Medicalpress
Kombucha przygotowana z zielonej herbaty i herbaty oolong wykazuje najwyższą aktywność antyoksydacyjną spośród badanych wariantów — wynika z analiz naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego i Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Badacze sprawdzili, jak pięć rodzajów herbaty wpływa na skład chemiczny, aromat i potencjalne właściwości biologiczne popularnego napoju fermentowanego. Wyniki pokazują, że kombucha nie jest jednym uniwersalnym produktem: jej charakter zależy w dużej mierze od surowca, z którego powstaje.
Interdyscyplinarny zespół naukowców porównał kombuchy przygotowane na bazie różnych rodzajów herbat: czarnej, zielonej, białej, oolong i pu-erh. Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Food Chemistry.

Badanie może mieć znaczenie nie tylko dla konsumentów, ale także dla producentów napojów fermentowanych. Pokazuje, że dobór herbaty może być narzędziem projektowania kombuchy o określonym profilu smakowym, aromatycznym i chemicznym. To ważne w sytuacji, gdy rynek żywności fermentowanej szybko się rozwija, a konsumenci coraz częściej pytają nie tylko o smak, ale również o skład i potencjalne właściwości produktów.

– Rodzaj herbaty działa jak swoista matryca, która kształtuje przebieg fermentacji oraz końcowy skład kombuchy – wyjaśnia dr hab. Helena Moreira, prof. UMW z Katedry Podstaw Nauk Medycznych i Immunologii UMW. – Poszczególne herbaty różnią się zawartością polifenoli, katechin, kofeiny i innych związków bioaktywnych, które są następnie metabolizowane przez mikroorganizmy SCOBY. W efekcie fermentacja przebiega z różną dynamiką, a końcowe napoje różnią się zarówno profilem chemicznym, jak i aromatycznym.

Fermentacja, która zmienia skład napoju

 
Kombucha powstaje dzięki działaniu SCOBY – symbiotycznej kultury bakterii i drożdży, która fermentuje słodzoną herbatę. Podczas tego procesu słodzona herbata zmienia się w kwaśny, lekko musujący napój. Drożdże rozkładają cukry do alkoholu i dwutlenku węgla, a bakterie przekształcają je dalej w kwasy organiczne, głównie kwas octowy i glukonowy, odpowiedzialne za charakterystyczny kwaśny smak kombuchy.

Równolegle zmienia się również skład związków bioaktywnych obecnych w herbacie. Naukowcy obserwowali przemiany polifenoli, katechin i lotnych związków aromatycznych odpowiedzialnych za smak oraz zapach kombuchy.

– Jednocześnie dochodzi do przemian polifenoli i lotnych związków aromatycznych obecnych w herbacie. W efekcie napój zyskuje charakterystyczny kwaśny, lekko musujący smak oraz bardziej złożony aromat – tłumaczy prof. Helena Moreira.

Analizy wykazały wyraźny wzrost stężenia związków odpowiadających za nuty kwiatowe i owocowe, takich jak linalol czy 2-fenyloetanol. Są to substancje naturalnie występujące również w kwiatach i olejkach eterycznych. Jednocześnie część związków charakterystycznych dla świeżo zaparzonej herbaty zanikała w trakcie fermentacji, a ich miejsce zajmowały nowe metabolity produkowane przez bakterie i drożdże SCOBY.

Badacze wykorzystali zaawansowane techniki chromatograficzne oraz spektrometrię mas, aby dokładnie prześledzić zmiany zachodzące w napoju podczas fermentacji. Dzięki temu mogli porównać setki związków chemicznych obecnych w kombuchach przygotowanych z różnych rodzajów herbat.

– Najbardziej zaskakująca była skala zmian zachodzących podczas fermentacji oraz to, jak silnie zależały one od rodzaju zastosowanej herbaty – mówi naukowczyni. – Mimo identycznych warunków fermentacji uzyskaliśmy kombuchy o bardzo odmiennych profilach lotnych związków aromatycznych.

Zielona i oolong wypadły najlepiej

Badania pokazały również, że różne rodzaje kombuch mogą wykazywać odmienne właściwości biologiczne. Kombuchy przygotowane na bazie herbat zielonych i oolong charakteryzowały się najwyższą aktywnością antyoksydacyjną i największą zdolnością neutralizowania wolnych rodników.

Wolne rodniki to reaktywne cząsteczki mogące uszkadzać komórki i przyspieszać procesy starzenia, dlatego związki o działaniu antyoksydacyjnym są intensywnie badane pod kątem potencjalnego wpływu na zdrowie.

– Wyniki naszych badań wskazują, że rodzaj herbaty wpływa nie tylko na smak i aromat, ale także na aktywność biologiczną kombuchy – podkreśla prof. Helena Moreira. – Szczególnie interesujące wyniki uzyskaliśmy dla kombuch przygotowanych z herbat zielonych i oolong, które wykazywały najwyższy potencjał biologiczny.

Naukowcy zaznaczają jednak, że choć wyniki badań laboratoryjnych są obiecujące, nie można jeszcze jednoznacznie mówić o konkretnych efektach zdrowotnych u ludzi. Konieczne są dalsze badania kliniczne, aby jednoznacznie potwierdzić wpływ poszczególnych rodzajów kombuch na zdrowie człowieka.

Nie każda kombucha jest taka sama

Rosnące zainteresowanie kombuchą wpisuje się w szerszy trend badań nad żywnością fermentowaną. Fermentacja może zwiększać biodostępność składników bioaktywnych, prowadzić do powstawania nowych metabolitów i wpływać na mikrobiotę jelitową.

– Żywność fermentowana znajduje się obecnie w centrum zainteresowania nauki, ponieważ łączy tradycyjne technologie z nowoczesnym podejściem do zdrowia i żywienia – mówi prof. Helena Moreira. – Kombucha jest bardzo dobrym przykładem produktu, w którym skład chemiczny, aktywność biologiczna i profil sensoryczny są efektem złożonych interakcji pomiędzy surowcem a mikroorganizmami fermentacyjnymi.

Badania pokazują również, że kombucha nie jest jednym, uniwersalnym produktem. W praktyce każda herbata może stworzyć napój o innym charakterze, zarówno smakowym, jak i chemicznym. Kombucha z herbat zielonych charakteryzowała się bardziej świeżym i roślinnym profilem aromatycznym, oolong dawała wyraźniejsze nuty kwiatowe i owocowe, natomiast kombuchy z herbat czarnych i pu-erh miały cięższy, bardziej ziemisty i fermentacyjny aromat.

W praktyce oznacza to, że wybór herbaty może być jednym z kluczowych etapów projektowania kombuchy – zarówno pod względem smaku, jak i składu chemicznego. Wyniki badań laboratoryjnych wskazują na wyraźne różnice pomiędzy wariantami napoju, ale nie zastępują badań klinicznych potrzebnych do oceny ewentualnego wpływu na zdrowie człowieka.

Materiał powstał na podstawie artykułu: Matrix-dependent modulation of chemical composition, volatile profile, and biological activity of kombucha beverages from different tea types, Akshay K. Chandran, Marcelina Stach, Jacek Łyczko, Zbigniew Lazar, Joanna Kawa-Rygielska, Helena Moreira, Anna Szyjka, Ewa Barg, Joanna Kolniak-Ostek.

Źródło: inf pras
Jednym z obiegowych mitów jest to, że kawa może nam szkodzić. Otóż nie. Kawa pita w rozsądnej ilości, czyli między trzema a czterema filiżankami dziennie, wpływa bardzo korzystnie na nasze zdrowie i zdrowie naszego mikrobiomu jelitowego – mówi prof. Ewa Stachowska z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Jak wskazuje, dzięki zawartości błonnika i polifenoli kawa pomaga utrzymać równowagę we florze bakteryjnej jelit. Szereg prowadzonych ostatnimi laty badań wykazał, że napar kawy może odegrać ważną rolę w profilaktyce wielu chorób cywilizacyjnych.
– Szereg badań i metaanaliz pokazuje, że napar kawy – choć raczej bez mleka – działa bardzo korzystnie na stan naszego zdrowia. Trzy–cztery filiżanki dobrze zaparzonej kawy na pewno nie zrobią nam żadnej krzywdy, a wręcz przeciwnie. To jest bardzo zdrowy napój – mówi agencji Newseria Biznes prof. Ewa Stachowska, kierownik Zakładu Żywienia Człowieka i Metabolomiki Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Jak wynika z ubiegłorocznego badania Biostatu, zdecydowana większość – bo aż 79,7 proc. Polaków – pije kawę codziennie, zazwyczaj dwie–trzy filiżanki. Są jednak i tacy, którzy po kawę sięgają tylko dwa–trzy razy w tygodniu, ograniczając się tylko do jednej filiżanki dziennie. W odpowiedzi na pytanie, co jest barierą w spożywaniu większej ilości kawy, prawie połowa badanych (44,7 proc.) wyraża obawę, że może to mieć negatywne konsekwencje zdrowotne. Przez lata wokół kawy narosło bowiem wiele mitów, jak np. to, że powoduje odwodnienie organizmu, przyczynia się do nadciśnienia i zaburzeń rytmu serca, wypłukuje wapń i magnez albo powoduje dolegliwości układu pokarmowego, takie jak niestrawność, refluks czy zapalenie błony śluzowej żołądka. To dość popularne, ale jednak tylko mity.

 Badania naukowe pokazują, że jest wręcz odwrotnie. Kawa może być źródłem magnezu i jest korzystna nawet dla osób z nadciśnieniem tętniczym – mówi ekspertka. – Oczywiście są też przeciwwskazania. Niektórzy mają dysfunkcje żołądka, np. problemy z nadkwaśnością, i wtedy wyraźnie czują, że wypicie kawy im szkodzi. Dlatego oczywiście powinni z niej zrezygnować. Natomiast jeśli czujemy, że kawa jest dla nas korzystna, to nie ma przeciwwskazań.

Jak wskazuje, kawa nie wypłukuje magnezu, a wręcz może go w niewielkim stopniu uzupełniać, ponieważ zawiera ok. 8 mg magnezu na każde 100 mg. Nie wykazano również, aby jej napar w jakimkolwiek stopniu przyczyniał się do powstawania dolegliwości układu pokarmowego czy nadciśnienia albo odwodnienia organizmu. Wręcz przeciwnie, picie kawy jest jednym ze sposobów dostarczenia organizmowi płynów i nie ma wpływu na ogólną równowagę wodno-elektrolitową. Korzystnie wpływa również na mikrobiotę jelitową.

 Mikrobiota jelitowa pełni wiele bardzo istotnych funkcji, m.in. funkcję regulacyjną, ale w tym celu musi być prawidłowo dokarmiona żywnością bogatą w prebiotyki, błonnik, ale także polifenole – mówi prof. Ewa Stachowska. – Polifenole zawarte w kawie mają na nią pozytywny wpływ, ponieważ wspierają różnorodność i zwiększają liczebność tych bakterii, które są dla nas bardzo korzystne i produkują tzw. krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, czyli np. maślan uszczelniający barierę jelitową. Krótko mówiąc, dla prawidłowego funkcjonowania jelit oraz mikrobioty jelitowej ważne jest to, aby nasza żywność była bardzo różnorodna i zawierała polifenole. A do tych najzdrowszych należą te, które są zawarte właśnie w kawie.

Według Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) bezpieczne dla zdrowia dzienne spożycie kofeiny to ok. 400 mg.

Jak wynika z danych zebranych w ramach programu edukacyjno-informacyjnego Kawa i Zdrowie, zaletą jej spożywania jest nie tylko pobudzenie i lepsza koncentracja, ale i profilaktyka wielu chorób, w tym neurodegradacyjnych. Zawarte w kawie kofeina, trigonellina i polifenole mogą się przyczynić do zmniejszenia ryzyka wystąpienia choroby Alzheimera o 65 proc. U osób pijących kawę rzadziej rozpoznaje się też zaburzenia poznawcze, a u kobiet rzadziej diagnozuje chorobę Parkinsona. Co istotne, badania wykazały, że od dwóch do pięciu filiżanek kawy dziennie może obniżyć ryzyko wystąpienia udaru mózgu o 22–25 proc. Picie kawy bez dodatku cukru może być też korzystne dla cukrzyków, ponieważ polifenole wykazują działanie przeciwzapalne i mogą poprawiać wrażliwość komórek na insulinę.

źródło: newseria

Jednym z obiegowych mitów jest to, że kawa może nam szkodzić. Otóż nie. Kawa pita w rozsądnej ilości, czyli między trzema a czterema filiżankami dziennie, wpływa bardzo korzystnie na nasze zdrowie i zdrowie naszego mikrobiomu jelitowego – mówi prof. Ewa Stachowska z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Jak wskazuje, dzięki zawartości błonnika i polifenoli kawa pomaga utrzymać równowagę we florze bakteryjnej jelit. Szereg prowadzonych ostatnimi laty badań wykazał, że napar kawy może odegrać ważną rolę w profilaktyce wielu chorób cywilizacyjnych.
– Szereg badań i metaanaliz pokazuje, że napar kawy – choć raczej bez mleka – działa bardzo korzystnie na stan naszego zdrowia. Trzy–cztery filiżanki dobrze zaparzonej kawy na pewno nie zrobią nam żadnej krzywdy, a wręcz przeciwnie. To jest bardzo zdrowy napój – mówi agencji Newseria Biznes prof. Ewa Stachowska, kierownik Zakładu Żywienia Człowieka i Metabolomiki Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Jak wynika z ubiegłorocznego badania Biostatu, zdecydowana większość – bo aż 79,7 proc. Polaków – pije kawę codziennie, zazwyczaj dwie–trzy filiżanki. Są jednak i tacy, którzy po kawę sięgają tylko dwa–trzy razy w tygodniu, ograniczając się tylko do jednej filiżanki dziennie. W odpowiedzi na pytanie, co jest barierą w spożywaniu większej ilości kawy, prawie połowa badanych (44,7 proc.) wyraża obawę, że może to mieć negatywne konsekwencje zdrowotne. Przez lata wokół kawy narosło bowiem wiele mitów, jak np. to, że powoduje odwodnienie organizmu, przyczynia się do nadciśnienia i zaburzeń rytmu serca, wypłukuje wapń i magnez albo powoduje dolegliwości układu pokarmowego, takie jak niestrawność, refluks czy zapalenie błony śluzowej żołądka. To dość popularne, ale jednak tylko mity.

 Badania naukowe pokazują, że jest wręcz odwrotnie. Kawa może być źródłem magnezu i jest korzystna nawet dla osób z nadciśnieniem tętniczym – mówi ekspertka. – Oczywiście są też przeciwwskazania. Niektórzy mają dysfunkcje żołądka, np. problemy z nadkwaśnością, i wtedy wyraźnie czują, że wypicie kawy im szkodzi. Dlatego oczywiście powinni z niej zrezygnować. Natomiast jeśli czujemy, że kawa jest dla nas korzystna, to nie ma przeciwwskazań.

Jak wskazuje, kawa nie wypłukuje magnezu, a wręcz może go w niewielkim stopniu uzupełniać, ponieważ zawiera ok. 8 mg magnezu na każde 100 mg. Nie wykazano również, aby jej napar w jakimkolwiek stopniu przyczyniał się do powstawania dolegliwości układu pokarmowego czy nadciśnienia albo odwodnienia organizmu. Wręcz przeciwnie, picie kawy jest jednym ze sposobów dostarczenia organizmowi płynów i nie ma wpływu na ogólną równowagę wodno-elektrolitową. Korzystnie wpływa również na mikrobiotę jelitową.

 Mikrobiota jelitowa pełni wiele bardzo istotnych funkcji, m.in. funkcję regulacyjną, ale w tym celu musi być prawidłowo dokarmiona żywnością bogatą w prebiotyki, błonnik, ale także polifenole – mówi prof. Ewa Stachowska. – Polifenole zawarte w kawie mają na nią pozytywny wpływ, ponieważ wspierają różnorodność i zwiększają liczebność tych bakterii, które są dla nas bardzo korzystne i produkują tzw. krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, czyli np. maślan uszczelniający barierę jelitową. Krótko mówiąc, dla prawidłowego funkcjonowania jelit oraz mikrobioty jelitowej ważne jest to, aby nasza żywność była bardzo różnorodna i zawierała polifenole. A do tych najzdrowszych należą te, które są zawarte właśnie w kawie.

Według Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) bezpieczne dla zdrowia dzienne spożycie kofeiny to ok. 400 mg.

Jak wynika z danych zebranych w ramach programu edukacyjno-informacyjnego Kawa i Zdrowie, zaletą jej spożywania jest nie tylko pobudzenie i lepsza koncentracja, ale i profilaktyka wielu chorób, w tym neurodegradacyjnych. Zawarte w kawie kofeina, trigonellina i polifenole mogą się przyczynić do zmniejszenia ryzyka wystąpienia choroby Alzheimera o 65 proc. U osób pijących kawę rzadziej rozpoznaje się też zaburzenia poznawcze, a u kobiet rzadziej diagnozuje chorobę Parkinsona. Co istotne, badania wykazały, że od dwóch do pięciu filiżanek kawy dziennie może obniżyć ryzyko wystąpienia udaru mózgu o 22–25 proc. Picie kawy bez dodatku cukru może być też korzystne dla cukrzyków, ponieważ polifenole wykazują działanie przeciwzapalne i mogą poprawiać wrażliwość komórek na insulinę.

źródło: newseria