Medicalpress
W Centrum Onkologii w Bydgoszczy przygotowania do rekrutacji pacjentów do eksperymentalnego badania klinicznego weszły w decydującą fazę. To rezultat największego w konkursie grantu naukowego Agencji Badań Medycznych – 74 miliony złotych – który przyznano zespołowi Zakładu Neuroonkologii i Radiochirurgii pod kierownictwem prof. Macieja Harata. Badanie ma ruszyć na początku 2026 roku i jest dedykowane pacjentom ze wznową glejaka wielopostaciowego – jednego z najgroźniejszych nowotworów mózgu.
„To ogromna radość – po pierwsze dlatego, że mamy realną szansę poprawić los pacjentów, którzy dziś mają bardzo ograniczone możliwości leczenia. Po drugie – to uznanie dla ciężkiej pracy mojego zespołu i Zarządu Centrum Onkologii, którzy pomogli doprowadzić projekt do perfekcji. Ale zaraz potem przyszło poczucie odpowiedzialności – teraz musimy to wszystko skutecznie i perfekcyjnie wdrożyć. To wielkie wyzwanie” – mówi prof. Maciej Harat.

Projekt zakłada zastosowanie trzech zaawansowanych metod terapeutycznych: obrazowania molekularnego PET z użyciem FET-tyrozyny, precyzyjnej radiochirurgii stereotaktycznej oraz terapii zmiennym polem elektrycznym. To ostatnie rozwiązanie jest zatwierdzoną metodą leczenia wznowy glejaka m.in. w USA i UE, jednak w Polsce pozostaje na razie niedostępne w ramach refundacji.

„Terapia opiera się na działaniu zmiennego pola elektrycznego, które zakłóca podział komórek nowotworowych. Pacjent nosi elektrody przymocowane do skóry głowy, połączone z lekkim urządzeniem. Co ważne – można z nim normalnie funkcjonować, pracować, a nawet jeździć na rowerze. To rozwiązanie nowej generacji, które dopiero od niedawna jest dostępne w Polsce dotychczas jedynie komercyjnie” – wyjaśnia prof. Harat.

Badanie będzie prowadzone wyłącznie w Centrum Onkologii w Bydgoszczy, a terapia zmiennym polem elektrycznym zostanie pozyskana z zewnętrznych ośrodków. „Chcemy zaatakować glejaka w te miejsca, które mogą ograniczać skuteczność terapii zmiennym polem elektrycznym. Wykorzystamy do tego PET znakowany tyrozyną i stereotaktyczną radiochirurgię. Poza tym zapewniamy chorym dostęp do terapii zmiennym polem elektrycznym, która jest zatwierdzoną metodą leczenia wznowy w USA i na terenie UE a wciąż nierefundowaną w Polsce. Łączymy trzy technologie, które dotąd badaliśmy we wstępnych naszych projektach i dały one bardzo obiecujące wyniki”.

Rekrutacja rozpocznie się w pierwszych tygodniach 2026 roku i potrwa przez trzy lata. Do badania zostanie zakwalifikowanych 92 dorosłych pacjentów z glejakiem wielopostaciowym IV stopnia, maksymalnie do trzeciej wznowy, o wielkości guza nieprzekraczającej 5 cm. „Pacjenci, w złym stanie sprawności, u których guz zajmuje większość mózgu, nie będą mogli uczestniczyć w badaniu. Duże znaczenie podczas kwalifikacji do badań będzie miało też dotychczas zastosowane leczenie. Pacjenci będą mogli zgłaszać się ze skierowaniem od swojego onkologa czy neurochirurga. Kwalifikację przeprowadzi zespół specjalistów Zakładu Neuroonkologii Centrum Onkologii” – zaznacza prof. Harat.

Zespół, który będzie prowadził badanie, liczy kilkanaście osób – to lekarze neuroonkolodzy, radiochirurdzy, badacze oraz koordynatorzy do spraw kontaktu z pacjentami. „Zespół jest dobrze zaplanowany. Poza mną jako głównym badaczem, w projekt zaangażowani są lekarze Zakładu Neuroonkologii: dr Maciej Blok, dr Magdalena Adamczak Sobczak czy prof. Bogdan Małkowski, a także koordynatorzy kontaktu z pacjentami. Łącznie jest to kilkanaście osób, które będą współpracować na co dzień, by zapewnić bezpieczeństwo i jakość całego badania. Liczymy, że miesięcznie będziemy mogli włączać 2–4 pacjentów”.

Niestety, pacjenci, u których glejaka dopiero zdiagnozowano, nie kwalifikują się do tego badania klinicznego. Choroba ta wciąż pozostaje jedną z najtrudniejszych do leczenia. „Glejak wielopostaciowy to najczęstszy złośliwy nowotwór mózgu u dorosłych – diagnozujemy go u około 1000–1500 osób rocznie. Rokowania są niestety trudne – mediana przeżycia to 12–16 miesięcy. Choroba często szybko wraca, a możliwości leczenia przy kolejnych wznowach są ograniczone” – mówi prof. Harat.

Wczesne objawy bywają niespecyficzne i łatwo je zbagatelizować. „Napad padaczkowy czy nagła utrata przytomności to jedne z pierwszych objawów. Ale także narastające bóle głowy, zaburzenia zachowania, widzenia, trudności z mową czy orientacją. Problem w tym, że nowotwór często nie daje wczesnych objawów. Gdy coś nas niepokoi – warto zgłosić się do lekarza rodzinnego i to omówić. Najczęściej niezbędny jest rezonans magnetyczny. Glejaka można zdiagnozować dość szybko, ale trudniej określić jego dokładne granice. To właśnie chcemy zmienić dzięki dokładniejszemu obrazowaniu”.

Nie ma profilaktyki ani jednoznacznych grup ryzyka. „Glejak może dotknąć każdego – od dzieci po osoby starsze. Najczęściej pojawia się w wieku 40–50 lat. Nie wiemy, co powoduje chorobę – nie ma potwierdzonych zależności z trybem życia, paleniem czy dietą”.

Prof. Harat podkreśla, że już niebawem pojawią się konkretne informacje dotyczące zapisów do badania. „Jeszcze raz jednak proszę o chwilę cierpliwości. Zdajemy sobie sprawę, że wielu chorych czeka na konkrety – i te już wkrótce się pojawią. Na stronie Centrum Onkologii zamieścimy wszystkie szczegóły dotyczące naboru do badania”.

Źródło: Centrum Onkologii w Bydgoszczy

O tym jak wygląda leczenie skojarzone pacjentek z rakiem piersi i jaka jest rola radioterapii, rozmawiamy z dr hab. n. med. Dorotą Gabryś, prof. NIO-PIB, Przewodniczącą Śląskiego Oddziału PTO, Prezes Śląskiego Oddziału PTBR z Zakładu Radioterapii, Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Gliwicach.

Rak piersi to najczęściej występujący nowotwór wśród kobiet, ale nie pierwsza przyczyna zgonów, jak było jeszcze 10 lat temu. Co sprawia, że tak piersi jest coraz skuteczniej leczony?

prof. Dorota Gabryś:  Myślę, że na to składa się wiele czynników. Po pierwsze, profilaktyka i świadomość. My wiemy, że jest coś takiego jak rak piersi i pacjenci, którzy do nas się zgłaszają, leczą się na taką chorobę z przeświadczeniem, że będą wyleczeni. W dawnych czasach tak naprawdę panowało takie tabu, że jeżeli ktoś ma nowotwór, to powód do wstydu. Pacjenci nie przyznawali się, że przechodzili leczenie, więc świadomość o tej chorobie była też inna. Wydawało się nam, że to nas nie dotyczy. Chowano głowę w piasek. Aktualnie świadomość jest coraz lepsza, mamy programy profilaktyczne i mamy lepsze metody leczenia. Jak ja zaczynałam radioterapię to metody, które wtedy stosowaliśmy, nie wymagały nawet tomografii komputerowej. W tej chwili jest to standard, Mamy nowoczesne techniki radioterapii, chirurgii i leczenia systemowego. W tej chwili indywidualnie dobieramy schemat postępowania do danej pacjentki. Mamy coraz więcej wyników badań randomizowanych i naszych własnych obserwacji, które pozwalają nam na skuteczniejsze leczenie pacjentek.

Kluczem zawsze pozostaje profilaktyka, zarówno pierwotna jak i wtórna, co zalecałaby Pani kobietom w tym aspekcie? Dlaczego warto się badać?

prof. Dorota Gabryś: Przede wszystkim program profilaktyczny jest dedykowany osobom zdrowym, od 45. roku życia do 74. roku życia. Ja myślę, że należy też zmienić nasze podejście – nie robię badań, po to, żeby wykryć nowotwór, ale robię je po to, aby się utwierdzić, że jest wszystko w porządku. W ramach programu prpfilaktyki raka piersi jest możliwość wykonania mammografii co 2 lata. Jeżeli jest konieczność, wykonuje się również badania USG. Brakuje nam trochę tych badań profilaktycznych u młodszych kobiet, ponieważ ten nowotwór niestety też może występować już nawet u dwudziestokilkulatek, szczególnie jeśli występują predyspozycje genetyczne. Większość chorych jedt diagnozowana jednak w starszym wieku. Dlatego dla nich dedykowany jest program przesiewowy, ale tak naprawdę każda kobieta powinna znać swoje ciało.

Nie jest trudno wykonać badanie fizykalne piersi pod prysznicem, wybrać sobie odpowiednią porę, czy to rano, czy wieczorem. Z reguły powinno się je przeprowadzać po miesiączce około siódmego dnia, raz w miesiącu. Jeżeli badamy swoje piersi, jeżeli kobieta zna swoje ciało, to w tym momencie jest w stanie wykryć niewielkie zmiany i jeżeli coś ją zaniepokoi, bo coś się pojawiło, czego wcześniej nie było, to wtedy należy zgłosić się na dalsze badania już diagnostyczne. Bardzo często jest tak, że kobiety skłania do wizytu lekarza ból przed miesiączką, ból ognisk, które znajdują się w piersiach, ale tak naprawdę najczęściej są to zmiany i łagodne, a nowotwór przede wszystkim w tym pierwszym etapie bardzo często rośnie nie dając objawów. i nie powoduje żadnych dolegliwości bólowych. Istotne jest to, że wczesne wykrycie raka, czyli jeszcze na tym etapie badań profilaktycznych, znacznie zwiększa szanse na całkowite wyleczenie, także przede wszystkim profilaktyka, zgłaszanie się na badania profilaktyczne, ale też poznanie swojego ciała. 

Terapia pacjentek z rakiem piersi polega przede wszystkim na leczeniu skojarzonym i współpracy wielu specjalistów, m.in. onkologów, chirurgów, radioterapeutów, radiologów, patomorfologów i in. Dlaczego?

prof. Dorota Gabryś:  Choroba, jaką jest rak piersi, to heterogenna jednostka, co sprawia, że nie każdy schemat będzie pasował do leczenia pacjentki, nawet przy takim samym miejscowym zaawansowaniu w oparciu o badania diagnostyczne. Dla nas niezmiernie istotnych jest wiele czynników, które bierzemy pod uwagę m.in. wiek pacjentki, sprawność, utkanie histopatologiczne i cały szereg dodatkowych badań, które nam powiedzą, z jakim nowotworem mamy do czynienia. Czy to są komórki nowotworu, które dzielą się potocznie jak szalone i w tym momencie musimy działać że bardziej agresywgresywnie, czy jest to nowotwór, który jest bardzo leniwy i wiemy, że w tym momencie możemy troszeczkę spokojniej do tego podejść. Ta decyzja musi być podjęta przez szereg specjalistów. Na zespołach wielodyscyplinarnych zbierają się chirurg, radioterapeuta, chemioterapeuta. Bardzo często towarzyszy im radiolog, patomorfolog. W tej chwili coraz więcej też mówi się na temat ogólnego stanu naszych pacjentów. Więc dobrze, jeżeli w decyzji bierą udział także psycholog, dietetyk, jeżeli jest to konieczne. Tak naprawdę my leczymy pacjenta, nie liczymy badań, więc musimy porozmawiać z pacjentem i zaproponować mu różne opcje, powiedzieć, która z opcji wiąże się z jakim ryzykiem, co może zyskać przez to, że najpierw będzie leczenie systemowe, a co stracić i na odwrót. Pacjenci bardzo często nas proszą, abyśmy my za nich podjęli decyzję, ale tak naprawdę to jest ich zdrowie i życie. 

Aktualnie, jeśli pacjent jest diagnozowany w ramach karty DILO, to musi się zebrać zespół specjalistów w celu ustalenia planu leczenia. Pytanie, czy zawsze zbiera się w tym samym czasie? Niemniej jednak. każdy ze specjalistów musi się wypowiedzieć na dany temat. To nie jest proste i łatwe, ponieważ to oczywiście zabiera czas, ale myślę, że czas, który później procentuje w lepszym leczeniu pacjentów. 

Radioterapia to dziedzina, która rozwija się dynamicznie, w kierunku większej precyzji napromieniania, oszczędzenia zdrowych tkanek i skrócenia czasu leczenia. Z jakich nowoczesnych metod mogą korzystać pacjentki aktualnie?

prof. Dorota Gabryś: Radioterapia kiedyś, a dzisiaj to jest przepaść. W tej chwili wszystkie pacjentki planujemy w oparciu o badania obrazowe. Wykorzystujemy do tego tomografię komputerową, ale jeżeli jest to konieczne, również rezonans magnetyczny i badanie PET. Radioterapię w przypadku raka piersi możemy zastosować tak naprawdę na każdym etapie leczenia chorej, zarówno w przypadkach, kiedy jest to wczesne leczenie, czyli pacjentka zgłasza się do nas z wcześnie wykrytym nowotworem we wczesnym stopniu zaawansowania i nowotwór znajduje się w obrębie piersi. Przeprowadzone jest wówczas u niej leczenie oszczędzające. Potem, napromieniamy ten obszar, aby zmniejszyć ryzyko wznowy w piersi. Jeżeli choroba jest bardziej zaawansowana i konieczne jest przeprowadzenie amputacji, to również tutaj radioterapia może być przeprowadzona na obszar ściany klatki piersiowej, jeżeli są też przerzuty do węzłów chłonnych, radioterapia też może być przeprowadzona w obrębie układu chłonnego, w zakresie węzłów chłonnych pach, nadobojczukowych, ewentualnie węzłów chłonnych zamostkowych.

Do tej pory mówiłam o pacjentkach z intencją wyleczenia, ale jest też cała grupa przypadków, kiedy my wiemy, że niestety nie możemy wyleczyć tej pacjentki, ale możemy zmniejszyć jej dolegliwości, np. bólowe, jeżeli są przerzuty do kości, i wydłużamy też przeżycie, jeżeli współdziałamy razem z onkologami klinicznymi i stosujemy u danej pacjentki leczenie systemowe, równie ważna jest nasza współpraca z chirurgami różnych specjalności, np. z neurochirurgami, jeżeli występują przerzuty do mózgowia.

Odpowiednia technika radioterapii jest wybierana w zależności od tego, co i jak chcemy napromienić. Przykładowo radioterapia śródoperacyjna, to metoda, która jest stosowana w trakcie zabiegu operacyjnego. Wiemy bowiem, że najczęstsze wznowy występują w miejscu, w którym wcześniej był guz – czyli wj loży po usuniętym guzie mogą pozostać komórki nowotworu, które są w stanie odrosnąć. Radioterapia środoperacyjna w przypadku raka piersi to jest leczenie dość szybkie w trakcie zabiegu chirurgicznego, nie wymaga żadnego dodatkowego znieczulania, tpodawana dapwka promieniowania właśnie w obszarze tej loży po zakończonym zabiegu. Gdy mamy już całkowity wynik badania histopatologicznego, podejmowana jest decyzja czy pacjentka musi mieć leczenie systemowe czy dodatkowo przeprowadzoną, uzupełniającą radioterapię w obszarze całej piersi.

Większość pacjentek jednak napromieniana jest właśnie z pól zewnętrznych. To jest tzw teleradioterapia na przyspieszarzach, które znajdują się we wszystkich zakładach radioterapii w Polsce. I tutaj możemy albo częściowo napromienić pierś, z obszarem loży po usuniętym guzie albo napromieniamy całą pierś, albo też te inne obszary. Technika bardzo poszła do przodu i my, chcąc ograniczyć powikłania po naszej radioterapii, nappromieniamy pacjentki na wstrzymanym oddechu. Co nam to daje? Jeżeli pacjentka oddycha swobodnie to występuje ruchomość klatki piersiowej, piersi czy ściany klatki piersiowej. Jeżeli napromieniamy na wstrzymanym oddechu, to zwiększa nam się objętość płuc i ograniczamy ruchomość oddechową i podczas planowania, jesteśmy w stanie ograniczyć dawkę w obrębie płuc i serca. Ta technika jest możliwa do przeprowadzenia wszędzie, po odpowiednim wcześniejszym przeszkoleniu, a dzięki temu naprawdę jesteśmy w stanie ograniczyć obszary napromieniania poza tymi, które chcemy bezpiecznie napromienić u naszych pacjentów.

Inną formą radioterapii jest brachyterapia. Tutaj wymaga ona większej interwencji, ponieważ wkuwalne są do piersi specjalne igły i źródło promieniowania nie jest na zewnątrz, tak jak przy teleradioterapii, a podawane jest bezpośrednio do tkanki. To już wymaga też odpowiedniego znieczulenia i przygotowania. Bardzo często ta technika jest stosowana przy częściowym napromienianiu piersi albo jako podanie takiej dodatkowej dawki w obszarze loży, która powstała po usunięciu guza, czyli tak samo, jak w przypadku radioterapii śródoperacyjnej.

Radioterapia z pól zewnętrzny, może być różny sposób dostarczona i bardzo często w przypadku nowotworów, rozdzielamy to leczenie na frakcje po to, żeby zmniejszyć powikłania. Takie leczenie jest również stosowane w przypadku raka piersi, aczkolwiek w tej chwili odchodzimy od takiej standardowej dawki. 2 Gy (greje), tylko stosujemy wyższe 3, 5 Gy, w niektórych przypadkach nawet więcej niż 5 Gy w leczeniu uzupełniającym. Mowa o radioterapii stereotaptycznej – to jest podawanie promieniowania z różnych miejsc po to, aby mieć odpowiednią dawkę w obszarze, który chcemy napromienić i te nowoczesne techniki stabilizacji pacjenta, chociażby to napromienianie na wstrzymanym oddechu, pozwala nam na precyzyjne podanie napromieniania w niewielkiej objętości z zaoszczędzeniem zdrowych tkanek. Tutaj nie potrzebujemy dużych marginesów, aby uwzględnić ruchomość pacjenta. Jeżeli tych frakcji jest dużo, to jest to właśnie radioterapia stereotatyczna.

Inną odmianą radioterapii stereotaktycznej jest radiochirurgia, co prawda nazwa wywodzi się od neurochirurgów, którzy pierwszy raz zastosowali to leczeni. Pozwala ona na precyzyjne napromienianie, które niszczy ten obszar nowotworowy, który chcemy. W radiochirurgii podajemy 1 frakcję, dedykowana jest ona małym zmianom. Więc to nie jest leczenie, które my standardowo spotkamy u wszystkich pacjentek leczonych z powodu raka piersi, ale możemy standardowo spotkać w zaawansowanej chorobie w przypadku przerzutów i tutaj jest właściwie dowolność obszaru napromienienia. Mogą być to przerzuty do mózgowia, do kości, do płuc, do wątroby, do węzłów chłonnych. Nie ogranicza nas to, gdzie te zmiany się znajdują.

Niedawno zostały uruchmione środki z KPO na „Rozwój i modernizację infrastruktury centrów opieki wysokospecjalistycznej i innych podmiotów leczniczych”? Czy zaspokaja on aktualne potrzeby jeśli chodzi o radioterapię i leczenie onkologiczne w Polsce?

prof. Dorota Gabryś: Powiem tak. Liczba pacjentów, która jest leczona w zakładach radioterapii w całej Polsce z roku na rok się zwiększa, liczba ośrodków pozostaje mniej więcej taka sama, podobnie jak liczba specjalistów. Tutaj nie tylko mowa o lekarzach, ale również technikach, fizykach medycznych, pielęgniarkach, czyli zwiększa się nam liczba pacjentów i możliwości przeprowadzenia radioterapii przy takim samym zapleczu kadrowym. Sprzęt, który jest w zakładach radioterapii, to nie są tanie urządzenia, co więcej, one są coraz bardziej skomplikowane i wysokospecjalistyczne, aby bezpiecznie i skutecznie napromieniać naszych pacjentów. Czyli wymagają jeszcze dodatkowego personelu, który będzie wiedział, jak ten sprzęt obsługiwać, mając też na względzie, że wzrasta nam liczba nowotoworów. W naszej populacji, w Polsce, ale nie tylko, bo to jest tak powiem trend światowy, możemy się spodziewać, że z roku na rok będziemy mieli więcej pacjentów do napromienienia. Dlatego myślę, że jest naprawdę jeszcze wiele rzeczy do poprawienia. Oczywiście dofinansowanie ośrodków jest jak najbardziej istotne i konieczne m.in. na odpowiedni sprzęt, później szkolenia, utrzymanie, ale też potrzebujemy wykwalifikowanej kadry. A muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o radioterapię onkologiczną, to nie jest ona tak często wybierana przez młodych lekarzy, bo z reguły każdy woli wybrać specjalizację, gdzie będzie mógł pracować w poradni, niekoniecznie będzie związany ze szpitalem, a radioterapia tak naprawdę to jest tylko praca w szpitalu. Myślę, że to nie jest temat, który da się rozwiązać jednym działaniem, to musi być długoterminowy, zaplanowany proces. 

Dziękujemy za rozmowę.

 

źródło: Medicalpress

Spuścizna odkryć Marii Skłodowskiej-Curie nie tylko pozostaje żywa, ale postęp jaki nastąpił w metodach i schematach leczenia radioterapią w ciągu ostatnich 30 lat może śmiało dorównywać temu w farmakoterapii – o której znacznie częściej słyszymy. O tym jaką rolę pełni współcześnie radioterapia w opiece onkologicznej nad chorymi z rakiem prostaty dyskutowali uczestnicy debaty „Rak prostaty – rola radioterapii w kompleksowym leczeniu onkologicznym” zorganizowanej na zakończenie Miesiąca Świadomości Męskich Nowotworów #Movember.
Rak prostaty to najczęściej występujący nowotwór w populacji męskiej, nieprzerwanie od 2016 roku, kiedy to wyprzedził raka płuca, stanowiąc prawie 20% wszystkich zachorowań wśród mężczyzn. Liczba nowych rozpoznań systematycznie rośnie zbliża się do 20 000. Dobra wiadomość jest taka, że raka prostaty potrafimy leczyć skutecznie, zastosowanie leczenia radykalnego – chirurgii i/lub radioterapii – we wczesnych stadiach rozwoju nowotworu pozwala na całkowite wyleczenie. Także pacjenci z rakiem zaawansowanym mogą liczyć na skuteczną terapię, które pozwala na zatrzymanie lub spowolnienie postępu choroby. Warunkiem dobrych efektów leczenia jest multidyscyplinarna współpraca wielu specjalistów (w tym urologa, chirurga, onkologa, radioterapeuty, radiologa i diagnostów) oraz realny dostęp do nowoczesnych metod terapii, niezależnie od miejsca zamieszkania i zasobności portfela w czasie, który gwarantuje szybką i skuteczną interwencję medyczną.

Spuścizna odkryć Marii Skłodowskiej-Curie nie tylko pozostaje żywa, ale postęp jaki nastąpił w metodach i schematach leczenia radioterapią w ciągu ostatnich 30 lat może śmiało dorównywać temu w farmakoterapii – o której znacznie częściej słyszymy. O tym jaką rolę pełni współcześnie radioterapia w kompleksowej opiece onkologicznej nad chorymi z rakiem prostaty dyskutowali uczestnicy debaty „Rak prostaty – rola radioterapii w kompleksowym leczeniu onkologicznym” zorganizowanej na zakończenie Miesiąca Świadomości Męskich Nowotworów #Movember.

– Rak prostaty jest nowotworem o szczególnej dynamice. Zgodnie z prognozami Map Potrzeb Zdrowotnych zachorowalność do 2031 roku ma wzrosnąć do 30 000 rocznie. Rak prostaty dotyka głównie mężczyzn w wieku średnim i senioralnym, dlatego kluczowe powinno być wdrożenie w tym obszarze koordynowanej, kompleksowej opieki, co umożliwi personalizację leczenia zgodnego ze standardami przy współpracy multidyscyplinarnej wielu specjalistów. – podkreślał dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia.

Radioterapia pozostaje jedną z trzech głównych metod leczenia nowotworów w Polsce, w tym jest stosowana zarówno w leczeniu radyklanym jak i paliatywnym chorych na raka gruczołu krokowego. Nawet 40 procent pacjentów, którzy przeżyli 5 lat od rozpoznania nowotworu złośliwego, swoje życie zawdzięcza właśnie tej technologii medycznej. Niestety badania pokazują, że w Europie co najmniej jedna czwarta pacjentów nie otrzymuje radioterapii pomimo wskazania. W Polsce radioterapią było leczonych 57 proc. wszystkich chorych na nowotwory, co oznacza, że ok. 10 procent osób kwalifikujących się do leczenia tą metodą nie korzystało z niej – wskazują dane Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Onkologicznej[i]. Potwierdza to fakt, że potencjał radioterapii może być lepiej wykorzystany, zwłaszcza w zakresie dostępu do innowacyjnych metod leczenia, którymi są obecnie leczeni pacjenci jedynie w kilku ośrodkach w kraju.

Z punktu widzenia Śląska oraz placówki, w której pracuję (Narodowy Instytut Onkologii, oddział w Gliwicach), sytuacja na terenie województwa jest dobra, zarówno jeśli chodzi o liczbę aparatów do radioterapii, ośrodków oraz szerokiego wyposażenia w aparaturę. Nasz ośrodek ma bardzo duże doświadczenie w leczeniu nowotworów prostaty. Na pewno oczekiwanym kierunkiem jest tworzenie wysokospecjalistycznych ośrodków leczenia nowotworów urologicznych i koordynacja opieki, podobnie jak to ma miejsce w raku piersi. – wskazywał dr Wojciech Majewski, Konsultant Województwa Śląskiego ds. Radioterapii Onkologicznej. – Radioterapia stereotaktyczna, ze względu na użycie bardzo wysokich dawek promieniowania jest rekomendowana dla pacjentów z niskiego lub pośredniego ryzyka.

Badania i praktyka kliniczna potwierdzają, że nowoczesna radioterapia stereotaktyczna, to większa skuteczność leczenia, precyzyjne napromienianie guza nowotworowego z oszczędzeniem tkanek sąsiadujących, mniej skutków ubocznych, krótszy czas terapii (zamiast wielu tygodniu terapia trwa kilka dni) – co przekłada na się na lesze rezultaty i samopoczucie pacjenta oraz komfort jego życia.

– Leczenie radioterapią raka prostaty przeszło rewolucję w ciągu ostatniej dekady. Doprowadziło do tego opracowanie metod leczenia, które są bardziej skuteczne i wiążą się z mniejszą liczbą skutków ubocznych niż kiedykolwiek wcześniej. – podkreśliła dr Alison Tree, onkolog z The Royal Marsden NHS Foundation Trust oraz Institute of Cancer Research z Wielkiej Brytanii. – Osiągnięto to dzięki innowacjom technologicznym, takich jak radioterapia z modulacją intensywności (IMRT), która umożliwia kształtowanie dawki wokół wrażliwych zdrowych tkanek oraz radioterapia sterowaną obrazem (IGRT), która zapewnia dokładne ukierunkowanie dawki na daną pozycję prostaty. Zastosowanie innowacyjnych metod wiąże się ze zmniejszeniem skutków ubocznych nawet o połowę.
 
Ekspertka wskazała, że obecnie istnieje coraz większe zainteresowanie zmniejszeniem liczby zabiegów potrzebnych do wyleczenia pacjenta z raka prostaty. Jest to możliwe m.in. dzięki radioterapii stereotaktycznej (SBRT), w której leczenie odbywa się w zaledwie 5 zabiegach z precyzyjnym skupieniem dawki na prostacie. Oprócz zwiększenia wygody i zmniejszenia obciążenia leczeniem dla pacjentów, przynosi to korzyści w zakresie możliwości leczenia większej liczby osób i obciążenia pracą kadr medycznych, dzięki czemu leczenie jest bardziej wydajne dla wszystkich.
 
– Mamy to szczęście, że w The Royal Marsden posiadamy dwa aparaty Cyberknife i jeden akcelerator liniowy Unity MR, dzięki czemu wszystkie zabiegi radioterapii stereotaktycznej dla pacjentów z rakiem prostaty są realizowane za pomocą tych innowacyjnych technologii. – dodaje dr Alison Tree.
 
Dotychczasowe wyniki badania PACE-B[ii], prowadzonego m.in. przez dr Alison Tree, pokazują, że w przypadku raka prostaty zastosowanie technologii zrobotyzowanej radioterapii CyberKnife zwanej także radiochirurgią zmniejsza częstość występowania późnej toksyczności pęcherza moczowego drugiego stopnia lub wyższego związanej z radioterapią stereotaktyczną w porównaniu z konwencjonalnym akceleratorem liniowym. Ponadto krótkoterminowe skutki uboczne innowacyjnej radioterapii SBRT w zastosowanie noża cybernetycznego są podobne do dłuższego schematu trwającego 20 dni.
 
Dużą zaletą technologii radiochirurgii jest możliwość napromienia pacjenta już następnego dnia po zabiegu operacyjnym: rana pooperacyjna nie musi się zagoić, gdyż dawka promieniowania kumuluje się pod tkanką podskórną. Nóż cybernetyczny może przyjąć ok. 300 różnych pozycji oraz dobrać odpowiednią szerokość wiązki promieniowania, tak aby dawka kumulowała się bezpośrednio w zmianie nowotworowej. Także stół, na którym leży pacjent dostosowuje się przyjmując optymalną pozycję do skutecznego i bezpiecznego napromieniania pacjenta, w przypadku poruszenia się pacjenta czy ruchu generowanego przez oddech.
 
Dlatego od kilku lat organizacje pacjentów i klinicyści apelują o zwiększenie dostępu do innowacyjnej radioterapii w Polsce (różnych technologii o potwierdzonej skuteczności), tak aby zapewnić polskim pacjentom leczenie zgodne z aktualną wiedzą medyczną, o wysokiej skuteczności, ograniczające skutki uboczne i działania niepożądane, realizowane głównie w trybie ambulatoryjnym lub jednodniowym, co ogranicza nadmiernych hospitalizacje i powikłania. Problemem pozostaje niedostateczne finansowanie inwestycji i niska wycena świadczeń w radioterapii. Choć Polska plasuje się w średniej europejskiej w zakresie liczby aparatów do radioterapii na jednego mieszkańca, a zużyte sprzęty są wymieniane na nowe w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej (wcześniej NPZChN), to liczba i wykorzystanie innowacyjnych technologii jest nadal niska. Przykładowo, konkursy resortu zdrowia na doposażenie zakładów radioterapii nie obejmują większości innowacyjnych terapii, a wydatki na inwestycje w samorządach spadają ze względu na trudną sytuację gospodarczą i niekorzystne skutki pandemii koronawirusa. Nadzieja, jak wskazują eksperci, leży w środkach finansowanych, które powinny trafić do Polski z ramach Krajowego Planu Odbudowy (który nie został na razie zatwierdzony przez Komisję Europejską) jak również Krajowych Planach Transformacji oraz funduszu medycznym.

Problem w naszym kraju polega na tym, że zwykle mamy dobrą wiedzę, o tym co nam dolega, stawiamy dobrą diagnozę, ale schody zaczynają się przy realizacji. Wiele projektów i rozwiązań systemowych ma znaczne opóźnienia jak np. Krajowa Sieć Onkologiczna. Dobrym krokiem było na pewno zniesienie limitów do poradni urologicznych, bo to jest pierwszy krok do dobrej diagnozy i leczenia raka prostaty. – dodał Gryglewicz.

– Bardzo ważną kwestią jest zacieśnienie współpracy z organizacjami pacjentów i wsłuchanie się w ich głos, zainteresowanie radioterapią kadr medycznych, tworzenie wielodyscyplinarnych zespołów i unitów narządowych oraz zapewnienie odpowiedniego zaplecza finansowego. – dodał dr. Wojciech Majewski.

– Jako organizacja pozarządowa, od 18 lat działamy na rzecz poprawy sytuacji pacjentów z rakiem prostaty w Polsce, dlatego każda okazja, by edukować nt. na ten temat jest dobra. Ostatnie lata, pomimo pandemii, przyniosły pewien postęp w leczeniu raka prostaty, wzrosła także świadomość tego nowotworu w społeczeństwie i decydentów. – zaznacza Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie. – Niewątpliwie jest jeszcze wiele do zrobienia. Dlatego, razem z ekspertami staramy się wskazywać kierunki i rozwiązania oczekiwane, która będą w stanie poprawić wczesną wykrywalność nowotworów oraz poprawić dostęp do diagnostyki i leczenia onkologicznego.

Fundacja Wygrajmy Zdrowie przeprowadziła w 2021 roku cykl konsultacji ze środowiskiem radioterapeutów w Polsce, co pozwoliło na sformułowanie wspólnych postulatów:
 
Relacja z konfernecji:

Źródła:
Raport SYTUACJA PACJENTÓW Z NOWOTWOREM PROSTATY 2021
Raport RADIOTERAPIA W POLSCE W KONTEKŚCIE ZMIAN SYSTEMOWYCH – ANALIZA I REKOMENDACJE
 
Przypisy:
[i] http://kkro.io.gliwice.pl/wp-content/uploads/2022/06/Raport-KK-na-temat-st.-RT-w-Polsce-2021_.pdf
[ii]https://www.icr.ac.uk/our-research/centres-and-collaborations/centres-at-the-icr/clinical-trials-and-statistics-unit/our-research/clinical-trials/pace
Spuścizna odkryć Marii Skłodowskiej-Curie nie tylko pozostaje żywa, ale postęp jaki nastąpił w metodach i schematach leczenia radioterapią w ciągu ostatnich 30 lat może śmiało dorównywać temu w farmakoterapii – o której znacznie częściej słyszymy. O tym jaką rolę pełni współcześnie radioterapia w opiece onkologicznej nad chorymi z rakiem prostaty dyskutowali uczestnicy debaty „Rak prostaty – rola radioterapii w kompleksowym leczeniu onkologicznym” zorganizowanej na zakończenie Miesiąca Świadomości Męskich Nowotworów #Movember.
Rak prostaty to najczęściej występujący nowotwór w populacji męskiej, nieprzerwanie od 2016 roku, kiedy to wyprzedził raka płuca, stanowiąc prawie 20% wszystkich zachorowań wśród mężczyzn. Liczba nowych rozpoznań systematycznie rośnie zbliża się do 20 000. Dobra wiadomość jest taka, że raka prostaty potrafimy leczyć skutecznie, zastosowanie leczenia radykalnego – chirurgii i/lub radioterapii – we wczesnych stadiach rozwoju nowotworu pozwala na całkowite wyleczenie. Także pacjenci z rakiem zaawansowanym mogą liczyć na skuteczną terapię, które pozwala na zatrzymanie lub spowolnienie postępu choroby. Warunkiem dobrych efektów leczenia jest multidyscyplinarna współpraca wielu specjalistów (w tym urologa, chirurga, onkologa, radioterapeuty, radiologa i diagnostów) oraz realny dostęp do nowoczesnych metod terapii, niezależnie od miejsca zamieszkania i zasobności portfela w czasie, który gwarantuje szybką i skuteczną interwencję medyczną.

Spuścizna odkryć Marii Skłodowskiej-Curie nie tylko pozostaje żywa, ale postęp jaki nastąpił w metodach i schematach leczenia radioterapią w ciągu ostatnich 30 lat może śmiało dorównywać temu w farmakoterapii – o której znacznie częściej słyszymy. O tym jaką rolę pełni współcześnie radioterapia w kompleksowej opiece onkologicznej nad chorymi z rakiem prostaty dyskutowali uczestnicy debaty „Rak prostaty – rola radioterapii w kompleksowym leczeniu onkologicznym” zorganizowanej na zakończenie Miesiąca Świadomości Męskich Nowotworów #Movember.

– Rak prostaty jest nowotworem o szczególnej dynamice. Zgodnie z prognozami Map Potrzeb Zdrowotnych zachorowalność do 2031 roku ma wzrosnąć do 30 000 rocznie. Rak prostaty dotyka głównie mężczyzn w wieku średnim i senioralnym, dlatego kluczowe powinno być wdrożenie w tym obszarze koordynowanej, kompleksowej opieki, co umożliwi personalizację leczenia zgodnego ze standardami przy współpracy multidyscyplinarnej wielu specjalistów. – podkreślał dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia.

Radioterapia pozostaje jedną z trzech głównych metod leczenia nowotworów w Polsce, w tym jest stosowana zarówno w leczeniu radyklanym jak i paliatywnym chorych na raka gruczołu krokowego. Nawet 40 procent pacjentów, którzy przeżyli 5 lat od rozpoznania nowotworu złośliwego, swoje życie zawdzięcza właśnie tej technologii medycznej. Niestety badania pokazują, że w Europie co najmniej jedna czwarta pacjentów nie otrzymuje radioterapii pomimo wskazania. W Polsce radioterapią było leczonych 57 proc. wszystkich chorych na nowotwory, co oznacza, że ok. 10 procent osób kwalifikujących się do leczenia tą metodą nie korzystało z niej – wskazują dane Konsultanta Krajowego ds. Radioterapii Onkologicznej[i]. Potwierdza to fakt, że potencjał radioterapii może być lepiej wykorzystany, zwłaszcza w zakresie dostępu do innowacyjnych metod leczenia, którymi są obecnie leczeni pacjenci jedynie w kilku ośrodkach w kraju.

Z punktu widzenia Śląska oraz placówki, w której pracuję (Narodowy Instytut Onkologii, oddział w Gliwicach), sytuacja na terenie województwa jest dobra, zarówno jeśli chodzi o liczbę aparatów do radioterapii, ośrodków oraz szerokiego wyposażenia w aparaturę. Nasz ośrodek ma bardzo duże doświadczenie w leczeniu nowotworów prostaty. Na pewno oczekiwanym kierunkiem jest tworzenie wysokospecjalistycznych ośrodków leczenia nowotworów urologicznych i koordynacja opieki, podobnie jak to ma miejsce w raku piersi. – wskazywał dr Wojciech Majewski, Konsultant Województwa Śląskiego ds. Radioterapii Onkologicznej. – Radioterapia stereotaktyczna, ze względu na użycie bardzo wysokich dawek promieniowania jest rekomendowana dla pacjentów z niskiego lub pośredniego ryzyka.

Badania i praktyka kliniczna potwierdzają, że nowoczesna radioterapia stereotaktyczna, to większa skuteczność leczenia, precyzyjne napromienianie guza nowotworowego z oszczędzeniem tkanek sąsiadujących, mniej skutków ubocznych, krótszy czas terapii (zamiast wielu tygodniu terapia trwa kilka dni) – co przekłada na się na lesze rezultaty i samopoczucie pacjenta oraz komfort jego życia.

– Leczenie radioterapią raka prostaty przeszło rewolucję w ciągu ostatniej dekady. Doprowadziło do tego opracowanie metod leczenia, które są bardziej skuteczne i wiążą się z mniejszą liczbą skutków ubocznych niż kiedykolwiek wcześniej. – podkreśliła dr Alison Tree, onkolog z The Royal Marsden NHS Foundation Trust oraz Institute of Cancer Research z Wielkiej Brytanii. – Osiągnięto to dzięki innowacjom technologicznym, takich jak radioterapia z modulacją intensywności (IMRT), która umożliwia kształtowanie dawki wokół wrażliwych zdrowych tkanek oraz radioterapia sterowaną obrazem (IGRT), która zapewnia dokładne ukierunkowanie dawki na daną pozycję prostaty. Zastosowanie innowacyjnych metod wiąże się ze zmniejszeniem skutków ubocznych nawet o połowę.
 
Ekspertka wskazała, że obecnie istnieje coraz większe zainteresowanie zmniejszeniem liczby zabiegów potrzebnych do wyleczenia pacjenta z raka prostaty. Jest to możliwe m.in. dzięki radioterapii stereotaktycznej (SBRT), w której leczenie odbywa się w zaledwie 5 zabiegach z precyzyjnym skupieniem dawki na prostacie. Oprócz zwiększenia wygody i zmniejszenia obciążenia leczeniem dla pacjentów, przynosi to korzyści w zakresie możliwości leczenia większej liczby osób i obciążenia pracą kadr medycznych, dzięki czemu leczenie jest bardziej wydajne dla wszystkich.
 
– Mamy to szczęście, że w The Royal Marsden posiadamy dwa aparaty Cyberknife i jeden akcelerator liniowy Unity MR, dzięki czemu wszystkie zabiegi radioterapii stereotaktycznej dla pacjentów z rakiem prostaty są realizowane za pomocą tych innowacyjnych technologii. – dodaje dr Alison Tree.
 
Dotychczasowe wyniki badania PACE-B[ii], prowadzonego m.in. przez dr Alison Tree, pokazują, że w przypadku raka prostaty zastosowanie technologii zrobotyzowanej radioterapii CyberKnife zwanej także radiochirurgią zmniejsza częstość występowania późnej toksyczności pęcherza moczowego drugiego stopnia lub wyższego związanej z radioterapią stereotaktyczną w porównaniu z konwencjonalnym akceleratorem liniowym. Ponadto krótkoterminowe skutki uboczne innowacyjnej radioterapii SBRT w zastosowanie noża cybernetycznego są podobne do dłuższego schematu trwającego 20 dni.
 
Dużą zaletą technologii radiochirurgii jest możliwość napromienia pacjenta już następnego dnia po zabiegu operacyjnym: rana pooperacyjna nie musi się zagoić, gdyż dawka promieniowania kumuluje się pod tkanką podskórną. Nóż cybernetyczny może przyjąć ok. 300 różnych pozycji oraz dobrać odpowiednią szerokość wiązki promieniowania, tak aby dawka kumulowała się bezpośrednio w zmianie nowotworowej. Także stół, na którym leży pacjent dostosowuje się przyjmując optymalną pozycję do skutecznego i bezpiecznego napromieniania pacjenta, w przypadku poruszenia się pacjenta czy ruchu generowanego przez oddech.
 
Dlatego od kilku lat organizacje pacjentów i klinicyści apelują o zwiększenie dostępu do innowacyjnej radioterapii w Polsce (różnych technologii o potwierdzonej skuteczności), tak aby zapewnić polskim pacjentom leczenie zgodne z aktualną wiedzą medyczną, o wysokiej skuteczności, ograniczające skutki uboczne i działania niepożądane, realizowane głównie w trybie ambulatoryjnym lub jednodniowym, co ogranicza nadmiernych hospitalizacje i powikłania. Problemem pozostaje niedostateczne finansowanie inwestycji i niska wycena świadczeń w radioterapii. Choć Polska plasuje się w średniej europejskiej w zakresie liczby aparatów do radioterapii na jednego mieszkańca, a zużyte sprzęty są wymieniane na nowe w ramach Narodowej Strategii Onkologicznej (wcześniej NPZChN), to liczba i wykorzystanie innowacyjnych technologii jest nadal niska. Przykładowo, konkursy resortu zdrowia na doposażenie zakładów radioterapii nie obejmują większości innowacyjnych terapii, a wydatki na inwestycje w samorządach spadają ze względu na trudną sytuację gospodarczą i niekorzystne skutki pandemii koronawirusa. Nadzieja, jak wskazują eksperci, leży w środkach finansowanych, które powinny trafić do Polski z ramach Krajowego Planu Odbudowy (który nie został na razie zatwierdzony przez Komisję Europejską) jak również Krajowych Planach Transformacji oraz funduszu medycznym.

Problem w naszym kraju polega na tym, że zwykle mamy dobrą wiedzę, o tym co nam dolega, stawiamy dobrą diagnozę, ale schody zaczynają się przy realizacji. Wiele projektów i rozwiązań systemowych ma znaczne opóźnienia jak np. Krajowa Sieć Onkologiczna. Dobrym krokiem było na pewno zniesienie limitów do poradni urologicznych, bo to jest pierwszy krok do dobrej diagnozy i leczenia raka prostaty. – dodał Gryglewicz.

– Bardzo ważną kwestią jest zacieśnienie współpracy z organizacjami pacjentów i wsłuchanie się w ich głos, zainteresowanie radioterapią kadr medycznych, tworzenie wielodyscyplinarnych zespołów i unitów narządowych oraz zapewnienie odpowiedniego zaplecza finansowego. – dodał dr. Wojciech Majewski.

– Jako organizacja pozarządowa, od 18 lat działamy na rzecz poprawy sytuacji pacjentów z rakiem prostaty w Polsce, dlatego każda okazja, by edukować nt. na ten temat jest dobra. Ostatnie lata, pomimo pandemii, przyniosły pewien postęp w leczeniu raka prostaty, wzrosła także świadomość tego nowotworu w społeczeństwie i decydentów. – zaznacza Szymon Chrostowski, prezes Fundacji Wygrajmy Zdrowie. – Niewątpliwie jest jeszcze wiele do zrobienia. Dlatego, razem z ekspertami staramy się wskazywać kierunki i rozwiązania oczekiwane, która będą w stanie poprawić wczesną wykrywalność nowotworów oraz poprawić dostęp do diagnostyki i leczenia onkologicznego.

Fundacja Wygrajmy Zdrowie przeprowadziła w 2021 roku cykl konsultacji ze środowiskiem radioterapeutów w Polsce, co pozwoliło na sformułowanie wspólnych postulatów:
 
Relacja z konfernecji:

Źródła:
Raport SYTUACJA PACJENTÓW Z NOWOTWOREM PROSTATY 2021
Raport RADIOTERAPIA W POLSCE W KONTEKŚCIE ZMIAN SYSTEMOWYCH – ANALIZA I REKOMENDACJE
 
Przypisy:
[i] http://kkro.io.gliwice.pl/wp-content/uploads/2022/06/Raport-KK-na-temat-st.-RT-w-Polsce-2021_.pdf
[ii]https://www.icr.ac.uk/our-research/centres-and-collaborations/centres-at-the-icr/clinical-trials-and-statistics-unit/our-research/clinical-trials/pace
Patrząc na technologię CyberKnife (nóż cybernetyczny), która pozwala z jednej strony śledzić guz nowotworowy, czyli zmniejszyć niepotrzebnie napromienianą objętość tkanek zdrowych, to mamy tutaj dwie możliwe sytuacje potencjalnego zysku dla naszych chorych. Pierwsza to jest taka, że zmniejszamy objętość tkanek zdrowych, która ulega napromienianiu, czyli zmniejszamy objawy uboczne, czyli toksyczność leczenia, a druga to możliwość eskalacji dawki, co pozwala na zwiększenie efektywności leczenia – podkreśla prof. dr hab. n. med. Piotr Milecki, Ordynator Oddziału Radioterapii Onkologicznej I i Kierownik Zakładu Radioterapii I, Wielkopolskiego Centrum Onkologii.
Patrząc na technologię CyberKnife (nóż cybernetyczny), która pozwala z jednej strony śledzić guz nowotworowy, czyli zmniejszyć niepotrzebnie napromienianą objętość tkanek zdrowych, to mamy tutaj dwie możliwe sytuacje potencjalnego zysku dla naszych chorych. Pierwsza to jest taka, że zmniejszamy objętość tkanek zdrowych, która ulega napromienianiu, czyli zmniejszamy objawy uboczne, czyli toksyczność leczenia. Druga sytuacja jest taka, że możemy utrzymać poziom objawów ubocznych na poziomie klasycznej bardzo dobrej radioterapii, ale wówczas otwiera nam się szerzej okno na możliwość tak zwanej eskalacji dawki, czyli możliwość podania wyższej dawki, a wiemy doskonale, że wyższa dawka zwykle równa się większa efektywność leczenia onkologicznego. Zwykle łączymy te dwa elementy, czyli nieco zwiększamy dawkę, a jednocześnie z drugiej strony poprawiamy komfort leczenia.
 
W przypadku radioterapii klasycznej dawkę całkowitą napromieniania dzielimy na wiele tak zwanych frakcji, czyli części, które są realizowane każdego dnia, to może być około 30, 40 dni terapii a nawet więcej. W przypadku zastosowania noża cybernetycznego maksymalnie stosujemy leczenie do 5 dni. Odbywa się ono zwykle w ciągu 1 do 5 dni. Proszę zwrócić uwagę, że ta redukcja czasu jest bardzo duża. Jeden dzień versus na przykład 30 dni. Daje to przede wszystkim dla pacjenta poczucie większego komfortu. Nie tylko tego komfortu związanego ze zmniejszeniem toksyczności, ale również uciążliwości leczenia. To są również mniejsze koszty. Pacjent, który mieszka w pewnym oddaleniu od placówki musi pokonać codziennie drogę ze swojego domu do ośrodka leczącego i ponownie wrócić do domu. Niekiedy pacjent angażuje swoich najbliższych dlatego że nie zawsze jest w stanie sam prowadzić samochód, różne są sytuacje, kwestia prawa jazdy, innych rzeczy. W przypadku noża cybernetycznego znacząco redukuje się czas terapii i koszty z nią związane.
 
Ponadto, w przypadku klasycznej radioterapii w większości sytuacji hospitalizujemy chorych. To są koszty dla nas wszystkich, to znaczy NFZ płaci, ale tak naprawdę te pieniądze można by było przeznaczyć na inne działania medyczne, a dla pacjenta to jest duża uciążliwość, bo załóżmy pobyt 1,5 miesiąca w szpitalu jest generalnie czymś niezbyt szczęśliwym czy pożądanym przez naszego chorego. Jeśli można zrealizować leczenie w ciągu kilku dni z dojazdem z domu, to jest to zdecydowanie duży plus.
 
Mamy już dane jak innowacyjna radioterapia z zastsowaniem CyberKnife przekłada się na wyniki leczenia. Przede wszystkim jednym z najczęstszych leczonych nowotworów złośliwych w naszym Centrum Onkologii jest rak gruczołu krokowego (rak stercza). Mamy wstępne wyniki własnej analizy tej grupy chorych (około 1200 pacjentów). Wyniki rozpatrujemy w dwóch aspektach, kontroli nowotworu, ale też objawów ubocznych. Jeśli chodzi o efektywność leczenia to wynosi ona ponad 90% w pięcioletnim okresie obserwacji. Efektywność rozumiana jako brak wznowy biochemicznej czyli brak wzrostu wskaźnika PSA po przeprowadzonym leczeniu. Z kolei toksyczność, czyli objawy uboczne związane z radioterapią, jest bardzo mała. W mojej ocenie jest to jedna z lepszych, jak nie najlepsza, opcja leczenia właśnie dla tej grupy chorych.

źródło: rzmowa redakcji Medicalpress 

Patrząc na technologię CyberKnife (nóż cybernetyczny), która pozwala z jednej strony śledzić guz nowotworowy, czyli zmniejszyć niepotrzebnie napromienianą objętość tkanek zdrowych, to mamy tutaj dwie możliwe sytuacje potencjalnego zysku dla naszych chorych. Pierwsza to jest taka, że zmniejszamy objętość tkanek zdrowych, która ulega napromienianiu, czyli zmniejszamy objawy uboczne, czyli toksyczność leczenia, a druga to możliwość eskalacji dawki, co pozwala na zwiększenie efektywności leczenia – podkreśla prof. dr hab. n. med. Piotr Milecki, Ordynator Oddziału Radioterapii Onkologicznej I i Kierownik Zakładu Radioterapii I, Wielkopolskiego Centrum Onkologii.
Patrząc na technologię CyberKnife (nóż cybernetyczny), która pozwala z jednej strony śledzić guz nowotworowy, czyli zmniejszyć niepotrzebnie napromienianą objętość tkanek zdrowych, to mamy tutaj dwie możliwe sytuacje potencjalnego zysku dla naszych chorych. Pierwsza to jest taka, że zmniejszamy objętość tkanek zdrowych, która ulega napromienianiu, czyli zmniejszamy objawy uboczne, czyli toksyczność leczenia. Druga sytuacja jest taka, że możemy utrzymać poziom objawów ubocznych na poziomie klasycznej bardzo dobrej radioterapii, ale wówczas otwiera nam się szerzej okno na możliwość tak zwanej eskalacji dawki, czyli możliwość podania wyższej dawki, a wiemy doskonale, że wyższa dawka zwykle równa się większa efektywność leczenia onkologicznego. Zwykle łączymy te dwa elementy, czyli nieco zwiększamy dawkę, a jednocześnie z drugiej strony poprawiamy komfort leczenia.
 
W przypadku radioterapii klasycznej dawkę całkowitą napromieniania dzielimy na wiele tak zwanych frakcji, czyli części, które są realizowane każdego dnia, to może być około 30, 40 dni terapii a nawet więcej. W przypadku zastosowania noża cybernetycznego maksymalnie stosujemy leczenie do 5 dni. Odbywa się ono zwykle w ciągu 1 do 5 dni. Proszę zwrócić uwagę, że ta redukcja czasu jest bardzo duża. Jeden dzień versus na przykład 30 dni. Daje to przede wszystkim dla pacjenta poczucie większego komfortu. Nie tylko tego komfortu związanego ze zmniejszeniem toksyczności, ale również uciążliwości leczenia. To są również mniejsze koszty. Pacjent, który mieszka w pewnym oddaleniu od placówki musi pokonać codziennie drogę ze swojego domu do ośrodka leczącego i ponownie wrócić do domu. Niekiedy pacjent angażuje swoich najbliższych dlatego że nie zawsze jest w stanie sam prowadzić samochód, różne są sytuacje, kwestia prawa jazdy, innych rzeczy. W przypadku noża cybernetycznego znacząco redukuje się czas terapii i koszty z nią związane.
 
Ponadto, w przypadku klasycznej radioterapii w większości sytuacji hospitalizujemy chorych. To są koszty dla nas wszystkich, to znaczy NFZ płaci, ale tak naprawdę te pieniądze można by było przeznaczyć na inne działania medyczne, a dla pacjenta to jest duża uciążliwość, bo załóżmy pobyt 1,5 miesiąca w szpitalu jest generalnie czymś niezbyt szczęśliwym czy pożądanym przez naszego chorego. Jeśli można zrealizować leczenie w ciągu kilku dni z dojazdem z domu, to jest to zdecydowanie duży plus.
 
Mamy już dane jak innowacyjna radioterapia z zastsowaniem CyberKnife przekłada się na wyniki leczenia. Przede wszystkim jednym z najczęstszych leczonych nowotworów złośliwych w naszym Centrum Onkologii jest rak gruczołu krokowego (rak stercza). Mamy wstępne wyniki własnej analizy tej grupy chorych (około 1200 pacjentów). Wyniki rozpatrujemy w dwóch aspektach, kontroli nowotworu, ale też objawów ubocznych. Jeśli chodzi o efektywność leczenia to wynosi ona ponad 90% w pięcioletnim okresie obserwacji. Efektywność rozumiana jako brak wznowy biochemicznej czyli brak wzrostu wskaźnika PSA po przeprowadzonym leczeniu. Z kolei toksyczność, czyli objawy uboczne związane z radioterapią, jest bardzo mała. W mojej ocenie jest to jedna z lepszych, jak nie najlepsza, opcja leczenia właśnie dla tej grupy chorych.

źródło: rzmowa redakcji Medicalpress