Medicalpress
Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej pracują nad projektem mobilnych modułów medycznych z żelbetu, które mogą zostać wykorzystane w medycynie pola walki. Nowe rozwiązania mają lepiej chronić rannych na zapleczu frontu niż dotychczas stosowane.
Opracowaniem mobilnych żelbetowych modułów medycznych zajmują się badacze z Wydziału Budownictwa Lądowego i Wodnego oraz Wydziału Medycznego wrocławskiej uczelni. Pracami zespołu kieruje prof. Tomasz Trapko z Katedry Konstrukcji Budowlanych. Celem jest znalezienie rozwiązań służących zabezpieczeniu punktów medycznych, które byłyby bardziej uniwersalne i odporne na ostrzał niż stosowane obecnie namioty czy kontenery stalowe.

Naukowcy chcą stworzyć prostopadłościenne moduły wykonane z żelbetu przypominające standardowe kontenery stalowe, ale oferujące lepszą ochronę rannych i personelu medycznego. – Kluczowym wyzwaniem jest tu pogodzenie dwóch cech: wysokiej odporności balistycznej oraz mobilności. Moduł musi być na tyle lekki, by mógł być przewożony transportem samochodowym, a jednocześnie na tyle wytrzymały, by zapewnić bezpieczeństwo osobom wewnątrz. Konstrukcja zakłada wykorzystanie żelbetowych ścian, płyty podłogowej oraz dachowej, zoptymalizowanych pod kątem zbrojenia i grubości – powiedział prof. Trapko.

Moduły żelbetowe mają chronić przed odłamkami, bronią małokalibrową, uderzeniami dronów oraz falą uderzeniową wybuchów, np. granatów, w bliskim sąsiedztwie. Jak zaznaczają naukowcy, podczas ostrzału wewnątrz modułu nie powinny powstawać odpryski ani pęknięcia, które mogłyby przeszkodzić w pracy medykom lub uszkodzić sprzęt. – Konwencje międzynarodowe zakazują celowego atakowania punktów medycznych, dlatego projekt nie przewiduje ochrony przed bezpośrednim trafieniem przez ciężką artylerię. Skupiamy się na zapewnieniu bezpiecznego czasu i przestrzeni do wykonania pierwszej stabilizacji rannych na tzw. bezpośrednim zapleczu frontowym, co pozwala na ich dalszy transport z dala od prowadzonych działań wojskowych – wyjaśnił prof. Trapko.

Badacze założyli, że powierzchnia użytkowa punktu medycznego wyniesie od 50 do 60 metrów kwadratowych. – Aby uzyskać taką przestrzeń, konieczne będzie łączenie dwóch modułów wzdłuż ich krawędzi podłużnych lub poprzecznych. Wewnątrz nie przewiduje się okien, a jedynymi otworami będą drzwi wejściowe, przystosowane do transportu pacjentów na noszach – powiedział prof. Trapko.

Prace nad projektem mobilnych modułów medycznych z żelbetu potrwają do końca 2027 r. Rozwiązanie będzie testowane zarówno w warunkach laboratoryjnych, jak i we współpracy z wojskiem podczas realnego ostrzału.

Opracowywane przez wrocławskich naukowców rozwiązanie ma być stosowane przede wszystkim w medycynie pola walki, ale może również znaleźć szereg zastosowań w czasie pokoju, na przykład jako punkty medyczne podczas klęsk żywiołowych, mobilne gabinety specjalistyczne czy zabezpieczenie medyczne podczas ćwiczeń na poligonach.

Projekt zatytułowany „Koncepcja modułowych, żelbetowych punktów medycznych o zwiększonej odporności na oddziaływania balistyczne, ograniczonej wtórnej fragmentacji oraz kontrolowanym środowisku sanitarnym” otrzymał dofinansowanie w wysokości 425 tys. zł z budżetu wrocławskiej uczelni.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Z okazji Dnia Raka Nerki (18 czerwca) eksperci alarmują: koszty leczenia drastycznie przerastają możliwości finansowe Polaków. Choć publiczny system refunduje podstawowe zabiegi, długie kolejki zmuszają chorych do szukania ratunku na własną rękę. Sytuację pogarsza fakt, że ten podstępny nowotwór aż w ponad 50% przypadków wykrywany jest przypadkowo.
Rak nerki (najczęściej rak nerkowokomórkowy – RCC) to jeden z najbardziej podstępnych nowotworów. W Polsce zapada na niego około 5 000 osób rocznie, a statystyki rosną w tempie 2–3% każdego roku. Ponieważ choroba przez długi czas nie daje żadnych objawów, ponad 50% przypadków wykrywanych jest przypadkowo, przy okazji rutynowych badań obrazowych (USG lub tomografii) wykonywanych z zupełnie innych powodów.

Dla pacjenta i jego bliskich diagnoza to początek dramatycznego wyścigu z czasem, w którym przeszkodą stają się nie tylko procedury medyczne, ale i barierę finansową.

Prywatna ścieżka kontra kolejka NFZ: Ile naprawdę kosztuje zdrowie?

W onkologii liczy się każdy dzień. Czas oczekiwania na kluczowe badania w ramach NFZ bywa mierzony w tygodniach, co skłania pacjentów do korzystania z prywatnej opieki medycznej. Koszt szybkiej diagnostyki (USG, tomografia z kontrastem, rezonans, konsultacje) to wydatek rzędu od 1 500 do nawet 10 000 zł.

Jeżeli pacjent decyduje się na skrócenie czasu oczekiwania na operację chirurgiczną, sam zabieg prywatnego usunięcia nerki (nefrektomia) to koszt około 20 000 zł. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w zaawansowanym stadium choroby, gdy konieczne jest leczenie systemowe poza restrykcyjnym programem lekowym B.10 NFZ.

Leczenie nowotworu to obciążenie, które dotyka całą strukturę domowego budżetu. Rodziny pacjentów zmagają się z tzw. kosztami ukrytymi, które narastają miesiąc po miesiącu.

Realne wydatki pacjentów i ich rodzin daleko wykraczają poza to, co pokrywa system publiczny. Dojazdy do wyspecjalizowanych ośrodków oddalonych o setki kilometrów, specjalistyczna dieta niskobiałkowa, leki osłonowe redukujące skutki uboczne terapii oraz prywatna rehabilitacja po ciężkiej operacji to stałe obciążenia. Dodatkowo dochodzi do tego utrata dochodu, gdy najbliższy opiekun musi zrezygnować z pracy, by zająć się chorym. – opowiada Katarzyna Kalińska, asystentka zarządu Pomagam.pl.

Crowdfunding medyczny jako odpowiedź na kryzys finansowy

Gdy pełne koszty walki z rakiem nerki zaczynają sięgać 200 000 – 400 000 zł, większość polskich rodzin staje pod ścianą. Z danych BIG InfoMonitor wynika, że aż 43% Polaków dysponuje oszczędnościami nieprzekraczającymi 10 000 zł. Zaciąganie kredytów konsumenckich czy pożyczek w momentach kryzysowych rodzi ryzyko pętli zadłużenia.

W takich sytuacjach kluczowym wsparciem staje się crowdfunding, czyli zbiórki społecznościowe online. Badania opinii społecznej pokazują, że Polacy uznają zbiórki internetowe za najbardziej przejrzystą (ocena 3,39 w skali 1-5) i skuteczną metodę mobilizacji pomocy w trudnych sytuacjach życiowych. Platforma Pomagam.pl, będąca liderem w tym segmencie w Polsce, ułatwia natychmiastowe uruchomienie wsparcia, umożliwiając założenie darmowej zbiórki online – bez prowizji i opłat.

W Dniu Raka Nerki przypominamy, że walka z nowotworem to wyzwanie nie tylko medyczne, ale i społeczne. Tam, gdzie publiczna ochrona zdrowia nie jest w stanie zapewnić natychmiastowego lub pełnego finansowania, solidarność internetowa staje się realnym pomostem ratującym ludzkie życie.

Załóż darmową zbiórkę online: https://pomagam.pl/nowa-zbiorka

Źródło: inf pras

Nieprzerwanie od 2008 roku Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Mięsaki i Czerniaki Sarcoma zaprasza na 19. Onkobieg – Razem po zdrowie!, a zapraszając – jednocześnie przypomina – Twój ruch wyprzedza chorobę – nie odkładaj go na potem.
19. Onkobieg – Razem po zdrowie! odbędzie się 13 września. Tego dnia uczestnicy – zarówno ci na miejscu, jak i biorący udział wirtualnie – będą mieli 60 minut na pokonanie dowolnej liczby kilometrów. Zapisy na www.onkobieg.pl wystartowały 20 maja i potrwają do wyczerpania pakietów.

„Wiadomo, że Onkobieg to nie tylko bieg, ale także wsparcie i solidarność z osobami mierzącymi się z chorobą. To również edukacja i profilaktyka, do której zachęcamy Polki i Polaków. Mimo naszych starań, takich jak umożliwianie wykonania badań – np. mammografii czy dermatoskopii podczas wydarzenia – to od każdego z nas zależy, czy zdecyduje się z nich skorzystać. Dlatego przypominamy: ruch to zdrowie, a Twój pierwszy krok może wyprzedzić chorobę” – mówi Kamil Dolecki, prezes Stowarzyszenia Sarcoma, organizator Onkobiegu.

Organizatorzy podkreślają, że jednym z oficjalnych zaleceń zdrowotnych Światowej Organizacji Zdrowia jest ruch i to on szczególnie będzie przyświecał podczas tegorocznej edycji Onkobiegu, choć w zdecydowanie większym wymiarze, aniżeli samej aktywności fizycznej.

Główny bieg – serce wydarzenia – niezmiennie odbędzie się przy Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie, miejscu, gdzie wszystko się zaczęło, i które symbolicznie podkreśla misję całej inicjatywy. To właśnie tam powstanie specjalne studio plenerowe, z którego na żywo relacjonowane będą emocje uczestników, rozmowy z lekarzami, specjalistami oraz pacjentami. Celem jest nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim edukacja i aktywizacja społeczeństwa w zakresie profilaktyki onkologicznej oraz promocja zdrowego stylu życia. Po raz kolejny organizowane są także biegi towarzyszące – odpowiednio w Starachowicach, gdzie gospodarzem będzie Powiatowy Zakład Opieki Zdrowotnej; Szczodrem, we współpracy z Dolnośląskim Centrum Onkologii; Siedlcach, któremu przewodzić będzie Mazowiecki Szpital Wojewódzki. Wszystkie cztery biegi rozpoczną się o godzinie 11:00 i potrwają przez 60 minut. Dla osób, które nie mogą wziąć udziału w biegach stacjonarnych, organizatorzy przygotowali opcję biegu wirtualnego. Uczestnicy mają możliwość pobiegnięcia w dowolnie wybranym przez siebie miejscu – niezależnie od lokalizacji, liczy się wspólna idea i zaangażowanie.

Aby wziąć udział w wydarzeniu w tej formule, należy w godzinach między 7:00 a 12:00 zrealizować deklarowany dystans podczas godzinnej aktywności fizycznej. To elastyczne rozwiązanie pozwala dołączyć do akcji każdemu, kto chce wesprzeć inicjatywę i promować profilaktykę zdrowotną – bez względu na miejsce zamieszkania.

„Od samego początku Onkobieg tworzony jest z misją wsparcia pacjentów onkologicznych. Z biegiem lat idea ta rozwinęła się i poszerzyła świadomość, że każdy z nas ma realny wpływ na swoje zdrowie – m.in. poprzez aktywność fizyczną, zbilansowaną dietę, niepalenie tytoniu czy regularne badania profilaktyczne. Do podejmowania takich kroków zachęcamy również podczas tegorocznej edycji Onkobiegu i podkreślamy, aby nie odkładać ich na potem” – przypomina Ewa Styś, członkini Stowarzyszenia Sarcoma, organizatorka Onkobiegu.

Rejestracja na bieg odbywa się wyłącznie poprzez stronę www.onkobieg.pl i potrwa od 20 maja do 5 sierpnia lub do wyczerpania pakietów.

Szczegółowe informacje dotyczące zapisów na 19. Onkobieg dostępne są na stronie www.onkobieg.pl.

Wszelkie pytania dotyczące Onkobiegu można kierować do organizatorów:

Ewa Styś
e-mail: ewa.stys@sarcoma.pl 
tel.:  607 820 766

Kamil Dolecki

e-mail: kamil.dolecki@sarcoma.pl 
tel.: 608 335 326

Źródło: Stowarzyszenie Sarcoma
Automaty paczkowe są stopniowo dostosowywane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami i starszych użytkowników. DPD Polska wdrożyło zmiany w ponad 70 proc. swoich maszyn, ale też w aplikacji DPD Mobile. Rekomendacje w tej sprawie przygotowała Politechnika Morska w Szczecinie na podstawie badań, które pozwoliły zidentyfikować największe bariery dla osób z niepełnosprawnościami.
– Projekt dostępności automatów paczkowych dla osób z niepełnosprawnościami rozpoczęliśmy głównie ze względu na to, co słyszeliśmy od naszych odbiorców. Często osoby poruszające się na wózkach czy niedowidzące zgłaszały nam problemy z odbiorem paczek z naszych maszyn. Dodatkowo widzimy, co się dzieje na świecie i w Polsce – społeczeństwo się starzeje, więc ten projekt jest przeznaczony również dla osób starszych – mówi agencji Newseria Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska.

Firma kurierska dostosowała już ponad 70 proc. swoich automatów paczkowych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Zmiany oparto na wynikach pierwszych w Polsce kompleksowych badań dostępności automatów paczkowych, przeprowadzonych wspólnie z Wydziałem Inżynieryjno-Ekonomicznym Transportu Politechniki Morskiej w Szczecinie oraz zachodniopomorskim oddziałem Polskiego Związku Niewidomych.

 W pierwszej części naszego badania zrealizowaliśmy cztery etapy, w ramach których dokonaliśmy wstępnej oceny przydatności maszyn paczkowych dla osób z niepełnosprawnościami, następnie przeprowadziliśmy serię eksperymentów z wykorzystaniem dostarczonej maszyny paczkowej. W ramach tych eksperymentów osoby z różnymi niepełnosprawnościami – na wózkach, z niedowładem kończyn górnych lub dolnych, niedowidzące lub niewidome – zostały poproszone o przeprowadzenie odbioru czy nadania fantomu przesyłki. Przeprowadziliśmy analizę dostępności maszyny pod kątem wysokości poszczególnych skrytek, oznakowania i czytelności maszyny. Analizowaliśmy również dostępność urządzenia pin-pad, które zostało w tym czasie zainstalowane w maszynach paczkowych DPD Polska – wyjaśnia dr hab. Stanisław Iwan, prof. PM, dziekan Wydziału Inżynieryjno-Ekonomicznego Transportu Politechniki Morskiej w Szczecinie.

Ekspert wyjaśnia, że trudność osobom z ograniczoną mobilnością sprawiały m.in. maszyny umieszczane na podwyższeniach lub podjazdach. Z kolei osoby niedowidzące wskazywały na brak odpowiedniego oznakowania.

 Wykorzystaliśmy również specjalny symulator odczuć wieku starczego, który pozwalał nam sprawdzić, jak może się poczuć osoba starsza, która ma ograniczoną mobilność wynikającą z wieku, jak może współpracować z maszyną paczkową, na jakiej wysokości jest w stanie podjąć przesyłkę, a jakie wysokości będą dla niej uciążliwe – mówi dr hab. Stanisław Iwan.

W następnym etapie badań przeprowadzono analizę wykorzystania aplikacji DPD Mobile przez osoby niewidome i niedowidzące.

– W ramach tego eksperymentu pozyskaliśmy bardzo wiele bardzo istotnych wniosków dotyczących użyteczności aplikacji, na ile współpracuje ona z aplikacjami odczytującymi treść na urządzeniach przenośnych – wyjaśnia ekspert.

– Po otrzymaniu wyników badań Politechniki Morskiej nasza praca szła w dwóch kierunkach. Pierwszym było dostosowanie miejsca, gdzie stoi maszyna, do tego, żeby była dostępna dla osób z niepełnosprawnościami, ale też żeby panel, na którym wprowadza się kod odbioru paczki, był umieszczony na odpowiedniej wysokości – wyjaśnia prezes DPD Polska. 

Jednym z usprawnień, które firma wprowadziła na podstawie otrzymanych rekomendacji, było obniżenie paneli pin-pad we wszystkich automatach paczkowych. Wydzielono także strefy łatwego dostępu. Mowa o skrytkach, które znajdują się na wysokości 80–130 cm, czyli najwygodniejszej dla osób poruszających się na wózkach, osób starszych i z ograniczoną mobilnością. Dostosowane automaty paczkowe stoją na płaskich, utwardzonych powierzchniach, z minimum 1,5 m na 1,5 m wolnej przestrzeni przed automatem i bez przeszkód pionowych, takich jak słupki czy znaki drogowe. Dostosowane automaty są oznaczone w aplikacji i na stronach DPD.

 W naszych planach jest dalsze relokowanie maszyn, dopasowywanie lokalizacji i uczynienie ich bardziej dostępnymi – zapowiada Rafał Nawłoka. – Druga grupa działań miała za zadanie sprawić, żeby nasza aplikacja stała się przyjaźniejsza dla osób niedowidzących i osób starszych.

Firma wdrożyła nowe funkcje w aplikacji, m.in. pełną obsługę VoiceOver i TalkBack, które ułatwiają korzystanie z usług osobom niewidomym i słabowidzącym. Po wdrożeniu zmian 87 proc. ankietowanych w badaniu oceniło dostępność aplikacji DPD „bardzo dobrze” lub „dobrze”, a 80 proc. uznało nawigację za intuicyjną i logiczną.

– Otrzymaliśmy bardzo wiele pozytywnych opinii, zgodnie z którymi maszyny paczkowe mogą być używane przez osoby niewidome, jeżeli właśnie wykorzystuje się dobrze zbudowaną aplikacje. Wiele jej funkcji zostało tak przebudowanych, żeby były dostępne dla osób niewidomych – mówi ekspert Politechniki Morskiej w Szczecinie.

– Planujemy kolejne działania z aplikacją, bardziej skupione na komunikacji, głównie głosowej. Chcemy, żeby była narzędziem do dwustronnej komunikacji z odbiorcą – podkreśla Rafał Nawłoka.

Rozwój dostępności maszyn jest związany także z rosnącą liczbą osób powyżej 50. roku życia kupujących online. Zgodnie z raportem „E-commerce w Polsce 2025” 35 proc. internautów z tej grupy przyznaje, że robi zakupy w sieci. Dane GUS z 2024 roku wskazują, że w naszym kraju 3,9 mln osób ma ważne orzeczenie o niepełnosprawności albo o stopniu niepełnosprawności wydane przez zespół do spraw orzekania o niepełnosprawności, lub orzeczenie równoważne.

 W 2015 roku największą grupą użytkowników handlu elektronicznego były osoby w wieku 25–34 lata, natomiast w roku 2025 była to grupa 55+ – przypomina prof. Stanisław Iwan.

– Dla nas to jasny sygnał. Dostępność automatów paczkowych to nie tylko kwestia społecznej odpowiedzialności, ale przede wszystkim odpowiedź na realne potrzeby rosnącej grupy klientów. Naszym celem jest dostosowanie jak najwięcej punktów w naszej sieci do potrzeb osób starszych i z niepełnosprawnościami – zaznacza prezes DPD Polska. 

W Polsce jest ponad 69,9 tys. automatów paczkowych – wynika z danych serwisu Cashless.pl na koniec pierwszego kwartału 2026 roku. To o blisko 5 proc. więcej niż pod koniec 2025 roku i o 30,4 proc. więcej niż na koniec marca 2025 roku. Sieć DPD Polska liczy ponad 12,5 tys. automatów paczkowych. 

Źródło: Newseria

W najbliższą środę, 29 kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Solidarności Międzypokoleniowej. To dobry moment, by przyjrzeć się zjawisku ageizmu, czyli stereotypowego postrzegania ludzi przez pryzmat wieku. Choć często pozostaje niezauważony, ma realne konsekwencje: wpływa na jakość życia, zdrowie i relacje społeczne zarówno osób starszych, jak i młodszych. Jednym z najskuteczniejszych sposobów przeciwdziałania jego skutkom są bezpośrednie relacje międzypokoleniowe, budowane m.in. poprzez wolontariat.
 
Czym jest ageizm i dlaczego ma znaczenie? Ageizm rzadko objawia się wprost. Częściej ukrywa się w języku i codziennych sytuacjach – w protekcjonalnych komentarzach czy automatycznych założeniach dotyczących wieku.

Ageizm to sposób myślenia, który redukuje człowieka do jego metryki i przypisywanych jej ograniczeń – mówi Marlena Kondrat, prezes Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej, autorka publikacji przygotowanej dla Stowarzyszenia mali bracia Ubogich.

Przykłady takich postaw pojawiają się zarówno w życiu prywatnym („Babcia się pogubiła”, „Dziadek znów marudzi”), jak i w instytucjach publicznych. W gabinecie lekarskim zdanie „w Pani wieku to normalne” może prowadzić do bagatelizowania objawów i obniżenia jakości leczenia.

Konsekwencje ageizmu wykraczają poza język – wpływają na decyzje, relacje i poczucie własnej wartości. Wyobraźmy sobie 70-letnią panią Marię, która przestaje wychodzić na spacery z powodu bólu kolana. Słysząc, że to „naturalne w jej wieku”, rezygnuje z dalszej diagnostyki i stopniowo wycofuje się z życia społecznego. Tymczasem odpowiednia rehabilitacja mogłaby przywrócić jej sprawność i samodzielność. Ta bariera jest widoczna także na rynku pracy: osoby 50+ napotykają niewidzialną ścianę w rekrutacjach, pomijane są w awansach czy szkoleniach.

Ageizm dotyka także młodszych – ich kompetencje bywają podważane, a potrzeby, np. związane z elastycznością pracy, interpretowane jako brak zaangażowania.

Osoby starsze, które doświadczają protekcjonalnego traktowania, zaczynają wierzyć, że ich głos się nie liczy. To prowadzi do wycofania, izolacji i rezygnowania z aktywności w życiu społecznym. Skutki potrafią być dramatyczne. mówi Joanna Mielczarek, członek zarządu i dyrektor operacyjna Stowarzyszenia mali bracia Ubogich.

Skąd się biorą stereotypy?

Jednym z kluczowych źródeł uprzedzeń jest ograniczony kontakt między pokoleniami. Jeszcze niedawno relacje międzypokoleniowe były częścią codzienności – wspólne domy, sąsiedztwa i naturalne interakcje budowały wzajemne zrozumienie. Dziś światy młodszych i starszych często funkcjonują równolegle. Brak kontaktu sprzyja powstawaniu uproszczeń i stereotypów, które z czasem przekładają się na społeczne wykluczenie i rosnącą samotność osób starszych – według statystyk Stowarzyszenia mali bracia Ubogich, ponad jedna czwarta osób powyżej 80. roku życia jest dziś zagrożona osamotnieniem.

Relacja zamiast stereotypu

Jednym z najskuteczniejszych sposobów przeciwdziałania  dyskryminacji ze względu na wiek jest bezpośredni kontakt i budowanie relacji między pokoleniami. Wolontariat międzypokoleniowy działa, ponieważ opiera się na realnym doświadczeniu drugiej osoby i przełamuje stereotypy. Osobom starszym przywraca poczucie sprawczości i bycia potrzebnym, a młodszym daje dostęp do doświadczenia i perspektywy, których nie znajdą w edukacji formalnej. To nie są jednorazowe działania, ale więzi, które rozwijają się w czasie.

W Stowarzyszeniu mali bracia Ubogich wolontariat opiera się na długofalowej relacji – regularnych spotkaniach i budowaniu więzi między wolontariuszem a seniorem. Badanie przeprowadzone w 2025 roku wśród wolontariuszy Programu „Obecność” pokazuje co stoi za trwałością tego zaangażowania: aż 79% wskazuje relację z seniorem jako główną motywację, a 77% mówi o satysfakcji i poczuciu sensu. Wyniki te potwierdzają, że wolontariat nie jest jedynie formą pomocy – staje się doświadczeniem, które zmienia obie strony.

Wartość tej międzypokoleniowej wymiany jest nie do przecenienia. Dla osoby starszej uznanie jej kompetencji, zaproszenie do współdzielenia historii czy umiejętności to akt przywracania podmiotowości i godności. To skuteczna odpowiedź na samotność i wykluczenie. Dla osoby młodszej to z kolei dostęp do wiedzy i doświadczenia, których nie da się zdobyć w inny sposób oraz rozwój empatii, cierpliwości i uważności. – podkreśla Marlena Kondrat.

Międzynarodowy Dzień Solidarności Międzypokoleniowej to nie tylko symboliczna data, ale przypomnienie, że relacje między pokoleniami nie budują się same – wymagają czasu, uwagi i obecności. To jednak właśnie one są jednym z najskuteczniejszych sposobów przeciwdziałania samotności i wykluczeniu społecznemu.

Stowarzyszenie mali bracia Ubogich to międzynarodowa organizacja powstała we Francji w 1946 r., w Polsce działająca od 2002 r. jako organizacja pożytku publicznego. Jej celem jest przeciwdziałanie samotności osób starszych oraz zwracanie uwagi na ten społeczny problem. Działalność Stowarzyszenia opiera się na wolontariacie towarzyszącym, realizowanym w ramach Programu „Obecność”, który polega na regularnych wizytach wolontariuszy w domach podopiecznych i budowaniu trwałych relacji opartych na przyjaźni i zaufaniu. Stowarzyszenie posiada wiedzę ekspercką i wieloletnie doświadczenie w pracy ze starszymi osobami, propaguje dobre praktyki w zakresie przeciwdziałania osamotnieniu oraz zachęca innych do współpracy. Dzięki podejmowanym działaniom seniorzy otrzymują wsparcie emocjonalne i społeczne, a wolontariat towarzyszący przyczynia się do tworzenia jakościowych, długoterminowych relacji, które zmniejszają izolację i poprawiają jakość życia osób starszych. www.malibracia.org.pl

Źródło: Komunikat Prasowy

Dokładnie rok temu – 19 marca 2025 roku weszła w życie ustawa, która „oddaje” rodzicom wcześniaków oraz noworodków wymagających hospitalizacji po urodzeniu czas spędzony przez dziecko w szpitalu. Uzupełniający urlop macierzyński to długo wyczekiwana zmiana legislacyjna, która wydłuża bezcenny czas opieki nad dzieckiem już po jego powrocie do domu. To przełomowe rozwiązanie powstało w odpowiedzi na wieloletnie postulaty strony społecznej – organizacji rodzicielskich i ekspertów medycznych. Nie byłoby ono możliwe, gdyby nie osobiste zaangażowanie Ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk i pracowników Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Rok po wejściu przepisów w życie serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do przygotowanie zmian legislacyjnych w ekspresowym tempie i wprowadzenia ich w życie.
To niezwykle ważna i potrzebna zmiana, która przywraca rodzicom poczucie sprawiedliwości i pozwala im skupić się na tym, co najważniejsze – budowaniu więzi z dzieckiem i jego zdrowieniu. Przez lata zwracaliśmy uwagę, że dotychczasowe przepisy były niesprawiedliwe i nie uwzględniały sytuacji rodzin wcześniaków i hospitalizowanych noworodków. Rok temu wszystko się zmieniło, potrzeby rodziców wcześniaków i hospitalizowanych noworodków zostały dostrzeżone, a uzupełniający urlop macierzyński oddaje tym rodzinom bezcenny czas, który mogą spędzić ze swoim dzieckiem  – mówi prof. dr hab. n. med. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

To efekt wspólnej pracy wielu środowisk. Od roku widzimy realne efekty tych zmian – tysiące rodzin korzysta z nowych przepisów i zyskuje czas, który wcześniej był im odbierany. Wciąż jednak potrzeba informowania zarówno rodziców wcześniaków, jak i chorych noworodków wymagających hospitalizacji o tej możliwości – podkreśla Elżbieta Brzozowska, wiceprezeska Fundacji Koalicja dla wcześniaka.

Najważniejsze informacje o uzupełniającym urlopie macierzyńskim

Z uzupełniającego urlopu macierzyńskiego mogą skorzystać:

Dodatkowy urlop przysługuje w wymiarze odpowiadającym okresowi pobytu dziecka w szpitalu po porodzie. Jaki jest wymiar nowego świadczenia?
Z rozwiązania mogą skorzystać osoby objęte ubezpieczeniem chorobowym, uprawnione do urlopu macierzyńskiego. Aby otrzymać dodatkowe świadczenie, należy złożyć odpowiedni wniosek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub pracodawcy, dołączając dokumentację potwierdzającą okres hospitalizacji dziecka. Uzupełniający urlop macierzyński jest fakultatywny i płatny w 100%. Trzeba go wykorzystać bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, a nie po urlopie rodzicielskim. Wniosek trzeba złożyć przynajmniej 21 dni przed końcem podstawowego urlopu macierzyńskiego. Pracodawca nie może odmówić udzielenia dodatkowego świadczenia.

Ponad 3000 rodzin już skorzystało z nowego świadczenia

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w ciągu pierwszego roku obowiązywania nowych przepisów z dodatkowego świadczenia skorzystało już ponad 3000 rodzin. To dowód na to, jak bardzo potrzebna była ta zmiana.

Rocznica wejścia w życie ustawy to moment podsumowania, ale także przypomnienia, że wsparcie rodzin wcześniaków i dzieci wymagających hospitalizacji powinno pozostać jednym z priorytetów polityki społecznej.

Źródło: Komunikat Prasowy

Nawet 6 na 10 osób chorujących na raka doświadcza poczucia izolacji społecznej. Telefony milkną, relacje słabną, a pacjenci zostają sami z lękiem, obawami i niepewnością o przyszłość. Zjawisko to, określane jako „cancer ghosting”, pokazuje, jak trudno znaleźć właściwe słowa wsparcia, by nie urazić i nie powiedzieć czegoś nieodpowiedniego. Na to wyzwanie odpowiada Fundacja Rak’n’Roll, która w ramach kampanii „Przez raka nikt nie musi przechodzić sam” stworzyła bezpłatne i ogólnodostępne narzędzie pierwsze słowo.
Pomaga ono przełamać ciszę i zainicjować kontakt z osobą chorującą – podpowiada, jak wrócić do rozmowy po dłuższej przerwie i dobrać słowa, które okażą troskę i obecność. To szczególnie ważne, ponieważ wsparcie środowiska to coś więcej niż dobre samopoczucie – daje choremu poczucie, że nie jest sam, wzmacnia psychicznie i może realnie wspierać przebieg leczenia. Narzędzie dostępne jest na stronie: www.raknroll.pl/pierwszeslowo.

Cancer ghosting – kiedy bliscy znikają
O zjawisku cancer ghosting mówimy, gdy osoby z otoczenia chorego – przyjaciele, bliscy, znajomi – ograniczają kontakt lub całkowicie „znikają” po jego diagnozie nowotworowej. Objawia się to brakiem odpowiedzi, wycofaniem emocjonalnym lub nagłym zerwaniem relacji w momencie, gdy chory najbardziej potrzebuje wsparcia. To doświadczenie jest częste i wyjątkowo bolesne, wynikające z lęku, bezradności lub
trudności w radzeniu sobie z chorobą bliskiej osoby. Na szczęście istnieją skuteczne sposoby, by przeciwdziałać temu zjawisku – i właśnie o tym opowiada kampania Fundacji Rak’n’Roll.

„Kiedy dowiadujemy się, że bliska osoba choruje na raka, często brakuje nam słów. Chcemy być obecni, zadzwonić, napisać, ale powstrzymuje nas strach, że powiemy coś „nie tak”. Z tej bezradności rodzi się cisza. Tymczasem obecność bliskich ma realny wpływ na zdrowie, redukuje stres, poprawia nastrój i wzmacnia motywację do leczenia, co przekłada się na skuteczniejszą terapię.” – mówi Emilia Klimasara z Fundacji Rak’n’Roll.

W ramach obchodów Światowego Dnia Raka, przypadającego na 4 lutego, Fundacja rozpoczyna kampanię „Przez raka nikt nie musi przechodzić sam”, której celem jest wsparcie bliskich w przełamywaniu lęku, bezradności i niezręczności – emocji, które zęsto powstrzymują przed rozmową i byciem blisko.

Czasem wystarczy jedno pierwsze słowo
Rak wciąż pozostaje społecznym tematem tabu – nie dlatego, że brakuje nam empatii, lecz że brakuje słów. Lęk i niepewność sprawiają, że osoby chore często zostają same, a ich bliscy wycofują się, nie wiedząc, jak być obok.

– Kiedy zachorowałam, okazało się, że osoby, z którymi do tej pory mogłam przegadać całe godziny, nagle nie wiedzą, co powiedzieć i jak zareagować – i znikają. Nikt nas nie uczy, jak rozmawiać z osobą chorą onkologicznie, a to właśnie rozmowa i obecność są tak ważne. Cieszę się, że poruszamy ten temat i coraz głośniej mówimy o rozmawianiu w chorobie. – komentuje Małgorzata Sajan, pacjentka onkologiczna, podopieczna Fundacji Rak’n’Roll.

Dla osoby chorej niezwykle ważne jest poczucie, że nie została zapomniana przez przyjaciół czy znajomych. – W swojej codziennej pracy spotykam się z tym, że pacjenci mówią o bardzo trudnym uczuciu, jakim jest poczucie osamotnienia. Zauważają, że ubywa osób w ich otoczeniu, że niektórzy się odsuwają, przestają odzywać się czy pisać – i jest to naprawdę bolesne. Często wynika to z tego, że ludzie nie wiedzą, jak ozmawiać, jak zapytać, jak zacząć rozmowę, o co nie pytać i o czym nie mówić z kimś, kto choruje onkologicznie. – dodaje Milena Dzienisiewicz, psychoonkolożka współpracująca z Fundacją Rak’n’Roll.

Kampania Fundacji powstała, by to zmienić – dać odwagę i narzędzia do wykonania pierwszego kroku, wypowiedzenia pierwszego słowa i rozpoczęcia rozmowy, która przywraca bliskość i realne wsparcie.

Pierwsze słowo to bezpłatne narzędzie dostępne na stronie Fundacji, które pomaga przełamać lęk i niepewność. Podpowiada, jak rozpocząć rozmowę, wyrazić emocje i okazać wsparcie, a także czego unikać w kontakcie z osobą chorującą na raka.

Narzędzie zostało opracowane we współpracy ze specjalistką psychoonkologii, zespołem Fundacji oraz pacjentami onkologicznymi, co pozwoliło uwzględnić kluczowe niuanse komunikacji w sytuacjach kryzysowych. Pierwsze słowo ma zachęcić i ułatwić wykonanie kroku, małego gestu. Bo kto z nas nie chciałby w trudnej sytuacji usłyszeć znajomego głosu i szczerego: „tęskniłem, jak się dziś masz?”.

Jak działa w praktyce narzędzie pierwsze słowo?
Zależy Ci na osobie, która choruje na raka, wiesz, że Ciebie potrzebuje, ale zupełnie nie wiesz, jak rozpocząć rozmowę. Wejdź na stronę: www.raknroll.pl/pierwszeslowo i zadaj to pytanie w narzędziu stworzonym przez Fundację. Otrzymasz kilka podpowiedzi, jak zacząć i jak wypowiedzieć to pierwsze słowo – a później pójdzie już z górki. Znacie się przecież tyle lat, wystarczy zrobić ten pierwszy krok.

źródło: Rak&Roll
Jak co roku, Fundacja Watch Health Care przedstawiła raport dotyczący długości kolejek w ochronie zdrowia. Ankieterzy fundacji wykonali kilkanaście tysięcy połączeń na przełomie września i października zeszłego roku – przedstawiali się jako pacjenci z konkretnymi dolegliwościami i potrzebami zdrowotnymi.
– Podczas poprzedniej edycji naszego raportu zwracaliśmy uwagę, że pacjenci jeszcze nigdy, odkąd zaczęliśmy zbierać dane (2012 r.), nie czekali tak długo na pomoc. Okazuje się, że możemy powtórzyć tę niepokojącą informację w tym roku. Mamy stagnację, nic się nie zmienia, nadal średnio czekamy na świadczenie zdrowotne ponad 4 mies. – mowi Milena Kruszewska, prezes Fundacji WHC.

Zgodnie z najnowszymi danymi, na przełomie września i października zeszłego roku, pacjenci musieli czekać w kolejkach:

Czy jeśli nie jest gorzej, to jest lepiej?

– Drobne zmiany na plus, jeśli chodzi o kolejki do lekarzy i na badania diagnostyczne, nie są odczuwalne dla pacjentów, to wciąż kwestia kilku dniu na przestrzeni kilkudziesięciu dni. Zeszły rok obfitował
w szczyty pełne pięknych słów o tym, jak bardzo politycy, rządzący czy interesariusze systemu walczą o pacjentów i wszystko robią z myślą o nich. Bądźmy poważni, od lat zmierzamy ku katastrofie i łatamy dziury na oślep, tu nie ma żadnej strategii poza utrzymaniem swoich pozycji i strefy wpływów w systemie – mówi Milena Kruszewska.

– Szczytem tego roku będzie mówienie, że  jest sukces, że jakakolwiek zmiana systemowa czy kampania informacyjna przełożyła się na fakt, że nie jest gorzej. Błagam, oszczędźmy już sobie tego. Przecież pacjenci widzą, jak jest – dodaje.

Według Krzysztofa Łandy, założyciela fundacji WHC i byłego wiceministra zdrowia ds. polityki lekowej, politycy w Polsce nie wiedzą, jak przeprowadzić poważną reformę systemu i jak skrócić kolejki; tym bardziej, że sami w nich nie stoją. – Wciąż nie sfrustrowali problemu na tyle, żeby uczyć się od krajów, w których opieka zdrowotna działa, bo to nieprawda, co próbują nam wmówić, że „wszędzie jest źle” – twierdzi.

– System opieki zdrowotnej to jeden z ostatnich bastionów socjalizmu w Polsce. Mam wrażenie, że socjalizm w ochronie zdrowia wręcz umacnia się i coraz więcej kosztów jest przerzucanych na chorych, którzy albo płacą z własnej kieszeni, albo cierpią i umierają – mówi były wiceminister. Tłumaczy, że kolejki do świadczeń zdrowotnych wynikają z dysproporcji pomiędzy zawartością koszyka świadczeń gwarantowanych i wielkością środków na jego realizację. – Co to za „papierowe gwarancje”, skoro ludzie stoją w kolejkach miesiącami czy latami? Szkoda, że nie ma uniwersytetów dla polityków zdrowotnych. Powinniśmy obecnie zaczynać od takich podstaw, jak profesjonalizacja debaty publicznej nt. systemu opieki zdrowotnej w Polsce – dodaje.

DOSTĘP DO ŚWIADCZEŃ ZDROWOTNYCH (w Barometrze to łącznie porada lekarska, badanie, zabieg, operacja).

We wrześniu/październiku 2025 r. czas oczekiwania na pojedyncze świadczenie zdrowotne wynosił 4,2 mies. W porównaniu do poprzedniego Barometru WHC (stan na październik/listopad 2024 – 4,2 mies.) nie odnotowano zmiany czasu oczekiwania.

Wśród 215 analizowanych świadczeń zdrowotnych, w 38 odnotowano pogorszenie dostępności, w przypadku 63 dostępność uległa poprawie, natomiast w przypadku 114 świadczeń czas oczekiwania uległ zmianie w zakresie +/-0,5 mies.
 
Aby uzyskać poradę specjalisty trzeba poczekać średnio 4,2 mies. W porównaniu do poprzedniego Barometru WHC (stan na październik i listopad 2024 r. – 4,3 mies.) odnotowano skrócenie czasu oczekiwania do lekarzy specjalistów o 0,1 mies.
Wśród analizowanego dostępu do 41 lekarzy specjalistów z 43 dziedzin medycyny, w przypadku 8 odnotowano pogorszenie w dostępności, w przypadku 13 dostępność uległa poprawie, natomiast w przypadku 20 specjalistów czas oczekiwania uległ w zmianie w zakresie +/-0,5 mies.
Średnio na badanie diagnostyczne trzeba poczekać 2,8 mies. W porównaniu do poprzedniego Barometru WHC (stan na październik i listopad 2024 r. – 3,1 mies.) odnotowano skrócenie czasu oczekiwania na badania diagnostyczne o 0,3 mies.
Wśród analizowanego dostępu do badań diagnostycznych spośród 56 świadczeń w 19 z nich odnotowano poprawę w dostępności, w przypadku 6 z nich dostępność uległa pogorszeniu, natomiast w przypadku 31 badań czas oczekiwania uległ zmianie w zakresie +/-0,5 mies.
Raport pokazuje, że wyraźnie widoczny jest problem ograniczonego dostępu do lekarzy specjalistów oraz długi czas oczekiwania na świadczenia, do których kierują, co przekłada się na wydłużoną etapowość leczenia.
Analiza bilingów połączeń wykonanych przez jednego z ankieterów podczas gromadzenia danych do analizy dostępu do świadczeń pokazuje, że spośród wykonanych przez niego 292 połączeń, 229 połączeń stanowiły powtórzenia. Stanowiło to 78% wykonanych przez niego połączeń telefonicznych. Stwierdzano serie nawet 6 telefonów z rzędu wykonywanych do tego samego ośrodka.
Rekordem było pięćdziesiąte miejsce w kolejce oczekujących na połączenie. Maksymalne oczekiwanie na połączenie zajęło blisko półtorej godziny (89:51 min.). Średnio ankieter spędzał blisko 4 minuty na połączeniu. Ankieterzy opisali m.in., że:
Źródło: Komunikat Prasowy
McDonald’s Polska wraz z franczyzobiorcami i Fundacją Ronalda McDonalda już trzeci raz łączą siły, aby wspierać rodziny w szpitalach w całej Polsce. To kolejna edycja akcji, w ramach której wspólnie podarowali w tym roku ponad 320 łóżek dla rodziców hospitalizowanych dzieci do ponad 45 oddziałów pediatrycznych. Tym razem część łóżek trafiła do Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza w Warszawie. W sumie, przez trzy edycje programu „Łóżka dla rodziców” (2023r.-2025r.), szpitale otrzymały od McDonald’s ponad 900 łóżek dla rodziców w 100 miastach w Polsce.
 
Obecność rodzica przy dziecku w szpitalu to emocjonalna tarcza, która pomaga najmłodszym mierzyć się z bólem, strachem i nieznanym. Bliskość mamy czy taty daje poczucie bezpieczeństwa, zmniejsza stres związany z hospitalizacją, zabiegami medycznymi i wspiera proces leczenia. Przytulenie, rozmowa czy wspólne czytanie książki – te codzienne gesty mają szczególne znaczenie dla małego pacjenta. Dla wielu rodziców szpital staje się na czas leczenia tymczasowym domem. Możliwość towarzyszenia dziecku tuż obok jego łóżka  daje opiekunom spokój i siłę, by każdego dnia być wsparciem. Dlatego tak ważne jest tworzenie w szpitalach godnych warunków, które pozwalają rodzinie być razem – nie tylko fizycznie, ale również psychicznie i emocjonalnie.

Przekazane w ramach inicjatywy łóżka dla rodziców są odpowiedzią na tę potrzebę: w dzień służą jako wygodne fotele do wspólnego czytania, przytulenia czy zabawy z dzieckiem, a w nocy, za pomocą jednego ruchu ręką, zmieniają się w pełnowymiarowe miejsce do spania.

Konkretne wsparcie dla rodzin

Tegoroczna edycja programu „Łóżka dla rodziców” jest kontynuacją wieloletniego zaangażowania McDonald’s Polska, franczyzobiorców i Fundacji Ronalda McDonalda w poprawę warunków pobytu rodzin w szpitalach. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat, do szpitali w kraju trafiło blisko 600 łóżek dla rodziców. W 2025 roku darczyńcy ponownie łączą siły i w rezultacie przekazali aż 320 łóżek do 45 szpitali. W sumie, przez trzy edycje programu, szpitale otrzymały od McDonald’s ponad 900 łóżek dla rodziców w 100 miastach w Polsce.

Łóżka są wysoko oceniane przez personel medyczny, który na co dzień obserwuje, jak wpływają na komfort rodzin i pomagają zorganizować przestrzeń i relacje w oddziałach pediatrycznych.

Dla najmłodszych pobyt w szpitalu często bywa dużym wyzwaniem. W takich chwilach obecność i troska rodziców jest nieoceniona. Dlatego komfort ich pobytu, zaraz po małych pacjentach, jest dla nas priorytetem. Dzięki nowym łóżkom opiekunowie mogą lepiej odpocząć i zadbać o siebie, co pozwala im skuteczniej wspierać dziecko. Wypoczęty i zadowolony rodzic pomaga maluchowi szybciej wrócić do zdrowia i skraca czas pobytu w szpitalu mówi lek. med. Wojciech Pawłowski, Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza w Warszawie.

Fundacja Ronalda McDonalda od lat zwraca uwagę, jak ważne jest zapewnienie rodzicom realnej przestrzeni przy łóżku dziecka.

– Wygodne, porządne, tuż obok łóżka chorego dziecka – takie łóżko dla rodzica powinno być standardem każdego oddziału pediatrycznego. W szpitalach nie ma dziś miejsca na znak zapytania, czy rodzic będzie ze swoim dzieckiem, bo każdy wie, że obecność rodzica ma przeogromne znaczenie. Łóżka dla rodziców to gwarancja, że na tym oddziale rodzic będzie razem z dzieckiem przez całą dobę i że jest tu dla niego miejsce. Jako Fundacja przekazujemy łóżka oddziałom w całej Polsce od 2015 roku. Do końca tego roku to będzie 2000 łóżek dla 145 szpitali – mówi Katarzyna Rodziewicz, Prezeska Zarządu i Dyrektor Wykonawcza Fundacji Ronalda McDonalda.  

W McDonald’s angażujemy się w życie lokalnych społeczności. Wsłuchujemy się w potrzeby mieszkańców i staramy się na nie odpowiadać. Przekazane szpitalowi łóżka pozwalają rodzicom czuwać przy chorym dziecku w komfortowych warunkach. Cieszymy się, że mogliśmy dziś wesprzeć Szpital Dziecięcy im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza w Warszawie podkreśla Katarzyna Jędrek-Giza, Senior Impact Manager, McDonald’s Polska.

Z myślą o dobrym sąsiedztwie

Zaangażowanie franczyzobiorców McDonald’s Polska wykracza poza szpitalne mury. Przekazywane łóżka to tylko jedna z wielu form wsparcia. Przedsiębiorcy od lat reagują na potrzeby lokalnych społeczności i wspierają tam, gdzie potrzebna jest pomoc. W ramach programu Złoty Sąsiad podejmują działania na rzecz dobrego sąsiedztwa – wspierają sport, projekty kulturalne, edukacyjne oraz wszystkie działania na rzecz medycyny, które od 23 lat prowadzi Fundacja Ronalda McDonalda.

Źródło: Komunikat Prasowy

Sytuacja w Ukrainie pogarsza się wraz z nadejściem kolejnej, czwartej już zimy w czasie trwania pełnoskalowej wojny. Po niemal trzech latach nieustannych ataków zbrojnych, miliony cywilów wchodzą w najtrudniejszy okres roku z ograniczonym dostępem do energii, ogrzewania, opieki zdrowotnej i podstawowych usług. Nadchodzące miesiące mogą okazać się jednymi z najbardziej dotkliwych od początku inwazji.
Według najnowszych danych ONZ i UNICEF, ponad 12 milionów osób w Ukrainie potrzebuje obecnie pilnej pomocy humanitarnej, w tym żywności, opieki medycznej, wsparcia psychologicznego oraz ochrony przed skutkami zimna. Około 3,5 miliona ludzi pozostaje wewnętrznie przesiedlonych, często mieszkając w prowizorycznych warunkach, bez stabilnego dostępu do ogrzewania i opieki zdrowotnej. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy ludzi starszych, dzieci oraz osób z chorobami przewlekłymi. Zbliżające się mrozy potęgują skutki zniszczeń infrastruktury cywilnej. Uszkodzone sieci energetyczne i grzewcze sprawiają, że przerwy w dostawach prądu i ciepła są codziennością w wielu regionach kraju. W warunkach, gdy temperatury zimą mogą spadać nawet do –20°C, brak ogrzewania staje się bezpośrednim zagrożeniem dla życia.

Zima w Ukrainie to dziś nie tylko pora roku, to również czas, w którym zagrożenia dla ludności cywilnej wchodzą na inny poziom. Gdy ludzie nie mają ciepła, prądu ani dostępu do lekarza, każda kolejna noc staje się walką – podkreśla Ewa Piekarska-Dymus, prezeska Polskiej Misji Medycznej. – Najbardziej narażeni są seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami i pacjenci wymagający stałej opieki medycznej

Kryzys szczególnie dotyka regionów położonych blisko linii frontu, gdzie regularny ostrzał z powietrza prowadzi do niszczenia domów, punktów medycznych i infrastruktury. Ograniczony dostęp do placówek zdrowia sprawia, że dla tysięcy mieszkańców jedną z najbardziej efektywnych form pomocy pozostają mobilne kliniki medyczne, docierające do tych miejscowości. Polska Misja Medyczna od wielu miesięcy prowadzi takie działania w obwodach charkowskim i sumskim. Zespoły lekarzy, pielęgniarek i psychologów zapewniają podstawową opiekę zdrowotną, diagnostykę, dostęp do leków oraz wsparcie psychologiczne osobom, które często od miesięcy nie miały kontaktu z systemem ochrony zdrowia. Istnieje też możliwość skorzystania z mobilnego laboratorium.

Skala potrzeb psychologicznych jest ogromna. Większość pacjentów zgłasza objawy silnego stresu, lęku lub bezsenności – mówi Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka pomocy humanitarnej z Polskiej Misji Medycznej. – Wojna trwa latami, a zmęczenie emocjonalne narasta. W zimie, gdy izolacja i trudne warunki bytowe się pogłębiają, wsparcie psychologiczne bywa tak samo ważne jak leczenie somatyczne

Zdecydowana większość mieszkańców Ukrainy od początku pełnoskalowej inwazji doświadcza silnego stresu, prowadzącego do problemów ze zdrowiem psychicznym. Długotrwałe narażenie na alarmy bombowe, bombardowania i niepewność jutra prowadzi do narastania depresji, zaburzeń lękowych i problemów psychosomatycznych – zarówno wśród cywilów, jak i personelu medycznego, który również narażony jest na ogromny stres. Mobilne kliniki Polskiej Misji Medycznej udzielają miesięcznie około tysiąca konsultacji medycznych, z czego znaczną część beneficjentów tej pomocy stanowią osoby starsze, mieszkające w rejonach przyfrontowych. Równolegle organizacja wspiera ukraińskie szpitale, w tym oddziały neonatologiczne, dostarczając sprzęt medyczny oraz prowadząc szkolenia dla personelu, m.in. w ramach projektów współfinansowanych przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP. Wraz z nadejściem zimy potrzeby humanitarne w Ukrainie będą rosły z każdym tygodniem.

Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:  

Źródło: Komunikat Prasowy

10 września obchodzimy Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Każdego dnia 6 młodych osób w naszym kraju próbuje odebrać sobie życie. Od dwóch lat, w polskich szkołach działa program Wspierająca Szkoła. To projekt Fundacji Adamed i serwisu „Życie Warte Jest Rozmowy”, który wspiera zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, pomaga rodzicom i nauczycielom. Tegoroczną edycję programu objęła patronatem Rzeczniczka Praw Dziecka, współfinansuje go Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Konkretne narzędzia i wsparcie
 
Program „Wspierająca Szkoła” skierowany jest zarówno do dorosłych – nauczycieli i rodziców, jak i do uczniów.  To szkolenia, warsztaty i praktyczna wiedza jak dbać o stan psychiczny młodych ludzi i pomóc im w kryzysie.
 
W obecnej, drugiej edycji programu udział bierze 55 szkół, z zajęć dydaktycznych skorzysta co najmniej 3500 osób dorosłych. Rok wcześniej w projekcie uczestniczyło 30 szkół i ponad 2000 nauczycieli oraz rodziców. Ze strony programu pobrano prawie 3000 bezpłatnych poradników opracowanych przez suicydologów, pokazujących jak wspierać młodych ludzi w kryzysie psychicznym.
 
„Jako Rzeczniczka Praw Dziecka objęłam patronatem ‘Wspierającą Szkołę’ ze względu na wartość, jaką niesie ten program. Reprezentuję instytucję stojącą na straży dobra i bezpieczeństwa dzieci, dlatego chętnie wspieram inicjatywy, które mogą przyczynić się do poprawy jakości ich życia. Ten program ma realny potencjał, by pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.” – mówi Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka.
 
Zatrważające statystyki
 
Skalę problemu pokazują liczby. W zeszłym roku, jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, w Polsce samobójstwo popełniło 4845 osób. To mniej niż rok wcześniej, ale nadal to dwa razy więcej niż rocznie ginie na drogach.
 
Tylko w zeszłym roku doszło do 2200 prób samobójczych dzieci i nastolatków. To oznacza, że każdego dnia, w naszym kraju, na swoje życie porywa się sześcioro młodych ludzi. Aż 127 takich prób, w zeszłym roku, zakończyło się śmiercią. To osobiste tragedie młodych ludzi i ich rodzin. Dlatego tak ważna jest prewencja i walka o dobry stan psychiczny młodzieży zarówno w domu, jak i w szkole.
 
Darmowa wiedza od ekspertów
 
Wraz z nowym rokiem szkolnym, „Wspierająca szkoła” kontynuuje cykl bezpłatnych webinarów online. Spotkania są otwarte dla wszystkich zainteresowanych rodziców i nauczycieli, także spoza programu.
 
Najbliższe terminy:
 
Szczegółowe informacje oraz linki do rejestracji znajdują się na stronie internetowej programu „Wspierająca Szkoła” i serwisu „Życie Warte Jest Rozmowy”.
 
Rejestracja dla nauczycieli
https://wspierajacaszkola.pl/spoza-programu-nauczyciel, dla rodziców: https://wspierajacaszkola.pl/spoza-programu-rodzic 

źródło: Fundacja Adamed
J2 czerwca 2025 roku na ulice 11 polskich miast wyjedzie OptoBus – Mobilny Gabinet Wzroku, czyli nowoczesna mobilna przychodnia, w której każdy będzie mógł bezpłatnie zbadać wzrok i skorzystać z konsultacji ze specjalistą – bez zapisów i bez skierowania. To element ogólnopolskiej kampanii Fundacji Ziko dla Zdrowia, której celem jest edukacja i profilaktyka w zakresie zdrowia wzroku.
W specjalnie przystosowanym pojeździe, wyposażonym w wysokiej klasy sprzęt diagnostyczny, wykwalifikowani optometryści przeprowadzą badania wzroku oraz konsultacje związane z codzienną profilaktyką wzroku. Każdy odwiedzający otrzyma indywidualne zalecenia oraz – w razie potrzeby – wskazania do dalszej diagnostyki.

To doskonała okazja, by sprawdzić stan swojego wzroku, szczególnie dla osób, które na co dzień mają utrudniony dostęp do specjalistycznych usług zdrowotnych. Fundacja stawia na współpracę z lokalnymi samorządami, instytucjami i organizacjami, aby wspólnie promować profilaktykę i zwiększać dostęp do usług zdrowotnych również w mniejszych miejscowościach, odpowiadając na realne potrzeby mieszkańców.
 
Gdzie i kiedy można spotkać Mobilny Gabinet Wzroku?
HARMONOGRAM TRASY:
Badania są całkowicie bezpłatne, nie wymagają wcześniejszej rejestracji ani skierowania. Na uczestników akcji czekają rabaty, gratisy i niespodzianki od partnerów akcji.
 
Fundacja Ziko dla Zdrowia – doświadczenie i społeczna misja
To nie pierwsza taka inicjatywa Fundacji Ziko dla Zdrowia. Już w 2016 roku organizacja zainicjowała projekt Mobilny Miesiąc Zdrowia, podczas którego w 21 miastach Polski przeprowadzono tysiące badań diagnostycznych w mobilnych punktach. W kolejnej edycji, w 2019 roku, wzięło udział blisko 13 tysięcy osób z 30 miejscowości.
Fundacja była jedną z pierwszych organizacji w Polsce, która wykorzystała mobilne jednostki do bezpłatnych badań diagnostycznych na tak szeroką skalę.
Mobilny Gabinet Wzroku to naturalna kontynuacja naszej misji. Chcemy, by każdy – bez względu na miejsce zamieszkania – miał szansę na wczesną diagnostykę i świadomą troskę o swoje zdrowie – mówią przedstawiciele Fundacji.
 
Edukacja, technologia i realna pomoc
W ramach akcji Fundacja uruchomi również symulator chorób wzroku online, dzięki któremu każdy będzie mógł doświadczyć, jak widzą osoby cierpiące m.in. na zaćmę, jaskrę czy zwyrodnienie plamki żółtej. Dodatkowo zaplanowano publikację wyników ogólnopolskiego badania społecznego dotyczącego stanu wzroku Polaków – pierwszego tego typu opracowania od lat.
Więcej informacji o akcji bezpłatnych badań wzroku: https://www.zikodlazdrowia.org/bezplatne-badania-wzroku-w-11-miastach-bez-zapisow-bez-skierowania/

Źródło: fundacja@zikodlazdrowia.org
Tylko w 2024 roku w Polsce przeprowadzono blisko 12 000 amputacji kończyn i aż dwa razy tyle zabiegów usunięcia piersi. Dla wszystkich tych osób amputacja jest bardzo trudnym doświadczeniem, które dezorientuje życie i zabiera poczucie bezpieczeństwa. Potrzebują protez,wózków, rehabilitacji oraz wsparcia psychologa, by móc wrócić do normalnego funkcjonowania. Pomaga im w tym Fundacja Poland Business Run z Krakowa, która organizuje największą charytatywną sztafetę biznesową w Polsce i zachęca, aby składać wnioski o pomoc finansową w 2025 roku.

Agata przeszła mastektomię w związku z nowotworem piersi. Marcin uległ ciężkiemu wypadkowi na budowie – pięciotonowa ściana spadła mu na nogę. Małgorzata została poszkodowana w wypadku komunikacyjnym jako studentka pierwszego roku, a Teresie amputowano nogę z powodu choroby nowotworowej. Każda z tych osób zmierzyła się z dramatyczną zmianą życiową. Dziś – dzięki zaangażowaniu tysięcy uczestników charytatywnego biegu Poland Business Run – otrzymają pomoc w powrocie do sprawności.

Fundacja Poland Business Run, organizator największej w Polsce charytatywnej sztafety biznesowej, prowadzi nabór wniosków o dofinansowanie na 2025 rok. Można ubiegać się m.in. o wsparcie finansowe na zakup protez, sprzętu ortopedycznego, wózków inwalidzkich, a także rehabilitację i pomoc psychologiczną.

Ewa: „Wierzę, że wrócę do sprawności dzięki Fundacji”

Jedną z tegorocznych beneficjentek jest Ewa z Krakowa:

– Przeszłam chemioterapię i operację usunięcia piersi z rekonstrukcją. Choroba spowodowała też ograniczenie ruchomości ręki, bóle kolan i nadciśnienie. Dzięki rehabilitacji sfinansowanej przez Fundację wierzę, że wrócę do pieszych wędrówek i jazdy na rowerze – mówi z nadzieją.

Tysiące amputacji rocznie – dramatyczne statystyki

Według danych NFZ, w 2024 roku w Polsce wykonano prawie 12 000 amputacji, z czego aż 90% dotyczyło kończyn dolnych – głównie w wyniku cukrzycy, miażdżycy, nowotworów oraz wypadków. Coraz więcej kobiet przechodzi również mastektomię – w 2023 roku było ich aż 24 190, o 2 000 więcej niż rok wcześniej.

To oznacza, że ponad 35 000 osób rocznie staje w obliczu nie tylko fizycznego cierpienia, ale i trudnych decyzji finansowych – jak zdobyć środki na protezę, rehabilitację czy terapię?

Jak zostać beneficjentem?

Fundacja prowadzi ciągły nabór wniosków, ale szczególnie wiosną – przed startem zapisów na bieg – intensywnie zachęca osoby potrzebujące do aplikowania o pomoc. Formularz można wypełnić online lub przesłać tradycyjną pocztą. Wnioski rozpatruje specjalna komisja, a forma wsparcia jest dostosowana do indywidualnych potrzeb.

Z programu mogą skorzystać także osoby niepełnoletnie – w ich imieniu dokumenty składają rodzice lub opiekunowie prawni.

Szczegóły, regulamin oraz formularze dostępne są na stronie Fundacji: www.polandbusinessrun.pl, zakładka „Beneficjenci”.

Bieg, który zmienia życie

Poland Business Run to coś więcej niż wydarzenie sportowe. Przez 13 lat swojej działalności Fundacja pomogła już ponad 1150 osobom po amputacjach, mastektomiach i z innymi niepełnosprawnościami.


Zapisy na tegoroczny bieg ruszają 13 maja i potrwają do 5 czerwca.
Każdy przebiegnięty kilometr przekłada się na realną pomoc i nadzieję na nowe życie.

Źródło: www.polanbusinessrun.pl