Medicalpress
Mimo coraz częstszych głosów o początku końca pandemii COVID-19 Światowa Organizacja Zdrowia przestrzega jednak przed zbyt szybkim znoszeniem restrykcji. WHO wskazała, że patogen wciąż mutuje i nadal może okazać się groźny, a w wielu krajach fala zakażeń wywołanych omikronem nie osiągnęła jeszcze szczytu. Mimo to w Europie coraz więcej państw decyduje się na luzowanie obostrzeń i traktowanie COVID-19 podobnie jak innych chorób układu oddechowego. Polska też do nich należy – w ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiadał, że czekają nas kolejne spadki liczby zakażeń i prawdopodobnie już w marcu będzie możliwe zniesienie części obostrzeń.
Według danych Ministerstwa Zdrowia od początku pandemii w Polsce odnotowano w sumie ponad 5,4 mln zakażeń SARS-CoV-2 (w tym 26,1 tys. to ponowne zakażenia), a zmarło 108 137 osób chorych na COVID-19. Spośród 30,2 tys. łóżek covidowych zajętych jest nieco ponad 18,8 tys., a spośród 2613 dostępnych respiratorów wykorzystywanych jest 1137. Eksperci wskazują jednak, że mimo spadku zachorowań w skali całego kraju, notowanego w ostatnich tygodniach ogłoszenie początku końca pandemii w Polsce może być przedwczesne. W dalszym ciągu są bowiem regiony, w których zakażeń SARS-CoV-2 jest coraz więcej, a według statystyk WHO Polska nadal znajduje się w czołówce pod względem liczby zgonów.

– W dalszym ciągu mamy w Polsce dużą liczbę osób hospitalizowanych. Jeżeli chodzi o pacjentów w najcięższym stanie, hospitalizowanych na intensywnej terapii, wymagających respiratora, ten wskaźnik jest w miarę stabilny i oscyluje wokół 30 na milion. W trakcie poprzedniego szczytu, wiosną 2021 roku, ten wskaźnik przekraczał 90, więc aktualnie jest trzy razy niższy. Tym niemniej on spada bardzo powoli, a nawet ma takie wahania, kiedy rośnie, więc wciąż jeszcze trudno mówić na razie o końcu pandemii. Budująca jest jednak wzrastająca liczba osób zaszczepionych, zbyt powoli, ale jednak wzrastająca – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii.

Do tej pory w pełni zaszczepionych jednodawkowym preparatem koncernu Johnson & Johnson lub dwiema dawkami szczepionek AstraZeneca, Moderna i Pfizer/BioNTech zostało ponad 21,9 mln Polaków, a dawkę przypominającą przyjęło ponad 10,7 mln osób.

Według Ministerstwa Zdrowia w Polsce szczyt piątej fali pandemii COVID-19 zmierza ku końcowi. Adam Niedzielski podczas konferencji 9 lutego twierdził, że potwierdzają to zarówno spadek liczby zakażeń, jak i liczba badań i zleceń na testy. W niedzielę 13 lutego minister informował na Twitterze, że tygodniowa średnia liczba zleceń na testy (wystawianych przez POZ, infolinie i formularz) od czasu apogeum piątej fali spadła z 76 tys. do 42 tys. W tym samym czasie odsetek pozytywnych testów zmniejszył się z 36 do 29 proc. Zgodnie z decyzją resortu zmieniły się więc zasady izolacji i kwarantanny. Od 15 lutego izolacja trwa siedem dni, podobnie jak kwarantanna dla domowników osoby izolowanej. Od 11 lutego zlikwidowano także kwarantannę z powodu kontaktu z osobą zakażoną. Minister zapowiedział, że prawdopodobnie już w marcu będzie możliwe zniesienie części obostrzeń, aby w czas wiosenny wejść w normalnym trybie funkcjonowania.

– Mamy za sobą już dwa lata pandemii i bardzo wiele osób, które są zaszczepione albo miały już kontakt z tym wirusem, wykształciło odporność. W zależności od tego, kto i jak liczy, to jest od sześćdziesięciu kilku do osiemdziesięciu procent, a są kraje, gdzie ten wskaźnik jest wyższy. Mamy do dyspozycji dwie dodatkowe dawki szczepionki, mamy leki, więc jeśli chodzi o scenariusze rozwoju pandemii, wszystko wskazuje na to, że jesteśmy bliżej końca. Trudno sobie wyobrazić, abyśmy jeszcze przez kolejne dwa lata żyli z tą pandemią tak jak do tej pory, mając już istotne wskaźniki wyszczepienia i skuteczne leki – mówi Jarosław Fedorowski.

Światowa Organizacja Zdrowia na początku lutego przestrzegła jednak przed zbyt szybkim i przedwczesnym znoszeniem restrykcji. Jak wskazała, patogen wciąż mutuje i nadal może okazać się groźny, a w wielu krajach fala zakażeń wywołanych omikronem nie osiągnęła jeszcze szczytu. Mimo to w Europie coraz więcej państw decyduje się na luzowanie obostrzeń – do tej pory taki krok podjęły m.in. Wielka Brytania, Norwegia czy Dania, która zamierza traktować COVID-19 podobnie jak i inne choroby układu oddechowego.

 Działania różnych rządów są ze sobą słabo skoordynowane. Niektórzy, zwłaszcza tam, gdzie wskaźnik wyszczepień jest jednym z najwyższych, otwierają wszystkie możliwe biznesy i znoszą restrykcje. Niektórzy twierdzą, że społeczeństwo jest zmęczone, zwracają uwagę na aspekty psychologiczne, chociażby w zakresie otwierania szkół. To jest dosyć skomplikowana sytuacja. Niewątpliwie musimy myśleć o tym, aby osoby w pełni zaszczepione były w pewien sposób chronione przez nadmiernymi restrykcjami – ocenia prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jak podkreśla, możemy sobie pozwolić na pewne luzowanie obostrzeń, ale przy jednoczesnym monitorowaniu na bieżąco sytuacji w szpitalach i rozprzestrzenianiu się omikronu. W dalszym ciągu potrzebna jest intensywna promocja szczepień.

– Powinniśmy także bardzo pragmatycznie podejść do nowych leków przeciwwirusowych, bo mamy w tej chwili w naszym arsenale broni do walki z COVID-19 dwa nowe leki. Jeden już jest, drugi został zatwierdzony przez Europejską Agencję Leków. To jest też nasza szansa na to, aby opanować pandemię, czyli pozwolić, aby osoby zakażone o wysokim ryzyku hospitalizacji były skutecznie leczone w domu, a szpitale mogły leczyć innych pacjentów. Tu musielibyśmy popracować nad centrum koordynacji podawania tych leków, a raczej nie obarczać podstawowej opieki zdrowotnej. Dystrybucja leków tego typu dla POZ-ów to poważne wyzwanie. Więc Polska Federacja Szpitali apeluje o stworzenie centrum koordynacji, które by się zajmowało zatwierdzaniem i przepisywaniem recept na nowoczesne leki przeciwwirusowe – mówi Jarosław Fedorowski.

Ekspert ocenia, że jest wiele prognoz i scenariuszy rozwoju obecnej pandemii, ale obecnie wszystko wskazuje, że COVID-19 będzie traktowany podobnie jak np. sezonowa grypa.

– Matematycy patrzą na wykresy dotyczące możliwości replikacji wirusa. Epidemiolodzy będą patrzeć na to, ilu mamy zaszczepionych i ozdrowieńców, a ekonomiści – na aspekty związane z gospodarką. W zależności od tego, kto ma jaki priorytet, te prognozy są różne – niemniej wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z przejściem pandemii w endemię. Będziemy mieli do czynienia z wirusem, który z nami pozostanie, ale będzie powodował lżejsze zachorowania – mówi prezes PFSz.

źródło: newseria

Mimo coraz częstszych głosów o początku końca pandemii COVID-19 Światowa Organizacja Zdrowia przestrzega jednak przed zbyt szybkim znoszeniem restrykcji. WHO wskazała, że patogen wciąż mutuje i nadal może okazać się groźny, a w wielu krajach fala zakażeń wywołanych omikronem nie osiągnęła jeszcze szczytu. Mimo to w Europie coraz więcej państw decyduje się na luzowanie obostrzeń i traktowanie COVID-19 podobnie jak innych chorób układu oddechowego. Polska też do nich należy – w ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiadał, że czekają nas kolejne spadki liczby zakażeń i prawdopodobnie już w marcu będzie możliwe zniesienie części obostrzeń.
Według danych Ministerstwa Zdrowia od początku pandemii w Polsce odnotowano w sumie ponad 5,4 mln zakażeń SARS-CoV-2 (w tym 26,1 tys. to ponowne zakażenia), a zmarło 108 137 osób chorych na COVID-19. Spośród 30,2 tys. łóżek covidowych zajętych jest nieco ponad 18,8 tys., a spośród 2613 dostępnych respiratorów wykorzystywanych jest 1137. Eksperci wskazują jednak, że mimo spadku zachorowań w skali całego kraju, notowanego w ostatnich tygodniach ogłoszenie początku końca pandemii w Polsce może być przedwczesne. W dalszym ciągu są bowiem regiony, w których zakażeń SARS-CoV-2 jest coraz więcej, a według statystyk WHO Polska nadal znajduje się w czołówce pod względem liczby zgonów.

– W dalszym ciągu mamy w Polsce dużą liczbę osób hospitalizowanych. Jeżeli chodzi o pacjentów w najcięższym stanie, hospitalizowanych na intensywnej terapii, wymagających respiratora, ten wskaźnik jest w miarę stabilny i oscyluje wokół 30 na milion. W trakcie poprzedniego szczytu, wiosną 2021 roku, ten wskaźnik przekraczał 90, więc aktualnie jest trzy razy niższy. Tym niemniej on spada bardzo powoli, a nawet ma takie wahania, kiedy rośnie, więc wciąż jeszcze trudno mówić na razie o końcu pandemii. Budująca jest jednak wzrastająca liczba osób zaszczepionych, zbyt powoli, ale jednak wzrastająca – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii.

Do tej pory w pełni zaszczepionych jednodawkowym preparatem koncernu Johnson & Johnson lub dwiema dawkami szczepionek AstraZeneca, Moderna i Pfizer/BioNTech zostało ponad 21,9 mln Polaków, a dawkę przypominającą przyjęło ponad 10,7 mln osób.

Według Ministerstwa Zdrowia w Polsce szczyt piątej fali pandemii COVID-19 zmierza ku końcowi. Adam Niedzielski podczas konferencji 9 lutego twierdził, że potwierdzają to zarówno spadek liczby zakażeń, jak i liczba badań i zleceń na testy. W niedzielę 13 lutego minister informował na Twitterze, że tygodniowa średnia liczba zleceń na testy (wystawianych przez POZ, infolinie i formularz) od czasu apogeum piątej fali spadła z 76 tys. do 42 tys. W tym samym czasie odsetek pozytywnych testów zmniejszył się z 36 do 29 proc. Zgodnie z decyzją resortu zmieniły się więc zasady izolacji i kwarantanny. Od 15 lutego izolacja trwa siedem dni, podobnie jak kwarantanna dla domowników osoby izolowanej. Od 11 lutego zlikwidowano także kwarantannę z powodu kontaktu z osobą zakażoną. Minister zapowiedział, że prawdopodobnie już w marcu będzie możliwe zniesienie części obostrzeń, aby w czas wiosenny wejść w normalnym trybie funkcjonowania.

– Mamy za sobą już dwa lata pandemii i bardzo wiele osób, które są zaszczepione albo miały już kontakt z tym wirusem, wykształciło odporność. W zależności od tego, kto i jak liczy, to jest od sześćdziesięciu kilku do osiemdziesięciu procent, a są kraje, gdzie ten wskaźnik jest wyższy. Mamy do dyspozycji dwie dodatkowe dawki szczepionki, mamy leki, więc jeśli chodzi o scenariusze rozwoju pandemii, wszystko wskazuje na to, że jesteśmy bliżej końca. Trudno sobie wyobrazić, abyśmy jeszcze przez kolejne dwa lata żyli z tą pandemią tak jak do tej pory, mając już istotne wskaźniki wyszczepienia i skuteczne leki – mówi Jarosław Fedorowski.

Światowa Organizacja Zdrowia na początku lutego przestrzegła jednak przed zbyt szybkim i przedwczesnym znoszeniem restrykcji. Jak wskazała, patogen wciąż mutuje i nadal może okazać się groźny, a w wielu krajach fala zakażeń wywołanych omikronem nie osiągnęła jeszcze szczytu. Mimo to w Europie coraz więcej państw decyduje się na luzowanie obostrzeń – do tej pory taki krok podjęły m.in. Wielka Brytania, Norwegia czy Dania, która zamierza traktować COVID-19 podobnie jak i inne choroby układu oddechowego.

 Działania różnych rządów są ze sobą słabo skoordynowane. Niektórzy, zwłaszcza tam, gdzie wskaźnik wyszczepień jest jednym z najwyższych, otwierają wszystkie możliwe biznesy i znoszą restrykcje. Niektórzy twierdzą, że społeczeństwo jest zmęczone, zwracają uwagę na aspekty psychologiczne, chociażby w zakresie otwierania szkół. To jest dosyć skomplikowana sytuacja. Niewątpliwie musimy myśleć o tym, aby osoby w pełni zaszczepione były w pewien sposób chronione przez nadmiernymi restrykcjami – ocenia prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jak podkreśla, możemy sobie pozwolić na pewne luzowanie obostrzeń, ale przy jednoczesnym monitorowaniu na bieżąco sytuacji w szpitalach i rozprzestrzenianiu się omikronu. W dalszym ciągu potrzebna jest intensywna promocja szczepień.

– Powinniśmy także bardzo pragmatycznie podejść do nowych leków przeciwwirusowych, bo mamy w tej chwili w naszym arsenale broni do walki z COVID-19 dwa nowe leki. Jeden już jest, drugi został zatwierdzony przez Europejską Agencję Leków. To jest też nasza szansa na to, aby opanować pandemię, czyli pozwolić, aby osoby zakażone o wysokim ryzyku hospitalizacji były skutecznie leczone w domu, a szpitale mogły leczyć innych pacjentów. Tu musielibyśmy popracować nad centrum koordynacji podawania tych leków, a raczej nie obarczać podstawowej opieki zdrowotnej. Dystrybucja leków tego typu dla POZ-ów to poważne wyzwanie. Więc Polska Federacja Szpitali apeluje o stworzenie centrum koordynacji, które by się zajmowało zatwierdzaniem i przepisywaniem recept na nowoczesne leki przeciwwirusowe – mówi Jarosław Fedorowski.

Ekspert ocenia, że jest wiele prognoz i scenariuszy rozwoju obecnej pandemii, ale obecnie wszystko wskazuje, że COVID-19 będzie traktowany podobnie jak np. sezonowa grypa.

– Matematycy patrzą na wykresy dotyczące możliwości replikacji wirusa. Epidemiolodzy będą patrzeć na to, ilu mamy zaszczepionych i ozdrowieńców, a ekonomiści – na aspekty związane z gospodarką. W zależności od tego, kto ma jaki priorytet, te prognozy są różne – niemniej wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z przejściem pandemii w endemię. Będziemy mieli do czynienia z wirusem, który z nami pozostanie, ale będzie powodował lżejsze zachorowania – mówi prezes PFSz.

źródło: newseria

Pandemia COVID-19 nie przestaje skupiać na sobie całej uwagi i większości zasobów światowych systemów zdrowotnych. Choć przyniosła ona wiele tragicznych skutków, stała się także katalizatorem zmian w sektorze zdrowotnym. Jak wynika z raportu 2022 Global Health Care Outlook. Are we finally seeing the long-promised transformation?, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, zachodzą one w takich obszarach tematycznych, jak: zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie, kwestie ESG (Environmental, Social and Corporate Governance), transformacja cyfrowa czy nowa koncepcja modelu publicznej opieki zdrowotnej i równego dostępu do niej.
W 2022 roku światowy sektor opieki zdrowotnej w dalszym ciągu stawiać będzie czoła wyzwaniom związanym z nieustępującą pandemią. Jak wskazują eksperci Deloitte, oznacza to stałe podnoszenie poziomu obsługi pacjentów, zmianę sposobu i warunków świadczenia usług medycznych, nadspodziewanie szybki rozwój wirtualnych usług medycznych i efektywną współpracę wielu podmiotów w produkcji i dystrybucji szczepionek. Jednocześnie, coraz wyraźniej widać niepożądane efekty nierównego dostępu do opieki zdrowotnej, a także rosnące znaczenie zrównoważonego rozwoju i wpływu na środowisko naturalne.

Wraz z globalną pandemią COVID-19 doświadczyliśmy niebywałego postępu w naukach medycznych i gwałtownego rozwoju cyfrowych technologii oraz analityki danych. Jednocześnie, konsumenci stali się bardziej świadomi i dysponują większą wiedzą, a systemy opieki zdrowotnej częściej skupiają się na profilaktyce i dobrym samopoczuciu całych społeczeństw. Zderzenie tych wszystkich sił okazało się katalizatorem operacyjnej i finansowej transformacji w opiece zdrowotnej na świecie – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider praktyki Life Sciences & Health Care Poland w Deloitte.

Równy dostęp do opieki zdrowotnej
Wybuch pandemii i wysiłki podejmowane na całym świecie w walce z jej skutkami dobitnie ukazały dysproporcje w dostępie do opieki zdrowotnej. Zdaniem ekspertów Deloitte nie jest to sytuacja nowa, ale COVID-19 wyraźnie wpłynął na sytuację grup społecznych, które powszechnie doświadczały barier uniemożliwiających skuteczną opiekę. W tym czasie dramatycznie uwypukliły się strukturalne wady systemów służby zdrowia oraz nierówności w tzw. społecznych determinantach poziomu opieki zdrowotnej.

Chociaż poszczególne czynniki przyczyniające się do nierówności zdrowotnych w danym kraju czy regionie są różne, wiele z nich jest wspólnych – takie jak tradycje kulturowe, regulacje prawne i polityka zdrowotna oraz skala zaufania pacjentów. Pandemia COVID-19 przyczyniła się do rozwoju inicjatyw równościowych, stawiając zdrowie na priorytetowym miejscu. Zdaniem ekspertów Deloitte na osiągnięcie takiego stanu dobrego samopoczucia, obejmującego zdrowie psychiczne, fizyczne, społeczne i duchowe wpływ mają jednak nie tylko same systemy opieki zdrowotnej, ale także czynniki społeczne, ekonomiczne i środowiskowe.

Coraz większe znaczenie kwestii zdrowia psychicznego
Przez dziesięciolecia w wielu regionach świata dbałość o zdrowie psychiczne była niedoceniana, często uznawana za niepotrzebną, a opieka psychiatryczna – zaniedbana i niedofinansowana. Tymczasem pandemia ukazała, że ekonomiczne efekty rozprzestrzeniających się chorób psychicznych i zaburzeń behawioralnych oraz ich wpływ na całość światowej gospodarki jest znaczący i złożony. Według ekspertów od jednej czwartej do połowy światowej populacji doświadcza w którymś momencie swojego życia problemów ze zdrowiem psychicznym. Szacuje się, że do 2030 r. koszty walki z chorobami psychicznymi na świecie wynosić będą ponad 6 bilionów dolarów rocznie.

Temat zdrowia psychicznego pojawił się w programach politycznych i społecznych wielu krajów, w tym Polski. M.in. strategia rozwoju systemu ochrony zdrowia na lata 2021-2030 przewiduje znaczny wzrost nakładów na opiekę psychiatryczną. Można powiedzieć, że wreszcie dostrzeżono, że obok koronawirusa społeczeństwa doświadczają jednocześnie pandemii pogarszającej się kondycji psychicznej. Przedłużające się lockdowny, doświadczanie straty bliskich osób, rosnący poziom stresu spowodowanego trudną sytuacją finansową – to wszystko unaoczniło dotychczasowy powszechny brak dostępu do szybkich, przystępnych cenowo i adekwatnych jakościowo usług w zakresie zdrowia psychicznego oraz znaczny wzrost wydatków konsumenckich na leczenie poza systemem służby zdrowia – mówi Krzysztof Wilk.

Zdaniem ekspertów Deloitte większą efektywności działań podejmowanych w tym obszarze opieki zdrowotnej mogą zapewnić: rosnąca świadomość społeczna tego rodzaju zagrożeń, większe zainteresowanie ze strony prawodawców oraz silniejszy nacisk na zaangażowanie decydentów. Dostawcy usług w zakresie opieki psychologicznej, a często także firmy technologiczne powinny w tym obszarze współpracować z ubezpieczycielami i instytucjami akademickimi, aby rozwijać rozwiązania cyfrowe, które pozwolą skutecznie walczyć z różnymi schorzeniami psychicznymi.

Digitalizacja ma ogromny potencjał przekształcenia globalnych systemów zdrowia psychicznego i behawioralnego tak, aby stały się bardziej powszechne, przystępne cenowo, skalowalne i dostosowane do konkretnych sytuacji. Pandemia przyspieszyła powstawanie i rozpowszechnianie aplikacji z tego obszaru. Kwestią wymagającą rozwiązania pozostaje wybór odpowiedniego i sprawdzonego narzędzia, które będzie bazować na naukowych podstawach i efektywnie dopasowywać się do konkretnych potrzeb konsumentów – mówi Paweł Kuśmierowski, partner associate, Life Sciences & Health Care Poland w Deloitte.

Dekarbonizacja opieki zdrowotnej
Opieka zdrowotna na całym świecie odpowiada za 4 proc. emisji dwutlenku węgla – to więcej niż przemysł lotniczy czy transport morski. Wynika to głównie z faktu, że większość szpitali i placówek opieki nie jest zaprojektowana z myślą o efektywności energetycznej, a jednocześnie wszędzie tam nieustannie pracuje specjalistyczny sprzęt medyczny i na szeroką skalę wykorzystuje się np. urządzenia klimatyzacyjne i chłodnicze.
Z drugiej strony, zmieniający się klimat ma bezpośredni wpływ na zdrowie populacji i dodatkowo obciąża infrastrukturę opieki zdrowotnej. Jest to największe globalne zagrożenie dla zdrowia, przed którym stoi świat, ale równocześnie szansa na przedefiniowanie skali oddziaływania środowiska na społeczne determinanty zdrowia.

Ponieważ wpływ zmian klimatu wciąż rośnie, liderzy opieki zdrowotnej będą musieli zbudować odporność swojej infrastruktury systemowej, łańcucha dostaw i zasobów siły roboczej, aby wytrzymać zdrowotne efekty klęsk żywiołowych, takich jak powodzie, susze, pożary i burze, ale też, aby sprostać napływowi pacjentów z chorobami układu oddechowego, sercowo-naczyniowego i innymi problemami zdrowotnymi wywołanymi zmianami klimatycznymi.

Nowa koncepcja zdrowia publicznego i cyfrowa transformacja
Pandemia ujawniła istniejące słabości systemów zdrowia publicznego, narażając pracowników służby zdrowia na ogromny stres. Przyczyniła się również do ponownego wyobrażenia sobie przyszłości zdrowia publicznego, w której promowane są wspólne cele profilaktyki i dobrego samopoczucia całych społeczności i w której odchodzi się od tradycyjnego paradygmatu opieki nad chorą jednostką.

Jak wynika z raportu, istnieje niewątpliwa potrzeba przekształcenia borykających się z problemami i ograniczonych systemów zdrowia publicznego w systemy skupione na człowieku, integracyjne i odporne na przyszłe wstrząsy. Ta nowa wizja będzie wymagała nawiązania nowych partnerstw między publicznymi i prywatnymi świadczeniodawcami opieki zdrowotnej, nowych źródeł finansowania, nowych podmiotów wnoszących różnorodne umiejętności i wiedzę fachową oraz podjęcia znaczących kroków w zakresie cyfryzacji zdrowia. Pandemia COVID-19 zapoczątkowała rosnącą świadomość potrzeby inwestowania w zdrowie populacji poprzez wzmocnienie istniejących i tworzenie nowych modeli współpracy ponad granicami zawodowymi, instytucjonalnymi i organizacyjnymi, co ma kluczowe znaczenie dla poprawy infrastruktury opieki zdrowotnej.

W dobie globalnego kryzysu, systemy opieki zdrowotnej będą wymagały wielu nowych inwestycji, a w ich transformacji kluczową rolę mogą odegrać cyfrowe technologie – od ukierunkowanych aplikacji po całe inteligentne miasta. Przy czym, istotne jest, aby zacząć od wykorzystania potencjału już posiadanych zasobów, następnie inwestować w nowe rozwiązania lub wchodzić w partnerstwa umożliwiające dalszy rozwój, wreszcie – automatyzować powtarzalne procesy.

Systemy opieki zdrowotnej mogą przenosić do chmury funkcje takie jak szkoleniowe bazy danych, środowiska testowe i awaryjne kopie zapasowe. W ten sposób mogą nauczyć się wykorzystywać możliwości rozwiązań chmurowych, aby z czasem przenieść tam swoje podstawowe procesy. Dążenie do osiągnięcia opłacalności na większą skalę oznacza też, że przynajmniej część rutynowych działań, takich jak np. testowanie systemów elektronicznej dokumentacji medycznej, powinna odbywać się automatycznie – mówi Paweł Kuśmierowski.

Sama konieczność zachowania dystansu społecznego zmusiła dostawców usług medycznych do szybkiej implementacji narzędzi wirtualnej opieki i coraz powszechniejszego polegania na zaawansowanych technologiach, takich jak rozwiązania chmurowe, technologia 5G, sztuczna inteligencja (AI) oraz interoperacyjne zbiory danych i ich zaawansowana analityka.

Transformacja cyfrowa jest niezbędnym krokiem w przygotowaniach do zorientowanej na konsumenta przyszłości systemów opieki zdrowotnej. Pomoże też zbudować i wyposażyć „szpital bez ścian”, który połączy opiekę szpitalną z alternatywnymi modelami, w tym opieką środowiskową i domową.
 
Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

źródło: Deloitte

Pandemia COVID-19 nie przestaje skupiać na sobie całej uwagi i większości zasobów światowych systemów zdrowotnych. Choć przyniosła ona wiele tragicznych skutków, stała się także katalizatorem zmian w sektorze zdrowotnym. Jak wynika z raportu 2022 Global Health Care Outlook. Are we finally seeing the long-promised transformation?, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, zachodzą one w takich obszarach tematycznych, jak: zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie, kwestie ESG (Environmental, Social and Corporate Governance), transformacja cyfrowa czy nowa koncepcja modelu publicznej opieki zdrowotnej i równego dostępu do niej.
W 2022 roku światowy sektor opieki zdrowotnej w dalszym ciągu stawiać będzie czoła wyzwaniom związanym z nieustępującą pandemią. Jak wskazują eksperci Deloitte, oznacza to stałe podnoszenie poziomu obsługi pacjentów, zmianę sposobu i warunków świadczenia usług medycznych, nadspodziewanie szybki rozwój wirtualnych usług medycznych i efektywną współpracę wielu podmiotów w produkcji i dystrybucji szczepionek. Jednocześnie, coraz wyraźniej widać niepożądane efekty nierównego dostępu do opieki zdrowotnej, a także rosnące znaczenie zrównoważonego rozwoju i wpływu na środowisko naturalne.

Wraz z globalną pandemią COVID-19 doświadczyliśmy niebywałego postępu w naukach medycznych i gwałtownego rozwoju cyfrowych technologii oraz analityki danych. Jednocześnie, konsumenci stali się bardziej świadomi i dysponują większą wiedzą, a systemy opieki zdrowotnej częściej skupiają się na profilaktyce i dobrym samopoczuciu całych społeczeństw. Zderzenie tych wszystkich sił okazało się katalizatorem operacyjnej i finansowej transformacji w opiece zdrowotnej na świecie – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider praktyki Life Sciences & Health Care Poland w Deloitte.

Równy dostęp do opieki zdrowotnej
Wybuch pandemii i wysiłki podejmowane na całym świecie w walce z jej skutkami dobitnie ukazały dysproporcje w dostępie do opieki zdrowotnej. Zdaniem ekspertów Deloitte nie jest to sytuacja nowa, ale COVID-19 wyraźnie wpłynął na sytuację grup społecznych, które powszechnie doświadczały barier uniemożliwiających skuteczną opiekę. W tym czasie dramatycznie uwypukliły się strukturalne wady systemów służby zdrowia oraz nierówności w tzw. społecznych determinantach poziomu opieki zdrowotnej.

Chociaż poszczególne czynniki przyczyniające się do nierówności zdrowotnych w danym kraju czy regionie są różne, wiele z nich jest wspólnych – takie jak tradycje kulturowe, regulacje prawne i polityka zdrowotna oraz skala zaufania pacjentów. Pandemia COVID-19 przyczyniła się do rozwoju inicjatyw równościowych, stawiając zdrowie na priorytetowym miejscu. Zdaniem ekspertów Deloitte na osiągnięcie takiego stanu dobrego samopoczucia, obejmującego zdrowie psychiczne, fizyczne, społeczne i duchowe wpływ mają jednak nie tylko same systemy opieki zdrowotnej, ale także czynniki społeczne, ekonomiczne i środowiskowe.

Coraz większe znaczenie kwestii zdrowia psychicznego
Przez dziesięciolecia w wielu regionach świata dbałość o zdrowie psychiczne była niedoceniana, często uznawana za niepotrzebną, a opieka psychiatryczna – zaniedbana i niedofinansowana. Tymczasem pandemia ukazała, że ekonomiczne efekty rozprzestrzeniających się chorób psychicznych i zaburzeń behawioralnych oraz ich wpływ na całość światowej gospodarki jest znaczący i złożony. Według ekspertów od jednej czwartej do połowy światowej populacji doświadcza w którymś momencie swojego życia problemów ze zdrowiem psychicznym. Szacuje się, że do 2030 r. koszty walki z chorobami psychicznymi na świecie wynosić będą ponad 6 bilionów dolarów rocznie.

Temat zdrowia psychicznego pojawił się w programach politycznych i społecznych wielu krajów, w tym Polski. M.in. strategia rozwoju systemu ochrony zdrowia na lata 2021-2030 przewiduje znaczny wzrost nakładów na opiekę psychiatryczną. Można powiedzieć, że wreszcie dostrzeżono, że obok koronawirusa społeczeństwa doświadczają jednocześnie pandemii pogarszającej się kondycji psychicznej. Przedłużające się lockdowny, doświadczanie straty bliskich osób, rosnący poziom stresu spowodowanego trudną sytuacją finansową – to wszystko unaoczniło dotychczasowy powszechny brak dostępu do szybkich, przystępnych cenowo i adekwatnych jakościowo usług w zakresie zdrowia psychicznego oraz znaczny wzrost wydatków konsumenckich na leczenie poza systemem służby zdrowia – mówi Krzysztof Wilk.

Zdaniem ekspertów Deloitte większą efektywności działań podejmowanych w tym obszarze opieki zdrowotnej mogą zapewnić: rosnąca świadomość społeczna tego rodzaju zagrożeń, większe zainteresowanie ze strony prawodawców oraz silniejszy nacisk na zaangażowanie decydentów. Dostawcy usług w zakresie opieki psychologicznej, a często także firmy technologiczne powinny w tym obszarze współpracować z ubezpieczycielami i instytucjami akademickimi, aby rozwijać rozwiązania cyfrowe, które pozwolą skutecznie walczyć z różnymi schorzeniami psychicznymi.

Digitalizacja ma ogromny potencjał przekształcenia globalnych systemów zdrowia psychicznego i behawioralnego tak, aby stały się bardziej powszechne, przystępne cenowo, skalowalne i dostosowane do konkretnych sytuacji. Pandemia przyspieszyła powstawanie i rozpowszechnianie aplikacji z tego obszaru. Kwestią wymagającą rozwiązania pozostaje wybór odpowiedniego i sprawdzonego narzędzia, które będzie bazować na naukowych podstawach i efektywnie dopasowywać się do konkretnych potrzeb konsumentów – mówi Paweł Kuśmierowski, partner associate, Life Sciences & Health Care Poland w Deloitte.

Dekarbonizacja opieki zdrowotnej
Opieka zdrowotna na całym świecie odpowiada za 4 proc. emisji dwutlenku węgla – to więcej niż przemysł lotniczy czy transport morski. Wynika to głównie z faktu, że większość szpitali i placówek opieki nie jest zaprojektowana z myślą o efektywności energetycznej, a jednocześnie wszędzie tam nieustannie pracuje specjalistyczny sprzęt medyczny i na szeroką skalę wykorzystuje się np. urządzenia klimatyzacyjne i chłodnicze.
Z drugiej strony, zmieniający się klimat ma bezpośredni wpływ na zdrowie populacji i dodatkowo obciąża infrastrukturę opieki zdrowotnej. Jest to największe globalne zagrożenie dla zdrowia, przed którym stoi świat, ale równocześnie szansa na przedefiniowanie skali oddziaływania środowiska na społeczne determinanty zdrowia.

Ponieważ wpływ zmian klimatu wciąż rośnie, liderzy opieki zdrowotnej będą musieli zbudować odporność swojej infrastruktury systemowej, łańcucha dostaw i zasobów siły roboczej, aby wytrzymać zdrowotne efekty klęsk żywiołowych, takich jak powodzie, susze, pożary i burze, ale też, aby sprostać napływowi pacjentów z chorobami układu oddechowego, sercowo-naczyniowego i innymi problemami zdrowotnymi wywołanymi zmianami klimatycznymi.

Nowa koncepcja zdrowia publicznego i cyfrowa transformacja
Pandemia ujawniła istniejące słabości systemów zdrowia publicznego, narażając pracowników służby zdrowia na ogromny stres. Przyczyniła się również do ponownego wyobrażenia sobie przyszłości zdrowia publicznego, w której promowane są wspólne cele profilaktyki i dobrego samopoczucia całych społeczności i w której odchodzi się od tradycyjnego paradygmatu opieki nad chorą jednostką.

Jak wynika z raportu, istnieje niewątpliwa potrzeba przekształcenia borykających się z problemami i ograniczonych systemów zdrowia publicznego w systemy skupione na człowieku, integracyjne i odporne na przyszłe wstrząsy. Ta nowa wizja będzie wymagała nawiązania nowych partnerstw między publicznymi i prywatnymi świadczeniodawcami opieki zdrowotnej, nowych źródeł finansowania, nowych podmiotów wnoszących różnorodne umiejętności i wiedzę fachową oraz podjęcia znaczących kroków w zakresie cyfryzacji zdrowia. Pandemia COVID-19 zapoczątkowała rosnącą świadomość potrzeby inwestowania w zdrowie populacji poprzez wzmocnienie istniejących i tworzenie nowych modeli współpracy ponad granicami zawodowymi, instytucjonalnymi i organizacyjnymi, co ma kluczowe znaczenie dla poprawy infrastruktury opieki zdrowotnej.

W dobie globalnego kryzysu, systemy opieki zdrowotnej będą wymagały wielu nowych inwestycji, a w ich transformacji kluczową rolę mogą odegrać cyfrowe technologie – od ukierunkowanych aplikacji po całe inteligentne miasta. Przy czym, istotne jest, aby zacząć od wykorzystania potencjału już posiadanych zasobów, następnie inwestować w nowe rozwiązania lub wchodzić w partnerstwa umożliwiające dalszy rozwój, wreszcie – automatyzować powtarzalne procesy.

Systemy opieki zdrowotnej mogą przenosić do chmury funkcje takie jak szkoleniowe bazy danych, środowiska testowe i awaryjne kopie zapasowe. W ten sposób mogą nauczyć się wykorzystywać możliwości rozwiązań chmurowych, aby z czasem przenieść tam swoje podstawowe procesy. Dążenie do osiągnięcia opłacalności na większą skalę oznacza też, że przynajmniej część rutynowych działań, takich jak np. testowanie systemów elektronicznej dokumentacji medycznej, powinna odbywać się automatycznie – mówi Paweł Kuśmierowski.

Sama konieczność zachowania dystansu społecznego zmusiła dostawców usług medycznych do szybkiej implementacji narzędzi wirtualnej opieki i coraz powszechniejszego polegania na zaawansowanych technologiach, takich jak rozwiązania chmurowe, technologia 5G, sztuczna inteligencja (AI) oraz interoperacyjne zbiory danych i ich zaawansowana analityka.

Transformacja cyfrowa jest niezbędnym krokiem w przygotowaniach do zorientowanej na konsumenta przyszłości systemów opieki zdrowotnej. Pomoże też zbudować i wyposażyć „szpital bez ścian”, który połączy opiekę szpitalną z alternatywnymi modelami, w tym opieką środowiskową i domową.
 
Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

źródło: Deloitte