Medicalpress
Przyspieszenie Centralnej e-Rejestracji o dwa lata, utworzenie Centralnej e-Kolejki, ograniczenie tzw. kominów płacowych i nieprzejrzystych form zatrudnienia lekarzy oraz kary sięgające nawet 1 mln zł za naruszanie zasad równego dostępu do świadczeń – to najważniejsze elementy pakietu zmian zaprezentowanego przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę. Resort zapowiada, że nowe rozwiązania mają zwiększyć bezpieczeństwo pacjentów, poprawić transparentność systemu i uporządkować organizację ochrony zdrowia.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła pakiet zmian, którego celem jest wzmocnienie bezpieczeństwa pacjentów, zapewnienie równego dostępu do świadczeń oraz zwiększenie przejrzystości funkcjonowania ochrony zdrowia. Proponowane rozwiązania obejmują m.in. uporządkowanie zasad wynagradzania personelu medycznego, ograniczenie nieprzejrzystych form zatrudnienia, przyspieszenie cyfryzacji ochrony zdrowia, wzmocnienie kontroli oraz nowe narzędzia gwarantujące uczciwy dostęp do świadczeń.

 Polską ochronę zdrowia tworzą przede wszystkim tysiące zaangażowanych ludzi – dyrektorzy placówek, medycy oraz urzędnicy, którzy każdego dnia wykonują swoją pracę z poczuciem misji i odpowiedzialności za pacjentów. Ale przez lata w systemie narastały problemy, które stworzyły przestrzeń do nadużyć i wykorzystywania luk prawnych przez osoby stawiające własny interes ponad dobrem pacjenta – powiedziała minister zdrowia.

Jak podkreśliła, przedstawione dziś propozycje są efektem wielomiesięcznych prac nad reformami, których wspólnym celem jest uporządkowanie systemu ochrony zdrowia i odbudowa zaufania społecznego

– Przez ostatnie miesiące w Ministerstwie Zdrowia trwały intensywne prace nad reformami, które dziś przekładają się na gotowe rozwiązania legislacyjne. To projekty dotyczące e-zdrowia, świadczeń opieki zdrowotnej, polityki lekowej czy zawodów medycznych. To konkretne działania, które krok po kroku porządkują system ochrony zdrowia i wzmacniają pozycję pacjenta – podkreśliła.

Koniec z „kominami” płacowymi

Pierwszym krokiem zwiększającym przejrzystość wynagrodzeń jest ustawa umożliwiająca gromadzenie danych o wynagrodzeniach personelu medycznego na podstawie numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu. Ustawa oczekuje jedynie na podpis Prezydenta RP.

Kolejnym etapem będą rozwiązania wprowadzające maksymalne poziomy wydatków szpitali na wynagrodzenia personelu oraz maksymalne poziomy wynagrodzeń indywidualnych. Propozycja zakłada oparcie limitu indywidualnego o maksymalną stawkę godzinową wynoszącą 240 zł brutto.

Koniec z „walizkami” i nieprzejrzystym zatrudnieniem

Przedstawiony pakiet przewiduje także działania zwiększające przejrzystość zatrudnienia personelu medycznego. Zakłada jawne wyniki konkursów, raportowanie rzeczywistych grafików pracy do NFZ i ograniczenie możliwości zawierania umów za pośrednictwem spółek, tak jak było w przypadku Miastka czy Mogilna.

Lekarz będzie zobowiązany do wykonywania pracy w podstawowym miejscu zatrudnienia co najmniej w wymiarze pół etatu oraz uzyskania zgody głównego pracodawcy na świadczenie usług w innym podmiocie.

–  Dzięki tym zmianom będziemy mogli zapewnić transparentność wynagrodzeń, bezpieczną organizację pracy i stabilniejsze finansowanie placówek medycznych – dodała minister.

Koniec z „zeszytami”. Szybsza cyfryzacja ochrony zdrowia

Jednym z najważniejszych elementów pakietu jest przyspieszenie wdrażania nowych narzędzi cyfrowych, które zwiększą bezpieczeństwo pacjentów, ograniczą ryzyko nadużyć i zapewnią transparentny dostęp do świadczeń. Centralna e-Rejestracja obejmie wszystkie 39 specjalizacji do końca 2027 roku, i to w dwukrotnie krótszym czasie niż planowano.

Jednocześnie powstanie całkowicie nowe narzędzie: Centralna e-Kolejka, która wprowadzi przejrzyste i jednakowe dla wszystkich zasady zapisów na planowe zabiegi szpitalne. Pacjent będzie mógł samodzielnie wybrać placówkę albo skorzystać z automatycznego przypisania do szpitala na terenie województwa. Każdy etap procesu będzie widoczny w systemie.

– Nie ma mojej zgody na luki w systemie, które umożliwiają ingerowanie w kolejność przyjmowania pacjentów. Wszyscy pacjenci są równie ważni – powiedziała minister.

Równy i transparentny dostęp do leczenia

Wśród proponowanych zmian znalazło się także wzmocnienie ochrony praw pacjentów. Podmioty lecznicze, które nie zapewnią równości pacjentom lub będą tolerowały przywileje w dostępie do leczenia, wynikające np. ze znajomości lub nieformalnych wpływów, zostaną ukarane sankcjami sięgającymi nawet 1 mln zł. Surowe kary mają skutecznie odstraszyć przed takimi nadużyciami.

Minister podkreśliła, że resort zamierza skutecznie doprowadzić do wprowadzenia proponowanych reform. Jednocześnie pozostaje otwarty na dialog i dalsze konsultacje dotyczące proponowanych rozwiązań.

– Chcemy rozmawiać z każdym, komu zależy na budowaniu nowego, jakościowego systemu. Wierzę, że obecne zainteresowanie ochroną zdrowia pozwoli sprawnie i bez zbędnych konfliktów przeprowadzić te zmiany. Dla dobra pacjentów – podsumowała minister zdrowia.

Przedstawiony przez Ministerstwo Zdrowia pakiet reform obejmuje zarówno organizację pracy personelu medycznego, jak i funkcjonowanie całego systemu opieki zdrowotnej. Proponowane zmiany mają ograniczyć nadużycia, zwiększyć przejrzystość finansowania oraz zapewnić pacjentom bardziej sprawiedliwy dostęp do świadczeń. Wśród najważniejszych rozwiązań znalazły się przyspieszenie wdrożenia Centralnej e-Rejestracji, stworzenie Centralnej e-Kolejki do planowych zabiegów szpitalnych, nowe zasady zatrudniania lekarzy oraz wprowadzenie wysokich kar za nieformalny wpływ na kolejność udzielania świadczeń. Resort zapowiada dalsze konsultacje, podkreślając, że celem reform jest budowa bardziej transparentnego i bezpiecznego systemu ochrony zdrowia.

Źródło: MZ
Foto: MZ

Szpitale kliniczne pozostają filarem polskiego systemu ochrony zdrowia, leczą najtrudniejszych pacjentów, kształcą przyszłych lekarzy i prowadzą badania naukowe. Najnowsza kontrola Najwyższej Izby Kontroli pokazuje jednak, że za utrzymaniem ciągłości świadczeń kryją się poważne problemy organizacyjne i finansowe. Najbardziej alarmującym ustaleniem jest organizacja czasu pracy personelu medycznego. W jednej z placówek lekarz świadczył pracę nieprzerwanie przez ponad 70 godzin.
Kontrola objęła dziesięć szpitali klinicznych z całej Polski i dotyczyła lat 2022–2024. NIK pozytywnie oceniła fakt, że wszystkie placówki zapewniały ciągłość leczenia oraz realizowały zadania dydaktyczne i naukowe. Jednocześnie wskazała szereg nieprawidłowości, które – zdaniem kontrolerów – wymagają pilnych zmian systemowych.

Największy problem? Organizacja pracy personelu

Najpoważniejsze zastrzeżenia NIK dotyczą czasu pracy lekarzy i pielęgniarek. Nieprawidłowości stwierdzono w dziewięciu z dziesięciu kontrolowanych szpitali. Kontrolerzy wykazali przypadki naruszania prawa do 11-godzinnego nieprzerwanego odpoczynku oraz wielokrotnego przekraczania dopuszczalnego czasu świadczenia pracy. Łącznie odnotowano 75 przypadków, w których lekarze lub pielęgniarki pracowali ponad 24 godziny bez przerwy. Rekordowy dyżur trwał aż 70 godzin i 10 minut.

Według NIK takie sytuacje nie są jedynie naruszeniem przepisów prawa pracy. Przemęczony personel oznacza również większe ryzyko popełnienia błędu medycznego, a tym samym zagrożenie dla bezpieczeństwa pacjentów.

Kontrolerzy zwracają uwagę, że problem wynika przede wszystkim z niedoborów kadrowych oraz powszechnego zatrudniania lekarzy na podstawie kontraktów cywilnoprawnych. W praktyce oznacza to brak jednego systemu monitorowania całkowitego czasu pracy lekarza, który często świadczy usługi jednocześnie w kilku placówkach.

NIK wraca do postulatu sprzed lat

To nie pierwszy raz, gdy Izba zwraca uwagę na konieczność uregulowania czasu pracy personelu medycznego. Podobne rekomendacje pojawiały się już w poprzednich kontrolach oraz były przedmiotem wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich.

Tym razem NIK ponownie apeluje o stworzenie centralnego systemu ewidencji czasu pracy obejmującego wszystkie formy zatrudnienia oraz wprowadzenie ustawowego limitu maksymalnego nieprzerwanego czasu wykonywania świadczeń przez personel medyczny.

Wnioski te wpisują się również w coraz intensywniejszą debatę prowadzoną przez samorząd lekarski, który od miesięcy postuluje wprowadzenie limitów łącznego czasu pracy lekarzy niezależnie od liczby miejsc zatrudnienia.

Szpitale działają, ale nie wszystkie radzą sobie finansowo

Raport pokazuje również ogromne różnice w kondycji finansowej szpitali klinicznych. Najlepiej ocenione placówki – m.in. w Gdańsku – utrzymywały dodatnie wyniki finansowe oraz stabilną płynność. Z kolei część jednostek, między innymi w Lublinie, Łodzi i Bydgoszczy, balansowała na granicy rentowności.

Najtrudniejsza sytuacja dotyczy Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Choć działalność medyczna przynosiła dodatni wynik operacyjny, szpital pozostaje obciążony ogromnym zadłużeniem odziedziczonym po konsolidacji placówek z 2019 roku. Koszty obsługi długu przekroczyły w 2024 roku 107 mln zł, a całkowite zobowiązania osiągnęły niemal 1,5 mld zł.

Jednocześnie niemal we wszystkich kontrolowanych jednostkach wzrosły zobowiązania krótkoterminowe, co – zdaniem NIK – zwiększa ryzyko pogorszenia stabilności finansowej szpitali w kolejnych latach.

Problemy z aparaturą i zamówieniami

Kontrola ujawniła również liczne nieprawidłowości dotyczące infrastruktury i aparatury medycznej. W części placówek stwierdzono zaniedbania techniczne, opóźnienia w obowiązkowych przeglądach sprzętu oraz nieefektywne wykorzystywanie kosztownej aparatury. W kilku szpitalach urządzenia przez długi czas pozostawały niewykorzystane z powodu awarii, opóźnień we wdrożeniu lub niewystarczającej liczby wykonywanych procedur.

NIK wskazała także naruszenia przepisów Prawa zamówień publicznych przy zakupie sprzętu medycznego oraz uchybienia w gospodarowaniu majątkiem publicznym.

Dobra wiadomość: dydaktyka i badania funkcjonują prawidłowo

Pozytywnie oceniono natomiast działalność dydaktyczną oraz badawczą wszystkich kontrolowanych szpitali. Placówki zapewniały odpowiednie warunki do kształcenia studentów kierunków medycznych, prowadzenia specjalizacji oraz realizacji badań klinicznych.

Kontrolerzy odnotowali jedynie pojedyncze uchybienia formalne, które nie miały wpływu na realizację zadań naukowych.

Potrzebne zmiany systemowe

Raport NIK pokazuje, że szpitale kliniczne nadal realizują swoje podstawowe zadania, jednak robią to często kosztem przeciążonego personelu i przy rosnących problemach organizacyjnych. Najwyższa Izba Kontroli nie ogranicza się do wskazania błędów poszczególnych placówek. Jej główny wniosek ma charakter systemowy – bez zmian w organizacji pracy personelu, lepszego monitorowania czasu pracy oraz poprawy zarządzania zasobami trudno będzie zapewnić długofalowe bezpieczeństwo pacjentów i stabilność funkcjonowania największych szpitali akademickich w Polsce.

Źródło: NIK

Od 1 lipca 2026 r. wejdą w życie kolejne podwyżki wynagrodzeń w ochronie zdrowia, wynikające z ustawowej waloryzacji płac. Choć mechanizm finansowania obejmuje podmioty lecznicze, nie dotyczy on publicznej służby krwi. Regionalne Centra Krwi i Krwiolecznictwa staną przed koniecznością samodzielnego pokrycia kosztów wzrostu wynagrodzeń, które mogą sięgnąć nawet 3,5 mln zł rocznie.
Zgodnie z ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę objęte są mechanizmem waloryzacji wynagrodzeń. Powiązany jest on ze wzrostem przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. W podmiotach leczniczych wzrost finansowany jest poprzez coroczną waloryzację wycen świadczeń zdrowotnych. Mechanizm nie obejmuje jednak publicznej służby krwi, ponieważ jej działalność nie jest finansowana bezpośrednio poprzez realizację wyceny świadczeń.

Wzrost wynagrodzeń obejmuje zarówno kadrę medyczną, jak i personel niemedyczny, zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Zmiany wdrażane są w połowie roku. Obejmują personel pracujący w podmiotach leczniczych, a także w Regionalnych Centrach Krwi i Krwiolecznictwa (RCKiK). Zgodnie z danymi Narodowego Centrum Krwi, obecnie objętych przepisami ustawy jest 2 957 pracowników zatrudnionych w RCKiK.

Kolejna waloryzacja wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia nastąpi 1 lipca br. Według szacunków roczny koszt wzrostu płac w RCKiK wyniesie co najmniej 2,6 mln zł, do ok. 3,5 mln zł. Pierwszy wariant opiera się na scenariuszu minimalnym, w którym za punkt odniesienia przyjęto pierwszy decyl rozkładu wynagrodzeń. Zgodnie z nim RCKiK potrzebują ok. 2,6 mln zł, aby sfinansować zagwarantowane ustawowo podwyżki. Wariant bazowy wyliczono na podstawie mediany rozkładu. W tym przypadku dodatkowe obciążenie Centrów wyniesie ponad 3,5 mln zł.

Skutki wynikające z ustawy dla dyrektorów RCKiK oznaczają konieczność znalezienia dodatkowych środków na pokrycie wzrostu wynagrodzeń personelu. A jak wynika z danych Narodowego Centrum Krwi, wynik finansowy placówek od 2022 roku stale się pogarsza. Wyzwaniem pozostają również trudności z terminowym regulowaniem zobowiązań przez podmioty lecznicze na rzecz Regionalnych Centrów Krwi, spowodowane pogarszającą się sytuację finansową szpitali.

Najbliższe posiedzenie Podzespołu ds. Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa poświęcone sytuacji finansowej RCKiK odbędzie się w maju br.

Źródło: Komunikat Prasowy

Wzmocnienie gotowości systemu ochrony zdrowia na sytuacje kryzysowe to główny cel projektu realizowanego dla Ministerstwa Zdrowia przez Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy we współpracy z ośrodkami partnerskimi. Inicjatywa zakłada utworzenie ogólnopolskiej sieci szkoleniowej w zakresie medycyny taktycznej, której centralnym elementem będzie Krajowe Centrum Doskonalenia Medycyny Taktycznej (KCD MED-TAC).
Bezpieczeństwo zdrowotne obywateli zaczyna się od przygotowanych kadr. Inwestycja w wiedzę, umiejętności i sprawne reagowanie to dziś jeden z fundamentów odpornego państwa. Konsekwentnie wzmacniamy system ochrony zdrowia, aby działać skutecznie zarówno w czasie pokoju, jak i w sytuacjach nadzwyczajnych – podkreśla minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Projekt odpowiada na rosnące wyzwania związane z bezpieczeństwem zdrowotnym – od katastrof i zdarzeń masowych, po zagrożenia hybrydowe i konflikty zbrojne. Jego celem jest systemowe podniesienie kompetencji cywilnego personelu medycznego oraz pracowników cywilnych podmiotów leczniczych, tak aby skutecznie reagowali w warunkach zagrożenia.

– Żyjemy w niepewnych czasach, dlatego tak istotne jest przygotowanie się na sytuacje kryzysowe. Stąd nacisk na szkolenie w zakresie medycyny taktycznej dla cywilnej kadry medycznej i personelu pozamedycznego podmiotów leczniczych.  W tym celu przeznaczyliśmy ponad 32,8 mln zł, z czego blisko 31,9 mln zł stanowi dofinansowanie ze środków unijnych, z programu FERS – podkreśla Katarzyna Kacperczyk, wiceminister zdrowia.

W ramach projektu powstanie spójny system kształcenia podyplomowego obejmujący szkolenia stacjonarne, kursy e-learningowe oraz program instruktorski typu Train the Trainers (TTT). Łącznie wsparciem zostanie objętych ponad 4 tysiące osób – w tym 1008 uczestników szkoleń praktycznych i instruktorskich oraz 3000 osób korzystających z kursów online. Wojskowy Instytut Medyczny będzie ośrodkiem certyfikującym dla osób, które mają szkolić personel medyczny.

Istotnym elementem przedsięwzięcia jest opracowanie jednolitych standardów postępowania dla personelu medycznego i niemedycznego na wypadek konfliktu zbrojnego lub katastrofy. Programy szkoleniowe będą oparte na nowoczesnych metodach dydaktycznych, w tym symulacjach medycznych wysokiej wierności oraz procedurach stosowanych w medycynie taktycznej.

Nie chodzi o militaryzację medycyny, lecz o profesjonalizację reakcji kryzysowej w systemie cywilnej ochrony zdrowia. Dojrzałe państwo szkoli kadry przed kryzysem, a nie dopiero po pierwszym poważnym błędzie – zaznacza gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak,   dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.

Projekt zakłada również budowę sieci ośrodków partnerskich, które – obok centrum w WIM-PIB – będą realizować szkolenia w różnych regionach Polski. Wśród partnerów znajdują się: Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny Nr 4 w Lublinie. Takie rozwiązanie zapewni równomierny dostęp do szkoleń, szczególnie w regionach o podwyższonym znaczeniu strategicznym.

Działania projektowe obejmują także doposażenie ośrodków w specjalistyczny sprzęt symulacyjny oraz narzędzia dydaktyczne, co umożliwi prowadzenie zaawansowanych szkoleń praktycznych. Równolegle powstanie platforma e-learningowa wspierająca proces kształcenia i umożliwiająca udział w projekcie osobom, które nie mogą uczestniczyć w zajęciach stacjonarnych.

Projekt jest odpowiedzią na zidentyfikowane luki w systemie szkolenia w zakresie medycyny taktycznej, potwierdzone m.in. w pilotażu „Bezpieczne Podlasie” oraz analizach zdarzeń mnogich i masowych. Wpisuje się również w strategiczne dokumenty rozwoju systemu ochrony zdrowia, w tym „Zdrową przyszłość” i Mapę potrzeb zdrowotnych.

Realizacja projektu potrwa do 30 czerwca 2027 roku. Efektem przedsięwzięcia będzie nie tylko wzrost kompetencji personelu, ale także zwiększenie odporności systemu ochrony zdrowia na sytuacje kryzysowe oraz poprawa bezpieczeństwa pacjentów w warunkach zagrożeń o dużej skali. Taka organizacja przedsięwzięcia dzięki certyfikacji trenerów przez WIM-PIB dla ośrodków partnerskich zapewni najwyższą jakość przekazywanej wiedzy i sprawne przeszkolenie kadry medycznej.

Źródło: Komunikat Prasowy

Poprawa bezpieczeństwa pracy medyków i ograniczenie długofalowych zagrożeń zdrowotnych to jeden z kluczowych warunków stabilnego funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Bielski Szpital Wojewódzki realizuje projekt, którego celem jest zmniejszenie narażenia personelu na szkodliwe czynniki występujące w codziennej pracy – w szczególności promieniowanie jonizujące oraz przeciążenia układu mięśniowo-szkieletowego. Inwestycja, współfinansowana ze środków Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, obejmuje zarówno nowoczesne rozwiązania z zakresu ochrony radiologicznej, jak i ergonomiczne wyposażenie stanowisk pracy fizjoterapeutów.
Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej realizuje projekt mający na celu poprawę bezpieczeństwa oraz warunków pracy personelu medycznego. Całkowita wartość przedsięwzięcia wynosi ponad 105 tys. zł, z czego ponad 84 tys. zł stanowi dofinansowanie pozyskane z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Projekt skierowany jest do pielęgniarek i lekarzy wykonujących zabiegi w Pracowni Elektrofizjologii i Elektroterapii Serca oraz fizjoterapeutów zatrudnionych w Zakładzie Rehabilitacji. Głównym celem całego zadania jest ograniczenie narażenia pracowników na czynniki szkodliwe występujące w środowisku pracy, w szczególności na promieniowanie jonizujące i przeciążenia układu mięśniowo-szkieletowego.

Dzięki pozyskanym funduszom Szpital Wojewódzki zmodernizuje stanowiska pracy w Pracowni Elektrofizjologii i Elektroterapii Serca. W ramach inwestycji zamontowane zostaną tarcze ochronne z kolumną stacjonarną i płytą montażową oraz osłony dolnej partii ciała, które zapewnią pielęgniarkom i lekarzom dodatkową ochronę przed promieniowaniem jonizującym.

– Tarcze ochronne i osłony stanowią istotny element ochrony radiologicznej, ponieważ ograniczają narażenie personelu na promieniowanie, a tym samym zmniejszają ryzyko nowotworów i innych schorzeń. Ze względu na to, że zabiegi wykonują również kobiety w wieku rozrodczym, dawka promieniowania powinna być ograniczana do minimum – podkreśla Łukasz Matlakiewicz, zastępca dyrektora ds. administracyjno-technicznych Szpitala Wojewódzkiego.

Jak dodaje dyrektor, modernizacja stanowisk pracy pozwoli na istotne obniżenie dawek promieniowania docierających do personelu, zwłaszcza w obrębie głowy i tułowia.

Dla Zakładu Rehabilitacji kupione zostaną specjalistyczne stoły rehabilitacyjne z elektryczną regulacją wysokości, które umożliwią fizjoterapeutom wykonywanie czynności w ergonomicznych warunkach i ograniczą konieczność pracy w wymuszonej pozycji ciała.

Głównym celem całego projektu jest to, aby personel mógł pracować wygodniej, bezpieczniej i dłużej, bez uszczerbku na zdrowiu. Dzięki nowoczesnemu wyposażeniu stanowisk pracy codzienne obowiązki będą mniej obciążające i bardziej komfortowe. To z kolei przełoży się nie tylko na lepsze warunki pracy dla medyków, ale także na wyższą jakość opieki, jaką Szpital Wojewódzki zapewnia pacjentom.

Źródło: Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej
Foto: Szpital Wojewódzki w Bielsku-Białej

McDonald’s Polska wraz z franczyzobiorcami i Fundacją Ronalda McDonalda już trzeci raz łączą siły, aby wspierać rodziny w szpitalach w całej Polsce. To kolejna edycja akcji, w ramach której wspólnie podarowali w tym roku ponad 320 łóżek dla rodziców hospitalizowanych dzieci do ponad 45 oddziałów pediatrycznych. Tym razem część łóżek trafiła do Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza w Warszawie. W sumie, przez trzy edycje programu „Łóżka dla rodziców” (2023r.-2025r.), szpitale otrzymały od McDonald’s ponad 900 łóżek dla rodziców w 100 miastach w Polsce.
 
Obecność rodzica przy dziecku w szpitalu to emocjonalna tarcza, która pomaga najmłodszym mierzyć się z bólem, strachem i nieznanym. Bliskość mamy czy taty daje poczucie bezpieczeństwa, zmniejsza stres związany z hospitalizacją, zabiegami medycznymi i wspiera proces leczenia. Przytulenie, rozmowa czy wspólne czytanie książki – te codzienne gesty mają szczególne znaczenie dla małego pacjenta. Dla wielu rodziców szpital staje się na czas leczenia tymczasowym domem. Możliwość towarzyszenia dziecku tuż obok jego łóżka  daje opiekunom spokój i siłę, by każdego dnia być wsparciem. Dlatego tak ważne jest tworzenie w szpitalach godnych warunków, które pozwalają rodzinie być razem – nie tylko fizycznie, ale również psychicznie i emocjonalnie.

Przekazane w ramach inicjatywy łóżka dla rodziców są odpowiedzią na tę potrzebę: w dzień służą jako wygodne fotele do wspólnego czytania, przytulenia czy zabawy z dzieckiem, a w nocy, za pomocą jednego ruchu ręką, zmieniają się w pełnowymiarowe miejsce do spania.

Konkretne wsparcie dla rodzin

Tegoroczna edycja programu „Łóżka dla rodziców” jest kontynuacją wieloletniego zaangażowania McDonald’s Polska, franczyzobiorców i Fundacji Ronalda McDonalda w poprawę warunków pobytu rodzin w szpitalach. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat, do szpitali w kraju trafiło blisko 600 łóżek dla rodziców. W 2025 roku darczyńcy ponownie łączą siły i w rezultacie przekazali aż 320 łóżek do 45 szpitali. W sumie, przez trzy edycje programu, szpitale otrzymały od McDonald’s ponad 900 łóżek dla rodziców w 100 miastach w Polsce.

Łóżka są wysoko oceniane przez personel medyczny, który na co dzień obserwuje, jak wpływają na komfort rodzin i pomagają zorganizować przestrzeń i relacje w oddziałach pediatrycznych.

Dla najmłodszych pobyt w szpitalu często bywa dużym wyzwaniem. W takich chwilach obecność i troska rodziców jest nieoceniona. Dlatego komfort ich pobytu, zaraz po małych pacjentach, jest dla nas priorytetem. Dzięki nowym łóżkom opiekunowie mogą lepiej odpocząć i zadbać o siebie, co pozwala im skuteczniej wspierać dziecko. Wypoczęty i zadowolony rodzic pomaga maluchowi szybciej wrócić do zdrowia i skraca czas pobytu w szpitalu mówi lek. med. Wojciech Pawłowski, Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza w Warszawie.

Fundacja Ronalda McDonalda od lat zwraca uwagę, jak ważne jest zapewnienie rodzicom realnej przestrzeni przy łóżku dziecka.

– Wygodne, porządne, tuż obok łóżka chorego dziecka – takie łóżko dla rodzica powinno być standardem każdego oddziału pediatrycznego. W szpitalach nie ma dziś miejsca na znak zapytania, czy rodzic będzie ze swoim dzieckiem, bo każdy wie, że obecność rodzica ma przeogromne znaczenie. Łóżka dla rodziców to gwarancja, że na tym oddziale rodzic będzie razem z dzieckiem przez całą dobę i że jest tu dla niego miejsce. Jako Fundacja przekazujemy łóżka oddziałom w całej Polsce od 2015 roku. Do końca tego roku to będzie 2000 łóżek dla 145 szpitali – mówi Katarzyna Rodziewicz, Prezeska Zarządu i Dyrektor Wykonawcza Fundacji Ronalda McDonalda.  

W McDonald’s angażujemy się w życie lokalnych społeczności. Wsłuchujemy się w potrzeby mieszkańców i staramy się na nie odpowiadać. Przekazane szpitalowi łóżka pozwalają rodzicom czuwać przy chorym dziecku w komfortowych warunkach. Cieszymy się, że mogliśmy dziś wesprzeć Szpital Dziecięcy im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza w Warszawie podkreśla Katarzyna Jędrek-Giza, Senior Impact Manager, McDonald’s Polska.

Z myślą o dobrym sąsiedztwie

Zaangażowanie franczyzobiorców McDonald’s Polska wykracza poza szpitalne mury. Przekazywane łóżka to tylko jedna z wielu form wsparcia. Przedsiębiorcy od lat reagują na potrzeby lokalnych społeczności i wspierają tam, gdzie potrzebna jest pomoc. W ramach programu Złoty Sąsiad podejmują działania na rzecz dobrego sąsiedztwa – wspierają sport, projekty kulturalne, edukacyjne oraz wszystkie działania na rzecz medycyny, które od 23 lat prowadzi Fundacja Ronalda McDonalda.

Źródło: Komunikat Prasowy

W ostatnich miesiącach temat bezpieczeństwa pracowników ochrony zdrowia wrócił z nową siłą. Po tragicznych wydarzeniach, środowisko medyczne apeluje: potrzebujemy skutecznych narzędzi ochrony – nie tylko formalnych zapisów o funkcjonariuszu publicznym, ale realnego wsparcia. Co dziś działa? Gdzie są luki systemowe? I dlaczego ochrona fizyczna to nie wszystko?
Przemoc w placówkach medycznych wobec personelu jest faktem. Wszelkie nadużycia względem m.in. lekarzy to problem zarówno natury moralnej, jak i prawnej. Niestety nie tak prosto jest zadbać o bezpieczeństwo. – Zarządzający jednostkami ochrony zdrowia nie bagatelizują problemów z agresją pacjentów i zabezpieczeniem personelu, nie mają jednak możliwości prawnych, aby temu przeciwdziałać – mówi Katarzyna Michalik, prezes Szpitala w Pszczynie, członek Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
 
Po śmiertelnym ataku na lekarza w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, Naczelna Izba Lekarska wraz z okręgowymi izbami lekarskimi i w porozumieniu z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Lekarzy oraz Krajową Izbą Ratowników Medycznych, Naczelną Izbą Aptekarską i Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych, ruszyła z ogólnopolską kampanią informacyjną, której celem jest uświadomienie pacjentowi, że personel medyczny jest chroniony tak samo jak funkcjonariusz publiczny i konsekwencją napaści na niego może być więzienie. Kampania NIL ma trafić do wszystkich placówek udzielających świadczeń medycznych: przychodni, szpitali.
 
Ochrona prawna
 
W świetle polskiego prawa: lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych i farmaceutów obejmuje szczególna ochrona prawna – traktowani są jak funkcjonariusze publiczni (m. in. policjanci, strażacy). Oznacza to, że wszelkie przejawy stosowanej wobec nich przemocy (słownej czy fizycznej), mogą skutkować konsekwencjami prawnymi, w tym także karą więzienia.
 
Przepisy prawa karnego stanowią, że w przypadku naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. W poważniejszych przypadkach (m.in. pobicie), kara może być surowsza.
 
Sfrustrowany pacjent i przyzwolenie na arogancję
 
Coraz częściej dochodzi do ataków pacjentów na personel medyczny. Nie można nie odnieść wrażenia, że ma to związek z rosnącą frustracją pacjentów, wywołaną m. in. niewydolnym systemem ochrony zdrowia, jak i brakiem empatii. Medicalpress zapytało o opinię Katarzynę Michalik, prezes Szpitala w Pszczynie, członka Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.
 
Frustracja z pewnością tak, ale spowodowana ogólną sytuacją na świecie, strachem, niepewnością, ogólnym zjawiskiem narastających problemów psychicznych – koreluje to ze wzrostem liczby prób samobójczych, rosnącym poziomem uzależnień. Jest to szeroki problem, który dotyka coraz większą grupę społeczną i coraz młodszych ludzi – tłumaczy prezes Michalik. – Dodatkowo społeczeństwo przekroczyło pewne granice społecznej etyki i od dawna istnieje ciche przyzwolenie na arogancję i brak szacunku do grup zawodowych starających się nieść pomoc. Dzisiaj podziw budzą influencerzy.
 
Frustrację pacjentów, jako motor agresji wobec personelu medycznego potwierdza Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej:  Oczywiście, że tak jest, dlatego najskuteczniejszym rozwiązaniem byłoby stworzyć wydolny system, w którym pacjent nie traci zdrowia i życia gnijąc w kolejkach, a personel nie jest wypalony m.in biurokracją – podsumowuje.
 
W rozmowie z Medicalpress, Tomasz Król, rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, przyznaje, że w ich placówce także dochodzi do ataków na pracowników, zarówno tych werbalnych, jak i fizycznych. – Wewnętrzne rejestry mówią o kilkuset przypadkach w ciągu całego roku. O skali problemu mówi też to, że na samym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym USK, w 2024 roku było ponad 400 interwencji pracowników ochrony z powodu agresywnych pacjentów – wskazuje, i dodaje: – To jest jedna, czasem dwie interwencje w ciągu dnia, a część z nich kończy się wezwaniem policji. Nie wpływa to dobrze na komfort pracy naszego personelu, szczególnie zatrudnionego na SOR. To właśnie oni udzielają pierwszej pomocy osobom, które często pojawiają się lub są przywożone w stanie upojenia alkoholowego, pod wpływem substancji psychoaktywnych czy w zaostrzeniu objawów różnego rodzaju chorób psychicznych. Specjaliści zamiast móc skupić się na swojej pracy, często muszą odpierać ataki by chronić swoje bezpieczeństwo.
 
Zadbać o jakość ochrony pracowników w szpitalach
 
Pomijając problem natury finansowej (nie wszystkie placówki mogą sobie pozwolić na wynajęcie ochrony), dochodzi do tego problem natury logistycznej – szpitale to przecież miejsca z kilkoma wejściami, wieloma gabinetami. Nie sposób wszystkiego kontrolować. – Obecnie w większości szpitali ochrona to tak naprawdę portiernia/stróżówka i w razie zagrożenia nie jest w stanie udzielić potrzebnej pomocy – mówi rzecznik NIL Jakub Kosikowski.
 
Katarzyna Michalik, prezes Szpitala w Pszczynie nadmienia problem braku odpowiednich umocowań prawnych. – Ochroniarze, wykrywacze metalu, kamery nie są lekarstwem na agresywne zachowanie pacjentów. Zarządzający jednostkami ochrony zdrowia nie bagatelizują problemów z agresją pacjentów i zabezpieczeniem personelu, nie mają jednak możliwości prawnych, aby temu przeciwdziałać.
 
Michalik zapytana o to, czy kamery w przestrzeniach placówek szpitalnych byłyby pomocne w zapobieganiu agresji i jak wytłumaczyć pacjentom, że to nie atak na ich prawa i tajemnicę lekarską, lecz zapewnienie bezpieczeństwa personelowi i im także, odpowiada: – To jest niewytłumaczalne a ciężar tłumaczenia spadłby finalnie i tak na dyrektorów i prezesów szpitali a nie na regulatora.
 
Jest to jedno z omawianych rozwiązań, tak to funkcjonuje w niektórych krajach, że nagrywane jest wejście do gabinetu oraz dźwięk – mówi rzecznik NIL.
 
Monitoring, ale pod pewnymi warunkami
 
W opinii specjalistki od prawa medycznego, adwokat Karoliny Seidel, instalacja kamer w celu zapewnienia lepszej ochrony i bezpieczeństwa personelu będzie zgodna z prawem jednak pod pewnymi warunkami. – Kamery mogą znajdować się w ogólnodostępnych częściach placówek na korytarzach, poczekalniach, w rejestracji czy ciągach komunikacyjnych. Taki monitoring nie wymaga zgody pacjenta, ale placówka powinna wyraźnie informować o jego umieszczeniu np. poprzez tabliczkę na ścianie z taką informacją – tłumaczy ekspertka.
 
Co z innymi pomieszczeniami? 
 
– Monitoring w pomieszczeniach gdzie udziela się świadczeń zdrowotnych jest możliwy, jednak aby nie naruszał praw pacjenta i tajemnicy lekarskiej, pacjent powinien wyrazić na niego zgodę. W mojej ocenie na piśmie. Ma on służyć zapewnieniu właściwej jakości udzielanych świadczeń i bezpieczeństwa. W miejscach szczególnie wrażliwych – łazienki,  szatnie i określone gabinety zabiegowe, w których mogą być uwidocznione części intymne u pacjenta, taki monitoring jest co do zasady zabroniony – wyjaśnia adwokat Karolina Seidel.
 
Kamery mogą podnieść poczucie bezpieczeństwa
 
Rzecznik USK we Wrocławiu Tomasz Król, zapytany jak wygląda ochrona w ich placówce, odpowiada, że korzystają ze wsparcia profesjonalnej firmy świadczącej usługi w zakresie ochrony osób i mienia. W obu lokalizacjach szpitala całodobowo dyżuruje kilkudziesięciu pracowników ochrony. Ponadto jest system monitoringu. – Kamery są jednym z rozwiązań technicznych, które mogą podnieść poziom poczucia bezpieczeństwa i potencjalnie wpływać na odstraszanie osób, które mogłyby planować dokonanie ataku na personel lub mienie szpitala. 20 lat temu mieliśmy 19 kamer w szpitalu, w tej chwili mamy ponad pół tysiąca. Ich umiejscowienie w żadnym przypadku nie narusza prawa pacjentów do intymności, a do nagrań ma dostęp wąska grupa pracowników – podkreśla Król, zaznaczając, że kluczowe jest budowanie świadomości społecznej na temat bezpieczeństwa pracy medyków, napotykanych problemów z komunikacją czy najważniejsze – prewencja zachowań niebezpiecznych i penalizacja agresji.

Autor: red. Katarzyna Redmerska, Medicalpress

Polski system ochrony zdrowia zbliża się do punktu krytycznego – alarmują eksperci i Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. Według opublikowanych danych, do 2039 roku niedobór pielęgniarek może sięgnąć nawet 260 tysięcy. Przy starzejącym się społeczeństwie i rosnącym zapotrzebowaniu na opiekę zdrowotną, tak głęboki deficyt personelu zagraża nie tylko jakości leczenia, ale wprost – jego dostępności. W komunikacie przygotowanym przez OZZPiP padają konkretne liczby, scenariusze i postulaty – oraz ostrzeżenie: jeśli nic się nie zmieni, polski system może nie przetrwać nadchodzących turbulencji.
Różnica między zapotrzebowaniem, a dostępną liczbą pielęgniarek, czyli ich niedobór urośnie z niemal 160 tys. obecnie do około 260 tys. w 2039 roku – alarmują eksperci. Już dziś braki pielęgniarek w szpitalach zagrażają bezpieczeństwu pacjentów, pielęgniarek oraz innych członków zespołów opiekujących się pacjentem. Zmniejszenie składki zdrowotnej musi się negatywie odbić na finansowaniu systemu ochrony zdrowia i może uniemożliwić realizację prawa  pacjentów do opieki zdrowotnej i dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Z pacjentami dzisiaj pracuje ok. 216 tys. pielęgniarek. W porównaniu do średniej z efektywnych systemów ochrony zdrowia przy polskiej populacji i obecnym zapotrzebowaniu na świadczenia medyczne i opiekuńcze w Polsce powinno być 372 tys. pielęgniarek pracujących z pacjentami. Biorąc pod uwagę dane demograficzne i stale rosnący popyt na usługi medyczne w roku 2039 w Polsce powinno być 461 tys. pielęgniarek pracujących z pacjentami. Wszystko wskazuje, że będzie ich zaledwie 199 tys.

– Aby prowadzić rozsądną politykę kadrową w zakresie liczby pielęgniarek w Polsce, konieczne jest oparcie jej o rzetelne analizy. Te wskazują, że w państwach o efektywnych systemach ochrony zdrowia, zaspokajających potrzeby swoich obywateli,  na 1000 pacjentów przypada 11,2 pielęgniarki. W Polsce jest to zaledwie 5,7, więc dwa razy mniej. Dodajmy, iż oprócz pielęgniarek w wielu tych krajach z powodzeniem funkcjonują zawody wspierające, takie jak opiekunowie czy asystenci (średnio 14 opiekunów na 1000 mieszkańców podczas gdy w Polsce mniej niż 1 na 1000 mieszkańców). Czyli oprócz de facto podwójnej liczby pielęgniarek, państwa te posiadają wielokrotnie więcej osób, wykonujących zawody opiekuńcze w przeliczeniu na 1000 mieszkańców – mówił Krzysztof Zdobylak, ekspert ds. transformacji i strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia – Dla dorównania efektywnym systemom ochrony zdrowia konieczne jest ponad podwojenie liczby pielęgniarek do 460 tys. w 2039 roku.

Liczba pielęgniarek od dawna nie nadąża za zmieniającą się demografią. Od 2010 roku do 2023 roku populacja osób 65 plus wzrosła o 47 proc., tymczasem pielęgniarek posiadających prawo wykonywania zawodu pielęgniarki o 12 proc. W roku 2039 w Polsce przypadnie 5,6 pielęgniarki na 1000 mieszkańców. Prognozy dla krajów grupy porównawczej mówią o wzroście do 13 pielęgniarek w roku 2039.

 – Te dane potwierdzają to, co od dawna mówimy. Kryzys kadrowy jest – to nie nasza histeria, jak próbują sugerować pracodawcy, decydenci czy niektórzy politycy. Działania związane ze zwiększeniem kształcenia nie przekładają się liczbę personelu pracjącego z pacjentem – mówi Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPIP. – Grupa pracujących się zwiększyła, ale zwróćmy uwagę: w 2019 roku na 214 tys. pielęgniarek,  181 tys. było w wieku produkcyjnym, a już w roku 2023 zaledwie 172 tys. Łatamy system pielęgniarkami, które są  już w wieku emerytalnym. Prawdziwy Armagedon nastąpi w 2039: spośród obecnie pracujących 216 tys. pielęgniarek 44 tysiące już jest emerytami, a aż 115 tys. kolejnych nabędzie uprawnienia emerytalne do 2039 roku. Co roku średnio 7,7 tys. pielęgniarek osiągnie wiek emerytalny.

– Dla dorównania efektywnym systemom łączna liczba personelu pielęgniarskiego i opiekuńczego powinna wzrosnąć niemal 4 krotnie i konieczne jest uzupełnianie niedoboru zarówno w grupie pielęgniarek, jak i personelu opiekuńczego – podsumowywał Krzysztof Zdobylak.
W ocenie ekspertów i przedstawicieli środowiska pielęgniarek nie ma już czasu na zastanawianie i to ostatni moment na działania. Ich podstawą powinny być aktywności zapewniające: bezpieczne warunki pracy, tzn.  zgodne z normami i zalecaniami merytorycznymi z obszaru medycznego i opiekuńczego, realizacje samodzielności zawodowej i wykorzystanie pełni kompetencji oraz możliwość zaplanowania ścieżki kariery i rozwoju zawodowego.

Kluczowe jest rozsądne zdefiniowanie i podział kompetencji oraz obowiązków pielęgniarek i personelu opiekuńczego, a w rezultacie umożliwienie sprawnej współpracy dla dobra pacjentów.  Biorąc pod uwagę, że wykształcenie pielęgniarek ulega z roku na rok istotnej poprawie, należy zacząć w pełni wykorzystywać wysokie kompetencje i kwalifikacje pielęgniarek, aby zapewnić sprawne funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia.

– Musimy zachęcać młodych do wchodzenia do zawodu. Konieczne jest podjęcie działań mających na celu: zwiększenie liczby kandydatów na studia pielęgniarskie i liczby miejsc na pielęgniarstwie. Zmiany związane z ewolucją warunków pracy będą wpływały pozytywnie na chęci podjęcia pracy w zawodzie po studiach i pozostania w zawodzie – mówiła przewodnicząca OZZPIP.

Systemy ochrony zdrowia mają bowiem za zadanie zapewnić odporność na szoki… Czy Polski system przy takich brakach kadrowych jest gotowy na nadchodzące turbulencje? Jak wytrzyma zmniejszenie składki i braki personelu? – Jeśli nic się nie zmieni w podejściu ministra zdrowia, ale także innych decydentów to zostaną nam już tylko tekturowe pielęgniarki – podsumowała Krystyna Ptok.
 
Cały raport dostępny jest TUTAJ.
 
Materiał pochodzi z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (źródło)