Medicalpress
Kardiolodzy apelują, by w profilaktyce chorób serca zwracać większą uwagę nie tylko na kalorie, cukier, sól czy tłuszcze, ale również na stopień przetworzenia żywności. Do żywności ultraprzetworzonej zaliczają się m.in. słodzone napoje, chipsy, słodycze, gotowe dania, przetworzone mięso, ale także część produktów reklamowanych jako „fit” czy „light”. Eksperci wskazują, że wysokie spożycie takich produktów wiąże się z większym ryzykiem chorób serca, otyłości, cukrzycy typu 2, nadciśnienia oraz zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych.
Żywność ultraprzetworzona coraz częściej zastępuje tradycyjny sposób odżywiania. To nie tylko słodzone napoje, chipsy, słodycze, dania gotowe czy przetworzone mięso, ale także wiele produktów, które mogą być postrzegane jako „fit” albo „zdrowsze”: smakowe jogurty, niektóre płatki śniadaniowe, gotowe zamienniki posiłków czy produkty zawierające liczne dodatki technologiczne, aromaty, emulgatory i substancje słodzące.

Na ten problem zwracają uwagę autorzy nowego klinicznego stanowiska opublikowanego w „European Heart Journal”. Dokument został przygotowany przez ekspertów Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, w tym ESC Council for Cardiology Practice oraz European Association of Preventive Cardiology.

Jak podkreśliła prof. Luigina Guasti z University of Insubria w Varese, jedna z autorek stanowiska: „Żywność ultraprzetworzona, wytwarzana z przemysłowych składników i dodatków, w dużej mierze zastąpiła tradycyjne diety. Badania sugerują, że produkty te są związane z kilkoma czynnikami ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, takimi jak otyłość, cukrzyca i wysokie ciśnienie tętnicze, a także z ryzykiem rozwoju chorób serca i zgonu z ich powodu. Jednak dowody te nie zostały jeszcze w pełni uwzględnione w zaleceniach, które przekazujemy pacjentom w zakresie zdrowego odżywiania” (tłum. red.).

Wyższe ryzyko chorób serca i zgonu

Eksperci wskazują, że osoby dorosłe z najwyższym spożyciem żywności ultraprzetworzonej mają nawet o 19 proc. wyższe ryzyko chorób serca, o 13 proc. wyższe ryzyko migotania przedsionków oraz do 65 proc. wyższe ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych w porównaniu z osobami spożywającymi najmniej takich produktów.

Autorzy zaznaczają jednocześnie, że większość dostępnych danych pochodzi z badań obserwacyjnych, dlatego nie pozwalają one na jednoznaczne potwierdzenie zależności przyczynowo-skutkowych. W dokumencie podkreślono jednak, że obserwowane związki są spójne w różnych populacjach i dotyczą wielu czynników ryzyka oraz chorób sercowo-naczyniowych.

W stanowisku zwrócono uwagę, że dotychczasowe zalecenia żywieniowe koncentrowały się głównie na składnikach odżywczych: zawartości tłuszczów nasyconych, soli, cukru, błonnika czy kalorii. Zdaniem autorów sama tabela wartości odżywczych może jednak nie oddawać pełnego wpływu produktu na zdrowie. Produkt może mieć pozornie korzystny profil żywieniowy, na przykład być niskokaloryczny lub niskotłuszczowy, a jednocześnie pozostawać żywnością ultraprzetworzoną.

Nie tylko cukier i sól

Autorzy dokumentu wskazują, że żywność ultraprzetworzona może wpływać na ryzyko sercowo-naczyniowe na kilka sposobów. Wiele takich produktów zawiera duże ilości soli, cukrów dodanych oraz tłuszczów nasyconych lub trans, a jednocześnie ma niewiele błonnika, witamin, składników mineralnych i związków bioaktywnych obecnych w żywności naturalnej lub minimalnie przetworzonej.

W publikacji podkreślono jednak, że znaczenie mogą mieć także inne elementy związane z procesem przemysłowego przetwarzania żywności. Wymieniono m.in. dodatki do żywności, substancje powstające podczas obróbki technologicznej, kontakt produktów z opakowaniami oraz zmienioną strukturę żywności wpływającą na sytość, tempo jedzenia i skłonność do nadmiernego spożycia kalorii.

Dr Marialaura Bonaccio z IRCCS NEUROMED w Pozzilli podkreśliła: „Związki między żywnością ultraprzetworzoną a chorobami serca są spójne i biologicznie wiarygodne. Żywność ultraprzetworzona zwiększa ryzyko sercowo-naczyniowe głównie poprzez sprzyjanie otyłości, cukrzycy, nadciśnieniu i gromadzeniu się niekorzystnych tłuszczów we krwi” (tłum. red.).

Jak dodała, produkty te często zawierają dużo cukru, soli i niekorzystnych tłuszczów, ale także dodatki, zanieczyszczenia oraz zmienioną strukturę żywności, co może wpływać m.in. na stan zapalny, metabolizm, mikrobiotę jelitową i skłonność do nadmiernego jedzenia.

Czym właściwie jest żywność ultraprzetworzona?

W stanowisku przywołano klasyfikację NOVA, która dzieli żywność według stopnia i celu przetworzenia. Do pierwszej grupy należą produkty nieprzetworzone lub minimalnie przetworzone, takie jak warzywa, owoce, jaja, mleko, naturalny jogurt, świeże mięso czy ryby. Druga grupa obejmuje składniki używane do gotowania, między innymi olej, masło, sól i cukier.

Trzecia grupa to żywność przetworzona, nadal rozpoznawalna jako konkretny produkt, ale z dodatkiem soli, cukru lub tłuszczu, na przykład sery, pieczywo, konserwowane warzywa czy wędliny. Czwarta grupa obejmuje żywność ultraprzetworzoną: przemysłowe formulacje zawierające liczne dodatki technologiczne, często z niewielką ilością naturalnych składników.

Autorzy dokumentu podkreślają, że wiele produktów reklamowanych jako „light”, „fit” czy „dietetyczne” również może należeć do kategorii żywności ultraprzetworzonej.

Lekarze mają pytać pacjentów o UPF

Eksperci ESC zalecają, aby ocena spożycia żywności ultraprzetworzonej stała się częścią rutynowej rozmowy o stylu życia, szczególnie u osób z czynnikami ryzyka sercowo-naczyniowego oraz u pacjentów z już rozpoznanymi chorobami układu krążenia.

Wśród praktycznych zaleceń wymieniono m.in. częstsze gotowanie w domu, ograniczanie słodzonych napojów, pakowanych przekąsek i przetworzonych mięs, wybieranie produktów o krótszym składzie oraz zastępowanie żywności ultraprzetworzonej produktami naturalnymi lub minimalnie przetworzonymi.

Autorzy dokumentu zwracają również uwagę na potrzebę lepszego znakowania żywności, edukacji publicznej oraz aktualizacji zaleceń żywieniowych. Wskazują, że wysokie spożycie żywności ultraprzetworzonej jest związane nie tylko z indywidualnymi wyborami, ale także z ceną produktów, ich dostępnością, marketingiem oraz środowiskiem żywieniowym.

W publikacji podkreślono jednocześnie, że potrzebne są dalsze badania, szczególnie długoterminowe badania interwencyjne, które pozwolą ocenić, czy ograniczenie spożycia żywności ultraprzetworzonej przekłada się bezpośrednio na zmniejszenie liczby zawałów serca, udarów, zaburzeń rytmu serca i zgonów sercowo-naczyniowych.

Źródło: opracowano na podstawie komunikatu European Society of Cardiology z 7 maja 2026 r. oraz publikacji: Guasti L. i wsp., Ultra-processed foods, lifestyle management, and cardiovascular diseases: A clinical consensus statement of the European Society of Cardiology Council for Cardiology Practice and the European Association of Preventive Cardiology of the European Society of Cardiology, „European Heart Journal”, 2026.
Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku uruchomił nową, dotąd niedostępną w makroregionie metodę leczenia pacjentów z bardzo wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym. Do Kliniki Kardiologii, Lipidologii i Chorób Wewnętrznych z OINK zakupiono aparat do aferezy lipoprotein (a) oraz cholesterolu LDL. To rozwiązanie przeznaczone dla chorych, u których intensywne leczenie farmakologiczne nie pozwala osiągnąć bezpiecznych wartości lipidów.
Do tej pory pacjenci z północno-wschodniej Polski, kwalifikowani do tego typu terapii, musieli szukać pomocy m.in. w Gdańsku lub w Instytucie Kardiologii w Aninie. Uruchomienie procedury w Białymstoku znacząco skraca drogę do leczenia i poprawia dostępność terapii dla najbardziej obciążonych pacjentów.

Podczas konferencji prasowej 5 lutego prof. Anna Tomaszuk-Kazberuk, kierownik Kliniki Kardiologii, Lipidologii i Chorób Wewnętrznych z OINK, wyjaśniała mechanizm działania nowej metody.
„Jest to metoda mechanicznego usuwania cholesterolu i tak zwanej lipoproteiny (a), czyli cząsteczki podobnej do cholesterolu, która ma rdzeń tłuszczowy, ale zawiera dodatkowo białko działające promiażdżycowo i prozakrzepowo” – tłumaczyła.

Jak podkreślała, afereza znajduje zastosowanie przede wszystkim u pacjentów z hipercholesterolemią, u których stężenie cholesterolu LDL utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie mimo leczenia.
„Z leczenia będą mogli korzystać pacjenci, którzy mają najwyższe z możliwych ryzyko powikłań ze strony serca i dużych naczyń, czyli osoby po zawale lub udarze, chorzy z miażdżycą tętnic szyjnych lub kończyn dolnych oraz pacjenci zagrożeni wystąpieniem zawału, udaru, a nawet śmierci sercowej” – wskazywała prof. Tomaszuk-Kazberuk.

Szczególną grupę stanowią pacjenci z genetycznie uwarunkowaną hipercholesterolemią, u których standardowe leczenie farmakologiczne nie przynosi oczekiwanych efektów.
„Oni nie zapracowali na ten wysoki cholesterol, mają po prostu genetycznie uwarunkowany wysoki poziom cholesterolu LDL, czyli tzw. złego cholesterolu” – mówiła kierownik kliniki. – „I ten cholesterol powoduje u nich rozwój miażdżycy, która jest przyczyną wszelkiego zła w kardiologii, a więc zawału, udaru i innych powikłań”.

Jednym z pierwszych pacjentów, dla których afereza stanowi nową nadzieję terapeutyczną, jest 60-letni pan Grzegorz z Białegostoku. Przeszedł trzy zawały serca, pierwszy w wieku zaledwie 37 lat.
„Konsekwencją tych zawałów było różnorodne leczenie, od leczenia farmakologicznego poprzez angioplastykę, bajpasy, późniejsze problemy z sercem, bo takie są skutki tej choroby wieńcowej” – opowiadał podczas konferencji.

Jak podkreślał, mimo maksymalnych dawek statyn i leczenia w ramach programu lekowego, poziom cholesterolu nadal pozostawał wysoki.

„Ten cholesterol cały czas się u mnie odbudowywał. I żadne diety ani leki nie skutkowały tak, jak powinny skutkować” – mówił pacjent. – „Liczę, że będę żył lepiej, gdyż cholesterol, ten główny zabójca, główna przyczyna tej mojej choroby, będzie eliminowany z mojego organizmu”.

Afereza polega na podłączeniu pacjenta na około dwie godziny do aparatu przypominającego urządzenie do dializ. W trakcie zabiegu z krwi mechanicznie usuwany jest cholesterol LDL oraz lipoproteina (a). Jak podają lekarze, po jednym zabiegu stężenie tych parametrów obniża się średnio o około 60 proc., przy czym w piśmiennictwie opisywany jest zakres redukcji od 50 do 80 proc. Aby utrzymać efekt terapeutyczny, procedura musi być powtarzana co około dwa tygodnie.

Do tej pory pacjentom z ciężkimi zaburzeniami lipidowymi w Białymstoku oferowano dietę, modyfikację stylu życia, leczenie statynami oraz nowoczesne terapie w ramach programu lekowego NFZ B.101 „Leczenie pacjentów z zaburzeniami lipidowymi”. Afereza stanowi kolejny etap terapii dla chorych, u których dostępne metody nie pozwalają osiągnąć docelowych wartości cholesterolu.

Zespół realizujący zabiegi aferezy w USK w Białymstoku tworzą, obok prof. Anny Tomaszuk-Kazberuk, dr Paweł Muszyński, dr Dorota Pura, dr Caroline Sasinowski oraz dr Kinga Dudzińska. Uruchomienie tej procedury poszerza możliwości leczenia pacjentów z najwyższym ryzykiem sercowo-naczyniowym i wpisuje się w rozwój wysokospecjalistycznej opieki kardiologicznej w regionie.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku
Foto: Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku

Latem rośnie apetyt na ruch — ale czy każda forma aktywności jest dobra dla naszego serca? Dr hab. n. med. Adam Janas, kardiolog Grupy American Heart of Poland, wyjaśnia, jak bezpiecznie ćwiczyć w cieplejszych miesiącach, jakie sporty najlepiej wspierają układ krążenia i dlaczego warto włączyć aktywność do codziennej profilaktyki — nawet po zawale.
Serce kocha ruch – ale ten właściwy

Aktywność fizyczna to jeden z filarów zdrowego stylu życia. Choroby układu krążenia wciąż są w Polsce główną przyczyną zgonów – rocznie z ich powodu umiera ponad 170 tys. osób. Co istotne, tylko około 30% przypadków wynika z uwarunkowań genetycznych. Reszta zależy od naszych codziennych wyborów, w tym właśnie od ruchu.
– Regularne ćwiczenia wzmacniają mięsień sercowy, poprawiają krążenie i dotlenienie tkanek. Serce pracuje wtedy wydajniej i spokojniej, co obniża ciśnienie tętnicze i spoczynkowe tętno, a także zmniejsza ryzyko arytmii i chorób sercowo-naczyniowych – tłumaczy ekspert American Heart of Poland i dodaje: – Dodatkowo sport wpływa korzystnie na profil lipidowy, obniżając poziom „złego” cholesterolu LDL i podnosząc „dobry” HDL.

Jakie sporty są najbardziej przyjazne sercu?

– Serce  lubi  każdą fizyczną , od spaceru, biegania czy jazdy na rowerze po ćwiczenia na ciężarem  na siłowni. Nasze ciało najbardziej lubi trening mieszany- jeden dzień np. rower lub szybki spacer, ale w kolejny dzień już siłownia czy inne ćwiczenia izometryczne nawet wykorzystujące ciężar własnego ciała. Dopiero kompletny trening daje pełne spektrum korzyści redukując ryzyko sercowo-naczyniowe przez obniżenie złego cholesterolu, zwiększenie wrażliwości na insulinę, czy obniżenie ciśnienia tętniczego krwi po redukcję ryzyka wystąpienia osteoporozy, pozbycie się zespołów bólowych kręgosłupa, czy  polepszenie koordynacji motorycznej tak ważnej dla seniorów.

Aktywność fizyczna nawet po zawale? Tak, ale z głową

Jeszcze niedawno pacjentom po incydentach sercowych zalecano oszczędzanie się. Dziś wiadomo, że ruch – odpowiednio dobrany – jest wręcz wskazany nawet po zawale, operacjach serca czy w przypadku niewydolności.
– Treningi powinny być dostosowane do stanu zdrowia i możliwości pacjenta. Jeżeli pojawia się zmęczenie zbyt szybko, to znak, że intensywność ćwiczeń jest za duża – zaznacza dr hab. n. med. Adam Janas.

Na co zwrócić uwagę podczas ćwiczeń?

Przede wszystkim należy kontrolować tętno. Prosty sposób na oszacowanie tętna maksymalnego to: 220 minus wiek. Przekraczanie tej wartości nie przynosi korzyści – może wręcz zaszkodzić, powodując przeciążenie organizmu.
– Szczególną ostrożność powinny zachować osoby przyjmujące beta-blokery – dodaje kardiolog. – Te leki obniżają tętno spoczynkowe i mogą utrudniać osiągnięcie tętna maksymalnego, dlatego warto skonsultować się z lekarzem przed rozpoczęciem intensywnych treningów.

Pamiętaj o nawodnieniu i porze dnia

W cieplejszych miesiącach szczególnie ważne jest odpowiednie nawodnienie organizmu. Woda reguluje temperaturę ciała i wspomaga pracę układu krążenia, dlatego przed, w trakcie i po wysiłku należy pić odpowiednią ilość płynów – najlepiej niegazowaną wodę mineralną.
Równie istotny jest wybór odpowiedniej pory dnia na ćwiczenia. Latem najlepiej unikać aktywności fizycznej w pełnym słońcu, czyli między godziną 11:00 a 17:00. Treningi warto planować rano lub późnym popołudniem, kiedy temperatura powietrza jest niższa, co zmniejsza ryzyko przegrzania i odwodnienia.

Z rozsądkiem, ale systematycznie

– Oprócz korzyści dla układu krążenia, regularna aktywność poprawia samopoczucie, redukuje stres, reguluje wagę oraz wpływa korzystnie na metabolizm cukrów i tłuszczów. Dlatego warto już dziś włączyć sport do codziennego planu – z rozsądkiem, ale systematycznie – mówi doktor, który na co dzień sam dba o swoje zdrowie i realizuje misję Grupy American Heart of Poland, jaką jest promocja zdrowego stylu życia, profilaktyka chorób sercowo-naczyniowych oraz wspieranie pacjentów w trosce o długie i aktywne życie.