Medicalpress
Polski system ochrony zdrowia funkcjonuje dziś w coraz większej mierze dzięki pielęgniarkom, które osiągnęły już wiek emerytalny, wynika z najnowszego raportu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych zaprezentowanego podczas konferencji prasowej poświęconej sytuacji kadrowej w pielęgniarstwie. Choć statystyki wskazują na niewielki wzrost liczby pielęgniarek pracujących z pacjentami, eksperci podkreślają, że poprawa ma charakter jedynie pozorny.
W 2024 roku liczba pielęgniarek pracujących z pacjentami wzrosła do 219,9 tys., czyli o 3,8 tys. więcej niż rok wcześniej. Jednak niemal cały ten wzrost zapewniły osoby po 60. roku życia. Liczba pielęgniarek w wieku emerytalnym wzrosła o 3,7 tys., co oznacza, że system coraz bardziej uzależnia się od pracy osób, które mogłyby już zakończyć aktywność zawodową.

„To nie młode kadry ratują dziś system. Ratują go pielęgniarki, które dawno mogły przejść na emeryturę. Polski system ochrony zdrowia stoi dziś na barkach kobiet, które powinny już odpoczywać po kilkudziesięciu latach pracy. W obliczu systemowego braku pielęgniarek, niewykorzystane zostają kompetencje położnych” – podkreśla Krystyna Ptok, Przewodnicząca OZZPIP.

Polska nadal daleko za Europą

Mimo niewielkiego wzrostu wskaźnika liczby pielęgniarek na 1000 mieszkańców, Polska nadal pozostaje znacząco poniżej średniej państw OECD. Obecnie wskaźnik ten wynosi około 5,8 pielęgniarki na 1000 mieszkańców, podczas gdy średnia dla porównywalnych systemów ochrony zdrowia przekracza 11 pielęgniarek.

Tempo wzrostu liczby pielęgniarek jest również ponad dwukrotnie wolniejsze niż zakładała rządowa strategia rozwoju pielęgniarstwa z 2019 roku. Eksperci alarmują, że obecna dynamika nie odpowiada rosnącym potrzebom zdrowotnym starzejącego się społeczeństwa. Od 2019 roku liczba seniorów wzrosła czterokrotnie szybciej niż liczba pielęgniarek pracujących z pacjentami.

System coraz bardziej zależny od seniorek

Już ponad jedna piąta pielęgniarek pracujących z pacjentami posiada uprawnienia emerytalne. Efektywny wiek odejścia z zawodu wynosi obecnie około 64,5 roku, podczas gdy dla ogółu kobiet w Polsce to około 60,7 roku. W praktyce oznacza to, że wiele pielęgniarek pracuje długo po osiągnięciu wieku emerytalnego, część nawet po 70. i 80. roku życia.

Eksperci zwracają uwagę, że pozostawanie pielęgniarek w zawodzie było w ostatnich latach możliwe przede wszystkim dzięki poprawie wynagrodzeń i warunków zatrudnienia. Ewentualny powrót do wcześniejszych mechanizmów płacowych może doprowadzić do gwałtownych odejść z zawodu.

„Nie wiemy, ile pielęgniarek odejdzie z pracy po zmianach płacowych. Wiemy jedno – system może tego nie wytrzymać” – podkreśla Ptok.

Deficyt pielęgniarek obejmuje już niemal cały kraj

Raport pokazuje również, że kryzys kadrowy przestał być problemem lokalnym. Według danych Barometru Zawodów w 2026 roku w niemal 300 powiatach występuje deficyt lub znaczny deficyt pielęgniarek, a w żadnym powiecie nie odnotowano nadwyżki kadrowej.

Jednocześnie pogłębiają się różnice między województwami. Regiony, które już wcześniej miały najmniej pielęgniarek, nadal rozwijają się pod tym względem wolniej niż średnia krajowa.

Więcej studentów nie rozwiązuje problemu

Choć rekordowa liczba osób rozpoczęła studia pielęgniarskie, znaczna część nie dociera do końca kształcenia. Coraz większą grupę nowych osób uzyskujących prawo wykonywania zawodu stanowią także osoby w wieku 35-50 lat, które będą pracować znacznie krócej niż młode kadry rozpoczynające karierę zawodową po studiach.

„Nie wystarczy otworzyć kierunków studiów. Trzeba jeszcze doprowadzić studentów do zawodu i zatrzymać ich w systemie” – wskazuje przewodnicząca OZZPIP.

Medycyna się rozwija – a system nadal liczy pielęgniarki jak 20 lat temu

Nowoczesna medycyna skraca czas hospitalizacji, ale jednocześnie znacząco zwiększa liczbę, intensywność i złożoność procedur wykonywanych każdego dnia przez pielęgniarki. Pacjenci trafiają dziś do szpitali w cięższym stanie niż jeszcze kilkanaście lat temu: są starsi, wielochorobowi i wymagają stałego monitorowania oraz bardziej zaawansowanej opieki. Coraz większa część leczenia odbywa się poza szpitalem: w domu pacjenta, opiece długoterminowej, środowiskowej i ambulatoryjnej. To również wymaga obecności pielęgniarek i zwiększa obciążenie systemu.

„Rozwój nowych technologii i terapii nie zmniejsza zapotrzebowania na pielęgniarki. Przeciwnie, wymaga wyższych kompetencji, większej odpowiedzialności i większej ilości czasu poświęcanego pacjentowi. Obecne normy zatrudnienia oraz wyceny świadczeń nadal opierają się głównie na liczbie łóżek lub pacjentów, a nie na rzeczywistym czasie i poziomie trudności pracy pielęgniarki. System nadal nie uwzględnia faktu, że jedna pielęgniarka wykonuje dziś znacznie więcej czynności medycznych, administracyjnych i koordynacyjnych niż jeszcze 20 lat temu. W praktyce oznacza to rosnące przeciążenie personelu, mniej czasu dla pacjenta i coraz większe ryzyko błędów oraz wypalenia zawodowego” – mówi Katarzyna Tymińska, pielęgniarka z 40-letnim stażem pracy na oddziale kardiochirurgii dziecięcej.

Pacjenci już odczuwają skutki kryzysu

Niedobory pielęgniarek przekładają się bezpośrednio na bezpieczeństwo pacjentów. W wielu placówkach personel pracuje w warunkach przeciążenia, pojawiają się jednoosobowe dyżury, nieobsadzone minimalne normy zatrudnienia oraz ograniczony czas dla pacjentów. Rosną także ryzyko błędów medycznych i wypalenia zawodowego personelu.

„Braki pielęgniarek to nie problem statystyczny. To problem bezpieczeństwa pacjentów. Sytuacja jest trudna na wielu oddziałach, a dramatyczna na oddziałach psychiatrycznych. Bez norm zatrudnienia niestety nagminnie obsady są za małe i zdarzają się nawet te jednoosobowe” – mówi Jolanta Januszczak, pielęgniarka psychiatryczna.

„Pielęgniarka jest często pierwszą osobą, z którą mamy styczność, kiedy jesteśmy przyjmowani na oddział czy w innych miejscach, np. centrach zdrowia psychicznego. Dla bezpieczeństwa pacjentów wystarczająca ilość pielęgniarek jest gwarantem bezpieczeństwa” – mówi Norbert Bolek z Fundacji eFkropka.

„Dla pacjenta nie ma znaczenia, czy pielęgniarka pracuje w szpitalu, domu opieki czy opiece środowiskowej. Ważne jest, żeby ktoś był obok wtedy, gdy potrzebuje profesjonalnej pomocy. Tymczasem w opiece długoterminowej brakuje dziś pielęgniarek dramatycznie, a personel jest skrajnie przeciążony. Społeczeństwo starzeje się coraz szybciej, liczba osób wymagających codziennej opieki rośnie z roku na rok, a już dziś brakuje ludzi do jej zapewnienia. Musimy pamiętać, że pielęgniarki są potrzebne nie tylko przy szpitalnym łóżku, ale także w domach pacjentów, zakładach opiekuńczych i całym, szeroko pojętym systemie opieki długoterminowej” – mówi Tomasz Michałek z Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Polska bez długofalowej strategii

Podczas, gdy kraje takie jak Niemcy, Norwegia czy Szwajcaria wdrażają wieloletnie strategie zabezpieczenia kadr pielęgniarskich nawet do 2040 roku, w Polsce nadal brakuje aktualizacji polityki kadrowej i kompleksowego planu działań. OECD, WHO oraz Komisja Europejska coraz częściej alarmują o pogłębiającym się kryzysie pielęgniarskim w Europie.

Autorzy raportu apelują o pilne wdrożenie działań naprawczych obejmujących m.in. poprawę warunków pracy, rozwój ścieżek kariery, skuteczne programy mentoringowe dla młodych pielęgniarek oraz długofalowe planowanie kadr medycznych. – „Koniecznie musimy dokonać przeglądu i aktualizacji norm pracy, tak aby odpowiadały realnym procedurom wykonywanym na oddziałach” – apelowała Dorota Ronek, wiceprezes OZZPIP.

Raport kadrowy pielęgniarek i położnych ma na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej i decydentów na rzeczywistą skalę kryzysu kadrowego w pielęgniarstwie oraz jego konsekwencje dla bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli.

Raport „Analizy kadrowe pielęgniarek – aktualizacja” wskazuje jednoznacznie: bez systemowych działań Polska w najbliższych latach może stanąć wobec dramatycznego pogłębienia kryzysu kadrowego w ochronie zdrowia.

Źródło: OZZPiP

12 maja na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych. Data nie jest przypadkowa. To rocznica urodzin Florence Nightingale, brytyjskiej pielęgniarki uznawanej za prekursorkę nowoczesnego pielęgniarstwa, która w XIX wieku zmieniła sposób myślenia o opiece nad pacjentem i stworzyła podwaliny współczesnego systemu pielęgniarskiego. Święto zostało ustanowione przez Międzynarodową Radę Pielęgniarek podczas kongresu w Meksyku w 1973 roku.
Choć każdego roku pojawiają się życzenia, podziękowania i okolicznościowe apele o szacunek dla zawodu, rzeczywistość pielęgniarek i położnych nadal pozostaje jedną z najbardziej wymagających w polskim systemie ochrony zdrowia. To grupa zawodowa, bez której szpitale, przychodnie, oddziały ratunkowe, hospicja, domy opieki i porodówki po prostu nie mogłyby funkcjonować. Jednocześnie to środowisko od lat alarmujące o przeciążeniu pracą, brakach kadrowych i rosnącej odpowiedzialności.

Pielęgniarki i położne są obecne na każdym etapie życia człowieka. Towarzyszą pacjentom podczas narodzin, leczenia, rehabilitacji i opieki paliatywnej. Są często pierwszymi osobami, które zauważają pogorszenie stanu chorego, reagują na nagłe zagrożenia i spędzają z pacjentami więcej czasu niż jakakolwiek inna grupa zawodowa w medycynie. W praktyce ich rola daleko wykracza poza wykonywanie procedur medycznych. To również edukacja zdrowotna, wsparcie emocjonalne, koordynacja opieki i kontakt z rodziną chorego.

Paradoks polega na tym, że właśnie ta codzienna obecność sprawia, iż praca pielęgniarek bywa społecznie „niewidzialna”. Pacjent pamięta operację, diagnozę czy nazwisko lekarza prowadzącego, ale to pielęgniarka najczęściej spędza z nim wielogodzinne dyżury, pomaga w najtrudniejszych momentach i odpowiada za bezpieczeństwo chorego przez całą dobę. Dopiero sytuacje kryzysowe, takie jak pandemia COVID-19, uświadomiły opinii publicznej skalę odpowiedzialności tej profesji.

Pandemia była dla pielęgniarek i położnych momentem szczególnym. To właśnie one znalazły się na pierwszej linii walki z koronawirusem, pracując ponad siły, często kosztem własnego zdrowia i życia. Dane Ministerstwa Zdrowia z 2021 roku wskazywały, że zakażenie SARS-CoV-2 wykryto u ponad 61 tys. pielęgniarek, a wiele z nich zmarło w trakcie pandemii. Dla części środowiska był to moment graniczny, po którym wiele osób zdecydowało się odejść z zawodu lub ograniczyć aktywność zawodową.

Problem starzenia się kadry pielęgniarskiej od lat pozostaje jednym z największych wyzwań polskiej ochrony zdrowia. Według danych Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych w Polsce zarejestrowanych jest ponad 315 tys. pielęgniarek i ponad 41 tys. położnych, jednak aktywnie pracuje jedynie około 74 proc. pielęgniarek i 70 proc. położnych. Średnia wieku personelu systematycznie rośnie, a liczba młodych osób wchodzących do zawodu nadal nie rekompensuje skali odejść na emeryturę.

Eksperci od lat podkreślają, że problemem nie jest wyłącznie liczba personelu, ale również organizacja pracy i sposób traktowania pielęgniarek w systemie. W wielu placówkach nadal funkcjonuje model, w którym pielęgniarki są przeciążone obowiązkami administracyjnymi, pracują na kilku etatach i mierzą się z ogromną odpowiedzialnością przy niewystarczającym wsparciu. Coraz częściej mówi się także o wypaleniu zawodowym, kryzysie zdrowia psychicznego personelu medycznego i konieczności budowania bardziej partnerskich relacji w zespołach terapeutycznych.

Jednocześnie zmienia się samo pielęgniarstwo. To dziś zawód coraz bardziej specjalistyczny i samodzielny. Pielęgniarki posiadają kompetencje do zapisywania części leków, wystawiania recept czy prowadzenia porad edukacyjnych. Rozwija się pielęgniarstwo specjalistyczne, anestezjologiczne, onkologiczne, geriatryczne czy psychiatryczne. Coraz większą rolę odgrywają także położne, które nie tylko uczestniczą w porodach, ale prowadzą edukację zdrowotną kobiet, wspierają pacjentki po porodzie i zajmują się profilaktyką zdrowia reprodukcyjnego.

Mimo postępu technologicznego medycyna nadal pozostaje obszarem, w którym kluczowe znaczenie ma obecność drugiego człowieka. Żaden system informatyczny, algorytm czy urządzenie nie zastąpi empatii, doświadczenia i uważności pielęgniarki przy łóżku chorego. To właśnie dlatego zawody pielęgniarki i położnej od lat uznawane są za jedne z profesji o najwyższym poziomie społecznego zaufania.

Źródło: Gov.pl

Od marca 2026 roku wzrośnie składka członkowska pielęgniarek i położnych. Zgodnie z uchwałą I Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Pielęgniarek i Położnych oraz na podstawie danych GUS dotyczących przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, miesięczna opłata wyniesie 89 zł i będzie obowiązywać do lutego 2027 roku. Samorząd zawodowy podkreśla, że składki stanowią kluczowe źródło finansowania działań wspierających środowisko zawodowe, bezpieczeństwo wykonywania zawodu oraz rozwój kompetencji pielęgniarek i położnych w całym kraju.
 
Zgodnie z Uchwałą nr 5 I Nadzwyczajnego Krajowego Zjazdu Pielęgniarek i Położnych z 23 września 2024 r. w sprawie wysokości składki członkowskiej oraz zasad jej podziału, a także w związku z komunikatem Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z 9 lutego 2026 r. dotyczącym przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2025 r., składka członkowska w okresie od marca 2026 r. do lutego 2027 r. wynosi 89,00 zł miesięcznie.

Dotychczas, od 1 kwietnia 2025 r., składka wynosiła 82 zł miesięcznie.

Zasady podziału składki
Zgodnie z obowiązującymi zasadami:
  • 6% składki przekazywane jest przez okręgową izbę do Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, co stanowi 5,34 zł z miesięcznej składki każdej członkini i każdego członka samorządu,
  • pozostała część składki pozostaje w okręgowej izbie pielęgniarek i położnych.
Składkę za dany miesiąc należy opłacić do 15. dnia miesiąca następnego. Pierwszą składkę w nowej wysokości należy uiścić do 15 kwietnia 2026 r.

Kto jest zwolniony z opłacania składki

Z obowiązku opłacania składki zwolnione są wyłącznie osoby, które zgłosiły zaprzestanie wykonywania zawodu i dopełniły formalności w biurze właściwej okręgowej izby.

Dlaczego składka jest ważna

Środki pochodzące ze składek umożliwiają realizację działań ustawowych wspierających pielęgniarki i położne, w tym m.in.:

  • reprezentowanie interesów zawodowych w kraju i instytucjach międzynarodowych,
  • nadzór nad prawidłowym wykonywaniem zawodu,
  • udział w opiniowaniu i tworzeniu prawa,
  • refundacje kosztów kursów, specjalizacji i kształcenia podyplomowego,
  • finansowanie i organizację szkoleń zawodowych,
  • nieodpłatny dostęp do e-biblioteki z materiałami merytorycznymi i prawnymi,
  • pomoc finansową i zapomogi w trudnych sytuacjach życiowych,
  • wsparcie prawne i doradztwo zawodowe,
  • pomoc w sprawach związanych z prawem wykonywania zawodu,
  • działania na rzecz poprawy warunków pracy i rozwoju kompetencji,
  • organizację konferencji i spotkań środowiskowych,
  • bieżące informowanie o zmianach prawnych i zawodowych.
Składka członkowska stanowi nie tylko obowiązek ustawowy, lecz także wspólne narzędzie wzmacniania bezpieczeństwa oraz rozwoju zawodu pielęgniarki i położnej.

Środki ze składek finansują m.in. nadzór nad prawidłowym wykonywaniem zawodu, reprezentowanie środowiska w procesie legislacyjnym, refundacje kształcenia podyplomowego, organizację szkoleń i konferencji, wsparcie prawne, pomoc finansową w trudnych sytuacjach życiowych oraz działania na rzecz poprawy warunków pracy. Samorząd podkreśla, że składka to nie tylko ustawowy obowiązek, lecz także wspólne narzędzie budowania bezpieczeństwa zawodowego i wzmacniania pozycji pielęgniarek oraz położnych w systemie ochrony zdrowia

Podwyższenie składki do 89 zł miesięcznie od marca 2026 roku jest konsekwencją przyjętych uchwał i aktualnych danych ekonomicznych. Dla samorządu zawodowego to mechanizm pozwalający realizować ustawowe zadania i zapewniać realne wsparcie środowisku. W kontekście rosnących wyzwań systemu ochrony zdrowia składka pozostaje jednym z filarów stabilności i rozwoju zawodu pielęgniarki i położnej.

Źródło: NIPiP

Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia podpisał nowe zarządzenie zmieniające zasady zawierania i realizacji umów w podstawowej opiece zdrowotnej. Dokument wprowadza m.in. kwartalną premię motywacyjną w opiece koordynowanej, ryczałt dla koordynatorów w pierwszym okresie realizacji świadczeń oraz nowy sposób naliczania stawek za ich pracę. Zmiany obowiązują z mocą od 1 stycznia 2026 r.
Informacja o rzekomym przyznaniu pielęgniarkom prawa do wystawiania zwolnień lekarskich wywołała w ostatnich dniach duże poruszenie w środowisku medycznym i w mediach społecznościowych. Pojawiły się skrajne komentarze, od entuzjastycznych zapowiedzi „rewolucji w systemie” po krytyczne głosy o przekraczaniu kompetencji zawodowych. Tymczasem, jak jednoznacznie podkreśla Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, nowelizacja ustawy podpisana przez Prezydenta RP nie dotyczy zwolnień lekarskich, lecz zupełnie innego obszaru orzecznictwa.

7 stycznia 2026 r. Prezydent RP podpisał ustawę o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw. Wbrew obiegowym opiniom nie wprowadza ona zmian w zakresie e ZLA ani nie przyznaje pielęgniarkom uprawnień do orzekania o czasowej niezdolności do pracy. Dotyczy natomiast rozszerzenia kompetencji wybranych zawodów medycznych w obszarze orzecznictwa, w tym pielęgniarek.

Kluczowa zmiana została wprowadzona do ustawy z dnia 15 lipca 2011 r. o zawodach pielęgniarki i położnej. Do art. 4 ust. 1 dodano pkt 6a, który przyznaje pielęgniarkom prawo do orzekania o niezdolności do samodzielnej egzystencji, o której mowa w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jest to kompetencja o dużym znaczeniu systemowym, ponieważ orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji stanowi podstawę do uzyskania określonych świadczeń i form wsparcia.

Ustawodawca precyzyjnie określa przesłanki wydania takiego orzeczenia. Niezdolność do samodzielnej egzystencji stwierdza się w przypadku naruszenia sprawności organizmu w stopniu powodującym konieczność stałej lub długotrwałej opieki i pomocy innej osoby w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych. Nie jest to więc decyzja uznaniowa ani administracyjna, lecz orzeczenie oparte na stanie zdrowia pacjenta i jasno określonych kryteriach medycznych.

NRPiP podkreśla również, że nowe kompetencje nie będą realizowane w sposób dowolny. Mają być wykonywane przy zachowaniu ustawowych kwalifikacji oraz nadzoru, co ma gwarantować bezpieczeństwo pacjentów i spójność systemu orzeczniczego. Jest to istotne w kontekście obaw części środowiska, że rozszerzanie uprawnień zawodowych może prowadzić do chaosu kompetencyjnego.

Ważnym elementem komunikatu samorządu jest także kwestia terminu wejścia w życie zmian. Przepisy przyznające pielęgniarkom nowe uprawnienia zaczną obowiązywać 13 kwietnia 2026 r., czyli po upływie trzech miesięcy od ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw. Do tego czasu pielęgniarki funkcjonują w ramach dotychczasowych regulacji.

Najwięcej nieporozumień narosło wokół zwolnień lekarskich. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych jednoznacznie dementuje doniesienia, jakoby nowelizacja dawała pielęgniarkom prawo do wystawiania e ZLA. Jak podkreśla samorząd: „Nowe regulacje stanowią rozszerzenie kompetencji zawodowych pielęgniarek w zakresie orzecznictwa, a nie w zakresie orzecznictwa czasowej niezdolności do pracy”. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie, ponieważ orzekanie o niezdolności do samodzielnej egzystencji i orzekanie o czasowej niezdolności do pracy to dwa odrębne obszary prawne i medyczne.

Jednocześnie NRPiP nie ukrywa, że temat zwolnień lekarskich pozostaje przedmiotem dalszych działań. Samorząd informuje, że podejmuje starania na rzecz umożliwienia pielęgniarkom w przyszłości wystawiania zaświadczeń o niezdolności do pracy. Nie jest to jednak element obecnie podpisanej nowelizacji, lecz potencjalny kierunek kolejnych zmian legislacyjnych.

Cała sytuacja pokazuje, jak łatwo w przestrzeni publicznej rodzą się uproszczenia i jak dużą rolę odgrywa precyzyjna komunikacja wokół zmian w ochronie zdrowia. Nowe kompetencje pielęgniarek w zakresie orzecznictwa mogą realnie wzmocnić ich rolę w systemie opieki nad pacjentami wymagającymi stałej pomocy, ale nie oznaczają przejęcia uprawnień lekarzy w obszarze zwolnień lekarskich. Rozdzielenie tych dwóch kwestii wydaje się kluczowe dla merytorycznej debaty o przyszłości zawodów medycznych w Polsce.

Źródło: NRPiP

Zmiany demograficzne, zamykanie oddziałów położniczo-ginekologicznych i rosnące wyzwania związane z dostępnością opieki okołoporodowej skłoniły Ministerstwo Zdrowia do zaprojektowania nowego rozwiązania systemowego. Nowelizacja rozporządzenia dotyczącego świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego ma zapewnić kobietom w ciąży i rodzącym bezpieczną opiekę, niezależnie od miejsca zamieszkania. Kluczową rolę w nowym modelu odgrywają położne, których kompetencje i samodzielność zawodowa zostają istotnie wzmocnione.
Celem nowelizacji rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego, w ramach której zaprojektowano świadczenie „Opieka nad kobietą w ciąży i kobietą rodzącą realizowana przez położną” jest zwiększenie dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu położnictwa w szpitalach oddalonych o więcej niż 25 km od najbliższej placówki realizującej świadczenia położniczo-ginekologiczne w trybie hospitalizacji.

Nowelizacja przyczyni się również do wzmocnienia roli położnych jako samodzielnych profesjonalistów medycznych, w szczególności w zakresie oceny stanu klinicznego kobiety w ciąży, kobiety rodzącej oraz kobiety w połogu.

Projekt rozporządzenia zakłada zorganizowanie opieki położnych w placówkach, w których nie funkcjonuje oddział ginekologiczno-położniczy, a które posiadają izbę przyjęć lub szpitalny oddział ratunkowy, wraz z zapewnieniem zabezpieczenia transportowego – w tym całodobowego dostępu do środka transportu z odpowiednim wyposażeniem oraz z udziałem położnej i ratownika medycznego.

Proponowane rozwiązanie obejmuje:

W placówkach tych zostanie wyodrębnione miejsce umożliwiające bezpieczne przyjęcie porodu – tzw. izba porodowa, czyli osobne, odpowiednio wyposażone i przystosowane do tego pomieszczenie.

Nowelizacja rozporządzenia nie przewiduje likwidacji oddziałów położniczo-ginekologicznych. Wszelkie decyzje dotyczące szpitali oraz zmiany profilu ich działalności należą wyłącznie do ich właścicieli. Ministerstwo Zdrowia może i udziela wsparcia eksperckiego, nie ma jednak wpływu na ostateczne decyzje podejmowane przez organy założycielskie.

Warto zwrócić uwagę, że:

Przyjęcie porodu w izbie porodowej będzie miało charakter incydentalny i nastąpi wyłącznie w sytuacji, gdy stopień zaawansowania akcji porodowej uniemożliwi bezpieczny transport pacjentki do najbliższego szpitala posiadającego oddział ginekologiczno-położniczy. Należy też zaznaczyć, że również obecnie, w pojedynczych przypadkach, dochodzi do porodów na szpitalnych oddziałach ratunkowych, w których aktualnie nie ma specjalnie wydzielonych do tego celu pomieszczeń, ani dedykowanego personelu.

Projekt nie będzie miał wpływu na budżet państwa i budżety jednostek samorządu terytorialnego. Skutki finansowe zostaną pokryte w ramach środków określonych w planie finansowym NFZ, bez konieczności ubiegania się na ten cel o dodatkowe środki z budżetu państwa.

Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia rozwiązanie odpowiada na realne problemy systemowe wynikające z niżu demograficznego i ograniczonej dostępności oddziałów położniczych w mniejszych miejscowościach. Nowy model opieki, oparty na pracy położnych w placówkach bez oddziałów ginekologiczno-położniczych, ma zapewnić bezpieczeństwo kobietom w ciąży poprzez wczesną ocenę stanu klinicznego, właściwą kwalifikację do transportu oraz możliwość incydentalnego przyjęcia porodu w odpowiednio przygotowanej izbie porodowej. Jednocześnie resort podkreśla, że zmiany nie oznaczają likwidacji oddziałów położniczych, a ich celem jest utrzymanie wysokich standardów opieki i bezpieczeństwa pacjentek, przy racjonalnym wykorzystaniu zasobów systemu ochrony zdrowia.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Podczas niedawnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Pielęgniarek i Położnych (1 października 2025 r.) dyskusja skupiła się wokół kryzysu kadrowego i finansowego, który paraliżuje rozwój opieki geriatrycznej i długoterminowej. Debata pokazała, że system, który powinien być odpowiedzią na dramatycznie rosnące potrzeby starzejącego się społeczeństwa, grzęźnie w niedofinansowaniu, zbyt niskich normach zatrudnienia i wciąż niewdrożonych rozwiązaniach ustawowych.
Polska demografia nie pozostawia złudzeń – w najbliższych latach liczba osób po 60. roku życia będzie dwukrotnie wyższa niż populacja poniżej tego wieku. Oznacza to gwałtowny wzrost zapotrzebowania na wyspecjalizowaną opiekę geriatryczną, której system obecnie nie jest w stanie zapewnić. Brakuje geriatrów, brakuje pielęgniarek ze specjalizacją w opiece nad seniorami, brakuje psychologów i fizjoterapeutów. Nowo projektowane Centra Zdrowia 75+, które miały być odpowiedzią na te wyzwania, wciąż pozostają jedynie zapowiedzią. Jak mówiła przewodnicząca zespołu Joanna Wicha: „Nawet jeśli wydaliśmy z KPO półtora miliarda na wspaniałe łóżka, to jeśli do tych łóżek nie będziemy mieli personelu, to one po prostu będą pustymi łóżkami”
Przyczyn impasu w geriatrii i opiece długoterminowej jest wiele, ale najczęściej powtarzanym wątkiem podczas posiedzenia było finansowanie. Zbyt niska wycena świadczeń sprawia, że lekarze i pielęgniarki nie chcą podejmować pracy w domach pomocy społecznej czy zakładach opiekuńczo-leczniczych. Zdecydowanie częściej wybierają szpitale i podstawową opiekę zdrowotną, gdzie wynagrodzenia są wyższe i bardziej stabilne. Profesor Tomasz Targowski, krajowy konsultant w dziedzinie geriatrii, podkreślał wprost: „Finansowanie, finansowanie, jeszcze raz finansowanie”, wskazując, że nieopłacalność procedur jest barierą w tworzeniu nowych poradni i oddziałów geriatrycznych.

Obraz codzienności w placówkach opiekuńczych daleki jest od oficjalnych statystyk. Choć normy zatrudnienia formalnie istnieją, w praktyce są często niewykonalne. Zgodnie z przepisami na jednego pacjenta dorosłego powinno przypadać 0,7 etatu pielęgniarki, a w przypadku dzieci – 0,9. Tymczasem w DPS-ach i ZOL-ach liczby te pozostają jedynie na papierze, a ich przestrzeganie jest nierealne przy obecnym poziomie finansowania. Dodatkowym problemem są różnice w wynagrodzeniach – pielęgniarki zatrudnione w szpitalach finansowane są przez Ministerstwo Zdrowia, a te pracujące w domach pomocy społecznej podlegają resortowi rodziny. Skutkiem jest odpływ kadr z najbardziej wymagających placówek oraz wysoka rotacja wśród absolwentów pielęgniarstwa, którzy nie chcą brać odpowiedzialności za dziesiątki pacjentów w trudnych warunkach, często bez wsparcia lekarza.

Praktyka codzienna pokazuje, że system nie nadąża za rzeczywistością. Brakuje miejsc na oddziałach internistycznych, do których można by przekazać pacjentów wymagających pilnej hospitalizacji. Brakuje pieniędzy na odnowę budynków, remonty czy sprzęt, który odciążyłby personel w opiece nad niesamodzielnymi chorymi. W konsekwencji wielu pacjentów pozostaje w DPS-ach i ZOL-ach, gdzie pielęgniarki często muszą wykonywać procedury wykraczające poza zakres opieki, bo zwyczajnie nie ma innego wyjścia. Dodatkowym obciążeniem są rosnące koszty utrzymania placówek. Środki z NFZ pochłania przede wszystkim wynagrodzenie personelu, a na remonty czy zakup sprzętu, który mógłby odciążyć pracowników w opiece nad niesamodzielnymi pacjentami, zwyczajnie ich brakuje.

Pacjenci w ZOL-ach to w większości osoby z wielochorobowością, często z kilkunastoma czy nawet kilkudziesięcioma rozpoznaniami. Zdarza się, że jedna pielęgniarka odpowiada za kilkudziesięciu chorych, wymagających całościowej opieki – od karmienia i podnoszenia, po pielęgnację i podstawowe zabiegi. Profil pacjentów zmienia się – dziś to nie tylko osoby wymagające wsparcia w codziennym funkcjonowaniu, ale też ciężko chorzy seniorzy, którzy coraz częściej trafiają do placówek w stanie niedożywienia i wymagają leczenia żywieniowego.

Na chaos systemowy nakłada się problem finansowania domów pomocy społecznej. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie są one utrzymywane z budżetu centralnego. Jak wyjaśniła przedstawicielka resortu rodziny, „DPS-y są finansowane po pierwsze przez mieszkańców, po drugie przez ich rodziny, a po trzecie przez samorządy. (…) A my w kraju nie mamy składki na opiekę długoterminową”. Oznacza to, że seniorzy i ich bliscy stają wobec dramatycznych wyborów, a jakość opieki często zależy od możliwości finansowych gminy czy powiatu. Przy niskich emeryturach, sięgających najczęściej od 1700 do 2800 zł, samodzielne sfinansowanie opieki staje się niemożliwe, a w konsekwencji rośnie grupa pacjentów niedożywionych i wymagających dodatkowych form wsparcia.

Podczas posiedzenia wielokrotnie wracał temat opiekunów medycznych – zawodu, który mógłby realnie odciążyć pielęgniarki i poprawić warunki pracy w opiece długoterminowej, ale wciąż pozostaje poza koszykiem świadczeń gwarantowanych. Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, podkreślała, że w obecnym stanie prawnym zatrudnianie opiekunów zależy wyłącznie od dobrej woli i możliwości finansowych dyrektorów placówek, ponieważ brak jest obowiązku ich etatowego uwzględnienia. W efekcie opiekunowie nadal nie są wliczani do norm zatrudnienia, mimo że ich obecność mogłaby w znaczący sposób odciążyć personel pielęgniarski.

Paradoksalnie Polska nie cierpi na brak chętnych do zawodu pielęgniarki. Nabór na studia pielęgniarskie w wielu uczelniach przewyższa liczbę kandydatów na kierunki lekarskie. Jednak potencjał ten nie trafia tam, gdzie jest najbardziej potrzebny. Absolwenci wolą podejmować pracę w sektorze prywatnym, w gabinetach komercyjnych czy w szpitalach, gdzie warunki są łatwiejsze, a wynagrodzenia wyższe. W efekcie coraz częściej pielęgniarki wybierają gabinety poprawy urody zamiast zakładów opiekuńczo-leczniczych czy domów pomocy społecznej, co oznacza stratę dla systemu, który finansuje ich kształcenie.

Dodatkowym wyzwaniem jest niż demograficzny i spadek liczby porodów, który dotyka położne. Coraz częściej pozostają one bez pracy, dlatego izby pielęgniarskie uruchamiają kursy uzupełniające, umożliwiające położnym zatrudnienie w opiece długoterminowej, paliatywnej czy chirurgicznej. To próba zagospodarowania istniejących kadr, które mogą odegrać ważną rolę w systemie, jeśli tylko otrzymają szansę zmiany specjalizacji.

Posłowie i eksperci nie kryli, że bez zmiany finansowania i wprowadzenia realnych norm zatrudnienia opieka geriatryczna będzie wciąż tylko pustym hasłem. Jednocześnie pojawiało się przekonanie, że inwestycje w opiekę nad seniorami są nie tylko moralnym obowiązkiem, ale i czystą kalkulacją ekonomiczną – im lepsza opieka w wyspecjalizowanych ośrodkach, tym mniej kosztownych hospitalizacji w oddziałach internistycznych. – „Z ekonomicznego punktu widzenia (…) to się po prostu opłaci” – mówiła przewodnicząca zespołu, apelując o porzucenie „niedasizmu” i odważne reformy.

Materiał powstał na podstawie zapisu posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Pielęgniarek i Położnych z dnia 1 października 2025 r.

Już 5 maja 2025 r. wejdą w życie zmiany, które mogą istotnie poprawić dostęp pacjentów do badań diagnostycznych. Rozszerzony zostaje katalog badań, na które będą mogły kierować pielęgniarki i położne – bez konieczności konsultacji z lekarzem. Zmiany są elementem nowego programu „Moje zdrowie – Bilans Zdrowia Osoby Dorosłej”, którego celem jest wczesne wykrywanie chorób przewlekłych i wspieranie profilaktyki w grupie dorosłych Polaków.
Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o rozszerzeniu uprawnień pielęgniarek i położnych w zakresie zlecania badań diagnostycznych. To element strategii mającej na celu zmniejszenie kolejek do lekarzy, poprawę dostępności do świadczeń i uproszczenie ścieżki diagnostycznej pacjenta.

Zgodnie z nowymi przepisami, pielęgniarki i położne będą mogły wystawiać skierowania m.in. na:

Program „Moje zdrowie – Bilans Zdrowia Osoby Dorosłej”

Nowe rozwiązania wpisują się w szerszy plan działań na rzecz profilaktyki zdrowotnej dorosłych. Program przewiduje m.in.:

Co to oznacza dla pacjenta?

To również kolejny krok w kierunku realnego wzmocnienia roli zawodów medycznych innych niż lekarze – zgodnie z modelem nowoczesnych systemów ochrony zdrowia.

Rozporządzenie wejdzie w życie 14 dni po publikacji, co oznacza, że pierwsze bilanse zdrowia będą mogły być przeprowadzane już od 5 maja 2025 r.

Źródło: rcl.gov.pl 

7 kwietnia – Światowy Dzień Zdrowia – to doskonała okazja, by spojrzeć na zmieniającą się rzeczywistość w ochronie zdrowia nie tylko przez pryzmat leczenia, ale także technologii. W tym roku, w myśl hasła „Zdrowe początki, pełna nadziei przyszłość”, Ministerstwo Cyfryzacji przypomina o roli aplikacji mObywatel jako narzędzia wspierającego pracowników medycznych w codziennej pracy. Z cyfrowych dokumentów potwierdzających prawo wykonywania zawodu korzysta już blisko 100 tysięcy lekarzy, pielęgniarek, położnych i dentystów. To ważny krok w kierunku wygodniejszej, szybszej i bardziej nowoczesnej opieki zdrowotnej – dla medyków i pacjentów.
7 kwietnia przypada Światowy Dzień Zdrowia. Zainicjowany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), dzień ten co roku stanowi okazję do rozmowy o najważniejszych globalnych wyzwaniach w obszarze ochrony życia i zdrowia ludzkiego. Ponieważ w tym dniu obchodzony jest także Dzień Pracownika Służby Zdrowia, dziś słowo o dokumentach cyfrowych w mObywatelu, które wspierają osoby z wykształceniem medycznym w ich codziennej pracy.

W 2025 roku hasło przewodnie Światowego Dnia Zdrowia to „Zdrowe początki, pełna nadziei przyszłość”. Zgodnie z nim uwaga skierowana jest tym razem na zdrowie kobiet ciężarnych i noworodków. Dyskusje i działania promocyjne poświęcone są głównie zwiększaniu bezpieczeństwa i podnoszeniu standardów opieki nad mamą i dzieckiem w okresie ciąży oraz w pierwszych miesiącach po porodzie.

7 kwietnia to także Dzień Pracownika Służby Zdrowia. Dla osób związanych zawodowo z medycyną istotne jest każde wsparcie, w tym nowoczesne narzędzia usprawniające ich codzienną pracę z pacjentami. Między innymi dlatego tak istotne jest, że coraz więcej osób z wykształceniem medycznym może legitymować się elektronicznymi dokumentami i potwierdzać nimi swoje kwalifikacje i uprawnienia zawodowe szybko i łatwo.

Aplikacja mObywatel w ochronie zdrowia
W aplikacji mObywatel dostępne są dokumenty cyfrowe dla położnych, pielęgniarek, lekarzy i lekarzy dentystów. Elektroniczny dokument potwierdza ich uprawnienia zawodowe i jest odpowiednikiem legitymacji w formie fizycznej.

Z takich dokumentów w mObywatelu mogą korzystać zalogowani użytkownicy, którzy mają potwierdzoną tożsamość (przez profil zaufany, bankowość elektroniczną lub e-dowód) oraz dodali pierwszy dokument, mDowód lub Diia.pl. Drugi warunek to potwierdzenie uzyskania uprawnień w swoim zawodzie. W przypadku pierwszej grupy potwierdzenie takie stanowi wpis na listę okręgowego rejestru pielęgniarek i położnych przez okręgową radę pielęgniarek i położnych. W przypadku lekarzy i lekarzy dentystów jest to przyznanie prawa wykonywania zawodu przez okręgową radę lekarską.

Osoby, które spełniają powyższe warunki, mogą łatwo dodać cyfrowy dokument do swojej aplikacji w zaledwie kilka minut. Na górze ekranu głównego lub w sekcji Dokumenty należy nacisnąć Dodaj. Na liście dostępnych dokumentów pojawi się ten, który potwierdza uzyskane uprawnienia zawodowe, np. PWZ pielęgniarki, położnej, lekarza lub lekarza dentysty. Należy wskazać właściwy dokument i nacisnąć Dodaj. Po chwili zostanie on automatycznie dodany do aplikacji.

Elektroniczne PWZ – coraz więcej dokumentów w mObywatelu
Czy warto korzystać z mObywatela do potwierdzania uprawnień zawodowych? Jest wiele dowodów na to, że tak. Cyfrowy dokument w aplikacji oznacza dla medyków przede wszystkim niezależność od fizycznego PWZ i pozwala legitymować się łatwo przy pomocy telefonu. Dodatkowo umożliwia szybką aktualizację dokumentu, między innymi po zmianie danych osobowych (np. nazwiska) lub zakresu posiadanych uprawnień (np. po uzyskaniu nowej specjalizacji). Wystarczy zaktualizować dokument w aplikacji, aby pojawiły się w nim dane zgodne z bazą Naczelnej Izby Lekarskiej lub wpisem do okręgowego rejestru pielęgniarek lub położnych.

Tym bardziej cieszy więc fakt, że z wygodnych, elektronicznych dokumentów zdecydowało się już skorzystać wielu przedstawicieli zawodów medycznych w Polsce. Do końca marca 2025 roku w aplikacji mObywatel wygenerowano imponującą liczbę blisko 100 tysięcy dokumentów potwierdzających prawo wykonywania zawodu (tzw. PWZ) przez osoby z wykształceniem medycznym. Swoje uprawnienia dzięki elektronicznym dokumentom potwierdzają:
Recepty w aplikacji – wygoda dla pacjenta
Warto na koniec przypomnieć, że aplikacja mObywatel ma także rozwiązanie dla pacjentów. Recepty to usługa, która pozwala kupować leki bez podawania numeru PESEL. Wystarczy okazać farmaceucie do zeskanowania kod QR recepty widoczny na ekranie smartfona, żeby szybko i łatwo wykupić leki dla siebie lub osób, od których ma się pełnomocnictwo. Usługa pozwala też pobrać recepty w postaci plików PDF na swój telefon i korzystać z nich także bez dostępu do Internetu.

mObywatel – zdrowa dawka cyfryzacji
Aplikacja mObywatel pozwala łatwo i szybko potwierdzać uprawnienia osobom pracującym w wielu zawodach. Aby zapoznać się z rozwiązaniami dla przedstawicieli zawodów medycznych, warto przejść do wskazanych stron internetowych:
Więcej o usłudze Recepty przeczytać można na stronie Recepty – mObywatel:
https://info.mobywatel.gov.pl/uslugi/erecepta
Aby zapoznać się ze szczegółowymi warunkami korzystania z aplikacji, usług i dokumentów cyfrowych, warto odwiedzić stronę mObywatel 2.0 – Aplikacja mobilna i serwis dla obywateli (link: https://info.mobywatel.gov.pl/).
#FunduszeUE
 
Źródło informacji: Materiały prasowe PAP MediaRoom, MC
W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci – porodówki świecą pustkami i stają się nieopłacalne. Może zatem warto pomyśleć o przywróceniu izb porodowych? – Taka izba bez wątpienia byłaby odpowiedzią na niż demograficzny. – mówi Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
W związku z panującym w Polsce niżem demograficznym, wiele porodówek stało się nieopłacalnych. Ministerstwo Zdrowia zastanawia się nad zamknięciem nierentownych oddziałów i pracuje nad mapą porodówek, w których rodzi się jedno dziecko dziennie lub jedno na kilka dni. Jak wskazuje resort zdrowia, ważnym kryterium, jaki będzie brany pod uwagę przy likwidacji, to odległość od porodówki (40 km).

W opinii doktora nauk medycznych Piotra Warczyńskiego, menedżera, eksperta w zakresie organizacji ochrony zdrowia, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia w latach 2014-2017 – oddziały położnicze w regionach należy konsolidować i nie likwidować, a przekształcać.

Wskaźniki demograficzne od lat wskazują na ciągły spadek liczby urodzeń. Trzeba się z tym faktem zmierzyć, także w aspekcie zmniejszenia liczby oddziałów położniczych, które trzeba w regionach konsolidować i nie likwidować, a przekształcać. – mówi ekspert.

Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych chce spróbować wyjść z impasu nieopłacalnych porodówek – w najbliższym czasie ma przedstawić ministerstwu zdrowia plan, który zakłada reaktywację izb porodowych.

Ministerstwo zdrowia jest otwarte na propozycje – zdając sobie sprawę, że potrzebne są reformy – mówi w rozmowie z medicalpress Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

Izby porodowe alternatywą dla nierentownych porodówek
W opinii prezesa OZPSzP Waldemara Malinowskiego, lekarstwem dla systemu może być oddzielenie położnictwa od ginekologii i przywrócenie izby porodowych. (Izby porodowe działały w Polsce do 2008 roku i prowadzone były przez położne – przyp. red.)

Na porodówce pracuje sztab medyków z anestezjologiem łącznie – tłumaczy prezes OZPSzP Waldemar Malinowski, i dodaje: – Izba porodowa przypominałaby w pewnym sensie przychodnię porodową. Gdyby zachodziła potrzeba, byłaby otwierana, a na ciężarną czekałaby położna. Przyjmowane byłyby wyłącznie nieskomplikowane porody z niezagrożoną ciążą. 

Jak podkreśla prezes OZPSzP, tworząc izby porodowe, bez wątpienia należałoby wypracować sposoby na zapewnienie optymalnego bezpieczeństwa pacjentkom. 

Minister Zdrowia ma tylko narzędzia legislacyjne
Doktor Piotr Warczyński zwraca uwagę, że prawie wszystkie oddziały ginekologiczno-położnicze należą do samorządów terytorialnych, czyli marszałków, starostów i wójtów.

Minister Zdrowia ma tylko narzędzia legislacyjne w postaci zmian ustaw i wynikających z nich rozporządzeń, które wymagają „akceptacji” Sejmu i Prezydenta, co praktycznie z populistycznych względów jest niemożliwe. Może wyłącznie wskazywać i zachęcać do wdrożenia zmian. Zmian takich może dokonać Narodowy Fundusz Zdrowia – mówi i wskazuje, że teoretycznie NFZ może zawierać kontrakty na podstawie Planów Zabezpieczenia Świadczeń Zdrowotnych. W tych planach można określić wymagania, które muszą spełnić oddziały ginekologiczno-położnicze. Jeśli spełnią te wygania otrzymają kontrakt, który zapewni ich funkcjonowanie pod pewnymi warunkami. Te warunki w większości przypadków są określone opłacalnością finansową. – Z grubsza szacując, aby taki oddział nie generował strat finansowych powinno się w nim odbywać ok. 400-500 porodów miesięcznie. To znaczy, że dziennie są to maksymalnie dwa porody dziennie. To nadal bardzo mało, ale jest akceptowalne, dlaczego, wyjaśnię później. Tak więc, co najmniej kilkadziesiąt takich oddziałów nie powinno z powodów finansowych funkcjonować. – zauważa ekspert. 

Czasami oddziały muszą funkcjonować wbrew ekonomicznej logice 
Jak wskazuje dr Piotr Warczyński, powody finansowe w socjalnym systemie ochrony zdrowia nie mogą być jedynymi, które decydują o być, albo nie być oddziałów położniczych. – Czasami takie oddziały muszą funkcjonować wbrew ekonomicznej logice. W dzisiejszych czasach, moim zdaniem, jedynym argumentem za ich istnieniem jest brak szybkiego dostępu w nagłych przypadkach medycznych. Jednak należy zbadać, w których regionach kraju szybki dostęp do oddziałów oddalonych o 30-50 kilometrów jest problemem i w tych regionach należy takie „nierentowne” oddziały utrzymać wbrew ekonomicznej logice – podkreśla.  

Kolejnym argumentem za utrzymaniem wyłącznie oddziałów, w których odbywa się co najmniej 500 porodów rocznie o wiele ważniejszy od finansowego, jest w opinii dr Warczyńskiego – argument jakościowy.

Porównajmy dwoje lekarzy położników, jeden przyjmuje jeden poród na dwa tygodnie, drugi robi to codziennie, pytanie o to, który ma większe doświadczenie jest pytaniem retorycznym. Oczywistym jest, że wykonywanie większej ilości procedur pod rygorami określonych procedur zapewnia ich wysoką jakość i bezpieczeństwo. Ten fakt jest istotniejszy niż powody finansowe – podsumowuje.

Szykuje się rewolucja systemowa  
W polskim położnictwie dominuje model opieki lekarskiej. Reaktywacja izb porodowych wiąże się z koniecznością wyszkolenia dużej grupy położnych do samodzielnej pracy. Należy bowiem zdawać sobie sprawę, co podkreślają eksperci, że w polskim systemie ochrony zdrowia funkcjonuje niewiele specjalistek z doświadczeniem praktycznym. Nie jest to jednak proces niewykonalny, chociaż bez wątpienia długotrwały i wiążący się z rewolucją systemową.

autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress

Postulaty pielęgniarek i położnych z majowego protestu, wczoraj ponownie usłyszeli posłowie i posłanki. 13 lipca br. w Sejmie RP, dzięki staraniom Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej oraz Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych, odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarek i położnych z 5 i 6 grupy. Przemówienie wygłoszone przez przewodniczącą OZZPiP Krystynę Ptok, spotkało się z salwą braw. Postulowane wnioski poparły także kluby i koła poselskie.
– My pielęgniarki i położne towarzyszymy człowiekowi od narodzin aż do śmierci. Jesteśmy obecne w każdym zespole medycznym, który zajmuje się pacjentem. Pacjentem, którym może stać się każdy z nas i każdy członek naszej rodziny – powiedziała na mównicy przewodnicząca Krystyna Ptok, chcąc przybliżyć trudy pracy parlamentarzystom. Bo na zastrzykach i pobieraniu krwi ona się nie kończy i czas, aby ta praca, bez której nie istniałaby ochrona zdrowia, została doceniona. Wystąpienie sejmowe OZZPiP to kolejny krok w kierunku powstrzymania degradacji i dyskryminacji polskich pielęgniarek i położnych, których system płac ogarnął chaos, po wprowadzeniu w życie ubiegłorocznej nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników podmiotów leczniczych.

Pielęgniarki i położne nieustannie walczą z dyskryminacją i degradacją
– Nam wbrew pozorom nie chodzi tylko o pieniądze! – kontynuowała przewodnicząca OZZPiP. – Przeciętna Polka żyje średnio 82 lata. A pielęgniarka zaledwie 62! To 20 lat mniej. Nasza codzienność to 20 km w nogach na 12 godzinnym dyżurze. Dźwigamy ciężary: pacjentów, sprzęt medyczny. A te fizyczne obciążenia to nie wszystko: olbrzymia odpowiedzialność, presja czasu wynikająca z za małej liczby personelu medycznego, narażenie na czynniki biologiczne i chemiczne, konieczność bycia nieustannie czujnym, powoduje olbrzymie przeciążenia psychiczne, stres i nierzadko prowadzi do przedwczesnego wypalenia zawodowego. Czy nasze postulaty są na wyrost? My wiemy, że nasza praca jest ciężka. Satysfakcjonująca, ale trudna i wymagająca. Liczymy na wsparcie i głosowanie za społecznym bezpieczeństwem i pacjentami.

Przemówienie Krystyny Ptok w Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zostało przyjęte brawami parlamentarzystów. Miejscem pielęgniarek i położnych nie powinna być jednak ani sejmowa mównica, ani tym bardziej sale sądowe, które licznie goszczą ów grupę zawodową, która sprawiedliwego wynagrodzenia musi domagać się przed wymiarem sprawiedliwości.

Ministerstwo Zdrowia do dziś nie uwzględniło sugerowanych poprawek w ustawie
Pielęgniarki ostatnio równie często jak na salach chorych są obecne na salach sądowych, gdzie występują przeciwko degradacji i dyskryminacji. Obywatelski projekt zmian w ustawie jest kołem ratunkowym i minimum koniecznych zmian systemowych. Cele środowiska pielęgniarek i położnych, które zostały zawarte w obywatelskim projekcie o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia, to niezmiennie cztery punkty:
  1. Podniesienie współczynników pracy dla 5 i 6 grupy zawodowej, co wpłynie na wzrost ich zarobków.
  2. Powiązanie wynagrodzenia z faktycznie posiadanymi kwalifikacjami przez zmianę zapisu „kwalifikacje wymagane” na “kwalifikacje posiadane”.
  3. Gwarancja przekazywania środków na pokrycie wzrostu minimalnego wynagrodzenia określonego ustawą w ramach systemu świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.
  4. Zaliczenie każdej pielęgniarki i położnej do grupy o wyższym współczynniku od następnego miesiąca po udokumentowaniu uzyskanych przez nią kwalifikacji.
Pełna treść projektu dostępna jest pod adresem:
https://ozzpip.pl/wp-content/uploads/2023/03/INICJATYWA-2023-informacja-projekt-z-uzasadnieniem.pdf

Transmisja wystąpienia przewodniczącej OZZPiP dostępna jest na:
https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/transmisje.xsp?unid=537715B50AB58AD3C12589E40032509F#

Treść przemówienia Krystyny Ptok dostępna jest na stronie OZZPiP:
https://ozzpip.pl/13-lipca-br-w-sejmie-rp-odbylo-sie-pierwsze-czytanie-projektu-obywatelskiego-ozzpip/

źródło: OZZPIP

Kolejne spotkanie w cyklu konferencji „Kwalifikacje pielęgniarek i położnych a bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów” – Konferencja Okręgowych Rad Pielęgniarek i Położnych województwa zachodniopomorskiego odbędzie się 30 marca w hotelu Radisson Blu w Szczecinie przy pl. Rodła 10.
Prowadzony przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych projekt „Wsparcie kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych” zakłada przeszkolenie 35 000 osób na bezpłatnych kursach specjalistycznych i kwalifikacyjnych. Projekt trwa do końca 2023 roku, a kursy sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19. Wartość projektu to 112 mln zł.

Pandemia COVID-19 postawiła ochronę zdrowia przed całym spektrum wyzwań. Ponieważ wirusolodzy ostrzegają, że zakażenia wirusem SARS-CoV-2 nie są ostatnim zagrożeniem epidemicznym, z którym przyszło się zmierzyć, kluczowa jest zatem walka ze skutkami pandemii i przygotowanie się na kolejne epidemie. COVID-19 udowodnił, że konieczne jest zwiększanie zakresu kompetencji zawodowych pielęgniarek i położnych w trosce o bezpieczeństwo pacjentów. Projekt „Wsparcie kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych”, finansowany ze środków unijnych, ma pomóc osiągnąć ten cel. Zakłada on przeszkolenie do końca 2023 roku 35 000 osób z całej Polski. W bezpłatnych kursach może wziąć udział każda pielęgniarka i położna, niezależnie od formy zatrudnienia.

Projekt obejmuje 13 kursów specjalistycznych i 3 kwalifikacyjne. Szczegółowa lista szkoleń dostępna jest na stronie www.nipip.pl w zakładce „Projekt”.

Kolejne spotkanie w cyklu konferencji „Kwalifikacje pielęgniarek i położnych a bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów” – Konferencja Okręgowych Rad Pielęgniarek i Położnych województwa zachodniopomorskiego odbędzie się 30 marca w hotelu Radisson Blu w Szczecinie przy pl. Rodła 10.

Prelegenci: prof. dr hab. Maria Kózka, dr hab. n. o zdr. Aleksandra Gaworska-Krzemińska, prof. GUM, dr hab. n. o zdr. Grażyna Iwanowicz-Palus, prof. UM w Lublinie.

Podczas konferencji odbędzie się debata z przedstawicielami władz i ochrony zdrowia.

Źródło: NIPIP

Kolejne spotkanie w cyklu konferencji „Kwalifikacje pielęgniarek i położnych a bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów” – Konferencja Okręgowych Rad Pielęgniarek i Położnych województwa zachodniopomorskiego odbędzie się 30 marca w hotelu Radisson Blu w Szczecinie przy pl. Rodła 10.
Prowadzony przez Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych projekt „Wsparcie kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych” zakłada przeszkolenie 35 000 osób na bezpłatnych kursach specjalistycznych i kwalifikacyjnych. Projekt trwa do końca 2023 roku, a kursy sfinansowano w ramach reakcji Unii na pandemię COVID-19. Wartość projektu to 112 mln zł.

Pandemia COVID-19 postawiła ochronę zdrowia przed całym spektrum wyzwań. Ponieważ wirusolodzy ostrzegają, że zakażenia wirusem SARS-CoV-2 nie są ostatnim zagrożeniem epidemicznym, z którym przyszło się zmierzyć, kluczowa jest zatem walka ze skutkami pandemii i przygotowanie się na kolejne epidemie. COVID-19 udowodnił, że konieczne jest zwiększanie zakresu kompetencji zawodowych pielęgniarek i położnych w trosce o bezpieczeństwo pacjentów. Projekt „Wsparcie kształcenia podyplomowego pielęgniarek i położnych”, finansowany ze środków unijnych, ma pomóc osiągnąć ten cel. Zakłada on przeszkolenie do końca 2023 roku 35 000 osób z całej Polski. W bezpłatnych kursach może wziąć udział każda pielęgniarka i położna, niezależnie od formy zatrudnienia.

Projekt obejmuje 13 kursów specjalistycznych i 3 kwalifikacyjne. Szczegółowa lista szkoleń dostępna jest na stronie www.nipip.pl w zakładce „Projekt”.

Kolejne spotkanie w cyklu konferencji „Kwalifikacje pielęgniarek i położnych a bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów” – Konferencja Okręgowych Rad Pielęgniarek i Położnych województwa zachodniopomorskiego odbędzie się 30 marca w hotelu Radisson Blu w Szczecinie przy pl. Rodła 10.

Prelegenci: prof. dr hab. Maria Kózka, dr hab. n. o zdr. Aleksandra Gaworska-Krzemińska, prof. GUM, dr hab. n. o zdr. Grażyna Iwanowicz-Palus, prof. UM w Lublinie.

Podczas konferencji odbędzie się debata z przedstawicielami władz i ochrony zdrowia.

Źródło: NIPIP