Medicalpress
Podczas trwającej konferencji w Warszawie „Wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne w nowotworach złośliwych” podpisano umowę o współpracy pomiędzy Polskim Towarzystwem Onkologicznym (PTO) a Litewskim Towarzystwem Onkologicznym (Lithuanian Society of Oncologists, LSO). Symboliczna ceremonia online, która odbyła się w obecności przedstawicieli środowiska onkologicznego z obu krajów, stanowi ważny krok w kierunku zacieśnienia relacji naukowych i klinicznych między Polską a Litwą.

Umowę podpisali: prof. Audrius Dulskas, Przewodniczący Zarządu Litewskiego Towarzystwa Onkologicznego oraz prof. Piotr Rutkowski, Przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Współpraca obejmuje szeroki zakres wspólnych działań, w tym wspólne przygotowywanie i publikację artykułów oraz materiałów naukowych i edukacyjnych, organizację wspólnych sympozjów, konferencji, seminariów i warsztatów, wspieranie kontaktów zawodowych i naukowych, działania na rzecz jakości opieki onkologicznej, inicjatywy edukacyjne i szkoleniowe, wspieranie rozwoju zawodowego młodych specjalistów oraz realizację projektów profilaktycznych i promujących zdrowie skierowanych zarówno do środowiska medycznego, jak i całego społeczeństwa. 

– To wydarzenie ma znaczenie symboliczne i praktyczne. Polska i Litwa mają wiele wspólnych wyzwań w zakresie onkologii, a współpraca naszych towarzystw pozwoli nie tylko na wymianę doświadczeń, ale także na wspólne działania, które poprawią jakość opieki onkologicznej w obu krajach – powiedział prof. Piotr Rutkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Polskie Towarzystwo Onkologiczne jest największą naukową organizacją parasolową w Polsce skupiającą specjalistów w dziedzinach onkologicznych. Celem PTO jest rozwój badań naukowych, wspieranie edukacji medycznej i promowanie najwyższych standardów diagnostyki oraz leczenia nowotworów.

Litewskie Towarzystwo Onkologiczne zrzesza lekarzy i naukowców zajmujących się onkologią kliniczną, radioterapią i chirurgią onkologiczną. Organizacja aktywnie działa na rzecz rozwoju opieki onkologicznej na Litwie, wspierając edukację, badania i współpracę międzynarodową.

Podpisanie porozumienia pomiędzy PTO i LSO stanowi historyczny moment w rozwoju współpracy na rzecz rozwoju onkologii w Europie Środkowo-Wschodniej, otwierając nowe perspektywy dla wspólnych projektów naukowych, edukacyjnych i klinicznych.

Podpisanie porozumienia między Polskim Towarzystwem Onkologicznym i Litewskim Towarzystwem Onkologicznym to nie tylko gest dobrej woli, ale konkretny krok w kierunku integracji środowisk onkologicznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Wspólne projekty naukowe, szkolenia, wymiana wiedzy i doświadczeń mają szansę przełożyć się na realne korzyści dla pacjentów – lepszy dostęp do nowoczesnej diagnostyki, wyższe standardy leczenia i skuteczniejszą profilaktykę nowotworową.

Źródło: PTO

Nowotwory skóry – zarówno czerniak, jak i raki podstawnokomórkowe czy kolczystokomórkowe – to dziś jedno z najpoważniejszych wyzwań onkologii. Prognozy są alarmujące: do 2040 roku mogą stać się drugim najczęściej występującym nowotworem na świecie. Eksperci ostrzegają, że w Polsce problem ten wciąż jest niedoszacowany, bo wiele przypadków nie jest raportowanych ani ujętych w statystykach. To wczesne wykrycie i właściwe leczenie decydują dziś o szansach na wyleczenie, ale system nadal ma wiele luk. Jak je zniwelować? Odpowiadali eksperci debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
Epidemia, której nie widać w statystykach
Raki skóry – przede wszystkim rak podstawnokomórkowy (BCC) i rak kolczystokomórkowy (SCC) – stanowią aż 98% wszystkich nowotworów skóry i są najczęściej diagnozowanymi nowotworami złośliwymi u osób o jasnej karnacji. W Polsce w 2019 roku odnotowano blisko 15 tys. nowych zachorowań, jednak eksperci podkreślają, że rzeczywista liczba jest wyższa, bo wiele przypadków nie trafia do rejestrów. – Przypuszczamy, że w Polsce diagnozuje się kilkadziesiąt tysięcy zachorowań rocznie, ale tak naprawdę nie wiemy, ile ich jest. Raki podstawno- i kolczystokomórkowe nie podlegają obowiązkowi raportowania, wielu pacjentów leczy się w prywatnych gabinetach, więc statystyki nie oddają skali problemu – mówiła dr med Monika Słowińska z Kliniki Dermatologii Wojskowego Instytutu Medycznego – PIB w Warszawie.

Dr hab. Marcin Ziętek z Dolnośląskiego Centrum Onkologii, Pulmonologii i Hematologii zwrócił uwagę, że sytuacja ma się poprawić: – Obecnie pracownie histopatologiczne są w trakcie wdrażania systemowego rejestrowania nowo rozpoznanych raków skóry. Dzięki temu wkrótce poznamy rzeczywistą liczbę przypadków.

Choć nowotwory skóry rzadko prowadzą do zgonu, stanowią poważny problem kliniczny. Charakteryzują się naciekaniem i niszczeniem sąsiednich struktur – kości czy chrząstek. W grupach wysokiego ryzyka, takich jak pacjenci w przewlekłej immunosupresji czy z genetyczną predyspozycją, nowotwory te mogą przebiegać agresywnie i prowadzić do przedwczesnej śmierci Co więcej, u chorych po przebytym raku skóry ryzyko wystąpienia kolejnych nowotworów, w tym czerniaka, jest wyższe niż w populacji ogólnej.

Czerniak, choć występuje rzadziej, cechuje się największą dynamiką wzrostu zachorowań – w Polsce rozpoznaje się ponad 4 tys. przypadków rocznie. Mimo postępów w terapii nadal rocznie z powodu czerniaka umiera około 1200 Polaków.
Eksperci ostrzegają jednak, że dynamika zachorowań jest alarmująca. – Zachorowalność na czerniaka rośnie, ale jeszcze szybciej wzrasta liczba raków kolczystokomórkowych. Prognozy na 2040 rok wskazują, że nowotwory skóry mogą stać się jednym z najczęstszych nowotworów, tuż po raku piersi – dodała dr Słowińska.

Diagnostyka – klucz do zdrowia
Rozpoznanie nowotworów skóry, zarówno raków podstawnokomórkowych (BCC), kolczystokomórkowych (SCC), jak i czerniaka, zawsze zaczyna się od badania klinicznego. Charakterystyczny obraz zmian często pozwala wstępnie postawić diagnozę. Aż 80% raków skóry lokalizuje się w obrębie głowy i szyi, pozostałe dotyczą kończyn i tułowia. Zmiany mają często charakter wieloogniskowy, zwłaszcza u osób starszych z nasilonym foto-uszkodzeniem skóry. Dlatego tak istotne jest pełne badanie całej powierzchni skóry, a nie tylko pojedynczej zmiany.

Kluczowym narzędziem w diagnostyce jest dermoskopia – szybka, nieinwazyjna metoda, która zwiększa czułość rozpoznania nawet o 30%. – Na wczesnym etapie czerniak może wyglądać identycznie jak zwykłe znamię. Dermoskopia pozwala wykryć zmianę o średnicy kilku milimetrów i uratować życie pacjenta – podkreśliła dr Monika Słowińska.

W przypadkach wątpliwych dermoskopię można uzupełnić refleksyjną mikroskopią konfokalną (RCM), która pozwala uniknąć niepotrzebnego wycinania zmian łagodnych. Natomiast podstawą potwierdzenia rozpoznania pozostaje badanie histopatologiczne – czy to w formie biopsji wycinającej, czy pobrania fragmentu zmiany. Raport histopatologiczny powinien nie tylko określić typ nowotworu, ale także podtyp, głębokość naciekania, marginesy chirurgiczne, a także obecność naciekania naczyń czy przestrzeni okołonerwowych.

W przypadku czerniaka wywiad chorobowy powinien obejmować informacje o istniejących znamionach, pojawieniu się nowych ognisk, wcześniejszych oparzeniach słonecznych, korzystaniu z solarium czy występowaniu nowotworów skóry w rodzinie. Najbardziej znany system ABCDE (asymetria, brzeg, kolor, średnica, ewolucja) jest użyteczny dydaktycznie, ale nie pozwala na identyfikację wszystkich przypadków – szczególnie wczesnych, czerniaków guzkowych czy bezbarwnikowych. Dlatego zaleceniem pozostaje całościowe badanie skóry, obejmujące również okolice trudnodostępne, jak np. skóra owłosiona głowy. W sytuacji podejrzenia naciekania głębszych tkanek konieczne jest rozszerzenie diagnostyki o badania obrazowe – tomografię komputerową czy rezonans magnetyczny.

Eksperci podczas debaty zwracali uwagę, że mimo rozwoju technologii i świadomości wciąż brakuje odpowiedniej preselekcji pacjentów.Lekarze rodzinni mogliby odegrać ogromną rolę – to oni, znając historię pacjenta, mogą szybko zidentyfikować osoby z grupy ryzyka i skierować je dalej – mówiła dr Słowińska.

Dr Marcin Ziętek wskazał, że potrzebne są rozwiązania systemowe: – Na stronie PTO (pto.med.pl) stworzyliśmy listę poradni z dermatoskopem na NFZ, dostępnych w całej Polsce. To działa, ale wymaga nagłośnienia. Warto również skorzystać ze strony akademiaczerniaka.org.

Coraz częściej mówi się również o roli nowych technologii. – Sztuczna inteligencja może być przyszłością screeningu. Pacjenci mogliby samodzielnie wykonywać zdjęcia zmian skóry, a programy w aplikacji wskazywałby, które z nich wymagają chirurgicznego usunięcia – podkreślał dr Ziętek. Inspiracją mogą być także doświadczenia australijskie, gdzie w proces diagnostyki angażuje się techników wykonujących dokumentację fotograficzną skóry, a pacjenci sami porównują zdjęcia z kolejnych wizyt.

Chirurgia – fundament leczenia czerniaka
Chirurgia pozostaje podstawowym sposobem leczenia czerniaka i pierwszym etapem całego procesu terapeutycznego. Zgodnie z wytycznymi, po wykonaniu biopsji wycinającej podejrzanej zmiany i potwierdzeniu rozpoznania czerniaka konieczne jest poszerzone wycięcie blizny po ognisku pierwotnym, z zachowaniem odpowiednich marginesów.

Najczęściej zmiana zostaje usunięta już podczas pierwszej wizyty w poradni chirurgicznej lub dermatologicznej, a dalsze postępowanie zależy od stopnia zaawansowania guza. Dla większości czerniaków standardem jest poszerzenie wycięcia blizny i biopsja węzłów wartowniczych, gdyż żadną inną metodą obrazową nie można potwierdzić obecności mikroprzerzutów – wyjaśniał podczas debaty dr hab. Marcin Ziętek.

W przypadku podejrzanych, klinicznie wyczuwalnych węzłów wykonuje się biopsję, a przy potwierdzeniu przerzutów – limfadenektomię regionalną, czyli resekcję węzłów chłonnych najbliższych do ogniska pierwotnego. Jednak rola takich zabiegów maleje, bo coraz częściej ich miejsce zajmuje immunoterapia. Ekspert przypomniał również o nowoczesnych technikach lokalnych. – W przypadku charakterystycznych dla czerniaka przerzutów do skóry mamy do dyspozycji elektrochemioterapię, która pozwala skutecznie leczyć zmiany nieresekcyjne i może być stosowana także u pacjentów z rakiem piersi.

Czerniak – nowe standardy terapii
Przełom w leczeniu czerniaka nastąpił w ostatniej dekadzie wraz z wprowadzeniem immunoterapii i terapii celowanych. Dzięki nim choroba, która jeszcze niedawno w stadium przerzutowym była praktycznie nieuleczalna, dziś w wielu przypadkach może być skutecznie kontrolowana, a u części pacjentów nawet całkowicie wyleczona.

Pacjenci z czerniakami grubszymi niż 2 mm, nawet bez przerzutów do węzłów wartowniczych, mogą otrzymać roczną immunoterapię jako leczenie uzupełniające. To szansa na wyleczenie, ale warunkiem jest rozpoczęcie terapii w ciągu 16 tygodni od operacji – podkreślała dr hab. Hanna Koseła-Paterczyk z Narodowego Instytutu Onkologii – PIB.

Dodała, że standard dotyczy zarówno pacjentów w stadium II, czyli bez przerzutów do węzłów chłonnych, jak i w stadium III, gdy stwierdza się zajęcie węzła wartowniczego. – Niepodanie leczenia uzupełniającego zmniejsza szanse na przynajmniej próbę wyleczenia tej choroby – zaznaczyła.

Kluczowe jest zachowanie 16-tygodniowego okna czasowego. – To nie jest kwestia, że pacjent czeka. W tym czasie musimy mieć wynik histopatologiczny, ocenioną mutację BRAF, którą stwierdza się u około połowy chorych i świeże badania obrazowe, najczęściej tomografię komputerową. Jeśli nie zdążymy, pacjent traci szansę na leczenie uzupełniające. Dlatego tak ważna jest współpraca chirurga i onkologa. – wyjaśniała.

W stadium II – leczeniem uzupełniającym pozostaje immunoterapia. W stadium III – przy obecności mutacji BRAF – można wybrać między immunoterapią a terapią celowaną inhibitorami BRAF/MEK. Jest też szczególna grupa pacjentów po wycięciu zmian przerzutowych, u których jedyną opcją pozostaje immunoterapia.

Badanie mutacji BRAF to dziś standard w diagnostyce. – Na tym etapie to jedyne badanie dodatkowe, którego wymaga program lekowy. Kolejne testy wykonujemy dopiero, gdy dochodzi do rozsiewu choroby – tłumaczyła dr hab. Koseła-Paterczyk.
W chorobie zaawansowanej decyzja o terapii zależy od stanu pacjenta i profilu guza. Do dyspozycji są zarówno immunoterapie, jak i leczenie celowane. – Możemy stosować monoterapię niwolumabem albo pembrolizumabem, ale także terapie skojarzone – niwolumab z ipilimumabem albo nowsza opcja: niwolumab z relatlimabem. To ostatnie leczenie jest zarezerwowane dla pacjentów z ekspresją PD-L1 poniżej 1%, co dotyczy około 60% chorych. – mówiła.

Immunoterapia i terapia celowana mają różne profile działania. BRAF/MEK inhibitory to leki doustne, które bardzo szybko działają – guzy zmniejszają się w krótkim czasie, a pacjenci szybko odczuwają ulgę. Immunoterapia z kolei daje mniejsze odsetki odpowiedzi w monoterapii, ale wydaje się, że chorzy żyją dłużej. Jeszcze lepsze wyniki daje immunoterapia skojarzona, która łączy wysokie odsetki odpowiedzi z długotrwałą kontrolą choroby – wyjaśniała ekspertka.

Przez lata wybór między obiema metodami był kwestią doświadczenia klinicystów. Dziś mamy już wyniki badań porównawczych. – Wiemy, że pacjenci, którzy rozpoczęli leczenie od immunoterapii skojarzonej, żyją dłużej niż ci, którzy zaczęli od BRAF/MEK inhibitorów. Dlatego uważam, że większość pacjentów powinna rozpoczynać od immunoterapii, a leczenie celowane zostawiamy jako opcję ratunkową w przypadku niepowodzenia – zaznaczyła.

Dr hab. Koseła-Paterczyk podkreśliła też uniwersalną zasadę: im mniej zaawansowana choroba, tym większa skuteczność terapii. – Dotyczy to zarówno immunoterapii, jak i leczenia celowanego. Dlatego kluczowe jest szybkie wdrożenie terapii w odpowiednim momencie. Przy progresji choroby konieczne bywa przechodzenie między metodami. – Jeśli immunoterapia nie działa, stosujemy leczenie celowane i odwrotnie. To praktyka kliniczna, choć niestety nie zawsze skuteczna. – dodała.

Szczególnym wyzwaniem pozostaje leczenie przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego.Jeszcze kilka lat temu była to sytuacja praktycznie beznadziejna. Dziś, dzięki nowym opcjom, możemy skutecznie leczyć część pacjentów, ale to wciąż grupa wymagająca szczególnej uwagi – zaznaczyła. Dla pacjentów, u których wyczerpano opcje standardowe, pozostają badania kliniczne. – To realna szansa na dostęp do nowych terapii, które mogą przełamywać oporność.

Ciekawym zjawiskiem w immunoterapii jest możliwość przerwania leczenia bez utraty efektu – tzw. wakacje terapeutyczne. – Układ odpornościowy nauczony przez immunoterapię pamięta nowotwór. Nawet po zakończeniu leczenia efekt się utrzymuje, a w razie nawrotu można wrócić do terapii. Takie zjawisko potwierdzają także polskie badania – przypomniała ekspertka.

Na końcu zwróciła uwagę na miejsce chemioterapii. – Chemioterapia wciąż pozostaje opcją ostatniej linii. Jej skuteczność jest niewielka, dlatego tak ważne jest, aby pacjenci mieli jak najszybszy dostęp do nowoczesnych terapii.

Nowoczesne leczenie raków skóry innych niż czerniak
W ostatnich latach do praktyki klinicznej weszły także nowoczesne terapie w leczeniu raków skóry innych niż czerniak. W raku kolczystokomórkowym (SCC) u pacjentów z przerzutami lub w postaci o wysokim ryzyku standardem jest dziś immunoterapia anty-PD-1, która pozwala u wielu chorych uzyskać trwałą kontrolę choroby.

W raku podstawnokomórkowym (BCC) miejscowo zaawansowanym lub rozsianym stosuje się inhibitory szlaku Hedgehog. Terapia ta umożliwia skuteczne spowolnienie rozwoju nowotworu u chorych, którzy wcześniej nie mieli żadnych realnych opcji poza leczeniem chirurgicznym lub radioterapią.

Chemioterapia praktycznie straciła tu znaczenie i stosowana jest jedynie wyjątkowo, gdy wszystkie inne metody zawiodą. W przypadku braku skuteczności terapii standardowych istotną rolę odgrywają badania kliniczne, w których testuje się nowe schematy immunoterapii i leczenia celowanego.

Współpraca zespołów interdyscyplinarnych
Eksperci zgodnie podkreślali, że kluczowe dla skutecznego leczenia jest leczenie w dużych, doświadczonych ośrodkach. – W centrach onkologii komunikacja między chirurgiem, onkologiem klinicznym i radioterapeutą jest płynna. Pacjent szybko dostaje się na konsylium i w ciągu kilku tygodni rozpoczyna leczenie uzupełniające – mówił dr hab. Ziętek.

Problem pojawia się w mniejszych szpitalach. – Chirurg, który nie zna aktualnych wytycznych, nie zawsze kieruje pacjenta dalej. Zdarza się, że proces trwa zbyt długo i chory traci szansę na leczenie uzupełniające – ostrzegała dr hab. Koseła-Paterczyk.

Dlatego, jak dodawała, każdy wojewódzki ośrodek powinien zapewniać pełne spektrum terapii – od chirurgii po leczenie systemowe – aby uniknąć dramatycznych opóźnień.

Profilaktyka – obowiązek nas wszystkich
Eksperci podkreślili rolę najprostszych, ale kluczowych zaleceń. – Bezwzględna ochrona przeciwsłoneczna, kremy z filtrem SPF 30+, unikanie opalania i regularne samobadanie skóry – to wciąż podstawowe środki, które mogą uratować życie – apelowała dr Słowińska.

Eksperci przypominali też o roli pacjentów i ich rodzin. – Świadomość czynników ryzyka i kontrola całych rodzin to fundament profilaktyki. Każdy z nas powinien wiedzieć, że wczesne wykrycie daje szansę na całkowite wyleczenie – podkreślali.
 
*** 
 
Wypowiedzi pochodzą z debaty eksperckiej „Zdrowie – Wspólna Sprawa: nowotwory skóry – jak poprawić wykrywalność i skutecznie leczyć?”, która odbyła się 9 września 2025 r. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Polskie Towarzystwo Onkologiczne i redakcję MedicalPress.
 
Polskie Towarzystwo Onkologiczne zaprasza na kolejną debatę ekspercką z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” poświęconą wyzwaniom w diagnostyce i leczeniu nowotworów układu pokarmowego, w szczególności raka jelita grubego, żołądka oraz nowotworów wątroby. Transmisja debaty 17 czerwca 2025 r. o godz. 14:30.
Prelegenci:

Transmisja na żywo 17 czerwca godz. 14:30:

18 października br. podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia PTO, prof. dr hab. n. med. Andrzej Rutkowski został wybrany na stanowisko przewodniczącego-elekta Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, w kadencji 2026–2030.
 

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Rutkowski to specjalista chirurgii onkologicznej, Kierownik Kliniki Chirurgii Nowotworów Układu Pokarmowego i Guzów Neuroendokrynnych Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie (NIO-PIB), naczelny specjalista chirurg NIO-PIB. Wiceprzewodniczący Rady Naukowej NIO-PIB, a także onsultant wojewódzki w dziedzinie chirurgii onkologicznej dla województwa mazowieckiego.

Profesor jest także członkiem Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej (PTChO), Polskiego Towarzystwa Onkologicznego (PTO) oraz European Society of Surgical Oncology (ESSO).

źródło: PTO.

Odbywający się raz na cztery lata Kongres Onkologii Polskiej ma już ponad dwudziestoletnią historię. To największa konferencja edukacyjno-naukowa skierowana do lekarzy onkologów, lekarzy innych specjalności i przedstawicieli dziedzin związanych z onkologią, a także pielęgniarek i studentów medycyny. Tegoroczna edycja Kongresu odbędzie się w dniach 17-19 października 2024 r. w Warszawie. Na kilka dni przed konferencją w systemie zarejestrowało się ponad 1400 uczestników.
Kongres Onkologii Polskiej odbędzie się już po raz szósty. Pierwsza edycja odbyła się w 2002 r. w Katowicach. Kolejne edycje odbywały się w Poznaniu, Wrocławiu (dwa razy) oraz w Łodzi.

Strona Kongresu: 
https://kongres.pto.med.pl/33396.1.2024.warszawa 

Po raz pierwszy Kongres odbędzie się w Warszawie. Każda edycja wydarzenia gromadzi kilkuset znamienitych wykładowców z Polski i z Europy oraz tysiące uczestników. Organizatorem i Głównym Patronem Naukowym Kongresu, jest Polskie Towarzystwo Onkologiczne. Hasłem przewodnim tegorocznego Kongresu jest. “Nowoczesna onkologia – wiele specjalności, wspólny cel”. W programie konferencji zaplanowano ponad 50 sesji edukacyjnych, w tym blisko 150 wykładów, a udział potwierdziło ponad 150 wykładowców, będących ekspertami w zakresie przedstawianych zagadnień. Wykład inaugurujący wygłosi Prezydent European Society for Medical Oncology (ESMO) Andrés Cervantes.

 
W programie konferencji znalazły się sesje poświęcone systemowi opieki onkologicznej, w tym Krajowej Sieci Onkologicznej i Narodowej Strategii Onkologicznej oraz tematy strategiczne dla onkologii, dotyczące m.in. AI i digitalizacji w onkologii, monitorowania jakości opieki onkologicznej i wdrażania wytycznych postępowania terapeutycznego w Polsce, kształcenia przyszłych onkologów, upowszechniania badań molekularnych, prowadzenia badań naukowych w onkologii, a także dotyczące bezpośredniej opieki onkologicznej, jak np.: opieka nad „młodymi dorosłymi” pacjentami onkologicznymi, zabezpieczenie płodności u pacjentów onkologicznych, psychoonkologia oraz komunikacja pacjent – lekarz.
 
Przewodniczącym Komitetu Honorowego VI Kongresu Onkologii Polskiej został Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Do Komitetu Honorowego dołączyli: Marszałek Województwa Mazowieckiego, Prezydent m.s.t Warszawy, Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Rektor Uniwersytetu Warszawskiego, Rektor Uczelni Łazarskiego, Rektor Uczelni Medycznej im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, Rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz Dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.
 
Patronat merytoryczny nad Kongresem objęło ponad dwadzieścia najważniejszych towarzystw naukowych w Polsce.
 
Patronat medialny nad Kongresem objęli: TVP3, TVP3 Warszawa, Polska Agencja Prasowa, Medonet, Puls Medycyny, Konsylium24, MedicalPress, Po Pierwsze Pacjent, tvmed, czasopismo naukowe „Nowotwory”, czasopismo naukowe „Onkologia kliniczna w praktyce”.
 
W ramach Kongresu zaplanowano konferencję prasową pt. „Koordynacja i wdrożenie Narodowej Strategii Onkologicznej oraz Krajowej Sieci Onkologicznej”, w której wezmą udział dr hab. Beata Jagielska, Dyrektor NIO-PIB i Przewodnicząca Krajowej Rady Onkologicznej, prof. dr hab. Piotr Rutkowski, Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego oraz Konrad Korbiński, Dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej Ministerstwa Zdrowia. Konferencja odbędzie się 18 października 2024 r. o godz. 12:30 (Meeting Room 1).

źródło: PTO

Rak piersi to najczęściej występujący nowotwór złośliwy u kobiet, odpowiadający za prawie 1/4 wszystkich zachorowań na nowotwory w tej populacji. Nadal we wczesnym stadium zaawansowania wykrywanych jest zbyt mało przypadków, ok 25%, stąd waga profilaktyki, głównie wtórnej, czyli badań skryningowych. Pomimo rozszerzenia zakresu wiekowego uprawionych do uczestnictwa w bezpłatnych programie badań przesiewowych (mammografia), coraz mniej kobiet wykonuje te badania. – Aktualnie jesteśmy w bardzo specyficznym momencie, kiedy opublikowano kluczowe wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne, jako obwieszczenie Ministerstwa Zdrowia. Co ważne w kontekście leczenia raka piersi, nadal dzieje się bardzo dużo, zarówno w farmakoterapii jak i chirurgii, gdzie przeważają techniki minimalnie inwazyjne, a leczenie jest indywidualizowane, najczęściej skojarzone, przy współpracy interdyscyplinarnej wielu specjalistów – wskazywali eksperci podczas debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
– Jeśli uświadomimy sobie, że 1 na 8 kobiet w ciągu całego swego życia zachoruje na raka piersi, to pokazuje z jak dużym problem mamy do czynienia, a więc profilaktyka jest tutaj niezwykle ważna, aby wcześnie wykryć zmiany, by nie trafiały do nas pacjentki, które mają już całą pierś zajętą nowotworem. Oczywiście onkolog dysponuje bardzo nowoczesnymi terapiami, ale nie spowoduje, że zawsze, w każdym przypadku, wyleczymy całkowicie każdą pacjentkę. – wskazała dr Katarzyna Pogoda, z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Warszawie.

Jest wiele czynników ryzyka, które mogą sprzyjać rozwojowi tego nowotworu m.in. otyłość, mała aktywność fizyczna, zmiany hormonalne, jednak nadal nie poznano wszystkich. Rak piersi jest niejednorodną jednostką chorobową, a plan leczenia oraz rokowanie pacjentki jest uzależnione od podtypu nowotworu, są to np. rak hormonozależny, potrójnie ujemny, HER2-dodatni. Rak piersi generalnie, na tle wszystkich nowotworów, jest jednostką chorobowa dobrze rokującą. – W przypadku pacjentek z wczesnym rakiem piersi, mamy aż 80% szansy na wyleczenie. – dodała dr Pogoda.

Aktualnie pogram profilaktyki raka piersi jest skierowany do kobiet w wieku 45–74 lat, które nie wykonywały mammografii wciągu ostatnich 2 lat. Pacjentka może mieć ponowioną mammografię po roku, jeśli występują u niej czynniki ryzyka, takie jak rak piersi wśród najbliższych członków rodziny.

– Niestety, zgłaszalność na badania przesiewowe nie wygląda dobrze, generalnie ok. 31% Polek uczestniczy w badaniach mammograficznych. To bardzo mało, aby badania mammograficzne miały sens populacyjny, powinno w nich uczestniczyć 70-80% kobiet. Mammografia to najbardziej skuteczna metoda, która pozwala wykrywać raka piersi, co przekłada się nie tylko na zdecydowanie większe szanse wyleczenia, ale także na ograniczenie intensywności leczenia, co ma niebagatelne znaczenie. Ważna jest także identyfikacja kobiet z wysokim ryzykiem zachorowania na raka piersi, w wyniku nosicielstwa określonych mutacji genetycznych np. BRCA 1 i 2, które wymagają specjalnej opieki. – podkreślał prof. Piotr Pluta, z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Chorób Piersi, ICZMP w Łodzi, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej.

Badania genetyczne pozwalają wykryć mutacje, które powodują, zwiększone ryzyko zachorowania na raka piersi, już w młodym wieku np. 30 lat. Nadal obserwujemy efekt Angeliny Jolie, coraz więcej kobiet wykonuje badania genetyczne i przygląda się historii choroby w rodzinie. – Dla Polskiego Towarzystwa Onkologicznego ważna jest dostępność do tych badań, która aktualnie nie jest optymalna, są problemy ze stosowaniem metody NGS (sekwencjonowanie nowej generacji) na większą skalę oraz wykonywania badania BRCA1 w warunkach ambulatoryjnych. – zaznaczył prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Zdaniem dr Janusza Krupy, lekarza rodzinnego, prezesa Instytutu Człowieka Świadomego, w Polsce nadal za mało uwagi przykładamy do profilaktyki, zarówno pierwotnej jak i wtórnej. Pacjenci często nie korzystają z badań przesiewowych, choć są one bezpłatne i szeroko dostępne. Wśród przyczyn jest strach przed diagnozą, ale też obawa przed samymi badaniami, np. tym, że będą bolesne. – My cały czas powtarzamy, że diagnoza na wczesnym etapie choroby umożliwia w większości przypadków całkowite wyleczenie. Z mojego doświadczenia, jeśli porozmawiamy w gabinecie lekarza rodzinnego z pacjentem, dlaczego warto wykonać te badania, to chętniej weźmie on w nich udział. Dzięki opiece koordynowanej w POZ mamy teraz spotkanie z pacjentem dedykowane stricte rozmowie w o profilaktyce i zdrowiu. Aktualnie ok. 45% placówek POZ uczestnicy programie opieki koordynowanej, jest ona wdrażana od 1,5 roku, więc mamy nadzieję, że ten odsetek będzie rosnąc. – mówił dr Krupa.

– Lekarze rodzinni mają niewątpliwie do odegrania niebagatelną rolę i potrzeba większej współpracy pomiędzy onkologami i POZ. W Polsce odeszło się od wysyłki zaproszeń na badania przesiewowe. Jednak nie oznacza to, że nie można dotrzeć do pacjentów. Powinniśmy stawiać na powiadomienia elektroniczne np. na telefony komórkowe i wykorzystywać internetowe konto pacjenta – dodał prof. Piotr Rutkowski.

Co po mammografii? Pacjentka z podejrzeniem raka piersi trafia do chirurga lub onkologa, który zleca dalsze badania takie jak USG, biopsja, tomografia. – Po ustaleniu stopnia zaawansowania nowotworu, pacjentka jest kierowana na konsylium wielodyscyplinarne (w którym udział biorą m.in. chirurg, onkolog, koordynator, psycholog, kardiolog, patomorfolog czy radiolog) i to jest właśnie bardzo ważny element. Wspólnie patrzymy na pacjentkę i odpowiednio określamy ścieżkę terapeutyczną – wskazywała dr Katarzyna Pogoda.

Decyzja o leczeniu jest podejmowana wspólnie, a schemat leczenia może być modyfikowany w zależności od tego, np. co okaże się w materiale po operacyjnym.

Modelowym rozwiązaniem w zakresie leczenia raka piersi są ośrodki Breast Cancer Units. – Trzeba podkreślić, że BCU to ogromne osiągniecie, które działa. To jak dodanie jeszcze jednego leku w terapii. Wspólne pochylenie się nad pacjentem, omówienie wyników, pozwala naprawdę zoptymalizować leczenie. Unity narządowe pozwoliły także na wyodrębnienie grupy lekarzy, którzy specjalizują się w danej jednostce chorobowej i utrzymują stałą współpracę. To podwyższa kompetencje, skuteczność i naszą wiedzę, co oczywiście jest ogromną korzyścią dla pacjenta – zaznaczył prof. Piotr Pluta.

W Polsce funkcjonuje wiele Breast Cancer Unitów, zwłaszcza w dużych ośrodkach. Problem z dostępnością jest widoczny jednak na ścianie wschodniej, a pacjentki migrują do różnych ośrodków. Optymalnie, jeśli pacjentka będzie leczona jak najbliżej miejsca zamieszkania. Ważne jest, aby lekarze rodzinny i inny specjaliści mieli wiedzę, gdzie przekierować pacjentkę z podejrzeniem raka piersi. Istnieje potrzeba publikacji takich informacji w jednym miejscu. Prof. Piotr Rutkowski wskazał, że docelowo będą się one znajdować na Narodowym Portalu Onkologicznym.

Badania genetyczne zmieniły podejście do leczenia raka piersi. Są one zlecane w szczególności, jeśli w rodzinie występowały przypadki raka piersi (podobnie ma się sytuacja w przypadku raka jajnika, prostaty czy trzustki). – W 2016 roku nastąpił duży przełom w badania genetycznych, wcześniej stosowano tzw. metody przesiewowe badań genetycznych, gdzie część pacjentek niestety była pomijana, bo nie badania pozwalały na wykrycie istotnych wariantów. Od 2017 roku stosuje się metodę wielkoskalową sekwencjonowania następnej generacji, gdzie bada się całe geny BRCA 1 i 2. Dzięki tej metodzie wykrywalność zwiększyła się z 7% do 21%. Głównym celem tej diagnostyki jest potwierdzenie uwarunkowania genetycznego raka piersi i objęcie profilaktyką całych rodzin oraz wsparcie w leczeniu, pozwalające na dobór odpowiedniego schematu terapii, w tym nowoczesnych leków celowanych. – tłumaczył dr Andrzej Tysarowski, kierownik Pracowni Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Warszawie.

Roczne zapotrzebowanie na wykonanie badań BRCA 1/2 w nowej technologii to około 20 000 przypadków. – Zwracam uwagę, że osoby, które wykonały badanie genetyczne jeszcze technikami przesiewowymi i uzyskały wynik negatywny, warto, aby badanie powtórzyły z zastosowaniem NGS NGS. – dodał dr Tysarowski.

Finansowanie badań genetycznych w celach profilaktycznych w poradni genetycznych jest zapewnione. Problemem bywa czas oczekiwania na wizytę w poradni, który może sięgać miesięcy. Natomiast innym rodzajem badań genetycznych w raku piersi są zlecenia z kliniki w celach leczniczych. – Tutaj sytuacja niestety nie wygląda tak różowo, ponieważ na chwilę obecną są pewne przeszkody dla jednostki w rozliczaniu tych badań. Obecny system rozliczania badań genetycznych bazuje na wytycznych z 2017 roku, gdzie mutacje były tylko wykonywane w poradni genetycznej, co blokuje zlecanie badań genetycznych z krwi przez klinikę w sytuacji, kiedy pacjentka jest ambulatoryjnie przyjmowana. Można takie badania zlecić i rozliczyć jedynie w sytuacji, kiedy pacjentka jest hospitalizowana. To jest bariera, która w momencie, gdy zostanie odblokowana, to dostęp do obecnych standardów leczenia dla pacjentów znacznie się zwiększy. – kontynuował dr Tysarowski.

Oprócz wspomnianych badań genetycznych wykonuje się także badania zmian somatycznych, czyli tych zmian genetycznych, które występują tylko w komórkach nowotworu. – Mamy dostęp do badań metodą FISH receptora HER2, ale też zaczynamy wykonywać badania PI3 Kinazy w grupie pacjentek homonowrażliwych HER2-ujemnych, w celu kwalifikacji do leczenia inhibitorem PI3K. Niedługo będą także wykonywane kolejne badania w kierunku mutacji w genach ESR1, AKT, PTEN. Tak więc, jak widać diagnoza genetyczna zyskuje na znaczeniu. Obok raka płuca, to jest największa grupa pacjentów, u których trzeba zlecać zaawansowane badania genetyczne – dodaje dr Tysarowski.

Wprowadzenie chemioterapii przedoperacyjnej to ogromna zmiana w podejściu do leczenia, dotyczy ok. 50% pacjentek, a leczenie skojarzone pozwala na osiągnięcie dużo lepszych wyników leczenia. – W chirurgii raka piersi stawiamy ogromny nacisk na leczenie oszczędzające, jest to metoda pierwszego wyboru, bardziej skuteczna. Nie zmienia to faktu, że około 30-40% pacjentek wymaga mastektomii. Chirurgia staje jednak coraz mniej inwazyjna, poprzez zastosowanie metod endoskopowych, co przynosi większy komfort dla pacjenta i lepszy efekt kosmetyczny. – powiedział prof. Piotr Pluta.

Radioterapia w leczeniu radykalnym jest stosowana jako leczenie uzupełniające, napromieniana jest pierś lub ściana klatki piersiowej i w razie potrzeby obszar węzłów chłonnych. Po leczeniu oszczędzającym dodatkowo podawana jest dawka jako boost w obrębie loży po usuniętym guzie, gdzie najczęściej dochodzi do wznowy. – Promieniowanie może być podane z pól zewnętrznych, jako brachyterapia lub w trakcie zabiegu chirurgicznego jako radioterapia śródoperacyjna, co skraca czas leczenia. Radioterapia tak naprawdę na każdym etapie choroby jest w stanie pomóc naszym pacjentkom, jeżeli występują przerzuty do różnych narządów, czy to do mózgowia, kości, płuca czy wątroby. Mamy techniki, które pozwalają nam na precyzyjne, punktowe, napromienienie tych zmian. – wskazała prof. Dorota Gabryś, z Zakładu Radioterapii Narodowego Instytutu Onkologii – PIB w Gliwicach, Przewodnicząca Śląskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Program lekowy w raku piersi zawiera obecnie 22 cząsteczko-wskazania, jest bardzo bogaty, w tym obejmuje dostęp do leczenia celowanego i immunoterapii. – Jeśli myślimy o leczeniu nowoczesnym raka piersi, to przede wszystkim myślimy o grupie z wysokim ryzykiem nawrotu i tutaj precyzyjne leczenie, często zaczynana się od terapii przedoperacyjnej, a dalsze postępowanie zależy od choroby resztkowej i podtypu raka. To, co się zadziało w ostatnim czasie w raku hormonozależnym HER2-ujemnym, to dołączenie inhibitorów CDK 4/6 u pacjentek naprawdę z wysokim ryzykiem nawrotu choroby. To jest nowy trend, który opiera się na wynikach badań klinicznych i rekomendacjach międzynarodowych. Czekamy na wprowadzenie tej grupy leków dla naszych pacjentek. Generalnie w raku hormonozależnym wiele się dzieje, też w chorobie przerzutowej i tak naprawdę koniugaty wchodzą do leczenia wszystkich grup naszych pacjentek (aktualnie mamy dostęp do: w HER2-dodatnim – koniugat transtusumab derukstekan, w raku potrójnie ujemnym – sacytuzumab gowitekan). Teraz przyszedł czas na dostęp do tych koniugatów w przypadku raków hormonozależnych z przerzutami. Nowe leki pojawiają się także w przypadku mutacji w genie PIK3CA. – podkreślała dr Katarzyna Pogoda.

Dużym wyzwaniem pozostaje potrójnie ujemny rak piersi, który jest słabo wykrywalny w badaniu mammograficznym, ma niekorzystny naturalny przebieg, a guz rośnie szybciej niż nowotwory o innym fenotypie. Charakteryzuje się także skłonnością do szybkiego nawrotu (zwykle w ciągu 2-3 lat od rozpoznania), Ryzyko nawrotu w potrójnie ujemnym raku piersi jest kilkakrotnie wyższe niż w przypadku innych typów raka piersi. Ważne jest więc zastosowanie leczenia okołooperacyjnego.  W ostatnim czasie do programu lekowego wprowadzono immunoterapię, dzięki której można skuteczniej zapobiegać nawrotom choroby.

Eksperci zauważyli, że leczenie raka piersi jest coraz lepiej zorganizowane w Polsce, zespoły wielodyscyplinarne działają, poprawia się również komunikacja między specjalistami, wspólnie rozstrzygane są problematyczne kwestie, jak np. wyłonienie grup pośredniego ryzyka i decyzja o doborze terapii.  Powstanie Breast Cancer Unitów znacznie poprawiło decyzyjność odnośnie schematu postępowania. – Oczywiście jest jeszcze dużo rzeczy, które powinniśmy poprawić, zarówno pod kątem profilaktyki, jak i później kontroli pacjentek po leczeniu, bo wszystkie metody poszły do przodu, leczenie systemowe, chirurgia, radioterapia – dzięki czemu nasze pacjentki żyją dłużej i nie umierają z powodu raka piersi. Natomiast zwiększa się pula pacjentek, które wymagają regularnie kontroli. – mówiła prof. Dorota Gabryś.

Nowoczesne terapie w raku piersi są dostępne wyłącznie w programie lekowym, dlatego niezwykle ważne, aby pacjenci mieli dostęp do ośrodków, które realizują programy lekowe i jednocześnie wykonują badania genetyczne np. w ramach Breast Cancer Unitów. Będzie potrzebna większa współpraca z POZ, aby pacjentki, które są już w kontroli, opuszczały ośrodki onkologiczne i wracały do normalnego życia – Oczywiście pacjentki mają być dalej pod kontrolą, natomiast już zdecydowanie poza ośrodkami onkologicznymi. Pacjentek w trakcie leczenia jest i będzie coraz więcej, a onkologów jest ograniczona liczba. Aktualnie pacjentki z chorobą przerzutową dzięki nowoczesnym terapiom są pod naszą opieką przez wiele, wiele lat. – podkreśliła dr Pogoda.

Jak podsumował prof. Piotr Rutkowski, kluczowe kierunki poprawy w obszarze raka piersi, to postawienie większego nacisku na profilaktykę pierwotną i wtórną, poszerzenie dostępu do badań molekularnych, i oprócz dalszego rozwoju BCU zapewniających dostęp do kompleksowej diagnostyki i leczenia – rozwój Krajowej Sieci Onkologicznej, która zagwarantuje współpracę i konsultacje między ośrodkami, co usprawni ścieżkę pacjenta z rakiem piersi i innymi nowotworami.

źródło: PTO, Medicalpress

W imieniu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego zapraszamy na kolejny odcinek cyklu debat „Onkologia – Wspólna Sprawa” poświęcony sytuacji w diagnostyce i leczeniu czerniaka oraz roli kompleksowej opieki multidyscyplinarnej nad pacjentem. Transmisja na żywo odbędzie się 27 czerwca o godz. 15:15. Debatę poprowadzi prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący PTO.
W debacie udział wezmą:

Zagadnienia i tematyka spotkania:

Transmisja na żywo na Youtube:

https://www.youtube.com/@Medicalpress/streams
– Tylko ok. 20% pacjentów korzysta z programu lekowego raka płuca, a powinno minimum 40-50%, to jest przerażające. Nadal jest wiele do zrobienia w usprawnieniu ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej pacjenta. Mamy w raku płuca największy przełom w leczeniu od lat, a nie korzystamy z niego.  – alarmował prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego podczas debaty „Aktualne wyzwania w diagnostyce i leczeniu raka płuca w Polsce” z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
Rak płuca pozostaje największym zagrożeniem zdrowotnym wśród wszystkich nowotworów dla obu płci. W Polsce nie uzyskaliśmy wyraźnej poprawy wyników wyleczalności, pomimo rewolucji w leczeniu raka płuca – cały czas ścieżka diagnostyczna jest nieoptymalna, a dostęp do terapii już zrefundowanych jest ograniczony. Niepokojące są też statystyki palenia w społeczeństwie, mamy ok. 10% więcej osób palących tytoń niż np. we Francji, a palenie to główna przyczyna nowotworów płuc. Konieczne są zatem zintegrowane działania i zaangażowanie medyków wielu specjalności: lekarzy rodzinnych, pulmonologów, torakochirurgów, onkologów oraz patomorfologów i diagnostów molekularnych.

Rak płuca został zaadresowany w realizowanych i planowanych rozwiązaniach systemowych, m.in.:
Brakuje jednak koordynacji działań w tym zakresie, występują opóźnienia we wdrażaniu np. LCU, pomimo gotowego projektu, oceny przez AOTMiT, nadal nie zostały wprowadzone.

Bariery w diagnostyce i leczeniu raka płuca
Eksperci wskazali na szereg barier organizacyjnych i systemowych w optymalnej diagnostyce i leczeniu raka płuca.

Po pierwsze są to opóźnienia w diagnostyce wstępnej, kiedy to pacjent czeka na wizytę w poradni ambulatoryjnej lub na badania obrazowe. – Karta DILO przez kilka lat funkcjonowała bardzo dobrze, ale teraz niestety motywacja lekarzy POZ do kierowania chorych na szybką diagnostykę trochę spadła i tych chorych w poradni, chociażby w poradni przyszpitalnej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, jest mniej niż jeszcze kilka lat temu.– podkreślał dr Mateusz Polaczek. Kiedy chory trafi w końcu do pulmonologa lub chirurga, to często mamy już do czynienia z rozsianym nowotworem.

Od stycznia b.r. weszły zmiany mające na celu przyspieszenie wstępnej diagnostyki – lekarze rodzinni mają prawo wystawić skierowanie na tomografię komputerową klatki piersiowej, jednak nadal wiedza na ten temat nie jest powszechna – Jeśli pacjent do pulmonologa czy torakochirurga trafi już z wynikiem takiego badania, to zdecydowanie o kilka tygodni przyspieszy całą ścieżkę diagnostyczną – dodał dr Polaczek.

Kolejnym problemem jest niewystarczający dostęp do wysokiej jakości badań endoskopowych – pierwszorazowych oraz ich jakość i doświadczenie personelu medycznego w tym zakresie. – Pacjenci często docierają do nas z bardzo dużymi brakami w diagnostyce i niejednokrotnie musimy ponownie tę diagnostykę rozpoczynać, albo co gorsze, z powodu upływu czasu, musimy decyzje podejmować na podstawie diagnostyki niepełnej. Badanie PET jest istotnym elementem, który limituje diagnostykę szczegółową i niestety często pacjenci trafiają na konsylia bez tego badania, a z kolei konsylium nie ma możliwości kierowania chorych na kolejne etapy diagnostyczne, co bardzo komplikuje ścieżkę pacjenta – zauważył Prof. Andrzej Badzio.

Za dostępem do nowoczesnego sprzętu nie zawsze idzie wiedza i doświadczenie – Pamiętajmy, że diagnostyka oprócz tego, że ma być dostępna, musi być odpowiednio dobrej jakości. Są ośrodki pneumonologiczne, które są wyposażone w bardzo dobry sprzęt do diagnostyki endoskopowej, ale wykonują rocznie od kilku do kilkunastu badań. Diagnostyka może zostać bardzo szybko przeprowadzona, ale nie będzie efektywna. Często dopiero po kilku nieudanych próbach pacjent jest kierowany do ośrodka referencyjnego. Uzyskanie odpowiedniej ilości i jakości materiału tkanki nowotworowej to w chwili obecnej dla chorego praktycznie być albo nie być – podkreślał prof. Dariusz Kowalski, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Prof. Piotr Rutkowski jednoznacznie wskazał, że obecnie żadne leczenie w raku płuca nie może się odbyć bez właściwej diagnostyki patomorfologicznej, ale przede wszystkim molekularnej, co pozwala na dobór odpowiedniej terapii, których wachlarz jest teraz niezwykle rozbudowany.

Co ważne badania molekularne wykonywane technologią NGS pozwalają oznaczyć wszystkie zaburzenia molekularne, dla których mamy już dostępne leki w refundacji, a także inne mutacje, co otwiera drogę pacjentowi do RDTL i badań klinicznych. Tkanka do badania jest mała, dlatego często nie starcza na więcej niż 2 badania metodą sekwencyjną.  W ok. 30% przypadków tej tkanki nie starcza do oceny molekularnej i innych czynników predykcyjnych, w tym immunohistochemii. – Badania molekularne wykonywane sekwencyjnie trwają często nawet ok 1-2 miesiące, najczęściej są wykonywane w różnych laboratoriach, tymczasem badanie technologią NGS trwa ok. 14 dni, nie powinno przekraczać 20 dni roboczych. Dlatego powinno stać się ono  się standardem – mówił dr Andrzej Tysarowski.

Konsylia i standaryzacja leczenia
Konsylia, które określają plan leczenia chorego, nie zawsze są przeprowadzane w sposób optymalny, z powodu albo niedokładnej diagnostyki, albo fragmentaryzacji diagnostyki i leczenia oraz niewystarczającej współpracy między specjalistami/ośrodkami. – Myślę, że utworzenie ośrodków, które mogłyby diagnostykę prowadzić w sposób zgodny ze standardami, obowiązującymi w całym kraju, bardzo usprawniłoby ścieżkę pacjenta, który trafiałby na konsylium już z pełną informacją, co pozwoliłoby podjąć decyzję o właściwym leczeniu. – zaznaczył prof. Kowalski.

Opóźnienia we wdrażaniu kompleksowych ośrodków leczenia raka płuca były wielokrotnie zgłaszane ministerstwu zdrowia. Jak podkreślał prof. Piotr Rutkowski, niedawno kilka towarzystw naukowych przekazało ponowny apel w tej sprawie. Resort zapewnia, że to kwestia najbliższych 2 miesięcy.

Środowisko czeka też na zaplanowane w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej zmiany w karcie DILO m.in. dotyczące możliwości odbycia 2 konsyliów, jeżeli nie wszystkie badania były wykonane przed pierwszym.

Wykorzystać możliwości nowoczesnego leczenia
Kiedyś mediana czasu przeżycia chorych na raka płuca wynosiła ok. 3 – 5 miesięcy. 6 miesięcy to był sukces. Obecnie rak płuca powoli staje się chorobą przewlekłą – Żyjemy w całkowicie innym świecie, w którym dokonał się skokowy postęp w leczeniu nowotworów tego obszaru, w szczególności niedrobnokomórkowego raka płuca i jego typów. Stało się to za sprawą nowych klas leków terapeutycznych – leków ukierunkowane molekularnie na określoną mutację – i tu mamy ich już kilkanaście oraz leków immunokompetentnych, które przearanżowują układ immunologiczny, aby ten sam niszczył komórki nowotworowe. – mówił prof. Kowalski. Obecnie mamy 17 wskazań w programie lekowym raka płuca zarówno w NDRP i DRP, mamy też nowe wskazanie międzybłoniaka opłucnej. Brakuje nam natomiast leków ukierunkowanych molekularnie, już zarejestrowanych, przy mutacjach o niskim odsetku występowania np. RET.

Jak podkreślali eksperci, przyszłością jest leczenie okołooperacyjne neoadjuwantowe i adjuwantowe, które daje spektakularne efekty, z całkowitym wyleczeniem włącznie, dlatego największym wyzwaniem jest usprawnienie organizacji i współpracy między specjalistami i ośrodkami oraz szybkie wykonywanie panelu badań molekularnych. Rak płuca nie musi być wyrokiem, sprawna i pełna diagnostyka jest kluczem do zastosowania innowacyjnego leczenia zarówno w przypadku nowotworów wczesnych jak i zaawansowanych. – Potrzebna jest lepsza współpraca między torakochirurgami a onkologami, jak również chemioterapeutami i radioterapeutami, co pozwoli wykorzystać możliwości jakie daje już obecnie program lekowy – zauważył prof. Piotr Rutkowski. Obecnie wielu pacjentów traci szansę na skuteczne leczenie, które musi być podane w odpowiednim, dość krótkim czasie po operacji.

Ze strony Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, we współpracy z Polską Grupą Raka Płuca i innymi towarzystwami, zrobimy wszystko żeby poprawić tę sytuację. Rozwiązań legislacyjnych się namnożyło, musimy je po prostu wykorzystać i wdrożyć, a Lung Cancer Unit to jest konieczność. Wiele ośrodków w Polsce nadal nie wykorzystuje możliwości diagnostyki i terapii, które są już refundowane w naszym kraju. Dlatego musimy też wziąć za to odpowiedzialność i wzajemnie się motywować i edukować. – spuentował prof. Rutkowski.

Pełna relacja wideo z debaty:
https://www.youtube.com/live/YsX2XZI8WdA?feature=share

źródło: medicalpress

– Tylko ok. 20% pacjentów korzysta z programu lekowego raka płuca, a powinno minimum 40-50%, to jest przerażające. Nadal jest wiele do zrobienia w usprawnieniu ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej pacjenta. Mamy w raku płuca największy przełom w leczeniu od lat, a nie korzystamy z niego.  – alarmował prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego podczas debaty „Aktualne wyzwania w diagnostyce i leczeniu raka płuca w Polsce” z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
Rak płuca pozostaje największym zagrożeniem zdrowotnym wśród wszystkich nowotworów dla obu płci. W Polsce nie uzyskaliśmy wyraźnej poprawy wyników wyleczalności, pomimo rewolucji w leczeniu raka płuca – cały czas ścieżka diagnostyczna jest nieoptymalna, a dostęp do terapii już zrefundowanych jest ograniczony. Niepokojące są też statystyki palenia w społeczeństwie, mamy ok. 10% więcej osób palących tytoń niż np. we Francji, a palenie to główna przyczyna nowotworów płuc. Konieczne są zatem zintegrowane działania i zaangażowanie medyków wielu specjalności: lekarzy rodzinnych, pulmonologów, torakochirurgów, onkologów oraz patomorfologów i diagnostów molekularnych.

Rak płuca został zaadresowany w realizowanych i planowanych rozwiązaniach systemowych, m.in.:
Brakuje jednak koordynacji działań w tym zakresie, występują opóźnienia we wdrażaniu np. LCU, pomimo gotowego projektu, oceny przez AOTMiT, nadal nie zostały wprowadzone.

Bariery w diagnostyce i leczeniu raka płuca
Eksperci wskazali na szereg barier organizacyjnych i systemowych w optymalnej diagnostyce i leczeniu raka płuca.

Po pierwsze są to opóźnienia w diagnostyce wstępnej, kiedy to pacjent czeka na wizytę w poradni ambulatoryjnej lub na badania obrazowe. – Karta DILO przez kilka lat funkcjonowała bardzo dobrze, ale teraz niestety motywacja lekarzy POZ do kierowania chorych na szybką diagnostykę trochę spadła i tych chorych w poradni, chociażby w poradni przyszpitalnej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, jest mniej niż jeszcze kilka lat temu.– podkreślał dr Mateusz Polaczek. Kiedy chory trafi w końcu do pulmonologa lub chirurga, to często mamy już do czynienia z rozsianym nowotworem.

Od stycznia b.r. weszły zmiany mające na celu przyspieszenie wstępnej diagnostyki – lekarze rodzinni mają prawo wystawić skierowanie na tomografię komputerową klatki piersiowej, jednak nadal wiedza na ten temat nie jest powszechna – Jeśli pacjent do pulmonologa czy torakochirurga trafi już z wynikiem takiego badania, to zdecydowanie o kilka tygodni przyspieszy całą ścieżkę diagnostyczną – dodał dr Polaczek.

Kolejnym problemem jest niewystarczający dostęp do wysokiej jakości badań endoskopowych – pierwszorazowych oraz ich jakość i doświadczenie personelu medycznego w tym zakresie. – Pacjenci często docierają do nas z bardzo dużymi brakami w diagnostyce i niejednokrotnie musimy ponownie tę diagnostykę rozpoczynać, albo co gorsze, z powodu upływu czasu, musimy decyzje podejmować na podstawie diagnostyki niepełnej. Badanie PET jest istotnym elementem, który limituje diagnostykę szczegółową i niestety często pacjenci trafiają na konsylia bez tego badania, a z kolei konsylium nie ma możliwości kierowania chorych na kolejne etapy diagnostyczne, co bardzo komplikuje ścieżkę pacjenta – zauważył Prof. Andrzej Badzio.

Za dostępem do nowoczesnego sprzętu nie zawsze idzie wiedza i doświadczenie – Pamiętajmy, że diagnostyka oprócz tego, że ma być dostępna, musi być odpowiednio dobrej jakości. Są ośrodki pneumonologiczne, które są wyposażone w bardzo dobry sprzęt do diagnostyki endoskopowej, ale wykonują rocznie od kilku do kilkunastu badań. Diagnostyka może zostać bardzo szybko przeprowadzona, ale nie będzie efektywna. Często dopiero po kilku nieudanych próbach pacjent jest kierowany do ośrodka referencyjnego. Uzyskanie odpowiedniej ilości i jakości materiału tkanki nowotworowej to w chwili obecnej dla chorego praktycznie być albo nie być – podkreślał prof. Dariusz Kowalski, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.

Prof. Piotr Rutkowski jednoznacznie wskazał, że obecnie żadne leczenie w raku płuca nie może się odbyć bez właściwej diagnostyki patomorfologicznej, ale przede wszystkim molekularnej, co pozwala na dobór odpowiedniej terapii, których wachlarz jest teraz niezwykle rozbudowany.

Co ważne badania molekularne wykonywane technologią NGS pozwalają oznaczyć wszystkie zaburzenia molekularne, dla których mamy już dostępne leki w refundacji, a także inne mutacje, co otwiera drogę pacjentowi do RDTL i badań klinicznych. Tkanka do badania jest mała, dlatego często nie starcza na więcej niż 2 badania metodą sekwencyjną.  W ok. 30% przypadków tej tkanki nie starcza do oceny molekularnej i innych czynników predykcyjnych, w tym immunohistochemii. – Badania molekularne wykonywane sekwencyjnie trwają często nawet ok 1-2 miesiące, najczęściej są wykonywane w różnych laboratoriach, tymczasem badanie technologią NGS trwa ok. 14 dni, nie powinno przekraczać 20 dni roboczych. Dlatego powinno stać się ono  się standardem – mówił dr Andrzej Tysarowski.

Konsylia i standaryzacja leczenia
Konsylia, które określają plan leczenia chorego, nie zawsze są przeprowadzane w sposób optymalny, z powodu albo niedokładnej diagnostyki, albo fragmentaryzacji diagnostyki i leczenia oraz niewystarczającej współpracy między specjalistami/ośrodkami. – Myślę, że utworzenie ośrodków, które mogłyby diagnostykę prowadzić w sposób zgodny ze standardami, obowiązującymi w całym kraju, bardzo usprawniłoby ścieżkę pacjenta, który trafiałby na konsylium już z pełną informacją, co pozwoliłoby podjąć decyzję o właściwym leczeniu. – zaznaczył prof. Kowalski.

Opóźnienia we wdrażaniu kompleksowych ośrodków leczenia raka płuca były wielokrotnie zgłaszane ministerstwu zdrowia. Jak podkreślał prof. Piotr Rutkowski, niedawno kilka towarzystw naukowych przekazało ponowny apel w tej sprawie. Resort zapewnia, że to kwestia najbliższych 2 miesięcy.

Środowisko czeka też na zaplanowane w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej zmiany w karcie DILO m.in. dotyczące możliwości odbycia 2 konsyliów, jeżeli nie wszystkie badania były wykonane przed pierwszym.

Wykorzystać możliwości nowoczesnego leczenia
Kiedyś mediana czasu przeżycia chorych na raka płuca wynosiła ok. 3 – 5 miesięcy. 6 miesięcy to był sukces. Obecnie rak płuca powoli staje się chorobą przewlekłą – Żyjemy w całkowicie innym świecie, w którym dokonał się skokowy postęp w leczeniu nowotworów tego obszaru, w szczególności niedrobnokomórkowego raka płuca i jego typów. Stało się to za sprawą nowych klas leków terapeutycznych – leków ukierunkowane molekularnie na określoną mutację – i tu mamy ich już kilkanaście oraz leków immunokompetentnych, które przearanżowują układ immunologiczny, aby ten sam niszczył komórki nowotworowe. – mówił prof. Kowalski. Obecnie mamy 17 wskazań w programie lekowym raka płuca zarówno w NDRP i DRP, mamy też nowe wskazanie międzybłoniaka opłucnej. Brakuje nam natomiast leków ukierunkowanych molekularnie, już zarejestrowanych, przy mutacjach o niskim odsetku występowania np. RET.

Jak podkreślali eksperci, przyszłością jest leczenie okołooperacyjne neoadjuwantowe i adjuwantowe, które daje spektakularne efekty, z całkowitym wyleczeniem włącznie, dlatego największym wyzwaniem jest usprawnienie organizacji i współpracy między specjalistami i ośrodkami oraz szybkie wykonywanie panelu badań molekularnych. Rak płuca nie musi być wyrokiem, sprawna i pełna diagnostyka jest kluczem do zastosowania innowacyjnego leczenia zarówno w przypadku nowotworów wczesnych jak i zaawansowanych. – Potrzebna jest lepsza współpraca między torakochirurgami a onkologami, jak również chemioterapeutami i radioterapeutami, co pozwoli wykorzystać możliwości jakie daje już obecnie program lekowy – zauważył prof. Piotr Rutkowski. Obecnie wielu pacjentów traci szansę na skuteczne leczenie, które musi być podane w odpowiednim, dość krótkim czasie po operacji.

Ze strony Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, we współpracy z Polską Grupą Raka Płuca i innymi towarzystwami, zrobimy wszystko żeby poprawić tę sytuację. Rozwiązań legislacyjnych się namnożyło, musimy je po prostu wykorzystać i wdrożyć, a Lung Cancer Unit to jest konieczność. Wiele ośrodków w Polsce nadal nie wykorzystuje możliwości diagnostyki i terapii, które są już refundowane w naszym kraju. Dlatego musimy też wziąć za to odpowiedzialność i wzajemnie się motywować i edukować. – spuentował prof. Rutkowski.

Pełna relacja wideo z debaty:
https://www.youtube.com/live/YsX2XZI8WdA?feature=share

źródło: medicalpress

Polskie Towarzystwo Onkologiczne powołało Sekcję Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility), która będzie prowadzić działalność edukacyjno-naukową w zakresie zabezpieczenia płodności u chorych na nowotwory. – Niezwykle ważne jest budowanie wspólnej przestrzeni do wymiany wiedzy oraz pomocy naszym pacjentom w tym jakże delikatnym, ale niebywale ważnym aspekcie naszego życia – mówi dr n. med. Joanna Kufel-Grabowska, przewodniczącą sekcji, onkolog kliniczny z Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Ostatnie lata przyniosły znaczną poprawę rokowania u chorych na nowotwory, co zawdzięczamy nowoczesnym metodom diagnostycznym i terapeutycznym. Niestety leczenie onkologiczne, a szczególnie chemioterapia, wpływa niekorzystnie na płodność chorych w wieku prokreacyjnym. Zachorowania na nowotwory oraz stosowane terapie przeciwnowotworowe mogą powodować upośledzenie funkcji rozrodczych, a w  skrajnych przypadkach prowadzić nawet do trwałej niepłodności. Brak dostatecznej wiedzy i zrozumienia problemów związanych z rozrodczością po chorobie nowotworowej budzi czasem kontrowersyjne reakcje otoczenia, co wzmacnia zjawisko dyskryminacji chorych na nowotwory. Jednakże odpowiednie działania profilaktyczne i edukacyjne dają chorym szansę na posiadanie potomstwa i zbudowanie w przyszłości szczęśliwego życia rodzinnego.
 
Nowo powołana Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej (Onkofertility) PTO zajmie się przede wszystkim opracowaniem zaleceń i wytycznych dotyczących zabezpieczenia płodności u chorych na nowotwory oraz szeroko pojętą edukacją lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego, ale też chorych i ich rodzin. Zadaniem Sekcji będzie również współpraca z innymi towarzystwami naukowymi i aktywny udział w opracowaniu standardów w zakresie prowadzenia i bezpieczeństwa ciąży u chorych po leczeniu onkologicznym, jak również ocena zdrowia dzieci oraz działania profilaktyczne w tym zakresie. 
 
W skład Sekcji weszli: 
Członkowie Zarządu:
źródło: PTO
Polskie Towarzystwo Onkologiczne powołało Sekcję Płodności w Chorobie Nowotworowej (Oncofertility), która będzie prowadzić działalność edukacyjno-naukową w zakresie zabezpieczenia płodności u chorych na nowotwory. – Niezwykle ważne jest budowanie wspólnej przestrzeni do wymiany wiedzy oraz pomocy naszym pacjentom w tym jakże delikatnym, ale niebywale ważnym aspekcie naszego życia – mówi dr n. med. Joanna Kufel-Grabowska, przewodniczącą sekcji, onkolog kliniczny z Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Ostatnie lata przyniosły znaczną poprawę rokowania u chorych na nowotwory, co zawdzięczamy nowoczesnym metodom diagnostycznym i terapeutycznym. Niestety leczenie onkologiczne, a szczególnie chemioterapia, wpływa niekorzystnie na płodność chorych w wieku prokreacyjnym. Zachorowania na nowotwory oraz stosowane terapie przeciwnowotworowe mogą powodować upośledzenie funkcji rozrodczych, a w  skrajnych przypadkach prowadzić nawet do trwałej niepłodności. Brak dostatecznej wiedzy i zrozumienia problemów związanych z rozrodczością po chorobie nowotworowej budzi czasem kontrowersyjne reakcje otoczenia, co wzmacnia zjawisko dyskryminacji chorych na nowotwory. Jednakże odpowiednie działania profilaktyczne i edukacyjne dają chorym szansę na posiadanie potomstwa i zbudowanie w przyszłości szczęśliwego życia rodzinnego.
 
Nowo powołana Sekcja Płodności w Chorobie Nowotworowej (Onkofertility) PTO zajmie się przede wszystkim opracowaniem zaleceń i wytycznych dotyczących zabezpieczenia płodności u chorych na nowotwory oraz szeroko pojętą edukacją lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego, ale też chorych i ich rodzin. Zadaniem Sekcji będzie również współpraca z innymi towarzystwami naukowymi i aktywny udział w opracowaniu standardów w zakresie prowadzenia i bezpieczeństwa ciąży u chorych po leczeniu onkologicznym, jak również ocena zdrowia dzieci oraz działania profilaktyczne w tym zakresie. 
 
W skład Sekcji weszli: 
Członkowie Zarządu:
źródło: PTO
Wychodząc naprzeciw wyzwaniom stosowania nowoczesnych metod leczenia nowotworów, Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologicznego powołał Sekcję Immunoonkologii, której głównymi zadaniami będą inicjowanie badań naukowych, tworzenie analiz, zaleceń i wytycznych oraz koordynacja działań edukacyjnych dotyczących immunoterapii u chorych na nowotwory. Przewodniczącą sekcji została prof. Bożena Cybulska-Stopa, onkolog kliniczny z Kliniki Onkologii Klinicznej NIO-PIB Oddziału w Krakowie.
Ostatnie lata przyniosły przełom w leczeniu onkologicznym dzięki zmianie strategii leczenia onkologicznego polegającej na walce z chorobą nowotworową poprzez aktywację układu immunologicznego. Zastosowanie inhibitorów punktów kontrolnych (ICIs, immune checkpoint inhibitors), do których należą przeciwciała monoklonalne anty-CTLA-4 (anti-cytotoxic T lymphocyte antigen-4) oraz anty-PD-1/L1 (anti-programmed cell death 1/ Ligand 1), znacznie wydłużyło się przeżycie chorych na nowotwory, a w części przypadków doszło nawet do ich całkowitego wyleczenia. Obecnie terapie immunologiczne są stosowane u większości chorych na nowotwory i co ważne, stosuje się je również z innymi terapiami jak chemioterapia, leczenie ukierunkowane molekularnie czy radioterapia. Niestety stosowanie ICIs wiąże się również z występowaniem swoistych toksyczności — tak zwanych powikłań immunologicznych (irAEs, immune-related adverse events), które w części przypadków mogą mieć bardzo ciężki przebieg prowadzący w części przypadków nawet do śmierci. Wymaga to stałej edukacji personelu medycznego oraz chorych i ich rodzin. 
  
Do zadań Sekcji należeć będzie przede wszystkim opracowywanie wytycznych i zaleceń dotyczących immunoterapii u chorych na nowotwory, w szczególności w zakresie bezpieczeństwa stosowania oraz aktualizacji algorytmów postępowania profilaktyczno-terapeutycznego. Zadanie to będą realizowane we współpracy z innymi towarzystwami naukowymi w danej dziedzinie w celu propagowania multidyscypinarnych protokołów leczenia toksyczności immunoterapii. Do zadań sekcji będzie również należało propagowanie wiedzy wśród lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego, jak również chorych i ich rodzin w zakresie wskazań do stosowania immunoterapii, kwalifikacji do leczenia oraz bezpieczeństwa i postępowania w przypadku działań niepożądanych. Kolejną aktywnością Sekcji będzie ocena możliwości leczenia immunoterapią chorych na nowotwory w Polsce, w szczególności badanie wykorzystania oraz zakresu stosowania immunoterapii w Polsce w stosunku do refundacji i rekomendacji przygotowanych przez towarzystwa naukowe.
 
W skład Sekcji Immunoonkologii PTO weszli:
źródło: PTO
Wychodząc naprzeciw wyzwaniom stosowania nowoczesnych metod leczenia nowotworów, Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologicznego powołał Sekcję Immunoonkologii, której głównymi zadaniami będą inicjowanie badań naukowych, tworzenie analiz, zaleceń i wytycznych oraz koordynacja działań edukacyjnych dotyczących immunoterapii u chorych na nowotwory. Przewodniczącą sekcji została prof. Bożena Cybulska-Stopa, onkolog kliniczny z Kliniki Onkologii Klinicznej NIO-PIB Oddziału w Krakowie.
Ostatnie lata przyniosły przełom w leczeniu onkologicznym dzięki zmianie strategii leczenia onkologicznego polegającej na walce z chorobą nowotworową poprzez aktywację układu immunologicznego. Zastosowanie inhibitorów punktów kontrolnych (ICIs, immune checkpoint inhibitors), do których należą przeciwciała monoklonalne anty-CTLA-4 (anti-cytotoxic T lymphocyte antigen-4) oraz anty-PD-1/L1 (anti-programmed cell death 1/ Ligand 1), znacznie wydłużyło się przeżycie chorych na nowotwory, a w części przypadków doszło nawet do ich całkowitego wyleczenia. Obecnie terapie immunologiczne są stosowane u większości chorych na nowotwory i co ważne, stosuje się je również z innymi terapiami jak chemioterapia, leczenie ukierunkowane molekularnie czy radioterapia. Niestety stosowanie ICIs wiąże się również z występowaniem swoistych toksyczności — tak zwanych powikłań immunologicznych (irAEs, immune-related adverse events), które w części przypadków mogą mieć bardzo ciężki przebieg prowadzący w części przypadków nawet do śmierci. Wymaga to stałej edukacji personelu medycznego oraz chorych i ich rodzin. 
  
Do zadań Sekcji należeć będzie przede wszystkim opracowywanie wytycznych i zaleceń dotyczących immunoterapii u chorych na nowotwory, w szczególności w zakresie bezpieczeństwa stosowania oraz aktualizacji algorytmów postępowania profilaktyczno-terapeutycznego. Zadanie to będą realizowane we współpracy z innymi towarzystwami naukowymi w danej dziedzinie w celu propagowania multidyscypinarnych protokołów leczenia toksyczności immunoterapii. Do zadań sekcji będzie również należało propagowanie wiedzy wśród lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego, jak również chorych i ich rodzin w zakresie wskazań do stosowania immunoterapii, kwalifikacji do leczenia oraz bezpieczeństwa i postępowania w przypadku działań niepożądanych. Kolejną aktywnością Sekcji będzie ocena możliwości leczenia immunoterapią chorych na nowotwory w Polsce, w szczególności badanie wykorzystania oraz zakresu stosowania immunoterapii w Polsce w stosunku do refundacji i rekomendacji przygotowanych przez towarzystwa naukowe.
 
W skład Sekcji Immunoonkologii PTO weszli:
źródło: PTO