Medicalpress

Przewlekła obturacyjna choroba płuc od dawna nie jest już rozumiana wyłącznie jako choroba układu oddechowego. Coraz lepiej wiadomo, że to schorzenie o wyraźnym wymiarze ogólnoustrojowym, które wpływa nie tylko na płuca, ale także na serce, naczynia, mięśnie, kości i metabolizm. Znacznie rzadziej w tym kontekście mówi się o nerkach, choć właśnie one mogą być jednym z narządów szczególnie narażonych na długofalowe skutki przewlekłego stanu zapalnego, hipoksji, dysfunkcji śródbłonka i wielochorobowości towarzyszącej POChP. 

Autorzy nowego przeglądu opublikowanego w Respiratory Medicine zwracają uwagę, że przewlekła choroba nerek u pacjentów z POChP występuje częściej, niż dotąd sądzono, bywa niedostatecznie rozpoznawana i może istotnie pogarszać rokowanie.
 
POChP zwykle kojarzy się z dusznością, kaszlem, przewlekłym ograniczeniem przepływu powietrza i postępującym spadkiem wydolności fizycznej. Tymczasem u części chorych obraz kliniczny nie kończy się na układzie oddechowym. Choroba współistnieje z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą, miażdżycą, niewydolnością serca, osteoporozą, niedożywieniem, sarkopenią czy zaburzeniami metabolicznymi. W tym gronie przewlekła choroba nerek nadal nie zawsze zajmuje należne jej miejsce, choć dostępne dane sugerują, że nie jest wcale zjawiskiem marginalnym.

Autorzy przeglądu przytaczają badania pokazujące, że pacjenci z POChP mają wyższe ryzyko rozwoju przewlekłej choroby nerek niż osoby bez tej diagnozy. W jednej z analiz ryzyko to było wyższe 1,61 raza nawet po uwzględnieniu znanych czynników klinicznych, a metaanaliza wykazała istotny związek między POChP a częstszym współwystępowaniem PChN. Co więcej, problem nie dotyczy wyłącznie jawnej, zaawansowanej niewydolności nerek. U części pacjentów z POChP zaburzenia funkcji nerek mogą rozwijać się „po cichu” i pozostawać nierozpoznane, zwłaszcza gdy podstawą oceny jest jedynie stężenie kreatyniny.

To zjawisko ma szczególne znaczenie w populacji osób z POChP, u których często obserwuje się obniżoną masę mięśniową, wyniszczenie lub sarkopenię. W takich warunkach kreatynina może sprawiać wrażenie prawidłowej, mimo że filtracja kłębuszkowa jest już zmniejszona. Dlatego autorzy przeglądu podkreślają znaczenie dokładniejszej oceny czynności nerek, uwzględniającej nie tylko kreatyninę, ale także cystatynę C. To właśnie ona może lepiej wychwytywać tzw. utajoną przewlekłą chorobę nerek, czyli sytuację, w której laboratoryjny obraz jest pozornie uspokajający, a rzeczywiste ryzyko pozostaje niedoszacowane.

Jeśli przewlekła choroba nerek nie zostanie odpowiednio wcześnie rozpoznana, zaczyna realnie wpływać na sposób leczenia chorego na POChP. Wpływa na bezpieczeństwo farmakoterapii, zwiększa podatność na zaburzenia elektrolitowe i kwasowo-zasadowe, komplikuje przebieg zaostrzeń, może ograniczać możliwości terapeutyczne i ostatecznie pogarszać rokowanie. W praktyce oznacza to, że pacjent z POChP i współistniejącą chorobą nerek to chory o znacznie wyższym stopniu złożoności klinicznej, wymagający bardziej uważnego monitorowania.

Nie tylko wspólne czynniki ryzyka

Najprostszym wyjaśnieniem współwystępowania POChP i PChN mogłoby być wskazanie wspólnych czynników ryzyka, przede wszystkim wieku i palenia tytoniu. I rzeczywiście, oba te elementy mają ogromne znaczenie. Zarówno POChP, jak i przewlekła choroba nerek częściej rozwijają się u osób starszych, a palenie tytoniu pozostaje jednym z najważniejszych modyfikowalnych czynników ryzyka obu chorób. Jednak autorzy przeglądu przekonują, że taki sposób myślenia jest zbyt uproszczony. Coraz więcej danych wskazuje, że sam związek między płucami a nerkami nie sprowadza się tylko do palenia czy starzenia się organizmu, lecz może odzwierciedlać głębszy, wspólny mechanizm patofizjologiczny.

Jednym z jego najważniejszych elementów jest przewlekły stan zapalny. POChP nie ogranicza się do miejscowej patologii w oskrzelach i miąższu płucnym. Towarzyszy jej utrzymująca się aktywacja mediatorów zapalnych, stres oksydacyjny i uszkodzenie śródbłonka, które mogą oddziaływać ogólnoustrojowo. To właśnie śródbłonek cienka warstwa komórek wyściełająca naczynia krwionośne może stanowić wspólne ogniwo między chorobą płuc a pogarszającą się funkcją nerek. Według autorów dysfunkcja śródbłonka jest jednym z centralnych mechanizmów łączących rozedmę, naczyniowe konsekwencje POChP oraz uszkodzenie nerek.

Badacze zwracają uwagę, że najsilniejszy związek z pogarszaniem funkcji nerek obserwuje się w fenotypie rozedmowym. W niektórych badaniach właśnie rozedma, a nie tylko obniżone wartości FEV1, silniej wiązała się z uszkodzeniem nerek, sztywnością naczyń, upośledzoną funkcją śródbłonka i innymi powikłaniami naczyniowymi. W praktyce oznacza to, że sama spirometria nie wystarcza do oceny ryzyka i konieczne jest szersze spojrzenie na fenotyp choroby.

Drugim ważnym elementem wspólnego mechanizmu jest hipoksja. Przewlekłe upośledzenie wymiany gazowej, a także zaostrzenia POChP, prowadzą do spadku podaży tlenu do tkanek. Nerki są na takie warunki szczególnie wrażliwe. Długotrwała hipoksja sprzyja stresowi oksydacyjnemu, uszkodzeniu cewek nerkowych, włóknieniu śródmiąższu i pogarszaniu filtracji. Gdy do tego dochodzą nadciśnienie tętnicze, miażdżyca, cukrzyca lub niewydolność serca, obciążenie układu nerkowego staje się jeszcze większe. W ten sposób tworzy się mechanizm błędnego koła: POChP sprzyja pogorszeniu funkcji nerek, a przewlekła choroba nerek z kolei nasila złożoność kliniczną POChP i pogarsza przebieg choroby.

Nie można też pominąć roli samego palenia tytoniu. Autorzy szeroko omawiają je jako czynnik wspólny dla obu schorzeń, ale zaznaczają, że nie tłumaczy ono całego problemu. Nawet po uwzględnieniu palenia w analizach epidemiologicznych POChP nadal pozostawała niezależnie związana z wyższym ryzykiem przewlekłej choroby nerek. Palenie niewątpliwie nasila oba procesy, uszkadza śródbłonek, zwiększa stres oksydacyjny i przyspiesza uszkodzenie naczyń, ale nie wyczerpuje biologicznego sensu tej zależności.

Choroba nerek, która zmienia przebieg POChP

Z klinicznego punktu widzenia najbardziej istotne jest jednak nie tyle samo istnienie związku między POChP a PChN, ile jego konsekwencje dla chorego. Autorzy przeglądu nie pozostawiają wątpliwości, że współistnienie obu schorzeń zwykle oznacza gorsze rokowanie. Dotyczy to większego ryzyka hospitalizacji, częstszych powikłań sercowo-naczyniowych, większego obciążenia wielochorobowością, a także wyższej śmiertelności.

Szczególnie niebezpiecznym momentem są zaostrzenia POChP. To one nasilają stan zapalny, zwiększają stres oksydacyjny i aktywację układu krzepnięcia, a jednocześnie pogarszają funkcję nerek. W czasie zaostrzeń rosną stężenia markerów zapalnych, kreatyniny i mocznika, spada eGFR, a u części pacjentów rozwija się ostre uszkodzenie nerek. Autorzy przytaczają dane wskazujące, że obecność ostrego uszkodzenia nerek podczas zaostrzenia istotnie zwiększa ryzyko zgonu w kolejnych miesiącach. To sprawia, że ocena czynności nerek u pacjenta hospitalizowanego z powodu zaostrzenia POChP nie powinna być traktowana wyłącznie jako rutynowy element diagnostyki laboratoryjnej, ale jako ważny wskaźnik rokowniczy.

Do tego dochodzą zaburzenia gospodarki wodno-elektrolitowej i kwasowo-zasadowej. U pacjentów z zaawansowanym POChP często występują przewlekła hiperkapnia (stan, w którym we krwi jest zbyt dużo dwutlenku węgla (CO₂)), retencja płynów, hiponatremia (stan, w którym we krwi jest zbyt niskie stężenie sodu (Na⁺)) oraz złożone zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej. Jeśli równocześnie obecna jest przewlekła choroba nerek, zdolność organizmu do kompensacji tych zaburzeń staje się jeszcze mniejsza. Chory gorzej toleruje kwasicę oddechową, łatwiej dochodzi do kumulacji niekorzystnych efektów diuretyków, a błędy w leczeniu mogą szybciej prowadzić do destabilizacji całego układu krążeniowo-oddechowo-nerkowego.

Współistnienie PChN ma także znaczenie praktyczne dla farmakoterapii. Część leków stosowanych u chorych z POChP zwłaszcza niektóre antybiotyki, teofilina czy część leków przeciwcholinergicznych wymaga ostrożności przy upośledzonej filtracji. W niewydolności nerek wzrasta ryzyko kumulacji leku, działań niepożądanych i interakcji z innymi preparatami, których u chorych wielolekowych zwykle nie brakuje. 

Problem staje się jeszcze wyraźniejszy, gdy uwzględni się niedożywienie i sarkopenię. W POChP utrata masy mięśniowej nie należy do rzadkości, szczególnie w bardziej zaawansowanych fenotypach rozedmowych. W przewlekłej chorobie nerek ten proces również jest częsty. Współistnienie obu chorób może więc nasilać osłabienie mięśni, w tym mięśni oddechowych, pogarszać tolerancję wysiłku, zwiększać ryzyko zakażeń i zaostrzeń oraz obniżać jakość życia. W takim obrazie klinicznym chorego nie da się skutecznie prowadzić, koncentrując się wyłącznie na spirometrii i objawach oddechowych.

Potrzebna szersza ocena pacjenta z POChP

Jednym z najważniejszych praktycznych wniosków płynących z omawianego przeglądu jest potrzeba bardziej systematycznego monitorowania funkcji nerek u pacjentów z POChP. Autorzy podkreślają, że PChN nadal bywa niedostrzegana, a rutynowa ocena oparta jedynie na kreatyninie może nie wystarczać. W codziennej praktyce może to oznaczać potrzebę częstszego wyliczania eGFR, uwzględniania cystatyny C tam, gdzie jest to możliwe, oraz baczniejszej obserwacji pacjentów starszych, wyniszczonych, z rozedmą, wielochorobowością lub częstymi zaostrzeniami.

Chodzi o to, by nie przeoczyć problemu, który może wpływać na dobór leczenia, bezpieczeństwo farmakoterapii i rokowanie. To szczególnie ważne w opiece nad pacjentami z wielochorobowością, gdzie granice między specjalnościami coraz częściej okazują się niewystarczające. Pacjent z POChP rzadko ma jedną chorobę. Częściej jest to osoba z nakładającymi się problemami oddechowymi, sercowo-naczyniowymi, metabolicznymi i nerkowymi, które wzajemnie się nasilają.

Autorzy przeglądu sugerują także, że większej uwagi wymagają chorzy z fenotypem rozedmowym, z przewlekłą hipoksją, z albuminurią, obniżoną tolerancją wysiłku i nawracającymi zaostrzeniami. To właśnie u nich ryzyko powikłań nerkowych może być największe. Zwracają też uwagę na znaczenie szczepień ochronnych, racjonalnej antybiotykoterapii, ostrożnego stosowania leków moczopędnych, monitorowania elektrolitów oraz wsparcia żywieniowego. 

Przez wiele lat przewlekła choroba nerek nie należała do chorób współistniejących najczęściej kojarzonych z POChP. Ten sposób myślenia coraz wyraźniej się jednak zmienia. Dostępne dane wskazują, że związek między płucami a nerkami jest realny i klinicznie istotny. W praktyce oznacza to, że na pacjenta z POChP trzeba patrzeć całościowo, a nie przez pryzmat pojedynczych rozpoznań. Leczenie nie może ograniczać się do oddzielnego podejścia do chorób układu oddechowego, sercowo-naczyniowego czy nerek, bo w rzeczywistości są one ze sobą ściśle powiązane i wzajemnie na siebie wpływają.

Źródło: Stratan I., Covantsev S., Mathioudakis A.G., Corlateanu A. COPD and kidney disease: not so far apart? Respiratory Medicine (2026). https://doi.org/10.1016/j.rmed.2026.108761
Przewlekła obturacyjna choroba płuc pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny. Mimo dostępności leczenia wziewnego wielu pacjentów nadal doświadcza zaostrzeń, które nie tylko pogarszają jakość życia, ale także przyspieszają progresję choroby i zwiększają ryzyko hospitalizacji oraz zgonu. Właśnie dlatego poszukiwanie nowych opcji terapeutycznych – wykraczających poza standardową terapię inhalacyjną – staje się jednym z kluczowych kierunków badań.
Najnowsze wyniki badań klinicznych wskazują, że jedną z takich opcji może być leczenie biologiczne ukierunkowane na mechanizmy zapalne leżące u podstaw choroby.

Mniej zaostrzeń mimo leczenia standardowego

W badaniu III fazy MIRANDA oceniano skuteczność przeciwciała monoklonalnego tozorakimab u pacjentów z objawową POChP, którzy mimo stosowania standardowego leczenia wziewnego nadal doświadczali zaostrzeń. Chorzy otrzymywali lek co dwa tygodnie, równolegle z dotychczasową terapią.

Wyniki wskazują na istotne statystycznie i klinicznie zmniejszenie rocznej liczby zaostrzeń o nasileniu umiarkowanym i ciężkim – zarówno w grupie byłych palaczy, stanowiącej populację pierwotną badania, jak i w całej analizowanej populacji, obejmującej również osoby nadal palące.

Co ważne, efekt ten obserwowano niezależnie od poziomu eozynofilów we krwi oraz stopnia zaawansowania zaburzeń wentylacji, co sugeruje potencjalnie szerokie zastosowanie terapii.

Pacjenci nadal pozostają bez wystarczającej kontroli choroby

Znaczenie tych wyników należy rozpatrywać w kontekście ograniczeń obecnego leczenia. Pomimo stosowania terapii wziewnych ponad połowa pacjentów nadal doświadcza zaostrzeń choroby.

Każde takie zaostrzenie wiąże się z pogorszeniem funkcji płuc, większym ryzykiem hospitalizacji oraz zwiększoną śmiertelnością. Dane epidemiologiczne pokazują, że przeżycie po pierwszym ciężkim zaostrzeniu pozostaje ograniczone, co podkreśla wagę skutecznej prewencji kolejnych epizodów.

Nowy mechanizm działania – celowanie w IL-33

Tozorakimab reprezentuje nową klasę leków biologicznych ukierunkowanych na interleukinę 33 (IL-33), która odgrywa istotną rolę w inicjowaniu i podtrzymywaniu odpowiedzi zapalnej w drogach oddechowych.

Mechanizm działania tej terapii polega na blokowaniu sygnalizacji IL-33 zarówno w jej zredukowanej, jak i utlenionej formie. W praktyce oznacza to oddziaływanie na jeden z kluczowych punktów kaskady zapalnej, co może przekładać się nie tylko na redukcję stanu zapalnego, ale także na ograniczenie zaburzeń związanych z nadprodukcją śluzu – jednego z ważnych elementów progresji choroby.

Spójne wyniki programu badań klinicznych

Badanie MIRANDA jest częścią szerszego programu badań III fazy LUNA, obejmującego także badania OBERON i TITANIA, w których oceniano skuteczność tej samej terapii przy innym schemacie dawkowania.

Wcześniejsze wyniki tych badań również wskazywały na korzystny wpływ leczenia na częstość zaostrzeń, co wzmacnia spójność obserwacji i sugeruje, że efekt terapeutyczny nie jest przypadkowy, lecz powtarzalny.

Dodatkowo prowadzone jest badanie PROSPERO, które ma ocenić długoterminowy wpływ terapii na najcięższe zaostrzenia wymagające hospitalizacji lub prowadzące do zgonu.

Profil bezpieczeństwa zgodny z wcześniejszymi badaniami

Terapia była dobrze tolerowana, a jej profil bezpieczeństwa pozostawał zgodny z wcześniejszymi obserwacjami klinicznymi. Nie odnotowano nowych, nieoczekiwanych sygnałów bezpieczeństwa, co ma istotne znaczenie w kontekście przewlekłego charakteru leczenia POChP.

POChP jako choroba o dużym obciążeniu społecznym

POChP dotyczy setek milionów osób na całym świecie i pozostaje jedną z głównych przyczyn zgonów. Choroba ma charakter postępujący i wiąże się z przewlekłym stanem zapalnym dróg oddechowych oraz trwałym ograniczeniem przepływu powietrza.

Objawy takie jak duszność, przewlekły kaszel czy nadprodukcja śluzu stopniowo ograniczają codzienne funkcjonowanie pacjentów. Zaostrzenia choroby stanowią przełomowe momenty w jej przebiegu, przyspieszając pogorszenie stanu zdrowia i zwiększając ryzyko powikłań sercowo-płucnych.

Nowy kierunek leczenia POChP

Rozwój terapii biologicznych, takich jak tozorakimab, wskazuje na możliwą zmianę podejścia do leczenia POChP – od terapii skoncentrowanej głównie na łagodzeniu objawów do leczenia ukierunkowanego na konkretne mechanizmy zapalne.

Choć lek pozostaje na etapie badań klinicznych, a jego skuteczność i bezpieczeństwo wymagają dalszej oceny w procesie rejestracyjnym, uzyskane wyniki sugerują, że w przyszłości może on stać się istotnym uzupełnieniem dostępnych opcji terapeutycznych, szczególnie u pacjentów z niewystarczającą kontrolą choroby.

Źródło: AstraZeneca, informacja prasowa „Tozorakimab met primary endpoint in Phase III MIRANDA trial in patients with COPD”, 20 kwietnia 2026 r.
Przewlekła obturacyjna choroba płuc dotyczy w Polsce około dwóch milionów osób, a wielu pacjentów przez lata nie zdaje sobie sprawy z rozwijającej się choroby. Aby zwrócić uwagę na skalę problemu i znaczenie wczesnej diagnostyki, Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc ogłosił rok 2026 rokiem POChP. „Nie możemy dłużej pozwalać, by była to choroba przezroczysta” – podkreśliła dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska podczas konferencji „Profilaktyka chorób płuc” w Sejmie RP.
POChP jest trzecią najczęstszą przyczyną przedwczesnych zgonów na świecie. Pacjenci latami bagatelizują objawy, uznając je za zwykły „kaszel palacza”, podczas gdy ich płuca ulegają nieodwracalnemu zniszczeniu.

Wydarzenie zorganizowane przez Parlamentarny Zespół ds. Chorób Płuc oraz Parlamentarny Zespół ds. Chorób Cywilizacyjnych, we współpracy z PTChP i Polską Koalicją Zdrowe Płuca, miało na celu zwrócenie uwagi decydentów na systemowy wymiar problemu, jakim są choroby płuc.

Debatę otworzyła poseł Henryka Krzywonos-Strycharska, przewodnicząca Zespołu ds. Chorób Płuc, przypominając, że patronami konferencji są m.in: minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, wicemarszałek Sejmu RP Monika Wielichowska, Główny Inspektorat Sanitarny oraz dr Nino Berdzuli, dyrektor biura WHO w Polsce.

Profilaktyka i wczesne wykrywanie w centrum uwagi

„W odpowiedzi na ustanowiony przez Sejm Rok Profilaktyki Zdrowotnej PTChP – lider Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca – ogłasza rok 2026 rokiem przewlekłej obturacyjnej choroby płuc” – uroczyście zainaugurowała dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, szczególnie podkreślając nadrzędną wartość profilaktyki w utrzymaniu zdrowych płuc. „W obliczu doświadczeń popandemicznych nie możemy zapominać, że wzmacnianie profilaktyki, edukacja zdrowotna oraz zwiększanie świadomości społecznej na temat chorób płuc – to troska o fundament naszego życia i bezpieczeństwo zdrowotne całego społeczeństwa” – przekonywała, wskazując na konieczność wdrożenia czterech kluczowych „recept” na zdrowe płuca: na czyste powietrze, na ochronę przed zakażeniami, na „życie bez papierosa” oraz recepty na ruch.

O profilaktyce mówił też Tomasz Kuleta, naczelnik Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia. „Największą rzeczą, nad którą obecnie pracujemy i jesteśmy już na końcowym etapie, jest wprowadzenie niskodawkowej tomografii komputerowej jako programu profilaktycznego. Czyli będziemy mieli kolejny program profilaktyczny dedykowany dosyć szerokiemu spektrum pacjentów” – wskazał Tomasz Kuleta.

Zapowiedział, że program powinien wejść w życie 1 lipca 2026 roku.

Uczestnicy konferencji zgodzili się, że w Polsce brakuje skutecznej metody wykrywania POChP w populacjach wysokiego ryzyka.

Wczesna i trafna diagnoza jest utrudniona przez niedostateczne stosowanie niezbędnych narzędzi diagnostycznych. Mimo, że spirometria (podstawowe zalecane badanie diagnostyczne) jest dostępna, nie jest wykonywana tak często, jak to konieczne.

Eksperci stwierdzili, że czynniki ryzyka rozwoju POChP lub zaostrzenia jej przebiegu są źle zarządzane: refundacja wsparcia i terapii wspomagających rzucanie palenia jest bardzo ograniczona, a wskaźniki szczepień przeciwko infekcjom dróg oddechowych zaostrzającym POChP są również niskie.

W Polsce duża część populacji deklaruje narażenie na czynniki ryzyka rozwoju POChP – zgodnie z najnowszym badaniem Kantar dotyczy to 60 proc. ankietowanych. Do najczęściej wymienianych należą: zanieczyszczenia powietrza – 25 proc., palenie tytoniu – 24 proc., występowanie chorób układu oddechowego – 18 proc. ankietowanych.

Zgodnie z najnowszymi danymi International Respiratory Coalition (IRC) POChP generuje roczne koszty społeczne na poziomie prawie 16 mld zł (3,6 mld euro). Jest to kwota niemal trzykrotnie wyższa niż w przypadku astmy (5,7 mld zł). Tak wysoki koszt wynika z dominacji kosztów pośrednich, w tym: trwałej utraty zdolności do pracy osób w wieku przedemerytalnym, wysokiej częstotliwości hospitalizacji z powodu zaostrzeń (najwyższy koszt jednostkowy w pulmonologii), obciążenia opiekunów nieformalnych.

W Roku POChP – PTChP oraz Koalicja Zdrowe Płuca planują zintegrowane działania. Projekt koncentruje się na systemowej poprawie jakości opieki pulmonologicznej w Polsce. Do priorytetowych obszarów należą: wzmocnienie podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) i stworzenie efektywnych ścieżek skierowań do specjalistów, szkolenia kadr medycznych w zakresie technicznie poprawnej spirometrii, kampanie społeczne i edukacyjne dotyczące profilaktyki i diagnostyki.

Gruźlica wciąż pozostaje wyzwaniem zdrowia publicznego

Jednym z tematów konferencji była walka z gruźlicą (24 marca jest Światowym Dniem Walki z Gruźlicą). Uczestnicy podkreślili, że gruźlica przestaje być „chorobą historyczną” i stawia aktualne wyzwania – systemowe i społeczne.

„Dziś obchodzimy dzień walki z gruźlicą i wykorzystujemy go do tego, aby zwiększyć świadomość tej choroby, która jest jedną z najbardziej śmiertelnych chorób na świecie” – stwierdziła dr Nino Berdzuli.

Dodała – cytując dyrektora WHO Hansa Kluge – że gruźlica to nie tylko choroba płuc, ale także godności.

WHO we współpracy z PTChP prowadzi szerokie szkolenia dla kadr medycznych, m.in. dla lekarzy rodzinnych, w zakresie wczesnego rozpoznawania i diagnostyki gruźlicy.

Michał Ilnicki z Głównego Inspektoratu Sanitarnego podkreślił, że GIS skupia się na objęciu nadzorem osób narażonych na kontakt z osobami prątkującymi. „Najistotniejsze jest wczesne wykrycie zachorowania i jego skuteczne leczenie” – zaznaczył ekspert.

Zdaniem prof. Ewy Augustynowicz-Kopeć z Krajowego Referencyjnego Laboratorium Prątka, Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, priorytetem w walce z gruźlicą jest pokazanie, że nowoczesne metody molekularne pozwalają wykryć prątki już w kilka godzin, a nie tygodni, co jest szczególnie ważne przy gruźlicy lekoopornej, powstającej najczęściej w wyniku przerywania kuracji przez pacjentów lub niewłaściwego doboru dawek. Dlatego inwestycja w nowoczesne laboratoria to oszczędność na leczeniu. Innym wyzwaniem jest transmisja choroby, która ściśle wiąże się z warunkami społecznymi – m. in. stygmatyzacją i zaniedbaniem. „Ponad 1/3 wszystkich pacjentów w Polsce przerywa leczenie lub nie stosuje się do zaleconych dawek, co ma ogromne konsekwencje epidemiologiczne” – ubolewała Katarzyna Szapowal z organizacji „Lekarze bez granic”.

Na zakończenie spotkania wybrzmiała potrzeba większej współpracy między systemem ochrony zdrowia a wsparciem społecznym. Połączenie tych dwóch kompetencji, zdrowotnych i społecznych systemu państwa jest niezbędne, aby zapewnić pacjentom stabilne warunki bytowe na czas kuracji, co zapobiega transmisji choroby i lekooporności. „Nie wolno nam zapominać o otoczeniu pacjenta. Rodzina, bliscy, przyjaciele, którzy go wspierają, dają mu szansę na dłuższe i lepsze życie” – wskazała w podsumowaniu wydarzenia poseł Iwona Kozłowska, przewodnicząca Zespołu ds. Chorób Cywilizacyjnych.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Niewiedza Polaków kosztuje blisko 16 mld zł rocznie – tyle, według szacunków International Respiratory Coalition, tracimy na „niewidzialnej epidemii” przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Eksperci i parlamentarzyści apelują w Sejmie o systemowe zmiany w pulmonologii.
W gmachu Sejmu RP 7 stycznia 2026 r. odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Płuc połączone z debatą medyczną „POChP – niewidzialna epidemia XXI wieku. Stan obecny – elementy do poprawy”. Eksperci z Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc (PTChP) oraz Polskiej Koalicji ZDROWE PŁUCA zaprezentowali alarmujące dane dotyczące kosztów społecznych i barier w diagnostyce POChP w Polsce.

– Naszym celem jest, aby zdrowie płuc stało się realnym priorytetem państwa. Dialog z przedstawicielami systemu zdrowia pokazuje, że jest wola polityczna do wprowadzenia zmian, na które pacjenci z POChP czekają od lat – zaznaczyła poseł Henryka Krzywonos-Strycharska, przewodnicząca Zespołu, otwierając spotkanie z udziałem przedstawicieli MZ, NFZ, ZUS, AOTMiT, parlamentarzystów, środowiska medycznego, pacjentów i dziennikarzy.

80 proc. wszystkich zgonów na świecie z powodu chorób przewlekłych płuc jest spowodowana POChP. A koszty ekonomiczne tego schorzenia sięgają prawie 21 mld USD rocznie – przypomniała Tatiana Makarewicz, przedstawicielka biura WHO w Polsce.  Specjalistka przywołała rezolucję Światowej Organizacji Zdrowia uchwaloną w maju 2025, która wzywa państwa członkowskie do opracowania do zintegrowanych polityk zdrowia płuc poprzez współpracę międzysektorową całego rządu i całego społeczeństwa, obejmujących zarówno choroby zakaźne, jak i niezakaźne choroby płuc, poprzez współpracę wielosektorową i wielodyscyplinarną oraz poprzez włączenie podejść obejmujących cały rząd i całe społeczeństwo. Rezolucja ta zobowiązuje również Dyrektora Generalnego WHO do przygotowania do 2027 roku raportu z postępów we wdrażaniu tych zintegrowanych polityk.

Wszyscy płacimy za niewiedzę o POChP

Jednym z kluczowych problemów należących do bezwzględnej poprawy, jest niska świadomość społeczna o POChP, co ma bezpośrednie przełożenie na zjawisko określane mianem „niewidzialnej epidemii”.

– „Brak wiedzy o objawach powoduje, że choroba rozwija się latami w ukryciu, a mogłaby być wykrywana w grupach ryzyka, zanim pojawią się wyraźne symptomy. Nieleczona powoduje nieodwracalne zniszczenie płuc. POChP drastycznie zwiększa ryzyko groźnych powikłań takich jak zawały serca czy udary mózgu.” – tłumaczyła dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc, Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

– „Pacjenci, ich rodziny i całe społeczeństwo ponoszą milionowe koszty pośrednie i bezpośrednie płacone za niską świadomość o POChP. Wszyscy płacimy za grzech niewiedzy o tej podstępnej, zabójczej chorobie.” – tłumaczyła konsultant. Niska świadomość przekłada się także na złe zarządzanie czynnikami ryzyka – chorzy rzadziej korzystają ze szczepień przeciwko infekcjom dróg oddechowych, które są kluczowe w zapobieganiu zaostrzeniom.

Najnowsze wyniki badania Kantar potwierdzają alarmująco niską wiedzę na temat POChP i badań spirometrycznych. – Tylko 25 proc. Polaków zna, przynajmniej ze słyszenia, zjawisko chorobowe jakim jest POChP. Niestety w grupach najbardziej narażonych ta widza jest zaledwie na poziomie 15 proc. Dodatkowo osoby z obszarów ryzyka zbyt rzadko  szukają informacji na temat choroby, rzadziej niż reszta populacji zgłaszają się do lekarza – wyjaśniła dr Małgorzata Farnik z Katedry i Kliniki Pneumonologii SUM w Katowicach.

– Badanie Kantar dokładnie identyfikuje grupy odbiorców, do których powinna być kierowana szeroka, ogólnopolska kampania informacyjno-edukacyjna w Polsce poświęcona problemowi POChP  konkludowała dr Czajkowska-Malinowska.

Diagnoza dopiero w szpitalu – bariery w POZ

Co trzecia osoba chora na POChP dowiaduje się o swojej chorobie dopiero w momencie hospitalizacji spowodowanej gwałtownym zaostrzeniem stanu zdrowia, kiedy skutki nieleczenia są już nieodwracalne. Tacy pacjenci, często w wieku przedemerytalnym, wypadają z rynku pracy, a kiedy wymagają stałej opieki osób trzecich, wpływają na utratę zdrowia i aktywności zawodowej bliskich, którzy muszą się nimi opiekować. Wczesne wykrycie i zastosowanie właściwego leczenia oraz rehabilitacji, mogłyby przyczynić się do poprawy stanu zdrowia oraz jakości życia pacjentów z POChP.

Dr Monika Franczuk z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie przekazała, że spirometry są dostępne w POZ, ale to podstawowe badanie diagnostyczne nie jest wykonywane tak często, jak jest to konieczne na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej. Poprawy wymaga jakość wykonywania tych badań w gabinecie lekarza rodzinnego i jego ilość.

– „Z polskich raportów wynika, że wśród pacjentów z POChP tylko u ok. 60 proc. wykonano spirometrię, w tym tylko u ok. 27 proc. wykonano ją z próbą rozkurczową, niezbędną do ostatecznego potwierdzenia nieodwracalnego charakteru zaburzenia oddychania.” – tłumaczyła pulmonolog.

Gospodarcza cena niewidzialnej choroby

Zgodnie z najnowszym raportem International Respiratory Coalition (IRC) dla Polski, roczne koszty społeczne POChP wynoszą blisko 16 mld zł (3,6 mld euro). Jest to kwota niemal trzykrotnie wyższa niż w przypadku astmy, której koszty szacuje się na prawie 6 mld zł. Jak podkreślano podczas debaty wysokie koszty leczenia POChP wynikają z przeważających kosztów pośrednich: trwałej utraty zdolności do pracy osób w wieku przedemerytalnym, wysokiej częstotliwości najdroższych w pulmonologii hospitalizacji z powodu zaostrzeń, opieki najbliższych nad chorymi. Łączne koszty społeczne wszystkich chorób płuc w Polsce szacuje się obecnie na ponad 79 mld zł rocznie. Uczestnicy debaty podkreślali, że wczesna i trafna diagnoza oraz odpowiednia opieka i dostęp do skutecznego leczenia to nie tylko szansa dla pacjentów, ale i realne oszczędności dla budżetu państwa.

Katarzyna Kułaga, główny specjalista w Sekcji ds. Monitorowania Zmian w Departamencie Analiz i Strateg w NFZ zaktualizowała realizację programu profilaktyki chorób odtytoniowych w tym POChP.

Aktualnie tylko 37 świadczeniodawców go realizuje, gdzie w 2024 r. leczyło się w nim niespełna 4 tys. osób. Tutaj ważną rolę mogłaby odegrać opieka koordynowana w POZ i mamy też od niedawna program Moje Zdrowie, gdzie status odtytoniowy jest weryfikowany i gdzie edukacja antynikotynowa jest prowadzona na poziomie przynajmniej podstawowym – wyznała Katarzyna Kułaga, przypominając jednocześnie, że od 2022 r. w ramach opieki koordynowanej w POZ funkcjonuje ścieżka pulmonologiczna i ok. 1/3 gabinetów lekarzy rodzinnych ma tą ścieżkę zakontraktowaną. Jako priorytetowe działanie w ministerstwie zdrowia jest planowane objecie poradnictwa antynikotynowego w ramach Funduszu Medycznego.

Piotr Winciunas, koordynator ds. naukowych i współpracy ze środowiskiem medycznym, Naczelny Lekarz ZUS, zachęcał do korzystania z rehabilitacji leczniczej układu oddechowego, prowadzonej w ramach prewencji rentowej ZUS-u, która jest dostępna dla pacjentów przebywających w okresie aktywności zawodowej. – Podczas takiej rehabilitacji oprócz programu medycznego pacjenci są edukowani z zastosowania i obsługi np. inhalatorów – wyjaśniał.

Postulaty zmian i kierunki poprawy

Podczas debaty eksperci wskazali konkretne rozwiązania systemowe:

 Apel o większą świadomość, empatię i wspólne działanie na rzecz walki z POChP

Debatę medyczną zwieńczył wernisaż akcji edukacyjnej „POChP – niewidzialna epidemia XXI wieku”, którą uroczyście otworzył dr Aleksander Kania, wiceprezes PTChP, wiceprzewodniczący Polskiej Koalicji Zdrowe Płuca.

Dzisiejsze wydarzenie to nie tylko prezentacja danych i faktów, lecz także apel o większą świadomość, empatię i wspólne działanie wobec jednego z najpoważniejszych współczesnych problemów zdrowotnych. Choroby układu oddechowego dotykają milionów ludzi na całym świecie – w Polsce szacuje się, że nawet 2 miliony osób żyją z POChP, z czego wiele nie ma postawionej diagnozy. To choroba, która nie tylko ogranicza oddech, ale również wpływa na codzienne życie, samodzielność i poczucie bezpieczeństwa pacjentów.

Niech ta ekspozycja będzie inspiracją do refleksji nad znaczeniem zdrowia oddechowego i potrzebą tworzenia systemu opieki, który zapewni każdemu pacjentowi dostęp do skutecznego leczenia i nowoczesnej rehabilitacji. Bo troska o zdrowe płuca – to troska o życie, o przyszłość nas wszystkich – podsumował przedstawiciel organizatorów debaty i towarzyszącej jej akcji edukacyjnej, dr Aleksander Kania.

Źródło: Komunikat Prasowy