Medicalpress
Pomysł skrócenia stażu podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów powrócił do debaty publicznej w momencie, gdy system ochrony zdrowia w Polsce mierzy się jednocześnie z deficytem kadr, masowym kształceniem przyszłych lekarzy oraz rosnącymi oczekiwaniami wobec jakości i bezpieczeństwa świadczeń. Propozycja Ministerstwa Zdrowia, zakładająca skrócenie stażu o pół roku, a w dalszej perspektywie przeniesienie całego przygotowania praktycznego na etap studiów, spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem środowiska lekarskiego.
Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy nie pozostawia wątpliwości co do wagi problemu. W swoim stanowisku podkreśla, że staż podyplomowy jest kluczowym momentem wejścia młodego lekarza do zawodu, stanowiąc realne przejście od teorii do samodzielnej odpowiedzialności klinicznej. To właśnie w tym okresie absolwenci uczelni medycznych uczą się podejmowania decyzji diagnostycznych i terapeutycznych w warunkach rzeczywistej pracy szpitalnej, funkcjonowania w zespołach terapeutycznych oraz rozumienia mechanizmów działania systemu ochrony zdrowia. Jak zaznacza OZZL, nawet najbardziej rozbudowany program studiów, w tym szósty rok o charakterze praktycznym, nie jest w stanie zastąpić doświadczenia zdobywanego podczas stażu.

Związek zwraca uwagę na fundamentalny problem jakości kształcenia praktycznego na etapie studiów. W wielu ośrodkach zajęcia kliniczne nadal odbywają się w zbyt licznych grupach, co ogranicza możliwość realnego kontaktu z pacjentem i samodzielnego wykonywania procedur medycznych. Znaczna część nauczania praktycznego opiera się na symulacjach i egzaminach, które choć cenne dydaktycznie, nie odzwierciedlają w pełni realiów pracy klinicznej. Dodatkowo, wraz z otwieraniem kolejnych wydziałów lekarskich, narasta deficyt kadry dydaktycznej i brak odpowiedniej infrastruktury, co wprost przekłada się na obniżenie jakości szkolenia.

W tym kontekście skrócenie lub likwidacja stażu podyplomowego nie jawi się jako reforma podnosząca standardy, lecz jako ryzykowny eksperyment systemowy. Staż pełni bowiem również funkcję bufora bezpieczeństwa dla pacjentów. Młody lekarz pracuje w warunkach zwiększonego nadzoru, ma możliwość konsultowania wątpliwości i uczenia się na błędach w kontrolowanym środowisku. Rezygnacja z tego etapu oznaczałaby przeniesienie pełnej odpowiedzialności na osoby o niewystarczającym doświadczeniu klinicznym, co niesie ze sobą realne ryzyko wzrostu liczby błędów medycznych i zdarzeń niepożądanych, a także chaos organizacyjny w placówkach ochrony zdrowia.

Nie mniej istotny jest aspekt rozwoju zawodowego. Staż podyplomowy daje młodym lekarzom możliwość świadomego wyboru specjalizacji poprzez realne sprawdzenie własnych predyspozycji w różnych dziedzinach medycyny. Ograniczenie tego etapu może prowadzić do przypadkowych decyzji specjalizacyjnych, podejmowanych bez wystarczającego doświadczenia i refleksji, co w dłuższej perspektywie może negatywnie odbić się na stabilności kadr medycznych.

Szczególny niepokój OZZL budzą motywacje stojące za powrotem tej koncepcji. Jak podkreśla Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, „Z niepokojem odbieramy sygnały, że powrót do tej koncepcji motywowany jest przede wszystkim względami finansowymi oraz trudnościami organizacyjnymi wynikającymi z masowego kształcenia lekarzy. Oszczędności nie mogą być jednak realizowane kosztem jakości kształcenia i bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów”. W dalszej części dodaje: „Próbę skrócenia stażu podyplomowego odbieramy jako jawną dyskryminację zawodu lekarza, tym bardziej, że Ministerstwo Zdrowia przekazuje wysokie dotacje dla niektórych zawodów medycznych na mentoring dla absolwentów po ukończeniu studiów”.

Ten fragment stanowiska odsłania głębszy problem polityki kadrowej państwa. Z jednej strony system dopuszcza masowe kształcenie lekarzy bez zapewnienia odpowiednich warunków praktycznej nauki zawodu, z drugiej poszukuje oszczędności poprzez skracanie kluczowych etapów przygotowania zawodowego. W tym sensie propozycja Ministerstwa Zdrowia wpisuje się w szerszy kryzys planowania i koordynacji polityki zdrowotnej, w której krótkoterminowe cele finansowe zaczynają dominować nad długofalowym myśleniem o jakości i bezpieczeństwie opieki.

OZZL apeluje do Ministerstwo Zdrowia o odstąpienie od tego pomysłu i podjęcie rzeczywistego dialogu ze środowiskiem lekarskim. Związek deklaruje gotowość do merytorycznej współpracy nad rozwiązaniami, które realnie poprawią jakość kształcenia lekarzy, bez obniżania standardów wykonywania zawodu i bez narażania pacjentów. W obliczu narastających wyzwań systemowych pytanie nie brzmi dziś, jak skrócić drogę do zawodu, lecz jak uczynić ją bezpieczną zarówno dla młodych lekarzy, jak i dla tych, którzy będą powierzali im swoje zdrowie i życie.

Źródło: OZZL

Czy polska medycyna jest gotowa na wejście na rynek pracy lekarzy bez stażu podyplomowego? Według Porozumienia Rezydentów OZZL — zdecydowanie nie. Organizacja alarmuje, że proponowane zmiany w systemie kształcenia lekarzy mogą doprowadzić do sytuacji, w której młodzi medycy rozpoczną samodzielną pracę z minimalnym doświadczeniem klinicznym. Najnowsze dane z ogólnopolskiego badania obejmującego 720 studentów i stażystów z 22 uczelni medycznych rzucają na ten temat nowe światło — i są niepokojące.
Porozumienie Rezydentów OZZL w swoim stanowisku nie zostawia złudzeń: likwidacja lub skrócenie stażu podyplomowego doprowadzi do obniżenia jakości opieki medycznej. Młodzi lekarze będą rozpoczynać pracę z wyraźnie mniejszym bagażem doświadczeń, szczególnie w zakresie podstawowych procedur medycznych.
Rezydenci podkreślają, że obecny VI rok studiów — choć formalnie „praktyczny” — nie zapewnia studentom wystarczającej liczby możliwości samodzielnego wykonania procedur. Potwierdzają to najnowsze dane.

Badanie wśród studentów: większość nie wykonała podstawowych procedur

Ankieta przeprowadzona wśród studentów V–VI roku oraz lekarzy stażystów pokazała ogromne dysproporcje między teorią, a praktyką.
Do kluczowych wniosków należą:

Co istotne — brak praktyki nie wynika wyłącznie z obaw studentów. Kluczowym problemem okazuje się liczba osób w grupach klinicznych. W grupach powyżej 5 osób większość młodych medyków nie miała realnej szansy, by wykonać nawet najprostsze procedury. To właśnie dlatego rezydenci odrzucają narrację, że „VI rok studiów zastąpi staż”.

Staż podyplomowy: pierwszy realny kontakt z pacjentem

Wyniki badań pokazują, że staż podyplomowy pozostaje jedynym etapem szkolenia, w którym młody lekarz może zdobyć realne, praktyczne doświadczenie kliniczne. Stażyści wykonują wielokrotnie więcej procedur — nie stoją już w tłumie studentów, lecz pracują indywidualnie z pacjentami.

Przykładowo: 56% stażystów samodzielnie wykonało cewnikowanie pęcherza u mężczyzn, podczas gdy wśród studentów było to zaledwie ~30%.
Rezydenci ostrzegają, że usunięcie stażu oznacza dopuszczenie do zawodu lekarzy, którzy nigdy nie mieli okazji wykonać na żywym pacjencie podstawowych czynności. To — ich zdaniem — realnie przełoży się na bezpieczeństwo pacjentów.

Chaos organizacyjny i problemy rekrutacyjne — kolejne ryzyko

Likwidacja stażu oznacza także kumulację dwóch roczników absolwentów, którzy jednocześnie będą walczyć o miejsca rezydenckie.
Według rezydentów może to doprowadzić do:

Dla wielu młodych lekarzy to właśnie staż jest momentem, w którym realnie odkrywają, jak wygląda codzienność różnych specjalizacji.

Rezydenci: najpierw poprawmy kształcenie, potem dyskutujmy o zmianach

Porozumienie Rezydentów OZZL podkreśla, że zanim cokolwiek zmieni się w stażu, konieczne jest gruntowne przeprojektowanie VI roku studiów, aby rzeczywiście stał się praktyczny. Proponowane działania obejmują:

Dopóki te warunki nie są spełnione — jak podkreślają rezydenci — likwidacja stażu to krok w kierunku obniżenia jakości i bezpieczeństwa opieki zdrowotnej.

Dane nie pozostawiają wątpliwości

Wszystkie szczegółowe informacje o dysproporcjach w dostępie do procedur medycznych — także tych związanych z płcią — zostały opublikowane w pracy naukowej „Gender-based disparities in self-reported procedural experience”.

Porozumienie Rezydentów OZZL kończy swoje stanowisko jednoznacznie:
„Staż podyplomowy to fundament bezpiecznej medycyny. Jego likwidacja zaszkodzi i pacjentom, i przyszłym lekarzom”.

Źródło: Porozumienie Rezydentów OZZL

Gwarancja ustalonej liczby specjalistów w odniesieniu do liczby pacjentów, aby polepszyć jakość leczenia i zagwarantować bezpieczeństwo pacjentom oraz lekarzom – to priorytet Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), który postuluje wprowadzenie norm minimalnego zatrudnienia lekarzy specjalistów w publicznych placówkach medycznych. – Naszym celem jest to, aby w szpitalach była stabilność kadrowa, aby pacjenci byli leczeni z najnowszymi osiągnięciami wiedzy medycznej – mówi przewodnicząca OZZL Grażyna Cebula-Kubat.
16 września odbyło się spotkanie przedstawicieli Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) z Ministerstwem Zdrowia. Tematem poruszanym podczas spotkania były normy zatrudnienia lekarzy na umowach o pracę w publicznej ochronie zdrowia.

Brak regulacji dotyczący minimalnej liczby lekarzy specjalistów na oddziałach szpitalnych zaburza system

Jak tłumaczy w rozmowie z Medicalpress przewodnicząca OZZL Grażyna Cebula-Kubat, lekarze nie mają norm zatrudnienia (poza anestezjologami, którzy wywalczyli je w czasie strajku) są tylko normy kontraktowania.

Nie będziemy tolerować przepisów, że wystarczą dwa etaty lekarzy specjalistów, aby oddział mógł uzyskać kontrakt z NFZ. I jak w takiej obsadzie można zapewnić ciągłość świadczeń? Na odpowiednim poziomie szkolić rezydentów, wypełniać dokumentację medyczną, oznaczać stopień refundacji leków, mieć czas dla pacjentów i zapewnić bezpieczeństwo pacjentom i sobie? To jest nierealne do wykonania – podkreśla.

W opinii przewodniczącej OZZL, opracowanie i wprowadzenie norm minimalnego zatrudnienia specjalistów na etacie w publicznych podmiotach leczniczych i zobowiązanych do udzielenia całodobowych świadczeń zdrowotnych ma być gwarantem specjalistycznego zabezpieczenia jakości udzielanych świadczeń zdrowotnych oraz bezpieczeństwa dla pacjentów I lekarzy.

Dlatego chcemy opracować normy zatrudnienia w przeliczeniu na pacjenta w zależności od specjalizacji/czyli zabiegowe, niezabiegowe i psychiatria/ordynacja dzienna i dyżurowa, stopień referencyjności podmiotu. Chcemy opracować te normy we współpracy z MZ, dyrektorami szpitali a przede wszystkim z lekarzami, którzy pracują w takich patologicznych warunkach. Bo jak określić, że lekarz nierzadko rezydent na dyżurze ma pod opieką kilkadziesiąt pacjentów a w specjalistycznych szpitalach psychiatrycznych nawet 100 do 200 pacjentów? – pyta retorycznie Cebula-Kubat.

Wypracowanie norm to proces długotrwały, ale nie jest niemożliwy do zrealizowania
 
Jak podkreśla przewodnicząca OZZL Grażyna Cebula-Kubat, praca dotycząca wypracowania norm jest trudna i będzie długotrwała, ale nie jest niemożliwa.
 
Nie podam konkretnych liczb, ile chcielibyśmy, by było na pacjenta, bo to wymaga uszczegółowienia na podstawie wykonywanych analiz zatrudnienia. Naszym celem jest to, aby w szpitalach była stabilność kadrowa, aby pacjenci byli leczeni z najnowszymi osiągnięciami wiedzy medycznej i by pacjenci czuli się bezpiecznie. Z normami zatrudnienia wiąże się czas pracy, aby lekarze mogli pracować na jednym etacie, w bezpiecznych warunkach i za godziwą płacę – podsumowuje.

źródło: Medicalpress, autor: red. Katarzyna Redmerska