Medicalpress
Szczepienia ochronne pozostają jednym z najważniejszych narzędzi w walce z chorobami zakaźnymi – mimo spadku ich popularności, nadal skutecznie ratują zdrowie i życie. Podczas konferencji poświęconej najnowszemu raportowi „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025”, prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowa konsultant ds. epidemiologii, podkreśliła ich kluczową rolę w utrzymaniu bezpieczeństwa epidemiologicznego kraju.
Sytuacja epidemiologiczna w kraju zależy od wielu czynników, najważniejsze z nich to biologiczne, środowiskowe i społeczno-ekonomiczne. Wśród czynników biologicznych kluczowe są szczepienia ochronne, które, choć tracą na popularności, wciąż skutecznie chronią nas przed chorobami zakaźnymi, poprawiając długość i jakość życia – wskazała prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, zastępczyni kierownika Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH-PIB, i konsultant krajowy ds. epidemiologii podczas konferencji prezentującej raport pt.: „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania 2025”.

Eksperci są zgodni – aby zapewnić zdrowie publiczne i odporność populacyjną, konieczne jest utrzymanie wysokiego poziomu wyszczepialności. Jak przypomina prof. Paradowska-Stankiewicz, szczepienia to nie tylko indywidualna ochrona, ale także fundament strategii zdrowia publicznego. W dobie rosnących wyzwań epidemiologicznych, inwestycja w profilaktykę szczepienną staje się kluczowa dla przyszłości systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Źródło: PAP MediaRoom

Foto: PAP MediaRoom
Rozpoczął się Europejski Tydzień Szczepień – coroczna kampania organizowana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), której celem jest zwiększenie świadomości społecznej na temat wartości szczepień ochronnych na każdym etapie życia. To doskonały moment, by zadać sobie fundamentalne pytanie: czy moje szczepienia – i szczepienia moich bliskich – są aktualne?
Ostatni tydzień kwietnia to ważna data w świecie profilaktyki chorób. Jest to okazja do szczepienia się, ale też do obalenia wielu mitów na temat szczepionek.

Szczepienia to jedyna forma walki z chorobami zakaźnymi

Pierwsze udane szczepienie zostało zaaplikowane 14 maja 1796 roku. Doktor Edward Jenner podał swojemu małego pacjentowi wirusa ospy krowiej. Zauważył wcześniej, że osoby, które pracują przy bydle, nie chorują na ospę. Dzięki temu odkryciu udało się praktycznie wyeliminować ospę czarną, która dziesiątkowała populację. Już w XIX wieku metoda zyskała popularność na całym świecie i zaczęły powstawać nowe szczepionki na inne choroby. Dzięki szczepionkom udało się pozbyć też ciężkich chorób, jakimi są polio, wścieklizna, tyfus i wiele innych.

Dzisiaj najczęściej szczepi się dzieci, w ten sposób chroniąc je przed popularnymi chorobami: różyczką, odrą, ospą, tężcem i wieloma innymi. Dorośli zazwyczaj szczepią się przed grypą albo nowym wirusem. Chociaż jest to najlepsza metoda profilaktyki, to popularność szczepionek jest coraz mniejsza.

Ruch anty-szczepionkowy

Ruch antyszczepionkowy został zapoczątkowany w 1998 roku przez jednego lekarza – Andrew Wakefielda. Ten były już dzisiaj lekarz opublikował artykuł, w którym przedstawiał sfabrykowane dowody łączące szczepienia dzieci i powstawania autyzmu. Kilka lat później grupa dziennikarzy śledczych przeprowadziła dochodzenie, które udowodniło, że artykuł jest sfabrykowany. Lekarzowi zapłaciła rodzina, która starała się o odszkodowanie od firmy farmaceutycznej. Za to zlecenie miał dostać kilkaset tysięcy funtów. Lata później przeprowadzono badania na ponad milionie dzieci, które nie wykazały żadnego związku pomiędzy szczepieniami a autyzmem. Pismo, w którym był opublikowany artykuł, cofnęło publikację, a lekarz stracił prawa do wykonywania zawodu.

Niestety to wystarczyło, żeby powstał potężny ruch antyszczepionkowy, który do dzisiaj nie przyjmuje medycznych argumentów. Przez to co roku umierają miliony dzieci, a do populacji powraca wiele wymarłych już chorób, jak np. odra.

Dlatego w Tydzień Szczepień warto edukować ludzi na temat szczepionek i zachęcać niezdecydowanych, ponieważ tylko w ten sposób pozbędziemy się wielu chorób zakaźnych.


Dlaczego szczepienia są tak ważne?

Szczepienia to jedna z największych zdobyczy współczesnej medycyny. Dzięki nim możliwe jest nie tylko zapobieganie groźnym chorobom zakaźnym, ale też ich całkowite eliminowanie – jak miało to miejsce w przypadku ospy prawdziwej.

Korzyści ze szczepień są nie do przecenienia:
Dla dzieci: Szczepienia chronią najmłodszych przed chorobami, które mogą prowadzić do powikłań neurologicznych, niepełnosprawności, a nawet śmierci. Wspierają bezpieczny rozwój i dorastanie.
Dla dorosłych: Chronią przed ciężkim przebiegiem infekcji, umożliwiają aktywność zawodową i społeczną bez lęku o zdrowie. Szczepienia przypominające są niezbędne, by utrzymać odporność na wiele chorób, jak tężec czy krztusiec.
Dla seniorów: W starszym wieku układ odpornościowy słabnie. Szczepienia przeciw grypie, pneumokokom, półpaścowi czy COVID-19 znacząco redukują ryzyko hospitalizacji i powikłań.
 
Co mówią dane?
Według danych WHO i ECDC, szczepienia zapobiegają od 2 do 3 milionów zgonów rocznie na świecie. Tam, gdzie ich zasięg spada, choroby wracają – nawet te, które były już uznawane za „kontrolowane”, jak odra.
 
Jak działają szczepionki?
Szczepionki zawierają inaktywowane lub osłabione fragmenty drobnoustrojów lub ich białka, które stymulują układ odpornościowy do wytworzenia pamięci immunologicznej – bez konieczności przechodzenia ciężkiej choroby.
Dzięki temu organizm „uczy się” reagować i zwalczać infekcje, zanim zdążą się rozwinąć. To profilaktyka pierwotna w najczystszej formie – działanie zanim wystąpi problem.
 
Europejski Tydzień Szczepień to nie tylko edukacja, ale i odpowiedzialność
Tematem przewodnim kampanii w 2024 roku jest potrzeba indywidualnego zaangażowania w aktualizację własnego kalendarza szczepień. To dobry moment, aby:
Źródło: https://szczepienia.pzh.gov.pl/
Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że na świecie codziennie odnotowuje się ponad milion nowych zakażeń chorób uleczalnych przenoszonych drogą płciową (STI). W rzeczywistości może ich być nawet wielokrotnie więcej. W Polsce tylko w 2023 roku wykryto ponad 5 tys. przypadków kiły, chlamydii i rzeżączki. Ze względu na tę samą drogę transmisji zakażenia choroby te często ze sobą współwystępują, a zakażenie jedną z nich zwiększa znacząco ryzyko zakażenia HIV.

WHO podaje, że przez kontakt seksualny przenoszonych jest ponad 30 różnych bakterii, wirusów i pasożytów. W 2020 roku wśród osób między 15. a 49. rokiem życia wykryto 374 mln nowych zakażeń jedną z czterech uleczalnych chorób przenoszonych drogą płciową: chlamydiozą (129 mln), rzeżączką (82 mln), kiłą (7 mln) i rzęsistkowicą (156 mln).

 Od roku 2020 nastąpił wzrost zarówno liczby zakażeń STI, czyli kiły, chlamydii, rzeżączki, jak i wzrost zakażeń HIV w populacji w Polsce. To zawsze było około 1 tys. nowych przypadków, jeżeli chodzi o HIV, a w ostatnich dwóch latach ta liczba znacznie wzrosła, mamy teraz nawet ponad 2,5 tys. zakażeń wirusem HIV – mówi agencji Newseria dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.

W Polsce liczba nowo rozpoznanych STI w ostatnich latach szybko rośnie. Jak wynika z raportu NIZP PZH-PIB „Choroby zakaźne i zatrucia w Polsce”, o ile jeszcze w 2020 roku odnotowano 703 przypadki kiły, o tyle w 2023 roku liczba ta sięgnęła 2986, co oznacza wzrost o ok. 325 proc. W przypadku chlamydii liczba zakażeń w ciągu dwóch lat wzrosła ze 169 do 977, a rzeżączki – z 246 do 1322. Choroby przenoszone drogą płciową mogą zwiększać ryzyko zakażenia wirusem HIV, nawet do 10 razy w przypadku kiły i rzeżączki. W Polsce w 2020 roku potwierdzono 915 przypadków wirusa HIV, a w ubiegłym roku było ich 2876.

– Na pewno związane jest to z napływem osób innego obywatelstwa niż polskie, co też podnosi te statystyki. To często nie są nowo zakażone osoby, tylko nowo zarejestrowane w Polsce – mówi dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik.

Raport PZH „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania w 2022 roku” wskazuje, że liczba zakażeń HIV wykrywanych wśród obcokrajowców zwiększyła się z 23 w 2015 roku do 210 w 2021 roku. Około 80 proc. z tych rozpoznań dotyczyło osób pochodzących z Ukrainy. To jednak analizy odnoszące się do okresu przed wybuchem wojny w 2022 roku, a zatem odzwierciedlają sytuację w grupie imigrantów, którzy już wcześniej przybyli do naszego kraju. Rozpowszechnienie zakażenia HIV w populacji ogólnej w Ukrainie według szacunków UNAIDS jest dziesięciokrotnie wyższe niż w populacji ogólnej w Polsce. W 2023 roku wirusa HIV potwierdzono u 270 obcokrajowców.

– Zakażenia są częstsze wśród osób młodszych, natomiast też są wzrosty wśród osób starszych. Zakażenia dotyczą każdego, chodzi więc o to, żeby się testować – przekonuje ekspertka Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.

Obecnie najwięcej przypadków STI rozpoznaje się u osób w wieku 20–39 lat, przede wszystkim u mężczyzn, ale coraz częściej choroby przenoszone drogą płciową diagnozuje się u kobiet. W 2020 roku zaraportowano wśród nich 147 zachorowań na kiłę, w 2023 – już 357. Podobne wzrosty widać również u kobiet w przypadku rzeżączki (wzrost z 16 do 98) i chlamydii (wzrost ze 123 do 364 w 2023 roku).

– Wzrosty mogą być związane ze zwiększoną świadomością osób, które chcą sprawdzić, czy są zakażone, czyli ze zwiększonym testowaniem. Oczywiście może to być związane z nowymi zakażeniami, ale tego bez badań diagnostycznych, badań epidemiologicznych nie jesteśmy w stanie do końca powiedzieć – ocenia dr Marta Niedźwiedzka-Stadnik.

Chociaż infekcje przenoszone drogą płciową są uleczalne, mogą prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych – nie tylko do większego ryzyka zakażenia HIV, ale także do niepłodności, problemów neurologicznych i sercowo-naczyniowych. Kluczowa jest szybka diagnostyka. W Polsce nawet połowa populacji osób zakażonych może być diagnozowana zbyt późno. Jak wskazuje Krajowe Centrum ds. AIDS, wiele osób pozostaje także niezdiagnozowanych, więc rzeczywista liczba zakażonych może być kilkukrotnie wyższa. Na niedoszacowanie składają się m.in. brak wiedzy na temat możliwości transmisji zakażenia, brak wyraźnych objawów większości infekcji, co skutkuje niezgłaszaniem się na badania diagnostyczne, uwarunkowania społeczno-kulturowe, czyli stereotypowe kojarzenie tego typu chorób z osobami sprzedającymi usługi seksualne czy zachowaniami homoseksualnymi.

– To bardzo intymne i wrażliwe aspekty naszego życia i bardzo ważne jest, aby powstały miejsca, w których są specjaliści, którzy, po pierwsze, nie boją się mówić czy pytać o zdrowie seksualne, nasze rytuały seksualne, ale także specjaliści, którzy poza sferą psychoseksualną jeszcze zajmują się sferą medyczną, gdzie przechodzimy od badania, poprzez rozmowę, do leczenia – tłumaczy Izabela Pazdan ze Społecznego Komitetu ds. AIDS i z Poradni Specjalistycznej Chmielna Express.

źródło: newseria

Były wiceprezes NFZ, Bernard Waśko, od 1 marca pełni funkcję dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.

Informację w tej sprawie przekazało w mediach społecznościowych Ministerstwo Zdrowia.

– Dr Bernard Waśko, decyzją ministra Adama Niedzielskiego jest od dziś dyrektorem NIZP-PZH. Do września ubiegłego roku dr Waśko był wiceprezesem ds. medycznych Narodowego Funduszu Zdrowia, a wcześniej m.in. dyrektorem medycznym w globalnej firmie doradczej oraz dyrektorem szpitala – poinformował resort zdrowia.

Bernard Waśko jest doktorem nauk medycznych, ukończył Akademię Medyczną w Lublinie. Jest też absolwentem studiów podyplomowych w zakresie Zarządzania Organizacjami Ochrony Zdrowia w Katedrze Zarządzania w Gospodarce Szkoły Głównej Handlowej.

W latach 1998 – 2011 pełnił funkcję dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Od 2011 do 2019 roku był dyrektorem medycznym w firmie doradczej PwC. Na stanowisko Decyzją zastępcy prezesa NFZ ds. medycznych został powołany w kwietniu 2019 roku i pełnił te funkcję do wrzesnia 2022 r.

źródło: MZ, redakcja
żdjęcie: twitter @MZ_GOV_PL

Były wiceprezes NFZ, Bernard Waśko, od 1 marca pełni funkcję dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.

Informację w tej sprawie przekazało w mediach społecznościowych Ministerstwo Zdrowia.

– Dr Bernard Waśko, decyzją ministra Adama Niedzielskiego jest od dziś dyrektorem NIZP-PZH. Do września ubiegłego roku dr Waśko był wiceprezesem ds. medycznych Narodowego Funduszu Zdrowia, a wcześniej m.in. dyrektorem medycznym w globalnej firmie doradczej oraz dyrektorem szpitala – poinformował resort zdrowia.

Bernard Waśko jest doktorem nauk medycznych, ukończył Akademię Medyczną w Lublinie. Jest też absolwentem studiów podyplomowych w zakresie Zarządzania Organizacjami Ochrony Zdrowia w Katedrze Zarządzania w Gospodarce Szkoły Głównej Handlowej.

W latach 1998 – 2011 pełnił funkcję dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie. Od 2011 do 2019 roku był dyrektorem medycznym w firmie doradczej PwC. Na stanowisko Decyzją zastępcy prezesa NFZ ds. medycznych został powołany w kwietniu 2019 roku i pełnił te funkcję do wrzesnia 2022 r.

źródło: MZ, redakcja
żdjęcie: twitter @MZ_GOV_PL

Rośnie liczba rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci. Na szczepienia w 2021 roku nie zgodziło się blisko 62 tys. rodziców, podczas gdy w 2010 roku było ich 3,5 tys. – wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB. Uchylanie się przed obowiązkowymi szczepieniami i śmiertelnymi konsekwencjami tego typu działań doprowadziło kilka lat temu do zaostrzenia przepisów w Niemczech czy Włoszech.
W Polsce w ostatnich miesiącach do szpitali trafia więcej dzieci niż w poprzednich latach. Chorują na zakaźne choroby, a pediatrzy mówią, że w dużym odsetku są to pacjenci niezaszczepieni obowiązkowymi i zalecanymi szczepionkami.

W Niemczech i Włoszech kilka lat temu w odpowiedzi na zagrożenie rozprzestrzeniania się odry z powodu spadającego odsetka zaszczepionych i pojawienie się pierwszych jej ofiar wprowadzono kary grzywny dla rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci. W Niemczech  na przykład ustalono ją na 2,5 tys. euro. Dodatkowo też placówki oświatowe dostały prawo odmowy przyjęcia dziecka, którego rodzice nie mają potwierdzenia wykonania szczepienia. Z kolei we Włoszech wprowadzono obowiązkowe szczepienia dla dzieci do 6 lat m.in. przeciwko odrze, śwince, różyczce i krztuścowi i zaostrzenie przepisów dotyczących szczepień dzieci w wieku szkolnym, polegające na wprowadzeniu kary pieniężnej.

Szczepienia to nasza tarcza

Wbrew absurdalnym twierdzeniom ruchów antyszczepionkowym szczepienia to jedno z najważniejszych odkryć medycyny. Pozwala uniknąć bardzo groźnych powikłań, m.in. niepełnosprawności, a wręcz ujść z życiem, gdy na naszej drodze pojawiają się pewne choroby. Niektóre z nich, dzięki szczepieniom, udało się wyeliminować (eradykować) na świecie – na przykład ospę prawdziwą, inne zaś kontrolować.

W Polsce, zgodnie z obowiązkowym kalendarzem szczepień na 2022 rok, dziecko powinno być zaszczepione przeciwko dwunastu niebezpiecznym chorobom: gruźlicy, zapaleniu wątroby typu B, rotawirusom, błonicy, tężcowi, krztuścowi, przeciwko bakterii Haemophilus influenzae typu b, chorobie Heinego-Medina, pneumokokom oraz śwince, odrze i różyczce. Ponadto eksperci zalecają także szczepienie dziecka m.in. przeciw grypie, ospie wietrznej, meningokokom czy kleszczowemu zapaleniu mózgu. 

COVID-19 dał do myślenia

W Polsce stan zaszczepienia dzieci jest nadal na wysokim poziomie, ale niepokoi trend zwiększającej się liczby rodziców odmawiających szczepień obowiązkowych i nie wykonujących tych zalecanych (np. przeciw ospie wietrznej czy kleszczowemu zapaleniu mózgu). Odmowa wykonania kilku szczepień u jednego dziecka liczona jest jako jedna. Sięgając do liczb: w 2021 roku odmów takich było aż osiemnaście razy więcej niż w 2010 roku, bo blisko 62 tys. W ciągu I-III kwartałów 2022 roku odnotowano 68 789 odmów. To 9,5 na 1000 osób w wieku 0-19 lat. Wykres obrazujący te dane można zobaczyć na stronie PZH

Jest też dobra wiadomość: pomimo tego jednak, że z roku na rok przybywa rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci, to ich liczba wzrasta mniej dynamicznie w ostatnich latach w porównaniu z wcześniejszymi.

„Obserwujemy, że dynamika wyhamowuje od jakiś dwóch lat. Być może epidemia COVID-19 wpłynęła na to, że lepiej zaczęliśmy postrzegać działania profilaktyczne, w tym wypadku szczepienia. Mamy większą świadomość, że szczepienia skutecznie chronią przed ciężkimi powikłaniami, pozwalają zwalczać choroby, szczególnie te niebezpieczne” – wskazuje prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii, kierownik Pracowni Epidemiologii Chorób Zwalczanych Drogą Szczepień w Zakładzie Epidemiologii NIZP  PZH – PIB.

W Polsce spadek szczepień obowiązkowych dotyczy wszystkich chorób. I tak od 2010 roku do 2020 liczba szczepień dzieci w wieku trzech lat spadła:

Spadł też poziom zaszczepienia noworodków i niemowląt (do 12. miesiąca życia) przeciwko gruźlicy. Wynosi on aktualnie 91,1 proc. Szczepionkę podaje się w oddziale noworodkowym przed wypisaniem dziecka ze szpitala.

Tymczasem odporność grupową, czyli populacyjną, na konkretną chorobę nabywa się, gdy zaszczepionych jest co najmniej 80 proc. populacji. 

Choć dynamika niekorzystnego trendu wyhamowała, to w Polsce, jak widać, statystyki dotyczące zaszczepienia idą w dół, a to oznacza, że choroby zakaźne, które były pod kontrolą. mogą zacząć się wymykać. 

Nie szczepię, bo boję się NOP

Badania przeprowadzone na grupie 233 osób w 2018 roku pokazują, że, że rodzice najczęściej odmawiają szczepień swoich dzieci, bo boją się niepożądanych działań (64 proc.), mają wątpliwości dotyczące skuteczności szczepionek (24 proc.) albo biorą pod uwagę opinię znajomych (3 proc.). Jedna czwarta przeciwników szczepień nie podała przyczyny, dlaczego nie szczepi dziecka. 

Każdy rodzic wraz z lekarzem dziecka powinien rozważyć, co niesie ze sobą większe ryzyko – powikłania choroby czy niepożądane odczyny poszczepienne? W kontekście możliwych powikłań po szczepieniu warto uświadomić sobie kilka rzeczy, na przykład to, że szczepienia są zalecane osobom z grup ryzyka, czyli starszym lub cierpiącym na choroby przewlekłe. Następnie to, że powikłania chorób bywają bardzo groźne. Można by wymienić chociaż kilka dla schorzeń ujętych w kalendarzu szczepień. Mogą to być zakażenia gronkowcem w wyniku przechorowania ospy wietrznej, zapalenie płuc, zapalenie mózgu i opon mózgowych, niepełnosprawność – polio, zaburzenia neurologiczne po odrze, niejednokrotnie też zgony. Zresztą, do zmiany prawa w Niemczech doszło m.in. po śmierci na odrę niezaszczepionego dziecka.

Natomiast odczyny poszczepienne w zdecydowanej większości przypadków mają przebieg łagodny. Po szczepieniu zwykle może występować m.in. gorączka, miejscowy obrzęk, zaczerwienienie, złe samopoczucie, wysypka poronna. To najczęściej szybko przemijające dolegliwości, po których po jednym, kilku dniach nie ma śladu.

„Na jednej szali mamy więc powikłania chorób. Jak wiadomo one bywają różne, również ciężkie, czasami nieodwracalne, a nawet śmiertelne. Dzięki kalendarzowi szczepień możemy jednak ich uniknąć” – podkreśla ekspertka z NIZP PZH- PIB.

Jednocześnie zwraca uwagę, że na drugiej szali znajdują się niepożądane odczyny poszczepienne.

„Przeciwnicy szczepień sprawili, że tzw. NOP-y rodzą panikę. Pojawiają się fake newsy, które straszą. To istna infodemia. To typowe zjawisko zastraszania” – zauważa.

Dodaje, że według najnowszych danych NIZP PZH – PIB niepożądane odczyny poszczepienne, które wystąpiły po szczepieniach realizowanych w ramach Kalendarza Szczepień w 2021 roku dotyczyły 2085 osób, w tym doszło do jednego ciężkiego, 13 poważnych i 180 łagodnych (dotyczyły szczepienia przeciwko gruźlicy – BCG-194), a 24 ciężkie, 241 poważne i 1626 łagodne pozostałych szczepień. I nie należy myśleć, że prawda o ciężkich i poważnych NOP-ach jest ukrywana – dziecko musi trafić wtedy do szpitala.

Dużo szumu wywołały doniesienia o raportowanych po szczepieniu przeciw COVID-19 zgonach. Ekspertka zaznacza, że mogły one nie mieć związku ze szczepieniem. W statystyce COVID-19 ujmuje się bowiem wszystkie przypadki śmiertelne, które nastąpiły w ciągu trzydziestu dni od przyjęcia szczepionki bez względu na to, co było przyczyną śmierci. Chodzi zatem o związek czasowy, a nie przyczynowo-skutkowy.

„W statystyce dotyczącej objawów niepożądanych po szczepieniach przeciw COVID-19 rejestrujemy wszystkie zdarzenia medyczne, które pojawiły się na przestrzeni 30 dni od podania ostatniej dawki. Oczywiście odnotowano problemy związane z krzepliwością krwi, powikłania zatorowo-zakrzepowe, przypadki zapalenia mięśnia sercowego czy osierdzia, zaburzenia neurologiczne, ale stwierdzono, że jest to taki sam odsetek jak w przypadku wykrywania tych schorzeń w populacji” – podsumowała ekspertka.

Bibliografia:
Gawińska E.: Szczepienia – konieczność, wybór czy potrzeba? Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu 2014;20: 107-108
Informacje o szczepieniach ze strony PZH
https://fdds.pl/_Resources/Persistent/f/f/4/6/ff468f6b8736c920b90cbbda0efab9313086c275/Dzieci%20si%C4%99%20licz%C4%85%202022.pdf
Dane o postawach rodziców wobec szczepień

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Rośnie liczba rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci. Na szczepienia w 2021 roku nie zgodziło się blisko 62 tys. rodziców, podczas gdy w 2010 roku było ich 3,5 tys. – wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB. Uchylanie się przed obowiązkowymi szczepieniami i śmiertelnymi konsekwencjami tego typu działań doprowadziło kilka lat temu do zaostrzenia przepisów w Niemczech czy Włoszech.
W Polsce w ostatnich miesiącach do szpitali trafia więcej dzieci niż w poprzednich latach. Chorują na zakaźne choroby, a pediatrzy mówią, że w dużym odsetku są to pacjenci niezaszczepieni obowiązkowymi i zalecanymi szczepionkami.

W Niemczech i Włoszech kilka lat temu w odpowiedzi na zagrożenie rozprzestrzeniania się odry z powodu spadającego odsetka zaszczepionych i pojawienie się pierwszych jej ofiar wprowadzono kary grzywny dla rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci. W Niemczech  na przykład ustalono ją na 2,5 tys. euro. Dodatkowo też placówki oświatowe dostały prawo odmowy przyjęcia dziecka, którego rodzice nie mają potwierdzenia wykonania szczepienia. Z kolei we Włoszech wprowadzono obowiązkowe szczepienia dla dzieci do 6 lat m.in. przeciwko odrze, śwince, różyczce i krztuścowi i zaostrzenie przepisów dotyczących szczepień dzieci w wieku szkolnym, polegające na wprowadzeniu kary pieniężnej.

Szczepienia to nasza tarcza

Wbrew absurdalnym twierdzeniom ruchów antyszczepionkowym szczepienia to jedno z najważniejszych odkryć medycyny. Pozwala uniknąć bardzo groźnych powikłań, m.in. niepełnosprawności, a wręcz ujść z życiem, gdy na naszej drodze pojawiają się pewne choroby. Niektóre z nich, dzięki szczepieniom, udało się wyeliminować (eradykować) na świecie – na przykład ospę prawdziwą, inne zaś kontrolować.

W Polsce, zgodnie z obowiązkowym kalendarzem szczepień na 2022 rok, dziecko powinno być zaszczepione przeciwko dwunastu niebezpiecznym chorobom: gruźlicy, zapaleniu wątroby typu B, rotawirusom, błonicy, tężcowi, krztuścowi, przeciwko bakterii Haemophilus influenzae typu b, chorobie Heinego-Medina, pneumokokom oraz śwince, odrze i różyczce. Ponadto eksperci zalecają także szczepienie dziecka m.in. przeciw grypie, ospie wietrznej, meningokokom czy kleszczowemu zapaleniu mózgu. 

COVID-19 dał do myślenia

W Polsce stan zaszczepienia dzieci jest nadal na wysokim poziomie, ale niepokoi trend zwiększającej się liczby rodziców odmawiających szczepień obowiązkowych i nie wykonujących tych zalecanych (np. przeciw ospie wietrznej czy kleszczowemu zapaleniu mózgu). Odmowa wykonania kilku szczepień u jednego dziecka liczona jest jako jedna. Sięgając do liczb: w 2021 roku odmów takich było aż osiemnaście razy więcej niż w 2010 roku, bo blisko 62 tys. W ciągu I-III kwartałów 2022 roku odnotowano 68 789 odmów. To 9,5 na 1000 osób w wieku 0-19 lat. Wykres obrazujący te dane można zobaczyć na stronie PZH

Jest też dobra wiadomość: pomimo tego jednak, że z roku na rok przybywa rodziców, którzy nie szczepią swoich dzieci, to ich liczba wzrasta mniej dynamicznie w ostatnich latach w porównaniu z wcześniejszymi.

„Obserwujemy, że dynamika wyhamowuje od jakiś dwóch lat. Być może epidemia COVID-19 wpłynęła na to, że lepiej zaczęliśmy postrzegać działania profilaktyczne, w tym wypadku szczepienia. Mamy większą świadomość, że szczepienia skutecznie chronią przed ciężkimi powikłaniami, pozwalają zwalczać choroby, szczególnie te niebezpieczne” – wskazuje prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii, kierownik Pracowni Epidemiologii Chorób Zwalczanych Drogą Szczepień w Zakładzie Epidemiologii NIZP  PZH – PIB.

W Polsce spadek szczepień obowiązkowych dotyczy wszystkich chorób. I tak od 2010 roku do 2020 liczba szczepień dzieci w wieku trzech lat spadła:

Spadł też poziom zaszczepienia noworodków i niemowląt (do 12. miesiąca życia) przeciwko gruźlicy. Wynosi on aktualnie 91,1 proc. Szczepionkę podaje się w oddziale noworodkowym przed wypisaniem dziecka ze szpitala.

Tymczasem odporność grupową, czyli populacyjną, na konkretną chorobę nabywa się, gdy zaszczepionych jest co najmniej 80 proc. populacji. 

Choć dynamika niekorzystnego trendu wyhamowała, to w Polsce, jak widać, statystyki dotyczące zaszczepienia idą w dół, a to oznacza, że choroby zakaźne, które były pod kontrolą. mogą zacząć się wymykać. 

Nie szczepię, bo boję się NOP

Badania przeprowadzone na grupie 233 osób w 2018 roku pokazują, że, że rodzice najczęściej odmawiają szczepień swoich dzieci, bo boją się niepożądanych działań (64 proc.), mają wątpliwości dotyczące skuteczności szczepionek (24 proc.) albo biorą pod uwagę opinię znajomych (3 proc.). Jedna czwarta przeciwników szczepień nie podała przyczyny, dlaczego nie szczepi dziecka. 

Każdy rodzic wraz z lekarzem dziecka powinien rozważyć, co niesie ze sobą większe ryzyko – powikłania choroby czy niepożądane odczyny poszczepienne? W kontekście możliwych powikłań po szczepieniu warto uświadomić sobie kilka rzeczy, na przykład to, że szczepienia są zalecane osobom z grup ryzyka, czyli starszym lub cierpiącym na choroby przewlekłe. Następnie to, że powikłania chorób bywają bardzo groźne. Można by wymienić chociaż kilka dla schorzeń ujętych w kalendarzu szczepień. Mogą to być zakażenia gronkowcem w wyniku przechorowania ospy wietrznej, zapalenie płuc, zapalenie mózgu i opon mózgowych, niepełnosprawność – polio, zaburzenia neurologiczne po odrze, niejednokrotnie też zgony. Zresztą, do zmiany prawa w Niemczech doszło m.in. po śmierci na odrę niezaszczepionego dziecka.

Natomiast odczyny poszczepienne w zdecydowanej większości przypadków mają przebieg łagodny. Po szczepieniu zwykle może występować m.in. gorączka, miejscowy obrzęk, zaczerwienienie, złe samopoczucie, wysypka poronna. To najczęściej szybko przemijające dolegliwości, po których po jednym, kilku dniach nie ma śladu.

„Na jednej szali mamy więc powikłania chorób. Jak wiadomo one bywają różne, również ciężkie, czasami nieodwracalne, a nawet śmiertelne. Dzięki kalendarzowi szczepień możemy jednak ich uniknąć” – podkreśla ekspertka z NIZP PZH- PIB.

Jednocześnie zwraca uwagę, że na drugiej szali znajdują się niepożądane odczyny poszczepienne.

„Przeciwnicy szczepień sprawili, że tzw. NOP-y rodzą panikę. Pojawiają się fake newsy, które straszą. To istna infodemia. To typowe zjawisko zastraszania” – zauważa.

Dodaje, że według najnowszych danych NIZP PZH – PIB niepożądane odczyny poszczepienne, które wystąpiły po szczepieniach realizowanych w ramach Kalendarza Szczepień w 2021 roku dotyczyły 2085 osób, w tym doszło do jednego ciężkiego, 13 poważnych i 180 łagodnych (dotyczyły szczepienia przeciwko gruźlicy – BCG-194), a 24 ciężkie, 241 poważne i 1626 łagodne pozostałych szczepień. I nie należy myśleć, że prawda o ciężkich i poważnych NOP-ach jest ukrywana – dziecko musi trafić wtedy do szpitala.

Dużo szumu wywołały doniesienia o raportowanych po szczepieniu przeciw COVID-19 zgonach. Ekspertka zaznacza, że mogły one nie mieć związku ze szczepieniem. W statystyce COVID-19 ujmuje się bowiem wszystkie przypadki śmiertelne, które nastąpiły w ciągu trzydziestu dni od przyjęcia szczepionki bez względu na to, co było przyczyną śmierci. Chodzi zatem o związek czasowy, a nie przyczynowo-skutkowy.

„W statystyce dotyczącej objawów niepożądanych po szczepieniach przeciw COVID-19 rejestrujemy wszystkie zdarzenia medyczne, które pojawiły się na przestrzeni 30 dni od podania ostatniej dawki. Oczywiście odnotowano problemy związane z krzepliwością krwi, powikłania zatorowo-zakrzepowe, przypadki zapalenia mięśnia sercowego czy osierdzia, zaburzenia neurologiczne, ale stwierdzono, że jest to taki sam odsetek jak w przypadku wykrywania tych schorzeń w populacji” – podsumowała ekspertka.

Bibliografia:
Gawińska E.: Szczepienia – konieczność, wybór czy potrzeba? Medycyna Ogólna i Nauki o Zdrowiu 2014;20: 107-108
Informacje o szczepieniach ze strony PZH
https://fdds.pl/_Resources/Persistent/f/f/4/6/ff468f6b8736c920b90cbbda0efab9313086c275/Dzieci%20si%C4%99%20licz%C4%85%202022.pdf
Dane o postawach rodziców wobec szczepień

Źródło informacji: Serwis Zdrowie