Medicalpress
Rząd planuje wydłużyć obowiązywanie Narodowego Programu Zdrowia (NPZ) na lata 2021–2025 o kolejny rok – do końca 2026 r. Projekt rozporządzenia został już przekazany do konsultacji publicznych. Jak podkreślono w uzasadnieniu, decyzja o przedłużeniu wynika z potrzeby zachowania ciągłości działań w obszarze zdrowia publicznego – szczególnie w okresie, gdy Polska mierzy się z rosnącymi wyzwaniami demograficznymi i zdrowotnymi, a jednocześnie trwają prace nad nowelizacją ustawy o zdrowiu publicznym.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, NPZ wygasa wraz z końcem 2025 r. Równolegle przygotowywane są jednak zmiany legislacyjne, które mają określić zasady funkcjonowania nowego programu w kolejnych latach. Do czasu ich uchwalenia, wydłużenie obecnej edycji o jeden rok ma zapobiec powstaniu luki systemowej i pozwolić na zachowanie ciągłości prowadzonych działań profilaktycznych, edukacyjnych i organizacyjnych.

Autorzy projektu podkreślają, że opracowywanie nowego dokumentu przejściowego tylko na jeden rok byłoby nieuzasadnione i generowałoby dodatkowe koszty oraz chaos organizacyjny. Wydłużenie obecnej edycji NPZ o kolejny rok pozwoli więc na spokojne wdrożenie zmian legislacyjnych i kontynuację rozpoczętych inicjatyw.

Choć sytuacja zdrowotna Polaków poprawia się m.in. dzięki wzrostowi kompetencji zdrowotnych i lepszym warunkom życia, lista wyzwań pozostaje długa. W uzasadnieniu projektu wymieniono m.in. długofalowe skutki pandemii COVID-19, spadek liczby urodzeń, starzenie się społeczeństwa, wielochorobowość, rosnącą niepełnosprawność i utrzymujące się nierówności w zdrowiu. Szczególną uwagę zwrócono także na wysoką zachorowalność i umieralność z powodu chorób cywilizacyjnych, takich jak choroby układu krążenia, nowotwory czy cukrzyca.

W dokumencie podkreślono, że „koszty leczenia chorób cywilizacyjnych są wielokrotnie większe niż nakłady na ich profilaktykę”. Właśnie dlatego jednym z kluczowych celów NPZ pozostaje wzmacnianie kompetencji zdrowotnych społeczeństwa i promocja prozdrowotnego stylu życia – od edukacji w szkołach po programy lokalne finansowane przez samorządy.

Projekt nowelizacji zakłada utrzymanie większości dotychczasowych zadań oraz aktualizację katalogu instytucji odpowiedzialnych za ich realizację. Wprowadzone zostaną także zmiany porządkowe wynikające z reorganizacji administracji publicznej, a także nowe interwencje odpowiadające na bieżące wyzwania zdrowia publicznego. Program, jak dotychczas, będzie realizowany we współpracy administracji rządowej, samorządów i instytucji wymienionych w ustawie o zdrowiu publicznym.

Autorzy projektu wskazują, że przyjęte rozwiązanie pozostaje w zgodzie z art. 9 ustawy o zdrowiu publicznym, który przewiduje minimalny pięcioletni okres obowiązywania NPZ.

W uzasadnieniu odniesiono się również do doświadczeń innych państw OECD i Unii Europejskiej, podkreślając, że choć modele polityki zdrowotnej są różne, wszystkie kraje rozwijają własne systemy w oparciu o dokumenty strategiczne Światowej Organizacji Zdrowia, takie jak „Zdrowie 2020” oraz nowsze strategie dotyczące chorób przewlekłych i zasobów kadrowych.

Narodowy Program Zdrowia pozostaje również spójny z globalnymi celami rozwojowymi określonymi w Agendzie ONZ 2030, obejmującymi działania na rzecz równości w zdrowiu, zdrowego środowiska oraz profilaktyki chorób przewlekłych. Jak wskazano w uzasadnieniu, przedłużenie NPZ ma zapewnić nie tylko stabilność, ale też możliwość płynnego przejścia do nowego etapu strategii zdrowia publicznego w Polsce.

Źródło: RCL

W ostatnich dniach Ministerstwo Zdrowia opublikowało komunikat dotyczący produktów leczniczych niepodlegających finansowaniu w ramach procedury Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL). W komunikacie wskazano, że „pacjenci, którzy rozpoczęli leczenie produktem leczniczym niepodlegającym finansowaniu … mają prawo do kontynuacji leczenia pod warunkiem udowodnienia skuteczności dotychczasowego leczenia”. Jednocześnie ogłoszono, że „na liście znalazło się aż 85 pozycji”.
Znaczenie tej decyzji dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia nie może być bagatelizowane. Procedura RDTL była dotychczas mechanizmem umożliwiającym finansowanie terapii dla pacjentów w najbardziej dramatycznych sytuacjach klinicznych – gdy standardowe programy lekowe nie obejmowały danego leku lub gdy nie było innych opcji. Usunięcie aż 85 produktów z finansowania w tym trybie oznacza, że w nowych przypadkach te leki nie będą dostępne z refundacją w ramach tego mechanizmu.

W komunikacie wskazano przykładowe nazwy leków objętych zmianą, m.in.: Adynovi stosowany w zapobieganiu krwawieniom u dzieci z hemofilią A i B, Afinitor w leczeniu zaawansowanego raka piersi, Aimovig w migrenie przewlekłej, Brineura w leczeniu lipofuscynozy neuronalnej typu 2, Lynparza w leczeniu raka endometrium oraz gruczolaka trzustki z mutacją BRCA1/2, Zolgensma w terapii SMA oraz Yervoy w raku przełyku i czerniaku w II linii leczenia. 

Dla pacjentów, którzy już rozpoczęli terapię objętą wykazem przed wejściem zmian w życie, komunikat przewiduje możliwość kontynuowania leczenia. Warunkiem jest jednak: „udowodnienie skuteczności dotychczasowego leczenia” oraz przekazanie przez świadczeniodawcę informacji o kontynuacji terapii do właściwego oddziału Narodowy Fundusz Zdrowia.

Z drugiej strony, dla nowych pacjentów lub w przypadku nowych wskazań tych leków oznacza to konieczność skierowania się na inne ścieżki dostępu do terapii – np. programy lekowe lub inne procedury finansowania. To rodzi poważne pytania o równość dostępu, o skuteczność mechanizmów gwarantujących dostęp do innowacyjnych terapii oraz o kondycję budżetu ochrony zdrowia.

Zmiany te odbywają się w kontekście polityki lekowej państwa, która coraz częściej wymaga weryfikacji koszt-efektywności, efektywności klinicznej i dalszego monitorowania terapii. W literaturze dotyczącej RDTL podkreśla się, że procedura pełniła funkcję pomostu między badaniami klinicznymi a standardową refundacją, ale jednocześnie stanowiła obciążenie dla budżetu.

Dla lekarzy i koordynatorów terapii oznacza to również konieczność weryfikacji, czy stosowane leki znajdują się na liście nowych wyłączeń, oraz przygotowania dokumentacji umożliwiającej kontynuację leczenia tam, gdzie to możliwe. W praktyce klinicznej konieczna będzie komunikacja z pacjentami, wyjaśnienie zmiany sytuacji finansowania oraz rozważenie alternatywnych ścieżek terapeutycznych.

Warto podkreślić, że choć lista dotyczy wyłącznie procedury RDTL, to skala i zróżnicowanie wskazań – od hemofilii przez nowotwory po choroby rzadkie – pokazuje, że zmiana może mieć szeroki zasięg. Dla pacjentów oznacza to konieczność większej czujności i współpracy z lekarzem prowadzącym, a dla systemu ochrony zdrowia – konieczność adaptacji i monitorowania konsekwencji tych zmian.

Źródło: Gov.pl

401 substancji czynnych – tyle pozycji liczy zaktualizowana Krajowa Lista Leków Krytycznych. To o ponad sto więcej niż dotychczas. Dokument, który dotyczy realnego bezpieczeństwa pacjentów, powstał w kontekście coraz częstszych braków leków i niestabilnych łańcuchów dostaw w Europie. Dla systemu ochrony zdrowia to sygnał ostrzegawczy, ale też krok w kierunku budowania odporności na kryzysy.
Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, aktualizacja listy została przeprowadzona w odpowiedzi na drugą edycję Europejskiej Listy Leków Krytycznych, ogłoszoną w grudniu 2024 roku. Jednym z jej głównych celów jest „wzmocnienie bezpieczeństwa lekowego Polski – szczególnie w kontekście globalnych zakłóceń w łańcuchach dostaw i rosnącej liczby braków leków”.

Proces opracowania nowej listy nie był arbitralny. Ministerstwo skorzystało zarówno z danych europejskich, jak i szerokich konsultacji krajowych. Do współpracy zaproszono konsultantów krajowych, Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, a także MON, MSWiA, NFZ i RARS. Przeanalizowano 296 nowych propozycji, z których część trafiła na listę.

Każdy lek oceniano według kilku kryteriów: znaczenia klinicznego, dostępności zamienników, miejsca produkcji, przeciętnego miesięcznego zużycia, statusu rejestracyjnego i dostępności w aptekach. Ministerstwo zaznacza też, że „za lek krytyczny może zostać uznany każdy preparat złożony, który zawiera co najmniej jedną substancję z listy”.

Wśród 100 nowych substancji znalazły się zarówno leki stosowane w leczeniu rzadkich chorób i nowotworów (ibrutinib, gemtuzumab ozogamicin, vismodegib), jak i leki stosowane w stanach nagłych (epinefryna, remifentanyl, dexmedetomidyna). Obecne są też środki przeciwdrobnoustrojowe (ceftolozan z tazobaktamem, gancyklowir, fidaksomycyna), leki przeciwzakrzepowe, hormonalne, immunoglobuliny, a także szczepionki – m.in. przeciwko tężcowi, błonicy, rotawirusom i kleszczowemu zapaleniu mózgu.

Nowa wersja listy uwzględnia również preparaty radioaktywne i biologiczne. Na liście znalazły się technet-99m, jod-125 i rad-223, co pokazuje, jak bardzo współczesna medycyna zależy od dostępu do zaawansowanych technologicznie substancji. Ich brak może sparaliżować diagnostykę i terapię w wielu dziedzinach, nie tylko w onkologii.

Lista leków krytycznych to nie tylko dokument urzędowy. To odzwierciedlenie priorytetów zdrowia publicznego w dobie globalnych napięć – od pandemii po wojny i kryzysy surowcowe. Dla pacjentów oznacza to jedno: państwo ma świadomość zagrożeń i podejmuje działania, by uniknąć sytuacji, w której brak podstawowego leku może kosztować życie.

Lista leków krytycznych: TU

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Przygotowując się do przyszłorocznego budżetu na leki, resort zdrowia zaplanował wydatki na poziomie około 30 miliardów złotych, co stanowi wyraźny sygnał, że planowana kwota choć imponująca, nadal pozostaje daleko od ustawowego limitu – czyli maksymalnych 17 proc. budżetu NFZ przeznaczonych na refundację. Eksperci wskazują, że ta różnica między deklaracją a realnymi możliwościami finansowymi może oznaczać ograniczony dostęp do nowych terapii albo konieczność przesunięcia ciężaru kosztów na pacjentów.
 
Zgodnie z projektem Narodowego Funduszu Zdrowia, budżet na refundację leków w 2026 roku ma oscylować wokół 30 mld zł. „Ponad 30 mld zł na leki w 2026 r. Nakłady na świadczenia opieki zdrowotnej w Polsce mają w 2026 r. sięgnąć 201,2 mld zł” – czytamy w omówieniu projektu. Paradoks polega jednak na tym, że mimo rosnących wydatków, próg 17 proc. budżetu NFZ – ustanowiony przez ustawodawcę – często pozostaje nieosiągnięty. W ostatnich latach tylko zbliżano się do tej granicy, ale nigdy jej nie przekroczono.

Ten limit blokuje perspektywiczne finansowanie refundacji nowych, często droższych leków, które bezpośrednio wpływają na jakość terapii. W praktyce resort zdrowia decyduje się na podejmowanie kompromisów: część nowoczesnych terapii zaliczana jest do tzw. ratunkowego dostępu do technologii lekowych, co powoduje, że ich finansowanie jest ograniczone. Z kwietniowych danych NFZ wynika, że refundacja środków objętych programami lekowymi (leki stosowane m.in. w chorobach przewlekłych i nowotworach) kosztowała fundusz 2,998 mld zł, co stanowiło 30,3 proc. zaplanowanego na ten cel rocznego budżetu 9,889 mld zł.

Jest to argument dla tych, którzy krytykują projekt budżetu na lekowe wydatki. Jak wskazuje Marek Kos, wszystko zależy od finalnego budżetu NFZ, bo „ustawa refundacyjna jasno określa ramy maksymalnych wydatków i nie mogą one wynosić więcej niż 17 % budżetu NFZ”. Oznacza to, że nawet niewielka zmiana planu NFZ może znacząco ograniczyć fundusze na leki.

W tym kontekście pojawiają się apele o elastyczność i reformy systemu refundacyjnego. Z jednej strony mówi się o uproszczeniu zasad wprowadzania generyków po zakończeniu monopolu, co ma obniżyć koszty terapii i wzmocnić konkurencję na rynku lekowym. Z drugiej strony rośnie presja, by ograniczyć patologie w lekach recepturowych – część z nich już kilkukrotnie kosztowała NFZ setki milionów złotych rocznie. Mimo tych działań, w świetle ustawowych granic budżetowych coraz trudniej jest zrobić miejsce na nowoczesne, kosztowne leki.

To, co na papierze wydaje się ogólnonarodowym pakietem wsparcia, może w praktyce oznaczać, że część nowatorskich terapii będzie finansowana tylko dla wybranych grup pacjentów lub w ograniczonych ilościach. Warto nieustannie monitorować, czy system nie zacznie zastępować refundacji leków zaawansowanych terapii odpowiedzialnością finansową pacjentów, takich jak większe odpłatności lub konieczność korzystania z leków nierefundowanych.

W efekcie, gdy budżet NFZ na ochronę zdrowia nie rośnie proporcjonalnie do potrzeb, limity wydatków na leki stają się realnym problemem – ograniczają dostępność nowoczesnych terapii, a ich ewentualny brak skutkuje obciążeniem kieszeni pacjentów lub pogorszeniem jakości leczenia.

Źródło: Narodowy Fundusz Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia

Minister Zdrowia ogłosił prace nad aktualizacją Krajowej Listy Leków Krytycznych, która została wstępnie opublikowana 20 grudnia 2024 roku. Aktualizacja wynika z potrzeb rynku farmaceutycznego oraz drugiej edycji Europejskiej Listy Leków Krytycznych z 16 grudnia 2024 roku. W planach jest rozszerzenie listy o kolejne 99 substancji czynnych, których brak może poważnie zaburzyć terapie w Polsce i stanowić zagrożenie dla pacjentów i bezpieczeństwa systemu opieki zdrowotnej
Prace przy aktualizacji opierają się na przyjętych wcześniej kryteriach: zgodności z krajowymi schematami leczenia, dostępności leków na polskim rynku, średnich wolumenach miesięcznych sprzedaży oraz kategoriach dostępności według kodów ATC. Istotna jest też ocena krytyczności klinicznej wykonywana przez Konsultantów Krajowych – m.in. liczbę dostępnych zamienników, alternatywne terapie, oraz wpływ braku leku na życie pacjentów. Uwzględniono opinie Głównego Inspektora Farmaceutycznego i Prezesa URPL w zakresie bezpieczeństwa produkcji i miejsca wytwarzania.

Ministerstwo Zdrowia zwraca się do środowiska medycznego, farmaceutycznego oraz pacjentów o zgłaszanie uwag do projektu aktualizacyjnego wyłącznie mailowo na adres: uwagi.lekikrytyczne@mz.gov.pl do 8 lipca br. — uwagi przekazane po terminie nie będą uwzględniane.

Dodanie w sumie 99 substancji czynnych to odpowiedź także na wspólnotową inicjatywę – europejskie wytyczne uwzględniające nowe leki kluczowe dla leczenia np. onkologicznego, intensywnej terapii, transplantologii i chorób rzadkich 

Wnioski z aktualizacji

Ważne jest nie tylko poszerzenie listy, ale i przejrzysty, wieloetapowy proces aktualizacji oparty na ocenie klinicznej, analizie rynku i czynnikach produkcyjnych. Dzięki temu Polska wzmacnia swój system bezpieczeństwa lekowego, przygotowując się na potencjalne przerwy w dostawach czy zakłócenia w globalnych łańcuchach produkcyjnych. Włączenie 99 substancji do listy oznacza realne zwiększenie odporności systemu opieki zdrowotnej na niedobory.

Konieczne będzie dalsze monitorowanie rynku, współpraca z branżą farmaceutyczną oraz uwzględnianie zgłoszeń od środowiska medycznego i pacjentów w procesie legislacyjnym.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Trwająca reforma systemu refundacyjnego w ochronie zdrowia wywołuje coraz większe napięcia w środowisku lekarskim. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) ostro skrytykowało część propozycji zawartych w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. W opinii lekarzy planowane zmiany zagrażają dostępowi pacjentów do terapii oraz niepotrzebnie komplikują codzienną praktykę kliniczną. Czy ustawodawca weźmie pod uwagę głos środowiska medycznego?
W swoim stanowisku z 18 czerwca 2025 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) odniosło się do projektu ustawy o zmianie przepisów dotyczących refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Zdaniem samorządu lekarskiego niektóre zapisy mogą realnie ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia refundowanego, a także zwiększyć obciążenia administracyjne dla lekarzy.

Szczególną krytykę środowiska medycznego wzbudził projektowany art. 6 ust. 2b ustawy refundacyjnej. Zgodnie z nim minister zdrowia mógłby wskazać specjalizacje lekarskie uprawnione do wystawiania recept na leki refundowane. W praktyce oznaczałoby to, że np. lekarz POZ mógłby nie być uprawniony do wypisania recepty na lek refundowany stosowany w leczeniu chorób specjalistycznych.

Refundacja to prawo pacjenta, nie przywilej lekarza – podkreśla Prezydium NRL, ostrzegając, że zmiany mogą wymusić na pacjentach konieczność umawiania wielu wizyt tylko po to, by uzyskać refundowaną receptę od lekarza konkretnej specjalizacji.

NRL przypomina również, że podobne ograniczenia obowiązywały w przeszłości w odniesieniu do recept na darmowe leki dla seniorów i dzieci, jednak po licznych protestach środowiska zostały zniesione w grudniu 2024 roku. Powrót do takiego modelu jest – zdaniem lekarzy – niezrozumiały.

Dodatkowe wątpliwości budzi planowane wprowadzenie obowiązku weryfikacji danych pacjenta i jego wcześniejszych recept w systemie informatycznym (art. 96a ust. 5a ustawy Prawo farmaceutyczne). Lekarze alarmują, że przepis ten nie uwzględnia specyfiki wystawiania recept dla siebie i najbliższej rodziny, a także może prowadzić do sytuacji, w której niemożność połączenia z systemem narazi lekarza na odpowiedzialność, mimo że działa w interesie pacjenta.

Samorząd podkreśla, że projekt ustawy pomija jeden z kluczowych postulatów lekarzy: automatyzację procesu refundacji i zdjęcie z lekarzy obowiązku oznaczania poziomu odpłatności. To – jak zauważa NRL – uprościłoby system i wyeliminowało błędy oraz nieporozumienia w codziennej praktyce.

Środowisko lekarskie apeluje do ustawodawcy o uwzględnienie zgłoszonych zastrzeżeń. Prezydium NRL wskazuje, że nadrzędnym celem powinno być uproszczenie procedur refundacyjnych i zapewnienie pacjentom równego, nieskrępowanego dostępu do terapii. W dobie cyfryzacji ochrona zdrowia potrzebuje systemowych rozwiązań, które wspierają – a nie obciążają – lekarzy i pacjentów.

Źródło: Naczelna Izba Lekarska (NIL)

W poniedziałek, 16 czerwca, Rada Przejrzystości działająca przy AOTMiT pochyli się nad szeregiem istotnych zagadnień dotyczących zarówno polityki lekowej, jak i lokalnych programów zdrowotnych.

W porządku obrad znalazły się m.in. ocena zastosowania leku Tagrisso (osimertynib) w ramach programu leczenia raka płuca, stanowiska dotyczące nowoczesnych opatrunków na przewlekłe owrzodzenia, a także opinie na temat projektów zdrowotnych dla dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym oraz programów profilaktyki wzroku w szkołach. Rada wyda również opinię dotyczącą cetuksymabu w ramach katalogu chemioterapii.

Dzisiejsze spotkanie może mieć realny wpływ na dostępność terapii i jakość opieki zdrowotnej w Polsce – zarówno na poziomie centralnym, jak i lokalnym.

Porządek obrad obejmuje:

  1. Przygotowanie stanowiska w sprawie oceny leku Tagrisso (osimertinibum) w ramach programu lekowego B.6. „Leczenie chorych na raka płuca (ICD-10: C34) oraz międzybłoniaka opłucnej (ICD-10: C45)”.
  2. Przygotowanie stanowiska w sprawie PütterPro2 (emplastri polyurethanum spumatum) we wskazaniu określonym stanem klinicznym: przewlekłe owrzodzenia.
  3. Przygotowanie stanowiska w sprawie PütterPro2 Lite (emplastri polyurethanum spumatum) we wskazaniu określonym stanem klinicznym: przewlekłe owrzodzenia.
  4. Przygotowanie opinii o projekcie programu polityki zdrowotnej jednostki samorządu terytorialnego:
    „Rozszerzenie dostępności robotycznie wspomaganej diagnostyki funkcjonalnej i rehabilitacji dzieci i młodych dorosłych z mózgowym porażeniem dziecięcym i innymi zespołami porażennymi na terenie województwa wielkopolskiego”.
  5. Przygotowanie opinii o projekcie programu polityki zdrowotnej jednostki samorządu terytorialnego:
    „Dobry Wzrok – Lepszy Start” – program profilaktyki zdrowotnej w zakresie wczesnego wykrywania wad wzroku wśród dzieci szkół podstawowych w gminie Środa Śląska.
  6. Przygotowanie opinii dla substancji czynnej cetuksymab – finansowanej w ramach katalogu chemioterapii w załączniku nr C.95.b., w tym w zakresie danych klinicznych, wskazań do stosowania, dawkowania lub sposobu podawania odmiennych niż określone w Charakterystyce Produktu Leczniczego.

Źródło: AOTMiT

Od 1 lipca 2025 r. zacznie obowiązywać nowa, rekordowa lista leków refundowanych. Ministerstwo Zdrowia zapowiada objęcie refundacją aż 41 nowych wskazań – 18 terapii onkologicznych, w tym 7 w chorobach rzadkich i 23 terapie w chorobach nieonkologicznych – 5 w chorobach rzadkich.
Lipiec przyniesie ważne zmiany w dostępie do leczenia – zarówno dla pacjentów onkologicznych, jak i tych cierpiących na choroby rzadkie czy przewlekłe. Jak wynika z zapowiedzi resortu zdrowia, na nowej liście refundacyjnej znajdzie się łącznie 101 cząsteczkowskazań – 41 z nich to wskazania onkologiczne i 60 nieonkologicznych.
 
Na szczególną uwagę zasługuje refundacja bardzo mocno oczekiwana przez środowisko onkologów i kobiety z rakiem piersi leku trastuzumab derukstekan, który będzie refundowany w leczeniu chorych z nieoperacyjnym lub przerzutowym rakiem piersi, z niską ekspresją HER2, po niepowodzeniu wcześniejszego leczenia przeciwnowotworowego. To istotna decyzja, oczekiwana przez środowiska pacjenckie i kliniczne.

Po raz pierwszy na liście pojawiły się także terapie dla pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym, pęcherza moczowego oraz we wczesnym stadium raka płuca – dając realne szanse na wyleczenie.

Wśród nowych decyzji refundacyjnych w obszarze onkologii znalazło się m.in. objęcie finansowaniem ripretynibu – terapii przeznaczonej dla dorosłych pacjentów z pierwotnym, zaawansowanym lub nawrotowym nowotworem podścieliskowym przewodu pokarmowego (GIST).

Rozszerzeniu uległy także wskazania dla pembrolizumabu. Od 1 lipca lek ten będzie mógł być stosowany:

Refundacją objęto również nowe wskazanie dla ozymertynibu – będzie on dostępny jako leczenie pierwszej linii w połączeniu z chemioterapią u chorych na miejscowo zaawansowanego lub przerzutowego NDRP z mutacją EGFR.

W przypadku erdafitynibu refundacja została rozszerzona na leczenie drugiej i trzeciej linii u pacjentów z miejscowo zaawansowanym rakiem urotelialnym.

Na liście znalazła się również nowa opcja terapeutyczna z użyciem niwolumabu – lek będzie refundowany w terapii pierwszej linii raka urotelialnego w skojarzeniu z cisplatyną i gemcytabiną.

Luspatercept uzyskał rozszerzoną refundację u pacjentów z zespołami mielodysplastycznymi i niedokrwistością wymagającą transfuzji – zarówno jako terapia pierwszego rzutu, jak i dla chorych bez syderoblastów pierścieniowatych w drugiej linii leczenia.

Do grona refundowanych opcji terapeutycznych dołączyły również bosutynib i nilotynib – obydwa z rozszerzeniem wskazania na leczenie pierwszego rzutu u dorosłych pacjentów z nowo rozpoznaną przewlekłą białaczką szpikową w fazie przewlekłej i wysokim ryzykiem według skali ELTS.

Jeśli chodzi o dazatynib, złożono wnioski o jego refundację w dwóch wskazaniach pediatrycznych:

Kolejnym lekiem, który znalazł się na liście, jest nab-paklitaksel – refundowany zarówno w monoterapii przerzutowego raka piersi, jak i w leczeniu pierwszej linii niedrobnokomórkowego raka płuca w połączeniu z karboplatyną.

Ważnym dodatkiem do listy jest także ramucyrumab, który będzie dostępny w leczeniu monoterapeutycznym nieoperacyjnego, przerzutowego lub miejscowo zaawansowanego raka wątrobowokomórkowego.

Natomiast regorafenib został dopuszczony do refundacji w dwóch lokalizacjach nowotworowych:

Od lipca 2025 roku refundacją objęte zostaną również nowe terapie stosowane w leczeniu schorzeń nieonkologicznych, w tym wielu o charakterze rzadkim lub ciężkim przewlekłym przebiegu.

Wśród nich znalazł się omaweloksolon – pierwsza zarejestrowana opcja terapeutyczna w leczeniu ataksji Friedreicha. Jak podkreślił wiceminister Marek Kos, to długo oczekiwany lek przez środowisko neurologiczne i samych pacjentów.

Nową refundacją zostanie objęty także maraliksybat – lek stosowany u pacjentów z zespołem Alagille’a w leczeniu świądu towarzyszącego cholestazie u dzieci już od 2. miesiąca życia.

W zakresie innych ważnych terapii refundowanych od lipca znalazły się:

Rozszerzeniu ulegnie również dostępność terapii z użyciem okrelizumabu – refundacją objęto podskórną postać leku, stosowaną w leczeniu pierwszej linii RRSM.

Wśród nowo refundowanych preparatów znalazła się także druga immunoglobulina podskórna, przeznaczona dla pacjentów z przewlekłą zapalną demielinizacyjną polineuropatią (CIDP).

Dodatkowo na liście znalazł się eptynezumab – monoklonalne przeciwciało wykorzystywane jako terapia drugiej linii profilaktyki przewlekłej migreny.

„Z rozszerzenia wskazań refundacyjnych dostępnych w aptece terapii nieonkologicznych skorzystają m.in. pacjenci z cukrzycą typu 2., przewlekłą niewydolnością serca i przewlekłą chorobą nerek. To ważne zmiany nie tylko dla setek tysięcy, ale może już nawet miliona osób” – wylicza wiceminister Kos.

Jak zaznaczył wiceminister Marek Kos, od 1 lipca refundacją zostanie objęta długo wyczekiwana epinefryna w dwóch wersjach: EpiPen Junior i EpiPen Senior. Leki te będą stosowane w leczeniu nagłych, ciężkich reakcji alergicznych – m.in. po użądleniach owadów, a także w przypadku anafilaksji idiopatycznej lub wywołanej wysiłkiem fizycznym.

W zakresie refundacji aptecznej przewidziano również inne istotne zmiany:

Wiceminister Kos zwrócił szczególną uwagę na decyzję dotyczącą empagliflozyny, która zyska trzy nowe wskazania refundacyjne:

  1. dla pacjentów z cukrzycą typu 2, stosujących co najmniej jeden lek hipoglikemizujący, z hemoglobiną glikowaną ≥ 7 oraz bardzo wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym (dotychczas wymagane były dwa leki i HbA1c ≥ 7,5),

  2. w leczeniu pacjentów z przewlekłą niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory,

  3. u pacjentów z przewlekłą chorobą nerek, poprzez obniżenie kryterium filtracji kłębuszkowej (eGFR).

Wśród kolejnych nowości refundacyjnych w aptekach znalazły się m.in.:

Ponadto w wykazie refundacyjnym znalazło się nowe wskazanie dla rywaroksabanu w dawce 2,5 mg – będzie on mógł być stosowany w profilaktyce zdarzeń zakrzepowych związanych z miażdżycą.

Nowe opcje pojawiły się także w zakresie leczenia nadciśnienia – refundacją objęto dwa preparaty złożone:

Celem Ministerstwa Zdrowia jest systematyczne skracanie czasu procedowania wniosków o refundację. Liczba dni aktywnego procedowania wniosku od 2022 do 2025 r. (do lipca) spadła z 479 do 229 dni. „Procedowanie po naszej stronie wniosków refundacyjnych mocno przyspieszyło i chcemy, żeby te okresy były jeszcze krótsze” – podkreślał wiceminister Kos.

Projekt obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, który wejdzie w życie 1 lipca 2025 r.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia
Foto: Ministerstwo Zdrowia

Wiceminister Marek Kos z dniem 14 czerwca objął nadzór nad Departamentem Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia. Zastąpił na tym stanowisku wiceministra Macieja Miłkowskiego.
– Marek Kos oficjalnie od piątku 14 czerwca jest wiceministrem nadzorującym Departament Polityki Lekowej i Farmacji. Od teraz to on będzie rozmawiał z państwem w kwestiach związanych z polityką lekową –  powiedziała minister zdrowia Izabela Leszczyna, podczas konferencji prasowej. – Bardzo się cieszę na nową, starą współpracę. Dziękuję, że podjął się pan tej niełatwej działki. – dodała minister.

Marek Kos 
jest podsekretarzem stanu w Ministerstwie Zdrowia od 4 stycznia 2024 r. Jest absolwentem Akademii Medycznej w Lublinie. W 2001 r. otrzymał tytuł specjalisty drugiego stopnia z chirurgii ogólnej, a w 2004 r. stopień naukowy doktora nauk medycznych. Od 2014 r. ma tytuł specjalisty w zakresie zdrowia publicznego. Ukończył MBA na Wydziale Zarządzania Politechniki Lubelskiej (2018 r.) oraz MBA w ochronie zdrowia na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie (2023 r.) Od 2019 roku był dyrektorem Szpitala Specjalistycznego Ducha Świętego w Sandomierzu oraz Adiunktem Katedry i Zakładu Zdrowia Publicznego UM w Lublinie. Jest wykładowcą z zakresu zarządzania w ochronie zdrowia i zdrowia publicznego. W latach 2012-2019 był dyrektorem SPZOZ w Kraśniku, wcześniej – w latach 2006-2012 – pełnił tam funkcję zastępcy dyrektora ds. medycznych. W SPZOZ w Kraśniku był również kierownikiem specjalistycznej pracowni endoskopowej (2005-2006) oraz asystentem oddziału chirurgicznego. W latach 1995-2004 był lekarzem zespołów wyjazdowych Pogotowia Ratunkowego w Lublinie. Był biegłym sądowym Sądu Okręgowego w Lublinie (2002-2013) oraz lekarzem rzeczoznawcą Placówki Terenowej KRUS w Kraśniku (2000-2007). W latach 2005-2010 oraz 2018-2022 był członkiem Prezydium Lubelskiej Izby Lekarskiej w Lublinie. Od 2014 r. jest radnym Sejmiku Województwa Lubelskiego. 

źródło: MZ, redakcja

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie.” – mówi Joanna Frątczak-Kazana z fundacji Alivia. 
Oncoindex, wskaźnik mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych, spadł o 3  punkty w porównaniu z wrześniem 2021. To najniższy wynik od dwóch lat!

Onkofundacja Alivia cyklicznie bada z ilu terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) mogą bezpłatnie korzystać polscy pacjenci. Poziom dostępności do terapii określa wskaźnik Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Analizowane są terapie lekowe zarejestrowane w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 15 lat i zalecane przez ESMO.

Najnowsza wartość Oncoindexu dla Polski wynosi zaledwie 32 na 100 punktów. Dla porównania w Hiszpanii wskaźnik ten wynosi 54 na 100 punktów. To duża dysproporcja. 

W naszym kraju chorzy mają pełny dostęp jedynie 24 do ze 132 zalecanych terapii, a kolejne 42 substancje są refundowane z ograniczeniami. Za pozostałe 66 rekomendowanych leków onkologicznych Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci, mimo że ich stosowanie jest wskazane zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Tymczasem w Hiszpanii pacjenci mogą skorzystać z 43 zalecanych terapii, 49 jest refundowanych z ograniczeniami, a 40  nie podlega refundacji.
To bardzo zła wiadomość dla pacjentów zmagających się z chorobami nowotworowymi.

Stare problemy i nowe wyzwania
Polska onkologia od lat boryka się z wieloma problemami – niedostateczne finansowanie czy długie kolejki do badań diagnostycznych to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Trwająca pandemia COVID-19 tylko uwypukliła problemy, z którymi ochrona zdrowia zmaga się od wielu lat. Ze względu na utrudniony dostęp do diagnostyki wykrywalność nowotworów znacząco spadła. Według szacunków ekspertów nawet o ok. 20% w pierwszym roku trwania epidemii. Późniejsze rozpoznanie choroby poważnie utrudnia proces leczenia, dlatego dostęp do nowoczesnych terapii onkologicznych jest teraz szczególnie ważny.

Medycyna jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin naukowych. Niestety przy tak wolnym tempie wprowadzania zmian w Polsce nie mamy szans dotrzymać jej kroku i coraz bardziej oddalamy się od europejskich standardów. Jeśli polski rząd nie podejmie zdecydowanych działań, wyrównanie przepaści w dostępie do terapii onkologicznych będzie coraz trudniejsze, a z czasem stanie się niemożliwe.

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie. My nie funkcjonujemy w próżni i nie możemy tracić szerszej perspektywy, „urządzać się” w naszej rzeczywistości bez odniesienia do standardów europejskich. Zgodnie z założeniami Polityki Lekowej Państwa 2018-2022 wydatki na refundację powinny wynosić 16,5-17% wszystkich wydatków na finansowanie ochrony zdrowia. Jednak z dostępnych danych wynika, że w kilku ostatnich latach udział ten był niższy nawet o kilka punktów procentowych. W ramach Funduszu Medycznego na lata 2020-2021 zaplanowano środki w wysokości 6,2 mld zł m.in. na finansowanie innowacyjnych terapii lekowych. Do końca września 2021 wydatkowano niewiele ponad 170 mln zł. To prawdziwy skandal!” – wyjaśnia Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia. 

Brakuje wielu opcji terapeutycznych
Polska nie nadąża za osiągnięciami medycyny, a chorzy pilnie potrzebują dostępu do rekomendowanych terapii. Ciągle niedostępna jest immunoterapia w raku nerki i pęcherza moczowego. Wielu podopiecznych Onkofundacji Alivia od lat musi samodzielnie finansować swoje leczenie. 

Wśród nich jest pan Piotr Jankowski (https://skarbonka.alivia.org.pl/piotr-jankowski), dla którego immunoterapia jest jedyną szansą na wyleczenie, ale został wykluczony z programu lekowego.
Z podobnymi problemami mierzą się pacjenci z rakiem jelita grubego. Pani Agata Janusiewicz (https://skarbonka.alivia.org.pl/agata-janusiewicz) ma 30 lat i niestety, mimo zastosowanego leczenia, choroba nowotworowa uległa progresji. Również dla niej nadzieją jest immunoterapia, którą musi sfinansować we własnym zakresie.

Od dawna na zmiany w refundacji oczekują też pacjenci z rakiem prostaty, który obecnie jest jednym z najczęściej występujących nowotworów u mężczyzn. 

Profesor Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: 

Oncoindex pokazuje, że niewątpliwie dostępność do nowoczesnych leków dla pacjentów hematoonkologicznych zwiększyła się, ale zmiany w hematoonkologii dotyczą również  wprowadzania nowych kombinacji leków. W tych przypadkach, pomimo możliwości zastosowania pewnych leków dla wybranych grup pacjentów, dostępność stosowania tych samych leków w skojarzeniu jest znacznie bardziej ograniczona, czyli tak naprawdę zwiększamy dystans do możliwości leczenia zgodnego z zaleceniami ESMO. Szczególnie widać to w odniesieniu do szpiczaka plazmocytowego.”

Walka trwa
Na styczniowej liście refundacyjnej znalazły się pozytywne zmiany dotyczące refundacji niraparybu dla pacjentek z rakiem jajnika. To jednak wciąż za mało. Polska dalej źle wypada na tle innych państw. 

Czas od wydania autoryzacji przez Europejską Agencję Leków (EMA) do rozpoczęcia refundacji w Polsce to ponad 2 lata i 4 miesiące. Trwa to zdecydowanie dłużej niż w większości krajów Unii Europejskiej. Połowa nowoczesnych terapii onkologicznych rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) jest wciąż niedostępna w naszym kraju. Niestety to, co na Zachodzie jest standardem leczenia, w Polsce nadal pozostaje luksusem dostępnym dla wybranych.”dodaje Joanna Frątczak-Kazana.

Świat nam ucieka
Prof. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie oraz Prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej tak podsumowuje aktualny wskaźnik Oncoindex:

„Oncoindex jednoznacznie wskazuje na to, co my lekarze i nasi pacjenci obserwujemy od lat. Wraz z coraz bardziej dynamicznym postępem onkologii, pojawianiem się nowych, często przełomowych leków, dostęp do nich w Polsce staje się coraz bardziej ograniczony w porównaniu do większości krajów UE. Dramatycznie niskie nakłady na onkologię, które niestety nie wzrosną wyraźnie, pomimo skokowego zwiększenia składki zdrowotnej, powodują, że coraz trudniej jest leczyć nieustannie wzrastającą liczbę chorych na nowotwory w Polsce. Dostęp do nowych leków to nie tylko możliwość wydłużenia życia dziesiątek tysięcy chorych z nieuleczalną chorobą nowotworową, ale to również, w wielu przypadkach, możliwość zwiększenia szans na całkowite wyleczenie chorych. Przykładem może być tutaj jeden z najbardziej agresywnych typów raka piersi (HER2-dodatni). Standardem postępowania u chorych, u których doszło do niepowodzenia leczenia przedoperacyjnego, jest wdrożenie terapii pooperacyjnej opartej o T-DM1. Brak refundacji tego leku w leczeniu uzupełniającym  odbiera szansę na całkowite wyleczenie co drugiej chorej znajdującej w takiej sytuacji klinicznej! Co więcej, Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL), który miał umożliwiać chorym otrzymanie terapii ratujących życie, które nie są refundowane, również nie działa tak, jak powinien. Regularnie wydawane są bowiem rozporządzenia zakazujące stosowania kolejnych, niezwykle potrzebnych terapii w ramach RDTL, co ostatecznie odbiera chorym szansę na przeżycie”.

źródło: Fundacja Alivia

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie.” – mówi Joanna Frątczak-Kazana z fundacji Alivia. 
Oncoindex, wskaźnik mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych, spadł o 3  punkty w porównaniu z wrześniem 2021. To najniższy wynik od dwóch lat!

Onkofundacja Alivia cyklicznie bada z ilu terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) mogą bezpłatnie korzystać polscy pacjenci. Poziom dostępności do terapii określa wskaźnik Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Analizowane są terapie lekowe zarejestrowane w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 15 lat i zalecane przez ESMO.

Najnowsza wartość Oncoindexu dla Polski wynosi zaledwie 32 na 100 punktów. Dla porównania w Hiszpanii wskaźnik ten wynosi 54 na 100 punktów. To duża dysproporcja. 

W naszym kraju chorzy mają pełny dostęp jedynie 24 do ze 132 zalecanych terapii, a kolejne 42 substancje są refundowane z ograniczeniami. Za pozostałe 66 rekomendowanych leków onkologicznych Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci, mimo że ich stosowanie jest wskazane zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Tymczasem w Hiszpanii pacjenci mogą skorzystać z 43 zalecanych terapii, 49 jest refundowanych z ograniczeniami, a 40  nie podlega refundacji.
To bardzo zła wiadomość dla pacjentów zmagających się z chorobami nowotworowymi.

Stare problemy i nowe wyzwania
Polska onkologia od lat boryka się z wieloma problemami – niedostateczne finansowanie czy długie kolejki do badań diagnostycznych to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Trwająca pandemia COVID-19 tylko uwypukliła problemy, z którymi ochrona zdrowia zmaga się od wielu lat. Ze względu na utrudniony dostęp do diagnostyki wykrywalność nowotworów znacząco spadła. Według szacunków ekspertów nawet o ok. 20% w pierwszym roku trwania epidemii. Późniejsze rozpoznanie choroby poważnie utrudnia proces leczenia, dlatego dostęp do nowoczesnych terapii onkologicznych jest teraz szczególnie ważny.

Medycyna jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin naukowych. Niestety przy tak wolnym tempie wprowadzania zmian w Polsce nie mamy szans dotrzymać jej kroku i coraz bardziej oddalamy się od europejskich standardów. Jeśli polski rząd nie podejmie zdecydowanych działań, wyrównanie przepaści w dostępie do terapii onkologicznych będzie coraz trudniejsze, a z czasem stanie się niemożliwe.

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie. My nie funkcjonujemy w próżni i nie możemy tracić szerszej perspektywy, „urządzać się” w naszej rzeczywistości bez odniesienia do standardów europejskich. Zgodnie z założeniami Polityki Lekowej Państwa 2018-2022 wydatki na refundację powinny wynosić 16,5-17% wszystkich wydatków na finansowanie ochrony zdrowia. Jednak z dostępnych danych wynika, że w kilku ostatnich latach udział ten był niższy nawet o kilka punktów procentowych. W ramach Funduszu Medycznego na lata 2020-2021 zaplanowano środki w wysokości 6,2 mld zł m.in. na finansowanie innowacyjnych terapii lekowych. Do końca września 2021 wydatkowano niewiele ponad 170 mln zł. To prawdziwy skandal!” – wyjaśnia Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia. 

Brakuje wielu opcji terapeutycznych
Polska nie nadąża za osiągnięciami medycyny, a chorzy pilnie potrzebują dostępu do rekomendowanych terapii. Ciągle niedostępna jest immunoterapia w raku nerki i pęcherza moczowego. Wielu podopiecznych Onkofundacji Alivia od lat musi samodzielnie finansować swoje leczenie. 

Wśród nich jest pan Piotr Jankowski (https://skarbonka.alivia.org.pl/piotr-jankowski), dla którego immunoterapia jest jedyną szansą na wyleczenie, ale został wykluczony z programu lekowego.
Z podobnymi problemami mierzą się pacjenci z rakiem jelita grubego. Pani Agata Janusiewicz (https://skarbonka.alivia.org.pl/agata-janusiewicz) ma 30 lat i niestety, mimo zastosowanego leczenia, choroba nowotworowa uległa progresji. Również dla niej nadzieją jest immunoterapia, którą musi sfinansować we własnym zakresie.

Od dawna na zmiany w refundacji oczekują też pacjenci z rakiem prostaty, który obecnie jest jednym z najczęściej występujących nowotworów u mężczyzn. 

Profesor Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: 

Oncoindex pokazuje, że niewątpliwie dostępność do nowoczesnych leków dla pacjentów hematoonkologicznych zwiększyła się, ale zmiany w hematoonkologii dotyczą również  wprowadzania nowych kombinacji leków. W tych przypadkach, pomimo możliwości zastosowania pewnych leków dla wybranych grup pacjentów, dostępność stosowania tych samych leków w skojarzeniu jest znacznie bardziej ograniczona, czyli tak naprawdę zwiększamy dystans do możliwości leczenia zgodnego z zaleceniami ESMO. Szczególnie widać to w odniesieniu do szpiczaka plazmocytowego.”

Walka trwa
Na styczniowej liście refundacyjnej znalazły się pozytywne zmiany dotyczące refundacji niraparybu dla pacjentek z rakiem jajnika. To jednak wciąż za mało. Polska dalej źle wypada na tle innych państw. 

Czas od wydania autoryzacji przez Europejską Agencję Leków (EMA) do rozpoczęcia refundacji w Polsce to ponad 2 lata i 4 miesiące. Trwa to zdecydowanie dłużej niż w większości krajów Unii Europejskiej. Połowa nowoczesnych terapii onkologicznych rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) jest wciąż niedostępna w naszym kraju. Niestety to, co na Zachodzie jest standardem leczenia, w Polsce nadal pozostaje luksusem dostępnym dla wybranych.”dodaje Joanna Frątczak-Kazana.

Świat nam ucieka
Prof. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie oraz Prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej tak podsumowuje aktualny wskaźnik Oncoindex:

„Oncoindex jednoznacznie wskazuje na to, co my lekarze i nasi pacjenci obserwujemy od lat. Wraz z coraz bardziej dynamicznym postępem onkologii, pojawianiem się nowych, często przełomowych leków, dostęp do nich w Polsce staje się coraz bardziej ograniczony w porównaniu do większości krajów UE. Dramatycznie niskie nakłady na onkologię, które niestety nie wzrosną wyraźnie, pomimo skokowego zwiększenia składki zdrowotnej, powodują, że coraz trudniej jest leczyć nieustannie wzrastającą liczbę chorych na nowotwory w Polsce. Dostęp do nowych leków to nie tylko możliwość wydłużenia życia dziesiątek tysięcy chorych z nieuleczalną chorobą nowotworową, ale to również, w wielu przypadkach, możliwość zwiększenia szans na całkowite wyleczenie chorych. Przykładem może być tutaj jeden z najbardziej agresywnych typów raka piersi (HER2-dodatni). Standardem postępowania u chorych, u których doszło do niepowodzenia leczenia przedoperacyjnego, jest wdrożenie terapii pooperacyjnej opartej o T-DM1. Brak refundacji tego leku w leczeniu uzupełniającym  odbiera szansę na całkowite wyleczenie co drugiej chorej znajdującej w takiej sytuacji klinicznej! Co więcej, Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL), który miał umożliwiać chorym otrzymanie terapii ratujących życie, które nie są refundowane, również nie działa tak, jak powinien. Regularnie wydawane są bowiem rozporządzenia zakazujące stosowania kolejnych, niezwykle potrzebnych terapii w ramach RDTL, co ostatecznie odbiera chorym szansę na przeżycie”.

źródło: Fundacja Alivia