Medicalpress
Niedobory nie zawsze zaczynają się po urodzeniu. Czasem są skutkiem decyzji podejmowanych przez otoczenie matki. Badania naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu ujawniają, jak bierna ekspozycja ciężarnej kobiety na dym tytoniowy może wpłynąć na jeden z kluczowych pierwiastków w organizmie dziecka – selen, od którego zależą m.in. odporność, metabolizm i ochrona przed stresem oksydacyjnym.
Choć selen należy do grupy pierwiastków śladowych, jego znaczenie dla zdrowia trudno przecenić. Bierze udział w regulacji układu odpornościowego i wspiera rozwój neurologiczny. Niedobór selenu może zwiększać ryzyko infekcji, chorób sercowo-naczyniowych, nowotworów czy zaburzeń neurologicznych.

Tym większe znaczenie ma fakt, że aż 2/3 dzieci objętych badaniem miało zbyt niskie stężenie selenu we krwi. A jeden z najważniejszych czynników ryzyka był zaskakujący: ekspozycja na dym tytoniowy, jeszcze w życiu płodowym.

Śląskie dzieci pod lupą
Zespół pod kierunkiem prof. Pawła Gać i prof. Krystyny Pawlas zbadał 299 dzieci w wieku wczesnoszkolnym z terenów uprzemysłowionych. Sprawdzano nie tylko stężenie selenu we krwi, ale też dokładnie analizowano historię ekspozycji matek na dym tytoniowy w czasie ciąży –  zarówno czynnej, jak i biernej.

Dzieci, których matki były narażone na dym w ciąży, miały znacząco niższe stężenie selenu. Różnice były istotne statystycznie – niezależnie od tego, czy matka paliła aktywnie, czy jedynie przebywała  w zadymionym otoczeniu.

Co ważne: aktualna ekspozycja dziecka na dym (np. w domu) nie miała już wpływu na stężenie selenu. Kluczowy był okres prenatalny.
– Protokół badania nie uwzględniał podziału na trymestry, więc nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, który okres ciąży może być najbardziej wrażliwy na działanie dymu w kontekście stężenia selenu  u dziecka – mówi prof. dr hab. Paweł Gać, kierownik Katedry Zdrowia Środowiskowego, Medycyny Pracy i Epidemiologii na Wydziale Nauk o Zdrowiu UMW. – To ważny problem badawczy i potencjalny kierunek dalszych analiz.

Dlaczego to takie istotne?
Dym papierosowy to źródło wolnych rodników i substancji toksycznych, które mogą prowadzić do stresu oksydacyjnego. Selen jest jednym z głównych antyoksydantów, a więc w obliczu ekspozycji na dym, jego zasoby mogą być szybciej zużywane przez organizm. W ciąży dodatkowo dochodzi do zaburzeń transportu mikroelementów przez łożysko.

Autorzy badania wskazują, że prenatalna ekspozycja na dym tytoniowy powinna być uznawana za niezależny czynnik ryzyka niedoboru selenu u dziecka. A ponieważ selen wpływa m.in. na rozwój układu odpornościowego i nerwowego, konsekwencje mogą być długofalowe.

Wnioski dla zdrowia publicznego
Tylko 33,8 proc. badanych dzieci miało prawidłowe stężenie selenu we krwi (≥80 μg/L). Ekspozycja prenatalna na dym tytoniowy obniżała stężenie tego pierwiastka we krwi średnio o 4–6 μg/L. Niezależnymi czynnikami ryzyka niedoboru selenu były: starszy wiek dziecka, niedowaga oraz narażenie matki na dym papierosowy w ciąży.

Badacze apelują o włączenie oceny narażenia na dym tytoniowy do standardowych procedur opieki prenatalnej. Ich zdaniem, działania edukacyjne i profilaktyczne mogą realnie wpłynąć na zdrowie przyszłych pokoleń. Warto też rozważyć suplementację selenu w grupach ryzyka –  choć to wymaga dalszych badań.

– Rozważamy starania o pozyskanie grantu na ponowną ocenę badanej grupy dzieci pod kątem follow-upu – zapowiada prof. Gać. – Ocena, czy obniżone stężenie selenu we krwi utrzymuje się w kolejnych latach i przekłada na konkretne problemy zdrowotne, byłaby niewątpliwie ciekawa.

Dym papierosowy to nie tylko kwestia zapachu czy nałogu. W przypadku kobiet w ciąży to realne, biologiczne zagrożenie, które może obniżyć kluczowe rezerwy odporności dziecka na lata.

Badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu wskazuje, jak wcześnie i jak subtelnie mogą zaczynać się nierówności zdrowotne – nawet zanim dziecko przyjdzie na świat.

 
Materiał powstał na podstawie publikacji:
Prenatal environmental tobacco smoke exposure: a predictor of blood selenium levels in children.
Gać P, Fułek M, Żórawik A, Poręba R, Pawlas K, Pawlas N. Front Public Health. 2025
źródło: UMW
W 2023 roku blisko jedna czwarta mieszkańców Unii Europejskiej w wieku co najmniej 15 lat paliła papierosy — podał Eurostat. To oznacza spadek o dwa punkty procentowe w porównaniu z 2017 rokiem, gdy odsetek wynosił 26 proc.
Różnice w paleniu między płciami pozostają wyraźne. Wśród mężczyzn odsetek ten wyniósł 28 proc., a wśród kobiet 21 proc.

Zdecydowanie niższe wskaźniki notowały Szwecja (8 proc.), Holandia (11 proc.) i Dania (14 proc.)  W przeciwieństwie do tego, najwyższy odsetek palących w UE odnotowano w Bułgarii (37 proc.), Grecji (36 proc.) i Chorwacji (35 proc.) . W Bułgarii aż 49 proc. mężczyzn deklaruje palenie, natomiast wysokie wskaźniki odnotowano też wśród Litwy i Łotwy — odpowiednio 43 proc. i 48 proc.. W przypadku kobiet najczęściej po papierosy sięgają mieszkanki Grecji (32 proc.), Chorwacji (30 proc.) i Rumunii (29 proc.).

Mimo że odsetek palących w UE spadł, wciąż jest zbyt wysoki — co czwarty mieszkaniec Unii to palacz. Rozwarstwienie geograficzne i płciowe pokazuje, że działania przeciwdziałające paleniu muszą być równie zróżnicowane jak skala problemu. W krajach takich jak Bułgaria, Grecja czy Chorwacja konieczne są skoordynowane, intensywne kampanie edukacyjne, wsparcie w rzucaniu palenia i polityka publiczna oparta na dowodach.

Dla porównania w krajach skandynawskich — Szwecji, Danii — niskie wskaźniki pokazują, jak skuteczne mogą być kompleksowe działania: edukacja, restrykcje, podatki i ochrona przed biernym paleniem. W Polsce, gdzie według ogólnych danych pali 27 proc. mieszkańców, potrzebne są wzmocnione działania profilaktyczne i edukacyjne, ze szczególnym uwzględnieniem grup ryzyka.

Palenie tytoniu pozostaje jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów w Europie. Według Komisji Europejskiej, co roku ponad 700 tys. Europejczyków umiera z powodu chorób związanych z paleniem, takich jak rak płuc, choroby serca czy przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP).

W odpowiedzi na ten problem UE prowadzi politykę ograniczania tytoniu do 2040 r., której celem jest zredukowanie liczby palaczy do mniej niż 5 proc. populacji. Wdrażane są coraz surowsze przepisy dotyczące reklamy wyrobów tytoniowych, opodatkowania oraz oznakowania opakowań (np. szokujące zdjęcia skutków palenia). W Polsce antynikotynowe kampanie zdrowotne również są obecne, jednak ich skuteczność bywa ograniczana przez dostępność alternatywnych form nikotyny, takich jak e-papierosy czy podgrzewacze tytoniu. Choć ich wpływ na zdrowie wciąż jest przedmiotem badań, niektórzy eksperci ostrzegają, że mogą one prowadzić do uzależnienia nowego pokolenia.

Najnowsze badanie przeprowadzone przez Fundację TO SIĘ LECZY w listopadzie b.r. wśród pacjentów onkologicznych i kardiologicznych w Polsce rzuca światło na niepokojące dane dotyczące nawyków palenia tytoniu przed i po diagnozie choroby. Niestety brakuje realnego i systemowego wsparcia w odchodzeniu od nałogu. W publicznym systemie opieki zdrowotnej funkcjonują tylko 3 kompleksowe (stacjonarne) poradnie antynikotynowe, a zasięg i wiedza pacjentów o Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym są niewystarczające.
– Musimy zdawać sobie sprawę, że mamy w Polsce ogromny problem zdrowotny i społeczny – ponad 8 mln. dorosłych osób pali papierosy, to ok. 29% tej populacji. W konsekwencji co roku ponad 80 000 osób umiera z powodu chorób odtytoniowych, takich jak nowotwory, choroby układu krążenia czy choroby układu oddechowego. Tymczasem większości z nich można by zapobiec lub znacznie zmniejszyć ryzyko ich rozwoju, poprzez prewencję palenia i wsparcie w jego rzucaniu. – mówi Marek Kustosz, prezes Fundacji.
 
Co istotne wśród osób uzależnionych od palenia tytoniu (nikotynizm) znajdują się pacjenci ze zdiagnozowanymi chorobami onkologicznymi i kardiologicznymi, którzy kontynuują palenie, nie zawsze zdając sobie sprawę z negatywnych konsekwencji wdychania dymu tytoniowego na skuteczność leczenia, nasilenie powikłań czy szybkość rekonwalescencji np. po operacji, z drugiej strony będąc w szponach nałogu – uzależnienia, często bez profesjonalnej pomocy, nie są w stanie ograniczyć czy rzucić palenia.

Najnowsze badanie opublikowane w Światowy Dniu Rzucania Palenia ujawnia, że pacjenci, przed diagnozą choroby, palili głównie papierosy tradycyjne (48%), 12% papierosy bezdymne, a 10% korzystało z e-papierosów. Co niepokojące, palenie papierosów tradycyjnych przed diagnozą miało przede wszystkim charakter nałogowy (86%) lub częsty (14%). Ponadto, prawie połowa pacjentów kontynuuje palenie papierosów tradycyjnych po diagnozie.

W świetle wyników ankiety, po diagnozie odsetek nałogowo palących papierosy zmniejszył się do 26%, ale pozostałe 40% ankietowanych przyznało, że nadal pali często. Badanie ujawnia również, że tylko 36% respondentów miało świadomość istnienia Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym (TPPP), co wskazuje na potrzebę lepszego informowania pacjentów o dostępnych formach pomocy.

Mimo że 91% pacjentów onkologicznych i kardiologicznych podejmowało próby rzucenia palenia, większość z nich (76%) podjęła trzy lub więcej prób, to pożegnać z nałogiem udało się tylko 38% z nich, 26% po pewnym czasie wróciła do palenia, a 36% w ogóle nie udało się rzucić palenia tytoniu. Najczęściej stosowanymi metodami walki z uzależnieniem były: nikotynowa terapia zastępcza NTZ) (68%), leczenie farmakologiczne (40%) oraz aplikacje mobilne (36%) oraz stosowanie alternatywnych produktów nikotynowych (18% e-papierosy i 17% podgrzewacze tytoniu), jak również grupy wsparcia (17%). Wyniki te potwierdzają, że farmakoterapia i NTZ dla wielu uzależnionych osób okazują się nie być skuteczne. Stąd potrzeba bardziej kompleksowego wsparcia w rzucaniu nałogu, w tym stosowania terapii uzależnień i wykorzystania alternatywnych produktów nikotynowych – jako forma stopniowego przejścia do abstynencji nikotynowej.

Finansowanie metod wspierających rzucenie palenia także stanowi problem dla pacjentów – 75% ankietowanych finansowało te metody ze środków prywatnych, a tylko niecałe 10% korzystało z wsparcia publicznej opieki zdrowotnej.

Oczekiwania pacjentów wskazują jasno na potrzebę rozszerzenia dostępu do poradnictwa antytytoniowego. Aż 79% pacjentów chciałoby, aby poradnie rzucania palenia były dostępne w całym kraju i finansowane z funduszy publicznych. Wskazują także na potrzebę lepszego dostępu do informacji o miejscach wsparcia w rzucaniu palenia oraz zintensyfikowania działań edukacyjnych w zakresie szkodliwości palenia.

W kontekście kształtowania rozwiązań systemowych oraz regulacji prawnych, ważny jest także fakt, że większość ankietowanych wskazała, że sprzedaż wszystkich wyrobów zawierających nikotynę powinna być uregulowana i zakazana dla osób poniżej 18 r.ż. Zgodnie z Ustawą o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych sprzedaż wyrobów nikotynowych (papierosy tradycyjne, e-papierosy, papierosy bezdymne) jest zakazana osobom nieletnim. Ma to na celu ochronę zdrowia dzieci i młodzieży oraz uniknięcie lub opóźnienie inicjacji nikotynowej wśród młodych. Podobnym regulacjom nie podlegają jednak saszetki nikotynowe, co nie jest do końca zrozumiałe i wymaga pilnych zmian. Podobne regulacje zostały wprowadzone m.in. w Szwecji, Czechach Wielkiej Brytanii, Danii, Finlandii, czy Słowacji.

Link do badania:
https://tiny.pl/09kww1yv

źrodło: To Się Leczy

– Dobrze że kwestia palenia papierosów jest w tej chwili przedmiotem powszechnej debaty publicznej. Istotne, jest to, że działania fiskalne są tylko jednym z elementów walki z nałogiem palenia. Brakuje tymczasem ogólnopolskiej strategii, która odpowie na pytanie, w jaki sposób dokonać kluczowej zmiany i zmniejszyć bardzo wysoki odsetek osób palących, który sięga aktualnie 30%. Spójne strategie walki z paleniem papierosów w innych krajach, spowodowały, że odsetek palących wyraźnie spadł np. w Szwecji do ok. 5 %, a w Wielkiej Brytanii do ok. 7%. Tam kwestie ograniczenia palenia były w sposób racjonalny i długofalowy zaadresowane. – mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia w rozmowie z Medicalpress.
W ostatnim czasie wiele mówi się o walce z paleniem tytoniu i nikotynizmem, m.in. o konieczności zmian w polityce fiskalnej czy wprowadzenia zakazu jednorazowych, smakowych wyrobów. Czy Polska polska prowadzi skuteczne działania antytytoniowe?

– Dobrze że kwestia palenia papierosów jest w tej chwili przedmiotem powszechnej debaty publicznej. Istotne, jest to, że działania fiskalne są tylko jednym z elementów walki z nałogiem palenia. Brakuje tymczasem ogólnopolskiej strategii, która odpowie na pytanie, w jaki sposób dokonać kluczowej zmiany i zmniejszyć bardzo wysoki odsetek osób palących, który sięga aktualnie 30%. Spójne strategie walki z paleniem papierosów w innych krajach, spowodowały, że odsetek palących wyraźnie spadł np. w Szwecji do ok. 5 %, a w Wielkiej Brytanii do ok. 7%. Tam kwestie ograniczenia palenia były w sposób racjonalny i długofalowy zaadresowane. – mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia w rozmowie z Medicalpress.



– Musimy mieć świadomość, że samo podnoszenie stawek akcyzowych czy podatków, nie odegra tak kluczowej roli, jak edukacja zdrowotna i tworzenie pewnych ram dla procedur medycznych, które pomogą ludziom zwalczyć nałóg
. – kontynuuje dr Gryglewicz.

– Problem uzależnienia od tytoniu i nikotynizm to problem zdrowotny, dlatego trzeba tworzyć kompleksowe rozwiązania m.in. sieć poradni antytytoniowych, które będą pomagać pacjentom wyjść z nałogu. To jest najważniejsze zadanie. Trzeba mieć świadomość, że nie każdy wyrób tytoniowy, w identyczny sposób wpływa na zdrowie. Badania naukowe prowadzone na całym świecie, wskazują, że najbardziej szkodliwe są tradycyjne papierosy, które zawierają najwiecej substancji toksycznych, a ryzyko zachorowania na choroby nowotworowe i choroby układu krążenia w konsekwencji ich palenia jest największe. Dlatego bardzo ważne jest to, aby dokonać pewnego rozdzielenia wyrobów, które zawierają nikotynę, w oparciu o mechanizmy redukcji szkód. Może to spowodować, że podejmowane działania w walce z uzależnieniem od tytoniu, przyniosą lepsze efekty zdrowotne i nie będą stygmatyzować osób palących, powodując jeszcze większą frustrację, wyobcowanie i zamknięcie się na kolejne próby odejścia od nałogu. Musimy tym osobom pomagać i zwiększać możliwości, które sprawią, że palenie papierosów będzie coraz mniejszym problemem zdrowotnym w naszym kraju. – dodaje Gryglewicz.


Do tej pory w Polsce nie zostały uregulowane prawnie wszystkie wyroby nikotynowe, np. woreczki nikotywnowe. Dlaczego tak się dzieje Pana zdaniem? I jakie może mieć to konsekwencje?

– Musimy mieć świadomość, że w naszym kraju ta technologia podawania nikotyny jest najmniej znana i popularna. Oczywiście zawsze lepiej jest regulować przed wejściem danego towaru/produktu na rynek, bo wtedy te możliwości są dużo większe. Mamy pewne doświadczenia z wielu państw europejskich i powinniśmy przyjąć pewne wzorce międzynarodowe dla tych produktów, które będą najbardziej optymalne w Polsce. Musimy mieć świadomość, że brak takich regulacji lub zakaz, może spowodować rozrost tzw. czarnego rynku, a z kolei wprowadzenie regulacji zagwarantuje to, że te produkty będą w sposób istotny monitorowane przez instytucje, które odpowiadają za nasze zdrowie.


źródło: Medicalpress

Fundacja TO SIĘ LECZY od trzech lat realizuje badania ankietowe wśród osób z chorobami onkologicznymi i kardiologicznymi, mające na celu poznanie opinii i doświadczeń pacjentów na temat walki z uzależnieniem od palenia tytoniu (nikotynizmem) i potrzebnego wsparcia w zakresie rzucania palenia. Wyniki aktualnego badania, jak i poprzednich edycji, nie napawają optymizmem. Pacjenci mają problem z uzależnieniem od palenia tytoniu, niewielki odsetek jest w stanie samodzielnie porzucić nałóg, tymczasem w systemie opieki zdrowotnej brakuje wsparcia w tym zakresie. Z okazji Światowego Dnia Bez Tytoniu 2024, Fundacja publikuje najnowszy raport z badania.
Pali coraz więcej Polaków
W ciągu czterech ostatnich lat odsetek Polaków deklarujących palenie papierosów (tradycyjnych) niepokojąco rośnie – aktualnie pali ok. 8 000 000 mln. osób. (czyli 29% dorosłej populacji[1]). Związane z paleniem objawy chorobowe i zgony występują zwykle po długim okresie bezobjawowym. Skala i niekorzystne wzory palenia tytoniu w Polsce doprowadziły do epidemii chorób cywilizacyjnych i pogorszenia się stanu zdrowia społeczeństwa polskiego. Umieralność na nowotwory płuca, chorobę występującą prawie wyłącznie u palaczy tytoniu (ok. 90% osób z diagnozą raka płuca, paliło papierosy), jest w Polsce na jednym z najwyższych poziomów na świecie. W konsekwencji co najmniej 70 000 osób umiera co roku z powodu chorób odtytoniowych, takich jak nowotwory, choroby układu krążenia czy choroby układu oddechowego. Większości z nich można zapobiec lub znacznie zmniejszyć ryzyko ich rozwoju, dzięki nierozpoczynaniu palenia tytoniu lub rzuceniu tego nałogu. Co istotne wśród osób uzależnionych od palenia tytoniu (nikotynizm) znajdują się pacjenci z już rozpoznanymi chorobami onkologicznymi i kardiologicznymi, którzy kontynuując palenie, nie zawsze zdają sobie sprawę z negatywnych konsekwencji wdychania dymu tytoniowego na skuteczność leczenia, nasilenie powikłań czy szybkość rekonwalescencji.

U osób palących papierosy, znacząco wzrasta ryzyko chorób układu krążenia, w tym nadciśnienia tętniczego, zawałów mięśnia sercowego, udarów oraz schorzeń onkologicznych, w tym przede wszystkim raka płuca, ale również raka pęcherza moczowego, krtani, nerki, żołądka oraz trzustki i innych. Grupą szczególnie wrażliwą na konsekwencje palenie tytoniu są osoby, które już mają zdiagnozowane choroby onkologiczne lub kardiologiczne. Przykładowo, efektywność leczenia onkologicznego zmniejsza się o ok. 15%, jeśli pacjent kontynuuje palenie. Powoduje ono także więcej skutków ubocznych i działań niepożądanych, trudności w gojeniu ran, czy zwiększenie odczynu popromiennego. U osób leczonych operacyjnie z powodu raka płuca palenie papierosów zwiększa ryzyko dodatkowo powikłań infekcyjnych, przetok oskrzelowo-opłucnowych i niepowodzenia chemioterapii wynikających z lekooporności lub wahań stężeń leków[2] [3].

Palenie to uzależnienie
Zgodnie z najnowszą międzynarodową klasyfikacją chorób WHO ICD-11 uzależnienie od palenia tytoniu (nikotynizm) jest klasyfikowane jako choroba – zaburzenie o podłożu psychicznym. Palenie papierosów powoduje uzależnienie, ponieważ po zapaleniu bardzo szybko dochodzi do wyrzutu dopaminy w układzie nagrody w mózgu, co skutkuje pojawieniem się mechanizmu głodu nikotynowego.

Spośród 57% pacjentów onkologicznych oraz ponad 66% pacjentów kardiologicznych, którzy kontynuują palenie papierosów po diagnozie – ponad połowa (>50%) pali kilkanaście papierosów dziennie i więcej. Wskaźnik ten kształtuje się podobnym poziomie jak w roku ubiegłym, większy spadek ilości wypalanych papierosów jest obserwowany wśród pacjentów z chorobami układu krążenia.

Dlatego, jak podkreślają psychiatrzy, pacjent powinien usłyszeć od lekarza, że cierpi na uzależnienie od palenia i mieć zaoferowaną profesjonalną pomoc. Niestety, w Polsce nie stworzono systemowych rozwiązań dotyczących terapii uzależnień od palenia tytoniu (nikotyny). Osoby uzależnione od palenia – w przeciwieństwie do osób uzależnionych od alkoholu czy narkotyków – nie otrzymują pomocy w rzucaniu palenia oraz w walce z nałogiem i jego konsekwencjami. W Polsce działają tylko 3 kompleksowe poradnie rzucenia palenia (w systemie publicznej opieki zdrowotnej). Wielu pacjentów podejmuje próby walki z nałogiem samodzielnie, często wielokrotne, jednak jak rezultaty nie są zadowalające. Ponadto, jak pokazały wyniki badania ankietowego, tylko ok. 12% chorym podczas procesu diagnostyki i leczenia przekazano informacje o wsparciu w rzucaniu palenia (np. o Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym). A z ponad 57% pacjentów onkologicznych i 34% pacjentów kardiologicznych personel medyczny nie rozmawiał w ogóle o wpływie palenia na zdrowie i leczenie. Brakuje zatem jasnej ścieżki pacjenta z problemem uzależnienia od palenia tytoniu oraz rzetelnych informacji jak postępować, aby odejść od nałogu lub go ograniczyć.

Uzależnienie od palenia tytoniu – to się leczy
Uzależnienie można i trzeba leczyć, jak każdą jednostkę chorobową, ponieważ w większości przypadków silna wola nie wystarcza. Potwierdzają to wyniki badania, gdzie, większość ankietowanych (87%) wskazała, że podejmowała w przeszłości próby rzucenia palenia, Niestety zdecydowanej większości nie udało się rzucić nałogu (62% pacjentów onkologicznych, 70% pacjentów kardiologicznych).

Metody najczęściej stosowane w procesie walki z uzależnieniem od palenia tytoniu to głównie psychoterapia (terapia uzależnień), farmakoterapia obejmująca leki z grupy OTC lub wydawane na receptę oraz nikotynowa terapia zastępcza (plastry, gumy lub tabletki z nikotyną). Swoje miejsce w odchodzeniu od nałogu palenia znajduje również redukcja szkód, polegająca na zastosowaniu alternatywnych produktów nikotynowych. Jest ona skierowana wyłącznie do osób uzależnionych, u których nieskuteczne były inne metody wspierające rzucenie palenia. W najnowszym badaniu, ponad 6% ankietowanych wskazało, że przejście na papierosy elektroniczne pomogło im rzucić palenie papierosów i innych wyrobów nikotynowych. Należy pamiętać, że głównym celem programów antytytoniowych jest uzyskanie pełnej abstynencji (porzucenia nałogu).

Pacjenci podobnie jak w roku ubiegłym wskazali jakiego wsparcia w zakresie rzucenia palenia potrzebują najbardziej, jest to:
Ankietowani odpowiedzieli podobnie jak w poprzedniej edycji. Dlatego ich potrzeby powinny być traktowane poważnie jako drogowskaz dla osób i instytucji odpowiedzialnych za kształtowanie systemu ochrony zdrowia.
Z okazji Światowego Dnia Bez Tytoniu, Fundacja zaprasza także na webinar dla pacjentów oraz ich bliskich „Choruję i palę. Jak sobie pomóc?7 czerwca 2024 r. o godz. 17:00 z udziałem prof. dr hab. n. med. Pawła Koczkodaja, Zastępcy Kierownika Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii – PIB w Warszawie oraz Aleksandry Wilk, Koordynatorki Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘLECZY. Więcej informacji na stronie www.tosieleczy.pl

Pełen raport z badania:
https://tosieleczy.pl/index.php/2024/05/28/problem-palenia-tytoniu-pacjentow-onkologicznych-i-kardiologicznych-wynika-badania-ankietowego-edycja-2024/
 
 
[1] „Redukcja palenia papierosów i używania e-papierosów, w szczególności wśród młodego pokolenia”. Polska Akademia Nauk, Warszawa, styczeń 2023
[2] Monitoring changes in smoking and quitting behaviours among Australians with and without mental illness over 15 years, Elizabeth M. Greenhalgh, Emily Brennan, Catherine, Segan, Michelle Scollo, 2021
[3]  Impact of Tobacco Smoking on Outcomes of Radiotherapy: A Narrative Review, Adrian Perdyan, Jacek Jassem, 2022
źródło: Fundacja TO SIĘ LECZY
Instytut Zdrowia i Demokracji, we współpracy z Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS), przeprowadził szczegółowe badanie dotyczące nałogu nikotynowego Polaków. Raport „Polacy o swoim nałogu nikotynowym. Badanie opinii publicznej” przedstawia analizę odczuć i postaw 2500 respondentów, którzy wcześniej przez minimum rok palili papierosy, a następnie zastąpili je tzw. podgrzewaczami tytoniu.
Badanie zrealizowały niezależnie od siebie dwa instytuty badawcze: Pollster – specjalizujący się w badaniach wykorzystujących nowe technologie oraz IQS Think Forward sp. z o.o., lider badań online w Polsce. Instytuty pracowały na dwóch odrębnych i reprezentatywnych grupach, po 1250 osób każda. Głównym koordynatorem zespołu ekspertów oraz autorem ankiet badawczych był dr hab. Janusz Sytnik-Czetwertyński z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego (CMKP).

82% respondentów uznało za korzystną swoją decyzję o zaprzestaniu palenia papierosów i przejściu na podgrzewacze

Zespół ekspercki Instytutu Zdrowia i Demokracji już od niemal 3 lat realizuje projekt „Polska bez papierosów”, który uświadamia potrzebę wyeliminowania palenia papierosów z przestrzeni publicznej w Polsce. W okrągłą 10. rocznicę powołania Instytutu powstała idea przeprowadzenia szeroko zakrojonego badania opinii publicznej oraz przygotowania raportu eksperckiego „Polacy o swoim nałogu nikotynowym. Badanie opinii publicznej”. To pierwsze na polskim rynku badanie przeprowadzone na tak szeroką skalę, szczegółowo analizujące postawy i odczucia osób, które porównały wpływ palenia papierosów i korzystania z podgrzewaczy tytoniu na ich zdrowie.

„To nasz wkład do debaty o kluczowych dla polskiego zdrowia publicznego kwestiach. To również mocne zaakcentowanie przez nasz Instytut ważnych społecznie tematów, związanych z poprawą efektywności systemu ochrony zdrowia, ograniczania ryzyk zdrowotnych, a także potrzeb artykułowanych przez środowiska pacjentów, lekarzy POZ i specjalistów, którzy na co dzień dostrzegają katastrofalne skutki zdrowotne, finansowe i społeczne epidemii palenia papierosów. Nie ma dziś, dosłownie i w przenośni, bardziej palącego problemu do zaadresowania, skoro po papierosa każdego dnia sięga już niemal co trzeci dorosły Polak” – mówi Grzegorz Ziemniak z Instytutu Zdrowia i Demokracji, koordynator projektu „Polska bez papierosów”.

W raporcie „Polacy o swoim nałogu nikotynowym…” uwzględnione zostały rzeczywiste odczucia i opinie respondentów palących papierosy i używających podgrzewaczy tytoniu.

„Analiza doświadczeń innych krajów w walce z paleniem, dyskusje i debaty z ostatnich lat z ekspertami oraz decydentami, a przede wszystkim brak podobnych danych i badań w przedmiotowej materii – skłoniły nas do pozyskania twardych, rzetelnych danych. Chcieliśmy zrozumieć, jakie są motywacje, odczucia i opinie statystycznego palacza, który zdecydował się zastąpić papierosa najbliższym dla niego zamiennikiem, czyli podgrzewaczem tytoniu. Włączenie do publicznej dyskusji bezpośrednich doświadczeń i odczuć Polaków, którzy mają perspektywę używania nikotyny w obydwu tych formach – jak zresztą się okazało, radykalnie inaczej przez nich ocenianych – jest wymiarem, którego wyraźnie nam w dyskusji brakowało” – dodaje Grzegorz Ziemniak.

44% respondentów uznało, że głównym motywem ich przejścia na podgrzewacze była chęć ograniczenia palenia

Przygotowanie metody badania, ankiet oraz opracowania wyników w formie raportu Instytut zlecił ekspertowi Szkoły Zdrowia Publicznego, Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego dr hab. Januszowi Sytnikowi-Czetwertyńskiemu:

„Badanie wypełnia istotną lukę w dotychczasowych, burzliwych dyskusjach dotyczących szkodliwości nowych form wyrobów nikotynowych. Brakowało dotąd perspektywy samych konsumentów tychże wyrobów” – mówi dr hab. Janusz Sytnik-Czetwertyński z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, profesor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, główny koordynator zespołu ekspertów i autor ankiet badawczych.

Połowa respondentów deklaruje, że decyzja o przejściu z papierosów na podgrzewacze jest ich świadomym etapem do wyjścia z nałogu lub częścią szerszego planu wyjścia z nałogu i zmian w stylu życia

Zastosowana metodologia badawcza i podwójna weryfikacja badań, przeprowadzonych przez różne pracownie badawcze, mogą stanowić kolejny argument przemawiający za szerszym stosowaniem strategii ograniczania szkód zdrowotnych będących skutkiem palenia papierosów w Polsce. Opinia publiczna, ale przede wszystkim – decydenci otrzymują wraz z badaniem twarde dane, pozwalające projektować nowe polityki zdrowia publicznego, zwiększające szansę na wyeliminowanie papierosów z przestrzeni publicznej nad Wisłą.

„Jesteśmy przekonani, że zarówno sam raport, jak i dane z tego badania, okażą się silnym impulsem do stworzenia krajowego i publicznie dostępnego w Polsce systemu, który pozwoli ocenić toksyczność i sklasyfikować szkodliwość wyrobów tytoniowych, w odniesieniu do papierosa jako produktu referencyjnego, który nadal pozostaje najbardziej rozpowszechnionym produktem wśród palaczy. Dopuszczanie do obrotu wszelkich wyrobów nikotynowych powinno odbywać się na podstawie procedury rejestracyjnej oraz badań laboratoryjnych, prowadzonych przez instytucje krajowe. Tak jak ma to miejsce obecnie w wielu innych krajach, na czele ze Stanami Zjednoczonymi, które dostarczają nam modelowych regulacji w tym zakresie” – mówi Grzegorz Ziemniak z Instytutu Zdrowia i Demokracji.

Celem porównania przez respondentów odczuć co do stosowania urządzeń alternatywnych z odczuciami towarzyszącymi paleniu papierosów zespół ekspertów wybrał tzw. podgrzewacze tytoniu z kilku powodów. Po pierwsze – to urządzenia dostępne w najbardziej wystandaryzowanym asortymencie. Na polskim rynku dostępnych jest jedynie kilka wariantów takich urządzeń. Uwzględnienie w badaniu rodziny tzw. e-papierosów byłoby niemiarodajne z uwagi na nieznaną liczbę urządzeń dostępnych w Polsce i niezliczoną potencjalną liczbę możliwych kombinacji płynów (e-liquidów) z nikotyną do waporyzacji. Zawężenie wyboru do węższej i wystandaryzowanej rodziny podgrzewaczy tytoniu stwarzało lepszą i klarowniejszą świadomość co do produktów używanych przez respondentów, zwiększając wiarygodność wyników badań. Po drugie należy podkreślić, iż podgrzewacze tytoniu są urządzeniami elektronicznymi podgrzewającymi wkłady zawierające rozdrobniony tytoń, a więc są najbliższym zamiennikiem dla papierosa.

Cały raport dostępy jest na stronie Instytutu Zdrowia i Demokracji, pod adresem: http://izid.pl/pdf/IZiD_Badanie_opinii_2023.pdf 


Dodatkowe informacje

Badanie

Badanie „Polacy o swoim nałogu nikotynowym – Badanie opinii publicznej” przeprowadzono metodą CAWI na dwóch niezależnych grupach, w każdej po 1250 osób. Zastosowano technikę pytań porównawczych dla uzyskania efektu maksymalnej wiarygodności badanych odczuć ankietowanych.

Założeniem badania było stworzenie warunków umożliwiających pobranie opinii od użytkowników w sposób bezstronny i wiarygodny. Biorąc to pod uwagę, przekazano kwestionariusz ankiety dwóm niezależnym pracowniom badawczym, których zadaniem było jednoczesne przeprowadzenie badań (na dwóch odmiennych, równie obszernych grupach reprezentatywnych, po 1250 osób każda). W ten sposób uzyskano efekt tzw. krzyżowej, statystycznej wiarygodności dla wyników obu grup.

„Polacy o swoim nałogu nikotynowym – Badanie opinii publicznej”

Wydawca: Instytut Zdrowia i Demokracji

Autorzy raportu:

dr hab. Janusz Sytnik-Czetwertyński, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego

prof. dr hab. Andrzej Matyja, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

prof. dr hab. Katarzyna Koziak, Warszawski Uniwersytet Medyczny

dr hab. Magdalena Kozela, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

dr Małgorzata Witusiak-Kaleta, Katolicki Uniwersytet Lubelski


Instytut Zdrowia I Demokracji

Instytut Zdrowia i Demokracji (IZiD) to istniejąca od 2013 r. grupa ekspercka działająca i oferująca unikatowe kompetencje, wiedzę i relacje w sektorach ochrony zdrowia, przemysłu farmaceutycznego, wyrobów medycznych, świadczeń specjalistycznych.

IZiD to także platforma wymiany wiedzy, opinii i poglądów w obszarze wspierania polityk publicznych, która jest podstawą działań w zakresie edukacji, dialogu, podnoszenia świadomości wagi zdrowia w percepcji społecznej i politycznej.

IZiD jest wydawcą codziennego biuletynu FlashBrief24 podsumowującego najważniejsze wydarzenia i zapowiedzi, a także cenionego przez branżę healthcare i pharma cotygodniowego, szytego na miarę biuletynu informacyjnego MarketBrief trafiającego do indywidualnych, oryginalnych adresatów, w tym do kluczowych osób decydujących o polityce zdrowotnej państwa.

 

Źródło informacji: Instytut Zdrowia i Demokracji, PAP mediaroom

Rozstanie się z nałogiem palenia papierosów jest korzystne, nawet na etapie diagnozy raka płuca. Niedawno ukazała się w czasopiśmie Journal of Thoracic Oncology obszerna metaanaliza, która wskazuje, iż kontynuowanie palenia papierosów po rozpoznaniu raka płuca nie tylko zwiększa ryzyko rozwoju drugiego pierwotnego nowotworu (takiego, który nie jest przerzutem z pierwszego ogniska), ale i pogarsza tolerancję leczenia onkologicznego.
Czasami powtarzany jest szkodliwy mit, że w razie poważnej choroby zaprzestanie palenia nie jest dobrym pomysłem. Tymczasem są dowody naukowe, że jest wprost przeciwnie. Zespół naukowców kierowany przez Saverio Caini poddał analizie 21 badań opublikowanych w latach 1980-2019, które łącznie obejmowały populację 15 tysięcy chorych, w tym 5315 chorych na raka niedrobnokomórkowego, 5311 na raka drobnokomórkowego i 4490 na raka płuca o nieokreślonym typie lub na dwa rodzaje raka płuca.

Zauważono, że w porównaniu do osób, które kontynuowały palenie papierosów po uzyskaniu diagnozy, zaprzestanie palenia po rozpoznaniu raka płuca zwiększało o 23 proc. całkowite przeżycia u chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca oraz o 25 proc. u chorych na drobnokomórkowego raka płuca.

Naukowcy wskazują: substancje w dymie tytoniowym sprzyjają wzrostowi, progresji i rozprzestrzenianiu się guza; wskutek palenia zmniejsza się skuteczność i tolerancja radioterapii i innych terapii; zwiększa się ryzyko powikłań pooperacyjnych; zwiększa się ryzyko wtórnych nowotworów pierwotnych. „Mechanizmy leżące u podstaw tych zjawisk są w większości nieznane i dostępnych jest bardzo mało danych, ale ważną rolę mogą odgrywać zmiany epigenetyczne wywołane przez dym tytoniowy” – czytamy w pracy.

Naukowcy nie wykluczają, że w grę mogą wchodzić również różnice między osobami rzucającymi palenie a palącymi, które nie są w wystarczającym stopniu (lub w ogóle) uwzględniane w analizach. „Na przykład osoby, które rzuciły nałóg, mogą różnić się od osób kontynuujących palenie pod względem danych demograficznych (np. wiek) lub cech nowotworu (np. stopień zaawansowania), które wpływają na przeżycie.

Ponadto pacjenci z rakiem płuca, którym uda się rzucić palenie i pozostaną abstynentami po postawieniu diagnozy, mogą być bardziej podatni na resekcję z zamiarem wyleczenia i odwrotnie, można postawić hipotezę, że pacjenci z rakiem płuca w niższym stopniu zaawansowania mogą być bardziej zmotywowani do rzucenia palenia, aby zwiększyć prawdopodobieństwo ich wyzdrowienia” – zastrzegają naukowcy.

Autorzy pracy podkreślają, że dalsze palenie tytoniu w trakcie leczenia onkologicznego zwiększa ryzyko chorób takich jak zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc, które nigdy nie należą do przyjemnych, a w trakcie leczenia onkologicznego mogą wyrządzić więcej szkód. Podkreślają, że nie ulega wątpliwości, iż w świetle zgromadzonych danych byli palacze, niezależnie od rodzaju raka żyli dłużej niż obecni palacze, dlatego należy pacjentów przekonywać do tego, by podjęli próbę zaprzestania palenia jak najszybciej. Przy czym, co oczywiste, lepiej zaprzestać palenia zanim zacznie wyrządzać nam realne szkody.

Chcesz rzucić palenie? Zadzwoń do Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym: 801 108 108 od poniedziałku do piątku w godzinach 11-19.

Czego możesz się dowiedzieć: Jak rzucić palenie Jakie są psychologiczne i biologiczne mechanizmy uzależnienia od tytoniu Jak pracować nad motywacją Jakie są indywidualne korzyści wynikające z rzucania palenia Jak głębokie jest twoje uzależnienie Jak zaplanować proces zaprzestania palenia Jakie są metody zaprzestania palenia i która jest najlepsza dla ciebie Jak przebiega proces zaprzestania palenia Jak radzić sobie w trudnych chwilach Gdzie w twojej okolicy znajdziesz poradnie dla osób rzucających palenie Konsultanci Telefonicznej Poradni Pomocy Palących będą utrzymywać z tobą kontakt i wspierać cię w chwilach kryzysu po rzuceniu palenia. Porozmawiaj z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej lub pulmonologiem, jak może cię wesprzeć farmakologicznie, jeśli inne metody nie działają.

Źródła: https://www.jto.org/article/S1556-0864(21)03404-3/fulltext 
https://www.gov.pl/web/zdrowie/rak-pluc-palenie-papierosow
PAP MediaRoom

W dniu 10 lipca podczas kolejnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Publicznego posłowie i eksperci dyskutowali w Sejmie o dobrych rozwiązaniach i narzędziach wspierających profilaktykę i programy ograniczenia dostępu do papierosów w Polsce. Przedmiotem spotkania były doświadczenia innych krajów europejskich, takich jak Czechy, Szwecja i Wielka Brytania w walce z uzależnieniem od palenia tytoniu i możliwości ich adaptacji do warunków krajowych.
Jindřich Vobořil, Krajowy Koordynator ds. Walki z Uzależnieniami rządu Republiki Czeskiej, przedstawił czeski plan na kraj bez tytoniu – W rozwiązywaniu problemu uzależnień będziemy stosować politykę opartą na naukowo udowodnionej i wyważonej koncepcji zapobiegania i redukcji szkód, przy jednoczesnym zapewnieniu odpowiedniego finansowania zarówno programów i usług profilaktycznych, jak i regulacji substancji uzależniających w sposób adekwatny do stopnia ich szkodliwości.

Aktualna polityka czeskiego rządu prowadzona w oparciu o Narodową Strategię 2019-2027 i krótkookresowy, szczegółowy plan działania „Addiction Policy Action Plan 2022-2024” zakłada następujące kroki: prewencję -> regulację -> pobór podatków -> zrównoważoną politykę -> minimalizowanie wpływu kryzysu ukraińskiego na uzależnienia w Czechach. Dodatkowe priorytety obecnego rządu w kontekście walki z paleniem tytoniu to ewaluacja podjętych działań, stworzenie grupy roboczej ds. tytoniu na poziomie UE, w celu koordynacji polityk i wypracowania stanowiska UE, oraz przygotowanie europejskich, publicznych badań nt. tytoniu.
 
Polityka redukcji szkód w Czechach opiera się na wyższym podatku na tradycyjne wyroby tytoniowe, niż na produkty alternatywne, zakazie palenia w restauracjach tradycyjnych papierosów, z pominięciem produktów alternatywnych, centrach leczenia wykorzystujących leczenie substytutami, włączając w to produkty niemedyczne oraz na programach prewencji i edukacji, które mają w sobie zawierać przekaz o polityce redukcji szkód. – Przykład Szwecji pokazuje świetne efekty polityki redukcji szkód opartej na dobrej dostępności alternatyw tytoniowych. Ponadto podatki na tytoń są znacznie wyższe niż na produkty alternatywne. – dodał Jindřich Vobořil.

W najbliższej przyszłości Czechy rozpoczną pilotażowy program dla palaczy we współpracy z największą firmą ubezpieczeniową w kraju. Ubezpieczeni, którzy potwierdzą bycie palaczami i zdecydują się dołączyć do programu leczenia z nałogu, będą mogli uzyskać szereg korzyści. Ma to zachęcić palaczy papierosów do ograniczenia lub odejścia od nałogu.

– W Polsce cały czas pokutuje podejście ideologiczne do tematu palenia, zamiast oparcia na dowodach naukowych EBM. Dotychczasowa polityka działająca zgodnie z zasadą wszystko albo nic nie zdała egzaminu. Za pomocą akcyzy walczy się z alternatywami, zamiast z tradycyjnymi papierosami. Dlatego potrzebny Polsce plan redukcji szkód i terapii zastępczych. – skomentowała wypowiedź eksperta z Czech poseł Hanna Gill-Piątek.
 
Za początek prób zwalczania palenia tytoniu można uznać przyjęcie w 2003 roku Ramowej Konwencji WHO o Ograniczeniu Użycia Tytoniu (WHO FCTC)., która zakłada siedem strategii walki z tytoniem i ich ocenę w skali 0-5.
 
– W 2022 w prestiżowym czasopiśmie The Lancet nowozelandzcy naukowcy stwierdzili, że jednak WHO nie uwzględnia najnowszych dowodów na temat roli innowacyjnych urządzeń dostarczających nikotynę we wspomaganiu zaprzestania palenia. – podkreślił ekspert, prof. Andrzej Sobczak z Wydziału Nauk Farmaceutycznych, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. – Stwierdzono również, że brakującą strategią w polityce WHO i FCTC jest redukcja szkód polegająca na przejściu z palnych wyrobów tytoniowych na mniej szkodliwe, w których wyeliminowano proces spalania tytoniu. – dodał.
 
Na podstawie analiz Cochrane Library, która ma na celu udostępnianie wyników dobrze przeprowadzonych, kontrolowanych badań, będących kluczowym zasobem w medycynie opartej na dowodach, w listopadzie 2022 podano, że istnieją dowody o wysokiej pewności, że e-papierosy z nikotyną zwiększają wskaźniki rzucania palenia w porównaniu z nikotynową terapią zastępczą (NTZ).
 
Innym przykładem skutecznego wdrażania strategii walki z paleniem tytoniu szkód jest Wielka Brytania, gdzie wytyczne dotyczące zdrowia i opieki NICE (National Institute for Health and Care Excellence) zawierają oparte na dowodach zalecenia m.in. redukcji szkód związanych z paleniem tytoniu.
 
Wytyczne brytyjskie obejmują pomoc w rzuceniu palenia dla wszystkich osób w wieku 12 lat i starszych, pomoc w ograniczeniu szkód wyrządzanych tym, którzy nie są gotowi rzucić palenia za jednym zamachem, sposoby zapobiegania rozpoczynaniu palenia przez dzieci, młodzież i młodych dorosłych w wieku do 24 lat, łączą i aktualizują wszystkie poprzednie wytyczne NICE dotyczące używania tytoniu, w tym tytoniu bezdymnego, obejmują nikotynową terapię zastępczą i e-papierosy, aby pomóc ludziom rzucić palenie lub zmniejszyć szkody spowodowane paleniem.– Warto podkreślić, że według tychże wytycznych interwencje dotyczące bezwzględnych szkód związanych z waporyzacją, które mają na celu odstraszenie młodych ludzi, muszą być starannie zaprojektowane, aby nie wprowadziły w błąd ludzi (zwłaszcza palaczy) na temat względnych szkód związanych z paleniem i waporyzacją. Dlatego jednym z najważniejszych elementów związanych z redukcją szkód jest edukacja. – zaznaczył prof. Sobczak. – Program „Swap to Stop” to najbardziej spektakularny dowód zaangażowania rządu Wielkiej Brytanii w redukcję szkód związanych z paleniem tytoniu. – dodał.
 
Przykładem systemu podatkowego, który wspiera minimalizację szkód związanych z paleniem jest m.in. Szwedzka strategia akcyzy na tytoń, która opiera się na proporcjonalnej akcyzie, odzwierciedla niższe ryzyko związane z mniej szkodliwymi alternatywami dla papierosów tradycyjnych. Rekomendacje wynikające ze szwedzkich osiągnięć obejmują m.in. wspieranie strategii „harm reduction”, promowanie zaangażowania konsumentów i edukację całego społeczeństwa do walki z epidemią tytoniową. Warto przypomnieć, że Szwecja jako pierwszy kraj w Europie, stała się w tym roku krajem wolnym od tytoniu, mniej niż 5% społeczeństwa pali tam papierosy. Szwecja przez lata promowała podejście minimalizacji szkód i przestawiania osoby nałogowo palące tytoń, na mniej szkodliwe alternatywy, w szczególności snusy (woreczki tytoniowe). W jego efekcie nie tylko spadł wskaźnik osób palących tytoń, ale także o połowę zmniejszyła się zachorowalność i śmiertelność z powodu raka płuca.
 
A to właśnie palenie tytoniu jest główną przyczyną raka płuca oraz wielu innych nowotworów np. raka krtani, pęcherza moczowego czy jelita grubego. Wielu pacjentów nawet po diagnozie nowotworu kontynuuje palenie, co może zaprzepaścić efekty leczenia onkologicznego. Niestety, jak podkreślał onkolog, prof. Wojciech Rogowski, nikotynowa terapia zastępcza, która choć jest dostępna szeroko, jest mało skuteczna. – Tymczasem, znacznie niższe prawdopodobieństwo rozwoju raka płuca jest związane z korzystaniem z produktów alternatywnych, co jest widoczne zwłaszcza na przykładzie Szwecji. – powiedział prof. Wojciech Rogowski, Koordynator Oddziału Onkologii Klinicznej, Chemioterapii, Badań Klinicznych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku.
 
Potwierdza to stanowisko amerykańskiej agencji leków FDA, które mówi, że „Nie istnieją produkty tytoniowe obojętne dla zdrowia. Wszystkie są szkodliwe. Ale poziom szkodliwości jest zróżnicowany dla różnych wyrobów. Produkty tytoniowe podgrzewane (Heat-not-Burn) mogą pomóc redukować ryzyko rozwoju chorób odtytoniowych u palaczy, którzy całkowicie przestawią się na podgrzewanie i porzucą palenie tytoniu.”
 
Jednocześnie prof. Rogowski podkreślił, że powinniśmy dążyć do ograniczenia dostępności do wszystkich wyrobów z nikotyną dla dzieci i młodzieży, dalej podnosić akcyzę na wyroby tytoniowe (papierosy, cygara, tytoń do skrętów), zakazać dopuszczania do sprzedaży nowych papierosów oraz wprowadzić obligatoryjne badania na koszt producenta rzeczywistego składu wszystkich nowatorskich wyrobów tytoniowych, płynów do e-papierosów i saszetek z nikotyną przed dopuszczeniem do sprzedaży. Ponadto profesor zarekomendował wycofanie ze sprzedaży plastikowych jednorazowych e-papierosów (sprowadzanych głównie z Chin), ze składem niewiadomego pochodzenia.
 
Na konieczność prowadzenia publicznych, nadzorowanych i finansowanych przez państwo badań nad składem i wpływem różnych wyrobów alternatywnych wskazał prof. Andrzej Fal z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, jednocześnie podkreślając potrzebę licencjonowania i ograniczania punktów sprzedaży wyrobów tytoniowych oraz działań na rzecz ograniczenia palenia wszystkich produktów wśród dzieci i młodzieży.
 
Pełna relacja z posiedzenia:
https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/transmisja.xsp?documentId=78DCEE960A4933AAC12589CF0042E2E3&symbol=TRANSMISJA_ARCH&info=T

źródło: Sejm RP, redakcja Medicalpress

Mimo licznych zakazów, regulacji i kampanii edukacyjnych odsetek palaczy od lat utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie, a wyjście z nałogu dla wielu osób okazuje się zbyt trudne. Dlatego coraz więcej państw zmienia podejście regulacyjne, wprowadzając programy ograniczania zdrowotnych i społecznych szkód związanych z aktywnym i biernym paleniem oraz kosztów ponoszonych przez służbę zdrowia. Naukowcy poszukują z kolei takich metod i substancji, dzięki którym walka z nikotynizmem byłaby skuteczniejsza. Okazuje się, że jedną z nich może być CBD, czyli substancja zawarta w konopiach indyjskich.
Badania prowadzone przez amerykańskich naukowców z Uniwersytetu w Waszyngtonie wykazały, że hamuje ona metabolizm nikotyny. Dzięki temu można ograniczyć chęć szybkiego sięgnięcia po kolejnego papierosa.

– Palenie stanowi olbrzymi problem. Inicjatywy dotyczące zapobiegania nowotworom i innym chorobom, realizowane w ciągu ostatnich 20 czy 30 lat, w pewnym stopniu przyczyniły się do zmniejszenia liczby osób palących, ale ich odsetek nadal jest bardzo wysoki – także w USA i Europie. Wciąż jest to też istotna przyczyna śmierci – w USA mniej więcej jedna na pięć osób umiera z powodu palenia papierosów. Dlatego zajmujemy się kwestiami tytoniu i jego kancerogenezy, badamy ten temat głównie w związku z nowotworami, przyglądając się przyczynom raka i powstawaniu wariantów genetycznych oraz sposobom na zapobieganie zachorowaniom. Prowadzimy takie badania już od 20–30 lat. Naszym celem jest zmniejszenie liczby zachorowań na raka i ograniczenie palenia, ale też przyjmowania nikotyny i wszelkich produktów ją zawierających – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Innowacje prof. Philip Lazarus z Wyższej Szkoły Farmacji i Nauk Farmaceutycznych Uniwersytetu Stanowego w Waszyngtonie.

Jak podaje WHO, na całym świecie jest ok. 1,3 mld palaczy, a w globalnej skali palenie papierosów jest jednym z największych zagrożeń dla zdrowia publicznego. Każdego roku umiera z ich powodu ponad 8 mln ludzi, z czego ok. 7 mln jest wynikiem bezpośredniego używania tytoniu, a 1,2 mln to efekt biernego palenia.

Dlatego właśnie naukowcy od lat poszukują takich metod i substancji, dzięki którym walka z epidemią tytoniu byłaby bardziej efektywna. Okazuje się, że jedną z nich może być CBD, niepsychoaktywny składnik konopi indyjskich.

– CBD jest kannabinoidem, którego duże ilości znajdują się w marihuanie. W odróżnieniu od THC – innego kannabinoidu, którego w marihuanie jest nawet więcej – nie ma jednak działania psychotropowego – mówi prof. Philip Lazarus. – CBD został zatwierdzony przez FDA, czyli amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków, do stosowania u ludzi w celu obniżania poziomu lęku czy zwalczania stanów zapalnych. Znane są też jego właściwości lecznicze związane z szeregiem różnych dolegliwości. Obecnie CBD można kupić już nawet w internecie, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie. Jego popularność rośnie i w tej chwili jest on stosowany częściej niż sama marihuana, głównie w celach leczniczych.

Zespół kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Waszyngtonie przetestował wpływ CBD i jego głównego metabolitu na próbki tkanek i komórek ludzkiej wątroby. Naukowcy wykazali, że hamuje on metabolizm nikotyny, a dokładniej kluczowy enzym odpowiedzialny za metabolizm tej substancji. Wpływ CBD, i to już niewielkiego stężenia, na ten konkretny enzym okazał się dość istotny, spowalniając jego aktywność o 50 proc. Efekty tych badań zostały opublikowane w czasopiśmie „Chemical Research in Toxicology”.

– Badania laboratoryjne wskazują, że CBD hamuje główny enzym biorący udział w metabolizowaniu nikotyny i robi to dość skutecznie. Dlatego sądzimy, że osoby przyjmujące CBD mogą rzadziej palić albo żuć tytoń czy korzystać z e-papierosów, co może przynieść wiele korzyści zdrowotnych – wyjaśnia naukowiec. – Prowadzimy także badania na myszach, bo one mają podobny do naszego mechanizm metabolizowania nikotyny, i jak dotąd uzyskaliśmy bardzo dobre wyniki. Teraz chcemy zobaczyć, czy tak samo dzieje się w organizmie człowieka. Dlatego następnym etapem będą badania kliniczne, które pozwolą wykazać, w jakim stopniu CBD jest skuteczny u ludzi.

Jeśli te wnioski się potwierdzą, CBD może się okazać pomocnym narzędziem w ograniczaniu palenia – zwalczy chęć sięgnięcia po kolejnego papierosa i wydłuży czas do kolejnego „dymka”.

 Chcemy tak wpłynąć na metabolizowanie nikotyny, żeby podnieść jej poziom u ludzi, aby nie musieli zapalać kolejnego papierosa – mówi prof. Philip Lazarus. – Ludzie sięgają po kolejnego papierosa po 30 minutach, bo nikotyna jest metabolizowana w ciele, a następnie z niego wydalana. W efekcie palacz ma wrażenie, że w jego mózgu jest za mało nikotyny. Chcemy więc zahamować jej metabolizm, bo być może wtedy wystarczy jeden papieros rano i jeden po południu. Wtedy liczba wypalanych papierosów spadnie z dwóch paczek do dwóch, może trzech papierosów dziennie.

Jak wskazuje, dotychczasowe badania obejmujące zastosowanie w tym celu CBD są obiecujące i jeśli się okaże, że mogą zostać wykorzystane na szeroką skalę, byłby to dobry sposób na ograniczenie niekorzystnych skutków zdrowotnych palenia tytoniu w społeczeństwie.

 Wykazano, że jeśli palimy tylko kilka papierosów dziennie, to jesteśmy prawie tak zdrowi jak osoby, które nie palą. Ryzyko raka płuc jest prawie – nie do końca, ale jednak prawie – takie samo jak w przypadku osób niepalących. Jest to więc główny cel naszych badań – podkreśla ekspert.

Zespół pod kierownictwem prof. Lazarusa opracowuje obecnie badanie kliniczne w celu zbadania poziomu nikotyny we krwi w dwóch grupach palaczy – stosujących CBD i przyjmujących placebo w ciągu sześciu do ośmiu godzin. Następnie naukowcy mają nadzieję przeprowadzić znacznie większe badanie dotyczące tej substancji i jej wpływu na uzależnienie od nikotyny.

źródło: newseria

Mimo licznych zakazów, regulacji i kampanii edukacyjnych odsetek palaczy od lat utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie, a wyjście z nałogu dla wielu osób okazuje się zbyt trudne. Dlatego coraz więcej państw zmienia podejście regulacyjne, wprowadzając programy ograniczania zdrowotnych i społecznych szkód związanych z aktywnym i biernym paleniem oraz kosztów ponoszonych przez służbę zdrowia. Naukowcy poszukują z kolei takich metod i substancji, dzięki którym walka z nikotynizmem byłaby skuteczniejsza. Okazuje się, że jedną z nich może być CBD, czyli substancja zawarta w konopiach indyjskich.
Badania prowadzone przez amerykańskich naukowców z Uniwersytetu w Waszyngtonie wykazały, że hamuje ona metabolizm nikotyny. Dzięki temu można ograniczyć chęć szybkiego sięgnięcia po kolejnego papierosa.

– Palenie stanowi olbrzymi problem. Inicjatywy dotyczące zapobiegania nowotworom i innym chorobom, realizowane w ciągu ostatnich 20 czy 30 lat, w pewnym stopniu przyczyniły się do zmniejszenia liczby osób palących, ale ich odsetek nadal jest bardzo wysoki – także w USA i Europie. Wciąż jest to też istotna przyczyna śmierci – w USA mniej więcej jedna na pięć osób umiera z powodu palenia papierosów. Dlatego zajmujemy się kwestiami tytoniu i jego kancerogenezy, badamy ten temat głównie w związku z nowotworami, przyglądając się przyczynom raka i powstawaniu wariantów genetycznych oraz sposobom na zapobieganie zachorowaniom. Prowadzimy takie badania już od 20–30 lat. Naszym celem jest zmniejszenie liczby zachorowań na raka i ograniczenie palenia, ale też przyjmowania nikotyny i wszelkich produktów ją zawierających – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Innowacje prof. Philip Lazarus z Wyższej Szkoły Farmacji i Nauk Farmaceutycznych Uniwersytetu Stanowego w Waszyngtonie.

Jak podaje WHO, na całym świecie jest ok. 1,3 mld palaczy, a w globalnej skali palenie papierosów jest jednym z największych zagrożeń dla zdrowia publicznego. Każdego roku umiera z ich powodu ponad 8 mln ludzi, z czego ok. 7 mln jest wynikiem bezpośredniego używania tytoniu, a 1,2 mln to efekt biernego palenia.

Dlatego właśnie naukowcy od lat poszukują takich metod i substancji, dzięki którym walka z epidemią tytoniu byłaby bardziej efektywna. Okazuje się, że jedną z nich może być CBD, niepsychoaktywny składnik konopi indyjskich.

– CBD jest kannabinoidem, którego duże ilości znajdują się w marihuanie. W odróżnieniu od THC – innego kannabinoidu, którego w marihuanie jest nawet więcej – nie ma jednak działania psychotropowego – mówi prof. Philip Lazarus. – CBD został zatwierdzony przez FDA, czyli amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków, do stosowania u ludzi w celu obniżania poziomu lęku czy zwalczania stanów zapalnych. Znane są też jego właściwości lecznicze związane z szeregiem różnych dolegliwości. Obecnie CBD można kupić już nawet w internecie, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie. Jego popularność rośnie i w tej chwili jest on stosowany częściej niż sama marihuana, głównie w celach leczniczych.

Zespół kierowany przez naukowców z Uniwersytetu w Waszyngtonie przetestował wpływ CBD i jego głównego metabolitu na próbki tkanek i komórek ludzkiej wątroby. Naukowcy wykazali, że hamuje on metabolizm nikotyny, a dokładniej kluczowy enzym odpowiedzialny za metabolizm tej substancji. Wpływ CBD, i to już niewielkiego stężenia, na ten konkretny enzym okazał się dość istotny, spowalniając jego aktywność o 50 proc. Efekty tych badań zostały opublikowane w czasopiśmie „Chemical Research in Toxicology”.

– Badania laboratoryjne wskazują, że CBD hamuje główny enzym biorący udział w metabolizowaniu nikotyny i robi to dość skutecznie. Dlatego sądzimy, że osoby przyjmujące CBD mogą rzadziej palić albo żuć tytoń czy korzystać z e-papierosów, co może przynieść wiele korzyści zdrowotnych – wyjaśnia naukowiec. – Prowadzimy także badania na myszach, bo one mają podobny do naszego mechanizm metabolizowania nikotyny, i jak dotąd uzyskaliśmy bardzo dobre wyniki. Teraz chcemy zobaczyć, czy tak samo dzieje się w organizmie człowieka. Dlatego następnym etapem będą badania kliniczne, które pozwolą wykazać, w jakim stopniu CBD jest skuteczny u ludzi.

Jeśli te wnioski się potwierdzą, CBD może się okazać pomocnym narzędziem w ograniczaniu palenia – zwalczy chęć sięgnięcia po kolejnego papierosa i wydłuży czas do kolejnego „dymka”.

 Chcemy tak wpłynąć na metabolizowanie nikotyny, żeby podnieść jej poziom u ludzi, aby nie musieli zapalać kolejnego papierosa – mówi prof. Philip Lazarus. – Ludzie sięgają po kolejnego papierosa po 30 minutach, bo nikotyna jest metabolizowana w ciele, a następnie z niego wydalana. W efekcie palacz ma wrażenie, że w jego mózgu jest za mało nikotyny. Chcemy więc zahamować jej metabolizm, bo być może wtedy wystarczy jeden papieros rano i jeden po południu. Wtedy liczba wypalanych papierosów spadnie z dwóch paczek do dwóch, może trzech papierosów dziennie.

Jak wskazuje, dotychczasowe badania obejmujące zastosowanie w tym celu CBD są obiecujące i jeśli się okaże, że mogą zostać wykorzystane na szeroką skalę, byłby to dobry sposób na ograniczenie niekorzystnych skutków zdrowotnych palenia tytoniu w społeczeństwie.

 Wykazano, że jeśli palimy tylko kilka papierosów dziennie, to jesteśmy prawie tak zdrowi jak osoby, które nie palą. Ryzyko raka płuc jest prawie – nie do końca, ale jednak prawie – takie samo jak w przypadku osób niepalących. Jest to więc główny cel naszych badań – podkreśla ekspert.

Zespół pod kierownictwem prof. Lazarusa opracowuje obecnie badanie kliniczne w celu zbadania poziomu nikotyny we krwi w dwóch grupach palaczy – stosujących CBD i przyjmujących placebo w ciągu sześciu do ośmiu godzin. Następnie naukowcy mają nadzieję przeprowadzić znacznie większe badanie dotyczące tej substancji i jej wpływu na uzależnienie od nikotyny.

źródło: newseria

– Redukcja szkód w medycynie nie jest nowym paradygmatem, tylko w kontekście palenia tytoniu, została wprowadzona parę lat temu. Natomiast przede wszystkim podstawowym celem redukcji szkód jest ograniczanie, minimalizowanie tego, na co jest narażony człowiek przy paleniu papierosów. Czyli redukujemy potencjalne szkody i istniejące już szkody wynikające z tego, że ktoś pali krócej lub dłużej. Dotyczy to każdego palacza. Proszę Państwa, każdy wypalany papieros ma swoje wyraźne skutki zdrowotne. – podkreśla prof. Halina Car z Zakładu Farmakologii Doświadczalnej, Wydział Nauk o Zdrowiu, Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

W Polsce papierosy aktywnie pali ok. 8 mln osób. Liczba ta w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmniejszyła się, ale to wciąż duży problem. Nie widzimy dalszego trendu spadkowego w tym zakresie.  Dlaczego wiele osób, pomimo prób, nie jest w stanie definitywnie skończyć z nałogiem?

 
Prof. Halina Car: Dlatego, że to jest nałóg. Wobec powyższego, jak każdy nałóg, wymaga takiego podejścia, które jest dedykowane do danego nałogu. Przywykliśmy do tego, że gdy ktoś pali, to jest tak zostawiony sam sobie, a uzależnienie od nikotyny jest chorobą. Traktowaliśmy palaczy jako osoby, które mają po prostu nałóg, które mogą sobie z tym poradzić, które mogą dalej kontynuować palenie bez żadnych konsekwencji. Natomiast jest to nałóg, który wymaga odpowiedniego podejścia. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że mamy różne systemy do tego, żeby przeciwdziałać nałogowi, ale one niestety nie są wydolne, mamy chyba tylko 3 poradnie dla ciężko uzależnionych w Polsce. Mamy określony algorytm postępowania, ale co z tego, jeżeli tylko ok. 800 osób na rok, tak naprawdę odchodzi od tego nałogu – mowa o ciężko uzależnionych osobach. Natomiast rzeczywiście ta liczba nie poraża w zakresie kraju.
 
Myślę, że tutaj ważne są tak zwane aspekty psychiczne – przekonanie, że to nie szkodzi, a jeżeli szkodzi to nie będzie dotyczyć mnie. Natomiast, moim zdaniem, wymagane są absolutnie bardziej skoordynowane działania. Mamy problem w tym, że nie informujemy palaczy, ponieważ sam napis na opakowaniach papierosów, że to szkodzi – nie wystarczy –  liczba palaczy nam się od tego nie zmniejsza drastycznie.
 
Wobec powyższego – po pierwsze trudno jest rzucić palenie, po drugie my jesteśmy przyzwyczajeni też do tego i akceptujemy w większości ten nałóg i myślę, że jest przyzwolenie, które istnieje na każdym poziomie, włącznie również z tym, że niezbyt często lekarze odnotowują w historii pacjenta uzależnienie od palenia.
 
W Szwecji, Danii, Wielkiej Brytanii czy Finlandii udało się znacząco zredukować odsetek palących – w jaki sposób?
 
Prof. Halina Car: Ja jestem pod wrażeniem Szwecji. Szwecja w marcu tego roku, dokładnie 14 marca, ogłosiła, że jest już praktycznie krajem bez papierosa. Tylko przypomnę, że według definicji jest to kraj, w którym poniżej 5% osób pali. W jaki sposób się im to udało? Konsekwencją. Szwecja postawiła na snusy – u nich to był jeden z tradycyjnych produktów. Czyli doustny preparat zawierający tytoń, destylowany, odpowiednio przygotowywany. Natomiast Szwedzi postawili przede wszystkim na bardzo rozszerzoną informację. Nawet można powiedzieć – to tak jak w ostatnim raporcie ze spotkania decydentów zajmujących się zdrowiem publicznym – w Szwecji nie demonizowano preparatów alternatywnych i nie ograniczano ich stosowania. Wręcz odwrotnie. Mówiono bardzo wyraźnie, że one nie są dla osób, które nie palą, ale są dla osób, które nie mogą rzucić palenia, po to żeby wyjść z nałogu palenia tytoniu. Bardzo wyraźnie pokazano jakie są skutki palenia tytoniu, jakie są koszty przede wszystkim leczenia chorób odtytoniowych, choroby układu oddechowego, układu krążenia, z rakiem płuc na czele. Tak naprawdę konsekwencje palenia tytoniu dotyczą każdego układu. Wobec powyższego Szwedzi, można powiedzieć jako pionierzy, zauważyli i bardzo wyraźnie zaczęli edukować swoje społeczeństwo, że jeżeli palisz to chorujesz, ponosisz koszty nie tylko ze względu na to że kupujesz papierosy, ale ze względu na to, że potem my cię leczymy i że te koszty ponoszą wszyscy tak naprawdę – podatnicy, płatnicy podatków, ale ponosisz też je i ty. Szwedzi też odróżnili, to co jest paleniem papierosów, czyli szkodzi przede wszystkim – składniki, które znajdują się w dymie papierosowym. W dymie tytoniowym jest ponad 7 tysięcy składników, gdzie 10% to są substancje rakotwórcze. Generalnie rozróżniali produkty palne od niepalnych. Po drugie – zróżnicowali ryzyko. Pokazali, gdzie jest największe ryzyko, poczynając od palenia papierosów, a gdy używa się innych alternatywnych produktów – to ryzyko maleje. I wszędzie te informacje się pojawiały. To było bardzo ważne. Ponadto dali dostęp do tych alternatyw. Co ważne, lekarze rodzinni – wszyscy byli poinformowani – co oznacza, że mieli na wysokim poziomie edukację skierowaną do lekarzy, na co należy zwracać uwagę, jakie są ważne elementy do przekazania dla pacjentów, czyli to był element edukacji, zaczynając od praktyków medycznych poprzez dużą edukację społeczeństwa. Tak zrobiły inne kraje, nie tylko Szwecja, np. Kanada czy Nowa Zelandia. Na stronie rządu kanadyjskiego w marcu, albo w lutym pojawiły się dokumenty opisujące podejście do alternatywnych sposobów. To są kraje wiodące, a my niestety, w tym aspekcie mamy do zrobienia.
 
W Polsce cały czas pojęcie redukcji szkód jest nowe i nieosłuchane – Kto może skorzystać z takiej strategii walki z paleniem tytoniu, jakie metody się stosuje?
 
Prof. Halina Car: Każdy kto pali – to po pierwsze, bo to jest kampania skierowana do osób palących. Trzeba to sobie powiedzieć, że redukcja szkód w medycynie nie jest nowym paradygmatem, tylko w kontekście palenia tytoniu, została wprowadzona parę lat temu. Natomiast przede wszystkim podstawowym celem redukcji szkód jest ograniczanie, minimalizowanie tego, na co jest narażony człowiek przy paleniu papierosów. Czyli redukujemy potencjalne szkody i istniejące już szkody wynikające z tego, że ktoś pali krócej lub dłużej. Dotyczy to każdego palacza. Proszę Państwa, każdy wypalany papieros ma swoje wyraźne skutki zdrowotne. Wobec powyższego są to działania skierowane do 8 mln osób palących, czyli ponad 20% osób naszych obywateli. Wobec powyższego wydaje mi się to niezwykle ważne, żeby ludzie się o tym dowiedzieli i dowiedzieli się w sposób rzetelny, aktualizowany, bo to jest rzecz bardzo ważna, ponieważ pojawiają się teraz nowe doniesienia, badania kliniczne, aktualizacja tej wiedzy. Myślę, że to jest absolutnie jedna z najważniejszych rzeczy.
 
Co do metod redukcji szkód, stosuje się alternatywne produkty, czyli proponuje się produkty, które mają rekomendacje np. FDA dała rekomendację w 2019 r. dla snusu, nawet do możliwości reklamy tego preparatu, jako mniejsze ryzyko do podgrzewania tytoniu. Na pewno producenci saszetek beztytoniowych zawierających czystą farmakopealną, czyli taką jak w lekach, nikotynę, wystąpią o to, bo to jest produkt w tej chwili o najmniejszym ryzyku.
 
Dlatego też, jeżeli się przyjrzymy się tym możliwościom, to możemy umiejętnie zaproponować wg tego jakie kto miał przyzwyczajenia. Wszystkie te produkty powinny być ze znanych źródeł, certyfikowane, ale przede wszystkim używane zgodnie z tym co wskazuje producent. Natomiast jeśli chodzi o osoby, które rzeczywiście mają duży problem z wyjściem z nałogu, powinny może wybrać produkty, które staną się pośrednimi do całkowitego wycofania się z używania nikotyny. Nie można zabrać nikotyny natychmiast wieloletniemu palaczowi, ponieważ wystąpi zespół odstawienia i taki człowiek gdy nie będzie miał pomocy, natychmiast sięgnie po kolejnego papierosa. Więc skala i gama produktów alternatywnych musi być dostosowana do stopnia i wielkości uzależnienia oraz czasu używania papierosów. To są jakby bardzo ważne rzeczy. To Szwedzi zauważyli i dlatego podali całe spektrum.
 
Jaka jest skuteczność leczenia farmakologicznego uzależnienia od nikotyny?
Prof. Halina Car: Niestety ta skuteczność nie jest zadowalająca. W zależności od preparatu mieści się ona w granicach od 10 – 30 procent. Oprócz tego stosuje się preparaty nikotynowej terapii zastępczej. Tu trzeba też znać konsekwencje stosowania tych preparatów. I bez wsparcia psychologicznego, one są mniej skuteczne. Szwedzi właśnie pokazali, jak ważny jest dostęp do wszystkich tych form wsparcia, żeby móc wskazać palaczowi, jakie ma opcje.
 
Czy według Pani, uda nam się zatem osiągnąć cel Polska bez tytoniu do 2030 roku? Jeśli tak to co może nam w tym pomóc? Bo na ten moment jak Pani wspomniała wsparcie w rzucaniu Palenia jest niewystarczające.
 
Prof. Halina Car: Zwykle jestem optymistką, ale w tym zakresie wygląda to słabo. Na pewno trzeba próbować. Mamy trochę mało czasu bo zaledwie 7 lat. Szwecji trochę dłużej to zajeło, bardzo mocno przyspieszyli w ostatnich latach. Natomiast będzie to możliwe pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, jeśli będziemy mogli wprowadzić te alternatywne produkty z rzetelną informacją. Że te produkty będą rzeczywiście odpowiednio przedstawiane palącym. Myślę, że samo etykietowanie na opakowaniach to za mało. Pewne kampanie społeczne muszą ruszyć. Powinna ruszyć zakrojona informacja, edukacja, zaczynając od tego, że trzeba edukować już przyszłych lekarzy i tak naprawdę każdy zawód medyczny. Bo przecież widzimy do szpitala trafiają właśnie pacjenci z chorobami, których znaczna część jest związana z paleniem tytoniu. Więc trzeba zacząć na pewno od wszelkich możliwość informowania – „wybierz swoje zdrowie, wybierz mniejsze ryzyko jeżeli nie możesz przestać palić”. Natomiast, moim zdaniem, bardzo istotne jest, aby wyroby alternatywne nie stały się początkiem palenia dla osób, które wcześniej nie paliły, zwłaszcza młode osoby. Dlatego, powinna być bardzo dobrze prowadzona kampania skierowana tylko do palaczy. Musimy znaleźć sposób na to, w jaki sposób to zrobić i taki sposób, który nie będzie obejmował młodego pokolenia, żeby ich nie wprowadzać w alternatywne produkty, ale żeby wyraźnie wyartykułować to, że mniejsze ryzyko dotyczy osób palących wcześniej tytoń. Bowiem wszystkie produkty, które zawierają nikotynę i zawierają tytoń (nawet podgrzewany) – mają swoje ryzyko. Należy to podkreślać. Dlatego myślę, że na różnych poziomach, powinno być pokazanie zróżnicowania ryzyka i dostęp do wszystkich alternatyw. Wybierz ten który możesz, ale w zależności od twojego stanu zdrowia i ten, który będzie akceptowalny. A już decydenci będą wiedzieć co zrobić, jeżeli mamy takie koszty leczenia  w przypadku palaczy, a możemy mieć zdecydowanie niższe koszty terapii osób, które przeszły na inne produkty, to chyba sam ten fakt jest bardzo wymierny. Dlatego też idźmy za wytycznymi, które nam dają odgórnie FDA czy inne organizacje zdrowotne. Myślę, żę chodzi nam o to żeby uchronić ludzi od zgonów, od zachorowań. Więc wybierajmy mniejsze zło, po prostu.

Rozmawiała: Julia Stelmach, redaktorka Medicalpreess

– Redukcja szkód w medycynie nie jest nowym paradygmatem, tylko w kontekście palenia tytoniu, została wprowadzona parę lat temu. Natomiast przede wszystkim podstawowym celem redukcji szkód jest ograniczanie, minimalizowanie tego, na co jest narażony człowiek przy paleniu papierosów. Czyli redukujemy potencjalne szkody i istniejące już szkody wynikające z tego, że ktoś pali krócej lub dłużej. Dotyczy to każdego palacza. Proszę Państwa, każdy wypalany papieros ma swoje wyraźne skutki zdrowotne. – podkreśla prof. Halina Car z Zakładu Farmakologii Doświadczalnej, Wydział Nauk o Zdrowiu, Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

W Polsce papierosy aktywnie pali ok. 8 mln osób. Liczba ta w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmniejszyła się, ale to wciąż duży problem. Nie widzimy dalszego trendu spadkowego w tym zakresie.  Dlaczego wiele osób, pomimo prób, nie jest w stanie definitywnie skończyć z nałogiem?

 
Prof. Halina Car: Dlatego, że to jest nałóg. Wobec powyższego, jak każdy nałóg, wymaga takiego podejścia, które jest dedykowane do danego nałogu. Przywykliśmy do tego, że gdy ktoś pali, to jest tak zostawiony sam sobie, a uzależnienie od nikotyny jest chorobą. Traktowaliśmy palaczy jako osoby, które mają po prostu nałóg, które mogą sobie z tym poradzić, które mogą dalej kontynuować palenie bez żadnych konsekwencji. Natomiast jest to nałóg, który wymaga odpowiedniego podejścia. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że mamy różne systemy do tego, żeby przeciwdziałać nałogowi, ale one niestety nie są wydolne, mamy chyba tylko 3 poradnie dla ciężko uzależnionych w Polsce. Mamy określony algorytm postępowania, ale co z tego, jeżeli tylko ok. 800 osób na rok, tak naprawdę odchodzi od tego nałogu – mowa o ciężko uzależnionych osobach. Natomiast rzeczywiście ta liczba nie poraża w zakresie kraju.
 
Myślę, że tutaj ważne są tak zwane aspekty psychiczne – przekonanie, że to nie szkodzi, a jeżeli szkodzi to nie będzie dotyczyć mnie. Natomiast, moim zdaniem, wymagane są absolutnie bardziej skoordynowane działania. Mamy problem w tym, że nie informujemy palaczy, ponieważ sam napis na opakowaniach papierosów, że to szkodzi – nie wystarczy –  liczba palaczy nam się od tego nie zmniejsza drastycznie.
 
Wobec powyższego – po pierwsze trudno jest rzucić palenie, po drugie my jesteśmy przyzwyczajeni też do tego i akceptujemy w większości ten nałóg i myślę, że jest przyzwolenie, które istnieje na każdym poziomie, włącznie również z tym, że niezbyt często lekarze odnotowują w historii pacjenta uzależnienie od palenia.
 
W Szwecji, Danii, Wielkiej Brytanii czy Finlandii udało się znacząco zredukować odsetek palących – w jaki sposób?
 
Prof. Halina Car: Ja jestem pod wrażeniem Szwecji. Szwecja w marcu tego roku, dokładnie 14 marca, ogłosiła, że jest już praktycznie krajem bez papierosa. Tylko przypomnę, że według definicji jest to kraj, w którym poniżej 5% osób pali. W jaki sposób się im to udało? Konsekwencją. Szwecja postawiła na snusy – u nich to był jeden z tradycyjnych produktów. Czyli doustny preparat zawierający tytoń, destylowany, odpowiednio przygotowywany. Natomiast Szwedzi postawili przede wszystkim na bardzo rozszerzoną informację. Nawet można powiedzieć – to tak jak w ostatnim raporcie ze spotkania decydentów zajmujących się zdrowiem publicznym – w Szwecji nie demonizowano preparatów alternatywnych i nie ograniczano ich stosowania. Wręcz odwrotnie. Mówiono bardzo wyraźnie, że one nie są dla osób, które nie palą, ale są dla osób, które nie mogą rzucić palenia, po to żeby wyjść z nałogu palenia tytoniu. Bardzo wyraźnie pokazano jakie są skutki palenia tytoniu, jakie są koszty przede wszystkim leczenia chorób odtytoniowych, choroby układu oddechowego, układu krążenia, z rakiem płuc na czele. Tak naprawdę konsekwencje palenia tytoniu dotyczą każdego układu. Wobec powyższego Szwedzi, można powiedzieć jako pionierzy, zauważyli i bardzo wyraźnie zaczęli edukować swoje społeczeństwo, że jeżeli palisz to chorujesz, ponosisz koszty nie tylko ze względu na to że kupujesz papierosy, ale ze względu na to, że potem my cię leczymy i że te koszty ponoszą wszyscy tak naprawdę – podatnicy, płatnicy podatków, ale ponosisz też je i ty. Szwedzi też odróżnili, to co jest paleniem papierosów, czyli szkodzi przede wszystkim – składniki, które znajdują się w dymie papierosowym. W dymie tytoniowym jest ponad 7 tysięcy składników, gdzie 10% to są substancje rakotwórcze. Generalnie rozróżniali produkty palne od niepalnych. Po drugie – zróżnicowali ryzyko. Pokazali, gdzie jest największe ryzyko, poczynając od palenia papierosów, a gdy używa się innych alternatywnych produktów – to ryzyko maleje. I wszędzie te informacje się pojawiały. To było bardzo ważne. Ponadto dali dostęp do tych alternatyw. Co ważne, lekarze rodzinni – wszyscy byli poinformowani – co oznacza, że mieli na wysokim poziomie edukację skierowaną do lekarzy, na co należy zwracać uwagę, jakie są ważne elementy do przekazania dla pacjentów, czyli to był element edukacji, zaczynając od praktyków medycznych poprzez dużą edukację społeczeństwa. Tak zrobiły inne kraje, nie tylko Szwecja, np. Kanada czy Nowa Zelandia. Na stronie rządu kanadyjskiego w marcu, albo w lutym pojawiły się dokumenty opisujące podejście do alternatywnych sposobów. To są kraje wiodące, a my niestety, w tym aspekcie mamy do zrobienia.
 
W Polsce cały czas pojęcie redukcji szkód jest nowe i nieosłuchane – Kto może skorzystać z takiej strategii walki z paleniem tytoniu, jakie metody się stosuje?
 
Prof. Halina Car: Każdy kto pali – to po pierwsze, bo to jest kampania skierowana do osób palących. Trzeba to sobie powiedzieć, że redukcja szkód w medycynie nie jest nowym paradygmatem, tylko w kontekście palenia tytoniu, została wprowadzona parę lat temu. Natomiast przede wszystkim podstawowym celem redukcji szkód jest ograniczanie, minimalizowanie tego, na co jest narażony człowiek przy paleniu papierosów. Czyli redukujemy potencjalne szkody i istniejące już szkody wynikające z tego, że ktoś pali krócej lub dłużej. Dotyczy to każdego palacza. Proszę Państwa, każdy wypalany papieros ma swoje wyraźne skutki zdrowotne. Wobec powyższego są to działania skierowane do 8 mln osób palących, czyli ponad 20% osób naszych obywateli. Wobec powyższego wydaje mi się to niezwykle ważne, żeby ludzie się o tym dowiedzieli i dowiedzieli się w sposób rzetelny, aktualizowany, bo to jest rzecz bardzo ważna, ponieważ pojawiają się teraz nowe doniesienia, badania kliniczne, aktualizacja tej wiedzy. Myślę, że to jest absolutnie jedna z najważniejszych rzeczy.
 
Co do metod redukcji szkód, stosuje się alternatywne produkty, czyli proponuje się produkty, które mają rekomendacje np. FDA dała rekomendację w 2019 r. dla snusu, nawet do możliwości reklamy tego preparatu, jako mniejsze ryzyko do podgrzewania tytoniu. Na pewno producenci saszetek beztytoniowych zawierających czystą farmakopealną, czyli taką jak w lekach, nikotynę, wystąpią o to, bo to jest produkt w tej chwili o najmniejszym ryzyku.
 
Dlatego też, jeżeli się przyjrzymy się tym możliwościom, to możemy umiejętnie zaproponować wg tego jakie kto miał przyzwyczajenia. Wszystkie te produkty powinny być ze znanych źródeł, certyfikowane, ale przede wszystkim używane zgodnie z tym co wskazuje producent. Natomiast jeśli chodzi o osoby, które rzeczywiście mają duży problem z wyjściem z nałogu, powinny może wybrać produkty, które staną się pośrednimi do całkowitego wycofania się z używania nikotyny. Nie można zabrać nikotyny natychmiast wieloletniemu palaczowi, ponieważ wystąpi zespół odstawienia i taki człowiek gdy nie będzie miał pomocy, natychmiast sięgnie po kolejnego papierosa. Więc skala i gama produktów alternatywnych musi być dostosowana do stopnia i wielkości uzależnienia oraz czasu używania papierosów. To są jakby bardzo ważne rzeczy. To Szwedzi zauważyli i dlatego podali całe spektrum.
 
Jaka jest skuteczność leczenia farmakologicznego uzależnienia od nikotyny?
Prof. Halina Car: Niestety ta skuteczność nie jest zadowalająca. W zależności od preparatu mieści się ona w granicach od 10 – 30 procent. Oprócz tego stosuje się preparaty nikotynowej terapii zastępczej. Tu trzeba też znać konsekwencje stosowania tych preparatów. I bez wsparcia psychologicznego, one są mniej skuteczne. Szwedzi właśnie pokazali, jak ważny jest dostęp do wszystkich tych form wsparcia, żeby móc wskazać palaczowi, jakie ma opcje.
 
Czy według Pani, uda nam się zatem osiągnąć cel Polska bez tytoniu do 2030 roku? Jeśli tak to co może nam w tym pomóc? Bo na ten moment jak Pani wspomniała wsparcie w rzucaniu Palenia jest niewystarczające.
 
Prof. Halina Car: Zwykle jestem optymistką, ale w tym zakresie wygląda to słabo. Na pewno trzeba próbować. Mamy trochę mało czasu bo zaledwie 7 lat. Szwecji trochę dłużej to zajeło, bardzo mocno przyspieszyli w ostatnich latach. Natomiast będzie to możliwe pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, jeśli będziemy mogli wprowadzić te alternatywne produkty z rzetelną informacją. Że te produkty będą rzeczywiście odpowiednio przedstawiane palącym. Myślę, że samo etykietowanie na opakowaniach to za mało. Pewne kampanie społeczne muszą ruszyć. Powinna ruszyć zakrojona informacja, edukacja, zaczynając od tego, że trzeba edukować już przyszłych lekarzy i tak naprawdę każdy zawód medyczny. Bo przecież widzimy do szpitala trafiają właśnie pacjenci z chorobami, których znaczna część jest związana z paleniem tytoniu. Więc trzeba zacząć na pewno od wszelkich możliwość informowania – „wybierz swoje zdrowie, wybierz mniejsze ryzyko jeżeli nie możesz przestać palić”. Natomiast, moim zdaniem, bardzo istotne jest, aby wyroby alternatywne nie stały się początkiem palenia dla osób, które wcześniej nie paliły, zwłaszcza młode osoby. Dlatego, powinna być bardzo dobrze prowadzona kampania skierowana tylko do palaczy. Musimy znaleźć sposób na to, w jaki sposób to zrobić i taki sposób, który nie będzie obejmował młodego pokolenia, żeby ich nie wprowadzać w alternatywne produkty, ale żeby wyraźnie wyartykułować to, że mniejsze ryzyko dotyczy osób palących wcześniej tytoń. Bowiem wszystkie produkty, które zawierają nikotynę i zawierają tytoń (nawet podgrzewany) – mają swoje ryzyko. Należy to podkreślać. Dlatego myślę, że na różnych poziomach, powinno być pokazanie zróżnicowania ryzyka i dostęp do wszystkich alternatyw. Wybierz ten który możesz, ale w zależności od twojego stanu zdrowia i ten, który będzie akceptowalny. A już decydenci będą wiedzieć co zrobić, jeżeli mamy takie koszty leczenia  w przypadku palaczy, a możemy mieć zdecydowanie niższe koszty terapii osób, które przeszły na inne produkty, to chyba sam ten fakt jest bardzo wymierny. Dlatego też idźmy za wytycznymi, które nam dają odgórnie FDA czy inne organizacje zdrowotne. Myślę, żę chodzi nam o to żeby uchronić ludzi od zgonów, od zachorowań. Więc wybierajmy mniejsze zło, po prostu.

Rozmawiała: Julia Stelmach, redaktorka Medicalpreess

Redakcja Medicalpress zaprasza na debatę ekspercką z cyklu „Zdrowie – Wspólna Sprawa” poświęconą strategiom i metodom leczenia uzależnienia od palenia tytoniu oraz redukcji szkód spowodowanych paleniem, w szczególności w postali chorób odtytoniowych, takich jak nowotwory, POCHP czy choroby sercowo-naczyniowe. Debata odbędzie się 21 lutego o godz. 17:00.
W gronie ekspertów: onkologów, kardiologów i psychiatrów oraz przedstawicieli organizacji pacjentów będziemy przyglądać się jak obecnie wyglądają możliwości wsparcia pacjentów w walce z uzależnieniem tytoniu, czy są one skuteczne, na jakie rozwiązania czeka środowisko medyczne i pacjenci oraz czym jest i jakie zastosowanie mają strategie redukcji szkód palenia tytoniu.
W debacie udział wezmą:

Prowadzenie: Marek Kustosz, redaktor naczelny Medicalpress 

Tranmisja na żywo na kanale YouTube:
https://www.youtube.com/live/lzgqAnLVji0?feature=share 

Link do wydarzenia na Facebook:
https://fb.me/e/2Ej5gueWA