina, Paderewskiego, Maksymiuka, Kilara i Komedy.
 
PROGRAM UROCZYSTOŚCI
6 listopada 2025 r., Zamek Królewski w Warszawie
godz. 11:00  konferencja prasowa w Sali Koncertowej
godz. 12:00  uroczystość w Sali Wielkiej
przemówienie prezes PLTR prof. Katarzyny Karmelity-Katulskiej oraz zaproszonych gości
godz. 12:30  debata ekspertów „Sto lat i co dalej?”, moderuje redaktor naczelny mZdrowie Krzysztof Jakubiak
w debacie udział biorą: prof. Katarzyna Karmelita-Katulska, prezes PLTR, dr Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia, prof. Piotr Czauderna, społeczny doradca Prezydenta RP, dr Klaudiusz Komor, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej
Michał Dzięgielewski, pełnomocnik prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia
 
godz. 13:20 wręczenie medali na 100-lecie PLTR
godz. 13:40 debata ekspertów „Rola radiologii w przyszłości onkologii”, moderuje redaktor naczelny mZdrowie Krzysztof Jakubiak
w debacie udział biorą: prof. Edyta Szurowska, wiceprezes PLTR, mgr Adam Grabowski, zastępca dyrektora Krajowego Centrum Ochrony Radiologicznej w Ochronie Zdrowia, dr Jakub Kraszewski, prezes Polskiej Unii Szpitali Klinicznych, dr hab. Grzegorz Rosiak, wiceprzewodniczący Sekcji Zabiegowej PLTR, Uniwersyteckie Centrum Klinicznej WUM, prof. Jerzy Walecki, konsultant krajowy ds. radiologii i diagnostyki obrazowej 
godz. 14:30 koncert fortepianowy Pawła Kowalskiego
godz. 15:00 zakończenie
 
Utworzenie Towarzystwa
Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne (PLTR) zostało utworzone w 1925 r. jako Polskie Towarzystwo Radjologiczne. Jego pierwszym prezesem był prof. Karol Mayer, który położył podwaliny pod rozwój polskiej radiologii. Organizator pierwszej w kraju Katedry Radiologii na Uniwersytecie Poznańskim w 1921 r. Autor przełomowych prac z zakresu radiodiagnostyki, rentgenoterapii i hemodynamiki. W 1914 r. uzyskał pierwsze na świecie zdjęcia tomograficzne narządów klatki piersiowej.

źródło: PLTR

Radiologia interwencyjna (zabiegowa) to dziedzina medycyny, w której lekarze wykonują zabiegi lecznicze i diagnostyczne pod kontrolą badań obrazowych – rentgena, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego lub ultrasonografii. Jej częścią jest onkologia interwencyjna, czyli radiologia interwencyjna w onkologii – specjalizacja zajmująca się małoinwazyjnym leczeniem pacjentów z chorobami nowotworowymi.
W tym tygodniu (od 27 do 31 października 2025 r.) obchodzimy kolejny Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej – inicjatywę, której celem jest zwiększenie wiedzy pacjentów, lekarzy i decydentów o możliwościach tej dynamicznie rozwijającej się dziedziny.

Radiologia interwencyjna – obecna na każdym etapie choroby nowotworowej
Radiologia interwencyjna obejmuje szeroki zakres procedur:
Dzięki nim wielu pacjentów może uniknąć dużych operacji chirurgicznych, a czas powrotu do zdrowia jest znacznie krótszy.

Biopsja – fundament nowoczesnej diagnostyki
W erze medycyny personalizowanej diagnostyka onkologiczna wymaga pobrania odpowiedniej ilości i jakości materiału do badań histopatologicznych i molekularnych. Radiolodzy interwencyjni wykonują biopsje gruboigłowe pod kontrolą tomografii komputerowej, które pozwalają precyzyjnie pobrać materiał z guza wątroby, płuca, nerki, trzustki, węzłów chłonnych czy kości.

Dzięki temu możliwe jest szybkie i pewne postawienie diagnozy oraz dobór leczenia celowanego. Niestety w Polsce wciąż zbyt często stosuje się biopsje cienkoigłowe, które nie dostarczają wystarczającej ilości materiału diagnostycznego i często wymagają powtórzenia.

Termoablacja i krioablacja – precyzyjne niszczenie guzów
Zabiegi termoablacji i krioablacji umożliwiają zniszczenie nowotworów bez operacji chirurgicznej.
Przez cienką igłę wprowadzaną przez skórę do wnętrza guza lekarz dostarcza energię cieplną lub zimno, które niszczą komórki nowotworowe. Zabieg trwa kilkadziesiąt minut, a pacjent najczęściej wraca do domu po 1–2 dniach.
Metody te stosuje się w leczeniu guzów wątroby, płuca, nerki czy kości i są one obecne w międzynarodowych wytycznych onkologicznych już od ponad 20 lat.

Chemoembolizacja i radioembolizacja
Pod kontrolą angiografii lekarz wprowadza cewnik do naczynia krwionośnego zaopatrującego guz i podaje lek lub materiał radioaktywny bezpośrednio do nowotworu, ograniczając toksyczność dla zdrowych tkanek.

Zabiegi te są szczególnie skuteczne w leczeniu guzów wątroby – w wielu przypadkach stanowią one bezpieczniejszą i bardziej efektywną alternatywę dla klasycznej chemioterapii.

Leczenie bólu i powikłań
Radiolodzy interwencyjni wykonują też zabiegi zmniejszające ból – m.in. neurolizy i krioneurolizy – oraz procedury ratujące życie, takie jak drenaże ropni czy embolizacje krwawiących naczyń. Dzięki nim można uniknąć ponownych operacji i znacznie skrócić czas hospitalizacji.
 
Polska potrzebuje rozwoju radiologii interwencyjnej
Radiologia interwencyjna w onkologii (onkologia interwencyjna) to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin współczesnej medycyny. W krajach Zachodu jest jednym z czterech podstawowych filarów leczenia onkologicznego:
Niestety, według szacunków Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego, aż 90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do procedur radiologii interwencyjnej.

W naszym kraju mamy więc dostępne tylko 3 filary terapii onkologicznej:

 
90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do radiologii interwencyjnej
 
W Polsce nadal nie stosuje się wielu małoinwazyjnych metod leczenia, które w innych krajach dają realną szansę na wyleczenie. Zamiast tego dominują starsze, często paliatywne metody terapeutyczne – mniej skuteczne dla pacjenta i znacznie droższe dla płatnika publicznego. Tymczasem radiologia interwencyjna obniża koszty terapii, zmniejsza liczbę powikłań, skraca czas hospitalizacji i ogranicza potrzebę wizyt ambulatoryjnych, przynosząc jednocześnie lepsze wyniki leczenia.

W styczniu 2025 roku wykonano jednak ogromny krok naprzódMinisterstwo Zdrowia wprowadziło refundację termoablacji i krioablacji guzów płuc, kości i nadnerczy. To przełomowa decyzja, która otwiera drogę do szerszego stosowania tych nowoczesnych, małoinwazyjnych metod leczenia nowotworów. Niestety, w większości ośrodków brakuje odpowiedniego sprzętu, przez co nawet refundowane procedury nie mogą być wykonywane.

W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej (NSO) zaplanowano wsparcie inwestycyjne dla radiologii interwencyjnej. W zadaniu 23.5 zapisano: „W latach 2023–2026 sfinansujemy inwestycje w aparaturę i sprzęt medyczny przeznaczone do wykonywania świadczeń z zakresu radiologii interwencyjnej, celem zagwarantowania pacjentom onkologicznym procesu terapeutycznego o odpowiedniej jakości i poziomie bezpieczeństwa.”

Niestety, choć na inwestycje w sprzęt medyczny w ramach budżetu NSO przeznaczono do tej pory około 1,5 miliarda złotych, na radiologię interwencyjną nie trafiły żadne środki.

Liczymy, że w 2026 roku środki z budżetu NSO zostaną wreszcie przeznaczone na inwestycje w aparaturę i wyposażenie pracowni radiologii interwencyjnej tak, aby realizując założenia Strategii poprawić dostępność małoinwazyjnych metod leczenia i tym samym obniżyć koszty dla Płatnika.

Opinia pacjentki:
Jestem przekonana, że radiologia interwencyjna uratowała mi życie. Z chorobą nowotworową zmagam się już ósmy rok. W 2024 roku zespół radiologów interwencyjnych pod kierunkiem dr Grzegorza Rosiaka, przeprowadził u mnie dwukrotnie zabieg termoablacji guzów wtórnych /mięsaków/ płuc. Szczególnie ważny był pierwszy zabieg, w którym ablacji poddany został agresywny guz w lewym płucu, którego nie można było zniszczyć  innymi metodami. Zabiegi, z uwagi na ich małą inwazyjność,  są dla pacjenta niesamowicie oszczędzające. Mam tego pełną świadomość, bo wcześniej dwukrotnie miałam klasyczne operacje chirurgiczne usuwania guzów. Po tych zabiegach niestety pojawił się kolejny przerzut – w kości krzyżowej. Zastosowano radioterapię, jednak nie przyniosła ona efektów – zmiana się powiększyła. Ponieważ w Polsce nie było możliwości wykonania zabiegu ablacji tej zmiany, zabieg odbył się we Francji. W najnowszej kontroli guz praktycznie znikł – efekt jest więc fenomenalny. Prawdopodobnie wkrótce będę przechodzić kolejny zabieg termoablacji, ponieważ pojawił się nowy, drobny guzek w płucu. Po każdym zabiegu bardzo szybko dochodziłam do dobrej formy co jest niezwykle istotne z punktu widzenia pacjenta. Bez radiologii interwencyjnej tak skuteczne leczenie nie byłoby możliwe.

Wdzięczna pacjentka – Bożena z Gdyni.

źródło: PLTR

Nowotwory to jedno z największych wyzwań współczesnej medycyny – każdego roku w Polsce diagnozę słyszy ponad 170 tysięcy osób. Skuteczność terapii w dużej mierze zależy od trafnej diagnozy i jak najdokładniejszego prognozowania przebiegu choroby. To właśnie w tym obszarze coraz większe znaczenie zaczyna odgrywać sztuczna inteligencja (AI), która ma szansę zrewolucjonizować onkologię.
Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym ruszył właśnie projekt „Sztuczna inteligencja w prognozowaniu wyników leczenia nowotworów jamy brzusznej – wdrażanie metod uczenia maszynowego i głębokiego uczenia do kompleksowej analizy obrazów medycznych”, kierowany przez dr. Krzysztofa Bartnika z II Zakładu Radiologii Klinicznej WUM. Badania koncentrują się na raku wątrobowokomórkowym – najczęstszym pierwotnym nowotworze wątroby i jednym z najtrudniejszych do leczenia nowotworów jamy brzusznej. Projekt realizowany jest we współpracy z Politechniką Warszawską i Duke University (USA), a finansowanie zapewniło Narodowe Centrum Nauki w ramach programu SONATINA.

„Rozpoczynamy właśnie projekt, w którym zastosujemy AI do prognozowania przebiegu chorób onkologicznych. Skupimy się na raku wątrobowokomórkowym, który pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań w onkologii. Niemniej jednak modele, które opracujemy, będą tak przygotowywane, aby mogły znaleźć zastosowanie również w innych nowotworach jamy brzusznej. Wszystko po to, aby wesprzeć planowanie leczenia oraz uczynić je bardziej spersonalizowanym” – podkreśla dr Bartnik.

Dlaczego AI może zmienić onkologię?

Tradycyjne metody prognozowania, oparte na prostych cechach guza, takich jak jego rozmiar czy tempo wzrostu, często okazują się niewystarczające. U dwóch pacjentów z pozornie podobnym guzem przebieg choroby może być zupełnie różny. Wpływ mają na to inne czynniki – m.in. stan wątroby, choroby współistniejące, podtyp biologiczny raka czy reakcja na wcześniejsze leczenie. To pokazuje, że prognozowanie wymaga bardziej złożonych narzędzi niż te używane dotąd.

Współczesne badania obrazowe – tomografia komputerowa (CT) i rezonans magnetyczny (MRI) – dostarczają ogromnych ilości danych. Analiza obejmuje nie tylko obraz samego guza, ale także szczegółowe cechy takie jak struktura, unaczynienie czy dynamika kontrastowania. Problem w tym, że w praktyce klinicznej radiolodzy wykorzystują zwykle tylko część dostępnych informacji. AI ma szansę to zmienić.

„W strukturze, kształcie, unaczynieniu czy dynamice zmian guzów kryją się wskazówki, które mogą pomóc przewidzieć przebieg choroby i odpowiedź na leczenie. To oznacza, że odpowiednio zaawansowana analiza obrazów – na przykład z użyciem sztucznej inteligencji – może otworzyć nowy rozdział w spersonalizowanej onkologii” – wyjaśnia dr Bartnik.

Deep learning, machine learning i foundation models

Projekt zakłada połączenie metod głębokiego uczenia (deep learning) i uczenia maszynowego (machine learning). Pierwsze z nich umożliwia komputerom samodzielne rozpoznawanie wzorców i zależności w danych, drugie – bazuje na cechach zdefiniowanych przez ekspertów, takich jak kształt guza czy tekstura tkanek. Dzięki temu modele mogą przewidywać m.in. długość życia pacjenta czy czas wolny od progresji choroby.

Nowością będzie także wykorzystanie tzw. foundation models – algorytmów trenowanych na ogromnych i zróżnicowanych zbiorach danych, które można dostosowywać do różnych zadań, od segmentacji po prognozowanie wyników leczenia. Podczas wizyty na WUM prof. Maciej Mazurowski, kierujący Duke Center for Artificial Intelligence in Radiology, mówił m.in. o projekcie The Human Body Project, którego celem jest stworzenie kompleksowego modelu AI dla całego ludzkiego ciała. Rozwiązania te będą wspierały także warszawski projekt.

Co oznacza to dla pacjentów?

Celem badania jest stworzenie nowej klasy modeli prognostycznych dla raka wątroby, a następnie sprawdzenie ich skuteczności także w innych nowotworach jamy brzusznej. Powstanie unikalny zbiór danych MRI pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym, który będzie udostępniany społeczności naukowej. Zastosowane zostaną również metody federated learning, pozwalające trenować algorytmy na danych z wielu ośrodków bez konieczności ich przesyłania – to ważne z punktu widzenia ochrony prywatności pacjentów.

Jak podkreśla dr Bartnik, realizacja projektu „poprawi jakość predykcji przebiegu choroby i skuteczności leczenia, a także zmniejszy obciążenia radiologów dzięki automatyzacji analiz”. To także szansa na silniejszą współpracę interdyscyplinarną – pomiędzy lekarzami, informatykami, biologami i inżynierami.

Sztuczna inteligencja, która jeszcze kilka lat temu była tematem futurystycznych rozważań, staje się dziś narzędziem realnie wspierającym diagnostykę i leczenie. W przypadku raka wątroby – choroby trudnej, często wykrywanej późno i obarczonej złym rokowaniem – może oznaczać to nową nadzieję dla pacjentów i ich rodzin.

Źródło: WUM

Wyobraźmy sobie, że specjalista może udostępniać dokumentację obrazową tak łatwo, jak popularne serwisy pozwalają oglądać filmy i seriale. Teraz, dzięki platformie BRIGHTER od Graylight Imaging, przesyłanie danych diagnostycznych jest możliwe z każdego miejsca i o każdej porze. Co więcej – lekarze mogą organizować e-konsylia i wspólnie, w czasie rzeczywistym, analizować przypadki oraz wymieniać się komentarzami. A wszystko to w bezpiecznym środowisku, z inteligentnym wsparciem AI.
W świecie medycyny, w którym liczy się szybkość, precyzja i współpraca, BRIGHTER wprowadza rewolucję, łącząc wygodę streamingu, ze wsparciem sztucznej inteligencji. To nie tylko przeglądarka obrazów medycznych – to asystent, centrum współpracy i nowoczesny ekosystem diagnostyczny w jednym.
Doświadczenie w tworzeniu oprogramowania i algorytmów AI na potrzeby obrazowania medycznego, szeroka wiedza z zakresu sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego sprawiły, że zdecydowaliśmy się na stworzenie własnego produktu. Tak powstał BRIGHTER nowoczesna platforma radiologiczna do przeglądania i zaawansowanej analizy obrazów medycznych wspierana przez sztuczną inteligencję – mówi Ewa Kieczka, Chief Operating Officer Graylight Imaging.
 
Nowe podejście do problemów z sercem
Choroby serca wciąż pozostają jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny. W samej Unii Europejskiej żyje z nimi ponad 49 milionów osób. W całym regionie Europy liczba ta wzrasta do 85 milionów. Najczęstszą z tych chorób jest choroba wieńcowa (CAD). BRIGHTER jest odpowiedzią na to wyzwanie.

Platforma pozwala lekarzom wygodnie i bezpiecznie analizować obrazy w czasie rzeczywistym, z każdego miejsca na świecie – bez uciążliwego importowania plików na komputer lokalny, na którym pracuje lekarz. Wystarczy dostęp do Internetu, by rozpocząć pracę. Właśnie dlatego, że danych nie trzeba pobierać na dysk lokalny, są one bezpieczniejsze – nie opuszczają bowiem systemów w placówkach medycznych.
 
Czym jest BRIGHTER?
BRIGHTER może pełnić funkcję przeglądarki plików DICOM, które dla lekarza są dostępne po integracji ze szpitalną bazą PACS. Jest także narzędziem, do którego użytkownik może dołączyć dowolnie algorytmy AI wspierające diagnostykę obrazową. Tym samym kompletne środowisko pracy diagnostycznej, swego rodzaju ekosystem AI pomagający lekarzowi w pracy z obrazami medycznymi, z każdego miejsca na świecie.

BRIGHTER jako platforma radiologiczna dostępna jest w dwóch wersjach – w zależności od potrzeb jednostki medycznej: chmurowej, ale także on premise. Oznacza to, że umożliwia elastyczne podłączanie się do niej lekarzy specjalistów z komputerów, na których pracują w dowolnym miejscu.

Przypomnijmy, że wersja chmurowa pozwala na przeglądanie i analizowanie obrazów medycznych bezpośrednio w bezpiecznym środowisku chmurowym, przeznaczonym do przetwarzania danych wrażliwych z każdego miejsca na świecie. Natomiast w wariancie on premise oprogramowanie służące do przetwarzania i przeglądania obrazów medycznych jest zainstalowane i działa lokalnie w placówce medycznej.
 
BRIGHTER jako narzędzie modułowe
BRIGHTER jest rozwiązaniem modułowym. Co to znaczy? To otwarty system. Platforma, którą można rozwijać w zależności od potrzeb diagnostyki – dodając kolejne algorytmy.

Rdzeniem systemu jest nowoczesna przeglądarka obrazów medycznych w standardzie DICOM, stanowiąca fundament całego rozwiązania. To jednak algorytmy AI wspierają lekarzy w analizie i opisie badań obrazowych ułatwiając codzienną pracę.
Dziś BRIGHTER wspiera kardiologię i onkologię, a już wkrótce obejmie pozostałe obszary diagnostyczne.

We współpracy z naszymi Partnerami z sektora medycznego nieustannie rozwijamy nowe algorytmy, które już wkrótce wzbogacą BRIGHTER o kolejne, wyspecjalizowane moduły. To system, który nie stoi w miejscu – można go łatwo rozwijać i dostosowywać do nowych wyzwań diagnostycznychmówi dr inż. Jarosław Bułka, Chief Product Officer Graylight Imaging.
 
Nowy algorytm, nowe możliwości w kardiologii
Już dzisiaj, do platformy BRIGHTER można dołączyć Algorytm Calcium Score do zaawansowanej analizy i oceny blaszek uwapnionych w tętnicach wieńcowych. Algorytm opracował zespół ekspertów Graylight Imaging. Jakie jest jego zadanie? Automatycznie i precyzyjnie analizuje stopień zwapnienia tętnic wieńcowych – na podstawie tomografii komputerowej serca bez kontrastu. To jeden z najważniejszych wskaźników ryzyka chorób serca.

I co najważniejsze – AI nie zastępuje tu człowieka, ale go wspiera. Lekarz zyskuje narzędzie, które odciąża go z rutynowych zadań i pozwala skupić się na tym, co najważniejsze: diagnozie i pacjencie.

– W świecie, gdzie choroby serca wciąż stanowią jedno z największych zagrożeń dla zdrowia, Platforma Graylight Imaging pojawia się jako przełomowe rozwiązanie. To nie tylko oprogramowanie, to inteligentny partner dla kardiologów, który rewolucjonizuje sposób, w jaki diagnozujemy i leczymy schorzenia sercastwierdza prof. Maciej Banach, kardiolog, profesor nauk medycznych, Graylight Imaging.

Po zakończeniu procesu certyfikacji, algorytm będzie w pełni zgodny z obowiązującymi normami medycznymi, oferując placówkom diagnostycznym narzędzie spełniające najwyższe standardy jakości i bezpieczeństwa.
 
Algorytm do analizy obrazów Chest CT bez kontrastu – póki co, dostępny tylko do celów naukowych
Graylight Imaging opracowało jeszcze jeden algorytm – Chest CT. Obecnie jednak jest on dostępny tylko w wersji badawczej. Pozwala analizować stopień uwapnienia tętnic nawet w badaniach TK klatki piersiowej, które pierwotnie nie były do tego przeznaczone.
Dzięki temu można z jednego badania uzyskać więcej danych – bez potrzeby wykonywania kolejnego. To poszerza diagnostyczną wartość badań. W przyszłości algorytm będzie umożliwiał wczesne wykrywanie chorób kardiologicznych, bez robienia pacjentowi dodatkowych badań.
 
BRIGHTER to nie tylko technologia. To nowy sposób pracy
Graylight Imaging stawia na synergię: lekarz, AI i elastyczna platforma radiologiczna oznaczają wspólnie szybszą, zautomatyzowaną i precyzyjną diagnostykę. A wszystko z poziomu przeglądarki – jak w dobrze zaprojektowanej aplikacji streamingowej.

źródło: Brighter Medical Imaging Platform