Medicalpress
Ocena statusu HER2 nie zawsze powinna kończyć się na biopsji wykonanej przed rozpoczęciem leczenia. Badanie przeprowadzone przez zespół Narodowego Instytutu Onkologii wykazało, że u około jednej trzeciej pacjentek z rakiem piersi ekspresja HER2 zmienia się po leczeniu neoadiuwantowym. Zdaniem autorów może to mieć istotny wpływ na dobór terapii pooperacyjnej i rozwój bardziej spersonalizowanego leczenia.
Rak piersi nie jest jedną chorobą. To grupa nowotworów różniących się biologią, przebiegiem klinicznym i odpowiedzią na leczenie. Dlatego tak ważna jest dokładna diagnostyka, w tym ocena receptorów hormonalnych oraz statusu HER2, które pomagają określić podtyp nowotworu i dobrać najbardziej odpowiednią terapię.

HER2 to białko obecne na powierzchni komórek. W leczeniu raka piersi jego ocena ma bardzo duże znaczenie, ponieważ pokazuje, czy komórki nowotworowe mają zwiększoną ilość tego receptora. Gdy HER2 jest nadmiernie obecny, może pobudzać komórki nowotworowe do szybszego wzrostu i podziału.

U około jednej trzeciej pacjentek z rakiem piersi status HER2 może zmienić się w trakcie leczenia neoadiuwantowego, czyli prowadzonego przed operacją, którego celem jest m.in. zmniejszenie guza i lepsze zaplanowanie dalszej terapii. Do zmiany może dochodzić w okresie między biopsją poprzedzającą rozpoczęcie terapii a oceną guza resztkowego wykonywaną po zabiegu.

To jeden z głównych wniosków pracy ekspertów Narodowego Instytutu Onkologii, obejmującej 736 chorych i opublikowanej w czasopiśmie „Therapeutic Advances in Medical Oncology”.

– Wyniki badania wskazują, że ponowna ocena HER2 w chorobie resztkowej może mieć istotne znaczenie dla doboru dalszego leczenia pooperacyjnego i wspiera rozwój bardziej spersonalizowanej terapii raka piersi – wyjaśnia dr n. med. Katarzyna Pogoda, onkolog kliniczna z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej NIO i pierwsza autorka pracy. – Najczęściej obserwowano zmniejszenie ekspresji HER2, natomiast pojawienie się nowego HER2-dodatniego nowotworu było zjawiskiem rzadkim. To ważna informacja, ponieważ standardowo ekspresja receptorów w chorobie resztkowej nie zawsze jest ponownie oceniana. Uzyskane wyniki pokazują, że taka informacja może mieć realne znaczenie kliniczne i powinna być brana pod uwagę w dalszym planowaniu leczenia – dodaje specjalistka.

Badanie było realizowane przez interdyscyplinarny zespół Narodowego Instytutu Onkologii, obejmujący specjalistów z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej, Zakładu Patologii oraz Departamentu Narodowej Strategii Onkologicznej, we współpracy z ekspertem z zakresu biostatystyki z SGGW. Wśród autorów pracy znaleźli się: dr. n.med. Katarzyna Pogoda, Magdalena Czopowicz, Agata Bąk, dr n. med. Wojciech Olszewski, prof. Michał Czopowicz (SGGW), dr hab. n. med. Monika Durzyńska, Dorota Najmrocka, Paulina Halasa, dr n.med. Anna Borowiec, prof. Zbigniew Nowecki oraz prof. Anna Niwińska.

Źródło: inf pras

Nowotwory to jedno z największych wyzwań współczesnej medycyny – każdego roku w Polsce diagnozę słyszy ponad 170 tysięcy osób. Skuteczność terapii w dużej mierze zależy od trafnej diagnozy i jak najdokładniejszego prognozowania przebiegu choroby. To właśnie w tym obszarze coraz większe znaczenie zaczyna odgrywać sztuczna inteligencja (AI), która ma szansę zrewolucjonizować onkologię.
Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym ruszył właśnie projekt „Sztuczna inteligencja w prognozowaniu wyników leczenia nowotworów jamy brzusznej – wdrażanie metod uczenia maszynowego i głębokiego uczenia do kompleksowej analizy obrazów medycznych”, kierowany przez dr. Krzysztofa Bartnika z II Zakładu Radiologii Klinicznej WUM. Badania koncentrują się na raku wątrobowokomórkowym – najczęstszym pierwotnym nowotworze wątroby i jednym z najtrudniejszych do leczenia nowotworów jamy brzusznej. Projekt realizowany jest we współpracy z Politechniką Warszawską i Duke University (USA), a finansowanie zapewniło Narodowe Centrum Nauki w ramach programu SONATINA.

„Rozpoczynamy właśnie projekt, w którym zastosujemy AI do prognozowania przebiegu chorób onkologicznych. Skupimy się na raku wątrobowokomórkowym, który pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań w onkologii. Niemniej jednak modele, które opracujemy, będą tak przygotowywane, aby mogły znaleźć zastosowanie również w innych nowotworach jamy brzusznej. Wszystko po to, aby wesprzeć planowanie leczenia oraz uczynić je bardziej spersonalizowanym” – podkreśla dr Bartnik.

Dlaczego AI może zmienić onkologię?

Tradycyjne metody prognozowania, oparte na prostych cechach guza, takich jak jego rozmiar czy tempo wzrostu, często okazują się niewystarczające. U dwóch pacjentów z pozornie podobnym guzem przebieg choroby może być zupełnie różny. Wpływ mają na to inne czynniki – m.in. stan wątroby, choroby współistniejące, podtyp biologiczny raka czy reakcja na wcześniejsze leczenie. To pokazuje, że prognozowanie wymaga bardziej złożonych narzędzi niż te używane dotąd.

Współczesne badania obrazowe – tomografia komputerowa (CT) i rezonans magnetyczny (MRI) – dostarczają ogromnych ilości danych. Analiza obejmuje nie tylko obraz samego guza, ale także szczegółowe cechy takie jak struktura, unaczynienie czy dynamika kontrastowania. Problem w tym, że w praktyce klinicznej radiolodzy wykorzystują zwykle tylko część dostępnych informacji. AI ma szansę to zmienić.

„W strukturze, kształcie, unaczynieniu czy dynamice zmian guzów kryją się wskazówki, które mogą pomóc przewidzieć przebieg choroby i odpowiedź na leczenie. To oznacza, że odpowiednio zaawansowana analiza obrazów – na przykład z użyciem sztucznej inteligencji – może otworzyć nowy rozdział w spersonalizowanej onkologii” – wyjaśnia dr Bartnik.

Deep learning, machine learning i foundation models

Projekt zakłada połączenie metod głębokiego uczenia (deep learning) i uczenia maszynowego (machine learning). Pierwsze z nich umożliwia komputerom samodzielne rozpoznawanie wzorców i zależności w danych, drugie – bazuje na cechach zdefiniowanych przez ekspertów, takich jak kształt guza czy tekstura tkanek. Dzięki temu modele mogą przewidywać m.in. długość życia pacjenta czy czas wolny od progresji choroby.

Nowością będzie także wykorzystanie tzw. foundation models – algorytmów trenowanych na ogromnych i zróżnicowanych zbiorach danych, które można dostosowywać do różnych zadań, od segmentacji po prognozowanie wyników leczenia. Podczas wizyty na WUM prof. Maciej Mazurowski, kierujący Duke Center for Artificial Intelligence in Radiology, mówił m.in. o projekcie The Human Body Project, którego celem jest stworzenie kompleksowego modelu AI dla całego ludzkiego ciała. Rozwiązania te będą wspierały także warszawski projekt.

Co oznacza to dla pacjentów?

Celem badania jest stworzenie nowej klasy modeli prognostycznych dla raka wątroby, a następnie sprawdzenie ich skuteczności także w innych nowotworach jamy brzusznej. Powstanie unikalny zbiór danych MRI pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym, który będzie udostępniany społeczności naukowej. Zastosowane zostaną również metody federated learning, pozwalające trenować algorytmy na danych z wielu ośrodków bez konieczności ich przesyłania – to ważne z punktu widzenia ochrony prywatności pacjentów.

Jak podkreśla dr Bartnik, realizacja projektu „poprawi jakość predykcji przebiegu choroby i skuteczności leczenia, a także zmniejszy obciążenia radiologów dzięki automatyzacji analiz”. To także szansa na silniejszą współpracę interdyscyplinarną – pomiędzy lekarzami, informatykami, biologami i inżynierami.

Sztuczna inteligencja, która jeszcze kilka lat temu była tematem futurystycznych rozważań, staje się dziś narzędziem realnie wspierającym diagnostykę i leczenie. W przypadku raka wątroby – choroby trudnej, często wykrywanej późno i obarczonej złym rokowaniem – może oznaczać to nową nadzieję dla pacjentów i ich rodzin.

Źródło: WUM

Badanie z udziałem pacjentów z Polski i Czech opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Clinical Genitourinary Cancer. Jego celem była ocena skuteczności kabozantynibu w pierwszej linii leczenia chorych z przerzutowym rakiem nerkowokomórkowym (mRCC) na podstawie danych z codziennej praktyki klinicznej.
ICARO (International Consortium for the Analysis of Real-world Outcomes) to międzynarodowe konsorcjum zajmujące się wykorzystaniem danych z codziennej praktyki klinicznej w onkologii. W jego skład wchodzą trzy wiodące ośrodki onkologiczne:
W ramach współpracy tych instytucji zakończyło się niedawno badanie pt.
„Cabozantinib in the first-line treatment of patients with metastatic renal cell carcinoma, real-world data from the Czech Republic and Poland: ICARO-RC project”
(„Kabozantynib w leczeniu pierwszej linii u pacjentów z przerzutowym rakiem nerkowokomórkowym – dane z codziennej praktyki klinicznej z Czech i Polski: projekt ICARO-RC”).

Badanie zostało opublikowane w czerwcu 2025 roku w Clinical Genitourinary Cancer, a populacja chorych z Polski i Czech objęta analizą była drugą pod względem liczebności na świecie, co czyni uzyskane wyniki cennymi dla środowiska klinicznego.

W badaniu oceniono skuteczność kabozantynibu, doustnego inhibitora kinaz tyrozynowych, w pierwszej linii leczenia chorych na zaawansowanego raka nerkowokomórkowego. Uzyskane wyniki potwierdzają efektywność takiego postępowania w tzw. rzeczywistej praktyce klinicznej oraz jego dobry, przewidywalny profil działań niepożądanych.

Co szczególnie istotne, do badania włączono również pacjentów z rzadkimi typami histologicznymi raka nerkowokomórkowego, których leczenie stanowi duże wyzwanie z uwagi na ograniczoną ilość danych pochodzących z badań klinicznych.

To istotny krok w stronę bardziej spersonalizowanego leczenia chorych na raka nerkowokomórkowego – wyjaśnia prof. Jakub Kucharz, pierwszy autor publikacji i kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii.

Członkowie konsorcjum ICARO poinformowali, że rozpoczęto już zbieranie danych do kolejnych projektów badawczych, których celem jest dalsze doskonalenie terapii nowotworów.

Link do publikacji: Clinical Genitourinary Cancer – ICARO-RC study

Źródło: Informacja prasowa NIO-PIB w Warszawie

Rosnąca liczba przypadków otyłości, cukrzycy i chorób sercowo-naczyniowych wśród młodych Europejczyków staje się coraz poważniejszym wyzwaniem zdrowotnym dla całej Unii. Jak pokazują dane, już dziś co piąta osoba poniżej 30. roku życia zmaga się z problemami, które w ciągu dekady mogą doprowadzić do trwałych uszkodzeń zdrowia. Ministrowie zdrowia UE zgodnie przyznają – dotychczasowe strategie profilaktyki zawiodły. Potrzebne są nowe rozwiązania, oparte na danych, personalizacji, sztucznej inteligencji i wspólnej odpowiedzialności. Planowana jest gruntowna zmiana w podejściu do zdrowia publicznego – szczególnie w kontekście chorób cywilizacyjnych, które zbierają największe żniwo w Europie.
Choroby układu sercowo-naczyniowego i choroby nowotworowe to najbardziej rozpowszechnione w krajach Unii Europejskich i zabierające najwięcej istnień ludzkich choroby cywilizacyjne. Do głównych czynników ryzyka zaliczają się w ich przypadku niezdrowy styl życia, otyłość i palenie papierosów, powszechne w coraz młodszych grupach – nastolatków i młodych dorosłych. Ministrowie zdrowia Unii Europejskiej oceniają, że dotychczasowe inicjatywy profilaktyczne nie były wystarczające i potrzebne są nowe, skoordynowane działania. 

 Choroby kardiologiczne i nowotwory odpowiadają za ponad dwie trzecie przedwczesnych zgonów w Europie. W Polsce i pozostałych krajach Europy Środkowej choroby układu sercowo-naczyniowego stanowią główną przyczynę zgonów. Faktem jest, że 70 proc. tych chorób i zgonów można zapobiec, tworząc ludziom rzeczywiste możliwości wyboru. Odnotowaliśmy spadek tych chorób przed kryzysem związanym z COVID-em,  jednak nadal pozostają one główną przyczyną przedwczesnych zgonów. Wiadomo również, że po pandemii COVID-19 te wskaźniki niestety się podniosły. Pomimo wydłużenia się życia czas trwania życia w zdrowiu ulega skróceniu – mówi Olivér Várhelyi, komisarz UE ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt.

 Mamy epidemię chorób cywilizacyjnych. Jesteśmy starzejącymi się społeczeństwami w Unii Europejskiej, a starsze społeczeństwa to wielochorobowość. Chorujemy na choroby układu krążenia, chorujemy na choroby onkologiczne. Indywidualnie to są zawsze dramaty, a dla systemów ochrony zdrowia to jest ogromne obciążenie finansowe dla systemów ochrony zdrowia – wskazuje Izabela Leszczyna, ministra zdrowia w rządzie Donalda Tuska.

Jak wskazuje Narodowy Fundusz Zdrowia, głównymi czynnikami mającymi wpływ na zdrowie i mającymi szczególne znaczenie w profilaktyce chorób cywilizacyjnych są: styl życia (50 proc.), czynniki środowiskowe i genetyczne (po 20 proc.), a tylko w 10 proc. opieka zdrowotna. Pod pojęciem styl życia kryją się natomiast takie czynniki ryzyka jak brak aktywności fizycznej, nieprawidłowa dieta oraz sięganie po alkohol lub wyroby tytoniowe. To szczególnie istotne zwłaszcza w kontekście budowania zdrowia kolejnych pokoleń.

 Całe nowe pokolenie osób poniżej 30. roku życia jest jeszcze bardziej podatne na choroby układu sercowo-naczyniowego. Jeśli spojrzymy na najnowsze dane opublikowane miesiąc temu, w ciągu ostatnich 10 lat liczba młodych ludzi cierpiących na cukrzycę i otyłość się podwoiła. Mówimy średnio o 20 proc. populacji młodych ludzi dotkniętych jednym lub obydwoma tymi schorzeniami. Oznacza to, że za 10–15 lat będziemy mieli do czynienia z całym pokoleniem cierpiącym na choroby kardiologiczne, ponieważ takie choroby jak otyłość i cukrzyca, jeśli nie są leczone i kontrolowane, prowadzą do chorób układu sercowo-naczyniowego – podkreśla Olivér Várhelyi.

Opublikowany przez Światową Federację Otyłości „World Obesity Atlas 2025” wskazuje, że liczba dorosłych osób cierpiących na otyłość wzrośnie między 2010 a 2030 rokiem z 524 mln do 1,13 mld. Co roku 1,6 mln przedwczesnych zgonów z powodu chorób niezakaźnych jest spowodowanych nadwagą i otyłością – to więcej, niż ginie w wypadkach drogowych. Co więcej, dwie trzecie krajów na świecie nie ma żadnej lub ma tylko jedną z pięciu kluczowych polityk wdrożonych w celu rozwiązania problemu otyłości. Tylko 7 proc. krajów ma odpowiednio przygotowane systemy opieki zdrowotnej.

– Trudno godzić się na to, że z jednej strony nasi obywatele – i prawo nasze im na to pozwala – palą papierosy, jemy wysoko przetworzoną żywność, która jest bardzo tania, tańsza od żywności zdrowej, nadużywamy alkoholu, a później to wszystko w konsekwencji jest obciążeniem dla systemu ochrony zdrowia. Chcielibyśmy przecież, żeby te systemy były zrównoważone, wydolne i żeby tak naprawdę więcej środków przeznaczały na prewencję, na profilaktykę, na to, żeby nasi obywatele nie chorowali – wskazuje Izabela Leszczyna.

Na podstawie danych z GUS i NFZ Najwyższa Izba Kontroli oszacowała, że w 2022 roku w Polsce na otyłość chorowało ok. 9 mln dorosłych osób. Jak niedawno podał NFZ na podstawie danych przekazywanych przez placówki POZ, 35 proc. spośród analizowanych pacjentów ma nadwagę, a 28 proc. choruje na otyłość. Wśród kobiet nadwagę odnotowano w 30 proc. przypadków, a u mężczyzn w 41 proc. Dla otyłości odsetek ten wynosi 26 i 31 proc.

 Zaczęliśmy rozmowy z ministrami i wysunęliśmy propozycję planu UE w zakresie zdrowia układu krążenia, zastanawiając się nad tym, co można zrobić inaczej. Dysponujemy bardzo solidnymi strategiami w zakresie zdrowia publicznego, ale nie byliśmy w stanie za ich pomocą wpłynąć na osobiste wybory dokonywane przez ludzi. Chodzi tu o zdrowsze odżywianie i rzucenie palenia. Musimy dokonać zmian, czyli ulepszyć profilaktykę, spersonalizować medycynę i strategie profilaktyczne – wskazuje Olivér Várhelyi. – Musimy działać wspólnie, aby zapewnić ludziom bezpośrednią możliwość wyboru. Zgodziliśmy się co do tego, że dzięki nowym technologiom, które niedługo będą dostępne, opartych na danych, sztucznej inteligencji i nowych rozwiązaniach takich jak technologie genowe, będziemy w stanie zapewnić mieszkańcom Europy możliwość wyboru.

Obecnie większość krajów UE nie ma strategii w zakresie profilaktyki, diagnostyki i leczenia chorób układu krążenia. Liderami są Hiszpania i Polska, które wdrażają krajowe plany zdrowia sercowo-naczyniowego, a kilka innych państw UE opracowuje lub wdraża programy opieki w zakresie patologii sercowo- naczyniowej. Unijny program zdrowotny EU4Health 2021–2027 zakłada zmniejszenie przedwczesnej umieralności z powodu chorób układu krążenia o 30 proc. do 2030 roku. Ministrowie zdrowia podkreślają, że potrzebna jest do tego współpraca na poziomie europejskim i krajowym, aby wzmocnić systemy ochrony zdrowia i zapewnić lepszą opiekę pacjentom.

Materiał pochodzi z Newseria Biznes