Medicalpress
Coraz więcej Polaków planuje wyjazdy przez pryzmat diety i bezpieczeństwa zdrowotnego. Przy rosnącej liczbie alergii i nietolerancji pokarmowych standardowa oferta noclegowa przestaje wystarczać, a własne jedzenie i dostęp do kuchni stają się kluczowe dla komfortu podróży.
Z danych NFZ wynika, że w Polsce na alergię cierpi już 12 mln osób. Dla wielu Polaków urlop zaczyna się od sprawdzenia, czy w wynajętym obiekcie jest dobrze wyposażona kuchnia, która umożliwi samodzielne gotowanie bez składników alergizujących. Dane portalu rezerwacyjnego Slowhop pokazują skalę zjawiska: 31% obiektów oferuje śniadania, 15% pełne wyżywienie, a część z nich jest otwarta na przygotowywanie posiłków wegetariańskich. Tylko 8% (173 obiekty z 2200 istniejących w bazie tego portalu) weźmie pod uwagę alergie i nietolerancje pokarmowe gości przygotowując posiłki. Co to oznacza w praktyce? Że alergicy często jadą na urlop z własnym garnkiem i zapasami. 

Dolegliwości alergiczne to nie tylko katar sienny i łzawiące oczy w sezonie pylenia. Coraz większym problemem stają się alergie i nietolerancje pokarmowe. Szacuje się, że w Polsce alergie pokarmowe dotyczą ok. 8% dzieci oraz ok. 5% osób dorosłych. Do tego dochodzi nietolerancja laktozy. Według różnych badań stwierdzana jest ona już u 30–37% Polaków. Eksperci wskazują, że alergia pokarmowa jest najszybciej rosnącą liczebnie postacią alergii w Polsce. Dla alergików każdy posiłek poza domem jest pewnym rodzajem ryzyka. Ubijane ziemniaki mogą zawierać mleko i masło. Kotlet schabowy bywa często moczony w mleku „dla kruchości”. Placki ziemniaczane mogą kryć w sobie mąkę, którą dodaje się, by były bardziej zwarte. A pozornie niewinne danie w restauracji może mieć śladowe ilości orzechów. W przypadku silniejszych alergii nawet minimalna ilość alergenu może wywołać poważną reakcję. 

 
Alergia na wakacjach
 
Jednym z najprostszych sposobów na wakacje „pod kontrolą” jest dziś wynajęcie samodzielnego domku, pokoju w agroturystyce albo pensjonacie. Z danych Slowhopa wynika, że spośród ponad 2200 miejsc noclegowych istniejących w bazie tego portalu śniadania serwuje 672 obiekty (31%), a pełne wyżywienie 333 (czyli 15%). Co ciekawe, opcje wegetariańskie lub wegańskie oferuje 258 miejsc (12%). Tylko 8% obiektów deklaruje, że bierze pod uwagę alergie i nietolerancje pokarmowe gości przygotowując posiłki.

Jedzenie coraz wyraźniej kształtuje sposób, w jaki podróżujemy, nie tylko w kontekście alergii. – Z jednej strony obserwujemy rosnący trend „foodies”, którzy wybierają miejsca ze względu na jakość i lokalność kuchni. Z drugiej strony przybywa osób na dietach eliminacyjnych. To sprawia, że coraz częściej rezygnujemy z hoteli na rzecz samodzielnych domków, gdzie mamy pełną kontrolę nad tym, co jemy. Chyba że gospodarz potrafi “obsłużyć” nasze alergie i oferuje dopasowane do nich posiłki. Wtedy zyskuje gościa powracającego przez lata – mówi Aleksandra Klonowska-Szałek, założycielka Slowhopa.

Lodówka jest. Piekarnik już niekoniecznie

Zamiast liczyć na posiłki przygotowywane przez gospodarzy, coraz więcej osób bierze sprawy w swoje ręce: do podróżnej „walizki” trafia mąka bezglutenowa, masło bez laktozy, mleko roślinne i inne składniki potrzebne do codziennego gotowania. W takiej sytuacji kluczowa staje się dobrze wyposażona kuchnia w wynajętym obiekcie. Jak jest z tym praktyce? Z danych Slowhopa wynika, że podstawowe wyposażenie kuchni jest już niemal standardem: lodówkę ma 99% obiektów, garnki i patelnie 96%, płytę kuchenną 95%. Jednak im bardziej specjalistyczny sprzęt, tym gorzej: piekarnik dostępny jest w 57% miejsc, a blachę do pieczenia znajdziemy w mniej niż połowie obiektów (46%). Wypiekacz do chleba (ważny dla osoby na diecie bezglutenowej, która nie ufa sklepowemu pieczywu) ma z2% obiektów, czyli 33 miejsca w całej bazie.

Dwa światy, jedna kuchnia

Paradoksalnie, rosnąca liczba alergików podróżujących z własnym prowiantem i garnkami zbiega się z innym, równoległym trendem. Część gości przyjeżdża do agroturystyk i pensjonatów właśnie dla jedzenia: lokalnego, sezonowego, “z pola na talerz”, przygotowywanego z pasją przez gospodarzy. Rośnie grupa tzw. „foodies”, czyli podróżujących w poszukiwaniu nowych smaków i jakościowych, często ekologicznych produktów. Dwa światy (alergik z własną mąką w walizce) i „foodie” (szukający truflowego risotto) zaczynają się w polskiej turystyce przenikać. W obu przypadkach kuchnia przestała być dodatkiem do noclegu, a stała się jego sercem.

Źródło: Komunikat Prasowy

Pacjenci przewlekle przyjmujący leki często stają przed wyzwaniem: czy mogą bez przeszkód przewozić je przez granice? Rzecznik Praw Pacjenta wyraźnie przypomina, że to możliwe — pod warunkiem, że jest to wyjazd w celach medycznych i tylko na własny użytek. Taka deklaracja brzmi prosto, ale aby uniknąć nieprzyjemności, warto poznać szczegóły i niuanse obowiązujących przepisów.
Najpierw istotny limit: można przewozić leki w ilości, która odpowiada zapotrzebowaniu na czas pobytu za granicą, powiększony o niewielki zapas na nieprzewidziane sytuacje, jak opóźniony powrót. W państwach Unii Europejskiej oraz według zaleceń WHO, standardem jest przewóz zapasu na 30–90 dni terapii — więcej może wymagać dodatkowych formalności, np. zgody lokalnych organów nadzoru farmaceutycznego.

Warto pamiętać, że przyzwolenie na wywóz leków z Polski nie oznacza automatycznego prawa do ich wwozu do innych krajów. Każdy kraj ma własne regulacje dotyczące substancji dopuszczonych do obrotu, a te przepisy są niezależne od polskich. Dlatego RPP i eksperci podkreślają konieczność sprawdzenia regulacji obowiązujących w kraju docelowym — najlepiej za pośrednictwem stron ambasad, konsulatów czy urzędowych witryn tych państw.

Co w przypadku leków psychotropowych i odurzających?

Tu sytuacja się komplikuje. Pacjent, który planuje przewóz leków zawierających substancje psychotropowe lub odurzające, musi liczyć się z dodatkowymi wymogami. Konieczne jest uzyskanie zaświadczenia wydanego przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego, na podstawie recepty lub dokumentacji medycznej. Taki dokument trzeba uzyskać na ok. 15 dni przed podróżą i jest ważny maksymalnie przez 30 dni. Co więcej, każda substancja wymaga osobnego dokumentu .

Leki przywożone do Polski — limity i zasady

Pacjenci wjeżdżający do Polski nie muszą uzyskiwać zgody Prezesa UPLWMPB, o ile przewożą leki na własny użytek, w liczbie nie większej niż pięć najmniejszych opakowań danego preparatu i nie zawierają one substancji odurzających lub psychotropowych . W przypadku środków kontrolowanych wymagane jest odpowiednie zaświadczenie z GIF .

Ponadto, przesyłanie leków — na przykład drogą pocztową lub kurierską — nie jest dozwolone.

Jak przygotować się do podróży z lekami?

Aby uniknąć problemów, warto przestrzegać kilku ważnych zasad:

Przewóz leków przez granice jest możliwy i dość powszechny, ale rządzi się własnymi prawami. Rzetelna znajomość zasad oraz przygotowanie dokumentacji to klucz do bezstresowej podróży. Warto pamiętać, że każde państwo może stosować inne regulacje — dlatego najlepiej sięgać po wiedzę u źródła: ambasad, konsulatów i urzędowych instytucji zdrowia. W ten sposób można uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek i skupić się na tym, co najważniejsze — na zdrowiu.

Źródło: GOV

Wirusowe zapalenie wątroby typu A, potocznie nazywane „chorobą brudnych rąk”, znów daje o sobie znać. Specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu ostrzegają: w sezonie urlopowym ryzyko zakażenia istotnie rośnie, a dane epidemiologiczne nie pozostawiają złudzeń – zachorowań jest coraz więcej.
Wzrost liczby przypadków HAV to problem, którego nie można lekceważyć. Jak podkreślają lekarze, infekcji sprzyjają podróże zagraniczne, częste zmiany miejsc pobytu, nieregularne posiłki, a także kontakt z nieodpowiednio przygotowaną żywnością. Zakażenie szerzy się drogą pokarmową i wystarczy zjeść skażony owoc lub nieumyć rąk przed posiłkiem, by narazić się na poważne konsekwencje zdrowotne.

Choroba zwykle zaczyna się niepozornie – przypomina grypę, z towarzyszącą jej gorączką, osłabieniem, bólami mięśni i stawów. Dopiero później mogą pojawić się bardziej charakterystyczne objawy: żółtaczka, bóle brzucha, ciemne zabarwienie moczu i odbarwiony stolec. W cięższych przypadkach konieczna jest hospitalizacja, a rekonwalescencja potrafi trwać tygodniami.

Eksperci z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego zwracają uwagę na jedyną skuteczną metodę ochrony – szczepienie. Choć w Polsce szczepienie przeciwko WZW A nie należy do kalendarza szczepień obowiązkowych, lekarze rekomendują je szczególnie osobom planującym zagraniczne podróże, a także dzieciom, osobom pracującym w gastronomii oraz pacjentom z chorobami przewlekłymi.

Nie mniejszą rolę odgrywa higiena. Mycie rąk przed jedzeniem i po skorzystaniu z toalety, picie wody z pewnych źródeł, unikanie surowych potraw w nieznanych miejscach – to podstawowe, a często lekceważone zasady.

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że liczba zachorowań na WZW typu A w Polsce od kilku lat stopniowo rośnie. Zjawisko to ma charakter sezonowy, ze szczytem przypadającym na okres letni i jesienny – dokładnie wtedy, gdy Polacy najchętniej podróżują.

Odpowiedzialne planowanie wyjazdu to dziś nie tylko wybór kierunku, ale i zapobieganie ryzyku zdrowotnemu. Lekarze apelują o rozwagę: w sezonie wakacyjnym warto pamiętać nie tylko o bagażu, ale i o szczepieniach oraz o najprostszych zasadach higieny.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Wakacje to czas odpoczynku i podróży, ale nawet w najpiękniejszym miejscu może przydarzyć się wypadek, infekcja czy nagłe pogorszenie zdrowia. Dlatego warto przed wyjazdem pomyśleć nie tylko o przewodniku i okularach przeciwsłonecznych, ale też o Europejskiej Karcie Ubezpieczenia Zdrowotnego – EKUZ. Dzięki niej w razie potrzeby skorzystasz z publicznej opieki zdrowotnej na takich samych zasadach, jak obywatele kraju, w którym przebywasz.
Czym jest EKUZ i dlaczego warto ją mieć?
EKUZ to niepozorna plastikowa karta, która w podróży może mieć ogromne znaczenie. Wydawana bezpłatnie osobom posiadającym prawo do świadczeń zdrowotnych w Polsce, potwierdza, że w razie nagłej potrzeby masz prawo do leczenia w krajach Unii Europejskiej, EFTA oraz Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. I to na takich samych zasadach, jakie obowiązują tamtejszych obywateli. W praktyce oznacza to, że np. we Francji czy Hiszpanii możesz pójść do lekarza i – jeśli korzystasz z placówki publicznej – nie zapłacisz więcej niż lokalni pacjenci. W krajach, gdzie obowiązuje współpłacenie, także Ty poniesiesz część kosztów.
Pamiętaj jednak – EKUZ nie pokrywa wszystkiego. Karta nie działa w prywatnych placówkach, nie zapewnia transportu medycznego do Polski ani nie obejmuje leczenia planowego. Nie chroni też w razie akcji ratunkowych (np. w górach), dlatego w przypadku aktywnego wypoczynku rozsądnym rozwiązaniem jest także wykupienie dodatkowego ubezpieczenia turystycznego.

Kto może otrzymać kartę?
EKUZ wydawana jest oddzielnie dla każdego członka rodziny, niezależnie od wieku. Mogą ją uzyskać zarówno osoby ubezpieczone (np. pracujące, emeryci), jak i nieubezpieczone, które mają szczególne uprawnienia – np. dzieci do 18. roku życia, które nie mogą być zgłoszone do ubezpieczenia przez rodziców.

Gdzie działa EKUZ?
Kartę możesz wykorzystać w każdym państwie członkowskim UE, a także w Islandii, Liechtensteinie, Norwegii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Jest też honorowana na terytoriach zamorskich należących do Francji, Portugalii i Hiszpanii – takich jak Madera, Wyspy Kanaryjskie czy Gwadelupa. Nie działa natomiast w Monaco, San Marino, Watykanie, na wyspie Man czy Wyspach Normandzkich.
Ważna uwaga: jeśli nie jesteś obywatelem kraju członkowskiego UE, możesz nie skorzystać z EKUZ w kilku krajach – np. w Norwegii, Islandii czy Szwajcarii.

Jak i gdzie złożyć wniosek?
EKUZ możesz otrzymać:
Karta dostępna jest również na Lotnisku Chopina w Warszawie – w punkcie obsługi klientów NFZ.

Na jak długo jest ważna?
To zależy od Twojej sytuacji ubezpieczeniowej. Dla niektórych karta jest ważna 20 lat (np. dla emerytów po osiągnięciu wieku emerytalnego), dla innych – zaledwie 42 dni (np. dla kobiet w połogu). Najczęściej spotykane okresy ważności to:
Warto sprawdzić swój status i nie zostawiać wyrabiania karty na ostatnią chwilę – szczególnie w sezonie wakacyjnym.

EKUZ to nie wszystko
Choć karta EKUZ jest ważnym dokumentem zabezpieczającym w razie nagłych sytuacji zdrowotnych, nie zastępuje ubezpieczenia turystycznego. Jeśli planujesz urlop pełen aktywności, dalekie wyjazdy lub chcesz mieć pewność, że pokryte zostaną także koszty transportu czy ratownictwa – warto zadbać o dodatkową polisę.
 
Źródło: Narodowy Fundusz Zdrowia
Parlament Europejski zatwierdził w czwartek porozumienie z państwami członkowskimi, dotyczące przedłużenia ram prawnych unijnego cyfrowego certyfikatu COVID o kolejne 12 miesięcy.
 

Europosłowie poparli porozumienie 453 głosami za, przy 119 przeciw i 19 wstrzymujących się w przypadku obywateli UE, oraz przy 454 głosach za, 112 przeciw i 20 wstrzymujących się w odniesieniu do obywateli państw trzecich. W ten sposób zasady, które miały wygasnąć w przyszłym tygodniu, będą obowiązywać do 30 czerwca 2023 roku.

Tak jak domagał się tego PE, w tekście znalazło się stwierdzenie, że państwa członkowskie nie powinny ograniczać swobodnego przepływu posiadaczy certyfikatu w sposób nieproporcjonalny lub dyskryminujący.

Komisja Europejska oceni wpływ certyfikatu na swobodny przepływ ludzi i prawa podstawowe do końca tego roku i może zaproponować jego uchylenie, jeśli pozwoli na to sytuacja w zakresie zdrowia publicznego, w oparciu o najnowsze opinie naukowe Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób oraz Komitetu ds. Bezpieczeństwa Zdrowia.

Przedłużenie obowiązywania certyfikatu nadal wymaga formalnego przyjęcia przez Radę UE. Następnie wejdzie w życie w dniu jego opublikowania w Dzienniku Urzędowym UE.

Źródło: EuroPAP News

Parlament Europejski zatwierdził w czwartek porozumienie z państwami członkowskimi, dotyczące przedłużenia ram prawnych unijnego cyfrowego certyfikatu COVID o kolejne 12 miesięcy.
 

Europosłowie poparli porozumienie 453 głosami za, przy 119 przeciw i 19 wstrzymujących się w przypadku obywateli UE, oraz przy 454 głosach za, 112 przeciw i 20 wstrzymujących się w odniesieniu do obywateli państw trzecich. W ten sposób zasady, które miały wygasnąć w przyszłym tygodniu, będą obowiązywać do 30 czerwca 2023 roku.

Tak jak domagał się tego PE, w tekście znalazło się stwierdzenie, że państwa członkowskie nie powinny ograniczać swobodnego przepływu posiadaczy certyfikatu w sposób nieproporcjonalny lub dyskryminujący.

Komisja Europejska oceni wpływ certyfikatu na swobodny przepływ ludzi i prawa podstawowe do końca tego roku i może zaproponować jego uchylenie, jeśli pozwoli na to sytuacja w zakresie zdrowia publicznego, w oparciu o najnowsze opinie naukowe Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób oraz Komitetu ds. Bezpieczeństwa Zdrowia.

Przedłużenie obowiązywania certyfikatu nadal wymaga formalnego przyjęcia przez Radę UE. Następnie wejdzie w życie w dniu jego opublikowania w Dzienniku Urzędowym UE.

Źródło: EuroPAP News