Medicalpress
Po podwyżce akcyzy legalna sprzedaż jednorazowych e-papierosów i podów zawierających płyn do wapowania spadła o ponad 90 proc., powodując perturbacje producentów, niższe wpływy do budżetu oraz wzrost czarnego rynku – podkreślali eksperci w trakcie konferencji Związku Pracodawców Branży Vapingowej. Ich zdaniem założenia nowych przepisów w kontekście polityki zdrowotnej nie zostały osiągnięte, dlatego potrzebna jest ponowna ocena skutków regulacji. Podkreślili także, że zarówno przepisy krajowe, jak i unijne w tym obszarze w niewystarczającym stopniu uwzględniają wyniki badań naukowych.
 Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej nakazuje tworzenie polityk, w tym polityki zdrowotnej, antynikotynowej, opartych na dowodach naukowych. Tych jest w tej chwili sporo. Dzisiaj nauka już bardzo dużo wie na temat szkodliwego wpływu produktów nikotynowych. Sama nikotyna nie szkodzi w tych dawkach, w których jest dopuszczona do obrotu, natomiast to, co wywołuje choroby odtytoniowe, to jest właśnie tytoń i różne substancje, które powstają w wyniku jego spalania – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Krzysztof Łanda, lekarz, wiceminister zdrowia w latach 2015–2017 i założyciel Fundacji Watch Health Care.

Jak wynika z przytaczanego przez eksperta systematycznego przeglądu dowodów naukowych, który przygotowała firma HTA Formedis dla Związku Przedsiębiorców i Pracodawców w 2024 roku, dostępne badania pokazują wyraźne różnice w poziomie narażenia na substancje szkodliwe między poszczególnymi produktami nikotynowymi. W ramach przeglądu oceniano urządzenia podgrzewające tytoń, e-papierosy i saszetki nikotynowe.

 Wszystkie trzy tory oceny, które przeprowadziliśmy, czyli tor chemiczny dotyczący substancji szkodliwych, biomarkery i punkty kliniczne istotne dla pacjentów, pokazują jednoznacznie, że są produkty mniej szkodliwe od zwykłych papierosów. Papierosy zwykłe są najszkodliwsze i najwięcej fatalnych toksyn jest zawartych w ich dymie, znacznie mniej szkodliwe są podgrzewacze i e-papierosy. Saszetki trudno podejrzewać o jakikolwiek szkodliwy wpływ, skoro nie mają nic wspólnego z tytoniem – tłumaczy dr Krzysztof Łanda.

Przegląd badań, które porównują różne produkty nikotynowe, uwzględniają nie tylko ich skład, ale też poziom narażenia organizmu i efekty zdrowotne. W takich analizach tradycyjne papierosy pozostają produktem o najwyższym ryzyku.

 Dyrektywa antytytoniowa Unii Europejskiej nie uwzględnia tych badań. Powstała w 2014 roku na bazie badań z lat 2008–2013, w związku z tym nie uwzględnia ona ani produktów nowatorskich, ani badań klinicznych, których jest coraz więcej i które więcej mówią o szkodliwości tych produktów – ocenia były wiceminister zdrowia. – Próbuje się stworzyć politykę w oderwaniu od dowodów naukowych, a to jest niezgodne z Traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, zdrowym rozsądkiem i przyjętymi standardami na świecie. Jeżeli mamy wypracować dobre rozwiązania pod tym względem, to nie możemy nie uwzględniać istniejących dowodów naukowych.

Na podstawie przeglądu polityk antynikotynowych ekspert ocenia, że w praktyce sprawdza się strategia kompleksowa i zrównoważona, obejmująca m.in. wysokie i trwałe podatki na wyroby tytoniowe, przepisy dotyczące przestrzeni wolnych od dymu, całkowite zakazy reklamy, promocji i sponsoringu, dostępne i dofinansowane wsparcie w rzucaniu palenia i uregulowane, bezpieczne ścieżki redukcji szkód dla palaczy. Zestawia to z niedającym efektów podejściem fragmentarycznym, które charakteryzuje się m.in. nieegzekwowaniem przepisów czy zakazywaniem mniej szkodliwych alternatyw jako narzędzia rzucania palenia.

Przykłady innych państw pokazują, że skuteczność wprowadzanych zakazów w dużej mierze zależy od ich egzekwowania. W Grecji powstał cyfrowy rejestr detaliczny wyrobów alkoholowych i tytoniowych, w którym muszą się zarejestrować wszyscy sprzedawcy. To ułatwia prowadzenie kontroli terenowych. Dodatkowo sprzedawcy mają też obowiązek weryfikowania wieku kupującego kodem QR i aplikacją rządową. Jeśli nieletni zostanie przyłapany z alkoholem, wyrobem tytoniowym lub e-papierosem i wskaże miejsce zakupu, odpowiedzialność może ponieść zarówno sprzedawca, jak i właściciel punktu. Za łamanie przepisów grożą kary administracyjne, a także odpowiedzialność karna do trzech lat pozbawienia wolności i kary finansowe.

– Byłem ostatnio na zebraniu w Ministerstwie Finansów, gdzie przedstawiono tylko dwa cele polityki antynikotynowej, czyli tak naprawdę tej polityki nie ma. Jednym było uporządkowanie rynku – ja go nie widzę, jest coraz większy bałagan i rozwój czarnego rynku obrotu produktami nikotynowymi w Polsce. Drugim był cel fiskalny, czyli jak najwięcej pieniędzy dla budżetu państwa. Tego też nie widzę. Z cenami jesteśmy w maksimum na krzywej Laffera, czyli dalsze podnoszenie cen produktów będzie zmniejszało wpływy do budżetu – przekonuje Krzysztof Łanda.

W ubiegłym roku na produkty do wapowania nałożono akcyzę na poziomie 40 zł za sztukę. Wprowadzone zmiany przełożyły się na gwałtowny spadek legalnej sprzedaży.

– Tak wysoka akcyza spowodowała drastyczny spadek sprzedaży, zarówno jeśli chodzi o e-papierosy jednorazowe, których ograniczenie było w zasadzie celem jej podnoszenia, jak i zwykłych urządzeń do wapingu. Powoduje to duże kłopoty firm, które zajmują się produkcją, dystrybucją i importem tych produktów – mówi Adam Abramowicz, prezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców.

Według danych Centrum Monitorowania Rynku w grudniu 2025 roku sprzedaż produktów do wapowania spadła z 10,6 mln sztuk rok wcześniej do 650 tys., czyli o 94 proc., również w poprzednich miesiącach spadki utrzymywały się na poziomie 93–95 proc. Sprzedaż jednorazowych e-papierosów skurczyła się w ostatnim miesiącu roku z 4,46 mln do 60 tys., a podów do e-papierosów – z 6,13 mln do 590 tys. sztuk rok do roku. Jak podkreślają eksperci Związku Pracodawców Branży Vapingowej, spadek legalnej sprzedaży nie oznacza spadku popytu, ale jego przesunięcie poza oficjalny obieg. Według wyliczeń niemieckiego Instytutu Fraunhofera szara strefa i nielegalny handel e-papierosami w Polsce sięga obecnie 58 proc. 

– Te produkty nie są w ogóle kontrolowane, jeśli chodzi o skład, spływają z zagranicy, są dystrybuowane bez żadnego problemu do młodych ludzi, a więc efekt prozdrowotny okazał się chybiony. Za to efekt gospodarczy jest wymierny, czyli zamykanie się małych punktów, ograniczenie rozwoju branży, co wkrótce może się także wiązać ze zwiększonym bezrobociem – ocenia Adam Abramowicz.

Branża produktów do wapowania w Polsce to ok. 1 tys. firm, głównie z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które zatrudniają łącznie ok. 12 tys. osób. Zmiany regulacyjne i spadek legalnej sprzedaży przekładają się bezpośrednio na ich sytuację oraz na rynek pracy.

– Minęło kilka miesięcy od wprowadzenia ustawy. Straty dla sektora MŚP, gospodarki i budżetu, które nawet w ocenie skutków regulacji były akcentowane, miały być uzasadnione dobrymi skutkami zdrowotnymi dla społeczeństwa. Dzisiaj widzimy, że tych dobrych skutków nie ma, za to straty dla budżetu i firm są. Należy przeprowadzić ocenę ex post tej ustawy i ją poprawić – postuluje prezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców.

Ekspert zwraca uwagę, że skutki regulacji powinny być analizowane kompleksowo – zarówno pod kątem zdrowia publicznego, jak i wpływu na gospodarkę oraz dochody państwa. 

– Po kilku miesiącach działania widzimy, że zdrowie publiczne wcale nie jest chronione tymi przepisami. Wręcz przeciwnie, bo na rynku pojawiły się w znacznej ilości produkty, które napływają z szarej strefy, czyli mają niekontrolowane składy. Nie ma wpływu do budżetu, bo wiadomo, że sprzedawane są bez żadnej akcyzy i podatków. Spadła legalna konsumpcja produktów wapingowych, ale wzrosło spożycie papierosów. To też wpływa na to, że sfera zdrowia publicznego nie uzyskała zakładanych efektów – podkreśla Adam Abramowicz.

Także dane z innych krajów pokazują, że ograniczenia regulacyjne często prowadzą do przesunięcia sprzedaży poza oficjalny rynek. W Holandii po wprowadzeniu zakazu sprzedaży smakowych e-papierosów ponad 35 proc. użytkowników kupuje produkty za granicą, a ponad 30 proc. w nieformalnym obiegu. W Danii, mimo podobnych ograniczeń, ponad 90 proc. użytkowników ocenia dostępność produktów jako łatwą.

 Wiek kupujących te produkty na pewno nie będzie kontrolowany w szarej strefie, bo przecież tego się nie da skontrolować, więc dla zdrowia publicznego byłoby lepiej, gdyby jednak te kanały były legalne – przekonuje prezes Organizacji Pracodawców Rada Przedsiębiorców.

Źródło: Newseria

Rada Ministrów przyjęła projekt Ustawy wprowadzającej zakaz sprzedaży jednorazowych e-papierosów – zarówno z nikotyną, jak i bez niej. To decyzja, która ma ograniczyć inicjację nikotynową, szczególnie wśród osób młodych.  Jej znaczenie sięga jednak znacznie dalej. Dotyczy bowiem funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia, w tym pacjentów onkologicznych.

Regulacja ma ograniczyć inicjację nikotynową, szczególnie wśród młodych osób, ale jej konsekwencje mogą sięgać znacznie szerzej – obejmując także funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia oraz sytuację pacjentów onkologicznych. Decyzję komentuje dr Magdalena Cedzyńska z Narodowego Instytutu Onkologii, kierująca Pracownią Pomocy Palącym.

Pani Doktor, co decyzja RM oznacza dla zdrowia publicznego w Polsce?

Magdalena Cedzyńska:  To bardzo ważny krok w kierunku ograniczania uzależnienia od nikotyny. Musimy jasno podkreślić: nie chodzi tylko o sam produkt, ale o cały mechanizm. Jednorazowe e-papierosy są często pierwszym kontaktem młodych osób z nikotyną. To właśnie od nich zaczyna się uzależnienie. W debacie publicznej zbyt często skupiamy się na porównywaniu, który produkt jest „bardziej” lub „mniej” szkodliwy, a pomijamy kluczową kwestię, tj. czy dany produkt zwiększa prawdopodobieństwo, że ktoś w ogóle zacznie używać nikotyny. 

Dlatego właśnie jednorazowe e-papierosy stały się takim problemem?

MC: Jednorazowe e-papierosy działają jak produkt inicjujący. Są łatwe w użyciu, dostępne w atrakcyjnych smakach, wizualnie „odklejone” od tradycyjnych papierosów. Znikają więc bariery psychologiczne, które kiedyś powstrzymywały młodych ludzi przed sięgnięciem po tytoń. W efekcie zmienia się model uzależnienia – coraz częściej wygląda on tak: e-papieros jako pierwszy krok, potem regularne używanie nikotyny, a następnie przechodzenie do innych produktów. Z perspektywy zdrowia publicznego oznacza to realne ryzyko powiększania się populacji osób uzależnionych, które w przyszłości będą wymagały leczenia chorób odtytoniowych – w tym nowotworów, chorób układu krążenia czy chorób płuc. Dlatego tak istotne są działania, które przerywają ten mechanizm na samym początku. Jeśli chcemy realnie ograniczyć skalę uzależnienia od nikotyny, musimy działać zanim się ono rozwinie.

Jakie znaczenie ma w takim razie przyjęcie projektu dla systemu ochrony zdrowia?

MC: Przyjęcie projektu ma kluczowe znaczenie dla całego systemu ochrony zdrowia w Polsce, ponieważ uderza w sam „początek” problemu, a nie tylko w jego skutki. Ograniczenie dostępności jednorazowych e-papierosów to przede wszystkim, jak wcześniej wspomniałam, działanie zmniejszające ryzyko inicjacji nikotynowej, szczególnie wśród młodych osób. Od tego zależy jak duża będzie w przyszłości populacja osób uzależnionych i wymagających leczenia. Z perspektywy systemowej, proponowana zmiana oznacza realną szansę na ograniczenie liczby chorób odtytoniowych,  w tym nowotworów, chorób układu krążenia czy układu oddechowego, które już dziś stanowią ogromne obciążenie dla systemu. Mówimy tu nie tylko o kosztach leczenia, ale także o długofalowych konsekwencjach, takich jak absencja chorobowa czy utrata produktywności. Szacuje się, że łączne koszty palenia w Polsce sięgają około 57 miliardów złotych rocznie. W tym kontekście tego typu regulacje należy traktować jako inwestycję – nie tyle w ograniczenie jednego segmentu rynku, ile w zdrowie populacji w dłuższej perspektywie. To przesunięcie ciężaru działań w stronę zapobiegania przyczynom, które jest podstawą stabilności i wydolności systemu ochrony zdrowia.

Wspomniała Pani o pacjentach onkologicznych – jakie znaczenie mają te zmiany właśnie dla tej grupy chorych?

MC: Dla pacjentów onkologicznych ma to namacalne i praktyczne znaczenie, które obserwujemy również w codziennej pracy w ramach Poradni. Coraz większa liczba pacjentów „przerzuca się” na papierosy elektroniczne, promowane jako lepsza alternatywa. Przekonani, że dbają o swoje zdrowie, wpadają w pułapkę zwodniczego marketingu. Nie ma obecnie dowodów naukowych, że zastąpienie jednego produktu drugim przynosi korzyść zdrowotną. Natomiast wiadomo, że nowe produkty z nikotyną zawierają substancje rakotwórcze, takie jak metale ciężkie (nikiel, chrom, ołów), a także formaldehyd, akroleina czy benzen. Dla niektórych z tych związków, np. akroleiny, nie ustalono bezpiecznego poziomu narażenia.

Czy sama zmiana regulacji jest wystarczająca? 

MC: Oczywiście, że nie. To bardzo ważny i potrzebny krok, ale sam w sobie nie rozwiąże problemu uzależnienia. Regulacje mogą ograniczyć dostępność produktów i zmniejszyć liczbę nowych osób sięgających po substancje szkodliwe, nie odpowiedzą jednak na potrzeby tych, którzy już są uzależnieni. Kluczowe jest stworzenie skutecznego systemu wsparcia, który obejmuje nie tylko samego pacjenta, ale również jego otoczenie. Uzależnienie od nikotyny nie funkcjonuje w próżni – dotyczy całych rodzin, relacji, codziennych nawyków. Dlatego skuteczne działania muszą uwzględniać także bliskich pacjenta, ich rolę we wspieraniu procesu zmiany oraz budowanie środowiska, które sprzyja wyjściu z nałogu. Mówimy więc o pewnym mechanizmie: regulacje ograniczają napływ nowych użytkowników, ale równolegle musi istnieć dostępne, dobrze zorganizowane i aktywnie promowane poradnictwo antynikotynowe, wsparcie psychologiczne oraz edukacja zdrowotna. Dopiero połączenie tych elementów daje realną szansę na trwałą zmianę – zarówno na poziomie indywidualnym, jak i populacyjnym. To szczególnie istotne nie tylko w onkologii, ale w całym systemie ochrony zdrowia. Dlatego skuteczna odpowiedź na ten problem musi być kompleksowa – obejmować prewencję, regulacje i realne wsparcie dla tych, którzy chcą z nałogu wyjść.

Gdzie osoby uzależnione od nikotyny – a także ich bliscy – mogą dziś szukać realnej pomocy i wsparcia?

MC: To bardzo ważne pytanie, bo jednym z największych wyzwań nadal jest przekonanie, że z uzależnieniem trzeba „radzić sobie” samodzielnie, że to tylko kwestia silnej woli. Tymczasem dostępne są konkretne, sprawdzone formy pomocy – i warto z nich korzystać. Istotnym narzędziem jest prowadzona przez nasz Instytut ogólnopolska, bezpłatna infolinia dla osób chcących rzucić palenie 801 108 108, 22 211 80 15, gdzie można skorzystać z  porady ekspertów, otrzymać wskazówki dotyczące kolejnych kroków oraz wsparcie w trudniejszych momentach procesu zmiany. W Instytucie działa również ambulatoryjna poradnia antynikotynowa, do której można zgłosić się bez skierowania i otrzymać pomoc lekarza oraz psychologa.  Z naszej perspektywy niezwykle ważne jest wreszcie budowanie świadomości, że uzależnienie od nikotyny to nie kwestia „słabej woli”, ale przewlekła choroba, która wymaga odpowiedniego podejścia i wsparcia. A to wsparcie jest dostępne – i może realnie zwiększyć szanse na trwałe wyjście z nałogu.

Źródło: NIO

 
1 lipca 2025 r. w Polsce weszły w życie zmiany w Ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu – wprowadzone zostają kolejne zakazy palenia w przestrzeni publicznej. Zakres obejmie m.in. plaże, parki oraz tereny szkolne i obiekty sportowe. Celem reformy jest zwiększenie ochrony osób niepalących przed szkodliwym działaniem dymu tytoniowego, który zawiera nawet kilkanaście razy więcej toksycznych substancji niż dym wdychany bezpośrednio przez palacza.
Zgodnie z ustawą z dnia 9.11.1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych – każdy ma prawo do życia w środowisku wolnym od dymu tytoniowego, pary z papierosów elektronicznych i substancji uwalnianych za pomocą nowatorskich wyrobów tytoniowych. Dym tytoniowy wdychany przez biernego palacza (tzw. dym bocznego strumienia), zawiera od 5 do 15 razy więcej tlenku węgla i od 2 do 20 razy więcej nikotyny niż dym wdychany przez osobę faktycznie palącą papierosa, co skutkuje jego większą toksycznością. Ochrona osób niepalących i realizacja prawa do życia w środowisku wolnym od dymu tytoniowego – odbywa się poprzez wprowadzanie zakazów palenia w przestrzeni publicznej.

Zakazy obejmą palenie:

W kontekście Francji:

Tamtejsze wprowadzenie zakazu ma chronić około 75 000 osób rocznie przed powikłaniami płucnymi spowodowanymi paleniem – w Polsce kwestią jest dostosowanie do unijnych standardów i doświadczeń chirurgii prewencyjnej.

Wprowadzenie nowych przepisów dotyczących zakazu palenia papierosów w przestrzeni publicznej od 1 lipca 2025 roku wiąże się z konkretnymi obowiązkami dla obywateli i instytucji. Właściciele oraz zarządcy obiektów objętych zakazem – takich jak plaże, parki, tereny przy szkołach, bibliotekach czy obiektach sportowych – będą zobowiązani do umieszczenia w widocznych miejscach informacji o obowiązującym zakazie palenia. Oznakowanie to powinno być czytelne i jednoznaczne, tak aby nie pozostawiało wątpliwości co do obowiązujących przepisów.

Dlaczego te zmiany są ważne?

Nadzór nad przestrzeganiem zakazu sprawować będą odpowiednie organy kontroli – w szczególności Państwowa Inspekcja Sanitarna oraz inspekcja handlowa. Instytucje te będą uprawnione do przeprowadzania kontroli w miejscach publicznych i weryfikowania, czy zarówno obywatele, jak i zarządcy przestrzegają nowych przepisów.

W przypadku naruszenia zakazu, zarówno osoby prywatne, jak i instytucje mogą zostać ukarane. Przewidziano możliwość nałożenia kar administracyjnych, których wysokość i tryb egzekwowania zostaną szczegółowo określone w aktach wykonawczych do ustawy. Nowe przepisy mają zatem nie tylko charakter informacyjno-edukacyjny, ale również egzekucyjny, co ma zagwarantować ich realne wdrożenie i skuteczność w ochronie zdrowia publicznego.

Nowelizacja przepisów od 1 lipca 2025 r. to krok w stronę poprawy zdrowia publicznego w Polsce. Rozszerzenie zakazu palenia na plaże, parki i tereny przy szkołach czy bibliotekach wzmocni ochronę osób niepalących przed biernym paleniem. Wprowadza też obowiązki informacyjne dla zarządców i sankcje za naruszenia. Warto śledzić komunikaty Państwowej Inspekcji Sanitarnej w sprawie szczegółów wykonawczych.

Źródło: Ustawa z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych wraz z nowelizacją obowiązującą od 1 lipca 2025 r. dostępna w Dzienniku Ustaw.

Z opublikowanych wyników badania ESPAD 2024 wynika, że alkohol wciąż pozostaje najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród polskiej młodzieży, a coraz więcej nastolatków sięga po e-papierosy. Choć odsetek palących klasyczne papierosy spada, niemal 70 proc. uczniów w wieku 17–18 lat deklaruje, że próbowało elektronicznych zamienników. Eksperci podkreślają, że same zakazy nie wystarczą – konieczne jest zarówno uszczelnienie prawa, jak i powszechna edukacja zdrowotna oraz podejście do profilaktyki i leczenia uzależnień w sposób kompleksowy. Tylko wtedy można skutecznie przeciwdziałać narastającemu problemowi.
Niemal trzy czwarte uczniów w wieku 15–16 lat już sięgnęło po alkohol. Jak wynika z badania ESPAD 2024, to wciąż najbardziej wśród młodzieży rozpowszechniona substancja psychoaktywna. W ostatnich 20 latach o ponad 20 pp. spadł odsetek nastolatków palących papierosy, ale prawie 70 proc. 17–18-latków przyznaje, że sięgnęło w swoim życiu po e-papierosa. Eksperci wskazują na potrzebę nie tylko bardziej restrykcyjnego ograniczania dostępności tych produktów dla młodych ludzi, ale też o działania na rzecz edukacji zdrowotnej i kompleksowego podejścia do profilaktyki i leczenia uzależnień, bez podziału na poszczególne grupy substancji.

 Wyniki badania ESPAD sugerują spadek rozpowszechnienia używania substancji psychoaktywnych przez młodzież. Dotyczy to zarówno wyrobów tytoniowych, jak i napojów alkoholowych i marihuany, jedynie w zakresie nowych substancji psychoaktywnych, tzw. dopalaczy, obserwujemy obecnie stabilizację – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Janusz Sierosławski, koordynator badań ESPAD z Pracowni Badań i Inicjatyw Społecznych. – Napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną używaną przez młodzież i jednocześnie jest to najbardziej rozpowszechniona substancja również w świecie dorosłych, stąd prawdopodobnie właśnie ta kulturowa jedność stanowi wyzwanie.

Z badania ESPAD – ogólnopolskiego badania ankietowego, realizowanego co cztery lata od 1995 roku na losowych próbach uczniów klas pierwszych i trzecich szkół średnich (wiek 15–16 lat i 17–18 lat) w ramach europejskiego projektu badawczego – wynika, że 72,9 proc. uczniów w wieku 15–16 lat sięgnęło kiedykolwiek po alkohol. Spożycie alkoholu przez grupę dziewcząt i grupę chłopców w ciągu ostatnich 30 lat praktycznie się zrównało. W 1995 roku różnica między płciami wynosiła w tym względzie 10,2 pp. na niekorzyść chłopców, podczas gdy w 2024 roku jest to 0,5 pp. i po raz drugi, od kiedy trwa badanie, jest to niewielka przewaga dziewcząt.

– Także nowe wyroby nikotynowe, które zastępują obecnie papierosy czy tytoń, stanowią poważne wyzwanie z racji tego, że postrzegane są jako produkty niegroźne, jako produkty zdrowotnie obojętne. Tymczasem nie jest to prawda, bez wątpienia ich używanie jest mniej szkodliwe niż palenie tytoniu, ale jednak coraz więcej badań pokazuje, że nie są one obojętne dla zdrowia, szczególnie dla młodych ludzi powinny być w sposób jednoznaczny bardzo ograniczone – ocenia Janusz Sierosławski.

Odsetek uczniów w wieku 17–18 lat, którzy sięgnęli kiedykolwiek po wyroby tytoniowe, spadł w ciągu ostatnich 20 lat z 77 proc. do 56 proc. W grupie 15–16-latków ten odsetek spadł z 66,7 proc. do 38,9 proc. W pytaniu o palenie tytoniu w ciągu ostatnich 30 dni przed badaniem wskazania są na poziomie odpowiednio 29,8 proc. oraz 20,9 proc. Jednak w ostatnim badaniu do sięgnięcia po e-papierosy przyznało się 56,7 proc. z grupy 15–16-latków i 69,5 proc. 17–18-latków.

– Dochodzi do zjawiska substytucji jednej substancji przez drugą. Prawdopodobnie wynika to po pierwsze z tego, że wyroby tytoniowe mają coraz gorszy image, coraz powszechniej dociera do świadomości społecznej, również do młodych ludzi, że te substancje są bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Po drugie, ograniczenie dostępności tych substancji ma tutaj kluczowe znaczenie. Wystarczy popatrzeć, ile kosztowała paczka papierosów jeszcze parę lat temu, a ile kosztuje teraz. Dostępność ekonomiczna to jeden z istotnych czynników, które decydują o rozpowszechnieniu użycia. E-papierosy są jednak znacznie tańsze i mają właśnie image w miarę bezpiecznych, to znaczy niegroźnych dla zdrowia produktów, image, który nie do końca zgodny jest z prawdą – zauważa ekspert Pracowni Badań i Inicjatyw Społecznych.

Choć prawo zakazuje sprzedaży e-papierosów z nikotyną osobom niepełnoletnim, podobnie zresztą jak ma to miejsce w przypadku papierosów i wyrobów alkoholowych, to w Polsce wciąż jest wyraźny problem z egzekwowaniem prawa. Prawie połowa (44,2 proc.) 15–16-latków uważa, że piwo jest bardzo łatwe dla nich do zdobycia. Dużym problemem są też luki w prawie, które sprzyjają tworzeniu się nisz produktowych. Dopiero w toku prac legislacyjnych jest chociażby rozszerzenie zakazu sprzedaży osobom poniżej 18. roku życia elektronicznych papierosów bez nikotyny. Zakaz ma dotyczyć także sprzedaży osobom niepełnoletnim woreczków z nikotyną.

Dużym wyzwaniem jest więc z jednej strony uszczelnienie prawa, z drugiej – edukacja zdrowotna. Kolejną kwestią są działania skierowane na leczenie i profilaktykę uzależnień, w tym rozszerzenie kompetencji Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, które obecnie nie zajmuje się profilaktyką nikotynową.

 Istnieje wiele argumentów za tym, żeby kwestie uzależnień traktować kompleksowo, niezależnie od tego, czy mowa o narkotykach, o alkoholu, czy o tytoniu. Jednym z argumentów za tym jest chociażby prowadzenie tak zwanej profilaktyki uniwersalnej – to są działania profilaktyczne, które nie są specyficznie nastawione na jakąś substancję czy nawet nie są specyficznie nastawione na uzależnienia, ale mają w sposób generalny wzmacniać potencjał młodych ludzi w przeciwstawianiu się zachowaniom ryzykownym. W ten sposób zapobiegamy i alkoholowi, i narkotykom, i tytoniowi również, ale też i hazardowi. Tylko takie ujęcie pozwala działać kompleksowo i nie rozpraszać środków, nie powodować, że jakieś działania są duplikowane, czy trafiają nie tam, gdzie należy – podkreśla Janusz Sierosławski. – Tu jest także kwestia leczenia. Jeżeli pacjent trafia do placówki leczniczej z powodu problemu alkoholowego albo z powodu problemu narkotyku, to bardzo często występuje również u niego problem nikotyny. Kompleksowe radzenie sobie z jego uzależnieniem jest znacznie bardziej efektywne niż próba radzenia sobie z każdym z tych uzależnień osobno.

Źródło materiału: Newseria Biznes
Minister zdrowia mówi nałogom stanowcze – nie, i zapowiada działania na rzecz zwiększenia akcyzy na papierosy i alkohol. Ponadto resort chce wdrożyć zakaz aromatów w podgrzewaczach tytoniu oraz zakaz sprzedaży jednorazówek e-papierosów. – Bez wątpienia wzrost ceny używek (papierosów i alkoholu) może spowodować ograniczenie dostępu do nich młodych ludzi, którzy z reguły nie dysponują znacznymi środkami finansowymi. W pierwszej kolejności należałoby jednak przede wszystkim egzekwować istniejące przepisy. – ocenia dr Janusz Krupa, prezes Instytutu Człowieka Świadomego, współautor raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”.
Jak pokazują dane Instytutu Zdrowia Akademii Polonijnej w Częstochowie – rocznie Polacy wypalają około 50 miliardów papierosów. Jeżeli chodzi o papierosy elektroniczne, liczba jest zdecydowanie mniejsza, ale i tak duża – 100 milionów. Na wyroby tytoniowe w 2019 roku wydaliśmy kwotę 28 mld zł.

Niemal 5 milionów Polaków jest uzależnionych od alkoholu, z czego leczenia wymaga 1,5 mln a poddaje się mu jedynie 15 proc. W 2023 roku wydaliśmy na zakup wódki 16,8 mld zł; na zakup piwa 22,8 mld zł.

Według Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych PARPA, w 2022 roku 1,5 mln dzieci w Polsce wychowywało się w rodzinach alkoholowo uzależnionych – jest to 21,5 proc. wszystkich dzieci w Polsce i 4 proc. populacji Polski.

MZ i walka z używkami wśród nieletnich
Minister zdrowia Izabela Leszczyna chce zakazać sprzedaży dzieciom i młodzieży do lat 18 – papierosów elektronicznych, które nie mają w swoim składzie nikotyny. Jak podkreśla Leszczyna, nie może tak być, by dzieci wdychały toksyczne substancje.

Resort zdrowia kończy właśnie pracę nad projektem zakazu sprzedawania alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach od 22 wieczorem do 6 rano. Nowe prawo ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2025 roku.

W opinii dr Janusza Krupy, specjalisty medycyny rodzinnej, prezesa Instytutu Człowieka Świadomego, współautora raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”, którego medicalpress poprosiło o wypowiedź – w pierwszej kolejności należałoby przede wszystkim egzekwować istniejące przepisy.

Zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych osobom niepełnoletnim! Zabrzmi to dziwnie, ale ponad połowa osób przed 18 rokiem życia nie ma w Polsce żadnych problemów z zakupem papierosów tradycyjnych lub e-papierosów, podgrzewaczy tytoniu – wskazuje dr Krupa. – Bez wątpienia wzrost ceny używek (papierosów i alkoholu) może spowodować ograniczenie dostępu do nich młodych ludzi, którzy z reguły nie dysponują znacznymi środkami finansowymi. Kolejny krok to wycofanie jednorazowych e-papierosów, po które młodzi sięgają bardzo często. Pozostałe propozycje trzeba rozważyć bardzo starannie, bo mogą okazać się, paradoksalnie, bardzo negatywne w skutkach. – zaznacza ekspert. – W opublikowanym niedawno raporcie „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce” przedstawiamy szeroką analizę rozwiązań stosowanych w Polsce i na świecie oraz aktualnych wytycznych organizacji krajowych i międzynarodowych, w tym zaleceń AOTMiT służących ograniczeniu lub wyeliminowaniu nałogu palenia w społeczeństwie. Wraz z ekspertami wskazaliśmy kluczowe rekomendacje zmian systemowych, które pozwolą ograniczyć palenie tytoniu i realnie wesprzeć osoby zmagające się z uzależnieniem, m.in. poradnictwo antytytoniowe w POZ, stworzenie poradni antytytoniowych, wdrożenie narodowej strategii antytytoniowej. 

W wielu krajach stosuje się mechanizmy fiskalne uzależnione od szkodliwości wyrobów nikotynowych, tzn. im produkt bardziej szkodliwy tym większy podatek, takie rozwiązanie wdrożyła m.in. Szwecja. Przypominamy, że Szwecja jest pierwszym krajem w Europie, który osiągnął status „kraju wolnego od dymu tytoniowego”, gdzie tradycyjne papierosy pali poniżej 5% dorosłej populacji. Badania potwierdziły, że dym tytoniowy zawiera najwięcej substancji kancerogennych i toksycznych (najnowszy przegląd systematyczny).

Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie, w rozmowie z medicalpress chwali przygotowany przez resort zdrowia projekt regulacji wprowadzający zakaz sprzedaży e-papierosów bez nikotyny osobom poniżej 18 roku życia, uważając go za jak najbardziej właściwy. Jednak to za mało żeby rozwiązać obecny problem.

Beznikotynowe jednorazówki po pierwsze stanowią niewielki udział w rynku, po drugie zakaz dotyczący sprzedaży jednorazówek z nikotyną oraz tradycyjnych papierosów istnieje od wielu lat i nie stanowi żadnej realnej bariery gdyż nie jest respektowany przez sprzedawców – zauważa i dodaje: – Dzieci nawet nie muszą w internecie kupować ani prosić starszych kolegów. Kupują sobie samodzielnie jak gumę czy batonik. Kontrola pełnoletności jest zjawiskiem marginalnym. Kontrola i kary nakładane na sprzedawców powinny być na tyle wysokie idące w setkach tysięcy, aby absolutnie każdy sprzedawca realizował obowiązek kontroli.

Zdaniem Nowickiej zakaz atrakcyjnych dla dzieci dodatków smakowych odnoszący się do wszystkich produktów tytoniowych i wszystkich e-papierosów z pewnością ograniczyłby zainteresowanie osób nieletnich tymi wyrobami.

Jak wynika z przeprowadzonych badań uczniowie w szkołach podstawowych w Polsce wapują arbuza, truskawkę i colę w jednorazówkach! Polska należy do czołówki krajów Unii Europejskiej pod względem deklarowanego używania jednorazowych e-papierosów przez osoby poniżej 18 roku życia. Powinniśmy więc w sposób zasadniczy rozwiązać problem. Jednak z publicznych wypowiedzi przedstawicieli resortu zdrowia wynika, że takiego zakazu szybko w Polsce nie będzie. Fakt ten został pozytywnie odebrany przez młodzież, która komentuje decyzję ministerstwa zdrowia w następujący sposób:Pogrozili palcem, postraszyli i dali żyć” – podsumowuje Agata Nowicka.

Papierosy tradycyjne pali około 24 proc. uczniów w Polsce
Uzależnienie od nikotyny wśród nastolatków i młodych dorosłych w Polsce przyjmuje skalę prawdziwej plagi i zdaniem ekspertów medycznych oraz organizacji pozarządowych w Polsce w tej grupie wiekowej stanowi największy problem w zakresie zdrowia publicznego – tłumaczy Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie. – W ostatnim czasie przeprowadzonych zostało wiele badań i analiz w tym temacie m.in. przez Rzecznika Praw Dziecka, Polskie Towarzystwo Postępów w Medycynie  jak również nasze Stowarzyszenie. Dane pomimo różnych metodologii i skali badanej populacji są zbliżone do siebie  i wysoce niepokojące 8 na 10 (78 proc.) przyznaje, że używa e-papierosów regularnie, z czego zdecydowana większość (87 proc.) wapuje te aromatyzowane o smakach owoców lub słodyczy. Papierosy tradycyjne pali około 24 proc. uczniów, a podgrzewaczy tytoniu używa około 7 proc. nastolatków. To owocowe jednorazówki królują dziś  niepodzielnie wśród młodzieży szkolnej. Smaki jakie tylko można sobie wymarzyć.

Jak podkreśla Nowicka, nie wiadomo dokładnie, jakie substancje oprócz nikotyny zawierają jednorazówki, a zatem jak bardzo są trujące gdyż nie są badane przed wprowadzeniem na polski rynek.

Urząd podlegający bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia wydaje zezwolenie jedynie na podstawie deklaracji producenta i pomimo wielu apeli zarówno o strony pozarządowej jak i Rzecznika Praw dziecka czy Towarzystw Medycznych nie udało się wprowadzić obowiązku badania substancji chemicznych zawartych w jednorazowych e-papierosach. Wiadomo za to, że smakowe jednorazówki są czynnikiem inicjującym nałóg u polskich dzieci.    

Czynniki wywołujące nałóg
Możliwy schemat popadnięcia w nałóg – temu zagadnieniu nie poświęciliśmy w raporcie zbyt wiele miejsca, koncentrując się głównie na osobach dorosłych, już palących – mówi dr Janusz Krupa, współautor raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”. – Ten schemat od wielu lat jest jednak taki sam – jest to głównie wpływ grupy rówieśniczej (szkoła, studia), młodzi ludzie chcąc dobrze funkcjonować w takich grupach sięgają po wszelkiego rodzaju używki – w tym papierosy i inne wyroby nikotynowe, ale nie tylko. Podobny mechanizm dotyczy alkoholu, narkotyków, dopalaczy. Nie bez znaczenia jest środowisko rodzinne – w rodzinach akceptujących takie zachowania inicjacja takich zachowań jest ułatwiona.

Jak mówi Agata Nowicka, istnieje kilka czynników wyzwalających nałóg, żaden nie jest jednak wiodący i mogą występować łącznie.
Jednym z nich jest nałóg nikotynowy w rodzinie. Wówczas dziecko, jako bierny palacz może być bardziej podatne – wyjaśnia. – Smak papierosów oraz zapach rodziców i domu jednych mogą skutecznie odstraszać i działać jak szczepionka, a dla innych będzie to kontynuacja stylu życia rodziców. Inicjacja jednak w znakomitej większości odbywa się przez jednorazowe e-papierosy nasycone syntetycznymi dodatkami smakowymi o finezyjnych nazwach. Nie śmierdzą, są smaczne, modne i można je łatwo dzielić z kolegami smakując nowe aromaty.

Rola edukacji wczesnoszkolnej w walce z nałogami  
W opinii ekspertów równie ważna jak przepisy jest edukacja wczesnoszkolna.

Powinna być dostosowana do wieku, angażująca, interaktywna i oparta o nowoczesne narzędzia komunikacji. Jako organizacja pozarządowa prowadzimy kampanie „Wdychasz czy Oddychasz” na terenie województwa zachodniopomorskiego, mamy doświadczenie i wiemy jak to robić żeby dotrzeć do młodych – mówi Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie. – Proponowaliśmy Ministerstwu Edukacji współpracę, aby podzielić się wiedzą i zwiększyć zakres kampanii o inne województwa. Mamy nadzieję, że MEN będzie chciał podjąć ten temat właśnie we współpracy z NGO tak jak to zrobił w przypadku edukacji seksualnej z Fundacją Ani Rubik czy psychologicznej z Fundacją Martyny Wojciechowskiej.

Zobacz raport „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”

 
 
źródło: Maredicalpress, autor: red. Katarzyna Redmerska
Co drugi Polak po sześćdziesiątce zmaga się z wieloma chorobami przewlekłymi jednocześnie. Tak zwana wielochorobowość – głównie cukrzyca, astma czy choroby serca – to przede wszystkim skutek złych wyborów dotyczących stylu życia i używek. W czasie debaty „Zdrowie publiczne: Jak na zdrowie Polaków wpływają choroby cywilizacyjne?” lekarze apelowali do rządzących o wprowadzenie skutecznej profilaktyki i edukacji zdrowotnej.
 Polacy są jednym z tych narodów, które wygrywają wyścig do choroby. Oznacza to, że najszybciej zaczynamy chorować. Wiąże się to przede wszystkim z tym, że nie szanujemy swojego zdrowia i nie jesteśmy edukowani – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Innowacje prof. dr hab. n. med. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

Z raportu zaprezentowanego przez prof. Andrzeja Fala wynika, że Polacy żyją krócej w zdrowiu niż rówieśnicy w Unii Europejskiej. W 2022 roku wg GUS było to przeciętnie 60,1 lat dla mężczyzn i 63,7 lat dla kobiet. Starsi Polacy częściej zapadają na tzw. wielochorobowość, z którą zmaga się 50 proc. mężczyzn i 60 proc. kobiet powyżej 65. roku życia (unijna średnia to odpowiednio 32 i 40 proc.)

– Nie szanujemy zdrowia, używając wielu substancji, o których wiemy, że są szkodliwe. Coraz więcej palimy klasycznych papierosów, najbardziej szkodliwego produktu, coraz więcej pijemy alkoholu, być może nawet stabilizuje się jego ilość, natomiast niestety dramatycznie się zmienia schemat. Coraz więcej jest binge drinkersów, czyli osób, które piją w sposób istotnie szkodliwy. Do tego dochodzi dieta śmieciowa czy nadmiar soli. Starzejemy się szybciej niż inne narody, ale starzejemy się również w niepełnym zdrowiu, co jest szczególnie martwiące, bo to również kosztuje, a wiemy, że z finansowaniem opieki medycznej w Polsce nie jest najlepiej – wskazuje prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

Według Światowej Organizacji Zdrowia codziennie na świecie na leczenie przeznacza się 9 mld dol. Do chorób generujących największe koszty dla systemu ochrony zdrowia zalicza się nowotwory, choroby metaboliczne, układu oddechowego i krążenia.

– Najczęstszą przyczyną chorób układu krążenia jest nasz styl życia. To jest podstawa góry lodowej, która powoduje, że mamy choroby serca i naczyń. Mowa tu o braku aktywności fizycznej, otyłości, nikotynizmie, nadmiernym spożyciu alkoholu. To w konsekwencji prowadzi do czynników ryzyka, czyli nadciśnienia tętniczego, zbyt wysokiego stężenia cholesterolu, cukrzycy, czyli zbyt wysokiego stężenia glukozy, a dalej za tym już idą zawały serca, udary mózgu i miażdżyca – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Paweł Balsam, kierownik Oddziału Klinicznego Elektroradiologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM.

Podczas debaty wiele zainteresowania wzbudziła kwestia profilaktyki – pierwotnej, dotyczącej głównie najmłodszych, którzy jeszcze nie są narażeni na ryzyko związane z używkami i złym stylem życia, i wtórnej – skierowanej do osób dorosłych.

– Musimy zwiększyć finansowanie profilaktyki. W 2020 roku w Polsce poziom finansowania to 20 euro na jednego mieszkańca, przy 213 euro unijnej średniej. To skutkuje tym, że ok 50% młodych ludzi w wieku 13–15 lat ma już za sobą pierwszego papierosa. W tej chwili e-papierosy stały się kolejnym problemem, ale przede wszystkim problemem są zwykłe papierosy – apelował w czasie debaty podczas XVI Europejskiego Kongresu Gospodarczego prof. Andrzej Fal. W rozmowie z agencją Newseria Innowacje prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego zwraca uwagę, że profilaktyka musi być przede wszystkim skierowana do najmłodszych.

– Państwo powinno jak najszybciej zacząć dbać o zdrowie najmłodszych, dlatego że tylko zdrowy najmłodszy jest potem zdrowym dorosłym. Jeśli nie zadbamy o zdrowie dzieci tu i teraz, natychmiast, to nie możemy się spodziewać, że za 40 lat dorośli czy potem starsi będą zdrowymi ludźmi, to tak nie funkcjonuje. Jeśli w tej chwili nie włożymy środków i działań w profilaktykę, żeby dzieciaki ruszały się, zamiast siedzieć przy komputerach, jadły zdrowiej, na przykład warzywa zamiast fast food, i jeśli nie zaczniemy egzekwować zakazów, niby istniejących, sprzedaży alkoholu i papierosów nieletnim, to dochowamy się kolejnego, nie w pełni zdrowego pokolenia, które zajmie jedno z trzech ostatnich miejsc, jeśli chodzi o wskaźniki zdrowotności w Europie – ostrzega prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

W czasie debaty poruszono kwestię ograniczenia skutków zdrowotnych nałogów za pomocą redukcji szkód związanych z używkami, takimi jak papierosy czy alkohol. Kardiolog, prof. Paweł Balsam zwracał uwagę na pułapkę braku odpowiednich regulacji i mechanizmów prewencyjnych, ograniczających dostęp osób nieletnich do wyrobów, które, choć mniej szkodliwe, i tak mogą wywołać uzależnienie.

– Cała kardiologia zachowawcza to jest harm reduction. Zmniejszamy ryzyko, lecząc dyslipidemię, lecząc nadciśnienie tętnicze. Nie zawsze zmniejszamy ryzyko u pacjenta, bo nie zawsze się udaje, ale jak już zmniejszymy ryzyko, to już dla nas jest harm reduction i podobnie jest z nikotynizmem. W Polsce problem polega na tym, że ten rynek jest w ogóle nieuregulowany. Jednorazowe e-papierosy to jest sprzedaż na poziomie 100 mln sztuk w samym 2023 roku. Kraje takie jak Wielka Brytania już ich zabroniły, bo są niewystandaryzowane, są tam różne smaki, które tylko zachęcają do tego, żeby dzieciaki to wykorzystywały. Kolejne kraje – Dania, Finlandia – zabraniają. Chiny, które produkują 90% tych urządzeń, zabroniły sprzedaży tego u siebie. To nam powinno dać do myślenia – ostrzegał prof. Balsam.

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH wynika, że około połowy nastolatków w wieku 13–15 lat ma za sobą pierwszy kontakt z nikotyną, ponad 47% proc. wypicie pierwszego piwa, a co trzeci nastolatek sięgnął już po wódkę. Najwyższa Izby Kontroli alarmuje w sprawie nadwagi wśród dzieci i nastolatków – ponad 20% zmaga się z problemem nadmiernej masy ciała, 14,5 proc. ma nadwagę, a 7,2 proc. choruje na otyłość.

 Polska jest krajem, w którym jest największy odsetek otyłych dzieci. To są dzieci, które za chwilę będą nastolatkami, za chwilę będą dorosłymi, często już z cukrzycą, miażdżycą, dyslipidemią, czyli zbyt wysokim stężeniem cholesterolu i z nadciśnieniem tętniczym. Będziemy się borykali z osobami w wieku trzydziestu kilku lat, które będą do nas trafiały z zawałem serca, powikłaną niewydolnością serca. To jest niestety kula śnieżna, która się do nas zbliża, i jeżeli nie zrobimy z tym czegoś wśród najmłodszych, to ta kula śnieżna będzie rosła. My jako środowisko kardiologiczne będziemy musieli się z tym zderzyć, ale może ona nas zmiażdżyć – komentuje kardiolog.

W ocenie ekspertów edukacja zdrowotna dzieci i młodzieży powinna być priorytetem rządu w najbliższych latach. Ma temu służyć zapowiedziany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej nowy szkolny przedmiot, jakim od roku szkolnego 2025/2026 będzie edukacja zdrowotna, która zastąpi wychowanie do życia w rodzinie.

– Wiedza na temat czynników ryzyka niestety jest bardzo mała i dotyczy to również dzieci, które w ogóle nie mają zajęć w szkole dotyczących czynników ryzyka. W związku z tym często otyłość nie jest pojmowana jako choroba, nie jest promowana jako coś, co może powodować dalsze powikłania, tylko jako czynnik estetyczny. Martwimy się, źle wyglądamy, ale nie martwimy się tym w zakresie chorobowym. Duża jest rola państwa w tym, żeby wdrożyć programy edukacyjne wśród najmłodszych, zaczynać już od przedszkola, szkoły podstawowej, a później, żeby osoba wchodząca w życie dorosłe wiedziała, jakie są czynniki ryzyka. Już od około 20. roku życia zaczyna się budować blaszka miażdżycowa w naszych tętnicach i pracujemy niestety wtedy na zawały serca w bardzo młodym wieku – podsumowuje prof. Paweł Balsam.

źródło: newseria

Opracowanie narodowej strategii zaprzestania używania tytoniu i leczenia uzależnienia od niego oraz zapewnienie finansowania z budżetu na leczenie uzależnień na poziomie co najmniej 0,1 proc. – to najważniejsze rekomendacje zawarte w raporcie „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków” autorstwa Stowarzyszenia Instytutu Człowieka Świadomego (ICŚ).

Dodatkowo, jak poinformował Janusz Krupa, podczas szkolenia poświęconego leczeniu Zespołu Uzależnienia od Tytoniu (ZUT – jednostki chorobowej sklasyfikowanej w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych pod kodem ICD-10 F.17), prowadzonego przez Zespół ds. Profilaktyki Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii, wskazano, że w Polsce codziennie 4 mln dzieci są bezpośrednio narażone na dym tytoniowy.

Krajowy Plan Transformacji, oficjalny dokument Ministerstwa Zdrowia, opublikowany w 2021 r. na podstawie rekomendacji Unii Europejskiej, zidentyfikował największe zagrożenia dla zdrowia Polaków. Pierwsze miejsce w tym rankingu przypadło „tytoniowi”, który odpowiada za utratę największej liczby lat przeżytych w zdrowiu (tzw. DALY) – 5,7 tys. (wskaźnik DALY – z ang. disability-adjusted life years„lata życia skorygowane niesprawnością” – wskaźnik stosowany do określenia stanu zdrowia danego społeczeństwa. Wyraża łącznie lata życia utracone wskutek przedwczesnej śmierci bądź uszczerbku na zdrowiu w wyniku urazu lub choroby). Drugie w kolejności nadciśnienie tętnicze odpowiada za 4,2 tys. DALY, a trzecie – wysokie BMI (nadwaga i otyłość) – za 4,1 tys. DALY.

Autorzy raportu twierdzą, że dla poprawy zdrowia Polaków kluczowa jest redukcja liczby palaczy. Takie działania podejmuje już Unia Europejska. Jednym z kierunków działań Europejskiego Planu Walki z Rakiem jest ograniczenie liczby palaczy poniżej 5 proc.

Aby zredukować liczbę palących do poniżej 5 proc. dorosłej populacji liczba palaczy powinna zmniejszyć się z obecnych 8 mln do 1,5 mln. Aby to osiągnąć, rocznie musiałoby rzucać palenie 10 proc. spośród wszystkich palących.

Lek. med. Artur Prusaczyk, specjalista ginekolog-onkolog, wiceprezes zarządu Centrum Medyczno-Diagnostycznego, członek Rady Naukowej Stowarzyszenia IFIC POLSKA (stowarzyszenie reprezentujące różne zawody związane z opieką zdrowotną (m.in.: naukowcy, lekarze, pielęgniarki, ekonomiści, menedżerowie), przekonywał, że w tym celu musi być zbudowana strategia wdrożenia planu i wyznaczony realistyczny cel.

„Umiemy tworzyć strategię, ale nie ma zaplanowanych etapów wdrożenia i oceny efektów” – stwierdził Artur Prusaczyk.

Jak przekonywali autorzy raportu, ograniczaniu liczby palaczy tytoniu mógłby służyć program redukcji szkód, który polega na ukierunkowywaniu palaczy tytoniu na przechodzenie na wyroby o dokumentowanej mniejszej szkodliwości.

„Przykłady Szwecji i Wielkiej Brytanii pokazują, że możliwe jest powolne wychodzenia z palenia tytoniu” – przekonywała prof. dr hab. n. med. Halina Car, kierownik Zakładu Farmakologii Doświadczalnej, Wydział Nauk o Zdrowiu, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.

Według raportu WHO na temat tendencji w rozpowszechnieniu używania tytoniu w latach 2002-2030 wskazano, że do 2030 r. Szwecja jest obecnie o krok od osiągnięcia docelowego poziomu używania tradycyjnych wyrobów tytoniowych, wydzielających dym podczas spalania, wyznaczonego przez WHO (< 5 proc. populacji palących papierosy tradycyjne), przy którym kraj może oficjalnie ogłosić, że jest wolny od dymu tytoniowego. Według autorów raportu Instytutu Człowieka Świadomego będzie to pierwszy rozwinięty kraj na świecie, który osiągnie ten cel dzięki polityce, która zapewniła akceptowalność, dostępność i przystępność alternatywnych produktów nikotynowych dla dorosłych palaczy.

W 2023 roku rząd brytyjski rozpoczął realizację programu „Zamień, by przestać”, zachęcający palaczy do przechodzenia na wyroby alternatywne w ramach tzw. polityki redukcji szkód, który ma przyczynić się do tego, że w 2030 r. Wielka Brytania ma stać się krajem wolnym od dymu papierosowego. Oznacza to, że papierosy tradycyjne będzie palić mniej niż 5 proc. dorosłej populacji.

„Dane brytyjskiego Urzędu Statystyk Krajowych (ONS) pokazują, że w 2022 r. odsetek palących dorosłych w Wielkiej Brytanii spadł. Około 1 na 8 (12,9 proc.) osób w Wielkiej Brytanii w wieku 18 lat i więcej paliło papierosy. Odsetek obecnych palaczy w Wielkiej Brytanii spadł o 7,3 proc. w porównaniu z 2011 r., kiedy paliła około jedna piąta populacji” – zauważył Dominik Dziurda, prezes zarządu HTA Formedis.

Takie stanowisko potwierdził Krzysztof Łanda, lekarz, wiceminister zdrowia w latach 2015-2017. Według niego strategia redukcji jest potrzebna. „Jeśli wiemy, że liczba uzależnionych od nikotyny jest stała w populacji, to bez innych projektów nie zmniejszymy ilości dymu papierosowego. Wynika to z pierwszego przeglądu systematycznego w Polsce, czyli syntezy dostępnych wyników badań i dowodów naukowych na temat palenia tytoniu” – zauważył Krzysztof Łanda.

Krzysztof Łanda zauważył, że przegląd systematyczny potwierdził też stopniowanie ryzyka pojawienia się chorób w zależności od używanego medium. Według niego najbardziej szkodliwe są tradycyjne papierosy, mniej podgrzewacze tytoniu, po nich e-papierosy i pozostałe produkty bezdymne typu snus i saszetki.

Jednak takie podejście do problemu palenia tytoniu, jak zauważają autorzy raportu, stwarza ryzyko korzystania z takich wyrobów jak np. e-papierosy przez osoby niepełnoletnie i niepalące. Jest to prawdopodobnie największe ograniczenie wprowadzenia polityki redukcji szkód w Polsce, bowiem zalecenia AOTMiT (Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji), jak i Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021-2025, rekomendują i promują głównie działania edukacyjno-informacyjne i terapię uzależnień. Opracowane w 2022 r. „Wytyczne leczenia uzależnienia od nikotyny” nie wspominają o możliwości wychodzenia z palenia tytoniu poprzez bezdymne wyroby nikotynowe.

„Wsparcie behawioralne okazuje się nieszczególnie skuteczne, gdyż jedynie 8-10 proc. osób jest w stanie tak rzucić palenie” – twierdził Dominik Dziurda.

Jakub Szymański, główny specjalista w Wydziale Ochrony Zdrowia Psychicznego w Departamencie Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia, wspomniał, że kwestia strategii redukcji szkód wymaga dyskusji i odpowiedniego uregulowania.

„W przyszłym roku, jeszcze podczas naszej prezydencji w radzie UE, rozpoczną się prace nad zmianą dyrektywy tytoniowej. Zaproponujemy m.in. jednolity wygląd i opakowania wszystkich wyrobów zawierających nikotynę tak, by e-papierosy nie były tak atrakcyjne dla młodych osób” – zapowiadał Jakub Szymański.

Raport „Palenie tytoniu – najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków” zawiera rekomendacje i merytorycznie opracowany plan wdrożenia polityki redukującej liczbę palaczy i następstwa palenia tytoniu. Eksperci przekonywali, że przede wszystkim ważne jest dostrzeżenie palacza tytoniu jako osoby uzależnionej od nikotyny i uwzględnienie tego stanu w postaci wpisu do dokumentacji medycznej pacjenta. Nie mniej istotne są programy edukacyjno-informacyjne, które powinny docierać do szerokiego grona społeczeństwa.

„Szczególnie precyzyjnie zaplanowana edukacja zdrowotna na temat szkodliwości i następstw używania wyrobów zawierających tytoń i nikotynę powinna być skierowana do dzieci i młodzieży. Oprócz wsparcia osób palących poprzez finansowanie leczenia uzależnień i zdecydowane zwiększenie liczby antynikotynowych punktów konsultacyjnych, powinny obowiązywać i być respektowane restrykcyjne przepisy dystrybucji jednorazowych e-papierosów” – wyliczał dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Najważniejsze rekomendacje*

Z raportem można zapoznać się tu:
https://instytutczlowiekaswiadomego.pl/2024/04/19/premiera-raportu-palenie-tytoniu-najwazniejszy-czynnik-ryzyka-zdrowotnego-w-polsce-2024/

*opracowane przez autorów raportu „Palenie tytoniu – najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków” na podstawie zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, Rady Unii Europejskiej, Rekomendacji Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, dokumentów strategicznych państwa, aktualnego przeglądu badań naukowych, opinii ekspertów oraz doświadczeń międzynarodowych

źródło: PAP MediaRoom

16 listopada (jak co roku w trzeci czwartek listopada) obchodzimy Światowy Dzień Rzucania Palenia (Smokeout Day). Warto wiedzieć, że palenie papierosów jest nie tylko głównym czynnikiem ryzyka zachorowania na raka płuca czy krtani, ale również na raka pęcherza moczowego. To nowotwór, na który każdego roku w Polsce zapada około 7,5 tys. osób, a około 4 tys. umiera z jego powodu. 
Oznacza to, że rak pęcherza jest jednym z najgroźniejszych zabójców w urologii onkologicznej. Dlatego, Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, organizator kampanii edukacyjnej RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ!, gorąco zachęca do zerwania z nałogiem tytoniowym.

Opublikowane w tym roku wyniki raportu Polskiej Akademii Nauk dotyczącego problemu palenia są bardzo niepokojące – mimo prowadzonych od wielu lat szeroko zakrojonych kampanii antynikotynowych, odsetek palących Polaków nie zmniejsza się, a w ostatnim czasie wręcz wzrósł. Obecnie codziennie pali papierosy niemal co trzeci dorosły Polak (30,8% mężczyzn oraz 27,1% kobiet). Najwięcej nałogowych palaczy jest wśród osób bezrobotnych (34%) oraz gospodyń domowych (39%). Eksperci PAN przypominają, że palenie tytoniu jest najważniejszą przyczyną śmierci mężczyzn w Polsce. Zgodnie z danymi z 2019 roku przyczynia się do 26,6% wszystkich zgonów panów. W przypadku polskich kobiet palenie to drugi najczęstszy powód śmierci (przyczynia się do 13,7% zgonów). Generalnie palenie tytoniu jest powodem 83 tys. zgonów w Polsce, co odpowiada populacji średniej wielkości miasta, jak Nowy Sącz, Siedlce, czy Jelenia Góra. Na tę liczbę składa się 56 tys. śmierci mężczyzn i 27 tys. śmierci kobiet.

Równie niepokojące są wyniki badań ankietowych, przeprowadzone wśród młodzieży do 16 roku życia: w tej grupie wiekowej pali papierosy aż 23% osób! „Powszechność palenia wśród młodych osób w Polsce jest nie tylko alarmująca, ale też zaskakująca, biorąc pod uwagę wyniki badania, które w czerwcu 2023 roku wśród młodych Europejek i młodych Europejczyków z pokolenia Z (19-25 lat) i milenialsów (26-36 lat) przeprowadziła firma Merck. Badanie to zostało przeprowadzone w 12 krajach, w tym w Polsce. W sumie wzięło w nim udział 7495 respondentów, z czego 641 osób z Polski. Ponad połowa respondentów z Polski uznała, że zagrożeniem, którego najbardziej się obawiają w przyszłości i chcieliby wyeliminować ze swojego życia są zachorowania na nowotwory. Tymczasem, duża część z tych osób pali papierosy, a więc świadomie naraża się na zachorowanie na raka. Niektórzy młodzi ludzie wybierają e-papierosy lub podgrzewacze do tytoniu, będąc przekonanym o ich mniejszej szkodliwości. Chciałabym jednak podkreślić, że nie ma bezpiecznych dla zdrowia wyrobów tytoniowych” – mówi Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych.

W związku z alarmującymi statystykami dotyczącymi rozpowszechnienia palenia w Polce, eksperci PAN apelują m.in. o podwyższenie podatku od wyrobów tytoniowych (ich ceny dla konsumentów powinny rosnąć szybciej niż tempo dochodów indywidualnych i inflacji, całkowity zakaz ich eksponowania i promocji oraz podniesienie wieku osób uprawnionych do nabycia produktów nikotynowych z obecnie obowiązującego 18. roku życia do 21. roku życia. Tylko takie zdeterminowane działania mogą doprowadzić do oczekiwanego spadku konsumpcji produktów zawierających nikotynę. Jako przykład, eksperci PAN podają Nową Zelandii, gdzie rozpowszechnienie palenia tytoniu spadło z 18% w 2007 roku do 8% w 2022 roku. W Europie sukcesami w walce z tym nałogiem mogą pochwalić się Szwecja, gdzie obecnie papierosy pali 6% społeczeństwa oraz Wielka Brytania, gdzie do palenia przyznaje się 13% mieszkańców (to prawie dwukrotnie mniej niż wynosi średnia dla UE).

Rak pęcherza to skutek palenia

Nowotworem silnie tytoniozależnym, podobnie jak rak płuca, jest rak pęcherza moczowego. Palenie odpowiada za ponad połowę wszystkich przypadków tego nowotworu, a palacze są 3-4 razy bardziej narażeni na zachorowanie na raka pęcherza niż osoby niepalące. Co jest tego przyczyną? „W dymie tytoniowym znajduje się kilkadziesiąt substancji o silnym działaniu rakotwórczym. Podczas palenia substancje te są wdychane do organizmu, gdzie ulegają przemianom metabolicznym, a następnie przedostają do moczu, żeby wraz z nim zostać wydalone. Znajdujące się w moczu toksyczne składniki dymu tytoniowego wywierają działanie drażniące na nabłonek pęcherza moczowego, który jest bardzo wrażliwy na te czynniki rakotwórcze. Im większa jest liczba wypalanych dziennie papierosów i im dłuższy jest okres palenia, tym większe szkody zostają wyrządzone w nabłonku pęcherza. Dlatego ryzyko zachorowania na raka pęcherza jest najwyższe u osób, które zaczęły palić w młodym wieku” – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Piotr Chłosta, kierownik Katedry Urologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes poprzedniej kadencji Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

„Rak pęcherza zajmuje 10. miejsce wśród wszystkich nowotworów. To czwarty co do częstości występowania nowotwór u mężczyzn i trzynasty u kobiet. Palenie papierosów jest głównym czynnikiem ryzyka zachorowania na raka pęcherza. Pozostałe czynniki ryzyka to: zawodowe narażenie na substancje chemiczne, narażenie na promieniowanie radioaktywne, przewlekłe infekcje pęcherza oraz zakażenia pasożytnicze. Rak pęcherza rozwija się długo i początkowo nie daje żadnych objawów. Pierwsze niepokojące dolegliwości to pojawienie się krwi w moczu, częste i bolesne oddawanie moczu, ból brzucha, lędźwi lub dolnej części pleców, nietrzymanie moczu oraz częste infekcje dróg moczowych. Pojawienie się takich objawów powinno skłonić do jak najszybszej wizyty u lekarza rodzinnego lub urologa i wykonania niezbędnych badań diagnostycznych” – apeluje Krystyna Wechmann.

„Najczęstszym objawem raka pęcherza jest pojawienie się krwi w moczu. Nawet gdy jest to tylko jedna kropa krwi, warto wykonać badanie USG pęcherza moczowego. W razie wątpliwości konieczne jest również wziernikowanie pęcherza. To badania, które mogą wykluczyć lub potwierdzić, czy mamy do czynienia z rakiem pęcherza. Jeśli ten nowotwór zostanie rozpoznany, dalsza diagnostyka ma na celu rozstrzygnięcie, czy zmiany występujące w pęcherzu mają charakter powierzchowny, ograniczony do nabłonka, czy zajmują też głębsze warstwy, czyli mają charakter naciekający, inwazyjny. Od tego uzależnione jest bowiem dalsze postępowanie. Opcje terapeutyczne, które obejmują endoskopowe wycięcie patologicznych zmian, chemioterapię dopęcherzową, chirurgiczne usunięcie całego pęcherza oraz leczenie systemowe, czyli chemioterapię i immunoterapię, są dobierane w zależności od zaawansowania nowotworu. Również rokowania są zależne od stopnia zaawansowania nowotworu w momencie diagnozy – wczesne rozpoznanie umożliwia całkowite wyleczenie, natomiast rozpoznanie w stadium, gdy rak rozprzestrzenił się już po organizmie pozwala jedynie na leczenie, którego celem jest wydłużenie życia pacjenta” – tłumaczy dr. n. med. Iwona Skoneczna ze Szpitala Grochowskiego im. dr med. R. Masztaka w Warszawie, onkolog specjalizujący się w nowotworach urologicznych.

Jak rzucić palenie?

Badania pokazują, że na wyniki leczenia raka pęcherza wpływa także to, czy pacjent pali papierosy czy nie. Rzucenie palenia, nawet dopiero po rozpoznaniu nowotworu, zdecydowanie poprawia rokowania. Niestety, badania ankietowe pokazują, że większość palących Polaków nie zamierza rzucić palenia. Dotyczy to 65% kobiet i 75% mężczyzn. Choć
palacze wiedzą, że palenie jest szkodliwe, jednak bagatelizują skutki, jakie tytoń wywiera na ich organizm, są wręcz znieczuleni na wszelkie zalecenia czy ostrzeżenia umieszczane np. na paczkach papierosów. Ta niechęć do zerwania z nałogiem wynika z bardzo silnego uzależnienia, zarówno psychicznego, jak i fizycznego, jakie wywołuje nikotyna. Sama silna wola często nie jest wystarczająca do wyeliminowania tego nałogu i warto wówczas zdecydować się na profesjonalne leczenie uzależnienia, które obejmuje psychoterapię i farmakoterapię.

Informacji o metodach pomagających w walce z uzależnieniem od tytoniu lub w utrzymaniu abstynencji papierosowej udziela Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym (801 108 108 lub 22 211 80 15). Jej pracownicy oferują swoją pomoc od poniedziałku do piątku w godz. 9:00-21:00 oraz w soboty w godz. 9:00-15:00. Warto też skorzystać ze strony internetowej z poradami i informacjami dla osób rzucających palenie http://jakrzucicpalenie.pl lub pobrać jedną z wielu dostępnych bezpłatnych aplikacji mobilnych (np. „Jak rzucić palenie” opracowaną przez specjalistów z Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego).

Kampania edukacyjna RAK PĘCHERZA – WYKRYJ I LECZ! jest prowadzona przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych od maja 2021 roku. Jej celem jest zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat tego nowotworu. Działania edukacyjne prowadzone są na stronie internetowej kampanii www.rakpecherza-wykryjilecz.pl. oraz na profilu na Facebooku www.facebook.com/rak.pecherza.wykryj.i.lecz. Na Facebooku działa też zamknięta grupa wsparcia dla pacjentów z rakiem pęcherza i ich bliskich www.facebook.com/groups/rakpecherzawykryjilecz Patronat nad kampanią sprawują Polskie Towarzystwo Urologiczne, Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, Polskie Stowarzyszenie Pielęgniarek Onkologicznych oraz Polskie Towarzystwo Pielęgniarek Stomijnych. Partnerem strategicznym kampanii jest firma Merck.

Źródło informacji: Expert PR sp. z o.o.  

Najbardziej wszechstronne jak dotąd badanie populacyjne nie potwierdziło, że e-papierosy i inne alternatywne produkty dostarczające nikotynę, promowały rozpoczęcie palenia papierosów. Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie Public Health Research.
W badaniu przeprowadzonym pod kierunkiem ekspertów z Queen Mary University of London również znaleziono pewne dowody na to, że produkty te konkurują z papierosami, a zatem mogą przyspieszać rezygnację z palenia, ale odkrycie to jest jedynie wstępne i potrzeba więcej danych, aby określić wielkość tego efektu. 

W badaniu porównano przebieg używania i sprzedaży papierosów elektronicznych w czasie ze wskaźnikami palenia i sprzedażą papierosów w krajach o historycznie podobnych trajektoriach palenia, ale różniących się obecnymi przepisami dotyczącymi e-papierosów. Porównano Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone z Australią, gdzie obowiązuje zakaz sprzedaży e-papierosów zawierających nikotynę. Obserwowano także interakcje między paleniem a alternatywnymi produktami z nikotyną popularnymi w innych krajach, w tym stosowaniem doustnych saszetek nikotynowych w Szwecji oraz produktami, które podgrzewają, a nie spalają tytoń w Japonii i Korei Południowej, gdzie są one szeroko stosowane.

Spadek liczby palaczy w Australii jest wolniejszy niż w Wielkiej Brytanii i USA wśród młodych ludzi i grup o niższym statusie społeczno-ekonomicznym. Większy spadek sprzedaży papierosów tradycyjnych zaobserwowano w Wielkiej Brytanii niż w Australii. Wzrostowi sprzedaży podgrzewanych wyrobów tytoniowych w Japonii towarzyszył znaczny spadek sprzedaży papierosów tradycyjnych.

Badacze zauważają, że ponieważ ludzie mogą używać zarówno papierosów, jak i wyrobów alternatywnych, dane dotyczące rozpowszechnienia tych wyrobów pokrywają się, w związku z czym potrzeba więcej czasu, aby określić wpływ wyłącznego używania nowych wyrobów na rozpowszechnienie palenia. Autorzy twierdzą również, że przesłanki wskazujące na to, że alternatywne produkty nikotynowe zastępują palenie – zwłaszcza wielkość tego efektu – wymagają potwierdzenia, gdy dostępnych będzie więcej danych. W miarę pojawiania się dalszych danych dotyczących rozpowszechnienia i sprzedaży analizy staną się bardziej dokładne.

Profesor Peter Hajek, dyrektor Jednostki Badań nad Zdrowiem i Stylem Życia w Wolfson Institute of Population Health na Queen Mary University of London, powiedział:

„Wyniki tego badania rozwiewają obawy, że dostęp do e-papierosów i innych produktów nikotynowych niskiego ryzyka sprzyja paleniu. Nic na to nie wskazuje, a istnieją pewne oznaki, że faktycznie konkurują one z papierosami, ale aby uzyskać więcej danych na temat potrzebny jest dłuższy okres obserwacji, aby określić wielkość tego efektu.”

Współautor, profesor Lion Shahab, współdyrektor Grupy Badawczej ds. Tytoniu i Alkoholu na UCL, powiedział: „Ta wszechstronna analiza potwierdza, że kraje, które przyjęły bardziej postępowe stanowisko w sprawie e-papierosów, nie zaobserwowały szkodliwego wpływu na wskaźniki palenia. Wyniki sugerują, że – najprawdopodobniej – e-papierosy jak dotąd wyparły szkodliwe papierosy w tych krajach. Jednakże ponieważ jest to dziedzina szybko rozwijająca się, a na rynek co roku wprowadzane są nowe technologie, ważne jest, aby kontynuować monitorowanie danych krajowych.”

Profesor Brian Ferguson, dyrektor Programu Badań nad Zdrowiem Publicznym (NIHR) skomentował: „Wstępne ustalenia z tego badania są cenne, ale nie można jeszcze wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Konieczne są dalsze badania w tej dziedzinie, aby lepiej zrozumieć wpływ alternatywnego dostarczania nikotyny produkty takie jak e-papierosy mogą mieć wpływ na wskaźniki palenia”.

Przypisy:
Peter Hajek, Wpływ produktów dostarczających nikotynę o zmniejszonym ryzyku na rozpowszechnienie palenia i sprzedaż papierosów: badanie obserwacyjne GIRO, Badania zdrowia publicznego (2023). DOI: 10.3310/RPDN7327

źródło: https://medicalxpress.com/news/2023-09-population-e-cigarettes-gateway.html za Queen Mary, University of London 
Palacze tytoniu tracą średnio około 10 lat życia w porównaniu z osobami, które nigdy nie paliły – wynika z opublikowanej przez Biuro Analiz Sejmowych „Opinii dotyczącej stanu epidemii nałogu papierosowego w Polsce, jego aspektów ekonomiczno-społecznych i perspektyw wyjścia” autorstwa prof. dr hab. Andrzeja M. Fala z Collegium Medicum Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, prezesa Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego. Ale to nie wszystkie skutki nikotynizmu.
Prof. Andrzej M. Fal szacuje, że uzależnienie od palenia papierosów kosztuje Polskę ponad 90 mld zł rocznie. Palacze obciążają budżet bezpośrednio (leczenie, diagnostyka, leki, zabiegi, pobyt w szpitalu) na kwotę około 50 mld zł i pośrednio, przez zmniejszoną aktywność zawodową, na kwotę około 42 mld zł. W Polsce pali 8 milionów osób, co stanowi około 29 proc. dorosłej populacji.

„Co roku notujemy u nas średnio 2 miliony zachorowań związanych z paleniem. Gdybyśmy, wzorem państw takich jak Szwecja, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Nowa Zelandia czy ostatnio Czechy, zastosowali bardziej pragmatyczne podejście w zwalczaniu tego nałogu, uniknęlibyśmy nawet 750 tysięcy przypadków takich zachorowań w skali roku – tłumaczy prof. Andrzej M. Fal.

Jego zdaniem oszczędność w budżecie wyniosłaby wówczas 26 mld zł. 

„Taki efekt dałaby u nas kombinacja zintensyfikowanej edukacji, nikotynowych terapii zastępczych z celowanym rozszerzeniem strategii redukcji szkód o nikotynizm, czyli tzw. terapia pomostowa, w której nałogowi palacze zamiast papierosa używają jego substytutów” – tłumaczy profesor 

Oprócz absencji pracowników palących papierosy, której skutki są oczywiste, występuje również problem związany z efektywnością w pracy chorej osoby. Pracownik jest wtedy mniej wydajny, szybciej się męczy, mniej dokładnie wykonuje obowiązki zawodowe. To również generuje negatywny efekt ekonomiczny.  

Jedną z form zmniejszenia kosztów nałogu palenia – zdaniem profesora – jest ciągłe informowanie społeczeństwa o szkodliwości palenia połączone z rozszerzoną, konsekwentną, trwającą od dzieciństwa edukacją prozdrowotną, promocją zdrowego stylu życia. 

„Przede wszystkim należy uświadomić ludzi, że nie ma zdrowej formy palenia – wszystkie papierosy i ich substytuty są szkodliwe dla człowieka. Natomiast ta szkodliwość jest stopniowalna. Wiemy, że to papieros jest najbardziej ryzykowny dla zdrowia. Niektóre jego substytuty mogą więc pomóc w ograniczeniu szkodliwości palenia” – podkreśla Andrzej M. Fal. 

Polska osiągnęła w walce z nałogiem palenia bardzo dobre wyniki, stosując przez 20 lat politykę antypapierosową – z ponad 40 proc. populacji palących mężczyzn i prawie 30 proc. populacji kobiet na przełomie lat 90., odsetek palaczy w społeczeństwie spadł do około 20 proc. 

„Otrzeźwiły nas dopiero dane Polskiej Akademii Nauk z wiosny tego roku, z których wynika, że dziś w Polsce pali ponad 30 proc. mężczyzn i 28 proc. kobiet. To dramatycznie więcej niż donosiły raporty jeszcze dwa lata temu” – mówi prof. Andrzej M. Fal.

Jego zdaniem wzrost liczby palaczy w Polsce wynika z tego, że zbyt mocno uwierzyliśmy w sukces w walce z nałogiem palenia.

„Rzeczywiście mieliśmy sukces, w który się zapatrzyliśmy i uznaliśmy, że jesteśmy już tak dobrzy, że nic więcej nie trzeba robić. Uciekły nam już nie tylko takie kraje jak Szwecja czy Wielka Brytania, egzekwujące profilaktykę antynikotynową od dziesięcioleci. Niepokoić powinno nas to, że powoli uciekają nam też państwa bliższe nam geograficznie i kulturowo, jak np. Czechy czy niedawno Bułgaria. One też wybrały już drogę pragmatyzmu” – podkreśla Andrzej M. Fal. 

Profesor rozróżnia dwa podejścia w polityce antynikotynowej: purystyczne (ortodoksyjne), opowiadające się za koniecznością całkowitego rzucenia palenia oraz pragmatyczne – dopuszczające substytuty, jako środki przez część ekspertów uznawane za mniej szkodliwe dla palacza niż papierosy (jeśli ktoś nie może lub nie zamierza całkowicie rozstać się z nałogiem). I dodaje, że on sam należy do pragmatyków.

„Puryzm i ortodoksja do niczego dobrego nie prowadzą. Potrzebny jest złoty środek” – mówi Andrzej M. Fal.

Przy czym wskazuje, że każdy nowy produkt na rynku tytoniowym – e-papierosy, podgrzewacze, saszetki nikotynowe i snusy (używka na bazie tytoniu) – jest szkodliwy i ma swoje wady. Profesor podaje przykład e-papierosów, które z założenia miały zredukować ryzyko wynikające z palenia papierosów, a same stały się problem, ponieważ zaczęły je stosować dzieci.

„Każdy z tych produktów musi podlegać restrykcjom, jakie dotyczą tradycyjnych papierosów. Nie może być sprzedawany osobom młodocianym i nie można go reklamować ani eksponować w witrynach sklepowych, na stacjach benzynowych, żeby skusić niepalącego” – mówi profesor. 

Ideałem byłoby – zdaniem profesora – definiować substytuty papierosów, jako „techniki postępowań skierowane do osób palących, chorujących z tego powodu i nie mogących zerwać z nałogiem”. 

Z opracowanej przez profesora Fala „Opinii dotyczącej stanu epidemii nałogu papierosowego w Polsce, jego aspektów ekonomiczno-społecznych i perspektyw wyjścia” wynika, że z papierosową epidemią najskuteczniej w całej UE walczy dzisiaj Szwecja. Odsetek osób palących papierosy sięga tam 5,6 proc. społeczeństwa. To blisko 5-krotnie mniej niż wynosi średnia UE i blisko 6-krotnie mniej niż w Polsce. 

„Sukces wynika z tego, że Szwedzi pracują równie ciężko, jak myśmy pracowali, tylko że oni nie odpuścili. Mniej więcej dziesięć lat temu odsetek palących w Szwecji i w Polsce był podobny. W tej chwili te wartości się rozjechały. Szwedzi więcej włożyli w edukację, w ten prawdziwy, podstawowy mechanizm prewencji” – tłumaczy profesor. 

Jego zdaniem szwedzkie osiągnięcia w walce z nałogiem tytoniowym wynikają także z dopuszczenia pewnych substytutów. 

„Substytuty wyparły tam papierosa. Szwecja nie jest dziś wolna od uzależnienia nikotynowego, Szwecja jest wolna od dymu, od papierosa. Przed nimi drugi etap walki właśnie z tymi pozostałościami, jakimi są substytuty” – tłumaczy Andrzej M. Fal.

I przypomina, że Szwedzi mają najniższy odsetek zachorowań na raka w Europie, w tym najniższy odsetek zachorowań na raka dróg oddechowych. 

„To potwierdza, że musimy znaleźć równowagę między purystami i pragmatykami. A na pewno powinny się znaleźć pieniądze na badania substytutów papierosów. Żebyśmy wiedzieli, w jakim stopniu są one szkodliwe w porównaniu z papierosem i przestali się przerzucać argumentami niepopartymi rzetelnymi wynikami – dodaje profesor.

Dane Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) podają, że na świecie rocznie z powodu palenia tytoniu umiera ok. 8,2 miliona osób, w tym 1 milion z powodu palenia biernego. WHO uznaje wszystkie tytoniowe wyroby za szkodliwe dla zdrowia i nawołuje m.in. do wdrożenia całkowitego zakazu ich reklamy w jakiejkolwiek formie, powszechnego poradnictwa dla uzależnionych, także za pomocą bezpłatnych dla dzwoniących po pomoc linii telefonicznych oraz ewentualnego wsparcia zdecydowanych na zaprzestanie używania tytoniu okresową nikotynową terapią zastępczą.

Źródło: PAP MediaRoom

Badanie przeprowadzone wśród ponad 15 tysięcy lekarzy w 11 krajach uwidoczniło potrzebę dalszej edukacji. Fundacja na rzecz Świata Wolnego od Dymu Papierosowego (ang. Foundation for a Smoke-Free World) zachęca badaczy do opracowywania nowych programów analityczno-edukacyjnych.
Średnio prawie 77% lekarzy błędnie uważa, że nikotyna powoduje raka płuc, a 78% twierdzi, że jest przyczyną miażdżycy.

Podczas gdy średnio 87% lekarzy przynajmniej umiarkowanie zgadza się, że pomoc pacjentom w rzuceniu palenia jest priorytetem, brak szkolenia i wiedzy na temat nikotyny negatywnie wpływa na udzielane porady dotyczące rzucenia palenia i ograniczania szkodliwości tytoniu.

Jednocześnie ponad 80% ankietowanych lekarzy wyraża co najmniej umiarkowane zainteresowanie szkoleniami z zakresu rzucania palenia i ograniczania szkodliwości tytoniu.

NOWY JORK, 20 lipca 2023 /PRNewswire/ — Jak wynika z badania sfinansowanego przez Foundation for a Smoke-Free World – Fundację na rzecz Świata Wolnego od Dymu Papierosowego, zdecydowana większość lekarzy z całego świata błędnie przypisuje nikotynie negatywne konsekwencje zdrowotne, wynikające z palenia papierosów. To z kolei ma bezpośredni negatywny wpływ na postępy w zakresie wspierania palaczy w rzuceniu palenia.
 
Sermo, niezależna platforma i lider w obszarze praktycznych informacji przekazywanych przez pracowników służby zdrowia, przeprowadziła internetowe badanie ankietowe wśród ponad 15 tysięcy lekarzy z 11 krajów (Chiny, Niemcy, Grecja, Indie, Indonezja, Izrael, Włochy, Japonia, RPA, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone).
 
Podczas gdy średnio 87% lekarzy przynajmniej umiarkowanie zgadza się, że pomoc pacjentom w rzuceniu palenia jest priorytetem, niepokojący wydaje się fakt, iż średnio 74% błędnie uważa, że to nikotyna powoduje szereg chorób, począwszy od raka płuc aż po POChP.
 
Wyniki te budzą poważne obawy co do zdolności lekarzy do zapewnienia palącym pacjentom najdokładniejszych i najskuteczniejszych porad dotyczących rzucania palenia. To błędne postrzeganie może tłumaczyć fakt, że średnio tylko około połowa lekarzy (55%) zaleca nikotynową terapię zastępczą dostępną bez recepty, aby pomóc pacjentom w ograniczeniu lub rzuceniu palenia.

„Konieczne jest odpowiednie przeszkolenie lekarzy, w ramach którego poznają fakty dotyczące nikotyny i możliwości ograniczania szkodliwości tytoniu, aby skuteczniej wspierać palących pacjentów w rzucaniu nałogu – powiedział dr Muhammad Ahmed, dyrektor ds. badań z zakresu zdrowia i nauki w Fundacji na rzecz Świata Wolnego od Dymu Papierosowego. – Przy ponad 7 milionach palaczy umierających rocznie z powodu chorób związanych z paleniem na całym świecie, wiele istnień ludzkich można uratować, jeśli lekarze zdobędą większą wiedzę na temat dostępnych narzędzi, które mogą wspomóc proces rzucania palenia”.
 
Dr Jed Rose, prezes i dyrektor generalny ośrodka badawczego Rose Research Center (RRC) i współwynalazca plastra nikotynowego, powiedział:

„Pacjenci oczekują od lekarzy wiarygodnych porad zdrowotnych. Dlatego ważne jest, aby lekarze udzielali palaczom dokładnych i zgodnych z aktualnym stanem wiedzy porad na temat zagrożeń dla zdrowia związanych z paleniem papierosów w porównaniu z używaniem produktów, które dostarczają nikotynę w inny sposób niż poprzez spalanie”.
 
 
RRC to ośrodek badawczy z siedzibą w Raleigh, NC, który specjalizuje się w badaniach nad uzależnieniem od tytoniu, w tym badaniach nad grupą palaczy, uzależnieniem, rzuceniem palenia, ograniczaniem szkodliwości tytoniu i używaniem innych wyrobów tytoniowych. RRC jest beneficjentem Fundacji na rzecz Świata Wolnego od Dymu Papierosowego.
 
Mimo że w środowisku medycznym panuje niemal jednomyślność co do tego, że to palenie tytoniu, nie zaś sama nikotyna, powoduje negatywne konsekwencje zdrowotne wynikające z palenia papierosów, badanie ankietowe przeprowadzone wśród lekarzy wykazało, że:
 
– średnio 74% lekarzy przynajmniej umiarkowanie zgadza się ze stwierdzeniem, że nikotyna powoduje raka płuc, pęcherza moczowego oraz głowy/szyi/żołądka,
w Stanach Zjednoczonych odsetek ten wynosi 70%, w Niemczech – 78%, w Chinach – 86%, w Japonii – 85%,
– średnio 78% lekarzy przynajmniej umiarkowanie zgadza się ze stwierdzeniem, że nikotyna jest przyczyną miażdżycy,
– średnio 76% lekarzy przynajmniej umiarkowanie zgadza się ze stwierdzeniem, że nikotyna jest przyczyną POChP.
 
Chociaż te błędne przekonania są alarmujące, pozytywne jest to, że średnio 81% ankietowanych lekarzy wyraża co najmniej umiarkowane zainteresowanie szkoleniami dotyczącymi rzucania palenia i ograniczania szkodliwości tytoniu.
 
Badanie, które zostało przeprowadzone w 2022 r., wykazało również, że rozmowy lekarzy z palącymi pacjentami koncentrują się na korzyściach zdrowotnych wynikających z ograniczenia lub rzucenia palenia (średnio 73% na całym świecie) oraz na zagrożeniach dla zdrowia wynikających z dalszego palenia (średnio 73% na całym świecie). Jednocześnie stosunkowo niewielka liczba lekarzy ‒ średnio nieco ponad połowa (średnio 56% na całym świecie) ‒ zaleca ograniczenie ilości wyrobów tytoniowych przeznaczonych do palenia, a mniej niż połowa lekarzy (średnio 48% na całym świecie) pomaga pacjentom opracować plan rzucenia palenia.
 
Fundacja na rzecz Świata Wolnego od Dymu Papierosowego zachęca badaczy do składania wniosków w zakresie dalszych analiz wyników badania ankietowego lekarzy i opracowania programów, które promowałyby wiedzę wśród lekarzy w zakresie rzucania palenia i ograniczania szkodliwości tytoniu. Badaczy zainteresowanych złożeniem wniosku zachęca do kontaktu pocztą elektroniczną na adres: support@smokefreeworld.org. Wyniki badania ankietowego lekarzy są dostępne na stronie internetowej Fundacji pod adresem: www.smokefreeworld.org/doctorssurvey2022/.
 
Fundacja na rzecz Świata Wolnego od Dymu Papierosowego
 
Fundacja na rzecz Świata Wolnego od Dymu Papierosowego (ang. Foundation for a Smoke-Free World) to niezależna, amerykańska organizacja działająca na zasadzie non-profit, zgodnie z 501(c)(3), która udziela dotacji na rzecz poprawy stanu zdrowia na świecie poprzez wyeliminowanie palenia tytoniu w tym pokoleniu. Fundacja realizuje swoją misję poprzez trzy szerokie kategorie działań: badania w dziedzinie zdrowia i nauki; dywersyfikacja rolnictwa; oraz transformacja przemysłu. Fundacja, której działalność jest finansowana z corocznych darowizn od PMI Global Services Inc. („PMI”), jest jednocześnie niezależna od PMI i działa w sposób zapewniający jej niezależność od jakiegokolwiek podmiotu komercyjnego. Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej Fundacji: www.smokefreeworld.org.
 
 
Źródło: Foundation for a Smoke-Free World
Źródło informacji: PR Newswire

Kanada wprowadza zupełnie nowe rozwiązanie w walce z paleniem papierosów. Od 1 sierpnia bieżącgo roku każdy pojedynczy papieros sprzedawany w tym kraju będzie opatrzony ostrzeżeniem o szkodliwości palenia. 

W Kanadzie ostrzeżenia o szkodliwości palenia będą znajdowały się już nie tylko na opakowaniach, ale również wewnątrz. Health Canada, kanadyjska agencja odpowiadająca za zdrowie, zakłada, że do kwietnia 2025 r. w Kanadzie sprzedawane będą już wyłącznie wyroby tytoniowe z nowymi etykietami ostrzegawczymi bezpośrednio na papierosach. Wprowadzenie nowych regulacji ma prowadzić do zmniejszenia liczby osób palących do mniej niż 5 proc. do 2035 roku. 

Z powodu palenie tytoniu każdego roku umiera około 48 tys. Kanadyjczyków. Jest powszechnie uważane za czynnik ryzyka raka płuc, chorób serca i udaru mózgu.

źródło: opracowanie własne

Światowy Dzień Bez Tytoniu, obchodzony 31 maja, to doskonała okazja do zwrócenia uwagi na wpływ e-papierosów na zdrowie. W ostatnich latach coraz większy odsetek osób, dążących do zerwania z tradycyjnym paleniem, decyduje się sięgać po e-papierosy. Te urządzenia, znane również jako e-papierosy lub elektroniczne papierosy, wciąż cieszą się większą tolerancją społeczną i postrzegane są jako „mniej szkodliwe” alternatywy. W Światowym Dniu Bez Tytoniu warto zastanowić się nad tym, czy e-papierosy są rzeczywiście bezpieczną alternatywą. Przyjrzenie się temu zagadnieniu z perspektywy eksperta, dr. hab. n. med. Piotra Buszmana, prof. nadzw., Grupa American Heart of Poland może pomóc nam podjąć świadome decyzje dotyczące naszego zdrowia.

Główne różnice między tymi dwoma rodzajami palenia
Tradycyjne papierosy zawierają szereg szkodliwych substancji chemicznych, takich jak smoła, benzen, cyjanowodór i inne toksyny. E-papierosy również zawierają różne substancje chemiczne m.in. płyn z nikotyną, glikolem propylenowym, glicerolem i aromatami. Tradycyjne papierosy produkują dym i intensywny zapach, natomiast E-papierosy nie produkują dymu, ale wytwarzają parę – mówi dr hab. n. med. Piotr Buszman, prof. nadzw., Grupa American Heart of Poland.
Inna forma tego samego uzależnienia

E-papierosy często są wybierane przez palaczy jako „mniej szkodliwy” zastępnik dla tradycyjnych papierosów, który ma pomóc w przetrwaniu zerwania z nałogiem. Często jednak efektem takiej zamiany nie jest wcale faktycznie całkowite rzucenie palenia, a jedynie przestawienie się z jednej formy używki na drugą. 
Nie zapominajmy, że e-papierosy również zawierają nikotynę, która jest substancją uzależniającą. Zamiana zwykłego papierosa na jego elektroniczny substytut bez jakiegokolwiek planu odejścia od palenia będzie dalszym trwaniem w nałogu – zaznacza kardiolog American Heart of Poland. 
E-papierosy modne wśród młodzieży

Liczba palących w Polsce szacowana jest na ok. 8 milionów, a w skali globalnej jest to blisko 1,3 miliarda. Coraz większy odsetek w tym gronie stanowią osoby sięgające po e-papierosy. Według badań Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce po e-papierosy sięga już co czwarty nastolatek, co sprawia, że nasz kraj znajduje się w pierwszej piątce krajów o najwyższym odsetku palących nieletnich w Europie. Częstotliwość stosowania e-papierosów wśród osób w wieku 15-18 lat jest przy tym znacznie większa niż w przypadku tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Jak podkreśla Piotr Buszman, jedno z bardzo istotnych zagrożeń stanowią właśnie moda i większe przyzwolenie społeczne dla e-papierosów.
W efekcie może się okazać, że skala palenia papierosów elektronicznych będzie przewyższać liczbę osób palących wyroby „tradycyjne”, a lekarze będą mieć do czynienia z całą rzeszą młodych ludzi, którzy już od nastoletnich lat systematycznie dostarczają do swojego organizmu nikotynę i inne szkodliwe substancje. A warto przy tym zauważyć, że badania nad wpływem długoterminowego użytkowania e-papierosów na zdrowie nadal są prowadzone – przestrzega specjalista American Heart of Poland. 
Zabójstwo dla serca
Palenie papierosów w pierwszej kolejności kojarzone jest z chorobami układu oddechowego. Ma ono jednak negatywny wpływ również na wiele innych narządów – w tym m.in. na serce. 
Dla naszego układu krążenia szkodliwa jest już sama nikotyna, którą zawierają zarówno klasyczne papierosy jak i te elektroniczne. Substancja ta podnosi ciśnienie, uszkadza naczynia krwionośne i śródbłonek, może także powodować destabilizację blaszki miażdżycowej. A pamiętajmy przy tym, nikotyna nie jest jedyną szkodliwą substancją, jaką zawierają e-liquidy – wyjaśnia Piotr Buszman, kardiolog inwazyjny.
Palenie tytoniu jest jednym z głównych czynników ryzyka rozwoju chorób serca, takich jak choroba wieńcowa, zawał serca, miażdżyca i nadciśnienie tętnicze. 
Substancje chemiczne obecne w dymie tytoniowym, takie jak nikotyna, tlenek węgla i inne toksyny, powodują uszkodzenie naczyń krwionośnych, prowadzące do zwężenia tętnic i ograniczenia przepływu krwi do serca. Długotrwałe palenie tytoniu prowadzi do uszkodzenia ścian naczyń krwionośnych, powodując ich stwardnienie i zmniejszenie elastyczności. To może prowadzić do zwiększonego ciśnienia krwi i rozwoju nadciśnienia tętniczego, co stanowi główny czynnik ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Ponadto palenie tytoniu może powodować zaburzenia rytmu serca, takie jak migotanie przedsionków i tachykardia. Nikotyna zawarta w papierosach może wpływać na impulsy elektryczne w sercu, co prowadzi do nieregularnego bicia serca – dodaje kardiolog.
Ważne jest, aby zauważyć, że te szkodliwe efekty palenia tytoniu na serce mogą być zmniejszane lub odwracane, jeśli osoba zdecyduje się rzucić palenie. Zaprzestanie palenia tytoniu jest kluczowym krokiem w ochronie zdrowia serca i zmniejszeniu ryzyka chorób serca.
źródło: Grupa American Heart of Poland