Medicalpress
Coraz więcej danych sugeruje, że to, co mamy na talerzu, wpływa nie tylko na nasze ciało, ale i umysł. Czy popularne produkty spożywcze mogą zaburzać sen, pogarszać pamięć, sprzyjać lękom i depresji? Eksperci nie mają wątpliwości – nadmiar żywności ultraprzetworzonej może poważnie zachwiać równowagą psychiczną. A skutki tego zjawiska już dziś widać w gabinetach psychiatrycznych, poradniach dietetycznych i… w naszych własnych nastrojach.
– W dobie łatwego dostępu do szybkich posiłków i przekąsek typu instant coraz więcej badań wskazuje, że żywność ultraprzetworzona (UPF – ultra-processed food) może mieć niepokojący wpływ nie tylko na nasze ciało, ale również na umysł – wyjaśnia dr n. o zdrowiu Małgorzata Słoma-Krześlak, dietetyczka ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

UPF to nie tylko chipsy czy kolorowe napoje gazowane. To również gotowe dania, smakowe jogurty, pieczywo z długim składem, a nawet batoniki proteinowe – produkty kuszące wygodą i smakiem, ale często naszpikowane sztucznymi dodatkami. Emulgatory, konserwanty, barwniki i wzmacniacze smaku – to składniki, których próżno szukać w domowej kuchni. A jednak w wielu domach królują na co dzień.

Dlaczego to niepokojące? – Dieta ma bezpośredni wpływ na stan mikrobioty jelitowej, która oddziałuje na nasz układ nerwowy poprzez tzw. oś mózg–jelita. UPF sprzyja stanom zapalnym, zaburza równowagę bakterii jelitowych oraz wpływa na układ dopaminergiczny, który reguluje odczuwanie przyjemności i motywację – mówi dr Słoma-Krześlak. – Wszystko to może nasilać objawy depresji oraz lęku. W badaniach epidemiologicznych wykazano, że zwiększenie udziału UPF w diecie o 10% może wiązać się z 11% wyższym ryzykiem depresji.

Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że dieta może wpływać na funkcje poznawcze – zdolność koncentracji, logiczne myślenie, orientację w przestrzeni. Ultraprzetworzona żywność pogarsza jakość snu, szczególnie u młodszych osób, co odbija się na ich kondycji psychicznej. Dodatkowo niektóre składniki UPF działają na układ nagrody w mózgu podobnie jak substancje uzależniające – tłumacząc, dlaczego tak trudno się od nich oderwać.

Szczególnie narażone na skutki nadmiernego spożycia UPF są dzieci, młodzież i osoby w kryzysie psychicznym. – Wciąż brakuje powszechnej edukacji żywieniowej, a czynniki ekonomiczne nie ułatwiają zdrowych wyborów – zauważa ekspertka. W tej grupie częściej dochodzi do impulsywnego jedzenia, problemów z samooceną i zaburzeń odżywiania.

Jak więc ograniczyć UPF w codziennym życiu? Nie chodzi o dietetyczny radykalizm. Eksperci namawiają do prostych kroków: zacząć od jednego posiłku dziennie przygotowanego z naturalnych składników, planować zakupy, mieć pod ręką zdrowe przekąski – owoce, orzechy, hummus. Kluczowe jest też uważne obserwowanie własnego samopoczucia. Zmiany mogą być odczuwalne już po kilku dniach.

Dieta śródziemnomorska, DASH czy po prostu „normalne jedzenie” – z warzywami, pełnymi ziarnami i zdrowymi tłuszczami – mogą znacząco poprawić nie tylko profil lipidowy, ale też nastrój, odporność na stres i jakość życia.

– Wnioski? Choć żywność ultraprzetworzona jest powszechnie dostępna i atrakcyjna smakowo, jej nadmiar może negatywnie wpływać na nasz mózg, sen i zdrowie psychiczne. Wprowadzenie nawet niewielkich zmian w codziennej diecie może znacząco poprawić jakość życia – bez skrajnych restrykcji, za to z większą świadomością – podsumowuje dr Słoma-Krześlak.

Według danych ZUS, w 2023 roku wystawiono o 0,4% więcej zaświadczeń lekarskich z tytułu choroby własnej osobom ubezpieczonym w Zakładzie niż w 2022 roku. W tym samym czasie o 0,7% spadła liczba dni absencji chorobowej z tych zaświadczeń. Najwięcej z nich dotyczyło schorzenia układu mięśniowo-szkieletowego i tkanki łącznej. Jednocześnie coraz częstszą przyczyną nieobecności stają się zaburzenia psychiczne oraz zaburzenia zachowania. Eksperci mówią tutaj nawet o zjawisku pandemii chorób psychicznych, która w dużej mierze jest następstwem globalnej epidemii COVID-19.

Więcej krótkoterminowych zwolnień

W 2023 roku wystawiono 21,9 mln zaświadczeń lekarskich z tytułu choroby własnej osobom ubezpieczonym w ZUS. To o 0,4% więcej niż w 2022 roku, kiedy takich przypadków zarejestrowano 21,8 mln. Ostatnio liczba dni absencji chorobowej z tych zaświadczeń wyniosła 237,3 mln. To z kolei o 0,7% mniej niż rok wcześniej. Wówczas było ich 239 mln. Przeciętna długość zaświadczenia to prawie 11 dni.

– Z danych wyłania się obraz rosnącego udziału zwolnień krótkoterminowych oraz umiarkowanie zmniejszającej się skali zwolnień długoterminowych. To może mieć związek ze zmianami przepisów ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, zgodnie z którymi wprowadzono zasadę kumulacji okresów zasiłkowych w przypadku relatywnie krótkich odstępów czasu między zwolnieniami lekarskimi. To ograniczyło przypadki korzystania z serii długotrwałych zwolnień, a osoby faktycznie dotknięte czasową niezdolnością do pracy skierowało ku systemowi świadczeń rehabilitacyjnych zamiast chorobowych – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, a także członek Rady Nadzorczej ZUS.

Jak podkreśla Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, były już członek Rady Nadzorczej ZUS, mamy do czynienia z minimalnymi zmianami, poniżej 1%. W takim przypadku można mówić o stabilizacji sytuacji. Wystarczy więc, że np. epidemia grypy wiosną czy jesienią przynosi więcej zachorowań i to przekłada się na ww. dane. Zdaniem eksperta, najlepiej by było, żeby mniejsza liczba absencji wynikała z dbałości ludzi o własne zdrowie. Jednak nie na każdą chorobę mamy możliwość oddziaływania w ten sposób.

– Widzimy wzrost liczby zaświadczeń krótkoterminowych, czasem nawet jednodniowych lub dwudniowych. Niestety, może mieć to związek z częstszym nadużywaniem tych zwolnień, wystawianych w ramach systemu teleporad, bez wnikliwej analizy stanu zdrowia ubezpieczonego. Takie sytuacje są obciążeniem zarówno finansowym, jak i organizacyjnym dla pracodawców – dodaje Łukasz Kozłowski.

Epidemia bólu pleców

Jak wynika z danych Zakładu, w 2023 roku najczęstszą przyczyną absencji chorobowej (w kontekście liczby dni) były choroby układu mięśniowo-szkieletowego i tkanki łącznej – 40,4 mln dni absencji chorobowej, czyli 17% ogółu liczby dni absencji. W statystykach za 2022 rok widzimy odpowiednio 39,1 mln dni i 16,4%.

– Dolegliwości i schorzenia mięśniowo-szkieletowe wśród osób dorosłych są powszechne i zaliczane do chorób cywilizacyjnych, stanowiąc poważny problem w populacji ludzi pracujących. Do najczęściej występujących dolegliwości zalicza się bóle pleców, szczególnie odcinka lędźwiowego i szyjnego kręgosłupa. Problemy z tą częścią ciała są tak powszechne, że mówi się nawet o epidemii bólu pleców. Zarówno pracownik fizyczny, jak i umysłowy poddawany jest działaniu czynników generujących obciążenie układu mięśniowo-szkieletowego – informuje dr Joanna Mazur-Różycka z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego (CIOP-PIB).

Na drugim miejscu w tym zestawieniu znajdują się choroby układu oddechowego – 34,3 mln dni absencji chorobowej i 14,5% ogółu liczby dni absencji (w 2022 roku – 34,0 mln dni i 14,2%). Dalej w zestawieniu widać ciążę, poród i połóg – 33,7 mln dni i 14,2% (rok wcześniej – 37,5 mln dni i 15,7%), a także urazy, zatrucia i inne określone skutki działania czynników zewnętrznych – 31,8 mln dni i 13,4% (31,7 mln dni i 13,3%).

– Mamy problemy demograficzne, rodzi się coraz mniej dzieci. Wiemy też, że kiedyś kobiety będące w ciąży pracowały dłużej. Natomiast od pewnego czasu firmy zwracają uwagę na to, że zwolnienie trwa kilka miesięcy z tego dziewięciomiesięcznego okresu. Przedsiębiorcy postulują więc o to, żeby ten czas przed porodem był finansowany tylko przez ZUS, a nie najpierw przez pracodawcę – podkreśla Jeremi Mordasewicz

Pandemia chorób psychicznych

Na piątej pozycji w ww. zestawieniu znajdują się zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania – 26,1 mln dni absencji chorobowej i 11,0% ogółu liczby dni absencji (w 2022 roku – 23,8 mln dni i 10,0%). Jak podkreśla dr hab. Katarzyna Kolasa, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, po pandemii COVID-19 mamy pandemię chorób psychicznych. Dane Unii Europejskiej pokazują, iż ponad 40% populacji krajów członkowskich zmaga się z symptomami negatywnego samopoczucia i pogorszonego zdrowia psychicznego.

– Niestety, dane ZUS świadczą o tym, że depresja oraz inne zaburzenia i choroby związane ze sferą psychiki są coraz częstszą przyczyną absencji chorobowych. Świadczy to o narastającym problemie społecznym, który ma również konkretny wymiar ekonomiczny oraz wpływ na rynek pracy. Pandemia COVID-19 mogła być jednym z czynników, który przyczynił się do tej sytuacji – mówi główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Z kolei dr hab. Dorota Żołnierczyk-Zreda zaznacza, że zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania utrzymują się w czołówce problemów ze zdrowiem Polaków od kilku już lat. Świadomość społeczna wśród naszych rodaków oraz większa otwartość na ten rodzaj zaburzeń pozwalają na łatwiejsze komunikowanie ich podczas wizyt lekarskich. W miejscach pracy odbywa się to ciągle jeszcze w ograniczonym stopniu. Jednak pandemia znacząco podwyższyła wskaźniki zachorowań na ten rodzaj zaburzeń. Jak dodaje ekspertka z CIOP-PIB, zwiększona absencja chorobowa z tego powodu, często nazywana także nieuzasadnioną, może wynikać z tzw. biernego protestu pracowników przeciwko niewłaściwym warunkom pracy.

– Spodziewam się, że w bieżącym roku będą kontynuowane długoterminowe tendencje, związane z niewielkim spadkiem ogólnej liczby dni absencji chorobowych, przy wzroście liczby zaświadczeń lekarskich. Możliwe, że na zmianę sytuacji wpłyną zapowiadane nowe zasady weryfikacji prawidłowości wystawiania zwolnień lekarskich, jak również przejęcie przez ZUS odpowiedzialności za wypłaty wynagrodzenia chorobowego już od pierwszego dnia niezdolności do pracy ubezpieczonego. Prawdopodobnie te zmiany wejdą jednak w życie pod koniec roku, co ograniczać będzie ich wpływ na wyniki za 2024 rok – podkreśla Łukasz Kozłowski.

Jak stwierdza Jeremi Mordasewicz, w tym roku powinniśmy mieć do czynienia ze stabilizacją, a nawet z lekką poprawą sytuacji w kwestii absencji chorobowej. Liczba zaświadczeń lekarskich wzrasta w momentach kryzysu. Wówczas ludzie czują się gorzej psychicznie, a niektórzy uciekają w jakąś chorobę, aby uniknąć zwolnienia z pracy w związku z rosnącym bezrobociem. W najbliższym czasie sytuacja gospodarcza ma nieznacznie się polepszyć, więc nie należy spodziewać się radyklanych zmian na rynku pracy. Jednocześnie nie pojawiają się zapowiedzi epidemii czy nawrotu pandemii.

źródłó: MondayNews

Przegryzanie mimo braku fizycznego głodu, w chwilach stresu, zmęczenia, dla rozrywki. Ochota na coś słodkiego lub słonego w drugiej połowie – kto z nas tego nie zna? Badanie „Zwyczaje i przekonania żywieniowe Polaków”, przeprowadzone przez markę MediDieta należącą do Centrum Medycznego Damiana wykazało, że regulacja nastroju jedzeniem jest dziś niezwykle częstym problemem. Czy jest bardzo niebezpieczny i jak sobie z nim radzić?
Badanie „Zwyczaje i przekonania żywieniowe Polaków” przedstawia w kompleksowy sposób nawyki i przekonania dotyczące związku jedzenia ze zdrowiem. Raport zwraca uwagę na jedzenie emocjonalne, które często objawia się sięganiem po słodkie i słone przekąski, nawet gdy nie jesteśmy głodni. Wyniki pokazują, że ponad jedna trzecia Polaków (36%) ma z tym problem. Częściej dotyczy on kobiet (43%) oraz uczniów i studentów (43%).

Jedzenie emocjonalne jest coraz ważniejszym tematem wśród dietetyków i zajmuje coraz większą przestrzeń w naszych gabinetach. Coraz częściej przychodzą do nas pacjenci, którzy mają nadwagę bądź regularnie objadają się, ponieważ próbują załagodzić trudne emocje, np. gniew. – mówi Celina Całka-Kinicka, dietetyczka Centrum Medycznego Damiana, ekspert MediDiety.
 
Emocje przyczyną nadwagi i otyłości
W takich wypadkach można mówić o tzw. głodzie emocjonalnym. Epidemia nadwagi i otyłości – znak naszych czasów – jest często wiązana z tym zjawiskiem. Ludzie jedzący zbyt dużo robią to nie dlatego, że mają ogromny apetyt lub stale odczuwają głód fizyczny. Wprost przeciwnie – prawdziwy permanentny głód w naszej części świata jest zjawiskiem prawie nieznanym. Z pewnością jednak u osób stale przejadających się można mówić o zaburzeniu odczuwania głodu i sytości. Tak jak sięgają po jedzenie nie czując głodu fizycznego, tak samo nie potrafią przestać po zaspokojeniu go. Jedzenie jest reakcją na stres, nudę lub zmęczenie.
 
– Przyczyna leży w fakcie, że u ludzi jedzenie to czynność społeczna. Dlatego tak często dochodzą do głosu inne powody niż głód. Złe nawyki żywieniowe są kształtowane często już od dzieciństwa. Kto z nas nie zna nagradzania dzieci słodyczami, podkreślania specjalnych okazji ciasteczkami czy tortem, albo częstowania słodkościami na pocieszenie? Skończyliśmy co prawda w wielu przypadkach z karmieniem dzieci na siłę, ale i tak są one często przekarmiane i jedzą zbyt wiele przekąsekstwierdza Celina Całka-Kinicka. – Takie zachowania, które nazywamy jedzeniem emocjonalnym, przenosimy w dorosłość. Nawyk fundowania sobie dużego sytego posiłku po ciężkim dniu, przegryzania w trakcie oglądania telewizji, sięgania po słodkie przekąski, gdy jesteśmy zmęczeni psychicznie, np. po kilku godzinach w biurze – wszystko to nadprogramowe kalorie. W połączeniu z brakiem ruchu fizycznego zamieniają się w dodatkowe kilogramy.
 
Comfort food wcale nie pociesza lepiej
I to jest ta dobra wiadomość! Według badań – wystarczy zjeść cokolwiek, by poczuć się lepiej. Wcale nie musi to być słone orzeszki, baton lub tłuste lasagne. Dla osób pragnących kontrolować lepiej to co jedzą, to pierwszy krok do zmiany nawyków. Kolejny – to uważne przyjrzenie się swoim zwyczajom związanym z żywieniem – to m.in. pory spożywania posiłków, sytuacje, w których omijamy obiad lub śniadanie, zaobserwowanie, kiedy mamy ochotę sięgnąć po coś słodkiego. Wiedza o tym pomoże wyregulować spożywanie posiłków o stałych porach i zapanować nad „awaryjnymi” sytuacjami, kiedy sięgamy po jedzenie nie z głodu, a z innych powodów. Dobrą decyzją będzie też zastąpienie niebezpiecznych przekąsek zdrowszymi odpowiednikami, jak kanapka, owoc, herbata o przyjemnym smaku. Świadome zauważenie momentu sięgania po jedzenie z przyczyn innych niż głód to punkt wyjścia do wypracowania „zastępczych” przyjemności.
 
Mindful eating – trend w zdrowym żywieniu
Takie podejście nazywa się świadomym jedzeniem. Najważniejsza w nim jest postawa danej osoby, znajomość swoich nawyków i nakierowanie uważności na tę sferę. Co istotne, nie chodzi tu o proste słuchanie zaleceń dietetyka i „jedzenie na sygnał” niczym pies Pawłowa. Podstawą jest samoświadomość i wewnętrzna motywacja.
Dietetyk lub psychodietetyk zaczyna zwykle od zaproponowania pacjentowi prowadzenia dzienniczka żywienia – wyjaśnia Celina Całka-Kinicka, dietetyk CMD. – Bieżące opisywanie swoich posiłków, przekąsek i powiazanie ich z aktualnym nastrojem to znakomite narzędzie do poznania swoich nawyków żywieniowych. Często pacjenci są zaskoczeni, ile jedzą i z jakiego powodu. Przyjrzenie się tym zachowaniom, omawianie ich to krok do wyeliminowania błędów.
 
W zmianie negatywnych nawyków żywieniowych może pomóc korzystanie z diety pudełkowej. Ustawia ona częściowo plan dnia i zdejmuje z nas konieczność stałego myślenia o zakupach spożywczych i przyrządzania posiłków. Dodatkowo otrzymujemy posiłki zbilansowane pod względem wartości energetycznej i składników odżywczych, według wybranych przez nas kryteriów.  

Nadal jednak wyzwaniem pozostaje kontrolowanie swoich zachowań pomiędzy posiłkami i powstrzymanie się od dodatkowych przekąsek, które mogą stanowić nawet 20% dodatkowych kalorii spożywanych w ciągu dnia – zwraca uwagę ekspertka.
 
Badanie Centrum Medycznego Damiana pokazuje, że coraz więcej osób dostrzega zależności pomiędzy żywieniem i psychiką. Świadome jedzenie to rozwinięcie tej zależności. A czy wy jecie świadomie?
 
Badanie na zlecenie marki MediDieta przeprowadził w dniach 18-21 marca 2022 Niezależny Portal Badawczy Ariadna na próbie 1074 osób powyżej 18. roku życia. Odpowiedzi zbierano za pomocą metody CAWI, a respondentom zadano 24 pytania badawcze, na które udzielili odpowiedzi na 5-stopniowej skali. Raport „Badania i zwyczaje żywieniowe Polaków” jest dostępny tu.
 
źródło: CM Damiana
Przegryzanie mimo braku fizycznego głodu, w chwilach stresu, zmęczenia, dla rozrywki. Ochota na coś słodkiego lub słonego w drugiej połowie – kto z nas tego nie zna? Badanie „Zwyczaje i przekonania żywieniowe Polaków”, przeprowadzone przez markę MediDieta należącą do Centrum Medycznego Damiana wykazało, że regulacja nastroju jedzeniem jest dziś niezwykle częstym problemem. Czy jest bardzo niebezpieczny i jak sobie z nim radzić?
Badanie „Zwyczaje i przekonania żywieniowe Polaków” przedstawia w kompleksowy sposób nawyki i przekonania dotyczące związku jedzenia ze zdrowiem. Raport zwraca uwagę na jedzenie emocjonalne, które często objawia się sięganiem po słodkie i słone przekąski, nawet gdy nie jesteśmy głodni. Wyniki pokazują, że ponad jedna trzecia Polaków (36%) ma z tym problem. Częściej dotyczy on kobiet (43%) oraz uczniów i studentów (43%).

Jedzenie emocjonalne jest coraz ważniejszym tematem wśród dietetyków i zajmuje coraz większą przestrzeń w naszych gabinetach. Coraz częściej przychodzą do nas pacjenci, którzy mają nadwagę bądź regularnie objadają się, ponieważ próbują załagodzić trudne emocje, np. gniew. – mówi Celina Całka-Kinicka, dietetyczka Centrum Medycznego Damiana, ekspert MediDiety.
 
Emocje przyczyną nadwagi i otyłości
W takich wypadkach można mówić o tzw. głodzie emocjonalnym. Epidemia nadwagi i otyłości – znak naszych czasów – jest często wiązana z tym zjawiskiem. Ludzie jedzący zbyt dużo robią to nie dlatego, że mają ogromny apetyt lub stale odczuwają głód fizyczny. Wprost przeciwnie – prawdziwy permanentny głód w naszej części świata jest zjawiskiem prawie nieznanym. Z pewnością jednak u osób stale przejadających się można mówić o zaburzeniu odczuwania głodu i sytości. Tak jak sięgają po jedzenie nie czując głodu fizycznego, tak samo nie potrafią przestać po zaspokojeniu go. Jedzenie jest reakcją na stres, nudę lub zmęczenie.
 
– Przyczyna leży w fakcie, że u ludzi jedzenie to czynność społeczna. Dlatego tak często dochodzą do głosu inne powody niż głód. Złe nawyki żywieniowe są kształtowane często już od dzieciństwa. Kto z nas nie zna nagradzania dzieci słodyczami, podkreślania specjalnych okazji ciasteczkami czy tortem, albo częstowania słodkościami na pocieszenie? Skończyliśmy co prawda w wielu przypadkach z karmieniem dzieci na siłę, ale i tak są one często przekarmiane i jedzą zbyt wiele przekąsekstwierdza Celina Całka-Kinicka. – Takie zachowania, które nazywamy jedzeniem emocjonalnym, przenosimy w dorosłość. Nawyk fundowania sobie dużego sytego posiłku po ciężkim dniu, przegryzania w trakcie oglądania telewizji, sięgania po słodkie przekąski, gdy jesteśmy zmęczeni psychicznie, np. po kilku godzinach w biurze – wszystko to nadprogramowe kalorie. W połączeniu z brakiem ruchu fizycznego zamieniają się w dodatkowe kilogramy.
 
Comfort food wcale nie pociesza lepiej
I to jest ta dobra wiadomość! Według badań – wystarczy zjeść cokolwiek, by poczuć się lepiej. Wcale nie musi to być słone orzeszki, baton lub tłuste lasagne. Dla osób pragnących kontrolować lepiej to co jedzą, to pierwszy krok do zmiany nawyków. Kolejny – to uważne przyjrzenie się swoim zwyczajom związanym z żywieniem – to m.in. pory spożywania posiłków, sytuacje, w których omijamy obiad lub śniadanie, zaobserwowanie, kiedy mamy ochotę sięgnąć po coś słodkiego. Wiedza o tym pomoże wyregulować spożywanie posiłków o stałych porach i zapanować nad „awaryjnymi” sytuacjami, kiedy sięgamy po jedzenie nie z głodu, a z innych powodów. Dobrą decyzją będzie też zastąpienie niebezpiecznych przekąsek zdrowszymi odpowiednikami, jak kanapka, owoc, herbata o przyjemnym smaku. Świadome zauważenie momentu sięgania po jedzenie z przyczyn innych niż głód to punkt wyjścia do wypracowania „zastępczych” przyjemności.
 
Mindful eating – trend w zdrowym żywieniu
Takie podejście nazywa się świadomym jedzeniem. Najważniejsza w nim jest postawa danej osoby, znajomość swoich nawyków i nakierowanie uważności na tę sferę. Co istotne, nie chodzi tu o proste słuchanie zaleceń dietetyka i „jedzenie na sygnał” niczym pies Pawłowa. Podstawą jest samoświadomość i wewnętrzna motywacja.
Dietetyk lub psychodietetyk zaczyna zwykle od zaproponowania pacjentowi prowadzenia dzienniczka żywienia – wyjaśnia Celina Całka-Kinicka, dietetyk CMD. – Bieżące opisywanie swoich posiłków, przekąsek i powiazanie ich z aktualnym nastrojem to znakomite narzędzie do poznania swoich nawyków żywieniowych. Często pacjenci są zaskoczeni, ile jedzą i z jakiego powodu. Przyjrzenie się tym zachowaniom, omawianie ich to krok do wyeliminowania błędów.
 
W zmianie negatywnych nawyków żywieniowych może pomóc korzystanie z diety pudełkowej. Ustawia ona częściowo plan dnia i zdejmuje z nas konieczność stałego myślenia o zakupach spożywczych i przyrządzania posiłków. Dodatkowo otrzymujemy posiłki zbilansowane pod względem wartości energetycznej i składników odżywczych, według wybranych przez nas kryteriów.  

Nadal jednak wyzwaniem pozostaje kontrolowanie swoich zachowań pomiędzy posiłkami i powstrzymanie się od dodatkowych przekąsek, które mogą stanowić nawet 20% dodatkowych kalorii spożywanych w ciągu dnia – zwraca uwagę ekspertka.
 
Badanie Centrum Medycznego Damiana pokazuje, że coraz więcej osób dostrzega zależności pomiędzy żywieniem i psychiką. Świadome jedzenie to rozwinięcie tej zależności. A czy wy jecie świadomie?
 
Badanie na zlecenie marki MediDieta przeprowadził w dniach 18-21 marca 2022 Niezależny Portal Badawczy Ariadna na próbie 1074 osób powyżej 18. roku życia. Odpowiedzi zbierano za pomocą metody CAWI, a respondentom zadano 24 pytania badawcze, na które udzielili odpowiedzi na 5-stopniowej skali. Raport „Badania i zwyczaje żywieniowe Polaków” jest dostępny tu.
 
źródło: CM Damiana