Medicalpress
Ponad 3,2 mln osób pracuje dziś w sektorze opieki długoterminowej w Unii Europejskiej, a niemal co siódmy pracownik w tej branży jest migrantem – wynika z najnowszego raportu Europejskiego Urzędu ds. Pracy (ELA) opublikowanego pod koniec kwietnia 2026 r. Autorzy opracowania alarmują, że starzenie się społeczeństwa i rosnąca liczba seniorów wymagających wsparcia będą w najbliższych latach gwałtownie zwiększać zapotrzebowanie na opiekunów osób starszych. Polska odgrywa w tym systemie szczególną rolę jako jeden z głównych krajów wysyłających opiekunów do państw Europy Zachodniej, a jednocześnie sama mierzy się z rosnącym deficytem pracowników opieki.
Tegoroczny Ogólnopolski Dzień Opiekuna Osób Starszych, obchodzony 15 maja jest dobrym momentem, aby zwrócić uwagę na wyzwania, z którymi mierzy się dziś cały sektor opieki długoterminowej.

Opiekunki i opiekunowie pilnie poszukiwani
 
Starzenie się społeczeństwa sprawia, że opieka długoterminowa staje się jednym z najważniejszych wyzwań społecznych w Europie, ale w Polsce ten problem staje się szczególnie mocno widoczny. Według prognoz GUS do 2060 roku osoby w wieku 65+ będą stanowiły około 30% populacji naszego kraju, a liczba seniorów wzrośnie o ponad 2,5 mln. Autorzy raportu podkreślają, że przy rosnących potrzebach opiekuńczych cała Europa już dziś mierzy się z niedoborem pracowników oraz problemem starzejącej się kadry.
 
– Potrzebujemy większej liczby opiekunów, a także poprawy warunków pracy i budowania stabilnego, profesjonalnego systemu opieki, który będzie bezpieczny zarówno dla seniorów, jak i pracowników – podkreśla Ada Zaorska, przewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia Opieki Domowej. – Bardzo chętnie widzielibyśmy w tym zawodzie więcej panów, których predyspozycje fizyczne pomogłyby w opiece nad osobami z problemami w poruszaniu się. Według raportu ponad 86% pracowników sektora opieki długoterminowej w UE stanowią kobiety, a ponad 40% zatrudnionych ma co najmniej 50 lat. W Polsce udział kobiet w sektorze przekracza 90%, co czyni opiekę jedną z najbardziej sfeminizowanych branż rynku pracy.
 
Migracje pracowników i problemy z legalizacją pracy
 
Raport ELA pokazuje rosnące znaczenie pracowników migrujących w sektorze opieki długoterminowej. Niemal 14% osób zatrudnionych w branży pracuje poza krajem swojego pochodzenia, a ich udział jest szczególnie wysoki w opiece domowej i całodobowej. Polska należy do głównych krajów wysyłających opiekunów do państw Europy Zachodniej, przede wszystkim do Niemiec.
 
– Z zapewnienia opieki nad seniorami nie da się po prostu zrezygnować, a to właśnie opiekunowie zatrudniani przez rodzime firmy od lat stanowią jeden z filarów systemu opieki w Niemczech. To tam zdobywają cenne doświadczenie zawodowe, korzystając jednocześnie z wyższych wynagrodzeń i bardziej stabilnych warunków pracy niż w kraju. Polska od lat specjalizuje się w eksporcie usług opiekuńczych, a kompetencje i profesjonalizm polskich opiekunów są cenione za granicą. Wraz z rozwojem krajowego rynku usług opiekuńczych oraz wprowadzeniem lepszych rozwiązań systemowych, osoby te będą mogły wrócić i wykorzystać zdobyte doświadczenie oraz kwalifikacje w systemie opieki nad seniorami – komentuje Jakub Sarnowski, dyrektor Professional Care 24.
 
Zasoby kadrowe firm opiekuńczych są często zasilane pracownikami z państw trzech. Jednak firmy działające w branży alarmują, że coraz większym problemem stają się przewlekłe procedury i trudności z uzyskaniem wiz i zezwoleń na pracę dla pracowników spoza UE.
 
– W sytuacji rosnących braków kadrowych opóźnienia administracyjne bezpośrednio wpływają na możliwość zapewnienia ciągłości opieki seniorom – mówi Katarzyna Rudak, z firmy Opieka Inter Job działającej w branży opieki. – Dziś wiele firm funkcjonuje na granicy wydolności. Przedłużające się procedury powodują, że nie jesteśmy w stanie szybko uzupełniać braków kadrowych, zapewniać ciągłości opieki podopiecznym, a często w ogóle realizować zakontraktowanych usług, co ogranicza możliwości naszej działalności. Bez usprawnienia procedur polski budżet straci miliardowe wpływy, a firmom, które pozostaną w polskim systemie coraz trudniej będzie utrzymać konkurencyjność na europejskim rynku usług opiekuńczych – dodaje.
 
Kierunkiem wyjazdów pracowników w branży opiekuńczej w Europie jest zachód kontynentu. Polscy specjaliści wyjeżdżają głównie do Niemiec lub Wielkiej Brytanii, a coraz większą rolę w uzupełnianiu braków kadrowych w Polsce odgrywają pracownicy z Ukrainy i innych krajów Europy Wschodniej. Bez tego przepływu pracowników system opieki zarówno w Polsce, jak i w Niemczech miałby ogromne problemy z utrzymaniem ciągłości usług.
 
– Gdyby nie specjalistki z Ukrainy, a coraz częściej także z Gruzji, wiele firm opiekuńczych w Polsce miałoby dziś ogromne problemy kadrowe. Ukrainki w ostatnich latach w dużym stopniu pomogły wypełnić ogromną lukę – podkreśla Ada Zaorska.
 
Konieczne zmiany systemowe
 
Według danych ELA, sektor opieki długoterminowej pozostaje jednym z najtrudniejszych segmentów rynku pracy w Europie dla zatrudnionych. W połowie państw UE wynagrodzenia w branży osiągają jedynie około 80% średnich płac krajowych, a osoby świadczące opiekę domową pracują średnio ponad 44 godziny tygodniowo. Trudne warunki pracy, przeciążenie psychiczne i fizyczne oraz rosnąca odpowiedzialność sprawiają, że coraz trudniej pozyskiwać nowych pracowników do zawodu.
 
– Z roku na rok widzimy coraz większe zapotrzebowanie na wykwalifikowanych opiekunów osób starszych, ale jednocześnie coraz trudniej znaleźć osoby gotowe do pracy w tak wymagających warunkach. Opieka to zawód wymagający nie tylko odpowiednich kompetencji i przygotowania medyczno-opiekuńczego, ale także ogromnej odporności psychicznej i empatii. Dlatego tak ważne są profesjonalne szkolenia oraz poprawa warunków pracy. Bez inwestowania w rozwój kompetencji opiekunów nie uda się zapewnić stabilnego systemu opieki – mówi Iwona Przybyło, dyrektor merytoryczny Akademii Opiekunów.
 
Zawód opiekuna jest trudny, ale niezwykle potrzebny. W najbliższych latach zapotrzebowanie na specjalistów w tym zakresie będzie w Europie znacząco rosnąć. W Polsce potrzebna jest rzetelna debata na temat przyszłości opieki i wprowadzenie rozwiązań, które zapewnią wsparcie dla wszystkich osób potrzebujących.
 
– Już w tej chwili w Polsce brakuje dziesiątek tysięcy opiekunów, a ciężar opieki nad seniorami wciąż spoczywa głównie na rodzinach. To nie jest rozwiązanie długoterminowe. Każda osoba starsza, którą na co dzień zajmuje się córka, syn czy bliscy, to jedna osoba mniej aktywna zawodowo. To także rosnące problemy zdrowotne oraz psychiczne opiekunów przeciążonych obowiązkami. Bez rozwiązań systemowych, zwiększenia dostępności usług opiekuńczych i dalszej profesjonalizacji zawodu opiekuna nie uda się zatrzymać narastającego kryzysu opieki. Zadbajmy o dobrą przyszłość dla naszych seniorów i nas samych – podsumowuje Ada Zaorska.
 
 
 
źródło: komunikat prasowy
Rozszerzenie kompetencji farmaceutów i włączenie ich do zespołów terapeutycznych, ściślejsza kontrola jakości oraz ilości przyjmowanych leków, prowadzące między innymi do zmniejszenia liczby hospitalizacji, a zatem kosztów dla systemu – takie reformy systemu opieki senioralnej, wzorowane na rozwiązaniach z USA, z powodzeniem wdrażają już teraz wybrane samorządy w Polsce. Impulsem do działania są oczywiste trendy demograficzne: do 2035 roku odsetek osób w wieku 60+ i 65+ ma wzrosnąć do niemal 27 proc.

Proces adaptacji amerykańskich rozwiązań systemowych na rzecz całościowej, interdyscyplinarnej opieki nad osobami starszymi prowadzi w naszym kraju Polskie Towarzystwo Opieki Farmaceutycznej (PTOF). Jak przekonuje dr hab. n. med. Agnieszka Neumann-Podczaska, prof. Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i prezes PTOF, inicjatywa ta ma już konkretne sukcesy.

„To przede wszystkim kwestia edukacji i budowy świadomości tak decydentów, jak i całego społeczeństwa, co do konieczności stworzenia nowej jakości opieki nad seniorami – czy to w ich własnych domach, czy też w dedykowanych temu zadaniu instytucjach. Model ten już od roku jest realizowany przez nasze Towarzystwo we współpracy z samorządami w wybranych instytucjach opieki długoterminowej w całej Polsce” – przekonuje prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.

Prezes PTOF jest również absolwentką Programu Fulbrighta – największej platformy wymiany naukowej i kulturowej Stanów Zjednoczonych założonej w 1946 roku. Wśród absolwentów i absolwentek programu Fulbrighta na świecie znajduje się m.in. 62 laureatów Nagrody Nobla i 89 laureatów nagrody Pulitzera. Jednym z jego celów jest promocja relacji między USA i Polską, dzięki długofalowej współpracy na rzecz rozwoju nauki i kultury.

„Jako uczestniczka tego wyjątkowego programu dostrzegam wielką wartość transferu najlepszych rozwiązań ze Stanów Zjednoczonych do Europy, w tym Polski, w obszarze profesjonalnej i kompleksowej opieki nad seniorami. Powinna ona, tak jak za oceanem, opierać się na interdyscyplinarności, maksymalnej dostępności do innowacyjnych leków oraz terapii, a także partnerskim dialogu pomiędzy pacjentem a lekarzem i farmaceutą w kwestii optymalnego leczenia farmakologicznego” – dodaje prezes PTOF.

Podobnego zdania jest Tomasz Michałek, dyrektor biura zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”. W jego opinii, efektywny system opieki nad osobami starszymi w Polsce opierać się musi na trzech, głównych filarach: edukacji, koordynacji działań między instytucjami publicznymi oraz optymalnym wykorzystaniu dostępnych zasobów – wiedzy, ekspertów, kompetencji.

„Tak naprawdę przez większość swojego życia musimy przygotowywać się do starości, a tę świadomość warto zacząć budować już na poziomie kształcenia podstawowego. Poprzez koordynację rozumiem ścisłą współpracę poszczególnych instytucji publicznych, rządowych i samorządowych, w celu poprawy jakości życia oraz leczenia rosnącej liczby osób starszych. W tym kontekście cieszymy się, że wreszcie zostało powołane stanowisko ministra ds. polityki senioralnej, odpowiedzialnego za koordynację polityki społecznej i zdrowotnej” – mówi Tomasz Michałek.

Ekspert dodaje jednak, że fundamentalne znaczenie dla obecnych i przyszłych seniorów ma filar trzeci projektowanego systemu, czyli wykorzystanie dostępnych zasobów.

„Doskonałym przykładem są na pewno farmaceuci, którzy, posiadając bardzo wysokie kompetencje, nie powinni wyłącznie wydawać leków w aptece. Są oni predysponowani, aby wyjść do ludzi: ich domów czy publicznych ośrodków opiekuńczych, chociażby w celu pomocy w przeglądzie leków i lepszym dopasowaniu konkretnych rozwiązań dla indywidualnego pacjenta” – tłumaczy przedstawiciel Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Włączenie farmaceuty jako eksperta od farmakoterapii do zespołu terapeutycznego w celu poprawy jakości opieki i stworzenia standardów długoterminowej opieki nad seniorami w Polsce to także rekomendacja ekspertów American Society of Consultant Pharmacists (ASCP), międzynarodowego stowarzyszenia farmaceutów-konsultantów pracujących z pacjentami w podeszłym wieku. Przedstawiciele organizacji odbywają właśnie oficjalną wizytę na zaproszenie prof. Agnieszki Neumann-Podczaskiej uczestnicząc w licznych spotkaniach z samorządowcami, organizacjami pozarządowymi i dyrektorami placówek opieki długoterminowej organizowanymi przez PTOF.

„Trend demograficzny z zachodnich społeczeństwach jest jasny: odsetek osób w wieku powyżej 65 lat w ciągu najbliższych dekad zwiększy się z ok. 15 – 18 proc. obecnie do ponad 25 proc. W związku z tym czekają nas olbrzymie zmiany w strukturze wieku, ale to także zainicjuje pojawianie się nowych leków i terapii dedykowanych osobom starszym” – ocenia Chad Worz, Executive Director and Chief Executive Officer, ASCP. Jego zdaniem to farmaceuci są przede wszystkim dedykowani do pracy z takimi pacjentami i pomagania w zapewnieniu optymalnej farmakoterapii.

„Obecnie w Stanach Zjednoczonych koncentrujemy się na podkreślaniu roli właśnie farmaceutów, nie tylko w zakresie zapewniania bezpieczeństwa i wsparcia pacjentów, ale także prewencji oraz pomocy w uniknięciu hospitalizacji czy poważnego incydentu zdrowotnego. Przybywamy do Polski, aby podzielić się naszym 55-letnim doświadczeniem w opracowywaniu najlepszych rozwiązań w całościowej opiece nad seniorami w oparciu właśnie o wiedzę i kompetencje farmaceutów” – dodaje przedstawiciel ASCP.

Jak mówi prof. Agnieszka Neumann-Podczaska trwające od roku działania oparte na amerykańskich wzorcach przynoszą nad Wisłą pierwsze efekty.

„Pacjenci zaczynają widzieć farmaceutę w innym świetle i przyzwyczajać się do myśli, że to właściwa osoba, by rozwiać ich wątpliwości dotyczące farmakoterapii. Przy tym czują się zaopiekowani, niepozostawieni sami sobie w leczeniu, które często budzi dużo lęku, obaw i emocji. Z kolei dyrektorzy i personel instytucji opieki długoterminowej podkreślają korzyści płynące z interdyscyplinarnej współpracy specjalistów, którzy patrzą całościowo na opiekę. Tworzymy też w Polsce system wsparcia opiekunów osób starszych – jest to ogólnopolski cykl warsztatów pod nazwą Senior Cafe, w ramach których zespól specjalistów wspiera i edukuje opiekunów” – podkreśla ekspertka.

Senior Cafe pod patronatem Marszałka województwa mazowieckiego gościł 14 września na terenie Szpitala Miejskiego im. Św. Trójcy w Płocku. Wydarzenie miało charakter międzypokoleniowy i zgromadziło liczne grono obecnych i przyszłych opiekunów seniorów – zarówno młodzież, jak i osoby starsze.

Idea współpracy interdyscyplinarnej w opiece senioralnej to temat poruszany szeroko również na poziomie europejskim. Odpowiadając na potrzeby polskiego rynku opieki senioralnej i w celu wzmocnienia współpracy bilateralnej BUSINESS FRANCE, agencja rządu francuskiego przy Ambasadzie Francji w Polsce, zaprosiła prof. Neumann-Podczaską do udziału w 16 edycji Silver Eco & Ageing Well International Festival. Festiwal ten, organizowany w ramach rządowego programu Export Begins in France, jest największym tego typu wydarzeniem w Europie, które zgromadziło w dniach 16-17 września w Cannes (Francja) kluczowych uczestników ekosystemu opieki senioralnej wokół networkingu oraz sześciu kongresów międzynarodowych.

Polskie Towarzystwo Opieki Farmaceutycznej zostało powołane niemal dokładnie rok temu – 19 września 2023 roku. Głównym celem stowarzyszenia jest rozwój opieki farmaceutycznej jako świadczenia zdrowotnego oraz jej upowszechnienie w społeczeństwie. Ponadto, zadaniem Towarzystwa jest podnoszenie świadomości o zaletach, jakie dla społeczeństwa mogą nieść usługi opieki farmaceutycznej.

Źródło: PAP

Dławica piersiowa to objaw choroby wieńcowej serca, najczęściej manifestujący się bólem w klatce piersiowej. Ból ten wynika z niedostatecznego dopływu tlenu do mięśnia sercowego w stosunku do jego zapotrzebowania. Zazwyczaj dławica pojawia się w wyniku wysiłku fizycznego lub stresu, choć może wystąpić również samoistnie.
Rozwój dławicy piersiowej często jest wynikiem niezdrowego trybu życia, w tym braku aktywności fizycznej, niewłaściwej diety, ekspozycji na dym tytoniowy oraz związanych z tym problemów zdrowotnych, takich jak nadciśnienie tętnicze, wysoki poziom cholesterolu, cukrzyca i otyłość. Te czynniki przyspieszają rozwój chorób układu krążenia, w tym choroby wieńcowej, której najczęstszą postacią jest właśnie dławica piersiowa. Dochodzi do niej, gdy niedokrwienie mięśnia sercowego zaczyna utrudniać jego prawidłowe funkcjonowanie.

W Polsce na dławicę piersiową cierpi około 1,5 miliona osób, z czego większość to osoby starsze, często z dodatkowymi schorzeniami sprzyjającymi rozwojowi tej choroby. Dławica piersiowa objawia się najczęściej bólem lub dyskomfortem w klatce piersiowej, który może promieniować do ramion, barków, łopatek, szyi, żuchwy czy pleców. Objawy te często występują podczas wysiłku fizycznego, stresu lub po obfitym posiłku, a zazwyczaj ustępują po odpoczynku. Oprócz bólu, typowe objawy to duszności, uczucie zmęczenia, zawroty głowy, palpitacje serca oraz niepokój.

Prof. Piotr Jankowski, koordynator merytoryczny w Polsce kampanii „Poznaj swoją dławicę” w Polsce, podkreśla, że „dławica piersiowa to nie jest łagodna choroba. To schorzenie, które niesie ze sobą poważne konsekwencje: może zapowiadać wystąpienie zawału serca, obniża jakość życia, ogranicza aktywność fizyczną i społeczną, wiąże się z absencją chorobową, sprzyja depresji i wielu innym zaburzeniom”.

W przypadku wystąpienia powyższych objawów lekarz zazwyczaj zleca szereg badań, takich jak EKG, test wysiłkowy, echokardiografia oraz badania krwi, aby ustalić przyczynę dolegliwości. Jeśli diagnoza potwierdzi dławicę piersiową, konieczne jest jak najszybsze rozpoczęcie leczenia, ponieważ dławica może zwiastować zawał serca. U osób z dławicą ryzyko zawału jest kilkukrotnie wyższe niż u pacjentów w tym samym wieku bez tego schorzenia.

„Leczenie dławicy piersiowej ma na celu nie tylko zapobieganie zawałowi serca, ale także zahamowanie postępu choroby i złagodzenie objawów, aby pacjent mógł normalnie funkcjonować” – podkreśla prof. Jankowski.

Podstawą leczenia jest skuteczna terapia schorzeń sprzyjających dławicy, takich jak uzależnienie od tytoniu, nadciśnienie, hipercholesterolemia, cukrzyca i otyłość. Farmakoterapia ma na celu unormowanie ciśnienia krwi, obniżenie stężenia cholesterolu oraz poprawienie wykorzystania tlenu przez mięsień sercowy, co jest kluczowe w przypadku jego niedokrwienia. Odpowiednio dobrane leki powinny zmniejszyć nasilenie objawów. Jeśli jednak mimo leczenia objawy nie ustępują, konieczna może być modyfikacja terapii, a czasem nawet leczenie zabiegowe, takie jak koronarografia z założeniem stentu lub operacja pomostowania wieńcowego (bajpasy). Warto zaznaczyć, że takie leczenie jest możliwe tylko w przypadku zwężenia tętnicy spowodowanego blaszką miażdżycową, a nie w przypadku innych mechanizmów, jak np. obkurczanie się tętnic.

Oprócz farmakoterapii kluczowe jest również wprowadzenie zdrowego stylu życia: regularny sen (co najmniej 7-8 godzin dziennie), unikanie dymu tytoniowego, rezygnacja z produktów tytoniowych (w tym tzw. „podgrzewaczy” tytoniu), zdrowa, niskokaloryczna dieta bogata w warzywa i owoce oraz regularna aktywność fizyczna – zaleca się 150 minut umiarkowanego wysiłku tygodniowo, czyli 20-30 minut dziennie. Ważne, aby był to regularny wysiłek, który powoduje lekką zadyszkę.

Prof. Piotr Jankowski podkreśla, że „w leczeniu dławicy piersiowej kluczowe jest przestrzeganie zaleceń lekarskich (adherence) zarówno w zakresie farmakoterapii ale także w szerszym kontekście – w aspekcie właściwego stylu życia, na który składają się odpowiednia dieta, aktywność fizyczna, unikanie czynników, które mogą nasilać objawy choroby, a także nauka radzenia sobie z sytuacjami stresowymi”. I dodaje: „Współpraca na linii lekarz-pacjent odgrywa fundamentalną rolę w osiągnięciu sukcesu terapeutycznego. Pacjent, który ściśle przestrzega zaleceń, ma większe szanse na złagodzenie objawów, poprawę jakości życia oraz uniknięcie poważnych powikłań, takich jak zawał serca. Z kolei lekarz, poprzez edukację i monitorowanie postępów, może dostosować leczenie do indywidualnych potrzeb pacjenta, co zwiększa skuteczność terapii”.

Źródło: World Heart Federation

Osoby 60-letnie i starsze stanowią już ¼ polskiego społeczeństwa, jak również duży odsetek pacjentów w szpitalach. Jednak hospitalizacja u osób z tej grupy wiekowej wiąże się ze szczególnym obciążeniem psychicznym i stresem, a u ponad 60 proc. starszych pacjentów m.in. z poczuciem bezradności, lękiem i osamotnieniem. Wolontariusze Fundacji Dr Clown wspierają rocznie niemal 41 tys. osób w całej Polsce, w tym seniorów, dodając im otuchy, motywując do aktywności i udziału w rehabilitacji.
Polskie społeczeństwo się starzeje – według danych Głównego Urzędu Statystycznego osoby 60-letnie i starsze stanowią już ponad 25 proc. ogółu ludności. Do 2060 r. będzie to niemal 40 proc. Wynika to ze starzenia się pokoleń kolejnych wyżów demograficznych, ale również ogólnej poprawy zdrowia społeczeństw i stale rosnących możliwości medycyny.
 
U ponad 60 proc. starszych pacjentów pobyt w szpitalu wywołuje negatywne emocje
Pobyt w szpitalu jest stresujący niezależnie od wieku, jednak dla osób starszych jest to sytuacja szczególnie trudna, wyrywająca ich z codziennej rutyny i zwiększająca obciążenie psychiczne, mogąca prowadzić do depresji i, paradoksalnie, pogorszenia stanu zdrowia. Według dostępnych badań pobyt w szpitalu u ponad 60 proc. starszych pacjentów może wywoływać negatywne emocje, takie jak poczucie bezradności, lęk, znudzenie, osamotnienie, złość i żal. Jedynie 14 proc. badanych seniorów otrzymało w szpitalu wsparcie w postaci rozmowy i wysłuchania, a 9 proc. pomoc w opanowaniu lęku i stresu.
 
Kontakt z drugim człowiekiem i możliwość rozmowy z bliskimi bardzo pomagają seniorom w radzeniu sobie ze szpitalną rzeczywistością, jednak nie zawsze istnieje taka możliwość. Nasi profesjonalnie wyszkoleni wolontariusze docierają do blisko 41 tys. osób rocznie w całej Polsce, w tym do seniorów w szpitalach i placówkach specjalistycznych. Wizyty u osób starszych mają na celu nie tylko wsparcie w powrocie do zdrowia. Nasza obecność i bliskość pomagają zapomnieć o bólu, samotności i strachu. Wspieramy rozmową i dodajemy otuchy. Motywujemy do aktywności, dzięki nam seniorzy chętniej biorą udział w zabiegach rehabilitacyjnych – mówi Agata Bednarek, Prezeska Fundacji Dr Clown, wyznaczającej standardy terapii śmiechem od 25 latŚmiech jest dobrym sposobem na obniżenie poziomu stresu i odreagowanie frustracji związanej z trudną sytuacją. Jak wykazały badania, codzienne wywoływanie śmiechu u seniorów przez cztery tygodnie poskutkowało u nich obniżeniem ciśnienia krwi średnio o 10 proc. oraz, idącym za tym, zmniejszeniem ryzyka chorób serca o 25 proc.
 
Problemem związanym z pobytem w szpitalu dla osób starszych jest również konieczność bycia całkowicie zależnym od innych i brak informacji – tylko 19 proc. badanych otrzymało od pielęgniarek wyjaśnienie wykonywanych wokół nich czynności, a 16 proc. wytłumaczenie, na czym polega ich planowane badanie diagnostyczne.
 
Ponad połowa polskich seniorów ma problemy z wykonywaniem codziennych czynności
Samotność w szpitalu jest efektem samotności w życiu, która dzisiaj jest wpisana w starość. Członkowie rodziny i przyjaciele umierają, dzieci często migrują do innych miast i za granicę – mówi prof. dr hab. med. Antoni Krzeski, emerytowany kierownik Kliniki Otorynolaryngologii Wydziału Lekarsko-Stomatologicznego Warszawskiego Uniwersytetu MedycznegoDochodzi do tego problem izolacji. Przed transformacją ustrojową istniały miejsca takie jak lokalne kluby książki i prasy, do których starsze osoby mogły pójść, spędzić czas, spotkać się z innymi ludźmi. Teraz zniknęły – nie miały uzasadnienia ekonomicznego, ale były potrzebne. Podziwiam działania Fundacji Dr Clown, które niosą osobom starszym pocieszenie w ich samotności. Jednak ten problem będzie narastał i potrzebujemy też rozwiązań systemowych.
 
Seniorzy stanowią istotny odsetek pacjentów polskich szpitali – jak podaje GUS na podstawie danych NFZ, koszty refundacji leczenia szpitalnego dla osób w wieku powyżej 60 lat stanowią ponad 55 proc. ogólnej kwoty refundacji tych świadczeń. Na tle innych krajów Unii Europejskiej polscy seniorzy niezbyt dobrze oceniają własne zdrowieniecałe 20 proc. określa je jako dobre lub bardzo dobre, podczas gdy w całej UE odsetek ten wynosi prawie 42 proc. Ponad połowa polskich seniorów przyznaje również, że ich zdolność do wykonywania codziennych czynności jest ograniczona (w UE trochę mniej – niecałe 49 proc.)

Fundacja Dr Clown to największy zespół wolontariuszy pracujących stale przez cały rok i najstarsza fundacja, która dzięki wsparciu darczyńców od 25 lat buduje długotrwałe relacje z chorymi dziećmi, seniorami i osobami z niepełnosprawnością w szpitalach oraz specjalistycznych placówkach, aby wywoływać uśmiech na ich twarzach. Profesjonalni wolontariusze nieustająco pomagają leczyć uśmiechem niemal 41 000 beneficjentów rocznie w całej Polsce. Działalność organizacji polega na szkoleniu oraz koordynowaniu pracy niemal 500 kompetentnych Doktorów Clownów, którzy tworzą zespół z 16 regionów, regularnie obecnych w niemal 150 szpitalach i placówkach specjalistycznych w ponad 80 miastach, aby żaden pacjent nie pozostał smutny. Ponadto fundacja prowadzi jedną z największych inicjatyw dogoterapii w kraju. Spotkania z Doktorami Clownami oprócz chwil radości oraz uśmiechu przywracają poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie, wzmacniają motywację do walki z chorobą oraz smutkiem potrzebującym.
 
https://www.drclown.pl/
https://www.facebook.com/fundacja.dr.clown/
https://www.instagram.com/fundacjadrclown/

źródło: Fundacja Dr Clown

Usługi dzienne i środowiskowe dla seniorów znacznie się w ostatnich latach rozwinęły. Równolegle szybko rośnie jednak popyt na nie i oczekiwania ze strony osób starszych. Około 30 proc. osób przebywających w domach opieki społecznej deklaruje, że przy odpowiednim zakresie usług środowiskowych mogłoby funkcjonować samodzielnie – wynika z „Ogólnopolskiej diagnozy deinstytucjonalizacyjnej usług społecznych”. Dotkliwy dla seniorów jest problem samotności i cyfrowego wykluczenia, ale często potrzebują pomocy w drobnych codziennych sprawach, jak sprzątanie czy gotowanie, albo w kwestiach urzędowych. Instytucje wsparcia deklarują, że są gotowe takie usługi środowiskowe uruchamiać. Wyzwaniem jest jednak zapewnienie kadr.
– „Ogólnopolska diagnoza w zakresie deinstytucjonalizacji usług społecznych na terenie 16 województw Polski” to jest bardzo istotne badanie, pierwsze tak wielkie badanie potrzeb odbiorców: osób starszych, niepełnosprawnych, niesamodzielnych, z różnymi problemami psychicznymi. Ponad 8,5 tys. osób uczestniczyło w tej diagnozie. A najważniejsze wnioski pokazują, że bardzo potrzebny jest rozwój usług społecznych, takich w domu, w środowisku, w którym te osoby mieszkają – mówi agencji Newseria Biznes Paweł Rabiej, kierownik projektu badawczego rozwoju usług społecznych na Uczelni Korczaka, współautor raportu.

Seniorzy to dziś ponad 1/4 populacji, ale przy obecnych trendach demograficznych za dwie dekady będą stanowić ponad 40 proc. To ta grupa społeczna jest w dużej mierze odbiorcą usług środowiskowych i to z jej strony zapotrzebowanie na nie szybko rośnie.

– Dzisiaj największy problem polega na tym, że seniorów, po pierwsze, mamy coraz więcej, po drugie, rodziny coraz mniej się nimi opiekują, jest coraz mniejsza chęć do tego, żeby poświęcać czas na opiekę nad osobami starszymi. Seniorzy cierpią również na samotność i potrzebują bardzo wielu usług po to, żeby pozostać w domu, a nie trafić np. do domu pomocy społecznej – mówi Paweł Rabiej. – Wielkim wyzwaniem jest zapewnienie tym osobom dobrej opieki w środowisku, skoro nie mogą tego zrobić rodziny.

30 proc. osób, które przebywają w domach pomocy społecznej, deklaruje, że przy odpowiednim wsparciu mogłyby funkcjonować samodzielnie. Zdaniem badanych instytucji pięć głównych obszarów usług, które należy w pierwszej kolejności rozwijać w środowisku seniorów, to usługa asystenta osobistego, wsparcie sąsiedzkie, opieka wytchnieniowa, specjalistyczne usługi opiekuńcze w środowisku i usługi transportowe.

 W polityce społecznej jest dużo trudnych słów, a jednym z najtrudniejszych jest deinstytucjonalizacja. My wolimy mówić o tym, że jest to po prostu rozwój usług społecznych. Bo w gruncie rzeczy chodzi o to, żeby osoby starsze nie trafiały do tak zwanych domów starców, czyli domów pomocy społecznej, ale żeby jak najdłużej w dobrym zdrowiu, w dobrym samopoczuciu mieszkały we własnym domu. I aby tak się stało, muszą po prostu być otoczone usługami społecznymi – podkreśla przedstawiciel Uczelni Korczaka.

38 proc. badanych seniorów wskazało, że potrzebuje wsparcia w załatwianiu spraw urzędowych. Podobny odsetek wskazał na wsparcie w samotności i złym nastroju, a 30 proc. – w zrobieniu zakupów.

– W badaniach „Ogólnopolska diagnoza rozwoju usług społecznych” zaskoczyło nas kilka rzeczy, ale jedną z najbardziej zaskakujących było to, że seniorzy potrzebują bardzo mocno wsparcia w zakresie spraw urzędowych i drobnych napraw domowych. Są takie sytuacje, że przepala się żarówka i osoba starsza nie jest w stanie przez dwa–trzy lata jej sobie wymienić, a wstydzi się poprosić sąsiada o pomoc – mówi współautor raportu. – Od czasu do czasu powinna przyjść do nich osoba, która pomoże im w sprzątaniu, gotowaniu, zapewni im usługę transportową. Jeżeli te usługi się rozwiną, to rzeczywiście sytuacja osób starszych może się diametralnie zmienić.

Wyniki badań potwierdzają, że dla osób starszych kluczowe są towarzystwo i kontakty międzyludzkie – 29 proc. oczekuje wsparcia w udziale w wydarzeniach kulturalnych i spotkaniach, a 27 proc. w zapewnieniu kontaktu z otoczeniem.
– To wszystko są kwestie, które na dobrostan seniorów bardzo mocno wpływają. Oczywiście także usługi medyczne, bardzo tego brakuje. Seniorzy potrzebują rehabilitacji, ale jak miałbym spojrzeć na to szeroko, to wydaje mi się, że najbardziej dzisiaj potrzebne jest ludzkie podejście, spojrzenie z empatią na to, że seniorzy, osoby starsze są częścią naszej społeczności, potrzebują uwagi i wsparcia – mówi Paweł Rabiej.
Z potrzeby rozwijania usług środowiskowych zdają sobie sprawę także badani przedstawiciele instytucji pomocy społecznej. Co istotne, instytucje te są gotowe do ich uruchamiania. 37 proc. z nich deklaruje, że w ciągu dwóch lat może uruchomić usługi wsparcia w gospodarstwie domowym, 30 proc. – opiekę wytchnieniową, a 29 proc. – wsparcie psychologiczne.

 Rzeczywiście badania pokazały, że w Polsce jest potencjał. Jednostki pomocy społecznej mogą szybko rozwinąć te usługi w środowisku. Potrzeba oczywiście pieniędzy, potrzeba dodatkowego wsparcia, ale jestem przekonany, że takie pomysły rządu jak bon senioralny będą tutaj bardzo mocno oddziaływały. Mamy bardzo mocne obciążenie tymi potrzebami osób starszych, jest dużo pracujących kobiet, które są podwójnie, a nawet potrójnie obciążone, bo opiekują się rodziną, swoim dzieckiem i jeszcze osobami starszymi, więc to jest sytuacja, w której usługi opiekuńcze rzeczywiście stają się potrzebą najbliższego dziesięciolecia – ocenia ekspert.

Jak podkreśliła ministra ds. polityki senioralnej Marzena Okła-Drewnowicz, obecna podczas prezentacji wyników diagnozy, w najbliższym czasie zostanie powołany międzyresortowy zespół, którego zadaniem będzie koordynacja wsparcia osób starszych. Istotnym wyzwaniem w tym zakresie będzie przygotowanie kadry, która będzie świadczyła usługi dla osób starszych.

– Dzisiaj mamy potężny kryzys kadr. Badania ogólnopolskie pokazały wyraźnie, że w sektorze wsparcia społecznego zarabia się bardzo mało, dużo mniej niż nauczyciele, którzy byli stawiani jako najmniej zarabiająca grupa społeczna. Więc jest olbrzymie wyzwanie, żeby jednak te płace urealnić. Zresztą takie postulaty już się pojawiają ze strony osób, które w sektorze wsparcia społecznego pracują, bo po prostu tak dalej nie da się funkcjonować – podkreśla Paweł Rabiej.

69 proc. badanych instytucji wsparcia ma problem ze znalezieniem kandydata do pracy, co wynika raczej z małego zainteresowania podjęciem pracy w tym sektorze niż z niedostatecznych kompetencji kandydatów. W 53 proc. podmiotów rekrutacja się nie powiodła ze względu na zbyt niskie oferowane wynagrodzenie. 68 proc. pracowników tych instytucji uważa swoje wynagrodzenie za niesatysfakcjonujące, a 31 proc. odczuwa wypalenie zawodowe

– Widać to wyraźnie, że mało kto chce pracować w segmencie opieki nad osobami starszymi, który wymaga nie tylko przygotowania, bo często tę osobę trzeba podnieść, zmienić pampersa, zrobić różne inne czynności wokół niej, ale wymaga też empatii. Potrzeby są olbrzymie i myślę, że to jest najwyższy czas, żeby dostrzec, że mamy ponad 200 tys. osób pracujących w sektorze, który jest wrażliwy obecnie – mówi ekspert Uczelni Korczaka.

źródło: newseria