Medicalpress

Polacy dość dobrze oceniają ogólny stan swojego zdrowia, ale ich odpowiedzi na pytania o szczegóły dotyczące dobrostanu psychicznego i zdrowych nawyków wskazują na szereg problemów – wynika z raportu PZU Zdrowie. 80 proc. badanych deklaruje, że przynajmniej od czasu do czasu odczuwa przewlekłe zmęczenie, w tym 28 proc. twierdzi, że to częste odczucie. Najgorzej swoją kondycję psychiczną oceniają młode pokolenia. Choć Polacy mają coraz większą świadomość zdrowotną, 15 proc. badanych na przestrzeni ostatniego roku nie wykonało żadnego badania profilaktycznego.

– Zdrowie jest jednym z najważniejszych elementów życia Polaków, dlatego wszyscy chcemy wiedzieć, jak ono wygląda. W PZU Zdrowie przygotowaliśmy na ten temat specjalny raport, który dotyczył ponad tysiąca Polaków. 64 proc. z nich ocenia swój stan zdrowia jako dobry i bardzo dobry – mówi w rozmowie z agencją Newseria Czesław Ducki, członek zarządu PZU Zdrowie, współautor raportu.

Według raportu PZU Zdrowie „Epidemia zmęczenia. Polacy nie mają czasu na zdrowie” młodsze pokolenie zdecydowanie częściej deklaruje bardzo dobry stan zdrowia. W grupach 18–24 i 25–29 lat jest to odpowiednio 24 proc. i 23 proc. Ich ocena zdrowia fizycznego jest lepsza niż ocena dobrostanu psychicznego. Jako zły lub bardzo zły określa go 18 proc. w grupie 18–24 lat, a jako dobry lub bardzo dobry – 32 proc.

Odwrotnie jest wśród osób starszych. Respondenci po 60. roku życia najrzadziej deklarują bardzo dobry stan zdrowia (4 proc.), ale jednocześnie najczęściej pozytywnie oceniają swoją kondycję psychiczną (74 proc.).

– Młode pokolenie ma znacznie gorszy dobrostan psychiczny i tutaj widać dużą zmianę in minus. Częściej mają problemy w sferze mentalnej, ale częściej też korzystają z pomocy profesjonalistów, co jest dobrym sygnałem – uważa Czesław Ducki.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry korzystał co piąty Polak (21 proc.). W grupach 18–24 lat, 25–29 lat oraz 30–39 lat odsetek ten wyniósł kolejno 29 proc., 32 proc. i 33 proc., podczas gdy wśród osób po 60. roku życia tylko 9 proc. 

Jak wskazuje badanie PZU Zdrowie, nawet dobra deklarowana kondycja nie oznacza braku problemów z energią, stresem czy regeneracją.

– Jako Polacy gorzej oceniamy zdrowie psychiczne niż fizyczne, ale zdrowie to nie tylko brak choroby lub jej nasilenie. To również ryzyko jej wystąpienia, które będzie miało konsekwencje w kolejnych latach. Jeżeli popatrzymy na te parametry głębiej, na środowisko, w jakim żyjemy, stres, przemęczenie, zaburzenia, smutek, ta sytuacja wygląda już znacznie gorzej – podkreśla członek zarządu PZU Zdrowie. – Powinniśmy patrzeć na zdrowie szerzej. To jest też poziom naszego komfortu życia, jeżeli chodzi o sen czy naszą kondycję psychiczną. Nie da się rozpatrywać zdrowia jako fizycznego i psychicznego. Nasza fizykalność wpływa na naszą psychikę i odwrotnie.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy 80 proc. Polaków deklarowało odczuwanie przewlekłego zmęczenia przynajmniej co jakiś czas, w tym 28 proc. często. Tylko 18 proc. badanych przyznało, że w tym okresie go nie odczuwało.

W grupie osób aktywnych zawodowo często obserwowane są stres, przemęczenie i trudności związane z zachowaniem równowagi między pracą a życiem prywatnym. Co trzeci badany pracownik deklaruje, że odczuwa stres związany z pracą co najmniej kilka razy w tygodniu, a 68 proc. przyznaje, że co najmniej czasami pracuje mimo choroby lub złego samopoczucia, które uzasadniałyby odpoczynek lub zwolnienie lekarskie. Jednocześnie dwie trzecie pracowników deklaruje, że doświadcza symptomów wypalenia zawodowego przynajmniej od czasu do czasu.

– To jest bardzo poważny sygnał alarmowy dla nas wszystkich. Przewlekłe zmęczenie i stres przekładają się na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne, często to jest kwestia wielu lat, zanim nastąpią objawy choroby – podkreśla Czesław Ducki. – Powinniśmy się zatrzymać, zastanowić się i mieć świadomość, że przewlekłe zmęczenie jest czymś bardzo negatywnym, również w sensie medycznym. Będzie się przyczyniało do powstawania chorób albo nasilało te już występujące.

Respondenci najczęściej śpią 6–7 godzin na dobę (39 proc.) lub między 7 a 8 godzin (28 proc.). Jednocześnie co czwarty badany przesypia nie więcej niż 6 godzin na dobę. Sen trwający ponad 8 godzin deklaruje tylko 7 proc. osób.

– Bardzo ważna jest aktywność fizyczna, która wspiera nasze zdrowie, zmniejsza stres i pozwala odreagować napięcia. Istotne jest też budowanie pozytywnych relacji społecznych. W poszczególnych grupach wiekowych jest to niełatwe. To na pewno jest wyzwanie dla młodych osób, które są bardziej narażone na przewlekłe zmęczenie – wyjaśnia Czesław Ducki.

Zdrowotne obawy Polaków skupiają się głównie wokół chorób, które kojarzą się z najpoważniejszymi konsekwencjami dla życia i codziennego funkcjonowania. Największy niepokój budzą nowotwory (40 proc.). Na drugim miejscu znajduje się utrata sprawności i samodzielności w starszym wieku (33 proc), a podium zamykają choroby serca i układu krążenia (30 proc.).

– Profilaktyka jest jednym z najważniejszych elementów dbania o zdrowie. Co istotne, mamy coraz większą świadomość znaczenia profilaktyki dla naszego zdrowia. Już duża część Polaków wie, że trzeba się badać i to jest dobre dla ich zdrowia w perspektywie długoterminowej – wymienia członek zarządu PZU Zdrowie.

Najczęściej wykonywanym badaniem profilaktycznym wśród Polaków są badania krwi (63 proc.). Jednocześnie 15 proc. badanych deklaruje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie wykonało żadnego z takich badań.

– Profilaktyka ma sens wtedy, kiedy czujemy się zdrowi i nic nam nie dolega. Zależy nam na tym, aby przy zgłaszaniu się na badania diagnostyczne wyłapywać jak najmniejsze zmiany, bo wtedy możemy pójść w głębszą diagnostykę i pokierować pacjenta do konkretnego specjalisty. Wtedy leczenie jest najskuteczniejsze – przypomina Anna Nikołajew-Diak, pielęgniarka i koordynatorka ds. położnictwa w PZU Zdrowie. – W profilaktyce największe znaczenie ma pierwszy kontakt. Bardzo często są nim pielęgniarki i położne. To my częściej widzimy pacjenta niż lekarz i jesteśmy w stanie wyłapać więcej problemów zdrowotnych.

Największymi barierami, które utrudniają wykonywanie badań profilaktycznych, są długi czas oczekiwania na wizytę lub badanie (32 proc.), koszty badań (31 proc.) oraz trudny dostęp do specjalistów (30 proc.). Wśród czynników zniechęcających do wykonywania badań profilaktycznych respondenci wymieniali również brak czasu (20 proc.) i obowiązki zawodowe (10 proc.).

– Z raportu jednoznacznie wynika, że dużą barierą jest dostępność do służby zdrowia. Dlatego zakup pakietów profilaktycznych przez pracodawcę jest bardzo dobrym krokiem. Drugim jest to, co część pracodawców robi, czyli udziela kilku godzin urlopu na badania, żeby pracownik mógł je wykonać w godzinach pracy. To jest bardzo korzystne dla pracownika, ale też w długiej perspektywie dla pracodawcy – tłumaczy Czesław Ducki.

40 proc. badanych uważa, że ich pracodawca dba o zdrowie pracowników, natomiast 41 proc. jest odmiennego zdania. Pracownicy oczekują od pracodawców większego zaangażowania w obszarze zdrowia, szczególnie poprzez rozwój profilaktyki, dodatkowe dni wolne związane ze zdrowiem, wsparcie psychologiczne czy opiekę medyczną dla członków rodziny.

– Nie wolno odkładać profilaktyki na tak zwane jutro. Jutro też będziemy mieć pełny grafik, nie będziemy mieć czasu, natomiast zdrowie nie poczeka. Jako pacjenci powinniśmy się interesować tym, co się dzieje, możemy zgłosić się do programu profilaktycznego, zapytać, będąc przy okazji w przychodni niekoniecznie we własnej sprawie, co jest dla nas dedykowane – radzi Anna Nikołajew-Diak.

Najsilniejszą motywacją do wykonywania badań profilaktycznych jest chęć kontrolowania stanu zdrowia (46 proc.), a jej znaczenie rośnie wraz z wiekiem. Dla młodszych ankietowanych większe znaczenie mają historia chorób w rodzinie, informacje znalezione w mediach oraz wsparcie bliskich. Starsi kierują się natomiast głównie zaleceniami lekarza i własnymi doświadczeniami zdrowotnymi.

– Jeśli zbudujemy wśród młodych osób pozytywne nastawienie do badania się, to jest szansa, że oni później przekażą to dalej swoim dzieciom, osobom z rodziny. W ten sposób będziemy budować wielopokoleniowe pozytywne nastawienie do zdrowia – podkreśla pielęgniarka i koordynatorka ds. położnictwa w PZU Zdrowie. 

Publikacji raportu „Epidemia zmęczenia. Polacy nie mają czasu na zdrowie” – dostępnego na stronie pzuzdrowie.pl – towarzyszyła akcja „Pociąg do Zdrowia” realizowanej przez PZU Zdrowie na dworcach kolejowych w pięciu miastach Polski.  

– W ramach akcji w ciągu jednego dnia przebadaliśmy ok. 700 osób. Mogły one skorzystać z porady specjalistów, kardiologa, dermatologa, ale też pielęgniarki czy dietetyka, mogły wykonać badanie EKG, zbadać poziom glukozy, cholesterolu czy witaminy D – podkreśla członek zarządu PZU Zdrowie. – W ciągu jednego dnia wśród badanych odnieśliśmy ewidentne korzyści. Wykryto jedną chorobę serca u dziecka, dwie osoby miały podejrzenie poważnej choroby onkologicznej i zostały skierowane do dalszej diagnostyki. Wiele zbadanych osób miało negatywne parametry i skierowaliśmy je do dalszego leczenia.

Źrodło: Newseria

Tylko sześć wybranych powikłań choroby otyłościowej kosztowało NFZ w 2023 roku 3,8 mld zł. Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu eksperci przekonywali, że dalsze odkładanie systemowego leczenia otyłości może oznaczać nie tylko rosnące wydatki, ale również więcej przedwczesnych zgonów i niepełnosprawności. Jednym z proponowanych rozwiązań jest program lekowy zapewniający wybranym pacjentom dostęp do farmakoterapii oraz opieki wielospecjalistycznego zespołu. Środowisko czeka również na włączenie KOS-BAR do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Otyłość – koszty czy inwestycja w zdrowie?

Podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu jednym z kluczowych tematów w ścieżce „Ochrona zdrowia” był panel poświęcony chorobie otyłościowej, która stanowi jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Główna oś dyskusji skoncentrowała się na pytaniu, czy leczenie otyłości należy postrzegać bardziej jako koszt, czy jako inwestycję w zdrowie publiczne, która zaprocentuje na lata. W tym kontekście rozpatrywane były rozwiązania systemowe, jakie można wprowadzić w najbliższej przyszłości, szczególnie dla pacjentów, którzy pilnie potrzebują pomocy ze względu na poważne powikłania, stanowiące nawet ryzyko przedwczesnego zgonu.

Eksperci jednoznacznie wskazali, że dług zdrowotny Polski spowodowany konsekwencjami choroby otyłościowej już teraz jest ogromy i będzie wzrastał, jeśli nie podejmiemy kroków w kierunku jej profilaktyki i leczenia. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, w 2023 roku tylko sześć wybranych powikłań otyłości (nadciśnienie, cukrzyca typu 2, zwyrodnienie kolan, dyslipidemia, stłuszczenie wątroby, bezdech senny) kosztowało NFZ 3,8 mld zł. Do tego należy doliczyć koszty pośrednie, związane z absencjami lub niezdolnością do pracy, a także koszty związanie m.in. z rosnącym ryzykiem spadku dzietności ze względu na negatywny wpływ otyłości na płodność u kobiet i mężczyzn.

Leczenie otyłości stanowi więc inwestycję w stabilność społeczną, gospodarczą i demograficzną. Pacjenci potrzebują uporządkowanej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej oraz kompleksowej, wielospecjalistycznej opieki medycznej z dostępem do farmakoterapii i zabiegów chirurgii bariatrycznej.

Najbardziej pilnej pomocy potrzebują chorzy z groźnymi powikłaniami otyłości na tle m.in. kardiologicznym czy diabetologicznym, które stanowią zagrożenie dla życia. Mowa tu przede wszystkim o dorosłych z otyłością olbrzymią (BMI ≥ 40 kg/m2), u których tego rodzaju powikłania są już bardzo zaawansowane. Wśród nich są m.in. pacjenci, u których nie można wykonać różnego rodzaju zabiegów medycznych, w tym bariatrii, ze względu na brak aparatury dostosowanej do wagi, pacjenci po udarach czy osoby, u których ze w względu na otyłość występują ciężkie powikłania tkankowe. Eksperci wskazują także na bardzo pilną potrzebę wsparcia pacjentów w wieku 18-26 lat z BMI ≥ 35 kg/m2 i chorobami współistniejącymi, takimi jak choroba sercowo-naczyniowa czy obturacyjny bezdech senny (OSA), lub ze stanem przedcukrzycowym. W ich przypadku interwencja na wcześniejszym etapie choroby pozwoli uniknąć rozwoju dalszych, zagrażających życiu powikłań, które są również bardziej kosztochłonne dla systemu ochrony zdrowia.

Co więcej, w przypadku obu grup pacjentów dochodzi czynnik ekonomiczny – młodzi dopiero wchodzą lub będą za kilka lat wchodzić na rynek pracy, a osoby z otyłością olbrzymią często mają ograniczoną zdolność do jej wykonywana. Tym samym, mogą nie mieć wystarczających środków na pokrycie kosztów leczenia.

Szansą dla nich może być program lekowy obejmujący leczenie farmakologiczne pod okiem wielospecjalistycznego zespołu terapeutycznego, który zadbałby także o budowanie zdrowych nawyków w zakresie żywienia i aktywności fizycznej oraz o wsparcie pacjentów pod kątem psychologicznym. Takie rozwiązanie zapewnia większą kontrolę nad wydatkami płatnika publicznego oraz pozwala precyzyjnie określić kryteria kwalifikacji i monitorowania efektów terapii. Daje także pacjentom wiedzę i nowe możliwości w zakresie prowadzenia zdrowego stylu życia.

Celem programu byłoby przeciwdziałanie przedwczesnej umieralności spowodowanej powikłaniami choroby otyłościowej oraz zahamowanie rozwoju niebezpiecznych chorób współistniejących wśród tzw. młodych dorosłych, którzy już teraz lub w ciągu kilku najbliższych lat będą wchodzili na rynek pracy i będą zakładali rodziny.

Przy realizacji nowego programu lekowego można korzystać z doświadczeń z programu KOS-BAR, który stanowi najlepszy dowód, że kompleksowa, wielospecjalistyczna opieka nad pacjentem, przynosi najlepsze efekty terapeutyczne. Wśród uczestników programu obserwowano znaczącą redukcję, a nawet remisję wybranych powikłań choroby otyłościowej, takich jak zaburzenia lipidowe czy cukrzyca typu 2. Zarówno klinicyści, jak i pacjenci niecierpliwie czekają więc na włączenie KOS-BAR do koszyka bezterminowych świadczeń gwarantowanych.

Jak wskazują eksperci, nowy program lekowy można byłoby prowadzić w ok. 20 ośrodkach w Polsce, podobnie jak miało to miejsce w przypadku programu KOS-BAR. Biorąc pod uwagę ich przepustowość, nowy program leczenia otyłości w pierwszej kolejności mógłby być realizowany w 1-2 ośrodkach na województwo, co pozwoliłoby objąć opieką terapeutyczną najbardziej potrzebujących pacjentów.

Leczenie otyłości wpisuje się w strategię zdrowotną Polski i Unii Europejskiej

Warto dodać, że leczenie choroby otyłościowej wpisuje się w działania Polski w kierunku redukcji zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych, prowadzone w ramach programu P26 „Zdrowe serce, zdrowy mózg”. Program ten zakłada wprowadzenie kompleksowej, koordynowanej opieki w kardiologii i neurologii oraz ograniczanie wspólnych czynników ryzyka, w tym wspomnianej choroby otyłościowej. Jego celem jest poprawa jakości życia osób dotkniętych chorobami sercowo‑naczyniowymi i neurologicznymi poprzez zmniejszenie zachorowalności, liczby hospitalizacji, zgonów i niepełnosprawności oraz poprzez podniesienie efektywności systemu opieki zdrowotnej. Wprowadzenie aktualnie dyskutowanego programu lekowego dla osób z otyłością, u których występują te powikłania, może znacząco przyspieszyć realizację celów programu P26 i uplasować Polskę w gronie pierwszych krajów Unii Europejskiej wprowadzających tak kompleksowe i precyzyjne rozwiązanie medyczne.

Kierunek ten jest spójny z podejściem Komisji Europejskiej, przedstawionym w dokumencie „EU cardiovascular health plan: the Safe Hearts Plan”, który kładzie nacisk na skoordynowaną prewencję, wczesne wykrywanie oraz poprawę dostępu do leczenia czynników ryzyka, takich jak otyłość. Według przytoczonych w nim danych, 75 proc. nadmiarowych zgonów związanych z otyłością jest spowodowanych chorobami układu krążenia. Dokument wskazuje, że zapobieganie oraz wczesne interwencje dotyczące głównych czynników ryzyka, w tym otyłości i cukrzycy, należą do najbardziej efektywnych podejść do ograniczania śmiertelności. Unijna strategia wyznacza kilka kluczowych celów do osiągnięcia do 2035 roku i jednym z nich jest zmniejszenie przedwczesnej umieralności o 25 proc. z powodów sercowo-naczyniowych (w stosunku do 2022 roku).

Podsumowując, wprowadzenie celowanego programu lekowego dla najbardziej potrzebujących pacjentów chorych na otyłość pozwoli nie tylko zredukować ryzyko zgonów oraz dalszego rozwoju groźnych powikłań choroby otyłościowej, ale także osiągnąć wymierne korzyści finansowe, gospodarcze oraz społeczne, wpisując się w strategie zdrowotne, zarówno Polski, jak i całej Unii Europejskiej.

Źródło: inf pras

Od 17 września pacjenci w Polsce mogą umawiać się na wizyty u optometrysty, psychologa i lekarza medycyny sportowej bez konieczności uzyskiwania skierowania. To efekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych przez NFZ, której celem jest skrócenie ścieżki diagnostycznej oraz szybsze udzielanie potrzebnej pomocy.
Zmiana ma szczególne znaczenie w obszarach, w których szybki dostęp do specjalisty odgrywa kluczową rolę. Optometrysta, który będzie mógł wystawić skierowanie do okulisty, stanie się ważnym ogniwem w procesie diagnozy i leczenia chorób oczu. Dzięki temu pacjent nie będzie musiał przechodzić przez dodatkową wizytę u lekarza rodzinnego tylko po to, aby uzyskać formalne skierowanie. W przypadku psychologa łatwiejsza dostępność do konsultacji ma wspierać profilaktykę zdrowia psychicznego i umożliwiać szybsze reagowanie na pierwsze symptomy problemów emocjonalnych czy kryzysów psychicznych. Z kolei wizyta u lekarza medycyny sportowej bez skierowania to istotne ułatwienie zarówno dla profesjonalnych sportowców, jak i osób aktywnych fizycznie, w tym dzieci i młodzieży. Dzięki temu możliwe będzie wcześniejsze wykrywanie przeciążeń organizmu i zapobieganie poważniejszym kontuzjom.

Nowelizacja przynosi korzyści nie tylko pacjentom, ale również lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej. Do tej pory to właśnie oni byli zobowiązani do wystawiania skierowań do wskazanych specjalistów, co generowało dodatkowe obciążenie i wydłużało kolejki. Reforma odciąży więc lekarzy rodzinnych, ograniczy liczbę zbędnych wizyt i pozwoli na lepsze wykorzystanie środków publicznych.

Wprowadzone zmiany wpisują się w szerszy proces modernizacji polskiego systemu ochrony zdrowia. Ich celem jest zwiększenie dostępności świadczeń, sprawniejsze wykorzystanie zasobów i poprawa jakości opieki nad pacjentami. Uproszczona ścieżka dostępu do specjalistów ma realnie przełożyć się na skrócenie kolejek, szybsze diagnozy i skuteczniejsze leczenie.

Od 17 września pacjenci mogą korzystać z konsultacji u optometrysty, psychologa i lekarza medycyny sportowej bez skierowania. Nowe przepisy mają usprawnić system, przyspieszyć dostęp do pomocy i odciążyć lekarzy POZ, co stanowi ważny krok w kierunku nowoczesnej i bardziej dostępnej opieki zdrowotnej.

Źródło: MZ

W polskim systemie ochrony zdrowia psychicznego brakuje spójności, a działania instytucji są rozproszone. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, Marcina Wiącka to realny problem, który wymaga centralnej interwencji. Dlatego zwrócił się do premiera Donalda Tuska z apelem o rozważenie powołania pełnomocnika przy Radzie Ministrów, który koordynowałby działania dotyczące zdrowia psychicznego na poziomie rządowym.
To odpowiedź na rosnące wyzwania – zarówno w zakresie psychiatrii środowiskowej, jak i dostępu do wsparcia psychicznego dla dzieci, seniorów czy osób w kryzysie. Jak wynika z analiz i dyskusji prowadzonych przez Komisję Ekspertów ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego przy Biurze RPO, rozproszenie odpowiedzialności i brak realnej koordynacji to jeden z głównych problemów obecnego systemu.

W swoim wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów RPO podkreśla, że „konieczne jest ustanowienie centralnego organu, który będzie skutecznie koordynował prace, reformy i inicjatywy w tym obszarze”. W praktyce oznacza to potrzebę stworzenia struktury, która nie tylko połączy działania resortu zdrowia, ale również edukacji, sprawiedliwości, rodziny i polityki społecznej, nauki oraz obrony narodowej – bo to właśnie te ministerstwa odpowiadają za różne aspekty zdrowia psychicznego obywateli.

Jak zauważa RPO, obecne regulacje – w tym § 3 rozporządzenia Rady Ministrów z 30 października 2023 r. dotyczącego Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego – są niewystarczające. Przepisy przewidują, że za koordynację Programu odpowiada wyłącznie minister zdrowia. Tymczasem skala problemów przekracza kompetencje jednego resortu.

Zwrócono także uwagę na konieczność reform w obszarach, które do tej pory były pomijane lub traktowane marginalnie – takich jak uregulowanie zawodu psychologa i psychoterapeuty, usprawnienie współpracy między sądami a biegłymi z zakresu zdrowia psychicznego czy poprawa dostępu do usług na terenach wiejskich. W czasie czerwcowego seminarium w Biurze RPO, poświęconego koordynacji usług dla seniorów na wsi, również podnoszono brak współpracy między instytucjami i nieczytelność kompetencji.

„Podejmowanie działań z poziomu jednego ministerstwa jest dziś nieefektywne. Konieczna jest struktura rządowa, która będzie mieć odpowiedni mandat do skoordynowanego i dynamicznego działania” – zaznacza Rzecznik.

W odpowiedzi na pismo RPO, 1 lipca 2025 r. zastępca Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Grzegorz Karpiński przekazał je do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o udzielenie odpowiedzi. To może być pierwszy krok ku zmianom, ale dopiero decyzje polityczne i konkretne działania pokażą, czy rząd zamierza potraktować zdrowie psychiczne jako sprawę wymagającą poważnego, międzyresortowego zarządzania.

Źródło: RPO

– Jesień to czas, kiedy wielu z nas może odczuwać obniżenie nastroju, spadek energii, czasem spadek motywacji, co jest związane m.in. z mniejszą ilością światła słonecznego, krótszym dniem czy zmianami w przyrodzie, które mogą nas skłaniać do refleksji, przemyśleń na temat przemijania. Aby zadbać o zdrowie psychiczne w tym okresie, warto m.in. zadbać o utrzymanie harmonogramu i rytmu dnia, co wspiera stabilność emocjonalną oraz korzystać ze światła dziennego. – mówi Ewelina Bondyra-Łuczka, psycholog i trener zawodowy Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych (KSON).
Zalecam utrzymanie regularności w codziennych aktywnościach, takich jak sen, posiłki, ćwiczenia fizyczne. Czasami rzeczywiście spadek energii w czasie jesieni sprawia, że tracimy nasz standardowy harmonogram dnia. Ważne, żeby dzień pozostawał w pewnym dla nas odpowiednim rytmie, co wspiera stabilność emocjonalną. To też będzie ograniczało odczucie dezorientacji, które może nasilać jesienną chandrę. Po drugie, warto zadbać o to, żeby korzystać ze świata dziennego, które odgrywa dużą rolę w regulacji naszego nastroju. Dobrze byłoby jak najczęściej wychodzić na spacer, nawet na te kilkanaście minut. Sprzyja to lepszemu nastrojowi.

Obejrzyj cały wywiad z psycholog


Jednocześnie w imieniu KSON zapraszamy do udziału w spotkaniu JESIENNE PRZEBUDZENIE, które odbędzie się 26 października o godz. 10:30 przy ul. Kopernika 30 (I piętro) w Warszawie.
W programie rozmowy z dietetykiem, dobra kawa, wspólny trening pilates. To doskonały sposób na redukcję stresu i poprawę samopoczucia. 
Zapisy via e-mail: warszawa@kson.pl 

źródło: Medicalpress

Sprawdzenie osoby podającej się za lekarza jest proste. Wystarczy w internetowym rejestrze Naczelnej Izby Lekarskiej wpisać imię i nazwisko danej osoby. Jak wskazuje Prawo.pl, znacznie trudniej zdemaskować fałszywego psychologa i psychoterapeutę, gdyż dla ich specjalizacji nie są prowadzone rejestry osób dopuszczonych do praktyki.
Centralny Rejestr Lekarzy RP jest źródłem informacji o lekarzach i lekarzach dentystach, posiadających prawo wykonywania zawodu w Polsce. Tam mogą poszukiwać informacji pacjenci, którym ktoś oferuje alternatywne do medycyny opartej na faktach (EBM) metody leczenia, na przykład na blogu lub stronie internetowej – informuje Prawo.pl.

Jak wskazuje serwis, w przypadku psychologów i psychoterapeutów weryfikacja uprawnień wymaga włożenia większego wysiłku.  Prawo wykonywania zawodu psychologa powstaje z chwilą dokonania wpisu na listę psychologów prowadzoną przez Regionalną Izbę Psychologów.

Jednak, według serwisu Prawo.pl, problem w tym, że samorząd zawodowy psychologów nie został utworzony. Nie ma więc Regionalnych Izb Psychologów, nie istnieją organy uprawnione do przeprowadzania procedury wpisu na listę. W rezultacie psychologowie nie mogą uzyskać potwierdzenia prawa wykonywania zawodu w Polsce, a jedynie legitymują się tytułem zawodowym magistra na kierunku psychologia – czytamy na łamach Prawo.pl

Prawo.pl podaje, że psychoterapię można prowadzić już po ukończeniu drugiego roku szkolenia psychoterapeutycznego (taka osoba może wykonywać świadczenia finansowane przez NFZ). W dodatku nie wszystkie osoby, które szkolenie – zwykle 4-letnie – ukończyły, mają certyfikat. Jego zdobycie wymaga bowiem dodatkowych praktyk psychoterapii, superwizji i zdania egzaminu.

Osoba, która na drzwiach swojego gabinetu napisała: psychoterapeuta, powinna udzielić informacji (jeśli nie ma jej na stronie internetowej), czy jest na etapie szkolenia (jeśli tak, to na którym roku), i w której ze szkół psychoterapii się ono odbywa. Środowisko psychoterapeutów jest rozproszone między wieloma organizacjami, stowarzyszeniami, towarzystwami, które rekomendują szkoły psychoterapii, co nie ułatwia zadania – podsumowuje Prawo.pl.

Czytaj więcej na Prawo.pl: 
https://www.prawo.pl/zdrowie/jak-weryfikowac-lekarzy-psychologow-i-psychoterapeutow,525907.html 

Źródło: PAP

Projektantka wnętrz przyznaje, że był taki czas w jej życiu, kiedy zmagała się z nerwicą lekową i atakami paniki. W konsekwencji w ogóle nie wychodziła z domu i niemal stała się wrakiem człowieka. Na bazie własnych doświadczeń Dorota Szelągowska dobrze wie, że w takiej sytuacji konieczna jest pomoc specjalisty i odpowiednia terapia. Zdaje sobie też sprawę z tego, że osoby, które mają jakieś zaburzenia psychiczne, najczęściej wstydzą się do nich przyznać i tłumią wszystko w sobie, a to może tylko doprowadzić do tragedii.
Dorota Szelągowska nie tylko inspiruje swoich fanów do robienia metamorfoz w mieszkaniach, ale także zaraża widzów pozytywną energią. Niewiele osób ma jednak świadomość, z jakimi problemami borykała się w swoim życiu prywatnym.

– Jest trochę tak, że ludzie pojmują celebrytów jako jakichś bohaterów, którzy mają jedną twarz. Uwielbiają nas szufladkować i mówić na przykład: to jest ta Szelągowska, co ma wkurzający uśmiech i robi wnętrza, albo też słyszałam, że w ogóle nie robię tych projektów – mówi agencji Newseria Lifestyle Dorota Szelągowska. – Natomiast my tak jak każdy człowiek jesteśmy różni, przeżywamy różne rzeczy, czasami to są małe lęki, czasami większe, czasami to są załamania nerwowe, depresje. Jest tego całe spektrum, więc warto o tym głośno mówić, żeby ludzie szukali pomocy, zaczęli chodzić do psychiatry, żeby też uwrażliwić ich bliskich, że to nie jest coś, co sprawia, że ktoś jest gorszy, głupszy. To nas dotyka i to jest wszędzie. Co drugi człowiek w tej chwili cierpi na różne problemy psychiczne.

Projektantka wnętrz nie wstydzi się mówić o swoich problemach i słabościach. Nie ukrywa tego, że ma za sobą trudny moment załamania, kiedy czuła się kompletnie bezsilna, odrzucona i niezrozumiana.

– Dwadzieścia lat temu miałam taki moment, że przez kilka miesięcy w ogóle nie wychodziłam z domu. Po prostu bałam się wszystkiego, miałam lęk, miałam non stop ataki paniki, więc myślę, że sięgnęłam swojego dna – wyznaje.

Ma też świadomość, że sama nie dałaby rady podnieść się z tego. By powrócić do codziennego funkcjonowania, musiała więc skorzystać z pomocy specjalistów.

– Znajduje się dobrego psychiatrę, zapieprza się na terapię, przechodzi się przez iks leków i robi się w sobie porządek. Wychodzenie z tego albo próba utrzymania się na powierzchni – każdy, kto dotknął problemów psychicznych własną głową, będzie wiedział, o co chodzi – to jest ciężka praca. To się nie dzieje w rok czy w dwa lata i naprawdę nie pomogą żadne afirmacje, cudotwórcy ani medytacyjne piosenki z YouTube’a, tylko trzeba iść do specjalisty – podkreśla.

Dorota Szelągowska zdecydowała się publicznie mówić o swoim stanie psychicznym ku przestrodze i by dać wskazówkę oraz nadzieję tym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. „Idźcie do psychiatry i na terapię, dajcie sobie pomóc” – napisała w swoich social mediach 23 lutego, w Światowym Dniu Walki z Depresją.

– Najważniejsze to jest zobaczyć światełko w tunelu i wyjść z niego. I czasami taki post głupiej celebrytki w internecie może dać to światełko. Będąc celebrytą, dostajesz w prezencie mnóstwo rzeczy, na które w ogóle nie zasługujesz i nie zapracowałaś. Ludzie do ciebie przychodzą, dają ci prezenty, uśmiechają się do ciebie i twoją powinnością jest też coś dać. I to jest przekroczenie bańki prywatności, granicy, którą ja w sumie lubię stawiać, natomiast wiem, ilu ludziom to moje gadanie pomogło. Więc jeżeli chociaż jedną osobę by to uchroniło, to dla mnie jest to warte całego hejtu, który przyjdzie z drugiej strony – dodaje.

Na depresję cierpi około 280 mln ludzi na świecie. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia do 2030 roku będzie ona najczęściej występującą chorobą na świecie. Szacuje się, że w Polsce choruje na nią ok. 1,2 mln osób.

źródło: newseria

Depresja coraz bardziej daje się we znaki Polakom. Według najnowszego badania, obecnie już przeszło 70% dorosłego społeczeństwa obserwuje u siebie syndromy, które najczęściej są z nią kojarzone. W ciągu roku nastąpił też wzrost o ponad 11 p.p. Najczęściej rodacy mówią o obniżonym nastroju, zmęczeniu i braku energii, a także o zaburzeniach snu. Sytuacja mocno dokucza osobom wchodzącym w dorosłość i w sile wieku, a także seniorom. Z kolei najrzadziej sygnalizowane są myśli i czyny samobójcze. Z tym głównie zmagają się najmłodsi dorośli, tj. w wieku 18-22 lat. W obecnej sytuacji gospodarczej eksperci nie są zaskoczeni zatrważającymi wynikami sondażu. I alarmują, że depresja wciąż stanowi w Polsce temat tabu, co może utrudniać sięganie po pomoc.
Nie od dziś wiadomo, że depresja jest groźnym społecznie zjawiskiem. Dlatego autorzy badania przygotowali listę 10 objawów najczęściej kojarzonych z tym problemem. Ankietowani wybrali te symptomy, które dokuczają im od co najmniej 2 tygodni. I aż 72,8% dorosłych Polaków potwierdziło, że odczuwa minimum jeden syndrom. Dla porównania, dokładnie rok temu ten odsetek sięgał 61,4%. Takie wnioski płyną z cyklicznego raportu pt. „Zdrowie psychiczne Polaków. Depresja jest wśród nas…”, przedstawionego przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl.

– Od czasu poprzedniego badania wiele się wydarzyło. Wybuchła wojna w Ukrainie, wyraźnie wzrosły ceny w sklepach i wszelkie codzienne opłaty. To wszystko wstrząsnęło ludźmi i uaktywniło pesymistyczne myśli. A to przecież jeszcze nie koniec trudności. Zmiany łańcuchów dostaw, konsumpcji dóbr i usług wpłyną na rynek pracy, co w przypadku mniej konkurencyjnych pracowników z małych miejscowości może oznaczać długoterminową utratę dochodów – komentuje Michał Pajdak, jeden ze współautorów badania.

Jak stwierdza dr Aleksandra Piotrowska, psycholożka i wykładowczyni na Uniwersytecie Warszawskim, przez ostatni rok nie zdarzyło się nic, co wzmocniłoby poczucie bezpieczeństwa rodaków, zarówno w sferze zdrowia, jak i finansów. Dodatkowo ludzie mocno ograniczyli fizyczne spotkania na rzecz kontaktów w świecie online, a te nie zaspokajają ich potrzeb psychicznych. Ekspertka podkreśla też, że oczywiście pojedyncze objawy nie świadczą jeszcze o depresji. Ta choroba, jak każda, wymaga indywidualnej diagnozy. Natomiast z badania wynika, że obecnie 21,1% ankietowanych nie dostrzega u siebie żadnego symptomu wymienionego w ankiecie. Z kolei 6,1% respondentów nie potrafi się określić.

– Fakt, że w obecnych czasach jedna piąta Polaków nie odczuwa tego typu objawów, jest pozytywny. Niestety, część osób może jednak ukrywać swoje odczucia, np. obawiając się stygmatyzacji. W Polsce depresja to niestety, ale wciąż temat tabu, co może opóźniać decyzję o skorzystaniu z odpowiedniego wsparcia – alarmuje psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Najczęściej wskazywanym objawem jest obniżenie nastroju – 40,3%. Częściej deklarują to kobiety niż mężczyźni. Informują o tym głównie osoby w wieku 23-35 lat. Przeważnie zgłaszają ten problem Polacy z miesięcznymi dochodami netto poniżej 1000 zł. Głównie też mówią o tym rodacy z wyższym wykształceniem, a także mieszkańcy miast liczących 50-99 tys. ludności.

– To zrozumiałe, że ludzie w sile wieku, dążący do niezależności i zarabiający poniżej średniej krajowej, nie są zadowoleni z życia. Zwłaszcza w mniejszych miastach jest mniej możliwości rozwoju niż w większych. Brakuje tam też odpowiedniej rozrywki – tłumaczy psycholożka Małgorzata Osowiecka, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS w Sopocie.

Drugie w zestawieniu jest uczucie zmęczenia i braku energii – 36,6%. Częściej wskazują je kobiety niż mężczyźni. Głównie dotyczy ono najmłodszych (18-22 lat) i najstarszych ankietowanych (56-80 lat), z miesięcznymi dochodami netto poniżej 1000 zł. Tak deklarują przeważnie osoby ze średnim wykształceniem, a także mieszkańcy miast liczących 100-199 tys. ludności.

– Okres wchodzenia w dorosłość to czas sprawdzania się na różnych polach. W niepewnych gospodarczo czasach uczucie zmęczenia i braku energii może być konsekwencją braku perspektyw. Z kolei seniorzy mogą przeżywać kryzys drugiej połowy życia. Są wśród nich też osoby słabsze, obserwujące u siebie narastające problemy zdrowotne, co bywa wyjątkowo uciążliwe w przypadku trudnej sytuacji ekonomicznej – dodaje ekspertka z SWPS.

Trzecią pozycję na liście najczęściej wskazywanych objawów mają zaburzenia snu – 27,1%. Częściej mówią o nich kobiety niż mężczyźni. Ten problem dotyka głównie osoby w wieku 18-22 lat i dominuje wśród Polaków zarabiających 7000-8999 zł netto miesięcznie. Najczęściej zgłaszają go rodacy ze średnim wykształceniem, a także mieszkańcy miejscowości liczących 5-19 tys. ludności.

– Patrząc na strukturę wiekową, znów można powiedzieć, że problem najczęściej dotyczy młodych osób, wchodzących w dorosłość. Mogą to być np. studenci, a także młodzi pracownicy branż rozwijających się lub rodzinnych biznesów. Oni wszyscy mogą przedkładać rozwój zawodowy nad jakość snu – uważa Osowiecka.

Na kolejnych pozycjach w zestawieniu widać takie objawy, jak pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości – 23,8%, osłabienie koncentracji i uwagi – 22,9%, a także brak przyjemności z wykonywania czynności, które wcześniej ją sprawiały – 22%. Mniej niż 20% wskazań ma niska samoocena i mała wiara w siebie. Natomiast na końcu listy są myśli i czyny samobójcze – 6,2%. Przed nimi widać zmniejszony apetyt – 8,3%, jak również poczucie winy i obniżonej wartości – 10,1%.

– Połączenie ww. objawów może dawać pierwsze sygnały o depresji. Dodatkowym ryzykiem jest niezdrowy styl życia, w którym brakuje aktywności fizycznej, a także dbałości o odpoczynek i właściwą dietę. Co ważne, symptomy ww. choroby mogą być inne w przypadku każdego pacjenta i zmieniać się z czasem. Każda osoba, która od dłuższego czasu doświadcza pogorszenia kondycji psychicznej i nie radzi sobie z tym, powinna jak najszybciej skorzystać z pomocy specjalisty – przekonuje Michał Murgrabia.

Myśli i czyny samobójcze częściej wskazują mężczyźni niż kobiety. Dotyczą one głównie osób w wieku 18-22 lat, z miesięcznym dochodem netto mniejszym niż 1000 zł, z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym, a także mieszkańców miejscowości liczących 20-49 tys. ludności.

– Zarówno kobiety, jak i mężczyźni miewają myśli samobójcze, ale tendencja do ich realizacji jest znacznie częstsza wśród mężczyzn. Z kolei osoby młode i niemające wyższego wykształcenia wykazują się większą podatnością na stres i mają niedojrzałe mechanizmy obronne. Według badań literatury światowej, ubóstwo, niższe wykształcenie i zamieszkiwanie okolic wiejskich są czynnikami ryzyka prób samobójczych. Wrażliwość na nie mogą potencjalizować takie zjawiska, jak wojna czy pandemia – mówi prof. Jerzy Samochowiec, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Podsumowując, należy zaznaczyć, że wśród ankietowanych odczuwających przynajmniej jeden z ww. objawów aż 43% nie miało tego typu problemów przed wzrostem inflacji, czyli przed podwyżkami cen w sklepach, rat kredytów oraz spadkiem wartości dochodów. 47% respondentów twierdzi odwrotnie, a 10% nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii.

źródło: e-Pysycholodzy

Depresja coraz bardziej daje się we znaki Polakom. Według najnowszego badania, obecnie już przeszło 70% dorosłego społeczeństwa obserwuje u siebie syndromy, które najczęściej są z nią kojarzone. W ciągu roku nastąpił też wzrost o ponad 11 p.p. Najczęściej rodacy mówią o obniżonym nastroju, zmęczeniu i braku energii, a także o zaburzeniach snu. Sytuacja mocno dokucza osobom wchodzącym w dorosłość i w sile wieku, a także seniorom. Z kolei najrzadziej sygnalizowane są myśli i czyny samobójcze. Z tym głównie zmagają się najmłodsi dorośli, tj. w wieku 18-22 lat. W obecnej sytuacji gospodarczej eksperci nie są zaskoczeni zatrważającymi wynikami sondażu. I alarmują, że depresja wciąż stanowi w Polsce temat tabu, co może utrudniać sięganie po pomoc.
Nie od dziś wiadomo, że depresja jest groźnym społecznie zjawiskiem. Dlatego autorzy badania przygotowali listę 10 objawów najczęściej kojarzonych z tym problemem. Ankietowani wybrali te symptomy, które dokuczają im od co najmniej 2 tygodni. I aż 72,8% dorosłych Polaków potwierdziło, że odczuwa minimum jeden syndrom. Dla porównania, dokładnie rok temu ten odsetek sięgał 61,4%. Takie wnioski płyną z cyklicznego raportu pt. „Zdrowie psychiczne Polaków. Depresja jest wśród nas…”, przedstawionego przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl.

– Od czasu poprzedniego badania wiele się wydarzyło. Wybuchła wojna w Ukrainie, wyraźnie wzrosły ceny w sklepach i wszelkie codzienne opłaty. To wszystko wstrząsnęło ludźmi i uaktywniło pesymistyczne myśli. A to przecież jeszcze nie koniec trudności. Zmiany łańcuchów dostaw, konsumpcji dóbr i usług wpłyną na rynek pracy, co w przypadku mniej konkurencyjnych pracowników z małych miejscowości może oznaczać długoterminową utratę dochodów – komentuje Michał Pajdak, jeden ze współautorów badania.

Jak stwierdza dr Aleksandra Piotrowska, psycholożka i wykładowczyni na Uniwersytecie Warszawskim, przez ostatni rok nie zdarzyło się nic, co wzmocniłoby poczucie bezpieczeństwa rodaków, zarówno w sferze zdrowia, jak i finansów. Dodatkowo ludzie mocno ograniczyli fizyczne spotkania na rzecz kontaktów w świecie online, a te nie zaspokajają ich potrzeb psychicznych. Ekspertka podkreśla też, że oczywiście pojedyncze objawy nie świadczą jeszcze o depresji. Ta choroba, jak każda, wymaga indywidualnej diagnozy. Natomiast z badania wynika, że obecnie 21,1% ankietowanych nie dostrzega u siebie żadnego symptomu wymienionego w ankiecie. Z kolei 6,1% respondentów nie potrafi się określić.

– Fakt, że w obecnych czasach jedna piąta Polaków nie odczuwa tego typu objawów, jest pozytywny. Niestety, część osób może jednak ukrywać swoje odczucia, np. obawiając się stygmatyzacji. W Polsce depresja to niestety, ale wciąż temat tabu, co może opóźniać decyzję o skorzystaniu z odpowiedniego wsparcia – alarmuje psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl.

Najczęściej wskazywanym objawem jest obniżenie nastroju – 40,3%. Częściej deklarują to kobiety niż mężczyźni. Informują o tym głównie osoby w wieku 23-35 lat. Przeważnie zgłaszają ten problem Polacy z miesięcznymi dochodami netto poniżej 1000 zł. Głównie też mówią o tym rodacy z wyższym wykształceniem, a także mieszkańcy miast liczących 50-99 tys. ludności.

– To zrozumiałe, że ludzie w sile wieku, dążący do niezależności i zarabiający poniżej średniej krajowej, nie są zadowoleni z życia. Zwłaszcza w mniejszych miastach jest mniej możliwości rozwoju niż w większych. Brakuje tam też odpowiedniej rozrywki – tłumaczy psycholożka Małgorzata Osowiecka, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS w Sopocie.

Drugie w zestawieniu jest uczucie zmęczenia i braku energii – 36,6%. Częściej wskazują je kobiety niż mężczyźni. Głównie dotyczy ono najmłodszych (18-22 lat) i najstarszych ankietowanych (56-80 lat), z miesięcznymi dochodami netto poniżej 1000 zł. Tak deklarują przeważnie osoby ze średnim wykształceniem, a także mieszkańcy miast liczących 100-199 tys. ludności.

– Okres wchodzenia w dorosłość to czas sprawdzania się na różnych polach. W niepewnych gospodarczo czasach uczucie zmęczenia i braku energii może być konsekwencją braku perspektyw. Z kolei seniorzy mogą przeżywać kryzys drugiej połowy życia. Są wśród nich też osoby słabsze, obserwujące u siebie narastające problemy zdrowotne, co bywa wyjątkowo uciążliwe w przypadku trudnej sytuacji ekonomicznej – dodaje ekspertka z SWPS.

Trzecią pozycję na liście najczęściej wskazywanych objawów mają zaburzenia snu – 27,1%. Częściej mówią o nich kobiety niż mężczyźni. Ten problem dotyka głównie osoby w wieku 18-22 lat i dominuje wśród Polaków zarabiających 7000-8999 zł netto miesięcznie. Najczęściej zgłaszają go rodacy ze średnim wykształceniem, a także mieszkańcy miejscowości liczących 5-19 tys. ludności.

– Patrząc na strukturę wiekową, znów można powiedzieć, że problem najczęściej dotyczy młodych osób, wchodzących w dorosłość. Mogą to być np. studenci, a także młodzi pracownicy branż rozwijających się lub rodzinnych biznesów. Oni wszyscy mogą przedkładać rozwój zawodowy nad jakość snu – uważa Osowiecka.

Na kolejnych pozycjach w zestawieniu widać takie objawy, jak pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości – 23,8%, osłabienie koncentracji i uwagi – 22,9%, a także brak przyjemności z wykonywania czynności, które wcześniej ją sprawiały – 22%. Mniej niż 20% wskazań ma niska samoocena i mała wiara w siebie. Natomiast na końcu listy są myśli i czyny samobójcze – 6,2%. Przed nimi widać zmniejszony apetyt – 8,3%, jak również poczucie winy i obniżonej wartości – 10,1%.

– Połączenie ww. objawów może dawać pierwsze sygnały o depresji. Dodatkowym ryzykiem jest niezdrowy styl życia, w którym brakuje aktywności fizycznej, a także dbałości o odpoczynek i właściwą dietę. Co ważne, symptomy ww. choroby mogą być inne w przypadku każdego pacjenta i zmieniać się z czasem. Każda osoba, która od dłuższego czasu doświadcza pogorszenia kondycji psychicznej i nie radzi sobie z tym, powinna jak najszybciej skorzystać z pomocy specjalisty – przekonuje Michał Murgrabia.

Myśli i czyny samobójcze częściej wskazują mężczyźni niż kobiety. Dotyczą one głównie osób w wieku 18-22 lat, z miesięcznym dochodem netto mniejszym niż 1000 zł, z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym, a także mieszkańców miejscowości liczących 20-49 tys. ludności.

– Zarówno kobiety, jak i mężczyźni miewają myśli samobójcze, ale tendencja do ich realizacji jest znacznie częstsza wśród mężczyzn. Z kolei osoby młode i niemające wyższego wykształcenia wykazują się większą podatnością na stres i mają niedojrzałe mechanizmy obronne. Według badań literatury światowej, ubóstwo, niższe wykształcenie i zamieszkiwanie okolic wiejskich są czynnikami ryzyka prób samobójczych. Wrażliwość na nie mogą potencjalizować takie zjawiska, jak wojna czy pandemia – mówi prof. Jerzy Samochowiec, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Podsumowując, należy zaznaczyć, że wśród ankietowanych odczuwających przynajmniej jeden z ww. objawów aż 43% nie miało tego typu problemów przed wzrostem inflacji, czyli przed podwyżkami cen w sklepach, rat kredytów oraz spadkiem wartości dochodów. 47% respondentów twierdzi odwrotnie, a 10% nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii.

źródło: e-Pysycholodzy

W obchodzony 4 lutego Światowy Dzień Walki z Rakiem szczególnego znaczenia nabierają słowa: „jestem blisko” oraz „kocham Cię”. W obliczu choroby onkologicznej bliskość drugiej osoby i słowa wsparcia mają ogromną moc. – Tuż po diagnozie naprawdę ważne było dla mnie to, że miałam wokół siebie bliskich i ich wsparcie, czułam, że mnie kochają i chcą mi pomóc w tej trudnej sytuacji. Z miłości płynie moc, która daje siłę do leczenia onkologicznego – wyznaje Katarzyna Chmielewska-Wojciechowska, Prezeska Zarządu Fundacji Życie z rakiem.
 – „Jesteśmy tu” – to słowa, które równocześnie usłyszałam od mojego męża i syna, po postawieniu diagnozy nowotworowej. To było coś niesamowitego i dało mi siłę do działania – wspomina Krystyna Kofta, pisarka, plastyczna, felietonistka, ambasadorka kampanii „Tylko dwa słowa”. Nadzieję chorym daje też rozwój diagnostyki molekularnej i terapii celowanych, które w ostatnich latach zmieniają oblicze nowotworów. Dzięki nim raka w wielu przypadkach można dziś wyleczyć lub traktować jak chorobę przewlekłą.
 
Ponad 170 000 osób zachorowało na nowotwór złośliwy w Polsce w 2019 r.* Rak staje się chorobą powszechną, ale czy wiemy jak się z nią zmierzyć? Przeprowadzone w 2022 r. ogólnopolskie badanie opinii społecznej pokazało, że tylko 28% ankietowanych wiedziało, co powiedzieć osobie chorej, a najczęściej towarzyszącym uczuciem w obliczu choroby nowotworowej była bezradność.** – Starajmy się zwracać uwagę na sytuacje i emocje jakie towarzyszą naszemu bliskiemu, u którego zdiagnozowano nowotwór, by niejako postawić się w jego sytuacji i wejść w jego buty. Mądre wsparcie osoby chorej to ogromna sztuka. Nikt z nas nie rodzi się z umiejętnością reagowania i odpowiedniego zachowania się w takiej sytuacji. Nigdy nie jesteśmy też gotowi na wiadomość o nowotworze, która przychodzi znienacka. Nasze wsparcie możemy okazać poprzez spokojną i empatyczną rozmowę, która ma kojący wpływ i wzmacnia psychicznie. Istotne jest pozwolenie chorującemu na to, by w rozmowie mógł wyrzucić z siebie wszystko, co czuje i myśli. A czasem ważne jest, aby umieć wspólnie z chorym pomilczeć. Po prostu z nim być – wyjaśnia Joanna Pruban, psycholog, specjalista psychoonkologii, pedagog, Klinika Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży, Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, członek Stowarzyszenia SARCOMA.

Nie można powiedzieć choremu – „wiem, co czujesz”, bo zdrowa osoba nie wie. Nie można też powiedzieć – „będzie dobrze”, bo jak będzie, nie wiadomo. Zawsze trzeba mówić prawdę i słuchać z uwagą. Przekazywanie choremu rad typu – „zdrowo się odżywiaj”, „myśl pozytywnie”, „nie poddawaj się” – mogą go zamknąć w sobie. Te słowa nie wnoszą nic do pozytywnego samopoczucia osoby chorej. Bo jak je wcielić w życie? – Czasem wydaje się osobom wspierającym, że w trudnej sytuacji musi zabrzmieć z ich strony coś wielkiego, mocnego. Wielkie i mocne zaś jest to, że bliska osoba jest blisko – dodaje Joanna Pruban.

 
– Każdy z nas w zetknięciu się z osobą chorą może zareagować inaczej. Osoba, która będzie w diagnozie, czy już w leczeniu także może zareagować różnie. Bardzo trudnym wyzwaniem, ale możliwym jest zrobienie miejsca na panujące emocje. Pamiętajmy, że zawsze możemy sięgnąć po wsparcie specjalistów: psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, psychoonkologa – mówi Szymon Bubiłek, Członek Zarządu Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma.
 
W odnalezieniu się w sytuacji choroby nowotworowej może pomóc także wiedza o dostępnych nowoczesnych metodach diagnostyki i leczenia. Tymczasem, jak pokazują wyniki badania opinii społecznej, ​ponad 87% ankietowanych Polaków nie słyszało o medycynie personalizowanej, a blisko 66% przyznało, że nie wie, na czym polegają badania molekularne w diagnostyce nowotworów.** – Te liczby wydają się nieprawdopodobne, jeśli weźmiemy pod uwagę wiele korzystnych zmian, które w ostatnich latach nastąpiły w opiece nad pacjentami onkologicznymi. Osoby bliskie choremu bardzo często nie wiedzą, jaka diagnostyka została przeprowadzona. Towarzyszą mu w chorobie, ​skupiają się jednak na wsparciu emocjonalnym, ​ale nie przykładają wystarczającej wagi do poszczególnych etapów leczenia i wykonywanych badań. ​Tymczasem osoba bliska może mieć kluczowe znaczenie szczególnie na początkowym etapie diagnozy i wyboru leczenia. Może wesprzeć pacjenta w traumie także merytorycznie, choćby poprzez poszukiwanie informacji na temat choroby i aktualnie dostępnych na świecie metod diagnostycznych i leczenia – mówi Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej. 
 
Dzięki osiągnięciom współczesnej medycyny oraz odpowiednio szybkiej i nowoczesnej diagnostyce, nowotwory można w wielu przypadkach wyleczyć lub traktować jak choroby przewlekłe.
 
– W medycynie personalizowanej stosuje się terapie celowane z wykorzystaniem leków, które blokują wzrost i rozprzestrzenianie się nowotworu poprzez bezpośrednie oddziaływanie na określone cząsteczki (tzw. „cele molekularne”). Terapię taką dobiera się na podstawie badań genetycznych, indywidualnie dla pacjenta, wykorzystując informacje o zmianach w jego genach i białkach, które są zaangażowane we wzrost, progresję i rozprzestrzenianie się nowotworu. Wiedza dotycząca profilu genetycznego danego pacjenta umożliwia też często nie tylko samo leczenie, ale też monitorowanie procesu terapeutycznego, zapobieganie i diagnozowanie chorób – wyjaśnia dr n. med. Andrzej Tysarowski, Kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów, Narodowy Instytut Onkologii  im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy.
 
Już od pierwszych chwil, życie po diagnozie, trzeba ułożyć na nowo. Dotyczy to zarówno sytuacji chorego, jak i jego bliskich. Pierwsze chwile, to dla chorego i jego rodziny, bardzo trudny okres – psychiczne, fizyczne i duchowe rewolucje. Nikt z nas nie rodzi się z umiejętnością reagowania i odpowiedniego zachowania się w takiej sytuacji. Radzenia sobie i umiejętności postępowania w chwili, kiedy bliska osoba choruje na nowotwór, trzeba się dopiero nauczyć. Pomogą w tym informacje i materiały zgromadzone na stronie internetowej kampanii „Tylko dwa słowa”: www.tylkodwaslowa.pl.
 
 
Piśmiennictwo:
*Krajowy Rejestr Nowotworów, Baza danych o nowotworach, https://onkologia.org.pl/pl
**Badanie opinii społecznej przeprowadzone w lipcu 2022 r. przez Centrum Badawczo-Rozwojowe Biostat, na reprezentatywnej próbie badawczej 1000 osób metodą CATI.
 
źródło: materiał prasowy
W obchodzony 4 lutego Światowy Dzień Walki z Rakiem szczególnego znaczenia nabierają słowa: „jestem blisko” oraz „kocham Cię”. W obliczu choroby onkologicznej bliskość drugiej osoby i słowa wsparcia mają ogromną moc. – Tuż po diagnozie naprawdę ważne było dla mnie to, że miałam wokół siebie bliskich i ich wsparcie, czułam, że mnie kochają i chcą mi pomóc w tej trudnej sytuacji. Z miłości płynie moc, która daje siłę do leczenia onkologicznego – wyznaje Katarzyna Chmielewska-Wojciechowska, Prezeska Zarządu Fundacji Życie z rakiem.
 – „Jesteśmy tu” – to słowa, które równocześnie usłyszałam od mojego męża i syna, po postawieniu diagnozy nowotworowej. To było coś niesamowitego i dało mi siłę do działania – wspomina Krystyna Kofta, pisarka, plastyczna, felietonistka, ambasadorka kampanii „Tylko dwa słowa”. Nadzieję chorym daje też rozwój diagnostyki molekularnej i terapii celowanych, które w ostatnich latach zmieniają oblicze nowotworów. Dzięki nim raka w wielu przypadkach można dziś wyleczyć lub traktować jak chorobę przewlekłą.
 
Ponad 170 000 osób zachorowało na nowotwór złośliwy w Polsce w 2019 r.* Rak staje się chorobą powszechną, ale czy wiemy jak się z nią zmierzyć? Przeprowadzone w 2022 r. ogólnopolskie badanie opinii społecznej pokazało, że tylko 28% ankietowanych wiedziało, co powiedzieć osobie chorej, a najczęściej towarzyszącym uczuciem w obliczu choroby nowotworowej była bezradność.** – Starajmy się zwracać uwagę na sytuacje i emocje jakie towarzyszą naszemu bliskiemu, u którego zdiagnozowano nowotwór, by niejako postawić się w jego sytuacji i wejść w jego buty. Mądre wsparcie osoby chorej to ogromna sztuka. Nikt z nas nie rodzi się z umiejętnością reagowania i odpowiedniego zachowania się w takiej sytuacji. Nigdy nie jesteśmy też gotowi na wiadomość o nowotworze, która przychodzi znienacka. Nasze wsparcie możemy okazać poprzez spokojną i empatyczną rozmowę, która ma kojący wpływ i wzmacnia psychicznie. Istotne jest pozwolenie chorującemu na to, by w rozmowie mógł wyrzucić z siebie wszystko, co czuje i myśli. A czasem ważne jest, aby umieć wspólnie z chorym pomilczeć. Po prostu z nim być – wyjaśnia Joanna Pruban, psycholog, specjalista psychoonkologii, pedagog, Klinika Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży, Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, członek Stowarzyszenia SARCOMA.

Nie można powiedzieć choremu – „wiem, co czujesz”, bo zdrowa osoba nie wie. Nie można też powiedzieć – „będzie dobrze”, bo jak będzie, nie wiadomo. Zawsze trzeba mówić prawdę i słuchać z uwagą. Przekazywanie choremu rad typu – „zdrowo się odżywiaj”, „myśl pozytywnie”, „nie poddawaj się” – mogą go zamknąć w sobie. Te słowa nie wnoszą nic do pozytywnego samopoczucia osoby chorej. Bo jak je wcielić w życie? – Czasem wydaje się osobom wspierającym, że w trudnej sytuacji musi zabrzmieć z ich strony coś wielkiego, mocnego. Wielkie i mocne zaś jest to, że bliska osoba jest blisko – dodaje Joanna Pruban.

 
– Każdy z nas w zetknięciu się z osobą chorą może zareagować inaczej. Osoba, która będzie w diagnozie, czy już w leczeniu także może zareagować różnie. Bardzo trudnym wyzwaniem, ale możliwym jest zrobienie miejsca na panujące emocje. Pamiętajmy, że zawsze możemy sięgnąć po wsparcie specjalistów: psychologów, psychoterapeutów, psychiatrów, psychoonkologa – mówi Szymon Bubiłek, Członek Zarządu Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma.
 
W odnalezieniu się w sytuacji choroby nowotworowej może pomóc także wiedza o dostępnych nowoczesnych metodach diagnostyki i leczenia. Tymczasem, jak pokazują wyniki badania opinii społecznej, ​ponad 87% ankietowanych Polaków nie słyszało o medycynie personalizowanej, a blisko 66% przyznało, że nie wie, na czym polegają badania molekularne w diagnostyce nowotworów.** – Te liczby wydają się nieprawdopodobne, jeśli weźmiemy pod uwagę wiele korzystnych zmian, które w ostatnich latach nastąpiły w opiece nad pacjentami onkologicznymi. Osoby bliskie choremu bardzo często nie wiedzą, jaka diagnostyka została przeprowadzona. Towarzyszą mu w chorobie, ​skupiają się jednak na wsparciu emocjonalnym, ​ale nie przykładają wystarczającej wagi do poszczególnych etapów leczenia i wykonywanych badań. ​Tymczasem osoba bliska może mieć kluczowe znaczenie szczególnie na początkowym etapie diagnozy i wyboru leczenia. Może wesprzeć pacjenta w traumie także merytorycznie, choćby poprzez poszukiwanie informacji na temat choroby i aktualnie dostępnych na świecie metod diagnostycznych i leczenia – mówi Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej. 
 
Dzięki osiągnięciom współczesnej medycyny oraz odpowiednio szybkiej i nowoczesnej diagnostyce, nowotwory można w wielu przypadkach wyleczyć lub traktować jak choroby przewlekłe.
 
– W medycynie personalizowanej stosuje się terapie celowane z wykorzystaniem leków, które blokują wzrost i rozprzestrzenianie się nowotworu poprzez bezpośrednie oddziaływanie na określone cząsteczki (tzw. „cele molekularne”). Terapię taką dobiera się na podstawie badań genetycznych, indywidualnie dla pacjenta, wykorzystując informacje o zmianach w jego genach i białkach, które są zaangażowane we wzrost, progresję i rozprzestrzenianie się nowotworu. Wiedza dotycząca profilu genetycznego danego pacjenta umożliwia też często nie tylko samo leczenie, ale też monitorowanie procesu terapeutycznego, zapobieganie i diagnozowanie chorób – wyjaśnia dr n. med. Andrzej Tysarowski, Kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów, Narodowy Instytut Onkologii  im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy.
 
Już od pierwszych chwil, życie po diagnozie, trzeba ułożyć na nowo. Dotyczy to zarówno sytuacji chorego, jak i jego bliskich. Pierwsze chwile, to dla chorego i jego rodziny, bardzo trudny okres – psychiczne, fizyczne i duchowe rewolucje. Nikt z nas nie rodzi się z umiejętnością reagowania i odpowiedniego zachowania się w takiej sytuacji. Radzenia sobie i umiejętności postępowania w chwili, kiedy bliska osoba choruje na nowotwór, trzeba się dopiero nauczyć. Pomogą w tym informacje i materiały zgromadzone na stronie internetowej kampanii „Tylko dwa słowa”: www.tylkodwaslowa.pl.
 
 
Piśmiennictwo:
*Krajowy Rejestr Nowotworów, Baza danych o nowotworach, https://onkologia.org.pl/pl
**Badanie opinii społecznej przeprowadzone w lipcu 2022 r. przez Centrum Badawczo-Rozwojowe Biostat, na reprezentatywnej próbie badawczej 1000 osób metodą CATI.
 
źródło: materiał prasowy
Dzieci i młodzież doświadczające trudności w obszarze zdrowia psychicznego mogą skorzystać z bezpłatnych konsultacji psychologicznych. Spotkania będą odbywały się online do 27 listopada w każdą niedzielę w godzinach 11:00-14:00. Za organizację i system zapisów odpowiada Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, natomiast konsultacje prowadzone są przez specjalistów Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego.
Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego rozpoczęło współpracę z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Specjaliści Centrum będą prowadzić bezpłatne poradnictwo psychologiczne i rodzinne dla dzieci i młodzieży doświadczających zróżnicowanych trudności w zakresie funkcjonowania psychospołecznego. Obejmuje ono takie tematy jak: radzenie sobie z emocjami i stresem, pełnienie ról społecznych, budowanie relacji rodzinnych, funkcjonowanie w grupie rówieśniczej czy relacjach rodzinnych.

Konsultacje odbywać się będą online w każdą niedzielę do 27 listopada w godzinach 11:00-14:00. Zapisy odbywają się poprzez formularz zamieszczony na stronie: https://pwpp.uksw.edu.pl.

Po wypełnieniu formularza wiadomość trafia do pracownika UKSW, który umawia spotkania informując specjalistę mailowo i wysyłając link do spotkania zarówno do specjalisty, jak i pacjenta.   W trakcie dyżuru psycholog prowadzi konsultacje oraz dyżur na czacie, odpowiadając na bieżąco na pytania użytkowników. Do ekspertów Mind Health można zapisać się jako UCZEŃ lub RODZIC/OPIEKUN PRAWNY.
 
– Niestety obserwujemy wzrost dolegliwości związanych ze zdrowiem psychicznym wśród młodych ludzi, którzy coraz częściej mają problem z własną akceptują, a także zaniżone poczucie wartości. W efekcie czego może pojawić się depresja, stany lękowe, zaburzenia odżywiania czy nawet samookaleczanie – komentuje Sylwia Rozbicka, psycholog Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego. – Warto pamiętać, że dobrostan emocjonalny u dzieci jest tak samo ważny jak ich zdrowie fizyczne. Kiedy widzimy, że nasze dziecko jest przygnębione przez dłuższy czas, nadpobudliwe, zamknięte w sobie, reagujące agresją lub dostrzegamy nagłą zmianę zachowania, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty – dodaje psycholog.
 
Coraz więcej młodych ludzi cierpi na dolegliwości natury psychicznej. Według analizy UNICEF, w 2021 roku w Polsce częstotliwość występowania zaburzeń psychicznych u dzieci w wieku 10-19 lat wyniosła aż 10,8 proc. Wyniki zeszłorocznego badania przeprowadzonego na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka pokazały, że aż 15 proc. dzieci 2. klasy szkoły podstawowej jest niezadowolonych ze swojego życia i jest to stan zagrażający ich zdrowiu psychicznemu, 13 proc. nastolatków (uczniów 6. klasy) oraz 13 proc. młodzieży (uczniów 2. klas szkół ponadgimnazjalnych). Według danych Najwyżej Izby Kontroli, aż 630 tys. dzieci w naszym kraju wymaga specjalistycznej pomocy psychologicznej, a aż w 44 proc. szkół brakuje psychologów, którzy specjalizowaliby się w pracy z dziećmi i młodzieżą.  
 
– Misją Centrum Medycznego Damiana, które zarządza również marką Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego, jest dbanie o zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów. Stan zdrowia psychicznego Polaków, w szczególności młodych, jest coraz bardziej alarmujący. Każda inicjatywa w tym obszarze spełnia więc interes społeczny. Wsparcie poważnego partnera instytucjonalnego, jakim jest Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, daje nam gwarancję, że pomoc ta będzie odpowiednio zorganizowana i trafi do osób, które jej potrzebują – mówi Agnieszka Dziedzic–Pasik, dyrektor zarządzająca w Centrum Medycznym Damiana.
 
Psychologowie Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego podczas rozmowy opartej na empatii, życzliwości oraz otwartości, będą starali się pomóc młodemu pacjentowi w rozwiązaniu problemu, a także w skupieniu się na bieżących trudnościach w funkcjonowaniu psychicznym i społecznym. Konsultacje będą prowadzone online przez specjalistów posiadających bogate doświadczenie w temacie zdrowia psychicznego dzieci.
 
źródło: komunikat
Dzieci i młodzież doświadczające trudności w obszarze zdrowia psychicznego mogą skorzystać z bezpłatnych konsultacji psychologicznych. Spotkania będą odbywały się online do 27 listopada w każdą niedzielę w godzinach 11:00-14:00. Za organizację i system zapisów odpowiada Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, natomiast konsultacje prowadzone są przez specjalistów Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego.
Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego rozpoczęło współpracę z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Specjaliści Centrum będą prowadzić bezpłatne poradnictwo psychologiczne i rodzinne dla dzieci i młodzieży doświadczających zróżnicowanych trudności w zakresie funkcjonowania psychospołecznego. Obejmuje ono takie tematy jak: radzenie sobie z emocjami i stresem, pełnienie ról społecznych, budowanie relacji rodzinnych, funkcjonowanie w grupie rówieśniczej czy relacjach rodzinnych.

Konsultacje odbywać się będą online w każdą niedzielę do 27 listopada w godzinach 11:00-14:00. Zapisy odbywają się poprzez formularz zamieszczony na stronie: https://pwpp.uksw.edu.pl.

Po wypełnieniu formularza wiadomość trafia do pracownika UKSW, który umawia spotkania informując specjalistę mailowo i wysyłając link do spotkania zarówno do specjalisty, jak i pacjenta.   W trakcie dyżuru psycholog prowadzi konsultacje oraz dyżur na czacie, odpowiadając na bieżąco na pytania użytkowników. Do ekspertów Mind Health można zapisać się jako UCZEŃ lub RODZIC/OPIEKUN PRAWNY.
 
– Niestety obserwujemy wzrost dolegliwości związanych ze zdrowiem psychicznym wśród młodych ludzi, którzy coraz częściej mają problem z własną akceptują, a także zaniżone poczucie wartości. W efekcie czego może pojawić się depresja, stany lękowe, zaburzenia odżywiania czy nawet samookaleczanie – komentuje Sylwia Rozbicka, psycholog Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego. – Warto pamiętać, że dobrostan emocjonalny u dzieci jest tak samo ważny jak ich zdrowie fizyczne. Kiedy widzimy, że nasze dziecko jest przygnębione przez dłuższy czas, nadpobudliwe, zamknięte w sobie, reagujące agresją lub dostrzegamy nagłą zmianę zachowania, warto zwrócić się o pomoc do specjalisty – dodaje psycholog.
 
Coraz więcej młodych ludzi cierpi na dolegliwości natury psychicznej. Według analizy UNICEF, w 2021 roku w Polsce częstotliwość występowania zaburzeń psychicznych u dzieci w wieku 10-19 lat wyniosła aż 10,8 proc. Wyniki zeszłorocznego badania przeprowadzonego na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka pokazały, że aż 15 proc. dzieci 2. klasy szkoły podstawowej jest niezadowolonych ze swojego życia i jest to stan zagrażający ich zdrowiu psychicznemu, 13 proc. nastolatków (uczniów 6. klasy) oraz 13 proc. młodzieży (uczniów 2. klas szkół ponadgimnazjalnych). Według danych Najwyżej Izby Kontroli, aż 630 tys. dzieci w naszym kraju wymaga specjalistycznej pomocy psychologicznej, a aż w 44 proc. szkół brakuje psychologów, którzy specjalizowaliby się w pracy z dziećmi i młodzieżą.  
 
– Misją Centrum Medycznego Damiana, które zarządza również marką Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego, jest dbanie o zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów. Stan zdrowia psychicznego Polaków, w szczególności młodych, jest coraz bardziej alarmujący. Każda inicjatywa w tym obszarze spełnia więc interes społeczny. Wsparcie poważnego partnera instytucjonalnego, jakim jest Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, daje nam gwarancję, że pomoc ta będzie odpowiednio zorganizowana i trafi do osób, które jej potrzebują – mówi Agnieszka Dziedzic–Pasik, dyrektor zarządzająca w Centrum Medycznym Damiana.
 
Psychologowie Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego podczas rozmowy opartej na empatii, życzliwości oraz otwartości, będą starali się pomóc młodemu pacjentowi w rozwiązaniu problemu, a także w skupieniu się na bieżących trudnościach w funkcjonowaniu psychicznym i społecznym. Konsultacje będą prowadzone online przez specjalistów posiadających bogate doświadczenie w temacie zdrowia psychicznego dzieci.
 
źródło: komunikat