Medicalpress
Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologiczne oraz Polskie Towarzystwo Neurologiczne wspólnie apelują o fundamentalną zmianę podejścia do zdrowia publicznego w Polsce. Eksperci podkreślają, że choroby układu krążenia, nowotwory i schorzenia neurologiczne mają często wspólne, modyfikowalne czynniki ryzyka, dlatego profilaktyka powinna być prowadzona w sposób zintegrowany i systemowy. Podczas konferencji pod honorowym patronatem Wicemarszałek Sejmu Doroty Niedzieli i Przewodniczącej Sejmowej Komisji Zdrowia Marty Golbik przedstawiono koncepcję „10 Zdrowia” oraz postulaty dotyczące zwiększenia finansowania profilaktyki, rozwoju badań przesiewowych i budowania zdrowych nawyków już od najmłodszych lat.
Choroby układu krążenia, neurologiczne i nowotwory odpowiadają za większość zgonów oraz niepełnosprawności w Polsce. Łączy je wspólne podłoże często związane z modyfikowalnymi czynnikami ryzyka. Ten trend można odwrócić. Dobrze zaplanowana i konsekwentnie realizowana profilaktyka pozwala w praktyce ograniczyć liczbę zachorowań i ich następstw. Dlatego potrzebna jest jedna, spójna strategia, która obejmuje serce, mózg i ryzyko nowotworowe jako elementy wspólnego podejścia do zdrowia.

Polska stoi dziś przed jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych w Europie. System nadal skupia się głównie na leczeniu skutków chorób, choć ich przyczyny są dobrze znane i w dużej mierze możliwe do ograniczenia. Trzy najważniejsze towarzystwa naukowe w kraju – Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologiczne oraz Polskie Towarzystwo Neurologiczne – łączą siły, by przesunąć punkt ciężkości z leczenia na skuteczną profilaktykę. Wspólne stanowisko w tej sprawie zostało zaprezentowane podczas konferencji pod honorowym patronatem Wicemarszałek Sejmu Doroty Niedzieli.

 „Nie powinniśmy budować strategii profilaktyki w osobnych ścieżkach: kardiologicznej, neurologicznej i onkologicznej. W praktyce klinicznej to ci sami pacjenci i te same czynniki ryzyka. Skuteczna profilaktyka musi być wspólna, spójna i wdrażana na każdym poziomie systemu. Każdy obywatel ma zdrowie w swoich rękach, ale obowiązkiem państwa jest stworzenie warunków, które ułatwią podejmowanie właściwych decyzji zdrowotnych” – przekonuje prof. Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Profilaktyka jako inwestycja w bezpieczeństwo zdrowotne

Eksperci zwracają uwagę, że obecny model opieki zdrowotnej pozostaje w dużej mierze reaktywny. Oznacza to koncentrację na leczeniu powikłań zamiast na zapobieganiu ich powstawaniu. Jednocześnie poziom finansowania działań profilaktycznych w Polsce pozostaje niewystarczający w stosunku do skali wyzwań.

„Z perspektywy neurologii skutki niewystarczającej profilaktyki są szczególnie widoczne. Udar mózgu to główna przyczyna trwałej niepełnosprawności osób dorosłych, a w wielu przypadkach można mu skutecznie zapobiec, tak jak i innym chorobom układu nerwowego, np. chorobie Alzheimera. To wymaga wcześniejszego działania, a nie reakcji dopiero w momencie zdarzenia. Regularna kontrola ciśnienia, leczenie zaburzeń metabolicznych, aktywność fizyczna i rezygnacja z palenia to codzienne decyzje, które mogą zmniejszać ryzyko chorób mózgu” – mówi prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

„Bez silnego wsparcia systemowego i legislacyjnego nie uda się zwiększyć skuteczności profilaktyki. To obszar, który wymaga współpracy wszystkich uczestników systemu” – mówi Marta Golbik, Przewodnicząca Sejmowej Komisji Zdrowia.

10 Zdrowia – wspólny język profilaktyki

Coraz wyraźniej widać potrzebę wspólnego podejścia do prewencji. Rozwinięciem koncepcji „10 dla Serca” jest dziś „10 Zdrowia”, która łączy cele profilaktyki sercowo-naczyniowej i onkologicznej.

Opiera się na prostych, mierzalnych czynnikach ryzyka i pokazuje, jakie zmiany w codziennym stylu życia realnie wpływają na zdrowie. To podejście przesuwa akcent z samej diagnostyki na działanie.

Kluczowe staje się nie tylko wykrycie ryzyka, ale jego skuteczne ograniczanie poprzez zmianę nawyków i lepszą współpracę z pacjenta z lekarzem” – wyjaśnia prof. Aleksander Prejbisz z Narodowego Instytutu Kardiologii, współautor 10-tki. Prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia dodaje, że „już dziś każdy z nas może wypełnić ankietę 10 dla Serca, wkrótce 10 Zdrowia w aplikacji MojeIKP. Dzięki temu można ocenić, które czynniki ryzyka wymagają podjęcia niezbędnych działań.

„W onkologii mamy twarde dane i wiemy, że za ok. 80% nowotworów odpowiadają czynniki zewnętrzne związane ze stylem życia. Profilaktyka jest zatem fundamentem, jeśli chcemy realnie zmniejszyć liczbę zachorowań i zgonów. Nie wystarczy mówić pacjentom, że powinni się badać. Musimy budować system, który wspiera zdrowe wybory, ułatwia dostęp do badań i pozwala wcześniej rozpoznawać ryzyko” – podkreśla prof. Piotr Rutkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Potrzeba działań systemowych

Uczestnicy konferencji wskazali, że skuteczna profilaktyka wymaga realnych zmian systemowych. Obejmuje to zwiększenie finansowania działań zapobiegawczych, lepszą integrację programów zdrowotnych i edukacyjnych, rozwój badań przesiewowych oraz konsekwentną politykę zdrowotną w obszarze tytoniu, alkoholu i choroby otyłościowej. Równie istotne jest budowanie świadomości zdrowotnej na każdym etapie życia.

„Profilaktyka to nie jednorazowe działania, ale długofalowa strategia państwa. Potrzebujemy stabilnych rozwiązań i konsekwencji w ich wdrażaniu” – zaznacza Dorota Niedziela, Wicemarszałek Sejmu RP.

Podczas konferencji podkreślono również potrzebę ustanowienia Ogólnopolskiego Dnia Profilaktyki. Zaproponowana została data 13 maja. Ma on przypominać, że zdrowie kształtuje się każdego dnia poprzez indywidualne decyzje i wybory.

Eksperci i decydenci są zgodni: bez zdecydowanego wzmocnienia profilaktyki nie będzie możliwa trwała poprawa zdrowia Polaków.

Źródło: inf pras

W dniach 22-23 maja 2026 roku w Opolu odbędzie się Wiosenna Konferencja Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego – jedno z najważniejszych wydarzeń edukacyjnych w polskiej kardiologii. Tegoroczna edycja skupi się na prewencji chorób sercowo-naczyniowych oraz interdyscyplinarnym podejściu do opieki nad pacjentem.

Na uczestników Konferencji czeka bogaty program merytoryczny, złożony z licznych sesji wykładowych oraz praktycznych warsztatów. W gronie wykładowców znajdzie się blisko setka ekspertów, którzy podzielą się z uczestnikami swoją rozległą wiedzą oraz bogatym doświadczeniem.

„Szczególnie mocny akcent kładziemy w tej edycji na prewencję chorób sercowo-naczyniowych, zarówno pierwotną jak i wtórną. Podejdziemy do tego tematu bardzo interdyscyplinarnie. Zależało nam również, aby program wciągał do dyskusji, dlatego poruszymy wiele trudnych i czasem kontrowersyjnych tematów” komentuje Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego, prof. dr hab. n. med. Marek Gierlotka, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Zapraszamy wszystkich, którym bliska jest nowoczesna medycyna. Jesteśmy przekonani, że udział w konferencji przyniesie Państwu mnóstwo inspiracji i gotowych rozwiązań do wykorzystania w codziennej pracy z pacjentem, zapraszają Komitet Organizacyjny i Naukowy Wiosennej Konferencji PTK.

Wiosenna Konferencja PTK 2026 zgromadzi blisko stu ekspertów, którzy podczas sesji wykładowych i warsztatów przedstawią najnowsze rozwiązania w diagnostyce i leczeniu chorób sercowo-naczyniowych. Szczególny nacisk położony zostanie na prewencję pierwotną i wtórną oraz na praktyczne aspekty codziennej pracy lekarza. Organizatorzy zapowiadają także otwarte dyskusje na temat wyzwań i kontrowersji współczesnej kardiologii.

Strona Konferencji: wiosennakp.ptkardio.pl

Źródło: Komunikat Prasowy Organizatora

W Stanach Zjednoczonych trwa intensywna dyskusja wokół zmian w prawie żywnościowym. W centrum uwagi znalazł się spór między promowaniem tzw. real food, czyli żywności minimalnie przetworzonej, a rosnącą krytyką produktów ultraprzetworzonych. Choć debata toczy się w amerykańskim kontekście legislacyjnym, jej znaczenie wykracza daleko poza granice USA i dotyka fundamentalnych pytań o zdrowie publiczne, profilaktykę oraz odpowiedzialność państwa za środowisko żywieniowe obywateli.

W USA coraz częściej mówi się o konieczności ograniczania spożycia żywności ultraprzetworzonej jako elementu strategii walki z otyłością i chorobami metabolicznymi. Proponowane reformy obejmują większą przejrzystość etykiet, ograniczenia w marketingu kierowanym do dzieci oraz rozwiązania fiskalne promujące produkty o wyższej wartości odżywczej. Dyskusja dotyczy również aktualizacji zaleceń dietetycznych i ich zgodności z aktualną wiedzą naukową.

Z perspektywy europejskiej, w tym polskiej, temat ten jest wyjątkowo aktualny. W Polsce od lat obserwujemy wzrost częstości otyłości, cukrzycy typu 2 oraz chorób sercowo naczyniowych. Dane epidemiologiczne pokazują, że model żywienia oparty na wysoko przetworzonych produktach, bogatych w cukry proste, sól i tłuszcze nasycone, koreluje ze zwiększonym ryzykiem przewlekłych chorób niezakaźnych. Problem nie dotyczy wyłącznie jednostek, ale ma charakter populacyjny i systemowy.

Współczesna medycyna coraz wyraźniej odchodzi od postrzegania diety wyłącznie jako elementu stylu życia pozostawionego indywidualnym wyborom pacjenta. Coraz częściej podkreśla się rolę środowiska żywieniowego, dostępności produktów oraz regulacji prawnych, które kształtują codzienne decyzje konsumentów. Jeżeli żywność wysokiej jakości jest droższa i mniej dostępna niż produkty ultraprzetworzone, to wybory zdrowotne stają się w praktyce ograniczone.

Polityka żywieniowa staje się więc narzędziem zdrowia publicznego. Decyzje dotyczące subsydiowania określonych grup produktów, zasad znakowania żywności czy regulacji reklamy mogą wpływać na strukturę spożycia w całym społeczeństwie. To z kolei przekłada się na obciążenie systemu ochrony zdrowia kosztami leczenia chorób przewlekłych.

Warto również zwrócić uwagę na aspekt systemowy. Medycyna oparta na dowodach naukowych wskazuje, że skuteczna prewencja chorób metabolicznych wymaga podejścia wielowymiarowego. Obejmuje ono nie tylko farmakoterapię i opiekę specjalistyczną, lecz także edukację, profilaktykę oraz modyfikację czynników środowiskowych. Żywność i sposób jej przetwarzania stają się w tym kontekście elementem strategii terapeutycznej na poziomie populacyjnym.

Debata tocząca się w USA pokazuje, że pytanie o jakość żywności przestaje być wyłącznie tematem dietetycznym. Staje się zagadnieniem polityki zdrowotnej, gospodarczej i społecznej. W Polsce, gdzie system ochrony zdrowia zmaga się z rosnącą liczbą pacjentów z chorobami metabolicznymi, warto uważnie obserwować te procesy i zastanowić się, w jakim stopniu krajowa polityka żywieniowa odpowiada na aktualne wyzwania epidemiologiczne.

Dyskusja o real food i żywności ultraprzetworzonej to w istocie dyskusja o tym, czy profilaktyka stanie się filarem systemu ochrony zdrowia. W dobie rosnących kosztów leczenia i starzenia się społeczeństwa pytanie to nabiera szczególnej wagi.

Źródło: The Washington Post

Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży wymaga dziś zdecydowanych i systemowych działań – również w edukacji. Planowane wprowadzenie do szkół nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna” to ważny krok w tym kierunku. Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do Ministerstwa Edukacji Narodowej o zapewnienie możliwie szerokiego dostępu do tych zajęć. Redakcja MedicalPress przedstawia szczegóły tej inicjatywy oraz pytania, jakie RPO skierował do resortu edukacji.
Od 1 września 2025 roku do polskich szkół ma trafić nowy przedmiot: edukacja zdrowotna. To inicjatywa, która – jak podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek – wpisuje się w konstytucyjny obowiązek państwa dotyczący ochrony zdrowia dzieci (art. 68 ust. 3 Konstytucji RP). RPO wystosował pismo do minister Barbary Nowackiej z pytaniami o sposób wdrożenia tej zmiany oraz o dalsze działania na rzecz edukacji o zdrowiu psychicznym.

Zdaniem RPO zdrowie psychiczne małoletnich powinno być traktowane jako kluczowy element polityki państwa. Przypomina również, że zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego, troska o tę sferę należy do obowiązków publicznych instytucji.

Dlaczego edukacja zdrowotna jest potrzebna?

Eksperci alarmują, że liczba dzieci i młodzieży zmagających się z zaburzeniami psychicznymi rośnie. W latach 1997–2009 liczba pacjentów leczonych psychiatrycznie niemal się podwoiła. Problemem są m.in. depresja, zaburzenia nastroju, przemoc rówieśnicza i seksualna, neuroróżnorodność, a także uzależnienia – a szkoły wciąż nie mają narzędzi, by adekwatnie reagować.

Podczas obrad Komisji Ekspertów RPO ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego temat depresji wśród młodzieży był jednym z głównych punktów. Wszyscy zgromadzeni zgodzili się, że potrzeba działań prewencyjnych jest pilna i bezdyskusyjna.

Co obejmie edukacja zdrowotna?

Przedmiot ten ma poruszać zagadnienia dotąd marginalizowane w systemie edukacji: od zaburzeń nastroju, przez przemoc, po niepełnosprawność i zdrowie psychiczne. Dotychczas tego rodzaju tematy pojawiały się głównie w ramach wychowania do życia w rodzinie lub lekcji wychowawczych – i to nie zawsze systematycznie.

Choć według obecnych założeń edukacja zdrowotna ma być przedmiotem dobrowolnym, Rzecznik apeluje, by objąć nią jak największą liczbę uczniów i uczennic.

Pytania RPO do MEN

Rzecznik Marcin Wiącek zwrócił się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z pytaniami:

Zdaniem RPO, edukacja o zdrowiu psychicznym nie powinna ograniczać się do sal lekcyjnych. To kwestia wymagająca wsparcia ze strony całego systemu – nauczycieli, rodziców, specjalistów.

Wprowadzenie edukacji zdrowotnej to istotny krok w kierunku budowania bardziej świadomego i odpornego psychicznie młodego pokolenia. Dobrze zaprojektowany program nauczania może realnie wpływać na poprawę jakości życia uczniów. Liczymy, że ministerstwo podejmie wyzwanie, jakim jest stworzenie powszechnego, równego dostępu do wiedzy o zdrowiu – nie tylko fizycznym, ale i psychicznym.

Źródło: Rzecznik Praw Obywatelskich

W murach Auli Magna Pałacu Branickich odbyła się 10 czerwca 2025 r. ogólnopolska konferencja zatytułowana „Pozyskiwanie wysokiej jakości danych na potrzeby zdrowia publicznego. Współpraca nauki i samorządu w kształtowaniu polityki zdrowotnej”. Wydarzenie, współorganizowane przez Uniwersytet Medyczny w Białymstoku (UMB) i Senat RP, przyciągnęło liczne grono ekspertów, polityków, przedstawicieli uczelni, instytucji publicznych oraz samorządów.
Tematyka konferencji koncentrowała się wokół wykorzystania danych wysokiej jakości w medycynie prewencyjnej, nowoczesnych programach profilaktycznych oraz edukacji zdrowotnej. Dyskusje prowadzone były w ramach trzech sesji: o potencjale danych w zdrowiu publicznym, o roli edukacji zdrowotnej oraz o praktycznym zastosowaniu danych w profilaktyce.

Wiemy jak edukacja i profilaktyka są niezmiernie ważnym tematem. Tematem, który jest zbyt poważny, by pozostawał tylko w rękach medyków. Żeby był dobrze zagospodarowany, by trafiał do swoich odbiorców, musi odbywać się w ścisłej, w dobrej i przyjaznej współpracy pomiędzy medykami, naukowcami, ale również pomiędzy decydentami – zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym. Powinno się to odbywać w oparciu właśnie o wysokiej jakości dane – podkreślił podczas spotkania prasowego prof. Marcin Moniuszko, Rektor UMB.

Wydarzenie odbyło się w ramach Roku Edukacji Zdrowotnej i Profilaktyki. Wśród gości znaleźli się m.in. senator dr n. med. Beata Małecka-Libera – przewodnicząca Komisji Zdrowia Senatu RP oraz posłanka Joanna Wicha – przewodnicząca podkomisji stałej ds. zdrowia publicznego. Udział wzięli również przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, NFZ, NIZP PZH, ABM, CeZ oraz uczelni medycznych z całej Polski.

Jestem dumna, że ten temat tak się niesie. Konferencje organizowane są w różnych częściach Polski, m.in. w Katowicach i Poznaniu – tam poświęcone były odpowiednio czynnikom ryzyka i szczepieniom – mówiła senator Małecka-Libera. – Białostocka edycja koncentruje się przede wszystkim na badaniach naukowych jako fundamencie decyzji w polityce zdrowotnej.

Zgodnie z zapowiedzią organizatorów, konferencja miała charakter roboczy, a jej celem było nie tylko dzielenie się wiedzą, ale też stworzenie impulsu do realnych zmian legislacyjnych i systemowych.

Badania, badania, badania – to hasło, które powinno nam przyświecać – podsumowała senator. – Zapamiętam także inne ważne zdanie: edukować o edukacji zdrowotnej.

Ważnym tematem konferencji była wchodząca od września 2025 r. do szkół edukacja zdrowotna jako nowy przedmiot. UMB jako pierwsza uczelnia podpisała umowę z MEN na kształcenie nauczycieli tego przedmiotu. Głos w tej sprawie zabrał m.in. prof. Zbigniew Izdebski, współtwórca programu nauczania.

Prof. Karol Kamiński, prorektor ds. medycyny prewencyjnej UMB, zwrócił uwagę na problem braku integracji danych i konieczność budowy systemów, które realnie wspierają procesy decyzyjne w zdrowiu publicznym. – Danych mamy dużo, są to dane różne, ale mamy problem z ich integracją i z tym, aby te dane funkcjonowały skutecznie, żeby uzupełniały się przy podejmowaniu decyzji – podkreślił.

Konferencję objęli honorowym patronatem Wojewoda Podlaski Jacek Brzozowski oraz Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Obaj wskazywali na przykład projektu Białystok PLUS jako modelowego wykorzystania danych w działaniach samorządowych.

Mieszkańcy Białegostoku mają realną korzyść z udziału w takich projektach. To nie tylko szansa na poprawę zdrowia i ratowanie życia, ale też oszczędność dla systemu – bo zapobieganie kosztuje mniej niż leczenie – powiedział prezydent Truskolaski.

Konferencja miała wymiar praktyczny, pokazując dobre praktyki z Białegostoku, Wrocławia i innych miast. Była także okazją do nawiązania współpracy między środowiskiem akademickim, instytucjami państwowymi i samorządami. Jak podkreśliła prof. Irina Kowalska – Na co dzień jako lekarze przede wszystkim leczymy, ale dziś chcemy zrobić krok wstecz – spojrzeć na to, co możemy zrobić, by do choroby w ogóle nie dopuścić.

Wnioski z obrad posłużą nie tylko jako materiał do kolejnych działań naukowych, ale także – jak zapowiadają organizatorzy – jako wkład w nowelizację ustawy o zdrowiu publicznym i kolejny etap prac nad Narodowym Programem Zdrowia.

Retransmisja konferencji dostępna jest na YouTube: obejrzyj nagranie
Pełna relacja: umb.edu.pl/aktualnosci/31285

Źródło: Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, Biuro Komunikacji i Popularyzacji Nauki
Od 1 maja 2025 r. w Polsce zacznie obowiązywać nowy program profilaktyczny dla dorosłych – „Moje zdrowie”. To kompleksowy bilans zdrowia, który ma objąć osoby już od 20. roku życia i zastąpi dotychczasowy program „Profilaktyka 40 Plus”. Zakres zmian jest szeroki: od nowej ankiety zdrowotnej i rozszerzonej diagnostyki, po wprowadzenie Indywidualnego Planu Zdrowotnego (IPZ). Wszystko po to, by poprawić wczesne wykrywanie chorób przewlekłych, nowotworów, zaburzeń psychicznych oraz zwiększyć skuteczność działań profilaktycznych w całej populacji dorosłych Polaków.

Rządowe Centrum Legislacji (RCL) w ostatnich dniach opublikowało uwagi zgłoszone podczas uzgodnień i konsultacji publicznych do projektu rozporządzenia resortu zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej, które wprowadza nowy bilans zdrowia.

30 kwietnia zakończy się pilotażowy, wielokrotnie przedłużany program „Profilaktyka 40 Plus”. Nowy przegląd „Moje zdrowie” ma wejść w życie 1 maja. Kierowany jest do pacjentów od 20 roku życia i obejmie choroby serca, nowotwory, zdrowie psychiczne, uzależnienia, styl życia i szczepienia.

Na początku lekarz, pielęgniarka lub profilaktyk przeprowadzi z pacjentem ankietę. Będzie można ją wypełnić także samodzielnie przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP). W założeniu jest to pogłębiony wywiad dotyczący stylu życia, czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, chorób onkologicznych, z uwzględnieniem wywiadu rodzinnego, stanu zdrowia psychicznego. Obejmie też wywiad środowiskowy. Ankieta będzie też okazją do zweryfikowania wykonanych szczepień zalecanych. Taki kwestionariusz po zatwierdzeniu będzie podstawą do wygenerowania zlecenia na badania.

Program „Moje zdrowie” ma charakter ogólnopopulacyjny i jest kierowany do osób od 20. roku życia. Zakres tematyczny bilansu jest szeroki – obejmuje:

Rozbudowana ankieta zdrowotna

Podstawą bilansu będzie pogłębiony wywiad medyczny, który można będzie wypełnić z pomocą lekarza, pielęgniarki, położnej lub samodzielnie przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP). Ankieta obejmuje m.in.:
Po zatwierdzeniu ankiety automatycznie wygenerowane zostanie skierowanie na pakiet badań laboratoryjnych.

W ramach bilansu „Moje zdrowie” pacjent może liczyć na:

Badania podstawowe:

Badania rozszerzone (w zależności od wieku i ankiety):

W ciągu 14 dni od wykonania badań pacjent odbędzie wizytę u lekarza lub pielęgniarki. Zostanie ocenione:

Każdy pacjent otrzyma Indywidualny Plan Zdrowotny (IPZ), zawierający:

Jak często można korzystać z bilansu?

Bilans ma przyczynić się do:

Źródło: PAP MediaRoom

Wspieranie zdrowia pracowników to już nie tylko element employer brandingu, ale realna inwestycja w stabilność i odporność biznesu. Eksperci uczestniczący w konferencji #ESG & #Sustainability FORUM „Go to the future” zgodnie podkreślali, że zdrowy pracownik to wydajniejszy zespół, mniejsze absencje i wymierne korzyści ekonomiczne dla firm. Wnioski z panelu „Zdrowie pracowników a odporność biznesu” pokazują, że w dobie rosnącej liczby chorób cywilizacyjnych i zaburzeń psychicznych odpowiedzialny pracodawca ma do odegrania kluczową rolę – zarówno jako edukator, jak i partner w profilaktyce.
Współczesny rynek pracy stawia przed pracodawcami nowe wyzwania: stres, wypalenie zawodowe i choroby cywilizacyjne wpływają na efektywność i zaangażowanie pracowników. O tym, jak firmy mogą wspierać zdrowie fizyczne i psychiczne swoich zespołów, dyskutowali uczestnicy konferencji #ESG & #Sustainability FORUM „Go to the future”, zorganizowanej przez Polskie Stowarzyszenie ESG.

Eksperci, biorący udział w panelu pt. „Zdrowie pracowników a odporność biznesu”, zgodzili się, że inwestowanie w zdrowie pracowników przynosi pracodawcom wymierne korzyści ekonomiczne.

Według Anny Deli, prezeski Instytutu Człowieka Świadomego, najważniejsze czynniki, które wpływają na stan zdrowia pracowników, to palenie tytoniu, spożywanie alkoholu i otyłość.
– W przypadku alkoholu sprawa jest prosta, bo nie powinno się przychodzić do pracy pod wpływem i pracodawca łatwo to może skontrolować. Jeśli chodzi o papierosy, nie można pracownikowi zabronić palenia. Dlatego w firmie powinna być prowadzona polityka antynikotynowa, akcje edukacyjne – argumentowała Anna Dela.
Jej zdaniem pracodawcy muszą poświęcać więcej uwagi zdrowiu psychicznemu i fizycznemu swoich pracowników, by mogli oni pozostać dłużej aktywni na rynku pracy.
– Pracodawcy powinni uważnie obserwować potrzeby swoich pracowników, zarówno te wynikające z medycyny pracy, jak też te dotyczące życia codziennego, czyli problemy o podłożu emocjonalnym, psychologicznym, nałogi. Będziemy mieli mniejsze straty ekonomiczne i obie strony – pracownik i pracodawca – będą zadowolone – podkreśliła prezeska Instytutu Człowieka Świadomego.
– Pamiętajmy, że stan psychiczny naszego pracownika jest w dużej mierze odzwierciedleniem jego życia rodzinnego, troski o dzieci, które też nie są wolne np. od nałogów. Tego nie zapewni żaden rządowy program czy firmowe plany benefitów chociaż w przypadku dzieci i młodzieży, które są w dużej mierze podstawą trosk pracowników, rozwiązania legislacyjne zakazujące produktów z substancjami uzależniającymi to jedyne rozwiązanie – dodała ekspertka.

O tym, jak zmniejszyć ryzyko występowania niektórych problemów zdrowotnych wśród pracowników, mówił dr hab. Dominik Olejniczak, adiunkt w Zakładzie Zdrowia Publicznego WUM.
– Największe zagrożenia, którym możemy zapobiegać, to te wynikające z nieodpowiednich zachowań zdrowotnych. Do najpowszechniejszych możemy zaliczyć choroby związane z nieracjonalną dietą: otyłość, cukrzycę oraz choroby układu sercowo-naczyniowego jak miażdżyca czy nadciśnienie tętnicze – wyliczał Dominik Olejniczak.
Dodał, że zapobiegać można również chorobom układu kostno-szkieletowego, jak choćby dyskopatie, które wynikają z niewłaściwej postawy i braku aktywności fizycznej.
– Mówiąc „aktywność fizyczna” niekoniecznie musimy mieć na myśli uprawienie sportu, ale wykonywanie ośmiu do dziesięciu tysięcy kroków w ciągu dnia. To nie jest dużo, ale to ten poziom aktywności, który jest w stanie znacząco zmniejszyć ryzyko występowania wielu problemów zdrowotnych – wyraził opinię Dominik Olejniczak.

Arkadiusz Pączka, dyrektor ds. Public Affairs, Pelion S.A. podkreślił, że lista benefitów, które pracodawcy oferują pracownikom, jest coraz dłuższa.
– Nadal wynagrodzenie jest bardzo ważne, ale obserwujemy wzrost atrakcyjności innych czynników, jak choćby benefitów związanych z systemem ochrony zdrowia. I to już nie jest ta słynna karta na siłownię – widzimy rozwój benefitów punktowych, dostosowujących się do wyzwań rynku – wskazał Arkadiusz Pączka.
Przytoczył przykład ubezpieczenia lekowego, czyli dofinansowania przez pracodawcę leków.
– Na rynku są ubezpieczenia szpitalne, ale później dochodzą koszty związane z zakupem leków. Pracodawca oferuje dofinansowanie, widząc, jak duże są to nakłady – zwrócił uwagę Arkadiusz Pączka.

Jak podkreśliła dr hab. Barbara Więckowska, prof. SGH, kierownik Zakładu Innowacji w Ochronie Zdrowia, najczęściej występującą przyczyną zwolnień lekarskich są choroby psychiczne, głównie depresja i schizofrenia.
– Liczę na to, że da się zrobić dużo dobrego poprzez wpływ pracodawców na pracowników. Zwrot z inwestycji w pracownika będzie dla nich widoczny z perspektywy czasu – zaznaczyła Barbara Więckowska.
Przy Polskim Stowarzyszeniu ESG został powołany Instytut Wsparcia Pracownika i Edukacji Zdrowotnej. Jego działalność ma na celu poprawę dobrostanu pracowników dużych firm i organizacji, poprzez edukację zdrowotną, profilaktykę oraz wdrażanie programów prozdrowotnych.

Źródło: PAP MediaRoom
Czy zawał serca to największe zagrożenie dla zdrowia Polaków? Prof. Krzysztof J. Filipiak przekonuje, że dziś jeszcze większym wyzwaniem stają się udary mózgu – równie częste, lecz znacznie trudniejsze w leczeniu i często kończące się trwałym inwalidztwem. W rozmowie z PAP prof. Filipiak mówi o tym, jak ważna jest profilaktyka, wskazuje kluczowe czynniki ryzyka oraz zwraca uwagę na wyzwania organizacyjne, które utrudniają skuteczne leczenie udarów. Przestrzega: Polska świetnie radzi sobie z leczeniem zawałów – ale neurologia dopiero nadrabia wieloletnie zaległości.
Gdyby wyeliminować u każdego pacjenta pięć czynników ryzyka: nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe, cukrzycę, palenie papierosów oraz nadwagę lub otyłość – ryzyko zawału serca bądź udaru mózgu zmniejszyłoby się o 90 proc. – powiedział prof. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog.

To jednocześnie prewencja niektórych chorób nowotworowych – wskazał ekspert, który jest także specjalistą chorób wewnętrznych, hipertensjologiem, farmakologiem klinicznym, prezesem Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny – Medycyna XXI.

Mira Suchodolska: Jako kardiolog ma pan dużo roboty?

Prof. Krzysztof J. Filipiak: Tak, bardzo dużo, co wynika z faktu, że choroby układu krążenia nadal są pierwszą przyczyną zgonów w Polsce.
Co ciekawe, ten trend nie ulega zmianie. Był taki moment, kiedy sądziliśmy, że tak jak w społeczeństwach Europy Zachodniej, pierwszą przyczyną zgonów będą nowotwory, ale dokonała się swoista rewolucja w postępie onkologii – weszły nowe leki, dzięki czemu zamieniamy wiele chorób nowotworowych w choroby przewlekłe.
To powoduje, że osoby z wywiadem onkologicznym umierać będą coraz częściej na powikłania sercowo-naczyniowe – zawały i udary – a nie na chorobę podstawową.
Nic też nie wskazuje na to, żeby przez następne dekady jakaś grupa schorzeń nas wyprzedziła.

Z tego, co pamiętam, to za 38 proc. zgonów odpowiadają choroby sercowo-naczyniowe, podczas gdy choroby nowotworowe za 24 proc., więc przepaść jest olbrzymia.

Prof. Krzysztof J. Filipiak: To prawda, te liczby robią wrażenie, ale trzeba pamiętać, że do tych chorób zaliczamy nie tylko zawały serca, ale także udary mózgu. Co więcej – dzisiaj większym problemem niż zawały, stają się właśnie udary. Z zawałami dobrze sobie radzimy, potrafimy je dobrze leczyć, więc wydłużamy życie naszym pacjentom. Natomiast udary występują u ludzi dekadę, dwie dekady później niż zawał serca. Dlatego, choć udało się zredukować śmiertelność z powodu zawału serca, takich sukcesów nie mamy z udarami mózgu, które skutkują zgonem lub trwałym inwalidztwem i koniecznością opieki osób trzecich.

Skąd się biorą te udary?

Prof. Krzysztof J. Filipiak: Udary mózgu i zawały serca mają dokładnie taką samą etiologię, czynniki ryzyka ich wystąpienia są identyczne.
To nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe, cukrzyca, palenie papierosów oraz nadwaga / otyłość. W przypadku udaru niedokrwiennego mózgu dochodzi kilka innych czynników ryzyka – w tym niezdiagnozowane / nieleczone migotanie przedsionków.
Gdyby wyeliminować u każdej osoby te czynniki ryzyka – co zostało potwierdzone w różnych badaniach epidemiologicznych na świecie – ryzyko zawału bądź udaru zmniejszyłoby się o 90 proc.

To dlaczego jedni dostają zawału, a inni udaru?

Prof. Krzysztof J. Filipiak: W pewnym uproszczeniu, pomijając czynniki genetyczne, dlatego, że niektóre z tych czynników mają statystycznie większą wagę w poszczególnych dekadach życia człowieka. Np. jeżeli jesteśmy osobą młodą, to większe znaczenie mają zaburzenia lipidowe, palenie papierosów, otyłość, klasyczne czynniki ryzyka zawału serca. U osób starszych coraz większą wagę spośród czynników ryzyka zyskuje nadciśnienie tętnicze, migotanie przedsionków, cukrzyca, które – jeśli nie są kontrolowane – przełożą się na zwiększone ryzyko udaru mózgu.
Jednak – powtórzę – jeśli mamy pod kontrolą wszystkie te czynniki ryzyka, zapobiegamy zarówno zawałowi serca, jak i udarowi mózgu.
Jest to jednocześnie prewencja chorób nowotworowych, bo przynajmniej dwa czynniki ryzyka – palenie papierosów i otyłość – są jednocześnie bardzo istotnymi czynnikami ryzyka chorób nowotworowych.
Jak widać, przestrzegając prostych zasad, niwelujemy główne przyczyny zgonów w Polsce.

Dlaczego tkanka tłuszczowa jest onkogenna?

Prof. Krzysztof J. Filipiak: Bo to nie jest taki prosty tłuszcz, ale bardzo intensywnie pracujący gruczoł endokrynny, który wydziela różne hormony, które mogą modyfikować zarówno procesy aterogenezy, czyli prowadzić do miażdżycy, zawału i udaru, jak i również wpływać na czynniki wzrostu (insulina), co prowadzi do łatwiejszego inicjowania procesów kancerogenezy, niekontrolowanego rozrostu pewnych linii komórkowych. Zarówno w aterogenezie, jak i w nowotworzeniu odgrywa również rolę przewlekły proces zapalny, a ten nieodłącznie związany jest z nadmiarem tkanki tłuszczowej.

Powiedział pan, że z zawałami serca sobie dobrze radzimy i chorzy wychodzą z nich w zasadzie bez albo prawie bez szwanku. Co powinno się zdarzyć albo czego nie wiemy, czego nie robimy, żeby ludzi z powodzeniem wyciągać także z udarów?

Prof. Krzysztof J. Filipiak: O kontroli czynników ryzyka już mówiłem, przypomnę więc jeszcze, że przy udarze mózgu dochodzi jeszcze jeden dodatkowy czynnik, który nie jest istotny dla przyczyn zawału serca, czyli specyficzne zaburzenie rytmu serca o nazwie migotanie przedsionków – bardzo wiele udarów niedokrwiennych jest nim spowodowanych, zwłaszcza, jeśli nie zostało zdiagnozowane i nie podlegało leczeniu.
Natomiast jeżeli się wcześniej zdiagnozuje migotanie (a często występuje ono bezobjawowo) i poda przewlekle leki przeciwkrzepliwe, pacjent udaru niedokrwiennego mózgu nie dostanie.
Bardzo się cieszę, że w szeroko rozumianej prewencji do użytku wchodzą urządzenia określane w piśmiennictwie anglosaskim mianem „health self-management”, czyli zarządzaniem własnym zdrowiem. To na przykład inteligentne smartwatche, które potrafią badać tętno, są w stanie zinterpretować nawet krótkie jednokanałowe zapisy EKG z opuszki palca i są w stanie zaalarmować „hej, masz migotanie przedsionków”. Taki pacjent szybciej zgłasza się do lekarza, żeby za pomocą profesjonalnych badań potwierdzić lub zaprzeczyć takiej diagnozie.
Popularyzacja tego typu urządzeń może w przyszłości przyczyni się także do zmniejszenia częstotliwości występowania udaru mózgu.

To wspaniale, ale bardziej interesuje mnie to, dlaczego lekarze są w stanie postawić na nogi pacjentów po zawale, natomiast ci po udarach wychodzą ze szpitali mniej lub częściej bardziej niepełnosprawni.

Prof. Krzysztof J. Filipiak:.: Jestem kardiologiem i muszę jeszcze raz podkreślić, że Polska to kraj, w którym mamy fantastycznie zorganizowaną kardiologię inwazyjną. Jeżeli chodzi o organizację kardiologii inwazyjnej, mamy jedną z najlepszych sieci pracowni hemodynamicznych w Europie i możemy w szybkim czasie dowieźć pacjenta do pracowni kardiologii inwazyjnej w każdym miejscu Polski, otworzyć naczynie i leczyć przyczynowo ten zawał. Faktycznie, bardzo często jest tak, że pacjent wychodzi z tego bez szwanku, albo z niewielką niewydolnością serca.
W przypadku udaru niedokrwiennego mózgu też moglibyśmy pomyśleć o lepszym rokowaniu pacjenta, gdyby istniała sieć analogicznych 24-godzinnych ośrodków, gdzie byłyby wykonywane zabiegi w świeżym udarze mózgu, ale wolałbym pozostawić temat tej optymalnej organizacji leczenia udarowego koleżankom i kolegom neurologom.
Aktualnie ośrodki, które uczestniczą w programie leczenia inwazyjnego udaru mózgu, są na pewno nieadekwatne do skali występowania udarów mózgu, a samo środowisko neurologiczne w Polsce nie wykształciło jeszcze odpowiedniej liczby neurologów inwazyjnych.
Postawiłbym trochę paternalistycznie brzmiącą tezę, że neurologia powtarza ścieżki kardiologii, tylko z 30-, 40-letnim opóźnieniem. My kiedyś leczyliśmy zawał serca metodą leżenia w łóżku. Później mieliśmy niesamowity przełom, bo weszły do użytku leki trombolityczne, czyli, jak czasem tłumaczę studentom, środki będące takim farmakologicznym „kretem”, podawanym do naczyń w celu rozpuszczenia zakrzepu na pękniętej blaszce. Przy czym tę epokę kardiologia ma już za sobą, bo kardiologia inwazyjna wyparła leczenia trombolityczne w świeżym zawale serca. A neurologia stosunkowo niedawno weszła w fazę leczenia trombolitycznego, a dekadę leczenia inwazyjnego – w skali ogólnopolskiej – dopiero rozpoczyna.

Spory nacisk kładzie pan na profilaktykę, więc chciałabym zapytać o te dziedziny medycyny, które przez nasz system są traktowane bardzo po macoszemu, a mam tu na myśli stomatologię i ginekologię. Zwłaszcza ta pierwsza została de facto sprywatyzowana, a wiadomo, że od nieleczonych zębów mogą się zaczynać różne choroby, te kardiologiczne także.

Prof. Krzysztof J. Filipiak: Mimo wszystko nie porównywałbym stomatologii z ginekologią, bo jeśli z tezą o faktycznej prywatyzacji usług dentystycznych się zgadzam, to jeśli chodzi o ginekologię pragnę zauważyć, że wciąż większość kobiet korzysta z usług ginekologów w ramach NFZ, a prawie wszystkie rodzą dzieci w szpitalach posiadających kontrakty z NFZ.
Nowoczesna ginekologia, nowe procedury, nowe metody operacyjne rozwijają się w ośrodkach akademickich, nie są sprywatyzowane.
Natomiast jeśli chodzi o leczenie zębów. Cóż, przychylałbym się do tezy, że na początku transformacji ustrojowej pod koniec ubiegłego wieku stomatologię uznano za taką dziedzinę medycyny, którą można sprywatyzować i zaoszczędzić na świadczeniach medycznych. Mówię o tym z ubolewaniem, gdyż choroby stomatologiczne, zwłaszcza periodontologiczne, czyli związane z błoną śluzową i z przyzębiem, prowadzą do powikłań kardiologicznych, neurologicznych, czy nawet okulistycznych, dlatego że są powikłaniami związanymi z procesem zapalnym.
Przysłuchiwałem się kiedyś ekspertom dyskutującym o tym, co poszło nie tak w polskiej transformacji zdrowia – podkreślali, że to nawet nie tyle chodzi o samą prywatyzację stomatologii, co wyprowadzenie prewencji stomatologicznej ze szkół. Ja jestem jeszcze z tego pokolenia, gdzie lekarz dentysta był w każdej placówce. Dobrze, że wychowanie zdrowotne, w którym mowa także o higienie jamy ustnej, znalazło się w programie nauczania edukacji zdrowotnej, szkoda tylko, że jako przedmiot fakultatywny, gdyż powinno być obowiązkowe.
Inwestycja w prewencję i profilaktykę zawsze dla państwa jest bardzo korzystna, także w zakresie wydatków na ochronę zdrowia, ale ta korzyść pojawia się po dekadzie, po dwóch. Myślę, że to jest nasza główna bolączka – że politycy, niezależnie od opcji politycznej, która akurat sprawuje władzę, nie są zainteresowani inwestowaniem pieniędzy w coś, co przyniesie korzyści w tak odłożonym czasie. Oni myślą kategoriami swojej kadencji politycznej i następnych wyborów.

Rozmawiała: Mira Suchodolska
 
Źródło materiału: Wszystko co Najważniejsze, PAP/Mira Suchodolska/MB
Rosnąca liczba przypadków otyłości, cukrzycy i chorób sercowo-naczyniowych wśród młodych Europejczyków staje się coraz poważniejszym wyzwaniem zdrowotnym dla całej Unii. Jak pokazują dane, już dziś co piąta osoba poniżej 30. roku życia zmaga się z problemami, które w ciągu dekady mogą doprowadzić do trwałych uszkodzeń zdrowia. Ministrowie zdrowia UE zgodnie przyznają – dotychczasowe strategie profilaktyki zawiodły. Potrzebne są nowe rozwiązania, oparte na danych, personalizacji, sztucznej inteligencji i wspólnej odpowiedzialności. Planowana jest gruntowna zmiana w podejściu do zdrowia publicznego – szczególnie w kontekście chorób cywilizacyjnych, które zbierają największe żniwo w Europie.
Choroby układu sercowo-naczyniowego i choroby nowotworowe to najbardziej rozpowszechnione w krajach Unii Europejskich i zabierające najwięcej istnień ludzkich choroby cywilizacyjne. Do głównych czynników ryzyka zaliczają się w ich przypadku niezdrowy styl życia, otyłość i palenie papierosów, powszechne w coraz młodszych grupach – nastolatków i młodych dorosłych. Ministrowie zdrowia Unii Europejskiej oceniają, że dotychczasowe inicjatywy profilaktyczne nie były wystarczające i potrzebne są nowe, skoordynowane działania. 

 Choroby kardiologiczne i nowotwory odpowiadają za ponad dwie trzecie przedwczesnych zgonów w Europie. W Polsce i pozostałych krajach Europy Środkowej choroby układu sercowo-naczyniowego stanowią główną przyczynę zgonów. Faktem jest, że 70 proc. tych chorób i zgonów można zapobiec, tworząc ludziom rzeczywiste możliwości wyboru. Odnotowaliśmy spadek tych chorób przed kryzysem związanym z COVID-em,  jednak nadal pozostają one główną przyczyną przedwczesnych zgonów. Wiadomo również, że po pandemii COVID-19 te wskaźniki niestety się podniosły. Pomimo wydłużenia się życia czas trwania życia w zdrowiu ulega skróceniu – mówi Olivér Várhelyi, komisarz UE ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt.

 Mamy epidemię chorób cywilizacyjnych. Jesteśmy starzejącymi się społeczeństwami w Unii Europejskiej, a starsze społeczeństwa to wielochorobowość. Chorujemy na choroby układu krążenia, chorujemy na choroby onkologiczne. Indywidualnie to są zawsze dramaty, a dla systemów ochrony zdrowia to jest ogromne obciążenie finansowe dla systemów ochrony zdrowia – wskazuje Izabela Leszczyna, ministra zdrowia w rządzie Donalda Tuska.

Jak wskazuje Narodowy Fundusz Zdrowia, głównymi czynnikami mającymi wpływ na zdrowie i mającymi szczególne znaczenie w profilaktyce chorób cywilizacyjnych są: styl życia (50 proc.), czynniki środowiskowe i genetyczne (po 20 proc.), a tylko w 10 proc. opieka zdrowotna. Pod pojęciem styl życia kryją się natomiast takie czynniki ryzyka jak brak aktywności fizycznej, nieprawidłowa dieta oraz sięganie po alkohol lub wyroby tytoniowe. To szczególnie istotne zwłaszcza w kontekście budowania zdrowia kolejnych pokoleń.

 Całe nowe pokolenie osób poniżej 30. roku życia jest jeszcze bardziej podatne na choroby układu sercowo-naczyniowego. Jeśli spojrzymy na najnowsze dane opublikowane miesiąc temu, w ciągu ostatnich 10 lat liczba młodych ludzi cierpiących na cukrzycę i otyłość się podwoiła. Mówimy średnio o 20 proc. populacji młodych ludzi dotkniętych jednym lub obydwoma tymi schorzeniami. Oznacza to, że za 10–15 lat będziemy mieli do czynienia z całym pokoleniem cierpiącym na choroby kardiologiczne, ponieważ takie choroby jak otyłość i cukrzyca, jeśli nie są leczone i kontrolowane, prowadzą do chorób układu sercowo-naczyniowego – podkreśla Olivér Várhelyi.

Opublikowany przez Światową Federację Otyłości „World Obesity Atlas 2025” wskazuje, że liczba dorosłych osób cierpiących na otyłość wzrośnie między 2010 a 2030 rokiem z 524 mln do 1,13 mld. Co roku 1,6 mln przedwczesnych zgonów z powodu chorób niezakaźnych jest spowodowanych nadwagą i otyłością – to więcej, niż ginie w wypadkach drogowych. Co więcej, dwie trzecie krajów na świecie nie ma żadnej lub ma tylko jedną z pięciu kluczowych polityk wdrożonych w celu rozwiązania problemu otyłości. Tylko 7 proc. krajów ma odpowiednio przygotowane systemy opieki zdrowotnej.

– Trudno godzić się na to, że z jednej strony nasi obywatele – i prawo nasze im na to pozwala – palą papierosy, jemy wysoko przetworzoną żywność, która jest bardzo tania, tańsza od żywności zdrowej, nadużywamy alkoholu, a później to wszystko w konsekwencji jest obciążeniem dla systemu ochrony zdrowia. Chcielibyśmy przecież, żeby te systemy były zrównoważone, wydolne i żeby tak naprawdę więcej środków przeznaczały na prewencję, na profilaktykę, na to, żeby nasi obywatele nie chorowali – wskazuje Izabela Leszczyna.

Na podstawie danych z GUS i NFZ Najwyższa Izba Kontroli oszacowała, że w 2022 roku w Polsce na otyłość chorowało ok. 9 mln dorosłych osób. Jak niedawno podał NFZ na podstawie danych przekazywanych przez placówki POZ, 35 proc. spośród analizowanych pacjentów ma nadwagę, a 28 proc. choruje na otyłość. Wśród kobiet nadwagę odnotowano w 30 proc. przypadków, a u mężczyzn w 41 proc. Dla otyłości odsetek ten wynosi 26 i 31 proc.

 Zaczęliśmy rozmowy z ministrami i wysunęliśmy propozycję planu UE w zakresie zdrowia układu krążenia, zastanawiając się nad tym, co można zrobić inaczej. Dysponujemy bardzo solidnymi strategiami w zakresie zdrowia publicznego, ale nie byliśmy w stanie za ich pomocą wpłynąć na osobiste wybory dokonywane przez ludzi. Chodzi tu o zdrowsze odżywianie i rzucenie palenia. Musimy dokonać zmian, czyli ulepszyć profilaktykę, spersonalizować medycynę i strategie profilaktyczne – wskazuje Olivér Várhelyi. – Musimy działać wspólnie, aby zapewnić ludziom bezpośrednią możliwość wyboru. Zgodziliśmy się co do tego, że dzięki nowym technologiom, które niedługo będą dostępne, opartych na danych, sztucznej inteligencji i nowych rozwiązaniach takich jak technologie genowe, będziemy w stanie zapewnić mieszkańcom Europy możliwość wyboru.

Obecnie większość krajów UE nie ma strategii w zakresie profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób układu krążenia. Liderami są Hiszpania i Polska, które wdrażają krajowe plany zdrowia sercowo-naczyniowego, a kilka innych państw UE opracowuje lub wdraża programy opieki w zakresie patologii sercowo- naczyniowej. Unijny program zdrowotny EU4Health 2021–2027 zakłada zmniejszenie przedwczesnej umieralności z powodu chorób układu krążenia o 30 proc. do 2030 roku. Ministrowie zdrowia podkreślają, że potrzebna jest do tego współpraca na poziomie europejskim i krajowym, aby wzmocnić systemy ochrony zdrowia i zapewnić lepszą opiekę pacjentom.

Materiał pochodzi z Newseria Biznes

W odpowiedzi na rosnącą liczbę przypadków chorób sercowo-naczyniowych eksperci medyczni podkreślają konieczność całościowego podejścia do zarządzania ryzykiem oraz wykorzystania nowoczesnych terapii kardiologicznych, które mogą znacząco poprawić jakość życia pacjentów i zredukować ryzyko poważnych powikłań. Przepis na sukces? Holistyczna i nowoczesna opieka nad chorym sprawowana przez zespół wielodyscyplinarny – przekonuje prof. Izabella Uchmanowicz z Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, członkini Komitetu Organizacyjnego konferencji Prevention & Intervention 2024.
Komentarz ekspertki

Kluczowym elementem w zapobieganiu chorobom serca jest wczesne identyfikowanie i zarządzanie czynnikami ryzyka. Należą do nich zarówno modyfikowalne czynniki, jak nadciśnienie, cholesterol, otyłość, palenie tytoniu oraz brak aktywności fizycznej, jak i niemodyfikowalne, takie jak wiek i predyspozycje genetyczne. Profilaktyka obejmuje regularne badania kontrolne, odpowiednią dietę bogatą w warzywa i owoce, ograniczenie spożycia tłuszczów nasyconych i trans, a także aktywność fizyczną dostosowaną do indywidualnych możliwości pacjenta.

Postęp w medycynie przynosi coraz to nowsze metody leczenia chorób sercowo-naczyniowych, które skutecznie zmniejszają ryzyko zgonu i poprawiają jakość życia chorych. Wśród nich znajdują się innowacyjne procedury interwencyjne, takie jak angioplastyka, nowoczesne urządzenia wszczepialne, jak stymulatory serca czy defibrylatory, a także zaawansowane techniki obrazowania medycznego, które pozwalają na dokładniejszą diagnozę i lepsze dostosowanie terapii do potrzeb każdego pacjenta.

Podkreśla się, że zarządzanie ryzykiem sercowo-naczyniowym powinno być rozpoczynane jak najwcześniej i powinno obejmować zarówno interwencje behawioralne, jak i farmakologiczne. Dodatkowo, dostęp do nowoczesnych terapii kardiologicznych powinien być stale poszerzany – tak, aby umożliwić pacjentom jak najpełniejsze korzystanie z najnowszych osiągnięć medycyny.

Edukacja pacjentów na temat czynników ryzyka i metod ich redukcji, regularne kontrole medyczne oraz wczesne rozpoznawanie symptomów to kluczowe elementy, które mogą znacząco przyczynić się do zmniejszenia skali występowania chorób sercowo-naczyniowych.

W ostatnim czasie szczególnie mocno podkreśla się, że dynamiczny rozwój kardiologii wymaga coraz bardziej zintegrowanego podejścia, gdzie kluczową rolę odgrywa wielodyscyplinarny zespół specjalistów.

Nowoczesna opieka kardiologiczna opiera się na współpracy różnych dziedzin medycyny, co pozwala na całościowe i skuteczne leczenie pacjentów z chorobami serca. Poniżej przedstawiam schemat organizacji takiej opieki, aktualne wyzwania oraz szanse wynikające z tego modelu.

Organizacja opieki: nowoczesna opieka kardiologiczna organizowana jest wokół pacjenta, gdzie każdy członek zespołu – od kardiologów, przez pielęgniarki specjalizujące się w opiece kardiologicznej, dietetyków, rehabilitantów, psychologów, po pracowników socjalnych – ma jasno określone role. Centralne miejsce zajmuje pacjent a potem koordynator opieki, który odpowiada za zapewnienie płynności komunikacji pomiędzy specjalistami oraz monitorowanie postępów terapeutycznych pacjenta.

Kluczowym elementem skutecznej opieki jest efektywna koordynacja działań i otwarta komunikacja między członkami zespołu oraz z pacjentem. Regularne spotkania zespołowe oraz wykorzystanie nowoczesnych narzędzi do zarządzania informacją medyczną pozwalają na szybkie reagowanie na zmieniające się potrzeby pacjenta oraz dostosowywanie do nich planu terapeutycznego.

W wielu ośrodkach medycznych już funkcjonują wielodyscyplinarne zespoły kardiologiczne, jednak ich efektywność wciąż jest różna. Największe wyzwania to integracja systemów informatycznych umożliwiających wymianę danych pomiędzy różnymi specjalistami oraz ograniczenia budżetowe, które wpływają na dostępność niektórych usług.

Wdrożenie modelu wielodyscyplinarnego otwiera nowe możliwości w zakresie personalizacji terapii, co może znacząco poprawić wyniki leczenia. Ponadto, zespołowe podejście sprzyja rozwojowi nowych strategii profilaktycznych, które mogą obniżać wskaźnik powikłań i re-hospitalizacji.

Zarządzanie tak złożonym zespołem wymaga doskonałej organizacji i lidera z umiejętnościami zarówno medycznymi, jak i menedżerskimi. Jednym z głównych wyzwań jest również zapewnienie ciągłości opieki po wypisie pacjenta ze szpitala oraz zwiększenie zaangażowania pacjentów w proces leczenia.

Wielodyscyplinarne podejście w kardiologii to kierunek, który zmienia oblicze współczesnej medycyny. Pomimo wyzwań, jakie niesie, potencjał dla poprawy jakości życia pacjentów jest ogromny. Dalsze inwestycje w rozwój kompetencji zespołów oraz technologii wspierających ich pracę mogą przynieść znaczące korzyści zarówno dla pacjentów, jak i dla systemu zdrowotnego.

źródło: Prevention&Intervention
W kontekście zdrowia układu sercowo-naczyniowego działania prewencyjne należy traktować jako interwencję, która zmniejsza ryzyko wystąpienia oraz progresji choroby. Z drugiej strony, leczenie interwencyjne schorzeń kardiologicznych należy traktować jako prewencję niekorzystnych zdarzeń. Założenia koncepcji połączenia kardiologii prewencyjnej i interwencyjnej wyjaśnia dr hab. med. Michał Hawranek, kierownik Pracowni Hemodynamiki I Radiologii Zabiegowej w Śląskim Centrum Chorób Serca, członek Komitetu Organizacyjnego Konferencji Prevention & Intervention 2024.
Komentarz eksperta
 
Założeniem koncepcji Prevention & Intervention jest połączenie dwóch światów: kardiologii prewencyjnej i interwencyjnej. Kompetencje specjalistów z poszczególnych obszarów kardiologii stykają się przecież i uzupełniają na poszczególnych etapach terapii pacjentów kardiologicznych. Zrozumienie wzajemnych perspektyw i oczekiwań wszystkich zaangażowanych stron wydaje się szczególnie istotne dla efektywności prowadzonego procesu terapeutycznego.
 
W codziennej praktyce klinicznej naszym wspólnym celem jest poprawa jakości i długości życia pacjentów. Działania prewencyjne należy traktować jako interwencję, która zmniejsza ryzyko wystąpienia oraz progresji choroby. Z drugiej strony, leczenie interwencyjne schorzeń kardiologicznych należy traktować jako prewencję niekorzystnych zdarzeń. Po prostu: prewencja to (skuteczna!) interwencja a interwencja to efektywna prewencja.
 
Koncepcja „zdrowe serce przez całe życie”, stanowiąca temat przewodni tegorocznej, drugiej edycji konferencji Prevention & Intervention, która odbędzie się w dniach 11-13 października 2024 roku w Warszawie,  zakłada, że dbanie o zdrowie serca nie jest jednorazowym działaniem, ale procesem trwającym przez wszystkie etapy życia człowieka.
 
Od młodości do późnej starości serce wymaga stałej opieki, która obejmuje regularne monitorowanie stanu zdrowia, identyfikację czynników ryzyka oraz wdrażanie odpowiednich interwencji profilaktycznych i leczniczych. Oznacza to zrównoważony styl życia, zdrową dietę, aktywność fizyczną, kontrolę ciśnienia krwi, poziomu cholesterolu, cukru oraz unikanie używek, takich jak tytoń czy nadmiar alkoholu. Celem tak pojmowanej opieki jest zapobieganie rozwojowi chorób sercowo-naczyniowych i utrzymanie serca w dobrej kondycji na każdym etapie życia, a nie tylko reagowanie na pojawiające się problemy. Z drugiej strony, jeśli mimo wszystko pojawią się niepokojące objawy, jedynym uzupełnieniem prewencji jest wykonana w odpowiednim czasie interwencja.
 
Nowoczesne zarządzanie ryzykiem sercowo-naczyniowym polega na zindywidualizowanym podejściu do pacjenta, które uwzględnia jego historię zdrowotną, genetykę, styl życia i inne czynniki ryzyka. Dodatkowo, pozwala na stwierdzenie kiedy i jak wykonać wskazaną interwencję, obejmującą działania takie jak:
 
Podsumowując, współczesne zarządzanie ryzykiem sercowo-naczyniowym to połączenie nowoczesnych technologii diagnostycznych, precyzyjnych terapii farmakologicznych, interwencji przezskórnych i chirurgicznych oraz szeroko zakrojonej prewencji, której celem jest utrzymanie zdrowego serca przez całe życie.

źrodło: Prevention&Intervention
W dynamicznie zmieniającym się systemie opieki kardiologicznej istotną a często „niewidzialną” grupą demograficzną są młodzi dorośli żyjący z chorobami serca. Wbrew powszechnemu przekonaniu problemy kardiologiczne dotykają nie tylko osób starszych – na różne choroby serca i naczyń diagnozowanych jest coraz więcej młodych osób. Ten trend wymaga zmiany podejścia do sposobu świadczenia opieki, z naciskiem na unikalne potrzeby i wyzwania młodszej grupy chorych – uważa prof. Izabella Uchmanowicz z Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, członkini Komitetu Organizacyjnego konferencji Prevention & Intervention 2024.
Komentarz ekspertki

W dniach 11-13 października 2024 roku w Warszawie odbędzie się konferencja Prevention & Intervention 2024. Tematem przewodnim tegorocznej edycji inicjatywy jest zdrowe serce przez całe życie – od młodości do dojrzałości. Szczególna uwaga wykładowców i uczestników wydarzenia zostanie skierowana na młodych dorosłych ze schorzeniami serca i naczyń.

Kim są młodzi dorośli z chorobami sercowo-naczyniowymi? Są to osoby od późnej adolescencji do wczesnych lat czterdziestych. Ta grupa często zmaga się z wrodzonymi wadami serca, kardiomiopatiami czy wczesnym rozwojem choroby wieńcowej a także innymi schorzeniami. Diagnoza postawiona w kluczowych latach rozwoju – psychofizycznego, ale także osobistego, zawodowego i rodzinnego – stawia przed pacjentami specyficzne psychospołeczne i medyczne wyzwania, które zazwyczaj nie występują w starszych grupach pacjentów.

Unikalne wyzwania w zakresie opieki nad młodymi dorosłymi z chorobami serca:
  1. wpływ psychospołeczny: młodzi dorośli są na etapie budowania swojej kariery i założenia rodziny. Diagnoza choroby serca może znacząco wpłynąć na ich zdrowie psychiczne, prowadząc do poczucia izolacji, depresji i lęku o przyszłość.
  2. obciążenie finansowe: koszty medyczne mogą być szczególnie uciążliwe dla młodych dorosłych, którzy mogą nie posiadać jeszcze stabilizacji finansowej czy odpowiedniego ubezpieczenia, które mają już najczęściej osoby starsze.
  3. długoterminowe zarządzanie zdrowiem: młodsi pacjenci prawdopodobnie będą żyć ze swoją chorobą przez wiele lat, wymagając ciągłej i często intensywnej opieki medycznej, aby skutecznie zarządzać procesem leczenia i efektywnie hamować postęp choroby.
Dlaczego konieczna jest inna opieka?
Młodzi dorośli mogą wymagać innych dawek leków lub indywidualnych planów leczenia, które zaadresują zarówno bieżące, jak i długoterminowe aspekty zarządzania przewlekłą chorobą sercowo-naczyniową. Leczenie musi uwzględniać przykładowo wpływ prowadzonej terapii na płodność, planowanie rodziny oraz możliwość utrzymania aktywnego trybu życia – dla omawianej grupy wiekowej są to kwestie o znaczeniu kluczowym.

Ta grupa demograficzna znacznie korzysta na solidnych systemach wsparcia, w tym doradztwie i grupach wsparcia rówieśniczego, które adresują ich unikalne emocjonalne i praktyczne potrzeby.

Wydaje się oczywiste, że dostawcy usług zdrowotnych i decydenci muszą dostosować się do zmieniającej się demografii chorób sercowo-naczyniowych. Obejmuje to szkolenie klinicystów w zakresie specyficznych potrzeb młodszych pacjentów oraz integrację wsparcia psychologicznego i zarządzania stylem życia z programami opieki kardiologicznej.

Ponadto, podnoszenie świadomości w zakresie występowania i charakterystyki oraz wyzwań związanych z chorobami serca występującymi u młodych dorosłych jest kluczowe, aby zapewnić, że ta grupa pacjentów nie zostanie pominięta w systemie zasadniczo zaprojektowanym dla starszych osób.

Jednym z przykładowych wyzwań tego rodzaju są luki w systemie opieki kardiologicznej: dziś nierzadko pacjent, który od okresu dziecięcego był prowadzony przez ośrodek specjalizujący się w opiece nad dziećmi, po ukończeniu 18. roku życia trafia w przysłowiową próżnię – musi na nowo szukać ośrodka prowadzącego osoby dorosłe.

Nierzadko, jak wskazano, ośrodki dedykowane osobom dorosłym prowadzą przede wszystkim pacjentów w starszym i podeszłym wieku – bez odpowiedniego przygotowania wyzwania związane ze wspieraniem młodego pacjenta w zakresie przygotowania go do jego planów prokreacyjnych czy prowadzenia aktywności sportowych mogą być w takich centrach trudne do zaspokojenia.

 
źródło: Prevention&Intervention
Nadciśnienie, arytmia, zawał – u młodej osoby?! To wcale nie tak rzadkie! Zdaniem dr hab. med. Marty Kałużnej-Oleksy u młodych dorosłych coraz częściej diagnozuje się różne schorzenia układu sercowo-naczyniowego. Przyczyny? Bardzo często niezdrowy styl życia i współczesne zagrożenia, takie jak wapowanie i dopalacze.
Szokująca diagnoza
Liczba przypadków chorób sercowo-naczyniowych diagnozowanych wśród młodych dorosłych rośnie – alarmują eksperci i przyznają, że poważne problemy ze zdrowiem, w tym z sercem, bywają dla młodych dorosłych i ich bliskich ogromnym zaskoczeniem.

– Często zaczyna się „niewinnie”. Brak regularnej aktywności ruchowej, wypady ze znajomymi na fast food, zajadanie słodyczami chandry, nieregularne posiłki, restrykcyjne diety odchudzające. Czasami dochodzą do tego używki, w tym popularne wśród młodzieży wapowanie i dopalacze oraz seks bez zabezpieczenia. Kiedy młoda osoba trafia do lekarza i słyszy diagnozę: zaburzenia rytmu serca, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, nadwaga lub otyłość, niewydolność serca, zakażenie wirusem HIV, bardzo często jest to dla młodego pacjenta i jego bliskich informacja szokująca – przyznaje dr hab. med. Marta Kałużna-Oleksy z I Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, członkini Komitetu Organizacyjnego konferencji Prevention & Intervention 2024.

Czynniki ryzyka
Kardiolożka wyjaśnia, że w odniesieniu do młodych osób istnieje także szereg innych czynników ryzyka chorób serca i naczyń, takich na przykład choroby autoimmunologiczne, w tym toczeń rumieniowaty układowy, obturacyjny bezdech śródsenny czy hipercholesterolemia rodzinna, które nieleczone mogą doprowadzić do poważnych powikłań sercowo-naczyniowych – w przypadku hipercholesterolemii na przykład wystąpienia zawału mięśnia sercowego w bardzo młodym wieku.

– Konieczna jest uważność, obserwacja młodego człowieka przez jego rodziców pod kątem czynników ryzyka, które mogą pojawić się już w dzieciństwie, jak i tych, które są bardziej charakterystyczne dla okresu dojrzewania i, co istotne, są, jak je nazywamy, modyfikowalne to jest odwracalne. Wspierajmy młodzież w budowaniu zdrowych nawyków żywieniowych, prowadzeniu regularnej aktywności fizycznej. Ważne, by samemu być tu dobrym przykładem. Rozmawiajmy z dziećmi, dlaczego unikanie używek jest kluczowe dla kształtowania zdrowego układu sercowo-naczyniowego – radzi kardiolożka i dodaje, że obecnie zaledwie niewielki odsetek młodych ludzi jest świadomy wpływu swoich codziennych wyborów na długoterminowe zdrowie.

Młodzi dorośli
– Mówiąc o „młodych” nie mamy na myśli wyłącznie młodzieży, która uważa, że na zaprzątanie sobie głowy sprawami zdrowia jeszcze nie czas, ale również 20-, 30- i 40-latków, którzy zapominają o profilaktyce – wyjaśnia dr hab. n. med. Marta Kałużna-Oleksy.

Kardiolożka zwraca uwagę, że w ostatnich latach obserwowany jest wzrost występowania zawału mięśnia sercowego u kobiet, szczególnie w grupie młodych kobiet. Zdaniem specjalistki jest to populacja, którą rzadko postrzega się jako zagrożoną chorobami sercowo-naczyniowymi a to może być zgubne.
 
– Warto zwrócić uwagę na szereg nietypowych czynników ryzyka, które w przypadku kobiet mogą wpływać na zdrowie serca i naczyń. Do takich czynników należą między innymi: przedwczesna miesiączka w wywiadzie, nieprawidłowości występujące podczas ciąży, takie jak cukrzyca ciążowa czy nadciśnienie w trakcie ciąży, a także poronienia czy nieprawidłowy przebieg porodu. Te kwestie mogą prowadzić do wcześniejszego wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, dlatego tak ważne jest, aby zwiększyć świadomość w tym zakresie – zaznacza ekspertka i dodaje, że edukacja na temat zdrowego stylu życia powinna być integralną częścią programów szkolnych.
 
Edukacja – klucz do zdrowia
 
– Chodzi o to, by młodzi dorośli mogli podejmować świadome decyzje dotyczące swojego zdrowia. Dbanie o zdrowie od najmłodszych lat to nie tylko inwestycja w przyszłość jednostki, ale także w przyszłość społeczeństwa. Zmiany w zachowaniach zdrowotnych mogą znacząco wpłynąć na redukcję kosztów opieki zdrowotnej oraz poprawę jakości życia obywateli. To powinno stanowić zachętę dla interesariuszy systemu opieki zdrowotnej w budowaniu mądrych programów edukacyjnych i profilaktycznych. Warto działać już dziś, aby jutro nie żałować braku właściwych działań prozdrowotnych z przeszłości – uważa dr hab. n. med. Marta Kałużna-Oleksy.

O tym, jak dbać o serce i naczynia krwionośne od najmłodszych lat, w dniach 11-13 października 2024 roku podczas konferencji Prevention & Intervention będą dyskutowali kardiolodzy z całego świata.

Więcej informacji o wydarzeniu:
www.prev-interv.com.

 
 
źródło: Prevention & Intervention