Medicalpress
Od 2019 r. w Polsce koszty wytwarzania farmaceutyków wzrosły o 28%, a średnia cena koszyka najczęściej stosowanych leków refundowanych spadła o 4%. Zdaniem ekonomistów, spowoduje to ograniczenie krajowej produkcji i zmniejszy jej udział w polskim rynku, co pogłębi ryzyko braków leków w aptekach.

Koszty produkcji rosną, a ceny leków spadają

Od końca 2019 r. koszty produkcji farmaceutycznej w Polsce wzrosły aż o około 28%, a na przełomie 2018/2019 r. ceny leków refundowanych spadły o około 4%. Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez Instytutu Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju – INNOWO na potrzeby raportu „Wpływ sytuacji ekonomicznej oraz polityki kształtowania cen leków refundowanych na kondycję branży farmaceutycznej w Polsce” obniżają się one przeciętnie o 0,2% z każdym obwieszczeniem Ministra Zdrowia (wobec cen koszyka leków z IV kw. 2019 r.).

Indeks cen koszyka leków refundowanych I kw. 2012 – III kw. 2022 (ceny bieżące, IV kw. 2019 = 100)

PZPPF - wykres 1

Źródło: Badanie własne INNOWO, dane: NFZ, Ministerstwo Zdrowia

Na tle całej UE regulowane ceny leków w Polsce należą do najniższych, tańsze są tylko w Rumunii.

Ceny regulowane i nieregulowane w poszczególnych krajach EU, dla tego samego koszyka leków, 2021 (średnie ceny w UE = 100%)

PZPPF - wykres 2

Źródło: raport TLV analysis, dane IQVIA

„Rząd Portugalii, która ma ceny wyższe niż w Polsce, aby zapobiec brakom leków, wprowadza administracyjną podwyżkę tych najtańszych o 5%. Cena publiczna sprzedaży wszystkich leków kosztujących do 10 euro ma być podniesiona o 5%, a od 10 do 15 euro o 2%” – wskazuje Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków.

„Przy urzędowych cenach leków warto by zastanowić się nad mechanizmem cenowym uwzględniającym wzrost kosztów produkcji i inflację, ale rzecz jasna uniemożliwiającym zwiększenie dopłat pacjentów” – wskazuje prof. Ewelina Nojszewska z SGH, współautorka raportu.

Autorzy raportu przewidują, że w Polsce tak duża różnica między dynamiką wzrostu kosztów produkcji a stosunkowo sztywną dynamiką zmian cen odbije się na rentowności prowadzenia działalności w branży farmaceutycznej, w tym przede wszystkim produkcji na obszarze kraju.

Zmiana struktury kosztów

Z powodu importu substancji czynnych z rynków międzynarodowych koszty ponoszone przez producentów są wrażliwe na kurs dolara amerykańskiego. W ciągu zaledwie 4 ostatnich lat kurs dolara wobec złotówki wzrósł o 35%. Poza tym kategoriami w największym stopniu oddziałującymi na ogólny wzrost kosztów produkcji przemysłu farmaceutycznego były ceny surowców i substancji czynnych, energii i mediów oraz wysokość wynagrodzeń. Łącznie wzrosty kosztów tych trzech kategorii odpowiadały za 80,5% ogólnych wzrostów kosztów dla całej branży od IV kw. 2019 r.

„Koszty energii mają też wpływ na braki leków w UE. Holenderski producent substancji do wytwarzania leków Centrient Pharmaceuticals zmniejszył produkcję o 1/4 w stosunku do 2021 r. z powodu wysokich kosztów energii, a InnoGenerics z Holandii został dofinansowany przez rząd, aby utrzymać fabrykę. Krajowi producenci leków też apelują o zamrożenie cen energii dla branży i zapewnienie jej nieprzerwanych dostaw prądu nawet w sytuacjach kryzysowych” – mówi Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Krajowych Producentów Leków.

„Uznanie wytwórców leków i substancji czynnych za podmioty o szczególnym znaczeniu i przygotowanie programu wsparcia dedykowanego branży, na której spoczywa odpowiedzialność za zagwarantowanie bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków, szczególnie w sytuacjach kryzysowych stanowiłoby również bodziec stymulujący aktywność inwestycyjną przedsiębiorstw” – mówi prof. Ewelina Nojszewska.

„Zwłaszcza że poza wynoszącą prawie 17% inflacją, zwyżką o 1/3 kursu dolara oraz podwyżką cen energii nawet o 230% i sześciokrotnym zwiększeniem kosztów transportu, koszty produkcji zwiększa duży wzrost cen na rynku opakowań. W ciągu ostatnich 2 lat folie i kartony do pakowania leków oraz papier potrzebny do ulotek podrożały o około 35%. Również substancje wypełniające używane do produkcji leków kosztują dziś o kilkadziesiąt procent więcej. np. koloidalny dwutlenek krzemu zdrożał o 62%, a talk farmaceutyczny o 46%. To samo dotyczy specjalnych środków czyszczących, fartuchów czy rękawic laboratoryjnych” – dodaje Katarzyna Dubno, wiceprezes Krajowych Producentów Leków.

Konsekwencje

W 2021 r. produkcja krajowa na rynek polski stanowiła poniżej 1/3 wartości importu farmaceutyków. Dotyczy to w szczególności leków refundowanych.

„Od lat eksperci powtarzają, że wzrost produkcji krajowych leków, to zwiększanie bezpieczeństwa lekowego Polski. Dziś, kiedy braki leków dotykają całą Europę, widać jak jest to ważne. Wiele krajów ogranicza bowiem eksport. Grecy rozszerzyli listę zakazową w handlu równoległym, Rumunia tymczasowo wstrzymała eksport niektórych antybiotyków i środków przeciwbólowych dla dzieci, Belgia przyjęła przepisy zezwalające władzom wstrzymywanie eksportu” – wylicza Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Krajowych Producentów Leków.

Import i produkcja farmaceutyków na rynek krajowy w mln zł

PZPPF - wykres 3

Źródło: dane GUS

Kolejnym efektem rosnących kosztów może być zmniejszenie nakładów inwestycyjnych branży. Ostatnie dane sugerują, że być może taki trend już się rozpoczął. Nakłady inwestycyjne przemysłu farmaceutycznego po pierwszych trzech kwartałach 2022 r. wyniosły 594,0 mln zł. Choć jest to kwota wyższa niż w analogicznych okresach lat 2020-2021 charakteryzujących się wysoką niepewnością, jednak w cenach realnych nakłady inwestycyjne są dalej niższe niż w pierwszych trzech kwartałach 2019 r. To może świadczyć o dalszych wątpliwościach odnośnie kształtowania się rynku farmaceutycznego w przyszłości. Potwierdza to w szczególności o 35% niższa kwota inwestycji rozpoczętych niż w analogicznym okresie ub.r.

„Wzrost kosztów produkcji, inflacja, spadek wartości złotego, kryzys energetyczny i niestabilna sytuacja geopolityczna mogą osłabiać aktywność inwestycyjną przedsiębiorców w Polsce. W przypadku branży farmaceutycznej wpływ na to mogą mieć też prace nad nowelizacją ustawy refundacyjnej, które rodzą niepewność i nieprzewidywalność przychodów” – mówi dr inż. Agnieszka Sznyk, prezes INNOWO, współautorka raportu.

Rekomendacje

Zdaniem ekonomistów wzrost kosztów wytwarzania przy spadających cenach leków może skutkować ograniczeniem produkcji leków refundowanych. Dlatego autorzy raportu rekomendują:

⦁  ograniczenie presji na obniżanie cen leków refundowanych krajowych producentów w negocjacjach cenowych,

⦁ wdrożenie w wybranym zakresie indeksacji cen leków refundowanych krajowych producentów względem inflacji lub wybranego zbiorczego wskaźnika kosztów przemysłu farmaceutycznego,

⦁  wdrożenie obiektywnego mechanizmu wyższych cen leków refundowanych krajowych producentów.

Źródło: PZPPF

Od 2019 r. w Polsce koszty wytwarzania farmaceutyków wzrosły o 28%, a średnia cena koszyka najczęściej stosowanych leków refundowanych spadła o 4%. Zdaniem ekonomistów, spowoduje to ograniczenie krajowej produkcji i zmniejszy jej udział w polskim rynku, co pogłębi ryzyko braków leków w aptekach.

Koszty produkcji rosną, a ceny leków spadają

Od końca 2019 r. koszty produkcji farmaceutycznej w Polsce wzrosły aż o około 28%, a na przełomie 2018/2019 r. ceny leków refundowanych spadły o około 4%. Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez Instytutu Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju – INNOWO na potrzeby raportu „Wpływ sytuacji ekonomicznej oraz polityki kształtowania cen leków refundowanych na kondycję branży farmaceutycznej w Polsce” obniżają się one przeciętnie o 0,2% z każdym obwieszczeniem Ministra Zdrowia (wobec cen koszyka leków z IV kw. 2019 r.).

Indeks cen koszyka leków refundowanych I kw. 2012 – III kw. 2022 (ceny bieżące, IV kw. 2019 = 100)

PZPPF - wykres 1

Źródło: Badanie własne INNOWO, dane: NFZ, Ministerstwo Zdrowia

Na tle całej UE regulowane ceny leków w Polsce należą do najniższych, tańsze są tylko w Rumunii.

Ceny regulowane i nieregulowane w poszczególnych krajach EU, dla tego samego koszyka leków, 2021 (średnie ceny w UE = 100%)

PZPPF - wykres 2

Źródło: raport TLV analysis, dane IQVIA

„Rząd Portugalii, która ma ceny wyższe niż w Polsce, aby zapobiec brakom leków, wprowadza administracyjną podwyżkę tych najtańszych o 5%. Cena publiczna sprzedaży wszystkich leków kosztujących do 10 euro ma być podniesiona o 5%, a od 10 do 15 euro o 2%” – wskazuje Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków.

„Przy urzędowych cenach leków warto by zastanowić się nad mechanizmem cenowym uwzględniającym wzrost kosztów produkcji i inflację, ale rzecz jasna uniemożliwiającym zwiększenie dopłat pacjentów” – wskazuje prof. Ewelina Nojszewska z SGH, współautorka raportu.

Autorzy raportu przewidują, że w Polsce tak duża różnica między dynamiką wzrostu kosztów produkcji a stosunkowo sztywną dynamiką zmian cen odbije się na rentowności prowadzenia działalności w branży farmaceutycznej, w tym przede wszystkim produkcji na obszarze kraju.

Zmiana struktury kosztów

Z powodu importu substancji czynnych z rynków międzynarodowych koszty ponoszone przez producentów są wrażliwe na kurs dolara amerykańskiego. W ciągu zaledwie 4 ostatnich lat kurs dolara wobec złotówki wzrósł o 35%. Poza tym kategoriami w największym stopniu oddziałującymi na ogólny wzrost kosztów produkcji przemysłu farmaceutycznego były ceny surowców i substancji czynnych, energii i mediów oraz wysokość wynagrodzeń. Łącznie wzrosty kosztów tych trzech kategorii odpowiadały za 80,5% ogólnych wzrostów kosztów dla całej branży od IV kw. 2019 r.

„Koszty energii mają też wpływ na braki leków w UE. Holenderski producent substancji do wytwarzania leków Centrient Pharmaceuticals zmniejszył produkcję o 1/4 w stosunku do 2021 r. z powodu wysokich kosztów energii, a InnoGenerics z Holandii został dofinansowany przez rząd, aby utrzymać fabrykę. Krajowi producenci leków też apelują o zamrożenie cen energii dla branży i zapewnienie jej nieprzerwanych dostaw prądu nawet w sytuacjach kryzysowych” – mówi Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Krajowych Producentów Leków.

„Uznanie wytwórców leków i substancji czynnych za podmioty o szczególnym znaczeniu i przygotowanie programu wsparcia dedykowanego branży, na której spoczywa odpowiedzialność za zagwarantowanie bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków, szczególnie w sytuacjach kryzysowych stanowiłoby również bodziec stymulujący aktywność inwestycyjną przedsiębiorstw” – mówi prof. Ewelina Nojszewska.

„Zwłaszcza że poza wynoszącą prawie 17% inflacją, zwyżką o 1/3 kursu dolara oraz podwyżką cen energii nawet o 230% i sześciokrotnym zwiększeniem kosztów transportu, koszty produkcji zwiększa duży wzrost cen na rynku opakowań. W ciągu ostatnich 2 lat folie i kartony do pakowania leków oraz papier potrzebny do ulotek podrożały o około 35%. Również substancje wypełniające używane do produkcji leków kosztują dziś o kilkadziesiąt procent więcej. np. koloidalny dwutlenek krzemu zdrożał o 62%, a talk farmaceutyczny o 46%. To samo dotyczy specjalnych środków czyszczących, fartuchów czy rękawic laboratoryjnych” – dodaje Katarzyna Dubno, wiceprezes Krajowych Producentów Leków.

Konsekwencje

W 2021 r. produkcja krajowa na rynek polski stanowiła poniżej 1/3 wartości importu farmaceutyków. Dotyczy to w szczególności leków refundowanych.

„Od lat eksperci powtarzają, że wzrost produkcji krajowych leków, to zwiększanie bezpieczeństwa lekowego Polski. Dziś, kiedy braki leków dotykają całą Europę, widać jak jest to ważne. Wiele krajów ogranicza bowiem eksport. Grecy rozszerzyli listę zakazową w handlu równoległym, Rumunia tymczasowo wstrzymała eksport niektórych antybiotyków i środków przeciwbólowych dla dzieci, Belgia przyjęła przepisy zezwalające władzom wstrzymywanie eksportu” – wylicza Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Krajowych Producentów Leków.

Import i produkcja farmaceutyków na rynek krajowy w mln zł

PZPPF - wykres 3

Źródło: dane GUS

Kolejnym efektem rosnących kosztów może być zmniejszenie nakładów inwestycyjnych branży. Ostatnie dane sugerują, że być może taki trend już się rozpoczął. Nakłady inwestycyjne przemysłu farmaceutycznego po pierwszych trzech kwartałach 2022 r. wyniosły 594,0 mln zł. Choć jest to kwota wyższa niż w analogicznych okresach lat 2020-2021 charakteryzujących się wysoką niepewnością, jednak w cenach realnych nakłady inwestycyjne są dalej niższe niż w pierwszych trzech kwartałach 2019 r. To może świadczyć o dalszych wątpliwościach odnośnie kształtowania się rynku farmaceutycznego w przyszłości. Potwierdza to w szczególności o 35% niższa kwota inwestycji rozpoczętych niż w analogicznym okresie ub.r.

„Wzrost kosztów produkcji, inflacja, spadek wartości złotego, kryzys energetyczny i niestabilna sytuacja geopolityczna mogą osłabiać aktywność inwestycyjną przedsiębiorców w Polsce. W przypadku branży farmaceutycznej wpływ na to mogą mieć też prace nad nowelizacją ustawy refundacyjnej, które rodzą niepewność i nieprzewidywalność przychodów” – mówi dr inż. Agnieszka Sznyk, prezes INNOWO, współautorka raportu.

Rekomendacje

Zdaniem ekonomistów wzrost kosztów wytwarzania przy spadających cenach leków może skutkować ograniczeniem produkcji leków refundowanych. Dlatego autorzy raportu rekomendują:

⦁  ograniczenie presji na obniżanie cen leków refundowanych krajowych producentów w negocjacjach cenowych,

⦁ wdrożenie w wybranym zakresie indeksacji cen leków refundowanych krajowych producentów względem inflacji lub wybranego zbiorczego wskaźnika kosztów przemysłu farmaceutycznego,

⦁  wdrożenie obiektywnego mechanizmu wyższych cen leków refundowanych krajowych producentów.

Źródło: PZPPF

Jak zapewniał w siedzibie spółki na warszawskim Tarchominie minister Adam Niedzielski, dostęp do leków na poziomie całego kraju pozostaje zapewniony. Jednak dynamiczny wzrost zachorowań na grypę, w połączeniu z bardzo niskim poziomem wyszczepienia na tę chorobę (w tym sezonie niecałe 800 tys.) stawiają olbrzymie wyzwanie przed firmami produkującymi leki. 
Ponad 40 tysięcy zachorowań na grypę dziennie sprawia, że zapasy leków w hurtowniach kurczą się w bezprecedensowym tempie. W tej sytuacji podwojenie produkcji podstawowych preparatów przez Polfę Tarchomin S.A. ma decydujące znaczenie dla utrzymania bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków.

Jak zapewniał w siedzibie spółki na warszawskim Tarchominie minister Adam Niedzielski, dostęp do leków na poziomie całego kraju pozostaje zapewniony. Jednak dynamiczny wzrost zachorowań na grypę, w połączeniu z bardzo niskim poziomem wyszczepienia na tę chorobę (w tym sezonie niecałe 800 tys.) stawiają olbrzymie wyzwanie przed firmami produkującymi leki. 

„Jeśli chodzi o antybiotyki, to mamy zapewnienie ze strony Polfy Tarchomin, że zarówno ilość substancji czynnej, jak i linie produkcyjne są przygotowane na to, by zaspokoić rosnący popyt. Spółka dysponuje również podobnym potencjałem w obszarze leków przeciwzapalnych” – przekazał minister Niedzielski.

Zakład jest jednym z najważniejszych producentów iniekcyjnych antybiotyków oraz leków na receptę (Rx), używanych w placówkach medycznych w całym kraju. Jarosław Król, prezes zarządu Polfy Tarchomin S.A. podkreślał, że cała załoga ma pełną świadomość powagi sytuacji: około 900 specjalistów pracuje obecnie w systemie 3-zmianowym, 24 godziny na dobę.

„Nasz zakład jest jednym z filarów bezpieczeństwa farmaceutycznego Polaków. Fakt, że dostęp do leków w Polsce jest dziś pełniejszy niż w większości europejskich krajów, wynika ze strategicznych decyzji, które podjęliśmy jeszcze przed epidemią grypy: nawiązania współpracy z renomowanymi dostawcami z Europy i Ameryki Północnej oraz zgromadzeniu rocznego zapasu substancji potrzebnych do produkcji antybiotyków” – powiedział Jarosław Król. 

Ostatnie lata, naznaczone pandemią czy inwazją Rosji na Ukrainę, z jednej strony wymagały od całego personelu podjęcia ponadprzeciętnego wysiłku, z drugiej jednak – nauczyły go elastyczności i zapobiegliwości. To dlatego czołowy polski producent leków nie jest dziś uzależniony od niepewnych dostaw z Chin czy Indii. 

„Mamy olbrzymie doświadczenie w reagowaniu na kolejne kryzysy i za każdym razem jesteśmy do nich jeszcze lepiej przygotowani. W przypadku aktualnej epidemii grypy postanowiliśmy bez pośredników kontaktować się z Naczelną Radą Aptekarską, która w każdej chwili może poinformować nas o braku danego leku w konkretnej aptece bądź hurtowni, co umożliwia błyskawiczną reakcję i uzupełnienie zapasów” – tłumaczył prezes zarządu Polfy Tarchomin.

Maciej Małecki, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych dodał, że szybkie i skuteczne reagowanie spółki na potrzeby lekowe Polaków było możliwe dzięki olbrzymiemu wsparciu Skarbu Państwa. 

„Polfa Tarchomin, dzięki 200-milionowemu dokapitalizowaniu, jest dziś innowacyjną, tętniącą życiem firmą, zatrudniającą wybitnych specjalistów i budującą pozytywny wizerunek naszego kraju na całym świecie. Podziw budzą inwestycje realizowane na warszawskim Tarchominie: pierwsza w Polsce i największa w tej części Europy fabryka leków onkologicznych czy nowoczesna ampułkarnia o mocy produkcyjnej ok. 40 milionów ampułek rocznie” – wskazywał Maciej Małecki. 

Przedstawiciel Ministerstwa Aktywów Państwowych podczas konferencji przypomniał również, że w tym roku spółka świętuje 200-lecie istnienia. Zakład był m.in. pierwszym polskim producentem penicyliny, a do dziś pozostaje dostawcą szeregu preparatów na ponad 30 rynków na całym świecie. 

„Produkcja leków jest jednym ze strategicznych obszarów funkcjonowania każdego państwa, dlatego naszą działalność w pierwszej kolejności traktujemy jako misję. Kochamy pomagać i leczyć oraz wierzymy we własne umiejętności” – deklarował Jarosław Król. 


Źródło: PAP
Foto: PAP/M. Kmieciński (1)

Jak zapewniał w siedzibie spółki na warszawskim Tarchominie minister Adam Niedzielski, dostęp do leków na poziomie całego kraju pozostaje zapewniony. Jednak dynamiczny wzrost zachorowań na grypę, w połączeniu z bardzo niskim poziomem wyszczepienia na tę chorobę (w tym sezonie niecałe 800 tys.) stawiają olbrzymie wyzwanie przed firmami produkującymi leki. 
Ponad 40 tysięcy zachorowań na grypę dziennie sprawia, że zapasy leków w hurtowniach kurczą się w bezprecedensowym tempie. W tej sytuacji podwojenie produkcji podstawowych preparatów przez Polfę Tarchomin S.A. ma decydujące znaczenie dla utrzymania bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków.

Jak zapewniał w siedzibie spółki na warszawskim Tarchominie minister Adam Niedzielski, dostęp do leków na poziomie całego kraju pozostaje zapewniony. Jednak dynamiczny wzrost zachorowań na grypę, w połączeniu z bardzo niskim poziomem wyszczepienia na tę chorobę (w tym sezonie niecałe 800 tys.) stawiają olbrzymie wyzwanie przed firmami produkującymi leki. 

„Jeśli chodzi o antybiotyki, to mamy zapewnienie ze strony Polfy Tarchomin, że zarówno ilość substancji czynnej, jak i linie produkcyjne są przygotowane na to, by zaspokoić rosnący popyt. Spółka dysponuje również podobnym potencjałem w obszarze leków przeciwzapalnych” – przekazał minister Niedzielski.

Zakład jest jednym z najważniejszych producentów iniekcyjnych antybiotyków oraz leków na receptę (Rx), używanych w placówkach medycznych w całym kraju. Jarosław Król, prezes zarządu Polfy Tarchomin S.A. podkreślał, że cała załoga ma pełną świadomość powagi sytuacji: około 900 specjalistów pracuje obecnie w systemie 3-zmianowym, 24 godziny na dobę.

„Nasz zakład jest jednym z filarów bezpieczeństwa farmaceutycznego Polaków. Fakt, że dostęp do leków w Polsce jest dziś pełniejszy niż w większości europejskich krajów, wynika ze strategicznych decyzji, które podjęliśmy jeszcze przed epidemią grypy: nawiązania współpracy z renomowanymi dostawcami z Europy i Ameryki Północnej oraz zgromadzeniu rocznego zapasu substancji potrzebnych do produkcji antybiotyków” – powiedział Jarosław Król. 

Ostatnie lata, naznaczone pandemią czy inwazją Rosji na Ukrainę, z jednej strony wymagały od całego personelu podjęcia ponadprzeciętnego wysiłku, z drugiej jednak – nauczyły go elastyczności i zapobiegliwości. To dlatego czołowy polski producent leków nie jest dziś uzależniony od niepewnych dostaw z Chin czy Indii. 

„Mamy olbrzymie doświadczenie w reagowaniu na kolejne kryzysy i za każdym razem jesteśmy do nich jeszcze lepiej przygotowani. W przypadku aktualnej epidemii grypy postanowiliśmy bez pośredników kontaktować się z Naczelną Radą Aptekarską, która w każdej chwili może poinformować nas o braku danego leku w konkretnej aptece bądź hurtowni, co umożliwia błyskawiczną reakcję i uzupełnienie zapasów” – tłumaczył prezes zarządu Polfy Tarchomin.

Maciej Małecki, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych dodał, że szybkie i skuteczne reagowanie spółki na potrzeby lekowe Polaków było możliwe dzięki olbrzymiemu wsparciu Skarbu Państwa. 

„Polfa Tarchomin, dzięki 200-milionowemu dokapitalizowaniu, jest dziś innowacyjną, tętniącą życiem firmą, zatrudniającą wybitnych specjalistów i budującą pozytywny wizerunek naszego kraju na całym świecie. Podziw budzą inwestycje realizowane na warszawskim Tarchominie: pierwsza w Polsce i największa w tej części Europy fabryka leków onkologicznych czy nowoczesna ampułkarnia o mocy produkcyjnej ok. 40 milionów ampułek rocznie” – wskazywał Maciej Małecki. 

Przedstawiciel Ministerstwa Aktywów Państwowych podczas konferencji przypomniał również, że w tym roku spółka świętuje 200-lecie istnienia. Zakład był m.in. pierwszym polskim producentem penicyliny, a do dziś pozostaje dostawcą szeregu preparatów na ponad 30 rynków na całym świecie. 

„Produkcja leków jest jednym ze strategicznych obszarów funkcjonowania każdego państwa, dlatego naszą działalność w pierwszej kolejności traktujemy jako misję. Kochamy pomagać i leczyć oraz wierzymy we własne umiejętności” – deklarował Jarosław Król. 


Źródło: PAP
Foto: PAP/M. Kmieciński (1)