Medicalpress
Europosłowie domagają się wzmocnienia polityki zdrowotnej na rzecz walki z rakiem w obliczu rosnących zachorowań. W rezolucji przyjętej 12 lutego 2026 roku podkreślają potrzebę utworzenia dedykowanego programu w nowym budżecie unijnym, który zapewni stałe finansowanie i realizację Europejskiego planu walki z rakiem. Zwracają również uwagę na konieczność poprawy i zrównania dostępu do leczenia dla pacjentów onkologicznych we wszystkich krajach Europy.
 W tym momencie działania Unii Europejskiej są profilaktyczne, informacyjne, kampanijne, uświadamiające, jakie zagrożenie wiąże się z rakiem, pokazujące dane ogólnoeuropejskie, które są niesatysfakcjonujące, jeśli chodzi o wzrost liczby osób diagnozowanych i umierających na nowotwór – mówi agencji Newseria Waldemar Buda, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości.

Jak wynika z raportu Biura Analiz Parlamentu Europejskiego (EPRS) opublikowanego w styczniu br., rak jest drugą najczęstszą przyczyną zgonów w Unii Europejskiej, zaraz za chorobami układu krążenia. W 2024 roku nowotwór zdiagnozowano u około 2,7 mln osób, a 1,27 mln zmarło z jego powodu. Prognozy wskazują, że do 2040 roku liczba nowych rozpoznań może wzrosnąć o 19 proc., a liczba zgonów nawet o 27 proc. 

 Ważną rzeczą jest rezolucja, w której Parlament Europejski nawołuje Komisję Europejską do stworzenia finansowania, które pozwoli wesprzeć kraje członkowskie w walce z nowotworami. To byłby ogromny krok, gdyby w nowej perspektywie finansowej na lata 2028–2034 znalazły się środki na strategię i wsparcie krajów w systemowym podejściu do walki z nowotworami – podkreśla Waldemar Buda. – Bardzo liczę na to, że Komisja Europejska, oprócz absurdalnych wydatków na propagowanie Zielonego Ładu czy ocieplenia klimatycznego, zajmie się realnym problemem.

Europosłowie chcą utworzenia specjalnego programu zdrowotnego w nowym, długoterminowym budżecie Unii Europejskiej. Ich zdaniem KE wraz z państwami członkowskimi powinna potraktować opiekę zdrowotną i onkologiczną jako cel inwestycji społecznych. Te mogłyby być realizowane poprzez krajowe i regionalne plany partnerstwa (NRPP). Mowa m.in. o programach szczepień, badaniach przesiewowych, rozwoju kadr medycznych, a także sprawnych systemach danych. Stabilne finansowanie miałoby służyć realizacji Europejskiego planu walki z rakiem.

 Pięć lat temu stała się rzecz bez precedensu. Przyjęliśmy pierwszy tak holistyczny program, strategię zdrowotną – Europejski plan walki z rakiem. Autorstwo tej idei można w jakimś sensie przypisać polskiej delegacji, bo to w programach wyborczych polskiej formacji znalazł się ten projekt. Doprowadziło to finalnie do utworzenia Komisji Zdrowia w Parlamencie – podkreśla Adam Jarubas, poseł do Parlamentu Europejskiego z Polskiego Stronnictwa Ludowego, przewodniczący parlamentarnej Komisji Zdrowia Publicznego (SANT).

Europejski plan walki z rakiem to inicjatywa Komisji Europejskiej zaprezentowana w lutym 2021 roku. Skupia się na czterech obszarach, czyli zrównoważonej profilaktyce, poprawie wczesnego wykrywania nowotworów, diagnozowaniu i leczeniu, a także poprawie jakości życia chorych i wyleczonych.

– Polityka zdrowotna pozostaje wyłączną kompetencją państw członkowskich, ale strategie zdrowotne to obszar, gdzie w grę wchodzi koordynacja, łączenie sił i wykorzystywanie funduszy, bo w poprzedniej kadencji uchwaliliśmy w Parlamencie Europejskim pierwszy dedykowany zdrowiu fundusz europejski EU4Health w wysokości 5 mld euro – wyjaśnia Adam Jarubas. – Mamy nadzieję na kolejne tego typu fundusze w przyszłym budżecie. Będzie o nie dość trudno, bo konstrukcja budżetu z dużym Funduszem Konkurencyjności powoduje, że wiele nowych celów, jak chociażby bezpieczeństwo czy obronność, będzie rywalizowało o te same pieniądze.

W nowym budżecie unijnym na lata 2028–2034 Komisja Europejska proponuje uruchomienie Funduszu Konkurencyjności w wysokości ponad 400 mld euro. Środki z niego mają wspierać m.in. sektor zdrowotny. Unijny program Horyzont Europa o wartości 175 mld euro ma być ściśle powiązany z funduszem, a dofinansowanie ma być przeznaczone na światowej klasy innowacje. 

– Na pewno powinniśmy więcej inwestować w nowoczesne badania i terapie, bo świat nam ucieka pod względem konkurencyjności gospodarki. Widać to również w badaniach klinicznych. Stany Zjednoczone i Chiny dużo inwestują, jest tam łatwiejszy dostęp do kapitału, też wyższego ryzyka. Unia Europejska powinna więc, widząc te narastające dystanse, inwestować chociażby w badania kliniczne, przedkliniczne, podstawowe. To trzeba doskonalić – podkreśla europoseł z PSL.

Według Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) działającej w ramach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) co najmniej 40 proc. wszystkich przypadków raka można zapobiec dzięki skutecznej profilaktyce. Do największych czynników ryzyka zalicza się m.in. palenie tytoniu, spożywanie alkoholu, niezdrową dietę, otyłość, brak aktywności fizycznej, czynniki hormonalne, narażenie środowiskowe i zawodowe czy też promieniowanie ultrafioletowe.

– Większych inwestycji wymaga też profilaktyka. To się najlepiej zwraca – podkreśla Adam Jarubas.

 Pewna unifikacja na poziomie profilaktyki to w mojej ocenie dobry kierunek. Przykładowo wprowadzenie reguł, które nakazują w pewnym momencie, przy pewnych grupach ryzyka czy grupach wiekowych, podejmować masowo badania profilaktyczne. Wykrywanie wczesnych chorób nowotworowych jest kluczem do ratowania ludzi  uważa Waldemar Buda.

Europosłowie w rezolucji zaapelowali również o zapewnienie sprawiedliwego, terminowego i przystępnego cenowo dostępu do leków onkologicznych, jak również innowacyjnych terapii na terenie całej Unii Europejskiej. Ich zdaniem Komisja Europejska wraz z państwami członkowskimi powinna wspierać dobrowolne wspólne zamówienia, promować przejrzystość cen oraz ułatwiać szybsze wprowadzanie na rynek ratujących życie terapii onkologicznych.

– Ta strategia jest holistyczna, bo obejmuje profilaktykę, wczesne wykrywanie, nowoczesną diagnostykę i walkę z olbrzymimi dystansami w dostępie do najnowocześniejszych świadczeń pomiędzy Europą Wschodnią a Zachodnią. Musimy z tymi różnicami walczyć. Szanse na wyleczenie mogą zależeć od kodu DNA, ale nie powinny zależeć od kodu pocztowego – podkreśla europoseł PSL. 

Jak wynika z ostatnich danych Eurostatu, wydatki na opiekę zdrowotną w Unii Europejskiej w 2023 roku stanowiły 10 proc. jej PKB. Najwięcej na zdrowie wydały Niemcy (11,7 proc.), Francja (11,5 proc.), Austria i Szwecja (po 11,2 proc.). W czterech krajach były to wyniki poniżej 7 proc. Chodzi o Irlandię (6,6 proc.), Węgry (6,4 proc.), Rumunię i Luksemburg (po 5,7 proc.).

– Małe kraje mają problemy z koncernami farmaceutycznymi. Trudno jest im negocjować bardzo drogie procedury medyczne, więc są one niedostępne albo dużo droższe niż w innych państwach – mówi Waldemar Buda.

Parlament Europejski apeluje również o łatwiejszy, transgraniczny dostęp do specjalistycznej opieki onkologicznej i badań klinicznych. Zwrócił uwagę przede wszystkim na rzadkie i złożone nowotwory.

 Dobrym przykładem współpracy jest funkcjonowanie tzw. Europejskich Sieci Referencyjnych dla najcięższych chorób, również onkologicznych i rzadkich. Powołano 24 sieci współpracy pomiędzy najlepszymi ośrodkami akademickimi, klinikami, w których naukowcy wymieniają się informacjami, mogą doskonalić najbardziej innowacyjne metody leczenia. Widać wartość dodaną współpracy na poziomie europejskim – mówi Adam Jarubas

Według danych z października 2025 roku 24 Europejskie Sieci Referencyjne (ERN) zrzeszają 1606 wysokospecjalistycznych klinik znajdujących się w 375 szpitalach w 27 krajach UE i Norwegii.

 Jest wiele obszarów i wiemy, gdzie są tematy, w które trzeba inwestować. Wiele zależy tutaj od gotowości państw członkowskich i środków. Mamy jednak kraje w Unii Europejskiej o różnym bogactwie, zasobności, sile gospodarek, więc oczywiście solidarność i współczesny wymiar polityki spójności sprowadza się do tego, żeby silniejsi pomogli biedniejszym, żeby szanse na wyleczenie pacjenta w Bułgarii i Holandii były zbliżone – podkreśla Adam Jarubas.

Źródło: Newseria

W grudniu 2025 roku Parlament Europejski wraz z Radą UE i Komisją Europejską doszły do porozumienia w sprawie rewizji pakietu farmaceutycznego. To oznacza, że największa od dwóch dekad reforma tego obszaru jest coraz bliżej wdrożenia. Nowe przepisy mają działać na rzecz innowacji i konkurencyjności rynku, jak również na korzyść pacjentów, którzy mają mieć większy dostęp do terapii.
Pakiet farmaceutyczny to pierwsza duża nowelizacja unijnych przepisów farmaceutycznych od 2004 roku, której projekt Komisja Europejska po raz pierwszy opublikowała w kwietniu 2023 roku. W okresie polskiej prezydencji 4 czerwca 2025 roku Rada UE uzgodniła swoje stanowisko negocjacyjne, a 11 grudnia wspólnie z Parlamentem instytucje te osiągnęły porozumienie co do tego, jak mają ostatecznie wyglądać nowe przepisy.

 Mamy już zakończony trilog, czyli czekamy tylko na potwierdzenie formalne największej od 20 lat reformy rynku leków. Jedno określenie, które spaja te przepisy, to: większa dostępność. Z jednej strony chcemy dawać impulsy dla leków innowacyjnych, branży badawczej i firm, które wynajdują nowe leki, bo żeby leki były dostępne, muszą zostać najpierw wynalezione, a z tym się często wiąże olbrzymi koszt liczony w miliardach euro. Z drugiej strony, żeby lek był dostępny, to musi być nas na niego stać – nas jako pacjentów czy nas jako państwa członkowskie, które refundują część tych leków przez budżet – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria dr Adam Jarubas, poseł do Parlamentu Europejskiego z PSL, przewodniczący Komisji Zdrowia Publicznego w PE (SANT).

Jednym z najważniejszych elementów osiągniętego porozumienia jest uzgodnienie ośmioletniego okresu wyłączności danych pochodzących z badań przedklinicznych i klinicznych dla firm wprowadzających lek na rynek. Po upływie tego okresu inne firmy mogą je wykorzystywać do produkcji leków generycznych. W określonych warunkach będzie możliwe wydłużenie tego okresu, a maksymalny łączny czas ochrony wynosi 11 lat.

– Największy spór dotyczył okresu wyłączności ochrony danych i ochrony rynkowej. Z jednej strony to jest to, na czym bardzo zależało branży innowacyjnej, czyli Big Pharmie. Z drugiej strony mamy perspektywę pacjentów i producentów leków generycznych, bo pamiętajmy, że w okresie, kiedy kończy się ta ochrona, leki tanieją od 30 do nawet 90 proc. – tłumaczy dr Adam Jarubas. – Udało się przyjąć zbalansowane rozwiązanie. Podstawowy okres ochrony danych to jest osiem lat. Może on być wydłużony dla producentów leków pod warunkiem spełnienia określonych dodatkowych wymagań. To jest chociażby kwestia odpowiedzi na tak zwane niezaspokojone potrzeby medyczne, czyli nowe wskazania terapeutyczne, podjęcie dodatkowych badań czy procedury oceny technologii medycznych HTA. To są bardzo szczegółowe rozwiązania.

Wśród wyjątków znalazła się m.in. sytuacja, w której spółka uzyska autoryzację na jedno lub więcej nowych wskazań terapeutycznych przynoszących istotne korzyści kliniczne w porównaniu z istniejącymi terapiami.

 Bardzo ważny jest tzw. wyjątek Bolara. Chodzi o to, żeby w momencie, kiedy ustaje ochrona danych czy ochrona rynkowa, lek był od razu dostępny w sprzedaży czy produkcji generycznej. Zapisaliśmy więc, że zanim ten czas ochrony upłynie, przyszli producenci będą mogli już prowadzić badania i wstępne procedury rejestracyjne dla tego leku. To się sprowadza do tego, że tańszy lek będzie mógł być wcześniej dostępny dla pacjentów – wyjaśnia przewodniczący komisji SANT w PE.

Jak podkreśla, regulacja ma też wyrównać dostępność leków na różnych rynkach.

– Obecnie jest taka sytuacja, że niektóre leki są w Europie Zachodniej, na większych, bogatszych rynkach dostępne dwa–trzy lata wcześniej. Producenci leków nie byli zobowiązani do tego, żeby zaoferować swoje produkty na mniejszych rynkach. Teraz będzie to wymuszone przez regulację. W momencie kiedy preparat będzie zarejestrowany, to pod sankcją nawet utraty wyłączności rynkowej w niektórych państwach producenci będą zachęcani do tego, żeby zaoferować te leki również w takich krajach jak Polska, Rumunia czy Bułgaria – wyjaśnia dr Adam Jarubas.

Reforma zapowiada również uproszczenie wewnętrznych procedur w Europejskiej Agencji Leków (EMA). Dzięki niemu wnioski o pozwolenie na dopuszczenie leków do obrotu mają być szybciej rozpatrywane. Ponadto mają być składane w formie elektronicznej, a pozwolenie domyślnie wydawane na czas nieograniczony. Wszystko po to, aby uniknąć niepotrzebnych obciążeń administracyjnych. 

 Dodatkowym elementem, który też uchwaliliśmy w Parlamencie Europejskim na komisji SANT, jest Akt o lekach krytycznych. Te dwa dokumenty będą nową konstytucją lekową. Te przepisy się uzupełniają i doprowadzą do tego, że te leki będą wcześniej dostępne dla naszych pacjentów – podkreśla europoseł z PSL.

15 grudnia 2025 roku komisja SANT przyjęła stanowisko w sprawie Aktu o lekach krytycznych (Critical medicines act), który ma się przyczynić do zmniejszenia zależności Unii Europejskiej od państw trzecich w zakresie dostępu do leków. Europosłowie chcą zmiany procedur zamówień publicznych, by były możliwe m.in. wspólne zamówienia ze strony co najmniej trzech państw członkowskich UE lub takie, w których uczestniczy Komisja i co najmniej pięć państw członkowskich Unii. Dzięki temu ma się zwiększyć podaż leków, zwłaszcza tych na rzadkie choroby, ale też środków przeciwdrobnoustrojowych oraz innych innowacyjnych, kosztownych lub specjalistycznych metod leczenia.

W dokumencie mowa również o utworzeniu unijnego mechanizmu koordynacji krajowych zapasów i zapasów awaryjnych leków krytycznych. Europosłowie domagają się, aby Komisja Europejska w przypadku niedoboru lub zakłócenia dostaw kluczowego produktu leczniczego miała prawo decydować o jego redystrybucji z jednego krajowego zapasu do drugiego lub kilku innych krajów.

 Polski sektor biotechnologiczny i farmaceutyczny może bardzo skorzystać na obu regulacjach, stąd blisko konsultowaliśmy się w czasie prac nad pakietem i aktem o lekach krytycznych z branżą innowacyjną oraz generyczną. Zwłaszcza branża generyczna jest bardzo zadowolona z tych przepisów, bo to może być mocny impuls dla odtwarzania produkcji, która wyprowadziła się z Europy, przyciągania jej w niektórych kategoriach. Polska ma bardzo silny potencjał w niektórych rodzajach insuliny, więc firmy u nas mogą na tym skorzystać – ocenia europoseł.

Źródło: Newseria

Przez dekady ignorowana, sprowadzana do „kobiecego kaprysu”, a często wręcz wyśmiewana. Dziś endometrioza, która dotyka około 10 proc. kobiet w wieku rozrodczym, zaczyna być traktowana jako realne wyzwanie zdrowotne, społeczne i ekonomiczne. I choć to dopiero początek drogi, coraz więcej państw Unii Europejskiej podejmuje działania na rzecz kobiet żyjących z tą przewlekłą, bolesną chorobą.
W debacie zorganizowanej 10 lipca 2025 roku w Parlamencie Europejskim europosłowie wezwali Komisję Europejską do opracowania ogólnoeuropejskiej strategii walki z endometriozą. Pojawiły się również apele o zwiększenie środków na badania naukowe i poprawę dostępności świadczeń zdrowotnych. Wśród aktywnych uczestników dyskusji był również europoseł Waldemar Buda, który zauważył, że choć polityka zdrowotna nie jest wspólną polityką UE, to Unia może pełnić rolę katalizatora zmian.

– „Pamiętajmy, że polityka zdrowotna nie jest polityką skoordynowaną w ramach Unii Europejskiej, czyli poszczególne kraje podejmują działania, natomiast Unia Europejska może być elementem agregacyjnym, koordynacyjnym i mobilizującym wobec krajów europejskich, żeby na poważnie się tym problemem zająć, ponieważ w różnych krajach wygląda to bardzo różnie” – podkreślił.

Zwrócił uwagę, że Polska wciąż ma do wykonania ogrom pracy w zakresie zwiększania świadomości i poprawy dostępu do specjalistów. – „W Polsce mamy gigantyczny problem polegający na tym, że dostęp do specjalistów i świadomość w zakresie tej choroby jest jeszcze niezbyt duża, niestety Ministerstwo Zdrowia niewiele w tej sprawie robi, więc pewnego rodzaju sygnał, który płynie z Unii Europejskiej, powinien być mobilizujący dla krajów członkowskich.”

Choroba, której długo nie było widać

Szacuje się, że endometrioza dotyka około 14 milionów kobiet w Unii Europejskiej. Mimo to przez lata nie była obecna w polityce zdrowotnej, a kobiety cierpiące z powodu chronicznego bólu słyszały zbyt często: „taka uroda”, „musi boleć”. Tymczasem objawy choroby są poważne – oprócz bolesnych miesiączek i przewlekłego bólu, endometrioza może prowadzić do niepłodności, a także zwiększać ryzyko wystąpienia nowotworów: jajnika, tarczycy czy piersi. Komórki błony śluzowej macicy, które powinny znajdować się wyłącznie w jamie macicy, migrują do innych narządów – w tym do jelit, pęcherza, a nawet płuc – powodując stany zapalne, zrosty i guzki.

Problemem pozostaje czas diagnozy. Według szacunków proces ten trwa od 7 do nawet 10 lat, co skutkuje dramatycznymi konsekwencjami dla zdrowia fizycznego i psychicznego, ale także dla życia zawodowego kobiet. Europarlamentarzyści przytaczali dane, według których same tylko koszty zwolnień lekarskich spowodowanych endometriozą sięgają w UE 30 miliardów euro rocznie.

Nowy model opieki w Polsce

Choć Polska nie była dotąd stawiana za wzór w zakresie leczenia endometriozy, 1 lipca 2025 roku wprowadzono istotną zmianę: nowy model kompleksowej opieki specjalistycznej dla pacjentek z tą chorobą. Program obejmuje bezpłatną diagnostykę, leczenie zachowawcze, operacyjne i pooperacyjne, a także wsparcie psychologiczne, fizjoterapię i konsultacje dietetyczne. Kobiety z mniej zaawansowaną postacią endometriozy mogą korzystać z pomocy w poradniach ginekologiczno-położniczych, gdzie prowadzona jest diagnostyka i leczenie hormonalne.

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało również działania edukacyjne skierowane zarówno do pacjentek, jak i do lekarzy. Według Waldemara Budy to dobry kierunek. – „Zawsze świadomość budzi kolejne reakcje, to znaczy świadomość budzi chęć diagnostyki, budzi chęć mówienia o tym również, mówi o tym, że oddziałuje na władzę i próbuje tak zbudować finansowanie, żeby było bardziej przejrzyste i bardziej dostępne dla kobiet, więc od tego się zaczyna i dobrze się zaczyna, bo do tej pory takiej dyskusji w ogóle nie było.”

Walka z tabu, walka o równość

W wystąpieniach europosłów i europosłanek podczas debaty wyraźnie wybrzmiało, że problem endometriozy to również kwestia równości płci. Komisarka ds. rozwoju i pomocy humanitarnej Hadja Lahbib zaznaczyła, że sposób, w jaki przez lata traktowano endometriozę, to przejaw nierówności systemowej.

Kilka krajów europejskich, jak Hiszpania czy Portugalia, zdecydowało się już na wdrożenie innowacyjnych rozwiązań – m.in. wprowadzając płatne urlopy menstruacyjne dla kobiet cierpiących z powodu endometriozy. W Parlamencie Europejskim padły postulaty, by pójść dalej – zwiększyć nakłady na badania, poprawić dostęp do leczenia i zmniejszyć stygmatyzację chorób kobiecych.

Choć Unia Europejska ma ograniczone kompetencje w zakresie zdrowia, europosłowie apelowali o działania legislacyjne i koordynacyjne. – „Należy ułatwiać proceduralnie szanse na to, żeby szukać rozwiązań, procedur medycznych, które będą walczyły z wieloma chorobami, również z endometriozą. (…) Natomiast proszę pamiętać, że tutaj Unia Europejska ma ograniczone możliwości. (…) Raczej sugerowałbym tu miękkie działania i zmniejszenie procedur i obciążeń administracyjnych” – stwierdził Waldemar Buda.

Walka z endometriozą to walka o jakość życia milionów kobiet. O prawo do bycia wysłuchaną. O uznanie bólu, który przez lata był niewidzialny. Dzisiejsze deklaracje polityczne i zmiany organizacyjne – w tym w Polsce – to pierwszy, długo wyczekiwany krok.

Źródło: Newseria

Do 3 kwietnia 2026 roku obowiązują tymczasowe przepisy w UE, które umożliwiają platformom internetowym dobrowolne wykrywanie i zgłaszanie materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. W komisjach parlamentarnych trwają prace nad nowymi regulacjami, ale czas na to jest ograniczony. Ustalenie ram prawnych w tym obszarze jest konieczne, bo – jak podkreśla europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska – proceder nadużyć seksualnych wobec dzieci w świecie online jest coraz poważniejszym zagrożeniem.
– Ten problem jest naprawdę bardzo duży. Mówimy tutaj na przykład o zjawisku wykorzystywania dzieci przez internet, nagabywaniu, uwodzeniu, wykorzystywaniu poprzez stosowanie różnego rodzaju praktyk. Wiemy, że istnieją tzw. podręczniki dla pedofili, które są swoistą instrukcją, jak doprowadzić do takiej sytuacji, że pedofil będzie mógł uwieść dziecko, jak zyskać zaufanie dziecka, jak wykorzystywać jego ufność. Dlatego bardzo stanowczo działamy w tym kierunku, żeby wprowadzić regulacje chroniące dzieci przed wykorzystywaniem w internecie – zapewnia w rozmowie z agencją Newseria Jadwiga Wiśniewska.

Jednym z elementów unijnej strategii walki z wykorzystywaniem seksualnym dzieci jest nowelizacja dyrektywy ustanawiającej ramy prawa karnego UE w tej dziedzinie. W ubiegłym roku, podczas prac w komisji LIBE, europosłanka podkreślała, że prawo karne odgrywa kluczową rolę w koordynacji wysiłków państw członkowskich w walce z tym procederem, dlatego musi ono na bieżąco odpowiadać na nowe wyzwania i rozwój technologii. Projektowana dyrektywa ma więc poprawić zdolność państw członkowskich do skutecznego zwalczania tych przestępstw, zaktualizować i rozszerzyć definicję przestępstw oraz wzmocnić mechanizmy ścigania, zapobiegania i wsparcia dla ofiar. Po raz pierwszy na poziomie europejskim penalizuje się produkcję i posiadanie tzw. podręczników dla pedofilów krążących w internecie.

 Mówimy również o tym, że to, co jest zakazane offline, musi być zakazane online i prawodawstwo w tej kwestii powinno być bardzo restrykcyjne. Niestety proceder wykorzystywania dzieci do praktyk pedofilskich w Unii Europejskiej narasta. Zauważamy również wykorzystywanie dzieci nielegalnych migrantów, które trafiają bardzo często do środowisk pedofilskich, więc uważamy, że czas zakończyć również niekontrolowaną migrację, której ofiarami są również dzieci. Potrzebujemy regulacji, które będą chroniły dzieci i uwrażliwiały obywateli na to, co się dzieje w darknecie, w tej czarnej sferze. Trzeba temu postawić tamę, nawet czasem kosztem swojej wolności – mówi posłanka do PE.
W UE obowiązuje obecnie odstępstwo od przepisów unijnych o prywatności w sieci. Pozwala to platformom internetowym wykrywać i zgłaszać materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci. Mogą to robić dobrowolnie, wykorzystując do tego technologię. Przyjęte odstępstwo miało wstępnie obowiązywać do sierpnia 2024 roku, ale rok temu Parlament Europejski zagłosował za przesunięciem tego terminu do 3 kwietnia 2026 roku. Europosłowie podkreślili przy tym potrzebę szybkiego uzgodnienia trwałych ram prawnych, które będą nakierowane na zapobieganie i zwalczanie wykorzystywania seksualnego dzieci w internecie.

– Nie ma bardziej podłych i nikczemnych zbrodni niż zbrodnia przeciwko niewinności dziecka. Dla mnie priorytetem jest więc kwestia ochrony dzieci. Musimy znaleźć takie regulacje, które nie będą naruszały w sposób rażący prywatności obywateli, ale będą chroniły dzieci – podkreśla europosłanka. – Pracujemy zarówno w komisji LIBE, jak i w komisji FEMM nad regulacjami związanymi z tą kwestią. Mam nadzieję, że w ciągu kolejnego roku uda się wypracować takie rozwiązania, które przejdą przez Parlament Europejski, bo każde rozwiązanie musi znaleźć większość w Parlamencie. Widzimy, jak te środowiska, szczególnie lewicowe i lewackie, bardzo opowiadają się po stronie ochrony prywatności obywateli, nie zwracając uwagi w sposób należyty na ochronę dzieci przed wykorzystaniem i uwodzeniem w internecie.

W lutym na posiedzeniu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) wiceminister cyfryzacji Rafał Rosiński w trakcie dyskusji na temat prac nad projektem unijnego rozporządzenia ws. zapobiegania i zwalczania wykorzystywania seksualnego dzieci podkreślił, że ochrona dzieci w sieci jest jednym z ważniejszych tematów prezydencji. Jak zaznaczył, Unia Europejska jest zgodna co do tego, że nowe przepisy powinny gwarantować co najmniej taki sam poziom ochrony jak obecne regulacje, nowe ramy prawne muszą jednak jednocześnie respektować prywatność użytkowników.

O konieczności przyspieszenia prac nad kluczowymi unijnymi aktami prawnymi niedawno przypominała Rzeczniczka Praw Dzieci Monika Horna-Cieślak. Zaapelowała do ministra do spraw Unii Europejskiej o pełne wykorzystanie prezydencji do intensyfikacji prac i zwrócenia szczególnej uwagi na konieczność kontynuowania negocjacji nad dwiema kluczowymi inicjatywami: projektami rozporządzenia CSAM oraz dyrektywy.

RPD przytoczyła dane Childlight – Global Child Safety lnstitute na Uniwersytecie w Edynburgu, które wskazują, że ponad 300 mln dzieci rocznie pada ofiarą niegodziwego traktowania i wykorzystywania seksualnego w internecie. W ubiegłym roku jedno na osiem dzieci na całym świecie doświadczyło utrwalania lub rozpowszechniania jego nagiego wizerunku wbrew własnej woli.

Z kolei Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji, na konferencji w lutym wskazał, że w Polsce w ubiegłym roku wykryto ponad siedem razy więcej treści dotyczących seksualnego wykorzystywania dzieci w internecie. 85 proc. ofiar to dzieci poniżej 13. roku życia, a 95 proc. to dziewczynki. Szybka reakcja odpowiednich służb jest kluczowa przy zwalczaniu tego typu przestępstw. Dzięki międzynarodowej współpracy i nowoczesnym technologiom Dyżurnet.pl 90 proc. przypadków zamieszczanych na serwerach w Polsce jest usuwanych w ciągu 48 godz. od zgłoszenia (85 proc. w 24 godz. od zgłoszenia).

Materiał pochodzi z Biznes Newseria