Medicalpress
Przez lata wiele osób zmagających się z nadmierną masą ciała słyszało: „wystarczy mniej jeść i więcej się ruszać”. Dziś wiemy już, że takie podejście jest zbyt dużym uproszczeniem.
– Otyłość jest chorobą przewlekłą, wynikającą z wielu czynników – metabolicznych, hormonalnych, środowiskowych i psychologicznych. Wymaga profesjonalnej diagnostyki oraz kompleksowego leczenia, tak jak każda inna choroba – podkreśla Zofia Dymitrow, dyrektor Centrów Medycznych Scanmed.
Niemal co trzeci dorosły Polak mierzy się z otyłością

Skala problemu jest ogromna. Nadwaga i otyłość dotyczą już około 58% dorosłych Polaków, a sama otyłość – ponad 28% społeczeństwa. Według definicji WHO nadwaga oznacza BMI wynoszące co najmniej 25 kg/m², natomiast otyłość – BMI na poziomie 30 kg/m² lub wyższym. To rozróżnienie jest istotne, ponieważ otyłość nie jest jedynie większą masą ciała, ale przewlekłą chorobą wymagającą odpowiedniego leczenia i długofalowej opieki.

Dziecięca otyłość wymaga szybkiej i kompleksowej reakcji

Coraz częściej problem ten dotyczy również dzieci – szacuje się, że nadmierna masa ciała występuje u około jednej trzeciej najmłodszych pacjentów. Otyłość u dzieci to jedno z największych wyzwań zdrowotnych naszych czasów, a jednocześnie temat, który wciąż wymaga większej uwagi. W przypadku najmłodszych nie chodzi wyłącznie o wagę, ale o ich rozwój, zdrowie, samopoczucie i relacje z rówieśnikami. Dlatego tak ważne jest, aby leczenie było prowadzone z wyczuciem, bez oceniania i stygmatyzacji – podkreśla Zofia Dymitrow.

Odpowiedzią na rosnące potrzeby pacjentów jest kompleksowy program leczenia otyłości realizowany na NFZ w ramach opieki koordynowanej w Centrum Medycznym Scanmed w Przeźmierowie. Nad zdrowiem dzieci czuwa interdyscyplinarny zespół specjalistów, w którym kluczową rolę odgrywają pediatrzy – lekarze najlepiej znający fizjologię rozwijającego się organizmu i potrzeby najmłodszych pacjentów. Wspólnie z dietetykami, psychodietetykami, fizjoterapeutami i trenerami personalnymi pomagają dzieciom i ich rodzinom wprowadzać trwałe zmiany w codziennym życiu. Chcemy, aby droga do lepszego zdrowia była dla dziecka budowaniem pewności siebie i dobrych nawyków, a nie kolejnym źródłem kompleksów czy poczucia, że jest oceniane – wyjaśnia Zofia Dymitrow, dyrektor Centrów Medycznych Scanmed.

Nowe spojrzenie na leczenie otyłości

Otyłość to poważna choroba zwiększająca ryzyko wielu powikłań – między innymi chorób serca, zaburzeń metabolicznych, a także niektórych nowotworów.

–  Najlepsze efekty przynosi połączenie kilku elementów: leczenia, edukacji, odpowiedniego żywienia i aktywności fizycznej. Właśnie na takim kompleksowym podejściu opiera się program leczenia otyłości w Centrum Medycznym Scanmed w Przeźmierowie – podkreśla Zofia Dymitrow.

Pacjent w centrum – jak wygląda droga leczenia?

– Program leczenia otyłości został zaplanowany tak, aby pacjent otrzymał wsparcie na każdym etapie w jednym miejscu. Takie podejście pozwala stworzyć indywidualny plan leczenia dopasowany do możliwości, wieku i stanu zdrowia. Pierwszym krokiem jest konsultacja lekarska, podczas której oceniany jest stan zdrowia, historia choroby oraz indywidualne potrzeby pacjenta. Następnie wykonywana jest profesjonalna analiza składu ciała, pozwalająca sprawdzić nie tylko masę ciała, ale także między innymi poziom tkanki tłuszczowej i mięśniowej – wyjaśnia ekspert. Kolejne etapy obejmują: edukację zdrowotną, konsultację dietetyczną, wsparcie fizjoterapeuty, współpracę z trenerem personalnym, pomoc psychologa lub psychodietetyka.

Dlaczego jeden specjalista to za mało?

Skuteczna walka z otyłością wymaga spojrzenia na pacjenta z wielu perspektyw. Samo ograniczenie kalorii często nie wystarcza, podobnie jak sama aktywność fizyczna czy leczenie farmakologiczne.

– Leki stosowane w terapii otyłości mogą skutecznie wspierać redukcję masy ciała, ale jednym z ich efektów może być również zmniejszenie masy mięśniowej. Dlatego tak ważna jest odpowiednio dobrana aktywność – szczególnie trening oporowy – oraz dbałość o właściwą podaż białka i prawidłowe nawyki żywieniowe. Wielu pacjentów próbowało już wcześniej schudnąć na własną rękę. Często kończyło się to jednak zniechęceniem. Pierwsze tygodnie aktywności fizycznej bywają trudne, męczące i frustrujące, szczególnie gdy osoba zmagająca się z nadwagą lub otyłością trafia do środowiska pełnego bardzo sprawnych fizycznie ludzi. W takich sytuacjach łatwo stracić motywację i utwierdzić się w przekonaniu, że zmiana jest poza zasięgiem – podkreśla Zofia Dymitrow.

Dlatego w kompleksowym leczeniu otyłości tak ważne jest wsparcie zespołu specjalistów, którzy pomagają dobrać realne cele i tempo zmian do możliwości konkretnego pacjenta. Dzięki temu pacjent nie zostaje sam z problemem. Otrzymuje nie tylko plan redukcji masy ciała, ale także wsparcie i narzędzia, które pomagają budować trwałe nawyki oraz utrzymać efekty przez lata.

Diagnostyka, która pomaga działać skutecznie

Leczenie rozpoczyna się od dokładnej oceny organizmu. W procesie diagnostycznym wykorzystywane są między innymi: profesjonalna analiza składu ciała, badania laboratoryjne, ultrasonografia tarczycy, ultrasonografia jamy brzusznej – wymienia.

Otyłość u dzieci – ważna jest cała rodzina

– Terapia może być prowadzona już u dzieci od 8. roku życia, jeśli istnieją odpowiednie wskazania. Kluczową rolę odgrywa jednak nie tylko dziecko, ale całe otoczenie – dlatego ważna jest edukacja rodziców i wspólna zmiana codziennych nawyków.

Nie chodzi tylko o kilogramy

Najważniejszym celem leczenia nie jest wyłącznie spadek masy ciała. Chodzi przede wszystkim o poprawę zdrowia, większą sprawność, lepsze samopoczucie i zmniejszenie ryzyka powikłań – podkreślają eksperci Grupy Scanmed.

Pacjent, który osiągnie założony cel terapeutyczny, nadal pozostaje pod opieką zespołu. Regularne wizyty kontrolne, konsultacje dietetyczne, wsparcie fizjoterapeuty i trenera oraz – jeśli jest taka potrzeba – kontynuacja farmakoterapii pomagają utrzymać osiągnięte rezultaty.

Program leczenia otyłości w realizowany w Centrum Medycznym Scanmed w Przeźmierowie pokazuje, że droga do zmiany nie musi zaczynać się od kolejnej restrykcyjnej diety. Może zacząć się od rozmowy ze specjalistą i indywidualnie dobranego planu, który uwzględnia zdrowie, potrzeby i cele.

Kiedy warto poprosić o pomoc?

Wiele osób przez lata próbuje schudnąć samodzielnie. Często pojawia się efekt jo-jo, frustracja i poczucie porażki. Tymczasem brak trwałych efektów może być sygnałem, że potrzebne jest profesjonalne wsparcie.

Źródło: inf pras

Ponad 80 proc. nastolatków na świecie nie osiąga zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Eksperci zwracają uwagę, że to nie tylko kwestia braku odpowiednich nawyków, ale także warunków, w których żyją – dostępu do bezpiecznych miejsc zabawy, terenów rekreacyjnych czy zajęć sportowych. Europejski projekt B-Challenged ma pomóc tworzyć środowisko sprzyjające aktywności na świeżym powietrzu i zdrowemu stylowi życia, szczególnie w mniej uprzywilejowanych społecznościach.
– Tylko 7–30 proc. dzieci i młodzieży w wieku 5–17 lat na całym świecie wykazuje wystarczający poziom aktywności fizycznej, co w konsekwencji wiąże się z wyższym ryzykiem wystąpienia chorób niezakaźnych związanych ze stylem życia, takich jak otyłość, cukrzyca typu 2, a także problemów psychicznych – podkreśliła w rozmowie z agencją Newseria dr Teatske Altenburg, profesor nadzwyczajna w Amsterdam University Medical Center (Amsterdam UMC) i kierowniczka projektu B-Challenged.

Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia dzieci i młodzież powinny podejmować średnio co najmniej 60 minut dziennie aktywności fizycznej o umiarkowanej lub wysokiej intensywności. Tylko niewielki odsetek dzieci i nastolatków w Polsce spełnia te zalecenia przez cały tydzień.

W Polsce tylko około połowy dzieci codziennie podejmuje aktywną zabawę na poziomie uznawanym za korzystny dla zdrowia. Dodatkowo jak pokazują badania Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie w ramach projektu „WF z AWF”, ponad 90 proc. dzieci nie jest wszechstronnie przygotowanych do prowadzenia aktywnego stylu życia, a jedynie 12–30 proc. potrafi poprawnie wykonywać podstawowe umiejętności ruchowe, takie jak bieganie, skakanie czy rzucanie piłką.

– Główną przyczyną braku aktywności fizycznej nie jest brak motywacji, ponieważ dzieci mają wewnętrzną motywację do aktywności – zwłaszcza uczniowie szkół podstawowych, którzy po prostu się bawią, najlepiej na świeżym powietrzu. Uważam jednak, że brakuje bezpiecznych, atrakcyjnych i dobrze utrzymanych przestrzeni, w których mogłyby się one bawić na świeżym powietrzu – stwierdziła badaczka z Amsterdam UMC. – Być może brakuje również odpowiednich, przystępnych cenowo zajęć pozalekcyjnych organizowanych dla dzieci – dodaje.

Coraz większą część wolnego czasu dzieci spędzają przed ekranami. Z raportu NASK wynika, że korzystają z internetu średnio niemal pięć godzin dziennie w dni powszednie, a w weekendy jeszcze więcej.

– Wiele dzieci doświadcza FOMO, czyli strachu przed tym, że coś je ominie, więc cały czas mówią o tym, co się dzieje online, i chcą być częścią rozmów na ten temat. Myślę więc, że są dwie strony medalu – jedna to za mało możliwości aktywności fizycznej i ograniczenia w dostępie do przestrzeni do tego przeznaczonych, a z drugiej atrakcyjność spędzania czasu w sieci – tłumaczy dr Teatske Altenburg.

Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że dzieci mieszkające w mniej uprzywilejowanych dzielnicach częściej zmagają się z nadwagą i otyłością, rzadziej uczestniczą w zorganizowanych zajęciach sportowych i mają ograniczony dostęp do bezpiecznych miejsc zabawy.

– Jeżeli w okolicy brakuje terenów rekreacyjnych, ścieżek rowerowych czy bezpiecznych przestrzeni do zabawy, dzieci mają mniej okazji do codziennego ruchu – ocenia dr Anna Dzielska, adiunkt, p.o. kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.

To właśnie na tych obszarach koncentruje się europejski projekt badawczy B-Challenged realizowany w Danii, Niemczech, Polsce, Hiszpanii i Holandii. Skupia się on na dzieciach w wieku 6–12 lat mieszkających w dzielnicach, gdzie występują bariery w dostępie do infrastruktury sprzyjającej aktywności fizycznej. W Polsce jest to warszawska Praga-Północ.

– Projekt B-Challenged ma na celu wspieranie korzystnych dla zdrowia zachowań dzieci poprzez tworzenie lepszego środowiska do zabawy na świeżym powietrzu i prawidłowych zachowań żywieniowych. To ważne, ponieważ na zdrowie dzieci wpływają nie tylko ich indywidualne wybory, ale również warunki, w których żyją, uczą się i spędzają wolny czas – podkreśla dr Anna Dzielska.

W projekcie biorą udział nie tylko naukowcy i przedstawiciele samorządów lokalnych, ale także rodzice, nauczyciele i same dzieci.

– To, co wyróżnia projekt, to podejście oparte na współtworzeniu rozwiązań. Zamiast narzucać gotowe działania, angażujemy społeczności lokalne w ich projektowanie. Dzięki temu zwiększamy szanse, że proponowane zmiany będą skuteczne, akceptowane i trwałe – podkreśla kierowniczka Zakładu Zdrowia Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka.

Badacze sprawdzają, jakie bariery utrudniają dzieciom zabawę na świeżym powietrzu i codzienny ruch. Następnie wspólnie z pozostałymi grupami uczestników programu przygotują rekomendacje zmian. Gotowe modele będą mogły być wdrażane także w innych miastach.

– Problemy związane ze zdrowiem dzieci i ich stylem życia są złożone i nie mogą być rozwiązane przez jedną instytucję czy jeden sektor. Naukowcy dostarczają wiedzy i dowodów naukowych, samorządy mają możliwość wprowadzania zmian w przestrzeni publicznej i lokalnej polityce, a mieszkańcy, w tym grupy, do których mają być kierowane te działania, najlepiej znają swoje potrzeby. Dopiero połączenie tych perspektyw pozwala tworzyć skuteczne rozwiązania – przekonuje dr Anna Dzielska.

– Zawsze należy konsultować z dziećmi elementy tworzone z myślą o nich. Projektowanie placu zabaw przyjaznego dla dzieci we współpracy z nimi powinno być wymogiem prawnym – dodaje dr Teatske Altenburg.

Źródło: Newseria

Otyłość dziecięca staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka eksperci, przedstawiciele organizacji pacjenckich, parlamentarzyści oraz reprezentanci Ministerstwa Zdrowia i NFZ zgodnie podkreślali, że dzieci chorujących na otyłość nie można pozostawiać bez kompleksowej pomocy. Zdaniem uczestników debaty konieczne jest stworzenie jasnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej, rozwój wyspecjalizowanych ośrodków leczenia oraz zapewnienie równego dostępu do nowoczesnych metod terapii niezależnie od miejsca zamieszkania czy sytuacji finansowej rodziny.
Mam 12 lat i często w szkole mówili na mnie: gruba świnia, spuchnięty chomik, świnia na horyzoncie. Choruję na otyłość, wcześniej, przed leczeniem, mogłam jeść właściwie cały czas. Nie lubiłam siebie, rok temu w maju ważyłam najwięcej w swoim życiu. Odkąd przyjmuję leki i mam spotkania z dietetykiem, psychologiem, fizjoterapeutką i lekarzami z Programu Leczenia Otyłości CZD – schudłam ponad 10 kg. Jem mniejsze porcje i czuję, że jestem ładna. Nawet Panie w szkole mi to mówią. Teraz zamiast podjadać, tańczę. Tak Zosia rozpoczęła posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka, któremu przewodniczy posłanka Aleksandra Leo. Posiedzenie w całości poświęcone było leczeniu otyłości dziecięcej. Eksperci, przedstawiciele Partnerstwa na rzecz Profilaktyki i Leczenia Otyłości „Stop Otyłości” oraz Fundacja Zdrowie i Edukacja Ad Meritum, która prowadzi kampanię społeczną Na wagę zdrowia alarmowali, że otyłość dziecięca staje się jednym z największych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Uczestnicy spotkania podkreślali, że dzieci chorujących na otyłość nie wolno oceniać ani stygmatyzować – potrzebują wsparcia, leczenia i systemowej opieki. Reprezentanci Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia przedstawili działania tych instytucji, parlamentarzyści zadeklarowali działania systemowe, by zatrzymać tsunami otyłości u najmłodszych.

Potrzebna kompleksowa ścieżka leczenia

Wśród najważniejszych postulatów pojawiła się konieczność stworzenia jasnej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej dla dzieci z chorobą otyłościową. Eksperci wskazywali, że dziś pacjenci i ich rodziny często „odbijają się” od kolejnych poradni diabetologicznych czy endokrynologicznych, bez dostępu do skoordynowanej pomocy.

Prof. Małgorzata Myśliwiec, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii  Dziecięcej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego podkreślała, że konieczne jest utworzenie wyspecjalizowanych ośrodków leczenia otyłości dziecięcej – docelowo co najmniej jednego w każdym województwie. Proponowany model zakładałby rozpoznanie choroby już na poziomie POZ, następnie kierowanie dziecka do poradni leczenia otyłości z zespołem wielospecjalistycznym oraz – w razie potrzeby – do ośrodka referencyjnego, zapewniającego także farmakoterapię.

„Otyłość to choroba przewlekła, a nie problem kosmetyczny”

Eksperci wielokrotnie podkreślali, że otyłość u dzieci nie może być traktowana jako „etap, z którego się wyrasta”. Prof. Mariusz Wyleżoł, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości zaznaczył, że leczenie należy rozpoczynać natychmiast po rozpoznaniu choroby, a nie dopiero wtedy, gdy pojawią się powikłania lub dziecko osiągnie dorosłość. Jak wskazywał, zwlekanie powoduje utrwalanie nieprawidłowych nawyków żywieniowych, ograniczenie aktywności fizycznej, pogłębianie stygmatyzacji oraz obniżenie poczucia własnej wartości u dzieci. – Dziecko z otyłością słyszy najczęściej tylko: „mniej jedz i więcej się ruszaj”, a rzadko otrzymuje kompleksową pomoc – podkreślił prof. Wyleżoł.

Dziecko z otyłością ma znacznie większe ryzyko bycia osobą dorosłą chorująca na otyłość.
Im dłużej trwa choroba, tym trudniej ją leczyć. Każdą chorobę powinno się leczyć w zarodku, tak jak to się dzieje w przypadku chorób onkologicznych. Więc otyłość też powinniśmy zacząć leczyć jak najszybciej. Późniejsze leczenie to większe ryzyko powikłań, większe koszty dla rodziców, społeczeństwa
– dodał prof. Wyleżoł.

Prof. Paweł Matusik, prezes Polskiego Towarzystwa Otyłości Dziecięcej pokazał, jak dzięki dobrej woli lekarzy i dyrekcji szpitala leczy się otyłość dziecięcą w Tychach i zapowiedział połączenie sił z PTLO, ponieważ otyłość zaczyna się w dzieciństwie i mitem jest, że w dzieciństwie się kończy – ona bywa w remisji i wraca w dorosłości, więc wspólne działania obu towarzystw są konieczne.

Potrzebna dostępność nowoczesnego leczenia

Jednym z kluczowych tematów była również dostępność nowoczesnej farmakoterapii dla dzieci z chorobą otyłościową. Zdaniem uczestników spotkania leczenie farmakologiczne może pomóc ograniczyć poczucie głodu i zwiększyć skuteczność terapii dietetycznej oraz psychologicznej. Podkreślano także, że dostęp do skutecznego leczenia nie może zależeć od sytuacji finansowej rodziców ani miejsca zamieszkania dziecka.

– Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której kod pocztowy decyduje o tym, które dziecko będzie leczone, a które nie – zaznaczała Marta Pawłowska, współinicjatorka Partnerstwa Stop Otyłości.  – odnosząc się do wzorcowego programu leczenia otyłości 6-10-14, realizowanego ze spektakularnym sukcesem w Gdańsku. Program ten omówił prof. Michał Brzeziński z UCK Gdańsk i zadał pytanie, dlaczego w ministerialnych, głębokich szufladach przepadł program KOS-Dzieci. Marta Pawłowska w wymownych słowach podkreśliła, że to my dorośli zepsuliśmy ten świat, tworząc sprzyjające otyłości środowisko wzrastania naszym dzieciom, i to my jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby to naprawić.

Elżbieta Brzozowska, wiceprezeska Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum dodała, że konieczna jest jasna ścieżka leczenia dla każdego dziecka i finansowany przez państwo dostęp do leczenia farmakologicznego. Nie mogą być leczone tylko te dzieci, których rodziców na to stać. Otyłość dotyka także osób, które nie mogą sobie pozwolić na taki wydatek. A jest to inwestycja w zdrowie dzieci, które mają szanse stać się zdrowymi dorosłymi, nie rozwinąć powikłań, a w przyszłości kontrybuować do PKB, a nie być obciążeniem dla ZUS.  Dodała, że trzeba stworzyć świat, w którym dzieci nie będą szykanowane i będą miały szanse na zdrowienie, w którym będą chronione przed nieetycznymi praktykami marketingowymi producentów żywności.

Profilaktyka i zdrowie psychiczne

Dużo miejsca poświęcono profilaktyce oraz wpływowi środowiska na rozwój otyłości. Eksperci zwracali uwagę na tzw. Obesogenne środowisko – wszechobecne reklamy niezdrowej żywności, promocje produktów wysokoprzetworzonych czy marketing skierowany do dzieci. Przywoływano rozwiązania stosowane w innych krajach. W Wielkiej Brytanii ograniczany jest dostęp dzieci do reklam niezdrowych produktów, także w Internecie, natomiast w Szwecji duży nacisk kładzie się na zmianę zachowań całych rodzin. WHO wskazuje, że przemysł spożywczy stosuje agresywne techniki marketingowe wywierające presję na dzieci i wpływające na ich wybory żywieniowe. Uczestnicy spotkania podkreślali także silny związek otyłości ze zdrowiem psychicznym. Według ekspertów co czwarte dziecko z otyłością wymaga wsparcia psychologicznego z powodu traum, stygmatyzacji i przemocy rówieśniczej.

System nie wykorzystuje istniejących narzędzi

Prof. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego zwracała uwagę, że mimo finansowania bilansów zdrowia dzieci, system nie egzekwuje regularnego ważenia i mierzenia oraz prowadzenia działań profilaktycznych. Ekspertka podkreślała potrzebę wdrożenia elektronicznej książeczki zdrowia oraz większego wykorzystania potencjału pielęgniarek szkolnych.

Programy pilotażowe i doświadczenia

Przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia Aleksandra Płosińska przypomniała, że leczenie otyłości opiera się obecnie na modelu wielopoziomowym, łączącym POZ, opiekę specjalistyczną oraz programy zdrowia publicznego. Jako przykład skutecznego modelu wskazała program KOS-BAR, który objął około 9 tys. pacjentów i może stać się inspiracją do stworzenia podobnego systemu dla dzieci. Niestety program KOS-BAR nie jest obecnie prowadzony i jak podkreśliła Elżbieta Brzozowska jest w zawieszeniu, a pacjenci bardzo czekają na włączenie go na stałe do koszyka świadczeń gwarantowanych. 

NFZ podkreślał, że finansuje zarówno leczenie samej otyłości, jak i jej powikłań, a budżet wspierają środki z Funduszu Medycznego oraz opłaty cukrowej. Jednocześnie eksperci wskazywali, że obecnie w Polsce funkcjonuje zbyt mało miejsc, gdzie leczona jest otyłość dziecięca kompleksowo, wzorcowym przykładem jest warszawskie Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie skonsultowano już ponad 2 tysiące pacjentów z całej Polski.

Alarmujące dane

Prof. Anna Fijałkowska z Instytutu Matki i Dziecka przedstawiła niepokojące dane dotyczące skali problemu. Jak wskazała, aż jedna trzecia ośmioletnich chłopców ma nieprawidłowo wysoką masę ciała, a około 15 tys. chłopców w tym wieku choruje na otyłość. Podkreślała, że główną przyczyną narastania problemu nie są czynniki genetyczne, lecz środowiskowe: brak aktywności fizycznej, siedzący tryb życia, niewłaściwa dieta, codzienne spożywanie słodzonych napojów oraz zbyt krótki sen.

„To inwestycja w zdrowie przyszłych pokoleń”

Uczestnicy posiedzenia byli zgodni, że leczenie otyłości dziecięcej nie może być traktowane jako marginalny element systemu ochrony zdrowia.

To inwestycja w zdrowie przyszłych pokoleń dorosłych – podkreślano podczas debaty.

Aleksandra Leo, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Matki i Dziecka podsumowała, że są cztery najważniejsze aspekty leczenia otyłości u dzieci:

  1. Potrzeba jasnej ścieżki leczenia najmłodszych pacjentów
  2. Konieczność utworzenia ośrodków leczenia otyłości dziecięcej – na początek przynajmniej jedna placówka w każdym województwie
  3. Dostęp do nowoczesnej farmakologii – zwłaszcza dla dzieci z BMI > 30, które pozwoli ograniczyć poczucie głodu i stosować zalecenia dietetyczne i psychologiczne
  4. Ograniczanie obesogennego środowiska i wprowadzenie regulacji dla przemysłu spożywczego i marketingu produktów skierowanych do dzieci
Pani Posłanka podkreśliła również, że konieczna jest dalsza dyskusja na temat leczenia otyłości
u dzieci i już zapowiedziała zorganizowane kolejnego posiedzenia w tej sprawie, z kolei posłanka Barbara Okuła obiecała włączyć temat do prac komisji ds. dzieci i młodzieży.

Źródło: inf pras