Medicalpress
Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że rak pęcherza moczowego jest jednym z najczęściej występujących nowotworów złośliwych wśród Polaków, czwartym u mężczyzn (po raku prostaty, płuca i jelita grubego) i dwunastym u kobiet. Niepokojące jest także, że jest on jednym z nowotworów z najwyższym odsetkiem umieralności. Dlaczego tak się dzieje, jak ważny jest czas i jakość diagnostyki oraz dostęp do kompleksowego leczenia wskazywali eksperci podczas debaty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa”.
 
Relacja z debaty „Rak pęcherza moczowego – jak poprawić rokowania pacjentów”
 
Co roku stawia się ponad 7000 nowych rozpoznań raka pęcherza, a roczna śmiertelność wynosi ok. 3800- 4000 osób. Według szacunków ekspertów, u około 70-80 procent pacjentów rozpoznaje się nowotwór nienaciekający, czyli powierzchniowy. U około 20-30 procent chorych guz już w chwili rozpoznania ma charakter inwazyjny, naciekający mięśniówkę pęcherza, co w większości przypadków niesie za sobą konieczność usunięcia pęcherza. Rokowanie zależy od dobrej, sprawnej i szybko przeprowadzonej diagnostyki oraz niezwłocznego włączenia odpowiedniego leczenia.
 
W ostatnim czasie pojawiło się wiele nowych możliwości terapeutycznych w raku pęcherza moczowego, ale nadal mamy niską świadomość społeczną i zbyt długą ścieżkę diagnostyczną. W 2022 roku wprowadzono pierwszy program lekowy w tym wskazaniu, co niewątpliwie było ważną zmianą, ale niektóre z jego zapisów nadal wymagają aktualizacji. – podkreślił prof. Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.
 
Rak pęcherza jest nowotworem, który w większości przypadków powstaje w wyniku działania czynników zewnętrznych – toksyn, które dostarczamy sami do organizmu albo jesteśmy na nie narażeni. Główną przyczyną zachorowań pozostaje dym tytoniowy, odpowiadając za ok. 70% ogółu rozpoznań. – W kwestii prewencji palenia papierosów jest wiele do zrobienia – mówił prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego. – Coraz częściej o tym rozmawiamy, aczkolwiek uważam, że zdecydowanie za mało.

Dym tytoniowy przechodzi przez śródbłonek płuca, dostaje się do krwi, a potem jest filtrowany przez nerki i trafia do pęcherza moczowego, gdzie przez wiele godzin oddziałuje na nabłonek i z czasem może powodować powstanie nowotworu pęcherza. Wiele osób o tym nie wie.

– Na toksyny, które sami wprowadzamy do organizmu nakładają się jeszcze substancje toksyczne środowiskowe, które również indukują raka pęcherza jak np. zanieczyszczone powietrze czy środowisko pracy z kontaktem z toksynami, np. w lakierniach, farbiarniach, praca z polimerami aromatycznymi w zakładach, które zajmują się wytwarzaniem opon czy gum – kontynuował profesor.

Jak podkreślali eksperci, pacjenci uroonkologiczni, to niestety najbardziej zaniedbana grupa chorych i często nieświadoma zagrożeń, z wyjątkiem raka prostaty, o którym od lat mówi się dużo i wiele zrobiono w kwestii edukacji społecznej i usprawnienia ścieżki pacjenta. W tym kontekście, niezwykle ważna jest rola lekarza rodzinnego, który może zidentyfikować pierwsze sygnały i zlecić badania diagnostyczne, które wykluczą lub potwierdzą podejrzenie raka pęcherza. Pacjenci trafiają do gabinetu lekarza POZ najczęściej z krwiomoczem lub objawami podrażnienia/zapalenia dróg moczowych, czyli w sytuacjach nagłych.

Niestety wiele osób przez długi czas bagatelizuje objawy ze strony układu moczowego, leczą się preparatami bez recepty i trafiają do lekarza późno. – Nowotwór pęcherza moczowego rozwija się dość szybko, dlatego oprócz świadomości samych pacjentów, istotna jest czujność lekarzy rodzinnych. Mianowicie, aby podstawowy objaw utajony – krwinkomocz, a potem krwiomocz był zawsze zdiagnozowany poprawnie. Wielu chorych jest leczonych całe tygodnie, czasem miesiące z powodu rzekomego zakażenia dolnych dróg moczowych, a w istocie był to rak pęcherza – dodał prof. Drewa.

Brakuje nam generalnie prostych opracowań dotyczących chorób nowotworowych, wczesnych objawów i zaleceń postępowania dot. wstępnego rozpoznania i kolejnych kroków dla lekarzy POZ. Jeżeli lekarz rodzinny będzie wiedział, że pojawienie się krwi w moczu czy krwinkomoczu bezobjawowego powinno kwalifikować pacjenta do wstępnej diagnostyki z zastosowaniem cystoskopii, to będziemy szybciej i wcześniej wykrywać nowotwory pęcherza – wskazywał prof. Piotr Wysocki, Kierownik Oddziału Onkologii, Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Cystoskopia to kluczowe badanie w diagnostyce raka pęcherza, ale eksperci podkreślili, że lekarz rodzinny jak i każdy inny specjalista, ma też do dyspozycji bardzo proste narzędzie, jakim jest USG z wypełnionym pęcherzem. Pacjent powinien być poinformowany jak się przygotować do takiego badania.

Dobra wiadomość jest taka, że powstają wytyczne dla lekarzy POZ. Przykładem jest wspólne opracowanie z Polskim Towarzystwem Lekarzy Rodzinnych – Razem z prof. Agnieszką Mastalerz-Migas podjęliśmy próbę opracowania prostych, krótkich zaleceń, jednoznacznego algorytmu postępowania dla lekarza podstawowej opieki – mówił Dominik Dziurda, ekspert ochrony zdrowia.

Sprowadzają się one do kilku kwestii: w sytuacji krwiomoczu związanego z podejrzeniem infekcji, rozważyć zastosowanie pojedynczego cyklu antybiotykoterapii i nie kontynuować antybiotykoterapii, która czasami przechodzi w leczenie przewlekłe bez właściwej diagnostyki; pacjent z krwiomoczem powinien kontynuować diagnostykę w ramach systemu DILO po skierowaniu przez lekarza POZ (niestety nadal ilość skierowań w ramach karty DILO dla pacjentów z podejrzeniem raka pęcherza jest stosunkowo mała); u pacjentów z krwinkomoczem bez czynników ryzyka powinna być przeprowadzona podstawowa diagnostyka obrazowa i skierowanie potem do poradni nefrologicznej lub urologicznej zgodnie z wynikami.

W przypadku potwierdzenia guza w pęcherzu moczowym, należy pobrać wycinek do badań histopatologicznych. Jeśli jest to możliwe, wycina się cały guz, jeśli nie, pobiera się miarodajne wycinki i pozostawia masę guza, której nie da się usunąć. Przed zabiegiem pacjent powinien mieć wykonany rezonans magnetyczny – To nam daje informacje jak zaawansowany jest nowotwór, jak głęboko rośnie w ścianę pęcherza moczowego. Barierą jest dostęp do tych badań i czas oczekiwania. W raku pęcherza czas oczekiwania nawet 3 tygodnie to jest dużo – wskazywał prof. Drewa.

Leczenie zależy od tego, czy mamy do czynienia z rakiem o charakterze bardziej powierzchownym, który ma niski stopień złośliwości, po wycięciu, nie ma ryzyka tworzenia przerzutów, czy też z rakiem naciekającym mięśniówkę, czyli głęboko wnikającym w pęcherz, o wysokiej złośliwości, który jest leczony dopęcherzowo, głównie przy pomocy szczepionek BCG, czasem chemioterapii do pęcherzowej. Eksperci zwrócili uwagę na problem logistyczny z dostępem do immunoterapii BCG w Polsce, im pacjenci mieszkają dalej od dużego ośrodka, tym mniejszy procent chorych korzysta z tej terapii. Dostępność do poradni, w których pacjent może otrzymać to świadczenie jest kluczowa, ale również odpowiednia wycena, która obecnie jest bardzo niska dla procedury, która trwa ponad 2 godziny. Prawdopodobnie powoduje to, że wiele poradni nie jest zainteresowanych jej realizacją.

Stwierdzenie raka pęcherza z naciekiem mięśniówki jest zawsze sygnałem, że chory musi mieć wykonany rozległy zabieg operacyjny – radykalna cystektomia (usunięcie pęcherza wraz z sąsiadującymi tkankami i narządzami) i pacjent wymaga także leczenia systemowego, w tym często chemioterapii przedoperacyjnej, która jest mniej toksyczna i lepiej tolerowana niż podana po zabiegu chirurgicznym – Jest to postępowanie, które wiąże się z bardzo wyraźną poprawą rokowania. Szanse na całkowite wyleczenie chorych gwałtownie rosną i powinien być to standard postępowania. Niestety implementacja tego standardu, nie tylko w Polsce, również na świecie, jest cały czas niezadowalająca – podkreślił prof. Wysocki. Aktualnie otrzymuje ją ok. 38% pacjentów, a powinna być to co najmniej połowa.

Ważne, aby pacjent trafiał do ośrodka, który ma doświadczenie w leczeniu nowotworów pęcherza. – Problem w ośrodkach z małym doświadczeniem w cystektomii jest również taki, że pacjenci są bardzo długo „przeciągani” i decyzja o usunięciu pęcherza jest podejmowana bardzo późno, kiedy kolejne resekcje nie dają rezultatu. Mamy w Polsce 130 oddziałów urologicznych, ale jedynie kilkanaście ośrodków wykonuje pond 30 zabiegów rocznie i ma rzeczywiście doświadczenie w leczeniu raka pęcherza metodą cystektomii radykalnej. Dlatego centralizacja chirurgii w tym obszarze ma znaczenie, pozwala też na prawidłowe leczenie powikłań po tym zabiegu. – dodał prof. Drewa.

W ostatnich latach wiele zmieniło się w farmakoterapii nowotworów pęcherza moczowego, szczególnie na znaczeniu zyskało leczenia skojarzone. Jak podkreślił prof. Piotr Wojcieszek, Kierownik Zakładu Brachyterapii w NIO-PIB w Gliwicach, najlepsze efekty uzyskuje się przy połączeniu 3 metod leczenia, chirurgii, radiochemioterapii i leczenia systemowego. Wymaga to jednak współpracy wielodyscyplinarnej i dobrej koordynacji. W polskich warunkach jest to dość trudne, ponieważ oddziały radioterapii najczęściej nie mieszczą się w pobliżu ośrodków urologicznych.
 
Mimo dużej liczby zachorowań, program lekowy w raku pęcherza powstał dopiero w 2022 roku. Po wielu latach dał on w końcu polskim pacjentom możliwość innowacyjnego leczeni terapią podtrzymującą awelumabem. Jak zauważył prof. Piotr Wysocki, ma on jednak swoje ograniczenia i wymaga aktualizacji. Postęp w leczeniu nowotworów pęcherza i raka urotelialnego w ciągu ostatnich 5 lat jest bardzo wyraźny.

– Potwierdzono wysoką immunogenność raków indukowanych długotrwałą ekspozycją na czynniki karcinogenne. Rak urotelialny pęcherza jest wysoce zmutowany, immunogenny, wysoce rozpoznawany przez układ odpornościowy, więc uruchomienie układu odpornościowego poprzez zastosowanie immunoterapii przynosi bardzo dużą korzyść w tej grupie chorych, zarówno jako leczenie skojarzone chemioimmunoterapią, jak i leczenie podtrzymujące po uzyskaniu kontroli choroby oraz leczenie po niepowodzeniu chemioterapii – zaznaczył prof. Piotr Wysocki. – Niestety, program lekowy do dzisiaj nie widzi w ogóle tej ostatniej grupy chorych, którzy nie odpowiedzieli na chemioterapię  – to grupa najgorzej rokujących pacjentów. W ich przypadku, pomimo podjętej interwencji, chorba nadal postępuje, dlatego powinni otrzymać immunoterapię w drugiej linii. Tymczasem, druga linia dla tych chorych nie istnieje. Jest to ogromny problem. Mam nadzieję, że w tym roku w końcu program lekowy zauważy tę grupę pacjentów, bo niestety, przez to, że nie dostają immunoterapii, nie mogą potem otrzymać najnowszych leków w kolejnej linii leczenia.

Prof. Wysoki zaznaczył, że wśród nowych terapii znajduje się m.in. koniugat przeciwciała skojarzony z lekiem cytotoksycznym – enfortumab wedotyny, który działa bardzo efektywnie w zakresie drugiej linii leczenia, a w połączeniu z immunoterapią jest zarejestrowany do stosowania w pierwszej linii jako leczenie podtrzymujące, co pozwala na bardzo wyraźną poprawę rokowania chorych. W programie lekowym nie ma jednak możliwości połączenia tego koniugatu z immunoterapią pembrolizumabem. Ta opcja terapeutyczna w 2023 roku na kongresie ESMO doczekała się owacji na stojąco. Jest pierwszą terapią od 30 lat która przełamała paradygmat rozpoczynania terapii przerzutowego raka urotelialnego od chemioterapii. Ta opcja leczenia zapewnia „bardzo wyraźną poprawę rokowania chorych, lepszą niż jakakolwiek inna dostępna opcja terapeutyczna”.
 
Zdaniem ekspertów program lekowy powinien być aktualizowany bez dalszej zwłoki w celu zbliżenia się do międzynarodowych wytycznych klinicznych i zapewnienia polskim chorym dostępu do skutecznego leczenia, w tym skojarzenia immunoterapii z koniugatem, immunoterapii podtrzymującej po chemioterapii oraz immunoterapii w drugiej linii leczenia.
 
Eksperci zgodzili się także, że rozwiązania, które mogą poprawić koordynację leczenia to stworzenie unitów uroonkologicznych oraz wdrożenie Krajowej Sieci Onkologicznej. Aktualnie w Agencji Badań Medycznych kontynuowane są też prace, aby opracowane zalecenia dla ścieżki pacjenta z rakiem pęcherza moczowego przełożyć na rekomendacje dla ministra zdrowia. Ważna jest także poprawa warunków realizacji świadczeń dla świadczeniodawców, w tym wycen procedur. Nieocenione znaczenie miałaby także ogólnopolska kampania świadomościowa uwrażliwiająca na konsekwencje palenia tytoniu, narażenia na toksyny w miejscu pracy oraz objawy i zalecenia postępowania w przypadku krwiomoczu czy krwinkomoczu.
 
Uczestnicy debaty podkreślili, że większe koszty powoduje brak właściwego leczenia, niż stosowanie najnowszych standardów postępowania, w tym wytycznych Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i Polskiego Towarzystwa Urologicznego, które powinny być brane pod uwagę w momencie podejmowania decyzji refundacyjnych.

źródło: PTO, Medicalpress

Polskie Towarzystwo Onkologiczne wraz z redakcją Medicalpress zaprasza na kolejną debatę ekspercką z cyklu „Onkologia – Wspólna Sprawa” poświęconą wyzwaniom w diagnostyce i leczeniu raka pęcherza moczowego oraz rekomendacjom usprawnień w ścieżce pacjenta, mających na celu poprawę rokowań chorych. Trasmisja na żywo odbędzie się 14 stycznia 2025 r. o godz. 15:00.
Uczestnicy dyskusji:

Moderator: Marek Kustosz, redaktor naczelny Medicalpress.

Zagadnienia i tematyka spotkania:
Transmisja online:
https://www.youtube.com/live/-o8gbwh1xbc?si=nVrdAW4yq4IZVNHg
„Leki te zostały wybrane dlatego, że duża część z nich jest wskazana do radykalnego leczenia raka albo z tego powodu, że dotyczą one obszarów niezaspokojonych potrzeb, w których mamy niewiele, albo wręcz wcale nie mamy, wartościowych opcji terapeutycznych. Na liście znajdują się też leki już znane, ale mające nowe wskazania” – wyjaśnił prof. Maciej Krzakowski, krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej.
Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (PTOK) wybrał w drodze głosowania 10 przełomowych leków na różne rodzaje nowotworów, które powinny jak najszybciej uzyskać refundację w Polsce. Są wśród nich m.in. terapie na raka piersi, wątroby, płuc oraz pęcherza moczowego – poinformowali przedstawiciele PTOK podczas debaty w Centrum Prasowym PAP.

„To jest takie signum temporis, bo te wszystkie immunoterapie, inhibitory punktów kontrolnych czy leki ukierunkowane na określone aberracje genetyczne coraz częściej wkraczają do leczenia o założeniu radykalnym – tak więc nie tylko leczenie paliatywne, ale to do czego onkologia zmierza” – uzupełnił prof. Krzakowski i wskazał, że część leków z listy ma już akceptację refundacyjną w ramach programu lekowego.

Liderem rankingu jest cząsteczka trastuzumab deruxtecan, przeznaczona do leczenie raka piersi. Jest to, jak określił krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej, „hit ostatnich miesięcy”. Niedawno zostały zaprezentowane wyniki badania rejestracyjnego, które wskazały, że ta terapia może redukować ryzyko zgonu nawet o 70 proc.

„W związku z tym nie dziwi umieszczenie go na naszej liście tak wysoko, że finalnie znalazł się na pierwszym miejscu. Korzyść u chorych na zaawansowanego raka piersi jest niewątpliwa i dotyczy wszystkich podgrup – niezależnie od tego, jaki jest stan hormonalny i jaka jest lokalizacja przerzutów” – podkreślił prof. Krzakowski.

Zdaniem prof. Piotra Wysockiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, lista jest bardzo wartościowa, ale nie jest kompletna.

„Gdy powstawała ta lista, światowym standardem leczenia II linii przerzutowego raka pęcherza była, i jest obecnie, immunoterapia. Dlatego nie pojawiła się ona w tym spisie, bo był to lek, który dla wszystkich chorych był dostępny i refundowany w ramach ratunkowego dostępu do terapii lekowej – wyjaśnił prof. Wysocki i dodał, że obecnie ta terapia przestała być w Polsce finansowana. Według niego lista powinna być zatem zaktualizowana o to, co stało się niedostępne. – Musimy szukać sposobów na wskazywanie tych najbardziej istotnych terapii dla chorych, ale też pilnować, by istotne terapie, które są już stosowane, nie były im odbierane” – zaznaczył prezes PTOK.

Dr hab. Barbara Radecka, sekretarz PTOK zwróciła uwagę na bardzo potrzebne, niszowe leki na nowotwory lite wywołane zmianami w genie NTRK, na które w Polsce choruje zaledwie 100 osób.

„Wartość tego leku jest bezsprzeczna, gdyż nie jesteśmy w stanie zaoferować pacjentom żadnej innej terapii, a wpływ refundacji na budżet nie jest wysoki” – mówiła prof. Radecka.

Jak wynika z raportu przedstawionego przez dr Magdalenę Władysiuk, prezesa CEESTAHC, okres od momentu rejestracji leku onkologicznego do jego refundacji w Polsce wynosi ok. 3 lat. Jest to i tak znaczne skrócenie tego czasu – wobec danych z 2017 roku, kiedy trwało to ponad 4 lata.

Jak relacjonowała dr Władysiuk, Polska nawet przed pandemią była na tle Europy obszarem, w którym odnotowuje się rosnące wyzwania dotyczące obciążeń nowotworami i narastającymi problemami związanymi z przeżywalnością. Obecnie udaje się poprawiać wyniki dotyczące przeżywalności chorych na raka, ale kluczowy w tej kwestii jest dostęp do nowych terapii.

Jak wskazuje raport, stopniowo rośnie liczba cząsteczek rocznie obejmowanych refundacją.

„Co roku ministerstwo zdrowia wpuszcza kilka cząsteczek do refundacji, ale niestety z licznymi ograniczeniami – mówiła dr Magdalena Władysiuk. – Onkologia jest prawie w 50 proc. z pozostałymi wskazaniami dopuszczana do programów lekowych, co wskazuje, że jest to priorytet. Zaczynamy widzieć dominację onkologii nad pozostałymi wskazaniami” – dodała.

„Konieczna jest, w mojej ocenie, jak największa profesjonalizacja informacji o tym, w jaki sposób leki w Polsce są refundowane, w jakim zakresie oraz z której grupy najbardziej oczekiwanych, priorytetowych terapii pochodzą – stwierdził podczas debaty dr hab. n. med. Adam Maciejczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i przewodniczący Krajowej Rady ds. Onkologii. – Jestem przeciwnikiem porównywania ilości refundacji z liczbą leków akceptowanych przez EMA czy FDA, bo to leki akceptowane na postawie bardzo wczesnych wyników badań i po latach mogą okazać się nie tak przełomowe, jak się spodziewano” – zaznaczył.

źródło: PAP

„Leki te zostały wybrane dlatego, że duża część z nich jest wskazana do radykalnego leczenia raka albo z tego powodu, że dotyczą one obszarów niezaspokojonych potrzeb, w których mamy niewiele, albo wręcz wcale nie mamy, wartościowych opcji terapeutycznych. Na liście znajdują się też leki już znane, ale mające nowe wskazania” – wyjaśnił prof. Maciej Krzakowski, krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej.
Zarząd Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (PTOK) wybrał w drodze głosowania 10 przełomowych leków na różne rodzaje nowotworów, które powinny jak najszybciej uzyskać refundację w Polsce. Są wśród nich m.in. terapie na raka piersi, wątroby, płuc oraz pęcherza moczowego – poinformowali przedstawiciele PTOK podczas debaty w Centrum Prasowym PAP.

„To jest takie signum temporis, bo te wszystkie immunoterapie, inhibitory punktów kontrolnych czy leki ukierunkowane na określone aberracje genetyczne coraz częściej wkraczają do leczenia o założeniu radykalnym – tak więc nie tylko leczenie paliatywne, ale to do czego onkologia zmierza” – uzupełnił prof. Krzakowski i wskazał, że część leków z listy ma już akceptację refundacyjną w ramach programu lekowego.

Liderem rankingu jest cząsteczka trastuzumab deruxtecan, przeznaczona do leczenie raka piersi. Jest to, jak określił krajowy konsultant w dziedzinie onkologii klinicznej, „hit ostatnich miesięcy”. Niedawno zostały zaprezentowane wyniki badania rejestracyjnego, które wskazały, że ta terapia może redukować ryzyko zgonu nawet o 70 proc.

„W związku z tym nie dziwi umieszczenie go na naszej liście tak wysoko, że finalnie znalazł się na pierwszym miejscu. Korzyść u chorych na zaawansowanego raka piersi jest niewątpliwa i dotyczy wszystkich podgrup – niezależnie od tego, jaki jest stan hormonalny i jaka jest lokalizacja przerzutów” – podkreślił prof. Krzakowski.

Zdaniem prof. Piotra Wysockiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej, lista jest bardzo wartościowa, ale nie jest kompletna.

„Gdy powstawała ta lista, światowym standardem leczenia II linii przerzutowego raka pęcherza była, i jest obecnie, immunoterapia. Dlatego nie pojawiła się ona w tym spisie, bo był to lek, który dla wszystkich chorych był dostępny i refundowany w ramach ratunkowego dostępu do terapii lekowej – wyjaśnił prof. Wysocki i dodał, że obecnie ta terapia przestała być w Polsce finansowana. Według niego lista powinna być zatem zaktualizowana o to, co stało się niedostępne. – Musimy szukać sposobów na wskazywanie tych najbardziej istotnych terapii dla chorych, ale też pilnować, by istotne terapie, które są już stosowane, nie były im odbierane” – zaznaczył prezes PTOK.

Dr hab. Barbara Radecka, sekretarz PTOK zwróciła uwagę na bardzo potrzebne, niszowe leki na nowotwory lite wywołane zmianami w genie NTRK, na które w Polsce choruje zaledwie 100 osób.

„Wartość tego leku jest bezsprzeczna, gdyż nie jesteśmy w stanie zaoferować pacjentom żadnej innej terapii, a wpływ refundacji na budżet nie jest wysoki” – mówiła prof. Radecka.

Jak wynika z raportu przedstawionego przez dr Magdalenę Władysiuk, prezesa CEESTAHC, okres od momentu rejestracji leku onkologicznego do jego refundacji w Polsce wynosi ok. 3 lat. Jest to i tak znaczne skrócenie tego czasu – wobec danych z 2017 roku, kiedy trwało to ponad 4 lata.

Jak relacjonowała dr Władysiuk, Polska nawet przed pandemią była na tle Europy obszarem, w którym odnotowuje się rosnące wyzwania dotyczące obciążeń nowotworami i narastającymi problemami związanymi z przeżywalnością. Obecnie udaje się poprawiać wyniki dotyczące przeżywalności chorych na raka, ale kluczowy w tej kwestii jest dostęp do nowych terapii.

Jak wskazuje raport, stopniowo rośnie liczba cząsteczek rocznie obejmowanych refundacją.

„Co roku ministerstwo zdrowia wpuszcza kilka cząsteczek do refundacji, ale niestety z licznymi ograniczeniami – mówiła dr Magdalena Władysiuk. – Onkologia jest prawie w 50 proc. z pozostałymi wskazaniami dopuszczana do programów lekowych, co wskazuje, że jest to priorytet. Zaczynamy widzieć dominację onkologii nad pozostałymi wskazaniami” – dodała.

„Konieczna jest, w mojej ocenie, jak największa profesjonalizacja informacji o tym, w jaki sposób leki w Polsce są refundowane, w jakim zakresie oraz z której grupy najbardziej oczekiwanych, priorytetowych terapii pochodzą – stwierdził podczas debaty dr hab. n. med. Adam Maciejczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i przewodniczący Krajowej Rady ds. Onkologii. – Jestem przeciwnikiem porównywania ilości refundacji z liczbą leków akceptowanych przez EMA czy FDA, bo to leki akceptowane na postawie bardzo wczesnych wyników badań i po latach mogą okazać się nie tak przełomowe, jak się spodziewano” – zaznaczył.

źródło: PAP

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie.” – mówi Joanna Frątczak-Kazana z fundacji Alivia. 
Oncoindex, wskaźnik mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych, spadł o 3  punkty w porównaniu z wrześniem 2021. To najniższy wynik od dwóch lat!

Onkofundacja Alivia cyklicznie bada z ilu terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) mogą bezpłatnie korzystać polscy pacjenci. Poziom dostępności do terapii określa wskaźnik Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Analizowane są terapie lekowe zarejestrowane w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 15 lat i zalecane przez ESMO.

Najnowsza wartość Oncoindexu dla Polski wynosi zaledwie 32 na 100 punktów. Dla porównania w Hiszpanii wskaźnik ten wynosi 54 na 100 punktów. To duża dysproporcja. 

W naszym kraju chorzy mają pełny dostęp jedynie 24 do ze 132 zalecanych terapii, a kolejne 42 substancje są refundowane z ograniczeniami. Za pozostałe 66 rekomendowanych leków onkologicznych Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci, mimo że ich stosowanie jest wskazane zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Tymczasem w Hiszpanii pacjenci mogą skorzystać z 43 zalecanych terapii, 49 jest refundowanych z ograniczeniami, a 40  nie podlega refundacji.
To bardzo zła wiadomość dla pacjentów zmagających się z chorobami nowotworowymi.

Stare problemy i nowe wyzwania
Polska onkologia od lat boryka się z wieloma problemami – niedostateczne finansowanie czy długie kolejki do badań diagnostycznych to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Trwająca pandemia COVID-19 tylko uwypukliła problemy, z którymi ochrona zdrowia zmaga się od wielu lat. Ze względu na utrudniony dostęp do diagnostyki wykrywalność nowotworów znacząco spadła. Według szacunków ekspertów nawet o ok. 20% w pierwszym roku trwania epidemii. Późniejsze rozpoznanie choroby poważnie utrudnia proces leczenia, dlatego dostęp do nowoczesnych terapii onkologicznych jest teraz szczególnie ważny.

Medycyna jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin naukowych. Niestety przy tak wolnym tempie wprowadzania zmian w Polsce nie mamy szans dotrzymać jej kroku i coraz bardziej oddalamy się od europejskich standardów. Jeśli polski rząd nie podejmie zdecydowanych działań, wyrównanie przepaści w dostępie do terapii onkologicznych będzie coraz trudniejsze, a z czasem stanie się niemożliwe.

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie. My nie funkcjonujemy w próżni i nie możemy tracić szerszej perspektywy, „urządzać się” w naszej rzeczywistości bez odniesienia do standardów europejskich. Zgodnie z założeniami Polityki Lekowej Państwa 2018-2022 wydatki na refundację powinny wynosić 16,5-17% wszystkich wydatków na finansowanie ochrony zdrowia. Jednak z dostępnych danych wynika, że w kilku ostatnich latach udział ten był niższy nawet o kilka punktów procentowych. W ramach Funduszu Medycznego na lata 2020-2021 zaplanowano środki w wysokości 6,2 mld zł m.in. na finansowanie innowacyjnych terapii lekowych. Do końca września 2021 wydatkowano niewiele ponad 170 mln zł. To prawdziwy skandal!” – wyjaśnia Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia. 

Brakuje wielu opcji terapeutycznych
Polska nie nadąża za osiągnięciami medycyny, a chorzy pilnie potrzebują dostępu do rekomendowanych terapii. Ciągle niedostępna jest immunoterapia w raku nerki i pęcherza moczowego. Wielu podopiecznych Onkofundacji Alivia od lat musi samodzielnie finansować swoje leczenie. 

Wśród nich jest pan Piotr Jankowski (https://skarbonka.alivia.org.pl/piotr-jankowski), dla którego immunoterapia jest jedyną szansą na wyleczenie, ale został wykluczony z programu lekowego.
Z podobnymi problemami mierzą się pacjenci z rakiem jelita grubego. Pani Agata Janusiewicz (https://skarbonka.alivia.org.pl/agata-janusiewicz) ma 30 lat i niestety, mimo zastosowanego leczenia, choroba nowotworowa uległa progresji. Również dla niej nadzieją jest immunoterapia, którą musi sfinansować we własnym zakresie.

Od dawna na zmiany w refundacji oczekują też pacjenci z rakiem prostaty, który obecnie jest jednym z najczęściej występujących nowotworów u mężczyzn. 

Profesor Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: 

Oncoindex pokazuje, że niewątpliwie dostępność do nowoczesnych leków dla pacjentów hematoonkologicznych zwiększyła się, ale zmiany w hematoonkologii dotyczą również  wprowadzania nowych kombinacji leków. W tych przypadkach, pomimo możliwości zastosowania pewnych leków dla wybranych grup pacjentów, dostępność stosowania tych samych leków w skojarzeniu jest znacznie bardziej ograniczona, czyli tak naprawdę zwiększamy dystans do możliwości leczenia zgodnego z zaleceniami ESMO. Szczególnie widać to w odniesieniu do szpiczaka plazmocytowego.”

Walka trwa
Na styczniowej liście refundacyjnej znalazły się pozytywne zmiany dotyczące refundacji niraparybu dla pacjentek z rakiem jajnika. To jednak wciąż za mało. Polska dalej źle wypada na tle innych państw. 

Czas od wydania autoryzacji przez Europejską Agencję Leków (EMA) do rozpoczęcia refundacji w Polsce to ponad 2 lata i 4 miesiące. Trwa to zdecydowanie dłużej niż w większości krajów Unii Europejskiej. Połowa nowoczesnych terapii onkologicznych rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) jest wciąż niedostępna w naszym kraju. Niestety to, co na Zachodzie jest standardem leczenia, w Polsce nadal pozostaje luksusem dostępnym dla wybranych.”dodaje Joanna Frątczak-Kazana.

Świat nam ucieka
Prof. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie oraz Prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej tak podsumowuje aktualny wskaźnik Oncoindex:

„Oncoindex jednoznacznie wskazuje na to, co my lekarze i nasi pacjenci obserwujemy od lat. Wraz z coraz bardziej dynamicznym postępem onkologii, pojawianiem się nowych, często przełomowych leków, dostęp do nich w Polsce staje się coraz bardziej ograniczony w porównaniu do większości krajów UE. Dramatycznie niskie nakłady na onkologię, które niestety nie wzrosną wyraźnie, pomimo skokowego zwiększenia składki zdrowotnej, powodują, że coraz trudniej jest leczyć nieustannie wzrastającą liczbę chorych na nowotwory w Polsce. Dostęp do nowych leków to nie tylko możliwość wydłużenia życia dziesiątek tysięcy chorych z nieuleczalną chorobą nowotworową, ale to również, w wielu przypadkach, możliwość zwiększenia szans na całkowite wyleczenie chorych. Przykładem może być tutaj jeden z najbardziej agresywnych typów raka piersi (HER2-dodatni). Standardem postępowania u chorych, u których doszło do niepowodzenia leczenia przedoperacyjnego, jest wdrożenie terapii pooperacyjnej opartej o T-DM1. Brak refundacji tego leku w leczeniu uzupełniającym  odbiera szansę na całkowite wyleczenie co drugiej chorej znajdującej w takiej sytuacji klinicznej! Co więcej, Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL), który miał umożliwiać chorym otrzymanie terapii ratujących życie, które nie są refundowane, również nie działa tak, jak powinien. Regularnie wydawane są bowiem rozporządzenia zakazujące stosowania kolejnych, niezwykle potrzebnych terapii w ramach RDTL, co ostatecznie odbiera chorym szansę na przeżycie”.

źródło: Fundacja Alivia

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie.” – mówi Joanna Frątczak-Kazana z fundacji Alivia. 
Oncoindex, wskaźnik mierzący poziom dostępności do terapii onkologicznych, spadł o 3  punkty w porównaniu z wrześniem 2021. To najniższy wynik od dwóch lat!

Onkofundacja Alivia cyklicznie bada z ilu terapii rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) mogą bezpłatnie korzystać polscy pacjenci. Poziom dostępności do terapii określa wskaźnik Oncoindex, który może wynosić od 0 do 100 punktów, gdzie 0 to całkowity brak możliwości leczenia, a 100 to pełny, bezpłatny dostęp do wszystkich terapii. Analizowane są terapie lekowe zarejestrowane w Unii Europejskiej w ciągu ostatnich 15 lat i zalecane przez ESMO.

Najnowsza wartość Oncoindexu dla Polski wynosi zaledwie 32 na 100 punktów. Dla porównania w Hiszpanii wskaźnik ten wynosi 54 na 100 punktów. To duża dysproporcja. 

W naszym kraju chorzy mają pełny dostęp jedynie 24 do ze 132 zalecanych terapii, a kolejne 42 substancje są refundowane z ograniczeniami. Za pozostałe 66 rekomendowanych leków onkologicznych Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci, mimo że ich stosowanie jest wskazane zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Tymczasem w Hiszpanii pacjenci mogą skorzystać z 43 zalecanych terapii, 49 jest refundowanych z ograniczeniami, a 40  nie podlega refundacji.
To bardzo zła wiadomość dla pacjentów zmagających się z chorobami nowotworowymi.

Stare problemy i nowe wyzwania
Polska onkologia od lat boryka się z wieloma problemami – niedostateczne finansowanie czy długie kolejki do badań diagnostycznych to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Trwająca pandemia COVID-19 tylko uwypukliła problemy, z którymi ochrona zdrowia zmaga się od wielu lat. Ze względu na utrudniony dostęp do diagnostyki wykrywalność nowotworów znacząco spadła. Według szacunków ekspertów nawet o ok. 20% w pierwszym roku trwania epidemii. Późniejsze rozpoznanie choroby poważnie utrudnia proces leczenia, dlatego dostęp do nowoczesnych terapii onkologicznych jest teraz szczególnie ważny.

Medycyna jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin naukowych. Niestety przy tak wolnym tempie wprowadzania zmian w Polsce nie mamy szans dotrzymać jej kroku i coraz bardziej oddalamy się od europejskich standardów. Jeśli polski rząd nie podejmie zdecydowanych działań, wyrównanie przepaści w dostępie do terapii onkologicznych będzie coraz trudniejsze, a z czasem stanie się niemożliwe.

“Mimo wprowadzania do refundacji kolejnych cząsteczek i zmian w programach lekowych wciąż tylko próbujemy nadrabiać zaległości. Obniżający się wskaźnik Alivia Oncoindex sugeruje, że pogłębia się dystans do rekomendacji ESMO. Zmiany w Polsce mają wolniejsze tempo niż  postęp w medycynie. My nie funkcjonujemy w próżni i nie możemy tracić szerszej perspektywy, „urządzać się” w naszej rzeczywistości bez odniesienia do standardów europejskich. Zgodnie z założeniami Polityki Lekowej Państwa 2018-2022 wydatki na refundację powinny wynosić 16,5-17% wszystkich wydatków na finansowanie ochrony zdrowia. Jednak z dostępnych danych wynika, że w kilku ostatnich latach udział ten był niższy nawet o kilka punktów procentowych. W ramach Funduszu Medycznego na lata 2020-2021 zaplanowano środki w wysokości 6,2 mld zł m.in. na finansowanie innowacyjnych terapii lekowych. Do końca września 2021 wydatkowano niewiele ponad 170 mln zł. To prawdziwy skandal!” – wyjaśnia Joanna Frątczak-Kazana z Onkofundacji Alivia. 

Brakuje wielu opcji terapeutycznych
Polska nie nadąża za osiągnięciami medycyny, a chorzy pilnie potrzebują dostępu do rekomendowanych terapii. Ciągle niedostępna jest immunoterapia w raku nerki i pęcherza moczowego. Wielu podopiecznych Onkofundacji Alivia od lat musi samodzielnie finansować swoje leczenie. 

Wśród nich jest pan Piotr Jankowski (https://skarbonka.alivia.org.pl/piotr-jankowski), dla którego immunoterapia jest jedyną szansą na wyleczenie, ale został wykluczony z programu lekowego.
Z podobnymi problemami mierzą się pacjenci z rakiem jelita grubego. Pani Agata Janusiewicz (https://skarbonka.alivia.org.pl/agata-janusiewicz) ma 30 lat i niestety, mimo zastosowanego leczenia, choroba nowotworowa uległa progresji. Również dla niej nadzieją jest immunoterapia, którą musi sfinansować we własnym zakresie.

Od dawna na zmiany w refundacji oczekują też pacjenci z rakiem prostaty, który obecnie jest jednym z najczęściej występujących nowotworów u mężczyzn. 

Profesor Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: 

Oncoindex pokazuje, że niewątpliwie dostępność do nowoczesnych leków dla pacjentów hematoonkologicznych zwiększyła się, ale zmiany w hematoonkologii dotyczą również  wprowadzania nowych kombinacji leków. W tych przypadkach, pomimo możliwości zastosowania pewnych leków dla wybranych grup pacjentów, dostępność stosowania tych samych leków w skojarzeniu jest znacznie bardziej ograniczona, czyli tak naprawdę zwiększamy dystans do możliwości leczenia zgodnego z zaleceniami ESMO. Szczególnie widać to w odniesieniu do szpiczaka plazmocytowego.”

Walka trwa
Na styczniowej liście refundacyjnej znalazły się pozytywne zmiany dotyczące refundacji niraparybu dla pacjentek z rakiem jajnika. To jednak wciąż za mało. Polska dalej źle wypada na tle innych państw. 

Czas od wydania autoryzacji przez Europejską Agencję Leków (EMA) do rozpoczęcia refundacji w Polsce to ponad 2 lata i 4 miesiące. Trwa to zdecydowanie dłużej niż w większości krajów Unii Europejskiej. Połowa nowoczesnych terapii onkologicznych rekomendowanych przez Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO) jest wciąż niedostępna w naszym kraju. Niestety to, co na Zachodzie jest standardem leczenia, w Polsce nadal pozostaje luksusem dostępnym dla wybranych.”dodaje Joanna Frątczak-Kazana.

Świat nam ucieka
Prof. Piotr Wysocki, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego – Collegium Medicum w Krakowie oraz Prezes Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej tak podsumowuje aktualny wskaźnik Oncoindex:

„Oncoindex jednoznacznie wskazuje na to, co my lekarze i nasi pacjenci obserwujemy od lat. Wraz z coraz bardziej dynamicznym postępem onkologii, pojawianiem się nowych, często przełomowych leków, dostęp do nich w Polsce staje się coraz bardziej ograniczony w porównaniu do większości krajów UE. Dramatycznie niskie nakłady na onkologię, które niestety nie wzrosną wyraźnie, pomimo skokowego zwiększenia składki zdrowotnej, powodują, że coraz trudniej jest leczyć nieustannie wzrastającą liczbę chorych na nowotwory w Polsce. Dostęp do nowych leków to nie tylko możliwość wydłużenia życia dziesiątek tysięcy chorych z nieuleczalną chorobą nowotworową, ale to również, w wielu przypadkach, możliwość zwiększenia szans na całkowite wyleczenie chorych. Przykładem może być tutaj jeden z najbardziej agresywnych typów raka piersi (HER2-dodatni). Standardem postępowania u chorych, u których doszło do niepowodzenia leczenia przedoperacyjnego, jest wdrożenie terapii pooperacyjnej opartej o T-DM1. Brak refundacji tego leku w leczeniu uzupełniającym  odbiera szansę na całkowite wyleczenie co drugiej chorej znajdującej w takiej sytuacji klinicznej! Co więcej, Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL), który miał umożliwiać chorym otrzymanie terapii ratujących życie, które nie są refundowane, również nie działa tak, jak powinien. Regularnie wydawane są bowiem rozporządzenia zakazujące stosowania kolejnych, niezwykle potrzebnych terapii w ramach RDTL, co ostatecznie odbiera chorym szansę na przeżycie”.

źródło: Fundacja Alivia