Medicalpress
Późna diagnoza i brak informacji to jedne z największych wyzwań w chorobie Alzheimera. Bezpłatna infolinia Helpline (800 201 801) uruchomiona przez Rzecznika Praw Pacjenta w partnerstwie z Alzheimer Polska zapewnia wsparcie osobom z zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzinom i opiekunom w całej Polsce. Ruszyła kampania mająca na celu dotarcie z informacją o infolinii do jak największej liczby osób. 
Aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera bez diagnozy Choroba Alzheimera i inne zaburzenia otępienne stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Starzenie się społeczeństwa, późna diagnoza oraz ogromne obciążenie spoczywające na rodzinach sprawiają, że coraz więcej osób potrzebuje szybkiego dostępu do rzetelnej informacji i profesjonalnego wsparcia.

Dane pokazują skalę problemu: aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera nie ma postawionej prawidłowej diagnozy, a w Polsce średni czas od pierwszego kontaktu z lekarzem POZ do rozpoznania choroby wynosi około 24 miesięcy. Jednocześnie choroba Alzheimera to „choroba całej rodziny” – około 92 proc. chorych pozostaje pod całodobową opieką bliskich, najczęściej w warunkach domowych, a w 44 proc. przypadków ciężar opieki spoczywa wyłącznie na jednej osobie.

Razem w chorobie Alzheimera

W odpowiedzi na potrzebę wsparcia dla osób chorujących na chorobę Alzheimera lub inne zaburzenia otępienne, ich rodzin i opiekunów uruchomiono ogólnopolską, bezpłatną infolinię Helpline (800 201 801).

Helpline oferuje poufne rozmowy z konsultantami, psychologami oraz innymi specjalistami, m.in. terapeutami zajęciowymi i prawnikami. Dzwoniący mogą uzyskać wsparcie emocjonalne, informacje dotyczące diagnozy i przebiegu choroby, pomoc w radzeniu sobie z trudnymi zachowaniami chorego oraz wskazówki dotyczące dostępnych form wsparcia w danym regionie. Integralnym elementem działań informacyjno-edukacyjnych jest spot poświęcony infolinii Helpline, który w przystępny sposób pokazuje codzienne doświadczenia osób chorujących i ich bliskich oraz przypomina, gdzie szukać pomocy.

Materiał został przygotowany przy użyciu technologii AI. Za koncepcję kreatywną i realizację kampanii odpowiada Fabryka Komunikacji Społecznej. – Infolinia to pomoc dla osób z chorobą Alzheimera i innymi zaburzeniami otępiennymi oraz ich rodzin i opiekunów. Chcemy, aby nasza inicjatywa wzbudziła wśród nas wszystkich życzliwość, empatię i zrozumienie – powiedział Jarosław Fiks, Dyrektor Generalny w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta, podczas spotkania w Centrum Prasowym PAP Polska Agencja Prasowa. Eksperci zwracają uwagę, że problem będzie narastał. Według danych WHO w 2016 roku na świecie żyło 47,5 mln osób z zaburzeniami otępiennymi, a do 2050 roku liczba ta wzrośnie do 135,5 mln.

W Polsce szacuje się, że do 2050 roku ponad milion Polek i Polaków będzie dotkniętych zaburzeniami otępiennymi, co oznacza ponad 3 proc. populacji kraju.

Infolinia Helpline jest bezpłatna i dostępna sześć dni w tygodniu: – poniedziałek–piątek: 10:00–21:00 – sobota: 10:00–16:00 Kontakt e-mail: alzheimer@rpp.gov.pl

Więcej informacji: www.alzheimer.rpp.gov.pl

Źródło: Komunikat Prasowy

21 września obchodzimy światowy dzień choroby alzheimera – jednej z najpoważniejszych chorób neurodegeneracyjnych, która stanowi ogromne wyzwanie zarówno dla systemu ochrony zdrowia, jak i dla rodzin pacjentów. W Polsce choroba ta dotyczy setek tysięcy osób i liczba chorych stale rośnie. Alzheimer nie tylko stopniowo odbiera samodzielność pacjentowi, ale także obciąża jego najbliższych, którzy muszą mierzyć się z codzienną opieką. Eksperci podkreślają, że w obliczu nadchodzącego „tsunami chorób otępiennych” konieczne są pilne zmiany systemowe, aby zapewnić chorym najlepszą możliwą pomoc.

W Polsce, według różnych szacunków, żyje od 600 do nawet ponad 700 tys. osób cierpiących na choroby otępienne. Ministerstwo Zdrowia prognozuje, że w 2038 r. choroby otępienne będą dotyczyć aż 1,2 mln Polaków! Dynamiczny wzrost liczby chorych wynika z przemian demograficznych i starzenia się społeczeństwa, w tym związanych z nim występowaniem chorób towarzyszących, ale też zanieczyszczenia środowiska, niezdrowej diety i braku aktywności fizycznej. Najczęstszą przyczyna otępienia  jest choroba Alzheimera, na którą cierpi około 360 tys. Polaków. Jest ona głównie diagnozowana u osób powyżej 65. roku życia, ale zapadają na nią również osoby znacznie młodsze, około 40. roku życia.

Choroba Alzheimera rozwija się podstępnie i długo może nie dawać żadnych wyraźnych objawów. Jej przyczyną jest gromadzenie się w mózgu nieprawidłowych białek, które prowadzą do utraty funkcji, a potem śmierci neuronów. Konsekwencją tego są zaburzenia tzw. wyższych czynności korowych, jak pamięć, orientacja, rozumienie, liczenie, mowa czy ocena sytuacji. Oprócz dysfunkcji poznawczych u osoby chorej dochodzi do zaburzeń zachowania, nastroju i osobowości. Pacjent zaczyna zapominać podstawowe słowa i rzeczy związane z czynnościami dnia codziennego, myli imiona, gubi się w znanych mu miejscach. Z czasem przestaje rozpoznawać bliskich, nie potrafi wykonać samodzielnie prostych czynności, nie panuje nad funkcjami fizjologicznymi. Zmiany w mózgu mogą zachodzić nawet przez kilka lat, zanim pojawią się pierwsze, bardzo dyskretne symptomy choroby. Znakami ostrzegawczymi są m.in.: zaburzenia językowe, zaburzenia pamięci, zmienny nastrój, zmiany osobowości, trudności w orientacji. Dostępne obecnie leczenie objawowe choroby Alzheimera jest tym skuteczniejsze, im wcześniej zostanie rozpoczęte, dlatego bardzo ważne jest szybkie reagowanie na te sygnały ostrzegawcze.

Musimy przygotować się na nadchodzące tsunami chorób neurozwyrodnieniowych i tak zorganizować system opieki i działań prewencyjnych, aby objął on całą populację już od najwcześniejszych lat życia. Edukacja zdrowotna i walka ze zdefiniowanymi już czynnikami ryzyka zachorowania na chorobę Alzheimera mogą znacząco zmniejszyć liczbę chorych w przyszłości. Inwestycje w profilaktykę choroby Alzheimera są dziś niezbędne, gdyż bez niej nie zatrzymamy lawinowo narastającej liczby chorych. Konieczne jest też zreformowanie systemu diagnozowania i leczenia choroby Alzheimera, bo choć obecnie dostępne terapie nie prowadzą do wyleczenia, to mogą złagodzić objawy i poprawić jakość życia chorych. Jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne jesteśmy otwarci na współpracę z decydentami, aby stworzyć dla pacjentów jak najlepsze rozwiązania systemowe – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Czas na zmiany systemowe

Eksperci są zgodni – aby skutecznie zmierzyć się z rosnącą liczbą chorych, potrzebne są zdecydowane działania:

Dla pacjentów ważna jest możliwość uzyskania wczesnej diagnozy, a następnie szybkie otrzymanie leczenia, które łagodzi objawy i spowalnia ich narastanie. Pacjenci i ich opiekunowie pilnie wymagają także zbudowania systemowego wsparcia, w tym formalnego i finansowego. W perspektywie są też nowe terapie, dające nadzieje na dalsze ograniczanie rozwoju choroby.  Z punktu widzenia neurologów istotne jest jak najszybsze wdrożenie ścieżki diagnostycznej od poziomu POZ do opieki wysoce specjalistycznej, tak aby jak najwięcej pacjentów i jak najszybciej mogło otrzymać właściwą pomoc i skorzystać z dostępnych opcji terapeutycznych. W bieżącym roku zostały sfinalizowane prace nad stworzeniem Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025-2030, o który od dawna postulowaliśmy. Jednak prowadzenie efektywnych działań w ramach tego programu wymaga ich finansowania. Odpowiednia alokacja środków na ten cel jest sprawą niezbędną i pilną. Systemowego wsparcia wymaga jak najszybciej zarzadzanie opieką neurologiczną nad seniorami, co wynika bezpośrednio ze starzenia się społeczeństwa i rosnącej liczby starszych pacjentów z chorobami neurologicznymi, także otępieniem. Skutecznym rozwiązaniem w przypadku tych chorych mogłaby być koordynacja opieki i sieciowanie jednostek neurologicznych – apeluje dr hab. n. med. Agnieszka Gorzkowska, prof. SUM, przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Neurologia wymaga priorytetowych inwestycji

Cieszy nas poprawa finansowania neurologii w szpitalach, jednak w kontekście potrzeb pacjentów z chorobami otępiennymi jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Przede wszystkim, potrzebne jest ustalenie jasnych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych oraz zwiększenie możliwości diagnostycznych w poradni (np. pakiet badań diagnostycznych dla osób z podejrzeniem otępienia, czy też badanie neuropsychologiczne). Być może takie rozwiązania znajdą się w propozycjach odwróconej piramidy świadczeń nad którą pracuje Ministerstwo Zdrowia. Oczywiście, czekamy na nowe innowacyjne terapie w chorobie Alzheimera. Mamy jednak świadomość, że będą one wymagały bardzo ostrożnej i precyzyjnej kwalifikacji pacjentów oraz ich ścisłego monitorowania – prawdopodobnie w ramach programu lekowego. Wdrożenie opracowanego Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030 jest bardzo ważne, ponieważ może on wpłynąć na poprawę dostępności do diagnostyki i leczenia. Program zakłada również działania profilaktyczne m.in. promocję aktywnego stylu życia, czy szereg interwencji medycznych (leczenie nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, otyłości, hipercholesterolemii – zwłaszcza stężenia cholesterolu LDL), które mogą zmniejszyć ryzyko otępienia. Bardzo istotne jest zapewnienie wsparcia dla opiekunów (w tym dostępu do opieki wytchnieniowej czy pomocy psychologicznej) oraz działania edukacyjne skupione na zwiększaniu świadomości społecznej i na ograniczaniu stygmatyzacji i uprzedzeń wobec chorych i ich rodzin – stwierdza prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, Prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Światowy Dzień Choroby Alzheimera to nie tylko okazja do zwiększenia świadomości społecznej, ale także wezwanie do realnych działań – aby pacjenci i ich rodziny mogli liczyć na kompleksową pomoc, a neurologia w Polsce mogła rozwijać się na miarę wyzwań XXI wieku.

Choroba alzheimera staje się jednym z największych wyzwań zdrowotnych w starzejącym się społeczeństwie. Wdrożenie koordynowanej opieki, inwestycje w kadry neurologiczne, wsparcie dla opiekunów oraz dostęp do nowoczesnej diagnostyki i terapii to priorytety, które mogą poprawić jakość życia pacjentów i ich rodzin. Światowy dzień choroby alzheimera to nie tylko okazja do zwiększenia świadomości społecznej, ale także wezwanie do realnych działań systemowych, które pozwolą polskiej neurologii sprostać wyzwaniom przyszłości.

Źródło: Komunikat Prasowy

Choroba Alzheimera to jedno z największych wyzwań zdrowotnych i społecznych starzejącego się społeczeństwa. Z danych programu PolSenior2 wynika, że objawy otępienia dotykają już niemal co szóstą osobę po 60. roku życia, a częstość ich występowania rośnie wraz z wiekiem – w grupie 90+ przekracza połowę populacji. Podczas posiedzenia Komisji Polityki Senioralnej w Sejmie eksperci i przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia wskazali, że choć w leczeniu Alzheimera pojawił się przełom – w Europie dopuszczono pierwsze terapie mogące spowalniać rozwój choroby – to Polska pilnie potrzebuje systemu wczesnego wykrywania i narodowego planu alzheimerowskiego.
9 września w Sejmie odbyło się posiedzenie Komisji Polityki Senioralnej poświęcone chorobom neurodegeneracyjnym, które stanowią wyzwanie w starzejącym się społeczeństwie. Jak podało Ministerstwo Zdrowia, w resorcie toczą się prace nad nowymi rozwiązaniami skierowanymi do tej grupy pacjentów. Ważnym punktem dyskusji było omówienie sytuacji osób zmagających się z chorobą Alzheimera. Dzięki przełomowi dokonującemu się w dziedzinie, istnieje realna szansa na poprawę warunków i skuteczności leczenia w nadchodzących latach.

Co szósta osoba w wieku 60 lat i więcej prezentuje deficyt poznawczy w stopniu nasuwającym podejrzenie otępienia. Dane pochodzące z projektu PolSenior2 „Badanie poszczególnych obszarów stanu zdrowia osób starszych, w tym jakości życia związanej ze zdrowiem” wskazują, że 16,8 proc. osób w wieku 60 i więcej lat w Polsce prezentuje łagodne zaburzenia poznawcze. Objawy otępienia występują u 15,8 proc. osób w wieku 60 lat lub więcej, przy czym w większości przypadków jest to otępienie o nasileniu lekkim (11,6 proc.). Otępienie
o nasileniu umiarkowanym i ciężkim stanowi odpowiednio 2,8 proc. i 1,4 proc. przypadków. Wykazano wyraźne narastanie częstości podejrzenia otępienia od 12,2 proc. w najmłodszej grupie wieku (60– 64 lata), aż do ponad połowy populacji osób w wieku 90 i więcej lat.

Choroba Alzheimera stanowi coraz większe wyzwanie dla systemu opieki zdrowotnej oraz polityki społecznej – koszty leczenia i opieki nad chorym z otępieniem wzrastają bardzo wyraźnie wraz z postępem choroby, a wydatki te należą obecnie do największych, po wydatkach na nowotwory, choroby sercowo-naczyniowe oraz udary mózgu. Tematem tym zajęła się Komisja Polityki Senioralnej w trakcie zorganizowanego 9 września posiedzenia poświęconego chorobom neurodegeneracyjnym wśród seniorów, w tym chorobie Alzheimera. Podczas spotkania omówiono kwestie związane z diagnostyką, dostępnymi środkami terapeutycznymi i opieką – w tym także wytchnieniową. W sposób szczególny podkreślano znaczenie wykrywania chorób na jak najwcześniejszym etapie, gdyż dzięki szybkiemu rozpoczęciu leczenia postęp choroby może zostać wyhamowany.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o działaniach mających na celu zapewnienie wsparcia osobom zmagającym się z problemami neurodegeneracyjnymi. Są one ujęte w programach strategicznych o szerokim zakresie, czego przykładem jest „Polityka społeczna wobec osób starszych 2030. Bezpieczeństwo – Uczestnictwo – Solidarność”, przyjęta
i realizowana od 2018 r. Obecnie resort pracuje nad przygotowaniem dokumentu strategicznego „Krajowego Programu Działań Wobec Chorób Otępiennych”, który będzie dedykowany tej grupie pacjentów. Projekt znajduje się na etapie konsultacji społecznych.

Dokument przede wszystkim dotyczy podniesienia świadomości społecznej chorób neurodegeneracyjnych i Alzheimera. Celem jest profilaktyka tych chorób, czyli przekazanie informacji na temat przyczyn zachorowań i edukacja o przebiegu choroby oraz sposobach pracy z osobami nimi dotkniętymi – powiedziała Dagmara Korbasińska-Chwedczuk, Dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia.

Choroby neurodegeneracyjne stanowią wyzwanie zarówno dla systemu ochrony zdrowia, jak i dla pacjentów, ich rodzin i opiekunów. Jednak wiele wskazuje na to, że ostatnim roku
w dziedzinie dokonał się postęp, dzięki któremu sytuacja pacjentów ma szansę ulec poprawie.

Oczywiście pojawia się element wsparcia wczesnej diagnostyki. Jesteśmy w tej chwili w takiej sytuacji, że mamy w ciągu ostatniego roku postęp w zakresie leczenia chorób neurodegeneracyjnych, w tym choroby Alzheimera. Przez wiele lat mówiliśmy, że jest to choroba, co do której zarówno są problemy z wykryciem, jak i z pomocą terapeutyczną
w jej zakresie. W tej chwili mamy pierwsze doniesienie o skuteczności pewnych działań. To się łączy z kwestią leczenia, opieki i wsparcia dla osób chorych i wsparcia dla opiekunów. To, że mamy pewne przesłanki, że uda nam się farmakologicznie objąć opieką osobę, to nie znaczy, że nie będziemy mieć problemu wsparcia osób z tymi chorobami. Skuteczność leczenia zależy też od momentów wdrożenia leczenia i zaawansowania problemów
– dodała Dagmara Korbasińska-Chwedczuk.

Według informacji przekazanych przez Ministerstwo Zdrowia, Europejska Agencja Leków niedawno wyraziła zgodę na dopuszczenie do obrotu nowej terapii we wczesnej postaci Alzheimera, która może hamować rozwój choroby.

Czym jest choroba Alzheimera? Choroba Alzheimera dlatego jest najgorszą z chorób, bo polega na tym, że wyłącza się prawidłową część mózgu z jej funkcjonowania. (…) Naszym zadaniem jest zrobić tak, aby jak największa część mózgu nie została uszkodzona, a żeby to zrobić, musimy szybko chorobę rozpoznać – powiedziała prof. Alicja Chybicka, zastępca przewodniczącej Komisji Polityki Senioralnej.

Jak zauważył Zbigniew Tomczak z Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, sytuacja pacjentów w Polsce zmagających się z tą chorobą odbiega od standardów w innych krajach europejskich. Niezbędne jest podjęcie działań, które wyrównają dostęp do diagnostyki i leczenia. Jednym z nich jest utworzenie systemu wczesnego wykrywania schorzenia.

W Europie, w Unii Europejskiej, Polska została osamotniona, bo tylko w Polsce nie ma tak zwanego „Planu Alzheimerowskiego”. Inni już mają trzecie albo czwarte wydanie tego planu – powiedział Zbigniew Tomczak, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera. Jak dodał – Musimy mieć system wczesnego wykrywania tej choroby. Według raportu „Nature” w 2040 roku demencja w Polsce będzie drugą najczęstszą przyczyną zgonów, odpowiadając za 10,6 proc. zgonów ogółem. To tak, żebyśmy wiedzieli, gdzie i do czego dążymy. W związku z zatwierdzeniem przez EMA leku lecanemab w leczeniu wczesnej postaci choroby Alzheimera – powtarzam wczesnej postaci, musimy mieć system wczesnego wykrywania tej choroby. […] A dlaczego o tym mówię? Bo już dzisiaj powinniśmy przygotowywać system ochrony zdrowia do tego, żebyśmy mieli bazę danych pacjentów na bardzo wczesnym etapie choroby i z pewnym genem, dla których ten lek jest dedykowany.

W czerwcu 2025 r. opublikowano projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie ,,Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025-2030” identyfikujący działania, które powinny zostać podjęte w najbliższych latach przez instytucje publiczne w celu wsparcia osób chorych i ich bliskich i poprawy jakości życia tych osób – jednym z głównych priorytetów jest wsparcie wczesnej diagnostyki, osób z podejrzeniem występowania zaburzeń otępiennych, w tym ewentualnego zaimplementowania do systemu nowych metod
i sposobów diagnostyki, wdrożenie narzędzi zwiększających wykrywalność zaburzeń otępiennych na wczesnym etapie oraz określenie ich etiologii.

Alzheimer nie jest już chorobą, wobec której medycyna pozostaje całkowicie bezradna – nowe terapie, zatwierdzone przez Europejską Agencję Leków, mogą zahamować rozwój choroby, ale tylko na jej wczesnym etapie. Dlatego kluczowe staje się stworzenie w Polsce systemu wczesnej diagnostyki i wdrożenie „Planu Alzheimerowskiego”, który wyrównałby standardy opieki do poziomu innych krajów UE. Eksperci podkreślają: szybkie rozpoznanie to szansa na skuteczniejsze leczenie, lepszą jakość życia pacjentów i wsparcie ich rodzin.

Źródło: Komunikat Prasowy

Każdemu z nas, niezależnie od wieku, zdarzają się problemy z pamięcią. Jeśli jednak zauważymy, że takie sytuacje – zwłaszcza u naszych rodziców czy dziadków – mają miejsce coraz częściej, a oprócz tego nasi bliscy mają kłopoty w wykonywaniu codziennych czynności, borykają się z częstymi zmianami nastroju czy tracą orientacją przestrzenną, nie powinniśmy tego ignorować. Być może są to sygnały o postępującej chorobie otępiennej. 21 września obchodzimy Światowy Dzień Choroby Alzheimera, czyli jednego z najczęściej diagnozowanych schorzeń neurodegeneracyjnych. Z tej okazji przybliżamy najważniejsze fakty o tej chorobie, podpowiadamy, jak spowolnić jej postęp i co robić, gdy opieka nad pacjentem staje się zbyt trudna.
Szacuje się, że nawet 650 tys. Polaków ma jedną z chorób otępiennych, z czego 2/3 przypadków stanowi Alzheimer. Niestety, tylko ok 18-20% chorych ma postawioną diagnozę lekarską[1] – dzieje się tak, gdyż początkowe symptomy bardzo łatwo przeoczyć. Zapominanie, przejęzyczenia czy dezorientacje bardzo często przypisujemy naturalnemu procesowi starzenia się. Chociaż choroby otępienne są schorzeniami postępującymi i nieuleczalnymi, dzięki szybkiemu rozpoznaniu możemy spowolnić ich rozwój i utratę samodzielności przez pacjenta. Jak to zrobić?

 
KROK 1:  Nie lekceważ niepokojących objawów
Choroba rozwija się stopniowo, często w sposób niezauważalny, dlatego nie powinniśmy ignorować żadnych objawów, które budzą nasz niepokój. To, co szczególnie może zwrócić naszą uwagę to:
Warto również wiedzieć, jakie czynniki ryzyka sprzyjają zachorowaniu na choroby otępienne. Można do nich zaliczyć wiek (w grupie seniorów w wieku 80-84 lat na chorobę Alzheimera cierpi 23% osób, natomiast w grupie 85-89 lat już 40% osób[2]), płeć (częściej chorują kobiety), czy uwarunkowania dziedziczne (potwierdzone przypadki choroby w rodzinie).
 
Jeśli u naszego bliskiego podejrzewamy chorobę Alzheimera możemy wykonać u niego Test Rysowania Zegara. Poprośmy go o narysowanie tarczy zegara na kartce i zaznaczenie na niej konkretnej godziny. Błędy w rysowaniu, które mogą się pojawić to m.in. źle zaznaczony czas, brak wskazówek, brak którejś z liczb, zamiana liczb, powtórzenia liczb albo odmowa wykonania zadania. Każdy z tych błędów jest przesłanką do podejrzeń o wystąpienie choroby otępiennej.
 
KROK 2: Konsultacja ze specjalistą i działania spowalniające postęp choroby
Diagnostyka choroby otępiennej zazwyczaj zaczyna się w gabinecie lekarza rodzinnego, który analizuje stan zdrowia pacjenta i kieruje na konsultację do specjalisty. Ponieważ nie ma pojedynczego badania, które pozwoliłoby na rozpoznanie choroby Alzheimera, konieczna może okazać się wizyta u:
W przypadku choroby Alzheimera konieczne będzie wykonanie badania neuroobrazowego ośrodkowego układu nerwowego poprzez badanie tomograficzne lub badanie rezonansem magnetycznym. Badanie to wykluczy konkretne przyczyny zaburzeń funkcji poznawczych np. guz, ale też określi lokalizację nieprawidłowych zmian.
Chociaż demencji nie można wyleczyć, lekarz może zalecić leczenie objawowe, które spowolni chorobę i złagodzi jej skutki. Konieczne jest jednak regularne przyjmowanie zaleconych preparatów, w odpowiedniej dawce.
 
Co jeszcze możesz zrobić, aby pomóc bliskiemu? Zadbaj o odpowiednią dietę, zachęcaj go do wykonywania czynności stymulujących pracę mózgu, jak np. czytanie i rozwiązywanie krzyżówek, aktywności fizycznej i spędzania czasu na świeżym powietrzu. Usuń także z domu seniora niebezpieczne przedmioty i zorganizuj przestrzeń w taki sposób, aby mógł się w niej swobodnie poruszać.
 
KROK 3: Pozwól sobie pomóc
Towarzyszenie bliskiej osobie z Alzheimerem to wyzwanie, które nierzadko całkowicie zmienia życie jego rodziny. Wymaga nie tylko przeorganizowania przestrzeni domowej, tak, aby była bezpieczna dla seniora, ale także nauki komunikacji. W rozmowie z osobą chorą musimy wypowiadać się w prosty i jasny sposób, odpowiednim, spokojnym tonem. Konieczna jest także cierpliwość i pozwolenie pacjentowi na długie wypowiedzi, a także zrozumienie, że zmienność nastroju nie wynika z jego złej woli tylko choroby, z którą się mierzy. Gdy codzienna opieka nad chorym, zwłaszcza w zaawansowanej fazie choroby, staje się zbyt trudna, warto skorzystać z profesjonalnej pomocy.

Opiekując się seniorem z Alzheimerem, należy wziąć pod uwagę zarówno jego stan zdrowia, ale też potrzeby, charakter, czy ograniczenia. Bardzo często jest to zajęcie na dwa etaty, gdyż chorzy często miewają problemy ze snem i potrzebują naszej pomocy także w nocy. W codziennej opiece domowej może odciążyć nas opiekun osoby starszej, który nie tylko jest odpowiednio przeszkolony, ale także otwarty, empatyczny i wyrozumiały. Pomoże nam zarówno w czynnościach pielęgnacyjnych, ale też w monitorowaniu stanu zdrowia czy ćwiczeniach funkcji poznawczych, pozwalających łagodzić skutki choroby. Korzystanie z tej formy wsparcia staje się coraz bardziej popularne – warto uświadomić sobie, że jest to wyraz troski o chorego, ale też o nasz dobrostan psychiczny – mówi Magdalena Torczyńska, ekspert ds. Opieki Senioralnej Promedica24.
 
 
[1] 11 sygnałów, które wskazują na alzheimera | Pacjent
[2] jw
źródło: Promedica

Ponad 600 tysięcy – tylu Polaków choruje na alzheimera, czyli najczęstszą postać otępienia. Gdyby doliczyć do tego opiekunów chorych – ta liczba zdecydowanie przekroczyłaby milion. To właśnie dla osób, które na co dzień są najbliżej chorego, powstał pierwszy na polskim rynku wydawniczym poradnik autorstwa Agaty Blachowskiej pt. „Choroba Alzheimera. 45 pomysłów na aktywizację seniorów”. Rzuca on ważne światło na podejście do opieki i łagodzenie trudnych objawów otępienia w domowym otoczeniu.

W kontekście choroby Alzheimera coraz więcej mówi się o samych chorych oraz objawach i etapach rozwoju otępienia. Nieco z tyłu są nadal ci, na których barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność związana z opieką, czyli rodzinni opiekunowie, których wieloletnia piecza nad chorym diametralnie odbija się na kondycji fizycznej i psychicznej.

Niewielkie wsparcie ze strony państwa i brak narodowego programu alzheimerowskiego nie sprzyjają poprawie jakości życia chorych i bliskich. Wprawdzie w ostatnich latach znacząco wzrosła liczba poradników i broszur wspierających opiekunów i chorych, jednak temat wspólnego spędzania czasu w domu dotychczas traktowany był po macoszemu. To właśnie niedostatek kompleksowych informacji w tym zakresie skłonił autorkę bloga “Pobij alzheimera” do stworzenia poradnika pt. „Choroba Alzheimera. 45 pomysłów na aktywizację seniorów”.
Dzięki poradnikowi opiekunowie mają łatwy dostęp do cennych porad oraz zestawu sprawdzonych pomysłów. Na końcu książki znajdują się również przykłady ćwiczeń pamięci, materiały do samodzielnego opracowywania gier czy kolorowanki przyjazne osobom starszym. Na ponad 200 stronach zebrałam swoją kilkunastoletnią wiedzę, a przede wszystkim doświadczenia tysięcy polskich opiekunów – podsumowuje Agata Blachowska, autorka publikacji. 

Choroba Alzheimera. 45 pomysłów na aktywizację seniorów” to pozycja, której dotychczas nie było na naszym rynku. O ile informacje na temat samej choroby i dostępnych metod leczenia są powszechnie dostępne, to już informacje, jak postępować z chorymi, aby uzyskać optymalny przebieg tej nieuleczalnej i dewastującej całe rodziny choroby są wciąż niewystarczające. Autorka skupia się na praktycznych aspektach codziennej opieki wskazując, jak należy postępować, aby opieka nad chorym była jak najbardziej efektywna. Poradnik napisany jest w sposób niezwykle komunikatywny, będzie niezwykle pomocny w każdym domu, który jest dotknięty otępieniem – zarazą XXI wieku
– wyjaśnia specjalista neurolog Jan Ilkowski.
Sposób na alzheimera

Obecnie nie ma skutecznego leku na alzheimera, szczególnie w fazie zaawansowanej. Aktywizacja może jednak pomóc zmniejszać trudne objawy choroby, takie jak agresja, pobudzenie w nocy i senność w ciągu dnia czy drażliwość. Może być stosowana długofalowo i wiąże się z niskimi kosztami, co jest niezwykle ważne ze względu na bardzo obciążony budżet opiekunów, zwykle również będących seniorami. 

Lista korzyści, jakie wynikają z organizowania bliskiemu sensownych zajęć, jest jednak znacznie dłuższa. Między innymi pomagają one wypełnić choremu czas, opiekunom lepiej zrozumieć świat podopiecznego, wzmacniają relację między nimi, a także dają choremu tak ważne poczucie sprawczości, satysfakcji i sensu życia. 

Treści zawarte w poradniku są również przydatne dla opiekunów osób starszych bez diagnozy choroby Alzheimera.

Szacuje się, że u 14–40% opiekunów osób z chorobą Alzheimera zmaga się z depresją, u 60–85% nasilają stany lękowe i zaburzenia snu. Aż sześciokrotnie wzrasta ryzyko wystąpienia zespołu otępiennego u osób, które pełnią rolę takiego opiekuna. Dostarczanie sposobów, dzięki którym można łagodzić trudne objawy tej okrutnej choroby i choć trochę chronić opiekunów, wydaje się naszym obowiązkiem.  
 
O książce

Choroba Alzheimera. 45 pomysłów na aktywizację seniorów Poradnik dla opiekunów” to praktyczne porady oraz gotowe pomysły na aktywizację osób starszych. Zawarte w nim propozycje sprawdzą się w opiece nad osobami dotkniętymi alzheimerem, a także seniorami bez tej diagnozy. Pomogą w profilaktyce chorób otępiennych i polepszą kontakt z bliskimi.

W poradniku:

Aktywizacja to szansa na:
Wydawnictwo WiR
 
O autorce

Agata Blachowska aktywnie wspierała podopiecznych Wielkopolskiego Stowarzyszenia Na Rzecz Osób z Chorobą Alzheimera. Działa na rzecz osób starszych i ich opiekunów, prowadzi blog Pobij alzheimera.
źródło: WiR
Nadciśnienie jest uznawane za jeden z najistotniejszych czynników ryzyka rozwoju zaburzeń otępiennych, na dodatek taki, na który mamy wpływ. Najczęściej bowiem możemy zapobiegać rozwojowi nadciśnienia, a jeśli już do niego dojdzie, istnieje szereg możliwości jego leczenia. Skuteczna terapia tej choroby to jednocześnie szansa na zdrowy mózg. Wskazują na to liczne badania.
Wydaje się na dodatek, że skuteczne leczenie nadciśnienia lub niedopuszczenie do jego rozwoju to lepszy sposób na uniknięcie zespołów otępiennych niż faszerowanie się reklamowanymi suplementami, które rzekomo mają chronić przed demencją.

Opublikowana w 2020 roku metaanaliza aż 12 badań z randomizacją (a zatem o wysokiej jakości metodologii), w której oceniono wpływ stosowania leczenia nadciśnienia na częstość rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych wykazała istotne zmniejszenie ryzyka rozwoju otępienia lub łagodnych zaburzeń funkcji poznawczych, a także zmniejszenie ryzyka pogorszenia funkcji poznawczych. Analizą objęto niemal 100 tysięcy pacjentów z nadciśnieniem o średniej wieku 69 lat.

„Wyniki tej analizy są istotne, gdyż rozciągają związek między podwyższonym ciśnieniem tętniczym a ryzykiem otępienia na starsze grupy wiekowe i podkreślają zasadność dobrej kontroli ciśnienia tętniczego również w odniesieniu do zmniejszenia ryzyka rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych u chorych w starszym wieku” – komentują w artykule przeglądowym „Nadciśnienie tętnicze – postępy 2019/2020” profesorowie: Aleksander Prejbisz, Andrzej Januszewicz, Piotr Dobrowolski i Włodzimierz Januszewicz.

Podkreślają też, że „w raporcie przygotowanym przez zespół ekspertów pod auspicjami czasopisma „The Lancet” wśród 12 najważniejszych czynników ryzyka rozwoju otępienia znalazło się nadciśnienie tętnicze, a jedynymi znanymi skutecznymi lekami zapobiegającym otępieniu są leki hipotensyjne” (leki na nadciśnienie – przyp. red.).

Autorzy przypominają ponadto rezultaty przeprowadzanej przez 30 lat obserwacji wpływu podwyższonych wartości ciśnienia tętniczego na osoby w wieku poniżej 30 lat (w momencie włączenia do badania). „Wykazano, że dłuższe narażenie na wysokie wartości ciśnienia tętniczego wiąże się z pogorszeniem jakości chodu i funkcji poznawczych oraz że wyższe ciśnienie tętnicze już w młodym wieku wiąże się z późniejszym rozwojem zaburzeń funkcji poznawczych” – czytamy.

Z kolei dr Anna Szyndler i prof. Krzysztof Narkiewicz w artykule „Jak chronić osoby starsze – liczby warte uwagi” (opublikowanym w „Kardiologii w praktyce” w 2018 roku) relacjonują, że w  badaniu Syst-Eur wykazano  zmniejszenie  częstości występowania  zaburzeń  poznawczych  aż o  55 proc.  w  przedłużonej obserwacji  osób  starszych  aktywnie  leczonych lekami na nadciśnienie.

Interwencje dietetyczne na zaburzenia poznawcze

Z kolei – jak Anna Barczak wskazała w pracy „Can dietary interventions delay the conversion to dementia in people with cognitive impairment”, nie dysponujemy obecnie dowodami o wysokiej rzetelności na skuteczność polecanych interwencji dietetycznych, które miałyby ochronny wpływ na stan mózgu. Wydaje się jednocześnie, że na podstawie badań obserwacyjnych lub przeprowadzonych na małej liczbie uczestników badań randomizowanych, można tu bezpiecznie rekomendować dietę śródziemnomorską, kawę, oraz złożone preparaty zawierające DHA i EPA oraz kwas alfa-liponowy. Warto tu zauważyć, że powyższe interwencje dietetyczne są rekomendowane w niefarmakologicznym postępowaniu w razie nadciśnienia…

Nadciśnienie jest, ale tabletek chorzy często nie stosują

Na nadciśnienie choruje w Polsce około 1/3 populacji. To choroba, która przyczynia się nie tylko do zawałów i udarów serca, ale stanowi czynnik ryzyka rozwoju zaburzeń poznawczych. Tymczasem z danych Centrum Analiz Statystycznych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2018 roku ponad 35 proc. pacjentów, którzy otrzymali receptę na leki na nadciśnienie, nie zrealizowało jej. Warto pamiętać, że leki są najskuteczniejszą formą leczenia nadciśnienia, a leczenie to jest jednym z istotniejszych działań zapobiegających wystąpieniu demencji.

Na podstawie:

Kardiologia – Medycyna Praktyczna

Kardiologia w praktyce, Vol. 12/Nr 3-4(45-46)/2018: 10-14

Źródło: Serwis Zdrowie

Nadciśnienie jest uznawane za jeden z najistotniejszych czynników ryzyka rozwoju zaburzeń otępiennych, na dodatek taki, na który mamy wpływ. Najczęściej bowiem możemy zapobiegać rozwojowi nadciśnienia, a jeśli już do niego dojdzie, istnieje szereg możliwości jego leczenia. Skuteczna terapia tej choroby to jednocześnie szansa na zdrowy mózg. Wskazują na to liczne badania.
Wydaje się na dodatek, że skuteczne leczenie nadciśnienia lub niedopuszczenie do jego rozwoju to lepszy sposób na uniknięcie zespołów otępiennych niż faszerowanie się reklamowanymi suplementami, które rzekomo mają chronić przed demencją.

Opublikowana w 2020 roku metaanaliza aż 12 badań z randomizacją (a zatem o wysokiej jakości metodologii), w której oceniono wpływ stosowania leczenia nadciśnienia na częstość rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych wykazała istotne zmniejszenie ryzyka rozwoju otępienia lub łagodnych zaburzeń funkcji poznawczych, a także zmniejszenie ryzyka pogorszenia funkcji poznawczych. Analizą objęto niemal 100 tysięcy pacjentów z nadciśnieniem o średniej wieku 69 lat.

„Wyniki tej analizy są istotne, gdyż rozciągają związek między podwyższonym ciśnieniem tętniczym a ryzykiem otępienia na starsze grupy wiekowe i podkreślają zasadność dobrej kontroli ciśnienia tętniczego również w odniesieniu do zmniejszenia ryzyka rozwoju zaburzeń funkcji poznawczych u chorych w starszym wieku” – komentują w artykule przeglądowym „Nadciśnienie tętnicze – postępy 2019/2020” profesorowie: Aleksander Prejbisz, Andrzej Januszewicz, Piotr Dobrowolski i Włodzimierz Januszewicz.

Podkreślają też, że „w raporcie przygotowanym przez zespół ekspertów pod auspicjami czasopisma „The Lancet” wśród 12 najważniejszych czynników ryzyka rozwoju otępienia znalazło się nadciśnienie tętnicze, a jedynymi znanymi skutecznymi lekami zapobiegającym otępieniu są leki hipotensyjne” (leki na nadciśnienie – przyp. red.).

Autorzy przypominają ponadto rezultaty przeprowadzanej przez 30 lat obserwacji wpływu podwyższonych wartości ciśnienia tętniczego na osoby w wieku poniżej 30 lat (w momencie włączenia do badania). „Wykazano, że dłuższe narażenie na wysokie wartości ciśnienia tętniczego wiąże się z pogorszeniem jakości chodu i funkcji poznawczych oraz że wyższe ciśnienie tętnicze już w młodym wieku wiąże się z późniejszym rozwojem zaburzeń funkcji poznawczych” – czytamy.

Z kolei dr Anna Szyndler i prof. Krzysztof Narkiewicz w artykule „Jak chronić osoby starsze – liczby warte uwagi” (opublikowanym w „Kardiologii w praktyce” w 2018 roku) relacjonują, że w  badaniu Syst-Eur wykazano  zmniejszenie  częstości występowania  zaburzeń  poznawczych  aż o  55 proc.  w  przedłużonej obserwacji  osób  starszych  aktywnie  leczonych lekami na nadciśnienie.

Interwencje dietetyczne na zaburzenia poznawcze

Z kolei – jak Anna Barczak wskazała w pracy „Can dietary interventions delay the conversion to dementia in people with cognitive impairment”, nie dysponujemy obecnie dowodami o wysokiej rzetelności na skuteczność polecanych interwencji dietetycznych, które miałyby ochronny wpływ na stan mózgu. Wydaje się jednocześnie, że na podstawie badań obserwacyjnych lub przeprowadzonych na małej liczbie uczestników badań randomizowanych, można tu bezpiecznie rekomendować dietę śródziemnomorską, kawę, oraz złożone preparaty zawierające DHA i EPA oraz kwas alfa-liponowy. Warto tu zauważyć, że powyższe interwencje dietetyczne są rekomendowane w niefarmakologicznym postępowaniu w razie nadciśnienia…

Nadciśnienie jest, ale tabletek chorzy często nie stosują

Na nadciśnienie choruje w Polsce około 1/3 populacji. To choroba, która przyczynia się nie tylko do zawałów i udarów serca, ale stanowi czynnik ryzyka rozwoju zaburzeń poznawczych. Tymczasem z danych Centrum Analiz Statystycznych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że w 2018 roku ponad 35 proc. pacjentów, którzy otrzymali receptę na leki na nadciśnienie, nie zrealizowało jej. Warto pamiętać, że leki są najskuteczniejszą formą leczenia nadciśnienia, a leczenie to jest jednym z istotniejszych działań zapobiegających wystąpieniu demencji.

Na podstawie:

Kardiologia – Medycyna Praktyczna

Kardiologia w praktyce, Vol. 12/Nr 3-4(45-46)/2018: 10-14

Źródło: Serwis Zdrowie

Coraz więcej jest pacjentów z rozpoznanymi zespołami otępiennymi, w tym chorobą Alzheimera. Tymczasem polski system opieki nad tą grupą pacjentów ma istotne braki. Wciąż relatywnie mała grupa pacjentów przyjmuje nowoczesne leki, które pozwalają chorobę spowolnić, a dostęp do specjalistów jest ograniczony – Polacy Alzheimera leczą najczęściej w POZ.
Narodowy Fundusz Zdrowia systematycznie prowadzi analizy dotyczące poszczególnych schorzeń w oparciu o własne dane. 16 maja opublikował raport poświęcony chorobie Alzheimera i chorobom pokrewnym.

Co piąta kobieta w wieku powyżej 85 r. ż. miała w 2019 roku stwierdzoną chorobę Alzheimera. Jest coraz więcej pacjentów z tym najczęstszym schorzeniem neurodegeneracyjnym  – w ciągu pięciu lat zaobserwowano wzrost liczebności chorych o 12 proc. A dane Funduszu to i tak czubek góry lodowej. Zgodnie z nimi rozpoznanie choroby Alzheimera i innych zespołów otępiennych postawiono w 2019 roku 379 tysiącom pacjentów.

„Szacujemy, że w Polsce jest co najmniej pół miliona chorych” – mówi prof. Tadeusz Parnowski, psychogeriatra. 

W raporcie NFZ także pada ta liczba. Wynika ona z obliczeń Institute for Health Metrics and Evaluation. “Swoje” twarde dane Fundusz ma od lekarzy, którzy w sprawozdaniach do tej instytucji wpisali tego rodzaju rozpoznanie. A nie zawsze muszą to robić – jeśli pacjent z zespołem otępiennym trafia do szpitala, na przykład ze złamaniem nogi, to rozpoznanie choroby Alzheimera nie musi być sprawozdawane do NFZ.

Jacy specjaliści dla chorych na Alzheimera?

Z drugiej strony – jak mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert z Uczelni Łazarskiego, dostęp do lekarzy zajmujących się zespołami otępiennymi pozostawia w naszym kraju bardzo wiele do życzenia. Największą wiedzę na temat leczenia tej choroby mają psychiatrzy, neurolodzy i geriatrzy, ale nie dość, że jak w każdej praktycznie dziedzinie medycyny w Polsce jest ich za mało, to na dodatek w gronie tych lekarzy występują węższe specjalizacje. 

„Na przykład postęp w neurologii jest niesłychany, a w związku z tym specjaliści tej dziedziny najczęściej zajmują się jakąś jej częścią – na przykład leczeniem udarów, padaczek czy stwardnienia rozsianego” – mówi ekspert. 

Siłą rzeczy to ogranicza dostęp do specjalistów osobom z chorobami otępiennymi. Z danych NFZ wynika, że najczęściej pacjentami tymi w Polsce zajmują się lekarze podstawowej opieki zdrowotnej –  w 2019 roku w POZ udzielono pomocy ponad 176 tysiącom pacjentów z rozpoznaniem choroby Alzheimera lub pokrewnej. Dla porównania, w tym samym roku z poradni neurologicznej skorzystało 40 tysięcy pacjentów z chorobą Alzheimera lub pokrewną, a 2 tysiące było hospitalizowanych na oddziale neurologicznym.

Prof. Parnowski uważa, że często lekarz POZ nie ma odpowiednich narzędzi, by dobrze zająć się pacjentem z zespołem otępiennym. Samo postawienie diagnozy zajmuje sporo czasu – konieczne jest przeprowadzenie szeregu testów, dokładne badanie neurologiczne, zlecenie i interpretacja badań obrazowych. Nie zawsze też lekarz POZ ma najnowszą wiedzę na temat opcji terapeutycznych. Jak mówi specjalista, z badań niemieckich wynika, że wciąż silne jest przywiązanie szerokiego grona lekarzy do starych leków typu nootropil czy bilobil.

„Dawniej nie było niczego innego, teraz dysponujemy lepszymi medykamentami” – mówi profesor.

Jakie leki na Alzheimera?

Zespołu otępiennego nie da się wyleczyć – terapia nakierowana jest na spowolnienie postępu choroby. W tym celu stosowana jest farmakoterapia oraz szeroko pojęta rehabilitacja – zajęcia ruchowe, poprawiające koordynację ruchową, łamigłówki itp.

W Polsce dostępne są trzy substancje czynne stosowane w zespołach otępiennych: donepezili hydrochloridum, rivastigminum, memantininum. NFZ podaje, że w 2019 roku receptę na leki stosowane w leczeniu choroby Alzheimera zrealizowało 271 tys. pacjentów, przede wszystkim kobiety. Aptekarze wydali łącznie 2 miliony opakowań. Połowę z nich stanowiły leki refundowane. 

Fundusz sprawdził też dla dwóch leków refundowanych – donepezili hydrochloridum i rivastigminum – na ile pacjenci je stosowali. Okazało się, że w rocznym okresie obserwacji 29 proc. pacjentów zrealizowało recepty pozwalające na pokrycie co najmniej 80 proc. dni terapii pierwszym z nich. Fundusz wskazuje też, że przez co najmniej rok terapię refundowanymi lekami z substancją czynną donepezili hydrochloridum kontynuowało 40 proc. pacjentów.

Jeśli chodzi o drugi lek, ciągłość terapii była gorsza i w dużej mierze zależała od postaci leku – dla plastrów wskaźnik był lepszy, ale w porównaniu z donepezilem – gorszy (24 proc. pacjentów stosowało je przez co najmniej 80 proc. dni terapii, w przypadku tabletek – 11 proc. pacjentów przyjmowało je przez przynajmniej 80 proc. dni terapii). Jednocześnie przez co najmniej rok rivastigminę przyjmowało 41 proc. pacjentów, jeśli były to plastry, a 36 proc. – jeśli były to tabletki.

„To nie jest tak źle” – ocenia prof. Parnowski. 

Dlaczego to ważne? Tylko regularne przyjmowanie zaleconych leków daje szansę na poprawę. Samowolne przerywanie terapii może wiązać się z brakiem efektu terapeutycznego, a jednocześnie występowaniem działań niepożądanych. Profesor zwraca uwagę na szereg czynników, które wpływają na to, czy pacjent stosuje się do zaleceń lekarskich. W przypadku tych z zespołem otępiennym często leki podaje opiekun. Z doświadczeń profesora wynika, że opiekunowie przestrzegają podawania leków swoim pacjentom. Inaczej jest w sytuacji pacjentów, którzy mieszkają samodzielnie.

Plany na przyszłość

Dr Gryglewicz podkreśla, że obciążenie społeczne zespołami otępiennymi będzie rosnąć i konieczne jest pilne podjęcie działań. Jego zdaniem warto doszkalać lekarzy POZ i uwrażliwiać ich na problem choroby Alzheimera i pokrewnych. Jednocześnie konieczne jest tworzenie domów dziennego pobytu dla takich chorych. Przypomina, że projekt zgłoszony około dwóch lat temu przez prezydenta Andrzeja Dudę zakładał stworzenie tego rodzaju placówki w każdym powiecie. Z kolei Krajowy Plan Transformacji ogłoszony w obwieszczeniu Ministra Zdrowia zakłada powstanie w każdym województwie tzw. centrum wspomagania pamięci.

Niezależnie od wszystkiego zdaniem eksperta trzeba zmobilizować lekarzy rodzinnych, by mieli wiedzę o stosowanych w zespołach otępiennych lekach i innych formach wspomagania oraz tworzyć gęstą sieć poradni alzheimerowskich.

Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Bibliografia:
Raport NFZ https://ezdrowie.gov.pl/portal/home/badania-i-dane/zdrowe-dane/raporty/nfz-o-zdrowiu-choroba-alzheimera-i-choroby-pokrewne

Obwieszczenie Ministra Zdrowia z 15 października 2021 r. ws. krajowego planu transformacji

Raport Uczelni Łazarskiego na temat stanu polskiej neurologii i kierunków jej rozwoju do 2030 roku

Źródło: Serwis Zdrowie PAP

Coraz więcej jest pacjentów z rozpoznanymi zespołami otępiennymi, w tym chorobą Alzheimera. Tymczasem polski system opieki nad tą grupą pacjentów ma istotne braki. Wciąż relatywnie mała grupa pacjentów przyjmuje nowoczesne leki, które pozwalają chorobę spowolnić, a dostęp do specjalistów jest ograniczony – Polacy Alzheimera leczą najczęściej w POZ.
Narodowy Fundusz Zdrowia systematycznie prowadzi analizy dotyczące poszczególnych schorzeń w oparciu o własne dane. 16 maja opublikował raport poświęcony chorobie Alzheimera i chorobom pokrewnym.

Co piąta kobieta w wieku powyżej 85 r. ż. miała w 2019 roku stwierdzoną chorobę Alzheimera. Jest coraz więcej pacjentów z tym najczęstszym schorzeniem neurodegeneracyjnym  – w ciągu pięciu lat zaobserwowano wzrost liczebności chorych o 12 proc. A dane Funduszu to i tak czubek góry lodowej. Zgodnie z nimi rozpoznanie choroby Alzheimera i innych zespołów otępiennych postawiono w 2019 roku 379 tysiącom pacjentów.

„Szacujemy, że w Polsce jest co najmniej pół miliona chorych” – mówi prof. Tadeusz Parnowski, psychogeriatra. 

W raporcie NFZ także pada ta liczba. Wynika ona z obliczeń Institute for Health Metrics and Evaluation. “Swoje” twarde dane Fundusz ma od lekarzy, którzy w sprawozdaniach do tej instytucji wpisali tego rodzaju rozpoznanie. A nie zawsze muszą to robić – jeśli pacjent z zespołem otępiennym trafia do szpitala, na przykład ze złamaniem nogi, to rozpoznanie choroby Alzheimera nie musi być sprawozdawane do NFZ.

Jacy specjaliści dla chorych na Alzheimera?

Z drugiej strony – jak mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert z Uczelni Łazarskiego, dostęp do lekarzy zajmujących się zespołami otępiennymi pozostawia w naszym kraju bardzo wiele do życzenia. Największą wiedzę na temat leczenia tej choroby mają psychiatrzy, neurolodzy i geriatrzy, ale nie dość, że jak w każdej praktycznie dziedzinie medycyny w Polsce jest ich za mało, to na dodatek w gronie tych lekarzy występują węższe specjalizacje. 

„Na przykład postęp w neurologii jest niesłychany, a w związku z tym specjaliści tej dziedziny najczęściej zajmują się jakąś jej częścią – na przykład leczeniem udarów, padaczek czy stwardnienia rozsianego” – mówi ekspert. 

Siłą rzeczy to ogranicza dostęp do specjalistów osobom z chorobami otępiennymi. Z danych NFZ wynika, że najczęściej pacjentami tymi w Polsce zajmują się lekarze podstawowej opieki zdrowotnej –  w 2019 roku w POZ udzielono pomocy ponad 176 tysiącom pacjentów z rozpoznaniem choroby Alzheimera lub pokrewnej. Dla porównania, w tym samym roku z poradni neurologicznej skorzystało 40 tysięcy pacjentów z chorobą Alzheimera lub pokrewną, a 2 tysiące było hospitalizowanych na oddziale neurologicznym.

Prof. Parnowski uważa, że często lekarz POZ nie ma odpowiednich narzędzi, by dobrze zająć się pacjentem z zespołem otępiennym. Samo postawienie diagnozy zajmuje sporo czasu – konieczne jest przeprowadzenie szeregu testów, dokładne badanie neurologiczne, zlecenie i interpretacja badań obrazowych. Nie zawsze też lekarz POZ ma najnowszą wiedzę na temat opcji terapeutycznych. Jak mówi specjalista, z badań niemieckich wynika, że wciąż silne jest przywiązanie szerokiego grona lekarzy do starych leków typu nootropil czy bilobil.

„Dawniej nie było niczego innego, teraz dysponujemy lepszymi medykamentami” – mówi profesor.

Jakie leki na Alzheimera?

Zespołu otępiennego nie da się wyleczyć – terapia nakierowana jest na spowolnienie postępu choroby. W tym celu stosowana jest farmakoterapia oraz szeroko pojęta rehabilitacja – zajęcia ruchowe, poprawiające koordynację ruchową, łamigłówki itp.

W Polsce dostępne są trzy substancje czynne stosowane w zespołach otępiennych: donepezili hydrochloridum, rivastigminum, memantininum. NFZ podaje, że w 2019 roku receptę na leki stosowane w leczeniu choroby Alzheimera zrealizowało 271 tys. pacjentów, przede wszystkim kobiety. Aptekarze wydali łącznie 2 miliony opakowań. Połowę z nich stanowiły leki refundowane. 

Fundusz sprawdził też dla dwóch leków refundowanych – donepezili hydrochloridum i rivastigminum – na ile pacjenci je stosowali. Okazało się, że w rocznym okresie obserwacji 29 proc. pacjentów zrealizowało recepty pozwalające na pokrycie co najmniej 80 proc. dni terapii pierwszym z nich. Fundusz wskazuje też, że przez co najmniej rok terapię refundowanymi lekami z substancją czynną donepezili hydrochloridum kontynuowało 40 proc. pacjentów.

Jeśli chodzi o drugi lek, ciągłość terapii była gorsza i w dużej mierze zależała od postaci leku – dla plastrów wskaźnik był lepszy, ale w porównaniu z donepezilem – gorszy (24 proc. pacjentów stosowało je przez co najmniej 80 proc. dni terapii, w przypadku tabletek – 11 proc. pacjentów przyjmowało je przez przynajmniej 80 proc. dni terapii). Jednocześnie przez co najmniej rok rivastigminę przyjmowało 41 proc. pacjentów, jeśli były to plastry, a 36 proc. – jeśli były to tabletki.

„To nie jest tak źle” – ocenia prof. Parnowski. 

Dlaczego to ważne? Tylko regularne przyjmowanie zaleconych leków daje szansę na poprawę. Samowolne przerywanie terapii może wiązać się z brakiem efektu terapeutycznego, a jednocześnie występowaniem działań niepożądanych. Profesor zwraca uwagę na szereg czynników, które wpływają na to, czy pacjent stosuje się do zaleceń lekarskich. W przypadku tych z zespołem otępiennym często leki podaje opiekun. Z doświadczeń profesora wynika, że opiekunowie przestrzegają podawania leków swoim pacjentom. Inaczej jest w sytuacji pacjentów, którzy mieszkają samodzielnie.

Plany na przyszłość

Dr Gryglewicz podkreśla, że obciążenie społeczne zespołami otępiennymi będzie rosnąć i konieczne jest pilne podjęcie działań. Jego zdaniem warto doszkalać lekarzy POZ i uwrażliwiać ich na problem choroby Alzheimera i pokrewnych. Jednocześnie konieczne jest tworzenie domów dziennego pobytu dla takich chorych. Przypomina, że projekt zgłoszony około dwóch lat temu przez prezydenta Andrzeja Dudę zakładał stworzenie tego rodzaju placówki w każdym powiecie. Z kolei Krajowy Plan Transformacji ogłoszony w obwieszczeniu Ministra Zdrowia zakłada powstanie w każdym województwie tzw. centrum wspomagania pamięci.

Niezależnie od wszystkiego zdaniem eksperta trzeba zmobilizować lekarzy rodzinnych, by mieli wiedzę o stosowanych w zespołach otępiennych lekach i innych formach wspomagania oraz tworzyć gęstą sieć poradni alzheimerowskich.

Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl

Bibliografia:
Raport NFZ https://ezdrowie.gov.pl/portal/home/badania-i-dane/zdrowe-dane/raporty/nfz-o-zdrowiu-choroba-alzheimera-i-choroby-pokrewne

Obwieszczenie Ministra Zdrowia z 15 października 2021 r. ws. krajowego planu transformacji

Raport Uczelni Łazarskiego na temat stanu polskiej neurologii i kierunków jej rozwoju do 2030 roku

Źródło: Serwis Zdrowie PAP

Choroba Alzheimera już jest jedną z najbardziej obciążających chorób zarówno dla pacjentów i ich rodzin, jak też dla całego społeczeństwa. Według analiz przeprowadzonych przez firmę PEX PharmaSeqence większość kosztów związanych z chorobą Alzheimera ponoszą rodziny pacjentów. Wydatki związane z chorobą w najbliższych latach będą się zwiększać proporcjonalnie do tempa starzenia się społeczeństwa, a liczba chorych w ciągu najbliższych 30 lat liczba może się podwoić.
Narastające zjawisko „silver tsunami” spowoduje, że coraz większym problemem stają się schorzenia, których częstotliwość występowania rośnie wraz z wiekiem, stawiając nowe wyzwania dla polskiego systemu ochrony zdrowia. Wśród nich jednym z największych wyzwań będą choroby otępienne, a wśród nich odpowiadająca za 50-70% przypadków tych chorób, choroba Alzheimera.
 
DANE Z RAPORTU PEX PHARMASEQUENCE„CHOROBA ALZHEIMERA. WYZWANIE ZDROWOTNE ORAZ EKONOMICZNE OBCIĄŻENIE W STARZEJĄCYM SIĘ SPOŁECZEŃSTWIE”
 
 
CHOROBA ALZHEIMERA TO CHOROBA, NA KTÓRĄ CIERPI CAŁA RODZINA. JEDEN CHORY PACJENT ŚREDNIO OBCIĄŻA CHOROBĄ 2 SPOKREWNIONE RODZINY. W Polsce około 92 proc. osób z chorobą Alzheimera przebywa pod opieką rodziny. W około 44 proc. rodzin opieką zajmuje się wyłącznie jeden członek rodziny, a w 26 proc. dwie osoby bliskie. Obowiązek zajmowania się chorym spoczywa głównie na córkach. W Polsce opiekunem chorego jest najczęściej osoba w wieku od 50 do 60 lat, czyli wciąż aktywna zawodowo, która w pewnym momencie z powodu opieki nad  bliskim chorym na Alzheimera musi zrezygnować z pracy. Ma to bezpośrednie przełożenie na sytuację ekonomiczną rodziny.

To rodziny pacjentów i ich opiekunów najbardziej dotkliwie odczuwają skutki choroby – zarówno z powodu częściowego lub całkowitego wyłączenia z życia zawodowego i społecznego, obciążeń psychicznych i fizycznych, a także  stygmatyzacji, która często dotyka zarówno pacjenta, jak i jego bliskich. Na cele medyczne, głównie leki i specjalistyczne artykuły higieniczne, pacjenci i ich opiekunowie wydają od 1 tys. zł do ponad 2,5 tys. zł w ciągu trzech miesięcy. Oznacza to, że średnio nawet co trzecia renta lub emerytura jest przeznaczana wyłącznie na zaspokojenie potrzeb zdrowotnych chorego[1].

Koszty społeczne i obciążenia ekonomiczne są ogromne. Łączne roczne koszty pośrednie i bezpośrednie ponoszone w związku z chorobą Alzheimera wynoszą̨ ponad 11 miliardów złotych. Na kwotę te składają się koszty medyczne i niemedyczne ponoszone przez pacjentów i ich opiekunów, które wynoszą niemal 5,4 mld, a także koszty pośrednie ponoszone w związku z utraconą produktywnością pacjentów oraz utraconymi dochodami ich opiekunów, które łącznie dają kwotę 5,7 mld zł.

W raporcie, który dziś zaprezentowaliśmy podjęliśmy próbę  oszacowania kosztów opieki ponoszonych przez polskich pacjentów i ich opiekunów oraz wpływu choroby na gospodarkę. Zagadnienia te są istotne z uwagi na fakt, że dotychczasowe analizy kosztów tej choroby zawężane są do perspektywy obciążeń związanych jedynie z wydatkami ze środków publicznych. Zawężenie perspektywy ekonomicznej jedynie do kosztów medycznych jest istotną przyczyną zajmowania przez choro Alzheimera odległych miejsc w priorytetach polskiego systemu ochrony zdrowia. Biorąc pod uwagę narastającą skalę problemu powinno się to zmienić” – zaznacza lek. med. Tomasz Kiełczewski Dyrektor Konsultingu PEX PharmaSequence autor raportu.

Koszty opieki nad chorym i obciążenie opiekunów rosną wraz z postępem choroby. Na początku choroby pacjent wymaga nieznacznej pomocy. Z czasem stopniowo przestaje być samodzielny, aż wreszcie wymaga całodobowej opieki. Problemem jest zmęczenie i wypalenie opiekunów, które spowodowane jest ograniczonym dostępem do placówek opieki dziennej i całodobowej, hospicjów, a także niedostateczna liczba przeszkolonych kadr medycznych i opiekuńczych – uważa Zbigniew Tomczak, przewodniczący Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, który opiekuje się żoną chorą na alzheimera.

Sytuacja opiekunów chorych w Polsce istotnie odbiega od tej, jaka jest w wielu krajach Europy. Ograniczone możliwości finansowe sprawiają, że niewiele rodzin stać jest na to, aby ich bliski mógł korzystać z oferty ośrodków opieki dla pacjentów z chorobą Alzheimera. Wsparcie terapeutyczne i społeczne ze strony państwa jest niewielkie. Do tego dochodzą uwarunkowania kulturowe – niechętnie oddajemy członka rodziny pod opiekę domu opieki społecznej.

Opiekun osoby chorej na chorobę Alzheimera odczuwa obciążenie psychiczne wraz z wystąpieniem pierwszych objawów u podopiecznego, często zanim zostanie postawiona diagnoza. Osoba chora staje się ona niesympatyczna, roszczeniowa, podejrzliwa, czasami pobudzona, bywa też agresywna lub wycofana. Potrafi być przykra dla bliskich. To wszystko sprawia, że opiekun żyje w ciągłym stresie. Nie jest w stanie przewidzieć, jak zachowa się chory. Czuje, że sam nie radzi sobie z opieką nad chorym. Przewlekły stres sprzyja chorobom układu krążenia, otyłości, schorzeniom psychiczny, głównie prowadzi do zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych, zmniejsza odporność na infekcje. Opiekun jest też wyczerpany fizycznie. Zajmuje się bowiem osobą, która może wymagać pomocy podczas ubierania, jedzenia, codziennej toalety, a wielu chorych nie jest chętnych do współpracy i stawia opór przy wykonywaniu tych czynności.

Choroba Alzheimera, charakteryzuje się postępującymi zaburzenia pamięci i innych funkcji poznawczych, które po kilku latach trwania prowadzą do nieodwracalnej degradacji intelektualnej i fizycznej. Tylko w początkowym etapie choroby pacjenci mogą, przynajmniej częściowo, funkcjonować samodzielnie, z czasem wymagają coraz większego zaangażowania innych osób w codzienne wsparcie i opiekę. Obecnie leczenie choroby Alzheimera polega na stosowaniu leków objawowych oraz różnych form terapii wspierającej pacjenta i opiekuna. Ostatnio zarejestrowano w USA pierwszy lek o działaniu przyczynowym – wskazuje prof. dr hab. med. Agnieszka Słowik, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum.
 
CZAS POSTAWIENIA DIAGNOZY MA FUNDAMENTALNE ZNACZENIE. Aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera nie ma postawionej diagnozy, co w praktyce oznacza, że nie są oni leczeni ani nie mają szansy na skorzystanie z terapii spowalniających przebieg choroby. Niezbędne jest więc opracowanie i wdrożenie systemu badań przesiewowych, które pozwoliłyby wcześnie wykryć chorobę i wcześnie rozpocząć leczenie. Opóźnienie diagnozy lub jej brak będą odbierać pacjentowi dostęp do leczenia spowalniającego przebieg choroby w momencie, kiedy takie terapie będą już dostępne w Polsce.

Czas nie jest sprzymierzeńcem choroby. W Polsce średnio od zgłoszenia się pacjenta do lekarza POZ do rozpoznania choroby Alzheimera upływa 24 miesiące. To jeden z najgorszych wyników w Europie. Tymczasem poprawa wczesnej diagnostyki i szybkie wdrożenie farmakoterapii pomogłoby średnio o dwa lata wydłużyć czas samodzielnego funkcjonowania chorego i zmniejszyć liczbę osób w najbardziej nasilonych stadiach otępienia.

Wczesna diagnoza i leczenie mają ogromny, pozytywny wpływ na przebieg choroby oraz lepsze efekty zdrowotne i racjonalizację kosztów. Inwestycje w badania i poprawę opieki nad chorymi z chorobami neurologicznymi nie tylko zwiększą oczekiwaną długość życia i zmniejszą cierpienie, ale również przyniosą znaczące oszczędności w zakresie systemów ochrony zdrowia i opieki socjalnej. Uwzględnienie istotnych kosztów społecznych choroby Alzheimera powinno być elementem procesów decyzyjnych dotyczących finansowania publicznego i ustalania cen interwencji zdrowotnych – podkreśla dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia oraz Center of Value Based Healthcare, Uczelnia Łazarskiego.

Brakuje systemowych rozwiązań odpowiadających potrzebom osób z chorobą Alzheimera, a system opieki zdrowotnej traktuje tę grupę chorych, stosując standardy leczenia stosowane wobec ogółu osób starszych.

– Dane demograficzne w wielu krajach wyraźnie wskazują, że ogólna liczba osób żyjących z demencją będzie nadal znacząco wzrastać. Jeśli te prognozy okażą się trafne, do 2050 r. liczba osób wymagających leczenia, opieki i wsparcia może się podwoić. Organizacje alzheimerowskie od lat zwracają uwagę na rosnącą populację ludzi starszych w Europie, w tym osób z demencją. Podkreślają również istotę problemu starzejącego się społeczeństwa. W efekcie systemy opieki zdrowotnej i społecznej będą wymagały znacznej inwestycji w usługi, a społeczeństwa będą musiały dostosować się do życia/współżycia z chorymi z demencją w swoim otoczeniu. Wymaga to między innymi zmiany sposobu myślenia o chorobie – podkreśla
dr n.o zdr. Edyta Ekwińska, wiceprezes Alzheimer Polska.

Z najnowszego raportu nt. choroby Alzheimera wynika, że większość lekarzy POZ nie przeprowadza badania stanu funkcji poznawczych pacjenta w wieku senioralnym. Stąd tak niski poziom wykrywalności choroby Alzheimera w Polsce. U nas wykrywamy to schorzenie jedynie u 20 proc. chorych, a na świecie – u 45 proc. chorych.

– Już na etapie lekarza rodzinnego konieczne jest zwiększenie czujności na wczesne objawy i skierowanie pacjenta do poradni specjalistycznej w celu weryfikacji rozpoznania. Tymczasem z danych NFZ wynika, że w 2019 r. z opieki finansowanej przez płatnika publicznego korzystało tylko 236,3 tys. pacjentów z rozpoznaniem choroby Alzheimera i innych chorób pokrewnych. Większość pacjentów, którym udzielono minimum jednego świadczenia finansowanego ze środków publicznych, była pod opieką jedynie lekarza rodzinnego i nie korzystała z ambulatoryjnej lub szpitalnej opieki specjalistycznej. W 2019 r. najwięcej pacjentów, bo ponad 62 proc., skorzystało z opieki POZ, niespełna 16 proc. chorych miało konsultacje specjalistyczne w ramach AOS, a z konsultacji psychiatrycznej skorzystało ok. 14 proc. – przypomina dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Niezbędne jest wprowadzenie badań przesiewowych – testu zegara oraz skali oceny stanu psychicznego, a do przedobjawowego wykrycia choroby wykorzystywane są biomarkery oraz badania genetyczne. Z kolei techniki obrazowania mózgu pozwalają na stwierdzenie obecności złogów białkowych korelujących z utratą pamięci. – Biorąc pod uwagę to, że ubytki w mózgu zaczynają powstawać na długo przed tym, zanim pojawiają się pierwsze objawy choroby, częstsze sięganie po te metody pozwoli na szybką identyfikację pacjentów dotkniętych chorobą Alzheimera. Pozwoli to także na wstrzymanie lub istotne spowolnienie przebiegu choroby u tych pacjentów – uważa prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Zdaniem Zbigniewa Tomczaka konieczne jest nie tylko zwiększenie dostępności do diagnostycznych testów przesiewowych i leczenia, ale też pogłębienie i upowszechnienie specjalistycznej wiedzy medycznej i profilaktycznej, wprowadzenie standaryzacji badań, profesjonalizacji opieki, racjonalizacji kosztów i zapewnienie stabilności świadczeń. – Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej powinny stworzyć jednolity system, aby zmniejszyć zarówno zachorowalność na Alzheimera, jak i tempo przyrostu osób chorych – podkreśla Zbigniew Tomczak.

W związku ze starzeniem się naszego społeczeństwa pacjentów z chorobą Alzheimera będzie przybywać. Dziś w Polsce żyje około 584 tys. ludzi dotkniętych tym schorzeniem, a zgodnie z prognozami, w ciągu najbliższych 30 lat liczba ta może się podwoić.  – W 2050 r. liczba chorych na chorobę Alzheimera w Polsce wyniesie ponad 1,2 mln – uważa prof. dr hab. med. Agnieszka Słowik.
 
*Cytaty ekspertów oraz dane pochodzą z Raportu PEX PharmaSequence „Choroba Alzheimera. Wyzwanie Zdrowotne oraz ekonomiczne obciążenie w starzejącym się społeczeństwie”.
Pełne opracowanie raportu dostępne jest na stronie:  https://www.pexps.pl/publikacje.html
[1] Zgodnie z danymi GUS za 2020 rok Przeciętna miesięczna emerytura i renta brutto z pozarolniczego systemu ubezpieczeń społecznych wyniosła 2 455,07 zł (Raport GUS „Emerytury i renty w 2020 r.”)

źródło: komunikat

Choroba Alzheimera już jest jedną z najbardziej obciążających chorób zarówno dla pacjentów i ich rodzin, jak też dla całego społeczeństwa. Według analiz przeprowadzonych przez firmę PEX PharmaSeqence większość kosztów związanych z chorobą Alzheimera ponoszą rodziny pacjentów. Wydatki związane z chorobą w najbliższych latach będą się zwiększać proporcjonalnie do tempa starzenia się społeczeństwa, a liczba chorych w ciągu najbliższych 30 lat liczba może się podwoić.
Narastające zjawisko „silver tsunami” spowoduje, że coraz większym problemem stają się schorzenia, których częstotliwość występowania rośnie wraz z wiekiem, stawiając nowe wyzwania dla polskiego systemu ochrony zdrowia. Wśród nich jednym z największych wyzwań będą choroby otępienne, a wśród nich odpowiadająca za 50-70% przypadków tych chorób, choroba Alzheimera.
 
DANE Z RAPORTU PEX PHARMASEQUENCE„CHOROBA ALZHEIMERA. WYZWANIE ZDROWOTNE ORAZ EKONOMICZNE OBCIĄŻENIE W STARZEJĄCYM SIĘ SPOŁECZEŃSTWIE”
 
 
CHOROBA ALZHEIMERA TO CHOROBA, NA KTÓRĄ CIERPI CAŁA RODZINA. JEDEN CHORY PACJENT ŚREDNIO OBCIĄŻA CHOROBĄ 2 SPOKREWNIONE RODZINY. W Polsce około 92 proc. osób z chorobą Alzheimera przebywa pod opieką rodziny. W około 44 proc. rodzin opieką zajmuje się wyłącznie jeden członek rodziny, a w 26 proc. dwie osoby bliskie. Obowiązek zajmowania się chorym spoczywa głównie na córkach. W Polsce opiekunem chorego jest najczęściej osoba w wieku od 50 do 60 lat, czyli wciąż aktywna zawodowo, która w pewnym momencie z powodu opieki nad  bliskim chorym na Alzheimera musi zrezygnować z pracy. Ma to bezpośrednie przełożenie na sytuację ekonomiczną rodziny.

To rodziny pacjentów i ich opiekunów najbardziej dotkliwie odczuwają skutki choroby – zarówno z powodu częściowego lub całkowitego wyłączenia z życia zawodowego i społecznego, obciążeń psychicznych i fizycznych, a także  stygmatyzacji, która często dotyka zarówno pacjenta, jak i jego bliskich. Na cele medyczne, głównie leki i specjalistyczne artykuły higieniczne, pacjenci i ich opiekunowie wydają od 1 tys. zł do ponad 2,5 tys. zł w ciągu trzech miesięcy. Oznacza to, że średnio nawet co trzecia renta lub emerytura jest przeznaczana wyłącznie na zaspokojenie potrzeb zdrowotnych chorego[1].

Koszty społeczne i obciążenia ekonomiczne są ogromne. Łączne roczne koszty pośrednie i bezpośrednie ponoszone w związku z chorobą Alzheimera wynoszą̨ ponad 11 miliardów złotych. Na kwotę te składają się koszty medyczne i niemedyczne ponoszone przez pacjentów i ich opiekunów, które wynoszą niemal 5,4 mld, a także koszty pośrednie ponoszone w związku z utraconą produktywnością pacjentów oraz utraconymi dochodami ich opiekunów, które łącznie dają kwotę 5,7 mld zł.

W raporcie, który dziś zaprezentowaliśmy podjęliśmy próbę  oszacowania kosztów opieki ponoszonych przez polskich pacjentów i ich opiekunów oraz wpływu choroby na gospodarkę. Zagadnienia te są istotne z uwagi na fakt, że dotychczasowe analizy kosztów tej choroby zawężane są do perspektywy obciążeń związanych jedynie z wydatkami ze środków publicznych. Zawężenie perspektywy ekonomicznej jedynie do kosztów medycznych jest istotną przyczyną zajmowania przez choro Alzheimera odległych miejsc w priorytetach polskiego systemu ochrony zdrowia. Biorąc pod uwagę narastającą skalę problemu powinno się to zmienić” – zaznacza lek. med. Tomasz Kiełczewski Dyrektor Konsultingu PEX PharmaSequence autor raportu.

Koszty opieki nad chorym i obciążenie opiekunów rosną wraz z postępem choroby. Na początku choroby pacjent wymaga nieznacznej pomocy. Z czasem stopniowo przestaje być samodzielny, aż wreszcie wymaga całodobowej opieki. Problemem jest zmęczenie i wypalenie opiekunów, które spowodowane jest ograniczonym dostępem do placówek opieki dziennej i całodobowej, hospicjów, a także niedostateczna liczba przeszkolonych kadr medycznych i opiekuńczych – uważa Zbigniew Tomczak, przewodniczący Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, który opiekuje się żoną chorą na alzheimera.

Sytuacja opiekunów chorych w Polsce istotnie odbiega od tej, jaka jest w wielu krajach Europy. Ograniczone możliwości finansowe sprawiają, że niewiele rodzin stać jest na to, aby ich bliski mógł korzystać z oferty ośrodków opieki dla pacjentów z chorobą Alzheimera. Wsparcie terapeutyczne i społeczne ze strony państwa jest niewielkie. Do tego dochodzą uwarunkowania kulturowe – niechętnie oddajemy członka rodziny pod opiekę domu opieki społecznej.

Opiekun osoby chorej na chorobę Alzheimera odczuwa obciążenie psychiczne wraz z wystąpieniem pierwszych objawów u podopiecznego, często zanim zostanie postawiona diagnoza. Osoba chora staje się ona niesympatyczna, roszczeniowa, podejrzliwa, czasami pobudzona, bywa też agresywna lub wycofana. Potrafi być przykra dla bliskich. To wszystko sprawia, że opiekun żyje w ciągłym stresie. Nie jest w stanie przewidzieć, jak zachowa się chory. Czuje, że sam nie radzi sobie z opieką nad chorym. Przewlekły stres sprzyja chorobom układu krążenia, otyłości, schorzeniom psychiczny, głównie prowadzi do zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych, zmniejsza odporność na infekcje. Opiekun jest też wyczerpany fizycznie. Zajmuje się bowiem osobą, która może wymagać pomocy podczas ubierania, jedzenia, codziennej toalety, a wielu chorych nie jest chętnych do współpracy i stawia opór przy wykonywaniu tych czynności.

Choroba Alzheimera, charakteryzuje się postępującymi zaburzenia pamięci i innych funkcji poznawczych, które po kilku latach trwania prowadzą do nieodwracalnej degradacji intelektualnej i fizycznej. Tylko w początkowym etapie choroby pacjenci mogą, przynajmniej częściowo, funkcjonować samodzielnie, z czasem wymagają coraz większego zaangażowania innych osób w codzienne wsparcie i opiekę. Obecnie leczenie choroby Alzheimera polega na stosowaniu leków objawowych oraz różnych form terapii wspierającej pacjenta i opiekuna. Ostatnio zarejestrowano w USA pierwszy lek o działaniu przyczynowym – wskazuje prof. dr hab. med. Agnieszka Słowik, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum.
 
CZAS POSTAWIENIA DIAGNOZY MA FUNDAMENTALNE ZNACZENIE. Aż 80 proc. pacjentów z chorobą Alzheimera nie ma postawionej diagnozy, co w praktyce oznacza, że nie są oni leczeni ani nie mają szansy na skorzystanie z terapii spowalniających przebieg choroby. Niezbędne jest więc opracowanie i wdrożenie systemu badań przesiewowych, które pozwoliłyby wcześnie wykryć chorobę i wcześnie rozpocząć leczenie. Opóźnienie diagnozy lub jej brak będą odbierać pacjentowi dostęp do leczenia spowalniającego przebieg choroby w momencie, kiedy takie terapie będą już dostępne w Polsce.

Czas nie jest sprzymierzeńcem choroby. W Polsce średnio od zgłoszenia się pacjenta do lekarza POZ do rozpoznania choroby Alzheimera upływa 24 miesiące. To jeden z najgorszych wyników w Europie. Tymczasem poprawa wczesnej diagnostyki i szybkie wdrożenie farmakoterapii pomogłoby średnio o dwa lata wydłużyć czas samodzielnego funkcjonowania chorego i zmniejszyć liczbę osób w najbardziej nasilonych stadiach otępienia.

Wczesna diagnoza i leczenie mają ogromny, pozytywny wpływ na przebieg choroby oraz lepsze efekty zdrowotne i racjonalizację kosztów. Inwestycje w badania i poprawę opieki nad chorymi z chorobami neurologicznymi nie tylko zwiększą oczekiwaną długość życia i zmniejszą cierpienie, ale również przyniosą znaczące oszczędności w zakresie systemów ochrony zdrowia i opieki socjalnej. Uwzględnienie istotnych kosztów społecznych choroby Alzheimera powinno być elementem procesów decyzyjnych dotyczących finansowania publicznego i ustalania cen interwencji zdrowotnych – podkreśla dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia oraz Center of Value Based Healthcare, Uczelnia Łazarskiego.

Brakuje systemowych rozwiązań odpowiadających potrzebom osób z chorobą Alzheimera, a system opieki zdrowotnej traktuje tę grupę chorych, stosując standardy leczenia stosowane wobec ogółu osób starszych.

– Dane demograficzne w wielu krajach wyraźnie wskazują, że ogólna liczba osób żyjących z demencją będzie nadal znacząco wzrastać. Jeśli te prognozy okażą się trafne, do 2050 r. liczba osób wymagających leczenia, opieki i wsparcia może się podwoić. Organizacje alzheimerowskie od lat zwracają uwagę na rosnącą populację ludzi starszych w Europie, w tym osób z demencją. Podkreślają również istotę problemu starzejącego się społeczeństwa. W efekcie systemy opieki zdrowotnej i społecznej będą wymagały znacznej inwestycji w usługi, a społeczeństwa będą musiały dostosować się do życia/współżycia z chorymi z demencją w swoim otoczeniu. Wymaga to między innymi zmiany sposobu myślenia o chorobie – podkreśla
dr n.o zdr. Edyta Ekwińska, wiceprezes Alzheimer Polska.

Z najnowszego raportu nt. choroby Alzheimera wynika, że większość lekarzy POZ nie przeprowadza badania stanu funkcji poznawczych pacjenta w wieku senioralnym. Stąd tak niski poziom wykrywalności choroby Alzheimera w Polsce. U nas wykrywamy to schorzenie jedynie u 20 proc. chorych, a na świecie – u 45 proc. chorych.

– Już na etapie lekarza rodzinnego konieczne jest zwiększenie czujności na wczesne objawy i skierowanie pacjenta do poradni specjalistycznej w celu weryfikacji rozpoznania. Tymczasem z danych NFZ wynika, że w 2019 r. z opieki finansowanej przez płatnika publicznego korzystało tylko 236,3 tys. pacjentów z rozpoznaniem choroby Alzheimera i innych chorób pokrewnych. Większość pacjentów, którym udzielono minimum jednego świadczenia finansowanego ze środków publicznych, była pod opieką jedynie lekarza rodzinnego i nie korzystała z ambulatoryjnej lub szpitalnej opieki specjalistycznej. W 2019 r. najwięcej pacjentów, bo ponad 62 proc., skorzystało z opieki POZ, niespełna 16 proc. chorych miało konsultacje specjalistyczne w ramach AOS, a z konsultacji psychiatrycznej skorzystało ok. 14 proc. – przypomina dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Niezbędne jest wprowadzenie badań przesiewowych – testu zegara oraz skali oceny stanu psychicznego, a do przedobjawowego wykrycia choroby wykorzystywane są biomarkery oraz badania genetyczne. Z kolei techniki obrazowania mózgu pozwalają na stwierdzenie obecności złogów białkowych korelujących z utratą pamięci. – Biorąc pod uwagę to, że ubytki w mózgu zaczynają powstawać na długo przed tym, zanim pojawiają się pierwsze objawy choroby, częstsze sięganie po te metody pozwoli na szybką identyfikację pacjentów dotkniętych chorobą Alzheimera. Pozwoli to także na wstrzymanie lub istotne spowolnienie przebiegu choroby u tych pacjentów – uważa prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Zdaniem Zbigniewa Tomczaka konieczne jest nie tylko zwiększenie dostępności do diagnostycznych testów przesiewowych i leczenia, ale też pogłębienie i upowszechnienie specjalistycznej wiedzy medycznej i profilaktycznej, wprowadzenie standaryzacji badań, profesjonalizacji opieki, racjonalizacji kosztów i zapewnienie stabilności świadczeń. – Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej powinny stworzyć jednolity system, aby zmniejszyć zarówno zachorowalność na Alzheimera, jak i tempo przyrostu osób chorych – podkreśla Zbigniew Tomczak.

W związku ze starzeniem się naszego społeczeństwa pacjentów z chorobą Alzheimera będzie przybywać. Dziś w Polsce żyje około 584 tys. ludzi dotkniętych tym schorzeniem, a zgodnie z prognozami, w ciągu najbliższych 30 lat liczba ta może się podwoić.  – W 2050 r. liczba chorych na chorobę Alzheimera w Polsce wyniesie ponad 1,2 mln – uważa prof. dr hab. med. Agnieszka Słowik.
 
*Cytaty ekspertów oraz dane pochodzą z Raportu PEX PharmaSequence „Choroba Alzheimera. Wyzwanie Zdrowotne oraz ekonomiczne obciążenie w starzejącym się społeczeństwie”.
Pełne opracowanie raportu dostępne jest na stronie:  https://www.pexps.pl/publikacje.html
[1] Zgodnie z danymi GUS za 2020 rok Przeciętna miesięczna emerytura i renta brutto z pozarolniczego systemu ubezpieczeń społecznych wyniosła 2 455,07 zł (Raport GUS „Emerytury i renty w 2020 r.”)

źródło: komunikat

Kiedy pada diagnoza choroby Alzheimera, niemal zawsze pada pytanie czy można zrobić coś, aby powstrzymać jej rozwój. Niestety, skutecznego leku wciąż nie ma. Istnieją jednak sposoby, aby spowolnić rozwój otępienia towarzyszącego tej chorobie.
Przyszłość chorych na Alzheimera to jeden z najczęściej omawianych tematów medycznych na świecie. W ostatnich latach pojawiło się pewne światełko w tunelu dotyczące możliwości leczenia przyczynowego – w czerwcu 2021 roku w Stanach Zjednoczonych zostało zarejestrowane przeciwciało monoklonalne skierowane przeciwko agregatom białka betaamyloidu w mózgu. Jednak pomimo pokładanych w nim nadziejach okazało się, że lek nie hamuje rozwoju choroby.

„Wydaje się, że oczekiwania związane z pierwszym lekiem, który miał działać przyczynowo nieco rozmijają się z wynikami badań po jego zastosowaniu. Wprawdzie wykazano, że skutecznie eliminuje depozyty amyloidu w mózgu, a także wykazano pewną statystyczną istotność w spowolnieniu narastania objawów chorobowych, jednak nie koreluje to z poprawą kliniczną. Oczekiwaliśmy, że będzie znacznie bardziej skuteczny. Do tego lek jest bardzo drogi, podawany dożylnie we wlewie kroplowym i wyłącznie w bardzo wczesnych stadiach rozwoju choroby” – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Tomasz Gabryelewicz, kierownik Oddziału Alzheimerowskiego Szpitala MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego.

Wciąż zatem najistotniejsze pozostaje zapobieganie otępieniu.

Postępy jednak są

Udało się na przykład bez wątpliwości wyjaśnić, że czym innym w tej chorobie jest postępujący proces alzheimerowski, a czym innym jego kliniczna manifestacja, czyli otępienie. Gdy do niego dochodzi pacjent zaczyna mieć już problemy wyraźne zauważalne dla otoczenia, chociaż sam proces chorobowy zaczyna się znacznie wcześniej.

„To moment, w którym należy jasno powiedzieć: samej choroby Alzheimera jako takiej na razie nie potrafimy zatrzymać, ale mamy możliwości wydłużenia w czasie momentu, w którym następuje manifestacja objawów, czyli wyraźne otępienie i zaburzenia poznawcze., zauważalne również przez otoczenie” – mówi dr n. med. Anna Barczak specjalistka psychologii klinicznej na Oddziale Alzheimerowskim Szpitala MSWiA w Warszawie.

Warto w tym miejscu wyjaśnić, że otępienie nie jest chorobą lecz jest zespołem objawów. Przyczyn takiego stanu może być bardzo dużo, ale najczęstszą z nich jest choroba Alzheimera, która swój początek ma dużo wcześniej niż zaczyna dawać o sobie znać, bo nawet na 20 -25 lat przed wystąpieniem pierwszych objawów.

„Z punktu widzenia postępowania klinicznego bardziej interesuje nas otępienie typu alzheimerowskiego niż sama choroba Alzheimera, bo na etapie wczesnych zmian, które zachodzą w mózgu pacjentów, gdy patologiczne białka odpowiadają za stopniową śmierć neuronów – nie możemy nic zrobić. Możemy jedynie wcześnie rozpoznać toczący się proces, na który nic nie poradzimy. Natomiast etap kliniczny otwiera wiele możliwości terapeutycznych, zarówno niefarmakologicznych jak i farmakologicznych” – twierdzi prof. Gabrylewicz.

Tak więc, choć wciąż nie umiemy wyleczyć choroby Alzheimera możemy  wydłużyć etap bezobjawowy lub skąpoobjawowy, są na to różne sposoby.

„Dużo mówi się o profilaktyce, o zdrowym odżywianiu, prowadzeniu zdrowego trybu życia – to jednak nie wystarczy. Ten temat trzeba potraktować znacznie szerzej, bo tak naprawdę jedynie dwa czynniki ryzyka są niemodyfikowalne: wiek i geny, na resztę mamy wpływ w każdym etapie życia” – mówi dr Barczak.

W zdrowym ciele zdrowy duch

W odniesieniu do choroby Alzheimera to powiedzenie jest wyjątkowo prawdziwe. Utrzymanie aktywności fizycznej do późnych lat ma wiele korzyści dla naszego zdrowia. Kłopot polega na tym, że wiele osób uważa się za aktywnych, tymczasem faktycznie robimy stanowczo za mało. Samo spacerowanie nie wystarczy – potrzeba około 75 minut mocnego i około 150 minut umiarkowanego wysiłku tygodniowo, to wtedy dopiero pozwala on zapobiegać groźnym dla rozwoju otępienia chorobom serca i układu krążenia, chorobom metabolicznym (cukrzycy) i chorobom układu kostno-stawowego, co zmniejsza ryzyko upadków i zaburzeń równowagi.

Dbaj o słuch!

Bardzo ważną sprawą jest także dbanie o sprawność naszych zmysłów. Pierwszy, który zaczyna nam się psuć w okolicach wieku średniego to słuch, dlatego warto zawczasu zadbać o to, aby dobrze słyszeć, bo to pomaga wzmocnić naszą rezerwę. Stopniowa utrata słuchu to początek poważnych problemów: wycofywania się z normalnej aktywności, zaburzeń nastroju, a to wszystko odbija się na kondycji mózgu, który potrzebuje nieustannej stymulacji. Jedną z najprostszych jest… rozmowa. Osoba niedosłysząca lub niesłysząca tymczasem często ogranicza rozmowy, bo nie jest rozumiana, nie potrafi nadążyć za wątkami poruszanymi podczas rozmowy, czuje wstyd. W razie ubytku słuchu warto zorientować się, jak można temu zaradzić. Jeśli okaże się, że konieczny jest aparat słuchowy, lepiej się nie ociągać z jego noszeniem.

Poważnym problemem cywilizacyjnym stała się otyłość, nadciśnienie i cukrzyca – a to czynniki, które wpływają na przyspieszenie rozwoju otępienia.

„Dzieje się tak dlatego, że choroby te przyspieszają zmiany zapalne doprowadzając do niszczenia neuronów, których rozpad bezpośrednio  związany jest postępem trudności poznawczych i kłopotami w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli więc lekarz zaleca nam schudnąć, rzucić palenie, zadbać o swoje serce, kontrolować ciśnienie, regularnie badać cukier – to tak naprawdę zadziała to również w obronie naszego mózgu” – wyjaśnia specjalistka.

Musimy jednak pamiętać, że aby był efekt musi być skojarzone połączenie wszystkich aktywności: poznawczej, fizycznej i społecznej, a także ogólne dbanie o stan zdrowia.
Nigdy za późno na zmiany

Bardzo ważnym elementem jest odżywianie. W internecie (i nie tylko) proponowanych jest mnóstwo diet o rzekomym działaniu protekcyjnym w chorobie Alzheimera. Najważniejsze wydaje się jednak stwierdzenie, że dieta powinna być oparta o zasady diety śródziemnomorskiej, czyli z dużą ilością warzyw, owoców, z ograniczeniem ilości spożywanych tłuszczów pochodzenia zwierzęcego, tłuszczów trans, z zachowaniem równowagi w spożywaniu alkoholu i czerwonego mięsa. Najważniejsze jednak jest pamiętanie, że działanie dietetyczne to nie jest kwestia dwóch tygodni, po których schudniemy i możemy oczekiwać, że poprawi nam się pamięć. To jest tak naprawdę przyjęcie pewnego stylu życia, już na zawsze.

Warto też uwierzyć w to, że nigdy nie jest ani za późno ani za wcześnie, aby zacząć profilaktyczne działanie w postaci diety.

Najlepiej zatem zacząć dbać o naszą rezerwę poznawczą, zdrowe życie, aktywność fizyczną i ogólnie o nasz stan zdrowia od wczesnych lat. Ale specjaliści zwracają uwagę, że równie ważne jest dbanie o emocje i kontakty społeczne.

I dopiero to wszystko razem w przyszłości zaprocentuje – być może nawet nierozwinięciem się w pełni objawów otępienia.

„Możemy mieć „zaprogramowaną” chorobę, której nie umiemy wyeliminować, ale która jednak – dzięki naszym staraniom – nie rozwinie się na tyle, że będzie przeszkadzała w samodzielnym, niezależnym funkcjonowaniu. Więc tak naprawdę jest to działanie na całe życie, z bardzo wyraźnym celem: chcę mieć dobre zdrowie, nie martwić się, że będę obciążeniem dla innych osób” – mówi lekarka.

Co robić, gdy pada diagnoza

Najważniejsze jest, aby rozpoznać chorobę jak najwcześniej. Choroba Alzheimera ewidentnie związana jest z wiekiem, najczęściej występuje po 65 r. ż. (choć może zdarzać się także wcześniej), co pięć lat podwajając liczbę stwierdzanych przypadków. Po 80 roku życia jest to już kilkadziesiąt procent populacji.
Wczesne rozpoznawanie choroby Alzheimera jest ważne, ponieważ tak jak w przypadku innych chorób, im wcześniej rozpoznamy chorobę tym mamy większe możliwości działania – zarówno farmakologicznego i niefarmakologicznego.

„Rozpoznając chorobę Alzheimera na wczesnym etapie, kiedy pacjenci są w pełni świadomi ograniczeń związanych z rozpoczynającym się zespołem otępiennym ma ten plus, że mogą podjąć świadome decyzje dotyczące przyszłości, planów życiowych, pracy, finansów” – zwraca uwagę dr Barczak.

Ważne jest rozróżnienie zaburzeń pamięci i innych funkcji poznawczych związanych z wiekiem, od tych związanych z otępieniem. Badania epidemiologiczne pokazują, że po 55. roku życia nawet 60 proc. polskiej populacji zdradza pewne ograniczenia sprawności. Nie są one na tyle duże i na tyle istotne, żeby zaburzać prawidłowe funkcjonowanie i traktowane są jako szeroko pojęta fizjologia związana z wiekiem. Natomiast zespół otępienny, czyli spadek sprawności intelektualnej nieodwracalnie związany jest z organiczną chorobą mózgu, np. chorobą Alzheimera, otępieniem naczyniowym, otępieniem czołowo skroniowym, z ciałami Lewy’ego – przyczyn może być bardzo dużo.

„To rozróżnienie jest istotne, ponieważ spotykamy się z diagnozami fałszywie pozytywnymi. Osoby z fizjologicznymi zaburzeniami poznawczymi niepotrzebnie przyjmują tak zwane leki alzheimerowskie – one im nie pomogą, natomiast mogą zaszkodzić, bo narażamy te osoby na działanie uboczne, jakie mają wszystkie leki, nawet witamina C. Dlatego istotne jest ustalenie właściwej, rzetelnej diagnozy” – podkreśla profesor.

Jeśli pojawia się podejrzenie choroby Alzheimera warto wykonać proste testy poznawcze, które zajmują raptem kilkanaście minut, potrafi je wykonać każdy lekarz POZ. Pozwolą one na ustalenie nie tyle otępienia co podejrzenia otępienia i wystarczą by wysłać pacjenta do specjalisty z podejrzeniem choroby. Choć diagnostyką i leczeniem choroby Alzheimera najczęściej zajmują się psychiatrzy, neurolodzy lub geriatrzy, jednak warto poszukać takiego, który specjalizuje się w otępieniu. Wielu z nich ogłasza się w internecie, można też skorzystać z pomocy organizacji pacjenckich, które zwykle mogą zarekomendować konkretnych lekarzy albo ośrodki zajmujące się rozpoznawaniem i leczeniem zaburzeń otępiennych.

Rolą lekarza specjalisty jest zaproponowanie odpowiedniego leczenia.

„Jako pierwszy wybór powinno proponować się postępowanie niefarmakologiczne, ale chory musi mieć do tego odpowiednie warunki, najlepiej też dobrą opiekę. Warto zaproponować mu jakąś formę terapii poznawczej, jednak mało jest ośrodków, do których możemy wysłać takiego pacjenta, stąd najczęściej proponujemy farmakoterapię” – zwraca uwagę specjalista.

Na szczęście od kilkunastu lat w Polsce dostępne są tzw. leki alzheimerowskie: dwa do leczenia łagodnej i umiarkowanej choroby Alzheimera (receptory cholinesterarazy) oraz jeden lek zarejestrowany w leczeniu otępienia umiarkowanego i ciężkiego.

Regularna terapia łagodzi przebieg choroby

Bardzo często stosowana jest terapia wiązana, czyli rozpoczyna się leczenie od inhibitora cholinoesterazy, a na późniejszym etapie rozwoju objawów dodaje się drugi lek. Trzeba jednak pamiętać, że są to leki działające objawowo, nie podaje się ich wcześniej, w etapie przedklinicznym, bo nie są w stanie zapobiec rozwinięciu się zespołu otępiennego, ani zatrzymać tego procesu. Wieloletnie obserwacje i wyniki licznych badań wskazują jednak na to, że osoby które przyjmują te leki regularnie, we właściwych dawkach i długoterminowo, chorują łagodniej.

„To leki, które mają potencjał spowolnienia narastania objawów choroby, ważne jest jednak, abyśmy od początku wiedzieli, czego od nich możemy oczekiwać i nie mieli zbyt wygórowanych oczekiwań. Często bowiem pacjenci lub ich opiekunowie nie widząc istotnej poprawy przerywają leczenie. Wyniki badań europejskich pokazują, że zaledwie w 40 proc. przypadków pacjentów z otępieniem alzheimerowskim leczonych jest długoterminowo. Tymczasem to leki dostępne na naszym rynku od kilkunastu lat, więc bardzo dobrze poznaliśmy ich skuteczność, profil bezpieczeństwa i zagrożenia związane z przyjmowaniem, także u osób w podeszłym wieku, z współwystępującymi objawami. Bardzo rzadko występuje sytuacja, kiedy te zaburzenia nie pozwalają na kurację lekiem alzheimerowskim” – mówi prof. Gabrylewicz.

źródło: Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Kiedy pada diagnoza choroby Alzheimera, niemal zawsze pada pytanie czy można zrobić coś, aby powstrzymać jej rozwój. Niestety, skutecznego leku wciąż nie ma. Istnieją jednak sposoby, aby spowolnić rozwój otępienia towarzyszącego tej chorobie.
Przyszłość chorych na Alzheimera to jeden z najczęściej omawianych tematów medycznych na świecie. W ostatnich latach pojawiło się pewne światełko w tunelu dotyczące możliwości leczenia przyczynowego – w czerwcu 2021 roku w Stanach Zjednoczonych zostało zarejestrowane przeciwciało monoklonalne skierowane przeciwko agregatom białka betaamyloidu w mózgu. Jednak pomimo pokładanych w nim nadziejach okazało się, że lek nie hamuje rozwoju choroby.

„Wydaje się, że oczekiwania związane z pierwszym lekiem, który miał działać przyczynowo nieco rozmijają się z wynikami badań po jego zastosowaniu. Wprawdzie wykazano, że skutecznie eliminuje depozyty amyloidu w mózgu, a także wykazano pewną statystyczną istotność w spowolnieniu narastania objawów chorobowych, jednak nie koreluje to z poprawą kliniczną. Oczekiwaliśmy, że będzie znacznie bardziej skuteczny. Do tego lek jest bardzo drogi, podawany dożylnie we wlewie kroplowym i wyłącznie w bardzo wczesnych stadiach rozwoju choroby” – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Tomasz Gabryelewicz, kierownik Oddziału Alzheimerowskiego Szpitala MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego.

Wciąż zatem najistotniejsze pozostaje zapobieganie otępieniu.

Postępy jednak są

Udało się na przykład bez wątpliwości wyjaśnić, że czym innym w tej chorobie jest postępujący proces alzheimerowski, a czym innym jego kliniczna manifestacja, czyli otępienie. Gdy do niego dochodzi pacjent zaczyna mieć już problemy wyraźne zauważalne dla otoczenia, chociaż sam proces chorobowy zaczyna się znacznie wcześniej.

„To moment, w którym należy jasno powiedzieć: samej choroby Alzheimera jako takiej na razie nie potrafimy zatrzymać, ale mamy możliwości wydłużenia w czasie momentu, w którym następuje manifestacja objawów, czyli wyraźne otępienie i zaburzenia poznawcze., zauważalne również przez otoczenie” – mówi dr n. med. Anna Barczak specjalistka psychologii klinicznej na Oddziale Alzheimerowskim Szpitala MSWiA w Warszawie.

Warto w tym miejscu wyjaśnić, że otępienie nie jest chorobą lecz jest zespołem objawów. Przyczyn takiego stanu może być bardzo dużo, ale najczęstszą z nich jest choroba Alzheimera, która swój początek ma dużo wcześniej niż zaczyna dawać o sobie znać, bo nawet na 20 -25 lat przed wystąpieniem pierwszych objawów.

„Z punktu widzenia postępowania klinicznego bardziej interesuje nas otępienie typu alzheimerowskiego niż sama choroba Alzheimera, bo na etapie wczesnych zmian, które zachodzą w mózgu pacjentów, gdy patologiczne białka odpowiadają za stopniową śmierć neuronów – nie możemy nic zrobić. Możemy jedynie wcześnie rozpoznać toczący się proces, na który nic nie poradzimy. Natomiast etap kliniczny otwiera wiele możliwości terapeutycznych, zarówno niefarmakologicznych jak i farmakologicznych” – twierdzi prof. Gabrylewicz.

Tak więc, choć wciąż nie umiemy wyleczyć choroby Alzheimera możemy  wydłużyć etap bezobjawowy lub skąpoobjawowy, są na to różne sposoby.

„Dużo mówi się o profilaktyce, o zdrowym odżywianiu, prowadzeniu zdrowego trybu życia – to jednak nie wystarczy. Ten temat trzeba potraktować znacznie szerzej, bo tak naprawdę jedynie dwa czynniki ryzyka są niemodyfikowalne: wiek i geny, na resztę mamy wpływ w każdym etapie życia” – mówi dr Barczak.

W zdrowym ciele zdrowy duch

W odniesieniu do choroby Alzheimera to powiedzenie jest wyjątkowo prawdziwe. Utrzymanie aktywności fizycznej do późnych lat ma wiele korzyści dla naszego zdrowia. Kłopot polega na tym, że wiele osób uważa się za aktywnych, tymczasem faktycznie robimy stanowczo za mało. Samo spacerowanie nie wystarczy – potrzeba około 75 minut mocnego i około 150 minut umiarkowanego wysiłku tygodniowo, to wtedy dopiero pozwala on zapobiegać groźnym dla rozwoju otępienia chorobom serca i układu krążenia, chorobom metabolicznym (cukrzycy) i chorobom układu kostno-stawowego, co zmniejsza ryzyko upadków i zaburzeń równowagi.

Dbaj o słuch!

Bardzo ważną sprawą jest także dbanie o sprawność naszych zmysłów. Pierwszy, który zaczyna nam się psuć w okolicach wieku średniego to słuch, dlatego warto zawczasu zadbać o to, aby dobrze słyszeć, bo to pomaga wzmocnić naszą rezerwę. Stopniowa utrata słuchu to początek poważnych problemów: wycofywania się z normalnej aktywności, zaburzeń nastroju, a to wszystko odbija się na kondycji mózgu, który potrzebuje nieustannej stymulacji. Jedną z najprostszych jest… rozmowa. Osoba niedosłysząca lub niesłysząca tymczasem często ogranicza rozmowy, bo nie jest rozumiana, nie potrafi nadążyć za wątkami poruszanymi podczas rozmowy, czuje wstyd. W razie ubytku słuchu warto zorientować się, jak można temu zaradzić. Jeśli okaże się, że konieczny jest aparat słuchowy, lepiej się nie ociągać z jego noszeniem.

Poważnym problemem cywilizacyjnym stała się otyłość, nadciśnienie i cukrzyca – a to czynniki, które wpływają na przyspieszenie rozwoju otępienia.

„Dzieje się tak dlatego, że choroby te przyspieszają zmiany zapalne doprowadzając do niszczenia neuronów, których rozpad bezpośrednio  związany jest postępem trudności poznawczych i kłopotami w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli więc lekarz zaleca nam schudnąć, rzucić palenie, zadbać o swoje serce, kontrolować ciśnienie, regularnie badać cukier – to tak naprawdę zadziała to również w obronie naszego mózgu” – wyjaśnia specjalistka.

Musimy jednak pamiętać, że aby był efekt musi być skojarzone połączenie wszystkich aktywności: poznawczej, fizycznej i społecznej, a także ogólne dbanie o stan zdrowia.
Nigdy za późno na zmiany

Bardzo ważnym elementem jest odżywianie. W internecie (i nie tylko) proponowanych jest mnóstwo diet o rzekomym działaniu protekcyjnym w chorobie Alzheimera. Najważniejsze wydaje się jednak stwierdzenie, że dieta powinna być oparta o zasady diety śródziemnomorskiej, czyli z dużą ilością warzyw, owoców, z ograniczeniem ilości spożywanych tłuszczów pochodzenia zwierzęcego, tłuszczów trans, z zachowaniem równowagi w spożywaniu alkoholu i czerwonego mięsa. Najważniejsze jednak jest pamiętanie, że działanie dietetyczne to nie jest kwestia dwóch tygodni, po których schudniemy i możemy oczekiwać, że poprawi nam się pamięć. To jest tak naprawdę przyjęcie pewnego stylu życia, już na zawsze.

Warto też uwierzyć w to, że nigdy nie jest ani za późno ani za wcześnie, aby zacząć profilaktyczne działanie w postaci diety.

Najlepiej zatem zacząć dbać o naszą rezerwę poznawczą, zdrowe życie, aktywność fizyczną i ogólnie o nasz stan zdrowia od wczesnych lat. Ale specjaliści zwracają uwagę, że równie ważne jest dbanie o emocje i kontakty społeczne.

I dopiero to wszystko razem w przyszłości zaprocentuje – być może nawet nierozwinięciem się w pełni objawów otępienia.

„Możemy mieć „zaprogramowaną” chorobę, której nie umiemy wyeliminować, ale która jednak – dzięki naszym staraniom – nie rozwinie się na tyle, że będzie przeszkadzała w samodzielnym, niezależnym funkcjonowaniu. Więc tak naprawdę jest to działanie na całe życie, z bardzo wyraźnym celem: chcę mieć dobre zdrowie, nie martwić się, że będę obciążeniem dla innych osób” – mówi lekarka.

Co robić, gdy pada diagnoza

Najważniejsze jest, aby rozpoznać chorobę jak najwcześniej. Choroba Alzheimera ewidentnie związana jest z wiekiem, najczęściej występuje po 65 r. ż. (choć może zdarzać się także wcześniej), co pięć lat podwajając liczbę stwierdzanych przypadków. Po 80 roku życia jest to już kilkadziesiąt procent populacji.
Wczesne rozpoznawanie choroby Alzheimera jest ważne, ponieważ tak jak w przypadku innych chorób, im wcześniej rozpoznamy chorobę tym mamy większe możliwości działania – zarówno farmakologicznego i niefarmakologicznego.

„Rozpoznając chorobę Alzheimera na wczesnym etapie, kiedy pacjenci są w pełni świadomi ograniczeń związanych z rozpoczynającym się zespołem otępiennym ma ten plus, że mogą podjąć świadome decyzje dotyczące przyszłości, planów życiowych, pracy, finansów” – zwraca uwagę dr Barczak.

Ważne jest rozróżnienie zaburzeń pamięci i innych funkcji poznawczych związanych z wiekiem, od tych związanych z otępieniem. Badania epidemiologiczne pokazują, że po 55. roku życia nawet 60 proc. polskiej populacji zdradza pewne ograniczenia sprawności. Nie są one na tyle duże i na tyle istotne, żeby zaburzać prawidłowe funkcjonowanie i traktowane są jako szeroko pojęta fizjologia związana z wiekiem. Natomiast zespół otępienny, czyli spadek sprawności intelektualnej nieodwracalnie związany jest z organiczną chorobą mózgu, np. chorobą Alzheimera, otępieniem naczyniowym, otępieniem czołowo skroniowym, z ciałami Lewy’ego – przyczyn może być bardzo dużo.

„To rozróżnienie jest istotne, ponieważ spotykamy się z diagnozami fałszywie pozytywnymi. Osoby z fizjologicznymi zaburzeniami poznawczymi niepotrzebnie przyjmują tak zwane leki alzheimerowskie – one im nie pomogą, natomiast mogą zaszkodzić, bo narażamy te osoby na działanie uboczne, jakie mają wszystkie leki, nawet witamina C. Dlatego istotne jest ustalenie właściwej, rzetelnej diagnozy” – podkreśla profesor.

Jeśli pojawia się podejrzenie choroby Alzheimera warto wykonać proste testy poznawcze, które zajmują raptem kilkanaście minut, potrafi je wykonać każdy lekarz POZ. Pozwolą one na ustalenie nie tyle otępienia co podejrzenia otępienia i wystarczą by wysłać pacjenta do specjalisty z podejrzeniem choroby. Choć diagnostyką i leczeniem choroby Alzheimera najczęściej zajmują się psychiatrzy, neurolodzy lub geriatrzy, jednak warto poszukać takiego, który specjalizuje się w otępieniu. Wielu z nich ogłasza się w internecie, można też skorzystać z pomocy organizacji pacjenckich, które zwykle mogą zarekomendować konkretnych lekarzy albo ośrodki zajmujące się rozpoznawaniem i leczeniem zaburzeń otępiennych.

Rolą lekarza specjalisty jest zaproponowanie odpowiedniego leczenia.

„Jako pierwszy wybór powinno proponować się postępowanie niefarmakologiczne, ale chory musi mieć do tego odpowiednie warunki, najlepiej też dobrą opiekę. Warto zaproponować mu jakąś formę terapii poznawczej, jednak mało jest ośrodków, do których możemy wysłać takiego pacjenta, stąd najczęściej proponujemy farmakoterapię” – zwraca uwagę specjalista.

Na szczęście od kilkunastu lat w Polsce dostępne są tzw. leki alzheimerowskie: dwa do leczenia łagodnej i umiarkowanej choroby Alzheimera (receptory cholinesterarazy) oraz jeden lek zarejestrowany w leczeniu otępienia umiarkowanego i ciężkiego.

Regularna terapia łagodzi przebieg choroby

Bardzo często stosowana jest terapia wiązana, czyli rozpoczyna się leczenie od inhibitora cholinoesterazy, a na późniejszym etapie rozwoju objawów dodaje się drugi lek. Trzeba jednak pamiętać, że są to leki działające objawowo, nie podaje się ich wcześniej, w etapie przedklinicznym, bo nie są w stanie zapobiec rozwinięciu się zespołu otępiennego, ani zatrzymać tego procesu. Wieloletnie obserwacje i wyniki licznych badań wskazują jednak na to, że osoby które przyjmują te leki regularnie, we właściwych dawkach i długoterminowo, chorują łagodniej.

„To leki, które mają potencjał spowolnienia narastania objawów choroby, ważne jest jednak, abyśmy od początku wiedzieli, czego od nich możemy oczekiwać i nie mieli zbyt wygórowanych oczekiwań. Często bowiem pacjenci lub ich opiekunowie nie widząc istotnej poprawy przerywają leczenie. Wyniki badań europejskich pokazują, że zaledwie w 40 proc. przypadków pacjentów z otępieniem alzheimerowskim leczonych jest długoterminowo. Tymczasem to leki dostępne na naszym rynku od kilkunastu lat, więc bardzo dobrze poznaliśmy ich skuteczność, profil bezpieczeństwa i zagrożenia związane z przyjmowaniem, także u osób w podeszłym wieku, z współwystępującymi objawami. Bardzo rzadko występuje sytuacja, kiedy te zaburzenia nie pozwalają na kurację lekiem alzheimerowskim” – mówi prof. Gabrylewicz.

źródło: Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl