Medicalpress
W Polsce działa już 546 gmin bez ani jednej apteki, a od 2017 roku z rynku zniknęło 2247 placówek. Związek Aptek Franczyzowych podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. deregulacji rynku aptecznego przedstawił propozycje zmian, które mają poprawić dostęp pacjentów do leków. Wśród postulatów znalazły się m.in. możliwość przenoszenia aptek po utracie lokalu, dziedziczenia i sprzedaży placówek wraz z zezwoleniem oraz zmiana zasad konkurencji na rynku.
Sztandarowym przykładem wadliwości aktualnych przepisów jest obowiązujący zakaz przenoszenia aptek. Przeniesiona placówka traktowana jest jak zupełnie nowy podmiot, a nowa apteka nie może powstać, jeżeli w promieniu 500 metrów działa inna i to nawet jeśli chodzi o aptekę obecną w tym samym miejscu od 20 lat.

– Jeżeli apteka się spali, a farmaceuta znajdzie lokal 50 metrów dalej, to prawo powie mu: nie. Pacjenci tracą sprawdzoną placówkę nie z powodów ekonomicznych, tylko czysto formalnych. Nikt na tym nie zyskuje ani pacjent, ani farmaceuta, ani budżet państwa. Proponujemy ciągłość zezwolenia przy zmianie lokalu, jeżeli przeniesienie wynika z utraty tytułu prawnego do lokalu albo jego zniszczenia. To prosta zmiana, która znacząco pomoże zarówno pacjentom jak i farmaceutom – mówi Mariusz Kisiel, prezes Związku Aptek Franczyzowych.

Sukcesja: majątek życia wygasa razem z zezwoleniem

Drugim postulatem proponowanym przez Związek Aptek Franczyzowych jest odblokowanie sukcesji. Właściciel apteki indywidualnej nie może dziś sprzedać jej nikomu spoza wąskiego grona farmaceutów, a placówki nie można w praktyce przekazać dzieciom, jeżeli nie wybrały zawodu farmaceuty.

– Farmaceuta przed emeryturą, którego dzieci pracują w innych zawodach, ma dziś trzy opcje: sprzedać aptekę za ułamek wartości koledze farmaceucie, o ile takiego znajdzie i o ile tego kolegę stać, zamknąć ją, albo umrzeć z zezwoleniem w ręku. Majątek, wart czasami nawet kilka milionów złotych, budowany dekadami traci wartość, bo popyt został ustawowo zlikwidowany. To wywłaszczenie bez odszkodowania, tylko rozłożone w czasie. Chcemy realnej możliwości zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy ścisłym zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i pełnego nadzoru inspekcji. Bezpieczeństwo pacjenta zapewniają przepisy o wykonywaniu zawodu, nie struktura właścicielska – podkreśla Mariusz Kisiel.

Uczciwa konkurencja: egzekucja zamiast zakazów

Obecnie przedsiębiorcy apteczni podlegają dwóm wykluczającym się limitom antykoncentracyjnym, przy czym jeden z nich jest sztuczny. ZAF proponuje jasny i przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu, na wzór rozwiązań włoskich, gdzie po reformie z 2017 roku jeden właściciel może posiadać maksymalnie 20 procent aptek w prowincji. Według analiz Instytutu Finansów Publicznych taki próg oznaczałby w Polsce wzrost liczby aptek o około 660 placówek w perspektywie 15 lat, podczas gdy utrzymanie obecnych przepisów to dalszy spadek o około 750. Nie musimy wymyślać koła na nowo, w Europie te mechanizmy już działają, wymagają tylko odpowiedniego dostosowania do polskiego rynku.

Czego nie naprawi państwowe koło ratunkowe

W trakcie prac zespołu pojawiła się druga propozycja, zupełnie odmiennego projektu. Tak jak projekt ZAF był propozycją deregulacyjną, mającą na celu zwiększyć dostępność do aptek oraz konkurencyjność całego sektora i zabezpieczyć ceny przed nadmiernym wzrostem, tak projekt konkurencyjny zaprezentowany przez ZAPPA zawierał radykalne rozwiązania jeszcze bardziej ograniczające i tak mocno zablokowany już rynek apteczny. ZAPPA zaproponowała nałożenie na apteki nowego podatku w wysokości 2% od obrotu – co w krótkiej perspektywie czasu mogłoby doprowadzić do upadku kolejnych kilku tysięcy aptek. Przedstawiciele Izby Aptekarskiej wskazywali, że nawet 30% aptek miało problemy z rentownością w przeszłości – kolejny podatek to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Im mniej aptek, tym niższa dostępność leków oraz wyższe ceny. Już teraz ceny leków nierefundowanych rosną kilka razy szybciej niż inflacja. Z tego powodu, jak pokazują najnowsze badania nawet połowa mieszkańców terenów, gdzie ubytek aptek jest najbardziej zauważalny rezygnuje z zakupu potrzebnych leków – coraz więcej ludzi na leki po prostu nie stać. Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich wskazało natomiast że w latach 2020-24 liczba niezrealizowanych pozycji recept wzrosła o 22 mln. Kolejnym pomysłem ZAPPA jest pewnego rodzaju nacjonalizacja rynku, czyli powołanie państwowego przedsiębiorstwa skupiającego upadające apteki. To bezprecedensowy pomysł, który cofałby rynek o kilkadziesiąt lat. Rynek apteczny stałby się niewydolny i niedofinansowany, tak jak państwowa służba zdrowia. Ta propozycja obrazuje jednak jak trudna jest obecna sytuacja farmaceutów i pacjentów.

– Regulacja, która wymaga państwowego koła ratunkowego, jest złą regulacją. Skoro proponuje się państwową spółkę do skupowania aptek i fundusz pożyczkowy za pół miliarda złotych z budżetu, to autorzy tych pomysłów sami przyznają, że rynek pod rządami obecnych przepisów nie utrzyma aptek tam, gdzie są potrzebne. Problem białych plam będzie rósł, brakuje aptek w małych gminach, zamykają się apteki całodobowe w wielkich miastach. Co znamienne, spółka Skarbu Państwa ma być zwolniona z ograniczeń, które obowiązują wszystkich pozostałych uczestników rynku. Nie stać nas na ratowanie skutków złego prawa publicznymi pieniędzmi. Nie stać nas także na to by nakładać kolejny podatek na apteki, których duża część jest dzisiaj nierentowna i pozbawiona możliwości pozyskania wsparcia inwestycyjnego z zewnątrz. Stać nas na dobre prawo i zdrową deregulacje – podsumowuje Mariusz Kisiel.

Postulaty przedsiębiorców aptecznych przedstawione przez ZAF w trakcie posiedzenia komisji sejmowej ds. regulacji rynku aptecznego:

  1. Ciągłość zezwolenia przy przeniesieniu apteki do innego lokalu, gdy przyczyną jest utrata tytułu prawnego lub zniszczenie lokalu.
  2. Możliwość zbycia i dziedziczenia apteki wraz z zezwoleniem, przy zachowaniu wymogu kierownika-farmaceuty i nadzoru inspekcji farmaceutycznej.
  3. Przejrzysty limit koncentracji na poziomie regionu na wzór włoski.
  4. Zwolnienie z opłaty administracyjnej za wydanie zezwolenia podmiotom, które chciałyby otworzyć placówkę apteczną w gminie, w której nie funkcjonuje żadna apteka
  5. Zachowanie ograniczeń geograficznych i demograficznych jako element mobilizujący powstawanie aptek w lokalizacjach, które tego najbardziej potrzebują
  6. Zlikwidowanie niekonstytucyjnych ograniczeń z 2023 roku, które wzmocniły rozpoczętą ustawą tzw. Apteką dla Aptekarza z 2017 degradację rynku aptecznego.
Źródło: inf pras
Od 12 lipca 2026 r. zacznie obowiązywać nowelizacja rozporządzenia Ministra Zdrowia dotyczącego przewozu przez granicę środków odurzających, substancji psychotropowych oraz prekursorów kategorii 1 na własne potrzeby lecznicze. Zmiana nie oznacza nowych obowiązków dla pacjentów, ale wprowadza nowy wzór dokumentu wydawanego przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego lub właściwego wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego w zależności od kierunku podróży.
Jak podkreśla Główny Inspektorat Farmaceutyczny, nowelizacja dotyczy wyłącznie wzoru dokumentu uprawniającego do przewozu leków zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe na własne potrzeby lecznicze. Dokumenty wydane przed 12 lipca pozostają ważne zgodnie z dotychczas obowiązującymi przepisami.

Nowe przepisy nie wprowadzają zakazu przewożenia takich leków ani nie zmieniają zasad uzyskiwania zgody. Ich celem jest uporządkowanie dokumentacji oraz dostosowanie wzoru do obowiązujących przepisów.

Kogo dotyczą przepisy?

Zmiany dotyczą osób podróżujących z lekami zawierającymi substancje kontrolowane, m.in. niektórymi lekami przeciwbólowymi opioidowymi, preparatami stosowanymi w psychiatrii, neurologii czy medyczną marihuaną – o ile zawierają substancje objęte przepisami o środkach odurzających lub substancjach psychotropowych. O tym, czy dany produkt podlega tym regulacjom, decyduje jego skład, a nie fakt, że jest wydawany na receptę.

GIF przypomina również, że procedura zależy od kierunku wyjazdu:

Wniosek warto złożyć z wyprzedzeniem

W związku z okresem wakacyjnym GIF apeluje do pacjentów, aby nie odkładali formalności na ostatnią chwilę. Liczba wniosków przed sezonem urlopowym znacząco wzrasta, dlatego urząd rekomenduje ich składanie co najmniej 15 dni przed planowaną podróżą. Należy uwzględnić nie tylko czas potrzebny na przeprowadzenie postępowania administracyjnego, ale również doręczenie dokumentów. Wnioski złożone tuż przed wyjazdem mogą nie zostać rozpatrzone na czas.

Dokument to element bezpiecznej podróży

Eksperci przypominają, że odpowiednie przygotowanie dokumentacji jest szczególnie ważne w przypadku osób przewlekle przyjmujących leki zawierające substancje kontrolowane. Brak wymaganego dokumentu podczas przekraczania granicy może prowadzić do problemów podczas kontroli celnych lub granicznych.

Dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić, czy stosowany lek podlega przepisom dotyczącym substancji kontrolowanych, a w razie wątpliwości skorzystać z informacji publikowanych przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Źródło: GIF

Apteka nie powinna być jedynie miejscem realizacji recept, ale pełnoprawnym elementem systemu ochrony zdrowia – przekonywali uczestnicy konferencji poświęconej przyszłości opieki farmaceutycznej w Polsce. Organizacje pacjenckie, seniorskie i konsumenckie apelują o zmiany w Prawie farmaceutycznym, które zapewnią pacjentom dostęp do rzetelnej informacji o cenach i dostępności leków, umożliwią rozwój usług farmaceutycznych oraz lepiej wykorzystają kompetencje farmaceutów. W centrum proponowanych reform ma znaleźć się pacjent, jego bezpieczeństwo i realny dostęp do świadczeń zdrowotnych.
Podczas konferencji organizacje pozarządowe, reprezentujące środowiska: pacjenckie, seniorskie i konsumenckie, przedstawiły stanowisko w toczącej się debacie nt. zmian w Prawie farmaceutycznym. Chodzi o kwestie dotyczące dostępu pacjentów do informacji oraz świadczeń oferowanych przez apteki i farmaceutów. 

Wydarzenie było kolejnym krokiem po wspólnym apelu organizacji pacjenckich do minister zdrowia z 26 marca 2026 r. Punkt wyjścia stanowił ubiegłoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-200/24, który nakreślił ramy dopuszczalnej reklamy porównawczej w aptekach i którego pełna implementacja wymaga działania od polskiego ustawodawcy.

Wyrok TSUE przesądza, że państwa członkowskie nie mogą utrzymywać zakazów reklamy aptecznej niezgodnych z zasadą swobody przepływu towarów i usług. Dotychczasowy art. 94a Prawa farmaceutycznego wymaga nowelizacji – jest to obowiązek wynikający z prawa europejskiego. Uczestnicy konferencji z zadowoleniem przyjęli fakt, że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt zmiany przepisów (UD291). Jednocześnie zgodnie ocenili, że dotychczas zaproponowane zmiany stanowią krok w dobrym kierunku, ale nie są wystarczające – zwłaszcza z perspektywy realnych potrzeb pacjentów oraz czekających Polskę wyzwań demograficznych.

Uczestnicy debaty podkreślili, że możliwość kupowania leków po niższych cenach dzięki dostępowi do wiarygodnej informacji o ofertach aptecznych nie oznacza wzrostu nakładów na leki ani ich nadmiernej konsumpcji. 

Zdaniem biorących udział w dyskusji ekspertów dziś problemem jest niekontrolowana polipragmazja (przyjmowanie zbyt wielu leków jednocześnie). Bariery w dostępie do informacji o dostępności leków w aptece, ich interakcjach z innymi lekami, czy oferowanych przez apteki innych świadczeniach, stają się problemem natury zdrowotnej oddziałującym szczególnie na mieszkańców mniejszych miejscowości. W ich sytuacji, poza placówką POZ, najczęściej mogą liczyć jedynie na aptekę oraz pracującego w niej farmaceutę lub farmaceutkę.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że nowelizacja art. 94a Pf powinna zostać wpisana w szerszy cel: uczynienia apteki pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia, czyli lokalnym centrum zdrowia oferującym szersze świadczenia niż tylko sprzedaż produktów leczniczych. Osiągnięcie tego celu wymaga nowelizacji prawa, które umożliwi rozszerzenie świadczeń oferowanych przez apteki o takie obszary jak:

„Od 17 lat – także poprzez program Ogólnopolskiej Karty Seniora i Głos Seniora – jesteśmy w bezpośrednim kontakcie z setkami tysięcy seniorów w całej Polsce. Dlaczego umożliwiamy koncernom farmaceutycznym szeroką reklamę leków bez recepty, zabraniając jednocześnie aptekom honorować karty rabatowe, takie jak np. Ogólnopolska Karta Seniora?” – argumentował Łukasz Salwarowski.

Z kolei Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich, podkreślił, że apteka istnieje po to, żeby służyć pacjentowi, a nie żeby być przedmiotem sporu o to, kto ma prawo nią zarządzać. Maćkowiak podkreślił, że hasło „apteka dla aptekarza” jest odwróceniem właściwej hierarchii – w centrum powinien stać pacjent, a nie interes właściciela. Jego zdaniem dopóki debata publiczna pozostaje zdominowana przez spory branżowe, głos pacjenta będzie systematycznie wypychany na margines.
Zwrócono również uwagę na zjawiska, które – jeśli nie zostaną odpowiednio zaadresowane przez politykę zdrowotną – przełożą się na trwałe pogorszenie dostępności do opieki zdrowotnej. Należą do nich:
Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, podkreślił: „Apel z 26 marca, pod którym podpisały się organizacje reprezentujące miliony polskich pacjentów, nie jest postulatem ideologicznym – to wezwanie do racjonalnej polityki opartej na interesie pacjenta i spójnym podejściu do całości zagadnień związanych z funkcjonowaniem aptek w Polsce. Pacjenta nie interesuje, kto jest właścicielem apteki – jego interesuje dostępność do apteki oraz zakres świadczeń, jakie może mu ta placówka zaoferować”.

Zbigniew Tomczak, przewodniczący Obywatelskiego Parlamentu Seniorów, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z chorobą Alzheimera, stwierdził: „Seniorzy to dziś ponad 10 milionów obywateli – największa grupa odbiorców świadczeń aptecznych w Polsce. A jednak w tej debacie ich głos jest najsłabiej słyszalny. Dominuje spór o własność aptek, o przepisy, o rynek. My mówimy o czymś innym: o człowieku, który stoi przy okienku aptecznym, często z listą kilkunastu leków w ręku, i nie wie, czy stać go na wszystkie, czy są tańsze zamienniki i czy w ogóle bezpiecznie jest je łączyć. Szczególnie niewidzialni są opiekunowie osób z chorobą Alzheimera: to oni zarządzają terapią, to oni stoją przy okienku aptecznym, bez możliwości wizyty farmaceuty u ich podopiecznego w domu. My prosimy tylko o jedno: żeby prawo wreszcie ich zobaczyło” – stwierdził Zbigniew Tomczak.

Anna Gryżewska, dyrektor Biura Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, zaznaczyła, że pacjent przewlekle chory, zmagający się do końca życia z postępująca chorobą (jaką jest np. stwardnienie rozsiane), ma prawo oczekiwać od systemu ochrony zdrowia bardziej elastycznego podejścia do jego potrzeb. „Apteka to często ostatnie miejsce w systemie ochrony zdrowia, w którym pacjent ma realny kontakt z profesjonalistą medycznym przed sięgnięciem po lek. Szczególnie u osób z wielochorobowością i dużą różnorodnością objawów, przyjmujących nierzadko kilka preparatów dziennie, rola rzetelnej opieki farmaceutycznej wyraźnie oddzielonej od działań marketingowych jest kluczowa dla bezpieczeństwa terapii. Debata o art. 94a Prawa farmaceutycznego to w istocie debata o tym, czy farmaceuta będzie miał wreszcie warunki, by wpisać się w rolę profesjonalnego doradcy, zarówno w aptece, jak i poza nią. Dla chorych na SM tych, którzy chorują długo i doświadczają niepełnosprawności istotny jest też kontakt z farmaceutą w domu poza apteką – co także jest podnoszone przez środowiska chorych jako ważny element – możliwy do wprowadzenia w Polsce” – wskazała Anna Gryżewska.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej, podsumowała: „Senior przyjmujący kilkanaście leków dziennie to codzienność zarówno w polskich aptekach, jak i w placówkach opieki długoterminowej. Właśnie w tej grupie pacjentów szczególnie widoczny jest niewykorzystany potencjał farmaceutów. Farmaceuta powinien mieć możliwość wykonywania przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, zarówno w aptece, jak i w miejscu zamieszkania lub przebywania seniora, ponieważ są one jednym z najskuteczniejszych narzędzi ograniczania niekontrolowanej polipragmazji, zmniejszania ryzyka interakcji lekowych oraz optymalizacji farmakoterapii” – mówiła prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Jej zdaniem rzetelna informacja nie prowadzi do nadmiernej konsumpcji leków. „Przeciwnie, dobrze poinformowany pacjent podejmuje bardziej racjonalne decyzje zdrowotne, np. zrezygnuje z drogiego, niepotrzebnego suplementu, a rozpocznie regularne stosowanie zleconego przez lekarza leku, z którego często zrezygnował ze względu na cenę. Dziś największym problemem jest brak systemowych narzędzi wspierających optymalną farmakoterapię. Dlatego rozwój opieki farmaceutycznej, w tym przeglądów lekowych finansowanych przez NFZ, powinien stać się jednym z priorytetów polityki zdrowotnej państwa.

Dzięki temu farmaceuci będą mogli w pełni wykorzystać swoje kompetencje, zwiększając bezpieczeństwo terapii i poprawiając jej skuteczność, a jednocześnie ograniczając koszty wynikające z nieoptymalnego leczenia” – wskazała prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Źródło: PAP MediaRoom

W polskiej debacie o zdrowiu publicznym pojawił się jeden z bardziej gorących punktów sporu pomiędzy ustawodawcą a środowiskiem medycznym. Projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego, który ma dostosować krajowe przepisy do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zakłada zniesienie dotychczas obowiązującego całkowitego zakazu reklamy aptek i punktów aptecznych. Ten absolutny zakaz obowiązuje w Polsce od 2012 r., ale TSUE w wyroku z 19 czerwca 2025 r. uznał, że jest on sprzeczny z prawem UE i ogranicza wolność usług i przedsiębiorczości.
Reakcja środowiska lekarskiego była natychmiastowa i jednoznaczna. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) krytycznie ocenia projekt nowelizacji i ostrzega przed potencjalnymi negatywnymi konsekwencjami dla zdrowia publicznego. W komunikacie samorząd lekarski przedstawia argumenty, które mają skłaniać nie tylko ustawodawców, lecz także opinię publiczną, do refleksji nad dalszym kierunkiem zmian.

Lekarze zwracają uwagę, że już dziś w Polsce obserwuje się wysoką konsumpcję leków, często bez realnych wskazań medycznych. W opinii przedstawicieli NRL zniesienie zakazu reklamy aptek może ten trend jeszcze pogłębić. Wskazują wprost, że: „umożliwienie reklamowania się aptek będzie sprzyjało dalszemu wzrostowi sprzedaży leków w Polsce, w tym także leków oferowanych w sprzedaży wysyłkowej”. 

W postrzeganiu lekarzy problem nie ogranicza się jedynie do liczby sprzedanych opakowań, lecz sięga głębiej w mechanizmy podejmowania decyzji przez pacjentów. „Zachęty sprzedażowe, nachalne reklamy i innego rodzaju działania promocyjne mogą negatywnie wpływać na decyzje zakupowe pacjentów i tym samym prowadzić do nadużywania leków, co stanowi realne zagrożenia dla ich zdrowia” – podkreślono w jednym z najnowszych stanowisk samorządu lekarskiego. 

Dla samorządu medycznego kluczowa jest także kwestia roli apteki w systemie ochrony zdrowia. Apteki mają być postrzegane przede wszystkim jako placówki ochrony zdrowia, a nie punkty handlowe nastawione na maksymalizację zysku. Leczenie farmakologiczne, argumentują lekarze, nie powinno być traktowane tak jak konsumpcja innych dóbr, które promuje się w reklamach skierowanych bezpośrednio do klienta. Decyzje o stosowaniu leków, ich zdaniem, powinny wynikać z rzeczywistych potrzeb zdrowotnych pacjentów, a nie z działań marketingowych. 

Projekt nowelizacji, który odpowiada na wyrok TSUE, przewiduje taką organizację reklamy, by była ona prowadzona „w ściśle określonych ramach”, m.in. bez zachęt sprzedażowych, bez kierowania przekazu do dzieci oraz bez wykorzystywania autorytetu osób publicznych czy medycznych. To sygnał, że ustawodawca próbuje znaleźć równowagę pomiędzy wymogami unijnymi a ochroną pacjenta.

Samorząd lekarski jednak wskazuje, że nawet przy formalnych ograniczeniach ryzyko komercjalizacji rynku leków pozostaje realne. Ich zdaniem reklama aptek, nawet jeśli ma charakter informacyjny, może przyczyniać się do nadmiernego stosowania leków dostępnych bez recepty i zbyt pochopnego sięgania po produkty lecznicze. Prezydium NRL apeluje o to, by system prawny utrzymał dotychczasowe ograniczenia tam, gdzie chodzi o zdrowie publiczne, a nie tylko swobodę komunikacji handlowej.

Ta debata przypomina szersze dylematy, z którymi mierzy się współczesna ochrona zdrowia: jak pogodzić wolność działalności z ochroną społeczną, jak zapewnić pacjentom dostęp do informacji, ale jednocześnie nie narażać ich na presję konsumpcyjną, która może prowadzić do nadużywania leków i komplikować zdrowotne decyzje. W tle tej dyskusji przewija się fundamentalne pytanie, które coraz częściej pojawia się w polityce zdrowotnej: czy apteka powinna być traktowana wyłącznie jako część rynku, czy przede wszystkim jako element systemu ochrony zdrowia?

Projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego wciąż znajduje się w toku legislacyjnym i wymaga dalszych prac parlamentarnych. Debata nad jego ostatecznym kształtem będzie testem na to, w jakim kierunku Polska chce rozwijać swój rynek leków, równocześnie dbając o bezpieczeństwo pacjentów i zdrowie publiczne.

Źródło: NRL

Pacjenci przewlekle przyjmujący leki często stają przed wyzwaniem: czy mogą bez przeszkód przewozić je przez granice? Rzecznik Praw Pacjenta wyraźnie przypomina, że to możliwe — pod warunkiem, że jest to wyjazd w celach medycznych i tylko na własny użytek. Taka deklaracja brzmi prosto, ale aby uniknąć nieprzyjemności, warto poznać szczegóły i niuanse obowiązujących przepisów.
Najpierw istotny limit: można przewozić leki w ilości, która odpowiada zapotrzebowaniu na czas pobytu za granicą, powiększony o niewielki zapas na nieprzewidziane sytuacje, jak opóźniony powrót. W państwach Unii Europejskiej oraz według zaleceń WHO, standardem jest przewóz zapasu na 30–90 dni terapii — więcej może wymagać dodatkowych formalności, np. zgody lokalnych organów nadzoru farmaceutycznego.

Warto pamiętać, że przyzwolenie na wywóz leków z Polski nie oznacza automatycznego prawa do ich wwozu do innych krajów. Każdy kraj ma własne regulacje dotyczące substancji dopuszczonych do obrotu, a te przepisy są niezależne od polskich. Dlatego RPP i eksperci podkreślają konieczność sprawdzenia regulacji obowiązujących w kraju docelowym — najlepiej za pośrednictwem stron ambasad, konsulatów czy urzędowych witryn tych państw.

Co w przypadku leków psychotropowych i odurzających?

Tu sytuacja się komplikuje. Pacjent, który planuje przewóz leków zawierających substancje psychotropowe lub odurzające, musi liczyć się z dodatkowymi wymogami. Konieczne jest uzyskanie zaświadczenia wydanego przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego, na podstawie recepty lub dokumentacji medycznej. Taki dokument trzeba uzyskać na ok. 15 dni przed podróżą i jest ważny maksymalnie przez 30 dni. Co więcej, każda substancja wymaga osobnego dokumentu .

Leki przywożone do Polski — limity i zasady

Pacjenci wjeżdżający do Polski nie muszą uzyskiwać zgody Prezesa UPLWMPB, o ile przewożą leki na własny użytek, w liczbie nie większej niż pięć najmniejszych opakowań danego preparatu i nie zawierają one substancji odurzających lub psychotropowych . W przypadku środków kontrolowanych wymagane jest odpowiednie zaświadczenie z GIF .

Ponadto, przesyłanie leków — na przykład drogą pocztową lub kurierską — nie jest dozwolone.

Jak przygotować się do podróży z lekami?

Aby uniknąć problemów, warto przestrzegać kilku ważnych zasad:

Przewóz leków przez granice jest możliwy i dość powszechny, ale rządzi się własnymi prawami. Rzetelna znajomość zasad oraz przygotowanie dokumentacji to klucz do bezstresowej podróży. Warto pamiętać, że każde państwo może stosować inne regulacje — dlatego najlepiej sięgać po wiedzę u źródła: ambasad, konsulatów i urzędowych instytucji zdrowia. W ten sposób można uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek i skupić się na tym, co najważniejsze — na zdrowiu.

Źródło: GOV

Główny Inspektor Farmaceutyczny od połowy 2024 roku podjął decyzję o cofnięciu zezwoleń na prowadzenie aptek dla ponad stu placówek, które w latach 2015–2018 sprzedawały leki do NZOZ‑ów posiadających hurtownie. Powód? Uznano, że „świadomie” uczestniczyły w odwróconym łańcuchu dystrybucji, co w nowych interpretacjach prawa może być kwalifikowane jako nielegalna sprzedaż hurtowa. W rzeczywistości w tamtym okresie takie transakcje były zgodne z obowiązującymi przepisami.
Farmaceuci zrzeszeni w Stowarzyszeniu „Apteka Zamknięta” domagają się rewizji podejścia państwowych instytucji. Jak mówią, dzisiaj obrywa się za działania sprzed lat, które nie były zakazane. Sprzedaż leków do przychodni była wówczas legalna i na potwierdzenie tego faktu wskazują liczne kontrole WIF, które nie wykazywały naruszeń ani nie wydawały zaleceń pokontrolnych. Szacują, że objęło to 60‑70% aptek w Polsce – czyli potencjalnie 7‑8 tysięcy placówek z około 13 tysięcy działających wtedy punktów.

GIF utrzymuje, że sprzedawane były gigantyczne ilości leków deficytowych, które nie mogły być użyte wyłącznie do świadczeń NZOZ‑ów. To – zdaniem inspekcji – podkreślało charakter hurtowy transakcji. Inspektorat podjął decyzje o cofnięciu zezwoleń w około 30 sprawach, a kolejne 60 spraw jest w toku.

Problematyczny okazuje się fakt, że GIF nie skorzystał z ustawowej możliwości zawieszenia wykonania decyzji do momentu wydania prawomocnego wyroku. W konsekwencji apteki są zamykane natychmiastowo, często przed rozstrzygnięciem sądowym. Aptekarze informują o ogromnych kosztach, zarówno finansowych, jak i organizacyjnych związanych z zamknięciem punktu w trybie natychmiastowym.

Niektóre sądy administracyjne uznały zarzuty GIF za niewystarczające, a w sprawach dotyczących cofnięcia zezwoleń stanęły po stronie aptekarzy. Sędziowie wskazali, że stwierdzenie utraty rękojmi nie może opierać się na faktach sprzed wielu lat, które nie były wcześniej kwestionowane.

Ten dramat dotyka nie tylko farmaceutów ale też pacjentów. Zamknięcie aptek może ograniczać dostępność leków, zwłaszcza w mniejszych miastach i na osiedlach. Apteki te często funkcjonowały jako lokalne, niezależne placówki, często bardziej dostępne dla seniorów i osób trudniej mobilnych. Zamknięcie punktu to też utylizacja leków, koszty pracowników, najmu, wypowiedzeń – straty rzędu dziesiątków lub setek tysięcy złotych.

Ta sytuacja wprowadza potężne napięcie na rynku farmaceutycznym. Aptekarze apelują o możliwość zawieszenia wykonywania decyzji GIF do czasu prawomocnego wyroku oraz o rewizję polityki interpretacji prawa obowiązującego w latach wcześniejszych. Straty są ogromne – dla przedsiębiorców, gmin, pacjentów, a także dla wizerunku aparatu państwowego. Apelują: błędy legislacyjne nie mogą teraz karać tych, którzy działali zgodnie z prawem tamtego czasu.

Zródło: MedicalPress/Aptekarski.com

Nowelizacja ustawy refundacyjnej, omawiana podczas wspólnego posiedzenia Komisji Zdrowia oraz Komisji ds. Deregulacji, przynosi istotne zmiany w zakresie oceny i finansowania innowacyjnych technologii medycznych w Polsce. Jej celem jest dostosowanie krajowego systemu do obowiązującego od stycznia 2025 r. unijnego rozporządzenia 2021/2282 w sprawie wspólnej oceny technologii medycznych (HTA). Główne założenia ustawy dotyczą zwiększenia spójności procedur w całej Unii Europejskiej oraz uproszczenia procesu refundacyjnego na poziomie krajowym.
W myśl nowych przepisów, wnioskodawcy nie będą zobowiązani do ponownego przedkładania analiz klinicznych, jeżeli zostały one wcześniej złożone w ramach wspólnej oceny HTA na poziomie UE – pod warunkiem, że dotyczą tego samego wskazania, populacji i spełniają określone wymagania formalne. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji będzie miała obowiązek uwzględniania unijnych raportów i danych publikowanych na dedykowanej platformie cyfrowej.

Jak zaznaczył wiceminister zdrowia Marek Kos:
„Dodatkowo raporty te będą obligatoryjnie dołączane do dokumentacji krajowego HTA i wykorzystywane przy opracowaniu rekomendacji oraz przy sporządzaniu wykazu technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności”.

Nowelizacja nakłada też na AOTMiT oraz jej prezesa nowe obowiązki – m.in. przekazywanie danych do unijnej grupy koordynacyjnej i informowanie o wynikach krajowych ocen HTA z uwzględnieniem danych europejskich. Jednocześnie przewidziano przepis przejściowy – postępowania refundacyjne wszczęte przed wejściem w życie ustawy będą kontynuowane na dotychczasowych zasadach.

Wiceminister podkreślił również, że zmiany mają służyć uproszczeniu procedur i zmniejszeniu obciążeń administracyjnych dla firm:
„Proponowane rozwiązania przyniosą praktyczne korzyści podmiotom z branży farmaceutycznej, które są wnioskodawcami w postępowaniach refundacyjnych poprzez ograniczenie zakresu wymaganej dokumentacji, jak również uproszczenie procesu składania wniosków. Jednocześnie zapewniają pełne dostosowanie krajowych regulacji do ram prawnych obowiązujących w Unii Europejskiej, zwiększając spójność oraz przejrzystość procedur oceny technologii medycznych”.

Nie wszystkie kwestie wzbudziły jednak równie duży entuzjazm. Poseł Janusz Cieszyński zwrócił uwagę na potencjalne dysproporcje pomiędzy firmami krajowymi a zagranicznymi. Zapytał m.in., czy projekt zabezpiecza interesy polskich przedsiębiorców oraz czy uproszczone procedury nie będą premiować wyłącznie dużych koncernów międzynarodowych. Wskazywał również na możliwe trudności w przygotowaniu dokumentacji przez polskie firmy oraz brak środków w planie finansowym AOTMiT na zatrudnienie dodatkowych ekspertów:
– „Czy my w związku z tym zabezpieczamy też interesy polskich przedsiębiorców, którzy ewentualnie chcieliby skorzystać z tego w drugą stronę?”
– „Czy polskie firmy są na to gotowe?”
– „To bardzo dobrze, że się chce zatrudniać ekspertów, tak to powinno wyglądać, ale o ile się nie mylę (…), odpis z NFZ-u wynosi 0 złotych”.
– „Czy starczy pieniędzy na to, żeby tych ekspertów zatrudnić?”

Z kolei prof. Alicja Chybicka oceniła projekt pozytywnie:
– „To jest naprawdę bardzo dobra ustawa. To jest miód na serce nie tylko moje, ale wszystkich osób, które zajmują się chorobami rzadkimi, chorobami onkologicznymi”.
Wyraziła również nadzieję, że w przyszłości podobne uproszczenia będą dotyczyć leków zatwierdzanych przez amerykańską FDA:
– „To tylko uratuje wiele istnień ludzkich. Jestem o tym głęboko przekonana”.

W odpowiedzi Marek Kos podkreślił, że unijna ocena HTA może być także narzędziem wspierającym ekspansję polskich producentów na rynki europejskie:
– „Jeżeli nasi krajowi producenci leków o to zawnioskują, to ta ocena technologii medycznej, którą wyda nasz AOTMiT, będzie obowiązującą w całej Unii Europejskiej i o to też chodzi”.

Odnosząc się do kwestii kadrowych w AOTMiT, poinformował: – „Jeżeli będzie to potwierdzone, będzie kolejne 10 etatów, i po kolejnych dwóch latach kolejne 10 etatów. Także razem planowane jest zwiększenie o 30 etatów”.
Z pytaniami wystąpiła również Dorota Korycińska, reprezentująca Ogólnopolską Federację Onkologiczną i Stowarzyszenie Neurofibromatozy Polska. Zwróciła uwagę na możliwe ograniczenie udziału pacjentów w procesie refundacyjnym, jak również na dodatkowe koszty związane z obsługą dokumentacji unijnej. Zauważyła jednak, że uproszczenie innych etapów może te koszty zrównoważyć.

Do jej wątpliwości odniósł się Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji. Zapewnił, że rola pacjentów nie zostaje ograniczona – nadal mają oni możliwość wyrażenia opinii w dwóch kluczowych momentach: po publikacji analizy weryfikacyjnej AOTMiT oraz po ogłoszeniu projektu obwieszczenia refundacyjnego przez Ministerstwo Zdrowia. Zaznaczył, że w procedowanej równolegle szerszej nowelizacji ustawy refundacyjnej planowane są dodatkowe mechanizmy zwiększające zaangażowanie organizacji pacjenckich. Wyjaśniał również, że dzięki unijnym procedurom HTA firmy farmaceutyczne będą mogły zrezygnować z powielania analiz klinicznych, co oznacza konkretne oszczędności. Jednocześnie zastrzegł, że rynek usług HTA w Polsce jest prywatny i ceny usług mogą się zmieniać – zarówno w górę, jak i w dół, w zależności od decyzji komercyjnych wykonawców. Na koniec podkreślił, że resort zdrowia przewidział w ustawie instrumenty mające zachęcać firmy do składania wniosków o refundację – w szczególności dotyczące innowacyjnych terapii, dla których możliwe będzie ograniczenie kosztów nawet o połowę.
– „Zawarliśmy już instrumenty, które poprzez zachęty ministra do złożenia wniosku refundacyjnego będą rzeczywiście zmniejszały te koszty dla innowacyjnych terapii – między innymi o 50%”.

Drugim projektem omawianym podczas posiedzenia była nowelizacja Prawa farmaceutycznego, zakładająca ujednolicenie przepisów dotyczących tzw. osoby kompetentnej i wykwalifikowanej z obecnymi regulacjami UE.

Oba projekty ustaw zostały ostatecznie przyjęte przez komisje większością głosów.

Debata nad projektami nowelizacji ustaw refundacyjnej i farmaceutycznej odbyła się podczas wspólnego posiedzenia Komisji Zdrowia oraz Komisji ds. Deregulacji w dniu 22 lipca 2025 r. Wszystkie cytaty w artykule pochodzą z przebiegu tego posiedzenia.

źródło: Sejm RP, Medicalpress

7 tysięcy recept farmaceutycznych wystawionych w jednej aptece. Blisko 200 recept jednego dnia – na jeden lek, dla jednego pacjenta. Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna nie ma wątpliwości: dochodzi do poważnych nadużyć. GIF wydał oficjalny komunikat i zapowiada działania kontrolne.

Recepta farmaceutyczna to jedno z najdalej idących uprawnień w rękach farmaceuty. Zgodnie z prawem, może być wystawiona wyłącznie w sytuacji zagrożenia zdrowia pacjenta – i tylko wtedy, gdy nie ma możliwości uzyskania recepty od lekarza. Ale jak pokazują najnowsze dane, ten instrument bywa coraz częściej wykorzystywany nie jako wyjątek, ale jako stała praktyka – i to w liczbach, które trudno uzasadnić medycznie.

W opublikowanym 12 czerwca 2025 roku komunikacie, Główny Inspektor Farmaceutyczny Łukasz Pietrzak wprost alarmuje:

„W kontrolowanej aptece wystawiono 7000 recept farmaceutycznych na różne produkty lecznicze dla 997 pacjentów” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

To nie jedyny przypadek. Inspektorzy w terenie dokumentują coraz więcej sytuacji granicznych – jak ta, w której farmaceuta w ciągu doby wystawił niemal 200 recept na ten sam produkt leczniczy. W innej miejscowości liczba wystawionych recept kilkukrotnie przekroczyła… liczbę mieszkańców.

Farmaceuta to nie automat do recept

Uprawnienie farmaceuty do wystawienia recepty nie budzi wątpliwości – co więcej, jest ważnym elementem reagowania w sytuacjach nagłych. Ale jak przypomina GIF, to nie oznacza braku nadzoru. I nie zwalnia z odpowiedzialności:

„Niezależność zawodowa farmaceuty, o której mowa w art. 35 ustawy o zawodzie farmaceuty, nie stanowi podstawy do wyłączenia ani ograniczenia kompetencji kontrolnych organów administracji publicznej.”

Inspekcja farmaceutyczna podkreśla, że recepta farmaceutyczna to uprawnienie – nie obowiązek. A decyzja o jej wystawieniu powinna być poprzedzona rzetelną oceną sytuacji, dobrze udokumentowana i podjęta w oparciu o wiedzę medyczną, doświadczenie zawodowe oraz przepisy prawa.

„Farmaceuta powinien być wyczulony na sytuacje mogące stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia pacjenta, jak również na ryzyko pozamedycznego wykorzystania produktów leczniczych.”

Recepta na popyt – czyli jak leki „znikają” z rynku

W wielu ujawnionych przypadkach, farmaceuci wystawiali recepty niemal wyłącznie na produkty zagrożone brakiem dostępności – czyli takie, których dystrybucję kontroluje Ministerstwo Zdrowia i GIF. To może świadczyć nie o chęci pomocy pacjentowi, ale o próbie wyprowadzenia leków z legalnego łańcucha dostaw. W tle – nieuczciwa sprzedaż za granicę, zyskowny rynek równoległy lub czarnorynkowe wykorzystanie leków zawierających substancje psychotropowe.

„Odnotowano przypadki wykorzystywania recept farmaceutycznych do wyprowadzania produktów leczniczych z legalnego łańcucha dystrybucji – w tym także preparatów zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe” – zaznacza GIF.

Prawo i kara – co grozi aptekom?

W ocenie Głównego Inspektora Farmaceutycznego, nadużycia tego typu nie są chronione przepisami o niezależności zawodu farmaceuty. Co więcej – są już pierwsze rozstrzygnięcia sądów administracyjnych, które przyznają rację inspekcji:

„Wydawanie znacznej liczby recept farmaceutycznych z naruszeniem art. 96 ust. 4 ustawy Prawo farmaceutyczne stanowi naruszenie warunków zezwolenia skutkujące utratą rękojmi należytego prowadzenia apteki, co jest podstawą do cofnięcia zezwolenia.”

Innymi słowy: apteka, która nagminnie wystawia recepty farmaceutyczne bez podstawy medycznej, może zostać zamknięta.

Źródło: GIF