Medicalpress
Ponad miesiąc trwa już zawieszenie broni w Strefie Gazy. Sytuacja humanitarna pozostaje trudna: funkcjonuje tylko 18 z 36 szpitali, a ponad połowa kluczowych leków (m. in. pediatrycznych czy onkologicznych) jest całkowicie niedostępna. Pomimo zawieszenia broni, cały czas giną ludzie: od 10 października zabitych zostało co najmniej 266 Palestyńczyków.
 
10 października w życie weszło zawieszenie broni w Strefie Gazy. W założeniu – oprócz wymiany zakładników i więźniów – miało ono umożliwić swobodny dostęp do pomocy humanitarnej oraz zapobiec codziennym ofiarom wśród ludności cywilnej. Niestety, oba cele spełnione są w najlepszym przypadku połowicznie. W ciągu miesiąca zginęło 245 Palestynek i Palestyńczyków: jeśli założyć, że tak jak dotychczas procent ofiar cywilnych wynosi około 80%, to w trakcie zawieszenia broni w Strefie Gazy ginie podobna liczba cywili, co w toczącej się równolegle, pełnoskalowej wojnie na terenie Ukrainy.

Również dostęp do pomocy humanitarnej pozostaje bardzo ograniczony. W porozumieniu pokojowym deklarowano, że do Gazy powinno wjeżdżać około 600 ciężarówek z pomocą dziennie. Na ten moment, każdego dnia wjeżdża ich pomiędzy 100 a 150. Ciężarówki ONZ i jej partnerów nadal czekają dniami na przepakowanie i dystrybucje na terenie Strefy Gazy. W związku z tym, wciąż brakuje kluczowych produktów, choćby takich jak leki: ponad połowa kluczowych leków (np. pediatrycznych czy onkologicznych) jest w Strefie Gazy całkowicie niedostępna. Brakuje też materiałów medycznych, potrzebnych przy zabiegach i operacjach.

– Nasi lekarze przekazują nam, że sytuacja w szpitalu Al-Aksa w Dajr al-Balah polepsza się, ale jest daleka od ideału. W końcu jest czas na planowe zabiegi, które wcześniej uniemożliwiało ciągłe przyjmowanie osób rannych w ostrzałach i bombardowaniach. Jedzenia jest więcej, ale wciąż za mało: znaczna część pacjentów nadal cierpi na niedożywienie. To utrudnia ich leczenie i regenerację organizmu

– komentuje Ewa Piekarska-Dymus z Polskiej Misji Medycznej.

Problemem pozostaje sam dostęp do pomocy medycznej: nie funkcjonuje 2/3 punktów medycznych, w tym połowa szpitali. Niemal co drugi mieszkaniec Strefy Gazy żyje w tymczasowych obozach dla uchodźców wewnętrznych: ma to związek zarówno z masową destrukcją budynków, jak i tzw. „żółtą linią”. Tereny pozostające za nią są pod kontrolą armii Izraela – to 51% terenu enklawy.

– Ludzie w Strefie Gazy żyją w trudnych warunkach, w przepełnionych namiotach i budynkach. Wielu z nich brakuje też dostępu do czystej wody. Nie pomaga tu fakt, że dostawy materiałów do uzdatniania i oczyszczania wody były w ostatnich tygodniach blokowane – dodaje Ewa Piekarska-Dymus.

Polska Misja Medyczna nie ustaje we wspieraniu cywilów w Strefie Gazy. Każdego miesiąca wysyła do szpitala w Dajr al-Balah kilkuosobowy zespół medyków z Jordanii: są to zazwyczaj ortopedzi, chirurdzy, anestezjolodzy czy pielęgniarze. Miesięcznie przeprowadzają oni około 150 operacji i ponad 1000 konsultacji lekarskich.

Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej w Strefie Gazy:  

Powódź na południu Polski wstrząsnęła całym krajem. Skala zniszczeń jest przytłaczająca. Mieszkańcy zalanych miejscowości walczą o swoje życie, zdrowie i dobytki. Brakuje leków, wody pitnej, prądu – to w trudnym położeniu stawia ludzi potrzebujących pomocy medycznej. Polska Misja Medyczna przekazała już pierwsze potrzebne środki dla powodzian z Lądka-Zdroju, Stronia Śląskiego i okolicznych miejscowościach.
W województwach dolnośląskim, opolskim i śląskim ludzie przez wiele dni nie znali snu, często całą dobę trwając w oczekiwaniu na pomoc i ewakuację. Teraz kiedy w niektórych miejscach woda opadła, wyłania się zupełnie nowa rzeczywistość, w której ludzie nie mają podstawowych środków do życia. Osoby potrzebujące pomocy medycznej są narażone na duży stres. Na miejscu brakuje bowiem leków, opatrunków, środków antyseptycznych i podstawowych sprzętów medycznych. Tymczasem w popowodziowej rzeczywistości szerzą się choroby.

Bardzo dużo ludzi cierpi na duszności, nasilają się też różne choroby przewlekłe. Biegunka i wymioty spotykają osoby, które sprzątają swoje zalane domy. Wzrasta zagrożenie tężcem. Brakuje medyków, więc miejscowe zespoły medyczne pracują w wielu przychodniach, dzieląc swój czas dla potrzebujących – mówi PMM pani Justyna Godziewicz, pracowniczka POZ w Lądku-Zdrój.

To nie jedyny problem. W zalanych domach często pozostają seniorzy, którzy nie chcą ich opuszczać, a również potrzebują opieki i pomocy medycznej. Odcięci od świata czekają na to, aż ktoś przybędzie do nich z podstawową pomocą.

Ludzie, którzy wracają sprzątać swoje domy i dobytki, zastają bardzo ciężką sytuację. Na miejscu brakuje wody pitnej i pojawiają się przerwy w dostawie gazu i prądu. Niektóre przychodnie w Lądku-Zdroju w czasie przejścia fali powodziowej były pod wodą, a więc obecnie działa tylko kilka placówek. Zgłaszają się do nich tłumnie poszkodowani, ranni oraz cierpiący na choroby przewlekłe. Pomocy medycznej jest za mało, chociaż medycy robią, co w ich mocy, by pomóc jak największej grupie pacjentów – mówi koordynator zespołu medycznego (Emergency Medical Team) PMM Norbert Kwiatkowski, który widział popowodziową rzeczywistość.

Powodzianie potrzebują wsparcia teraz i będą go potrzebować jeszcze długo. Polska Misja Medyczna dociera z indywidualną pomocą do potrzebujących i wspiera na miejscu (i odpowiednim transportem) punkty medyczne na zalanych terenach. Organizacja przekazała już darowiznę w postaci leków pierwszej potrzeby w dwóch miejscach, dla których były one kluczowe. Potrzeby monitorowane są na bieżąco, a kolejne pomocne środki dla potrzebujących są przygotowywane.

Od 25 lat jako Polska Misja Medyczna pomagamy ofiarom wojen i katastrof naturalnych na całym świecie. Teraz nadszedł czas, by pomóc naszym bliskim, przyjaciołom i rodakom – właśnie tutaj, w Polsce.
 
Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
żródło: PMM
Obchodzone 19 sierpnia święto pracowników pomocy humanitarnej przebiega pod hasłem #ActForHumanity, czyli „działaj na rzecz ludzkości”. W ostatnich latach coraz częściej za chęć pomocy ludzie płacą własnym życiem. Tylko w tym roku zginęło już 173 pracowników humanitarnych (najwięcej w Strefie Gazy). Tymczasem ich pomoc jest niezwykle potrzebna – według danych ONZ, wsparcia potrzebuje aż 311 milionów osób na świecie.
Bezpieczeństwo pracowników humanitarnych i cywilów jest kluczową sprawą w przypadku każdego konfliktu zbrojnego – oni nie są i nigdy nie byli stroną żadnej wojny. To bezpieczeństwo z każdym rokiem jednak maleje. Mimo międzynarodowych regulacji w wielu miejscach świata wciąż trwają ataki na cywilów i osoby niosące pomoc potrzebującym. Taka sytuacja ma miejsce m.in. w Ukrainie oraz w Strefie Gazy.

Tereny, na które ewakuuje się cywili w Strefie Gazy, są bezpiecznie tylko z nazwy. Tam też spadają bomby i giną ludzie. Kiedy ogłaszane są ewakuacje, ataki często zaczynają się, zanim uchodźcom uda się wyruszyć w drogę – relacjonuje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej – Na podstawie dostępnych nam danych, szacujemy, że cywile to nawet około 85% ofiar w Strefie Gazy. To również w Strefie Gazy zginęło 129 ze 173 pracowników humanitarnych, którzy stracili życie w tym roku.

Obecnie 83% terenu Strefy Gazy nie jest już realnie dostępna dla cywilów. Na skrawku ziem, które mają być dla nich „bezpieczne”, próbuje schronić się większość ponad 2-milionowej populacji Strefy Gazy. Liczba ofiar po stronie palestyńskiej to ponad 39 000 osób, w tym ponad 500 pracowników służby zdrowia. Polska Misja Medyczna wspiera w Gazie przede wszystkim potrzebującą pilnego wsparcia służbę zdrowia, której brakuje dosłownie wszystkiego. W Ukrainie, w której PMM prowadzi m.in. kliniki mobilne niosące pomoc osobom potrzebującym, które z różnych przyczyn nie mogły lub nie chciały opuścić niebezpiecznych terenów przyfrontowych, również jest bardzo niebezpiecznie.

Medykom cały czas towarzyszy wizja konieczności natychmiastowej ewakuacji. My natomiast musimy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby zapewnić im warunki do pracy i bezpiecznego powrotu do domu – zapewnia Małgorzata Olasińska-Chart, opowiadając o projekcie klinik mobilnych w Ukrainie. – Pomoc we wschodniej Ukrainie to jeden z naszych priorytetów. Naszymi pacjentami są tam głównie seniorzy: to oni są często najbardziej bezbronni wobec toczącego się konfliktu.

Według danych ONZ obecnie pomocy humanitarnej wciąż potrzebuje 311,3 milionów osób. Często najbardziej dotyka ich brak żywności. U najmłodszych długo utrzymujący się stan niedożywienia prowadzi do wielu chorób i problemów rozwojowych. Polska Misja Medyczna walczy z głodem i niedożywieniem m.in. w Etiopii, Senegalu i miejscach objętych konfliktami zbrojnymi, w których łańcuchy sprawnych dostaw żywności zostały przerwane.

Polska Misja Medyczna od 25 lat stara się zapewnić bezpieczeństwo najbardziej bezbronnym i potrzebującym. Od początku swojego istnienia, zapewniała niezbędną pomoc medyczną ponad milionowi osób na całym świecie.
Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:  
źródło: PMM
Kolejny nakaz ewakuacji z Chan Junus pokazuje, w jak skrajnie niestabilnych warunkach żyją uchodźcy w Strefie Gazy. Zaledwie dwa miesiące temu, w trakcie ewakuacji Rafah, Chan Junus wskazywane było jako bezpieczny cel ucieczki. Łącznie już 83% terenu Strefy Gazy nie jest dostępna dla cywilów – są to tereny ewakuowane lub uznane przez armię izraelską za strefy „no-go”. Duża część osób uciekających z Chan Junus kieruje się w stronę Dajr al-Balah, gdzie pracują jordańscy lekarze Polskiej Misji Medycznej.
Od poniedziałku ponad 150 tysięcy osób miało opuścić wschodnią część Chan Juus – to efekt nakazu ewakuacji, wydanego przez armię izraelską. Krótko po wydaniu nakazu, rozpoczęły się ataki na miasto. Strona palestyńska podaje, że zginęło w nich przynajmniej 80 osób. Ci, którym udaje się uciec, kierują się między innymi do Dajr al-Balah, gdzie personel tamtejszego szpitala wspierają jordańscy lekarze Polskiej Misji Medycznej.
 
– Osoby, które ewakuują się teraz z Chan Junus, uciekają często już po raz piąty albo szósty w trakcie tej dziewięciomiesięcznej wojny – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej – Według ONZ z domów uciekło już prawie dwa miliony Palestyńczków. To oznacza, że dziewięć na dziesięć osób w Strefie Gazy to uchodźcy wewnętrzni.
 
Dajr al-Balah oraz zachodnia część Chan Junus, gdzie przemieszczają się obecnie cywile, to miejsca, które już wcześniej były znacznie przepełnione. Trudno się temu dziwić: 83% terenu Strefy Gazy nie jest już realnie dostępna dla cywilów[1]. Na skrawku ziem, które mają być dla nich „bezpieczne”, próbuje schronić się większość ponad 2-milionowej populacji Strefy Gazy.
 
– Tereny, na które ewakuowani są cywile, są bezpiecznie tylko z nazwy, tam też spadają bomby i giną ludzie. Ataki często zaczynają się, zanim uchodźcom uda się wyruszyć w drogę – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart.
 
Liczba ofiar po stronie palestyńskiej to ponad 39 000 osób, w tym ponad 500 pracowników służby zdrowia. Po stronie izraelskiej ofiar jest ponad 1200, to głównie osoby, które zginęły w ataku Hamasu 7 października.
 
Polska Misja Medyczna nieustannie udziela pomocy w Strefie Gazy. W szpitalu w Dajr al-Balah pracują zespoły medyczne współorganizowane przez Polską Misję Medyczną oraz jej jordańskiego partnera JHAS (Jordan Health Aid Society). Lekarze wyjeżdżają tam na miesięczne zmiany, przywożąc ze sobą leki oraz wspierając w codziennej pracy palestyński personel szpitala.
 
Wspieraj Polską Misję Medyczną:
 
[1] UNRWA Situation Report #123 on the situation in the Gaza Strip and the West Bank, including East Jerusalem (All information from 18–22 July 2024, valid as of 22 July 2024 at 22:30) [EN/AR] – occupied Palestinian territory | ReliefWeb
źródło: PMM

W Strefie Gazy każdego dnia ludzie giną w wyniku nieustających ataków z powietrza, lądu i morza, a służba zdrowia jest w całkowitej ruinie. Polska Misja Medyczna we współpracy z Allegro Charytatywni i Siepomaga zorganizowała aukcję, która ma na celu wysłanie trzeciej transzy pomocy do potrzebujących w Strefie Gazy. Można wylicytować na niej dzieła Wilhelma Sasnala, a także przedmioty ofiarowane m. in. przez Agnieszkę Holland, Anitę Sokołowską i Karolinę Korwin-Piotrowską.

Przekazując książki, dzieła sztuki i przedmioty osobiste na aukcję Polskiej Misji Medycznej, która trwa na Allegro Charytatywni, inicjatywę wsparli już m.in. Wilhelm Sasnal, Agnieszka Holland, Katarzyna Swinarska, Karolina Korwin-Piotrowska, Anita Sokołowska, Sylwia Chutnik, Justyna Suchecka, Bartłomiej Kiełbowicz i wiele innych osób związanych ze światem kultury. Każdego dnia do tej inicjatywy dołączają kolejny darczyńcy. Dzięki temu zaangażowaniu i hojności osób licytujących aukcyjne przedmioty – Polska Misja Medyczna ma szansę zorganizować i dostarczyć potrzebującym w Strefie Gazy trzecią transzę pomocową. Wsparcie medyków pracujących na miejscu jest kluczowe dla ratowania życia i zdrowia ich pacjentów.

Dlaczego pomoc jest tak bardzo potrzebna? Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że ilość dostarczanych do Strefy Gazy środków medycznych jest niewystarczająca do utrzymania funkcjonującego systemu opieki zdrowotnej. Dodatkowo wszystkie ewakuacje medyczne poza Gazę są wstrzymane. Medykom pracującym na miejscu brakuje obecnie wszystkiego: znieczuleń, antybiotyków, leków przeciwzapalnych. W szpitalach często nie ma zasilania, a więc nie działają respiratory, inkubatory czy monitory. Pacjenci leżą na podłogach, ponieważ nie ma dla nich nawet szpitalnych łóżek. Niektóre z operacji ratujących życie, jak amputacje, odbywają się bez znieczulenia. Do dezynfekcji medycy używają octu winnego, ponieważ nie mają do dyspozycji profesjonalnych antyseptyków. Brakuje specjalistów z zakresu ortopedii, chirurgii plastycznej, szczękowo-twarzowej i neurochirurgii. Bez zażegnania tego kryzysu, liczba ofiar będzie stale rosnąć.

Od 7 października 2023 do 23 czerwca 2024, według Ministerstwa Zdrowia w Gazie, zginęło co najmniej 37 626 Palestyńczyków, a 86 098 zostało rannych. Lekarze starają się pomóc poszkodowanym mimo niewystarczającej ilości leków i sprzętu w placówkach medycznych. Wiele osób umiera z powodów chorób i dolegliwości, które w innych okolicznościach nie stanowiłyby żadnego zagrożenia. Liczy się każda minuta i każdy gest dobrej woli.

 
– Ta aukcja i powiązana z nią zbiórka dają nam szansę, by zebrać środki na dalszą, ratującą życie pomoc w Strefie Gazy – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektor programu pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej – Wiemy już, że nasza pomoc będzie potrzebna na miejscu także po zakończeniu wojny, że wielu pacjentów w obecnych warunkach nie dostaje potrzebnej im pomocy. Robimy wszystko, co możemy, by uratować jak najwięcej ofiar tego humanitarnego koszmaru.

Polska Misja Medyczna wspiera pracę tych, którzy starają się ratować ludzkie życie w Strefie Gazy. Do tej pory wspólnie z Palestinian Medical Relief Society przekazała potrzebującym dwie transze pomocowe, w których znalazły się: środki medyczne, odzież oraz mleko dla noworodków. Dzięki zaangażowaniu znanych osób w aukcję Allegro Charytatywni prowadzoną przy wsparciu Siepomaga, Polska Misja Medyczna ma szansę przekazać trzecią transzę pomocową, złożoną z rzeczy najpotrzebniejszych z perspektywy osób potrzebujących pomocy.

Zostanie ona przeznaczona na wsparcie pracy lekarzy w szpitalu w Dajr al-Balah. Pracują w nim już zespoły medyczne współorganizowane przez Polską Misję Medyczną oraz jej jordańskiego partnera JHAS (Jordan Health Aid Society – przyp. red) działającego wraz z organizacją Project HOPE.  Ich nieocenione poświęcenie może uratować wiele istnień.

źródło: Polska Misja Medyczna

Polska Misja Medyczna wspólnie z Jordan Health Aid Society i Project HOPE zorganizowała medyczny zespół pięciu lekarzy z Jordanii, Kataru i Omanu, który od trzech dni pracuje w szpitalu w Dajr al-Balah w centralnej Gazie. Dzięki zezwoleniu Izraela chirurdzy i anestezjolog mogli bezpiecznie wjechać do Strefy Gazy. Polska Misja Medyczna przekazała także 30 tys. USD na zakup leków, środków medycznych i drobnego sprzętu medycznego, który medycy dostarczyli do szpitala w Dajr al-Balah.

Sytuacja w Strefie Gazy to obecnie największy kryzys humanitarny na świecie. Palestyńscy cywile giną każdego dnia w wyniku bombardowań i ostrzałów, a szpitale po kolei przestają działać. Lekarzom brakuje wszystkiego: nie mają środków do znieczuleń, antybiotyków, leków przeciwzapalnych. W szpitalach nie ma zasilania, bo Izrael blokuje dostawy paliwa do generatorów, a więc nie działają respiratory, inkubatory czy monitory. Bez dobrze zorganizowanej pomocy medycznej liczba ofiar wciąż będzie rosnąć.

24 maja Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości wydał orzeczenie nakazujące natychmiastowe wstrzymanie ofensywy w Strefie Gazy. Mimo to aż 60 pocisków izraelskich spadło na Rafah w ciągu 48 godzin, w tym obóz dla uchodźców, znajdujący się w tzw. gwarantowanej przez Izrael, „bezpiecznej” strefie. Zginęło tam ponad 45 osób, większość to kobiety i dzieci. Atak pozostawił po sobie setki rannych, dla których pomoc jest praktycznie niemożliwa. Tragiczny bilans ofiar śmiertelnych wciąż rośnie ze względu na odniesione obrażenia i ograniczony dostęp do medycznych interwencji.

Operacja wojskowa Izraela w Strefie Gazy trwa 8 miesięcy, w tym czasie kosztowała życie już 36 tysięcy Palestyńczyków. Tylko 12 z 36 szpitali wciąż funkcjonuje, ale przeprowadzane są  jedynie zabiegi medyczne ratujące życie ludzi. Warunki panujące w placówkach przerażają. Pacjenci leżą na podłogach, brakuje zasilania, a amputacje odbywają się bez znieczulenia. Medycy zmuszeni są używać octu winnego do dezynfekcji. To wszystko sprawia, że specjaliści na miejscu są często bezsilni. Bez środków do znieczuleń, antybiotyków, leków przeciwzapalnych mogą pomóc zaledwie 3 z 10 osób, które potrzebują ich interwencji. Ludzie umierają każdego dnia, bo nie dostają pomocy medycznej ratującej życie, a którą powinien mieć zapewnioną każdy ranny, zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym.

Od początku konfliktu Polska Misja Medyczna wspiera pracę tych, którzy ratują życie w Strefie Gazy. Palestyńscy lekarze nie przestali pracować mimo ogromnego zagrożenia i faktu, że w bombardowaniach, zginęło już niemal 500 pracowników medycznych – część z nich na służbie, podczas ratowania życia potrzebujących. PMM przekazała także do organizacji partnerskiej w Gazie, Palestinian Medical Relief Society, łącznie 50 tys. USD, za które zakupiono środki medyczne, odzież oraz mleko dla noworodków.

źródło: Polska Misja Medyczna

Polska Misja Medyczna jest nierozerwalnie połączona z medykami. Cenimy pracę wszystkich osób związanych ze służbą zdrowia, bo wiemy, że kiedy przy różnych okazjach życzymy sobie w Polsce zdrowia, to dzięki nim właśnie te życzenia mają szansę się spełnić. Nie wszędzie jednak dostęp do opieki medycznej jest tak oczywisty jak w naszym kraju. Takim miejsce jest obecnie Strefa Gazy.

Drodzy Państwo,

codziennie ratujecie życie i zdrowie każdego i każdej z nas. Lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, położne, wszyscy pracownicy służby zdrowia – to dzięki Wam, kiedy życzymy sobie w Polsce zdrowia, możemy liczyć na spełnienie się tych życzeń.

Niestety, są na świecie miejsca, w których dostęp do jakiejkolwiek opieki medycznej graniczy z cudem. To miejsca, w których leczenie ludzi naraża życie także tych, którzy niosą pomoc. Większość placówek medycznych nie funkcjonuje, sprzęt medyczny jest rozgrabiony lub zniszczony, a szpitale to często spalone ruiny. Polska Misja Medyczna zna je bardzo dobrze.

Takim miejscem jest obecnie Strefa Gazy, gdzie już 8 miesiąc trwa operacja wojskowa Izraela, która kosztowała życie już 35 tysięcy Palestyńczyków. Funkcjonuje tam zaledwie 12 z 36 szpitali, większość z nich zaledwie częściowo, prowadząc jedynie zabiegi medyczne ratujące życie. Pacjenci leżą na podłogach, brakuje zasilania, by obsłużyć respiratory, inkubatory czy monitory. Amputacje odbywają się bez znieczulenia, do dezynfekcji używa się octu winnego. Lekarze na miejscu są często bezsilni: nie mają środków do znieczuleń, antybiotyków, leków przeciwzapalnych, są w stanie pomóc zaledwie 3 z 10 osób, które przychodzą po wsparcie. Ludzie umierają, bo nie dostają pomocy medycznej ratującej życie, a którą powinien mieć zapewniony każdy, niezależnie od miejsca urodzenia, poglądów, koloru skóry czy narodowości.

Polska Misja Medyczna wspiera pracę tych, którzy ratują życie w Gazie. Palestyńscy lekarze nie mogli zawiesić swoich działań: żyją, pomagają i giną każdego dnia tego konfliktu. Na miejscu, w bombardowaniach, zginęło już niemal 500 pracowników medycznych: część z nich na służbie, ratując życie potrzebującym.

Chcemy zaapelować do Państwa o pomoc dla Waszych kolegów i koleżanek z Gazy. Dzięki wsparciu naszych darczyńców, do Gazy dotarły już dwie transzy pomocy, która obejmowała środki medyczne, odzież oraz mleko dla noworodków. Trzecia transza, na którą środki chcielibyśmy zebrać przy Waszej pomocy, przeznaczona zostanie na wsparcie pracy lekarzy w szpitalu w Dajr al-Balah, do którego nasz jordański partner organizuje zespoły ratunkowe. Dzięki zezwoleniom Izraela medycy  z Jordanii, Kataru i Omanu mogą bezpiecznie wjeżdżać do Strefy Gazy.

Razem z możemy uratować setki ludzkich istnień. Pomóżmy tym, którzy każdego dnia ryzykują życie, by ratować ludzi ze Strefy Gazy. My jesteśmy bezpieczni, nasi najbliżsi także, ale teraz Gaza potrzebuje naszej pomocy bardziej, niż jakiekolwiek inne miejsce na świecie.

Z wyrazami szacunku i medycznym pozdrowieniem
Zespół Polskiej Misji Medycznej

Wspieraj Polską Misję Medyczną:
źróło: PMM

5 kontynentów, 30 krajów, ponad 1 000 000 osób, do których dotarła pomoc – to efekty 25 lat działalności Polskiej Misji Medycznej. Jedna z najbardziej znanych polskich organizacji pomocowych zaczynała pomagać podczas konfliktu w Kosowie, a dziś wspiera potrzebujących m. in. w Strefie Gazy, Ukrainie, Syrii czy Etiopii.

Wszystko zaczęło się w 1999 roku, podczas konfliktu w Kosowie. Na miejscu trwa kryzys humanitarny, jego ofiary uciekają do sąsiednich krajów. Czterech znajomych – Wiesław Latuszek-Łukasiewicz, Wojciech Bodzoń, Przemysław Guła i Jarosław Gucwa – postanawia pojechać do Albanii, pomagać uchodźcom.

Łączą się ze strażakami z Nowego Sącza, środowiskiem zorganizowanym wokół Medycyny Praktycznej i wspólnie organizują transport. Kupują leki, a w miejscowości Ndroq zakładają szpital polowy. Zamiast zaplanowanych dwóch tygodni, spędzają tam sześć miesięcy. Po powrocie zakładają Polską Misję Medyczną. Cel? Pomoc humanitarna, edukacja, programy medyczne i rozwojowe.

– Bardzo szybko przekonaliśmy się na własnej skórze, że pomoc powinna być możliwie długofalowa, że w przypadku większości kryzysów, dwa tygodnie to o wiele za mało – komentuje Jarosław Gucwa, lekarz chirurg, do dziś członek zarządu Polskiej Misji Medycznej.

– Potem rozpoczęło się już budowanie struktur i organizacji: dołączyły osoby takie jak wieloletnia dyrektorka PMM, Elżbieta Lipska oraz wiele innych osób. Szybko ruszyliśmy do działania w Afganistanie, Iranie, Pakistanie czy Algierii.

Organizacja nie zatrzymywała się też w kolejnych latach. Pracowników w charakterystycznej dla Polskiej Misji Medycznej czerwieni, zobaczyć można było w tak odległych od siebie krajach jak Papua Nowa Gwinea czy Wenezuela. Przez 25 lat działalności, Polska Misja Medyczna działała w ponad 30 krajach na 5 kontynentach. Pomoc medyczna dotarła dzięki temu do ponad miliona osób.

– Pomoc medyczna jest priorytetowa, bo to zazwyczaj ratowanie życia i zdrowia. Czy to poprzez bezpośrednią interwencję medyczną, czy przez zakup sprzętu, który potem przez lata służy lokalnej społeczności
– komentuje Ewa Piekarska-Dymus, prezeska Polskiej Misji Medycznej. – Dziś też pomagamy tam, gdzie jesteśmy najbardziej potrzebni: udzielamy pomocy medycznej w Syrii, nasze kliniki mobline jeżdżą po wschodniej Ukrainie, wspieramy palestyńskich lekarzy walczących o ludzkie życia w Strefie Gazy.

Pomoc to również konkretne osoby: 14-letni Hamza z Syrii, któremu PMM zapewniła protezę nogi. 8-letnia Samantha z Wenezueli, której zapewniono przygotowanie do operacji ścięgien Achillesa. Emerytka Olena, która dzięki klinice mobilnej dojeżdżającej do jej wsi, może pozostać pod opieką lekarzy.

– Ponad milion osób, które udało się nam wesprzeć, to ponad milion ludzkich historii. Wyjątkowych i niepowtarzalnych. Nigdy nie będą dla nas statystyką – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektor programu pomocy humanitarnej w Polskiej Misji Medycznej.

Polska Misja Medyczna pomaga obecnie w miejscach takich jak Ukraina, Strefa Gazy, Syria, Wenezuela, Etiopia czy Senegal. Tylko w 2023 roku zapewniła 138 nowych protez, przeszkoliła ponad 1300 medyków oraz dostarczyła sprzęt ponad 20 szpitalom na całym świecie. 

źródło: Polska Misja Medyczna

Strefa Gazy jest obecnie jednym z najniebezpieczniejszych miejsc do niesienia pomocy potrzebującym. Miesiące bombardowań i ostrzałów obiektów cywilnych przyniosły śmierć ponad 200 wolontariuszom oraz pracownikom humanitarnym. Giną również medycy. Ministerstwo Zdrowia Strefy Gazy podaje, że życie straciło już 348 pracowników służby zdrowia.
Naszym krajem wstrząsnęła informacja o śmierci Polaka w Strefie Gazy. Mężczyzna był wolontariuszem organizacji humanitarnej World Central Kitchen (WCK). W wyniku bombardowania, w którym zginął, życie straciło siedem osób – m.in. obywatele Wielkiej Brytanii, Australii oraz Irlandii. Wszyscy zajmowali się dostarczaniem żywności Palestyńczykom, którzy zmagają się obecnie z klęską głodu.
 
Nie ma usprawiedliwienia dla zabijania pracowników humanitarnych. Nigdy i w żadnych warunkach. Przypominam – nie ma go też dla zabijania osób cywilnych, które giną od początku tego konfliktu. Składamy kondolencje dla rodzin i bliskich wszystkich niewinnych osób, które straciły życie w Strefie Gazy  mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.

Ogromne niebezpieczeństwo, na jakie narażeni są wolontariusze i pracownicy humanitarni w Strefie Gazy, ma swoje odzwierciedlenie w tragicznych statystykach. ONZ informuje, że w Gazie zginęło już 174 jej pracowników, w tym 171 pracowników UNRWA (przyp. red. Agencja Narodów Zjednoczonych dla Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie).

Jednocześnie ONZ podkreśla, że to jedna z największych ofiar i najtragiczniejszych sytuacji w historii organizacji. Łącznie od początku eskalacji konfliktu zginęło już ponad 200 pracowników humanitarnych.

– Większość pracowników humanitarnych oraz medycznych, którzy zginęli dotychczas, to Palestyńczycy i Palestynki – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart. – To oni są w najtrudniejszej sytuacji, bo w większości nie mogą opuścić Strefy Gazy. Enklawa jest dla nich śmiertelną pułapką. Ich sytuacja niewiele różni się od sytuacji pozostałych osób cywilnych: żyją tam, pomagają i niemal każdego dnia giną.

Pomimo niebezpieczeństwa, działania pracowników humanitarnych i medycznych w Strefie Gazy są absolutnie niezbędne. Odcięci od świata mieszkańcy enklawy wyczerpali już praktycznie wszystkie swoje zapasy, a humanitarna pomoc i dostawy jedzenia są przepuszczane w zbyt małych ilościach, by wyżywić ponad 2 200 000 ludzi pozostających w enklawie.

Pracujący na miejscu lekarze donoszą również o ogromnych brakach w dostępnych lekach, do ich dyspozycji pozostają przede wszystkim podstawowe leki przeciwzapalne. Nie ma natomiast specyfików, które mogłyby uratować komuś życie, takich jak leki kardiologiczne czy przeciwcukrzycowe.

Dlatego lekarze współpracujący z Polską Misją Medyczną szacują, że 70% pacjentów zgłaszających się do prowadzonych przez nich punktów medycznych, nie otrzymuje niezbędnej pomocy.

Polska Misja Medyczna wraz z lokalnym partnerem – Palestinian Medical Relief Society – pomaga cywilom w Strefie Gazy. Pierwsza transza pomocowa sfinansowana z wpłat darczyńców zawiera zapasy medyczne, ciepłe ubrania oraz mleko dla noworodków.

źródło: Polska Misja Medyczna

Ciągłe ataki na placówki medyczne w Ukrainie sprawiają, że kraj nie jest w stanie zapewnić obywatelom sprawnego dostępu do usług medycznych. Dotyczy to szczególnie miejscowości bliskich linii frontu – dlatego pół roku temu Polska Misja Medyczna we współpracy z FRIDA Ukraine uruchomiła w obwodzie charkowskim kliniki mobilne. W odpowiedzi na potrzeby pacjentów, ich działania znacznie się teraz rozszerzą.
Polska Misja Medyczna prowadzi wiele projektów pomagających ludziom w kryzysie humanitarnym w Ukrainie. Jednym z nich są kliniki mobilne, które rozpoczęły swoją działalność w sierpniu ubiegłego roku. Wykwalifikowany personel medyczny jeździł dotąd po obwodzie charkowskim dwoma samochodami w pełni wyposażonymi w sprzęt medyczny. Ten rodzaj niesienia pomocy bardzo dobrze sprawdził się na ogarniętych wojną ziemiach za naszą wschodnią granicą. W związku ze zgłaszanymi potrzebami, działania medyków rozszerzą się w najbliższych miesiącach. Trzecia klinika mobilna podejmie swoją misję w obwodzie sumskim, a dodatkowo do dyspozycji potrzebujących oddane zostanie mobilne laboratorium, które pomoże w poszerzonej diagnostyce pacjentów.

– W miejscowościach, do których jeżdża nasze kliniki, zniknęły obecne w nich wcześniej przychodnie czy punkty medyczne – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej – Pacjenci mówią nam, że w warunkach wojennych lekarze przyjeżdżający do ich miejscowości to dla nich zbawienie.  Wyjazd na podstawowe badania do Charkowa to teraz jak wyprawa na drugi koniec świata.

Dla niektórych pacjentów przyjazd kliniki to pierwsza od lat możliwość zweryfikowania swojego stanu zdrowia i dostosowania leczenia do postępujących objawów choroby. Wizyty lekarskie utrudniła najpierw pandemia Covid-19, a następnie wojna. W pierwszym etapie działania klinik mobilnych ponad połowę pacjentów stanowiły osoby po 65 roku życia. Najpowszechniejszymi problemami były zaniedbane choroby przewlekłe, nadciśnienie, zaburzenia układu mięśniowo-szkieletowego, cukrzyca. Regularne wizyty w mniejszych miejscowościach na wschodzie Ukrainy umożliwiają dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić i rozpowszechnić się w regionie.

– Poza opieką lekarską, nasi pacjenci potrzebowali też zwykłej rozmowy, często dzielili się też z lekarzami swoimi życiowymi problemami. Dlatego swoją pracę w Ukrainie poza lekarzami, pielęgniarkami i farmaceutą rozpocznie teraz również psycholog – dodaje Marcin Choiński z Polskiej Misji Medycznej.

Sytuacja w Ukrainie pozostaje bardzo trudna. Jak wynika z szacunków ONZ, w 2024 roku 14,6 mln osób będzie potrzebować tam pomocy humanitarnej – co piąta z nich to dziecko.  Nieustające ataki wciąż uszkadzają lub niszczą placówki medyczne, a uszczuplone dochody gospodarstw domowych sprawiają, że ludzie zaczynają oszczędzać także na swoim zdrowiu, np. rezygnując z zakupu trudnodostępnych lekarstw.

Jak do tej pory kliniki mobilne Polskiej Misji Medycznej przebyły dystans 25 729 km, a ich zespół medyczny przepracował w tym czasie łącznie ponad 3 520 godzin. Pomoc otrzymało niemal 5 000 pacjentów.
 
Wspieraj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
źródło: PMM
Od początku wojny w Ukrainie Polska Misja Medyczna dostarczyła ukraińskim szpitalom ponad 160 transportów z pomocą medyczną. Od kilku miesięcy we współpracy z organizacją Frida wspiera również za pomocą klinik mobilnych mieszkańców obwodu charkowskiego, który znajduje się przy linii frontu. Lekarze w nich pracujący przeprowadzili już niemal 2000 konsultacji medycznych.
We współpracy z organizacją pozarządową FRIDA, Polska Misja Medyczna stworzyła zespół medyczny, który porusza się między mniejszymi miejscowościami na wschodzie kraju, w obwodzie charkowskim. Do dyspozycji medyków są dwa samochody wyposażone w najważniejsze urządzenia medyczne. W skład każdego zespołu wchodzi dwójka lekarzy i dwie pielęgniarki, dodatkowo wspierani przez farmaceutę. Regularne wizyty w wybranych miejscowościach pozwolą przeprowadzić dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić się w regionie.

Mobilny charakter klinik pozwala nam dotrzeć do większej liczby osób wymagających uwagi medycznej. To często osoby starsze i cierpiące na problemy z samodzielnym poruszaniem, nie mają one możliwości samodzielnego dojazdu do odległych placówek medycznych. Te trasy pokonują za nich nasze kliniki mobilne: od sierpnia przejechały już ponad 12 000 kilometrów – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej.

Medycy przeprowadzili jak dotychczas niemal 2000 konsultacji medycznych. Dotyczyły one zarówno chorób – przede wszystkim przewlekłych – jak i urazów pośrednio związanych z wojną. Obwód charkowski jest regionem, który przyjął największą liczbę uchodźców wewnętrznych (690 tysięcy ludzi), przede wszystkim ze wschodu i południa kraju. Dlatego w ramach wsparcia dla pacjentów prowadzone są również konsultacje psychologiczne – pomoc psychologiczna i psychiatryczna jest jedną z kluczowych potrzeb osób, które żyły i żyją w pobliżu linii frontu.

Ta pomoc to historie konkretnych ludzi. Jak choćby Viry spod Izium, która mówi nam, że dzięki opiece lekarzy i polepszeniu stanu zdrowia znów zachciało się jej żyć. Albo Ałły ze wsi Ruskie Tyszki, której niskie dochody nie pozwalały dotąd wykupywać potrzebnych leków – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.

 W związku z dużym zapotrzebowaniem na pomoc medyczną, Polska Misja Medyczna wzmocni zespół lekarzy w obwodzie charkowskim o trzecią klinikę mobilną. Jednocześnie organizacja wspiera nadal 10 szpitali z oddziałami neonatologicznymi w Ukrainie, szkoląc ich personel i kupując sprzęt niezbędny do ratowania życia ukraińskich noworodków. Według szacunków ONZ, pomocy humanitarnej na terenie Ukrainy potrzebuje nadal ponad 17 milionów osób.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
źródło: PMM
Obchodzone 19 sierpnia święto pracowników pomocy humanitarnej w tym roku przebiega pod hasłem #NoMatterWhat. „Bez względu na wszystko” potrzebna jest pomoc w krajach, które ucierpiały z powodów konfliktów zbrojnych czy katastrof naturalnych. Między innymi dlatego Polska Misja Medyczna rozpoczyna pomoc w Etiopii, której mieszkańcy cierpią w jednym z największych kryzysów humanitarnych na świecie.
W minionym roku z Jemenu, Etiopii i Sudanu dotarły do nas tragiczne informacje o śmiertelnych atakach na pracowników sektora pomocy humanitarnej. Osoby, które poświęciły swoje życie pomocy innym, same zapłaciły za to najwyższą cenę. Także tuż za naszą wschodnią granicą pracownicy i wolontariusze dostarczający pomoc dla pozostających w kraju mieszkańców Ukrainy są nieustannie narażeni na ataki.
 
Wskaźnik zapotrzebowania na pomoc humanitarną w ciągu ostatniego roku gwałtownie wzrósł – obecnie według danych ONZ potrzebuje jej 360 milionów osób, o 30% więcej niż rok temu. Najpoważniejszym brakiem jest żywność – ponad 260 milionów ludzi boryka się z poważnym brakiem bezpieczeństwa żywnościowego, a części z nich grozi głód.
 
Niedożywienie, szczególnie wśród najmłodszych, ma wielowymiarowy wpływ na zdrowie dziecka. Jego skutkiem są choroby takie jak anemia czy krzywica, powoduje również. Spowalnia również rozwój fizyczny i umysłowy, prowadzi do apatii. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy wspierali najmłodszych na całym świecie – mówi Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. Krakowska organizacja jest aktualnie obecna m.in. w Ukrainie, Wenezueli, Syrii, Senegalu i Etiopii.
 
W Etiopii organizacja rozpoczyna projekt polepszania jakości opieki neonatologicznej i pomocy medycznej dla dzieci do 5 roku życia. W kraju wskaźnik liczby lekarzy do pacjentów wynosi 1:50 000, a pielęgniarek 1:5000 i jest najniższy w Afryce Subsaharyjskiej. Zróżnicowana geografia Rogu Afryki i trudności z pokonywaniem odległości miedzy domem a szpitalem zagrażają najmłodszym pacjentom. Sytuacji w służbie zdrowia nie polepszyła też dwuletnia wojna domowa, w której wyniku w 2022 roku zginęło więcej osób, niż w wojnie na terenie Ukrainy[1]. Dlatego Polska Misja Medyczna w Etiopii pokrywa koszty leczenia szpitalnego wcześniaków oraz dzieci z niedożywieniem oraz zapewnia jedzenie opiekunom dzieci przyjętych do szpitala. Wyposaży również oddział noworodkowy szpitala w Waliso w niezbędny sprzęt do ratowania życia maluchów.
 
­– Etiopia odniosła niezwykły sukces w zmniejszeniu śmiertelności noworodków i matek w ostatnich dziesięcioleciach, ale pozostaje jednym z sześciu krajów o najwyższym współczynniku śmiertelności matek na świecie. Wielu z nich można by uniknąć dzięki przeszkolonemu personelowi, ale pomimo wysiłków rządu, 79% porodów nadal odbywa się w domu – dodaje Małgorzata Olasińska-Chart.
 
Innym projektem, który rozpoczyna teraz Polska Misja Medyczna, są kliniki mobilne, które docierać będą do najbardziej potrzebujących pacjentów w obwodzie charkowskim w Ukrainie. Mając przed sobą miliony osób potrzebujących pomocy, organizacje pomocy humanitarnej stają ramię w ramię, by wspólnie docierać tam, gdzie jest to niezbędne. Niezależnie od dystansu, przyczyn problemów i trudności napotykanych na drodze.
 
Wesprzyj pomoc Polskiej Misji Medycznej:
[1] New figures show conflict-related deaths at 28-year high, largely due to Ethiopia and Ukraine wars – Peace Research Institute Oslo (PRIO)

źródło: PMM

Od początku wojny w Ukrainie Polska Misja Medyczna zaangażowała się w pomoc ukraińskim placówkom opieki medycznej. W ramach rozszerzenia działalności ukraińskiego oddziału polskiej organizacji przez kolejnych sześć miesięcy po obwodzie charkowskim będą poruszać się dwie kliniki mobilne, świadczące pomoc mieszkańcom jednego z najbardziej dotkniętych wojną regionów.
We współpracy z izraelsko-ukraińską organizacją pozarządową FRIDA udało się stworzyć zespół medyczny, który będzie poruszać się między mniejszymi miejscowościami na wschodzie kraju. Do ich dyspozycji będą dwa samochody wyposażone w najważniejsze urządzenia medyczne. W skład każdego zespołu wchodzi dwójka lekarzy i dwie pielęgniarki, dodatkowo wspierani przez farmaceutę. Regularne wizyty w wybranych miejscowościach pozwolą przeprowadzić dystrybucję leków i kontrolowanie ognisk chorób, które mogą pojawić się w regionie.   
 
– Mobilny charakter klinik pozwoli nam dotrzeć do większej liczby osób wymagających uwagi medycznej. Możemy się spodziewać, że część mieszkańców, szczególnie osoby starsze i mające problemy z samodzielnym poruszaniem, nie monitorowały swojego stanu zdrowia od czasów przed Covid-19. To oznacza, że część z nich nie przyjmowała leków albo nie zweryfikowała, czy przyjmowane środki są odpowiednie do stanu zdrowia, czy w związku z pojawieniem się kolejnych dolegliwości powinni być leczeni w inny sposób – mówi Marcin Choiński, koordynator projektu klinik mobilnych z ramienia Polskiej Misji Medycznej.
 
Placówki medyczne, obecny w nich personel i pacjenci są nieprzerwanie narażeni na zagrożenie. Do końca maja bieżącego roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała 1004 ataki. W statystyki wliczane są nie tylko ostrzały, ale również wszelkie akty wpływające na dostęp do opieki zdrowotnej dla osób potrzebujących. Zginęło w nich 101 osób, zarówno pacjentów jak i personelu medycznego, wiele innych zostało rannych. Jeden na dziesięć ukraińskich szpitali został bezpośrednio uszkodzony w wyniku ataków, a największe zniszczenia odnotowano we wschodnich obwodach – charkowskim, donieckim, ługańskim, a także chersońskim i kijowskim.  
 
– Musieliśmy poświęcić dużo czasu żeby jak najlepiej przygotować się na zagrożenie, które może wpłynąć na naszą pracę w regionie. Jakość wykonywanych badań musi być zgodna ze standardami, lekarze muszą być w pełni skoncentrowani na pracy z pacjentami, choć cały czas będzie towarzyszyć im wizja konieczności natychmiastowej ewakuacji. Musimy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby zapewnić im warunki do pracy i bezpiecznego powrotu do domu – dodaje Marcin Choiński.   
 
W okresie od kwietnia do czerwca ubiegłego roku Polska Misja Medyczna prowadziła punkty pierwszej pomocy medycznej po ukraińskiej stronie przejść granicznych, lekarze odbywali również wyjazdowe wizyty do punktów recepcyjnych, gdzie przebywali uchodźcy ze wschodu Ukrainy. Te doświadczenia pozwoliły stworzyć nowy program wsparcia, tym razem zakładającego dotarcie do osób, które nie opuściły swoich domów. Krakowska organizacja wciąż przekazuje specjalistyczną pomoc do ukraińskich szpitali, umożliwiając ich dalsze funkcjonowanie poprzez uzupełnianie braków wynikających z trudnej sytuacji kraju.
źródło: PMM