Medicalpress
Przeszczepienie narządu litego czy transplantacja komórek krwiotwórczych to metody ratowania zdrowia i życia pacjentów, którzy bez ich zastosowania mieliby dużo mniejsze lub byliby zupełnie pozbawieni szans na wyleczenie. Wiążą się one jednak z szeregiem następstw i ryzykiem powikłań zwłaszcza dla układu immunologicznego. Jednym z najgroźniejszych jest infekcja cytomegalowirusem (CMV). Jakie są metody zapobiegania i leczenia cytomegalii?
Szacuje się, że nosicielami wirusa cytomegalii jest nawet 80% społeczeństwa. W przeważającej większości przypadków, infekcja CMV przebiega bezobjawowo. Jednak w przypadku osób z zaburzeniami układu odpornościowego, wirus ten stanowi poważne zagrożenie. Do grup szczególnie narażonych na powikłania infekcyjne należą pacjenci po transplantacjach komórek krwiotwórczych oraz narządów litych. Dla nich zakażenie CMV znacząco zwiększa ryzyko odrzucenia przeszczepu, a nawet może doprowadzić do zgonu.

W ramach profilaktyki zakażeń wirusem CMV stosowany jest letermovir. Jak tłumaczyła prof. dr hab. n. med. Anna Czyż – zastępca kierownika Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu podczas Kongresu Zdrowia Publicznego 2024, dostęp do profilaktyki znacząco zredukował ryzyko infekcji CMV u pacjentów po przeszczepach szpiku, ale nie wyeliminował jej zupełnie. W takich sytuacjach możliwe jest zastosowanie dostępnych leków, jednak są to leki o określonym profilu toksyczności, a część chorych nie odpowiada na to leczenie. Zdaniem ekspertki, odpowiedzią na te wyzwania powinno być zastosowanie nowego leku, jakim jest maribavir.

Zmiana leku na maribavir da szybszy klirens, szybsze wyeliminowanie czy zahamowanie proliferacji wirusa przy jednocześnie mniejszych objawach niepożądanych, czy mniejszej nefrotoksyczności, mniejszej mielosupresji. Także cieszymy się, że badanie randomizowane to udokumentowało, chcielibyśmy oczywiście w tym zakresie jeszcze móc sięgać po ten lek. To nie jest duża grupa chorych, bo jak mówiłam ten postęp związany z profilaktyką, z prowadzeniem letermoviru po allotransplantacji spowodował, że tych chorych już w każdym ośrodku nie jest dużo, którzy mają po pierwsze infekcję CMV i po drugie nie reagują na terapię pierwszej linii. Niemniej ta grupa chorych jest i jeśli dojdzie do takiej sytuacji, no jest to wyjątkowo trudna grupa chorych wtedy, bo musimy się zmagać z infekcją wirusową oporną na wcześniejsze leczenie. I stąd taki lek o mniejszej toksyczności, a większej skuteczności, no jest oczywiście bardzo dobrym rozwiązaniem – powiedziała.

Ze zdaniem prof. Anny Czyż zgodziła się prof. dr hab. n. med. Ewa Lech-Marańda, Konsultant krajowa w dziedzinie hematologii. – Leczenie powikłań po przeszczepieniu wymaga bardzo dużego zaangażowania nie tylko lekarza hematologa i dostępu do nowoczesnych leków, ale też innych specjalistów, bo jest to pacjent, u którego mogą się rozwinąć, szczególnie w tym okresie do posetnej doby, może się rozwinąć i rozwija się bardzo wiele chorób o takim podłożu autoimmunologicznym. Więc my mówimy zawsze w hematologii bardzo dużo o lekach przeciwnowotworowych, o lekach celowanych i tu jest ogromny postęp, ale trzeba pamiętać też o tej drugiej części hematologii, czyli leczeniu powikłań. Zarówno powikłań związanych ze stosowanym leczeniem i tutaj powikłania po alloprzeszczepieniu, ale też powikłań, które wynikają z zaburzeń immunologicznych – powiedziała.

Transplantolodzy i pacjenci apelują o refundację maribaviru
Leczenie zakażeń CMV ma również istotne znaczenie dla pacjentów po przeszczepieniu narządu litego. Rozwój cytomegalii wiąże się ze znaczącym wzrostem ryzyka odrzucenia przeszczepu i może nawet prowadzić do zgonu. Dlatego, kiedy w ramach trwającego procesu refundacyjnego dla maribaviru, Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wydał negatywną rekomendację, Zarząd Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego oraz Konsultant krajowy w dziedzinie transplantologii klinicznej wystosowali wspólne stanowisko w sprawie dostępności leczenia ratunkowego maribawirem.

W najbliższym czasie zostanie opublikowana czwarta edycja międzynarodowych wytycznych pod auspicjami ‘The Transplantation Society’ dotyczących postępowania w infekcji CMV u biorców przeszczepów narządowych. W ich treści maribawir jest rekomendowany jako główna terapia alternatywna w przypadku oporności na gancyklowir lub foskarnet, zwłaszcza u biorców z umiarkowaną lub niską DNAemią CMV. Zalecenie ma mieć najwyższą siłę rekomendacji -1A – napisano w stanowisku.

Poparcie dla stanowiska w imieniu pacjentów wyraziła Katarzyna Lisowska, założycielka Stowarzyszenia Hematoonkologiczni podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich w dniu 3 grudnia 2024 r.

Jako pacjenci, jako organizacje pacjentów, popieramy Stanowisko Zarządu Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego oraz Konsultanta krajowego w dziedzinie transplantologii klinicznej w sprawie dostępności leczenia ratunkowego maribawirem. (…) Od lat walczyliśmy o to, żeby była profilaktyka, a dzisiaj okazuje się, że czasami ta profilaktyka jest niewystarczająca. (…) Terapia ta minimalizuje ryzyko niepowodzenia przeszczepu, czyli w momencie kiedy nasz pacjent po przeszczepie szpiku, wiadomo ile kosztuje przeszczep szpiku w Polsce, później nie ma dalszego leczenia, to ten przeszczep okazuje się niepotrzebny, bo pacjent nam ginie. Więc uważamy, za potrzebne każde dostępne leczenie, żeby te wszystkie procedury się powiodły – zaapelowała.

W podobnym tonie wypowiada się Grzegorz Perzyński, prezes Fundacji Transplantacja LIVERstrong, mocno zaangażowanej w działania na rzecz bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów po przeszczepieniu narządów litych.

W przypadku biorców przeszczepów narządowych, wirus cytomegalii wpływa na ryzyko wywołania chorób, które mogę obejmować różne narządy i układy, może również pogłębiać stan immunosupresji. Ciężkie zakażenie CMV naraża pacjenta na utratę przeszczepionego narządu, a nawet zgon. Ograniczona pula dostępnych narządów sprawia, że musimy robić wszystko, by lepiej chronić pacjentów po transplantacjach przed powikłaniami zakażenia wirusem cytomegalii i ryzykiem odrzucenia przeszczepu. Dlatego w imieniu organizacji wspierającej pacjentów okołotransplantacyjnych podpisuję się pod stanowiskiem Zarządu Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego oraz Konsultanta krajowego w dziedzinie transplantologii klinicznej w sprawie dostępności leczenia ratunkowego maribawirem – powiedział Grzegorz Perzyński.

źródło: Public Policy
NanoGroup S.A. jest w trakcie testów operacyjnych najnowszego prototypu NanOX Recovery Box – nowatorskiego urządzenia do przechowywania i perfuzji organów przeznaczonych do przeszczepów. To kolejny, niezwykle ważny etap w rozwoju tej przełomowej technologii, mającej na celu poprawę jakości oraz wydłużenie czasu przechowywania narządów. Testy odbywają się w Instytucie Fizjologii i Żywienia Zwierząt PAN w Jabłonnie, pod nadzorem doświadczonych specjalistów.
NanOX Recovery Box to przełom w medycynie transplantacyjnej – urządzenie, opracowane przez polskich naukowców z NanoGroup, umożliwia zaawansowaną kontrolę funkcji życiowych organów w warunkach, które są zbliżone do naturalnych procesów fizjologicznych. Najnowsza wersja prototypu, w której zastosowano standaryzowane komponenty oraz najnowocześniejsze procedury technologiczne, powstała we współpracy z wrocławską firmą A4BEE, specjalizującą się w projektowaniu nowoczesnych urządzeń medycznych.

– NanOX Recovery Box to nie tylko urządzenie do przechowywania organów – to zaawansowany system, który monitoruje ich funkcje życiowe w sposób znacznie bardziej zaawansowany niż jakiekolwiek inne dostępne rozwiązanie. – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Maciej Kosieradzki z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, podkreślając wyjątkowość tej fazy badań. – Dzięki temu możemy zapewnić lepsze warunki przechowywania, co może znacząco zwiększyć pulę organów do przeszczepów, w tym także od dawców, którzy dotychczas nie kwalifikowali się do pobrania organów – dodaje ekspert.

Mokre testy – kolejny kamień milowy w rozwoju technologii
Testy operacyjne, zwane „mokrymi”, są przeprowadzane na izolowanych nerkach świńskich, w kontrolowanych warunkach, które symulują rzeczywiste środowisko przeszczepu. Przez 12 godzin urządzenie monitoruje i reguluje kluczowe parametry, takie jak temperatura, ciśnienie, pH czy natlenienie, a także zapewnia odpowiedni przepływ płynu perfuzyjnego przez organ.

 – Odtworzenie z sukcesem naszego urządzenia w laboratoriach A4BEE to ważny krok rozwojowy na ścieżce prowadzącej do certyfikacji urządzenia. Kolejnym krokiem rozwojowym będzie opracowanie produkcyjnej wersji urządzenia, przygotowania pełnej dokumentacji certyfikacyjnej oraz złożenie wniosku o certyfikację Komercjalizacja tego rozwiązania, w połączeniu z naszym innowacyjnym płynem do perfuzji NanOX 4Kidney, może odmienić przyszłość transplantologii na całym świecie – dodaje Przemysław Mazurek, prezes zarządu NanoGroup S.A.

NanOX Recovery Box to przyszłość medycyny transplantacyjnej, urządzenie nie tylko może wydłużyć czas przechowywania organów, ale także otwiera nowe możliwości w zwiększeniu liczby dostępnych narządów do przeszczepów.

żródło: NanoGroup

W ramach akcji społeczno-edukacyjnej „Twoje Tak Ma Moc!” powstał poruszający spot mający na celu edukację i zmianę postrzegania transplantacji dziecięcych. Spot zatytułowany „Superbohaterowie”, stawia sobie za zadanie rozwianie mitów oraz odczarowanie tematu transplantacji narządów u dzieci. Zdobywanie wiedzy w kwestii tego procesu otwiera dialog i jest kluczowe we wsparciu rodzin dawców, które podejmują trudną decyzję o donacji narządów swoich dzieci oraz rodzin dzieci-biorców.

Spot opowiada historię z perspektywy dziewczynki, która otrzymała drugie życie dzięki decyzji rodziców chłopca – dawcy serca. Film nasycony emocjami oddaje autentyczne życiowe historie oraz przynosi nadzieję. Przedstawia wdzięczność dzieci wobec tych, którzy poświęcili organy swoich dzieci, podarowując życie innym. Intencją twórców spotu było ukazanie, że każdy akt donacji narządów jest aktem wyjątkowej odwagi i miłości wobec bliźniego.

„Superbohaterowie” to efekt pracy zespołu twórczego oraz wsparcia od rodziców i dzieci-biorców, którzy podzielili się swoimi doświadczeniami. Spot można zobaczyć na stronie internetowej (TwojeTakMaMoc.org) oraz w mediach społecznościowych. Do końca listopada emitowany będzie również w TVP oraz w stacjach Polskiego Radia.

„Twoje Tak Ma Moc!” to wieloetapowa akcja świadomościowa i edukacyjna poruszająca tematykę transplantacji dziecięcych. Pomysłodawcą i organizatorem akcji jest Fundacja BGK. Projekt prowadzony jest we współpracy ze Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.
Apelujemy o dzielenie się na social mediach tym spotem, aby przyczynić się do szerzenia tej ważnej wiadomości i inspirować innych do działania.

SPOT: https://go.wetransfer.com/t-AOC4QUbxe8

Źródło: Multimedialna Agencja Informacyjna infoWire.pl

Tylko 25% pacjentów znajduje dawcę wśród swoich bliskich, 75% z nich zdanych jest na poszukiwanie swojego genetycznego bliźniaka. Dlatego mimo tego, że mamy w Polsce już ponad 2 miliony zarejestrowanych dawców – nasze potrzeby są znacznie większe.
Dlaczego chorzy potrzebują również Ciebie?
 
Tylko 25% pacjentów znajduje dawcę wśród swoich bliskich, 75% z nich zdanych jest na poszukiwanie swojego genetycznego bliźniaka. Dlatego mimo tego, że mamy w Polsce już ponad 2 miliony zarejestrowanych dawców – nasze potrzeby są znacznie większe.
 
Komórki szpiku kostnego, podobnie jak krew, są cennym lekiem, który nie może być wytworzony sztucznie. Często stanowią jedyną szansę na życie dla pacjentów, którzy ich potrzebują. Szpiku kostnego nie da się przechowywać, dlatego gdy pacjent potrzebuje przeszczepienia, rozpoczyna się proces poszukiwania zgodnego dawcy.
 
Przeszczepienie szpiku kostnego jest często jedyną metodą leczenia dla osób z niektórymi nowotworami i chorobami genetycznymi, które upośledzają zdolność szpiku kostnego do prawidłowej pracy.
 
Zgodnie z polskim prawem, zostać dawcą szpiku może każda zdrowa osoba dorosła, która posiada pełną zdolność do czynności prawnych. Istnieją jednak pewne przeciwwskazania, takie jak cukrzyca, choroby autoimmunologiczne, nadciśnienie tętnicze, alergia, zarażenie wirusem HIV, choroby nowotworowe, przebyty zawał i udar, otyłość i niedowaga, uzależnienie od alkoholu, narkotyków i leków.
 
Mimo dużej liczby zarejestrowanych dawców, nadal istnieje potrzeba zarejestrowania się jako potencjalny dawca, ponieważ nie każde krwiotwórcze komórki macierzyste pasują do wszystkich. Aby organizm nie odrzucił przeszczepu, dawca i biorca muszą wykazać zgodność markerów tkankowych HLA, co sprawia, że znalezienie odpowiedniego dawcy jest trudne.


 
Jeżeli chcesz uratować komuś życie, już dziś zarejestruj się w bazie dawców. Możesz zrobić to przez internet na przykład korzystając ze strony Fundacji DKMS <kliknij tutaj, by przenieść się do strony rejestracji DKMS>.
 
źródło: NatuCare

13 maja w Wiśle odbędzie się 22. Bieg po Nowe Życie – wydarzenie promujące polską transplantologię. Jak co roku wezmą w nim udział lekarze związani z medycyną transplantacyjną, osoby po przeszczepieniu narządów, znani artyści, sportowcy, dziennikarze oraz przedstawiciele Santander Consumer Banku. Celem inicjatywy jest popularyzacja świadomego dawstwa organów do przeszczepienia. Według ostatnich danych Poltransplant z kwietnia br. roku na krajowej liście oczekujących na przeszczepienie narządu unaczynionego znajduje się 1886 osób. 

Wrocław, 11 maja 2023 r. Tegoroczny Bieg po Nowe Życie jak zawsze wesprą znane osobistości m.in. Przemysław Saleta, który jest ambasadorem i współtwórcą wydarzenia, ale również inni sportowcy, artyści, dziennikarze oraz lekarze powiązani z transplantologią. Już 13 maja o godz. 15:00, maszerując wspólnie z osobami po przeszczepieniu za pomocą kijów do nordic walking, pokonają symboliczny kilometr. W tym roku do tradycyjnie trzyosobowych sztafet dołączą kolejni uczestnicy. Będą to uczniowie ze szkół województwa śląskiego, które w kolejnych miesiącach odwiedzą osoby po przeszczepie narządów w celu popularyzacji tematu wśród młodzieży. W tej edycji biegu weźmie udział łącznie ponad 400 osób. 

W Wiśle nie zabraknie również przedstawicieli partnera Biegu po Nowe Życie, czyli ambasadorek i ambasadorów projektu z Santander Consumer Banku oraz członka zarządu banku – Mariusza Klepacza. – W naszym banku aktywnie podejmujemy się wielu inicjatyw w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu – ważne jest dla nas zdrowie oraz jego ochrona, dlatego też cieszę się, że kolejny raz wspieramy 22. Bieg po Nowe Życie – mówi Mariusz Klepacz, Członek Zarządu Santander Consumer Banku – Generalnego Partnera Biegu po Nowe Życie. – Wisła to dla nas również szczególne miejsce, to tutaj po raz pierwszy uczestniczyliśmy w tej wyjątkowej inicjatywie – z Biegiem po Nowe Życie jesteśmy już 6 lat. Doceniamy bardzo ten czas, ponieważ dzięki wspólnym działaniom i motywacji możemy szerzyć wiedzę i uratować czyjeś życie, a aktywność fizyczna i zaangażowanie wszystkich uczestniczek i uczestników są do tego doskonałą okazją. Razem z naszymi pracowniczkami i pracownikami już niebawem ponownie staniemy na starcie sztafety – jestem dumny, że jesteśmy częścią tego bardzo ważnego projektu i trzymam kciuki za jego dalszy rozwój – dodaje.

Celem 22. Biegu po Nowe Życie jest zatem przede wszystkim zachęcenie do świadomego dawstwa narządów i upowszechnienia świadectw woli, które mogą dać drugie życie osobom czekającym na transplantację. Jest to tym bardziej szczególny aspekt w kontekście dużej liczby chorych oraz wzrostu zapotrzebowania na narządy.

źródło: Santander Consumer Bank

13 maja w Wiśle odbędzie się 22. Bieg po Nowe Życie – wydarzenie promujące polską transplantologię. Jak co roku wezmą w nim udział lekarze związani z medycyną transplantacyjną, osoby po przeszczepieniu narządów, znani artyści, sportowcy, dziennikarze oraz przedstawiciele Santander Consumer Banku. Celem inicjatywy jest popularyzacja świadomego dawstwa organów do przeszczepienia. Według ostatnich danych Poltransplant z kwietnia br. roku na krajowej liście oczekujących na przeszczepienie narządu unaczynionego znajduje się 1886 osób. 

Wrocław, 11 maja 2023 r. Tegoroczny Bieg po Nowe Życie jak zawsze wesprą znane osobistości m.in. Przemysław Saleta, który jest ambasadorem i współtwórcą wydarzenia, ale również inni sportowcy, artyści, dziennikarze oraz lekarze powiązani z transplantologią. Już 13 maja o godz. 15:00, maszerując wspólnie z osobami po przeszczepieniu za pomocą kijów do nordic walking, pokonają symboliczny kilometr. W tym roku do tradycyjnie trzyosobowych sztafet dołączą kolejni uczestnicy. Będą to uczniowie ze szkół województwa śląskiego, które w kolejnych miesiącach odwiedzą osoby po przeszczepie narządów w celu popularyzacji tematu wśród młodzieży. W tej edycji biegu weźmie udział łącznie ponad 400 osób. 

W Wiśle nie zabraknie również przedstawicieli partnera Biegu po Nowe Życie, czyli ambasadorek i ambasadorów projektu z Santander Consumer Banku oraz członka zarządu banku – Mariusza Klepacza. – W naszym banku aktywnie podejmujemy się wielu inicjatyw w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu – ważne jest dla nas zdrowie oraz jego ochrona, dlatego też cieszę się, że kolejny raz wspieramy 22. Bieg po Nowe Życie – mówi Mariusz Klepacz, Członek Zarządu Santander Consumer Banku – Generalnego Partnera Biegu po Nowe Życie. – Wisła to dla nas również szczególne miejsce, to tutaj po raz pierwszy uczestniczyliśmy w tej wyjątkowej inicjatywie – z Biegiem po Nowe Życie jesteśmy już 6 lat. Doceniamy bardzo ten czas, ponieważ dzięki wspólnym działaniom i motywacji możemy szerzyć wiedzę i uratować czyjeś życie, a aktywność fizyczna i zaangażowanie wszystkich uczestniczek i uczestników są do tego doskonałą okazją. Razem z naszymi pracowniczkami i pracownikami już niebawem ponownie staniemy na starcie sztafety – jestem dumny, że jesteśmy częścią tego bardzo ważnego projektu i trzymam kciuki za jego dalszy rozwój – dodaje.

Celem 22. Biegu po Nowe Życie jest zatem przede wszystkim zachęcenie do świadomego dawstwa narządów i upowszechnienia świadectw woli, które mogą dać drugie życie osobom czekającym na transplantację. Jest to tym bardziej szczególny aspekt w kontekście dużej liczby chorych oraz wzrostu zapotrzebowania na narządy.

źródło: Santander Consumer Bank

To szansa na zwiększenie liczby transplantacji. Pierwsze w Polsce laparoskopowe pobranie fragmentu wątroby od żywego dawcy przeprowadzono w Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM. Klinika kierowana przez profesora Michała Grąta to jedyny ośrodek w Polsce, w którym wykonuje się pobrania fragmentów wątroby od żywych dawców. Teraz po raz pierwszy pobrano fragment wątroby metodą małoinwazyjną.
„Dotychczas, wszystkie pobrania fragmentów wątrób od żywych dawców wykonywano metodą klasyczną, przez cięcie powłok brzusznych pod łukami żebrowymi. Wprowadzenie dostępu małoinwazyjnego pozwala na szybszy powrót do aktywności, dalsze zmniejszenie ryzyka powikłań i ograniczenie bólu w okresie pooperacyjnym dla zdrowych osób decydujących się na oddanie fragmentu własnej wątroby dla dziecka. Dawca został wypisany ze szpitala po 7 dniach od operacji bez powikłań. Fragment wątroby został wykorzystany do przeszczepienia u 2-letniego dziecka, dla którego transplantacja była jedyną szansą na przeżycie. Narząd podjął czynność bezpośrednio po przeszczepieniu. Dziecko jest już w domu z rodzicami. Transplantację wykonano ponad miesiąc temu.” – podkreśla prof. Michał Grąt, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM.

463 pobrania wątrób

Przeszczepianie fragmentów wątrób pobranych od żywego dawcy stanowi obecnie ponad połowę wszystkich transplantacji wątroby u dzieci w Polsce. Dzięki współpracy z Kliniką Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów Instytutu-Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka, kierowaną przez prof. Piotra Kalicińskiego, od 1999 roku w Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM wykonano 463 pobrania fragmentów wątrób od żywych dawców, które były wykorzystane do transplantacji u dzieci. Blisko 25-letnia współpraca obu ośrodków transplantacyjnych pozwoliła na znaczne zwiększenie dostępności przeszczepiania wątroby u dzieci i zmniejszenie śmiertelności na liście oczekujących.


Zalety dostępu małoinwazyjnego

Wykorzystanie dostępu małoinwazyjnego do pobrań fragmentów wątrób od żywych dawców jest kolejnym krokiem milowym w polskiej transplantologii. Wykonanie tej operacji było możliwe dzięki doświadczeniom wynikającym w programu pobrań fragmentów wątrób metodą klasyczną i programu laparoskopowych resekcji wątrób w Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby.


Skład zespołu operacyjnego

Operację przeprowadził prof. Michał Grąt w asyście prof. Waldemara Patkowskiego, dr n. med. Macieja Krasnodębskiego i lek. Pawła Rykowskiego. Znieczulenie przeprowadziła dr Marta Dec. W zabiegu brały udział instrumentariuszki: mgr Marzena Kaczmarska i mgr Anna Anyszkiewicz oraz anestetyczka: Ewa Gniatkowska. Fragment wątroby przeszczepił w Centrum Zdrowia Dziecka zespół prof. Piotra Kalicińskiego.

To szansa na zwiększenie liczby transplantacji. Pierwsze w Polsce laparoskopowe pobranie fragmentu wątroby od żywego dawcy przeprowadzono w Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM. Klinika kierowana przez profesora Michała Grąta to jedyny ośrodek w Polsce, w którym wykonuje się pobrania fragmentów wątroby od żywych dawców. Teraz po raz pierwszy pobrano fragment wątroby metodą małoinwazyjną.
„Dotychczas, wszystkie pobrania fragmentów wątrób od żywych dawców wykonywano metodą klasyczną, przez cięcie powłok brzusznych pod łukami żebrowymi. Wprowadzenie dostępu małoinwazyjnego pozwala na szybszy powrót do aktywności, dalsze zmniejszenie ryzyka powikłań i ograniczenie bólu w okresie pooperacyjnym dla zdrowych osób decydujących się na oddanie fragmentu własnej wątroby dla dziecka. Dawca został wypisany ze szpitala po 7 dniach od operacji bez powikłań. Fragment wątroby został wykorzystany do przeszczepienia u 2-letniego dziecka, dla którego transplantacja była jedyną szansą na przeżycie. Narząd podjął czynność bezpośrednio po przeszczepieniu. Dziecko jest już w domu z rodzicami. Transplantację wykonano ponad miesiąc temu.” – podkreśla prof. Michał Grąt, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM.

463 pobrania wątrób

Przeszczepianie fragmentów wątrób pobranych od żywego dawcy stanowi obecnie ponad połowę wszystkich transplantacji wątroby u dzieci w Polsce. Dzięki współpracy z Kliniką Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów Instytutu-Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka, kierowaną przez prof. Piotra Kalicińskiego, od 1999 roku w Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby WUM wykonano 463 pobrania fragmentów wątrób od żywych dawców, które były wykorzystane do transplantacji u dzieci. Blisko 25-letnia współpraca obu ośrodków transplantacyjnych pozwoliła na znaczne zwiększenie dostępności przeszczepiania wątroby u dzieci i zmniejszenie śmiertelności na liście oczekujących.


Zalety dostępu małoinwazyjnego

Wykorzystanie dostępu małoinwazyjnego do pobrań fragmentów wątrób od żywych dawców jest kolejnym krokiem milowym w polskiej transplantologii. Wykonanie tej operacji było możliwe dzięki doświadczeniom wynikającym w programu pobrań fragmentów wątrób metodą klasyczną i programu laparoskopowych resekcji wątrób w Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby.


Skład zespołu operacyjnego

Operację przeprowadził prof. Michał Grąt w asyście prof. Waldemara Patkowskiego, dr n. med. Macieja Krasnodębskiego i lek. Pawła Rykowskiego. Znieczulenie przeprowadziła dr Marta Dec. W zabiegu brały udział instrumentariuszki: mgr Marzena Kaczmarska i mgr Anna Anyszkiewicz oraz anestetyczka: Ewa Gniatkowska. Fragment wątroby przeszczepił w Centrum Zdrowia Dziecka zespół prof. Piotra Kalicińskiego.

Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu wykonali transplantację obu płuc u chorego z zespołem Mounier-Kuhna. To rzadka choroba genetyczna powodująca uszkodzenie tchawicy i oskrzeli głównych. Do tej pory opisano około 300 przypadków, na świecie żyje około 125 osób, u których zdiagnozowano chorobę. Przed kardiochirurgami z Zabrza lekarze tylko raz zdecydowali się na przeszczep płuc u chorego z zespołem Mounier-Kuhna. 
39-letni Pan Jacek z ciężką niewydolnością oddechową był na aktywnej liście oczekujących na transplantacje płuc od ponad dwóch lat. Zespół anestezjologów i chirurgów potrzebował czasu na przygotowanie strategii zabiegu. Największą trudnością było zaintubowanie chorego oraz wykonanie zespoleń oskrzelowych przy olbrzymiej dysproporcji oskrzeli dawcy i biorcy.

– Stworzyliśmy druk 3D tchawicy i oskrzeli na podstawie obrazów tomografii komputerowej, który posłużył do opracowania techniki intubacji i wykonania operacji oskrzelowej. Zabieg nie byłby możliwy bez pomocy ECMO AV, ponieważ chory cierpiał również na ciężkie nadciśnienie płucne – informuje dr n. med. Maciej Urlik, kardiochirurg, specjalista transplantologii klinicznej ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Skomplikowana operacja trwała około 13 godzin. – Oskrzela dawcy zostały wykorzystane jako rusztowanie dla osłabionych oskrzeli biorcy. Zespolono je wykorzystując technikę teleskopową, która na co dzień jest unikana w wykonywaniu zespoleń oskrzelowych – opowiada dr n. med. Tomasz Stącel kardiochirurg, transplantolog kliniczny ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Pacjent obecnie przechodzi rehabilitację w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. – Mamy nadzieje, że wkrótce wróci do żony i dziecka – dodaje dr Maciej Urlik.

Przygotowując się do operacji zespół zgromadził bogaty materiał obrazowy i histopatologiczny, który posłuży do napisania artykułu, który będzie przewodnikiem dla innych zespołów, ponieważ dotąd nie było opisu, jak tego typu zabieg wykonywać z punktu widzenia chirurgicznego i anestezjologicznego.

Zespół Mounier-Kuhna jest rzadką nieprawidłowością rozwojową o nieznanej etiologii. Do tej pory nie zidentyfikowano mutacji genu, która powoduje schorzenie. Na świecie opisano około 300 przypadków choroby. Dotyczy ona młodych dorosłych, częściej występuje u mężczyzn. Charakteryzuje się osłabieniem lub zanikiem włókien elastycznych prowadzącym do patologicznego poszerzenia pierścieni chrzęstnych tchawicy oraz oskrzeli głównych. Rozpoznanie takie stawiane jest jeśli wymiar czołowy i strzałkowy średnicy tchawicy mierzony w badaniu tomografii komputerowej wynosi odpowiednio 25mm i 27mm u mężczyzn i 21mm i 23mm u kobiet. Upośledzony klirens rzęskowy oraz zapadające się podczas oddychania główne drogi oddechowe prowadzą do nawracających infekcji z towarzyszącą znaczną ilością zalegającej ropnej wydzieliny. Leczenie pozostaje objawowe i skupia się przede wszystkim na leczeniu infekcji oraz poprawie klirensu śluzowo-rzęskowego. W pojedynczych przypadkach stosowano stentowanie zapadającej się tchawicy.

źródło: SCCS

Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu wykonali transplantację obu płuc u chorego z zespołem Mounier-Kuhna. To rzadka choroba genetyczna powodująca uszkodzenie tchawicy i oskrzeli głównych. Do tej pory opisano około 300 przypadków, na świecie żyje około 125 osób, u których zdiagnozowano chorobę. Przed kardiochirurgami z Zabrza lekarze tylko raz zdecydowali się na przeszczep płuc u chorego z zespołem Mounier-Kuhna. 
39-letni Pan Jacek z ciężką niewydolnością oddechową był na aktywnej liście oczekujących na transplantacje płuc od ponad dwóch lat. Zespół anestezjologów i chirurgów potrzebował czasu na przygotowanie strategii zabiegu. Największą trudnością było zaintubowanie chorego oraz wykonanie zespoleń oskrzelowych przy olbrzymiej dysproporcji oskrzeli dawcy i biorcy.

– Stworzyliśmy druk 3D tchawicy i oskrzeli na podstawie obrazów tomografii komputerowej, który posłużył do opracowania techniki intubacji i wykonania operacji oskrzelowej. Zabieg nie byłby możliwy bez pomocy ECMO AV, ponieważ chory cierpiał również na ciężkie nadciśnienie płucne – informuje dr n. med. Maciej Urlik, kardiochirurg, specjalista transplantologii klinicznej ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Skomplikowana operacja trwała około 13 godzin. – Oskrzela dawcy zostały wykorzystane jako rusztowanie dla osłabionych oskrzeli biorcy. Zespolono je wykorzystując technikę teleskopową, która na co dzień jest unikana w wykonywaniu zespoleń oskrzelowych – opowiada dr n. med. Tomasz Stącel kardiochirurg, transplantolog kliniczny ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Pacjent obecnie przechodzi rehabilitację w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu. – Mamy nadzieje, że wkrótce wróci do żony i dziecka – dodaje dr Maciej Urlik.

Przygotowując się do operacji zespół zgromadził bogaty materiał obrazowy i histopatologiczny, który posłuży do napisania artykułu, który będzie przewodnikiem dla innych zespołów, ponieważ dotąd nie było opisu, jak tego typu zabieg wykonywać z punktu widzenia chirurgicznego i anestezjologicznego.

Zespół Mounier-Kuhna jest rzadką nieprawidłowością rozwojową o nieznanej etiologii. Do tej pory nie zidentyfikowano mutacji genu, która powoduje schorzenie. Na świecie opisano około 300 przypadków choroby. Dotyczy ona młodych dorosłych, częściej występuje u mężczyzn. Charakteryzuje się osłabieniem lub zanikiem włókien elastycznych prowadzącym do patologicznego poszerzenia pierścieni chrzęstnych tchawicy oraz oskrzeli głównych. Rozpoznanie takie stawiane jest jeśli wymiar czołowy i strzałkowy średnicy tchawicy mierzony w badaniu tomografii komputerowej wynosi odpowiednio 25mm i 27mm u mężczyzn i 21mm i 23mm u kobiet. Upośledzony klirens rzęskowy oraz zapadające się podczas oddychania główne drogi oddechowe prowadzą do nawracających infekcji z towarzyszącą znaczną ilością zalegającej ropnej wydzieliny. Leczenie pozostaje objawowe i skupia się przede wszystkim na leczeniu infekcji oraz poprawie klirensu śluzowo-rzęskowego. W pojedynczych przypadkach stosowano stentowanie zapadającej się tchawicy.

źródło: SCCS

W Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM wykonano pionierskie na skalę kraju przeszczepienie wątroby pobranej od dawcy zmarłego i podzielonej dla dwóch dorosłych biorców. To kolejny kamień milowy w programie transplantologii na WUM.

Operacja (ang. split liver transplantation) polegała na podziale narządu pobranego od zmarłego dawcy i przeszczepieniu prawej części wątroby dla jednego biorcy i lewej części wątroby dla drugiego biorcy. Stopień skomplikowania procedury odzwierciedla liczebność zaangażowanego zespołu: 15 chirurgów, dwóch anestezjologów, radiolog, pięć instrumentariuszek, cztery anestetyczki. To ponad 20 osób walczących o powodzenie skomplikowanego zabiegu. Na szczęście oba fragmenty wątroby podjęły funkcję po przeszczepieniu. Pacjenci są w dobrym stanie, bez powikłań pooperacyjnych.

Szansa na zwiększenie liczby przeszczepień

– Tego typu operacje umożliwiają zwiększenie liczby przeszczepień, co ma ogromne znaczenie z uwagi na niewystarczającą liczbę dostępnych narządów – wyjaśnia profesor Michał Grąt, najmłodszy kierownik kliniki chirurgicznej w kraju, którego zespół dokonał pionierskiej transplantacji. – Jest to również szansa na przeszczepienia wątroby dla chorych o niewielkiej masie ciała, dla których czas oczekiwania na operację i związane z nią ryzyko śmierci jest znaczące. W tym przypadku jedna wątroba pobrana od dawcy zmarłego może uratować życie dwóch osób.

Rozpoczęcie programu przeszczepiania podzielonych wątrób było ogromnym wyzwaniem medycznym i organizacyjnym, możliwym do podjęcia dzięki doświadczeniu zespołu Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM w zakresie operacji wątroby i dróg żółciowych. Prawidłowa funkcja przeszczepionych fragmentów wątroby jest zależna od wielu czynników, w tym wykonania skomplikowanych zespoleń naczyniowych zapewniających dobry dopływ i odpływ krwi.

Zespoły, które wykonały operacje

Wszczepienie lewych segmentów wątroby przeprowadził zespół w składzie: prof. Michał Grąt (operator), dr Maciej Krasnodębski (asysta) i dr Adam Bołtuć (asysta). Hepatektomię, czyli usunięcie chorego narządu biorcy wykonali: dr hab. Krzysztof Dudek (operator), dr Jan Stypułkowski (asysta) i dr Andryi Zhylko (asysta). Znieczulenie przeprowadziła dr Paula Dudek.  

Wszczepienie prawych segmentów wątroby wykonał zespół w składzie: dr Piotr Smoter (operator), dr Konrad Kobryń (asysta) dr Emilia Kruk (asysta). Hepatektomię wykonali dr Ireneusz Grzelak (operator), dr Marta Przybysz (asysta), dr Emilia Kruk (asysta). Znieczulenie przeprowadziła dr Jolanta Piwowarska.

Wątrobę, pobraną od dawcy zmarłego przez dr Rafała Stankiewicza (operator) i dr Mateusza Bartkowiaka (asysta), podzielił prof. Waldemar Patkowski w asyście dr Pawła Rykowskiego. W przeszczepienie zaangażowany był zespół pielęgniarski w składzie: mgr Anna Wąsik, lic. Katarzyna Wójcik, mgr Karolina Kiełek, mgr Marzena Kaczmarska, mgr Joanna Petryka (instrumentariuszki) oraz: mgr Joanna Kosińska, mgr Patrycja Figarska, mgr Agata Małek, lic. Weronika Karnkowska (anestetyczki).

Całą procedurę przeszczepienia koordynował mgr Krzysztof Zając. 
 

źródło: WUM

foto:WUM
W Katedrze i Klinice Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM wykonano pionierskie na skalę kraju przeszczepienie wątroby pobranej od dawcy zmarłego i podzielonej dla dwóch dorosłych biorców. To kolejny kamień milowy w programie transplantologii na WUM.

Operacja (ang. split liver transplantation) polegała na podziale narządu pobranego od zmarłego dawcy i przeszczepieniu prawej części wątroby dla jednego biorcy i lewej części wątroby dla drugiego biorcy. Stopień skomplikowania procedury odzwierciedla liczebność zaangażowanego zespołu: 15 chirurgów, dwóch anestezjologów, radiolog, pięć instrumentariuszek, cztery anestetyczki. To ponad 20 osób walczących o powodzenie skomplikowanego zabiegu. Na szczęście oba fragmenty wątroby podjęły funkcję po przeszczepieniu. Pacjenci są w dobrym stanie, bez powikłań pooperacyjnych.

Szansa na zwiększenie liczby przeszczepień

– Tego typu operacje umożliwiają zwiększenie liczby przeszczepień, co ma ogromne znaczenie z uwagi na niewystarczającą liczbę dostępnych narządów – wyjaśnia profesor Michał Grąt, najmłodszy kierownik kliniki chirurgicznej w kraju, którego zespół dokonał pionierskiej transplantacji. – Jest to również szansa na przeszczepienia wątroby dla chorych o niewielkiej masie ciała, dla których czas oczekiwania na operację i związane z nią ryzyko śmierci jest znaczące. W tym przypadku jedna wątroba pobrana od dawcy zmarłego może uratować życie dwóch osób.

Rozpoczęcie programu przeszczepiania podzielonych wątrób było ogromnym wyzwaniem medycznym i organizacyjnym, możliwym do podjęcia dzięki doświadczeniu zespołu Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM w zakresie operacji wątroby i dróg żółciowych. Prawidłowa funkcja przeszczepionych fragmentów wątroby jest zależna od wielu czynników, w tym wykonania skomplikowanych zespoleń naczyniowych zapewniających dobry dopływ i odpływ krwi.

Zespoły, które wykonały operacje

Wszczepienie lewych segmentów wątroby przeprowadził zespół w składzie: prof. Michał Grąt (operator), dr Maciej Krasnodębski (asysta) i dr Adam Bołtuć (asysta). Hepatektomię, czyli usunięcie chorego narządu biorcy wykonali: dr hab. Krzysztof Dudek (operator), dr Jan Stypułkowski (asysta) i dr Andryi Zhylko (asysta). Znieczulenie przeprowadziła dr Paula Dudek.  

Wszczepienie prawych segmentów wątroby wykonał zespół w składzie: dr Piotr Smoter (operator), dr Konrad Kobryń (asysta) dr Emilia Kruk (asysta). Hepatektomię wykonali dr Ireneusz Grzelak (operator), dr Marta Przybysz (asysta), dr Emilia Kruk (asysta). Znieczulenie przeprowadziła dr Jolanta Piwowarska.

Wątrobę, pobraną od dawcy zmarłego przez dr Rafała Stankiewicza (operator) i dr Mateusza Bartkowiaka (asysta), podzielił prof. Waldemar Patkowski w asyście dr Pawła Rykowskiego. W przeszczepienie zaangażowany był zespół pielęgniarski w składzie: mgr Anna Wąsik, lic. Katarzyna Wójcik, mgr Karolina Kiełek, mgr Marzena Kaczmarska, mgr Joanna Petryka (instrumentariuszki) oraz: mgr Joanna Kosińska, mgr Patrycja Figarska, mgr Agata Małek, lic. Weronika Karnkowska (anestetyczki).

Całą procedurę przeszczepienia koordynował mgr Krzysztof Zając. 
 

źródło: WUM

foto:WUM
Lekarze Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (UCK WUM) przeszczepili po raz pierwszy w swojej placówce serce u dziecka. Lena czekała na nie cztery lata. „Mnie się uda, ja poczekam” – mówiła, oczekując na operację.
Lena 28 grudnia 2022 roku skończyła 10 lat i tego dnia przejeżdżała już z sali pooperacyjnej na oddział kardiologiczny. Choroba odebrała jej dzieciństwo, ale teraz chce wszystko pomału nadrobić – podróżować, zacząć chodzić normalnie do szkoły jak inne dzieci. Jej stan, jak oceniają lekarze, jest bardzo dobry.

„Zawsze była dziewczynką pozytywnie nastawioną do życia. Gdy mówiliśmy o trudnościach, o tym, co się będzie działo później, zawsze mówiła: mnie się uda, ja poczekam” – zaznaczyła prof. Bożena Werner, kierownik Kliniki Kardiologii Wieku Dziecięcego i Pediatrii Ogólnej, która opiekuje się Leną. Dodała, że dziewczynkę już po sześciu dniach po przeszczepie przeniesiono na oddział kardiologiczny. Teraz poddawana jest intensywnemu leczeniu immunosupresyjnemu, które trwa zazwyczaj około jednego miesiąca. Potem przez pół roku Lena pozostanie w domu. Wykonano też już pierwszą biopsję, która dała bardzo dobry wynik, niedługo kolejna.

„To jest droga dla pacjentów, dla których nie ma już innej możliwości, bo serce jest już tak uszkodzone, że leczyć się nie da ani naprawiać. To są pacjenci, którzy bez tego typu leczenia nie mieliby przyszłości. A Lenka, myślę, ma przed sobą znakomitą przyszłość” – podsumowała prof. Werner.

Warto czekać i mieć nadzieję

Mama Leny – Weronika Krakowiak w czasie konferencji prasowej – wyjaśniła, że okres oczekiwania na przeszczep był bardzo trudny. Jej córka wskutek choroby – kardiomiopatii restrykcyjnej, na którą zachorowała kilka lat temu – miała wiele powikłań, przeszła udar mózgu, była słaba, ale walczyła i cierpliwie czekała.

„Lenka musiała zapomnieć, że jest małym dzieckiem, ale na pewno wszystko nadrobimy” – zapewniła. Dodała, że teraz jej córka będzie mogła spełnić swoje marzenie, by podróżować. Czekając na dawcę musiały, w ciągu tych wszystkich lat, być ciągle gotowe, bo telefon mógł zadzwonić w każdej chwili. I tak się stało tuż przed Wigilią. Lena nie zdążyła już ubrać choinki. Bardzo nie chciała spędzać świąt w szpitalu.

„Gdy zadzwonił telefon pojawiła się radość, ale też sporo strachu. Pomimo tego, że czekałyśmy cztery lata, to i tak było to duże zaskoczenie. Nie byłyśmy tak naprawdę na to gotowe” – przywołuje tamte chwile mama Leny.

Sama młoda pacjentka ma nadzieję, że teraz będzie miała więcej siły, a przede wszystkim zdrowe serce. Czeka aż będzie mogła pójść na spacer do lasu, podróżować. Jak podkreśliła, choroba odebrała jej jazdę konną, gorzej też się czuła.

„Wolałam leżeć i nic nie robić. Teraz mam większe zapotrzebowanie na energiczne zabawy. Pójdę do szkoły. Będę mogła być normalnym dzieckiem. Wcześniej nie chodziłam do szkoły. Bolała mnie głowa” – podkreśliła Lena. Dodała, że chciałaby zostać kardiologiem i pomagać.

Równocześnie wyraziła też nadzieję, że informacja o jej przeszczepie serca pójdzie w świat i „wszyscy się o tym dowiedzą”.

Podziękowała bardzo rodzinie dawcy

„Jestem niezmiernie wdzięczna za ten dar – mówiła. Jej mama zaś dodała, że ma ogromny szacunek dla rodziców, którzy decydują się na przekazanie narządów swoich zmarłych dzieci. – To bardzo trudna decyzja dla rodziców, ale wierzę – podkreśliła mama Leny – że mają świadomość, że zostawiają na tym świecie cząstkę swego dziecka”.

„Warto czekać i mieć nadzieję. Nadzieja umiera ostatnia. Budząc się rano przez ostatni rok zastanawiałam się, czy doczekamy, bo było już źle” – wspomina.

Przeszczep był jedyną szansą

Dziewczynka zachorowała na kardiomiopatię restrykcyjną kilka lat temu. Jest to najrzadsza z trzech rodzajów kardiomiopatii. Rytm serca i jego kurczliwość mogą być w normie, ale sztywne ściany jam serca (przedsionki i komory) uniemożliwiają właściwe napełnianie. Z tego powodu przepływ krwi jest zmniejszony i mniejsza objętość krwi napełnia komory. Z czasem u pacjentów dochodzi do niewydolności serca. Jedyną szansą na życie jest przeszczep.

Tylko 10 serc w Polsce u dzieci zaczyna na nowo bić

W Polsce wykonuje się zaledwie 10 przeszczepów rocznie u dzieci.

„W czterdziestomilionowym kraju to kropla w morzu potrzeb” – podkreślił prof. Mariusz Kuśmierczyk, kierownik Kliniki Chirurgii Serca, Klatki Piersiowej i Transplantologii UCK WUM, który przeprowadził przeszczep serca u Leny 23 grudnia 2022 roku.

Przed transplantologią zatem spore wyzwanie. Brakuje dawców, dlatego wielu pacjentów musi umrzeć.

„Lenka przeżyła, ale koleżanka Lenki nie przeżyła, ponieważ taki dawca się nie trafił” – zaznaczył kardiochirurg. Zwrócił uwagę, że takie małe serca są potrzebne.

„Często prawdziwym wyzwaniem jest rozmowa z rodzicami zmarłych dzieci. My, lekarze transplantolodzy, musimy zrobić wszystko, by tych narządów do przeszczepów było jak najwięcej” – podkreślił profesor.

Źródło: Serwis Zdrowie
foto: WUM